Menu
Menu Szukaj

Pojeżdżone: Öhlins RXF36 Trail + TTX Air

Czy w rowerowej amortyzacji da się jeszcze coś udoskonalić? Patrząc na topowe modele największych producentów, co roku można odnieść wrażenie, że lepiej chyba już nie będzie. A co dopiero mają powiedzieć niszowe, butikowe firmy takie jak Öhlins? Sprawdziłem to podczas wyjazdu do ojczyzny marki, Szwecji.

Ohlins MTB

W testach wziąłem udział na zaproszenie Öhlins Polska.


Öhlins a rowery

Ohlins MTB

Dla osoby nieobeznanej w temacie, Öhlins może być nową marką, ale w motorsporcie (od motocrossu, przez rajdy, aż po F1 i Moto GP) jest topowym graczem już od ponad 40 lat (a polski dystrybutor współpracuje z nią w tym zakresie od lat dziesięciu).

Ohlins MTB

Przez 40 lat chyba nawet ja zdążyłbym się nauczyć robić dobre tłumiki.

Ohlins MTB

No chyba że nie…

Ohlins MTB

Rowery to jednak nie motocykle i nie wszystko da się przenieść jeden do jednego. Podczas wizyty w fabryce poznaliśmy kilka takich ciekawostek. Na przykład dobieranie optymalnego poziomu tarcia do danego zastosowania – okazuje się, że amortyzatory motocyklowe są spasowane znacznie luźniej, bo przy wibracjach silnika, większy luz roboczy nie stanowi problemu, a w tym zastosowaniu pozwala na lepszą pracę.

Ohlins MTB

To samo dotyczy średnicy tłoka w tłumiku – motocyklowe mają nawet 44 mm, a w nowych widelcach wymiar ten został zmniejszony z 22 do 18 mm, co minimalizuje tarcie i lepiej pasuje do sił występujących w MTB.

Ohlins MTB

Po fabryce „wala się” sporo fajnych zabawek używanych do testowania nowych rozwiązań.

Ohlins MTB

Ze względu na tego typu niuanse, Öhlins zdecydował się na „miękkie” wejście na rowerowy rynek, początkowo testując swoje produkty pod topowymi zawodnikami Pucharu Świata DH (i nie tylko), a następnie wypuszczając pierwszą serię w rowerach Specialized (wcześniej był też epizod z tłumikiem zaprojektowanym dla Cane Creeka). Teraz jednak „okres przejściowy” się skończył, a dampery i widelce szwedzkiego producenta są dostępne w normalnej sprzedaży.


Najciekawsze produkty

Pełną ofertę znajdziesz na stronie polskiego dystrybutora, tutaj skupię się na najciekawszych nowościach na sezon 2019:

Öhlins TTX Air

Do tej pory powietrzny damper szwedzkiego producenta bazował na prostszym tłumiku STX, ale nowy model wykorzystuje już TTX, czyli flagową technologią Öhlinsa. Jest to tłumik typu twin-tube, czyli z obiegiem oleju „w kółko”, a nie „tam i z powrotem”. Dzięki temu tłumik pracuje przy niższym ciśnieniu oleju, a wzrost ciśnienia po jednej stronie tłoka nie powoduje podciśnienia po drugiej stronie (brak „efektu strzykawki”). To z kolei praktycznie eliminuje ryzyko kawitacji (tego typu mądre słowa fajnie wyglądają w opisie zawieszenia) oraz poprawia szybkość reakcji i płynność przejścia od ugięcia do powrotu. Od 2019 dostępne są rozmiary metryczne, również z mocowaniem trunnion.

Ohlins MTB

Öhlins RXF36 Trail

Wersja z klasyczną sprężyną jest też dostępna w całkiem nowym widelcu Trail, który jak sama nazwa wskazuje, jest pełnokrwistym modelem enduro (golenie 36 mm, skok aż do 180 mm, wariant ze sprężyną stalową). I również w nim zastosowano tłumik TTX – to jeden z dwóch przednich amortyzatorów na rynku z rozwiązaniem twin-tube (drugi to MRP Ribbon). Nawet Cane Creek zrezygnował z tego rozwiązania ze względu na skomplikowaną, kosztowną konstrukcję, ale Öhlinsowi najwyraźniej to nie przeszkadzało. Nowy RXF dostępny będzie w wersji 29/27+ (z miejscem na oponę 2.8/3.2″) oraz 27.5 (2.8″). W obu do wyboru będzie klasyczny i skrócony offset. Skrócić można też skok (za pomocą wewnętrznych podkładek) – zarówno w wersji powietrznej, jak i sprężynowej.

Ohlins MTB

Öhlins TTX Coil

To akurat nie jest nowinka (poza nowymi rozmiarami), ale o najbardziej rozpoznawalnym produkcie marki (i jedynym produkowanym w Szwecji) nie wypada nie wspomnieć. Dzięki lekkim sprężynom stalowym, dużo osób decyduje się na zamontowanie go w rowerze enduro. Co ciekawe, na tyle dużo, że dampery i widelce ze sprężyną stalową sprzedają się wyraźnie lepiej od powietrznych.

Ohlins MTB

Öhlins DH Race

„Weapon of choice” aktualnego Mistrza Świata DH, Loïca Bruni. Widelec wprowadzony do sprzedaży po długich testach – początkowo istniał jako wnętrzności do Boxxera i Foxa 40 (taki kit w dalszym ciągu można kupić), później testowana była wersja upside-down (która ostatecznie została ubita – nie masz na co czekać…). Klasyczna konstrukcja – z czterema (!) offsetami do wyboru – weszła w końcu do sprzedaży.

Ohlins MTB


Na szlaku

W ramach prezentacji spędziłem cały dzień w szwedzkim Järvsö Bergscykel Park.

Ustawienia

Tłumienie wygląda podobnie w przypadku amortyzatora i dampera:

  • tłumienie (wolnego) powrotu – standardowa, płynna regulacja na dole goleni o szerokim zakresie i odpowiednio odczuwalnym efekcie każdego kliknięcia;
  • tłumienie wolnej kompresji (LSC) – również płynna regulacja zapobiegająca zapadaniu się zawieszenia przy hamowaniu, w bandach i przy pedałowaniu.
  • tłumienie szybkiej kompresji (HSC) – tylko 3-pozycje (4 w widelcu) zmieniają zachowanie roweru na nierównościach z miękko-pluszowej na racingowo-sztywną. Ostatnia pozycja to niemal całkowita blokada skoku, zamykająca też obwód LSC.

Ohlins MTB

Ohlins MTB

Trochę ciekawiej robi się w przypadku ustawień sprężyny powietrznej widelca. O ile komora negatywna wyrównuje się automatycznie (odbierając trochę możliwości ustawień dostępnych np. w Cane Creeku), to do dyspozycji jest jeszcze trzecia (Ramp Up Chamber), regulująca progresję w podobny sposób, jak plastikowe tokeny, tylko bez rozkręcania widelca – zalecane jest tylko spuszczenie powietrza z głównej komory. W damperze mamy już standardowe tokeny.

Ohlins MTB

Ohlins MTB

O ile w przypadku ciśnienia zostałem przy standardowych ustawieniach (25% sagu z przodu, 30% z tyłu + progresja zalecana dla mojej wagi w tabelce), to pokrętłami tłumienia trochę się nakręciłem. Było to o tyle przyjemne, że wszystkie regulacje są dość wyraźnie odczuwalne – nie ma się wrażenia, że niezależnie od pozycji pokrętła, zawieszenie działa identycznie.

Ohlins MTB

Pro-tip: duża w tym zasługa wielokrotnych przejazdów po tej samej trasie. Nowe zawieszenie zawsze warto ustawiać w bikeparku z wyciągiem!

Ostatecznie zostałem przy maksymalnie otwartym HSC i dość mocno domkniętym LSC (zwłaszcza w widelcu). Pozwoliło to na zachowanie stabilnej geometrii roweru, zupełnie nie wpływając na świetną, bardzo szybką i „miękką” reakcję na nierówności.


Pierwsza faza ugięcia po „klapnięciu” na ziemię czy szybkim najechaniu na przeszkodę najbardziej mnie w Öhlinsie urzekła – zarówno widelec jak i damper sprawiają wrażenie bardzo podatnych, wręcz miękkich. Zwykle wiąże się to z „gąbczastością” roweru i pływaniem w skoku, ale nie tutaj. Öhlins bardzo sprawnie łączy racingową stabilność z amatorskim komfortem. Wrażenie jest takie, że rower cały czas utrzymuje się poziomo, a zawieszenie dba o kontakt kół z nawierzchnią na tyle szybko, że nie zdążają one wytrącić go z równowagi.

Czy to zasługa tłumików typu twin-tube zarówno w damperze, jak i widelcu? Nie wiem. Wiem natomiast, że po całym dniu bikeparkowej jazdy (wyciąg działał specjalnie dla naszej ~25-osobowej grupy), praktycznie nie byłem zmęczony. Zero bólu przedramion, zero problemów z wyprostowaniem palców. Częściowo była to zasługa niezbyt stromych tras, niewymagających ciągłego duszenia hamulców, ale jednak bikepark to bikepark, a Stumpjumper też zjazdówką nie jest…

Jeśli amator taki jak ja, miałby się zdecydować na zakup zawieszenia od Öhlinsa, to w moim odczuciu brak problemów ze ściągnięciem dłoni z kierownicy po całodniowym – lub wręcz kilkudniowym – haratniu byłby koronnym argumentem.

 


Podsumowanie

Jeden dzień jazdy to za mało, żeby solidnie przetestować tak złożony produkt, ale wystarczająco długo, żeby ocenić jego sensowność. Bo choć taki np. nowy Rock Shox Pike całkowicie spełnia moje oczekiwania (o ujeżdżanym ostatnio Cane Creeku Helmie nie wspominając) to jednak totalnie widziałbym w swoim rowerze miejsce dla komponentów Öhlinsa. Łatwo zrozumiałe regulacje, połączenie miękkości ze stabilnością i brak zmęczenia po całym dniu jazdy to całkiem niezłe argumenty, żeby poważnie brać tę markę pod uwagę przy wyborze zawieszenia z najwyższej półki.

Ohlins MTB


Zobacz też:

 

23
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
15 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
KrzysiekKrzysiekWujasStefanMichał Smolana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ilia
Gość
Ilia

A jak wygląda porównanie Ohlins vs Fox Factory, bo jednego mam, a na drugiego się właśnie napalam.

Maciek
Gość
Maciek

Jeżdżąc na motocyklu Ohlins zawsze był i jest dla mnie jedną z najlepszych marek jeżeli chodzi o amortyzatory / widelce / sprężyny, etc. Dlatego też bardzo zaciekawił mnie ten artykuł, ale jak zobaczyłem cenę za ten trailowy widelec na poziomie przekraczającym 5000zł to, pomimo mojej całej sympatii dla Ohlins’a, pozostanę na razie przy mojej ‚ubogiej’ Rebie :)

Paweł
Gość
Paweł

Fox 36 Factory kosztuje katalogowo 5999, a Ohlins RXF36 w porównywalnej wersji 5789zł. Nadal sporo, ale nie jest tak źle ;)

Ilia
Gość
Ilia

Jak rozłożysz swoją ubogą Rebę i dajmy na to Fox Factory 34 to znajdziesz w środku prawie to samo. Główna różnica to że olej w Rebie chodzi góra dół, a w Foxie dookoła.

Maciek
Gość
Maciek

Nie wiem, jak wygląda to w środku w jednym i drugim, ale dobrze wiedzieć, że Reba dużo nie odstaje bebechami od droższej konkurencji. Nie miałem też na myśli, że Ohlins jest zbyt wysoko wyceniony w porównaniu do innych marek. Po prostu nie ta półka cenowa, jeżeli o mnie chodzi :) Gdyby mieli ciekawy wideł w okolicach 2,5-3k to pewnie bym się mocno zastanawiał, ale ponad 5k to na moje amatorskie wybryki już trochę za wysoko :)

W artykule można by dodać, jakie są odpowiedniki prezentowanych amortyzatorów u innych producentów ze względu na budowę, kulturę pracy i zakres regulacji.

Szosa
Gość
Szosa

No to jeszcze opisz poproszę wspominany wielokrotnie tutaj cc helm.

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Cześć w opisie masz:
Nowy RXF dostępny będzie w wersji 29/27+ (z miejscem na oponę 2.8/3.2″) oraz 27.5 (2.8″).
Powinno być 29(28)/2.3″ czy jestem w błędzie?

Wujas
Gość
Wujas

A mówili chłopaki jak sobie radzą z „recallem” tych świetnych amortyzatorów, których partia strzela sprężyną powietrzną w rowerzystę, penetrując go kościelnie, czyt. na wylot?

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Ciekaw jestem jak zawieszenie Ohlinsa ma się do zawieszenia Bosa,sam mam Deville i jest genialy (a jeździłem na lisie 36 factory fit 4 i pajku).No i damper,tu używam Foxa DPX 2 factory i ze zmienionego Monarcha plus rc3 to przepaść na korzyść Foxa.

Ilia
Gość
Ilia

Z tego co widzę, to Ohlins na razie nie jest chyba najlepszy. Według Speca Fox Factory lepszy.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

A czy trzecim amorem na rynku z TT nie jest jeszcze X-Fusion Metric HLR? :)

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Singletrail Moravsky Kras, Czechy

Zadanie: znajdź miejscówkę, w której odpoczniesz po trzech tygodniach w Alpach i nie zdechniesz od upałów (jakkolwiek odległe się one teraz nie wydają)? Z fajnymi, niewymagającymi trasami, najlepiej prowadzącymi wprost do jeziora? Rozwiązanie: Singletrail Moravský Kras.

Singletrail Moravsky Kras


Lokalizacja

…a w zasadzie lokalizacje, bo Singletrail Moravský Kras jest podzielony na dwie miejscówki: Jedovnice i Marianskie Udoli. Dzieli je ok. 25 minut jazdy samochodem. Obie leżą w okolicy Brna, więc raczej nie obejdzie się bez winiety na autostrady (ok. 51 zł / 10 dni).


Trasy: Rejon Jedovnice

↑ kliknięcie w tytuł otwiera miejscówkę w Trailforks

Jest to główna baza Singletraila Moravský Kras, więc w pozostałej części artykułu będę się na niej skupiał. Układ ścieżek w Jedovnicach jest bardzo prosty: 3 pętle o wpadających w ucho nazwach „Pętla 1”, „Pętla 2” i „Pętla 3”, ze wspólnym podjazdem „123”. Nawet szympans się połapie, zwłaszcza, że trasy są dobrze oznakowane. Mapa jest tu zbędna, ale w razie czego ścieżki są zaznaczone w aplikacji Mapy.cz.

123

Wspólny podjazd, częściowo ścieżkowy, częściowo drogą szutrowo-betonową, a częściowo… zjazdowy. Dzięki temu zróżnicowaniu zbytnio się nie nudzi, nawet przejeżdżany po raz czwarty tego samego dnia.

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Okruh 1 (Pętla 1)

Długa i przyjemna trasa flow o łagodnym nachyleniu i z elementami podjazdowymi. Charakterem bardzo przypomina Singltrek pod Smrkem – jest trochę pedałowania, ale płynność zjazdów wszystko wynagradza. Może nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale zdecydowanie warto zacząć od niej dzień.

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Okruh 2

Drugą pętle zgodnie uznaliśmy z żoną za najlepszą i na koniec dnia przejechaliśmy ją ponownie. W stosunku do pętli 1, bandy są tu wyższe, jest też więcej okazji żeby poskakać. Całość uzupełnia naprawdę fajny leśny klimat, podkreślony bandami wijącymi się w wąwozie, niczym w filmach z Ameryki ;) Tylko nudny i płaski ostatni odcinek do bazy trochę psuje efekt – chyba lepiej od razu pociągnąć dalej asfaltem do podjazdu na pętlę 3.

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Okruh 3

Trasa niemal o połowę krótsza od pozostałych, więc też ciut bardziej stroma. Charakterem przypomina coś w stylu A-line – jest na niej kilka większych stolików do poskakania i całkiem pokaźne bandy. Żałuję jedynie, że choć ostatni odcinek jest oznaczony jako czarny, próżno szukać na nim elementów naturalnych.

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras


Trasy: Rejon Mariánské údolí

Zachęceni bardzo przyjemnym dniem spędzonym w Jedovnicach, postanowiliśmy w niedzielę sprawdzić drugą część Singletrailu Moravski Kras, otwartej chwilę temu, bo w kwietniu 2018. Rejon „Mariánské údolí” leży już nie w okolicy Brna, a bezpośrednio w jego obrębie (we wschodniej dzielnicy Líšeň). W związku z tym, po lokalizacji nie oczekiwałem zbyt wiele. Jednak pod względem terenu, byłem miło zaskoczony – zdecydowanie nie ma się wrażenia przebywania w dużym mieście. Ciekawa jest na przykład roślinność, chwilami kojarząca się np. z Chorwacją (może to przez to, że podczas naszego pobytu panowała susza?). Ale w końcu nie przyjechałeś tutaj, żeby oglądać drzewa, tylko żeby pojeździć po trasach – a pod tym względem już tak ciekawie nie jest.

Okruh 1

Oznaczona w całości kolorem czerwonym, 6-kilometrowa pętla południowa to świetna rozgrzewka i bardzo udany kawał interwałowego singla nastawionego w 100% na flow. Szczególnie cieszy odcinek z dużymi bandami na zboczach wąwozu przypominający rollercoaster, ale cała reszta też trzyma poziom.

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Okruh 2

Północna pętla jest dłuższa – ma ok. 14 km – i zaczyna się od długawego asfaltowego podjazdu. Po zjechaniu na singiel… podjazd ciągnie się dalej. W zasadzie nie ma na tej pętli czegoś takiego, jak „zjazd”, bo trasa ma dość płaski, interwałowy charakter – łagodne podjazdy przeplatają się z fajnymi, ale krótkimi odcinkami prowadzącymi lekko w dół. Ogólnie, Okruh 2 to takie połączenie jazdy ścieżkowej z XC – osoby lubiące tego typu trasy będą zadowolone, ale endurowców czeka nuda i rozczarowanie.

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Singletrail Moravsky Kras

Okruh 3

Trzecia pętla, podobnie jak w Jedovnicach, będzie najkrótsza i najtrudniejsza (czerwono-czarna). „Będzie”, bo póki co jeszcze się buduje. Na start prowadzi ten sam asfalt, co na pętli 2, z którego można podejrzeć końcówkę czarnego odcinka. Wygląda na to, że również będzie to flowtrail pozbawiony naturalnych elementów, ale z oceną wstrzymajmy się do „premiery”.

Singletrail Moravsky Kras


Poziom trudności

Obie lokalizacje mają podobny, skrajnie przystępny charakter. Wszystkie trasy to flowtraile, w większości bardzo łatwe i „rodzinne”. Nadają się idealnie dla początkujących i dzieciaków, które nie zrażą się też na dość krótkich i łagodnych podjazdach (może nie licząc drugiej pętli Marianske Udoli). Pod tym względem przypomina bardzo Lipowskie Ścieżki, choć tutaj trasy są nieco dłuższe i ciekawsze.

Singletrail Moravsky Kras

Jaki rower?

W zasadzie… dowolny. Gładkie trasy są bardzo przyjazne sztywniakom, nawet tym XC. Może nawet w szczególności, bo nachylenie tras jest niewielkie, czasem wręcz zerowe lub ujemne ;) Więc szybki rower sprawdzi się bardzo dobrze. Mocne opony też nie będą potrzebne, za to ze względu na interwałowy charakter, bardzo przyda się sztyca regulowana. Myślę, że byłaby to też bardzo fajna miejscówka na e-bike’a, zwłaszcza że jej twórcy nie mają póki co nic przeciwko nim.

Singletrail Moravsky Kras

Co zabrać?

Zdecydowanie kask otwarty i „lekkie uzbrojenie” – ochraniacze na kolana powinny w zupełności wystarczyć, i to wyłącznie ze względu na chęć szlifowania umiejętności składania się w idealnie wyprofilowanych bandach. Złapanie jakiejkolwiek awarii też raczej świadczyłoby tutaj o wyjątkowym pechu (w razie czego, w centrum ścieżek znajdziesz serwis i mały sklepik). Więc zamiast pakować stos narzędzi i ochraniaczy, weź lepiej… ręcznik i kąpielówki.

Singletrail Moravsky Kras

Dodatkowe atrakcje

W przeciwieństwie do większości rowerowych miejscówek, Singletrail Moravsky Kras leży w bardzo „ucywilizowanych” miejscach – zwłaszcza Jedovnice, położone w sercu obszaru letniskowego tuż nad jeziorkiem. Które ścieżki mogą się pochwalić bezpośrednim sąsiedztwem wyciągu do wakeboardingu? Zresztą już sama możliwość wskoczenia do wody po jeździe w upalny dzień to świetna sprawa (noo, w każdym razie latem). Zwłaszcza jeśli wcześniej dojedziesz się na pumptracku.

W okolicy jest też trochę atrakcji nierowerowych. Rejon przypomina naszą Jurę Krakowsko-Częstochowską („kras” w nazwie nie znalazł się bez powodu). Około 5-10 km na północ od Jedovnic można spędzić cały dzień na zwiedzaniu jaskiń – Jeskyně Moravského Krasu wyglądają na idealne miejsce, żeby odstawić nierowerową rodzinę lub zwiedzić samemu w ramach odpoczynku od jazdy. My zobaczyliśmy tylko „Propast Macocha”, czyli największą przepaść w naszej części Europy.

Na jak długo?

Obie lokalizacje to zdecydowanie miejscówki jednodniowe, więc jako duet idealnie nadają się na weekend (z opcją przedłużenia o spacer po jaskiniach).

Singletrail Moravsky Kras

Nocleg i wyżywienie

Ze względu na letniskowy charakter, noclegu polecam szukać w Jedovnicach. Jeśli preferujesz namiot/auto, będziesz miał ułatwione zadanie, bo okolice ścieżek to tak naprawdę jeden wielki camping (ATC Olšovec).

Trochę większym wyzwaniem jest znalezienie fajnego pokoju – jak to w Czechach, panuje tu duży rozstrzał między tanimi i bylejakimi, a wypasionymi i drogimi. Z dwojga złego, wybrałem pierwszą grupę, korzystając ze strony penziony.cz (dużo większy wybór, niż np. na Bookingu).

Singletrail Moravsky Kras

Nie ma za to problemu z jedzeniem, bo w okolicy jest mnóstwo barów i restaruracji – podstawowe potrzeby rowerzysty (piwo, zupy, ciasta i czeskie specjały typu hermelin) zaspokoi bardzo przyjemna knajpka w centrum ścieżek, bardziej wyszukanych dań będziesz musiał poszukać w pozostałych punktach usytuowanych wzdłuż jeziora. Spory ruch jest też w restauracji Olšovec, przy głównej ulicy Jedovnic.

W centrum jest też kilka większych sklepów spożywczych, choć warto pamiętać, że w weekendy są one otwarte tylko rano (zazwyczaj do 11, choć trafiliśmy też na jeden czynny nieco dłużej).


Singletrail Moravsky Kras – werdykt

Moravsky Kras nie jest miejscówką enduro, której odwiedzeniem pochwalisz się na Facebooku – miłośnicy trudnych, naturalnych tras nie znajdą tu nic dla siebie. Ale jeśli masz ochotę na rodzinny, flowtrailowy chillout w przyjemnym miejscu nad jeziorkiem, to spędzenie weekendu w Jedovnicach – ewentualnie uzupełnione wypadem na Mariánské údolí – zdecydowanie polecam.

Singletrail Moravsky Kras


Strona ścieżek: singlekras.cz
Facebook: facebook.com/singlekras


Zobacz też inne miejscówki w Czechach:

 

6
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bzx
Gość
bzx

Szlaban mistrz!

Dominik
Gość
Dominik

Warto dodać że to miejsce jest doskonałym przykładem na to, że świetne single, posiadające stosunkowo długie odcinki zjazdowe ze świetnym flow, można wykonać nawet na niewielkich wzniesieniach.

Jaskinie Punkvy z przepaść Macochy i podziemnym rejsem łódka są kozackie. Warto je odwiedzić przy okazji wizyty w Jedovnicach.

fitz
Gość
fitz

Zdecydowanie trzeba zobaczyć Jaskinię Punkvy (i Otchłań Macochy z dołu, z góry nie robi aż takiego wrażenia). W sezonie wstęp lepiej sobie rezerwować, bo można się odbić od kasy

krzychumalina
Gość
krzychumalina

O nieco odmiennym charakterze ale w klimacie „flow” chciałbym polecić trailpark Tanvaldsky Spicak w miejscowości Albrechtice v Jizerskych horach (około godziny drogi od Świeradowa i pół godziny od Szklarskiej). Na miejscu znajdziecie wyciąg i dwie bardzo dobrze przygotowane trasy flow z wieloma bandami i stolikami. Dla poszukujących nieco mocniejszych wrażeń polecam zjazd odcinkiem zielonego turystycznego szlaku – paręset metrów korzennego „dywanu” :)

xav
Gość
xav

Będąc w okolicy warto zwiedzić szlaki na północnym obrzeżu Brna będące oznaczone na trailforksie. Naucna, Karasek, Kastanek to prawdziwe perełki a innych samoróbek po lasach też nie brakuje. Poziom trudności nie jest wysoki, ale jeździ się miło.

Marlon
Gość

Ja już mam plan na przyszły rok:) Najpierw jadę na tor w Brnie pośmigać na moto na 2 dni a potem 2 dni na rowerku :)

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Puchar Bimbru, Bielsko-Biała 2018

Pisząc te słowa, siedzę na Stravie i przeglądam cudze tracki, co chwilę klaszcząc się w czoło ze słowami „dlaczego na to nie wpadłem?!”. No bo kiedy ostatnio startowałeś w zawodach, na których każdy pokonał inną trasę? A taki właśnie był pierwszy Puchar Bimbru – najlepsze zawody enduro, które… nie były zawodami enduro.

Puchar Bimbru 2018


Formuła enduro na orientację

Ci, którzy nie byli (niech żałują), pewnie zastanawiają się, jak to w ogóle wyglądało?

Po odebraniu pakietów startowych (w zestawie między innymi suszona wołowina, kanapka, kawałek sernika i… dwa jajka na twardo – najlepszy pakiet ever, w dodatku za 39 zł), wszyscy zebrali się w jednym miejscu i dostali zapieczętowane mapy skarbu punktów kontrolnych. Na sygnał, wszyscy na raz otworzyli karty i… nie, nie ruszyli, a zaczęli analizować trasę.

Puchar Bimbru 2018

Bo na mapie nie był zaznaczony żaden sugerowany przebieg, a jedynie sześć punktów obowiązkowych, które trzeba było odwiedzić. W dowolnej kolejności, dowolną trasą.

Punkty obowiązkowe z grubsza układały się w dwie pętle – zachodnią (Błatnia i szlak Harcerski) i wschodnią (Cyberniok, Szyndzielnia i trasa „Borsuk”). To jeszcze dało się ogarnąć w miarę łatwo, choć możliwości odwiedzenia wszystkich punktów było mnóstwo, a te najbardziej rzucające się w oczy raczej nie gwarantowały dobrego czasu.

Puchar Bimbru 2018

A jakby tego było mało, na mapie znalazły się też trzy punkty nieobowiązkowe. Odwiedzenie każdego z nich odejmowało od końcowego czasu godzinę (!), ale zostały rozmieszczone dość mocno „nie po drodze”. Jeden czy dwa dało się jeszcze w miarę bezboleśnie włączyć w pętlę, ale zgarnięcie wszystkich trzech wymagało solidnej wytrzymałości, żeby zamiast zyskać bonusu, nie stracić bez sensu czasu i sił. Z tego powodu większość zawodników (w tym ja) zrezygnowała z dodatkowego podjazdu i zjazdu z Ostrego.

Ja na przykład przejechałem taką. Co prawda nabiłem 10 km asfaltem, ale za to w całości zjechałem „Harcerza” i „Borsuka”. Odwiedziłem też dwa punkty bonusowe – wystarczyło na 8. miejsce, mój najlepszy wynik w życiu ;)

Punkty zostały rozmieszczone naprawdę błyskotliwie – tak, że nie układały się w jedyną-słuszną-drogę. Ba, nawet nie w pięć dróg. Dystanse wahały się od 20 do ponad 40 kilometrów, a ostatni zawodnicy przyjeżdżali jeszcze blisko 3 godziny po pierwszych. Możliwości były ogromne, a tak kreatywne rozłożenie punktów spowodowało, że szybkie wymyślenie optymalnej trasy stanowiło największe wyzwanie. Zawody z prostego pałowania w dół przerodziły się w grę strategiczną…

Puchar Bimbru 2018

…przyprawioną jajkiem i wołowiną.

Tylko czy to jeszcze jest enduro…?

Przed zawodami obawiałem się, czy Puchar Bimbru nie będzie po prostu bardziej zakręconą wersją maratonu. No bo w końcu czas jest mierzony w całości, od startu do mety, więc podjazdy mają zdecydowanie większe znaczenie, niż zjazdy (fajne odcinki były tak naprawdę dwa). Z tego powodu, impreza ta nie wpisuje się w żadną definicję zawodów enduro (z zasady podzielonych na odcinki specjalne i dojazdówki).

Puchar Bimbru 2018

Chyba, że nie interesują Cię definicje. Ja nie słyszałem na mecie żadnej „szydery na kroskantry”, nakręcającej facebookową karuzelę spierdolenia po każdej edycji zawodów, na których pojawiło się więcej, niż 10 metrów podjazdów. Raczej wszyscy byli nową formułą mniej lub bardziej podjarani. A trzeba wspomnieć, że przyciągnęła ona nawet osoby, które ze startów zrezygnowały ładnych parę lat temu.

Puchar Bimbru 2018

Puchar Bimbru wymagał zupełnie innego niż zwykle zestawu umiejętności – przede wszystkim doświadczenia w czytaniu mapy i planowaniu wycieczek. A to jednak umiejętności jak najbardziej kojarzone z prawdziwym enduro. Choć niekoniecznie tym zawodniczym – nie da się ukryć, że formuła Pucharu Bimbru nie była skierowana do prosów, co zresztą było widać w wynikach.

Wyniki

Akapit z wynikami uwzględniam tym razem w głównej treści relacji, bo zdecydowanie są one jednym z hajlajtsów. Wywrócona do góry nogami tabela najlepiej ilustruje odmienność Pucharu Bimbru. Ale to, że umiejętności techniczne na zjazdach były tylko tłem dla taktyki planowania trasy i kondycji, bynajmniej nie oznacza, że wygrali krosiarze!

Puchar Bimbru 2018

Pierwsze miejsce wśród kobiet zajęła Dorota Juranek przed „siostrami Eskimoo”, czyli Iwoną Czyszczoń i Joanną Światłoń (drugie miejsce ax aequo). Wśród mężczyzn absolutnie bezkonkurencyjny był Marcin Wardzichowski, który dzięki zaliczeniu wszystkich punktów bonusowych obniżył swój czas do… 48 minut! Obok Marcina na podium stanęli Paweł Małagowski i Ireneusz Fryś. Pełne wyniki znajdziesz tutaj.

Puchar Bimbru 2018

Lekcja na kolejną edycję (o ile formuła się nie zmieni): warto spiąć poślady i zaliczyć wszystkie punkty kontrolne.

Łącznie w zawodach wzięły udział 92 osoby. Co oznacza, że prawie 40 (WTF?) wymiękło tuż przed startem ze względu na słabo zapowiadającą się pogodę. Spieszę poinformować, że była ona idealna do jazdy, a w ciągu całego dnia nie spadła ani kropla deszczu.


Puchar Bimbru – podsumowanie

Nawet, jeśli nie były to „najlepsze zawody enduro sezonu” (bo trudno je porównywać z typowymi zawodami enduro), to na pewno były najciekawsze i najważniejsze. Bo choć polskie ściganie raczej w tym roku się zwija, to Puchar Bimbru był jedyną imprezą, która wyprzedała się na pniu. Oczywiście limit uczestników był niższy, a wpisowe kilkukrotnie tańsze, niż u „konkurencji”, ale jednak pokazuje to, że zainteresowanie taką formułą jest bardzo duże. Pozostali organizatorzy już zaczęli ją podpatrywać. Enduro Trails Adventure było pierwsze, ale przygodowy charakter został wprowadzony już po tym, jak założenia Pucharu Bimbru ujrzały światło dzienne. Również na TREK Enduro MTB Series w Mieroszowie (już w najbliższą sobotę!) trasa została przygotowana z nastawieniem na pokonanie długiej pętli w górach, zahaczającej o zupełnie nowe rejony.

Czy po paru latach coraz większej profesjonalizacji, polskie enduro powróci do przygody, eksploracji i wycieczek z pomiarem czasu? A przy tym tras przystępnych tym, którzy dopiero zaczynają? A może po prostu uda się utrzymać przy życiu obie formuły, a my zyskamy na większym zróżnicowaniu? Jedno jest pewne – sezon 2019 będzie bardzo ciekawy!

Puchar Bimbru 2018


PS. Ze względu na powyższe, Puchar Bimbru został dla mnie bardzo mocnym kandydatem do nagrody Enduro Award 2018, do której nominacje trwają tylko do wtorku! Gorąco zachęcam do poświęcenia minuty na wypełnienie formularza :)

Zdjęcia

Linki do galerii aktualizowane na bieżąco:


Zobacz też inne relacje z tegorocznych zawodów:

 

31
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
cosin
Gość
cosin

o! taka formuła zawodów do mnie przemawia :)

Mirek
Gość
Mirek

Strasznie żałuję, że nie mogłem być kiedy były dostępne pakiety, a jak już się okazało że mogłem to pakietów nie było…

Mam ogromną nadzieję, że w przyszłym sezonie też się takie zawody odbędą bo ich na pewno nie odpuszczę

Cyberniok
Gość
Cyberniok

Właśnie tutaj był problem, miałem tak samo. Zapisałem się na pakiet bo termin pasował, następnie musiałem zrezygnować (ważne rodzinne sprawy), potem okazało się że jednak mogę jechać ale był piątek po południu przed zawodami… Nawet znalazłem kumpla który się przeziębił i mógł odsprzedać pakiet, ale był oficjalny zakaz odstępowania pakietów…

Sonny
Gość
Sonny

Trochę mi to przypomina motocyklowe rajdy na orientację, gdzie nie liczy się to jak kto zap… tylko to kto jest bardziej spostrzegawczy, lepiej orientuje się w terenie i lepiej wykona zadania na trasie. Czyli doskonała zabawa dla amatorów którzy niekoniecznie chcą się połamać goniąc czołówkę.
Jestem ciekaw czy ktoś, kiedyś pokusi się o przeniesienie formuły jazdy na roadbook do jazdy rowerem po górach.

Jakub
Gość

Takie imprezy odbywają się od dawna :) Tutaj kalendarz z 2018, tylko z samego Pucharu Polski: http://maratony.home.pl/ppm/kalendarz2018.htm

pablos D
Gość
pablos D

dobra dobra, ale ja się pytam gdzie ten bimber???

Cyberniok
Gość
Cyberniok

„Tylko czy to jeszcze jest enduro…?” No ręce opadają… Tak, to jest enduro. To jest właśnie PIERWOTNA KWINTESENCJA, CAŁY SENS enduro. Ostatnio mianem enduro zaczęło się określać coś takiego: 1) dojazd na parking położony jak najbliżej gór (najlepiej samochodem z rowerem na dachu), 2) podjazd/wypych na szczyt (bo sił i kondycji brak), a najlepiej to w ogóle wyjazd kolejką, 3) na górze browar i papieros, 4) ubranie na siebie kilku kg kasków i ochraniaczy, włączenie Stravy 5) zjazd w dół przygotowaną i znaną trasą, na rowerze przypominającym czołg, 5) żarcie, browar, papieros 6) przejście do p. 2). Generalnie wszyscy zapomnieli,… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Dodałbym jeszcze, że Bimber to nie „chłopaki”.

Maciek
Gość
Maciek

Tak.. niejedna dyskusja o definicji enduro już była..

Łukasz /Pingwin/
Gość
Łukasz /Pingwin/

To chyba fajne zawody były. W weekend jeździliśmy sobie niezależnie po Szyndzielni i obserwowaliśmy zmagania uczestników troszkę z boku. Z łezką w oku patrzyłem na ludzi latających w kaskach ale bez rowerów, szukających czegoś w lesie… ;) Przypomniała mi się Transcarpatia, 7-mio dniowy „wyścig” na orientację po górach organizowany w pierwszej dekadzie XXI wieku. Tam było wszystko: mocne zjazdy niezniszczonymi jeszcze przez lasy państwowe pięknymi naturalnymi singlami, mordercze podjazdy, łażenie w błocie po kolana i targanie roweru na plecach po krzakach, bo z mapy wynikało, że to zajebisty skrót wprost na punkt kontrolny :) Tam jednym nieostrożnym ruchem palcem po… Czytaj więcej »

Maciek
Gość
Maciek

Cześć! Proszę, powiedz dlaczego uczestniczyłeś w takich zawodach? Czym różni się to od wyznaczenia sobie samodzielnie punktów na mapie i objechania ich z włączoną Stravą? Serio pytam, po prostu nie wiem. Jedyne co mi przychodzi do głowy to afterparty i ludzie poznani w jego trakcie. Dziękuję za odpowiedź!

Banka123
Gość
Banka123

Kto pamięta pierwsze edycje Transcarpatii np. 2005r.? Tak właśnie było – trasa nie znaczona, punkty kontrolne do zaliczenia, limit czasu i moc kombinowania jak jechać. Niezapomniany widok, gdy na starcie etapu w Hucie Polańskiej, w bramie szkoły, doszło niemalże do karambolu, bo część uczestników wystartowała w lewo, część w prawo, a część gdziekolwiek :)

Noir Desir
Gość
Noir Desir

Od blisko miesiąca pokazujesz nam mniej lub więcej zdjęć Spectrala CF 9 SL, chętnie przeczytamy o różnicach względem CF 9 PRO. Zupełnie się nie krępuj pisz śmiało ;)

Noir Desir
Gość
Noir Desir

Przepraszam względem CF 8.0

Ilia
Gość
Ilia

Właśnie, też mam pytanko o ten nowy rower. Czyżbyś z powrotem przerzucił się na Kashimę? Oraz drugie pytanie. Jakim rowerem jechać na takie zawody bo szybki HT do XC jest chyba lepszy niż zjazdowy full do enduro gdzie liczy się czas pod górę i w dół?

Marek
Gość
Marek

Generalnie imprezy na orientację zyskują coraz większą popularność. Zacząłem startować w tych imprezkach 2 lata temu i są spoko. Zdecydowanie polecam jazdę w drużynie. Można sobie po drodze podjechać do lokalnego ‚blaszaka’ i wypić piwko a potem dalej szukać punktów ;-) Dla zainteresowanych najbliższy rajd w ten weekend:
https://www.rajdwaligory.pl/

Odwiedź mój profil na
Instagram Top