Menu
Menu Szukaj

Test: Antidote Carbonjack

Antidote Carbonjack pojawił się już gościnnie na blogu – jako gwiazda targów i reprezentant nowej fali butikowych rowerów dla „jednego procenta”. Wyobraź sobie więc, jak się czułem, kiedy dostałem propozycję jego przetestowania. A teraz pomnóż to razy liczbę włókien węglowych na jego górnej rurze i dostaniesz moje wrażenia, kiedy zobaczyłem go na żywo. Pozostaje tylko odpowiedzieć na pytanie, czy Carbonjack jeździ choć w połowie tak dobrze, jak wygląda?

Antidote Carbonjack - test
Rower przetestowałem we współpracy z producentem.

Antidote Carbonjack – co to za rower?


Geometria

Antidote Carbonjack - geometria

Jak już wspomniałem, geometria Carbonjacka zdecydowanie nie jest progresywna. O ile jeszcze kąty czy wysokość suportu wyglądają bardzo dobrze, to reach i baza kół są przesunięte co najmniej o jeden rozmiar względem najnowszych konstrukcji – wartości z M-ki są obecnie standardem w rozmiarze S, a ze względu na wymiary rury podsiodłowej, nie za bardzo da się z tym coś zrobić. Jak bardzo wpływa to na zachowanie roweru na szlaku?


Na szlaku

Antidote’a testowałem na singletrackach i szlakach enduro w Świeradowie-Zdroju oraz na Paśmie Rowerowym Olbrzymy.

Podjazdy

W opisanej wyżej specyfikacji, Carbonjack waży 13,6 kg. Jak na obiekt pożądania o tak wysokim stężeniu karbonu, wynik ten jest raczej mizerny, ale na tle testowanych przeze mnie współczesnych enduraków, to i tak waga kogucia. Nawet w porównaniu do mojego quasi-trialowego Spectrala, to jakiś kilogram różnicy. Pewnie Cię więc nie zdziwi, że na Antidote podjeżdżało mi się za-je-biś-cie.

Zresztą nie tylko mi. Kiedy z pełnym zaangażowaniem oddawałem się zajęciu polegającym na nieruszaniu uszkodzonym w Przesiece barkiem, moja żona objeżdżała na CJ-u Pasmo Rowerowe Olbrzymy. Jej podsumowanie?

Jestem w szoku! Jak on podjeżdża! Gdzieś musi mieć ukryte wspomaganie… Dalej szukam ;)

A każdy, kto był na Olbrzymach powie Ci, że to idealne trasy na rower XC (i nie będzie miał na myśli niczego miłego).

Na tym rowerze możesz wyruszyć na całodniowego tripa po górach nie martwiąc się, że na podjazdach będzie powoli wysysał z Ciebie energię. Wręcz przeciwnie, zdobywanie na nim wysokości nie będzie stanowiło na nim przykrej konieczności, a nawet może być przyjemne – czegoś takiego chyba jeszcze nie pisałem o rowerze enduro o skoku 160 mm. Poza niską masą jest to zasługą kinematyki, która wyklucza konieczność sięgania do dźwigni blokady (anti-squat w okolicach 100% w sagu) – po sprężynowym damperze spodziewałem się większego bujania, zwłaszcza że zawieszenie jest bardzo czułe i aktywne.

Zjazdy

Charakter Carbonjacka na zjazdach dominują trzy aspekty: masa, geometria i zawieszenie. Pierwsze dwa działają na jego niekorzyść, trzeci – wręcz przeciwnie.

Skoro masa działa na niekorzyść, pewnie myślisz że te 13,6 kg to dla mnie jakimś cudem za dużo. Ale nie, dawno nie jeździłem na tak lekkim rowerze. Przypomniało mi to, że lekkość na zjazdach pomaga tylko do pewnej granicy. W moim przypadku są to okolice 14 kg – poniżej tej wartości, rower robi się zbyt niestabilny i podatny na wybijanie z równowagi przez nierówności, luźne kamienie i małe zwierzęta leśne.

Nie pomaga w tym bardzo krótka geometria – reach 425 mm uszedłby w S-ce, ale tutaj mamy rozmiar M. To też przywołało wspomnienia – wspomnienia dawnej techniki jazdy. Na Carbonjacku brałem udział w szkoleniu „Zdobywaj duże góry” i co rusz instruktorka musiała mi przypominać o nie wystawianiu tyłka za siodło. Braki w skillu? Na pewno. Ale bardzo krótki reach na pewno nie pomagał w ich zamaskowaniu – zdjęcia mówią same za siebie. Na nowoczesnej geometrii zdecydowanie łatwiej panować nad techniką jazdy, więc niech nikt mi nie mówi, że długie rowery są tylko dla prosów.

Czy pisząc to mam na myśli, że na Carbonjacku jeździ się źle? Broń Borze Tucholski – jazda jest bardziej wymagająca, ale bardziej satysfakcjonująca. Na przykład zakręty pokonuje bajecznie, ale w porównaniu do rowerów z dłuższą bazą kół, prawidłowe dociążenie obu opon wymaga więcej precyzji. Za to wejście w kontrolowany poślizg wymaga tylko niewielkiego przesunięcia środka ciężkości.

W połączeniu z kołami 27.5″ powoduje to, że Carbonjack jest ultrazwrotny, hiperaktywny i od razu włącza Ci ADHD – wybijanie się z każdego kamyczka, szuranie tyłem i przeskakiwanie między liniami 16x częściej, niż jest to konieczne. Czy to jest szybkie? Nie. Czy to jest bezpieczne? Nie bardzo. Czy to jest fajne? Jeszcze jak!

Powiedziałbym, że…

Carbonjack to taki rower enduro dla osób, które nie potrzebują roweru enduro.

Tzn. takiego w najbardziej współczesnym, racingowym, uber-stabilnym wydaniu. Ze względu na swoją masę i geometrię, puszcza oko do riderów z solidnym skillem, jeżdżących aktywnie i dynamicznie.

Choć Carbonjack najlepiej czuje się na nieco łatwiejszych szlakach, to na tych najtrudniejszych ratuje go rewelacyjnie działające zawieszenie, dodatkowo wspomagane przez sprężynową EXT Storię, dobrze dogadującą się z wyraźnie progresywną charakterystyką. Gdybym kupował Carbonjacka, zdecydowanie sypnąłbym groszem na ten damper! Dzięki niemu, mimo wrodzonej lekkości i zwiewności, da się CJ-a zmusić do klejenia mniej więcej na poziomie bardziej stabilnych rowerów z damperem powietrznym.


Antidote Carbonjack – werdykt

Połączyłem ten test z bikepornem, bo w przypadku Antidote’a image jest tak samo – jeśli nie bardziej – istotny, co przyziemne wrażenia z jazdy. Ze względu na krótką geometrię, nie są one najmocniejszą stroną Carbonjacka, a standardy z „minionej epoki” (czyt. sprzed około 30 minut) trochę rażą w rowerze tej klasy.

Ma on jednak coś znacznie ważniejszego w butikowym produkcie z segmentu ultra-high-end: charakter. Ze względu na ten charakter, można mu sporo wybaczyć, tak jak samochodom Pagani wybacza się mały bagażnik. Nie kupuje się ich dlatego, że są obiektywnie lepsze od mainstreamowych produktów.

Dla mnie jednak geometria zawsze stoi na pierwszym miejscu i tak jak nie chciałbym jeździć na codzień Zondą, tak raczej nie zdecydowałbym się na zakup Carbonjacka. Choć muszę przyznać, że w pobliżu Antidote’a chcętomierz tak wariuje, że jakiekolwiek racjonalne porównania szybko wylatują przez balkon. Daje on poczucie ekskluzywności i wyjątkowości, którego nie da nawet najdroższy S-Works czy Trek w customowym malowaniu. To po prostu rower innej kategorii, dla innego klienta.


Walety:

  • jakość wykonania to dzika orgia dla karbonowych fetyszystów;
  • podręcznikowa kinematyka zawieszenia;
  • charakter na szlaku;
  • unikatowość;
  • ręczna produkcja w Krakowie;
  • dożywotnia gwarancja.

Zady:

  • krótka geometria i niedzisiejsze standardy;
  • hałasujący przewód sztycy.

Antidote Carbonjack

Cena: 2 999 euro (rama bez dampera)
Dostępne rozmiary: M/L
Masa: 2,6 kg (rama bez dampera, rozmiar M)
Strona producenta


Zobacz też:

 

68
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
49 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
33 Comment authors
MartinezKarolMaślanpozdrosześssssetWujas Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kriss
Gość
Kriss

Piękny,ale myślałem że ma bardziej zjazdowy charakter. A sam damper to cudeńko,ach gdyby pensja była wyższa to pięknie by mi siadl w karbonowym snabbie który ma zdecydowanie bardziej progresywne geo

Ilia
Gość
Ilia

Mógłbyś napisać coś więcej o Snabie? Czytałem, że zawieszenie robi się mało aktywne podczas pedałowania, i bardzo czułe na zjazdach oraz, że ciężko się nim podjeżdża ale bardzo dobrze zjeżdża. Takie info znalazłem na jakiejś Angolskiej stronie. Masz może jakieś uwagi względem Snabba? Pytam bo zamierzam takiego kupić, ale się waham czy nie lepiej wziąć coś bardziej wypróbowanego.

Kriss
Gość
Kriss

Co do snabba.Na zjeździe leci to jak czołg,można zwinnie nim lawirować po obranej linii, albo polecieć na przestrzał i przejedzie przez wszystko,natomiast co do podjazdu i na płaskim,na otwartej platformie czuć i widać trochę,że link pracuje natomiast na blokadzie idzie jak przecinak.Sam nim pod niezłe piony w terenie podjeżdżam i nie widzę większego problemu.Natomiast bardzo dużo robi tu damper,fabryczny RS Monarch RC3 Plus w tej ramie to porażka, drewno bukowe,potem wsadziłem mu Foxa DPX 2 Factory i rama nie do poznania,czuły,płynny,dużo bardziej kontrolowany środek i progresywny koniec przyczyniły się do tego że ten rower jest dla mnie mega :) Nowsze roczniki mają już dampery foxa,widać nie tylko moje było takie zdanie o RS’ach w snabbie.

Ilia
Gość
Ilia

O, dzięki Ci wielkie za tą odpowiedź. Micha mi się już cieszy. W ramie, którą chcę kupić siedzi już Fox Factory DPX2.

Kriss
Gość
Kriss

Nie ma sprawy :)

rob
Gość
rob

Nie wiem skąd narzekanie na podjeżdżanie. Zdarza mi się na nim robić 1000-2000 m podjazdu dziennie, przez kilka dni pod rząd i jest dobrze. A jestem przeciętnym riderem. Nie jest to maszyna xc ale jak na rower enduro to fajnie się nim jeździ na górskie wycieczki

Martinez
Gość
Martinez

Mogę tylko potwierdzić, że na podjazdach Snabb jest ciężki, szczególnie, że mam RS Monarcha. Wysysa energię i nie nadaje się na jazdę inną niż z górki. Straszny dysonans poznawczy, bo na podjeździe roweru nie znoszę i rozmyślam, że chyba go sprzedam. Ale potem jest zjazd i jest fan :). Jedynym słowem idealny na bike park z wyciągiem :)

Tomek M
Gość
Tomek M

Dziękuję za wzbudzający wiele emocji artykuł. Z dużym zaciekawieniem śledziłem jego kolejne wersy no i pochłaniałem wzrokiem super zdjęcia. Rower oczywiście nietuzinkowy, a wrecz zjawiskowy. Fajnie, że pokazujesz Naszej Rowerowej Braci takie WISIENKI, które powstają u Nas w kraju. Pozdrawiam.

Adam
Gość
Adam

„Carnonjack to taki rower enduro dla osób”
Carbonjack ;-)

Marcin
Gość
Marcin

„Choć muszę przyznać, że w pobliżu Antidote’a chcętomierz” – czy chcętomieć?
Pozdrawiam

Piotrek
Gość
Piotrek

Dzisiaj na Enduro Trailsach widziałem go w wersji pomarańczowo/carbonowej na dachu jednego z aut. Wyglądał tak obłędnie, że aż przystałem na chwilkę pokontemplować dziełko krakowskich plastystów ;)

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Brzydki, nie ma miejsca na sztycę, stare geo… no ale charakter ma.

Borys Witkiewicz
Gość
Borys Witkiewicz

Dziękuje. Zostałem wyleczony z Antidote. Elo

Kasha
Gość
Kasha

Szkoda, że w tym czasach trzeba dawać tyle kasy za rower z sensownym geo :(

Matt
Gość
Matt

Geometria typowa dla niezbyt długich rowerów z pogranicza trail i enduro (all mountain jak kto woli), niemal identyczna jak w Cube Stereo. Jak komuś się podoba, to za cenę ramy z damperem od Antidote u Cube może kupić cały rower :)

A..
Gość
A..

Samo dopieszczenie włókienek robi wrażenie, ale rama taka sobie. Nie tylko geometria, ale także jej wygląd mnie nie nie porwał…

Bionikonik
Gość
Bionikonik

A jak praca dampera w stosunku do dampera ohlinsa

MichałS
Gość
MichałS

O co chodzi z zakazem wychylania tyłka za siodło?

Matt
Gość
Matt

Nie ma bezwzględnego zakazu, ale takie wychylanie się utrudnia balans ciałem i kręcenie kierownicą (mega wyciągnięte łapy). Trzeba to robić tylko wtedy, kiedy to konieczne (ścianki) a na dłuższym rowerze można mniej.

Roman
Gość

Czyli to nowe geo narzucone przez producenta to żadna rewelacja. Rowery winny mieć geo regulowane w dużym zakresie. Takie tam moje skromne zdanie.

Maciej
Gość
Maciej

No właśnie, z tym wystawianiem tyłka to trochę dęty argument, zmienia się geometria – zmienia sie technika jazdy, na krótszych rowerach trzeba bardziej wysuwać zadek, na dłuższych nie. Nie ma jednej uświęconej techniki jazdy…

gargamel
Gość
gargamel

Rower już się totalnie zestarzał i najwyższa pora na nowy model. Tylko, że nowy model to niestety bardzo duże koszty.

mamba
Gość

Jarałam się tym rowerem… kilka lat temu.
Szczerze, chyba chłopaki trochę zaniedbali CJ na rzecz innych akcji i obudzili się z ręką w nocniku. Muszą teraz ratować się 1enduro :)

Jaro
Gość
Jaro

I Knurświny dostały jeden. Mambaonbajk następna? :D

LGBT 1ENDURO
Gość
LGBT 1ENDURO

Ten pseudo test to jakiś żart. Tekst miałby jakąś wartość gdyby bazował na opinii kogoś kto rzeczywiście czuje rower i potrafi się zbliżyć podczas jazdy do granic jego możliwości. Tutaj mamy korpo szczurka który jeździ weekendowo od zaledwie paru lat, zrobił ładna stronke, przepisuje gazetki z uk i wpaja wam marketingowa propagandę. Redaktor i jego czytelnicy już do granic ośmieszyli termin enduro, nikt nawet nie chce użyć tego słowa bo kojarzy się z rewia mody totalnych lamusów na bikeparkach. Więcej sprzętu niż talentu. Progresywna geometria to może jest dobra ale właśnie dla takich noskilli żeby trzymała ich jeszcze bardziej w pionie jak się wloką po bandach jak sparaliżowani. Zamiast snuć teorie i pajacowac błyskotkami wzielibyscie się za jazdę. Bez odbioru.

Wacek
Gość
Wacek

Kolo nie masz racji – od 18 lat robię zmyślne sztuczki i akrobacje na ostrym gdzie nawet niektórzy młodzi strreci na swoich 20″ kółkach boją się wykonać, ale nie linczuje ich za to bo wiem ile potu i czasu kosztuje dopracowanie każdej techniki – brak dystansu nie mówiąc już o szacunku do czasu jaki poświęca autor na teksty zasługuje na kopa w żyć, dopchanie wiadrem poprawienie aby weszło i spuszczenie wody – szanuj cudzą pracę i zdystansuj swój pogląd – prędzej czy później ktoś Ci połamie koła, zakopie chomika i nieprzyjemnie potraktuje body za takie wąskie wstawki …

Cyprian
Gość
Cyprian

Mnie też nie podoba się podążanie tego bloga za głosem ludu uzasadniane tym że przecież większości się podoba, niemniej test na sens o ile testuje najszerszy możliwy zakres zastosowań sprzętu. Nie wiem czy Michał jest korposzczurkiem, jak jeździ i jakie są możliwości roweru, jednak jakbyśmy się elitarnie nie czuli jeżdżąc „prawdziwe tfu enduro”, to zdecydowana większość tej elitarnej mniejszości nie dociera do przedsionka granic możliwości krossa hexagona.

Quilong
Gość
Quilong

Geometria, to chyba Taki Spectral z wiekszym skokiem?

Matt
Gość
Matt

Ja nie rozumiem narzekania na krótką geo, jak się siodło ma ustawione tak jak na zdjęciach… Przecież tam jest jeszcze kilka cm efektywnej długości roweru do wyciągnięcia. No i tak do przodu wysunięte siodło wygląda słabo ;P

I w ogóle nie rozumiem tego trendu „co roku dłużej i bardziej płasko” odnośnie geometrii ram. W jednym roku testujesz i geo jest ok, jeździ się dobrze, a za dwa lata geo jest już be i jeździ się źle, bo ktoś inny ma już bardziej płaskie kąty i dłuższą rurę?

Przecież to świadoma decyzja producenta i tu zawsze jest coś za coś. To nie amortyzatory, gdzie postęp techniczny otwiera nowe możliwości większego skoku w tej samej masie/cenie. Progresywną geo można było robić i 10 lat temu, ale nikt tego nie robił (no dobra, Gary próbował) bo taki rower gorzej podjeżdża i skręca.

Cyprian
Gość
Cyprian

Siodło jest na podjazdy, na zjeździe przy opuszczonym siodle nie ma w sumie znaczenia jak jest ustawione i nie da się się wyciągnąć żadnej dodatkowej długości roweru

Sławomir
Gość
Sławomir

Lubię zaglądać na tego bloga z jednego powodu; zdjęcia które są naprawdę dobre, niestety tekst jest niskiej wartości merytorycznej,za to ładnie podany .

Matt
Gość
Matt

Dokładnie, forma jest bardzo ładna ale autor bloga prezentuje bezmyślne podążanie za trendami często bez logicznego uzasadnienia. Napęd tylko 1x „bo tak i inny dzisiaj nie przystoi”, geometria tylko płaska i długa „bo tak”. To trochę jak z gazetami motoryzacyjnymi – część będzie zawsze w ciemno wychwalać najnowsze rozwiązania jak downsizing silników, turbo i ekrany dotykowe, a tylko niektórzy zauważą ich wady i sceptycznie podejdą do nowinek. Reszta obudzi się po paru latach.

Antidote (tak jak wielu innych) świadomie wybrał nieco stromszą i krótszą geo niż obecny kanon, żeby zrobić żywszą maszynę a nie enduro-czołg do jazdy na wprost i chałwa mu za to – jest wybór.

Wujas
Gość
Wujas

Też lubię chałwę!

pozdrosześsssset
Gość
pozdrosześsssset

Taki drobny niułsflasz: każdy Pike ma gąbki pod uszczelkami. Zatem pablo z tej firmy od drogich ram, zapomnianych we Wszechświecie z powodu zacofanej geometrii, perłoli farmazony…ku uciesze kawiedzi…

Karol
Gość
Karol

A właśnie uja, nie ma, byłem ostatnio na eurobike, rozmawiałem z gościami z Rockshox i na pytanie co ze spondżami w amorach tylko głupio się uśmiechnął i zaczerwienił. To samo potwierdzili chłopaki z Ohlinsa. Pablo jest rowerowym nerdem, ma racje, wie chłop co zakłada. Za to ty siejesz bzdety. Być może jesteś jednym z tych gości z Rockshoxa :D

Maślan
Gość
Maślan

Mam mieszane uczucia, niby z PL, niby karbon ale w tej cenie wybrałbym coś zupełnie innego.

Pierwsze wrażenie – opony. Z tym paskiem z boku kojarzy mi się mocno retro jak auta z lat 60. Nijak nie pasuje, opony powinny być czarne jak gacie górnika pod koniec roku, glebogryzarki.

Wygląd super, lacing włókien karbonu piękny, ale geometria nijaka i jeździ jak XC. No i brak boosta. Serio? Mój Bluebird za połowę tej ceny to ma, a też jest polski ;)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top