SPD czy platformy?

Porady, Sprzęt / 

Rowerzyści uwielbiają gadać o pedałach. Dylemat między pedałami zatrzaskowymi a platformami to sztandarowy wątek każdego forum, w którym każdy czuje się zobligowany podzielić swoim wyborem i zaciekle hejtować stronę przeciwną. Postaram się uczynić rzecz niemożliwą: pogodzić obie strony, przedstawiając argumenty przemawiające za obydwoma wyborami.

I przekonać Cię, że tak naprawdę wybór zależy wyłącznie od Twojego widzimisię.

Widzisz misie? A co - jak już piszę o pedałach, to idę na całość. Wiem, co to ryzyko!

Widzisz misie? A co – jak już piszę o pedałach, to idę na całość. Wiem, co to ryzyko!

Uwaga poboczna: pedały zatrzaskowe nazywam tu „SPD” dla uproszczenia. Jestem świadom, że jest to tylko nazwa handlowa systemu Shimano i poza nimi jest jeszcze na rynku mnóstwo innych, świetnych „klików”, jak Time czy Crank Brothers. Prawda jest jednak taka, że 9 na 10 początkujących i tak wybierze Shimano ze względu na najlepszą i najłatwiej dostępną ofertę w najtańszym segmencie.

SPD czy platformy


SPD

Koronnym argumentem fanów stukających butów jest lepsza kontrola nad rowerem. Faktycznie, wpięcie się w pedały daje +5 do pewności siebie. Ryzyko ześliźnięcia się stopy przy przelocie przez rąbankę z prędkością warp 3 jest przyjemnie niskie, a w krytycznej sytuacji masz możliwość łatwego podciągnięcia roweru. Bardzo to sobie ceniłem jeżdżąc na kiepskim fullu czy teraz na hardtailu. Jeździec i maszyna jako jedna całość i tak dalej…

Druga rzecz, dość oczywista, to pedałowanie. Każdy (kto nie jeździł nigdy w SPD) powtarza w kółko, że pedałowanie w zatrzaskach jest bardziej efektywne, bo można ciągnąć je do góry i ogólnie kręcić ładnie „na okrągło”, a nie tylko dusić w dół, jak prostak. Tyle że w prawdziwym życiu, trzeba być wytrenowanym szosowcem, żeby utrzymać taki sposób pedałowania dłużej, niż przez minutę. Czasem jednak ta minuta może być decydująca. Punkt dla „klików”.

Zawodników jeżdżących w Enduro World Series na platformach można policzyć na palcach jednej ręki żółwia ninja.

Poza tym dochodzą kwestie wizerunkowe, czyli wyznawana szkoła lansu. Wszyscy prosi jeżdżą w zatrzaskach. „Wklikiwanie się” w pedały po ruszeniu z miejsca powoduje szacunek otoczenia i że pannom miękną nogi. Nie no, serio – w „peletonie” Enduro World Series, czy nawet PŚ DH, zawodników jeżdżących na platformach można policzyć na palcach jednej ręki żółwia ninja. Więc jeśli liczy się tylko performance, wybór jest prosty.

Wyobrażacie sobie Graves-a na platformach? No błagam... / fot. VitalMTB

Wyobrażacie sobie Graves-a na platformach? No błagam… / fot. VitalMTB

Platformy

Na wstępie uwaga ogólna: wspomniałem, że SPD to system. Podobnie jest z platformami. Nie dziw się, że są do dupy, jeśli jeździsz na nich w trampkach z Biedronki. Na zatrzaskach byłoby w nich jeszcze bardziej do dupy. Dużo ludzi kupuje same pedały, „żeby spróbować” i po pierwszym strzale pinami w piszczel wraca do klików. Nikt jednak, o dziwo, „dla spróbowania” nie przykręca bloków SPD do zwykłych butów. Kupując platformy, kup buty do platform! Twoje najlepsze opcje to Five Ten (Impact, Freerider Element) i Shimano (AM41).

Co więc daje tak dobrany system? Przede wszystkim łatwość nauki. Ciepła kołderka bezpieczeństwa, jaką otaczają Cię wpinane pedały, izoluje Cię od prawidłowej techniki jazdy. Platformy zmuszają Cię do trzymania pięt nisko, do skakania bunnyhopem, do prawidłowego wybijania na hopkach. To są podstawy, które prędzej czy później trzeba poznać i wykorzystywać również w SPD. Na platformach nauczysz się ich dużo szybciej.

Pewność siebie wynikająca z wpięcia w SPD topnieje tym szybciej, im bardziej teren nas przerasta.

Nauka i przekraczanie granic będzie też bardziej bezstresowe. Pewność siebie wynikająca z wpięcia w SPD topnieje tym szybciej, im bardziej teren nas przerasta. Pionowe ścianki, mokre korzenie, trawersy i błoto – w takich warunkach SPD wymagają dużego doświadczenia i wiary w swoje umiejętności, a jazda z wypiętymi butami to ślizgające się po pedałach samobójstwo.

Platformy nie są może zbyt popularne w enduro, ale do nauki są zdecydowanie lepszym wyborem / fot. TriRideMTB

Platformy nie są może zbyt popularne w enduro, ale do nauki są zdecydowanie lepszym wyborem / fot. TrirideMTB

Co dla kogo?

Ambitny rider nastawiony na ściganie = zatrzaski
Początkujący rider nastawiony na szlifowanie umiejętności = platformy

To naprawdę proste i moim zdaniem nie podlega dyskusji. Tylko że niestety dotyczy tylko skrajnych 20% populacji bikerów, a pozostałe 80% wypada gdzieś pośrodku i może sobie jeździć, na czym chce.

  • Swoje pierwsze sezony spędziłem na platformach. Było ok, sporo się nauczyłem.
  • Potem na parę lat przesiadłem się na SPD. Efekt „wow” był potężny, pewność siebie na szybkich zjazdach skoczyła do stratosfery.
  • Aż do spotkania ze stromymi trawersami na trasie PŚ w Mariborze. Założyłem na próbę platformy i odkryłem je na nowo.
  • Po 2-3 latach odkryłem natomiast zawody enduro i znów się wpiąłem.
  • W końcu pod koniec sezonu 2014 uznałem, że strasznie się rozleniwiłem, jeśli chodzi o technikę jazdy i czas znowu trochę pojeździć na platformach.

Co próbuję Ci powiedzieć, to to, że w różnych sytuacjach, różne osoby mogą jeździć lepiej w zatrzaskach. Albo na platformach.

Serio, nie ma zasady.

SPD czy platformy

Zarówno pedały zatrzaskowe, jak i platformowe wymagają specjalnego obuwia, więc błagam, nie oceniaj platform na podstawie jazd w butach na deskorolkę, czy innych trampkach!

Podsumowanie

Zarówno platformy, jak i pedały zatrzaskowe mają swoje zady i walety – rzekł Captain Obvious. Gdyby tak nie było, rynek byłby zdominowany przez jedyny słuszny typ pedałów, a jednak co chwilę producenci serwują nam zarówno nowe „kliki”, jak i platformy.

Potraktuj to jako sugestię i pojeździj na obydwu rozwiązaniach. Może nie tylko wybierzesz lepsze dla Ciebie, ale też uznasz, że obydwa są fajne do różnych zastosowań. Tylko, do cholery, kup porządne buty!


PS. Jeśli spodobał Ci się artykuł, pamiętaj, żeby zapisać się do newslettera! ;)

  1. Rzeczywiście temat tak bardzo ZAWSZE na czasie, że czasem chce się odwrócić od rozmówców i nie słuchać :)
    Piąty rok na rowerze, trzeci w terenie i wciąż nie umiem przekonać się do SPD. Do zeszłego roku to było niczym nie uzasadnione, dopóki nie wypróbowałam klików i …. nie porozpierdzielałam sobie piszczeli. Nie na amen, ale rok mija, a one po dziś dzień potrafią zaboleć.
    Czy wrócę do espedów? Nie wiem. Na dzień dzisiejszy wezmę sobie do serca „porządne buty, do cholery” i naukę kontynuować będę na platformach.
    Serwus

  2. Faktycznie spór pomiędzy fanami różnych rozwiązań bywa czasami bardzo zażarty. Generalnie każdy musi sam zdecydować co bardziej mu odpowiada. Dla mnie najważniejszą rzeczą przy wyborze pomiędzy zatrzaskami a platformami jest to jak się czujesz z konkretnym rozwiązaniem. Nie ma sensu na siłę przypinać się do roweru bo inni tak jeżdżą, tak samo działa to w drugą stronę.

  3. Technikę już chyba mam, ale przy jeździe dh wciąż blokuje mnie ciągle powtarzające się pytanie – czy się wypnę? Dlatego na downhillówce śmigam na platformach. W enduro nie skacze się wielkich hop ale w bikeparkach gdy na 10m hopie masz zaliczyć niedolota lub tzw. dziobaka, sporo rowerzystów puszcza rower i przeskakuje nad nim dzięki czemu wychodzi z opresji niemal bez szwanku. Niestety w spd sytuacja jest taka, że zazwyczaj ciągniemy rower za sobą więc nie dość że lecimy bez kontroli to jeszcze jest niemal pewnie, że rower trafi w nas. Sama widziałam dwie takie sytuacje, jedna skończyła się na szczęście tylko poobijaniem, druga złamaniem obojczyka (bo upadek był na ręce i glowe zamiast na nogi – „dzięki” zatrzaskom).
    Na sztywniaku mam najprostsze spd shimano, nawet próbuję się przełamywać jadąc z nimi na rychleby, do srebrnej, na ślęże, kilimandżaro… niby cośtam skaczę, jeżdzę po kamolach, ale nie wiem… jakoś nie czuję tego super prowadzenia roweru. W zasadzie trzymam te spd tylko dlatego że to sztywnika i bez zatrzasków nogi by mi co chwile spadały :).

  4. W absolutnie żadnym temacie o SPD vs Platformy nie ma info o znacznym ryzyku zerwania więzadeł w kolanie w SPD. Wypięcie się w razie gleby zajmuje mikrosekundy więcej czasu co może doprowadzić do podparcia się nogą w nienaturalny sposób. Ja to przetestowałem na „własnej skórze” (a sporo lat ładnie się wypinałem w awaryjnych sytuacjach) a raczej kolanie i teraz nawet na szosie jeżdżę w noskach, a w terenie oczywiście platformy. Rozmawiając w szpitalu z pielęgniarką, mówiąc że stało się to na rowerze, od razu słyszę „aaa pedały wpinane” :-) Pierwsze co powiedział mój znajomy anestezjolog „pedały wpinane” :-) Ja już nie wrócę do SPD, pomimo, że dobrze mi się na nich jeździło.

    1. Dzięki za cenną wiedzę z pierwszej ręki. Słyszałem o przypadkach kontuzji na lądowaniach przez zatrzaski, ale wokół wypinania się przy glebie narosło już tyle mitów, że trudno o rzetelne informacje…

    2. I znowu wracamy do kwestii – to bardzo indywidualna sprawa. Trzeba brać pod uwagę również faktycznie zwiększoną kontrolę nad rowerem w SPD kiedy nierówności terenu nie pozwalają na ciągły nacisk na platformę. Ja to odczuwam i śmigam (od 15 lat?) prawie wyłącznie w SPD. Gleby zaliczane były różne ale nigdy przy tym nogi nie cierpiały IMHO więcej niż gdyby były platformy. Poza kwestią przyzwyczajenia, dużo jednak zależy również od siły wypięcia, wyrobienia bloków, itp.
      Ostatnia gleba w Kluszkowcach była dość znaczna (z utratą przytomności) i na filmie poklatkowo widać jak przy pełnym front-flipie ;-) pedały w ułamku sekundy są wypinane w trakcie lotu z dropa – nie „pociągnąłem” roweru za sobą, jak to niektórzy sobie wyobrażają.
      Dla mnie stosunek kontrola/bezpieczeństwo przemawia na korzyść SPD ale to zupełnie indywidualna kwestia. Każdy to sam musi określić we własnym zakresie.

  5. No dobra. Do platform specjalne buty. Chciałbym zrozumieć dlaczego?
    Czy podeszwa ma być miękka, żeby piny trzymały? Czy odporna na ścieranie?
    I jak sytuacja wygląda jak pedały i buty są mokre?
    Jeżdżę w spd i mam podobną blokadę jak Agnieszka. Uczucie pewności, że noga się nie ześliźnie podczas zasuwania rąbanką jest fajne, ale perspektywa urazu w razie niewypięcia siedzi z tyłu głowy.

    1. Tomek – Agnieszka dobrze prawi :) Z butami do platform jest trochę jak z oponami – bardzo ważny jest bieżnik (więc podeszwa jest płaska, z jednolitym wzorkiem łatwo „łapiącym” piny), ale największą robotę robi mieszanka.

      Podeszwa takich np. 5.10 jest z gumy rodem z butów wspinaczkowych. Podobno przypomina też opony z F1, ale to prawdopodobnie mit ;) W każdym razie dosłownie klei się do podłoża (fajne jest pierwsze wrażenie po założeniu nowych, czystych butów na czystej podłodze – jakbyś wdepnął w smołę), a przy tym jest bardzo odporna na traktowanie ostrymi pinami. Prędzej puszczą szwy i klej, niż zniszczysz podeszwę Stealth. Woda/błoto/śnieg nie wpływają znacząco na trzymanie.

    2. buty pod platfotmy (np. 5.10 Impact) to:
      1. twarda podeszwa (znacznie twardsza niz w trampkach, mniej twarda niz w carbo klikach),
      2. odpowiedni bieznik i miekka guma co by sie dobrze pinow trzymal but,
      3. but wzmocniony (wzgledem trampkow), chroni palce (generalnie cala stope) przed uderzeniem w kamien itp.,
      4. podeszwa grubsza, lepiej tlumiaca uderzenia.

  6. Tomku – buty do platform muszą być z dobrze dobranej gumy, która będzie wystarczająco miękka żeby piny mogły się w nią bez problemu „wgryźć”, ale jednocześnie odporna na wyrywanie/ścieranie. Ja doceniłam platformy dopiero po zakupie butów five ten’a z podeszwą stealth – różnica jest ogromna. Five teny trzymają na tyle dobrze, że nawet w błocie i wodzie nie ma problemów z przyczepnością. Nie oznacza to oczywiście, że noga nigdy nie spadnie, ale w porównaniu do moich poprzednich butów (różne sportowe/skate’owe itp.) to trzymanie jest na naprawdę wysokim poziomie. Poza tym moje 5.10 przejechały 2 sezony i dalej są w świetnym stanie, za to zwykłe buty potrafiłam zniszczyć w 3 miesiące (dziury w podeszwie) :).

  7. Abstrahując od sporu bo to kwestia co kto woli/jak jeździ „podoba” mi się bardzo wpis o noskach. To faktycznie bardzo „roztropne” w rowerze MTB rozwiązanie. Nie dość że wsadzenie w nosek nogi w warunkach terenowych do łatwych nawet jak się przyzwyczai nie należy, to czasem te sytuacje w których sobie to odpuścimy a siłą rzeczy się zdarzają są naprawdę ryzykowne. Na początku lat 90’ych gdy SPD było drogie i z musu próbowałem noski, to tylko raz zaczepiłem o jakiś wystający korzeń czy inny ścięty wystający mały pieniek nie wsuniętym noskiem. Urwałem wówczas korbę, potłukłem się niemiłosiernie (wolno nie było) i stwierdziłem że więcej z tak głupiego rozwiązania w MTB nie będę korzystał. Jeździłem bez nosków i dociułałem w końcu do SPD’dziaków co okazało się już do dziś poza licznymi porażkowymi epizodami z platformami błogosławieństwem. Oczywiście mówię o normalnej jeździe na rowerze także takiej Enduro, ale rozumianym w klasyczny turystyczny sposób a nie pseudo DH gdzie rozumiem sens stosowania platform.

    1. A to fakt, stosowanie nosków ze względu na ryzyko kontuzji w SPD jest jak jazda na motocyklu ze względu na ryzyko wypadku w samochodzie ;) Zatrzaski pod każdym względem wygrywają, A ZWŁASZCZA pod względem bezpieczeństwa.

  8. Co do butów na platformy, jakie polecacie oprócz Five Ten’ów? Coś z niższej półki cenowej a z w miarę sztywną podeszwą?

    1. Ja na ten sezon kupiłem na Allegro Adidas Slack Cruiser – są to najtańsze buty z gumą Stealth (<200 zł).

      1. A jak z grubością podeszwy w Slack Cruiserach? W końcu to buty do wspinaczki, nie będzie za cienka w porównaniu do typowo rowerowych?

        1. Zakładam, że przez „grubość” masz na myśli „sztywność”? Bo nie wiem, dlaczego podeszwa w butach rowerowych miałaby być gruba (podczas gdy producenci pedałów przekraczają kolejne granice absurdu dążąc do jej zmniejszania) ;)

          Jak już tak precyzuję, to dodam, że Slack Cruisery nie są butami do wspinaczki, tylko butami podejściowymi. Czyli jak trzeba podejść od auta do ściany w miarę zwykłym szlakiem. Tutaj filmik pokazujący ich przeznaczenie:
          http://www.1enduro.pl/adidas-slack-cruiser-film

  9. Z prostego powodu, nie chciałbym czuć pinów pod stopami. :) Dlatego pytam o grubość. Nadmienię, że nigdy butów z taką podeszwą nie miałem, a że przeznaczenie Slack Cruiser jest inne to wolałem się upewnić.

    1. Nie ma mowy o czuciu pinów :) Sztywność też sprawia wrażenie ok (chyba, że ktoś jest szosowcem, to wtedy to są „lacie”).

  10. Wspominasz, że prosi w enduro głównie wpięci… Racja. W DH już nieco inaczej, że wspomnę np. Hilla, który mocno namieszał nie tak dawno i mieszał jeszcze będzie. Do czego zmierzam – platformy nie tylko do szlifowania umiejętności,ale też dla najbardziej zaawansowanych, na najtrudniejsze technicznie warunki i trasy, z nienaganną techniką, którym pasują do stylu jazdy. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że na platformach lepiej czujesz rower, a już na pewno lepiej wykorzystujesz teren, po którym jedziesz. Wychodzi mi to z obliczeń po z grubsza 10 sezonach na platformach i 10 wpiętym będąc. No a dobre buty – wiadomo, podstawa.

    1. Tak jak pisałem, prosi na platformach są, ale można ich policzyć na palcach jednej ręki. Chyba tylko Hill *zawsze* jeździ na platformach, często zakładają je też Fairclough i Mullaly. Kto jeszcze? :>

      1. Gee mial 5.10ny w Cairns

  11. Addidas ma w ofercie serie terrex i buty przeznaczone na platformy http://www.mtb-news.de/news/2015/03/11/adidas-terrex-trail-cross-test/
    zastanawiam sie nad kupnem ale wybor Michala chyba upewnil mnie w wyborze (jestem n00b)

    1. Ano, Adidas kupił 5.10 i od tego czasu pojawiło się w ich ofercie parę modeli nadających się na rower. Z tych tańszych i bardziej popularnych są jeszcze bardzo zgrabnie wyglądające Terrex Swift Solo. Ja wziąłem Slack Cruisery, bo były wyraźnie najtańsze, ale jak się sprawdzą, to kto wie :)

      1. Obmacałem dziś w sklepie Slack Cruisery, no i bardzo nie przypadły mi do gustu. Podeszwa w niczym nie przypomina gumy z 5.10, jest twarda i plastikowa. Sznurówki ciężko „chodzą” i trudno jest je ściągnąć. No i sam kształt buta nie wzbudza mojego entuzjazmu.

  12. Czy ktos ma doswiadczenie z gejami firmy Mortop
    http://www.mortopbike.com/product/main.php?cat=128&scat=139

    rozwazam zakup tych gejow vs
    HT Evo AE01, AE03 i 17mm AE05
    http://www.ht-components.com/ht_portal/product/list?cname=pedal&cname2=dh%2Ffr%2F4x&productCname=EVO

    Mortop jest najlzejszy ale chyba niezbyt trwaly
    Help.

    1. Hej bool, czy wybrałeś któreś z tych platform? Stoję przed podobnyn dylematem i szukam pomocy:)

  13. To i ja dorzucę swoje „5groszy”. Jestem z Beskidów i kto tu mieszka / jeździł wie, że na szlakach głazów i lźńych kamieni wielkości głowy nie brakuje. Wcześniej jeździłem na sztywniaku z dobrym przednim widelcem (RS Revelation Coil – BTW najlepszy widelec jaki miałem, powietrzne mogą go cmoknąć w pompkę) i nie wiem, czy to z racji przesiadki na 29″ (wyższy środek ciężkości), czy z racji wpięcia się pierwszy raz w życiu w SPD, czy z powodu jednego i drugiego ze skruchą muszę przyznać, że wcale pewniej się nie czuje i że łoiłem zjazdy szybciej moim 26″ hardtailem, niż wypasionym 29″ fullem w SPD. Dlaczego ? Bo jak naprawdę masz zwieracz ściśnięty do purpury i następuje ten ułamek sekundy, że już wiesz, że p…niesz i to mocno, na platformach zawsze mogłem puścić rower między nogami i wylądować jakoś na „4 łapy”, w SPD nigdy się tak szybko nie wypniesz. Nie jeździłem w innych systemach niż Shimanowskie SPD i luz, który zawsze jest w takim zapięciu również nie dodaje odwagi na zjazdach. Pod górę natomiast rewelacja. Jestem z tych, dla których wyjeżdża się jedynie po to aby zjechać (podjazd = zło konieczne) i muszę przyznać, że podjazdy gdym przypięty nabrały jaśniejszych barw :-) Kwestia bardzo indywidualna, każdy powinien spróbować, co mu bardziej odpowiada, a przekomarzanie się co jest lepsze ogólnie, jest delikatnie mówiąc nieroztropne.

  14. Gdy przypomnę sobie moje pierwsze wpinane pedały, a było to już około 20 lat temu, to od razu przypomina mi się komiczna gleba na dużym skrzyżowaniu w mieście gdy mi się jeden but nie wypiął:-) Jeździłem w różnych systemach i wybrałem po kilku latach TIME z uwagi, iż większość czasu na rowerze spędzam w górach (dh, enduro) gdzie ilość błotka i szlamu nie ma na nie żadnego wpływu. Teraz po tylu latach jazdy gdy ktoś kto się zastanawia nad kupnem swoich pierwszych spd i pyta mnie jak to jest z tym wpinaniem i wypinaniem, odpowiadam mu pytaniem – czy zastanawia się nad tym że w tym momencie oddycha? dla mnie jest to jak następny wyrobiony odruch bezwarunkowy i jest to tak naturalne że o tym nie myślę, gleby mnie przez te lata też nie oszczędzały lecz nigdy nie zrobiłem sobie nic przez wpinane systemy. Nic na siłę po prostu trzeba spróbować i pozbyć się strachu.pzdr

  15. Pytanie dot. techniki jazdy – jak skakać w platformach, aby nie zgubić roweru i nie wylądować jajkami na siodle? Coś extra trzeba robić, jakoś „łapać” pedały?

    1. Fachowcem jeśli chodzi o skakanie nie jestem, ale moim zdaniem najważniejsze jest wrew pozorom… wybicie się za pomocą nóg. Czyli na najeździe hopki wybijasz się mniej więcej tak, jakbyś skakał bez roweru. Przy krótkich lotach bardzo mi to pomogło.

      Wcześniej, jak każdy początkujący, starałem się jak najmocniej tłumić hopkę, a przy pewnym rozmiarze po prostu już się tak nie da i efekt jest odwrotny – bezwładny dziobak i przy okazji „gubienie pedałów”.

      Czyli standardowo, jak zawsze: ciężkie nogi, lekkie ręce.

    2. Nigdy z tym problemów nie miałem i nie zastanawiałem się nad tym, ale wydaje mi się, że jak będziesz „siedział” nisko to nie powinieneś zgubić pedałów. Czasem zdarza się mi je zgubić w awaryjnych sytuacjach- jak mi podbije (dosyć wysoko) tylne koło na jakimś pieńku, czy kamieniu- wtedy i tak zachowuję zimną krew i zazwyczaj ląduję na platformach. Zdarza się to bardzo rzadko, w tym sezonie może raz. Tak jak napisał Michał- ciężkie nogi, lekkie ręce. Łapiąc pedały na siłę, pociągniesz za sobą rower i polecisz na dziobaka.

  16. Wiadomo że jazda enduro często odbywa się w mokrym terenie. Jak te buty do platform radzą sobie w takiej sytuacji? Podeszwy mają dość płaskie, więc podejścia na mokrej powierzchni w lesie pewnie są zmorą. Które buty do platform mają dobrą przyczepność do platform i nie ślizgają się po mokrej ziemi?

  17. Czy Five Teny mają normalną rozmiarówkę, czy np. zaniżoną? Planuję zakup przez internet i nie chciałbym kupić za małych.

    1. Nie ma co patrzeć na rozmiar, zawsze należy się sugerować długością wkładki w centymetrach.

  18. Czy ktoś wie gdzie kupić buty do platform z wkładką 32,5 cm? Jaki model i producent ma takie rozmiary?

  19. Piszesz, że kierownica 780 to już dla osób o dużych gabarytach. Z tego co widzę Reign i Strive Race mają odpowiednio 800 i 780 już w rozmiarze M. Chyba tendencja idzie w kierunku im więcej tym lepiej.

  20. Komentowałem do innego artykułu, nie wiem czemu komentarz się dodał pod tym o SPD ;-)

  21. Ja tam jestem zwolennikiem platform, ale powiedziałem sobie, że jak tylko moje buty (5.10 Impact) rozlecą się, to próbuję SPD. Już kiedyś miałem z SPDami do czynienia, ale nie trwało to długo :)

  22. A ja się wyłamię i zachęcę wszystkich platformiarzy do takiego modelu butów:
    http://www.sportsshoes.com/product/sal108/salomon-speedcross-3-trail-running-shoes-~-ss16/
    Jak łatwo zauważyć, model ten całkowicie zaprzecza wspominanym tutaj 5.10 i adidasom z miękkimi i płaskimi podeszwami.
    Moje Salomony do biegania w trudnym terenie mają podeszwę, która ze względu na swoją budowę, nie tylko fajnie „czepia się” platform, ale przede wszystkim jest niezastąpiona podczas wspinaczki z rowerem u boku (albo na garbie).
    Piny na pewno się nie wbiją w podeszwę, ale te ząbki na podeszwie sprawiają, że fajnie czuję geja (jakkolwiek to brzmi) podczas pedałowania i nie tylko.
    Możecie się śmiać z mojego pomysłu, ale ja na pewno będę następnym razem szukał też takich butów do biegania trialowego niż takich z płaską podeszwą.

    1. Jak się bardzo chce, to można i tak… Miałeś porównanie do dedykowanych butów „platformowych”?

  23. Michał Gańczarczyk

    Właśnie wczoraj na Magurce na jednej trasie (bo jedna tylko przejechaliśmy) zaczęło mi chodzić po głowie żeby moze spróbować platform. Cale życie kręciłem w spd ale ostatnie 10 lat było w raczej łatwym terenie. Tak czy tak nadal rzadko mi się zdarza wpiąć z powrotem za jednym strzałem. A wczoraj to momentami trwało to cale wieki.
    Raz ze na nierównym terenie albo się podpierałem jedna noga i potem przez właśnie te nierówności nie mogłem się wpiąć.
    A dwa ze od tego podpierania mieszanina suchego błota z lisciami a na gorze jeszcze śniegiem zaklejały buty i wiadomo jak to pomaga się wpiąć.
    Myśl o platformach była ale właśnie do tego buty. Choc mam w domu buty które mogłyby zagrać z platformami. Tylko kupić trzeba. A moze kupić spd z platforma czy jak się to nazywa. Raz miałem okazje spróbować i kurcze łatwo się wpinałem. Generalnie to muszę więcej jeździć i poprawić skilla bo to co mam to jest pierdoła :P

    1. „Kliki” z dodatkową ramką czy platformą ułatwiają wpinanie, w dodatku możesz się skusić na system Time lub Crank Brothers, który trochę lepiej radzi sobie z błotem.

      Ale w żadnym stopniu nie będzie to zamiennik dla platform. Moja rada: spróbuj! :) Chociażby na jakichś pożyczonych pedałach.

      1. Michał Gańczarczyk

        Time przyznaje nie znalem. Cranck trochę poza moim zasięgiem cenowym ale chyba byłyby najlepsze do takich błotnych problemow.
        Może uda się pożyczyć to spróbuję.
        Poczytałem trochę tutaj w komentarzach o tych butach i w sumie te moje z ich podeszwą powinny działać ale sama ich sztywność to już moze być kontuzjogenne.
        Co do samych spd jak tu niektórzy piszą ze boja się niewypięcia i co za tym idzie kontuzji przy upadku.
        Ja używam 15 lat zapiec i nigdy nie miałem mocno zapiętych. Kiedyś miałem mocniej niż obecnie i na samym początku uczyłem się upadać.
        Teraz mam na minimum ustawione spięcie i czasem jak naprawdę mocno szarpnę noga to się potrafią wypiąć. Przy płynnym pedałowaniu trzymają i tak samo jest w każdej innej sytuacji. Tylko weź to potem zapnij jak się spieszysz i jest nierówno :P

  24. Co prawda nie jeżdżę dużo ale dwa sezony przelatałem na platformach w butach sportowych z Lidla za ~70 zeta…
    Miały fajną dosyć grubą podeszwę z miękką gumą w którą się wbijały piny, a jednocześnie jej nie masakrowały. Bieżnik podeszwy nie był gładki, a raczej „terenowy” i były perfect jak dla mnie.
    Buty tak mi podpasowały że używałem tylko do roweru i niestety nie mam porównania z innymi butami bo to moje pierwsze prawdziwe platformy i buty które kupiłem specjalnie pod nie.
    Szukam od jesieni podobnych butów, w Lidlu chyba coś pozmieniali bo przy każdej ich gazetce nie trafiłem już ani takich, ani podobnych jakościowo.
    Także szukając po innych sklepach jak na razie w cenie do 200 zł. jeszcze nic co by mi odpowiadało nie znalazłem.
    A tamte były naprawdę GIT.

  25. A ja mam takie pytanie. Jeżdżę na platformach od początku jak kupiłem sobie górala. I chciałbym sobie tylko zmienić same buty na coś takiego: https://www.cyklotur.com/buty-rowerowe/meskie/mtb/p,buty-sh-xc31-czarne-shimano,442772.html
    Czy na butach przeznaczonych do pedałów spd, również będę mógł jeździć na platformach ? Do spd jakoś nie mogę się przekonać po tym jak kumpel mocno się poobijał i wylądował w szpitalu…..

    1. Buty dedykowane do spd nie będą się nadawać do platform i po co Ci wogóle takie buty skoro nie masz zamiaru kupować pedałów zatrzaskowych.
      Po drugie te Twoje platformy to są seryjne od nowości?
      Jak tak to wywal je od razu i kup nawet takie za ok. 70 zł z wymiennymi pinami, a do tego jakieś wygodne sportowe buty, np do biegania. Pamiętaj żeby nie miały cienkiej podeszwy jak tenisówki, żeby podeszwa nie była „piankowa” tylko z elastycznej gumy.
      Jak już zakupisz pinowe platformy to pamiętaj na początku o szerokim rozstawianiu nóg podczas schodzenia z roweru i długich spodniach, bo jak nic poharatasz piszczele i łydki – taki mały efekt uboczny pinów, reszta same plusy!

  26. Koleżanki i koledzy,
    proszę o kilka zdań dla początkującej odnośnie wyboru platform, bo info odnośnie butów już wywnioskowałam.
    Co wybrać, bo ceny są różnorodne i wybór spory w modelach.

    1. Ja na początek domyślnie polecam HT PA01 i wszystkie klony pod różnymi markami, czyli plastikowe platformy z wymiennymi (metalowymi) pinami. Tanie, lekkie, dosyć cienkie.

      Ostatnio dobre opinie zbierają też nowe platformy Nukeproof, ale ceny mają takie sobie.

  27. Pingback: Pierd$%^ne SPD! – Karolina

  28. Witam! Świetny artykuł. Mam pytanie odnośnie spd – jakie spd kupic z szeroka platforma do enduro (przesiadka z platform)

    1. Większość osób poleca któryś model Crank Bros Mallet. Szybko zyskują też na popularności nowe modele HT – gdybym miał kupować, pewnie bym je sprawdził. Ja jednak osobiście jestem miłośnikiem Shimano XT Trail – platformy wprawdzie nie mają, ale kształt zacisku daje ciut stabilniejsze podparcie, niż w zwykłych SPD.

      Pytanie jeszcze, czego się po tej platformie spodziewasz:
      – jeśli jazdy na wypiętej stopie, to każde będą kiepskie ;) Zacisk po prostu za bardzo przeszkadza. Niemniej jednak, modele z pinami (wspomniane Mallety i HT) będą pod tym względem lepsze.
      – jeśli podparcia wpiętej stopy, to moim zdaniem nie robi to wielkiej różnicy – but i tak musi się opierać przede wszystkim na zatrzasku i „wisieć” nad platformą, żeby stopa mogła się obracać (float).

  29. Witam wszystkich. Ciekawy temat i ciekawe komentarze wiec się dołączę :) od trzech lat śmigam sobie na rowerku i eksploruje leśne ścieżki. Od dwóch lat startuje amatorsko w maratonach. Stałem juz przed wyborem platformy/SPD i w moim przypadku padło na platformy. I choć wiem ze grono ludzi powie- przecież to tylko maraton, dlaczego platformy?- ja na SPD nie wsiade. Powód jest trochę inny niż u wszystkich i nie uwlaczam tu nikomu kto się wpina. Moim problemem są kolana… Próbowałem wszystkich ustawień bloków w SPD jednak zawsze przy dłuższej jeździe zaczynały mnie bolec kolana. Problem znikał po przesiadce na platformy. W końcu doszedłem do wniosku ze gdy pedaluje musze mieć szerzej rozstawione stopy, co było niemożliwe przy wąskich SPD. Na szerszych platformach mogę ustawić stopy jak mi się podoba (właściwie ustawiają się same) i mogę jeździć ile mi się podoba. Wiem ze to raczej przypadek z marginesu kolarstwa i niewielu osobom to pomoże dokonać wyboru. Jak byłem młodszy miałem plaskostopie i może to wpłynęło na problemy z kolanami vs SPD. Może trochę dziwnie wygląda koleś stojący na starcie maratonu z platformami Shimano Saint ale jakoś się tym nie przejmuje :) w tym roku konczylem prawie każdy maraton w pierwszych 30%-50% stawki a w przyszłym roku zamierzam trochę mocniej poćwiczyć (bo żaden ze mnie zawodowiec) i zbliżyć się nieco do podium. Co chciałem przekazać? A to, że jak chcemy jeździć i czerpać z tego przyjemność to wybór pedałów nam w tym nie przeszkodzi! Pozdro :D

    1. I to jest bardzo dobre podsumowanie :) Warto wybierać to, na czym lepiej się czuje, a nie to, na czym jeżdżą wszyscy. Bo trzeba przyznać, że wśród maratończyków dylemat klikowo-platformowy raczej nie istnieje ;)

Dodaj komentarz do tekstu SPD czy platformy?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: EMTB Enduro Ślęża

Hajlajtsy, Zawody / 

Zapewne nie umknęło Twojej uwadze, że 29 marca otwarliśmy na Ślęży sezon na ściganie. Pierwsza edycja EMTB Enduro, na starej trasie, ale z nowym pomiarem czasu, wywołała masowy spęd miłośników zawodniczej presji przy porannej toalecie, tykających stoperów, hostess Red Bulla i śliskich kamieni.

Co było ciekawego?

Frekwencja

Nie wiem, czy były już kiedyś zawody z niemal 180 uczestnikami, ale ja na pewno na takich nie byłem. Jeszcze rano przed startem w kolejce ustawiali się ludzie, którzy przyjechali „na żywca” licząc na to, że zwolni się miejsce na liście dając im możliwość wymiany 140 zł na upragniony numerek. Ciekawe, ile kolorowych rowerzystów stawiłoby się na starcie, gdyby nie narzucony limit?

Widoki (prawie) jak na maratonie / fot. JoyRide

Widoki (prawie) jak na maratonie / fot. JoyRide

Organizacja

Jak organizatorzy poradzili sobie z takim wyzwaniem? Sprawnie!

Duża w tym zasługa odcinka zerowego przy bazie zawodów, który wszyscy zawodnicy przejeżdżali w około 30-sekundowych odstępach. Skutecznie rozciągnęło to stawkę. Wprawdzie ostatni zawodnicy na opuszczenie startu musieli czekać ok. 1,5 godziny, ale to lepsze, niż czekanie 1,5 godziny w kolejce do startu pierwszego OS-u: wstępnie zmęczeni, spoceni, na szczycie góry, na wietrze i w deszczu. Tu było ciepł(aw)o, miło i z ToiToi-ami w pogotowiu.

Kolejka do OS0 była długa, ale rozciągnęła stawkę w komfortowych okolicznościach przyrody / fot. JoyRide

Kolejka do OS-u zerowego była długa, ale rozciągnęła stawkę w komfortowych okolicznościach przyrody / fot. JoyRide

Wszystkie OS-y były otwarte już w momencie przyjazdu pierwszego zawodnika (3 odcinki działały od samego rana – da się?). Odstępy między startami zostały sztywno i bez gadania ustalone na 30 sekund (w drugiej setce zawodników 15 sekund). Dzięki temu nawet na starcie pierwszego OS-u czekałem może z 10 minut, a później było już tylko lepiej.

Pomiar czasu

Największa zmiana w stosunku do zeszłego roku to pomiar czasu chipem przymocowanym do ramy. Nic nie trzeba już przekładać do czytnika, nie ma zderzających się na mecie zawodników, nie ma kontrowersji związanych z szybkością działania systemu. Jest za to motywacja, żeby jeszcze tro-sze-czkę dokręcić przed metą!

Jedyny minus to zaproponowane przez organizatora miejsce montażu na górnej rurze, nieco kolidujące z… no sami wiecie z czym.

Lokalizacja chipa jest dość ryzykowna, ale ważne że system działa i nie zasłania naklejki.

Lokalizacja chipa jest dość ryzykowna z puntu widzenia prokreacji, ale ważne że system działa i nie zasłania naklejki.

W czasie zawodów były też testowane wyniki na żywo w Internecie. Test zaliczony. Dla zawodników-prosów może to być cenna informacja taktyczna, dla pozostałych – fajny gadżet. I nie trzeba wyrywać sobie kartki z wynikami na zakończeniu imprezy.

Trasa

Podobno (prawie) taka sama, jak w zeszłym roku. Nie byłem, ale brak zmian mnie nie dziwi, bo trasa jest rewelacyjna i w przyszłym roku chętnie bym na nią wrócił. A w międzyczasie na pewno wrócę pojeździć na Ślęży i Raduni dla czystego funu. Mega klimatyczne lasy i genialne naturalne szlaki to dobre zestawienie.

W tym zdjęciu co najmniej kilka spraw jest OK! / fot. Krzysztof Stanik

C’mon, w tym zdjęciu co najmniej kilka rzeczy jest OK! / fot. Krzysztof Stanik

Ponadto, odcinki fajnie dawkowały emocje – start z grubej rury po kamcorach OS-u pierwszego, ale za to bez podjazdów i praktycznie w całości przejezdnie. Potem zdecydowanie najtrudniejszy OS2 ze słynną ścianką, która wcale nie była najtrudniejszym jego elementem. Ostatnie dwa odcinki to już dużo większy flow i krajobrazy rodem z Shire (podobnie jak rozmiar domków na miejscowym campingu). Przy czym na OS3 trzeba było sporo popedałować, a OS4 już prosto z górki zwiózł nas prosto do bazy zawodów.

O takich podstawach, jak perfekcyjne oznakowanie OS-ów wspominać chyba już nie trzeba?

Imprezy towarzyszące

Będąc na Ślęży skupiłem się na zawodach, ale Ci, co nie startowali, mieli chyba jeszcze więcej atrakcji. Przede wszystkim demo-day kilku ważnych producentów (Rose, Canyon, Yeti, Kellys i nie tylko). Oby więcej takich imprez w Polsce, to najbardziej zorientowany na klienta i bardzo skuteczny sposób promocji i sprzedaży nowych rowerów. Zwłaszcza dla producentów sprzedających przez Internet.

Możliwość przetestowania w jednym dniu, w jednym miejscu, rowerów kilku producentów to (długo wyczekiwana i bardzo potrzebna) nowość na polskim rynku / fot. EMTB.pl

Fajnym pomysłem były też przejażdżki ze Szwedem po jego lokalnych trasach – dzięki temu wokół zawodów wytworzył się mini-zlot, gdzie nie-zawodnicy też mogli solidnie pojeździć.

Były też zawody dla dzieci oraz imprezy dla szosowców. Ciekawe połączenie. Scena szosowa rozwija się ostatnio chyba z większym kopem, niż enduro, mimo że nasza nazwa jest dużo modniejsza ;) Coraz więcej jest szosowców myślących podobnie do nas – czyli nastawionych na fun, eksplorację i frajdę z jazdy (patrz popularność bloga Szymonbike, z którego nota bene zapożyczyłem określenie „Hajlajtsy”). Biorąc pod uwagę, że coraz więcej endurowców przykręca do rowerów koszyki na bidon, to połączenie uważam za udane :)

Atmosfera

Objeżdżając w sobotę trasę z kumplem, mówiliśmy wszystkim zjeżdżającym po odcinkach bikerom „cześć”. Odpowiadał 1 na 10. Pełne skupienie, skanowanie trasy, strefa. Z jednej strony to dobrze – w końcu to zawody. Z drugiej jednak nie da się ukryć, że dawna sielankowo-piwna atmosfera gdzieś uciekła, a pojawiła się napinka i nastawienie na wynik.

Sytuację ratował doping kibiców, w dużej części „starej gwardii” zawodów enduro, który dodawał +10 do odwagi i skilla na najtrudniejszych fragmentach trasy ;)

Nierówna walka z OS-ami toczyła się już od soboty, a zawodnicy uważnie przyglądali się każdemu kamieniowi.

Nierówna walka z OS-ami toczyła się już od soboty, a zawodnicy uważnie przyglądali się każdemu kamieniowi.

Podsumowanie

Udało się chyba osiągnąć kres możliwości obecnych standardów organizacji. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i organizatorom należą się wielkie brawa. Jednak jeśli liczba startujących miałaby być w przyszłości podniesiona, wymagałoby to zmiany podejścia do limitów czasowych odcinków dojazdowych. Na Enduro World Series udaje się obsłużyć ponad dwukrotnie większą liczbę chętnych, między innymi narzucając sztywno godzinę startu każdego OS-u (nie zdążysz – Twoja strata, czas leci).

Problem w tym, że to tylko dodatkowo podniosło by presję „profesjonalnego” ścigania i postawiło nowe wyzwania nie tylko przed łydkami, ale i zwieraczami zawodników.

Więc z punktu widzenia ściganta-amatora, mam nadzieję, że nasi orgowie nadal będą stawiać na jakość, a nie na ilość.


Wyniki znajdziecie tutaj, ale w skrócie: wygrał Marcin Motyka na swoim żółtym Romecie. Ja byłem 61. gdyby ktoś był ciekaw ;)

Zdjęcia znajdziecie tu:

http://www.1enduro.pl/sleza-1enduro (moje zdjęcia, głównie z soboty)
http://www.1enduro.pl/sleza-emtb (zdjęcia od organizatora)
http://www.1enduro.pl/sleza-joyride (propsy dla JoyRide za eleganckie zdjęcia z „konkurencyjnej” imprezy!)
http://www.1enduro.pl/sleza-wienczyslaw
http://www.1enduro.pl/sleza-mateusz
http://www.1enduro.pl/sleza-boguslaw
http://www.1enduro.pl/sleza-emila
http://www.1enduro.pl/sleza-vasco
http://www.1enduro.pl/sleza-wojtek

  1. Dodam tylko Szacowni Czytelnicy płci jakiejkolwiek-weźcie sobie do serc,czy cokolwiek innego,wypełnionego pasją remixu górskich przestrzeni,magii linii i bliskości natury,z którą łączycie się poprzez bieżnikowaną gumę z aramidem w wszelakim rozmiarze: statystyka,o której wspomina szanowny Wujek Redaktor,a nad jej obliczeniem straciłem mnóstwo elektrolitów i,tym samym,energii w trakcie objazdu tych kuszących oesów(a czułem się prawie jak główny bohater z „Pi”
    Ar)onofsky’ego

  2. (echh te dumbfony)…reasumując : wynik statystyki owej mimo,iż ironiczny,trochę mnie zasmucił-to nie lustro na siłowni-nie ma co się napinać-Więcej przyjemności i zabawy=więcej enduro

  3. W kwestii atmosfery przejazdów dnia sobotniego pozwolę się nie zgodzić ;-) Byliśmy z ekipą niestety jedynie na próbne obśmiganie (wyszło tego zaledwie OS1+OS4 ale za to na totalnym lajcie, z pogaduchami, itp.) ale pogadać można było zarówno na podjeździe (podejściu?) na OS1, jak i w innych dojazdowych miejscach. Może jednak miałeś pecha :-/
    Nasz lajt częściowo wyglądał tak: https://vimeo.com/123605112

  4. z tym brakiem „cześć” to chyba przesada. nie objeżdżałem trasy w sobotę, ale w niedzielę wszyscy raczej odpowiadali. generalnie w końcówce stawki atmosfera bardzo luźna

  5. Może zbyt blisko czołówki byłeś. U nas, w środku / na końcu, było miło i sympatycznie. I w sobotę i w niedzielę.

  6. O i na piątej focie jestem :)

  7. Zawsze tak było, że ze sportem który dopiero zaczyna być popularny idzie fajna i luźna atmosfera. Później się to zmienia, pojawiają się zawodnicy tylko nastawieni na wynik, a nie dobrą zabawę. Na szczęście nie wszystkim palma odbija :)
    Świetna relacja, świetnych zawodów.

  8. Nie zrozumcie mnie źle, jeśli chodzi o interakcje międzyludzkie, dalej jesteśmy lata świetlne przed DH czy maratonami. Ale zmierzamy w tym kierunku…

  9. było turbo mega pod każdym względem wielka piona dla organizatorów dozobaczyska na następnej edycji joooooo! pozdro z nad morza !!!!

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: EMTB Enduro Ślęża

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

5 warunków zajebistości roweru

Opinie, Sprzęt / 

Zajebistość (z ang. Performance) – eteryczny parametr decydujący o przydatności roweru do enduro.

Bo jak wiadomo, enduro = zajebistość i nawet kompletna, oryginalnie zapakowana kolekcja pokemonów tego nie zmieni.

Zgodnie z obiegową opinią, zależy ona od egzotyczności marki, rozmiaru koła, użytego materiału, masy, ceny, ilości tytanowych śrubek, ilości biegów i innych cech wyznaczających granicę: czy można na danym rowerze wyjechać w góry, czy też jest to arbitralnie niedopuszczalne.

Ale tak naprawdę, i całkiem serio, decyduje o tym pięć czynników:

1. Skill ridera

Mówią, że taki np. Jared Graves byłby od Ciebie szybszy nawet, jeśli dałby Ci swój rower, a sam pojechał na składaku (lub drzwiach od stodoły). I najgorsze, że to sama prawda. Przynajmniej dopóki składak by się nie poskładał. Więc sprzęt też się liczy, ale dopóki setnie się bawisz, eksplorując szlaki na retro-sztywniaku za sześć stówek – dobrze dla Ciebie.

2. Rozmiar i geometria

Dobrze jednak, żeby ten sztywniak był przynajmniej w Twoim rozmiarze. A jak już byśmy rozmawiali o rowerach z nieco wyższej półki, najważniejsza byłaby geometria. Nudne parametry takie jak kąt główki ramy, wysokość suportu czy baza kół wpływają na zajebistość nieporównywalnie bardziej, niż klasa napędu czy ilość skoku.

3. Opony

Trudno jest lepiej zainwestować pieniądze w rower, niż kupując dobre opony. Będą kosztować co najmniej 250 zł i prawdopodobnie nie dożyją do końca sezonu, ale jadąc szybciej, pewniej i agresywniej, nie będziesz żałować ani złotówki. Przy okazji warto olać łatanie dętek i założyć je na mleku.

4. Kokpit

Każdy facet lubi kontrolować sytuację, a szeroka kierownica i krótki mostek to ułatwiają i pompują ego właściciela (spójrz tylko na harleyowców). To mus, żeby było zajebiście.

5. Jakość pracy zawieszenia

Pomyślałbyś, że na tej liście powinien wylądować skok zawieszenia, ale nie. Mnogość milimetrów na nic się nie zda, jeśli nie są efektywnie wykorzystane. Wysokiej klasy, regularnie serwisowane i prawidłowo ustawione zawieszenie o skoku 120-130 mm potrafi zdziałać więcej, niż kiepskie 180 mm i przy spełnieniu pierwszych czterech warunków zajebistości, w zupełności wystarcza do górskich szaleństw.

To tyle. Dodałbym jeszcze prawidłowe ustawienie wszystkiego pod siebie, ale to już wiesz, poza tym miało być 5 czynników i zabrakło miejsca. Macie za to dobry filmik:

PS. Gdyby to wszystko nie pomogło, zawsze możecie przyczepić do roweru Lambo, jak z zdjęciu tytułowym ;)

Bierzcie i komentujcie z tego wszyscy – dajcie znać, jakie jest Wasze TOP5 zajebistości.

  1. Hehe, jak dawno tego filmiku nie widziałem.. ,,Get dirty” też dobre.

  2. bez bosa lub pajka nie podchodź, ch**j że większość „amatorów” między tym a niższą półką różnicy nie poczuje… ale jes performance…

  3. Zapomniałes o jednym ! Rowerek musi być w żarówiastych kolorkach :D Inaczej nie ma prawa być zajebisty :D

    1. E, wbrew pozorom artykuł jest całkiem poważny ;) No i teraz w modzie jest „black on black” ;)

  4. Poruszę może delikatną kwestię… i choć nie jestem maniakiem odchudzania to uważam ze na zajebistość roweru wpływa również jego waga! Mówiąc o rowerze enduro: 12kg do 13kg jest super wynikiem 13-13,5 akceptowalne ale powyżej zaczyna być po prostu męczące, szczególnie jak nie jest się Jaredem Graves… :)

    1. Hm, no jakaś górna granica na pewno jest – czy akurat 13,5 kg, to już chyba zależy od zamiłowania jednostki do podjazdów ;) (i ogólnego wytrenowania)

      Ja bym jednak dodał, że jest też dolna granica – poniżej 13 kg, nawet przy dużym budżecie, zaczynają się kompromisy mocno psujące zajebistość ;) Miałem kiedyś Propheta ~13 kg i źle się na tym jeździło… Najbardziej cierpi wytrzymałość i bezawaryjność (co oczywiste), ale też stabilność prowadzenia.

      1. Masz racje! To była tylko prowokacja z mojej strony :) i nie ma co wyznaczać granic. W istocie miałem na myśli że zajebisty rower powinien być przy okazji w miarę lekki a nie „kloc” …, ale czy dobrze rozumiem twierdzenie, że zbyt lekki rower – poniżej 13kg – traci na stabilności?

        1. To oczywiste, im większa masa tym większa stabilność, szczególnie odczujesz to w terenie. Podobnie jak z rozmiarami kół, także jeśli chodzi o minusy. Lekki rower łatwiej położyć, co może być zaletą jak i wadą, bo liczy się to jak to wykorzystasz :)

  5. Ja w górach i enduro zacząłem jeździć dopiero w tym roku, wcześniej przez 10 lat po lasach trójmiejskich, i zawsze w SPD. Trochę próbowałem platform, w zwykłych butach niestety (inwestycja 200zł w buty żeby spróbować to trochę sporo). Jednak w SPD, co zauważyłem na zawodach brakuje mi tylko jednej rzeczy – gdy wyjdzie że się trzeba podeprzeć na trasie gdzieś, to powrót do wpięcia nie zawsze jest taki prosty, a na niektórych sekcjach jest to duży problem.

    1. Mirek, chyba skomentowałeś nie ten artykuł, co chciałeś ;)

Dodaj komentarz do tekstu 5 warunków zajebistości roweru

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top