Menu
Menu Szukaj

Rower czytelnika: Production Privee Shan Nº5

Na blogu opisuję kompletne rowery dostępne w sprzedaży – jest to logiczne, zwłaszcza że twardo stoję przy tym, że nie opłaca się składać roweru samemu. Na szczęście są jednak osoby, które mają to gdzieś i ignorując racjonalne argumenty, budują swoje rowery na wymarzonych ramach. Tak właśnie było w przypadku Macieja, który pewnego dnia, zamawiając blogowe naklejki, pochwalił się swoim Production Privee Shan Nº5. Żal byłoby nie pokazać go na blogu!


„Rower czytelnika” to nowy cykl wpisów na 1Enduro – taki Bikeporn, ale z Waszymi unikatowymi rowerami. Koniecznie daj znać, co o nim myślisz w ankiecie pod koniec wpisu lub w komentarzu! A jeśli chciałbyś, żeby to Twoje cacko pojawiło się na blogu, napisz na michal@1enduro.pl :)


Production Privee Shan No5

Co to w ogóle ten Production Privee? To założona przez pasjonatów, butikowa marka z Andory, w której powstaniu maczał palce sam Cedric Gracia (korzystając z okazji, chciałbym zwrócić uwagę na pisownię tego nazwiska licznym miłośnikom serialu Zorro).

Production Privee Shan No5

Pierwszymi produktami Production Privee były mostki i kierownice, ale to dzięki hardcore’owemu sztywniakowi Shan marka rozwinęła skrzydła. Poza materiałem (japońska stal Cr-Mo), jego cechą charakterystyczną były fantastyczne malowania inspirowane klasycznymi samochodami wyścigowymi, ze szczególnym wskazaniem na Porsche.

Production Privee Shan No5

Jego geny odziedziczył pierwszy full marki: Shan Nº5.

Production Privee Shan No5

…dokładnie takim, jak numer ramy (jest to ostatnia sztuka z 58 egzemplarzy w limitowanej edycji „917”).

Production Privee Shan No5

Wracając do roweru… Podobnie jak w sztywnym protoplaście, cienkie rurki Shan Nº5 wykonane są z japońskiej stali Cr-Mo 4130 MCS. Poza większą od aluminium czy carbonu odpornością na złe traktowanie, materiał ten zapewnia wyższą elastyczność. Konstruktorzy Production Privee twierdzą, że mniej sztywny rower przekłada się na mniejsze zmęczenie ridera i możliwość wyciśnięcia z opon więcej trakcji. Śmiem się zgodzić!

Production Privee Shan No5

Do prostoty stalowej konstrukcji dobrze pasuje jednozawiasowe zawieszenie o skoku 140 mm kontrolowane przez damper FOX Float DPS EVOL.

Production Privee Shan No5

Shana Nº5 można zamówić jako gołą ramę z damperem (1499 EUR) lub jako „rolling chassis”, czyli postawę kompletnego roweru, bez napędu i hamulców (2499-3099 EUR). Maciej zdecydował się na pierwszy wariant.

Production Privee Shan No5

Amortyzator dobrał on do dampera: Fox 34 Float Performance Elite z tłumikiem FIT4. Rama jest zaprojektowana z myślą o widelcach o skoku 140-160 mm.

Production Privee Shan No5

W wyposażeniu jest też parę smaczków, takich jak gripy NS Hold Fast pod kolor ramy…

Production Privee Shan No5

Ale to nie wyszukane części, a niepowtarzalna rama jest sercem tego roweru. Choć jej malowanie i kształty wyglądają bardzo klasycznie, klasyczna nie jest geometria. Reach wynosi 434-495 mm zależnie od rozmiaru, kąt główki ramy to 65,6 stopnia, a rury podsiodłowej – prawie 76 stopni.

Production Privee Shan No5

Do tego podsiodłówki są stosunkowo krótkie, umożliwiając montaż sztycy regulowanej o dużym skoku lub wskoczenie na większy (dłuższy) rozmiar.

Production Privee Shan No5

Bardzo krótki jest też tył: 424 mm. Po tej wartości pewnie domyślasz się, że Shan Nº5 toczy się na kołach 27.5″. Choć z miejscem na opony aż do 2.8″.

Production Privee Shan No5

To wszystko składa się na prosty i bezobsługowy rower o bardzo jasnym przeznaczeniu: FUN! A jak spisuje się w praktyce…? O tym niech opowie sam właściciel!


Dlaczego zdecydowałeś się na ten rower? Jakie inne brałeś pod uwagę?

Zawsze podobały mi się rowery ze stali. Na markę wpadłem prawdopodobnie za sprawą Cedrica. Cedric Gracia to jeden z moich ulubionych zawodników, a jeździ on właśnie na kokpicie od PP. Chłopaków z Production Privee śledzę w mediach społecznościowych od dłuższego czasu, i byłem zajarany ich sztywnymi ramami. Swego czasu zobaczyłem u nich Shana No5 i po prostu się zakochałem. Na początku, z racji ograniczonego budżetu, brałem pod uwagę zbudowanie roweru właśnie na sztywnej ramie, ale pojawiła się okazja na dorobienie w szybkim tempie, i podjąłem decyzję, że spinam się i kupuję fulla. Generalnie miał to być Dartmoor Blackbird. Chciałem kupić jednozawias na średnim kole. Abstrakcyjnym marzeniem był też Hightower LT, bo lubię tę markę, ale cena ramy w carbonium była za wysoka (chociaż jak teraz kalkuluję, to też by się dało). Ostrzyłem też zęby na Stantona Switch9er’a, ale nie było go jeszcze w produkcji, a i cena nie zachwycała. Cały proces szukania trwał długo, ale ostatecznie zdecydowałem się, że sprzedam moje pozostałe rowery (i wszystko zbędne, co się dało) i złożę rower na ramie z Andory.

Co najbardziej Ci się w nim podoba?

Zdecydowanie to, jak ten rower skręca, i jak swobodnie się na nim czuję. Mam wrażenie, że siedzę w rowerze, a nie na rowerze. A jeżeli chodzi o wygląd, to spawy zaraz po elemencie wycinanym CNC i customowowym chain guidzie.

Czy planujesz jeszcze jakieś upgrade’y?

I tak, i nie. Z jednej strony, udało mi się złożyć mój wymarzony rower, a że tutaj chodzi przede wszystkim o frajdę z jazdy, to póki wszystko działa, nie zamierzam nic wymieniać. Nie ma dla mnie aż takiego znaczenia, jakie mam hamulce, byle hamowały prawidłowo. Jeżeli jednak miałbym dokonać jakichś zmian, to zdecydowanie przystosowałbym rower do cięższego terenu – w pierwszej kolejności amortyzator 160 mm i bardziej wytrzymałe koła.

Na czym jeździłeś wcześniej i jak Shan wypada na tym tle?

Wcześniej jeździłem na Hornecie i Eccentricu. Na obu ramach jeździło mi się bardzo dobrze i pewnie tęskniłbym za sztywniakiem, gdyby nie to, jak zwinny jest Shan. Główną różnicą, jaką odczułem, to zakręty. A dokładnie komfort ich pokonywania i prędkość na wyjściu. Oczywiście wiadomo, że na ściankach czy dropach full daje kolosalną różnicę. Zdecydowanie lepiej podjeżdża mi się na Shanie. Jest stabilniejszy przy dużej prędkości. Nie wiem, czy jest sens w ogóle porównywać wrażenia z jazdy na tych rowerach. To mniej więcej jak przesiadka z 20-letniego Civica do Porsche 917. Znaczy się 911…


Co myślisz o pomyśle opisywania na blogu wyjątkowych rowerów czytelników?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...


Zobacz też powiązane wpisy:

 

33
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
19 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
MichalKubaIliaSzosaMariusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Radek
Gość
Radek

Sprzęty sklepowe, są oklepane. To co można zbudować w garażu wywołuje większe emocje. Świetny pomysł na nowy dział. Ale nie zazdroszczę Michale trudnych wyborów, co opublikować a co nie. Podejrzewam, że skrzynka zacznie pękać w szwach

Michał
Gość
Michał

Super, że wreszcie pojawił się tu stalowy full! Nie wiem czy Maciej tu zajrzy, ale podejrzewam, ze tak, więc zapytam wprost: Nie brałeś pod uwagę w ogóle Cotica, ani Starling Cycles? Pytam, bo już prawie zdecydowałem się na nowego Cotica Rocket, ale może jest coś co powinienem wiedzeć. Starling niestety troche za drogi, bo model na koła 27,5 jest robiony tylko recznie w UK.

Maciej
Gość
Maciej

Brałem, ale Starling i Cotic to inna półka cenowa. Stanton już w ogóle. PP już wykraczał po za mój budżet. Ciekawe z tym 27,5. Joe McEwan ostatnio mówił, że wiekszość ram stalowych Starling, Cotic, Production Privee są robione w jednej fabryce na Tajwanie. Fulle Stantona sa robione w UK ale sztywniaki nie mam pojęcia. Nie zagłębiałem się aż tak mocno co jest gdzie robione, bo Tajwan ma b.d. fabryki. Polecam posłuchać podcast z Joe McEwanem założycielem Starlinga na downtimepodcast.com dużo ciekawych informacji. Wydaje mi się, że te z modyfikowaną geometrią są spawane w warsztacie Joe’a w UK. Generalnie to już… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

Domyślam się, że przy takich rowerach nie rozmawia się już o wadze:-)…
Moje pierwsze skojarzenie – zajebisty bajk złożony z głową – bez przepychu, ale na wypasie. Ktoś inny powie: zrównoważony.
Graty!

Maciej
Gość
Maciej

Dzięki :) Rower waży około 15kg, pewnie w zależności od zamleczenia obu kół i wrzuceniu innych opon i pedałów można by było iść w górę lub w dół.
Waga dla mnie nie ma aż takiego znaczenia. Cięższy rower też ma swoje zalety :P

Wielebny Jaceł
Gość
Wielebny Jaceł

Czy stalowy full nie jest za ciężki?

Maciej
Gość
Maciej

W takiej specyfikacji jak widzisz rower na zdjęciu waży pewnie 15,5kg z dętką z tyłu.
Ja nie czuje, żeby rower był za ciężki. Pewnie dla innych to była by kotwica.

Ślepy
Gość
Ślepy

zanim przeczytalem tytul newsa to pomyslalem ze sprzedales krossa Zony i zafundowales jej custom dartmoora

D.Igielski
Gość
D.Igielski

Ogólnie dla mnie ostatni stockowy/sklepowy rower to ten co na komunie dostałem. :P od tamtej pory każdy kolejny to ,,składak”. A co do tematu to super inicjatywa, tylko faktycznie skrzynka będzie pękała w szwach :D

wujekdodh
Gość
wujekdodh

Korzystając z okazji zwracania uwagi na pisownię nazwiska pana Cedrica, pragnę zwrócić uwagę na polską pisownię kraju z którego pochodzi – Andory.

Łukasz
Gość
Łukasz

Takie Bike Porn się zrobi

Maciek
Gość

Fajny pomysł z bikecheck! Na takie ramy od razu zwraca się uwagę na szlaku, więc miło przeczytać historię powstania :)
Michał, jeśli szukasz ciekawej, stalowej ramki, to może konstrukcja Kajak Custom sprosta Twój oczekiwaniom? Na jego blogu są zdjęcia jeszcze bez malowania i z randomowymi częściami, ale finalny projekt zdecydowanie robi robotę IMO ;)

Mariusz
Gość

Hej,
bardzo ciekawy tekst i dobre foty. A jak ze sztywnością stali w fullu, miałem swego czasu HT na Cromo i nie grzeszył tym elementem :)
Waga 15,5kg była by do przeżycia, choć pod górę 13/14kg jest nie do porównania.

Maciej
Gość
Maciej

Dzięki, bałem się, że foty bedą słabe jak na standardy Michała. Przejechałem się na carbonowym top Spectralu, jeździłem na alu fullu i miałem sztywniaka alu i wszystkie ramy były sztywniejsze od Shana. Shan nie ma być sztywny. To wynika z całego zamysłu ramy i zalet stali. Rurki są tak powyginane, że nie czuć straty energii pod górę. Podjeżdża się komfortowo ale pewnie carbonowa rama była by efektywniejsza. Mógłbym go odchudzać, bo masz rację pod górę będzie męczył szybciej,ale nikt kto zastanawia się nad stalową ramą nie przejmuje się aż tak wagą. Sam ważę 90kg więc dla mnie ten rower jest… Czytaj więcej »

Mariusz
Gość

90kg to z 10 mógł byś zgubić ;) chyba, że masz 195cm wzrostu lub łapę jak Pudzian!
A z innej beczki:
Miałeś Eccentrica? Którego? Ja biorę Lite 1 z 2019 roku i jestem zdecydowany, bo w tej cenie zawsze coś jest gorsze albo nie pasuje w konkuracnji. A zawsze warto posłuchać opinii posiadacza, choć już byłego.

Maciej
Gość
Maciej

Mam udo jak Pudzian :p no schudne 3kg i już jak na carbonie :) Eccentrica 2016, jeszcze był wtedy 26/27,5 i miałem go właśnie na 26 i 160mm skoku. Zwrotny, niezły reach ale jakość wykonania i lakier bardzo słabo. Strasznie sztywny był, błąd na trasie przy dużych prędkościach to wypadniecie z trasy, na kamieniach w szczególności. Dobre opony 2.5 zalagodzily sytuacje. Ale w tej cenie to dobra rama, tym bardziej że została dopracowana. Koła na plusie albo 29 i 2,4/5, na prawdę super sztywniak. I tak radzę 130/140 skoku.

Szosa
Gość
Szosa

Pomysł na cykl fajny, ale szkoda, że na nim nie jeździłeś. Wiadomo, że właściciel nie podejdzie do wrażeń z jazdy obiektywnie.

Maciej
Gość
Maciej

Sam byłbym ciekaw opinii Michała, bo ma duże doświadczenie z rożnymi rowerami. Ale stalowa rama podpasuje niewielu osobom. Na pinkbiku i paru innych serwisach jest recenzja tego modelu.

Ilia
Gość
Ilia

Zacząłem czytać i myślę, że zaraz napiszę, że kolega będzie miał problem jak dojdzie do wniosku, że skoku ma za mało. Nie doczytałem do końca, a on już doszedł do tego wniosku.
Michał, ja mam samodzielnie złożony rower na ramie Accent Nordkapp. Wychudzony hardtail o skoku 78 mm.

Kuba
Gość
Kuba

W rajdzie Australii. Ja pier… Chociaż byś poświęcił pięć minut żeby potem nie pisać głupot.W maratonie Londyn- Sydney 1968.

Michal
Gość

Malowanie Gulf zawsze miało w sobie coś pięknego, uwielbiam to połączenie od momentu gdy zobaczyłem fotki 917. Naprawdę fajny schemat kolorystyczny.

Czytaj kolejny artykuł

27 klatek: Liguryjski lifestyle

Z obozu w Finale Ligure przywiozłem jakieś osiem tysięcy zdjęć z głównego aparatu i pomocniczego GoPro. Jest ich tyle, że nawet nie wiem, ile dokładnie… Za to dokładnie znam historię każdego z 27 ujęć, które zrobiłem aparatem jednorazowym. Pozwól, że Ci opowiem!


Aparat jednorazowy? WTF?

W dzieciństwie co prawda zdarzyło mi się na wakacjach cyknąć rodzinną fotkę analogową „małpką” Kodaka, więc teoretycznie mógłbym strzelić tu jakąś sentymentalną historię o nostalgii i powrocie do korzeni. Ale tak naprawdę było to tak dawno, że pamiętam tylko jedną zasadę rządzącą wakacyjną fotografią: nie zasłaniaj palcem obiektywu. Cóż, na początek będzie musiało wystarczyć.

Aparat jednorazowy Fujifilm Quicksnap Fashion Flash 27 klatek

Pełna klatka, stałoogniskowy obiektyw z plastiku, wbudowane filtry retro z Instragrama i jakieś 100 zł za 27 klatek – brakuje tylko dekoltu w serek i bezglutenowych pierożków z sojonezem. Hipster AF.

Ale tak naprawdę chodziło po prostu o poprawienie własnego warsztatu. O naukę myślenia przy każdym zdjęciu. O dostrzeganie detali, kształtów, światła. O wybieranie tylko najlepszych miejsc do zdjęć. I najlepszych momentów do zapamiętania. Momentów, bez których ten wyjazd nie byłby tym wyjazdem. Oto one!


Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Dojazd z Katowic do Finale trwa tak długo, że ostatnie chwile z widokiem na wzgórza, po których już za chwilę będziemy jeździć, mijają zadziwiająco błyskawicznie. Jesteśmy na miejscu!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Dzień na obozie nie byłby dniem na obozie, gdyby nie poranne dłubanie przy sprzęcie. Ostatnie sprawdzenie ciśnienia, ostatnia regulacja hamulców, ostatnie eksperymenty z ustawieniami kokpitu…

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Finale Ligure nie jest łaskawe dla sprzętu. Biada tym, którzy przyjechali na papierowych oponach czy z dogorywającymi klockami hamulcowymi. Wiem coś o tym…

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Kiedy rowery są gotowe, pozostaje tylko zatankować aqua minerale w okolicznym sklepie i ruszyć na szlak!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Zależnie od chwilowego planu, jeździmy wycieczki „z buta” lub wspieramy się powozem ciągniętym przez konie mechaniczne. Ta druga metoda pozwala na zrobienie największego przewyższenia w najkrótszym czasie, ale nie wszystkie perełki liguryjskich szlaków są dostępne z asfaltu.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Na przykład żeby zapracować na ten widok, trochę musieliśmy popedałować. Było warto! Nie możesz się zdecydować, czy urlop spędzić w górach czy nad morzem? Jedź do Finale.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Na wypadek, gdyby poranne widoki okazały się dla kogoś za mało pobudzające, Osteria del Din serwuje nam caffè corretto, czyli espresso z… bimbrem wysokoprocentowym napojem alkoholowym (jako rzecze Google).

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Wspomniany przybytek leży na drodze do Nato Base, czyli opuszczonej stacji telegraficznej niegdyś należącej do armii USA.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Dziś baza zmieniła się w niewielką elektrownię wiatrową i… klimatyczny punkt startowy tras rowerowych.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Trasy na Base NATO są nietypowe – w większości mają gładką, ziemną nawierzchnię, przypominającą nieco polskie miejscówki. W porównaniu do typowych, skalistych tras Ligurii, są znacznie bardziej płynne, może nawet… łatwe?

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Ślady bytowania bikerów na każdym kroku znaczą teren bazy wojskowej, pokazując, jak czasy się zmieniają. Czy stacjonujący tu kilkadziesiąt lat temu żołnierze podejrzewali, że ich miejsce pracy stanie się znaną na całym świecie miejscówką rowerową…?

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

W bazie NATO zaczęliśmy najlepszy dzień obozu – wycieczkę śladami Enduro World Series. W Finale byliśmy w połowie października – po drodze można było natknąć się na oznaczenia, którymi dwa tygodnie wcześniej kierowali się Sam Hill, Richie Rude czy Martin Maes.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Punktem kulminacyjnym wycieczki była trasa Rocche Gianche, czyli położony w głębi lądu OS2 tegorocznego EWS. Tak, ścieżka wiedzie widocznym na pierwszym planie skalnym grzebieniem!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Podziwianie widoków ograniczamy jednak do minimum. Wiatr na szczycie urywa głowę – patrz, jak Marcinowi wydęło koszulkę!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Singletrack Trips, Tomar, bikeBoard, 1Enduro… W dzisiejszych trasa trudno spotkać na szlaku zwykłego, niesponsorowanego ridera ;)

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Na zdjęciu to miejsce wygląda niepozornie, ale to jedna z najtrudniejszych sekcji tegorocznej trasy Enduro World Series – dwa tygodnie wcześniej wykatapultowała Cecile Ravanel prosto w tłum fotoreporterów. Marcin Chwalba pokazuje nam, jak to się robi!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Po opatentowaniu Rocche Gianche czeka nas długa dojazdówka. Na szczęście liguryjskie wzgórza usiane są idealnymi miejscami na popas. Żując bułkę można się pomodlić o bezbolesne pokonanie ostatniego OS-u – słynnego DH Mena.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Oto zdjęcie, które TRZEBA przywieźć z Finale! Fragment ścianki na trasie DH Men, na której możliwe (mniej lub bardziej…) warianty przejazdu można liczyć w dziesiątkach. Wybieramy najłatwiejszy – z takim widokiem w tle i tak nie jest łatwo skupić się na wyborze linii!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Do Finale codziennie ostatkiem sił zjeżdżamy tuż po zmroku. Jadąc po asfaltowych serpentynach codziennie mówię sobie, żeby jutro wziąć chociaż tylną lampkę. Ale codziennie natłok wieczornych aktywności wypycha to z mojej pamięci.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Podczas całego wyjazdu głównie jeździmy i… jemy ;) Na zwiedzanie starego miasta (Finalborgo) pozostaje niewiele czasu.

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

…ale na gelato czas znajdzie się zawsze! W Gelaterii Carlin byliśmy stałymi klientami. Znajdziesz ją na rynku, na którym co roku ulokowana jest główna scena i podium Enduro World Series. Każdy dostaje tu taki puchar, na jaki zasłużył!

Finale Ligure - 27 klatek - aparat jednorazowy

Marcin i Marcin – dziękujemy za ten tydzień liguryjskiego lifestyle’u! Widzimy się w 2019!


Zobacz też:

 

13
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol
Gość
Karol

Tak z ciekawości pytam jaki to jest kosz takiego wyjazdu…?

Karol
Gość
Karol

To całkiem ok jeszcze parę srebrników w kieszeń na jakieś piwko i jedzonko i można fajnie czas spędzić tylko czy sprzęt się nada …

Tato
Gość
Tato

Pasza jest w cenie (HB), więc dutki trzeba na wino i ewentualne grubsze naprawy sprzętu

mamba
Gość

Hmmm, pomysł super, ale chyba jednak spodziewałam się lepszych zdjęć ;)
Czy na pewno tam jest pełna klatka? Jak to możliwe przy tak małym obiektywie?

KaNiOn
Gość
KaNiOn

Naprawdę o to pytasz?
a co to jest „pełna klatka” – „chyba” właśnie klatka standardowego filmu fotograficznego 35mmm…

mamba
Gość

Faktycznie, bredzę. Oczywiście w tym aparacie jest klasyczny film 35mm.
Miałam na myśli coś innego, ale chyba w dalszym ciagu nie potrafię opisać tego bez elaboratu :)

Jaro
Gość
Jaro

Hipster AF! Fajne zdjęcia, jestem zaskoczony dość niezłą jakością zdjęć w ruchu.
Na moim ślubie daliśmy na każdy stolik po jednorazówce. Jednym z moich ulubionych zdjęć jest selfik dwóch najebanych wujków.
Poza tym fajne uczucie przeglądać minitaruki i wybierać zdjęcia do wywołania.
Jak to powiedział mój bratanek „Super te aparaty, fajniesze nawet od normalnych”
….

Mike
Gość
Mike

wycieczka do finale z rowerem HT (znany Ci Kross Dust). Realne? Sensowne?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Cannondale Habit Carbon 2 2019

We wstępie do testu warto wrzucić jakąś killer-ciekawostkę o rowerze, żeby zachęcić do dalszej lektury. Nowy Cannondale Habit Carbon 2 nie ułatwia tego zadania – sam producent reklamuje go jako „po prostu rower górski”, a ekstrawaganckie rozwiązania technologiczne ograniczają się do wprowadzenia systemu zawieszenia, z którego korzysta już pół branży. Tylko czy aby na pewno jest to wadą…?

Test Cannondale Habit Carbon 2 2019

Rower przetestowałem dzięki współpracy z Cannondale Polska.


Cannondale Habit Carbon 2 – co to za rower?

Choć wygląda niepozornie, Habit na sezon 2019 jest przełomowym modelem. Wydawało się, że prędzej w Biedronce zabraknie cebuli, niż do Cannondale’a trafi czterozawiasowe zawieszenie, ale oto jest. W dodatku z kinematyką zoptymalizowaną oddzielnie dla każdego rozmiaru ramy. Skok to 130 mm, co odpowiada kategorii trail, ale już geometria i wyposażenie Habita pod wieloma względami nie ustępuje rowerom enduro. A do tego o prędkość dbają tu koła 29″ – w przeciwieństwie do Triggera, który do tej pory był flagowym ścieżkowcem w ofercie marki.

Najważniejsze cechy

  • przeznaczenie: trail, all-mountain;
  • skok zawieszenia: 130 mm;
  • koła 29″ (z opcją 27+);
  • carbonowy przedni trójkąt, aluminiowy wahacz;
  • czterozawiasowe zawieszenie z inną kinematyką w każdym rozmiarze;
  • kąt główki ramy: 66 stopni, reach 430 (M);
  • 12-rzędowy napęd SRAM Eagle;
  • zawieszenie Fox Performance Elite;
  • masa: 14,3 kg (rozmiar M, na mleku, z pedałami);
  • cena: 22 499 zł.
Test Cannondale Habit Carbon 2 2019

Cannondale Habit Carbon 2 2019: masa 14,3 kg, cena 22 499 zł

Wszystkie najskrytsze detale Habita szczegółowo opisałem w bikepornie – polecam jego lekturę jako wstęp do tego testu:

Bikeporn: Cannondale Habit Carbon 2 2019

Geometria i wybór rozmiaru

Cannondale Habit 2019 geometria

Kąt główki ramy 66° to bardzo nowoczesna wartość dla ścieżkowca na kołach 29″, ale z reachem 430 mm i bazą kół 1176 mm w średnim rozmiarze, geometrii nowego Habita nie nazwałbym „progresywną”. Miłośnicy rozciągniętych rowerów mogą w tym miejscu przerwać lekturę i iść poszukać jakiegoś Whyte’a.

Zwłaszcza, że długie rury podsiodłowe blokują w Habicie możliwość wskoczenia na większy rozmiar. Przy 170 cm z trudem wpasowałem się w M-kę – mimo maksymalnego wsunięcia sztycy w ramę, siodło w górnej pozycji nadal było o kilka milimetrów za wysoko. Jest to rozczarowaniem, szczególnie biorąc pod uwagę, jak dużo pracy Cannondale rzekomo włożył w analizę antropometrii oraz dopasowanie zawieszenia i sztywności oddzielnie dla każdego rozmiaru ramy. Czyżby wstydzili się zmierzyć swoim testerom przekroku…?


Na szlaku

Rower testowałem na gładkich flowtrailach Singltreka pod Smrkem, niezbyt gładkich trasach enduro w Bielsku-Białej (Enduro Trails i Straconka), a także naturalnych szlakach w okolicy Polanicy-Zdroju.

Podjazdy

Cannondale Habit to jeden z tych rowerów, na których od razu czujesz się jak w domu. Jak pewnie zauważyłeś wyżej, wszystkie liczby w tabelce z geometrią są… normalne, ale dobrze zgrane. Warto tylko przesunąć siodło maksymalnie do przodu, żeby zasymulować bardziej stromy kąt rury posdiodłowej. Ponieważ jestem niski, szybko też obniżyłem kierownicę, żeby ułatwić sobie dociążanie przodu na stromych podjazdach. Pozycja na Habicie i tak jest mocno nastawiona na komfort, a te proste zabiegi przykleiły przednie koło Habita do ziemi i przygotowały do atakowania ścianek.

Co istotne, atakowanie podjazdów nie wiąże się z szukaniem manetki trybów pracy zawieszenia, która zawsze była znakiem rozpoznawczym Cannondale’a i znakomicie sprawdzała się w Jekyllu. Na początku byłem rozczarowany jej brakiem, ale po kilku jazdach rozsądek i zamiłowanie do prostoty zwyciężyły. W końcu 130 mm skoku to nie tak dużo, żeby trzeba nakładać na niego kaganiec. Zawieszenie oferuje tak dobrą równowagę między trakcją i efektywnością pedałowania, że dodatkowa manetka byłoby tylko zbędnym balastem – a Habit i tak już nie jest najlżejszym rowerem (14,3 kg)…

Ale zostawmy śrubki – w końcu najważniejsze jest to, jak się na danym rowerze jeździ. Habit okazał się jednym z najbardziej inspirujących i motywujących rowerów na jakich jeździłem. Podjeżdża tak dobrze, że wymiękając i pchając go pod górę, czułem się, jakbym po raz kolejny zrezygnował z pójścia na siłownię, mimo płacenia od 2 lat za karnet. Tyle że w tym przypadku „pójście na siłownię” jest przyjemne i satysfakcjonujące. Duża w tym zasługa wspomnianej trakcji i tylnego zawieszenia, które pozostaje czułe i płynne na technicznych sekcjach, jednocześnie dobrze opierając się zapadaniu. I to bez dotykania pokrętła tłumienia kompresji w damperze.

Dlatego pomimo niezbyt szałowej masy, bardzo polecam Habita osobom, które lubią podjeżdżać (słyszałem, że są tacy!). Przy takich dewiacjach preferencjach można dodatkowo rozważyć zmianę geometrii na bardziej stromą za pomocą „flip-chipa”. Podniesienie suportu i bardziej stroma podsiodłówka jeszcze bardziej ułatwiłyby pokonywanie technicznych ścianek, a zdolności zjazdowe nie powinny dramatycznie na tym ucierpieć, bo jest ich spory zapas.

A jak już przy tym jesteśmy…

Zjazdy

Neutralny charakter Habita przekłada się też na jazdę w dół. Rower jest bardzo dobrze wyważony, po przyjęciu pozycji „tygrys” czujesz się od razu pewnie, siedząc głęboko „w rowerze” i naturalnie dociążając przód. Nie trzeba też specjalnie walczyć z jego podrywaniem – przy manualach czy skakaniu Habit ma szansę przekonać niejednego sceptyka 29erów.

Przez tę reaktywną i skoczną charakterystykę Habit nie zachwyca jednak w szybkich zakrętach. Nie zrozum mnie źle, składa się w nie bez oporu i jedzie zawsze tam, gdzie chcesz. Ale pod względem carvingowego wycinania łuków, (bez)konkurencyjny Whyte S-150 pozostaje wzorem. Ciekawe, jak Habit dogadałby się z widelcem o mniejszym offsecie…?

Offset jest standardowy, ale za to nowinką jest „Proportional Response” – kinematyka tylnego zawieszenia zależna od rozmiaru ramy. Jak sprawdza się to w praktyce? Niestety nie da się tego ocenić bez bezpośredniego porównania dwóch sąsiednich rozmiarów… Mogę jedynie powiedzieć, że względem najlepszych testowanych przeze mnie rowerów, nie odczułem żadnej dodatkowej magii.

Ale kluczem jest słowo „najlepszych” – zawieszenie nie pozostawia nic do życzenia i świetnie współgra ze sztywnością ramy (która również jest zoptymalizowana dla każdego rozmiaru osobno) i aluminiowych kół. Zdecydowanie nie ma tu poczucia zbyt wysokiej sztywności, rower pozostaje komfortowy i wybacza błędy. Jako całość, prowadzi się rewelacyjnie i czuje się jak ryba w wodzie w technicznym, stromym terenie.

Zawieszenie Foxa skutecznie tłumi i stabilizuje rower przy jeździe z prędkościami „tuż-przed-zamknięciem-BikeBaru”, ale jednocześnie daje bardzo dobry feedback, prowokując do jazdy na granicy przyczepności – rower testowałem późną jesienią, więc nie brakowało okazji, żeby to sprawdzić. Dzięki szerokim obręczom 29″ ubranym w typowo endurowe Maxxisy, trakcji zawsze jednak jest pod dostatkiem. Agresywne opony są głównym winowajcą wysokiej masy Habita, ale prędzej ogoliłbym nogi, niż zmieniłbym je na coś łagodniejszego.

Oponami Habit puszcza więc oko do riderów enduro, ale myśl, że coś udaje – jest ścieżkowcem z krwi i kości, idealnym współczesnym przedstawicielem kategorii trail/all-mountain. Pod względem charakteru bardzo przypomina mi mojego Spectrala, tyle że na kołach 29″ – a to duży komplement.


Cannondale Habit Carbon 2 – werdykt

Nowy Habit to taki trochę VW Golf – może i niczym się nie wyróżnia, ale jeżdżąc nim wyraźnie czujesz progres, jaki dokonał się w ciągu ostatnich kilku lat w rowerach tej kategorii. I nawet nie mam na myśli geometrii, rozmiaru kół czy gadżetów w wyposażeniu – pod tym względem bez trudu znajdziesz ciekawsze rowery. Mam na myśli spójność. Bo jazda Habitem przypomina właśnie jazdę dobrym nowoczesnym samochodem – wszystko działa w nim tak harmonijnie, że masz wrażenie, że każdy samodzielnie wprowadzony „upgrade” tylko by tę harmonię popsuł.

Jeśli więc chcesz kupić ścieżkowca kompletnego, zarówno na szybkie zabawy na trailach, jak i długie godziny w siodle, a do tego jesteś fanem marki gotowym niemało za nią dopłacić – umieść Habita na swojej liście. Obietnicę bycia „po prostu rowerem górskim” spełnia najlepiej, jak to możliwe.

Test Cannondale Habit Carbon 2 2019


Walety:

  • poczucie spójności – idealne działanie jako całość;
  • piękna, dopracowana rama „dostrojona” do każdego rozmiaru;
  • zawieszenie z najwyższej półki;
  • rewelacyjnie podjeżdża;
  • daje dużo frajdy i po prostu zachęca do jazdy.

Zady:

  • ciężki, jak na swoją cenę i przeznaczenie;
  • długie rury podsiodłowe;
  • przesadnie skomplikowane osie zawieszenia.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Cena: 22 499 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,3 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku)
Strona producenta


Zobacz też:

 

30
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Groow (Kuba Jędrzejczyk)
Gość
Groow (Kuba Jędrzejczyk)

Te uczucie kiedy czytasz artykuł i już po kilku pierwszych linijkach uświadamiasz sobie że nigdy nie uzbierasz na takie cudo

r2r
Gość
r2r

fajnie gdybyś kiedyś miał okazję przetestować calibre bossnuta/triple b

Lech
Gość
Lech

14.5kg za 22tys. To jakis zart?

Rafał
Gość
Rafał

Dokładnie – Tyle to wazy mój Nomad na oponach z podwójnym oplotem.

tomasz
Gość
tomasz

Elo Czy wszystkie zdjecia byly robione w okolicy Polanicy Zdroju ( Piekielko /Wolarz/Sczytna?) JEstem tam czesto z rowerem i nie kojarze niektorych miejsc pozdro tom

Pokrowiec
Gość
Pokrowiec

Mnie się podoba. Idealny rower górski- wszechstronny, mocny i zrównoważony. Tu jest testowana wysoka specyfikacja, stąd cena. Pooglądajcie sobie niższe modele za 12,5 czy 10,5 tys.- nie różnią się wyposażeniem od im podobnych przyszłorocznych Treków czy Specjali. Tak więc proponuję douczyć się przed wypisywaniem bzdur, albo przynajmniej hejtować konsekwentnie cały współczesny rowerowy świat ;) Fakty są takie, że rowery co roku drożeją ale też stają się coraz bardziej kompetentne nawet w podstawowych wersjach.

PabloRS
Gość
PabloRS

Mam z tym rowerem drobny problem ;-) . W jaką grupę nabywców celuje? Przy nowoczesnych kątach , pancernych oponach i dopracowanej zawieszce niby powinien trafić do garazu ostrego rajdera – ale- ten skok… 130 to bardzo niewiele przy obecnej modzie na jazde po tzw miejscówkach. Myśle ze 150/140 byłoby tu bardziej na miejscu. Nie krytykuje , ale za taką kase lepiej kupić cos co daje wiekszy zapas wytrzymałości choćby przy nauce skakania. 130 nie wytrzyma ludzkich błędów ;-)

Łukasz
Gość
Łukasz

a co sądzicie o Habit 4 ? zaczyna mi się podobać :)

Ilia
Gość
Ilia

To z czego oni robią te rowery? Mam aluminiowego fulla z 2015 roku, ogólnie 130 mm skoku, myk-myk,2×10, Guidy, do tego jakieś półkilowe pedała, tania kaseta i koła 29×2.3, osprzęt podobny do tej czwórki, a waży 13,7 kg.

Edit: Enduro to nie jedyny mój rower.

wujekeman
Gość
wujekeman

A czy uczucie siedzenia w rowerze nie wynikało czasem z faktu, że miałeś teoretycznie za duży rower ? Wyższy rajder siedziałby bardziej nad osią tylnego koła i cała magia mogłaby zniknąć :) . Też jestem zdania że długość tyłu powinna się zmieniać względem rozmiaru ramy

KaNiOn
Gość
KaNiOn

Tak żeby się przyczepić to sformułowanie: „Rower testowałem na gładkich flowtrailach Singltreka pod Smrkem, niezbyt gładkich trasach enduro w Bielsku-Białej i na Straconce, a także naturalnych szlakach w okolicy Polanicy-Zdroju.” brzmi wg. mnie kwadratowo. Straconka jest dzielnicą bielska więc jak już to „i w”, a nie „na”. Nawet po takiej poprawce dalej to nie będzie całkiem poprawnie (bo trasy enduro w Straconce są też trasami enduro w Bielsku-Białej), ale będzie znacznie lepiej niż sformułowanie „rower testowałem (…) na Straconce”… Równie dobrze mógłbyś testować np. „na Krakowie” ;) Pisanie o poczuciu siedzenia „w rowerze” przy reachu 430mm rurze podsiodłowej 440mm i… Czytaj więcej »

wujekdodh
Gość
wujekdodh

Czy rzeczywiście taki jaki jest w Bielsku uzus językowy dotyczący dzielnic? Pytam, bo mieszkaniec Krakowa powie, że mieszka np. „w Bronowicach”, ale mieszkaniec Warszawy raczej nie powie, że mieszka „w Bemowie” a tym bardziej „w Pradze”, tylko „na Bemowie” i „na Pradze”.

KaNiOn
Gość
KaNiOn

To co łaczy zarówno Bronowice jak i Straconkę to fakt, że kiedyś to były osobne miejscowości – może stąd to wynika? Nie wiem. W każdym razie jeśli mieszkasz w BB to możesz mieszkać w Straconce, w Wapienicy, w Komorowicach, albo na Złotych Łanach lub na Polskich Skrzydeł itd ;)
W każdym razie fakt – nie jest to oczywiste.

wujekdodh
Gość
wujekdodh

Nie kumam o co konstruktorom chodzi w kwestii długości tłoka i skoku. W moim Marinie tłok wystaje na jakieś 65mm a skoku ma 50. Skutkiem tego również wtopiłem (wespół ze sprzedawcą) i przez 3 dni jeździłem z sagiem 50%. Pachnie mi to projektowaniem na odwal się – tak żeby różne metryczne długości i skoki obskoczyć jednym wyrobem, ze sztucznie ograniczanym skokiem.

Dryb1as
Gość
Dryb1as

Musi być dobry ten Habit skoro Ratboy Bryceland przesiadł się na niego z Santy po tylu latach ;-)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top