Jak wybrać idealny rower? Moja prezentacja z Cyklo Warsztatów

Opinie, Porady, Sprzęt / 

Jak może wiesz, byłem jednym z prelegentów* występujących podczas II Podhalańskich Cyklo Warsztatów. Idea była taka, żeby przekazać uczestnikom łyk teoretycznej wiedzy, która mogłaby się przełożyć na radość na szlaku. A ta zaczyna się już na etapie wybierania idealnego roweru, co było tematem mojego mini-wykładu. W końcu kto lepiej się zna na teoretyzowaniu o sprzęcie, niż ja? ;)

Moja prezentacja była skondensowanym podsumowaniem informacji i opinii, wokół których kręci się ten blog. Pomyślałem więc, że może ona zainteresować też kogoś z nie-uczestników II PCW (shame on you!). Więc oto i ona.

Pod slajdami znajdziesz mniej więcej to, co mówiłem. A częściej – to co chciałem powiedzieć (więc jeśli widziałeś live, i tak możesz rzucić okiem).

* jak na opowiadanie o rowerach, brzmi dość poważnie… Ale zostańmy przy tym.


Dobór roweru enduro - jaki wybrać?

Jako autor bloga traktującego głównie o sprzęcie do MTB, hobbystycznie zajmuję się doradzaniem innym riderom, jaki mają sobie kupić rower. A tak naprawdę, zazwyczaj staram się ich przekonywać, żeby kupili taki, jaki im się podoba…

Dobór roweru enduro - rozwój MTB

Ogólnie jednak nie jest to aż takie proste – przez zmiany, jakie nawiedziły kolarstwo górskie.

Kiedyś Hans Rey w ciągu jednego weekendu, na jednym rowerze (!) z powodzeniem startował w zawodach XC, DH i w trialu. Kupowało się więc po prostu rower MTB.

Wraz ze wzrostem oczekiwań pojawiła się coraz większa specjalizacja. Dziś typów rowerów MTB jest tak dużo, że nie da się ich nawet wszystkich wymienić.

Dobór roweru enduro - ewolucja MTB

Ten wybór wbrew pozorom nie jest (tylko) efektem marketingu, ale przede wszystkim odpowiedzią na zmiany w tym, jak i gdzie jeździmy.

  • Zmieniły się trasy: dziś mało kto jeszcze jeździ po rąbankach, vertach i agrafkach, a coraz więcej powstaje singli czy „tras enduro” łączących flow z naturalną nawierzchnią i elementami rodem z bikeparków.
  • Zmieniła się też technika jazdy, a zwłaszcza pozycja na rowerze – nie wisimy już dupą za siodłem na byle zjeździe (a w każdym razie, nie powinniśmy!).
  • Pojawiły się nowinki sprzętowe, które mocno ułatwiły jazdę: sztyce regulowane, dobre hamulce, opony bezdętkowe…

Przede wszystkim jednak zmieniło się nasze nastawienie – dziś hardcore i racing nie są już na topie. Liczy się przede wszystkim fun, eksploracja i powrót do korzeni.

Dobór roweru enduro - nowinki techniczne

Rozwój sprzętu za tym podąża. Na rynku namnożyło się coraz więcej, coraz lepszych rowerów, przez co coraz trudniej jest wybrać coś dla siebie.

Pojawiły się takie opcje, jak nowe rozmiary kół, różne warianty szerokości opon (27+, 29+ a już niedługo 26+), geometria progresywna z krótkimi mostkami i coraz lepiej działające zawieszenie. Dzięki temu, nie potrzeba już ponad 160 mm skoku do ambitnej jazdy po górach.

Ile potrzeba? Nie ma sensu się nad tym zastanawiać, bo nie kupujesz systemu zawieszenia, nie kupujesz geometrii, ani nie kupujesz rozmiaru koła. Kupujesz kompletny rower – idealnie zgrany pod kątem danego przeznaczenia system, który ma zadbać o uniesioną pozycję kącików Twoich ust.

Dobór roweru enduro - Kross Moon

Wszystko to spowodowało, że „wybór domyślny” dla ambitnych górali – czyli „klasyczny” rower enduro – przestał być wyborem jedynym.

Dobór roweru enduro - opcje alternatywne

Jeden rower do wszystkiego nadal istnieje, ale dla każdego może on być inny. Dla niezdecydowanych pojawiła się nowa generacja rowerów ze skokiem i geometrią regulowanymi w czasie jazdy, które łączą w sobie różne zastosowania.

Odrodzenie przeżywają ścieżkowce o mniejszym skoku, ale wykorzystujące wszystkie nowinki, jak nowe rozmiary kół czy progresywną geometrię.

Dzięki kołom „plus” do świata żywych wróciły też hardtaile, które swoimi możliwościami zahaczają teraz o terytorium fulli.

Krok dalej w tej kategorii są faty, które obiektywnie wydają się bez sensu, ale mają taką siłę przyciągania i dają taki fun z jazdy, że niektórzy nie chcą się z nimi rozstawać przez cały rok.

Kontrowersyjną, ale coraz bardziej dostępną opcją są też rowery wspomagane elektrycznie, które „wyrównują szanse” i pozwalają np. pracownikom uwięzionym w korpo obrócić Twistera 3 razy w ciągu godziny, bez poświęcania czasu na trening.

Dobór roweru enduro - znaczenie sprzętu

Przytaczam akurat te grupy rowerów dlatego, że w ostatnim czasie miałem okazję przetestować prawie każdą nich. Doprowadziło mnie to do niepokojącego wniosku: nie można kupić szybkości (szok!).

To znaczy, można, ale w ograniczonym stopniu – o Twojej sprawności na szlaku gdzieś tak w 20% decyduje sprzęt, reszta to Twoje umiejętności i oczekiwania.

Chodzi o to, że jeśli masz jakiś podstawowy ogar w kwestii skilla, na pewno nie trafisz na sytuację, że jakąś przeszkodę (ściankę, trawers, dropa…) pokonasz na rowerze enduro, a np. nie dasz rady na fatbike’u czy ścieżkowcu z mniejszym skokiem.

Oczywiście, jeśli Twoje oczekiwania są takie, żeby pokonać trasę jak najszybciej – prawdopodobnie i tak najlepszy będzie dla Ciebie klasyczny, racingowy endurak. Jeśli jednak w jeździe cenisz sobie co innego, warto rzucić okiem na inne – mniej oczywiste – opcje.

Pamiętając więc, że przy danych umiejętnościach i nastawieniu, jesteś w stanie pokonać dany szlak na dowolnym rowerze, pozostaje kwestia tego, jaki typ wybrać.

Dobór roweru enduro - wzmacnianie słabości

Oczywisty wybór to rower zoptymalizowany do tego, co lubisz najbardziej. Wyobraź sobie na przykład typa, który uwielbia zjazdy, ma srogiego skilla, ale taką sobie kondycję – podjazdy traktuje wyłącznie jako środek do celu. To oczywiste, że powinien kupić enduro, superenduro czy nawet lekką freeride’ówkę, prawda?

Może i tak. Drugą opcją jest jednak zakup roweru, który wzmocni jego słabości, czyli np. lekkiego trailbike’a na kołach 29″, który znacznie ułatwi mu dotarcie do ulubionych tras, a przy odpowiednim skillu, na zjazdach też świetnie sobie poradzi.

Która droga jest lepsza? Tego nie wiem. Warto jednak się nad tym chwilę zastanowić – a najlepiej przetestować.

Dobór roweru enduro - czy rower może być za drogi?

No dobra, zakładam że wiesz już mniej więcej jaki typ roweru chcesz kupić, może nawet znalazłeś podobający Ci się model. Pytanie, czy warto dopłacać do jak najlepszej specyfikacji? Czy rower może być za drogi?

Kiedyś panowało przekonanie, że lepiej kupić najdroższy rower, na jaki można sobie pozwolić. Bo będzie jeździł lepiej, a przynajmniej zaoszczędzi się na późniejszych upgrade’ach. Ja jednak nie do końca się z tym zgadzam. Wydając cały budżet (i jeszcze trochę) na zakup roweru może się okazać, że zabraknie Ci kasy na:

  • serwis – utrzymanie wysokiej klasy fulla kosztuje. Osoby wydające np. 20 patoli na rower, później są zdziwione, że po sezonie muszą wyłożyć kolejne dwa na serwis zawieszenia, sztycy czy nową 11-rzędową kasetę i opony.
  • części zamienne – szprychę do standardowych kół kupisz w każdym sklepie rowerowym za 2 zł. Za szprychę do wypasionych kół systemowych dasz 10 razy tyle i przy dobrym wietrze uda się ją ściągnąć od dystrybutora w przeciągu tygodnia.
  • wyjazdy – zbyt często słyszę, że ktoś nie ma kasy na wakacje w Alpach albo na wpisowe na zawody, bo właśnie kupił nowy damper albo przerzutkę. Bez komentarza. Jeśli z powodu zakupów rowerowych musiałeś odpuścić choćby jeden dzień jazdy – wydajesz za dużo!
  • kolejny rower – w myśl zasady, że N+1 jest wzorem na liczbę potrzebnych rowerów, gdzie N jest liczbą posiadanych rowerów. Czasem lepiej kupić niższej klasy „rower główny” i zostawić sobie w budżecie miejsce np. na szosówkę czy hardtaila do jazdy po bułki.

Do tego dochodzą nieco bardziej płynne kwestie siedzące w głowie:

  • eksploatacja drogiego roweru jest trudniejsza, niż taniego roweru. Wie to każdy, kto próbował ustawić damper Cane Creeka lub zniszczył sobie carbonową kierownicę za 5 stówek przez brak klucza dynamometrycznego.
  • kupując zwłaszcza swój pierwszy rower MTB niekoniecznie musisz znać swoje oczekiwania. Co, jak wydasz 20 tysi na wymarzone enduro na XTR-rze, a po miesiącu okaże się, że do Twojej jazdy dużo lepiej pasuje trailbike na kołach 29″, i w dodatku wolisz pracę napędów SRAM-a?
  • nie wiem jak Wy, ale ja boję się na swoim rowerze enduro jeździć po katowickich lasach – już raz zostałem zrzucony ze sprzętu przez panów w sportowym ubiorze. Nie wspominając np. o strachu przed uszkodzeniem carbonowej ramy przez bagażnik samochodowy czy innych tego typu bzdurach.
  • panuje przeświadczenie, że jak ktoś ma zajebisty rower, musi zajebiście jeździć. „Jak to, najnowsze Foxy, a takiej hopy nie skoczysz?!” – czasem lepiej oszczędzić sobie tego typu komentarzy, zwłaszcza jeśli dopiero stawiasz pierwsze kroki.

Dobór roweru enduro - odpowiednia perspektywa

Kupieniu za drogiego, za taniego, albo po prostu niedopasowanego roweru, najlepiej zapobiega odpowiednia perspektywa podczas podejmowania decyzji.

Jest to perspektywa siodełka.

To na szlaku najlepiej wiesz, co w posiadanym (lub pożyczonym do testownia) rowerze Cię wkurza, co Ci się podoba, co chciałbyś zmienić i w jakim kierunku pójść z nowym sprzętem. Podejmując decyzję siedząc na tyłku przed monitorem, widzisz głównie tabelki, reklamy i uśrednienia.

To w czasie jazdy wybierzesz rower najlepiej dopasowany DO CIEBIE.


Dobór roweru enduro - wybór rozmiaru

No dobra, wiesz już jaki rower i za ile, pojawia się ostateczna przeszkoda przed zakupem. Szerzej temat opisałem w poradniku o wybieraniu rozmiaru, tu znajdziesz najważniejszą wiedzę w pigułce.

Dobór roweru enduro - testy

Bezdyskusyjnie najlepszą metodą dobierania rozmiaru są testy. Okazji do pojeżdżenia na cudzych rowerach jest w Polsce coraz więcej i nawet jeśli nie uda Ci się trafić na swój upatrzony model, zawsze możesz pojeździć na podobnym i z tak zdobytym doświadczeniem usiąść do kompa i porównać cyferki.

Dobór roweru enduro - rozmiar ramy

Które konkretnie cyferki? Najwięcej o rozmiarze roweru mówi odległość od suportu do kierownicy. Problem w tym, że jeszcze nigdy żaden producent tego wymiaru nie podał, a w dodatku jest on uzależniony od ustawień kokpitu. Więc jedziemy dalej…

Dobór roweru enduro - wymiary porównawcze

Bardzo dobrym wymiarem jest też długość dolnej rury – tą przynajmniej bardzo łatwo zmierzyć i porównać. No tak, tylko co jeśli nie masz możliwości zmierzenia, bo np. kupujesz rower wysyłkowo?

Jedyne zbliżone wymiary, jakie producenci podają w swoich tabelkach, to reach i stack. Każdy osobno niesie ograniczoną informację, ale jeśli je połączyć, robi się ciekawie – zbliżamy się bardzo do idealnego wymiaru pokazanego na poprzednim slajdzie. Żeby je połączyć, przyda się oczywiście pomoc Pitagorasa!

Dobór roweru enduro - tabelka rozmiaru ramy

Jeśli jednak tak skomplikowane operacje matematyczne przerastają Twój poziom zaangażowania, możesz na wstępnym etapie wybierania rozmiaru zdać się na tabelkę. Ale nie na byle jaką tabelkę! Na moją tabelkę! :)

Jest ona owocem długiego ślęczenia nad wymiarami ram producentów kojarzonych z nowoczesną geometrią (Canyon, Mondraker, Giant, Santa Cruz, Whyte, Mojo…). Okazało się, że można w nich znaleźć wspólny mianownik, jakim jest ta właśnie uproszczona rozpiska.

Dobór roweru enduro - długość rury podsiodłowej

Tabelka jednak „podpowiada” geometrię dość progresywną, czyt. „długą”. Korzystając z niej, prawdopodobnie trafisz na rozmiar ramy większy, niż się spodziewałeś. Musisz więc bardzo uważać na ograniczenie, jakim jest długość rury podsiodłowej.

Przy zbyt wysokiej ramie może się okazać, że nie będziesz w stanie odpowiednio głęboko wsunąć sztycy regulowanej. Na obrazku widać taką sytuację – Reverb jest maksymalnie wsunięty, więc jeśli wysokość siodła (czerwona strzałka) jest dla Ciebie dalej zbyt duża, musisz poszukać sobie innego roweru…

Dotyczy to zwłaszcza osób o wzroście wypadającym na granicy rozmiarów.

Dobór roweru enduro - długość rury a wzrost

Jak więc to sprawdzić bez przymiarki? Twoją potrzebną wysokość siodła (pomarańczowa strzałka) możesz wyliczyć mnożąc przekrok (długość nogi na stojąco, bez butów) przez 0,883. Na wszelki wypadek odejmij 1-2 cm, zwłaszcza jeśli jeździsz na platformach.

Z kolei minimalną wysokość siodła w danej ramie uzyskasz sumując długość rury podsiodłowej (z tabelki producenta), długość sztycy (zwykle ok. 195 mm) i „długość” siodełka (40-50 mm). Jeśli wyjdzie mniej, niż Twoja oczekiwana wysokość, wyregulujesz ją wysunięciem sztycy. Jeśli wyjdzie więcej – patrz poprzedni slajd…

Dobór roweru enduro - podsumowanie

Podsumowując, wybierając rower warto testować nowinki i ekstrema, bo może się okazać, że niekoniecznie oczywisty rower może idealnie pasować do CIEBIE. Ostatecznie i tak dużo więcej zależy od Twoich umiejętności i oczekiwań, więc możesz kupić rower, który idealnie uzupełni Twoje mocne strony… lub wręcz przeciwnie – wspomoże słabości. A w każdym razie: śmiało możesz kupić taki, jak Ci się podoba.

Pamiętaj tylko, żeby decyzje zawsze warto podejmować na szlaku, a nie przed komputerem. A potem kupić rower, na który Cię stać bez wydawania całego 500+ i… w największym rozmiarze, jak to możliwe.

Dobór roweru enduro - koniec

Tak właśnie wyglądała moja prezentacja na II Podhalańskich Cyklo Warsztatach. Nie była może zbyt szczegółowa, ale bardziej chciałem się skupić na zachęceniu do ściągnięcia klapek z oczu i nieco bardziej przychylnego spojrzenia na wszystkie nowinki, jakie zalewają rynek.

Oczywiście te wszystkie nowości nie powodują, że Twój rower w jakiś magiczny sposób stał się gorszy i natychmiast trzeba go wymienić. Ale jeśli akurat w tym czy przyszłym roku planowałeś sprawić sobie nową zabawkę, czemu nie skorzystać z wyboru, który obecnie jest większy, niż kiedykolwiek?


Więcej o Cyklo Warsztatach znajdziesz w mojej relacji.

Jeśli zainteresowały Cię poruszone tu kwestie, zachęcam Cię do przejrzenia artykułów z kategorii Sprzęt, gdzie wszystkie liźnięte tu tematy rozwijam dużo bardziej szczegółowo.

 

  1. Kiedy i gdzie Cię napadli?

    1. Dawne dzieje… Początki jeżdżenia.

      1. Chyba faktycznie dawne, bo od kilku sezonów intensywnie penetrują nasze lasy, czasami jeżdżąc po ledwie przetartych ścieżkach, i akurat dresiarze to na szczęście, póki co, moje najmniejsze zmartwienie.

        1. Dlatego ja na wszelki wypadek zawsze wożę ze sobą spory nóż (również na wypadek dzików i innego bydlęcia )

          1. Chyba lepszy od noża jest gaz tudzież jakiś spray (osobny na dresiarza, osobny na niedźwiedzie)…

          2. Łukasz Czech

            jak nie jesteś jakimś komando fokiem z delta force albo innym chuckiem norrisem, to wkurzonego dzika nożem nie zaciukasz, to silne szybkie zwierze które jak zechce to rozdupi ludzia. Ale z reguły są niegroźne ;)

          3. Zastanów się nad tym: co zrobisz z tym nożem i jakie będą tego konsekwencje jak cie dresy albo dzik zaatakuje ? Umiesz pchnąć nożem żywą istotę, a co będzie jak dresy lepiej umieją noża używać i cie własnym nożem ciężko ranią ? Albo co będzie jak zobaczą ten nóż i się dopiero wkurzą i postanowią ci udowodnić, że się na nich noża nie wyciąga i upewnią żebyś tego naprawdę pożałował ?
            Nóż to jest broń, a broń nie służy do straszenia (bo uważam, że tak myślisz pokaże im kose to się wystraszą i uciekną) tylko obrony swojego życia jak już inne metody już nie działają.

            Kup sobie chłopie dla SWOJEGO bezpieczeństwa odpowiedni gaz który działa na ludzi i zwierzęta.

  2. Franek Konieczny

    Gdyby przeciętny 16-sto latek miał taki budżet, aby myśleć nad długością rury podsiodłowej, reach’u i wielu innych rzeczach nie męczyłbym się latając po lesie na rowerze z 2008 roku na zamałej ramie, z zepsutym tylnym heblem, złmaną szprychą, bijącym kołem, zarysowanymi latami w amorze, kierą 810mm ktora jest cholernie niewygodna ale jest szacun na dzielni i na wygiętej w cztery strony świata x7’ce której kółeczka są już dosłownie okrągłe :p Myślę, że wybieranie nowego roweru pod siebie będę mógł dopiero przeżyć za jakies 15 lat, jesli skończę studia i w ogóle dożyje tego czasu :)

    1. Nawet dla dobrze zarabiającego 25-30-latka wydatek na rower rzędu 6-8-12 tysięcy to sporo, chyba że ktoś wie czego oczekuje, bo sporo jeździ.
      No bo na co Ci hardtail za 10 tyś którym zrobisz 25km tygodniowo?
      Ale full za 15 tyś do jeżdżenia po płaskich ścieżkach w lesie?
      Ale warto zerknąć za używanymi rowerami, Michał mi tak doradził, kupiłem na początek Gianta Trance’a jako dobry wstęp do enduro.
      Kosztował stosunkowo niedużo jak za taki sprzęt, a teraz wiem co mógłbym mieć innego i na przyszłość będę mądrzejszy.

    2. Nie od razu Rzym zbudowano! Ja też zaczynałem od Gianta Rincona za 1500 zł. Potem to już małymi kroczkami leci. Dzięki temu jak już uzbierasz tyle kasy, żeby w miarę swobodnie wybrać sobie rower, będziesz miał taką wiedzę i doświadczenie, że niczyje porady nie będą Ci potrzebne :)

      Alternatywnie, można też przepracować wakacje na wyspach i bach – enduro gotowe ;)

    3. Wszyscy mieliśmy 16 lat (ja nawet nie tak dawno) i też katowaliśmy taki sprzęt. Szprychy, łancuchy i olej latały aż miło :P
      Jednakże jak w końcu dozbierasz, dostaniesz, zarobisz czy się wymienisz na swój ukochany nowy albo prawie nowy rower to go docenisz.
      Sprawny napęd, widelec który wybiera, hamulce które hamują a nie tylko blokują koła itd. potem jeszcze nauczysz się o to wszystko dbać i już w ogóle będzie super :P

      aaa i za długą kierę to możesz obciąć :P

    4. Franek Konieczny

      No wiem, że można obciąć ale nawet fajnie się lata na 810 :D z tym, że niestety sposobów zarabiania nieletnich jest stosunkowo mało i niedawno słyszałem że nusze miec na 16 lat, a jak przyszedłem i powiedziałem ze mam 16 to bylo nakrzekanie, że nie mam 18… :/ takie życie

      1. Może znajdziesz inspirację: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/wnop-011-praca-dodatkowa-poza-etatem

        Ja zarabiałem na tworzeniu stron WWW i innych projektów graficznych – nikt nie pyta o wiek ;)

  3. Rafał Sołtysik

    Po złych lasach jeździsz. W lasach na styku Katowic, Rudy i Mikołowa nie ma takich niespodzianek. :)
    Fajna prezentacja, jednak taka uwaga do fragmentu o geometrii: w przypadku rowerów dla kobiet producenci zakładają, że kobiety są inne (co może i jest prawdą) ale i mają inne proporcje i jeżdżą jakoś inaczej. Przez co wybierając żonie Cuba WLS 29 ze sklepu wysyłkowego poległem na cyferkach i po prostu wybraliśmy się do SkiTeama. Tam sprzedawcy w końcu mieli jakieś zajęcie, a my po dopasowaniu rozmiaru dokonaliśmy zakupu w H&S :)

    1. Przymiarka zawsze jest lepszym sposobem od cyferek – niezależnie od płci :)

    2. Kobiety mają dłuższe nóżki od mężczyzn!

  4. Swojego Snabba E1 złożyłem na spoko osprzęcie i systemie 1 x 10 (cel: łyda jak szkocki góral) zamknąłem się w 10 tysiach , choć składałem cały rok. Jest pancerny -bo ważę koszmarne 88kg . Do tego mam miejskego CUBEHyde za tysiaka i jestem przeszczęśliwym N+1 :)) Na ścieżki muszę wyjeżdżać na południe z Gdyni, ale bardzo mnie to cieszy bo zaawsze mam niedosyt i cenię sobie każdą godzinę :) Fajna prezentacja i mega wyczesany blog , który jest dla mnie kopalnią wiedzy!

  5. fajnie przemyślane i napisane
    gratulacje

  6. Ja w przypadku rowerów notorycznie kupuje/składam takie, które na papierze wyglądają super, a w praktyce okazuje się że coś mi w nich nie pasuje :D

  7. Paweł Kisiel-Dorohinicki

    Fajna prezentacja :) Na szczęście tylko mnie utwierdziła w przekonaniu że składam sztywnego trailbike’a na średnim kole ;) bardzo pomógł mi też artykuł o doborze rozmiaru- okazało się, że mój ghost se1202 na którym w tym momencie pomykam jest o 2 rozmiary (tzn. jakieś 5cm) za mały i nagle stało się jasne, czemu mam problem z dociążeniem równomiernie obu kół i wciąż bolą mnie plecy ;)

  8. Swój pierwszy „poważny rower” szukałem ROK czasu…przed tym, rok czasu gadałem ze go sobie kupię. Zarywałem noce przed monitorem na wybraniu czegoś, przewertowaniu for internetowych, i znalezieniu sklepu gdzie jeszcze był dostępny model. Skończyło się na tym że niewiele brakowało abym pozwał sklep do sądu za niewydanie towaru (błąd w cenie na stronie www) mogę powiedzieć że byłem trochę sfrustrowany .. w między czasie z ciekawości odwiedziłem sklep aby zobaczyć Gianta Trance … ze sklepu wyszedłem z rowerem :)
    Złamałem wszystkie zalecenia z prezentacji… za drogi, na wyrost z do moich umiejętności, wg tabelek za duża rama, rowerem do enduro jeżdżę po asfalcie i polnych drogach :P …może wykorzystuję jego potencjał w połowie.
    Dzisiaj mogę powiedzieć że hardtail 29er mógłby być lepszym wyborem… ale nie żałuje i nie zamieniłbym go:). Dlaczego(?) bo czas który bym zmarnował przed komputerem „przejeździłem” i jestem zadowolony.

  9. Michał z ciekawości pytam. Jakiś czas temu zauważyłem, że w garażu na forumrowerowe masz Mongoose Sabrose jako urban bike :) czym wcześniej bujałeś się po mieście ? Pytam bo stoje przed dylematem Djambo jako rower do wszystkiego czy urban bike + ukulanie jakiegoś primala na kołach 27,5 cala

    1. Wcześniej po mieście bujałem się Fordem Focusem :P

      Bierz Djambo i coś za grosze na miasto.

      1. Robienie focusem podjazdów to bajka, aczkolwiek pewnie z hopkami już gorzej :D Zamawiam Djambo :) Jak znam życie pewnie i tak temat dodatkowe roweru oleje i będę ciorał NS wszędzie – w sumie kiedyś przez pół roku za szosowe opony robiły mi Ardenty 2,4 :P

  10. Ale rozpiska o rowerach, jak doktorat z poważnej dziedziny. hehe. Przecież to proste jak drut albo jak rower . Kto jezdzi od lat to wie co potrzebuje, a dla niekumatych to hardtail najlepszy bo tani i uczy techniki. Sztyca hydrauliczna to jest mega patent polecam.

Dodaj komentarz do tekstu Jak wybrać idealny rower? Moja prezentacja z Cyklo Warsztatów

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: II Podhalańskie Cyklo Warsztaty

Hajlajtsy / 

W relacji z zamykającego zeszły sezon II Podhańskiego Zlotu Enduro zadeklarowałem, że choćby skały srały, w 2016 kolejny PZE oraz Podhalańskie Cyklo Warsztaty mają murowane miejsce w moim kalendarzu. Jak powiedziałem, tak zrobiłem i 22 kwietnia w recepcji MTB Hostelu nalepili mi opaskę uczestnika II PCW.

Czemu chciało mi się jechać aż do Kościeliska, zamiast strzelić sobie kolejny raz Twistera? W dużym skrócie: Stowarzyszenie Rowerowe Podhale robi mistrzowską robotę, organizując imprezy biorące wszystko to, co najlepsze w zawodach enduro, a jednocześnie… będące całkowitym ich przeciwieństwem. I sypiący w oczy śnieg nic tu nie zmienia!

podhalanskie-cyklo-warsztaty


Podhalańskie Cyklo Warsztaty – o co chodzi?

Tegoroczne PCW można śmiało uznać za oficjalne otwarcie sezonu, bo jest to pierwsza tak duża impreza, odbywająca się jeszcze przed jakimikolwiek zawodami. Idealnie, żeby odświeżyć znajomości, złapać zajawkę i… przypomnieć sobie jak się jeździ. A to dlatego, że Cyklo Warsztaty nie są zwykłym zlotem – jest to spotkanie nastawione na naukę.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-12

Siara uczy, jak puszczać kaczki na szlaku. Rowerem.

Szkolenia

Najciekawszym elementem były oczywiście szkolenia techniki jazdy. Uczestnicy, podzieleni na ok. 10-osobowe grupy mieli do wyboru poziom podstawowy (realizowany przez POMBA) i średnio-zaawansowany (pod okiem MTB Academy). Można było przypomnieć sobie prawidłową pozycję, technikę pokonywania zakrętów, wybór linii czy pompowanie.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-30

Chyba już wiem, czemu Malwina była taka zadowolona po szkoleniu… / Fot Bukol, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale

Co ciekawe, krótka pętla szkoleniowa została specjalnie na Cyklo Warsztaty wybudowana „w ogródku” MTB Hostelu, zaraz obok sauny, ogniska i namiotów testowych. Wszystko co potrzebne, w jednym miejscu!

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-11

Warunki na szkoleniu w sobotę…

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-23

…odbiegały nieco od tych w niedzielę.

Nie oznacza to jednak, że cały weekend siedzieliśmy w bazie – zdecydowana większość szkoleń odbywała się w terenie. Grupy szkoleniowe były podzielone na sobotę i niedzielę, więc jeśli np. umiejętności szlifowałeś w sobotę, drugiego dnia mogłeś wybrać się na…

Wycieczki

Jeśli jeszcze nie znasz singli w rejonie Kościeliska, dużo tracisz! Trzy linie z okolic Mietłówki i drugie tyle z Butorowego Wierchu tworzą jedną z najlepszych tego typu miejscówek w Polsce.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-13

Dla stałych bywalców imprez Rowerowego Podhala pewnym minusem może być to, że w tym roku nie powstała żadna nowa trasa, ale wyobrażam sobie, ile energii Stowarzyszenie wkłada w samo utrzymanie tych istniejących… Ja bardziej żałuję, że linie te w dalszym ciągu nie są zalegalizowane, przez co nie mogę opisać ich dokładniej. Ale od czego jest Trailforks? :)

Kościelisko on Trailforks.com

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-14

Ktoś z poprzedniej grupy przywalił w drzewo i trzeba było objeżdżać.

Jednak jako uczestnik Cyklo Warsztatów nie musisz się przejmować ani statusem prawnym, ani stanem technicznym tras. Nie musisz też wiedzieć gdzie są, bo za rączkę poprowadzą Cię przewodnicy. Ba, nie musisz nawet mieć roweru!

Testy

Producenci i dystrybutorzy kolejny raz stanęli na wysokości zadania i udostępnili uczestnikom sporą flotę rowerów do darmowego testowania przez cały dzień. Do wyboru były Krossy, Canyony, kilka Treków przywiezionych przez krakowski Tomar oraz Ibis Mojo HD od Beastie Bikes. Można było też na próbę wyposażyć swój rower w damper Cane Creek DB Inline czy owalną zębatkę HCC, i bez wydawania złotówki, przekonać się ile te wynalazki są warte. Prowadzenie bloga powoli traci sens.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-18

Kross zadbał o testówki…

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-17

…dla każdego ;)

Testowanie rowerów idealnie wpisało się w formułę Cyklo Warsztatów – bo uczyliśmy się nie tylko jak jeździć, ale też na czym.

Wykłady

Naukę tą uzupełnił blok prelekcji. Publiczność usypiali/zabawiali:

  • Borys Witkiewicz (biker-fizjoterapeuta) – opowiadał o stabilizacji centralnej organizmu. A tak po polsku: o tym, że każdy ma w brzuchu balon. I jak o niego dbać, żeby jeździć szybciej, pewniej i bez bólów kręgosłupa.
  • Maciej Pająk (głównodowodzący POMBA) – przedstawił ciekawostki związane z projektowaniem i budowaniem singletracków, m.in. dużego projektu realizowanego właśnie w Górach Kaczawskich.
  • Piotr Starzecki (właściciel Beastie Bikes) – wyłożył, jak ustawić zawieszenie, żeby zapierdalać (cytat). Gratka dla miłośników przeciskania oleju przez ciasne dziurki.
  • Jan Karpiel (człowiek-legenda – kto nie zna, niech wraca do nauki, bo egzamin gimnazjalny tuż tuż) – wspominał swoje doświadczenia z bicia rekordu prędkości – można było przymierzyć się do zbudowanego przez niego roweru, na którym przekroczył 170 km/h… z tylnym kołem trzymającym się na taśmie klejącej.
  • Michał Lalik (bloger-celebryta ;)) – ja mówiłem o dobieraniu roweru do swoich potrzeb, starając się przekonać słuchaczy, że powinni kupić taki rower… jaki im się podoba (moją prezentację znajdziesz na blogu).
podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-20

Tłumaczę, jak enduro.

Pozostałe atrakcje

Całość odbywała się oczywiście w MTB Hostelu, nierozłącznie związanym z Rowerowym Podhalem. O własnej trasie szkoleniowej i saunie już wspomniałem, oprócz tego jak zwykle do dyspozycji uczestników był spory parking, strzeżona przechowalnia rowerów, dwie myjki i… świetny catering.

Rowery rowerami, ale jak ktoś lubi pojeść, też na Cyklo Warsztatach nie miał na co narzekać. I to niezależnie od tego, czy woli kiełbasę z grilla, bigos i gulasz, czy jednak bardziej wyszukane potrawy przygotowane przez jednego z najlepszych podhalańskich szefów kuchni. I domowe ciasta :)

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-31

Fot. Michał Sroka, MTB Hostel

Domowa  i kameralna była też atmosfera – prawdę mówiąc, nie jestem pewien, jak się to udało, biorąc pod uwagę setkę uczestników. Ale się udało!

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-21

Największą atrakcją był jednak… śnieg, padający całą niedzielę. Ech, kwiecień… Chłopaki z POMBA przeprowadzili więc swoje pierwsze skolenie w puchu, a grupa wycieczkowa miała okazję bez spiny poślizgać się po singlach z błotem w uśmiechniętych paszczach. Biorąc pod uwagę, że w sobotę jeździliśmy w krótkich spodenkach po suchutkich trasach, trzeba docenić starania organizatora o zapewnienie zróżnicowanych warunków do ćwiczeń ;)

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-24


Podsumowanie

W dwa dni objeździliśmy więc świetne single w dwóch różnych odsłonach, podszkoliliśmy technikę jazdy, dowiedzieliśmy się paru ciekawych rzeczy na wykładach, przetestowaliśmy różne rowery i poszerzyliśmy horyzonty kulinarne. II Podhalańskie Cyklo Warsztaty były więc wypełnione treścią po brzegi. Jazda w licznym gronie starych i nowych znajomych po srogich singlach to właśnie najlepsze elementy, jakie PCW czerpie z zawodów. Cała reszta to już jednak autorska receptura, której na żadnej innej imprezie w Polsce jeszcze nie spotkałem. Dlatego akcje organizowane przez SRP utrzymują swoje miejsce w moim kalendarzu na kolejny sezon!

pcw_scianka


Więcej moich zdjęć z II Podhalańskich Cyklowarsztatów znajdziesz w galerii na Facebooku

Oficjalną (foto)relację znajdziesz na stronie Rowerowego Podhala, a pozostałe galerie, jakie udało mi się znaleźć, tutaj:

A na deser fajny filmik oczami uczestnika (Wojtka Lisiaka):


Jak chcesz, możesz też rzucić okiem na powiązane wpisy:

 

  1. Ale genialne tematy prelekcji… Ścieżki nie zając – nie uciekną, ale takie wykłady już się (raczej) nie powtórzą. Dzięki za relację i za zaprzęgnięcie mapek Trailforks :)

    Pozdrawiam,
    Przemek

  2. mam jeden pomysł na kilka zdjęc z takich imprez , za zgodą właścicieli mógłbyś czasem pokazac na czym ludzie jezdżą?

    1. Chciałbyś oglądać 20 zdjęć Moonów? ;)

      A tak serio – bardzo dobry pomysł, dzięki :)

  3. jak to jest z tym trailforks? w moim mieście trailforks znajduje 80 trails ale wyświetla 4. trzeba se „zasłużyć” czy zapłacić, żeby widzieć wszystkie?

    1. @Konrad

      Brakujące na mapie ścieżki mają status ukrytych. Najwyraźniej lokalne stowarzyszenie ścieżkowe (http://www.pinkbike.com/directory/8736/trailfursorge-stuttgart/) nie chce dzielić się nimi na forum publicznym. Skontaktuj się z użytkownikiem „Timperator”, który jeździ po tych ścieżkach.

      Trailforks jest całkowicie bezpłatny, ale ma system mikro darowizn, dzięki któremu niewielkimi kwotami można wspomagać stowarzyszenia ścieżkowe takie, jak np. POMBA (http://www.trailforks.com/directory/8968/), czy inne mniejsze, bardziej lokalne inicjatywy.

      Pozdrawiam,
      Przemek

      1. @Wielu
        dzięki

  4. Można powiedzieć że z racji olbrzymiej ilosci moonów oraz warunków pogodowych w niedziele wyrażenie moonwalk nabrało nowego znaczenia. Pozdro pincet!

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: II Podhalańskie Cyklo Warsztaty

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Rose Uncle Jimbo

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Rose musi być najbardziej niedocenianą marką na polskim rynku. Giant, Specialized, Kross, Canyon – jeśli zajrzeć na fora internetowe, zwykle wokół tych marek kręcą się myśli osób poszukujących nowego sprzętu. Czemu Rose sporadycznie zalicza się do tego grona? Trudno powiedzieć. Może to przez słaby marketingowy hype? Może przez brak Barela w teamie? Może przez nijakie rowery sprzed kilku lat? Może przez nazwę kojarzącą się z różowymi kwiatkami? Faktem jest, że nawet ja się złapałem na tym, że przygotowując zeszłoroczne zestawienie rowerów enduro do 8000 zł, na początku nie uwzględniłem w nim Rose’a. Po naprawieniu wtopy okazało się, że to jeden z najlepiej wyposażonych rowerów w zestawieniu.

Dlatego w tym sezonie z chęcią odpowiedziałem za zaproszenie do testowania modelu Uncle Jimbo w wersji custom-made, w ramach współpracy z Rose Bikes Polska. Na pełny test będziesz musiał jeszcze parę tygodni poczekać, a tymczasem zapraszam do zajrzenia w każdy zakamarek „Wujka”!


Rose Uncle Jimbo

Oto obiekt trwającego jeszcze testu. Rose Uncle Jimbo to rasowy model enduro, z czterozawiasowym zawieszeniem o skoku 165 mm i kątem główki ramy 66 stopni.

Rose Uncle Jimbo

Poza „Wujkiem”, w ofercie jest też na pierwszy rzut oka bliźniaczo podobny Rose Granite Chief (150 mm, 67 stopni). Zawsze trudno mi było pojąć różnicę między nimi, ale po wypytaniu kilku użytkowników, okazuje się że różnica na szlaku jest, i to całkiem spora. Gdyby odnieść Rose’y do oferty Gianta, Uncle Jimbo byłby Reignem, a Granite Chief – Trance’m. „Wujek” jest więc czołgiem do orania najtrudniejszych tras enduro.

Rose Uncle Jimbo

Wracając do marki Rose. Ciekawa to firma (mimo że niemiecka)! Ponad 100 lat temu zaczynali od najmniejszego sklepiku w Bocholt (do dziś nikt nie wie, gdzie to jest), potem przerzucili się na sprzedaż wysyłkową, z ręcznie kserowanym „katalogiem” rozsyłanym po Niemczech. Pod koniec swojego istnienia katalog miał już ponad 1000 stron i nakład książkowego bestsellera. Jakiś czas temu ustąpił miejsca równie potężnemu sklepowi internetowemu.

Rose Uncle Jimbo

Sklep ten zgarnia wszystkie nagrody prestiżowych konkursach na najbardziej nieseksowną i nieinspirującą stronę internetową w branży rowerowej. Mimo to, stoi za nią najpotężniejsza przewaga Rose nad konkurencją

Rose Uncle Jimbo

…jest nią bez dwóch zdań personalizacja.

Rose Uncle Jimbo

Mimo że Rose jest marką sprzedającą bezpośrednio (direct-sale), to możliwość customizacji jest tu na wyższym poziomie, niż nawet w klasycznym sklepie. Dla porównania, w Canyonie możesz wymienić sobie mostek czy siodełko. W YT co najwyżej dokupisz pedały. Uncle Jimbo jest oferowany w trzech bazowych konfiguracjach, ale możesz wymienić w nich… wszystko. Konfigurator, choć brzydki jak noc, na bieżąco tworzy wizualizację Twojego nowego roweru, a link do gotowej konfiguracji możesz udostępnić np. na forum, do wyśmiania oceny.

Rose Uncle Jimbo

Z tego powodu szczegółowe opisywanie specyfikacji nieco mija się z celem. Możesz założyć, że konfiguracja Uncle Jimbo nie ma absolutnie żadnych słabych stron. W końcu sam ją sobie wybrałeś, więc byłoby głupio przyznać się do błędu! A wybrać można wszystko – od poszczególnych elementów napędu, przez amortyzację, aż po pedały czy siodełko. Chcesz połączyć napęd Shimano z amortyzacją Rock Shoxa i hamulcami Magury? A do tego dorzucić sztycę KS, ulubione gripy i dopasowany kolorystycznie kokpit? Żaden problem!

Rose Uncle Jimbo

Bardziej zakręcone pomysły mogą nieco wydłużyć czas oczekiwania, ale ten i tak nie jest najgorszy – zazwyczaj około 3-4 tygodni. Co ważne, Rose – jako rodzinna firma wywodząca się z tradycyjnego sklepiku – kładzie bardzo silny nacisk na jakość obsługi klienta. Ma oczywiście polskiego przedstawiciela, więc wszelkie pytania, skargi i zażalenia można obgadać bez nauki języka wroga. Kontakt jest sprawny, a przedstawiciel Rose udziela się nawet na rowerowych forach internetowych (nick paulsen).

Rose Uncle Jimbo headtube badge

Wracając do konfiguratora – najlepiej wejść na stronę Rose’a i samemu się nim pobawić, składając wyimaginowany rower marzeń. Jeśli jednak od klikania wolisz patrzeć i czytać (mam taką cichą nadzieję… ;)), postaram się przedstawić Ci specyfikację „mojego” Uncle Jimbo i możliwości, jakie daje personalizacja przy zakupie.

Rose Uncle Jimbo

Zaczynamy od najważniejszego: KOLORU! :) Rama Uncle Jimbo dostępna jest w zajebistej wersji raw (gołe aluminium ze srebrnymi naklejkami) oraz widocznej na zdjęciach czarno-niebiesko-zielonej, dla miłośników kolorystycznego dobierania detali. Jak widać, zielona opaska z Rychlebskich Ścieżek (krzyk mody w kwietniu 2016) pasuje idealnie.

Rose Uncle Jimbo drivetrain SRAM GX1

Pierwsza rzecz, jaką wypada wybrać po kolorze, to grupa osprzętu. Konfigurując ten model, nacisk został położony na to, co najważniejsze: amortyzację, koła, hamulce. Napęd jest w wersji econo: niezawodny, 11-rzędowy SRAM GX oferujący najszerszy zakres przy rozsądnej cenie.

Rose Uncle Jimbo SRAM GX crankset

Wolisz coś bardziej bling-bling, albo na przykład Shimano XT? Też jest – i to w wersji z przednią przerzutką lub bez. I to w kilku konfiguracjach rozmiarów zębatek. Do tego kilka różnych prowadnic/napinaczy. Rozpusta!

Rose Uncle Jimbo SRAM GX przerzutka

Po wybraniu grupy możną ją też modyfikować – np. dobierając lepszą manetkę czy inną korbę, jeśli np. jesteś fanem Race Face’a. Jedyne ograniczenie to brak możliwości mieszania producentów przerzutek/kaset – więc zestawienie napędu SRAM-a z kasetą Shimano nie jest możliwe.

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Pike RC3

Po napędzie czas na wybór zawieszenia. W ofercie jest kilka modeli Foxa, X-Fusion i Rock Shoxa (w tym nowy Yari).

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Pike

Jak widać na zdjęciu, wybór padł na sprawdzonego Pike’a w najlepszej wersji RCT3 Solo Air.

Rose Uncle Jimbo RS Pike RC3 compression adjuster

Poza standardową regulacją wolnej kompresji, ma ona 3 zdefiniowane pozycje do szybkiego przełączania na szlaku.

Rose Uncle Jimbo RS Monarch Plus RC3

Z tyłu do kompletu Rock Shox Monarch Plus RC3, czyli defaultowy duet enduro.

Rose Uncle Jimbo damper Rock Shox Monarch Plus RC3

Tu wybór jest niewielki: możesz wziąć wersję „bez plusa” albo Foxa Float X. Ale Kashima i tak nie pasuje do koloru ramy, więc zostaje Monarch ;)

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Monarch Plus RC3

Damper ma 3-pozycyjną regulację tłumienia kompresji dającą silny efekt psychologiczny na podjazdach i puszkę DebonAir, oferującą podobne działanie na zjazdach.

Rose Uncle Jimbo SRAM Guide RSC zacisk

Ze stajni SRAM-a pochodzą też hamulce. Jak już wspomniałem, na tym elemencie nie było oszczędności.

Rose Uncle Jimbo SRAM Guide RSC

Guide RSC to prawie topowy model. Wyżej jest już tylko Ultimate, którego aktualnie niestety brakuje w konfiguratorze (choć gdyby Ci bardzo zależało, i to da się załatwić).

Rose Uncle Jimbo SRAM Guide RSC

Jeśli nie jesteś fanem „feelingu” hamulców SRAM-a, do wyboru masz też kilka modeli Shimano, Formuli i Magury.

Rose Uncle Jimbo DT Swiss piasta

Odnośnie hamulców… zastanawiasz się pewnie, czemu do cholery są srebrne?! Oto odpowiedź: ślicznie pasują do piast DT Swissa.

DT Swiss E1700 Spline 2

Koła to wyższy-niż-przeciętnie model DT Swiss E1700 Spline 2 z obręczami o szerokości wewnętrznej 25 mm. Od najczęściej widywanych E1900 Spline różnią się przede wszystkim tylną piastą z flagowym sprzęgłem DT Ratchet. Uwaga! To nie jest piasta dla miłośników głośnego cykania. Bębenek jest w czasie jazdy całkowicie niesłyszalny. Zalecany dzwonek.

Schwalbe Magic Mary Bikepark Performance

Patrząc na rowery zawodników enduro i DH, trudno o inne opony, niż Schwalbe Magic Mary. Chyba najbardziej wszechstronny bieżnik z hardcore’owego końca oferty. Dostępne są też najpopularniejsze modele Continentala, Maxxisa i Geaxa. Przy okazji opon wychodzi jednak największa wada konfiguratora: nie można wybrać dwóch różnych modeli na przód i tył. Można jedynie zamówić dodatkowy komplet i trzymać jeden na zapas.

Schwalbe Magic Mary Bikepark Performance

Zamontowana tu wersja to nowość: Bikepark Performance, czyli budżetowa (twardsza) odmiana Super Gravity. Na szlaku jest świetna i można na niej jeździć przy ciśnieniach poniżej 1,2 bara (z dętką!), ale trudno nazwać ją optymalnym wyborem do enduro – za sprawą masy, wynoszącej prawie 1500 g! Jak się zużyje, z powodzeniem może robić za odbojnik na tankowcu. Lub huśtawkę dla amerykańskich dzieci.

Rose Uncle Jimbo cockpit

Równie bezkompromisowy jest kokpit Spank. Zwróć uwagę, że kierownica ledwo zmieściła się na zdjęciu. To dlatego, że ma 800 mm szerokości. Przyznam szczerze, że jeszcze na takiej nie jeździłem. Nie powiem, przy 170 cm wzrostu to ciekawe doznanie… No ale jak wiadomo, „łatwiej skrócić, niż podługasić”.

Rose Uncle Jimbo

Można przebierać w pełnej ofercie Spanka i Race Face’a – w różnych kolorach (yes, yes, yes!) ;)

Rose Uncle Jimbo Spank mostek

To samo dotyczy oczywiście mostka, przy czym tu dochodzi jeszcze Easton i Ritchey. W sumie 15 modeli plus opcje kolorystyczne. Ciekawostka: w konfiguratorze można sobie nawet wybrać, ile chcesz mieć podkładek pod mostkiem (i jakich – 16 wariantów!).

Rose Uncle Jimbo gripy Ergon GE1

Bogaty jest też wybór gripów (m.in. sprawdzone modele ODI, Race Face), ale w niemieckim rowerze obowiązkowe są Ergony GE1 :) Bardzo miło wspominam je z Canyona.

Rose Uncle Jimbo saddle

Siodło to mega indywidualna kwestia, więc w ofercie jest aż 17 modeli, między innymi ten, brandowany przez Rose’a, z mega wielkim nochalem do dociążania przodu roweru na podjazdach.

Rose Uncle Jimbo seat

Do tego – uwaga! – można je bez dodatkowych kosztów (poza różnicą w cenie) wymienić na inne w ciągu 4 tygodni od otrzymania roweru. Twój tyłek będzie wdzięczny polityce Rose’a.

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Reverb

Na pokładzie jest też oczywiście obowiązkowy Reverb Stealth. Przy zamawianiu można sobie wybrać skok lub… sztycę Kind Shocka. Jest też parę sztyc oldschoolowych nieregulowanych.

Rose Uncle Jimbo zacisk sztycy

Zacisk z wajchą przy sztycy regulowanej? Małe faux pas i jedna z nielicznych rzeczy, których nie można sobie skonfigurować.

Rose Uncle Jimbo

Takich ograniczeń jak widać nie jest wiele i naprawdę można sobie złożyć customowy rower w cenie typowej dla marek direct-sales. Rower w przedstawionej tu specyfikacji kosztuje ok. 3200 euro, czyli ok. 13 900 zł uwzględniając koszt wysyłki.

Rose Uncle Jimbo

No dobra, ale nawet najdroższa, najlepiej dobrana konfiguracja nic nie pomoże, jeśli rama jest słaba. Czy ta w Rose ma jakieś ewidentne wady?

Rose Uncle Jimbo headtube

Jakość wykonania jest typowo niemiecka, czyli zajebista. Do poziomu dopracowania detali Canyona jeszcze trochę brakuje, ale spawy są równe i gładkie, a lakier dobrej jakości, z głębokimi kolorami – wygląda lepiej, niż na moich zdjęciach i DUŻO lepiej, niż na zdjęciach oficjalnych ;)

Rose Uncle Jimbo górny link zawieszenia

Mój ulubiony element to „bulwa”, w której osadzony jest górny link zawieszenia – wykonany przez hydroformowanie, bez dodatkowych spawów. Wygląda jak żywcem wyjęty z carbonowego Santa Cruza.

Rose Uncle Jimbo upper link

Damper jest w nim zamontowany klasycznie. Biorąc pod uwagę niemieckie przywiązanie do detali, można się przyczepić, że nie wszystkie śruby łożysk są pod kolor ;)

Rose Uncle Jimbo wahacz

Zawieszenie to czterozawias z ogniwem Horsta, jak chyba we wszystkich niemieckich markach.

Rose Uncle Jimbo wahacz swingarm

Tylna oś obrotu jest obniżona względem osi koła, co poprawia efektywność pedałowania (która faktycznie jest nienajgorsza).

Rose Uncle Jimbo wahacz

Z kolei główna oś obrotu mieści się tuż nad suportem.

Rose Uncle Jimbo główny punkt obrotu

Suport to niestety pressfit. Nikt nie jest doskonały…

Rose Uncle Jimbo stealth routing

Troszkę też razi „poprzeczka” z kabla sztycy. Szkoda, że nie udało się poprowadzić jej bezpośrednio do górnej rury.

Rose Uncle Jimbo prowadzenie linek

Poza tym szczegółem, prowadzenie kabli jest jedną z fajniejszych rzeczy w Rose. Wszystkie przewody są poprowadzone wewnątrz przedniego trójkąta, co nie tylko poprawia wygląd, ale też ułatwia mycie roweru.

Rose Uncle Jimbo cable grommet

Duże otwory ułatwiające serwis są zamknięte eleganckimi wkręcanymi zaślepkami. W modelu 2016 zostały one przeprojektowane tak, żeby kable nie hałasowały obijając się wewnątrz rur.

Rose Uncle Jimbo cable routing

To zdjęcie jak dla mnie najlepiej podsumowuje jakość montażu Rose’a: idealny cable-routing prosto z pudełka! To naprawdę rzadki przypadek, żeby w fabryce długość wszystkich kabli została dobrana co do centymetra. Zazwyczaj dostaje się losowe spaghetti, które trzeba ogarnąć we własnym zakresie. Tu wystarczy pospinać zipami i mamy prowadzenie kabli żywcem wyjęte z instrukcji serwisowej Liteville’a. Szacun!

Rose Uncle Jimbo SRAM G1 deraileur

Ten wizerunek psuje trochę neoprenowa osłona wahacza – już dawno nie widziałem „dywanika” w rowerze tej klasy. Trochę się jednak czepiam, bo muszę uczciwie przyznać, że jest skuteczna (i za darmo) – Uncle Jimbo to najcichszy rower, na jakim jeździłem. Warto jednak okleić gumą/rzepem wewnętrzną stronę seatstay’a (tzn. górnej rurki wahacza), bo czasem łańcuch potrafi na nim „zagrać”.

Rose Uncle Jimbo miejsce na oponę

Można wsłuchiwać się w szum gum, które mimo ok. 60 mm szerokości na brak miejsca w ramie nie mogą narzekać.

Rose Uncle Jimbo

Kolejny fajny detal to wklęsła górna rura, trochę jak w Commencalach (w zasadzie to niepokojąco BARDZO jak w Commencalach…). Jeśli z jakiegoś powodu chcesz używać sztycy z zewnętrznym prowadzeniem przewodu, w zagłębieniu znajdziesz mocowania przelotek. Nie szukaj natomiast mocowania bidonu. Nie ma go.

Rose Uncle Jimbo

Uncle Jimbo to rasowe enduro, więc paliwo masz wozić w plecaku. Poza wspomnianym na wstępie kątem główki ramy 66 stopni, na geometrię składa się stromy kąt podsiodłówki (75 stopni – efektywny) i krótkawy tylny trójkąt (432 mm). Realna wysokość suportu na Magic Mary 2,35″ to niecałe 350 mm. Baza kół w największym z (czterech dostępnych) rozmiarów przekracza 1200 mm.

Rose Uncle Jimbo

Długość górnej rury jest dość konserwatywna. Reach dla wybranego przeze mnie rozmiaru M to 421 mm, czyli ciut mniej, niż standard. Problem w tym, że bardzo długa jest rura podsiodłowa (460 mm, zazwyczaj 430-440 mm). Będąc na granicy rozmiarów, wybór większego (co zdecydowanie polecam) może stanowić problem i zarazem największą wadę Uncle Jimbo. W moim przypadku (wzrost 170 cm, przekrok 77 cm) wysokość siodła wyszła na styk – uff… Rose idzie jednak za głosem klientów i przygotowywane obecnie modele będą miały bardziej progresywną geometrię.

Rose Uncle Jimbo

Jak już jesteśmy przy cyferkach, jedna na pewno jest duża: masa „Wujka” w tej konfiguracji to 15,3 kg! Przypominam jednak o absurdalnie ciężkich oponach (1,5 kg sztuka), założonych z dętkami. Na normalnych oponach tubeless, wyjdzie co najmniej o kilogram mniej, a okolice 14 kg to już całkiem sensowna wartość. Potencjał do odchudzania jest też w napędzie – wszystko zależy od tego, ile chcesz wydać.

Rose Uncle Jimbo

Podczas jazdy, masa jednak przeszkadza zaskakująco mało. Dzięki stromej podsiodłówce i efektywnemu zawieszeniu rower wspina się całkiem sprawnie. Jeśli jednak lubisz podjazdy i podchodzisz do nich ambitnie, dużo lepiej do tego zadania nadają się lżejsi bracia: Granite Chief (27,5″, 150 mm) i Root Miller (29″, 130 mm).

Rose Uncle Jimbo

No dobra, a w dół? Rose Uncle Jimbo to prawdziwy czołg – jest umiarkowanie skory do odrywania się od ziemi i innych zabaw, ale za to idzie jak przecinak, niezależnie od podłoża. Jeśli potrzebujesz roweru, który doda Ci +10 do pewności siebie, kupuj śmiało bez czekania na wynik testu. Zawody, bikeparki, najtrudniejsze warunki – to żywioł Uncle Jimbo.

Rose Uncle Jimbo

Pod względem charakteru na szlaku, głównym konkurentem wydaje się być Giant Reign 1.5 LTD – w praktycznie w tej samej cenie, ale słabiej wyposażony. O kilka stów taniej można też kupić Canyona Strive Al 6.0 Race. Pozostałych konkurentów w tej klasie postaram się zebrać w postaci oddzielnego wpisu.

Rose Uncle Jimbo

Słońce zachodzi, czas kończyć! Test jednak trwa, więc traktuj ten opis jako pierwsze wrażenia po dogadaniu się z ustawieniami zawieszenia (większy niż zwykle sag i szybszy rebound najbardziej przypadły mi do gustu) i kilku dniach śmigania. Jeśli jesteś głodny konkretów, masz dwie opcje: poczekać parę tygodni na pełny test lub podjechać do Wrocławia i przetestować samemu :) Można wziąć rower na cały dzień np. na Ślężę i przekonać się, co ta fura potrafi – do czego gorąco zachęcam! Okazuje się, że nie trzeba być blogerem, żeby za darmo rozbijać się po górach na cudzych rowerach ;)


Bikeporn Ci się spodobał? Rzuć okiem na poprzednie:

 

  1. jak zwykle dobry porn, ale jest drobna nieścisłość:
    „z czterozawiasowym zawieszeniem o skoku 165 mm i kątem główki ramy 65 stopni.”
    ” Poza wspomnianym na wstępie kątem główki ramy 66 stopni”

    1. Dzięki, poprawione – jest 66 stopni :)

  2. Sporo racji z tą marką. Jak kupowałem rok temu to się trochę bałem „noname’a”. Na szczęście niesłusznie. Jestem mega zadowolony ze swojego Granit Chiefa
    P.S. Jeszcze więcej racji w ocenie odstrasząjacej strony :P

  3. U nas w domu od zeszłego roku stoją dwaj „Szefowie”. Nie zawodzą nas jak do tej pory i dają dużo radochy :) Spersonalizowane co do joty i koloru. Jeden przyjechał z urwaną manetką Reverba. Bez problemu Rose zwrócił za jej wymianę w lokalnym serwisie – wystarczyła faktura. Poza tym banan w góre i w dół :)

    1. …banan w górę… my w górę i w dół ;)

  4. Strona zmieni się w przyszłym roku. Na razie wygląda jak wygląda, ale zdajemy sobie sprawę, że nawet drobny lifting jej za dużo nie pomoże…

  5. Ja z pytaniem jak można wypożyczyć taki rower we Wrocławiu?

  6. A jaki to model pedałów, jeśli można spytać?

  7. Kapitalna sprawa z tym „budowaniem” własnej zabawki. Jedynie co mnie mocno w tym rowerze drażni to „wzmocnienie” ramy przewodem od sztycy i neoprenowa osłona ramy. Wygląda tandetnie. Kupując rower za spore pieniądze takie wpadki projektantów nie powinny mieć miejsca.

  8. Jest tylko jedna nieścisłość – w konfiguratorze nie ma możliwości wyboru amortyzatora RS Pike w wersji Solo Air – jest tylko wersja 2P i w zeszłym roku też tak było. Podobnie jak nie ma możliwości wyboru Foxa w wersji innej niż Talas. Pytanie więc w jaki sposób skonfigurowałeś Uncle Jimbo z RS Pike Solo Air?

    1. W zeszłym roku nie było, to prawda. Ale w tym roku został dodany ze względu na odzew klientów. Może jak sprawdzałeś, to był jakiś chwilowy brak towaru?

  9. Nie wiem jaka jest obecnie pozycja Meridy na rynku, ale nie wspomniałeś nic o ich rowerach – a ceny mają interesujące.

  10. Miało być pod postem Rowery enduro do 8000zł. Sorry

  11. Mam wujka od roku. Do zakupu skusił mnie głównie konfigurator. Kupując go nie miałem takiej wiedzy jak mam teraz czytając ten blog ale rzeczywiście konsultanci byli bardzo pomocni w doborze rozmiaru szerokości kiedy itd. Mając za sobą rok pomykania po różnych ścieżkach potwierdzam jedną rzecz… +10 do pewności zjazdu natomiast podjazd… no cóż żeby zjechać trzeba wjechać ale szału nie ma. Reasumując: Wujek zdecydowanie stał się członkiem rodziny.

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Rose Uncle Jimbo

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top