Mind-hacks: 10 podstaw techniki jazdy

Skill / 

Wyobraź sobie, że atakujesz trudny trawers. Czujesz się jakoś nietego, rower Ci pyskuje i znosi na boki. Wtedy coś sobie przypominasz i od razu ciśniesz jak Barel. No, może nie aż tak, ale prawie. To coś to mind-hacks, czyli malutkie pigułki wiedzy, które warto mieć w głowie, bo przy minimalnym wkładzie kombinowania dają maksymalny efekt na szlaku. Ja takie porady lubię najbardziej, bo nie wymagają całodziennego, mozolnego wdrażania w życie i łatwo je zapamiętać.


Pozycja

1. Ciężkie stopy, lekkie ręce

Nogi służą do utrzymywania Twojej masy. Ręce do kierowania. Choćbyś brał na klatę tyle, co Pudzian w dobry dzień (czyli miljon), Twoje nogi i tak będą dużo silniejsze od rąk, więc trzymaj się tego. Pozwól nogom pracować z terenem – na spadkach i w zakrętach „pompuj” rower przez pedały, nie przez kierownicę. W ten sposób rower będzie stabilny, bo Twoja masa będzie pewnie podparta w najniższym możliwym punkcie.

Z kolei jak najlżejszy chwyt kierownicy zmniejszy napięcie mięśni rąk, które i tak mają już… pełne ręce roboty. Większość początkujących ma „napompowane” przedramiona już w połowie zjazdu, co ogranicza możliwość swobodnego sterowania rowerem i efektywnego hamowania. Stojąc na rowerze, znacznie ograniczysz ten problem.

2. Pięty nisko

Opuszczenie pięt bardzo pomaga w utrzymywaniu „ciężkich nóg”, ogromnie poprawia przyczepność na pedałach platformowych, pomaga w hamowaniu i pośrednio zmusza do lepszej pracy nogami na nierównościach terenu. Kostki zapewniają Ci jakieś 3 cm skoku „zawieszenia”, kolana i biodra – co najmniej 20 cm. Olej więc amortyzowanie kostkami. Zdarza Ci się przytrzeć piętami o ziemię? Jest dobrze.

3. Łokcie szeroko

Powiecie: „no dobra, ale co z dociążaniem przedniego koła w zakrętach?”. Nie ma co z nim przesadzać, bo przy dociążaniu pedałów, dociążasz równomiernie obydwa koła. Pomagają w tym też rozstawione na boki łokcie. Jest to tzw. „silna pozycja” lub „pozycja ataku” lub „tygrys”. Zasada jest jak przy robieniu pompek – spróbuj zrobić dziesięć trzymając łokcie przy ciele (za ew. kontuzje autor nie ponosi odpowiedzialności).

Jak już pozbierasz się z podłogi i pójdziesz na rower, pamiętaj o trzymaniu kierownicy tak, jakbyś (prawidłowo) robił pompki. Pompowanie (nomen omen) roweru będzie dużo bardziej naturalne i mniej męczące. A przy okazji Twoja klatka piersiowa automatycznie wyląduje nad mostkiem, czyli tam, gdzie powinna być, żeby przednie koło było dobrze dociążone.

Techika jazdy - pozycja


Wzrok

4. Patrz jak najdalej

Odległość, w jakiej obserwujesz szlak jest odpowiednikiem pedału gazu w samochodzie. Patrzysz daleko – jedziesz szybko. Patrzysz blisko – zwalniasz. A do tego szansa, że jakiś głaz nagle wyrośnie na środku Twojej linii jest większa.

5. Skanuj teren

Patrząc daleko, nie skupiaj wzroku na detalach, wszystkich i tak nie przeanalizujesz – skanuj szlak całościowo. Patrz gdzie chcesz jechać, a na przeszkody ciało zareaguje automatycznie dzięki widzeniu peryferyjnemu, które dużo szybciej karmi mózg informacjami, niż kiedy starannie oceniasz każdy kamień.

Zaufaj swojemu doświadczeniu lub po prostu pozwól swojemu zajebistemu rowerowi robić swoją robotę.

6. „Nie widzę przeszkód”

Skanowanie terenu zmniejsza też ryzyko fiksacji wzroku, czyli zapatrzenia się w przeszkodę, w którą za żadne skarby nie chcesz wjechać. Pamiętaj, że rower zawsze pojedzie tam, gdzie patrzysz – ciało reaguje automatycznie i bardzo trudno zmusić je, żeby działało inaczej. Jak upatrzysz sobie na szlaku wielki, upierdliwie ułożony korzeń, który na bank przybliży Cię do Matki Ziemi, to bądź pewien, że w niego wjedziesz, pod najgorszym możliwym kątem.

Skanując teren, ucz się filtrować przeszkody, których na pewno chcesz uniknąć – pomijaj je i zamiast tego wypatruj „linii najmniejszego oporu”. Złota zasada to:

Patrz tam, gdzie chcesz jechać, nie na to, czego chcesz uniknąć


Zakręty

mind-hacks-technika-jazdy-pozycja-zakret1

7. Skręcaj laserowym pępkiem

W zakrętach powinno się skierować ciało w kierunku, w którym chce się jechać. Możesz kombinować z każdą częścią ciała po kolei, albo możesz wyobrazić sobie, że masz laserowy pępek, którego wiązka wskazuje kierunek jazdy. Skieruj go w ostry łuk w prawo, a reszta ciała za nim podąży. Tak samo działa sterowanie biodrami, ale c’mon, nic nie przebije laserowego pępka! :)

8. Pochylaj rower, nie ciało

W zakrętach musisz mocno pochylić rower, bo zasada działania roweru tego wymaga. W końcu rower NIE skręca przez zwrócenie kierownicy w kierunku zakrętu. Chyba, że ma boczne kółka. Nie jest jednak potrzebne składanie w zakręty ciała, niczym w Moto GP.

Trzymaj tułów jak najbardziej w pionie, dzięki czemu szybciej zareagujesz na kolejny zakręt, zmiany w przyczepności i inne przeciwności losu.

9. Łokieć prosto

Żeby mocniej pochylić rower, wyprostuj wewnętrzny łokieć (zakręt w prawo – prawy łokieć). W ten sposób popchniesz koniec kierownicy do przodu i zapoczątkujesz/pogłębisz zakręt metodą przeciwskrętu. Tyle że zwyczajnie pamiętając o wyprostowaniu łokcia, nie musisz nawet wiedzieć, co to jest przeciwskręt.

10. Głowa kurczaka

Jak już kładziesz się razem z rowerem (np. w szybkich bandach), trzymaj pionowo samą głowę. Na początku jest to trochę nienaturalne, ale jest to bardzo fajny motocyklowy hack na błędnik odmawiający współpracy przy przechyłach przekraczających „normalne” kąty, tzn. takie które osiąga się idąc pieszo na zakupy do Biedronki. Dzięki temu mózg pomyśli, że wcale tak mocno się nie pochyliłeś i umożliwi Ci głębsze złożenie. Głowa ustawiona pionowo to też bardziej naturalne „czytanie” terenu i kontrola innych reakcji.

Druga sprawa to takie „wypełnianie” nierówności terenu ciałem, żeby głowa jechała jak po gładkim asfalcie. Bez nagłych zmian wysokości i bez wstrząsów. Cała reszta ciała pracuje, a głowa płynie przed siebie, spokojnie skanując teren, jak u kurczaka*:

* wyjątek możesz zrobić przy backflipie i 360.


Dość czytania, teraz śmigaj na rower i sprawdź, czy to przypadkiem nie jakieś bzdury ;) Daj znać w komentarzu, czy zasada minimum wiedzy – maksimum efektu się sprawdziła.


Czytałeś już wcześniejsze artykuły z serii Skill?

Jeśli nie chcesz przegapić kolejnych, polub 1Enduro na Facebooku albo zapisz się do newslettera!

  1. Ekhm… z tego co mi wiadomo, to poprawna pompka to właśnie łokcie przy ciele ;)

    1. …padłeś ofiarą spisku , albo chodziłes na karate ;) a tam jak wiemy kochają sobie utrudniać hehe..

    2. … obie wersje są poprawne :) Pompki z dłońmi na szerokość barków i łokciami przy ciele są ćwiczeniem na tricepsy, zaś przy dłoniach nieco szerzej i z łokciach na zewnątrz — na klatkę.

      1. Stara szkola, tez tak myslalem… Ale pompki robi sie z lokciami przy ciele. Szeroko powoduje złe ulozenie w stawie barkowym i juz blisko do kontuzji. Sam robilem na szeroko wiele lat, dostalem kontuzji to mnie nauczono robic poprawnie.

  2. Na kursie moto lata temu ujęli to jeszcze lepiej: „Patrz gdzie jedziesz, bo jedziesz tam gdzie patrzysz”.

  3. Co jest trudnego w pompkach z rękoma przy ciele? ;)

  4. Czyli na następnych zawodach dodatkowy OeS – pięćdziesiąt pompek z rękami przy ciele.

  5. zkąd zaczerpneliście rozdział o głowie kurczaka??? bo dla mnie to totalny absórd. Bez urazy oczywiscie ale uważam aby zrobić dobry zakręt głowa powinna być pierwszą częścią ciała która pokonuje zakręt tak samo przy pokonywaniu innych przeszkód na trasie. Najpierw głowa potem reszta ciała
    czyli jezeli pochylasz głowe automatycznie pochyla sie twoje ciało. nie umiesz sie pochylić w bandzie skręcająć w lewo??? przybliż lewe ucho do lewego ramienia. a caiło samo złoży sie do zakrętu. przybliż lewe ucho do lewego ramienia siedząc teraz przed komputerem. za głową niznacznie w lewo wychili się twój kręgosłóp a razem z nim przemiesci się w lewo środek ciężkości. banalnie proste a jakże przydatne. podobnie jezt przy pompowaniu. pompouj głową a reszta ciała zrobi dokładnie to samo.
    (czytająć rozdział nie życze nikomu z takimi wskazówkami jechać wallride’a)

    1. Odpalając moją wróżebną szklankę z fusami, wydaje mi się, że autor pomylił dwa rodzaje zakrętów. Co innego pochylanie samego roweru mocno w PŁASKICH zakrętach ( jak tutaj u Barela https://youtu.be/gF5K9V2w6W8?t=2m34s) – tam rzeczywiście głowa zostaje bardziej prostopadle.
      Przy trasach takich bardziej DH z zakrętami „jak wallride”, gdzie wchodzi się w zakręt z równoległymi pedałami, pochylanie głowy mi osobiście pomaga.

    2. Tak jak napisałem, ten trick jest zaczerpnięty ze światka motocyklowego.

      Na mnie działa bardzo dobrze :) Wcześniej przez wiele lat mi się wydawało, że trzeba głową „ciągnąć w zakręt” i poza tym, że śmiesznie wyglądałem na zdjęciach, nie przekładało się to na kąt złożenia. Jasne, to działa przy inicjacji zakrętu, ale jeśli faktycznie chce się bardziej pochylić, to na mnie zupełnie to nie działa. Głowa zgięta jak u upośledzonego, ciało coś tam podąża, ale rower dalej pionowo – przyczepność i równowaga do dupy.

      Zresztą, kim ja jestem, żeby się wymądrzać, zapytajmy Gwina ;)
      http://p.vitalmtb.com/photos/users/825/photos/33653/s1200_mdelorme_PA_Grand_Prix_7488.jpg

      PS. Wallride’y w enduro zdarzają się stosunkowo rzadko ;)

  6. kurczak miszcz !

  7. po testowałem dziś „Patrz gdzie jedziesz, bo jedziesz tam gdzie patrzysz” – potwierdzam działa dobrze ;)

    nawiązując do filmiku z kurą „cziken lajn” nabiera nowego znaczenia ;D

  8. z podstawowych info endurowych: jak by co to przy 360 tez zaczynasz wszystko glowa i od połowy patrzysz juz na lądowanie :)

  9. Kurczaki górą :-)

  10. Zasada jest banalnie prosta „jak się nie wyp….lisz to się nie nauczysz”

    1. Taa… Bez przekleństw nawet się rymuje :P
      „Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”

  11. Super poradnik, naprawdę wszystko prosto na chłopski rozum napisane. Od jakiegoś czasu czytam forum i za każdym razem znajduję coś ciekawego i przydatnego! Mega strona, bardzo dziękuję i pozdrawiam!

  12. Dzisiaj testowałem głowę na kurczaka i laserowy pępek. Powiem tyle naprawdę ma to sens!!! Bardzo fajny poradnik. Pozdrawiam

  13. Ten laserowy pępek zaimponował mi. Faktycznie jak skieruje go na jakąś dupeczke, to pod wieczór ruchanko jest ,hehe.

Dodaj komentarz do tekstu Mind-hacks: 10 podstaw techniki jazdy

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Trendy enduro 2017 – na czym będziemy jeździć za 2 lata?

Opinie, Sprzęt, Trendy / 

Choć mogłoby się wydawać, że mamy jeszcze rok 2015, to po targach Eurobike i Interbike, nowości na sezon 2016 nie mają już przed nami tajemnic. Moje kwietniowe przewidywania są już więc historią. I to ciekawą, bo wróżby w większości się sprawdziły. Dzięki temu udało mi się odbyć króką konsultację z Wróżbitą Maciejem!

Takie autorytety to już nie w kij dmuchał, więc jeśli zastanawiasz się, jakie będą trendy enduro 2017, nie musisz więcej zgadywać!

1. „Plusy” (koła 27,5+)

Zacznijmy od oczywistych oczywistości: kół „Plus”, czyli semi-fatów, czyli opon o szerokości ok. 2,8-3,0″ na szerokich obręczach (30-40 mm). Pisałem o nich już poprzednio, jako o dodatkowych kołach do 29erów. W międzyczasie producenci zgasili ten sprytny pomysł i stworzyli całkiem nową kategorię rowerów…

Podstawowa zaleta „Plusów” to potężny banan na ryju

Opony 27,5+ (29+ będzie obecne, ale raczej na uboczu) mają jeszcze pewne ograniczenia (o nich za chwilę), ale i tak testerzy piszą o jednej największej zalecie: potężnym bananie na ryju. Czy to nie powinno być nadrzędną jednostką oceny roweru, zamiast milimetrów, niutonometrów i gramów?

Rowery „Plus” oferują trakcję nieosiągalną dla klasycznych rozmiarów opon. Otwiera to nowe możliwości dla zaawansowanych riderów i stanowi powiew świeżości na rynku rowerów, które z punktu widzenia wrażeń z jazdy – bądźmy szczerzy – od lat zbytnio się nie zmieniały.

To taki fatbike, którego warto kupić

Ale asem w rękawie „Plusów” jest siła przyciągania i łatwiejsze wejście w sport dla nowych osób. Balonowe opony już od pierwszego wejrzenia zachęcają początkujących i krzyczą „Zabawa! Bezpieczeństwo!„. W wypożyczalniach rowerów fatbike’i cieszą się wielkim powodzeniem. „Plusy” to takie faty, które jest sens mieć na własność.

maxxis-275-pb

Półtłuste rowery mogą okazać się większą (dosłownie) rewolucją, niż 27,5″. / Fot. Pinkbike

2. Boost

Razem z grubymi oponami przyszedł nowy standard osi i korb, który ułatwia życie projektantom „Plusów” (a utrudnia klientom). Dziś piszę nowy standard, ale w rowerach A.D. 2017 będzie to po prostu standard.

Więcej o Biuście przeczytasz we wpisie o nowych standardach i antystandardach.

boost-148

Enduro-suchar na dziś: – Co widzi optymista na cmentarzu? – Same plusy. Akceptacja Boosta wymaga sporej dozy optymizmu… / Fot. Solobici

3. Nowa generacja opon

Wspomniałem o ograniczeniach „Plusów” – są to przede wszystkim opony. Pomyśl: skoro wytrzymała opona o szerokości 2,4″ waży około kilograma, to ile musiałaby ważyć 3-calowa? Cała idea „Plusów” bazuje na niskich ciśnieniach (ok. 0,8-1,0 bar), a to – mimo dużej objętości – oznacza ryzyko dobicia opony do obręczy, rozszczelnienia lub rozcięcia ścianki (szeroką oponą łatwiej o coś zahaczyć).

Jednak im więcej dopompujesz, tym bardziej ujawnia się drugi problem: tłumienie. Grube opony, w przeciwieństwie do amortyzacji, nie mają żadnego. Zaczynają podskakiwać na nierównościach jak piłeczki. A to niedobrze.

Nowa generacja opon, z bocznymi ściankami z lekkiego, ale bardzo wytrzymałego i tłumionego materiału

Widzę dwa możliwe rozwiązania: pierwszy to nowa generacja opon, z bocznymi ściankami z innego niż guma, lekkiego, ale bardzo wytrzymałego i tłumionego materiału.

energy-terurn-wheels

Tak, wiem – kamienie nalezo. Ale jakby tak zamknąć to w cienkiej warstwie gumy lub innego materiału…? / Fot. Energy Return Wheel

Drugie rozwiązanie to…

4. Procore i spółka

System Schwalbe, który dociska ranty opony i chroni ją przed dobiciem do obręczy, rozwiązałby problem wrażliwości na niskie ciśnienia. I w kontekście sezonu 2017 jest bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem. Obecna wersja przeznaczona jest dla umiarkowanie szerokich obręczy (23-40 mm), ale podobne rozwiązanie stosuje się z powodzeniem w szerokich laciach motocrossowych. Lada moment pojawi się więc system dla „plusów” i fatbike’ów.

Miejmy przy tym nadzieję, że wraz ze wzrostem popularności i pojawieniem się konkurencji, drastycznie spadną ceny…

daneasy-procore-alternative

Daneasy oferuje nieco tańszą alternatywę dla Procore. Czekamy na wersję semi-fat. / Fot. MTB-News.de

5. Grube rury podsiodłowe i nowa generacja sztyc regulowanych

Opony stają się coraz grubsze. Rury sterowe, golenie amortyzatora, kierownice i inne rurki – też. W poszukiwaniu sztywności, rury podsiodłowe w okolicy suportu rosną do absurdalnych rozmiarów, ale na samej górze kurczą się do śmiesznych 34,9 mm.

Śmieszne średnice rur podsiodłowych uniemożliwiają stworzenie bezawaryjnej sztycy regulowanej

Coraz więcej osób dostrzega, że blokuje to rozwój sztyc regulowanych, a zwłaszcza wyeliminowanie ich największej wady: awaryjności. Wewnętrzna rurka Reverba ma 25 mm średnicy. Znasz jakiś amortyzator z takimi goleniami? A amortyzator ma dwie… Mikroskopijne średnice tłoków, ślizgów i uszczelnień stanowią barierę nie do pokonania, nawet przy wzorowej jakości wykonania.

W najbliższych latach w końcu zaczną pojawiać się ramy do sztyc 34,9 mm lub grubszych. Na początku może będą potrzebne przejściówki, ale… nie masz wrażenia, że po 8 latach już najwyższy czas na drugą generację Reverba?

scott-genius-lt-frame

Porównaj grubość rury podsiodłowej przy suporcie i przy zacisku – czyż nie wygląda to archaicznie? / Fot. Scott

6. Carbon dla ludu

Na targach Eurobike uderzyła mnie jedna rzecz: wszechobecne ramy carbonowe. Nawet Knolly, dotąd produkujące wyłącznie z aluminium, pokazało carbonowego Wardena. Pierwszą kompozytową ramę wypuścił też nasz rodzimy NS Bikes.

Jednak carbon w rowerach za >20 tys. zł to nic nowego. Ja jednak przewiduję pojawienie się go w rowerach enduro ze średniej półki: za 10-15 tys. zł.

Na razie to science-fiction, ale wyobraź sobie taki scenariusz: rynek rowerowy rośnie, chociażby przez większą przystępność „Plusów” dla nowych riderów. Rośnie skala produkcji. Większa produkcja to niższy koszt materiału, a do tego wymuszony rozwój technologii i automatyzacja. A stąd już tylko krok do masowej dostępności.

Ta rewolucja już trwa

Ta rewolucja już się po cichu toczy w Santa Cruzie – obok ich flagowych carbonowych ram, możesz kupić bardziej przystępne odpowiedniki, które… też są wykonane z carbonu! Tylko z użyciem tańszych materiałów i technologii.

Może nie w 2017, ale za kilka lat aluminium będzie domeną tylko najtańszych ram.

Dziś nawet nowe, małe manufaktury nie bawią się w testowanie rynku aluminiowymi wersjami swoich ram. / Fot. Singletrackworld

7. Schowki w ramie

W zasadzie już to mamy (Specialized), ale wraz z popularyzacją carbonu, będziemy mieć więcej. Coraz więcej osób chce zostawić plecak w domu. Obcisłe ciuszki z milionem kieszonek to jedna droga, ale perspektywa gleby i multitoola wbitego w nerkę… może niektórych zniechęcić.

Wystarczy nalać wodę do bidonu i można ruszać na szlak.

Poza tym, nikt nie chce przed każdym wyjściem na rower tracić czasu na pakowanie całego kompletu narzędzi, dętek i batonów. Trzymając to wszystko w ramie, pozostaje nalać wodę do bidonu i można ruszać na szlak.

Rozwiązanie z „bagażnikiem” w dolnej rurze ma też dodatkowy pozytywny efekt uboczny: poprawia w rowerze stosunek masy resorowanej do nieresorowanej, dzięki czemu lepiej pracuje amortyzacja.

specialized-swat-door

Wymarzony ficzer dla dilerów. „Wanna freebies?” / Fot. Specialized

8. Widelce upside-down

À propos masy nieresorowanej – na Interbike pojawiło się podejrzanie dużo widelców USD. Największe nadzieje wiążę z produktem XFusion, który ma szansę przebić się do mainstreamu.

Wszystkie cechy USD pasują jak ulał do nowych kół

Co? Że mało sztywne? Naprawdę myślisz, że przy 3-calowych oponach napompowanych do 0,8 bara, drobna różnica w sztywności widelca ma jeszcze znaczenie? Cięższe opony i obręcze „Plusów” to też dobry pretekst do obniżenia masy nieresorowanej. Szeroki prześwit dookoła opony również pasuje tu jak ulał…

xfusion-revel

Aż się prosi o wypełnienie grubą oponą! / Fot. VitalMTB

9. Skrzynie biegów

W poprzednich przewidywaniach strzeliłem pomysłem, w który sam do końca nie wierzyłem (wydłużenie tylnych trójkątów, które powoli zaczyna się sprawdzać). Tym razem niech będą to skrzynie biegów w ramie. Ich popularyzacja odwleka się w zasadzie… od zawsze?

Idealny moment dla masowo produkowanego roweru ze skrzynią biegów

Niemniej jednak, pojawiają się nowe okoliczności sprzyjające. Przednie przerzutki odeszły w zasadzie do lamusa, a poszerzanie zakresu napędów 1x zaczyna osiągać granice związane z liczbą biegów, linią łańcucha czy jego spadaniem. Do tego, klientów bardziej ostatnio interesuje funkcjonalność, niż masa – o czym świadczą grube opony, schowki w ramie i e-bike’i. Drastyczne obcięcie masy nieresorowanej to wspomniany już wcześniej pożądany bonus, a wyrzucenie kasety pozwoli na dużo sztywniejsze koła, niż Boost. Rowery elektryczne aż się proszą, żeby skrzynię biegów połączyć z silnikiem.

Czyż to nie jest idealny krajobraz dla wprowadzenia masowo produkowanego roweru ze skrzynią biegów przez któregoś z dużych graczy? Giant, Trek, Specialized – halo, to o Was!

pinion-nicolai

Póki co, Nicolai ciągle przoduje w eksperymentach ze skrzyniami biegów. / Fot. Pinion

10. e-MTB

Na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, Porsche pokazało prototyp samochodu, który przy obecnym tempie rozwoju technologii, za ok. 3 lata będzie oferował zasięg 500 km, a ładowanie do 80% potrwa niewiele więcej, niż tankowanie „benzyniaka”.

e-MTB potrzebuje przede wszystkim wydajnych akumulatorów i szybkiego ładowania

Jeśli czytałeś mój artykuł o rowerach wspomaganych elektrycznie, to wiesz, że aby docenić e-MTB, potrzebujemy właśnie tego: wydajnych akumulatorów i szybkiego ładowania. Nie wiem jak Ty, ale ja chciałbym mieć równie dużą frajdę z podjeżdżania, jak ze zjeżdżania – koniecznie na epickich, całodniowych wyprawach z 5000 m przewyższenia.

sduro-start_mini

Nowe możliwości, czy ograniczenie? Póki co raczej to drugie… „Say bye to Sduro”. / Fot. Haibike

11. Zintegrowana elektronika

Nawet zwolennicy siły własnych mięśni coraz częściej sięgają po prąd. Póki co, możliwości ograniczają się do napędu XTR i kilku rozwiązań w amortyzacji. Lada moment powinno pojawić się bardziej przystępne XT Di2. Ale przede wszystkim, w najbliższych latach na scenę wejdzie SRAM, który jak zwykle zrobi małą rewolucję.

Jego oczywistą przewagą będzie bezprzewodowość – koniec z dyskusjami o wewnętrznym/zewnętrznym prowadzeniu kabli. Nie będzie też problemu ze schowaniem nieporęcznej baterii (SRAM montuje ją bezpośrednio na przerzutce).

Jedną manetką wybierzesz tryb jazdy, a wszystkie systemy automatycznie się dostosują

Spodziewam się jednak czegoś więcej: integracji elektrycznego napędu z amortyzacją Rock Shoxa i wspomnianą drugą generacją Reverba. Coś jak w samochodach sportowych: wybierasz tryb jazdy, a wszystkie systemy automatycznie się dostosowują. Spaghetti z pancerzy do przerzutek, zawieszenia i sztycy, może zastąpić jedna bezprzewodowa manetka.

magura-elect-suspension

Magura od jakiegoś czasu ma w ofercie elektronicznie sterowane amortyzatory, teraz ma też damper i sztycę regulowaną – a gdyby tak to wszystko połączyć z napędem? / Fot. Pinkbike

12. Nowi gracze na rynku napędów

SRAM i Shimano póki co mają napędowy monopol, ale takie firmy jak OneUp Components zaczynają je podgryzać, na własną rękę ulepszając ich produkty. Jest kwestią czasu, kiedy OneUp pokaże kompletną kasetę, a potem własną przerzutkę – a stąd już tylko krok do kompletnego napędu. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od wprowadzenia przez SRAM-a zębatek narrow-wide…

Nowi producenci napędów i skrzyń biegów mogą sporo namieszać

Takie firmy jak BOX czy MicroSHIFT na kolejnych targach pokazują coraz bardziej dopracowane wersje swoich mniej lub bardziej kompletnych napędów. Do tego dochodzi moje pobożne życzenie dotyczące skrzyń biegów. Czy duet SRAmano ma się czego obawiać?

box-derailleur

Shimano do niedawna słabo ogarniało napędy 1x. SRAM ma swój nietypowy bębenek i horrendalnie drogie kasety. Może napęd trzeciego producenta rozwiąże wszystkie problemy? / Fot. VitalMTB

13. Integracja

Praktycznie wszystkie powyższe elementy sprzyjają ostatniemu: integracji. O projektowaniu systemowym pisałem już tutaj. W skrócie, chodzi o traktowanie roweru jako nierozłączny system, a nie sumę uniwersalnie wymiennych elementów. Podobnie jest z motocyklami, gdzie rynek części ogranicza się głównie do serwisowania i ew. tuningu konkretnych modeli.

Dużo łatwiej jest kupić kompletny rower

Własnoręczne składanie roweru robi się coraz trudniejsze – np. decydując na „Plusa”, teoretycznie masz możliwość zakupu samych kół i założenia ich do 29era. W praktyce jednak – przez wprowadzenie Boosta – dużo łatwiej kupić kompletny rower. To samo dotyczy zintegrowanej elektroniki, o e-bike’ach i rowerach ze skrzynią biegów nie wspominając.

specialized-emtb

Gdyby dodać do tego skrzynię biegów, niewiele zostałoby normalnych części z katalogu. / Fot. MTBCult

Podsumowanie

Mimo, że ostatnie targi raczej nie obfitowały w rewolucyjne nowinki, to koła 27,5+ mogą bardzo namieszać na rynku. Poza przyciągnięciem nowych riderów, rozruszają też sposób projektowania ram i wyposażenia. Może nawet w końcu popchną tak skostniałe tematy, jak średnica rur podsiodłowych czy skrzynie biegów? Z pewnością przyczynią się do rozwoju technologii opon i wszystkiego, co się z nimi wiążę (patrz: Procore). Możemy też oczekiwać istotnych nowinek w temacie napędu i elektroniki.

W kontekście sezonu 2017, to bardzo odważne przepowiednie – za rok może się okazać, że jednak z Wróżbitą Maciejem przegięliśmy z płynnymi suplementami kreatywności. Niemniej jednak, takie są kierunki i możliwości. Producenci raczej nie wyrobią się z ich wdrożeniem do 2017, ale 2018-2019? Żeby się przekonać, musimy tylko trochę poczekać.

PS. Może pominąłem coś istotnego? Napisz proszę w komentarzu, jakie są Twoje przewidywania i oczekiwania (i jak bardzo nienawidzisz e-bike’ów ;)). A jeśli takie plany Ci odpowiadają, udostępnij artykuł żeby trafił do producentów! ;)


Powiązane artykuły:

 

  1. Jak zwykle w punkt. Gratki.

  2. Samochód elektryczny z zasięgiem 500 km i ładowaniem w odpowiednim punkcie trwajacym niewiele wiecej niż tankowanie benzyniaka (30 min) już jest i nazywa się Tesla Model S. Porsche i cała „korporacyjna” branża została w tyle i teraz jest zmuszona kupować know how od Tesli ( min. Toyota i Mercedes).

    Ale wracając do rowerów… ;)

  3. Oby się NIE spełniło. Lubię nowości i nie mam nic przeciwko ich wdrażaniu ale na taką rewolucję nie mam ochoty ( tzn żeby nagle z dnia na dzień to wszystko weszło ). Czasy kiedy rower będzie elektryczny, z gearboxem, na kołach 27,5+ itp spowodują że będę rowerowym hipsterem jeżdżącym na rowerze „retro” z 2013/2014r ;)

    ps: co do sztyc to się zgodzę w 100%. Czas już na coś nowego, może nie tylko wiążącego się ze zmianą ramy ( no bo czemu wszyscy nagle mają je zmieniać? ) ale przede wszystkim trzeba w końcu obniżyć ich ceny i załatwić awaryjność.

    1. Nie rozumiem Cię. Przecież wiadomo, że większość tych nowinek nie zastąpi z dnia na dzień obecnych rowerów. W szczególności dotyczy to jakiejkolwiek elektroniki, która w rowerze zawsze będzie kompromisem (konieczność ładowania).

      Ale poza prądem i Boostem, nie widzę w tym zestawieniu nic kontrowersyjnego, wręcz przeciwnie – same fajne nowinki przekładające się na coraz lepsze rowery i dające dodatkowe opcje nam, klientom.

      Sprzeciw wobec rozwoju dla samego sprzeciwu…? Taka hipsterka bardzo ostatnio modna :(

    2. I jeszcze co do sztyc i ram – dość jasno się w tekście wyraziłem, że bez zwiększenia rur podsiodłowych nie da rady poprawić bezawaryjności. Ceny zresztą też, z tego samego powodu.

      Więc niestety, jak chcemy korzystać z bezawaryjnych sztyc, to musimy przeboleć zakup nowej ramy w perspektywie najbliższych lat (i tak większość osób to robi, patrząc na zawody/szlaki).

  4. Jeżeli ramy karbonowe wejdą w mainstream – to nic, tylko się cieszyć. Myślę że teraz do łask wrócą rurki stalowe i będą nas kusić swoim outsiderskim image`m. Myk myki – uszczeliłeś sedno te „patyki” mogły by ewoluować choć o krok. Na szczęście nie mam worków z piniędzmi i większość tych nowinek to dla mnie ciekawostki a nie must have :) …chociaż boost .. kurvinox!! :/

    1. O! Stalowe hardtaile na kołach 27,5+ też mogą być dużym trendem!

  5. potrafisz ciekawie pisać i często trafiasz w punkt. Ja od kilku lat marze o rowerze z dobrą skrzynką biegów. Zamiast łańcucha pasek. Koniec z syfiącym się napędem, dyndającą z tyłu i czającą się na kamienie i patyki przerzutką. Obciążonym kasetami itp. tylnym kołem. Masa bliżej środka i dołu roweru,bezawaryjność niezależna od pogody i trwałość. Cudo, ale nieopłacalne dla gigantów przerzutkowych, bo po co komu coś co za dobrze działa i się nie psuje ;)

  6. Może się starzeję ale mnie przeraża wizja wszechobecnej elektroniki w maszynie napędzanej siłą mięśni. Wszystko powinno być mechaniczne bo wszystko praktycznie można sobie naprawić w terenie.
    Kiedyś dojdzie do tego, że trzeba będzie wzywać assistance wysoko w góry bo elektronika padnie w rowerze, amortyzatory się złożą, sztyca opadnie, skrzynia biegów klęknie albo komputer pokaże błąd i rower przejdzie w tryb serwisowy jak w aucie :)

    1. Starzejesz się ;) Będziemy się o to martwić, kiedy elektronika zacznie ZASTĘPOWAĆ rozwiązania mechaniczne – póki co nic takiego się nie dzieje, a elektroniczne nowinki są jedynie ciekawą alternatywą dla chętnych i gotowych na pewne ryzyko w zamian za lepsze działanie/wspomaganie.

      1. Myślę że w pewnym momencie drogi się rozejdą i zostaną mechaniczne klasyki i e-bajki :) Tak jak z autami, coraz więcej ludzi chce klasyka bo jest piękny, surowy i często bardziej niezawodny a przy tym można w nim samemu pogrzebać. Tyle że rowery będą ciągle produkowane.

  7. Elektronika raczej nigdy nie wyprze rozwiązań czysto mechanicznych, właśnie ze względu na to, o czym piszesz. Co innego zawodowiec, z własnym zapleczem serwisowym i kilkoma zapasowymi rowerami, a co innego przeciętny rowerzysta.

    Skoro już dyskutujemy o trendach, to co z rowerami 29″@150-160 mm? Obecnie mamy WFO, Enduro 29″, Trailfoxa i to by chyba było na tyle. Ciekawe, jaka przed nimi przyszłość?

    1. Co do 29erów z dużym skokiem, to nie ma przed nimi świetlanej przyszłości. Kupowali je ludzie oczekujący maksymalnego bezpieczeństwa, trakcji i tolerancji na błędy pilota. To wszystko, tylko bardziej, oferuje 27,5+.

  8. Opony „+size”, skoku coraz więcej, napęd z jedną zębatką z przodu… W 2017 rowery enduro/trail będą się różniły od downhillówek chyba tylko masą. Dzisiaj dosiadam roweru ze skokiem 150 przód/tył i mogę skoczyć po pracy do pobliskiego lasu i na 30-40 kilometrach dać ognia, pobawić się w jakieś skoki, szybkie zjazdy, techniczne single. Tym samym rowerem mogę pojechać do pracy, mogę też spędzić cały dzień na wycieczce w różnorakim terenie robiąc 100km. Czy rower z oponami 27.5×3.0 będzie równie uniwersalny ? Dla mnie obecne rowery wypełniły świetnie lukę między lekkimi xc a ciężkimi dh/fr. Prawdziwie wszechstronne maszyny i chciałbym aby nadal takie były, nie ewoluowały w kierunku sprzętu nadającego się tylko do prucia w dół.

  9. Cóż, za dwa lata większość z nas będzie jezdzić tym czym jezdzi dzisaj :) Jedyną dostrzegalną ewolucją jest wprowadzenie rozmiaru 27,5, stało się to szybko, i oczywiście tyczy się to nowych rowerów, bo na szlakach ciągle dominują 26 i 29cali. W szczególności wśród młodzieży (która nie ma bogatych rodziców, za to ma ogromną pasje) kupuje używane rowery na kołach 26 do DH i FR, więc ten rozmiar szybko nie zniknie. Z oponami w tym rozmiarze też bym się nie martwił, jak będzie popyt to musi znaleźć się podaż. Na pewno ten rynek nie stoi w miejscu, po prostu niektóre rozwiązania są bardziej adoptowane inne mniej. Ale rewolucji bym nie wróżył. Ale jak mówią: „dożyjemy, zobaczymy”.

    1. „Z oponami w tym rozmiarze też bym się nie martwił, jak będzie popyt to musi znaleźć się podaż.”
      Pamiętaj tylko, że to nie „biedna” Polska generuje popyt, tylko dużo większe rynki (Niemcy, USA, UK). A tam koła 26″ nie są już tak popularne… Wiadomo, że opony 26″ nigdy nie znikną *całkowicie* ze sklepów, ale zapomnij, że kupisz nowe (lepsze) modele czy chociażby akcesoria typu Procore.

  10. Ale z tekstem, że schowki w ramie pomogą poprawić stosunek masy resorowanej do nieresorowanej, to pojechałeś :D
    Przecież obojętnie, czy bagaż będzie na riderze, czy w ramie, to zawsze będzie masą resorowaną.

    Jedyne, na co to może wpłynąć to na obniżenie środka ciężkości układu rider-rower.

      1. widzę, że już ktoś to zauważył i rzeczowo mu wyjaśniłeś swoje pobudki ;)

        1. Gdybyś był sztywną bryłą, przyspawaną do przedniego trójkąta ramy, to owszem – nie miałoby to żadnego znaczenia, poza obniżeniem środka ciężkości.

          Ale zakładam, że nie jesteś sztywną bryłą, dzięki czemu masa w plecaku jest dużo lepiej resorowana od tej na ramie. Tzn. dużo mniej nią telepie, niż przednim trójkątem ramy.

          Rower po prostu działa pod Tobą w dużym stopniu niezależnie. I stosunek mas tego niezależnego bytu ;) ma znaczenie dla działania amortyzacji.

          Może zakrawa to o sprzętowy onanizm, ale diabeł tkwi w szczegółach – na pewno ma to większy wpływ na jazdę, niż np. wymienianie śrubek na tytanowe.

          1. Pewnie – lepiej się jeździ bez plecaka itp, a wszystkie graty trzyma na ramie. Wynika to z bardzo wielu rożnych czynników, zna to każdy kto jeździła z plecakiem i bez (i nie mam tu na myśli wyłącznie subiektywnie postrzeganej wygody).

            Jednak nie chodzi w tym zjawisku o masę resorowaną lub nieresorowaną – są to określenia techniczne o stricte technicznym znaczeniu – w tym wypadku błędnie użyte.

          2. Nie, nie są błędnie użyte…

            Zresztą jak mi nie wierzysz, to może Chrisowi Porterowi uwierzysz? O „określeniach technicznych” ma on wiedzę 5 razy większą od nas obu razem wziętych:
            http://www.bikeradar.com/blog/article/interview-chris-porter-on-his-custom-nicolai-ion-16-41053/
            (przedostatnie zdanie)

  11. „Rozwiązanie z „bagażnikiem” w dolnej rurze ma też dodatkowy pozytywny efekt uboczny: poprawia w rowerze stosunek masy resorowanej do nieresorowanej, dzięki czemu lepiej pracuje amortyzacja.”

    WAT? Co to za znaczenie czy bidon masz w ramie czy w plecaku – jest to tak samo masa resorowana. Masa nie resorowana to ta poniżej amortyzatorów – golenie amora przód, koła etc…

    1. Tak jest jeśli rower stoi w miejscu lub porusza się tylko w poziomie. Jeśli dodasz do tego pionowe ruchy roweru, to sytuacja zmienia się zasadniczo. Masa w plecaku jest resorowana podwójnie – przez amortyzację roweru i przez ruchy jeźdźca. Podczas jazdy terenowej często przedni trójkąt ramy porusza się w przeciwną stronę niż sam jeździec i to co ma plecaku, co powoduje znoszenie się sił działających na amortyzację roweru a wywołanych przez masę ramy + jeźdźca + jego gratów. Przekładając graty z plecaka do ramy, zwiększasz masę tej ostatniej czyli tego co amortyzuje sam rower a nie jeździec. Wg mnie to pomijalna sprawa, bo w końcu ile włożysz do tej ramy? No i z 15kg w plecaku raczej nie będziesz specjalnie mocno cisnął w terenie, bo na dobrym łuku sam plecak wysadzi cię z roweru ;-)

  12. Nie rozumiem jedynie standardu 148mm. To już jest wymuszenie. Przecież 150mm od lat funkcjonuje i ma się dobrze.

  13. Integracja wszystkich komponentów w jeden system to było by naprawdę coś, na pewno nie tanie ale pokazało by w końcu jak można dopracować wydaj się banalne dla niektórych urządzenie jakim jest rower.
    Praca zawieszenia w dużym stopniu zależy jak sztywna jest masa nieresorowana. Można jeździć jak worek kartofli, ale nie o to chodzi.

  14. reveb drugiej generacji juz jest od dzisiaj
    Diameter: 30.9mm, 31.6mm, 34.9mm :-)

Dodaj komentarz do tekstu Trendy enduro 2017 – na czym będziemy jeździć za 2 lata?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: zawody enduro – podsumowanie sezonu 2015

Hajlajtsy, Zawody / 

Kolejny sezon leśnych gonitw za nami! Sezon długi, bo zaczął się 28 marca na Ślęży, a skończył 3 października w Bielsku-Białej. W dodatku rekordowy i pełen nowości. Co ciekawego przyniosły zawody enduro w 2015 roku?

5 organizatorów, 9 edycji

Jeszcze „wczoraj” mieliśmy jednego organizatora, dziś potencjał enduro dostrzega i wykorzystuje 5 ekip, które zorganizowały w sumie 9 edycji zawodów.

To wprawdzie o trzy mniej, niż w zeszłym roku, ale wynika to z ograniczenia cyklu Enduro Trophy do jednej edycji (Mistrzostw Polski, o których za chwilę). Niestety wszystko wskazuje na to, że na przyszły sezon kultowe Enduro Trophy całkiem wypadnie z kalendarza (EDIT: a może jednak nie…?).

Na jego miejsce wskoczyła sprawnie nowa ekipa Enduro MTB Series, która przebojem wbiła się na scenę enduro, organizując pierwsze w Polsce zawody on-sight, czyli jechane bez wcześniejszej znajomości trasy. Pomysł wypalił w 100% i wszystko wskazuje na to, że w 2016 będziemy już mieli okazję pościgać się na więcej niż jednej edycji. Krążą plotki, że jedną z lokalizacji mogą być Bieszczady!

zawody-enduro-2015-sleza-emtb

Fot. EMTB (Łukasz Szrubkowski, Krystian Maciejczyk)

Trasy

Jeśli jesteśmy przy lokalizacjach – tegoroczne zawody odwiedziły przede wszystkim sprawdzone w poprzednich latach miejscówki. Jednak nawet stare miejsca zaskoczyły nowymi trasami.

Wytyczanie i przygotowywanie nowych linii pod kątem zawodów, które kiedyś nie miało w ogóle miejsca, w tym roku rozkręciło się na dobre. Krytyczne głosy po bardzo naturalnej, szlakowej trasie Mistrzostw Polski w Świeradowie pokazują jednoznacznie: chcemy singli! Nawet jeśli są one sztucznie wytyczone i poprawione grabiami i łopatą.

Chcemy singli!

Tego typu ścieżki zdominowały serie Enduro Trails (Bielsko-Biała) i Joy Ride Enduro (Kluszkowce, Zakopane), a ostatnie zawody w sezonie połączone z otwarciem nowych singletracków w Bielsku tylko przypieczętowały ten trend. „Autorskie” odcinki pojawiły się nawet na EMTB Enduro!

zawody-enduro-2015-sleza-krzysztof-stanik

Fot. Krzysztof Stanik

Ta ostatnia seria jak zwykle nie zawiodła w kwestii najbardziej hardkorowych sekcji, jakie da się przejechać na rowerze. A przynajmniej niektórym się to udawało… Już otwarcie sezonu na Ślęży wysoko zawiesiło poprzeczkę, ale to Szklarska Poręba była dla mnie istną przeprawą techniczno-kondycyjną. Niestety nie byłem w Mieroszowie, ale podobno było jeszcze ciut gorzej – a jak wiadomo im gorzej, tym lepiej!

Wszystkie hajlajtsy z zawodów, jakie pojawiły się na blogu:

zawody-enduro-2015-kluszkowce-piotr-staron

Fot. Piotr Staroń

Dzikie tłumy

Pamiętacie zawody sprzed 2-3 lat, w których startowało czasem mniej, niż 30 osób? Nie? Nic dziwnego, bo w tym roku bardziej martwiliśmy się o to, żeby załapać na listę startową po otwarciu zapisów. Na ostatniej edycji Enduro Trails na 200 miejsc przypadło ok. 400 chętnych!

Po chwilowym dołku i odpadnięciu praktycznie całej „starej gwardii” zawodników, na jej miejsce przyszło 3 razy więcej nowych twarzy. I nie są to już przypadkowi ludzie, którzy z maratonów czy z downhillu wpadli na chwilę zobaczyć, o co tyle szumu z tym enduro. To regularni zawodnicy z dobrym skillem i dobrym sprzętem.

Wbicie się do pierwszej połowy stawki wymaga już czegoś więcej, niż płynnego przejechania wszystkich OS-ów

Spowodowało to, że wbicie się do pierwszej połowy stawki wymaga już czegoś więcej, niż płynnego przejechania wszystkich OS-ów bez gleby i awarii.

zawody-enduro-2015-sleza-emtb2

Fot. EMTB (Łukasz Szrubkowski, Krystian Maciejczyk)

Pierwsze Mistrzostwa Polski

Idąc za ciosem rosnącego profesjonalizmu, organizatorowi Enduro Trophy udało się zorganizować zawody po patronatem Polskiego Związku Kolarskiego, w których zostali wyłonieni pierwsi w historii Mistrzowie Polski Enduro.

Czy potrzebujemy „leśnych dziadków” czuwających nad przebiegiem rywalizacji?

Niestety w oczach uczestników impreza nie do końca wypaliła. Głównie przez to, że trafiło na kontrowersyjnego organizatora… A może po prostu nie potrzeba nam tzw. „leśnych dziadków” czuwających nad przebiegiem rywalizacji? Przemyślenia pozostawiam Tobie, a moje zdanie na ten temat znajdziesz tutaj.

zawody-enduro-2015-kluszkowce-rowerowe-podhale

Fot. Rowerowe Podhale

Enduro PRO

Klapa Mistrzostw Polski nie zmienia jednak faktu, że zyskując wsparcie PZKolu, polskie zawody enduro wskoczyły na wyższy poziom. Nasze ściganki przestały być tylko koleżeńskimi spędami z rekreacyjnym pomiarem czasu, na które jeździ tylko dla spotkania z kumplami, zbytnio nie zaprzątając sobie głowy wynikiem.

  • Pojawili się zawodnicy trenujący stricte pod kątem enduro. I nie mam tu na myśli picia piwa!
  • Rozkręcił się nieoficjalny Puchar Polski (Polish Enduro Series).
  • Zainteresowali się nami nowi sponsorzy.
  • Zaczęły się gorące dyskusje związane ze ścinaniem zakrętów i innym naginaniem regulaminów.
  • Zawody enduro zaczęły też w końcu być liczącą się konkurencją na festiwalach – aż połowa imprez była częścią większych rowerowych wydarzeń.

Każdy chciał się więc pokazać z jak najlepszej strony.

zawody-enduro-2015-bielsko-michal-cycper

Fot. Michał Cycper

Podsumowanie

Organizatorzy nadążyli za trendem, dając nam areny zmagań godne tej napinki: świetne trasy były oznakowane i otaśmowane niemal jak na zawodach DH, a ręczny pomiar czasu u wszystkich organizatorów zastąpiły precyzyjne chipy i fotokomórki.

Z sentymentu żal tylko podupadnięcia Enduro Trophy, ale z punktu widzenia nowego zawodnika, nowy cykl Enduro MTB Series jest godnym następcą. Zwłaszcza, że formuła on-sight stanowi wyczekiwany powiew świeżości w formule zawodów enduro. Czy któryś z organizatorów przejmie pałeczkę organizacji Mistrzostw Polski? Wydaje się, że… nie ma to większego znaczenia.

Jedynym zgrzytem, który stale towarzyszy naszej rywalizacji, pozostało oczkiwanie na starcie odcinków, zwłaszcza OS1. Choć organizatorzy bardzo popracowali nad punktualnością, to ciągle problem nie do końca jest ogarnięty. Oby sezon 2016 przyniósł poprawę w tej kwestii. Bo na zmniejszenie liczby chętnych raczej się nie zanosi!


Mogą zainteresować Cię też podobne wpisy:

  1. Enduro gościło w poniedziałek w TVP w Pytanie Na Śniadanie, więc na dobre zbiera popularność. :)

  2. A mnie Tylko zastanawia czy został przewidziany budżet na konserwacje i bieżące naprawy ścieżek? Boję się, że może się skończyć jak z większością inwestycji z UE – są „darmowe” pieniądze to robimy, a następnie zostawiamy, żeby zarosło…
    Bielscy Endurowcy będą mieli o co walczyć z urzędem :)

  3. na začiatku ,ešte keď boli len prvé martatóny som sa zúčastňoval, ale potom moja pracovná viťaženosť nedovolovala ,už len quoli môjmu EGU sa zúčastňovať.

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: zawody enduro – podsumowanie sezonu 2015

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top