Menu
Menu Szukaj

Test: Merida One-Twenty 700 2024

Podczas mojej ostatniej wizyty w Anglii miałem możliwość jazdy na dwóch nowych rowerach Meridy… z których tak naprawdę tylko jeden był całkowicie nowy. Dlatego choć początkowo napalałem się na hardkorowy model One-Sixty FR, ostatecznie większość czasu – w tym dwa dni zawodów enduro – spędziłem na rowerze o charakterze na pierwszy rzut oka zbyt łagodnym do takiej jazdy. Niczego nie żałuję!

Merida One-Twenty 2024 - test
W testach roweru wziąłem udział na koszt Merida Polska.

Merida One-Twenty – co to za rower?

Zacznijmy od najważniejszego, bo widząc nazwę „Sto-dwadzieścia” możesz sobie pomyśleć, że to jakiś rower XC i przestać czytać. Więc nie przestawaj, bo skok „One-Twenty” to, jak sama nazwa wskazuje, 130 mm (z przodu i z tyłu). Jak widać, inflacja dotknęła nawet tej dziedziny naszego życia.

Sam producent nazywa One-Twenty po prostu „rowerem górskim”, unikając szufladkowania w kategorii downcountry czy trail. Ale tak między nami, jest to doskonały przykład nowoczesnego ścieżkowca na kołach 29″ z ciut mniejszym skokiem.

Od zapędów XC/downcountry odcina go trochę zbyt wysoka masa, wynikająca z zastosowania aluminiowej ramy we wszystkich trzech wersjach wyposażenia. Testowana przeze mnie Merida One-Twenty 700 jest wersją topową. Co trochę dziwnie brzmi w zestawieniu z osprzętem, ale taka jest koncepcja tego modelu.


Rama One-Twenty 2024 – najważniejsze nowości

Merida One-Twenty 2024 - test
Zawieszenie One-Twenty nie ma też flip-chipa znanego z droższych modeli, więc mullet z tylnym kołem 27.5″ raczej nie wchodzi w grę.
Merida One-Twenty 2024 - test
Imbusy 4 i 6 mm kryją się też w wyjmowanym zacisku tylnej piasty.
Merida One-Twenty 2024 - test
Eksploatację ułatwiają uniwersalny hak przerzutki (UDH), wkręcany suport i otwór serwisowy w okolicach suportu. A utrudniają – przewody wpuszczone przez stery. Zeruje się? Czy jednak na plus?

Geometria i wybór rozmiaru

Merida One-Twenty 2024 - geometria

Kąt główki ramy 66° może nie robi wielkiego wrażenia w 2023, ale pamiętaj, że mówimy o ścieżkowcu o skoku 130 mm. Gdyby to był mój rower, pewnie kusiłoby mnie, żeby zmienić skok widelca na 140 mm i urwać z tej wartości pół stopnia. Zwłaszcza, że nie miałoby to negatywnego wpływu na kąt rury podsiodłowej, wyjątkowo strome 78,5°. Wartość ta bardzo pomaga w podjeżdżaniu, równoważąc krótki tył (435 mm we wszystkich rozmiarach).

Reach jest dość długi – 465 mm w M-ce to o 10-15 mm więcej od panujących obecnie standardów. Ale 5 dostępnych rozmiarów pokrywa szeroki zakres 425-505 mm, a krótkie rury podsiodłowe i niski stack umożliwiają swobodny wybór wyłącznie na podstawie długości. Jedynym ograniczeniem może być skok sztycy regulowanej (150 mm w XS/S, 170 mm w M, 200 mm w L/XL), którego w One-Twenty nie da się skrócić, jak w „większych” modelach Meridy. Mimo to, każdy powinien mieć możliwość wyboru jednego z dwóch sąsiednich rozmiarów – krótszego i dłuższego.


Wyposażenie

Merida One-Twenty 2024 - test
Propsy za zintegrowany błotniczek!

Na szlaku

Disclaimer: na One-Twenty jeździłem zaledwie 3 dni, czego zazwyczaj nie nazwałbym „testem”. Były to jednak bardzo treściwe jazdy, obejmujące jedną całodzienną wycieczkę z objeżdżaniem nieco łatwiejszych tras AM/enduro oraz dwa dni zawodów Merida THE EX. Oddając rower, czułem że poznałem go bardzo dobrze, wliczając w to różne ustawienia zawieszenia, kokpitu czy też sprawdzenie zachowania na cięższych oponach. Są to więc moim zdaniem kompletne wrażenia z jazdy, choć w oczywisty sposób pomijające kwestie związane z dłuższą eksploatacją.


Podjazdy

Merida kieruje ten rower do ridera, dla którego w 60% liczą się zjazdy, a w 40% podjazdy (gdzie 50:50 to już terytorium XC). Myślę, że to trafna ocena – osoby, które czerpią przyjemność ze zdobywania wysokości odnajdą się na One-Twenty, mimo dość wysokiej masy (ok. 15,2 kg bez pedałów). To przede wszystkim zasługa geometrii, a konkretnie bardzo stromej rury podsiodłowej i dość nisko położonej kierownicy, co nadaje silną pozycję, motywującą do walki nawet na beznadziejnie stromych ściankach. Stroma podsiodłówka i niski stack pomagają też opanować krótki tył – przy tak wyraźnym przesunięciu środka ciężkości nad korbę, podrywanie przedniego koła jest mocno ograniczone.

Na technicznych podjazdach pomaga też zawieszenie, które mimo skromnego skoku, zachowuje dużą czułość i trakcję. Wynika to ze stosunkowo niskiej wartości anti-squat (ok. 100% w sagu). Dzięki temu tył ugina się miękko i neutralnie, choć jest to okupione lekkim pompowaniem. W razie potrzeby (czyt. dłuuugiego asfaltowego podjazdu) można je uspokoić dźwignią na damperze. Choć przy skoku 130 mm robiłem to zdecydowanie rzadziej, niż w One-Sixty FR.

Jedyny element, który przeszkadzał mi na podjazdach (poza brakiem kondycji) była zębatka 32T, dość duża jak na 29era (zwłaszcza przy braku kondycji). Z jednej strony trudno się o to czepiać w rowerze o maksymalnie szerokim zakresie zastosowań, bo osoby mieszkające na nizinach pewnie chciałyby nawet większą. Ale do długich tripów po górskich szlakach zdecydowanie polecam wymianę na 30 lub nawet 28 zębów.


Zjazdy

Niezbyt wysoki anti-squat pozwala zawieszeniu pracować swobodnie również (a może zwłaszcza) na zjazdach, dzięki czemu nawet 130 mm i podstawowy damper dają poczucie bezpieczeństwa na trasach, które teoretycznie mocno wykraczają poza przeznaczenie One-Twenty (czyli odcinkach specjalnych zawodów enduro w ciężkich warunkach).

Merida One-Twenty 2024 - test
Choć tu muszę zaznaczyć, że na zawody miałem założone dużo bardziej hardkorowe opony (Maxxis Assegai i DHR2 w wariancie Double Down i z miękką mieszanką MaxxGrip). Z jednej strony zakrzywia to ocenę seryjnego roweru, a z drugiej – pokazuje, jak bardzo można zmienić charakter One-Twenty jednym prostym trikiem [ZOBACZ JAK].
Bardziej agresywny bieżnik pomaga w utrzymaniu pełnej kontroli na stromych, luźnych sekcjach. Odczuwalne jest na nich usztywnianie się tyłu pod wpływem hamowania, co jest cechą typową dla wszystkich zawieszeń jednozawiasowych. Ale każdy kij ma dwie strony medalu – to lekkie przysiadanie równoważy zapadanie się przodu i stabilizuje geometrię.

Bo oczywiście to geometria jest najważniejszym elementem definiującym zachowanie One-Twenty na zjazdach. Długi reach w zestawieniu z wystarczająco płaskim kątem główki ramy prowokuje do robienia rzeczy, których nie spodziewałbyś się po ścieżkowcu o skoku 130 mm. I rzeczy, przy których 130 mm czasem przestaje wystarczać… Zwłaszcza, że Pike działa bardzo miękko i chętnie wykorzystuje cały skok. Parę tokenów lepiej dopasowałyby jego charakterystykę do wyraźnie progresywnego tyłu, który zaskakująco dobrze dogaduje się z dużym sagiem – skończyłem na ok. 33%. W zestawieniu z widelcem, który bardziej lubi okolice 20%, powoduje to, że geometria dynamiczna jest bardziej płaska, niż wynikałoby to z tabelki.

Ale zostawmy w końcu to enduro, bo zaraz pomyślisz, że One-Twenty to rozpłaszczony glonojad do startów w zawodach, a oczywiście nie jest to prawdą. Ja wystartowałem głównie dla frajdy i po pierwszym dniu porzuciłem hardkorową One-Sixty FR na rzecz One-Twenty właśnie ze względu na charakter wyraźnie przesunięty w stronę zabawy z trasą, a nie jej haratania na wprost. Co oczywiście znacznie lepiej pasuje do zakładanego przeznaczenia. Krótki tył i energiczne zawieszenie prowokują do aktywnego pompowania terenu i odrywania się od ziemi, a nieprzegięty kąt główki powoduje, że zmiany kierunku są błyskawiczne i przychodzą bardzo naturalnie.


Merida One-Twenty 2024 – werdykt

Dział marketingu Meridy raczej nie dostał premii za hasło „po prostu rower górski”, a szkoda, bo w przypadku One-Twenty to jest bardzo dobre hasło. To prosty i przystępny rower, ale z bardzo dobrze zaprojektowanymi podstawami, czyli geometrią i zawieszeniem. Pod wieloma względami przypomina Marina Rift Zone i podobnie jak on, jest bardzo dobrym wyborem na pierwszego poważnego fulla.

Zwłaszcza, że największym atutem Meridy jest bardzo szeroki zakres zastosowań, który pozwoli spróbować wszystkiego, co MTB ma do zaoferowania. Stosunkowo mały skok i zabawowy charakter dają mnóstwo frajdy na łatwiejszych trasach koło domu i singletrackach, ale wystarczy zmiana opon, żeby przekształcić One-Twenty w mini-enduro, pozwalające zapuścić się na czarne trasy, z zachowaniem bardziej skocznego i dynamicznego charakteru od rowerów z większym skokiem.


Walety:

  • bardzo szeroki zakres zastosowań, od wycieczek XC po starty w enduro;
  • dopracowana geometria i zawieszenie;
  • szeroka, przemyślana rozmiarówka;
  • prostota konstrukcji;
  • spójny osprzęt;
  • miejsce na dwa bidony ;)

Zady:

  • gdyby tylko był ciut lżejszy…

Merida One-Twenty 700 2024

Cena: TBD
Masa: 15,2 kg (według producenta, bez pedałów, rozmiar M)
Dostępne rozmiary: XS-XL
Strona producenta


Bonus: najciekawsze alternatywy z oferty Meridy

Testowana przeze mnie Merida One-Twenty 700 może nie wygląda, ale jest najwyższym modelem w kolekcji. Jakie jeszcze są do wyboru?

Merida One-Twenty 600

Merida One-Twenty 600 2024

Jest to model tańszy, a moim zdaniem ciekawszy od testowanego, na bardzo przeze mnie lubianym Marzocchi Z2 i komponentach Shimano zamiast SRAM-a. A co by nie gadać, w klasie budżetowej Shimano wypada lepiej – zwłaszcza, że mówimy tu o wyjątkowo udanej, 12-rzędowej grupie Deore (razem ze świetnymi hamulcami).

Merida One-Twenty 300

Merida One-Twenty 300 2024

Tzw. bieda-wersja, czyli najtańszy model na zawieszeniu Suntoura i 10-rzędowym napędzie Shimano CUES U6000. Trzeba jednak pochwalić obecność sztycy regulowanej.

Merida Ninety-Six Lite

Merida Ninety-Six 2024

Na pierwszy rzut oka jest to inny rower, przeznaczony do XC. Ale bazuje on dokładnie na tej samej ramie, tylko uzbrojonej w uginacze o mniejszym skoku (110/110 mm) i z blokadą z manetki. Ma on przez to trochę inną geometrię (67°/79,5°), a do tego lżejsze komponenty (zwłaszcza opony). Jednak rama jest w dalszym ciągu aluminiowa, przez co rower jest dość ciężki, jak na kategorię downcountry. Traktowałbym go więc jako odmianę dla konserwatystów, którzy z jakiegoś powodu boją się większego skoku.

Merida One-Forty 700

Merida One-Forty 700

A może pójść w drugą stronę i wziąć większy skok? Przed tym dylematem pewnie stanie większość potencjalnych nabywców One-Twenty. Jeśli ma to być rower do jazdy typowo górskiej, wliczając w to regularne wizyty na wymagających trasach, One-Forty wygrywa – ja na zawodach początkowo trochę żałowałem, że do wyboru mam tylko One-Twenty i One-Sixty FR, bez niczego pośrodku. Ale gdybym mieszkał na nizinach, a w weekendy odwiedzał głównie singletracki, potężna wszechstronność One-Twenty raczej by mnie skusiła.


Zobacz też:

 

Subscribe
Powiadom o
guest

20 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysztof
Krzysztof
9 miesięcy temu

To jest taki właśnie mój typ roweru. Trójmiejskie single BFW, włóczęga po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, raz -dwa razy do roku w góry. Gdyby wzorem poprzedniej wersji wypuścili też wersję w carbonie lepiej wyposażoną to pewnie bym się interesował, referując do Neurona CF8.

Przemek
Przemek
9 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Jak dla mnie to ten rower walczy o rynek ze spektralem 125 raczej, ze wzgledu na kategorie wagowa rowniez. Ja w triciti przesiadlem sie z endorowki na Neurona 6 i ciezko mi uwiezyc ze bez straty wzgledem feelingu na BFW rower moze tak fajnie jezdzic po rownym. Jeszcze musze sie sprawdzic czy kumpel z grawelem wytrzyma moje towarzystwo na fullu i pozbywam sie sztywniaka rowniez. Wiec kierunek rozwoju jak najbardziej popierm.

Patryk
Patryk
9 miesięcy temu

Coraz częściej mnie kusi przesiąść się na taki rower z capry mulleta którą głównie wykorzystuję do całodniowych tripów w górach :) Z drugiej strony nie wyobrażam sobie nie mieć endurówki – ot takie przemyślenie w komentarzu prowadzące do stwierdzenia ,że rowerów zawsze mało :(

aleksander
9 miesięcy temu

moze ja ślepy, ale gdzie ceny?

Mateusz
Mateusz
9 miesięcy temu

Mam te db8 i po wymianie okładzin, moim zdaniem hamują jak code’y. Może klamka działa trochę bardziej topornie ale sama siła hamowania jest podobna. Bardzo dobre tanie hamulce.

Felipe
Felipe
9 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Jakie dokładnie klocki założyłeś?

Serbi
Serbi
9 miesięcy temu

OK, b. fajny artykuł. Ale mógłby ktoś podpowiedzieć – to jaki kupic rower do „kolarstwa górskiego” w 2024? Czyli do marketingowego „down country”? Jeżdże weekendowo po górach, sporo lat już (ale po górach bez szaleństw – czyli takie klasyczne mtb), natomiast codziennie to jeżdze po śląskich lasach i ścieżkach (od razu napisze – połowa tych ścieżek nie nadaje sie na gravela). Chce jeden rower do wszystkiego. Obecnie mam fulla xc „podrasowanego do „down country” – skok z przodu 120, dropper, mleko, krotki mostek, wieksze tarcze, i jest fajnie, ale myśle nad nowym rowerem na 2024, z jakąś bardziej progresywną geo.

Chciałem nowego Neurona AL 2023, ale coś ostatnio Canyon ma jakies problemy z obsługą klienta i sporo ludzi narzeka. Z tych w/w Merid to One-Twenty 600 byłby fajny dla mnie, Ale może coś innego ktoś zaproponuje?

RiderOnTheStorm
RiderOnTheStorm
9 miesięcy temu
Reply to  Serbi

Ibis Ripley AF. I nawet jakieś promki mają teraz -25%.

Serbi
Serbi
9 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Moja opinia jest taka, że 140 to juz troche za duzo… 120 (130 max) z przodu to jest optymalne w płaskim lesie w tygodniu, a na weekend w Beskidach. I tu mam troche problem z wyborem :) Ale to oczywiscie tylko moje odczucia, bo nie mam dostępu do jakiejs dużej liczby rowerów i być moze sie mylę.
A może szanowny autor w wolnej chwili by się pokusił kiedyś o jakiś artykuł o takich „rowerach górskich” do klasycznego mtb w górach i jeżdżenia wkoło komina?

Rafał
Rafał
9 miesięcy temu
Reply to  Serbi

Również zastanawiam się nad Neuronem AL 6 lub 8 do jeżdżenia w Górach Świętokrzyskich, a konkretnie w Kielcach lub bliskiej okolicy. Zastanawiam się jeszcze nad Marinem Rift Zone 2, ale ciężkie koła i słabe hamulce powstrzymują mnie przed zakupem. Będzie to mój pierwszy full. Do tej pory jeździłem na gravelu, a wcześniej MTB Gianta o geometrii XC.

Teraz do rozważań dojdzie jeszcze pewnie Merida ONE-TWENTY lub ONE-FORTY.

Może macie jeszcze jakieś propozycje opłacalnych cenowo rowerów trail o nowoczesnej geometrii?

Maciej
Maciej
9 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Popatrz jeszcze na Radona Slide lub Skeen-a ;)

Krzysztof
Krzysztof
9 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Jeśli masz kogoś w UK to warto spojrzeć na bird aether 9 lub aether 9c. Bez cła wypadają atrakcyjnie. Z cłem już tak sobie.

Paweł
Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Rafał

A może od Cannondale aluminiowy Habit 3, ze skokiem 140/130? Teraz chodzi w okolicach 12 000 PLN…

Rafał
Rafał
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

W końcu kupiłem Marina Rift Zone XR 29 w cenie niewiele wyższej jak wersja 2. Po wymianie klamek na M6100 specyfikacji nie ma co zarzucić, tym bardziej że to mój pierwszy full.

Paweł
Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Fajna maszyna, gratuluję zakupu. Ja jeszcze się nie zdecydowałem . Jestem w rozkroku pomiędzy Habit 3, Neuron 6,7 oraz Neuron CF 8. Natomiast dostępność Neurona 7 i CF 8 studzi moje emocje…

Marecki
Marecki
9 miesięcy temu
Reply to  Serbi

Wg mnie taki rower do wszystkiego(stare MTB po prostu w góry, las) to Giant Trance. Wiem że to trochę taki VW Golf wśród rowerów, ale jest po prostu we wszystkim dosyć dobry. Canyon Neuron to podobna klasa(w karbonie nieźle wyceniony, tylko ta obsluga, podobno – nie mam osobistych doświadczeń) , Cube Stereo 120 (żona ma w karbonie i czasami pożyczam, nawet fajnie to jeździ i w stosunku go Gianta trochę bardziej XC/maraton chociaż na singlach też ładnie jeździ)… A jeśli kasa z większymi możliwościami to jakiś karbon 130/120 od Ibisa, Santy, Speca.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top