Menu
Menu Szukaj

Szkolenie indywidualne z POMBA

Mimo wielu lat doświadczenia, ciągle z przyjemnością biorę udział w szkoleniach – każde z nich pozwala poprawić jakieś drobne niedoskonałości i popchnąć skilla troszeczkę do przodu. A czy dałoby się go popchnąć znacznie szybciej, korygując te mniej drobne problemy na szkoleniu indywidualnym…?

Szkolenie indywidualne POMBA
Sprawdziłem to dzięki zaproszeniu od fundacji POMBA. Zdjęcia: Malwina Lalik (@malveliva)

Stan początkowy – czego chciałem się nauczyć?

Opis szkolenia powinien zacząć się od jego zakresu, ale istotą szkolenia indywidualnego jest jego… indywidualność (możesz podnieść szczękę z podłogi i założyć z powrotem kapcie). Ja chciałem skupić się dwóch tematach, które w moim odczuciu, najbardziej mnie ograniczają:

  1. Skakanie dużych hop – nie uważam się za nielota i nie boję się skakać, ale tylko do pewnej granicy – jestem w tej kwestii w 100% samoukiem, więc kiedy skok zamienia się w lot (mocne wybicie i więcej, niż dwie długości roweru w powietrzu), mam wrażenie, że moja „intuicyjna” technika może nie wystarczyć do lądowania gumą w dół.
  2. Manual – kiedy sytuacja na szlaku wymaga podrzucenia przedniego koła, potrafię to zrobić prawidłową techniką. Ale przejechanie kilku metrów z utrzymaniem równowagi? Zapomnij…

Dzień 1: Świeradów-Zdrój

Celem pierwszego dnia było „wygładzenie” prawidłowej techniki skakania, czyli zasypanie dziur w tym, co już umiem.

Szkolenie indywidualne POMBA
Żeby to osiągnąć, instruktor zrobił to, w czym POMBA jest najlepsza: rozbił skakanie na części pierwsze, zaczynając od prostych, pojedynczych ruchów, czasem pozornie niezwiązanych z tematem (ale pozory mylą – stęknął jeż, schodząc ze szczotki ryżowej).

Najwięcej czasu poświęciliśmy prawidłowemu podrywaniu przedniego koła – bez szarpania rękami, a jedynie przez obniżenie środka ciężkości (czyt. dupy) i dynamiczne wysunięcie go za tylne koło z jednoczesnym wypchnięciem pedałów do przodu. Technika ta była mi doskonale znana i ćwiczyłem ją wielokrotnie. Tyle że ćwiczyłem ją trochę jak ślepy na karaoke – co innego powtarzać w samotności ruchy z YouTube’a, a co innego robić to na trzeźwo pod okiem instruktora, który na bieżąco wyłapuje błędy i pokazuje je na filmie w zwolnionym tempie.

Szkolenie indywidualne POMBA
Dzięki temu zrozumiałem, że choć koncepcyjnie robię wszystko w miarę dobrze, to ogranicza mnie niewykorzystywanie pełnego zakresu – choć wydawało mi się zupełnie inaczej. Trudne i nieintuicyjne było też dla mnie pilnowanie poziomej pozycji korby, niezbędnej do równego wypchnięcia roweru obydwoma nogami – kluczowego dla podnoszenia przodu bez dużego wysiłku.

Po przewałkowaniu pseudo-manuala i bardzo potrzebnej przerwie obiadowej (takie proste ćwiczenia to niezły wycisk, zwłaszcza jeśli nie możesz schować się w grupie!), przeszliśmy do wybijania się z dwóch kół, ćwicząc dynamikę ruchu góra-dół-góra. To z kolei było podstawą do kolejnego punktu programu, czyli wizyty na pumptracku – tu na szczęście okazało się, że poza linią w bandach, nie ma czego korygować.

Szkolenie indywidualne POMBA
Potem pozostało już tylko połączenie obu ruchów (podrywania przodu i wybijania) w całość na jednej z hopek placu szkoleniowego POMBY.

Ostatnim krokiem było „wyjście w teren”, czyli przećwiczenie umiejętności – zarówno skakania, jak i tłumienia – na korzenistym odcinku niedaleko Zajęcznika, a także w paru nieoczywistych miejscach na samym singletracku, żeby poćwiczyć zgranie wszystkich ruchów w czasie i przekonać się, że wyuczoną techniką można skleić całkiem konkretny lot z byle wypukłości terenu.

Szkolenie indywidualne POMBA
Ogółem, indywidualne tempo nauki pozwoliło pierwszego dnia zrealizować ok. 3/4 szkolenia „Oszukaj grawitację”, normalnie trwającego 2 dni…

Dzień 2: Black Mountain Bike Park Elstra

Drugi dzień to ciąg dalszy rozmontowywania mojej jazdy na części pierwsze. W planie mieliśmy kilkanaście zjazdów trasą flow, za każdym razem z nową misją. Zaczęliśmy od pompowania, „klejenia” muld i panowania nad wzrokiem, żeby następnie przejść do płynnego pokonywania band właściwą linią i wyboru miejsc hamowania.

Szkolenie indywidualne POMBA
Po kolejnych zjazdach wszystko to zaczęło składać się w płynny przejazd, znacznie szybszy od pierwszych rund zapoznawczych.

Prędkość tę wykorzystaliśmy do przybicia gwoździa programu, czyli skoków techniką wyuczoną dzień wcześniej. Najpierw wybrałem parę hopek, które stanowiły już dla mnie lekkie wyzwanie, ale na których czułem się na tyle pewnie, żeby skupić się na prawidłowej technice, a nie na przetrwaniu. Kiedy skoki zaczęły wychodzić, włączyliśmy je w pełne przejazdy, na których wszystkie wyćwiczone tego dnia elementy wpadły na swoje miejsce, jak długi klocek w Tetrisie.

Na deser – poza podłym spaghetti z plastikowego talerza – czekała na mnie jeszcze trasa Jumpline, czyli to samo, tylko o poziom wyżej. Przyznam szczerze, że szkolenie nie odniosło jakiegoś magicznego efektu, dzięki któremu od razu przeleciałem z whipem wszystkie największe hopy. Ale najeżdżałem na nie znacznie pewniej, czując że w mojej głowie otworzyły się nowe drzwiczki, które za jakiś czas to umożliwią – dzięki bardziej świadomemu wykorzystywaniu prawidłowej techniki i doszlifowaniu paru drobniejszych elementów pozwalających na szybszy najazd.

 


Czy warto zapłacić za szkolenie indywidualne?

Koszt szkolenia indywidualnego to 100 zł za godzinę, więc na taki weekend jak opisany powyżej, będziesz musiał odkładać 500+ co najmniej dwa miesiące. Warto?

Jeśli dopiero zaczynasz się szkolić – moim zdaniem nie warto. Nauka w grupie pod wieloma względami może być bardziej efektywna. Możesz porównać się z innymi, podpatrzyć cudze błędy/postępy i… odpocząć. A przy grupach liczących do 4 osób, nie musisz się martwić o to, że instruktor nie poświęci Ci wystarczająco dużo uwagi – pod tym względem szkolenia grupowe POMBA praktycznie nie odbiegają od indywidualnych.

Ale nie o uwagę instruktora tutaj chodzi, a o elastyczność programu. Jeśli masz już doświadczenie z paru szkoleń grupowych i jesteś świadomym riderem z konkretnymi oczekiwaniami i problemami, na pewno docenisz to, że instruktor może na bieżąco modyfikować program i dobierać tempo szkolenia do Twojego progresu, bez patrzenia na oczekiwania innych uczestników.


Stan końcowy – podsumowanie

Na szkolenie indywidualne poszedłem z nastawieniem na poprawienie dwóch elementów: skakania na hopach i manuala. Nie będę Ci ściemniał, że po jednym weekendzie z instruktorem zabrałem się za kręcenie edita, przy którym wyczyny Fabio Wibmera to dziecinne wygłupy. Drugiego dnia skakałem hopy mniej więcej na granicy tego, na co porwałbym się przed szkoleniem – gdyby zmierzyć progres metrówką, byłby on symboliczny, a cały program można by streścić w zdaniu: „wykorzystanie elementów bunnyhopa do skakania na hopkach”.

Ale czasem po prostu potrzebujesz kogoś, kto z boku oceni Twoją jazdę i wychwyci ograniczające Cię błędy, żeby ze znanych Ci technik korzystać bardziej świadomie i prawidłowo. Zwłaszcza jeśli tak jak ja, jeździsz od kilkunastu lat i Twoje umiejętności doszły do ściany. W takim przypadku szkolenie indywidualne może się okazać kluczem do ich szybszego odblokowania.

Szkolenie indywidualne POMBA
Dodatkowe informacje o szkoleniach indywidualnych znajdziesz na stronie POMBA.

Zobacz też:

 

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ilia
Ilia
7 miesięcy temu

Nie spodziewałem się po Tobie, że długie loty stanowią dla Ciebie problem, zwłaszcza po tym ja widziałem jakie ścianki robisz. Ja mam na odwrót. Nie każdą ściankę zjadę, ale podczas hop mogę się zastanowić co będę robi następnego dnia.

Jarek Nightrider
Jarek Nightrider
7 miesięcy temu

Fajny art Michał, jak zwykle! Pzdr dla Pająka:) P.S. za godzinę wychodzę na najtrajd w Tarnowskich Górach. Jak się wyrobisz to wpadaj;p

Wojciech
Wojciech
7 miesięcy temu

Drogi ten sport…

Loki
Loki
7 miesięcy temu

Skoro technika do dalekich lotów już jest, to bardziej przydałby się psycholog lub… chirurg, żeby wyciąć organ strachu. Gdziekolwiek on jest.
W pewnym momencie wiele ograniczeń siedzi w głowie, a nie technice.

Max
Max
7 miesięcy temu

W opisie na stronie POMBy widnieje, że aby zapisać się na szkolenie drugiego stopnia trzeba ukończyć szkolenie pierwszego stopnia. Dla kogoś kto jeździ w terenie od 20tu lat, robi dropy czy potrafi wykonać prawidłowo bunny’ego a chciałby sobie przećwiczyć pod okiem kogoś doświadczonego jakiś element, np. skoki, zapisywanie się na szkolenie pt. Wejdź w teren, to duża strata kasy. Z 400zł robi się ponad 700 co przy kosztach dojazdu czy noclegu jest już problemem. Rozumiem kwestie bezpieczeństwa uczestników ale można to rozwiązać inaczej, nie przez kieszeń.

Maciej Pająk
7 miesięcy temu
Reply to  Max

Przez ostatnie lata prowadzenia szkoleń utwierdzamy się w przekonaniu że doświadczenie jak i ilość lat na rowerze nie gwarantuje możliwości rozpoczęcia szkoleń od poziomu drugiego. Większość rowerzystów jeżdżących od wielu lat ma złe nawyki albo ograniczenia, które najczęściej leżą właśnie gdzieś w podstawach, a nie w zaawansowanych technikach. Osoby które omijały pierwszy poziom szkoleń pojawiając się od razu na poziomie drugim, najczęściej same wracały po takim szkoleniu na poziom pierwszy aby następnie znowu uczestniczyć w drugim. Jednak zdarzają się rowerzyści jeżdżący bardzo dobrze i wtedy nie przychodzą na poziom pierwszy, ani nie przychodzą na poziom drugi. Od razu korzystają z możliwości szkoleń indywidualnych.

Piter
Piter
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Pająk

Nie wierzę, że to pytanie jeszcze nie padło: Maćku co to za kosmiczne widły u Ciebie w rowerze?

Renifer
Renifer
7 miesięcy temu
Reply to  Piter

Ten amorek wygląda dość ko(s)micznie i sporo waży. Taka ciekawostka IHMO

paweldziku@onet.pl
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Pająk

pisałem na priv

Konrad
Konrad
7 miesięcy temu
Reply to  Max

Byłem na szkoleniu podstawowaym i zaawansowanym. Jezdze od dobrych kilkunastu lat, najwiecej wyniosełm ze szkolenia podstawowego gdzie okazalo sie ze mam kupe zlych nawyków. Powidziałbym nawet, ze na zaawansowanym dowiedzialem sie zdecydowanie mniej :)

Wujas
Wujas
7 miesięcy temu

Tutaj jest jak jest…”potrzym mnie pifo, Janush…co ja nie skoczy kufa?”
Patrząc po życiu codziennym – szkolenie przyda się każdemu. Cena, za jaką ktoś kompetentny chce szkolić to już inna bajka w tym kraju trzeciego świata…

Ryszard
Ryszard
7 miesięcy temu

Machnąłem w Pombie wszystkie poziomy na raz na trzydniówce indywidualnej. Łącznie z przygotowaniem do Rampage,,, A tak serio, uważam ten rodzaj szkolenia za niezły dla kogoś, kto doszedł w skillu do ściany i nie bardzo wie jak się przez nią przebić. Przewrotki przez kierownicę problemu nie rozwiązują, szkolenia tak :)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top