Hajlajtsy: Enduro MTB Series Przesieka 2016

Hajlajtsy, Zawody / 

Piszę te słowa w niedzielę wieczorem, jakieś trzydzieści godzin po zawodach. Wszystko mnie boli, głowa skręca mi się tylko w lewo, na nodze mam jakąś dziwną bułę, a rano pierwszy raz od nie-pamiętam-kiedy, nie chciało mi się wsiąść na rower. Sam rower zresztą też obolały – na dolnej rurze ślad po hamowaniu na głazie, a w przednim kole dętka, po nieudanej reanimacji rozszczelnionego na skałach tubelessa.

A zapowiadało się tak niewinnie! W zeszłym roku zawody Enduro MTB Series w Przesiece były jednymi z łatwiejszych. Wydawało się, że to jedyne słuszne podejście przy rywalizacji on-sight, czyli „na żywca”, bez wcześniejszej znajomości trasy.


Formuła on-sight

To najważniejszy wyróżnik zawodów Enduro MTB Series. Tutaj nie ma patentowania linii na trzy dni przed zawodami przez „prosów” z nadmiarem urlopu. Na starcie w bazie zawodów, dostajesz chip do pomiaru czasu i mapkę z zaznaczonymi startami i metami wszystkich czterech OS-ów (i zalecanymi dojazdówkami). I wio! Przebieg samego odcinka poznajesz w czasie jazdy. Jego położenie na mapie sprawdzisz dopiero w domu na Stravie.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - lista startowa

Jeszcze tylko zgoda na pobranie organów, raty na telewizor…

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - chip Data Sport

…i można odebrać upragnionego chipa do pomiaru czasu.

W czasie jazdy zdałem sobie sprawę, że… w zasadzie w moim przypadku nie różni się to zbytnio od większości startów. Rzadko mogę sobie pozwolić na wcześniejszy objazd trasy, a jeśli już, to tylko wybranych odcinków, z których w głowie zostają tylko najważniejsze elementy.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - mapa trasy

W czasach GPS-ów, można sobie przypomnieć, jak wygląda prawdziwa mapa.

Tutaj tych „najważniejszych elementów” w głowie nie było i… chwała Bogu! Nigdy jeszcze nie byłem na tak bezstresowych zawodach. Jeśli ktoś jest fanem hasła #endurobezspiny, powinien przyjechać na zawody Enduro MTB Series – okazuje się, że ściganie bez porannej nerwokupy też jest możliwe! Wystarczy tylko wyciąć niestworzone opowieści o epickich ściankach, dropach i kamcorach, których nie potrafią czysto przejechać nawet najstarsi górale.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - OS1

A tu od drugiej strony.

Trasy i poziom trudności

Oczywiście to, że nie byliśmy świadomi tych wszystkich trudności, bynajmniej nie oznacza, że ich nie było. Poziom trudności odcinków specjalnych zaskoczył chyba każdego, a zwłaszcza uczestników zeszłorocznej edycji. Jednym słowem: wyrypa! Większość startujących określiła tegoroczną Prze-siekę jako jedne z najtrudniejszych zawodów, w jakich startowali.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - ścianka

Ciekawostka: to nawet nie jest OS! (meta była kilka metrów wcześniej)

Charakter i trudność tras był bardzo podobny do zawodów EMTB Enduro w leżącej niedaleko Szklarskiej Porębie. Czyli mnóstwo kamieni przyczajonych w bujnej roślinności, wciągające po osie błotne pułapki i dłuugie zjazdy – najdłuższy OS1 zawodnikom z końca stawki zajął ponad 20 minut! Kiedy pod koniec OS4 wyłożyłem się na korzeniach, w pierwszej chwili… ucieszyłem się, że moje obolałe plecy przynajmniej chwilę sobie odpoczną.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - pompowanie

Takich widoków nie brakowało…

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - urwana przerzutka

…ale zawsze może być gorzej!

Pomimo niezliczonych gleb, usterek i kilku kontuzji, trzeba jednak zaznaczyć, że trasa była wytyczona względnie bezpiecznie. Ze względu na trudności techniczne, przez większość czasu prędkość była umiarkowana. Nie było też elementów, które byłyby ewidentnie groźne bez wcześniejszego zapoznania. Wszystkie sekcje wymagające zwiększonej czujności były oznakowane (również dzięki oznakowaniu, ani na dojazdówkach, ani na OS-ach zgubić się nie dało). Trasa była więc bardzo trudna, ale dobrze dopasowana do formuły zawodów.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - dojazdówka

Już pierwsza dojazdówka dała do zrozumienia, że to nie zawody dla piździpączków. Jednak 99% transferów było przejezdnych w siodle – duży plus dla organizatora.

Było też dużo elementów zapadających w pamięć: błotnisty wypych po przeprawie przez strumień, słynny zjazd do wodospadu, czy parę szeroko otaśmowanych sekcji „freeride”, gdzie każdy musiał poszukać swojej własnej linii w dziewiczym terenie. Prawdziwe enduro! Co zasługuje na szczególne uznanie, biorąc pod uwagę, że to dopiero drugie zawody enduro tego organizatora.

Organizacja

Wcześniej ekipa Enduro MTB Series zajmowała się głównie XC, co dało się wyczuć w niektórych elementach. Na szczęście w pozytywnym sensie: udało się przyciągnąć dużych sponsorów i media, pakiety startowe były ciekawe, poranny start odbył się z minutową precyzją, bufet po OS2 i OS3 był zaopatrzony w same dobre rzeczy (wyżarłem sporo, wiec jeśli komuś z końca stawki czegoś zabrakło – sorry!), punktualny był też darmowy posiłek regeneracyjny na mecie (kiełbasa z grilla i piwo – nie jakieś tam krosiarskie nudle!). Więc na pierwszy rzut oka, organizacja na najwyższym poziomie.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - bufet

Zjem wszystkie ciastki! Om nom nom!

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - wywiad TVP

Znani blogerzy mieli szansę wyżyć się medialnie.

Niestety, jak to na enduro, nie obyło się bez paru słabszych momentów. Po pierwsze, nie udało się wdrożyć w życie startu OS-ów zgodnie z czasami poszczególnych grup startowych (ruszaliśmy na trasę w 20-osobowych gromadkach z przypisanymi 8-minutowymi „okienkami” czasowymi). Wszystkie odcinki wprawdzie były otwarte bez opóźnień, ale już od OS1 start odbywał się zgodnie ze starą, dobrze znaną procedurą „NA HURRA!!!”, czyli w kolejności przyjazdu. Zaowocowało to jeszcze luźniejszą atmosferą, ale niestety kosztem kolejek, zwłaszcza na OS3, na który większość osób dotarła za wcześnie.

Zaowocowało to jeszcze luźniejszą atmosferą, niestety kosztem kolejek

Tu trzeba zaznaczyć, że zawody miały chyba rekordową w Polsce frekwencję, bo na starcie stanęło prawie 240 osób! Zapowiadało się więc groźnie, ale obeszło się bez apokalipsy – dobrze zorganizowany start z bazy zawodów wystarczająco rozciągnął stawkę, żeby kolejki były na poziomie innych, dużo słabiej obstawionych imprez.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - kolejka OS3

Jeśli właśnie wysiadłeś z DeLoreana i czytasz tą relację w ramach przygotowań do Przesieki 2017, koniecznie spakuj coś do odstraszania owadów. Oczekiwanie na OS3 zebrało krwawe żniwo.

Największy problem nie dotyczył jednak kolejek, a pomiaru czasu realizowanego przez Data Sport. Przed dekoracją było sporo nerwów, bo czasy wielu liczących się zawodników sprawiały wrażenie mierzonych… na oko. Część została w porę poprawiona, część niestety nie – próby wyprostowania wyników ciągle trwają. Komunikat organizatora w tej sprawie możesz zobaczyć tutaj.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - pomiar czasu Data Sport

Wygląda profesjonalnie. A jednak nie.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - podium losowanie

Gorycz związaną z wynikami trochę osłodziło pudło nagród losowanych wśród wszystkich uczestników…

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - Water challenge

…a emocje ostudził Water Challenge, czyli walka o kratę piwa na wąskiej, pływającej kładce.


Podsumowanie

W zeszłym roku nie udało mi się wystartować w Enduro MTB Series. Moja ciekawość była więc ogromna. W końcu formuła on-sight spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem i zeszłoroczna impreza przez wielu została okrzyknięta najlepszymi zawodami sezonu 2015. Czy Przesieka 2016 zasługuje na podobne opinie?

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - nagrody trofea

Soczysta, hardkorowa trasa w stylu true-enduro, profesjonalna (poza pomiarem czasu) organizacja i konsekwentnie realizowana formuła on-sight pozwalają oczekiwać, że tak. Jedynie ambitni zawodnicy będą zawiedzeni srogą wtopą Data Sportu – dla pozostałych wystarczającą nagrodą jest przetrwanie całodniowej wyrypy na świetnych trasach (co potwierdzają Wasze komentarze).

„Najlepszości” zawodów w Przesiece najbardziej zagrozi druga edycja Enduro MTB Series w gminie Baligród (z pomiarem czasu ogarnianym już przez inną firmę i z niższym wpisowym w ramach rekompensaty). W tym roku trochę odpuszczam ściganie, ale tej imprezy na pewno nie – widzimy się więc 8. października w Bieszczadach!

Enduro MTB Series Przesieka 2016


Pełne wyniki (jakiekolwiek by nie były) znajdziesz tutaj: Enduro MTB Series Przesieka 2016 – wyniki


Tutaj na bieżąco będę dodawał wszystkie galerie zdjęć, jakie uda mi się znaleźć:


Jak znudzi Ci się oglądanie fotek, rzuć okiem na te artykułu:

 

  1. Dokładnie jedne z najlepszy zawodów na jakich byłem zarówno jeśli chodzi o atmosferę jak i organizację, oczywiście pomijam pomiar czasu ale ja dla wyników nie przyjechałem tylko by spotkać się ze znajomymi i spędzić miło weekend, a to udało się w 100%.

  2. Jednak opłacało się połowę OS1 jechać na kapciu z przodu. Dzięki Twojemu zdjęciu będę sławny. ;)

    Co do organizacji. Nie ma na co narzekać. Przemieszanie się grup to IMHO wcale nie problem. Przez awarie na trasie nie miałem szans zmieścić się w limitach przypisanych do mojej grupy.

    Wzorem pomiaru czasu, dla mnie, jest to co zrobili w tym roku chłopaki i dziewczyny z EMTB w Mieroszowie. „Paragony” drukowane na końcu oesów to genialny pomysł.

  3. Dokładnie. Dzięki Michał

  4. Grzegorz M. jak zwykle stanął na wysokości zadania. Świetna atmosfera, doskonałe trasy fajne nagrody. Był to mój pierwsxy start w zawodach enduro i chciałbym taką impreze co tydzień albo przynajmniej raz w miesiącu. Co do zamieszania z wynikami to kłade na to lage gdyż swoje już w xc/maratonach i na sxosie przeszedłem i nie zamierzam psuć sobie zabawy ułamkami sekund czy miejscami niemniej jednak szkoda zawodników z czołówki i organizatora. Dzięki raz jeszcze Grześ!

  5. W zeszłym roku wcale nie było łatwo w porównaniu do tegorocznej edycji. Było łatwiej ale na pewno nie były to zawody z tych łatwiejszych. Nie było np. ciekawego rockgardena http://www.southbike.pl/foty/2014/14/35.jpg który chyba zawsze jest mokry :)

  6. Świetne zawody! Po zeszłorocznej przerwie w startach i klęsce sprzed kilku tygodni w moim ulubionym Mieroszowie tym razem pojechałem po prostu wziąć udział i odpocząć… i udało się ;-)Zaledwie dwie gleby i zgubiony lekki kask to pikuś. Trochę się potem namęczyłem podjeżdżając w fullfejsie ale czego się nie robi dla enduro… Faktycznie atmosfera zupełnego luzu ze strony wszystkich jakby kompletnie nikt się tu nie ścigał i może też przez to nawet mój stary jednozawias lepiej połykał karkonoskie kamole, które orgi tak sprytnie wszędzie nazwozili i porozrzucali ;-) Dwa zjazdy do Wodospadu Podgórnej to już dla mnie wisienka na torcie, uwielbiam tam kończyć wyprawy ale podejścia przez bagno za rzeką na 1os-ie nie podaruję… ciekawe czy komuś tam buta nie zassało ale jakoś nikt się nie chwalił… ;-) Trasa nie wydawała mi się specjalnie trudna, aż czasem byłem zdziwiony przejeżdżając sekwencje kiedyś dla mnie nieosiągalne, fakt, że nie piecem ale satysfakcja jest. Zawody miód malina, za rok na pewno będę. Pozdr!

  7. Generalnie: klasa!
    Pomiar czasu to wtopa datasportu; pech chciał, że trafiło na te zawody i tego organizatora (który za datasport oberwał). Swoją drogą nie wydaje mi się żeby ta firma nawalała notorycznie.
    Jedna rzecz do której bym się przyczepił (no może druga, oprócz otaśmowania początku 3 oesu:) to os 4, który mógł być pociągnięty do samej Przesieki; szkoda było po mecie ostatniego odcinka jeszcze sporo zjeżdżać do bazy zawodów i tracić żmudnie zdobytą wysokość. Można było zrobić podobnie jak z oesami 1 i 2, gdzie do startu dwójki było niedaleko z mety jedynki.

  8. Jak miałbym wystartować ,to tylko w takiej formule On sight. Jak widze Enduro zawody praktycznie nie różniące się od downhillu , bo każdy objężdza trase z kamerkami na głowie i siedzą po trzy dni na trasie to się pytam gdzie tam jest Enduro?

    1. Po części masz rację, ale z porównywaniem do DH bym nie przesadzał:
      – OS-y enduro są zazwyczaj dłuższe od tras DH, w dodatku są cztery – więc zapamiętanie wszystkich przeszkód raczej nie wchodzi w grę;
      – trasy DH dzięki wyciągowi możesz przejechać kilkanaście razy w ciągu dnia, w enduro zaliczysz maksymalnie jeden przejazd całości.

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Enduro MTB Series Przesieka 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Kross Dust 3.0 2016

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Cennik modeli Krossa jest skonstruowany w dość podręcznikowy sposób: jest wersja budżetowa (1.0), która pozwala mniej zamożnym klientom wejść w daną „platformę” – tzn. kupić sprzęt do rozbudowy w przyszłości. Środkowy model (2.0) oferuje „pełny pakiet”, czyli solidną, spójną specyfikację, którą kupi większość klientów. High-end (3.0) to dla marki głównie model wizerunkowy i sposób na podkreślenie opłacalności wariantu środkowego. 

Do topowego Dusta 3.0 podszedłem więc z lekką niepewnością. W końcu to hardtail, za cenę którego można kupić fulla o tym podobnym przeznaczeniu. Czy to w ogóle ma sens…?


Wpis powstał w ramach współpracy z firmą Kross.


Kross Dust 3.0 - hardtail enduro

Trailowo-endurowa (czyt. ta ciekawsza) oferta Krossa składa się z trzech modeli: Moona (160 mm), Soila (130 mm) i Dusta (0 mm). O ile Moona raczej przedstawiać nie trzeba (a jeśli trzeba, zajrzyj tutaj), to nowsze i przeznaczone do ciut lżejszej jazdy Dust i Soil nie są jeszcze zbyt często widywane na szlakach.

Kross Dust 3.0 - prawa

Soil to full o skoku 130 mm, natomiast Dust jest w zasadzie jego sztywną wersją. Bliźniaczo podobny design ramy, zbliżona geometria i idealnie spięty cennik – najdroższy Dust 3.0 kosztuje dokładnie tyle samo, co najtańszy Soil 1.0. Właśnie ten model – topowy Dust 3.0 – jest bohaterem dzisiejszego bikeporna. Jeszcze o tym nie wie.

Kross Dust 3.0 - rama

„Full to full” – powie Ci każdy, kogo zapytasz o to, co lepiej kupić za 7 kafli bez złotówki. Ale czy na pewno każdy potrzebuje fulla…? Czy jest jeszcze rynek na hardtaile „na bogato”? A może ten rynek dopiero się tworzy…?

Kross Dust 3.0 - rama

Dust „na bogato”, w przypadku porównania z Soilem za tą samą cenę, oznacza przede wszystkim: dużo lepszy amortyzator, Reverba, napęd 1×11 i 2,7 kg różnicy w masie (Dust 3.0 realnie waży ok. 12,4 kg z pedałami i na dętkach).

Kross Dust 3.0

Ale na razie nie zaprzątajmy sobie głowy tak ważkimi dylematami! Na pytanie, czy warto kupić sztywniaka w cenie fulla, ostatecznie odpowiem Ci w pełnym teście. Póki co, skupmy się na krągłościach samego Dusta i jego seksownych ciuszkach, tzn. wyposażeniu.

Kross Dust 3.0 - RS Revelation RL

Wspomniałem już, że jedną z mocnych stron specyfikacji Dusta jest amortyzator. Jest to powietrzny Rock Shox Revelation RL o skoku 130 mm.

Kross Dust 3.0 - Rock Shox Pike

Revelation, w przeciwieństwie do Pike’a, ma golenie o średnicy 32 mm. O sztywność dba więc głównie ośka 15 mm, tapirowana rura sterowa i… umiarkowany skok. Tłumik to klasyczny Motion Control.

Kross Dust 3.0 - RS Revelation blokada skoku

Nie wiem, jakim trzeba być masochistą, żeby w ścieżkowym hardtailu blokować sobie amortyzator, ale sądząc po forach internetowych, istnieje takie społeczne zapotrzebowanie.

Kross Dust 3.0 - napęd SRAM GX1

Napęd to kompletna grupa SRAM GX, czyli 1×11 z kasetą 10-42. A więc dokładnie ten sam, co… we wszystkich testowanych przeze mnie do tej pory rowerach (!). Już się wściekałem, że znowu nie będę miał nic ciekawego do napisania, a tu okazało się, że pierwszy raz miałem problem ze zmuszeniem GX-a do idealnej pracy!

Kross Dust 3.0 - przerzutka SRAM GX1

Po kilku dniach jazdy okazało się jednak, że… przerzutka nie jest dokręcona. Trochę wstyd, ale przynajmniej nie było nudno. Po dokręceniu, wszystko wróciło do normy. Czyli bezproblemowe zmiany biegów, nieobijający się i niespadający łańcuch, niezależnie od warunków.

Kross Dust 3.0 - korba SRAM GX1

Korba ma stały pająk, więc spiderlessa nie założysz, ale w sumie nie ma po co. O ile w fullu enduro zębatka 34T nadaje się tylko dla najtęższych łydziarzy, to w lekkim sztywniaku taki rozmiar okazał się być bardzo trafiony. Zwłaszcza, że większość osób kupi ten rower do szybkiej jazdy po terenach niekoniecznie wysokogórskich.

Kross Dust 3.0 - piasta SRAM MTN 746

W związku z zastosowaniem kasety 10-42, na pokład trafiły piasty SRAM-a (tylna z bębenkiem XD). Co więcej mogę o nich napisać? Są czarne, ładne i… działają. Dźwięk cykania i szybkość zazębiania niczym się nie wyróżniają. Tylną piastę w ramie trzyma oś 142×12 mm. Żadnych boostów ani oldschoolowych szybkozamykaczy.

Kross Dust 3.0 - obręcze WTB STP i23

Obręcze to WTB STP o szerokości wewnętrznej 23 mm. Chciałoby się więcej, ale biorąc pod uwagę przeznaczenie roweru, dobre i to. Obręcze są tubeless-friendly, ale WTB nie okleja ich fabrycznie taśmą. Jeśli zdecydujesz się na konwersję, osobno będziesz też musiał dokupić wentylki.

Kross Dust 3.0 - Schwalbe Performance

Schwalbe Nobby Nic o szerokości 2,25″ to model idealnie dopasowany do charakteru Dusta, ale… nie w tej wersji! Jeśli jeździłeś kiedyś na „szwabiakach” z serii Performance, to wiesz, że nie jest to znaczek mile widziany w rowerach do Jazdy przez duże „J”.

Kross Dust 3.0 - hamulec SRAM DB5

Hamulce to przyzwoite – choć dwutłoczkowe – SRAM-y DB5. Na obu końcach roweru znajdziesz tarcze 180 mm. Przy prędkościach typowych dla hardtaili, powinny być w zupełności wystarczające.

Kross Dust 3.0 - SRAM DB5

Model DB5 różni się od tańszych braci lepszą klamką, taką samą jak droższych Guide’ach R. Dzięki temu możliwe jest zamontowanie klamek i manetek na jednej, standardowej obejmie (Matchmaker). Warto zaznaczyć, że fabrycznie jest montowana prawa manetka Reverba, co umożliwia zamontowanie jej po lewej stronie pod kierownicą – tak jak być powinno!

Kross Dust 3.0 - hamulec SRAM DB5

Również manetka przerzutki (GX) nie szpeci kokpitu oddzielną obejmą. Gripy to całkiem fajny, cienki i wygodny model z logo Krossa. Podobnie, jak…

Kross Dust 3.0 - kokpit

…kierownica i mostek, które już jednak takie cienkie nie są! Tak jak w Moonie, kokpit wykorzystuje powiększoną średnicę mocowania 35 mm. Bardziej jednak liczą się inne wymiary: kiera ma równie współczesną szerokość 760 mm.

Kross Dust 3.0 - mostek Kross 35 mm

Mostek ma z kolei 60 mm długości. Pięćdziesiątka na pewno by nie zaszkodziła, ale na szlaku, zastosowana długość dobrze zgrywa się z geometrią ramy i szerokością kierownicy. Stożkowa podkładka pod mostkiem rzeczywiście jest tylko podkładką – więc jeśli chcesz maksymalnie obniżyć kokpit, można ją śmiało wywalić. Ale jest ładna, więc zostawiłem. Ech, bikeporn…

Kross Dust 3.0 - Rock Shox Reverb, WTB Volt

Kross ma też w ofercie własne sztyce, ale w topowej wersji Dusta znajdziesz Reverba Stealth o skoku 125 mm. Uwaga na dokręcanie zacisku – tegoroczne Reverby są wyjątkowo wrażliwe na zbyt silne łapy właściciela.

Kross Dust 3.0 - siodło WTB Volt

Siodełko WTB Volt znajdziesz w każdym Krossie z serii enduro/trail. I nic dziwnego, bo jest bardzo wygodne i lekkie. Napisy elegancko komponują się z detalami ramy.

Kross Dust 3.0 - rama węzeł podsiodłówka

Otwory na górnej rurze pozwalają na przykręcenie opcjonalnych przelotek do sztycy z zewnętrznym prowadzeniem przewodu, lub klasycznej wersji przedniej przerzutki (fuj).

Kross Dust 3.0 - rama mocowanie bidonu

Z kolei na dolnej znajdziesz zaślepiony otwór dla kabla przedniej przerzutki w standardzie side-swing. Future-proof!

Kross Dust 3.0 - rama dolna rura

Nie zabrakło też mocowania koszyka na bidon – moim zdaniem jest to niezbędny ficzer w rowerze, który wielu z nas będzie użytkować jako sprzęt z pogranicza enduro i cross-country.

Kross Dust 3.0 - dolna rura przewody

Te przewody, które są (w przeciwieństwie do tych od przedniej przerzutki), poprowadzone są pod dolną rurą. Wewnątrz ramy schowany jest tylko kabel Reverba. Co istotne, schowany na całej długości – nic „po drodze” nie wystaje.

Kross Dust 3.0 - tylny trójkąt

Nie brakuje też miejsca na oponę – 27+ tu nie wciśniesz, ale 2,5″ powinno wejść z bezpiecznym zapasem na błoto. Swoją drogą, detale wykończenia tylnego trójkąta kryją smaczki, jakich nie znajdziesz nawet w Moonie.

Kross Dust 3.0 - rama miejsce na oponę

Na przykład ten w całości rzeźbiony CNC element łączący prawą część tylnego trójkąta z mufą suportu. Zapewnia dużo miejsca na zębatkę, mimo bardzo krótkiego tylnego trójkąta.

Kross Dust 3.0 - rama suport

Wspomniana mufa to stare dobre BSA 73 mm. Super, że konstruktor olał pressfita w rowerze, który z założenia ma być bezobsługowy, bezproblemowy i nieskrzypiący.


Kross Dust 3.0 - główka ramy

Główka ramy to oczywiście standardowy taper, ale już jej kształt taki standardowy nie jest – mniam!

Kross Dust 3.0 - główka ramy

Płynne przetłoczenia ramy Dusta – podobnie jak Soila – są moim zdaniem wręcz stworzone do „przetłumaczenia” na carbon. Czy kiedyś się tego doczekamy…?

Kross Dust 3.0 - rama

Póki co, mamy jeszcze czas, żeby nacieszyć się pięknie hydroformowanymi rurami modeli aluminiowych. I żeby pomęczyć Krossa o nieco bardziej radykalną geometrię – w zestawieniu hardtaili enduro do 6000 zł zganiłem Dusta za kąt główki ramy wynoszący 67,5 stopnia. Mierzyłem jak mogłem, żeby realnie wyszło mniej, ale nie dało rady…

Kross Dust 3.0 - logo

Czy okaże się to problemem na szlaku…? O tym już niedługo przeczytasz w pełnym teście.

Kross Dust 3.0 - rozmiar ramy M

Zdradzę jednak, że przez większość czasu, pozostałe liczby pozwalają zapomnieć o kącie główki – długi reach (jak zawsze u Krossa, warto celować w większy rozmiar), suport na wysokości 320 mm i bardzo krótki tył (420 mm) zapewniają odpowiednio stabilną, centralną pozycję bez psucia funbike’owego charakteru.

Kross Dust 3.0 - przód

Zdjęcia do bikeporna robiłem w Świeradowie-Zdroju. Tego samego dnia na Singltreku pod Smrkem mocno poprawiłem kilka Personal Bestów na Stravie, więc pierwsze wrażenia są bardzo obiecujące! Ale czy warto wydać na ten rower prawie 7 tysięcy? O tym napiszę za parę tygodni w podsumowaniu testu. A w międzyczasie, polecam Ci odwiedzić Centrum Testowe Krossa w Bielsku-Białej lub Kościelisku, wziąć Dusta na rundkę po Twisterze czy Butorowym i przekonać się samemu. Gwarantuję, że na jednej rundce się nie skończy!


W oczekiwaniu na pełnoprawny test, rzuć okiem na podobne wpisy:


Nie zapomnij też zapisać się do NEWSLETTERA! Niedawno mocno go odpicowałem i teraz najwierniejsi czytelnicy dostają informację o nowym wpisie jako pierwsi, razem z dodatkowymi informacjami z blogowego „backstage’u” i polecanymi przeze mnie linkami do najlepszych materiałów z sieci. 

 

  1. Ciekawy tekst. Czekam na obszerniejsze wrażenia zza kierownicy. Możesz dać znać jak się sprawuje revelation ? Możliwe jest porównanie jakości pracy do Pike’a czy to już inna liga ?

    1. Przy większym skoku nie byłoby porównania i zdecydowanie Pike by wygrywał. Ale prosto z Dusta przesiadłem się na Whyte’a z Pikiem 130 mm i szczerze mówiąc, przepaści nie ma. Całkiem fajnie zbalansowany jest ten Revelation – pierwszego dnia ustawiłem w nim sag i tłumienie i zapomniałem o jakichkolwiek kombinacjach, bo po prostu działał – czule, bez dobijania, bez nurkowania w środku skoku.

  2. Super opis i zdjęcia,tym bardziej cieszy fakt,że dużo pozytywów o modelu,który (jak już Wiesz)jakiś czas temu kupiłem, i w związku z tym wypytałem Cie i wymęczyłem nieco:),otrzymując bardzo cenne rady i pomoc,za co serdecznie Ci dziękuję!Podpisuję się także pod wzmianką o możliwości testu Dusta,którego ja dokonałem akurat w Przasnyszu,a który ostatecznie rozwiał moje wątpliwości co do zakupu.Jestem szczęśliwym nabywcą pięknej i sprytnej maszyny:)

  3. Podobają mi się nazwy w tej linii modelowej – Dust, Soil, Moon.
    Krótkie, proste, niepretensjonalne i dobrze osadzone w rzeczywistości MTB…

  4. Jestem szczęśliwym posiadaczem Dusta 2.0 w moim przypadku wersja EVO której jestem sprawcą.(http://www.pinkbike.com/u/pabloxr2/)Dokonałem kilku modyfikacji w tym pozbycie się wszystkich pancerzy z dolnej rury(zawsze mnie wnerwiało czyszczenie uchwytów i pancerzy które wciąż łapały tam błoto). Masa całego roweru po modyfikacji to 11,2kg mimo nie małej masy ramy 2kg w roz.M. Pozytywnie zaskoczyły mnie zdolności podjazdowe tego roweru,skubany pod każdą ścianę podjedzie o ile masz parę w nogach.Polecam!Paweł.

  5. Cytuje:”Otwory na górnej rurze pozwalają na przykręcenie opcjonalnych przelotek do sztycy z zewnętrznym prowadzeniem przewodu, lub klasycznej wersji przedniej przerzutki (fuj).” Muszę się z ostatnią częścią zdania nie zgodzić ponieważ,przelotka mocująca pancerz klasycznej przerzutki przód jest wyfrezowana w podkowie za suportem prze którą przewlekamy linkę,co widać na zdjęciu z opisem mufy suportowej tego artykułu.Ja wyżej opisane otwory technologiczne wykorzystałem do poprowadzenia przewodu hamulca tył w moim Dust 2.0.Paweł

  6. Fajny rower. Szkoda, że nie 29″ ;) 27,5 mocno zdominowały rynek enduro/trail, 29 właściwie schodzi do xc. Mi np. brakuje oferty nie za drogich sztywniaków pod duże koło do trochę cięższych zastosowań.
    Ten rower prezentuje się naprawdę ciekawie. To co mnie mocno razi to przewód tylnego hamulca – jak już zrobili prowadzenie dołem, to mogli umieścić mocowanie zacisku na chainstay’u, lub poprowadzić cały przewód górą, a nie takie esy floresy :D no ale to moje fanaberie.

    1. A tu się zgodzę w pełni – przydałaby się też wersja tego roweru na dużym kole. Myślę, że Smooth Trail wypełni lukę :)

      1. o kurde zajebisty ten Smooth Trail, nawet nie wiedziałem, że coś takiego się rodzi!

    2. Kolega myśli o maszynie w takim stylu?To moja wizja roweru typu trail 29,sam składałem:)Czekam na komentarz.Paweł. http://olx.pl/oferta/nowy-dartmoor-primal-29-special-edition-enduro-trail-nie-trek-scott-CID767-IDfjP21.html#3e8be7b6f3

    3. Do NSa Djambo tez mozna 29 wrzucic :)

      1. Owszem, mam nawet taki zestaw. Ale NS trochę tego nie ogarnął i z tyłu muszę mieć maxxisa crossmark 2.1, żeby opona nie szorowała po poprzeczce.

  7. Michale przez przypadek natnąłem się na Twój wpis na forumrowerowym gdzie piszesz: „Revelation to niestety przerośnięty wideł XC, z wiotkimi goleniami 32 mm i kiepskimi tłumikami. Więc moim zdaniem Auron jest pod każdym względem ZDECYDOWANIE lepszym widelcem od Revelationa, jeśli nie zależy Ci na marce.”

    Tu natomiast piszesz, że mocnym atutem Dusta jest Revelation … Skąd taka nagła zmiana decyzji ?

    PS. Lubię blog, lubie Twój styl pisania, dlatego nie chce żebyś odebrał to jako atak na swoją osobę – to tylko niezaspokojona ciekawość stałego czytelnika :)

    1. Tak to jest, jak się wyrywa zdania z kontekstu :P

      W cytowanym fragmencie porównywałem Revelationa do Aurona, odnosząc się do Pike’a. Zarówno Auron, jak i Pike są (z punktu widzenia enduro) lepszymi widelcami od Revelationa.

      Z kolei tutaj porównuję Revelationa do Sektora TK montowanego w Soilu – na którego tle Revelation wypada znacznie lepiej i dlatego jest mocną stroną specyfikacji.

      Ocena zawsze zależy od punktu odniesienia, dlatego warto zwracać uwagę na kontekst.

      1. A takie szybkie pytanie, jeździłeś może na Auronie i mógłbyś o nim powiedzieć trzy słowa (ewentualnie 5 zdań?) :)

  8. Jeszcze odnośnie tego zdania: „Czy jest jeszcze rynek na hardtaile „na bogato”? A może ten rynek dopiero się tworzy…?”

    wystarczy spojrzeć na Hamerykę, tegoroczny NAHBS itp, rynek sztywniaków się wciąż rozwija i są ludzie, którzy chcą na nich jeździć, np. JA :D

  9. No i gdzie ten test? :) Czekam no szerszy opis a tu cisza.

  10. No właśnie gdzie ten test. Na dniach chciałby zakupić rower i wacham się pomiedzy Kross Dust 3 i Giant Trance 2 LTD. Ceny podobne. Ze śląska w góry blisko, ale zastanawiam się czy do naszych szlaków nie mocno endurowych potrzebny mi full……
    Tak więc gdzie ten test ….. ? :)

    1. Obiecuję, że będzie w przyszłym tygodniu! :)

    2. Dawid, mam Giant Trance 2 LTD 2016′ i jeżdżę nim wszędzie – sam jestem zdziwiony, że tak przyjemnie się na tym rowerze jeździ. Od 14 kwietnia br. 7032 km, z tego we wrześniu mnie poniosło 2001 km, także na zwykłych trasach daje radę. Ja jestem zadowolony, co prawda za tą kasę 9,6 tys. mogło by być lepiej: koła, hamulce, oś 12×142, adapter, widelec 34.
      Wczoraj kupiłem Kross’a Dust 1.0 2016 w atrakcyjnej cenie 3,1 tys. Na razie o wrażeniach z jazdy nie mogę nic powiedzieć, bo nie testowałem, ale w tej cenie ma oś 12×142 ;-), reszta wiadomo, za 4,5 tys. oficjalna cena, szału w osprzęcie nie ma.
      165,5 cm – Giant rozmiar S, Kross rozmiar S, pomorze środkowe.
      Ja wziąłbym jednak Gianta. Kross’a kupiłem swojej mamie ;-), choć ona pewnie wolałaby Trance – jeździła nim i była zachwycona ;-).

  11. Kross Dust 3.0 na Ceneo po 5400zł !Kupujcie Krossa to super rower i do tego polski. Nie kupujcie rowerów z suportem pressfit, to badziewie skrzypi i jest trudne w serwisie lub wymianie.Rometu też nie kupujcie ,bo to padlina.

    1. Jakoś w Trance nic nie skrzypi po 7 tys. km. Chociaż nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania to wyboru nie miałem. W składakach były wciskane miski i jakoś wszystko hulało ;-), ale wtedy nie nazywały się press sh(f)it.

  12. Kiedy można spodziewać się pełnego testu? :)

  13. No i gdzie ten test?

  14. Test? Gdzie ten test? :)

  15. Witaj
    Wczoraj dosiadałem Dust-a 3 w rozmiarze XL. Przejażdżka kilkuset metrów po chodniku była bardzo wygodna i miałem wrażenie że jest to rozmiar właściwy ale ja mam 176cm wzrostu a rozstaw ramion mam 187. Czy jednak nie powinienem mierzyć w L? Tu uwaga że do tej pory jeździłem na Treku Cobia z 2011.

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Kross Dust 3.0 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Jak dbać o kask rowerowy?

Porady, Sprzęt / 

Pisałem niedawno o wybieraniu kasku do enduro, sugerując że to dość ważny element wyposażenia każdego bikera, który ma coś w głowie i chciałby to ochronić. Czerpiąc doświadczenia z obserwacji na szlaku, dziś chciałbym udzielić Ci kilku wskazówek, jak się z kaskiem obchodzić.

8 czerwca doszło do śmiertelnego wypadku na Enduro Trails. Jeden z nas odszedł, prawdopodobnie w wyniku urazu głowy, po upadku na ostatniej sekcji „Starego Zielonego”. Miał kask, ale niestety nie zapewnił on wystarczającej ochrony.

Co tak naprawdę tam zaszło – tego na razie nikt nie wie. Dlatego też artykuł ten może, ale może też nie nawiązywać do tego wydarzenia i nie chciałbym, żeby był z nim wiązany. Napisałem go już kilka tygodni temu i wahałem się czy go opublikować – zwłaszcza teraz. Uznałem jednak, że jest to dobry moment, bo w tym smutnym okresie chyba każdy z nas nieco poważniej myśli o swoim bezpieczeństwie na szlaku.


1. Wieszaj kask na kierownicy

jak-dbac-kask-rowerowy-11

Zanim zaczniesz właściwą jazdę, powieś kask na kierownicy – na kanadyjskich filmach tak robią. Obijanie się skorupy o rower na wypychach i podjazdach na pewno jej nie zaszkodzi. Podobnie jak spadający na nią ciężar wywracającego się roweru. W końcu jest zaprojektowana do dużo gorszych uderzeń, prawda?

W związku z tym na pewno też nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas, z kierownicy (czy dachu auta), kask spadnie na ziemię. Jeśli jednak nie chcesz, żeby spadł…

2. Kładź kask na ziemi

Jak dbać o kask rowerowy - na ziemi

Jesteś prawdziwym mężczyzną (lub babą z jajami), więc byle pająk włażący Ci pod okulary na odcinku specjalnym, to dla Ciebie pikuś. A przelotna woń „przybranej” przypadkiem jeleniej kupy tylko poprawia wrażenia z przebywania na łonie natury.

3. Wyrzuć worek, który dostałeś przy zakupie

Jak dbać o kask rowerowy - worek ochronny

To tylko zbędny gadżet zawyżający cenę kasku. Zamiast tego, pakując się do auta, wrzuć kask gdziekolwiek. Najlepiej, jeśli leży na rowerze, bo dzięki temu na pewno o nim nie zapomnisz. Podskakiwanie po twardych elementach co najwyżej zarysuje lakier. A na lakierze się nie jeździ, co nie?

4. Nie przejmuj się glebami

Jak dbać o kask rowerowy - czy wymieniań po upadku

Skoczyłeś na główkę w kamcory, ale kask został w jednym kawałku? Ale fart! Absolutnie nie ma potrzeby kupowania nowego – skoro ten tak znakomicie się sprawdził, na pewno przy kolejnym uderzeniu spisze się równie dobrze.

Zalecenia wymiany kasku po każdy upadku to marketingowy bełkot i spisek branży, która chce zedrzeć z Ciebie ostatni grosz. Nie bądź frajerem!

5. Nie wymieniaj kasku tylko dlatego, że jest stary

Jak dbać o kask rowerowy - rysy i odbarwienia

Skoro kasku nie trzeba wymieniać po glebie, to tym bardziej nie myśl o zakupie nowego, jeśli stary, kilkuletni, ciągle jest w jednym kawałku. To, że wszystko się starzeje i po 2-3 latach ryzyko awarii drastycznie rośnie, nie ma przecież znaczenia w przypadku zwykłego kawałka plastiku… wystawionego na działanie promieni UV, potu, zmiennych temperatur i innych bzdur. Pojawiające się z czasem mikropęknięcia i odbarwienia skorupy to tylko powierzchowna kosmetyka, która o niczym nie świadczy.

6. Nie czyść kasku

Jak dbać o kask rowerowy - jak myć wnętrze

Częste mycie skraca życie! Przecież jeszcze tak bardzo nie śmierdzi… Jesteś tru-ęduro, więc za dużo jeździsz, żeby zajmować się tak przyziemnymi pierdołami jak czyszczenie sprzętu. Poza tym przy myciu mógłbyś zauważyć jakieś pęknięcie czy inne uszkodzenie i byłoby Ci szkoda. Po co się stresować? #endurobezspiny

7. Nie przepłacaj

Jak dbać o kask rowerowy - atest EN 1078

Jak widać, kask to bardzo prosta i idiotoodporna część ekwipunku. W końcu to tylko zwykły styropian, służący do walenia w różne rzeczy, nie? W związku z tym nie ma co przepłacać – najlepiej tanio kupić używany, bo skoro można z kaskiem robić te wszystkie rzeczy, to historia danego egzemplarza nie ma znaczenia.

A jak nowy, to może by tak z Aliexpress? Przecież to na pewno te same chińskie rączki w tej samej fabryce klepią, co te wszystkie foksy i dżira za grube piniondze…


Podsumowanie

Żeby nikt nie oskarżył mnie o mordowanie czytelników, zaznaczam wprost:

Powyższe rady mają charakter ironiczny

 

Tak swoje kaski traktują ludzie, którym głowa służy tylko do tego, żeby nią jeść.

Z kolei traktowanie odwrotne – zwłaszcza niektóre punkty – może wydawać się przesadą. Ale w przypadku ochrony głowy, „przesadnie ostrożne” podejście uważam za jedyne słuszne. Chcesz dyskutować z sensem wymiany kasku po każdej glebie? Proszę bardzo – w końcu to Twoje życie.

Ale napisałem ten artykuł, bo ciągle nie każdy sobie zdaje sprawę z tego, jak kask działa. Jego zadaniem jest ulec zniszczeniu – albo on, albo Twoja głowa. A ponieważ wszyscy chcemy, żeby kaski były maksymalnie lekkie i przewiewne, to są one projektowane tak, żeby pochłonąć energię dokładnie jednego uderzenia. Czy to jedno uderzenie będzie najgorszą glebą w Twoim życiu, czy głupim upuszczeniem kasku na kamienie – to już zależy od tego, czy będziesz „przesadnie ostrożny”. Podsumowując:

Traktuj kask jak… szklankę. Jeśli już spadła na podłogę i jakimś cudem się nie stłukła, nie wlewaj do niej wrzątku!

A na rozchmurzenie….


Zobacz też powiązane wpisy:

 

  1. Ostatnio w Mieroszowie przed startem OSu był gość co tłumaczył czemu ma nie zaciągnięte paski pod brodą… Kilometr pasków wisiał 10cm od głowy.. Tłumaczył że go uwierają.. a kask utrzyma się przy wypadku na tym mocowaniu regulacji obwodu głowy.(!)
    Myślę że umiejętność dobrego dopasowania kasku jest też ważna i warto by o tym pamiętać.

  2. Brakuje jednego: pod kask zawsze zakładaj czapke, najlepiej w modnym kolorze lub czarną. Jest luz, kask na głowie ma być luźno i ma się przesuwać z czapką.

  3. No z tymi pierwszymi 3 punktami to już trochę przesada. Chłop za mocno walna
    zdarza się niestety. Raczej transport kasku nie miał z tym nic wspólnego.Mycie też by nie pomogło.Na moto mają o wiele wytrzymalsze kaski a złe trafienie przy 60 też niestety nieraz tragicznie się kończy.

    1. „Raczej transport kasku nie miał z tym nic wspólnego” – kolesie którzy wożą kaski przez kilka godzin w aucie na podszybiu też są przekonani że kask bezpiecznie w aucie siedzi i nic nie może mu się stać…

      1. A czy możesz zacytować opinię producenta kasku w jakiej temperaturze można go przechowywać?

  4. Odnośnie kasku(ów)to zasady podane są, jak akurat bez ironii, prawdziwe. Primo, „to” trzeb mieć na głowie ZAWSZE( uważam że i pod górę-wykluczam prowadzenie z fullface na kierownicy, ale to nie jazda:)) i to dopasowane!, dociągnięte na pasku!, bo przy glebie ( a miałem kilka poważniejszych) skorupa potrafi się przekrzywić o dobre kilkadziesiąt stopni. Tu niema „jaj”, powaga. Czyszczenie to tylko chyba pranie gąbki, bo cuchnie po kilku jazdach jak przysłowiowa „murzyńska chata”. Przepłacanie :))), to tylko marketingowe bajery, poważnie, tu nie idzie w 90% o różnice w jakości i wytrzymałości, to bajer. Waliłem o glebę i kaskiem za 50zł, za 300zł, obojętne. Czapka pod kask – u mnie tylko opcja zimowa, ale w lato omyłka jakaś.

  5. Fajny wpis… Zgadzam się z Łukaszem! Kask zawsze i wszędzie, ostatnio miałem nie fajny wypadek właśnie na podjeździe. Co prawda głową(przypadek) nie uderzyłem, ale za to trafiłem do szpitala z podejrzeniem złamania kości krzyżowej… Jeśli tylko wyzdrowieję, czekają na mnie ochrony pod spodenki, łokcie i kolana, oraz kask oczywiście. Pozdrawiam!

  6. paski i dopasowanie najważniejsza rzecz! kiedyś zaliczyłem dzwonka w nie zapiętym FF jeszcze do tego troszkę dużym, skończyło się obrotem kasku o 180 stopni (szczęka na potylicy), a w rezultacie przestawiony nos i trochę otarte ucho.

  7. Też myślałem, że to przesada w punkcie 1 ale dzisiaj spotkałem 2 kolesi zjeżdżających (jeden naprawdę szybko) z kaskami przypiętymi do kierownicy.
    Beskid Wyspowy: od Jaworza szlakiem na zachód.

    1. Naucz się czytać ze zrozumieniem, nie chodzi o jazdę tylko o pchanie.

  8. Taaa…nie jeżdżę enduro ale na polnej drodze mialem wypadek z własnej głupoty:/ chyba zainwestuje w jakiś kask bo szkoda głowy. A cała twarz od krwi potem w szkole wszyscy pytają :P ale trochę nie dziwię się że niektórzy nie mają kasków bo popatrzymy na ceny fullface’ów… Dla mnie, przeciętnego 16 latka 400-600zł na kask to bardzo duża kwota niestety…

    1. Bzdura… Naprawdę porządnego fullface’a (np. 661 Comp) można kupić za <300 zł, a nawet najtańsze modele (typu Naxa) są o niebo lepsze, niż brak kasku na głowie. Poza tym jeśli nie ma się jeszcze swojego źródła utrzymania, to co jak co, ale na kask na pewno rodzice dadzą pieniądze.

  9. A ja mam pytanie: do ilu z tych twoich rad każe się stosować producent? Większość z nich to wyssane z palca bzdury, jeśli producent nie każe wymieniać kasku co 2-3 lata, to tego NIE TRZEBA robić, nie staraj się być świętszy od papieża. Producent każe wymienić po glebie, nie rzucać, wiadomo… ale ty wymieszałeś zalecania producenta ze swoimi dziecinnymi wymysłami.

    Co to w ogóle za odpał z tym obowiązkowym myciem kasku?! Az dziwne że nie piszesz że trzeba do tego kupić specjalne kosmetyki, bo mydło może mu zaszkodzić…

    W domu pewnie przechowujesz go w zbiorniku z argonem.

    1. http://www.helmets.org/replace.htm
      https://www.xsportsprotective.com/blogs/mtb-gear-guides/125777859-when-to-replace-your-bicycle-helmet

      Co do mycia – czytaj ze zrozumieniem, chodziło mi przede wszystkim o okazję do wykrycia rys, pęknięć i innnych objawów zużycia. Usunięcie brudu, który może mieć wpływ na degradację materiału (o tym też w powyższych linkach + polecam Google) też nie zaszkodzi.

  10. A ja mam takie pytanie, czy ktoś może mi polecić/odradzić ten kask http://wisebears.pl/okazja/abus-tec-tical-pro-v-2-233pln/? Znalazłam go za dobrą cenę i zastanawiam się, czy warto. Ewentualnie, co możecie polecić w granicach do 250zł?

    1. Cześć Iza!
      Ten Abus spoko, ale na szosę i do XC – jeśli oczekujesz dobrej ochrony w górach, rzuć okiem na kaski wymienione w tym artykule:
      http://www.1enduro.pl/jaki-kask-enduro/

  11. Michale, dziękuję za odpowiedź – do tamtego kasku zachęciła mnie cena, przejrzę te z linku :-)

Dodaj komentarz do tekstu Jak dbać o kask rowerowy?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top