Menu
Menu Szukaj

Bikeporn: Cannondale Habit Carbon 2 2019

Nowy Cannondale Habit to rower jednocześnie przełomowy i… zupełnie zwyczajny. Z jednej strony, zaraz po jego premierze wywołał powszechny lament o wyglądzie przypominającym Spectrala/Jeffsy/(wstaw dowolną nazwę roweru pokazanego w tym roku), rozmywającym DNA kultowej marki. Ale z drugiej strony, skrywa on kilka rozwiązań godnych producenta, który zawsze szedł w awangardzie sprzętowych innowacji. Oto wszystkie ciekawostki, jakie znajdziesz w nowym Habicie… i te, których w nim zabrakło.


Rower przetestowałem dzięki współpracy z dystrybutorem marki Cannondale.


Cannondale Habit Carbon 2 2019

Pomijając podobieństwo do zupełnie każdego roweru, zacznę od tego czym Habit tak właściwie jest.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Po pierwsze, jest następcą jednego z najbardziej niedocenianych rowerów na rynku. Pierwszy Habit był modelem z pogranicza trail/XC, ale zdecydowanie bardziej niż na ściganie, nastawionym na frajdę z szybkiej jazdy po szlakach. Wtedy to połączenie chyba niespecjalnie chwyciło, dziś idealnie wpisałoby się w panującą modę na tego typu rowery.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Nowy Habit zmienił się jednak nie do poznania – dojrzał i wyrósł z młodzieńczego kryzysu osobowości. Z kołami 29″, skokiem 130 mm, agresywną geometrią i wyposażeniem godnym klasy enduro, to już nie jest sprzęt dla osób z zaciekawieniem wpisujących w Google: „dlaczego kolarze golą nogi?”.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Sam Cannondale reklamuje go jako… rower górski. Taki zwyczajny, po prostu, do jeżdżenia. To istny powiew świeżości w marketingu marki, której produkty zawsze były najsztywniejsze, najszybsze i absolutnie, bezdyskusyjnie najlepsze na świecie. Poza rozdmuchanym marketingiem, czego jeszcze nie ma nowy Habit (oprócz fal)…?

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Czołowy nieobecny to oczywiście Lefty. W rowerach o dużym skoku Cannondale zrezygnował ze swojego znaku rozpoznawczego już przy nowym Jekyllu. Po cichu liczyłem jednak na to, że wprowadzonego w tym roku jednopółkowego Lefty Ocho uda się rozciągnąć do 130 milimetrów na potrzeby Habita.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Niestety zamiast niego, za przednią amortyzację odpowiada tu zupełnie klasyczny Fox Float Performance Elite 34.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Ta przydługawa nazwa oznacza, że jest to model z tłumikiem FIT4. Od topowej odmiany Factory różni się tylko czarnym wykończeniem goleni zamiast sraczkowatej wątpliwej estetyki Kashimy.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Wbrew panującym trendom, Cannondale nie eksperymentuje z offsetem (51 mm).

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Eksperymenty skupiono na tylnym zawieszeniu. Koncepcja „Proportional Response” jest zdecydowanie najciekawszą cechą nowego Habita i prowadzi nas do kolejnej nieodłącznej cechy każdego Cannondale’a, której ten rower nie ma: jednozawiasowego zawieszenia.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Habit jest bowiem pierwszym Cannondalem z systemem czterozawiasowym. W ramach „Proportional Response” został on zoptymalizowany oddzielnie dla każdego rozmiaru ramy, tak żeby charakterystyka była dopasowana do riderów o skrajnie różnym wzroście i masie.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Poza kinematyką zawieszenia, ramy w poszczególnych rozmiarach różnią się też przekrojami rur, a co za tym idzie – sztywnością. Trzeba przyznać, że ma to sens i jako osoba niewpisująca się w „parametry standardowe” (170 cm / 65 kg) bardzo kibicuję tej idei. Choć z oczywistych względów, trudno będzie zweryfikować ją w praktyce.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Tylne zawieszenie trzyma w ryzach Fox Float Performance Elite DPX2 EVOL, czyli podobnie jak w przypadku widelca, drugi model od góry, ze świetnym tłumikiem typu twin-tube (pisałem o tym trochę więcej w artykule o Öhlinsie – polecam).

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Otwór w ramie przed damperem przypomina o kolejnej rzeczy, której zabrakło – trybach pracy zawieszenia zmienianych manetką na kierownicy. Można jedynie zamontować zdalną blokadę, ale w standardzie, zwiększenie tłumienia na podjazdach wymaga sięgnięcia po 3-pozycyjne niebieskie pokrętło.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Przy tym, jaki trud zadali sobie projektanci, modyfikując zawieszenie w każdym rozmiarze ramy, trochę mnie dziwi, że nie pomyśleli oni o proporcjonalnym wydłużeniu tylnego trójkąta (ma on zawsze 435 mm). Zwłaszcza, że w czterech z pięciu modeli jest on aluminiowy, więc koszt nie byłby astronomiczny.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Swoją drogą, Cannondale zawsze słynął z najbardziej zaawansowanej produkcji z aluminium, co przejawiało się między innymi pięknie wyszlifowanymi, niemal niewidocznymi spoinami. Niestety, w nowym Habicie na tym przyoszczędzono, a spawy na wahaczu trochę psują gładką i minimalistyczną stylistykę carbonowego przedniego trójkąta. Czyżby ktoś tu chciał kogoś zachęcić do zakupu topowego modelu z carbonowym wahaczem…?

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Wahacz skrywa jednak jedną z ocalałych cannondale’owych ciekawostek: tak zwaną Asymetryczną Integrację. Piasta jest przesunięta o 3 mm w stronę napędu, pozwalając na symetryczny (jak sama nazwa wskazuje) naciąg szprych i nieco lepszą linię łańcucha na miękkich biegach.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

W przeciwieństwie do starszych interpretacji tego patentu, w Habicie wszystkie elementy (piasta Boost i korba) są standardowe.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Te miękkie biegi zapewnia zębatka 30T (również całkiem zwyczajna – offset 6 mm) korby Truvativ Stylo…

Cannondale Habit Carbon 2 2019

…która współpracuje z kasetą 10-50T napędu GX Eagle, ozdobionego dla niepoznaki przerzutką X01. Wbrew pozorom ten zabieg ma sens, bo przerzutka X01 jest chwaloną za wyższą trwałość od GX.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Hamulce to SRAM Guide RS z tarczami 180 mm. Co ciekawe – czy raczej dziwne – tylna piasta DT Swiss 370 ma mocowanie Centerlock, a klasyczna tarcza SRAM-a jest do niej przykręcona za pomocą adaptera.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Mam mieszane uczucia co do nowego logo, które wygląda, jak jebnięte na szybko Arialem. Początkowo byłem rozczarowany, że senior chief designer nie postawił na Comic Sans, ale dogrzebałem się do katalogów z lat 80-tych i okazało się, że tak właśnie wyglądało logo Cannondale około roku 1986, kiedy to przyszedłem na świat. Biję się w pierś!

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Bardzo eleganckim smaczkiem jest zielona grafika „wewnątrz” przedniego trójkąta – bardzo ożywia rower, który na zdjęciach prezentuje się dość surowo.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

W katalogu trudno też dostrzec takie detale, jak eleganckie wewnętrzne prowadzenie przewodów (z rurkami prowadzącymi), czy miejsce na spory bidon. Habit jest jednym z tych rowerów, które trzeba zobaczyć na żywo, żeby w pełni docenić.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Subtelny zielony motyw jest kontynuowany na obręczach Stan’s NoTubes Arch MK3. Koła tego producenta to rzadki widok w seryjnych rowerach, który pokazuje przywiązanie product managera do (bardzo istotnych) detali.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Z adekwatnie wysokiej półki są też opony Maxxisa. Z przodu Minion DHF o szerokości 2.5″ (przypominam, że mówimy tu o rowerze ścieżkowym!)…

Cannondale Habit Carbon 2 2019

…z tyłu mniejszy (i szybszy), ale równie agresywny High Roller II 2.3″.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Tylna opona ma sporo miejsca. Podobnie jak w poprzednim Habicie, rama umożliwia montaż kół 27+. Taka konfiguracja jest też zresztą dostępna fabrycznie (choć nie w Polsce) jako Bad Habit (BTW jedna z najlepszych nazw roweru ever).

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Dostosowanie geometrii do plusowych kół umożliwia „flip chip” (uwaga: nagroda dla znalazcy polskiego tłumaczenia) pozwalający na tradycyjną zmianę między ustawieniami low i high.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

W tym domyślnym (niskim), kąty dobrze wpisują się w bieżące standardy: główka 66 stopni, rura podsiodłowa 74,5 stopnia. Standardowy jest też reach 430 mm w rozmiarze M. Nowy Habit nie jest więc długim rowerem, dopiero w L-ce baza kół przekracza 1200 mm.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Niestety, ewentualnego zakupu większego rozmiaru nie ułatwiają rury podsiodłowe o bardzo klasycznej długości, połączone z dość wysoką sztycą regulowaną Cannondale DownLow. I to mimo jej umiarkowanego skoku (150 mm dopiero w L).

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Na pierwszy rzut oka jedyną zaletą tej sztycy jest ładna i wygodna manetka. Jej skok mógłby jednak być krótszy, co ułatwiłoby precyzyjną regulację wysokości siodła (Fabric Scoop). Jeśli miałbym wybrać pierwszy element do upgrade’u, chyba byłaby to właśnie sztyca.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Zastanowiłbym się też nad kokpitem – mostek i kierownica (780 mm) to własne, niezbyt wyszukane produkty Cannondale’a i jedyny element z potencjałem do odchudzania.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że prezentowany tu rower waży około 14,3 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku). To bardzo przyzwoita wartość dla ścieżkowca kosztującego 12,5 tys. zł. Problem w tym, że Habit Carbon 2 kosztuje… 22,5 tys. zł.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Trzeba przyznać, że to niemało, nawet biorąc pod uwagę bardzo dobre wyposażenie. Ale w ofercie są też trzy tańsze modele (i jeden droższy), zaczynające się od 10,5 tys. zł. Moim zdaniem, najsensowniejsze są dwa środkowe: aluminiowy Habit 4 (12,6 tys. zł) i Habit Carbon 3 (17 tys. zł).

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Racjonalnie rzecz biorąc, testowany przeze mnie Habit Carbon 2 nie ma szans konkurować z rywalami, do których porównuje się go z wyglądu (ze szczególnym wskazaniem na nowego Canyona Neurona CF 9.0 LTD i YT Jeffsy 29 CF Pro Race).

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Znacznie lepiej wypada jednak w pojedynku z rowerami podobnej klasy, jak Specialized Stumpjumper Expert 29 czy Trek Fuel EX 9.8 29. Wprawdzie rywale za podobne pieniądze oferują carbonowe koła, ale kosztem zawieszenia z niższej półki – dla mnie wybór byłby prosty.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

Nie wszystkie z przytoczonych rowerów są jednak bezpośrednią alternatywą dla Habita pod względem kombinacji geometrii, zawieszenia i wyposażenia. Już po pierwszych jazdach wiedziałem, że nowy ścieżkowiec Cannondale’a to znacznie więcej, niż tylko suma części i cyferek.

Cannondale Habit Carbon 2 2019

To jeden z najprzyjemniejszych (wybacz – to najlepsze określenie, jakie przyszło mi do głowy) rowerów, na jakich jeździłem. Dlaczego? O tym już niedługo w pełnym teście! :)


Cannondale Habit Carbon 2

Cena: 22 499 zł
Dostępne rozmiary: XS/SM/L/XL
Masa: 14,3 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep producenta


Więcej:

 

62
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
48 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
raaKaNiOnŁukaszPadreMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krzych
Gość
Krzych

Cos mi tu FSR’em pachnie

mountain line
Gość
mountain line

Nieciekawy z wyglądu. Jakość wykonania wahacza to żart przy cenie 22tys zł. Szkoda słów i jeszcze tylko czekać ,że gdzieś pęknie jak to Cannondale :)

Ilia
Gość
Ilia

14,3 kg w M za 22 tysiące? Mój aluminiowy Specialized Enduro w rozmiarze L waży 14,4 kg.

Piotr
Gość
Piotr

Mój samodzielnie złożony jednozawiasowy full wheelera waży ok. 15 kg, bo narazie stoi na tymczasowych kołach. Z tym że kosztował mnie ok. 5,5 tysiąca, więc to musi być jakiś żart.

Dante
Gość
Dante

Rower wydaje się być w porządku ale ta cena to jakiś żart bo poza logiem nie oferuje kompletnie nic innowacyjnego. Rozumiem takie marki jak Yeti czy Santa, gdzie płacisz za jakość wykonania i dopracowane zawieszenie. Niestety tutaj za cenę 22 tyś złociszy dostajemy … hmm.. nic, czego nie dałoby się kupić o wiele taniej.
Kupno tego roweru to trochę jak kupić 2 złote za 5 złotych.

Ilia
Gość
Ilia

Równie dobrze można kupić Canyona,Yt, pewnie nawet Trek wypada taniej. Jak to przeczytałem to tak się zastanawiam kto w ogóle kupuje te rowery cannodallea

Marcin
Gość
Marcin

ja mam bad habita :)

Marcin
Gość
Marcin

„Flip chip”-Nonszalancka Fryta :D

Marcelus
Gość
Marcelus

Hehe dobre :))

Tomek
Gość
Tomek

Michał – czyżby zawieszenie FOX-a zaczęło się w końcu śmielej wdzierać na bloga?;-) Do niedawna RS rządził niemal niepodzielnie, a jedynego Lisa oglądaliśmy w Jekyllu (Magnuma w Stachu i pojedynczych testów samych Manitou czy Ohlinsa nie liczę), aż tu nagle Fox za Foxem! Wiem wiem – wszystkie te bike`i na Foxie to Canony i Darty, ale czy wśród zawiechy Foxa mniej się dzieje i nie ma o czym pisać, czy po prostu osobista preferencja – co też oczywiście zrozumiem:-)
Pozdr.

Piotrek
Gość
Piotrek

Ja proponuję czip Filipa ;)

Piotrek
Gość
Piotrek

Uups, chyba poszło nie tam gdzie trzeba…
…żal

PabloRS
Gość
PabloRS

Główni winowajcy odpowiedzialni za porażającą jak na „karbona” wagę to jednak przesadzone jak na moje oko opony…. Maxxis DHF 2,5 na przodzie ? Przecież to rower ścieżkowy a nie czołg do enduro… Dziwne połaczenie. To chyba taki trynd ostatnio ;-)

Marek
Gość
Marek

22 i pół ?? To ja idę po Snabba carbona 27 i pół za 15999 waga bez pedałów 12,7 kg. Duma z jazdy „polskim” rowerem- bezcenna…

R4L
Gość
R4L

Nie mówiąc już nawet o markach wysyłkowych które biją tą specyfikacje na głowę…

Jedynym ( dla mnie ) plusem jest brak tego paskudnego leftego…

Maciek
Gość
Maciek

Jakie 12.7? :D http://www.ns-bikes.com/snabb-160-c1,85,pl.html
13.9 bez pedałów wg producenta. Deskę do siedzenia i gripy i tak trzeba wymienić, bo są w Snabbie tylko po to żeby żyłować wagę. Rezygnacja z dampera z piggybackiem owszem oszczędza gramy, ale kosztem kultury pracy.

Adam M.
Gość
Adam M.

12,7 waży wersja z 2018 roku, a ta nowa to jakiś „żart czarnych, którego biali nie rozumieją” jak to było w jakimś filmie ;)

Maciek
Gość
Maciek

Karbonowe Snabby 2018

C2: 19000 PLN, 13.4kg
C1: 23000 PLN, 12.9kg

także nie wiem, po jaki rower kolega Marek „idzie”

Wujas
Gość
Wujas

Zapewne po C2, którego można było kupić nóweczkę online już kwartał temu poniżej 16 tysi. Teraz są już zwyczajnie wyprzedane. Niedawno były ogromne przeceny NS Bikes, w związku ze zbliżającymi się premierami na rok 2019. Sam nabyłem ramę C1 z damperem za godny pieniądz. Wykonanie genialne.

Maciek
Gość
Maciek

Super. To porównujmy przecenione do przecenionego i cenę katalogową do ceny katalogowej. Inaczej to nie ma sensu.

Wujas
Gość
Wujas

Kolega wyżej napisał, że idzie po rower (tańszy, lepszy), a nie włączyć porównywarki cen. Nadążaj.

Maciek
Gość
Maciek

Wszyscy mamy głęboko gdzieś po jaki rower idzie kolega. Jedyne co jest ważne to jaki rower kupić samemu. Dlatego sugestia kolegi, że Habit jest za drogi bo istnieje lepszy przeceniony rower nic nie wnosi do dyskusji i jest błędem logicznym, przysłowiowym porównywaniem jabłek do pomarańczy. Habit będzie za rok podobnie przeceniony. Snabb już teraz jest przeceniony, bo to starsza konstrukcja, którą przeceniają już w tym roku. Ten dopisek „nadążaj” jest zabawny jeśli trzeba autorowi tłumaczyć takie proste sprawy.

Wujas
Gość
Wujas

Coś ci znowu nie idzie. Schowaj się

Marek
Gość
Marek
Kevin
Gość
Kevin

No tak, stąd niższa cena: zawieszenie i sztyca generację do tyłu, leżak magazynowy, znaczna strata przy odsprzedaży (rower ma już trzy lata). 16k to dość dużo za ten rower.

raa
Gość
raa

i do tego z damperem imperialnym i malo sztywny…

Łukasz
Gość
Łukasz

gdzie znalazłeś wagę do habita 2 z 2018 r?

Marek
Gość
Marek
Jaco
Gość
Jaco

Wkładka przekładka

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

To nie jest rower dla polskiego nabywcy. Nie ma wspomagania elektrycznego, więc dla szwajcarskiego nabywcy też on nie jest. Celuję w brytyjskiego, który poza płaską okolicę i wyciągi się nie ruszy. Takiego brytola co to ma więcej pieniędzy niż czasu.
Jak dla mnie ten rower jest po prostu ogólnoświatowo nietrafiony. Nic w nim nie ma, tlumaczącego cenę.

Wujas
Gość
Wujas

Dokładnie. Machina dla niedzielnych wojowników z nizin.

Nikodem
Gość
Nikodem

Michał robiłem pełny serwis DPX2 2018 i technologi twin-tube która występuje w X2 w nim niema. Jedynie zaworowanie zrobili takie samo jak w X2.

Maciek
Gość
Maciek

Oczywiście, że jest

comment image

Nikodem
Gość
Nikodem

Oczywiście ale mi bardziej chodziło o to, że to inna technologia twin-tube z dużo mniejszą przepustowością i niema jej co porównywać. Nie bezprzyczyny Fox X2, Cane Creek Double Barrel i Ohlins TTX mają na odwrót zamocowane zbiorniczki.

Maciek
Gość
Maciek

O, ciekawe. Gdzieś mogę poczytać, czym się to w praktyce różni? Albo skrobnij ze dwa słowa.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

A teraz cytując Himilsbacha „Musimy tu i teraz ustalić. Lejemy do zlewu czy nie?”
Będziesz robił nowego Remedy i SWAG-a czy nie?

Cyprian
Gość
Cyprian

To na pewno bardzo dobry rower, ale faktycznie, cenę trudno uzasadnić czymkolwiek. Fajnie że z dumą wypinają tu pierś ci, których na to stać, wzgardzając zwolennikami budżetowych rozwiązań. Mnie też stać na ten rower ale wiem, że wydanie kasy na coś co nie jest tego warte jest po prostu głupie. 22.5 kafla to zwykły żart, to jak zażądać 139 zł za miesięczny na 2 linie w Częstochowie.

Marek
Gość
Marek

Panowie jak tak czytam wypociny niektórych, podkreślam! niektórych! typu że ktoś ma głęboko gdzieś… to sobie przypominam, że w całym tym rowerowym „cyrku” niezmiennie ważne pozostaje prastare powiedzenie, że nie XTR-y napędzają rowery ino wiadomo co… a znamienitym na to przykładem jest jeden Pan, który lat temu kilka przejechał wyścig (chyba XC- mogę się mylić) Piekło Przytoku na składaku Gianta, miny dublowanych miszczów na „karbonach” były ponoć bezcenne. Mam nadzieję, że ten wpis skłoni niektórych do przemyśleń choć jestem pewien, że wielu z pewnością nie!

Gaweł
Gość
Gaweł

Rozumiem, że kolega antypostępowiec? To podziel się tymi przemyśleniami, podyskutujemy. Moje przemyślenia są takie: na nowoczesnym lekkim rowerze mam więcej frajdy niż na swoim poprzednim rowerze.

A rower to naprawdę nie jest kosmiczny wydatek, żeby go całkowicie negować. Porównaj koszty tego sportu do sportów motorowych off-road, ścigania się samochodami po torach.

Ilia
Gość
Ilia

Mnie również dużo przyjemniej się jeździ moim wypasionym rowerem niż rowerem trzymanym na wszelki wypadek. I nie chodzi o lans, że ktoś widzi jaki mam sprzęt bo jeżdżę sam i nikt mnie nie widzi, ale zaawansowanym rowerem jeździ się przyjemniej. To tak jak jeździłem krosem i stukałem kilosy po asfalcie, a na samą myśl o jeździe rowerem do enduro po asfalcie tylko mi się nie chce. Za to do lasu wybieram się bardzo chętnie.

Cyprian
Gość
Cyprian

Mnie się wydaje że nie antypostepowiec tylko głos w dyskusji i tym bardziej nie rozumiem agresywnego tonu niby zachęcającego do… dyskusji. Skoro kupujesz dziś rower i on jest dobry, to o ile będzie w dobrym stanie – za 2 lata dalej będzie dobry. Być może będą lepsze ale to nie sprawia że dwuletni rower jest zły. Nie do końca rozumiem zawzięcie w uzasadnianiu częstej zmiany sprzętu- rozumiem że branży na tym zależy, ale co Ci do jego postępowości? Jeśli możesz mieć „aktualny” sprzęt co roku-fajnie, a jeśli nie możesz, to co- bez sensu i chujowo?

Marek
Gość
Marek

No i to są przemyślenia- wyłączając tekst kolegi Gawła, który wydał opinię! tylko na jakiej podstawie?

Marek
Gość
Marek

A widzisz drogi Gawle! Już w pierwszym „zdanio- pytaniu” pudło. Przecież mój wpis kompletnie nie dotyczy postępu czy jego braku, dotyczy tylko i wyłącznie tego by czerpać przyjemność z jazdy na rowerze i nie spierać się cały czas o np. lepszy lub gorszy kąt główki ramy. A co do twojego podsumowania to w pełni się zgadzam. Ja zamieniłem motocykl- już lata temu- na rower do XC a rok temu przesiadłem się na rower trailowy, więc doskonale wiem o czym piszesz bo zamieniłem hobby drogie, ryzykowne i- co tu dużo gadać- niezbyt zdrowe i ekologiczne- na hobby, które daje mi bardzo… Czytaj więcej »

Czytaj kolejny artykuł

54 pomysły na prezent dla rowerzysty

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta… Szukasz pomysłu na prezent dla swojego własnego enduro-bikera? Ostrożnie! Strasznie wybredne z nas bestie…


Czego nie kupować?

Przede wszystkim wystrzegaj się części rowerowych. A to dlatego, że… kochamy części rowerowe. Tak bardzo, że każda jedna musi być pieczołowicie wybrana i zdobyta. To mniej więcej tak, jakby podarować komuś żonę. Nie lubimy presji do używania czegokolwiek podarowanego. Myślisz, że uda Ci się wstrzelić w nasze oczekiwania? Pod choinką połóż lepiej kupon lotto – szanse powodzenia będą większe.

Unikaj też ubrań na rower, ochraniaczy, plecaków itp., chyba że jesteś pewna, że Twój wybranek o konkretnej rzeczy (w konkretnym rozmiarze i kolorze) śni po nocach. Powód: jak wyżej. Mówiłem, że nie będzie łatwo!


Co więc kupić?

Generalna zasada: najlepiej sprawdzają się prezenty, których nie używa się bezpośrednio podczas jazdy. Z małymi wyjątkami, które poznasz poniżej. Zacznijmy więc od… części i ubrań.



Części

Większość linków to linki afiliacyjne prowadzące do Ceneo (otrzymuję od sklepu prowizję od ewentualnego zakupu, co oczywiście nic Cię nie kosztuje) – zapewniam, że nie gryzą :) Link do wybranej przeze mnie propozycji znajdziesz pod każdym zdjęciem!

Klocki hamulcowe

(40-80 zł)

Najlepszy pomysł, jeśli chcesz kupić coś do roweru. Świeże klocki zawsze się przydadzą i rzadko się zdarza, żeby ktoś miał konkretne preferencje co do producenta. Musisz tylko kupić odpowiedni model – najlepiej zrób komórką zdjęcie zacisków hamulcowych, pokaż je w lokalnym sklepie rowerowym i poproś o metaliczne. Na pewno zostaniesz bohaterem w swoim domu!

klocki-hamulcowe

Żeby uniknąć wtopy, klocki najlepiej kupić lokalnie

Błotnik

(ok. 60 zł)

Jeśli wybranek jeszcze nie ma, możesz mu sprawić minimalistyczny przedni błotniczek, taki jak ten ze zdjęcia. Uwaga! Nie żaden inny, większy i bardziej superowy – nie przyjmie się!

Topcap

(40-70 zł)

Część obarczona niewielkim ryzykiem, zwłaszcza jeśli kupisz np. topcapa pozwalającego na zamontowanie kapsla po ulubionym piwie.

Huck Norris

(290 zł)

Jeśli wybranek jeździ na oponach bezdętkowych, Huck Norris uratuje go przed ich uszkodzeniem na ostrych kamieniach (test).


Ciuchy

T-shirt firmy rowerowej

(40-120 zł)

Jeden z prezentów-pewniaków. Bonus pointy przyznawane są za zgranie firmy T-shirta ze strojem rowerowym delikwenta. Przykładowe firmy:  Fox, Dakine, Race Face, Alpinestars, Troy Lee Designs, One Industries, Oakley, Royal.

Koszulka termoaktywna (base-layer)

(50-200 zł)

Pomysł może trochę oklepany, ale dobrej jakości base-layer zawsze się przyda i powinien ucieszyć. Producent nie musi być rowerowy.

Bokserki z pampersem

(ok. 100 zł)

Uwaga, nie chodzi tu o pedalskie gacie z lajkry, tylko o przewiewną bieliznę z wkładką, zakładaną pod spodenki właściwe. Dodatkowa para zawsze się przyda na dwudniowe (i dłuższe) wypady.

Buff

(od 60 zł)

Jeden z produktów, których cena wydaje się niewspółmierna do stopnia skomplikowania, ale w praktyce sprawdza się znakomicie. Niezastąpiony przy zimowych wypadach na rower.

Skarpetki

(ok. 30-40 zł)

Pomysł sam w sobie równie czaderski, jak zakup nowego krawata albo dezodorantu. Sekret kryje się we właściwej realizacji. Skarpetki muszą być rowerowe (tak, naprawdę jest różnica w porównaniu do frotowych zoków z targu) i z fajnym motywem. Polecam: The Trail. Alternatywnie: wodoodporne skarpetki zimowe.

Zimowe rękawiczki

(od 55 zł)

Grudzień to ostatni moment na zimowe zbrojenia – dobre, ciepłe rękawiczki rowerowe (które poza grzaniem, umożliwiają też kontrolę nad rowerem) to jeden z nielicznych elementów garderoby, które bardzo trudno zastąpić posiadanymi odpowiednikami turystycznymi czy narciarskimi.

Czapeczka pod kask

(40-150 zł)

Skromny, ale bardzo przydatny element ubioru niezbędny na jesiennych i zimowych tripach.

Ultra-lekka kurtka

(od 150 zł)

Po zwinięciu ma wielkość pięści i nic nie waży, więc zawsze można ją mieć w plecaku, na wypadek nagłego załamania pogody – w górach niezbędne!

Gogle

(od 180 zł)

Prezent z gatunku tych bardziej ryzykownych (może się nie spodobać, lub nie pasować), ale jeśli uda się wstrzelić – jeden z fajniejszych!

Customowa koszulka na rower

(ok. 140 zł)

Jeśli bardzo dobrze znasz swojego bikera i naprawdę chcesz się wykazać, możesz zamówić mu customową koszulkę lub jersey. Projekt możesz przygotować samodzielnie lub poprosić o pomoc wykonawcę. Ryzyko wtopy jest duże, ale tak czy siak, będzie to prezent z gatunku oryginalnych i „niezapomnianych”. Najlepsi polscy producenci: Foog, Stigma.

grucha

Ostrożnie z dizajnem!


Narzędzia

Multitool

(50-200 zł)

Pomysł mocno oklepany, ale nic dziwnego – fajny rowerowy „scyzoryk” zawsze cieszy. Tylko uwaga: musi być naprawdę fajny! Aktualnie przoduje w tym Lezyne i Birzman.

Pompka

(20-200 zł)

Nie, nie taka do penisa. Do opon! Uwagi pomocnicze jak wyżej – on pewnie ma już 3 pompki, ale jeśli zaszalejesz i kupisz jakąś wypasioną, na pewno nie będzie narzekał. Możesz szarpnąć się na taką na naboje CO2, zwłaszcza jeśli startuje w zawodach. Jeśli nie ma pompki stacjonarnej, koniecznie mu taką spraw.

Zestaw „mały serwisant rowerowy”

(200-2500 zł)

Każdy chciałby mieć, a tylko nieliczni to marzenie zrealizowali. Jeśli Twój biker dużo grzebie przy sprzęcie, to pewnie większość narzędzi kupił już osobno. Ale jeśli dopiero zaczyna śrubkować, za walizkę/organizer z narzędziami będzie Ci wdzięczny do końca życia.

Klucz dynamometryczny

(170-700 zł)

Narzędzie, który każdy posiadacz nowoczesnego roweru powinien mieć, a którego nie ma prawie nikt.

Łyżki do opon

(ok. 20 zł)

Tani, ale fajny i praktyczny dodatek do prezentu – łyżki lubią się gubić, łamać, krzywić. Nowy, kolorowy zestaw na pewno go ucieszy.

Smarowniczka

(60-70 zł)

Smar można nakładać bez niej, ale o ile przyjemniej jest z niej skorzystać… Możesz też od razu dokupić tubkę smaru.

Stojak serwisowy

(od 140 zł)

Rzecz, do której zakupu trudno się przekonać, ale duży, stabilny stojak dostarcza dużo radości przy każdym użyciu (jakkolwiek dziwnie to nie brzmi). A dla minimalistów mieszkających w bloku: np. Snake Bike Stand.



„Chemia” rowerowa

Środek do mycia roweru

(ok. 30-60 zł)

Preparaty takie jak Muc-Off czy Finish Line Bike Wash bardzo ułatwiają mycie roweru. Ich wadą jest to, że szybko się kończą, co czyni z nich idealny pomysł na prezent.

Zestaw do mycia roweru

(ok. 300 zł)

Jeśli możesz się szarpnąć na coś więcej, kompletny zestaw do mycia roweru na pewno uprzyjemni czynność, która zazwyczaj z przyjemnością nie jest kojarzona.

Myjka

(od 50 zł)

Wszystko fajnie, ale bez wody nawet zestaw za 3 stówy nie da rady. Jeśli nie masz ogródka ze źródłem bieżącej wody, dobra myjka to podstawa!

Preparat do ochrony lakieru

(ok. 25 zł)

Chcesz podarować swojemu bikerowi lśniący nowością rower, a do dyspozycji masz tylko 40 zł? Preparat do pielęgnacji lakieru będzie dobrym substytutem.

Pianka do mycia łańcucha

(30-55 zł)

Rzadko się zdarza, żeby blogerzy polecali konkretny produkt za darmo ;) ale pianka Fenwicks jest jednym z nich. To zdecydowanie najprostszy, najskuteczniejszy i aż dziwnie satysfakcjonujący sposób na lśniący napęd.

Oliwka do łańcucha

(ok. 20 zł)

Po czyszczeniu czas na smarowanie oliwką. Jest ryzyko, że ma swoją ulubioną – możesz podejrzeć w garażu/skrzynce z narzędziami i kupić taką samą. Lub wybierz moim zdaniem najlepszą:

Mleczko uszczelniające do opon

(80-100 zł)

Jeśli wiesz, że ma opony bezdętkowe, to na pewno przyda mu się świeży zapas mleczka. Jeśli dalej jeździ na dętkach, może skusi się na ich porzucenie – możesz podsunąć mu artykuł o tubeless. Najlepsze mleko daje krowa Stan’s, ale godnym (a wyraźnie tańszym) zamiennikiem jest polskie Trezado.


Elektronika

GPS

(450-1900 zł)

Chcesz zaszaleć? Nie każdy lubi jeździć z GPS, ale jeśli bierzesz pod uwagę taki wydatek, to pewnie Twój biker i tak już od jakiegoś czasu Ci o nim truje. Garmin ma dobre urządzenia w różnych przedziałach cenowych.

Kamera sportowa (GoPro)

(400-2400 zł)

Podobnie jak GPS, jest to drogi gadżet, z którego nie każdy się ucieszy – zdaj się na swoją intuicję. Pewny wybór to w zasadzie dowolny model GoPro.

Rowerowy aparat fotograficzny

(od 1000 zł)

Jeśli kręcenie wideo nie jest obiektem zainteresowań Twojego obiektu zainteresowania, może bardziej się ucieszy z pancernego aparatu fotograficznego, którym zrobi zdjęcia nawet na najbardziej epicko-błotnej wyprawie?

Dobra lampka

(150-750 zł)

Mocna LED-owa lampka to wydłużenie rowerowej doby i dostęp do zupełnie nowych doznań z jazdy. Sezon na night-ride’y właśnie się zaczyna, więc lampka pozwalająca na jazdę w lesie (czyli generująca co najmniej 800 lumenów) to świetny prezent. Nawet, jeśli jedną już ma (druga przyda się na kask).

Waga rowerowa

(25-240 zł)

Każdy maniak ogarnięty cyklozą musi (albo chociaż lubi) wiedzieć, ile waży jego rower. Nieźle w tym celu sprawdzają się wagi wędkarskie, ale full-wypas to dedykowana waga Park Toola.

Manometr

(50-80 zł)

Przyrząd, który niskim kosztem potrafi odmienić jakość jazdy – precyzyjnie ustawione i powtarzalne ciśnienie w oponach ma na nią ogromny wpływ. To jedna z moich ulubionych propozycji na tej liście!

Quarq Shockwiz

(ok. 1600 zł)

Prezent ostateczny dla maniaka perfekcyjnych ustawień roweru. Kosztuje majątek i ułatwia idealną regulację zawieszenia.

Powerbank

(ok. 60-150 zł)

Nowoczesne smartfony są fajne (i cholernie przydatne w enduro), ale baterie niezmiennie od lat ssą. Mały i tani zapas prądu wystarczy na przetrzymanie 1-2 dni intensywnego użytkowania, a większy – na kilkudniowy wypad z noclegami w namiocie czy w schroniskach.

Etui na telefon

(150-300 zł)

To akurat nie na prąd, ale też do smartfona. Jeśli wybranek ma jakiś popularny model (dowolny współczesny iPhone lub Samsung Galaxy), możesz sprawić mu pancerną obudowę, która pozwoli na bezstresowe używanie drogiej zabawki w najgorszych warunkach.


Bagaże i akcesoria

Pokrowiec na plecak

(60-100 zł)

Wspominałem o tym, żeby nie kupować plecaka, ale pokrowiec przeciwdeszczowy – czemu nie? Zwłaszcza jeśli wkurza Cię zawsze uwalony plecak walający się po białym dywanie w sypialni.

Bukłak

(ok. 150 zł)

Po co nowy bukłak, skoro już ma? Wystarczy powąchać ;)

Torba biodrowa („nerka”)

(ok. 390 zł)

Na krótsze wypady plecak warto zastąpić wygodniejszą torbą biodrową (pisałem o tym tutaj). Jednym z najlepszych modeli jest Evoc Hip Pack Race.

Torba podróżna

(150-1000 zł)

W co Twój biker pakuje rzeczy na wyjazdy rowerowe? Jeśli w starą i śmierdzącą torbę albo worek ukradziony z Ikei, pomyśl nad wypasioną torbą podróżną.

Piersiówka

(od 30 zł)

Jeśli wydaje Ci się, że czasy, kiedy enduro wiązało się ze spożywaniem alkoholu z kumplami na szlaku odeszły w niepamięć, masz rację – wydaje Ci się! ;)

Apteczka

(30-150 zł)

Często pomijany, a w zasadzie niezbędny element wyposażenia górskiego plecaka. Najlepiej sprawdzi się mała saszetka z najpotrzebniejszym wyposażeniem.

Folia ochronna na rower

(od 35 zł)

Błyszcząca folia pozwoli odświeżyć wygląd zmęczonego życiem lakieru i zabezpieczy na przyszłość to, co z niego zostało.

Zapas batonów lub żeli energetycznych

(od 5 zł)

Wielkie pudło ulubionych żeli lub batonów to przede wszystkim wygoda – przek każdym wyjazdem wystarczy uzupełnić zapasy w plecaku, bez chodzenia do sklepu.


Literatura

Książka

(ok. 35 zł)

Trudno o bardziej sprawdzony i niezawodny pomysł na prezent. Najlepsze rowerowe pozycje to: Jazda rowerem górskim (Brian Lopes, Lee McCormack), Zinn i sztuka serwisowania roweru górskiego (Lenard Zinn), Szkoła życia (Maja Włoszczowska). Jeśli Twój wybranek/wybranka poza MTB jeździ też czasem na szosie, możesz mu podarować lekko prześmiewczą (a na pewno śmieszną) biblię zasad kolarskiego savoir vivre: The Rules by Velominati.

Kalendarz

(25-65 zł)

Kalendarz Rowerowego Podhala czy Pinkbike to obowiązkowe wyposażenie każdej sypialni!

Prenumerata czasopisma rowerowego

(100-150 zł)

Oczywiście nic nie zastąpi 1Enduro, ale czasopisma też czasem mają swoje momenty ;) No i 1Enduro trudniej zabrać w miejsca, gdzie nawet biker chodzi pieszo. Do wyboru masz magazyn Bike i bikeBoard.


Przeżycia

Szkolenie techniki jazdy

(80-400 zł – orientacyjnie)

Chcesz podarować coś więcej, niż tylko przedmiot? Możesz podarować np. szybszą i bezpieczniejszą jazdę na rowerze, opłacając swojemu bikerowi szkolenie techniki jazdy – ceny zaczynają się już od 80 zł. O szczegóły pytaj tu: POMBA, MTB AcademySzkolenia MTB ze SzwedemTotalbikes, Enduro Trails.

Karnet do bikeparku

(60-100 zł – orientacyjnie)

Zakup karnetu rowerowego w grudniu może wymagać nieco inwencji twórczej, ale efekt na pewno ucieszy każdego endurowca. Dzień spędzony w bikeparku to miła odmiana od podjazdów i najlepszy sposób na doszlifowanie umiejętności zjazdowych. Sprawdzone polskie miejscówki: Bikepark KasinaStożek, Żar.

Wakacje enduro

Chcesz zaszaleć i spędzić razem upojne wakacje? Albo wręcz przeciwnie – skutecznie pozbyć się drugiej połówki i wyjechać do SPA? Oto prezent ostateczny! Wyjazdy organizuje między innymi Transalp.plSingletrack Trips, Totalbikes, Arek Bike Camp.

Bike fitting

Twój biker skarży się na bóle i niewygody, a żydzi na porządne dopasowanie roweru? Oszczędź mu cierpień i podejmij decyzję za niego. Najczęściej polecane miejsce to krakowski Veloart, ale konkurencji jest coraz więcej, więc możesz też poszukać czegoś w swoim mieście.

Mapy

(ok. 10 zł)

Ten tani i niepozorny prezent potrafi zainspirować do eksploracji zupełnie nieznanych pasm górskich, a w enduro nie ma nic lepszego! Na marginesie: przewodniki typu „Beskid na rowerze” raczej odpuść – są dobre dla XC-bikerów, ale fajne trasy enduro zdarzają się w nich bardzo rzadko. Z dobrej mapy można wyciągnąć dużo więcej!


Enduro-bikerze! Czy wyczerpałem temat? Pochwal się swoim listem do Świętego Mikołaja w komentarzu i pomóż mu w wybraniu idealnego prezentu!

Polecam też udostępnić artykuł na Facebooku – a nuż trafi na niego osoba decyzyjna ;)


rowerowe pomysly na prezent


Zobacz też:

 

82
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dani242 (Daniel Wiśniewski)
Gość
Dani242 (Daniel Wiśniewski)

Na Mikołaja dostałem prenumeratę Bike’a ale to po konsultacji z moją żoną ;];]
Za prezent choinkowy przyjęliśmy opcję książkową –
„Jazda rowerem górskim” – Biarn Lopes, Lee McCormack
„Zinn i sztuka serwisowania roweru górskiego” – Lennard Zinn
„Biblia treningu kolarza górskiego” – Joe Friel

wujasJedrek
Gość
wujasJedrek

Ja jeszcze bym zaproponował (może na następnego Mikołaja??):
– Przepis na Rower – Robert Penn
– Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd – Kazimierz Nowak

Może coś jeszcze polecacie?

Nikodem Słupski
Gość
Nikodem Słupski

Ja na mikołaja dostałem pościel z rowerem górskim. :)

Dani242 (Daniel Wiśniewski)
Gość
Dani242 (Daniel Wiśniewski)

Czyli aktywność całą dobę xD

wojciech bartnicki
Gość
wojciech bartnicki

a jaki rower był dołączony do tej pościeli ? :P

Marcin
Gość
Marcin

Ja kiedyś dostałem bukłak (sam sobie kupiłem:) przydaje się zawsze!
idąc dalej jak juz ktoś ma, to można od razu sprawić sprzęt do czyszczenia bukłaka:)

Teraz marzą mi się rękawice z grubym podbiciem, takie żebym nie musiał ich szukać i mierzyć:D

NatS
Gość
NatS

Cześć,

apropos klocków hamulcowych, nie rozpędzałabym się tak żeby bezwzględnie kupować metaliczne. Prezent spoko ale trzeba wziąć też pod uwagę, że nie każda tarcza jest przystosowana do takowych. Można komuś zrobić kuku w sprzęcie aniżeli przyjemność…

Q
Gość
Q

Yo :)
Pierwsze słyszę ;)
Tarcza to tarcza i na ogół przystosowana jest do każdych klocków (nie dotyczy karbonu).
Problem z przegrzewaniem się tarcz bierze się z nieumiejętnego hamowania na ogół zbyt słabymi hamulcem.
Tyle w temacie :)
pozdrolele
Q

N76
Gość
N76

Nie, nie nie :) Najprościej. Tarcza z dużą ilością małych otworów (np. SM-RT51) do żywicznych, z mniejszą ilością większych (np. SM-RT99) pod metaliczne.

Dobromir
Gość
Dobromir

Niższe modele tarcz nawet mają napis: Resin brake pads only. Stąd może też historie, że metaliczne szybciej niszczą tarcze…

Dawid
Gość
Dawid

Ja dostałem pakiecik – mocna lampa przednia 3000 lumenów, mocna ładowana tylna, multiklucz 22 funkcji oraz miernik cisnienia :)
A co do artykułu to zamiast mleka Stansa polecam Trezado. Stans drogi a wcale nie jest taki świetny natomiast Trezado które użytkuje przegina pod kątem nie zawodności :)

wojciech bartnicki
Gość
wojciech bartnicki

torbę z ikei można kupić – będzie niebieska, a nie żółta :P

Jakub
Gość
Jakub

Ja zawsze chciałem mieć tą żółta, ale legalnie :)

szymon
Gość
szymon

ja przez kilka lat dostałem:
– prenumeratę BikeBoardu (mocne zaskoczenie-super prezent)
– szczotki do mycia roweru,
– kask Urge Endur o Matic,
– multitoola z gornej półki,
-spodenki z pampersem,
– kurtkę rowerową,

Tak więc mam żonkę na medal.

maciek
Gość
maciek

Fajny pomysł, link podesłany.
(jeżeli czytasz to błotniczka nie chcę :))

k.wozniak
Gość
k.wozniak

A co do błotnika, to polecicie coś na tylne koło? Bo odechciewa mi się już czyścić kurtkę :P

Krzysztof Chmiel
Gość
Krzysztof Chmiel

Z moich doświadczeń, do fulla zdecydowanie najlepiej sprawuje się tylny Mudhugger. Tylko wygląda jak kupa niestety i wszyscy będą mieli z niego polew. Ale to jedyny błotnik, który w miarę sprawnie chroni dupsko, bo jest blisko koła.

Kris
Gość
Kris

Hmm … przetestujcie sobie błotnik podsiodłowy z Deca:
https://www.decathlon.pl/botnik-flash-mtb-tylny-id_8327783.html?gclid=Cj0KCQiA3b3gBRDAARIsAL6D-N-mrUD1nzRCA6IubsZI13FhnlrCJye3XboWQ4m9tO_JhlHpDwOzA74aAleKEALw_wcB
Inwestycja żadna, bo całe 12 zeta kosztuje a naprawdę mocno ogranicza wodę i błoto na plecach. Ponadto uspokajam – jest miękki i elastyczny – dwa lata przejeździłem wisząc za siodełkiem i ładnie się składał i prostował.

wojciech bartnicki
Gość
wojciech bartnicki

co do błotników – ja prosze mudhuggera na przód i tył :)
http://rowerowy.com/mtb/akcesoria/blotnik
pasują do fulla i nie są montowane na sztycy – problem dropperów odpada

Fonika
Gość
Fonika

Bardzo jestem ciekawa jakie to niby tarcze nie są przystosowane do klocków metalicznych…

Maciek
Gość
Maciek

Jesteś nieodpowiedzialny pisząc, że spożywanie alkoholu jest choćby w najmniejszym stopniu akceptowalne podczas jazdy na rowerze. Wiem, że budujesz obraz wyluzowanego gościa i ma to pomóc twojej popularności. Ale popularny już jesteś, więc może dla dobra społeczności przestaniesz się wygłupiać?

Great Scott!
Gość
Great Scott!

Popieram

Dobromir
Gość
Dobromir

Ale nie tylko Michał tak uważa, on tylko stwierdza fakt :D

KaNiOn
Gość
KaNiOn

Całkowicie się zgadzam – można też zaznaczyć, że cały poradnik jest napisany w kierunku kobiet szukających prezentu dla męża/chłopaka etc – czy nie jest to zbyt seksistowski ton?

Ponadto przy okazji zwróciłem również uwagę, że np. w artykule: https://www.1enduro.pl/spd-czy-platformy/ pojawia się często dość „niefortunne” sformułowanie obraźliwe dla osób homoseksualnych – blog powinien być dla wszystkich – powinieneś Michał znaleźć odpowiedni synonim …

Grzegorz Duławska
Gość
Grzegorz Duławska

ta torba z ikei jest świetna sam uźywam od lat i jest tańsza i ma jeden plus nad taką szczelna jak sie zapomni o ciuchach po tripie to wyschną a nie zasmierdną w takiej torbie, ikea jest bardziej praktyczna :)

Mateusz Pomagier
Gość
Mateusz Pomagier

Wśród pozycji do zrealizowania przez świętego koniecznie zonaleźć się musiały owal HCC i jak najkrótszy mostek (np FG 10)
Pozdro dla całej braci Ęduro ;)

Ewelina
Gość
Ewelina

Hej, a mój mąż zażyczył sobie pod choinkę piastę na przednie koło do roweru DH. Jakiej specyfikacji potrzebujecie by coś sensownego doradzić? Będę ogromnie wdzięczna :-).
Dzięki i pozdro

Ewelina
Gość
Ewelina

:) Dzięki
Oś 20mm QR20, 36 szprych, 6 śrób na tarcze, koło 26 cali, Amortyzator dwupółkowy marzochi 888

Kamil B.
Gość
Kamil B.

Kurde, ostatnio znalazłem fajnet-shirty dla wędkarzy. Nie, że jakieś firmy, tylko z takimi nadrukami:
https://www.didwear.com/17-t-shirt-meski
a dla rowerzystów oczywiście nie mają, a bratu chciałem kupić. Nie wiecie gdzie można coś w tym stylu dostać?

Anka
Gość
Anka

Ja skorzystałam z pomysłu i kupiłam swojemu chłopakowi błotnik z fajną grafiką i do tego plecak rowerowy Spokey, żeby miał jak jeździ do pracy czy do znajomych :)

tomek tomecki
Gość
tomek tomecki

mam taki kapselek od piwa :)
PS
piwko zacne było

Cezary
Gość
Cezary

Nie działają linki do szkoleń. Druga sprawa stojak serwisowy Vorel jest odradzany z powodu „przekręcenia się z rowerem”. Szukam już dosyć chwilę, ale nie mogę nic sensownego wypatrzyć bądź jest już niedostępne.

Ewa
Gość
Ewa

Hej Cezary, polecam stojak X Tools (dostępny np. na CRC). Snake wygląda super, tylko mógłby się składać (jest też taki składany, Scorpion się nazywa, tyle że nie rodzimej firmy).

Cezary
Gość
Cezary

Hej Ewa
X tools? Nie mogę znaleźć bądź, źle zrozumiałem. CRC – masz na myśli centrumrowerowe.pl? Szukam coś w stylu BTWIN 500. Fajnie by było jakby stał możliwie blisko ściany, niestety piwnicy nie mogę powiększyć.
Być może ktoś ma doświadczenia ze stojakami i może coś polecić? Szukałem czegoś do około 200zł, teraz zwiększyłem budżet do 400zł :)

Ewa
Gość
Ewa

Hej Cezary, tak jak Michał napisał, chodziło mi o Chain Reaction Cycles. Nawet znalazłam ten stojak taniej na Wigglu:
http://www.chainreactioncycles.com/pl/en/x-tools-home-mechanic-prep-stand-workshop-mat/rp-prod133219
Jest bardzo wygodny, stabilny, mata też jest fajna. Od razu napiszę, że lepiej nie sępić na darmowej wysyłce jeśli chcesz ją faktycznie dostać. Parę razy się zdarzyło że Inpost się chyba zapętlił i odesłał przesyłkę z powrotem do Wiggla bez próby kontaktu ze mną ;)

Ewa
Gość
Ewa
Cezary
Gość
Cezary

Dzięki Ewa & Michał

Ewa
Gość
Ewa

Akurat rękawiczki ciężko dobrać samemu sobie, a co dopiero komuś… Spodenki z wkładką zresztą też. Aa i czemu brak ciuchów damskich? Mogłeś dorzucić chociaż jedną rzecz dla równowagi ;)

Ewa
Gość
Ewa

Mnie w Kasinie do tej pory pamiętają, tyle czasu tam spędziłam przemierzając rękawiczki :D Wniosek – są różnice nawet w obrębie tego samego modelu. Już dawno się wyleczyłam z kupowania rękawiczek przez neta ;)
Co do koszulek damskich to fajne rzeczy ma POC i IXS (Np. koszulka Vibe). Są ok bo nie mają różu i pod rękawy wchodzą ochraniacze, co jest rzadkością w damskich koszulkach. Spodenki Endura wersje 3/4 i POC (brak enduro gapu), rękawiczki Fox.

Ewa
Gość
Ewa

Oops, w złym miejscu wstawiłam odpowiedź, przepraszam!

Bartek Skoczek
Gość
Bartek Skoczek

Dla Beki można kupić konuś koraliki na szprychy albo świecące wentyle :D Fajne koszulki mają tu https://wintertal.com/pl/
Nie reklamuję ale sam nabyłem sztukę z cad dmaprem i bardzo ją sobie chwalę.

Krzysztof Habrat
Gość
Krzysztof Habrat

Ja również jestem mega zadowlony z koszulek http://www.wintertal.pl mam 2 szt i bluzę i bardzo sobie chwalę, a co więcej przykuwa uwagę na ulicy :) i teraz na mikołaja zamierzam zanabyć kurtkę :)

Miś
Gość
Miś

A znacie jakiś fajny kalendarz z seksownymi rowerzystkami? ;P

Michał
Gość
Michał

Czy byłaby możliwość rozszerzenia listy o rowery ze skokiem 180mm, chciałbym dowiedzieć się czy istnieje konkurencja dla Canyona Torque:), a nie znam rynku. Dzięki!

Joanna
Gość
Joanna

Podarowałam bratu na 18-stkę dwa szkolenia (Pomba). Nie wykorzystał :/

Gregor
Gość
Gregor

Na prezent polecam taki dzwonek, super sprawa i super wygląda
https://youtu.be/tMu5YvDijDM

ika
Gość
ika

„pedalskie gacie z lajkry” – serio? bardzo na poziomie, bardzo zabawne.

Konrad
Gość
Konrad

Lajk za apteczkę

Endurofan
Gość
Endurofan

Kilka propozycji w filmiku (link poniżej). Podoba mi się zwłaszcza dolny korek do rury sterowej.
https://youtu.be/ws-EUQoFibw

Jakub
Gość
Jakub

Z tym opryskiwaczem jako myjką to dobry sprawdzony pomysł ale… przy zakupie warto zwrócić uwagę na prozaiczną sprawę jaką jest wielkość otworu/wlewu. Zasadniczo szlaufem nikt tam wody nie będzie nalewał bo jak ma szlauf to po co myjka. Raczej wiadro, strimień. Marolex ma małą dziurę/wlew, szkoda bo najładniejszy ze wszystkich. Są takie co mają większa średnicę lub konstrukcję z kołnierzem/lejkiem (Kwazar). Co więcej Kwazar ma coś jakby podnóżki, co sprawia że pompujesz prawie jak pompką rowerową. :)

Maria
Gość
Maria

Dlaczego wszystkie produkty opisujesz jako dedykowane dla mężczyzn? „Jeżeli dobrze znasz swojego bikera możesz mu kupić…”, „Jeżeli Twój ukochany jeździ na oponach bezdętkowych…”.

Czy naprawdę nadal trzeba przypominać o tym, że DZIEWCZYNY też jeżdzą i też lubią dostawać rowerowe prezenty?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Dartmoor Bluebird Pro 2019: 27.5 kontra 29

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 i 29 – dwa niemal identycznie wyposażone ścieżkowce, które różnią się rozmiarem koła. I dwa pytania: który jest lepszy? I czy rower na kołach 27.5″ ma jeszcze rację bytu przy szalejącym boomie na 29″…?


Test Dartmoor Bluebird Pro 29 vs 27,5 2019

Rowery przetestowałem dzięki współpracy z dystrybutorem Dartmoora, firmą Velo.


Dartmoor Bluebird – co to za rowery?

Rowery z serii Bluebird ze skokiem 140/130 mm należą do kategorii trail, ale geometrią, masą i wyposażeniem wyraźnie aspirują do bycia enduro. Oferta składa się z czterech modeli:

Do testu otrzymałem oba warianty Pro: na kołach 27.5″, który w tym roku otrzymał całkiem nową ramę i zmienił koncepcję względem zeszłorocznego Bluebirda 27+, oraz 29″, który reprezentuje bieżący trend na rowery trail/enduro na dużym kole.

Najważniejsze cechy

  • skok 140/130 mm (przód/tył);
  • aluminiowa rama z zawieszeniem jednozawiasowym;
  • kąt główki ramy 66°;
  • zwiększone miejsce na szerokie opony (2.6″ w Bluebirdzie 29 / 2.8″ w 27.5);
  • zawieszenie Fox z serii Performance;
  • 12-rzędowy napęd SRAM NX Eagle;
  • masa 15,7/15,9 kg (27.5/29 – rozmiar L, na mleku, z pedałami).

Najważniejsze różnice

Wszystkie różnice obrazowo omówiłem w bikepornach, zwłaszcza tym poświęconym Bluebirdowi Pro 27.5.

Bikeporn: Dartmoor Bluebird Pro 27.5
Bikeporn: Dartmoor Bluebird Pro 29

Różnice w skrócie:

  • rozmiar koła – Bluebird 29 ma koła 29″ a Bluebird 27.5 ma koła 27.5″. Nie zmyślam!
  • opony – 29er ma opony 2.4″, z kolei Bluebirda 27.5 ubrano w szersze 2.6″.
  • geometria – 29er ma dłuższą bazę kół, ale siedzi się na nim bardziej kompaktowo przez bardziej stromą rurę podsiodłową i wyższy przód.
  • dostępne rozmiary – Bluebirda 27.5 kupisz na ramie S / M / L, podczas gdy Bluebird 29 celuje w wyższych riderów rozmiarami M / L / XL. Ponadto, Bluebird 27.5 ma krótsze rury podsiodłowe, ułatwiające wybór osobom na granicy rozmiarów.

Dartmoor Bluebird 2019 geometria


Test Dartmoor Bluebird Pro 29 vs 27,5 2019

Na pierwszy rzut oka, Bluebirdy mają więcej cech wspólnych, niż różnic. A jak jest w praktyce…?


Na szlaku

Oba Bluebirdy testowałem jednocześnie, jeżdżąc dzień po dniu po tych samych trasach (Babia Góra Trails i Trasy Enduro Srebrna Góra), na tych samych ustawieniach.

Podjazdy

Zacznijmy od tego, że do testu dostałem rowery w rozmiarze L, co wydaje się absurdalnym pomysłem przy moim wzroście (170 cm). Ale dzięki skróceniu rur podsiodłowych i bardzo niskiej sztycy X-Fusion, do optymalnego ustawienia siodła zabrakło zaledwie kilku milimetrów. Długość okazała się spora, ale bez przesady – cyferki są bardzo zbliżone do mojego Whyte G-160.

Zwłaszcza dzięki stromej podsiodłówce Bluebirda 29, długość górnej rury wydaje się kompaktowa i pozwala na zajęcie komfortowej, niewyciągniętej pozycji w siodle (swoją drogą, dużo wygodniejszym od siodełka montowanego w modelach 2018). Bluebird 27.5 jest bardziej zachowawczy – rura podsiodłowa nachylona pod kątem 74° efektywnie wydłuża górną rurę o prawie 3 cm, przez co pozycja jest odczuwalnie bardziej wyciągnięta.

Przesunięcie środka ciężkości do przodu, a do tego nieco dłuższy wahacz powodują, że Bluebird 29 podjeżdża stabilniej i spokojniej. Model na mniejszych kołach częściowo nadrabia to niżej położoną kierownicą, ale na stromych sekcjach i tak trzeba się na nim bardziej napracować, żeby dociążyć przednie koło. Mimo to, Bluebird 27.5 jest na podjazdach bardziej dynamiczny – odpowiada za to niższa masa. Różnica jest niewielka (ok. 200 g), ale w duecie z mniejszymi kołami skutkuje odczuwalnie większą motywacją do żwawego zdobywania wysokości.

Motywacja ta jednak zawsze zostaje wystawiona na ciężką próbę przez masę ocierającą się o 16 kg – na żadnym z Bluebirdów nie pobijesz swoich podjazdowych personal recordów (chyba, że przesiadasz się ze zjazdówki). Nie zabrałbym ich też na transalp, również dlatego, że nie przewidziano żadnej opcji montażu bidonu.

Oba jednak bez problemu dowiozą Cię na szczyt w typowych górskich zastosowaniach. Gdybym nie znał realnej masy obu rowerów, strzelałbym w wartość o kilogram niższą – nadal wysoką i odczuwalną od pierwszego obrotu korbą, ale nie zniechęcającą do długich wycieczek. Lepiej jednak, żeby były to wycieczki górskie – Bluebirdy zdecydowanie nie przepadają za szybkimi rundami XC „dookoła komina”.

Test Dartmoor Bluebird Pro 29 vs 27,5 2019

Jednym z winowajców wysokiej masy jest napęd NX Eagle. Działa bardzo skutecznie, choć nie tak sztywno i precyzyjnie, jak wyższe grupy – powiedziałbym, że jak nieco zaniedbany GX Eagle. Kaseta 11-50T jest jednak nie do przecenienia. Jej zakres bardzo dobrze zgrywa się z przednią zębatką 32T, choć osoby robiące długie i stromy podjazdy będą chciały wymienić ją na mniejszą – na „ściankach” trzeba czasem głębiej sięgnąć łydą. Zwłaszcza w 29erze, w którym przełożenia efektywnie są nieco twardsze.

Okazjonalne przepychanie twardych biegów ujawnia dobrą odporność zawieszenia na pompowanie. W przypadku prostego układu jednozawiasowego, zawsze wiąże się to z kompromisem w postaci kopania w korby przy najechaniu na większe przeszkody. Tutaj udało się osiągnąć dobrą równowagę – kopanie nie przeszkadza, a ewentualne ADHD zawieszenia przy wyjątkowo brutalnym duszeniu pedałów skutecznie uspokaja środkowe ustawienie tłumienia kompresji na damperze – po całkowitą blokadę nie sięgnąłem ani razu.

Zjazdy

Kąt główki ramy 66 stopni, niski suport i reach w okolicach 460 mm – czy to jeszcze ścieżkowiec…? Dodaj do tego szeroką kierownicę i porządne opony i już wiesz, że oba Bluebirdy będą wymiatały na zjazdach.

Rozmiar koła determinuje jednak charakter i styl jazdy. Bluebird 27.5 lepiej spełnia kryteria ścieżkowca – jest lżejszy i zwinniejszy na szlaku, składa się w zakręty jak baletnica po dwóch piwach, a także swobodniej odrywa się od ziemi, prowokując do dynamicznego dociążania/odciążania i zarzucania tyłem.

Bluebird 29 jest przy nim jak stary wilczur przy 3-miesięcznym yorku – stabilniejszy, bezpieczniejszy i mniej wymagający, ale nie prowokujący zbytnio do zabaw. Osoby stosunkowo rzadko odrywające się od ziemi i preferujące płynny sposób pokonywania zakrętów na pewno polubią go bardziej. Na Bluebirdzie 29 jeździ się po prostu jak na rowerze enduro.

No tak, tylko że rowery enduro zazwyczaj mają więcej skoku… Co prawda podczas jazdy po srebrnogórskich OS-ach ani razu nie pomyślałem sobie, że mi go brakuje, ale rzut oka na o-ringi po każdym zjeździe dobitnie pokazywał, że zakres pracy zawieszenia trochę nie nadąża za geometrią i wyposażeniem Bluebirdów.

Ogółem, praca amortyzatora i dampera bardzo przypadła mi do gustu – nawet gdyby Dartmoor miał w ofercie model na zawieszeniu z wyższej półki, mocno bym się zastanowił nad dopłatą. To zdecydowanie mocny punkt obu rowerów, pozwalający wycisnąć 100% z prostego jednozawiasu.

Zresztą system zawieszenia jest głównym elementem odstraszającym wiele osób od zakupu Dartmoora. Niesłusznie! Pisałem już o tym w teście Blackbirda i napiszę jeszcze raz: charakterystyka zawieszenia nie zależy od ilości zawiasów, a od jakości konkretnego projektu. A ten w Dartmoorze po wielu rewizjach jest naprawdę dopracowany. Kopanie w korby i usztywnianie przy hamowaniu owszem, występują, ale nie popsuły mi żadnego dnia w górach. Jeśli nie jeździłeś wcześniej na rowerach z zawieszeniem czterozawiasowym, wątpię, żebyś te zjawiska zauważył.

Zauważysz za to naturalną i przewidywalną charakterystykę ugięcia. Ta prostota – nie tylko konstrukcji, ale też pracy na szlaku – przekłada się na bardzo dobrą skoczność i dynamikę w zakrętach, zwłaszcza w Bluebirdzie 27.5. Jednozawias to nie tylko wady!


Werdykt: Dartmoor Bluebird Pro 29 czy 27.5?

Połączenie wysokiej masy i stosunkowo małego skoku na pewno wielu odstraszy, ale endurowe możliwości na zjazdach i rewelacyjny stosunek ceny do wyposażenia skłaniają do przymknięcia oka na kilogram nadwagi obu testowanych rowerów. Pancerne Bluebirdy to też gratka dla osób ciężkich i ostro jeżdżących, ale po trasach niekoniecznie wymagających aż 160 mm skoku.

Którego z nich bym wybrał dla siebie? To trudne pytanie, bo różnice są zaskakująco subtelne. Ze względu na bardziej zabawowy charakter, zbliżony do mojego Spectrala, chyba byłby to Bluebird 27.5. Model na mniejszych kołach zdecydowanie lepiej pasuje do kategorii „trail” i pokazuje, że ten rozmiar wciąż broni się przed inwazją 29erów.

Ale z drugiej strony, w trakcie testu mój wzrok nieustannie wędrował ku niebieskiemu modelowi na kołach 29″. Biorąc pod uwagę wysoką masę obu maszyn, jego wybór wydaje się bardziej spójny i konsekwentny – Bluebird 29 niespecjalnie udaje ścieżkowca, to po prostu szybki i pancerny rower enduro.

Dlatego to właśnie 29er – choć z symboliczną przewagą – jest zwycięzcą tego porównania, zostawiając jednocześnie jedno bardzo ważne pytanie: jak na jego tle wypadnie nowy Blackbird 29…?


Dartmoor Bluebird Pro 29

Cena: 8 799 zł
Dostępne rozmiary: M/L/XL
Masa: 15,9 kg (rozmiar L, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep dystrybutora


Walety:

  • bardziej spójny, pewny i stabilny charakter;
  • nowoczesna geometria ze stromą rurą podsiodłową;
  • dostępność rozmiaru XL;
  • kompletne wyposażenie w rewelacyjnej cenie;
  • dopracowane zawieszenie.

Zady:

  • brak miejsca na bidon;
  • wysoka masa.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5

Cena: 8 799 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 15,7 kg (rozmiar L, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep dystrybutora


Walety:

  • większa dynamika i zabawowość;
  • nowoczesna geometria, krótsze rury podsiodłowe;
  • szerokie obręcze i opony;
  • kompletne wyposażenie w rewelacyjnej cenie;
  • dopracowane zawieszenie.

Zady:

  • rura podsiodłowa mogłaby być bardziej stroma;
  • brak miejsca na bidon;
  • wysoka masa.

*Bonus: a może Dartmoor Bluebird Evo…?

Testowane przeze mnie rowery to topowe specyfikacje Pro. Do wyboru są jednak jeszcze bardzo kuszące modele Evo (w tym roku z oferty wyleciał budżetowy Bluebird Intro), również na kołach 27.5″ i 29″ do wyboru. W ich przypadku różnice w wyposażeniu są jeszcze mniejsze, bo mają takie same obręcze i opony (Schwalbe Smart Sam 2.6″).

Poza oponami, względem Bluebirdów Pro różnią się przede wszystkim zawieszeniem (podstawowe modele Rock Shoxa: Recon i Monarch) i napędem (SRAM NX w 11-rzędowej odmianie, z kasetą 11-46T i korbą Dartmoora). Reszta jest niemal identyczna, z bardzo dobrą sztycą regulowaną (X-Fusion Manic) włącznie.

Czy warto więc dopłacać równe 2000 zł do Pro? Moim zdaniem tak, bo rower wyposażony tak jak testowane Bluebirdy za 8799 zł to okazja, z której żal nie skorzystać. Jeśli jednak Twój budżet na to nie pozwala, Bluebird Evo będzie bardzo dobrym, niewymagającym znaczących upgrade’ów zakupem „na początek”.


Zobacz też:

 

28
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal
Gość
Michal

patrząc na cyferki w tabelce, to wheelbase wydaje się krótki jak na te kąty i długość tylnych widełek?

Michal
Gość
Michal

Mam Konę Process 134 w Mce (450mm reach + 426mm cs + 67 główka dają wb 1171mm. Wydawałoby się, że Bluebird w L będzie dłuższy!!!

Robert
Gość
Robert

To teraz poproszę jeszcze o porównanie obu fulli Darta z kołami 29, bo tu mam spory dylemat: Bluebird czy Blackbird?

Endju
Gość
Endju

Wspaniały felieton. Doskonale zagłębia w temat co „lepsze” 27,5 vs 29. Każdy rower jest nieco inny ale ja również odnoszę wrażenie że 29 to nie jest rozmiar dla każdego i do wszystkiego. A cały czas mam dylemat czy kupić sobie na nowy sezon wielocyped 29 calowy i zostanie na 650b nawiasem mówiąc to jak w samochodach – lepiej się mi się jeździ mniejszym mocnych kompaktem niż autem segmentu wyższego o bardziej komfortowym zawieszeniu… Ale to oczywiście moje zdanie

Paweł
Gość
Paweł

dobra, a czy ktoś potrafi powiedzieć kiedy te rowery „oficjalnie” wejdą do sklepów, bo na razie sprzedawcy to mnie zachęcają żebym zostawił zaliczkę, a jak się tylko pojawią to będą dzwonić.

dicon
Gość
dicon

Janek gadał, że w styczniu tafią trailówy i enduraki, reszta luty, marzec ;)

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Czy jest sens kupić ramę z 2018, można teraz ja kupić w dobrej cenie, chce zlozyć rumaka na tej ramie z kołami 29.

R4L
Gość
R4L

Patrząc na ilość miejsca na opone w roczniku 2018, to poważnie bym się zastanowił czy nie warto doplacić do nowego rocznika.

Robeer
Gość
Robeer

A czy dla niskiej osoby 165 cm zakup roweru na kołach 29″ ma sens?

Pytam bo rower który mi się podoba, Trek fuel ex 7, jest sprzedawany tylko na takich kołach :(

Interesuje mnie jazda po lesie, singlach i górach. Ale bez żadnego hardcoru, korzenie kamienie i tyle. Raczej rekreacja.

Dzięki za pomoc,

Robeer
Gość
Robeer

I jeszcze pytanie o napęd sram nx eagle. Bo piszesz że pracuje jak zaniedbany gx.

A jak wypad do zwykłego nx? Pracuje tak samo czy gorzej?

Czy jazda na nx eagle była frustrująca? Przeskakiwanie, słabe wchodzenie itd? Psuje to frajdę zjazdy?

Maciej
Gość
Maciej

Obecnie mam rower xc z podsiodłówką 533mm. Tutaj rozmiarówka kończy się na 480 w rozmiarze xl… Czy to ma szanse działać i nie chrupnąć? (Duża rama, duży rowerzysta, 100kg wagi bez ciuchów)

Antek
Gość
Antek

Będzie test nowego Kross Dust 2.0?Napaliłem się na niego,ale chciałbym aby ktoś powiedział jak to jedzie na 29.

Artek
Gość
Artek

O tak. Fajnie by było poczytać.

Wojciechu
Gość
Wojciechu

Michał, czy jest szansa na test NSów? szczególnie 29er ;)

slateblank
Gość
slateblank

Czytam sobie Twoje recki, i po tych wszystkich lekturach stwierdzam, że jeśli miałbym dziś kupować rower wybrałbym Bluebirda 27.5 pro. Cena jest dobra, wizualnie bez tego zastrzału wygląda dobrze (to nie jest szczyt, ale w tej półce cenowej – do przyjęcia). Poza tym, producent z Polski, projekt z Polski, dobra robota Janka w DIrt It More – mnie to przekonuje. Mam nadzieję, że załapię się na model 27.5 w przyszłym roku :)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top