Test: Plecak Kross Pickup 15l

Sprzęt, Testy / 

„400 zł wzwyż”. Dla początkującego bikera, brzmi to jak wyrok. A taka właśnie jest odpowiedź na pytanie: „Ile muszę wydać na dobry plecak do enduro?”. Może to tylko moje zdanie, ale ceny plecaków czołowych firm ostatnio wymknęły się trochę spod kontroli.  

Z ratunkiem zawsze przybywał m.in. Decathlon, oferując przyzwoite modele nadające się na rower za ok. połowę tej kwoty. Jeśli jednak nie przemawiają do Ciebie marki francuskiego giganta i chciałbyś coś stworzonego od początku do końca przez rowerzystów i dla rowerzystów, masz teraz alternatywę: oto Kross Pickup 15l. Czy przy cenie poniżej 170 zł nadaje się on do ambitniejszych zastosowań?


Funkcjonalność

Pierwsze, co zauważysz to niska masa. Pickup waży 640 g (lub 610 g, jeśli zostawisz w domu pokrowiec przeciwdeszczowy). To tyle, ile ważą nowoczesne enduro-nerki! Dzięki niskiej masie własnej, plecak pomieści więcej rzeczy, bez zbędnego obciążania kręgosłupa.

Ograniczeniem będzie raczej rozmiar plecaka – jest on skierowany do osób pakujących się raczej minimalistycznie. Wymiary są małe, ale praktyczność duża. Pickup idealnie sprawdza się na 1-dniowych wycieczkach, pochłaniając wszystkie niezbędne rzeczy i dodatkową bułkę.

Plecak Kross Pickup 15l - pojemnośc

Butelki dla celów obrazowo-porównawczych. Test nie jest sponsorowany przez Nałęczowiankę ;) Plecak dostałem do testu od Krossa.

W pakowaniu bardzo pomaga sensowne rozplanowanie kieszonek.

Plecak Kross Pickup 15l - górna kieszeń

Uwielbiam tą u góry – bez problemu wchodzi do niej bezlusterkowiec z dużym obiektywem (lub dętka z całym szpejem potrzebnym do jej wymiany).

Plecak Kross Pickup 15l - kieszonki na pasie biodrowym

Trochę za małe są z kolei te na pasie biodrowym – nie każdy multi-tool się zmieści, a już na pewno nie aparat czy telefon (nawet Nokia 3210).

Telefon musi trafić albo do kieszonki z przodu plecaka (choć ja upycham tam batony) lub do głównej komory, z przegródkami pozwalającymi zorganizować narzędzia i szeroko otwierającym się zamkiem, ułatwiającym pakowanie.

Plecak Kross Pickup 15l - wnętrze

Poza przegródkami, w szukaniu zawartości pomaga jasny materiał wnętrza. Szkoda jednak, że przegródki nie zostały umieszczone na zewnętrznej ściance – nie byłyby wypychane przez bukłak.

Plecak Kross Pickup 15l - górna kieszonka

Plecak Kross Pickup 15l - przednia kieszeń

Alternatywa: Kross Crafter 25l

Plecak na 1-dniowe wypady to dla Ciebie za mało? Rozwiązaniem jest większy brat bliźniak Pickupa: Kross Crafter 25l. Deklarowana pojemność to w jego przypadku w pełni uczciwa wartość – ten plecak pochłonie wszystko. Bez problemu spakujesz się na kilkudniowy wyjazd ze spaniem w schroniskach. Jest przy tym niewiele cięższy, więc na tygodniowe szwendanie po górach „za darmo” zabierzesz dodatkową parę kalesonów.

Wady? Jest duży. Przy moich 170 cm wzrostu – za duży. Po prawidłowym osadzeniu pasa biodrowego, górna część plecaka wystawała mi nad ramiona. Jeśli jednak jesteś średniego lub wysokiego wzrostu, polecam.

Plecak Kross Pickup 15l - Crafter 25l

Crafter w sklepie Krossa kosztuje 199,99 zł, choć można go znaleźć taniej.

 

W zestawie nie ma niestety bukłaka, ale jeśli go już dokupisz, czeka na niego oddzielna kieszeń, ładowana z zewnątrz i nie zapinana żadnym zamkiem – przy załamaniu pogody łapie więc trochę błota (choć nie aż tyle, ile się spodziewałem). Patent specyficzny, ale można się przyzwyczaić. Ze względu na wymiary kieszeni, lepiej sprawdza się mniejszy (2-litrowy) worek. Kross ma w ofercie ciekawie wyglądający model Hydra Bag za 60 zł. Ja używałem konkurencyjnego Hydrapaka, który oczywiście pasuje bez problemu.

Plecak Kross Pickup 15l - bukłak

Plecak Kross Pickup 15l - bukłak

Plecak Kross Pickup 15l - gumki węża bukłaka

À propos błota: w dolnej kieszonce znajdziesz pokrowiec przeciwdeszczowy. Prosty, na gumce, bez trwałego mocowania do plecaka – można go więc łatwo wrzucić do pralki lub zostawić w chacie, jeśli mieszkasz w Sudanie. Jest dość ciasny, dlatego czasem zsuwa się z góry plecaka. Ja i tak nigdy nie pamiętam o jego założeniu, bądź też jego użycie uniemożliwia wisząca na plecaku szczęka Bella… Sam plecak, bez pokrowca, przyzwoicie chroni zawartość przed wodą i dopiero deszcz w Kluszkowcach go złamał.

Jeśli pogoda jest odwrotna, nieco daje się we znaki prosty system wentylacji. O ile spocone plecy zbytnio nie dokuczają (cudów nie ma, w upale żaden plecak tego nie wyeliminuje), to miękka tylna ściana plecaka, wypychająca się przy mocnym załadowaniu, może przeszkadzać. Choć muszę uczciwie przyznać, że mam szafie plecaki kosztujące 3 razy więcej, które wcale nie są pod tym względem lepsze…

Plecak Kross Pickup 15l - plecy system nośny

Jakość wykonania

Jakość wykonania jest całkiem przyzwoita – jest parę niedociągnięć (nitki wyłażące po pierwszych użyciach, wycierające się napisy), przez które Pickup raczej nie ukradnie klientów Camelbaka czy EVOC-a. Jednak biorąc pod uwagę trzykrotnie niższą cenę, jest naprawdę dobrze. Materiał to Ripstop, więc powinien być trwały – mi na razie nie udało się go uszkodzić w ciągu sezonu intensywnego użytkowania. Zamki to sprawdzone YKK, więc też raczej nie dostarczą powodów do zmartwień.

Póki co, jedyne uszkodzenie to naderwana jedna z szelek – po mocnym szarpnięciu przy zakładaniu plecaka, wymaga poprawek za pomocą igły i nitki. Po tej drobnej poprawce, i po pełnym sezonie jazdy, Pickup sygnalizuje gotowość do służby przez kolejne 2-3 lata.

Plecak Kross Pickup 15l - klapa

Plecak Kross Pickup 15l - zamki YKK

Plecak Kross Pickup 15l - napis

Na szlaku

Zakładając, że nie przegiąłeś przy pakowaniu i plecy nie są wypchnięte nadbagażem, plecak jest bardzo wygodny i stabilnie leży na plecach. Przynajmniej przez jakiś czas, bo paski regulujące długość szelek mają tendencje do luzowania się (na szczęście nie w czasie jazdy).

Plecak Kross Pickup 15l - założony

Plecak Kross Pickup 15l -

Plecak Kross Pickup 15l - szelki

Nie ma za to problemu z regulacją pasa piersiowego (wysokość + długość, z elastyczną wstawką poprawiającą dopasowanie przy oddychaniu i… gwizdkiem!). Dzięki szerokim bocznym kieszonkom, pas biodrowy dobrze przenosi masę plecaka, mimo cienkiej taśmy. W perspektywie kilku sezonów, trochę boję się o trwałość jego małej klamry, najbardziej narażonej na zgniecenie, kiedy plecak leży na ziemi.

Plecak Kross Pickup 15l - przód system nośny

Plecak Kross Pickup 15l - pas piersiowy gwizdek

Plecak Kross Pickup 15l - klamra pasa biodrowego

Prawidłowo ustawiony system nośny dobrze sobie radzi ze stabilnością plecaka. W czasie jazdy, szybko się o nim zapomina – Pickup nie szuka własnej ścieżki przy skokach, ani nie zsuwa się na kask na ściankach. Niska masa bardzo w tym pomaga.

Pomaga też na długich dystansach. Pickupa zabrałem między innymi na 8-godzinną, 120-kilometrową wycieczkę cross-country. Przy takim przebiegu spodziewałem się, że pod koniec moje ramiona będą błagać o litość. Nic z tych rzeczy! Pickup w pełni zasługuje na miano „wygodny”.


Werdykt

Kross zrobił plecak zgodnie z zasadą KISS: Keep It Simple, Stupid. Efektem jest prosty, przemyślany produkt, który oferuje wszystko to, co potrzebne i nic ponadto – a dzięki tej prostocie jest lekki i tani. Kross Pickup 15l nie odkrywa koła na nowo i nie wnosi na rynek plecaków żadnych szokujących innowacji, ale stanowi dobrze zrealizowany, wart każdej złotówki produkt, który spełni oczekiwania większości riderów.

Plecak Kross Pickup 15l -


Walety:

  • niska masa;
  • stabilność;
  • wygoda na długich dystansach;
  • praktycznie rozplanowane kieszonki;
  • pokrowiec przeciwdeszczowy.

Zady:

  • miękkie plecy podatne na wypychanie;
  • luzująca się regulacja szelek;
  • przeciętna jakość szwów.

Masa: 640 g

Cena: 169,99 zł

Kup w sklepie internetowym Krossa lub poszukaj taniej na Ceneo.


Zobacz też podobne wpisy:

 

  1. Miałem go przez miesiąc. Sprzedałem i kupiłem BTWINa 920 (był w promocji za 130zł). Porównując oba francuz wydaje się ciekawszym rozwiązaniem: ma dołączony bukłak, w mojej opinii jest o ligę wyżej pod względem jakości materiału, szwów. Jedyny minus to tylko jeden kolor – bordowy.

  2. Cena kosmiczna jak na to co dostajemy. Ja jak kolega wyżej także zakupiłem BTWINa 920 za 130zł. Nieźle wykonany, dobrze rozplanowane przegrody, dużo kieszonek, bukłak itp.
    Jeśli chodzi o wentylacje to wzorem dla mnie jest system jak w plecaku: http://www.sportmaxx.pl/product-pol-2595-PLECAK-HI-TEC-V-LITE-ARIZONE-35L-SYSTEM-WENTYLACJI-.html – czyli stelaż z siatki.

    1. Z tą „kosmiczną” to chyba przesadzasz ;) Zwłaszcza pisząc o B’Twinie, który bez promocji jest droższy (a w promocji ledwo 40 zł tańszy – cena „stratosferyczna”?).

      W każdym razie jeśli 170 zł za dopracowany plecak z rowerowymi ficzerami i z dobrych materiałów to dla Ciebie „kosmos”, to ciekawi mnie Twoja opinia na temat np. Camelbaka czy Evoc-a :)

      1. Można by te 40zł pominąć gdybyśmy mówili o przecenie np. z 540 na 500zł, ale w przypadku tego Krossa czy Deca 40zł oznacza cenę o 1/3 – 1/4 niższą ;) Jeśli kogoś interesuje taka półka cenowa, to będzie to istotna różnica. Także nie ma co na siłę bronić Krossa, tylko trzeba cieszyć się że jest alternatywa, a już każdy sobie wybierze co dla niego lepsze.

  3. Jak chodzi o wentylację to jak dla mnie wyznacznikiem jest Deuter :)

  4. Ja też mam Dutera (Race Exp Air) i to drugiego (pierwszego wymieniłem po 7 latach używania). Polecam, jestem mega zadowolony. Wchodzą spokojnie 4 browary w butelkach, kto woli puszki to nawet 6 zmieści :-). Żona miała Kellysa ale się podarł, to kupiłem jej Bike One 18 SL też mega zadowolona. EVOCa nie używałem ale z wyglądu wyglądają super!

  5. Michał a ja w innej kwestii na zielonym Krossie masz buty Adidasa z podeszwa traxion a nie stealth jeśli się nie mylę powiedz jak się spisują na platformach w tej wersji podeszwy :) ? Planuje zakup jakiegoś buta na rower wydają się ciekawe :)

    1. Prawdę mówiąc, właśnie je sprzedaję :P Wyglądają faktycznie mega, ale trzeba bardzo uważać z rozmiarem – są wąskie i ogólnie dość… specyficzne (porządna przymiarka obowiązkowo!).

      Sama podeszwa jest ok – nie odbiega zbytnio od Stealth w Slack Cruiserach, które opisywałem na blogu. Natomiast nie jest to jakość trzymania jak w 5.10.

  6. Mam deutera i uważam że porównywanie go z krosem lub bitwinem jest nieporozumieniem tyle w temacie

    1. Miałeś ww. plecaki ? Czy to tylko na wniosek dumnego użytkownika deutera ? Pytam bo miałem Deutera Race Exp Air, Krossa Pickup i mam Btwina 920. O ile w przypadku porównywania Krossa do Deutera można mówić o przepaści. Tak Btwin wypada na jego tle całkiem przyzwoicie.

  7. Evoc kupuje się raczej przez ochraniacz pleców, a nie jakość wykonania. Chyba nie ma żadnych tanich 15-20l z takim featurem. W tym sezonie jeszcze dojdą takie jerseye z ochraniaczami bez usztywnień na plecach właśnie pod te plecaki.

  8. Kilka zdań na temat B’twina napisałem na forum w temacie o plecakach enduro. Cena 130 zł to taka wieczna promocja. Cena 170 za tego Krosa to nieporozumienie, już lepiej szukać 4F.

  9. Będzie jakiś materiał o zielonym Soilu ?

    1. Nie, raczej się nastawiam na Soila EX w przyszłym sezonie. Na zielonym 3.0 jeździłem w sumie 2 dni, więc jeśli masz jakieś pytania, mogę coś napisać, ale na pewno nie pełnoprawny test ;)

      1. Podziel się wrażeniami ;)

      2. Jak się sprawuje Lis 34 ? Czy jest spora różnica względem Moona ?

        1. Lis bez zarzutu – myślę, że można go śmiało porównać do Pike.

          Różnicę względem Moona czuć na trudnych trasach i przy skakaniu – w tych sytuacjach dodatkowy komfort psychiczny pozwala na więcej.

          Soil z kolei bardziej inspiruje na podjazdach – już Moon jest pod tym względem dobry, ale na Soilu przez niższą masę i mniejszy skok podjeżdżanie jest równie skuteczne, ale bardziej dynamiczne. Na technicznych sekcjach może nawet czasem przyjemne…? ;)

          Choć szczerze mówiąc, różnica nie jest tak duża, jak można by się spodziewać. Gdybym nie jeździł do bikeparków i na zawody, chyba nawet wybrałbym Soila, tylko koniecznie założyłbym szerokie obręcze i porządne opony – delikatne Nobby Niki to największa wada tego roweru. Dlatego jaram się Soilem EX, który ma to w standardzie.

  10. Mój b twin 920 nie ma przegródek,organizera w komorze głównej. Okantowali mnie,foty ze str deca pięknie kłamią..

    1. Może dlatego, że foty na stronie przedstawiają przegródki w tylnej komorze a nie w głównej ;)

  11. Jakoś tak dziwnie się składa, że prawie identyczny wzór sprzedawała kiedyś znana sieć latającego owada w kropki za promo 20zł, służy do dziś po ręcznym wzmocnieniu szwów i bez żalu można go poniewierać ;-) W Krosie chyba napis kosztuje ze 120 zeta… Pozdr!

    1. Pokaż foty, porównamy ;)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Plecak Kross Pickup 15l

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: III Podhalański Zlot Enduro, Kościelisko

Hajlajtsy / 

Są takie imprezy, z których wracasz do domu po dwóch dniach i nie pamiętasz, na którą powinieneś nastawić budzik do pracy. Jeśli jeździsz na rowerze między innymi po to, żeby odciąć się od szarej codzienności, są one dla Ciebie ważniejsze od świąt Bożego Narodzenia i Barbórki razem wziętych.

Jedną z takich imprez jest Podhalański Zlot Enduro, który w miniony weekend już po raz trzeci odbył się w Kościelisku.


III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane


Ja od codzienności odciąłem się tak bardzo, że zapomniałem na zlocie myśleć o tym, co warto byłoby sfotografować i opisać w relacji. Wybacz więc, jeśli trochę przypomina tą z zeszłego roku

Co od tamtego zlotu się zmieniło? Prawdę mówiąc: niewiele! Wątpię jednak, że ktoś przyjechał tu oczekując nowości. Formuła zlotu już dawno została dopracowana do perfekcji.

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

Fot. Bukol, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale

15 rzeczy, o których NIE musisz pamiętać jadąc na zlot

Pojawia się ostatnio nowy rodzaj wyjazdów rowerowych, organizowanych w stylu kolarskich zgrupowań. Są skierowane do osób, które poza jazdą oczekują wyszukanych noclegów, masaży czy szkoleń. Nie twierdzę, że to zły pomysł, ale mnie osobiście nie przekonuje taka formuła – dla mnie jazda zawsze jest najważniejsza.

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

I to właśnie oferuje Podhalański Zlot Enduro: imprezę z rowerami mocno postawionymi w centrum uwagi i z profesjonalną oprawą, która podporządkowana jest myśleniu wyłącznie o nich.

  1. Wnoszenie roweru do pokoju? Nie trzeba – strzeżona przechowalnia się nim zajmie.
  2. Poranna wyprawa po bułki do sklepu? Zapomnij – pyszne śniadanie jest na miejscu.
  3. Planowanie wycieczki? Po co – pilot z Orbisu Rowerowego Podhala przeprowadzi Cię przez każdy zakręt.
  4. Nie masz picia na drogę? Tomar stawia.
  5. Rozgrzewka przed jazdą? Pumptrack jest „na zapleczu”.
  6. Awaria sprzętu? Przyjezdny serwis pomoże.
  7. Zapomniałeś z domu roweru czy kasku? Przetestuj modele 2017 Canyona, Whyte’a, Krossa i Uvexa.
  8. Brudny rower po tripie? Myjki są tuż obok.
  9. Nie masz co zrobić z brudnymi ciuchami? Worki leżą przygotowane przy wejściu.
  10. Posiłek regeneracyjny? Cateringu na zlocie nie powstydziłaby się Magda Gessler (dosłownie!).
  11. Piwo do obiadu? Wrzuć 3 zł do skarbonki i nalej sobie.
  12. Zmarzłeś na rowerze? Sauna już się grzeje.
  13. Masz ochotę na afterparty? Potańcówa jest zaraz obok kuchni.
  14. Zbyt trzeźwy na parkiet? Góralska herbata pomoże.
  15. Wolisz spokojniejsze klimaty? Zapraszamy do ogniska na rozmowy i kiełbasę.

Tak mniej więcej wygląda baza zlotu w MTB Hostelu. Okej, może to nie są rzeczy, dla których specjalnie stałbyś 2 godziny w korku na Zakopiance, ale jeśli chcesz skupić się na jeździe i gadaniu ze znajomymi o rowerach, szybko docenisz, że ktoś o tym wszystkim pomyślał za Ciebie.

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

Fot. Bukol, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale

Po co więc stać w tym cholernym korku…?

Główny powód jest więc prosty: jazda po rewelacyjnych singlach. Objeździliśmy wszystkie trasy Rowerowego Podhala: w sobotę te położone na Mietłówce, w niedzielę na Butorowym Wierchu. W sumie wszystkie 7 odcinków, które zawsze zaliczałem do klasyki polskiego enduro.

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

Stali bywalcy tutejszych imprez mogli trochę narzekać na brak czegoś całkiem nowego, ale trasy zostały odświeżone – zarówno przez naturę, jak przez członków Stowarzyszenia. Ta pierwsza zadbała o wypłukanie kilku usianych korzeniami ścianek, Ci drudzy o to, żeby nikt się na nich nie zabił. W kluczowych miejscach pojawiły się nawet siatki zabezpieczające, jak na zawodach DH – pro! Jak widać na zdjęciu, praca nie poszła na marne…

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

Ale zlot to nie tylko jazda po mokrych, technicznych singlach pod przewodnictwem Mistrza Jedi Polski Enduro. Jedną z tegorocznych nowości była opcjonalna wycieczka do Doliny Chochołowskiej, dla bardziej turystycznie nastawionych riderów. #endurobezspiny, niezależnie od chęci i umiejętności.

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane


Podsumowanie

Już ostatnie zawody Enduro MTB Series pokazały, że im lepiej impreza jest zorganizowana, tym lepsze są nastroje wśród jej uczestników. Ilość pracy, jaką ponad 20 członków Stowarzyszenia Rowerowe Podhale wkłada w przygotowanie najdrobniejszych detali Podhalańskiego Zlotu Enduro jest aż przytłaczająca!

Dodaj do tego wybitne trasy i piękną pogodę, a efektem jest jedyna w swoim rodzaju atmosfera, której nie odtworzysz na żadnej wycieczce organizowanej we własnym zakresie. I właśnie to jest powodem, dla którego spotkania organizowane przez Rowerowe Podhale są żelaznym punktem rowerowego kalendarza, dla którego warto odstać swoje w korkach i zaspać w poniedziałek do pracy.

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane

Fot. Bukol, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale (również zdjęcie tytułowe)


Enduro Award 2016

Ważnym punktem jesiennego zlotu jest nagrodzenie osób, które najbardziej przyczyniły się do rozwoju enduro w Polsce. 1Enduro zajęło 2. miejsce, za co ogromnie Wam dziękuję! Kiedy odbierałem nagrodę w zeszłym roku, blog miał zaledwie kilka miesięcy – cieszę się, że w nieco bardziej dojrzałej formie, dalej znajduje Wasze uznanie.

W tym roku statuetka (a w zasadzie 6-kilogramowa statua) powędrowała w zasłużone ręce Marka Janikowskiego i Piotrka Kurczaba (Trasy Enduro Srebrna Góra) – zgarnęli aż 59% głosów! Każdy, kto w tym roku odwiedził Srebrną, potwierdzi że ciężko sobie na to zapracowali.

Enduro Award 2016 - Trasy Enduro Srebrna Góra

Fot. Marcin Kin Photography

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że już sama nominacja to wielkie wyróżnienie dla każdego, kto wkłada serce w promowanie MTB. Wygrana w konkursie rozstrzyganym przez Was samych (a nie jakieś narzucone jury) to olbrzymi zastrzyk pozytywnej energii. Myślę, że każdy z nas już się cieszy, że ta energia zasili w tym roku budowę nowych singli!

III Podhalański Zlot Enduro 2016 Kościelisko Zakopane


Zdjęcia ze zlotu (lista aktualizowana na bieżąco):


Zobacz też powiązane wpisy:

 

  1. Ależ jestem dumny z tej przechowalni:-)
    A masz może wincyj zdjęć w jakimś tajnym zipie?

  2. Michał, w mojej ocenie oprócz prowadzenia bajk-bloga mozesz spokojnie zająć się prowadzeniem firmy opakowaniowej ;) …

    1. Czemu akurat opakowaniowej? :>

      1. Ponieważ w takim opakowaniu jakie zafundowałeś Zlotowi sprzedałbyś np jesienne ET jako najlepszą na świecie imprezę ;)

        1. Spoko. Jak mnie wywalą z roboty za odpisywanie na komentarze w czasie pracy, zajmę się marketingiem ;)

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: III Podhalański Zlot Enduro, Kościelisko

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Whyte G-160 RS 2017

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Mam wyrzuty sumienia. Po powrocie z wiosennych testów Whyte’a, chciałem opublikować bikeporna topowej odmiany modelu G-160. Piękne zdjęcia (próbka w prezentacji marki) dalej zbierają kurz na dysku twardym, a ta publikacja jakoś nigdy nie wstrzeliła się w „cykl wydawniczy”… Ale nic straconego – winy odkupię w przyszłym roku, bo Whyte G-160 będzie pojawiał się na blogu częściej, niż Kinga Rusin na Pudelku. A to dlatego, że rower ten… kupiłem. Oto więc najseksowniejsze detale mojej osobistej limuzyny na sezon 2017.


Whyte G-160 RS 2017 - prawa

Słowa „limuzyna” użyłem nie bez powodu. Reach wynosi tu 455 mm, czyli więcej niż w nowym Specializedzie Enduro w rozmiarze L…

Whyte G-160 RS 2017 - rozmiar S

…tyle że tutaj jest to rozmiar S! Przy moich 170 cm wzrostu, zazwyczaj wybieram „za duże” M-ki, tutaj nie było to konieczne.

Whyte G-160 RS 2017 - bok

Drugi wymiar decydujący o charakterze G-160 jest jednocześnie cechą, w której najbardziej zakochałem się w testowanym niedawno Whyte T-130 RS. Jest to wysokość suportu. A właściwie niskość suportu (340 mm). Wiedząc co się święci, gumowe osłonki na korby założyłem jeszcze przed pierwszą jazdą.

Whyte G-160 RS 2017 - przód detal

Reszta geometrii nie jest aż tak radykalna. Kąt główki ramy to dość pospolite 66° – o pół stopnia więcej, niż w Moonie. Tu za stabilność na zjazdach odpowiada przede wszystkim długość.

Whyte G-160 RS 2017 - lewy bok

Zwyczajny kąt główki ramy i długa górna rura sprzyjają też podjeżdżaniu. Podobnie, jak stromy kąt rury podsiodłowej (74,7°).

Whyte G-160 RS 2017 - SCR Single Chain Ring

Całość dopełnia krótki tylny trójkąt: 425 mm przy ogromnym prześwicie na błoto, za to kosztem przedniej przerzutki. Single ring only!

Whyte G-160 RS 2017 - górna rura

RS w nomenklaturze Whyte’a oznacza „Raczej Sensownie” – to środkowa wersja wyposażenia. Ma wszystko, czego mógłbyś chcieć od tego typu roweru. Budżet został ulokowany w najważniejszych podzespołach, ale bez zbędnych błyskotek.

Whyte G-160 RS 2017 - wyposażenie

Cena G-160 RS jest dość płynna przez brexit i szalejący kurs funta, ale mówimy tu o okolicach 17,5 tys. zł.

Whyte G-160 RS 2017 - prawa

Mimo marki premium, może wydawać to się sporo, jak za rower na aluminiowej ramie. Aż nie rzucisz okiem na to, co dynda na jej końcu.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM X01 Eagle

SRAM X01 Eagle. To zdecydowanie gwóźdź programu w osprzęcie G-160 RS.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM Eagle casette

Prawie 1/10 ceny roweru stanowi… kaseta. Lekko przerażająca myśl, kiedy na pierwszą jazdę wybierasz się na błotne zawody w Bieszczadach.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM Eagle kaseta 10-50

Kaseta nie byle jaka: 12 biegów o zakresie 10-50T. Zagadka: czego brakuje na tym zdjęciu?

Whyte G-160 RS 2017 - tarcza 180 mm SRAM Eagle

Odpowiedź: tarczy hamulcowej. Jeśli czekałeś, aż kasety przerosną tarcze, ten moment właśnie nastąpił.

Whyte G-160 RS 2017 - przerzutka SRAM X01 Eagle

Równie pokaźna jest niestety długość wózka przerzutki. Jeśli Twoje ulubione trasy przypominają siedlisko hien z „Króla Lwa”, raczej zostań przy 1×11.

Whyte G-160 RS 2017 - Truvativ Descendant Carbon Eagle

Jedyny element spoza grupy X01 to carbonowa korba Truvativ Descendant. Jeśli uważasz, że „za 17 klocków musi być carbon!!!”, to jest i on.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM Eagle chainring tooth profile

Nowy kształt zębów narrow-wide to ewidentny prztyczek w nos dla wszystkich firm produkujących własne zamienniki: „copy that, bitches!”.

Whyte G-160 RS 2017 - tarcza SRAM Guide 180 mm

Hamulce to SRAM Guide R, czyli podstawowy model. W rowerze tej klasy jest to rozczarowanie i zdecydowanie najsłabszy punkt programu.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM Guide R klamka

Przy okazji też główne źródło problemów: pokrętła regulacji odległości od kierownicy lubią się zacinać, a tłok jest bardzo wrażliwy na jakiekolwiek zanieczyszczenia.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM Guide R 4-pot

Biorąc pod uwagę mocno grawitacyjny charakter G-160, w konsternację wprawia też przednia tarcza o średnicy 180 mm. Przy moich 64 kg nie jest to problem, ale więksi riderzy mogą krzywić się na taki wybór.

Whyte G-160 RS 2017 - Rock Shox Lyrik RC

Zdecydowanie bardziej doinwestowany element to amortyzator: Rock Shox Lyrik RC o skoku 160 mm.

Whyte G-160 RS 2017 - Rock Shox Lyrik RC 160 mm

Miło, że tym razem nie będę musiał załatwiać we własnym zakresie customowych pomarańczowych naklejek ;)

Whyte G-160 RS 2017 - Rock Shox Lyrik RC

Lyrik ma oczywiście oś w standardzie Boost.

Whyte G-160 RS 2017 - Rock Shox Monarch RT3

Z tyłu za amortyzację odpowiada Rock Shox Monarch RT3 z puszką Debonair.

Whyte G-160 RS 2017 - RS Monarch RT3 Debon Air

Zaskakuje wybór wersji bez dodatkowego zbiorniczka wyrównawczego (Monarch Plus), ale ma to jedną poważną zaletę: miejsce na bidon :)

Whyte G-160 RS 2017 - RS Monarch platform knob

Mi przeszkadza jedynie lokalizacja pokrętła platformy. Nie dość, że łatwo ją przełączyć przy wkładaniu wspomnianego bidonu, to jeszcze przy okazji można zmienić ustawienie tłumienia powrotu (co przydarzyło mi się na początku przygody z T-130 RS).

Whyte G-160 RS 2017 - Rock Shox Reverb

Trio Rock Shoxa dopełnia zmodernizowany na 2017 Reverb. W ramie w rozmiarze S ma on standardowy skok 125 mm, ale w M i L montowane są odpowiednio 150 i 170 mm.

Whyte G-160 RS 2017 - siodło

Siodełko Whyte’a dupy nie urywa… Czyli to chyba dobrze? Na dłuższą metę chyba jednak założę ulubione WTB Volt.

Whyte G-160 RS 2017 - Promax mostek

Logo Whyte znajdziesz też na krótkim mostku (40 mm), dobrze uzupełniającym geometrię progresywną – mało który rower tak bardzo zasługuje na to określenie! Ciekawostka: mostek ma wewnątrz plastikową zaślepkę, zapobiegającą wpływaniu wody. Designed in UK.

Whyte G-160 RS 2017 - top cap

Mój ulubiony detal rowerów Whyte: śrubka top-capa :)

Whyte G-160 RS 2017 - kierownica 780 mm

Zgodnie z oczekiwaniami, kierownica o średnicy 35 mm ma 780 mm szerokości. Jeśli wolałbyś logo Race Face czy innego Eastona, zapewniam że jakość wykończenia im dorównuje.

Whyte G-160 RS 2017 - SRAM Guide R

Tego samego nie powiedziałbym o chwytach – już w teście T-130 przeszkadzało mi, że są dość cienkie i twarde.

Whyte G-160 RS 2017 - chwyty gripy

Razem z barendami, punktują jednak w kategoriach „koordynacja kolorystyczna” i „dbałość o detale”.

Whyte G-160 RS 2017 - piasta Whyte

Do grafitowo-pomarańczowej kolorystyki pasują też koła. Piasty to kolejne komponenty brandowane przez Whyte.

Whyte G-160 RS 2017 - Whyte micro engagement hub

Nie ma jednak do czego się przyczepić – 6-zapadkowy bębenek zazębiający co 9,2 stopnia może konkurować z Hope. Obie piasty są w standardzie Boost.

Whyte G-160 RS 2017 - WTB STs i29

Szerokie są też obręcze. Hit sezonu 2017, czyli WTB STs i29, jak sama nazwa wskazuje, mają szerokość wewnętrzną 29 mm. I naklejki pod kolor ramy – więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

Whyte G-160 RS 2017 - WTB STs i29

Chociaż nie – jeszcze tubeless-ready bym sobie życzył. Oczywiście moje życzenie zostało spełnione, włącznie z fabrycznym oklejeniem taśmą i wentylami dołączonymi do roweru. Pozbycie się dętek trwało kilka minut.

Whyte G-160 RS 2017 - Maxxis High Roller 2

A propos opon. Przednia to standardowy, sprawdzony i mój ulubiony Maxxis High Roller 2 w wersji EXO 3C MaxxTerra, o szerokości 2.4″.

Whyte G-160 RS 2017 - Maxxis Minion SS Exo

Tylna to już mniej oczywisty wybór, zwłaszcza biorąc pod uwagę brytyjski rodowód roweru. Maxxis Minion SS łączy klocki boczne Miniona z „tarką” zamiast środkowego bieżnika.

Whyte G-160 RS 2017 - Minion SS

Na wiosnę na pewno chętnie przetestuję seryjne combo. Póki co, mokre zawody Enduro MTB Series zmusiły mnie do założenia bardziej agresywnego duetu z Maxxisem Shorty w roli głównej.

Whyte G-160 RS 2017 - miejsce na oponę

Jedno, czego nie obawiałem się jadąc w Bieszczady, to zapchanie ramy błotem.

Whyte G-160 RS 2017 - mud clearance

Brytyjczycy podeszli do tej kwestii bezkompromisowo i rama wygląda, jakby bez problemu mogła przyjąć plusowe opony.

Whyte G-160 RS 2017 - suport GXP

Jak już jesteśmy przy okolicach suportu, warto zwrócić uwagę na fakt, że jest to klasyczny wkręcany pakiet. W angielskim błocie, pressfit po prostu nie dałby rady. Jak pokazuje doświadczenie – polskie błoto nie różni się pod tym względem zbytnio…

Whyte G-160 RS 2017 - rozstaw łożysk

Po sąsiedzku z suportem mieszkają łożyska głównej osi obrotu. Dzięki wyproszeniu z towarzystwa przedniej przerzutki, są one rozstawione na oko jakieś dwa razy szerzej, niż w jakimkolwiek innym rowerze.

Whyte G-160 RS 2017 - wahacz Quad Link

Kompatybilność wyłącznie z napędami jednorzędowymi pozwoliła też na zaprojektowanie prostego, symetrycznego wahacza, co jest optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia sztywności i masy.

Whyte G-160 RS 2017 - dożywotnia gwarancja na łożyska

Ogólnie, 4-zawiasowe zawieszenie Whyte’a na pierwszy rzut oka jest pozbawione wyszukanych smaczków. Detale, takie jak łożyska schowane za dodatkowo uszczelnionymi „klapkami”, można docenić dopiero na drugi rzut oka, lub po kilku miesiącach mycia roweru myjką ciśnieniową.

Whyte G-160 RS 2017 - link zawieszenia

Oczywiście, przy odpowiednio brutalnym użytkowaniu wszystko można zepsuć, ale dzięki dożywotniej gwarancji na łożyska powinieneś spać spokojnie. Na resztę: 4 lata, pod warunkiem rejestracji on-line.

Whyte G-160 RS 2017 - Intergrip zacisk sztycy

Pozostając w kwestii uszczelnień, wypada (po raz kolejny) pokazać charakterystyczne dla Whyte’a bajery, takie jak zintegrowany, schowany wewnątrz ramy zacisk sztycy. Eliminuje to podłużne rozcięcie rury podsiodłowej, czyli główny dopływ wody do wnętrza ramy.

Whyte G-160 RS 2017 - cable grommet

Wodoszczelne są też wejścia poprowadzonych wewnątrz ramy przewodów. Schowanie kabli bardzo ułatwia utrzymanie roweru w czystości.

Whyte G-160 RS 2017 - Crud Catcher mount

Utrzymanie w czystości własnej twarzy, ułatwia natomiast mocowanie błotników Crud Catcher pod dolną rurą. Możesz je uznać za lekki anachronizm – dziś wszyscy używają błotników montowanych na podkowie widelca. Ale zawsze to dwie zapasowe śrubki na wypadek urwania bidonu ;)

Whyte G-160 RS 2017 - przód

Całość waży ok. 14,7 kg, z pedałami i oponami założonymi na mleku. Taka wartość nie wyrywa z butów, biorąc pod uwagę cenę. Zostawiając podobną sumę u Canyona czy YT Industries, zyskasz co najmniej kilogram. Ale jeśli doczytałeś aż tutaj, podejrzewam, że nie jesteś potencjalnym klientem tych marek.

Whyte G-160 RS 2017 - top tube logo

Dla kogo jest więc G-160? Podpowiedzią niech będzie fakt, że Whyte możliwościami tego roweru tłumaczy brak w ofercie roweru DH. Po prostu nie jest potrzebny.

Whyte G-160 RS 2017 - tył

To nie jest rower dla niedzielnych endurowców rodem z Twistera, ani wozidło do górskiej turystyki. Od tego jest T-130. Głównym przeznaczeniem G-160 jest racing i szybka jazda po najtrudniejszych szlakach.

Whyte G-160 RS 2017 - przód

Jak się nad tym zastanawiam, to trochę jestem przerażony – jakiego potwora ja kupiłem?! T-130 kusił mnie bardzo, ale uznałem że w bikeparkach i na zawodach dodatkowe 3 cm skoku nie zaszkodzą.

Whyte G-160 RS 2017 - rama

Pierwsze testy w Baligrodzie na szczęście rozwiały moje wątpliwości. G-160 RS nie jest wspomnianą na wstępie limuzyną łamiącą się na rondach. Prawdę mówiąc, składanie tego roweru w zakręty to jego najbardziej uśmiechogenny aspekt. Mam wrażenie, że rower wali się w zakręt, jak tylko przyjmiesz odpowiednią pozycję. A potem automagicznie blokuje się w pozycji „opotymalny-kąt-do-akurat-tego-łuku” i tnie go jak slalomowe narty, nie przejmując się zbytnio nawierzchnią. Po przesiadce z T-130 od razu czuje się silne geny marki.

Whyte G-160 RS 2017 - lewa

Nie wiem jeszcze, czy to dzięki krótkiemu tyłowi, niskiemu suportowi, umiarkowanemu kątowi główki ramy czy po prostu ultra-pewnej pozycji na rowerze wynikającej z geometrii progresywnej. Pewnie wszystkiego po trochu!

Whyte G-160 RS 2017 - prawa

To tyle na dziś! Resztę wrażeń z jazdy opiszę późną wiosną w pełnym teście i oczywiście w teście długodystansowym po pełnym sezonie. A teraz wybacz, idę poznać się z G-160 trochę bliżej!


Czujesz niedosyt? Zajrzyj na www.whyte.pl.

Przypominam też, że rowery Whyte będzie można za darmo przetestować na III Podhalańskim Zlocie Enduro, który odbędzie się już w ten weekend.


Zobacz też inne artykuły związane z marką Whyte:

 

  1. Przy jednym blacie w rowerze do ostrego enduro haratania brak prowadnicy lancucha świadczy o jakiejś dodatkowej doskonałości 1×12 w stosunku do np 1×11 ?

    1. Niby jest nowy profil zębów, ale jak on się ma w porównaniu do 1×11? Jeszcze nie wiem.

      Jeżdżę jednak już bardzo długo bez prowadnicy i nie odczuwam potrzeby jej założenia. Bardziej by mi zależało na dolnej osłonie – więc na pewno w tym roku jakaś prowadnica z „taco” się pojawi :)

  2. Pozostaje tylko pogratulować zakupu. Sprzęt jak marzenie , może kiedyś z Whyte coś zakupie, ale w cenie 17tyś to nawet na motory nie patrze hehe. Ciekawe jak z tymi łożyskami i gwarancją na nie. Dożywotnia gwarancja faktycznie jest?

    1. No jest, czemu ma nie być? :) Jak łożyska się zużyją, piszesz do Whyte i dostajesz nowy komplet.

  3. Skoro przemawia do Ciebie geometria progresywna (a do kogo nie?!), to dlaczego nie skusiłeś się na Pole Evolink 150?

    1. 1. Whyte to nie tylko geometria, ale też inne elementy układanki, która bardzo mnie przekonuje :)
      2. Pole zaczyna się od 22 tys. zł, i to bez Eagle…

  4. Moja niedawno założona kaseta 11-46 wydawała się olbrzymia a potem zobaczyłem Twoją w Baligrodzie. Ogromna :)
    Moja też zasłania tarczę :)

  5. Pytanie nie jest złośliwe choć tak może brzmieć;) : „Jak myślisz, jaki byłby Twój wynik w Baligrodzie gdybyś jechał na swoim poprzednim rowerze?”. Szczerze proszę:)

    1. Taki sam albo lepszy, bo była to moja pierwsza jazda na Whyte i dopiero na ostatnim OS-ie się w niego wjeździłem ;)

  6. Jakoś bez przekonania. Że niby rower do katowania, bo brak modelu DH w ofercie a damper bez piggybacka? Że 17k za rower o wadze prawie 15kg? Do tego 3/4 komponentów firmowych, na których każdy producent zawsze zarabia nie musząc odstępować marży. :) Kocham w Whyte detale takie jak uszczelnienia, ale nie stanowią one dla mnie tego samorodka, który przeważyłby szalę na jego korzyść. Za to z ogromną chęcią już pojutrze przetestuję jak się prowadzi!

  7. Waga dramat…z takim osprzętem rowery enduro schodzą poniżej 13kg. Ta rama taka ciężka przez te zaślepki i inne wymysły. Myślę że przy twojej wadze ten rower będzie cię spowalniał.

    1. Z tym 13 kg chyba trochę przesadziłeś :>

  8. Mostek jest taki sam jak w zeszłorocznym Patriocie od Authora , też ma zaślepkę :) czyli jednak zaprojektowane na Tajwanie :)

  9. Co daje stosowanie szerokich felg?
    Miłego dnia…

    1. 1. Większa szerokość/objętość opon.
      2. Lepsze podparcie opon w zakrętach.

      1 + 2 = możliwość jazdy na niższym ciśnieniu, lepsza trakcja, mniej snejków.

  10. Dokładnie tak. Sam przesiadłem się z 23mm wewnętrznej szerokości na 35mm. To jest inna bajka, inna jazda. Przy ciśnieniu 0,75 bara przód i 0,85 z tyłu oraz opon szerokości 2,35 grip jest gigantyczny. Pewność prowadzenia jest na znacznie wyższym poziomie gdyż opona nie ma tendencji do „pływania”, znacznie lepiej się wykłada w ciasnym zakręcie.
    Wracając do Whyte’a. Jak z podjeżdżaniem takim czołgiem? Przód nie ma tendencji do odrywania się od gruntu? Choć tu na bank mocno pomaga długi reach, można się położyć na rowerze i brnąć w górę. A czy ta długość nie przeszkadza w zwinności? Bunny hop, murki czy schodki jak tu wygląda te 1200mm rozstawu osi? Pozdrawiam

    1. Na podjazdach jest tak jak piszesz – długi reach, stroma podsiodłówka, 32×50 i można kręcić cały dzień :) Przód zdecydowanie się nie odrywa. Na razie za mało na nim jeździłem, żeby napisać coś więcej.

      Co do zwinności, to bardzo pomaga krótki tył, więc bunny hop „sam się robi”. Ale murki i schodki? Poważnie? :)

  11. a torque capsy ma ??

  12. Jak porównujesz prowadzenie striva do whyta, oba w geometri progresywnej na podobnym zawieszeniu od rs ? Plusy?minusy? Mocno zastanawiam sie właśnie na tymi dwoma rowerami ale pewnie i tak zaważy organoleptyczna przysiadow na podchalu juz jutro :}, choć nie ukrywam opinia blogera mile widziana

    1. Na Strive nie jeździłem od roku, więc trudno mi porównać. Weź jednak pod uwagę, że w tym samym rozmiarze Whyte jest o ponad 30 mm dłuższy. Pozostałe wymiary niemal identyczne, więc sprawdzenie ich na żywo zdecydowanie będzie najlepszym rozwiązaniem :)

      1. Problem w tym ze pewnie sytylacja powtórzy sie z wiosny nie będzie s-ki w race od canyona a tylko m ka specyrala zwykła, a do whyta sie nie dopcham :) trzeba będzie sie ładnie do blogera uśmiechnąć

          1. Serdecznie dziękuje za możliwość dogłębnego przetestowania prywatnego roweru który tak często wyrywałem ci z ręki, powiem szczerze zakochałem sie. Dwa dni biłem sie z myślami czy 130 czy 160 i dalej nie jestem pewny czy cos wszechstronnego czy bezkompromisowe napierd@lanie w doł z mega przesuniętym progiem bespieczenstwa i komfortu kosztem podjazdów. Jedno wiem na bank na żadnym z rowerów które wyrywałem ludzią z rąk na RP nie siedziało mi sie tak fajnie jak na Whyte. Rower nie jest idealny cena, wali korbami po ziemi jak Cygan po garnkach, hamulce które pewnie i tak każdy zamieni na xt lub slx, ale to jaki funn daje ten rower z jazdy jest NIEWYOBRAŻALNY !!!

  13. Piękny sprzęt! Gratulacje! No jedyne co można się przyczepić to cena i ta waga… Ale nie wszystko można mieć na raz! Dalekich lotów!

  14. No murki, schodki…takie miejskie north shory i bike parki:) Radom jest płaski i trzeba mieć miejską alternatywę dla górskich singli.
    To jeszcze pytanie o Eagle’a. Maksymalne przełożenie jak sam napisałeś masz 32×50. Czy to taki młynek 22/36? Dużo lżej niż jedenastkowe 30×42? Czy działanie przełożeń możesz określić jako SUPER, coś jak 11-ka Srama?

    1. Tak trudno podzielić dwie liczby? :P
      32/50 = 0,64
      22/36 = 0,61
      30/42 = 0,71

      Działanie jest oczywiście SUPER, nawet łańcuch nie spada przy kręceniu do tyłu (50T ma zęby narrow-wide) :P

  15. Przy 170cm kupiles rozmiar S?

      1. Hmm mam 172 i ujezdzam G160 S w rozmiarze M,ktory wydaje sie optymalny.Nie brakuje ci troche roweru pod soba?

        1. Nie, jest idealnie :) Przy M-ce musiałbym wymienić sztycę, bo przy 150 mm skoku miałbym za wysoko siodło. Już przy 125 mm byłoby na styk…

          1. Dziwne w mojej M-ce jest sztyca 125.Nic to,milego uzytkownia,bo rower zacny.

          2. Ja mam wersje 160 S czyli model nizej,moze dlatego.

    1. I powiem ci ze jest idealnie, jednak przy g130 trzeba brać M

  16. Bez wątpienia zacny sprzęt i z taka geometria banan bedzie permanentny zwłaszcza w dół. W kwesti masy dodam że gdyby użyli aluminium 6061 potrójnie cieniowanego masa byłaby prawdopodobnie w okolicy 13 kg a w tej kasie powinni :-) czy do takich szerokich obręczy trzeba użyć taśmy o szerokości identycznej co szer obręczy ?

    1. Rama jest z alu 6061 cieniowanego, w dodatku jest to chyba jedyna marka, która ma zupełnie oddzielny zestaw rur (z innym cieniowaniem) dla każdego rozmiaru. Ale widocznie niska masa nie była priorytetem przy dobieraniu ich parametrów :)

      Co do szerokości taśmy – zawsze powinna być trochę szersza, bo obręcz w środku nie jest płaska (środkowy „kanał” pochłania parę milimetrów).

      1. myślę o jednym pisze o drugim, miałem na myśli potrójnie cieniowane aluminim 6066 . Ale umówmy się, 1 kg w jedną czy w drugą strone – jakie to ma znaczenie? i tak jeżdzimy rekreacyjnie. Trochę więcej wody i błota…zresztą przy Twojej masie troszkę cięższy rower sprawi że będziesz szybszy, bardziej pewny siebie i stabilniejszy w dół.

      2. P.S. Do obręczy 27 mm jak szeroką taśmę być mi polecił?
        WTB 30 mm ogarnie ? czy wziąć 34 mm ?

        1. WTB zaleca taśmę 34 mm do obręczy i29, więc w Twoim przypadku 30 mm powinna być w sam raz. Stans też potwierdza:
          http://www.notubes.com/help/rimstripfinder.aspx

          1. Podziękował!

  17. Gratulacje zakupu i wyboru!
    Oglądałem whyte na bikeexpo i muszę przyznać, że są warte tych pieniędzy.
    Zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Może T130 na następny rok? kto wie!

    P.S.: czytając test T130 obstawiałem, że kupisz Whyte :)

  18. Ogólnie to rowerek super to jestem ciekaw kiedy będzie ta obiecana w pierwszym teście długodystansowym recenzja Moona 2.0.
    W końcu twierdziłeś, że jest to dopiero półmetek a kolejna część ukarze później.
    Czekam z niecierpliwością ;)

    1. Już piszę, będzie w najbliższych tygodniach :)

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Whyte G-160 RS 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top