Menu
Menu Szukaj

Miejsca: Babia Góra Trails, Zawoja

Jak wiadomo, #PolskaSinglemStoi, a mapa Beskidów właśnie wzbogaciła się o nową miejscówkę: Babia Góra Trails. Zawoja zawsze miała olbrzymi potencjał enduro – po zaledwie kilku tygodniach od otwarcia oficjalnych singletracków wygląda na to, że BGT pozwoli go jeszcze lepiej wykorzystać.

Babia Góra Trails Zawoja


Lokalizacja i dojazd

Zacznijmy od podstawowej kwestii: jak sama nazwa wskazuje, ścieżki Babia Góra Trails… nie leżą na Babiej Górze. Szok i niedowierzanie? Cóż, niestety w Babiogórskim Parku Narodowym na rowerze jeździć nie wolno, więc pozostaje podziwianie Królowej Beskidów ze zbocza Mosornego Gronia – to właśnie na nim znajduje się większość tras.

Gdzie leży sama Zawoja, każdy widzi. Ale ponieważ jest to najdłuższa wieś w Polsce, przyda się lokalizacja oficjalnego startu ścieżek przy (nieczynnym już) Centrum Górskim Korona Ziemi:

Babia Góra Trails Zawoja

W tym miejscu znajduje się nie tylko duży parking, ale też toalety, prysznice i myjki do rowerów.

Babia Góra Trails Zawoja

Tuż obok jest duży pumptrack (z dwoma lustrzanymi torami do wyścigów)…

Babia Góra Trails Zawoja

…ścieżka do ćwiczenia techniki (raczej dla dzieciaków) i linia stolików do nauki skakania (dla każdego).

Z parkingu oczywiście startuje też singiel podjazdowy, co prowadzi nas do części właściwej tego przewodnika…


Babia Góra Trails – trasy oficjalne

Babia Góra Trails on Trailforks.com


Singiel podjazdowy: Podbłędny → Mosorny → Zimna Dziura

Poziom trudności: niski (kondycyjnie)
Długość: 6,9 km

Trasa podjazdowa składa się z trzech sekcji, ale tak naprawdę stanowi spójną całość, umożliwiając odbicie na każdą z tras zjazdowych. Jest to w całości sztuczny singiel (wybudowany przez ekipę BikeUniverse.pl), choć z paroma quasi-naturalnymi urozmaiceniami. Dużo osób narzeka, że dłuży się niemiłosiernie, ale cóż – on po prostu jest długi. Dzięki temu nachylenie jest łagodne i przyjazne osobom o każdej średnicy łydy.

A jeśli bardzo spieszy Ci się na obiad, zawsze możesz ściąć pierwsze dwie sekcje szutrową stokówką lub podjechać na sam szczyt drogą graniową wzdłuż żółtego szlaku.

Kawałek żółtego szlaku zaliczysz tak czy siak, bo ostatnia sekcja podjazdu kończy się ok. 500 metrów przed startem Sokolicy (pierwszej z tras – patrz niżej). Warto dołożyć jeszcze 100 metrów na szczyt Mosornego Gronia, żeby rzucić okiem na panoramę Babiej Góry. Fajnie byłoby w przyszłości zobaczyć przedłużenie singlowego podjazdu do samej góry – jest to w planach, uzależnionych od rozbudowy ośrodka narciarskiego.

Babia Góra Trails Zawoja

PS. Na osobę, która w komentarzu najlepiej wytłumaczy pochodzenie nazwy „Zimna Dziura”, czeka nagroda (uzasadnienia w formie obrazkowej NIE są mile widziane) ;)

Sokolica

Poziom trudności: niski / średni
Długość: 4,7 km

Główny flow trail, odpowiednik bielskiego Twistera o podobnym charakterze – w końcu wybudowała go ekipa Enduro Trails. Wyróżniają go jednak hopki – w sumie budowniczy naliczyli aż 70 miejsc, gdzie można oderwać się od ziemi i większość z nich dobrze nadaje się do nauki skakania. Stoliki i double motywują też do szybkiej jazdy, bo choć są raczej niewielkie, to ich płynny przelot wymaga utrzymywania wysokiej (jak na dany odcinek) prędkości, pompowania rollerów i szybkiego pokonywania pięknie wyprofilowanych band (tych z kolei jest 60).

Ze względu na lotny charakter, zdania co do poziomu trudności są podzielone. Niektórzy twierdzą, że Sokolica jest łatwiejsza od Twistera, inni wręcz przeciwnie. Chyba po tym poznaje się dobrego flow traila – trudność zależy przede wszystkim od prędkości i techniki pokonywania przeszkód.

Rydzowy

Poziom trudności: niski
Długość: 1,0 km

Rydzowy jest bezpośrednim przedłużeniem Sokolicy, razem tworząc najdłuższego w Polsce flow traila (5,7 km). Jest to zielona trasa rodzinna podobna do bielskiej Stefanki i w tej roli sprawdza się znakomicie. Ale nie tylko! Ponieważ rytm trasy jest przystosowany do niższych prędkości, szybki przejazd może doprowadzić do paru… ciekawych sytuacji (wiem, co mówię!). Nawet jeśli nie jesteś początkującym, Rydzowego zjedziesz z przyjemnością.

Diablak

Poziom trudności: średni / wysoki
Długość: 1,7 km

Osoby nie-początkujące powinny jednak czym prędzej „odhaczyć” trasy flow i zaatakować gwóźdź programu, czyli Diablaka. Jest to odcinek specjalny zawodów JoyRide Enduro 2014, choć mocno przebudowany. Wygładzenie niektórych sekcji oraz dodanie hopek i band w kluczowych miejscach bardzo dodało mu płynności. Charakterem przypomina single Rowerowego Podhala – trudnością nie ryje psychiki, po prostu daje mnóstwo frajdy z przemykania po korzeniach i pokonywania naturalnych przeszkód, ze słynnym „Dropem Luisa” na czele.

Moim zdaniem jest to jedna z najfajniejszych tras enduro w Polsce, obowiązkowa dla każdego miłośnika nieco bardziej wymagających, naturalnych singli „dłubniętych” łopatą. Mam tylko nadzieję, że nie zostanie ona doszczętnie rozjeżdżona, zwłaszcza po otwarciu na wiosnę wyciągu… Jedno jest pewne: wraz z odsłanianiem kolejnych korzeni i kamieni, poziom trudności będzie stopniowo wzrastał.

Pro-tip: po zjechaniu na dół, omiń mostek nad rzeką i jedź dalej krótkim podjazdem prowadzącym na start Rydzowego (oznaczonym zresztą na Trailforks jako „Powrót z Diablaka”). W ten sposób szybciej wrócisz na górę, a jeśli jedziesz na parking – dotrzesz do niego singlem, zamiast asfaltem.

Wilcza Łapa

Poziom trudności: niski
Długość: 0,9 km

Krótki opis: nie jedź. To po prostu łącznik umożliwiający zjazd pod wyciąg, nieco przez pomyłkę oznaczony kolorem czerwonym. Jeśli podjeżdżasz o własnych siłach, a samochód zostawiłeś na oficjalnym parkingu, będzie to bolesna strata zdobytej w pocie czoła wysokości (powrót na start to 4 km asfaltu ze spadkiem 120 metrów).

Tabakowy

Poziom trudności: niski
Długość: 5,2 km

Jest to trasa inna, niż pozostałe. Przede wszystkim, leży po drugiej stronie Zawoi – jest to singiel wycieczkowy prowadzący z Hali Barankowej na Mędralową a.k.a. Jałowiec Wielki. „Singiel wycieczkowy” oznacza, że jest to widokowa, łagodnie nachylona trasa dwukierunkowa.

Podczas mojej pierwszej wizyty na BGT niestety nie zdążyłem się na nią wdrapać (do startu singla prowadzi 3,5-kilometrowy podjazd asfaltem). Ale na podstawie zaufanych opinii, Tabakowy nieoczekiwanie wyrósł na gwiazdę całego BGT! Warto się wybrać, zwłaszcza w wariancie wycieczkowym opisanym niżej.


Trasy nieoficjalne i wycieczki enduro

Jeśli wydaje Ci się, że opisane wyżej trasy to trochę mao, jak na pełnoprawną miejscówkę, to pamiętaj, że Zawoja to nie tylko Babia Góra Trails! Ta miejscowość już od wielu lat była chętnie odwiedzana przez endurowców, odbywały się tu też zawody Enduro Trophy i JoyRide Enduro. Więc przyjeżdżając tu na cały weekend, na pewno nie będziesz się nudził (nawet, jeśli będzie to długi weekend).

Wycieczka na Tabakowy + Wełczoń

Długość: ok. 20 km

Jak wspomniałem wyżej, oficjalny singiel Tabakowy to dwukierunkowa wycieczka na Mędralową, zaczynająca się od asfaltowego podjazdu z oficjalnego parkingu. Ale po zaliczeniu Tabakowego w obydwu kierunkach, nie zjeżdżaj do Zawoi tym samym asfaltem! Zamiast tego, koniecznie wdrap się na start trasy oznaczonej na Trailforks jako Wełczoń. Jest to absolutnie genialna ścieżka wiodąca skalistą „grzędą” (granią), znana uczestnikom ostatnich zawodów Enduro Trophy. Ten szlak do tej pory był moim pierwszym skojarzeniem ze słowem „Zawoja” – gorąco polecam!

Pro-tip: jeśli Tabakowy na podjeździe nie spodobał Ci się na tyle, żebyś po zdobyciu Mędralowej chciał nim zjeżdżać, alternatywnie możesz w drodze na Wełczoń zaliczyć trasy Kamiński i Myśliwski (Trailforks przyjacielem Twym), dokładając do wycieczki parę kilometrów i ok. 150 metrów przewyższenia.

Wycieczka w pasmo Policy

Długość: ok. 25 km

Trawers Policy zielonym szlakiem połączony z powrotem przez „rynnę” z Hali Śmietanowej to absolutna klasyka gatunku. Poniższy opis najlepiej prześledzić na mapie turystycznej.

Właściwą pętlę zaczynasz na szczycie Mosornego Gronia. Kieruj się w stronę Cyla Hali Śmietanowej, ale przed ostrym podjazdem odbij w lewo na niebieski szlak prowadzący do zielonego, trawersującego pasmo Policy od północy (track poniżej pokazuje nieco inny, klasyczny wariant ze zdobywaniem Hali trawersem / czerwonym szlakiem). Kultowym zielonym trawersem jedź aż do Złotej Grapy, lub nieco dalej, do klimatycznego schroniska na Hali Krupowej. Droga powrotna wiedzie czerwonym szlakiem przez Policę (uwaga, szlak częściowo prowadzi rezerwatem) na Halę Śmietanową, skąd startuje kultowa „rynna”, czyli usłany korzeniami zjazd żółtym szlakiem w stronę Mosornego Gronia.

Wycieczka wokół Babiej Góry

Długość: ok. 60 km

Na osobników usposobionych bardziej długodystansowo czeka 60-kilometrowa runda u stóp Babiej Góry, z przewyższeniem ok. 1500 metrów. Startuje ze szczytu Mosornego Gronia (technika jego zdobywania: dowolna) i wiedzie zgodnie z ruchem wskazówek zegara aż na Mędralową, czyli start Tabakowego (nie jest on uwzględniony na tracku). W większości wiedzie ona szutrami i leśnymi drogami, ale jeśli masz ochotę na odrobinę górskiego XC, jest to ciekawa opcja.

Mosorczyk

Długość: 2,2 km

Zwolennicy prawdziwego enduro mogą też sprawdzić trasę „Mosorczyk” z Trailforks. Podobnie jak Diablak, jest to jeden z OS-ów ostatnich zawodów enduro, jakie odbyły się w Zawoi (swoją drogą, była to impreza z najniższą frekwencją w historii – wystartowało około 30 osób). Wspominam o nim jednak z kronikarskiego obowiązku – trasa nie jest utrzymywana i odnalezienie linii pod jesiennym dywanem liści stanowi nie lada wyzwanie, a jej stan po zimie jest trudny do przewidzenia (z różnych względów, o których wolałbym nie pisać).

Babia Góra Trails Zawoja

Trasy pod wyciągiem na Mosorny Groń (FR Line)

Długość: 2,0 km

Kiedy wiosną 2019 ruszy kanapa na Mosorny, leżące pod nią trasy – oficjalnie nie będące częścią BGT – na pewno zyskają na popularności. A może bardziej trasa a nie trasy, bo głównie chodzi o FR Line, z alternatywną górną sekcją DH. To za mało, żeby zdecydować się na zakup karnetu, ale nacisk na rozbudowę bikeparku jest głównym celem BGT na sezon 2019 – tu jednak wszystko zależy od dobrej woli zarządcy ośrodka narciarskiego.

Babia Góra Trails Mosorny Groń

Vintage-strzał z JoyRide Enduro 2014. Bo każdy powód jest dobry, żeby pochwalić się zdjęciem od Kitmana, nawet 4 lata później ;) / Fot. Przemek Kita


Wyciąg na Mosorny Groń

Kolej linowa zwykle działa od maja do września. W lipcu i sierpniu otwarta jest codziennie, w pozostałych miesiącach tylko w weekendy i święta. Kiedy już sezon ruszy, godziny otwarcia najlepiej sprawdzać na bieżąco na oficjalnej stronie oraz Facebooku.

Cennik*:

  • pojedynczy wjazd z rowerem: 15 zł
  • karnet 1-dniowy: 65 zł (z ubezpieczeniem)
  • karnet 10-przejazdowy: 65 zł (z ubezpieczeniem)

* jest to cennik 2018, który w sezonie 2019 prawdopodobnie ulegnie zmianie.


A co z częścią słowacką?

Babia Góra Trails jest projektem transgranicznym – wycieczkowy szlak Tabakowy jest właśnie łącznikiem ze stroną słowacką. Co nas czeka po przekroczeniu zielonej granicy? Na razie… nic.

Docelowo w skład „Babia Hora Trails” wejdą:

  • łatwe singletracki będące przedłużeniem Tabakowego (otwarcie wiosną 2019);
  • ok. 80 km zalegalizowanych tras gravelowych ;) prowadzących aż do Oravskiej Polhory (niebieskie linie na mapie);
  • 2 km rodzinnych singli niedaleko tejże miejscowości i schroniska Slana Voda.
Babia Góra Trails - mapa tras po słowackiej stronie

Trasy się budują, spodziewaj się więc aktualizacji tego akapitu w sezonie 2019.


Poziom trudności + jaki rower + co zabrać?

W Zawoi znajdą coś dla siebie zarówno dzieciaki (Rydzowy) i początkujący (Sokolica), jak i średnio-zaawansowani (Sokolica szybkim tempem, Diablak i naturalne szlaki enduro).

Babia Góra Trails Zawoja

Podobna sytuacja jest w przypadku sprzętu – flow-traile są wybitnie przyjazne hardtailom i nie wymagają specjalnego uzbrojenia poza obowiązkowym kaskiem i może ochraniaczami na kolana. Na Diablaka i wycieczki lepiej mieć już coś z pełnym zawieszeniem (niekoniecznie od razu pełnokrwiste enduro) i pomyśleć o kasku z ochroną szczęki.

Babia Góra Trails Zawoja

Ze względu na przyjemny odcinek podjazdowy, BGT może być też dobrą miejscówką dla posiadaczy e-bike’ów.


Na jak długo?

Mimo pozornie niewielkiej liczby tras, polecam pobyt minimum dwudniowy.

Pierwszy dzień wypełni poznawanie oficjalnych tras Babia Góra Trails na Mosornym Groniu (podjazd + Sokolica, Diablak, Rydzowy). Ich układ jest tak pomyślany, że można je łączyć i skracać, więc osoby z dobrą kondycją po przejechaniu całości mogą jeszcze raz wrócić na wybrane sekcje.

Babia Góra Trails Zawoja

Drugiego dnia proponuję wycieczkę na Tabakowy i Wełczoń. Być może w przyszłym sezonie pojawią się też ścieżki po słowackiej stronie, pozwalające wydłużyć tę trasę.

Babia Góra Trails Zawoja

Masz możliwość przedłużenia weekendu do 3-4 dni? Idealnie! Starczy czasu na wypad w pasmo Policy oraz powtórzenie tras, które najbardziej Ci się spodobały.


Noclegi i wyżywienie

Zawoja jest dobrze rozwiniętą miejscowością turystyczną, więc ze znalezieniem prywatnych kwater o dobrym stosunku jakości do ceny nie powinieneś mieć problemu. Warto tylko zwrócić uwagę na lokalizację – jak już wspomniałem, jest to najdłuższa wieś w Polsce, więc możesz sobie przypadkiem zafundować kilkukilometrowy dojazd asfaltem. Najlepiej celować w Zawoję Górną.

Jeśli chodzi o jedzenie, to poza pseudo-schroniskiem na Mosornym Groniu, w okolicy są trzy karczmy: Tabakowy Chodnik, Karczma Zbójnicka (pod wyciągiem) i Dzika Chata (dawniej Styrnol), które polecam w tej właśnie kolejności. Godna odwiedzenia jest też smażalnia lokalnego pstrąga w Zawoi Mosorne (ok 1 km od parkingu) – w Google szukaj „Pstrąg Zawojski”.

Babia Góra Trails Zawoja

Przy samym parkingu póki co jedzenia nie stwierdzono.


Podsumowanie

Przed wyjazdem do Zawoi trochę się obawiałem, że de facto dwie trasy (flow + enduro) to za mało, żeby stworzyć realną alternatywę np. dla Enduro Trails. Pamiętaj jednak, że Bielsko też zaczynało od zaledwie trzech oficjalnych linii. A te, które składają się na Babia Góra Trails są tak syte, że spokojnie mogą same w sobie stanowić cel wyjazdu. Długie, klimatyczne, świetnie zbudowane, a do tego wsparte solidną infrastrukturą. 

A kiedy znudzą Ci się oficjalne single, w okolicy znajdziesz jedne z najlepszych beskidzkich szlaków, o jakich Bielsko-Biała niestety może tylko pomarzyć. Dzięki temu już od początku rozwoju Babia Góra Trails oferuje coś, co w przypadku takich miejscówek nie jest oczywiste: różnorodność.

Do pełni szczęścia brakuje rozbudowy tras pod wyciągiem na Mosorny Groń i otwarcia ścieżek po słowackiej stronie – co jest w planach na kolejny sezon.

Babia Góra Trails rusza więc pełną parą – zdecydowanie będziemy wracać tu regularnie!


Strona ścieżek: babiagoratrails.com (w budowie)
Facebook: facebook.com/BabiaGoraTrails


Zobacz też moje przewodniki po innych polskich miejscówkach:

 

28
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
14 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
NIN76KonyPioMarcinTakaiAleksander Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
krissto
Gość
krissto

Zimina Dziura to nazwa polanki, do której dochodzi podjazdówka o nazwie Zimna Dziura.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Zimna Dziura – nazwa wzięta od jednej z polan na stoku Mosornego Gronia. Ktoś tam nawet wybudował sobie dom, ale nie pociągnęli mu prądu.

Adrian
Gość
Adrian

Zimna dziura bo o takiej się marzy wyjeżdżając pod górę serpentynami

Husky
Gość
Husky

no co ty … dziura musi być ciepła i wilgotna

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Super opis, dzięki, akurat jutro jadę więc wcelowales w punkt.

iru
Gość
iru

Będzie tam się można jakoś wyciagnąć do góry?

endurak
Gość

skoro bielskie naturalne trasy tak kuleją w porównaniu do tych z Zawoii to jak oceniasz w miarę nowego loopera i Roxy w straconce w Bielsku?

gandalfinio_x
Gość
gandalfinio_x

no i Hopbit;)

Pio
Gość
Pio

A gdzie ten hopbit sie zaczyna?

Paweł
Gość
Paweł

Zimna Dziura – żadna tajemnica, graphic designer na kacu przyciął deskę, a layout master zmęczony tą samą imprezą nie wyrobił się z czcionką i zamiast Ziemnej Dziary wyszło, co wyszło. Kiedy to zobaczyli znów musieli się napić. Nie od dziś wiadomo, że reklama to stresująca praca. Abstrahując od meridum, jak mawia moja sąsiadka, zdjęcie pod światło z początku wpisu – mistrzowskie. O ile te mgiełki wokół postaci to nie efekt rozjaśniania postaci w photoshopie – jedno z najlepszych jakie pojawiły się na blogu. I zdjęcie we mgle! W ogóle szacun za przywiązywanie wagi do jakości zdjęć i rozwój w tym… Czytaj więcej »

mamba
Gość

Schronisko na Mosornym?
I pytanie o GoPro. Jak w takich warunkach udaje ci się zrobić dobre foto z klaty?

Uzupełnienie ode mnie:
https://mambaonbike.pl/babia-gora-trails/

Piotr
Gość
Piotr

I weź jak człowieka ma krew nie zalewać na myśl co się dzieje w Warszawie i na mazowszu. Trasy które powstają rodzą się w strasznych bólach, albo mają ucinaną głowę (Kopiec PW pamiętamy!). Jak ktoś był w wawie to wie że wcale Warszawa nie jest płaska i ma mnóstwo miejsca na pump tracki, dirty, flow czy też kilka enduro (Bielany, Kopiec powstania warszawskiego i kilka innych miejscówek).

Filip
Gość
Filip

Jest płaska, są jakieś wypierdki pojedyńcze i jak ktoś tam utknął to może lepsze to niż nic, ale lepiej chyba kupić szosę i się nie czarować;)

Piotr
Gość
Piotr

No może przesadziłem z enduro, ale jest miejsce, tylko że nikt z tym nic nie chce robić, a to co jest robione na nielegal jest niszczone. Budżet partycypacyjny jest praktycznie wykorzystywany tylko do robienia orlików z których teraz już nikt nie korzysta.

Kony
Gość
Kony

Jest wszak Kazura.

Maciek
Gość
Maciek

Zimna Dziura – o polance już było, więc będzie z innej beczki ;) Zimna, gdyż jesienią (otwarcie) w górach jest zimno :) Dziura, bo Zawoja to wioska a wioska to potocznie często ‚dziura’. Tak więc mamy górski szlak otwarty jesienią w dziurze zwanej Zawoja = Zimna Dziura ;)

PabloRS
Gość
PabloRS

Mała porada – po skończeniu zjazdu Diablakiem zamiast przechodzić mostkiem i targac rower do asfaltu lepiej pojechać klimatyczną leśną drogą wzdłuż potoczka do góry w prawo i po kilku minutach dojechać do początku Rydzowego. Asfalt naszym wrogiem! ;-)

Filip
Gość
Filip

można nawet nieco bardziej pod górę, na prawo podjechać i wtedy jeszcze zostaje spory kawałek Sokolicy

Aleksander
Gość

Wspaniałe zdjęcia! Widać, że trasa jest naprawdę malownicza ;)

MarcinTakai
Gość
MarcinTakai

Zawoja i okoloce mają ogromny potencjał. Mam nadzieję że okoliczni włodarze nie poprzestaną na lałrach i będą systematycznie rozwijać infrastrukturę.

NIN76
Gość
NIN76

Byłem tam 1 i 4 listopada, i zdziwiło mnie jak dużo ludzi było Z BB. Pewnie na przeszpiegi przyjechali ;-D Ale po za tym MEGA miejscówka w odległości 1 godziny od Krakowa, lepiej chyba już nie będzie… Do tej pory jeździliśmy w Izery pod Smyrk, Rychleby, Srebrna Góra, a teraz do prawie „osiedlowe taski”!
PS. No i ktoś z Was zrobił fajną fotę mnie i mojej mżonce (na Mosornym, przy stoliku, z Babią w tle)

Czytaj kolejny artykuł

Test: Multitool chowany w suporcie SRWRN / BIKIGHT

Słaby ze mnie cebulord – po paru dziwnych akcjach na Aliexpress nie jestem wielkim fanem zakupów u majfrendów… Ale czasem w chińskich sklepach pojawiają się perełki autentycznie zasługujące na rekomendację. Dlatego na blogu polecałem Ci już latarki Convoy S2+ i pedały platformowe Wheel Up. Dziś kolej na zestaw narzędzi wsuwany do osi korby o tajemniczej nazwie SRWRN.


(Po) Co to jest?

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

SRWRN jest multitoolem zawierającym podstawowe narzędzia

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

…imbusy 3 / 4 / 5 / 6 mm, Torx T25 i „krzyżaka” Philips.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Jest w nim też miejsce na spinkę do łańcucha, choć niestety zbyt wąskie na nowe spinki SRAM Eagle (10- i 11-rzędowe pasują jak ulał) – trzeba sięgnąć po Dremela.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Wyróżnia się tym, że całość wsuwa się do osi korby. Średnica obudowy to 20,5 mm, więc kompatybilna jest większość modeli Shimano, SRAM i Race Face.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Wyjątkiem są korby Saint i Zee oraz SRAM-y w nowym standardzie DUB – masz więc jeszcze jeden powód, żeby go nienawidzić. Nie ma za co!

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Montaż nie wymaga żadnych narzędzi ani modyfikacji – multioola utrzymuje na miejscu mocny magnes.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Magnetyczna jest też głowica, do której wsuwa się bity (końcówki). Głowica jest łamana, co ułatwia dokręcanie trudno dostępnych śrub i zapewnia odpowiednio duży moment dokręcania.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Wszystko jest bardzo porządnie wykonane i przyjemne w użyciu.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Rozwiązanie to najbardziej spodoba się osobom jeżdżącym bez plecaka – nawet na wycieczkach „na lekko” podstawowe narzędzia będą zawsze pod ręką. Miłośników odchudzania roweru może jednak zniechęcić masa wynosząca 113 g – nieco wyższa od mini-scyzoryków oferujących podobny zestaw narzędzi.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Wypada nadmienić, że multitool oferowany w chińskich sklepach jest kopią pierwszej generacji włoskiego produktu All In, zapalając czerwoną lampkę z napisem „ochrona własności intelektualnej”. Ale podobnie jak w przypadku platform Wheel Up (bliźniaków Race Face), mam zaufanie do sklepów Gearbest i Banggood – w przeciwieństwie do Aliexpress, nie handlują one nielegalnymi podróbkami.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

SRWRN (taka nazwa obowiązuje w Gearbest) kosztuje około 65 zł, co wypada szczególnie korzystanie na tle oryginału (68 euro w udoskonalonej wersji ze skuwaczem łańcucha).


Na szlaku

Mimo niskiej ceny, jakość wykonania i narzędzi jest bardzo dobra. Wszystko ciasno do siebie pasuje, bity wskakują na swoje miejsce z satysfakcjonującym kliknięciem (kolejny magnes), a w czasie jazdy nic się nie telepie. Bitów nie udało mi się uszkodzić (ani też uszkodzić śrub za ich pomocą). W razie czego ich wymiana nie stanowi problemu ze względu na standardowy kształt dostępny w sklepach z narzędziami. Dzięki temu można też dostosować zestaw do swoich potrzeb, choć osobiście domyślny zestaw uważam za optymalny.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Końcówki są zabezpieczone przed korozją, ale ze względu na montaż w miejscu szczególnie narażonym na wilgoć, z czasem może się pojawić rdzawy nalot – po jeździe w deszczu warto psiknąć narzędzie WD-40.

Podstawowe pytanie, jakie nasuwa się na widok tej konstrukcji brzmi jednak: czy to nie wypadnie? To zależy. Magnes mocno trzyma narzędzie na swoim miejscu i nie widzę możliwości, żeby mogło ono wypaść w czasie jazdy. Warto jednak sprawdzić, czy nadal jest na swoim miejscu po nieplanowanym i gwałtownym rozstaniu z rowerem (czyt. po glebie).

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Dla niektórych osób ta (nie)obecność będzie aż nadto wyczuwalna – narzędzie wystaje na około 7 mm, więc może zahaczać o buty przy pedałowaniu. Ja tego problemu nie mam, ale wszystko zależy od preferowanej pozycji stóp na pedałach. Wyznacznikiem niech będzie to, jak mocno masz startą anodę na ramionach korby – jeśli są wyślizgane na lustro, multitool w osi może irytować.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Jeśli jednak nie „przytulasz” butów zbyt mocno do korby, zakup tego wynalazku zdecydowanie polecam. Zwłaszcza osobom jeżdżącym bez plecaka, ale nie tylko. Możliwość błyskawicznego wyciągnięcia nawet podczas bardzo krótkiego postoju powoduje, że jest to zwyczajnie wygodniejsze od szukania narzędzi w plecaku.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN

Te kilka sekund różnicy wydaje się nieistotne, a jednak zakup SRWRN przełożył się u mnie na lepsze ustawienie kokpitu – bo po prostu chciało mi się je poprawiać kilka razy w ciągu wycieczki. Korzystanie z SRWRN jest też wygodniejsze ze względu na łamaną głowicę.


Multitool SRWRN / BIKIGHT – werdykt

Multitool chowany w osi korby jest jednym z tych gadżetów, które wydają się zbędne, dopóki raz się ich nie użyje. Nawet pomijając oczywisty fakt, że masz go zawsze ze sobą, korzystanie z niego jest po prostu wygodniejsze od klasycznego „scyzoryka”.

Multitool narzędzie chowane w suporcie SRWRN


Walety:

  • szybkość i wygoda użycia;
  • zawsze pod ręką;
  • trafny dobór narzędzi;
  • jakość wykonania.

Zady:

  • może przeszkadzać przy pedałowaniu;
  • miejsce na spinkę niekompatybilne z 1×12;
  • ryzyko zgubienia przy glebie.

Gdzie kupić?

Poniżej znajdziesz linki afiliacyjne do polecanych przeze mnie sklepów (jeśli zdecydujesz się na zakup, otrzymam prowizję – Ty nic na tym nie tracisz, a w ten sposób wspierasz niezależność i dobrobyt 1Enduro):

Z nieznanych mi przyczyn cena w Gearbest jest wyraźnie niższa, ale warto też sprawdzić Banggood pod kątem promocji/dostępności. Zwłaszcza, że różnica znika przy wyborze przesyłki priorytetowej z opcją śledzenia paczki (w Banggood jest ona znacznie tańsza), co osobiście polecam. Wtedy cena z dostawą w obu sklepach wynosi ok. 110 zł, a czas dostawy: 2-3 tygodnie (zdążysz więc przed świętami ;)).

PS. Oba sklepy od jakiegoś czasu oferują system szybkich płatności w złotówkach (Dotpay), więc zamawianie w zasadzie nie różni od zakupów w Polsce.


Zobacz też inne „chińskie wynalazki”, które polecam:

 

37
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pablo
Gość
Pablo

Hi.

I have been using the kit for a while and I have to say that in big potholes or dropping the bike to the ground the tool falls. The magnet is too weak. You have to make some invention to make the tube fit tighter and there is resistance to going out. In addition, with time, water and other things, the magnet ends up detaching itself from its base and it has to be rebuilt. Over time the tools are oxidized by the accumulation of water. THE idea is good but it has drawbacks

Michup
Gość
Michup

chamska podróba – nie promowałbym…

Piotr
Gość
Piotr

Skoro już wspomniana została wilgoć i korozja. Pojawia mi się korozja między rurą sterową, a mostkiem i spacerami oraz w gwiazdce/motylku mostka. Wszystko nówka sztuka (1 tydzień) więc trochę jestem zaskoczony. Jedynie raz był na deszczu i raz go myłem. Czy powinienem zastosować może smar rowerowy między te przestrzenie czy też jest inna przyczyna rdzewienia (oraz co polecacie prócz smaru).

Adam
Gość
Adam

mostek trzyma się na miejscu dzięki sile tarcia, więc smarowanie czymś co obniża ten współczynnik będzie trochę słabe. jeśli już bardzo chcesz to raczej bym zaproponował pastę zwiększającą tarcie, albo malowanie.

Żółtek
Gość
Żółtek

Może nie tyle co smarować, a stworzyć film ze smaru, by powierzchnia nie była odtłuszczona. Pasmarowac i wytrzeć suchą szmatką – będzie trzymać i nie będzie korodować.
Ps. Przy myciu mniej polewania wodą, raczej wycierać wilgotną mikrofibrą.

Mateusz
Gość
Mateusz

Byłoby super jakbyś ogarnął więcej takich tańszych wersji narzędzi i gadżetów i nawet w jednym teście zawarł wszystkie warte uwagi. Jednak różnica cenowa 65 zł a 68 euro to dużo i pozwala ona na zakup bez opróżniania portfela na pół roku. Sam mam pedały wheel-up i jestem bardzo zadowolony.

Zwirek
Gość
Zwirek

Mateusz – Polecam temat m.in. na forum Enduro Trophy o zakupach na Ali. „Przetestowane na forumowiczach” można by rzec :)

Piotr Li
Gość
Piotr Li

Tam gdzie nie ma opcji na bidon super sprawa, ale jak jest mozliwosc to bym polecal syncrosa matchbox tailor :)

Jakub Wojtkowski
Gość
Jakub Wojtkowski

Na filmie Seth’s Bike Hacks jest pokazane że ten syncros nie trzyma bidonu zbyt mocno i że miał go używać ale zdecydował się na Specialized Zee.

Piotr Li
Gość
Piotr Li

Moze nie jezdze jak seth ale moj trzyma bidon idealnie
Pewnie dlatego ze jest mocowany na ramie a nie pod nia :p

Sernik
Gość
Sernik

O skrwsn :D

Piotr
Gość
Piotr

Ja miałem oryginał kupiony w Italii 2 lata temu, wyglądał identycznie, i rozstałem się z nim rzeczywiście zapewne przy upadku (na mokrym wallride w Hafjell :)). Słusznie podnosisz że trzeba by sprawdzać po glebie czy ustrojstwo jeszcze tkwi w supporcie… tylko konia z rzędem temu kto akurat o tym pomyśli zbierając się wkurzony z ziemi, chcąc dogonić kolesi itd :D Magnes wydawał się zresztą trzymać mocno, ciężko bylo to w ogóle wyjąć, nie pomyślałbym że może wypaść. Ogólnie pomysł i wykonanie samego multitoola super, ale trzebaby wymyślić jakiś patent na pewniejsze zamocowanie w supporcie. Kwestii etyki zakupu podróbek nie poruszam,… Czytaj więcej »

Piotr
Gość
Piotr

W teorii możnaby zamocować drugimagnez pod drugiej stronie supportu, aby trzymał z drugiej strony. Koszty tak z 30 zł plus wydrukowanie elementu do trzymania magnesu.

wujekeman
Gość
wujekeman

A czy to od ciągłego wyciągania nie pasuje z czasem za luźno ? Ja trzymam rower na stojaku Snake Bike Stand i bym musiał codziennie to wyciągać do parkowania roweru :)

Teraw
Gość
Teraw

To się nie trzyma na wcisk, tylko na magnes, wic nie ma co się poluźnić.

Marcin
Gość
Marcin

Polecam one up EDC tool i pompkę do niego w komplecie. Używam prawie od 2 lat, z pompką jest uchwyt do mocowania pod bidon, jest szczelna i świetnie zrobiona podobnie jak sam multitool. Jeśli ktoś woz pompkę to jest super rozwiązanie. Można też multitool umieścić w rurze sterowej.

Banka123
Gość
Banka123

Pojawił się temat brudu i korozji – widziałem gdzieś takie podobny wichajster, ale w rurze sterowej – czy ktoś coś na ten temat może napisać?

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Miałem ten wynalazek, fajnie ogarnia się nim najpilniejsze wypadki w trasie, niestety tak jak już napisali poprzednicy wypada przy glebie. Swój zgubiłem po kilku dniach w Ligurii, za którymś razem zapomniałem sprawdzić czy nadal jest :). Także super ale nie do końca

Szymon
Gość
Szymon

Spersonalizowana tarcza- dobrze widzę? Czy nowy produkt na rynku? :)

Aleksander
Gość

Świetny zestaw. Takiego Multitoola jeszcze nie widziałem, a sam mam ich chyba z 5 :)

Czytaj kolejny artykuł

Podsumowanie sezonu zawodów enduro 2018

Ci sami organizatorzy, te same miejscówki, marna frekwencja… Sezon 2018 zapowiadał się nieco drętwo, a tu – wtem! – na scenę wchodzi Bimber, cały na czarno, i zaczyna małą rewolucję. Zdecydowanie był to rok, który wpłynie na kształt polskiej sceny enduro. Ale po kolei…


Gdzie są wszyscy?

Jak ktoś słusznie zauważył w komentarzu na stronie Enduro MTB Series, enduro w Polsce rośnie w siłę, rowerów sprzedaje się coraz więcej, a tymczasem liczba chętnych do ścigania w najlepszym wypadku stoi w miejscu.

Dlaczego frekwencja spada? Nie wiem. Ale moja teoria, którą ten sezon poniekąd potwierdza, brzmi: wtórność. Jak wspomniałem na wstępie, kalendarz 2018 początkowo wyglądał, jakby został przygotowany metodą Ctrl+C, Ctrl+V.

→ Więcej: Kalendarz zawodów enduro 2018

Największym grzechem jest powtarzanie zawodów w tych samych miejscach i na tych samych trasach. Oczywiście przygotowywanie co roku całkiem nowych, wysokiej jakości OS-ów jest prawie niemożliwe. Ale jak w tym dowcipie – niesmak pozostaje.

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. Mariusz Krzemiński

Organizacja trudniejsza, niż się wydaje

Wyznaczanie tras nie jest jedynym wyzwaniem, z jakim mierzą się organizatorzy. Mimo rutyny, ciągle zdarzają im się amatorskie wpadki.

Festiwal Joy Ride Kluszkowce 2018 - zawody Enduro relacja

Najlepszym (czyt. najgorszym) tego przykładem były zawody w ramach festiwalu JoyRide. W ostatnich latach wydawało mi się, że ta dyscyplina staje się ważnym elementem tego wydarzenia. I faktycznie: wydawało mi się. Bo choć trasy były super, to od strony organizacyjnej mieliśmy festiwal fakapów, włącznie ze skasowaniem wyników najdłuższego OS-u i kilkudziesięciominutowym oczekiwaniem na start. Jak za dawnych czasów… Tyle że łezka w oku się nie kręci.

→ Więcej: Hajlajtsy: 6 wniosków z Festiwalu Joy Ride Kluszkowce 2018

Że organizacja zawodów enduro nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać, przekonała się też ekipa przygotowująca zawody Garmin Enduro w Brennej. Impreza ta niespodziewanie wskoczyła do kalendarza już w trakcie sezonu i równie szybko z niego wyskoczyła, z powodu braku zgody leśników na zaproponowany przebieg trasy. Chodzą jednak słuchy, że ostatecznie udało się uzyskać porozumienie i w przyszłym roku zawody się odbędą.

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. Mariusz Krzemiński

Z punktu widzenia organizatora

Z tego typu niespodziankami miałem w tym roku okazję zapoznać się nieco bliżej, współpracując z TREK Enduro MTB Series. Przez ostatni rok pomagałem w podejmowaniu decyzji istotnych z punktu widzenia zawodnika, przygotowywałem materiały dla mediów i doglądałem kont w social media. Szczególnie mocno zaangażowałem się w pierwszą edycję w Przesiece, gdzie wziąłem też udział w wyznaczaniu trasy.

→ Więcej: 8 rzeczy, których dowiedziałem się, wytyczając trasę zawodów

Taki przekrojowy widok na zawody – od planowania, przez ściganie, aż po analizowanie relacji zawodników – pokazał mi jedno: to niewdzięczna robota. Połączenie wzorowej organizacji z niskim budżetem wymaga stawania na głowie, a i tak zawsze będą osoby niezadowolone, ze względu na trudne do spełnienia, często sprzeczne oczekiwania…

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. Krzysztof Stanik Fotografia

Co to jest enduro?

Oczekiwania te w szczególności dotyczą poziomu trudności tras – zarówno technicznego, jak i kondycyjnego. O ile eksperyment w Srebrnej Górze (najtrudniejsza trasa, na jakiej się ścigałem) należy uznać za udany, to już kwestia podjazdów została nadrzędnym tematem facebookowych dyskusji, podsycanych przez czołowych znafców, którzy często nawet nie brali udziału w danej edycji.

Czy podjazdy to element enduro? Oczywiście, że tak.
Czy powinny być częścią OS-ów? Tu już zdania są podzielone.

Czy ktoś jeszcze pamięta zawody Enduro Trophy, na których dwa z pięciu OS-ów były tylko podjazdowo-trawersowe? Może to przegięcie w drugą stronę, ale czy naprawdę kilkaset metrów pedałowania na OS-ie to taki problem…? Mam wrażenie, że startuje coraz więcej osób, które chciałyby ścigać się wyłącznie w dół. Pro-tip: jest już taka dyscyplina i nie nazywa się enduro.

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. Krzysztof Stanik Fotografia

Rozwiązaniem wszystkich problemów: przygoda

A przynajmniej takie można odnieść wrażenie po pierwszej edycji Pucharu Bimbru, czyli bardzo nowatorskich i bezbłędnie przygotowanych zawodach enduro na orientację. Impreza wyprzedała się na pniu, a zachwytom po jej zakończeniu nie było końca.

→ Więcej: Hajlajtsy: Puchar Bimbru, Bielsko-Biała 2018

Co może być zaskakujące, biorąc pod uwagę, że były to zdecydowanie najbardziej kondycyjne zawody roku – wszystkie podjazdy były wliczone do końcowego czasu. Ale najwyraźniej ta wtórność i monotonia, jaka wdarła się do polskich zawodów, pozostawiła dziurę w sercach endurowców, którą taka wycieczkowa formuła szczelnie zalepiła.

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. 2trail

Trend przygodowy podchwyciła też ekipa Enduro Trails, która drugą tegoroczną edycję przygotowała w ciekawej formule „Adventure”. Trasa była w niej tajemnicą, a grupy startowe wyruszały na nią z przewodnikiem. Frekwencja była dość rozczarowująca, ale większości uczestników (mi również) taka formuła bardzo przypadła do gustu, i to pomimo niesprzyjającej aury i zaledwie dwóch (świetnych!) OS-ów.

→ Więcej: Hajlajtsy: Enduro Trails Adventure 2018, Bielsko-Biała

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. Przemek Kita


Podsumowanie

Na początku roku planowałem nieco olać zawody, skupiając się wyłącznie na współorganizacji Enduro MTB Series. W ciągu sezonu pojawiło się jednak tyle nowości, że ostatecznie opuściłem tylko jedną imprezę… Największa w tym zasługa zmian zapoczątkowanych przez Puchar Bimbru.

Mistrzostwa Polski Enduro Srebrna Góra 2018

Czy po latach rosnącego profesjonalizmu, polskie enduro pójdzie właśnie w tym kierunku? Czy wzorem Enduro Trails, organizatorzy przygotują dla nas mieszankę edycji przygodowych i tych nastawionych na poważne ściganie? A może formuła „adventure” jest tylko chwilowym trendem i po okresie zauroczenia okaże się, że jednak perfekcyjnie otaśmowane OS-y to jest to, do czego zmierzaliśmy przez ostatnie lata…? Nie wiadomo. Ale jedno jest pewne: zawodnicy są żądni zmian i nowości. Oby nie zabrakło ich w sezonie 2019!

Zawody enduro 2018 - podsumowanie

Fot. Mariusz Krzemiński


Enduro Award 2018

Powyższe podsumowanie to idealna okazja, żeby podziękować Wam za głosy w tegorocznym plebiscycie Enduro Award. W finałowej trójce znalazłem się właśnie z ekipami Enduro Trails i Bimber, ostateczni zajmując trzecie miejsce – w pełni zasłużona statuetka trafiła do Bimbru. Bardzo mnie cieszy, że doceniliście ludzi mających tak duży wpływ na rozwój polskiego enduro – jestem pewien, że przełoży się to na ich (nasze) zaangażowanie w sezonie 2019! Dziękuję(my)! :)

Fot. Stowarzyszenie Rowerowe Podhale


Wszystkie zawody, na jakich byłem w tym sezonie:

 

17
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciej
Gość
Maciej

Nie moge się już doczekać kto i co przygotuje na sezon 2019 :)

Guncar
Gość
Guncar

Ubytek zawodników u nas wiąże się chyba z tym, że mało można dostać za taką opłatę startową. Niby nie ma tu jakichś dramatów ale widząc na jednej z Czeskich imprez maks wpisowe na poziomie naszego minimum odnoszę wrażenie, że tu jest coś co ma wpływ. 3-4 OSy w BB w ostatnich latach i faktycznie często te same baz jakichś większych kombinacji mogły zniechęcić. W dodatku u sąsiadów 5-6 OSów. Ciekawe jest to że u nas maleje ilość startujących a na EWS rośnie. Kibiców to też jakby w sumie nie było. Pamiętam, że przy otwarciu ET było mnóstwo kibiców i naprawdę… Czytaj więcej »

Mario
Gość
Mario

Cześć ludzi nie chce startować w ET bo po co płacić gdy można się na doskonale znanych trsach ścigać za darmo – myślę że nawet jeden nowy odcinek mógłby to zmienić. Enduro MTB jednak trochę zniechęca tym korbieniem po płaskim i długimi podjazdami, nie oszukujmy się, fajne to są zjzdy. Podjazdy i owszem ale nie kilkuset metrowe

Ewa
Gość
Ewa

A ja chętnie pojadę na zawody gdzie startują inne dziewczyny, jak mi ktoś poleci zawody w południowo zachodniej części Polski gdzie będzie odcinek dla początkujących i będą startowały inne dziewczyny Może to więc kwestia braku reklamy i dostępności informacji?

fixie
Gość
fixie

Do tej pory były takie zawody w Przesiece i Szklarskiej. Jak na zawody enduro bardzo łatwe do przejechania, ale oczywiście trudniejsze do ostrego piecowania na maxa. Widziałem nawet dziewczynę w Przesiece w tym roku, jadącą na hardtailu do XC i na wysokiej sztycy. Wg mnie te trasy dało się przejechać spokojnie na rowerze XC, ale brak sztycy regulowanej to trochę katorga.

Więc polecam wystartować w pierwszej edycji Enduro MTB Series z przyszłym roku, bo będzie to pewnie jak zwykle najłatwiejsza edycja i powinien sobie dać radę każdy, kto nawet XC jeździ.

shusty
Gość
shusty

Coraz więcej osób kupuje rowery enduro/Trail/AM, zastępuje obcisłe szortami i koszulką foxa. Jeżdżąc po górach widać to od razu. Myślę, że ilość uprawiających Enduro/AM znacząco rośnie, ale dla nich enduro to nie ściganie się na zawodach tylko całodzienna wyrypa po górach z licznymi dobrymi zjazdami, zaliczanie miejscówek jak rychleby i srebrna oraz czasem bikepart. Czerpią z tego więcej przyjemności niż zapłacenie wpisowego i ściganie się. Chociaż jak się startuje na tak wspaniałych i nie oklepanych do znudzenia OSów jak w Mieroszowie to aż chce się znowu wystartować i doświadczyć czegoś nieznanego jeszcze i zarąbistego w dół. W Przesiecie i Szklarskiej… Czytaj więcej »

Cyprian
Gość
Cyprian

Też wydaje mi się, że w rzeczywistości zawody wśród jeżdżących w PL mało kogo obchodzą. Fajne doświadczenie, czasem zostawiają po sobie ciekawe trasy, ale mam wrażenie, że przekonanie, że zawody to mainstream wynika tylko z faktu silnego skanalizowania trendów i cech enduro. W rzeczywistości ten mainstream to garstka osób skupiających się wokół pewnych /wartościowych/ wydarzeń jednak tylko częściowo realizujących rozmyte „założenia” enduro. W rzeczywistości enduro to bardzo szeroko rozlewający się potok ludzi których łączy rower, przygoda i dobre trasy.

Matt
Gość
Matt

Otóż to. Sam od niedawna mam rower AM/Enduro, ale taki „wolny” styl jazdy uprawiałem od zawsze, to było i jest po prostu MTB, mimo, że wtedy na maszynach bardziej XC. Takie były trendy, czasy i możliwości, że na hardtailu się tłukło po Beskidach całymi dniami. Dopiero teraz sprzęt dogonił potrzeby. Nigdy nie kręciły mnie zawody, ani XC/maraton ani enduro, bo umówmy się, jak się nie jest semi-pro to jest się tłem i dawcą kapitału na nagrody dla najlepszych. A i nieprzewidywalna polska pogoda nie pomaga planować staryów – wolę weekendowy spontan jak prognozy są ok. Podobnie z bieganiem – lubię,… Czytaj więcej »

mazswojejzony
Gość
mazswojejzony

@Matt Niby wszystko się zgadza, mógłbym się pod Twoim komentarzem podpisać. A jednak jakoś tak wyszło, że wystartowałem w 7 maratonach XC w tym roku. I jak się zastanawiam dlaczego, to dochodzę do wniosku, że wyłącznie z jednego powodu: bo znajomi startowali i mogłem z nimi rywalizować. Tzn. z częścią z nich. :)

Także polecam namówić znajomych i spróbować rywalizacji we własnym gronie.

Banka123
Gość
Banka123

Zgadzam się w 100% – błędem jest założenie enduro=ściganie.

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Wydaje mi się że frekwencja na zawodach jest stała, bez względu na ilość sprzedawanych rowerów, ponieważ o niej świadczy ilość osobników którzy po prostu chcą się ścigać w naszym kraju. Jeśli ktoś chce się ścigać to już dawno to robi a rower sobie wykopał z podziemi albo wystrugał z drewna. Myślę również że na ilości startujących tu zawodników ma ogólny charakter zawodów, tu nie można się po lansować jak w XC (90% startujących w XC w tym celu tam występuje) a i sprzęt jest drogi i wizja porysowanego roweru za 15 tyś. i droższego to koszmar. Moim zdaniem frekwencja będzie… Czytaj więcej »

Matt
Gość
Matt

Z tym lansem to nie wiem… Wydaje mi się, że enduro to obecnie większy lans. I jednocześnie są to zawody mniej wymagające kondycyjnie niż takie XC czy maratony – tam możesz się porządnie skatować/ośmieszyć dojeżdżając na końcu albo wcale, tempo jest duże, dużo podjazdów i dystanse znaczne. Jeżeli start ma mieć sens, wymaga to reżimu treningowego. Sam, mimo że jeżdżę od lat i na podjazdach łykam niejednego nie widzę sensu w startowaniu i byciu w drugiej połowie stawki. Nie chcę tu zaczynać sporów o krosiarzach w obcisłym i grubaskach enduro wyjeżdżających wyciągiem, ale w enduro tak dużo kondycji wytrzymałościowej nie… Czytaj więcej »

Odwiedź mój profil na
Instagram Top