Jak dbać o amortyzator? Podstawowy serwis

Porady, Sprzęt / 

Twój widelec mógłby działać lepiej. W dodatku bez konieczności wydawania majątku. I bez wymieniania go na lepszy model! Jeśli jeszcze nie wiesz, jak dbać o amortyzator, wystarczy że przeczytasz ten poradnik i poświęcisz pół godziny na podstawowy serwis.

Dlaczego warto dbać o amortyzator?

Żeby działał lepiej i dłużej. To tak w skrócie.

Rozchodzi się przede wszystkim o smarowanie – każdy mały wybój na szlaku generuje tarcie w amortyzatorze. Jeśli nie jest on dobrze nasmarowany, działa dupiato. A do tego, dużo szybciej się zużywa. Brak smaru na uszczelkach to też łatwiejsze wnikanie brudu, a to już prowadzi do lawinowego niszczenia elementów ślizgowych.

Podstawowego serwisu wymaga większość fabrycznie nowych amortyzatorów

Co ważne, opisanego poniżej przeglądu wymagają nie tylko 15-letnie pleśniaki, ale większość fabrycznie nowych amortyzatorów! Po ich rozebraniu zazwyczaj okazuje się, że oleju smarującego jest tyle, co kot napłakał. A jak pewnie wiesz, koty nie płaczą olejem smarującym.

Widok wytartych goleni czy zajechanych ślizgów powinien być wystarczającą zachętą do zajrzenia raz na jakiś czas do Twojego widelca (zdjęcia z archiwów Spider Suspensions).

1506734_573073472827426_7650543226753892954_n

10897079_573074496160657_5740339054563756711_n

10530685_499476130187161_2943477039750166979_n

10443419_499476113520496_2615743930302745249_n

Ten poradnik skupia się na podstawowym serwisie, który skutecznie zapobiega takim widokom.

Co składa się na podstawowy serwis?

Przede wszystkim czyszczenie i smarowanie elementów ruchomych, czyli:

  1. Ściągnięcie dolnych goleni.
  2. Dokładne ich wyczyszczenie.
  3. Wizualna kontrola ślizgów, goleni i uszczelek.
  4. Smarowanie uszczelek.
  5. Nasączenie olejem gąbeczek smarujących.
  6. Zalanie dolnych goleni świeżym olejem smarującym.

Większość producentów dopuszcza własnoręczne wykonywanie takiego serwisu, bo też nie wymaga on ani szczególnych umiejętności, ani nietypowych narzędzi.

Przy odrobinie wprawy powinieneś wyrobić się ze wszystkim w pół godziny. Bogato ilustrowany poradnik znajdziesz na końcu artykułu.






Zalecenia producenta (…a szara rzeczywistość)

Wiesz już, co się robi i jak długo, ale jak często? Czy warto stosować się do zalecanych przez producenta interwałów serwisowych? Jasne, że warto. O ile jesteś prezesem dobrze prosperującej firmy lub wygrałeś w lotto.

Przynajmniej takie panuje przekonanie. A tak naprawdę, po ilu godzinach jazdy producenci zalecają podstawowy przegląd dolnych goleni?

  • Fox: 25 h
  • X-Fusion: 25 h
  • Marzocchi: 25 h
  • Rock Shox: 50 h
  • Suntour: 50 h
  • BOS: raz w roku

Przejrzałem swoją Stravę i wyszło mi, że przeciętny dzień w górach to 3 godziny samej jazdy, co daje serwis co 8-16 dni. Czy to aż tak dużo? Biorąc pod uwagę efekty i wymagany wkład pracy – naprawdę da się przeżyć.

Kiedy zrobić pełny serwis?

Olej smarujący w dolnych goleniach to jedno. Dla jakości pracy widelca równie duże znaczenie ma olej odpowiadający za tłumienie. Olej ulega zużyciu – z czasem traci swoje właściwości, nawet jeśli niewiele jeździsz (m.in. w wyniku wilgoci, którą olej pochłania jak alfons kokainę).

Większość producentów zaleca jego wymianę po 100 h lub raz w roku.

Warto więc wymienić go po przed sezonem, żeby mieć pewność, że Twój wideł za pińcet milionów działa na 100% swoich możliwości, a nie kuleje z powodu oleju za 40 zł.

Pełnego serwisu nie będę tu opisywał, bo po pierwsze w każdym widelcu wygląda on trochę inaczej, a po drugie, sam zawsze zlecam go fachowcom.

Dlaczego? Pełny przegląd to nie tylko wylanie z tłumika starego oleju i wlanie pachnącego świeżością, ale też szczegółowa kontrola wszystkich elementów. Czy byłbyś w stanie zauważyć, gdyby w Twoim tłumiku brakowało jednej cieniutkiej podkładki? Albo że o-ring o średnicy 5 mm ma zadzior? Albo że całkiem już pękł i w kawałeczkach wędruje gdzieś po tłumiku? Ja na pewno nie, a takie detale – wzięte z własnego doświadczenia – decydują o tym, czy Twój widelec działa zajebiście, czy ledwo-co.

dampershaftassy01

Pełny serwis tłumika to już grubsza sprawa, często wymagająca odpowiednich narzędzi i co ważniejsze: wiedzy. / fot. Fox

Hola hola, a Brunox?

Brunox Deo (nie mylić ze zwykłym Brunoxem, który jest odpowiednikiem WD40) to dezodorant każdego prawdziwego bikera. A tak naprawdę, to preparat do czyszczenia goleni i uszczelek widelca. Większość mikro-poradników mówiących, jak dbać o amortyzator, opiera się głównie na używaniu go po każdej jeździe.

Jak działa? Wystarczy psiknąć troszkę na uszczelki (można delikatnie podważyć je paznokciem, żeby głębiej wpłynął) i po paru minutach ugiąć amortyzator, żeby syf spod uszczelek wylazł na wierzch. Kilkukrotnie powtórzenie potrafi ożywić zaniedbany sprzęt. Magia.

Jest jednak jeden poważny problem – razem z brudem, Brunox bardzo skutecznie usuwa też smar z uszczelek

Niestety razem z brudem, Brunox Deo bardzo skutecznie wypłukuje też smar stały, nakładany na uszczelki przy podstawowym przeglądzie. A smar, oprócz swojej zdefiniowanej nazwą funkcji, świetnie zabezpiecza też przed przed przenikaniem brudu.

Więc z jednej strony usuwasz brud, ale jednocześnie otwierasz mu drogę na przyszłość.

serwis-amortyzatora-brunox-deo

Morał z tej historii jest taki:

  • nigdy nie stosuj Brunoxa Deo na nowy widelec, ani krótko po przeglądzie. Jeśli przestrzegasz interwałów serwisowych, możesz Brunoxa całkiem olać. W ramach dbania o widelec „po każdej jeździe” wystarczy wtedy wytrzeć golenie i uszczelki czystą szmatą;
  • stosuj Brunoxa Deo tylko doraźnie, jeśli np. chcesz o parę dni przeciągnąć okres między przeglądami, albo zrobić dobrze koledze, którego amor i tak nie widział serwisu od 2003 i nieprędko zobaczy;
  • jak już zaczniesz psikać, psikaj regularnie;
  • pamiętaj, że Brunox i Brunox Deo to dwa różne produkty, z których tylko jeden nadaje się do amortyzatorów.

„Burpowanie”, czyli wyrównywanie ciśnienia w dolnych goleniach

Inną czynnością doraźną, wykonywaną między podstawowymi przeglądami, jest „burpowanie”. Po polsku nazwałbym to ładnie „odpierdnięciem„. Gdyby termin przeniknął do literatury fachowej – tutaj słyszeliście to pierwsi.

Amortyzator podczas pracy działa trochę jak pompka i powoduje gromadzenie się powietrza pod uszczelkami – czyli tam, gdzie powinno panować normalne ciśnienie, tzn. takie, jak w piękny słoneczny dzień.

Podwyższone ciśnienie upośledza pracę widelca. Robi się twardszy, wykorzystanie całego skoku nagle staje się niemożliwe, a uszczelki stawiają większy opór, psując czułość i płynność ugięcia.

Dlatego raz na kilka dni jazdy warto odpierdnąć bonusowe ciśnienie, ostrożnie wsuwając końcówkę zipa (AKA trytytki AKA opaski zaciskowej do kabli) pod uszczelkę. Plastik nie porysuje goleni, ale i tak warto robić to z wyczuciem i zwracając szczególną uwagę na czystość. Pełna procedura obejmuje spuszczenie z amortyzatora powietrza i „dobicie go” z włożonym zipem.

Kiedy usłyszysz „pssst”, amortryzator będzie odpierdnięty.

Disclaimer: odpierdywanie wzbudziło nieco kontrowersji, a przez niektórych zostało nawet nazwane herezją, hegemonią i homeopatią. Jeśli też nie jesteś przekonany do jego sensowności, obejrzyj filmik szanowanego serwisu BikeCo i poczytaj wrażenia osób, które tą metodę sprawdziły.

Jeśli z jakiegokolwiek powodu nadal uważasz to za niewłaściwe/niepotrzebne – nie rób tego.

 

serwis-amortyzatora-burping

Podsumowanie

Właściwe dbanie o amortyzator sprowadza się więc do jednej prostej czynności: wykonania przeglądu dolnych goleni co kilka-kilkanaście dni jazdy. Jak przekonasz się poniżej, nie jest to szczególnie trudne, a bezdyskusyjnie daje najlepsze efekty. Dorzuć do tego pełny serwis raz w roku i na szlaku nie będziesz się musiał zastanawiać, czemu bolą Cię łapy, skoro kiedyś nie bolały.

Jeśli jednak jesteś leniwy/uparty/skąpy/nietechniczny/cebulakiem, możesz się posiłkować erzacami, jak czyszczenie uszczelek Brunoxem Deo czy odpierdywanie dolnych goleni. Pamiętaj jednak, że na dłuższą metę to tylko „produkt serwisopodobny”.


Przegląd podstawowy amortyzatora – bogato ilustrowany poradnik „krok po kroku”

serwis-amortyzatora-8

Co będzie potrzebne: olej o odpowiedniej lepkości*, dobry smar stały, imbusy w standardowych rozmiarach (zależnie od producenta/modelu), młotek plastikowy/gumowy, delikatny rozpuszczalnik, czyste szmaty, kawałek rurki/pręta, strzykawka. *komentarz olejowy: w przypadku oleju smarującego, prawidłowa lepkość ma dużo mniejsze znaczenie, niż w przypadku oleju w tłumiku, dobrze jednak, żeby nie był on za rzadki (producenci zalecają zwykle 15W). Najłatwiej i najtaniej kupić go w sklepie motocyklowym. Niektórzy z powodzeniem stosują też syntetyczny olej silnikowy.

serwis-amortyzatora-2

Na upartego podstawowy serwis amortyzatora można zrobić bez demontowania go z roweru, ale wygodniej jest go zdjąć. Zacznij od dokładnego mycia. Należy mu się. Przy okazji zmniejszysz ryzyko przedostania się brudu do wnętrza.

serwis-amortyzatora-9

Spuść całkowicie powietrze. W zasadzie w przypadku serwisu dolnych goleni nie wiadomo po co, ale jak ma Ci coś wybić ok(n)o przez to, że nie napisałem… To piszę. Safety first.

serwis-amortyzatora-10

Zamontuj widelec na stojaku lub połóż go na czymś miękkim, pod kątem, lekko do góry nogami (ulubiony fotel babci raczej się nie nada).

serwis-amortyzatora-11

Poluzuj śrubkę trzymającą pokrętło tłumienia powrotu (lub jakiekolwiek inne, zależnie od producenta/modelu) i wyjmij je. Śrubki nie musisz całkiem wykręcać, dzięki czemu może się nie zgubi.

serwis-amortyzatora-14

Poluzuj dolne śruby tak, żeby wyszły na 3-4 mm z goleni, ale gwinty dalej trzymały. Uwaga: niektóre widelce (np. Manitou) mają w tym miejscu lewy gwint – na wszelki wypadek sprawdź w instrukcji.

serwis-amortyzatora-15

„Wbij” je z wyczuciem za pomocą plastikowego lub gumowego młotka – to uwolni dolne golenie. Wykręć śruby do końca. Nie zgub!

serwis-amortyzatora-17

Podstaw zbiornik na olej i obróć amortyzator do pionowej pozycji. Poczekaj, aż cały olej ścieknie. Miej na uwadze, że utylizacja starego oleju nie polega na wylaniu go do umywalki. Ale biorąc pod uwagę, że mówimy tu o ilości rzędu 10 ml, chyba możesz sobie pozwolić na wyrzucenie nasączonego ręcznika papierowego do kosza i być spokojnym o przyszłość naszej planety.

serwis-amortyzatora-18

Zsuń dolne golenie i…

serwis-amortyzatora-20

…dokładnie skontroluj stan górnych. Jakiekolwiek nierówności, „schodki”, rysy i wytarcia kwalifikują się do paniki.

serwis-amortyzatora-21

Z uszczelek delikatnie ściągnij sprężynki – i tak spadną przy czyszczeniu, a tak przynajmniej (raczej) się nie zgubią i (raczej) nie pokrzywią.

serwis-amortyzatora-23

Dokładnie wyczyść dolne golenie z resztek starego oleju i smaru.

serwis-amortyzatora-30

Użyj do tego łagodnego rozpuszczalnika, czystej (!) szmaty i czegoś długiego do jej wepchnięcia wgłąb goleni. Przeprowadź test białej rękawiczki.

serwis-amortyzatora-27

Chwyć latarkę i sprawdź dokładnie stan uszczelek i ślizgów. Kryteria oceny są proste: wszystko ma wyglądać jak nowe. Jakiekolwiek podejrzane ślady są powodem do paniki (większej w przypadku ślizgów, mniejszej w przypadku łatwych do wymiany uszczelek). Jeśli uszczelki nie wymagają wymiany, nie wyciągaj ich – nie założysz ich z powrotem równie dobrze, jak tajwański robot.

serwis-amortyzatora-32

Ostrożnie wyjmij spod uszczelek kurzowych gąbeczki odpowiedzialne na smarowanie.

serwis-amortyzatora-33

Spryskaj rozpuszczalnikiem i starannie wyciśnij w szmatę stary olej.

serwis-amortyzatora-34

Suche i czyste gąbeczki włóż na swoje miejsce. Przed tą operacją uzbrój się w dużo cierpliwości (i może piwa), bo gąbeczki muszą wejść idealnie prosto (a za bardzo nie chcą).

serwis-amortyzatora-35

Jak już się uda, nasącz je nowym olejem za pomocą strzykawki. Możesz też namoczyć je w oleju przed założeniem, ale wtedy bardziej się ubrudzisz przy zakładaniu.

serwis-amortyzatora-37

Nałóż cienką warstwę dobrego smaru stałego (np. Slick Honey, SRAM Butter) na uszczelki kurzowe i olejowe. Pro Tip: jeśli nie chcesz się ubrudzić, nakładaj smar czystym pędzelkiem. Załóż sprężynki na uszczelki. Jeśli teraz o nich zapomnisz, będzie kaplica.

serwis-amortyzatora-40

Starannie włóż dolne golenie na górne, uważając, żeby uszczelki się nie podwinęły. I wkurwiając się, że jednak się podwijają (zostało Ci trochę piwa z układania gąbeczek?). Spokojnie, w końcu się uda. Jesteś zwycięzcą.

serwis-amortyzatora-41

Nie dosuwaj goleni do końca – tylko na tyle, żeby „złapały” uszczelki i górne ślizgi. Znów ustaw widelec pod kątem, dolnymi otworami do góry.

serwis-amortyzatora-42

Wlej zalecaną przez producenta ilość oleju (Pro Tip: jak przesadzisz o kilka mililitrów, nic się nie stanie).

serwis-amortyzatora-46

Dosuń golenie do końca (najlepiej całkiem do końca, tzn. tak żeby amortyzator był całkowicie ugięty) i wkręć śruby. W wycentrowaniu gwintów względem otworów pomóż sobie cienkim imbusem. Dokręć z zalecanym momentem (ew. „raczej mocno”).

serwis-amortyzatora-47

Załóż i przykręć pokrętło regulacyjne (moment: „lekko”).

serwis-amortyzatora-50

Napompuj amortyzator do swojego ulubionego ciśnienia. Jeśli czytałeś poradnik regulacji zawieszenia, masz je gdzieś zapisane. Jeśli nie, to masz idealną okazję, żeby w końcu zrobić to porządnie.

serwis-amortyzatora-54

Dokładnie odtłuść i wytrzyj cały amortyzator – zwłaszcza okolice mocowania hamulca. Wyrzuć wszystkie części jakie Ci zostały, zamontuj amortyzator i ciesz się jazdą przez kolejne 25 godzin ;)

Instrukcje serwisowe

Szczegółów takich jak wymagana objętość/lepkość oleju czy momenty dokręcania śrub szukaj w instrukcjach serwisowych właściwych dla Twojego modelu i rocznika widelca:


mbike-logoPoradnik powstał dzięki pomocy sklepu i serwisu mBike w Katowicach. Jeśli tak się składa, że jesteś ze Śląska (lub z Krakowa, gdzie też są) i potrzebujesz pomocy ludzi jeżdżących enduro i rozumiejących jego specyfikę – nie znajdziesz lepszego miejsca. Jeśli nie czujesz się wystarczająco pewnie, żeby wykonać opisane czynności samemu (lub zwyczajnie Ci się nie chce), wal do nich śmiało.


Może zainteresuje Cię też:

Nieś kaganek oświaty – udostępnij na Facebooku!

  1. Dobry poradnik. Mam pytanie o smar, czy Motorex White Grease który jest na bazie litu się nada? Gdzieś czytałem, że lit rozpuszcza uszczelki, prawda to?

    1. Trudne pytanie… Faktycznie smary litowe nigdy nie były polecane do uszczelek. Kiedyś panowało przekonanie, że zżera gumę, potem bardziej sensowne, że po dłuższym czasie zostawia syfiate, suche, nie-śliskie pozostałości. Trudno jednak powiedzieć, czy uwagi te dotyczą wszystkich smarów litowych, czy tylko reliktów w stylu ŁT-43…

      Jeśli będziesz robił serwis zgodnie z poradnikiem (czyli regularnie), to moim zdaniem nie ma czym się przejmować. Ale z drugiej strony: jak już porządnie i regularnie dbać o amortyzator, to czemu nie zainwestować w pewny smar…?

      Mi Slick Honey schodzi w takim tempie, że puszeczka wielkości małego kremu starczy chyba na całe życie ;) (naprawdę nie ma sensu dawać go dużo)

      1. Wersja BARDZO budżetowa to wazelina techniczna, ale tak jak napisał Michał warto zainwestować w lepszy smar.

    2. Racja, więc zainwestuje kilkadziesiąt cebulionów w odpowiedni smar. ;) Będzie serwis dampera do kompletu?

      Dzięki i pozdrawiam :)

  2. Dwia małe uzupełnienia:

    1. Procedura tyczy się widelców z zamkniętym systemem tłumienia. Jeśli masz np. Marzocchi sprzed 2007, w którym chlupie pół litra oleju trzeba pamiętać, żeby wypłukać tłumiki ze starego oleju. To samo tyczy się starszych Foxów z pół otwartym systemem tłumienia.

    2. Co do gwintu w Manitou, popychacz (shaft) tłumika na końcu posiada gwint prawy i jest wkręcony bezpośrenio w dolną goleń. W związku z tym podczas serwisu w celu demontażu należy wkręcić śrubę do wnętrza goleni.

    1. To prawda, w przypadku amortyzatorów z kąpielą olejową, jakakolwiek rozbiórka wiąże się w zasadzie z pełnym serwisem. Ale też raczej nie ma potrzeby opisanego tu regularnego serwisu „smarującego”.

  3. Przy zalecanym interwale 100 czy 125 godz. generalny serwis raz do roku to zdecydowanie za rzadko. Tyle można zrobić w mniej niż 2 mies.

    Kupując jakiegokolwiek fulla trzeba się liczyć z rocznymi kosztami eksploatacji na poziomie 1-3 tys. zł i więcej, jeśli chcemy dbać o amortyzatory zgodnie z zaleceniami producenta. Tutaj najlepiej wypada RS, który pozwala na całkowicie samodzielny serwis wszystkich swoich produktów bez utraty gwarancji, a najgorzej chyba Fox.

  4. W imieniu całych intetnetów dziękuję za poradnik – bardzo przejrzysty i przydatny i do rzeczy i ładnie i składnie napisany. 10/10 would read again.

  5. Cześć, świetny poradnik dobrze opisany i zilustrowany.

    Powiedz mi tylko, czy Rock Shox dopuszcza samodzielne wykonanie takiego serwisu w nowym amortyzatorze?

    Pozdro Koper.

    1. Rock Shox udostępnia szarym użytkownikom manuale serwisowe, więc raczej nie ma nic przeciwko ;) We wspomnianych manualach takoż piszą:

      We recommend that you have your RockShox suspension serviced by a qualified bicycle mechanic.

      Słowo klucz: recommend :)

  6. Zasadniczo umiejętności manualne mam, ale cykor przed samodzielnym rozłożeniem amorka jest silniejszy. Poczekam aż kupię nowy amor RAIDON/EPIXON i wtedy poznęcam się nad starym :)

    1. Przyznaję, że rozbiórka całego amora na części pierwsze może być na początku odstraszająca (jak pisałem, sam tego nie robię), ale odkręcenie 2 śrubek i ściągnięcie dolnych goleni da się przeżyć ;)

  7. Uważam że czas podany przez producentów po jakim należy przeprowadzić serwis jest mocno zaniżony ( wyjątek BOS :) ) W moim przypadku wymagało by to około 10 serwisów rocznie. Na rok jeden pełny serwis i 1-3 serwisy małe wystarczą. Oczywiście im częściej tym lepiej ale to już przesadne dbanie o sprzęt. Wpływ na to mają też warunki atmosferyczne i styl jazdy. Dobrze będzie jak ludzie w ogóle zaczną serwisować amortyzatory, bo duża większość tego nie robi. Przynajmniej raz w roku oddać go na pełny serwis lub zrobić to samemu. Ludzie boją się że sobie nie poradzą, a to nie jest bardzo skomplikowane. Fajny patent na „odpierdnięciem„ za pomocą zipa:) Czekam na kolejne artykuły sprzętowe, może hamulce?

  8. Witam. A wziąłeś pod uwagę kolego fakt, że ktoś boi się rozkręcać amora bo jeśli źle go skręci to na trasie zrobi sobie bubu? Ja znam osoby które generalne serwisy robią co tydzień ale jak wyjadą w nocy na trasę to.. oświetlenie przednie to tylko czołówka, tylne wyładowane itd.. Kurcze – jeśli kogoś stać na rower za kilka tysi i serwisuje go co tydzień to niech też taki rower będzie w zgodzie z zasadami ruchu bo was też przepisy obowiązują.

    1. Eee… Jaki jest związek między prawidłowym przykręceniem dwóch śrubek a jazdą bez oświetlenia??? :|

  9. Nie trzeba wygrać w lotka, żeby móc sobie pozwolić na dobre dbanie o sprzęt. Komplet uszczelek do Pike’a/Monarcha to ok. 180 zł, do Reverba – 230 zł. W wypadku Pike’a i Reverba nie ma żadnego interwału, po którym trzeba wymienić uszczelki, ale przyjmijmy, że dla bezpieczeństwa robimy to co 200 godz.

    W ciągu 200 godz. wydajemy ok. 350-400 zł na serwis Monarcha i drugie tyle na Pike’a i sztycę, co daje 750-800 zł/200 godz, albo 3,75-4 zł/godz.

    W Polsce właściwy sezon trwa maks. ok. 180-200 dni. Jeżdżąc średnio 2-3 godziny dziennie wydamy na materiały eksploatacyjne 1350-2400 zł, co nie jest małą sumą, ale też nie kosmiczną.

  10. Czy ktos na prawde sciaga sprezynki z uszczelek? Mi jeszcze nigdy takowe nie spadly podczas czyszczenia. Czy podczas sciagania i pozniejszym ich zakladaniu nie ulegna one uszkodzeniu?

    1. Ja prawdę mówiąc też nigdy ich nie ściągałem, ale ufam doświadczeniu Jacka z mBike :)

    2. Agnieszka Piątyszek

      Przy ściąganiu nie ma opcji, żeby sprężynki uszkodzić, za to można porządnie wyczyścić uszczelki bo właśnie tam lubi gromadzić się piasek. :)

  11. Czy powyższy instruktaż dotyczy również widłów ze sprężyną stalową? Mam takiego RockShoxa na którym bym sobie poćwiczył nim zepsuję Foxa za dupsztylion dolarów. Trawi mnie jednakowoż wątpliwości dot. owej sprezyny. Nie uczyni mi ona dziury w elewacji podczas odkrecania owych srubek?

    1. Spokojna głowa, sprężyny siedzą w górnych goleniach, których przy podstawowym serwisie nie ruszasz.

      Pytanie tylko, czy nie masz tam otwartej kąpieli (zobacz komentarz Kapitana Snuji z 19.10 21:23). W takim wypadku będziesz musiał wymienić cały olej, a wtedy warto już pomyśleć o rozebraniu i dokładnym wyczyszczeniu wszystkiego.

    2. Wywołany do tablicy zgłasza się. Z tego co mi wiadomo Rock Shoxy zawsze miały zamknięty kartusz olejowy, zatem opisaną w artykule metodę można śmiało stosować względem wszystkich modeli, niezależnie jaką mają sprężynę.

      1. Hm, po głowie chodził mi taki vintage jak Psylo… Ale kilka lat minęło, odkąd do takiego zaglądałem, więc zapewne jest tak jak piszesz :)

        1. Fakt, pierwsza wersja HydraCoil była otwartą kąpielą, ale ten tłumik dość szybko zastąpił HydraCoil2, który tradycyjnie dla RSa miał kartusz.

  12. Ooo… matko, jakie bzdury z tym odpierdzianiem za pomocą zipa :P Jak żyję i serwisuję amortyzatory pierwsze słyszę o tym, że amortyzator to pompka pompująca powietrze pod uszczelki :D Ogranicz pisanie poradników… Pozdro

    1. https://www.youtube.com/watch?v=blHaC1mMiWM

      PS. „Odpierdywaniem”, nie „odpierdzianiem” – fachowymi terminami posługujmy się prawidłowo :P

  13. Odpowiadajac w stylu kolegi „Ooo… matko”, filmik z YT jako potwierdzenie informacji Wiesz, ze na YT sa filmiki z kosmitami? Dla mnie tez do odpierdywanie amortyzatora jest bez sensu i może tylko zaszkodzić uszczelką.

    A zdanie z pompowaniem powietrza pod uszczelki przez amortyzator to juz totalny wymysl autora teksu

    1. Wystarczy zwrócić uwagę na autora tego filmiku, którym nie jest Pan Zenek z zieleniaka, ani anonimowy Jacek z blogowego komentarza. Jeśli to nie jest dla Ciebie rzetelne źródło informacji, to mój blog tym bardziej się nie nada ;) Niestety nie mam pod ręką cytatu z Biblii na potwierdzenie swojej tezy ;)

      Tekst o „pompce” to owszem, duże uproszczenie, mające na celu zobrazowanie żródła ciśnienia narastającego pod uszczelkami w wyniku pracy amortyzatora. Takich uproszczeń znajdziesz na blogu więcej, więc rada na przyszłość: nie bierz wszystkiego dosłownie. To nie Gazeta Wyborcza ;)

      Odpierdywanie jest podane w tym poradniku jako dodatkowa operacja doraźna, nie narzucam obowiązku jej stosowania, ani nawet wierzenia w jej skuteczność. Zwłaszcza, jeśli ktoś się boi, że może to zaszkodzić uszczelkOM (co zależy wyłącznie od staranności wykonania tej operacji, o czym wspomniałem w poradniku).

      U mnie jednak ten sposób działa i nie jestem jedyny:
      http://forums.mtbr.com/shocks-suspension/air-pike-lowers-psa-929695.html

      PS. Swoją drogą, witam gości z forumrowerowe.org ;)

      1. Krowa to samolot – to też uproszczenie nie bierz tego dosłownie :D

      2. A jeśli amortyzator ma dodatkowo uszczelki olejowe ? To taki zabieg da się wykonać ?

  14. Jestem jak najbardziej za odpiardywaniem. Kto ujeżdżał FOX’a 40 ten wie do czego przydają się w nim zawory spustowe (chyba taka nazwa „air bleed valves”). Bąkiem bym tego nie nazwał, ale z trochę tego ulatuje. Podejrzewam że przy ostrym trzepaniu przez jakiegoś prorajdera, raz na zjazd trzeba upuścić…

    http://ep1.pinkbike.org/p4pb8449370/p4pb8449370.jpg

  15. Ja mam pytanie dotyczące środka do mycia amorka. Na zdjęciu woda jest spieniona, czyli jakiś detergent został użyty, jaki mianowicie ? :P

    1. Mr. Muscle cytrynowy o ile dobrze pamiętam :P

      Płyn do mycia naczyń sprawdza się bardzo dobrze, podobnie jak wszystkie rowerowe specyfiki typu Muc-Off.

  16. No chyba będę zmuszony wyjątkowo użyć tego nieprofesjojalnego płynu do naczyń xD. Jutro wyjeżdżam na poważna wyprawę i dzisiaj muszę doprowadzić amor do trzeźwości.

  17. Spoko. Zawsze się człowiek może czegoś nauczyć.
    Tylko jak pryknąć z Coil’a? ;P

  18. Agnieszka Piątyszek

    Poradnik fajny ale mam trzy uwagi:
    1. Gąbeczek lepiej nie czyścić rozpuszczalnikiem a zamiast tego wypłukać je kilka razy w oleju (nasączasz, wyciskacz z 3-4 razy). Niestety niektóre rozpuszczalniki powodują ich puchnięcie i potem można mieć niespodziankę bo nie zmieszczą się w swoje miejsce.
    2. Gąbeczki lepiej wyciągnąć PRZED czyszczeniem dolnych lag bo one najczęściej magazynują brud
    3. W niektórych amoryzatorach otwieranie dolnych lag bez wybijaków może się źle skończyć (u nas na serwisie co najmniej kilka wygiętych końcówek tłumika oraz uszkodzonych gwintów np. w tłumikach rc2 w foxie bo nakrętka łapie ledwie kilka zwojów gwintu).

  19. Agnieszka Piątyszek

    A z tym odpierdywaniem to jest trochę inaczej ;). Jak wciskasz przy tym amora do zera to nie ucieka nadmiar powietrza tylko robisz po prostu podciśnienie w amorze. Niestety amortyzator będzie dążył do tego żeby ciśnienie się wyrównało więc po pewnym czasie znowu się uzupełni. To że amor robi się bardziej miękki to właśnie jest podciśnienie – robisz jakby dodatkową sprężyne negatywną dlatego wydaje się, że amor chodzi płynniej. Tak samo robiło się 10 lat temu z marcokami – jak była dla kogoś za twarda sprężyna robiło się podciśnienie i pasowało ;).
    Amory robię trochę lat i niestety nie zdarzyło mi się żeby po odkręceniu śrub od dołu nagle wyleciało powietrze, więc to zbieranie się nadciśnienia uważam za mit.

  20. Jestem zielony w temacie, ale intensywnie się uczę czytając powyższe teksty.
    Mam bardzo stary (zabytkowy rower Grisley Mega3 chyba z 1995 roku) z amorem Marzocchhi Zokes2, który upadł do parteru. Prawdopodobnie wyciekł olej, bo zaworka powietrza nie widać. Doradzcie co z ‚dziadem’ zrobić, bo rower alu fajny.
    Z góry wielkie dzięki.

    1. Obawiam się, że najlepszym wyjściem będzie po prostu oddanie go do dobrego serwisu.

  21. Cześć,

    mam problem ze zrozumieniem instrukcji na stronie producenta. Jakiego oleju powinienem użyć dla amortyzatora RS Revelation Solo Air ( amorek jak w Soilu z 2016r) ?

    1. Rzuć link do tej instrukcji, to zobaczymy co tam zakodowali ;)

        1. Tylko, jeśli robisz pełny serwis – to jest olej do tłumika.

          Jeśli robisz tylko podstawowy przegląd jak w tym artykule (czyli czyszczenie i smarowanie dolnych goleni), to musisz patrzeć w pole „Lower Leg”.

          Wychodzi więc po 5ml oleju 15wt na stronę.

          Jeśli jednak wlejesz ciut więcej (ale bez przesady ~10 ml), albo innej lepkości, to też nic się nie stanie – to tylko smarowanie.

          1. Wielkie dzięki :)

  22. Karol Chytrzyński

    Jako początkujący rider mam kilka pytań:
    http://www.xfusionshox.com/images/service_center/torque_chart.xlsx
    Jak rozumieć „Oil heights” (arkusz forks)?? To jest poziom oleju w milimetrach, czy ilość mililitrach? Czy może w jakichś innych jednostkach?
    I jeszcze jedno pytanie gdzie wlewa się olej do komory powietrznej? Trzeba wykręcić zawór AV od góry czy jakoś inaczej?

    1. Wartości, z tego co widzę, są podane w ml.

      Olej do komory wlewa się wykręcając górny korek (najczęściej potrzebny jest klucz nasadkowy 24 mm). Niemniej jednak nie wchodzi to już w zakres tego poradnika ;)

  23. Cześć, mam pytanie przed pierwszym serwisowaniem Sektora z mojego Soila, czy do czyszczenia wnętrza można użyć benzyny ekstrakcyjnej albo degreasera Shimano?

    1. Można, ale tak jak przy wszystkim, trzeba potem bardzo dokładnie wytrzeć/wysuszyć.

  24. Hej a powiedzcie mi jak często wymieniacie gąbeczki i uszczelki na nowe? Po każdym serwisie,raz na rok czy jak już widać ślady ubytków. Pozdrawiam

Dodaj komentarz do tekstu Jak dbać o amortyzator? Podstawowy serwis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Mind-hacks: 10 podstaw techniki jazdy

Skill / 

Wyobraź sobie, że atakujesz trudny trawers. Czujesz się jakoś nietego, rower Ci pyskuje i znosi na boki. Wtedy coś sobie przypominasz i od razu ciśniesz jak Barel. No, może nie aż tak, ale prawie. To coś to mind-hacks, czyli malutkie pigułki wiedzy, które warto mieć w głowie, bo przy minimalnym wkładzie kombinowania dają maksymalny efekt na szlaku. Ja takie porady lubię najbardziej, bo nie wymagają całodziennego, mozolnego wdrażania w życie i łatwo je zapamiętać.


Pozycja

1. Ciężkie stopy, lekkie ręce

Nogi służą do utrzymywania Twojej masy. Ręce do kierowania. Choćbyś brał na klatę tyle, co Pudzian w dobry dzień (czyli miljon), Twoje nogi i tak będą dużo silniejsze od rąk, więc trzymaj się tego. Pozwól nogom pracować z terenem – na spadkach i w zakrętach „pompuj” rower przez pedały, nie przez kierownicę. W ten sposób rower będzie stabilny, bo Twoja masa będzie pewnie podparta w najniższym możliwym punkcie.

Z kolei jak najlżejszy chwyt kierownicy zmniejszy napięcie mięśni rąk, które i tak mają już… pełne ręce roboty. Większość początkujących ma „napompowane” przedramiona już w połowie zjazdu, co ogranicza możliwość swobodnego sterowania rowerem i efektywnego hamowania. Stojąc na rowerze, znacznie ograniczysz ten problem.

2. Pięty nisko

Opuszczenie pięt bardzo pomaga w utrzymywaniu „ciężkich nóg”, ogromnie poprawia przyczepność na pedałach platformowych, pomaga w hamowaniu i pośrednio zmusza do lepszej pracy nogami na nierównościach terenu. Kostki zapewniają Ci jakieś 3 cm skoku „zawieszenia”, kolana i biodra – co najmniej 20 cm. Olej więc amortyzowanie kostkami. Zdarza Ci się przytrzeć piętami o ziemię? Jest dobrze.

3. Łokcie szeroko

Powiecie: „no dobra, ale co z dociążaniem przedniego koła w zakrętach?”. Nie ma co z nim przesadzać, bo przy dociążaniu pedałów, dociążasz równomiernie obydwa koła. Pomagają w tym też rozstawione na boki łokcie. Jest to tzw. „silna pozycja” lub „pozycja ataku” lub „tygrys”. Zasada jest jak przy robieniu pompek – spróbuj zrobić dziesięć trzymając łokcie przy ciele (za ew. kontuzje autor nie ponosi odpowiedzialności).

Jak już pozbierasz się z podłogi i pójdziesz na rower, pamiętaj o trzymaniu kierownicy tak, jakbyś (prawidłowo) robił pompki. Pompowanie (nomen omen) roweru będzie dużo bardziej naturalne i mniej męczące. A przy okazji Twoja klatka piersiowa automatycznie wyląduje nad mostkiem, czyli tam, gdzie powinna być, żeby przednie koło było dobrze dociążone.

Techika jazdy - pozycja


Wzrok

4. Patrz jak najdalej

Odległość, w jakiej obserwujesz szlak jest odpowiednikiem pedału gazu w samochodzie. Patrzysz daleko – jedziesz szybko. Patrzysz blisko – zwalniasz. A do tego szansa, że jakiś głaz nagle wyrośnie na środku Twojej linii jest większa.

5. Skanuj teren

Patrząc daleko, nie skupiaj wzroku na detalach, wszystkich i tak nie przeanalizujesz – skanuj szlak całościowo. Patrz gdzie chcesz jechać, a na przeszkody ciało zareaguje automatycznie dzięki widzeniu peryferyjnemu, które dużo szybciej karmi mózg informacjami, niż kiedy starannie oceniasz każdy kamień.

Zaufaj swojemu doświadczeniu lub po prostu pozwól swojemu zajebistemu rowerowi robić swoją robotę.

6. „Nie widzę przeszkód”

Skanowanie terenu zmniejsza też ryzyko fiksacji wzroku, czyli zapatrzenia się w przeszkodę, w którą za żadne skarby nie chcesz wjechać. Pamiętaj, że rower zawsze pojedzie tam, gdzie patrzysz – ciało reaguje automatycznie i bardzo trudno zmusić je, żeby działało inaczej. Jak upatrzysz sobie na szlaku wielki, upierdliwie ułożony korzeń, który na bank przybliży Cię do Matki Ziemi, to bądź pewien, że w niego wjedziesz, pod najgorszym możliwym kątem.

Skanując teren, ucz się filtrować przeszkody, których na pewno chcesz uniknąć – pomijaj je i zamiast tego wypatruj „linii najmniejszego oporu”. Złota zasada to:

Patrz tam, gdzie chcesz jechać, nie na to, czego chcesz uniknąć


Zakręty

mind-hacks-technika-jazdy-pozycja-zakret1

7. Skręcaj laserowym pępkiem

W zakrętach powinno się skierować ciało w kierunku, w którym chce się jechać. Możesz kombinować z każdą częścią ciała po kolei, albo możesz wyobrazić sobie, że masz laserowy pępek, którego wiązka wskazuje kierunek jazdy. Skieruj go w ostry łuk w prawo, a reszta ciała za nim podąży. Tak samo działa sterowanie biodrami, ale c’mon, nic nie przebije laserowego pępka! :)

8. Pochylaj rower, nie ciało

W zakrętach musisz mocno pochylić rower, bo zasada działania roweru tego wymaga. W końcu rower NIE skręca przez zwrócenie kierownicy w kierunku zakrętu. Chyba, że ma boczne kółka. Nie jest jednak potrzebne składanie w zakręty ciała, niczym w Moto GP.

Trzymaj tułów jak najbardziej w pionie, dzięki czemu szybciej zareagujesz na kolejny zakręt, zmiany w przyczepności i inne przeciwności losu.

9. Łokieć prosto

Żeby mocniej pochylić rower, wyprostuj wewnętrzny łokieć (zakręt w prawo – prawy łokieć). W ten sposób popchniesz koniec kierownicy do przodu i zapoczątkujesz/pogłębisz zakręt metodą przeciwskrętu. Tyle że zwyczajnie pamiętając o wyprostowaniu łokcia, nie musisz nawet wiedzieć, co to jest przeciwskręt.

10. Głowa kurczaka

Jak już kładziesz się razem z rowerem (np. w szybkich bandach), trzymaj pionowo samą głowę. Na początku jest to trochę nienaturalne, ale jest to bardzo fajny motocyklowy hack na błędnik odmawiający współpracy przy przechyłach przekraczających „normalne” kąty, tzn. takie które osiąga się idąc pieszo na zakupy do Biedronki. Dzięki temu mózg pomyśli, że wcale tak mocno się nie pochyliłeś i umożliwi Ci głębsze złożenie. Głowa ustawiona pionowo to też bardziej naturalne „czytanie” terenu i kontrola innych reakcji.

Druga sprawa to takie „wypełnianie” nierówności terenu ciałem, żeby głowa jechała jak po gładkim asfalcie. Bez nagłych zmian wysokości i bez wstrząsów. Cała reszta ciała pracuje, a głowa płynie przed siebie, spokojnie skanując teren, jak u kurczaka*:

* wyjątek możesz zrobić przy backflipie i 360.


Dość czytania, teraz śmigaj na rower i sprawdź, czy to przypadkiem nie jakieś bzdury ;) Daj znać w komentarzu, czy zasada minimum wiedzy – maksimum efektu się sprawdziła.


Czytałeś już wcześniejsze artykuły z serii Skill?

Jeśli nie chcesz przegapić kolejnych, polub 1Enduro na Facebooku albo zapisz się do newslettera!

  1. Ekhm… z tego co mi wiadomo, to poprawna pompka to właśnie łokcie przy ciele ;)

    1. …padłeś ofiarą spisku , albo chodziłes na karate ;) a tam jak wiemy kochają sobie utrudniać hehe..

    2. … obie wersje są poprawne :) Pompki z dłońmi na szerokość barków i łokciami przy ciele są ćwiczeniem na tricepsy, zaś przy dłoniach nieco szerzej i z łokciach na zewnątrz — na klatkę.

  2. Na kursie moto lata temu ujęli to jeszcze lepiej: „Patrz gdzie jedziesz, bo jedziesz tam gdzie patrzysz”.

  3. Co jest trudnego w pompkach z rękoma przy ciele? ;)

  4. Czyli na następnych zawodach dodatkowy OeS – pięćdziesiąt pompek z rękami przy ciele.

  5. zkąd zaczerpneliście rozdział o głowie kurczaka??? bo dla mnie to totalny absórd. Bez urazy oczywiscie ale uważam aby zrobić dobry zakręt głowa powinna być pierwszą częścią ciała która pokonuje zakręt tak samo przy pokonywaniu innych przeszkód na trasie. Najpierw głowa potem reszta ciała
    czyli jezeli pochylasz głowe automatycznie pochyla sie twoje ciało. nie umiesz sie pochylić w bandzie skręcająć w lewo??? przybliż lewe ucho do lewego ramienia. a caiło samo złoży sie do zakrętu. przybliż lewe ucho do lewego ramienia siedząc teraz przed komputerem. za głową niznacznie w lewo wychili się twój kręgosłóp a razem z nim przemiesci się w lewo środek ciężkości. banalnie proste a jakże przydatne. podobnie jezt przy pompowaniu. pompouj głową a reszta ciała zrobi dokładnie to samo.
    (czytająć rozdział nie życze nikomu z takimi wskazówkami jechać wallride’a)

    1. Odpalając moją wróżebną szklankę z fusami, wydaje mi się, że autor pomylił dwa rodzaje zakrętów. Co innego pochylanie samego roweru mocno w PŁASKICH zakrętach ( jak tutaj u Barela https://youtu.be/gF5K9V2w6W8?t=2m34s) – tam rzeczywiście głowa zostaje bardziej prostopadle.
      Przy trasach takich bardziej DH z zakrętami „jak wallride”, gdzie wchodzi się w zakręt z równoległymi pedałami, pochylanie głowy mi osobiście pomaga.

    2. Tak jak napisałem, ten trick jest zaczerpnięty ze światka motocyklowego.

      Na mnie działa bardzo dobrze :) Wcześniej przez wiele lat mi się wydawało, że trzeba głową „ciągnąć w zakręt” i poza tym, że śmiesznie wyglądałem na zdjęciach, nie przekładało się to na kąt złożenia. Jasne, to działa przy inicjacji zakrętu, ale jeśli faktycznie chce się bardziej pochylić, to na mnie zupełnie to nie działa. Głowa zgięta jak u upośledzonego, ciało coś tam podąża, ale rower dalej pionowo – przyczepność i równowaga do dupy.

      Zresztą, kim ja jestem, żeby się wymądrzać, zapytajmy Gwina ;)
      http://p.vitalmtb.com/photos/users/825/photos/33653/s1200_mdelorme_PA_Grand_Prix_7488.jpg

      PS. Wallride’y w enduro zdarzają się stosunkowo rzadko ;)

  6. kurczak miszcz !

  7. po testowałem dziś „Patrz gdzie jedziesz, bo jedziesz tam gdzie patrzysz” – potwierdzam działa dobrze ;)

    nawiązując do filmiku z kurą „cziken lajn” nabiera nowego znaczenia ;D

  8. z podstawowych info endurowych: jak by co to przy 360 tez zaczynasz wszystko glowa i od połowy patrzysz juz na lądowanie :)

  9. Kurczaki górą :-)

  10. Zasada jest banalnie prosta „jak się nie wyp….lisz to się nie nauczysz”

    1. Taa… Bez przekleństw nawet się rymuje :P
      „Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”

  11. Super poradnik, naprawdę wszystko prosto na chłopski rozum napisane. Od jakiegoś czasu czytam forum i za każdym razem znajduję coś ciekawego i przydatnego! Mega strona, bardzo dziękuję i pozdrawiam!

  12. Dzisiaj testowałem głowę na kurczaka i laserowy pępek. Powiem tyle naprawdę ma to sens!!! Bardzo fajny poradnik. Pozdrawiam

  13. Ten laserowy pępek zaimponował mi. Faktycznie jak skieruje go na jakąś dupeczke, to pod wieczór ruchanko jest ,hehe.

Dodaj komentarz do tekstu Mind-hacks: 10 podstaw techniki jazdy

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Ścieżki Enduro Trails Bielsko-Biała

Miejsca / 

Od kilku lat Polacy w poszukiwaniu FLOW tłumnie walili do naszych południowych sąsiadów: na Singletrack pod Smrekiem i Rychlebskie Ścieżki. Co jak co, ale budowanie sztucznych ścieżek, zaprojektowanych wyłącznie z myślą o płynnym pokonywaniu zakrętów, pompowaniu i robieniu innych rzeczy powodujących muchy na zębach, Czesi opanowali perfekcyjnie i do niedawna mieli na nie monopol.

Nowe single Enduro Trails Bielsko-Biała zmieniają ten stan rzeczy, oferując lokalną alternatywę dla rozjeżdżonego Superflow czy Hejnickiego Hrebenu.

Ścieżki

W ukończonej właśnie pierwszej fazie projektu (sfinansowanej z miejskiego Budżetu Obywatelskiego – brawo Bielsko-Biała!) otwarte zostały 4 trasy w rejonie Koziej Góry o różnej długości i poziomie trudności.

Różnią się one też bardzo charakterem. Duża w tym zasługa zaangażowania kilku grup budowniczych: do łopat i koparek dorwali się nie tylko ludzie z Murapol Enduro Trails, ale też ekipy Wiktora Zemanka (STB) czy Arka Perina (ABC). Kto śledzi rozwój polskich bikeparków, na pewno zna te nazwiska! Cud, że wszystkim udało się dogadać (i oby tak pozostało…).

sciezki-enduro-trails-bielsko-19

Wszystkie trasy są wybudowane z największą starannością i zgodnie z regułami sztuki. Mamy więc między innymi eleganckie oznakowanie (na zjazdach zgubić się nie da, ale na „dojazdówkach” drogowskazy czasem się przydają), ale przede wszystkim optymalne dla każdego poziomu trudności nachylenie. Dzięki temu zjazdy na trasach „flow” są długie i nie nadwyrężają zbytnio hamulców, co w dużym stopniu zapobiega niszczeniu trasy i powstawaniu „tarek”. Nie bez znaczenia są też widoczne na każdym kroku odwodnienia, które w połączeniu z utwardzoną nawierzchnią, powinny umożliwić niemal całoroczną jazdę.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister Beskidia Flow

Podjazd liczy ok. 3,5 km i wiedzie leśnymi drogami szutrowymi – jest szybko (około 30 minut) i w miarę przyjemnie, choć w przyszłości dla urozmaicenia przydałyby się odcinki singlowe, wzorem czeskich ścieżek. Pierwsza taka sekcja jest już zaplanowana na II etap budowy w przyszłym roku. Pozwoli to jeszcze lepiej odizolować nasze szaleństwa od ruchu pieszych, co było jednym z celów projektu.

Jak już wdrapiesz się na górę, do wyboru masz następujące warianty powrotu do knajpy:


Trasy „Flow”

Nastawione na stuprocentową frajdę z jazdy, nieskażoną technicznymi trudnościami. Nie znajdziesz tu korzeni, kamieni i stromych ścianek – tylko rollery, hopki, bandy i gładką, przyczepną nawierzchnię. Chcesz wkręcić nowicjusza w MTB? Zabierz go na trasy „flow”.

 

Stefanka

Zielona – długość 0,9 km – nachylenie 4,8%

Na najłatwiejszą trasę nawet nie musisz się wdrapywać na samą górę. Asfaltowo-szutrowy podjazd na start trwa około chwilę – każdy da sobie radę. Trasa leży kilka minut od parkingu, ale nieco na uboczu, przez co „wycinakom” nie będzie do niej zbytnio po drodze.

To dobrze – mniejszy tłok i mniej rozjeżdżona nawierzchnia są ważne dla początkujących i dzieciaków stawiających pierwsze kroki na singlach. To właśnie dla nich jest ta krótka i łatwa trasa: taki Superflow przeskalowany dla kół 20″. Ze względu na położenie, jest to też dobry „bonus level” po zjechaniu Twistera.

Twister

Niebieska – długość 4,4 km – nachylenie 6,4%

Bielski pogromca Superflow i rowerowy odpowiednik rollercoastera. Najdłuższa, pięknie wyrzeźbiona linia pozwalająca skupić się wyłącznie na pompowaniu i pokonywaniu band. Pierwsza sekcja (ABC Line) jest ciut bardziej wymagająca przez ciaśniejsze i gęściej upakowane zakręty. Druga (Beskidia Flow) to już sam banan na twarzy i niekontrolowane okrzyki radości.

Czy Twister jest lepszy od Superflow? Zdania są podzielone. Moim zdaniem tak, ze względu na bardziej jednolity i konsekwentny charakter. W dodatku perfekcyjnie nadaje się do ćwiczenia podstaw techniki jazdy. Tak czy siak: punkt obowiązkowy!

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Stefanka

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister ABC Line


Trasy „enduro”

W przeciwieństwie do tras „flow”, te dwie nie zostały wybudowane od podstaw – są to udoskonalone odcinki specjalne zawodów Enduro Trails. Ich charakter jest więc dużo bardziej naturalny i jest świetną „wersją demo” ścigania. Zastanawiasz się nad pierwszym startem? Najpierw sprawdź się na trasach „enduro”.

 

Stary Zielony

Czerwona – długość 2,2 km – nachylenie 10,7%

Nazwa wzięła się od zielonego szlaku, biegnącego wzdłuż dawnego toru saneczkowego. Jeśli jechałeś nim przed przebudową, poczujesz się jak w domu. Zmiany są raczej kosmetyczne – charakter szlaku został zachowany i wzbogacony nowymi sekcjami, bandami i kładkami. Dzięki temu przejazd jest bardziej płynny, ale nie daj się zmylić nazwie – to czerwona trasa, dużo trudniejsza od Twistera.

W przeciwieństwie do tras „flow”, nawierzchnia jest tu w większości naturalna, ze słynnymi korzeniami na czele. Znajdzie się też trochę kamieni (w tym sztuczny rockgarden) i stromizn. Jest to prawdziwy górski szlak, ale solidnie doprawiony, żeby sprawiać jeszcze więcej frajdy.

DH+

Czarna – długość 1,9 km – nachylenie 14%

Linia powstała na bazie dawnej trasy DH, znanej z zawodów Enduro Trails. Zmiany również są niewielkie: największą nowością jest górna sekcja, omijająca dawny początek „na krechę”. Zjazdowo-endurowa historia dużo mówi o charakterze tej trasy: to już nie jest zabawa dla każdego.

Dla osób obytych z górskimi szlakami, to dobry poligon do nauki jazdy po trasach zjazdowych – są tu korzenie, kamienie, ciasne bandy i różnej wielkości hopy. Wszystko to przy odczuwalnym nachyleniu. Trzeba się przełamać, ale dzięki przygotowaniu trasy, ryzyko utraty zębów jest niewielkie. W razie czego, trudniejsze elementy mają objazdy.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - korzenie Stary Zielony

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - DH hopa

Jaki rower?

W związku z charakterem nawierzchni, na trasach „flow” nie musisz szaleć ani ze skokiem zawieszenia, ani z bieżnikiem/pancernością opon. Trasy są w 100% przejezdne na każdym rowerze MTB, do pełni szczęścia przyda się tylko dobra geometria. Odcinki są w całości zjazdowe, nie jest więc nawet niezbędna sztyca regulowana.

Stary zielony i DH+ są już dużo bardziej wymagające i najlepszym wyborem jest na nich rower enduro, ale full z mniejszym skokiem lub hardtail na dużych kołach też się sprawdzą. Warto tylko zadbać o porządne opony i… umiejętności.

 

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - kładka Stary Zielony

Jeden z nowych „upłynniaczy” na „Starym zielonym”.

Zasady panujące na ścieżkach

Pierwsze, co może Cię interesować to to, że korzystanie z tras jest całkowicie darmowe. Mimo to, osoby przyzwyczajone do swobodnej enduro-eksploracji mogą się krzywić na widok wiszącego przy trasach regulaminu. Ale cóż – jak chcesz korzystać z tego wesołego miasteczka, musisz zaakceptować kilka rządzących nim reguł. Taki lajf.

  • Wymagana jest jazda w kasku. Serio, rozwalając sobie łeb w takim miejscu, robisz problem nie tylko sobie i ZUS-owi. Na trasach pojawi się dużo początkujących i dzieciaków – daj im dobry przykład.
  • Trasy są jednokierunkowe. Chcesz powtórzyć jakąś sekcję – podejdź „poboczem”.
  • Postoje rób poza trasą. Sam się przekonasz, że przy pełnym flow, nie zawsze widać co czai się za zakrętem. Ruszając, nie wbijaj się innym pod koła (nienawidzę tego!).
  • Nie ścinaj trasy. To nie zawody. Cięcie band, zsuwanie się z muld, jazda po umocnieniach i odwodnieniach trasy drastycznie przyspiesza jej niszczenie.
  • Respektuj zakaz jazdy po szlakach pieszych (tam, gdzie są stosowne znaki). To ważne – dzięki temu finansowanie ścieżek wspierają również osoby niejeżdżące. Bądź też miłym człowiekiem na podjeździe (to jedyne miejsce, gdzie łączy się ruch rowerzystów i pieszych).

To najważniejsze punkty. Cały regulamin znajdziesz na starcie każdej trasy i na stronie Enduro Trails.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister bramka

Przed użyciem zapoznaj się z ulotką.

Dodatkowe atrakcje

Największą w okolicy rowerową atrakcją są OS-y zawodów Enduro Trails i inne trasy zbudowane przez localsów. Znajdziesz je na Koziej Górze, niedalekiej Szyndzielni i nieco dalszej Magurce Wilkowickiej. Odcinki te również są nastawione na flow, ale w bardzo naturalnym wydaniu – spodziewaj się czegoś w rodzaju Starego zielonego i DH+. To dzięki tym trasom jazda enduro w Beskidzie Śląskim odzyskała sens kilka lat temu – zniszczone szlaki turystyczne oferują głównie szutrowo-kamieniste rąbanki…

Zawody Enduro Trails Bielsko - mapa trasy

Mapa trasy październikowych zawodów – godny polecenia jest zwłaszcza OS3 z Szyndzielni.

Zawody Enduro Trails Bielsko - mapa trasy maj

A to już mapa zawodów z maja – gdybyś chciał zapuścić się na zbocza Magurki Wilkowickiej.

Drugą atrakcję rowerową znajdziesz na Błoniach – to ta duża łąka z grillami i placami zabaw u stóp Koziej Góry. Grille to oczywiście ważna atrakcja, ale bardziej mam na myśli jeden z „placów zabaw”: spory pumptrack. Parę okrążeń stanowi to sposób na idealną rozgrzewkę lub wytopienie burgerów.

Na Błoniach możesz też bez większych wyrzutów zostawić nierowerową rodzinę. Możesz ich też podrzucić pod wyciąg na Szyndzielnię. Dla rowerzystów jest on średnio przydatny, bo wagonik towarowy zabiera tylko kilka rowerów co pół godziny. Gdybyś się zdecydował, przygotuj 20 zł na każdy przejazd.

Centrum Testowe Giant Enduro Trails Bielsko-Biała

Od tego sezonu działa też buro ścieżek, czyli coś na wzór rychlebskiego Infocentrum. Wypożyczysz tu rower Gianta oraz kupisz picie, ochraniacze, ubrania, zębatki czy opony – asortyment jest wprawdzie ograniczony, ale idealnie trafia w potrzeby odwiedzających to miejsce bikerów.

Jak dojechać?

Samochodem najlepiej zjechać z drogi ekspresowej S69 zjazdem „Mikuszowice” (w kierunku Centrum) i kierować się na Hotel Na Błoniach (ul. Pocztowa 39). Obok hotelu znajdziesz darmowy parking. Stąd już tylko rzut beretem do największych atrakcji (wspomnianego grilla no i tych, no… tras).

Jeśli przyjeżdżasz pociągiem, celuj w stację Bielsko-Biała Leszczyny – stamtąd na Błonia jest już tylko ok. 2,5 km.

Uwaga: miejscowa Straż Miejska bardzo lubi osoby parkujące przy drodze za hotelem, na zakazie. Więc jeśli szukasz nowych kolegów, polecam to miejsce!

Jedzenie i spanie

(…czyli cel życia każdego mężczyzny). Jeśli chodzi o dietę sportowca… wspominałem już o grillach? Najwięcej bikerów gromadzi się „U Marka” – polecam! Jeśli wolisz burgery i czeskie piwo, wybierz „Bike Bar”. Do tego standardu dobrze pasuje leżący przy Błoniach camping Ondraszek – w sam raz dla wszystkich „bezdomnych dałnhilerów” i „endurniów”.

Na drugim końcu skali jest wspomniany już Hotel na Błoniach. Jego elegancka restauracja jest wbrew pozorom przyjazna rowerzystom i godna sprawdzenia, jeśli kiełbasa z musztardą Cię nie satysfakcjonuje.

Na miłośników spania w górach, niedaleko szczytu Koziej Góry czeka schronisko Stefanka. Jest to też idealne miejsce na śniadanie i uzupełnienie zapasów piwa płynów ustrojowych w drodze na trasy.

Więcej opcji noclegowych znajdziesz np. na Booking.com.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Stary Zielony rockgarden

Plany na przyszłość

Kolejne dwa etapy budowy są już rozplanowane na rok 2016 i 2017. Wszystko jest już załatwione, potrzebne jest tylko dalsze wsparcie mieszkańców Bielska w głosowaniu na Budżet Obywatelski.

  • Etap II (2016) ma objąć kolejne 6 odcinków w rejonie Koziej Góry, Cygańskiego Lasu i Szyndzielni, w tym wspomnianą pierwszą sekcję podjazdową. Szczegóły etapu II znajdziesz na stronie projektu.
  • Etap III (2017) to dalsza rozbudowa rejonu Szyndzielni.
enduro-trails-mapa-etap2-2016-kozia

Tak wygląda etap II (2016) w rejonie Koziej Góry i Cygańskiego Lasu…

enduro-trails-mapa-etap2-2016-szyndzielnia

…a tak w okolicy Szyndzielni. Jak widać, już w 2017 Szyndzielnia może się stać światowym centrum flow ;)

Podsumowanie

Jeszcze parę lat temu, Beskid Śląski oferował głównie „beskidzkie rąbanki”, zwózki drewna i trasy równie przyjazne, jak syryjscy uchodźcy na granicy Węgier.

Region Górnego Śląska i Podbeskidzia, gęsto zaludniony endurowcami, aż się prosił o odnowienie rowerowej atrakcyjności. Pierwszym krokiem były zawody Enduro Trails, które pozostawiły po sobie jedne z najlepszych tras w Polsce. Budowa w pełni legalnych, profesjonalnie wykonanych singletracków była świetnym rozwinięciem tego pomysłu, dzięki któremu życie polskich bikerów znów wypełniło się szczęściem.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister banda widok

Jednak w przeciwieństwie do tras zawodów, ścieżki nastawione na flow są przyjazne również dla początkujących. Dzięki temu więcej osób może spróbować jazdy ciut bardziej ekstremalnej, niż dotychczasowe staczanie się szutrem po piwie na Stefance.

Nowe single nie są jednak skierowane tylko do amatorów, o nie! Jak na wszystkich flow-trailach, poziom trudności (i frajdy z jazdy) rośnie tu wraz z prędkością, a trasy czerwona i czarna pozwalają szkolić się pod kątem zawodów enduro. Więc jeśli akurat nie masz ochoty na skalne verty i piwoty na agrafkach, single Enduro Trails Bielsko-Biała czekają!

PS. Pamiętaj o głosowaniu – lub chociaż nękaj znajomych Bielszczan – na Budżet Obywatelski 2016!

PS2. Chcesz zaprosić do jazdy znajomych? Udostępnij ten artykuł na Facebooku!


Możesz też poczytać o innych miejscach wartych odwiedzenia:

 

  1. Biere śwagra i śmigamy! :D

  2. Tak poważniej: bardzo, bardzo się cieszę, że zaczynają powstawać takie miejsca. Można zarazić całą rodzinkę bakterią enduro/dh i nie trzeba wyjeżdżać za granicę. Outstanding :)
    Dzięki dla Ciebie Michał za pokazywanie fajnych miejsc no i tematy.

  3. „Nie ścinaj trasy. To nie zawody.” xD

    Ach pamiętam te podjazdy starym zielonym – nie wiem jak w wersji odwróconej, ale zawsze było kupę fun’u. Pomyśleć, że kiedy zaczynałem jeździć to jedyne co było to „śląskie rąbanki”. I to wszystko na 26″ hardtailu. :) Chyba tym właśnie HT odwiedzę Stefkę i Twistera. :3

  4. Jak porownasz te dwie trasy enduro (czerwona i czarna)ze Srebrną Górą?

    1. Od Srebrnej są jeszcze bardziej naturalne. Czerwoną w sumie można by na siłę ze Srebrną porównać trudnością i charakterem… Czarną tylko w niektórych miejscach – więcej jest na niej odcinków typowych dla tras zjazdowych.

      Ogólnie to na razie trochę brakuje w Bielsku ścieżek podobnych do Srebrnej: bo jeśli chodzi o styl i charakter, Srebrna Góra wpada gdzieś pomiędzy Twistera a czerwoną.

  5. Czarna jest debest, nie nazwałbym jej trasą DH, to jest trasa enduro mimo kilku (omijalnych) hopek. W każdym razie czarny to czysty fun i adrenalina.
    Paradoksalnie Twister wymaga najwięcej kondycji i techniki żeby mieć odpowiedni fun.
    W każdym razie, moje rodzinne miasto staje się mekką MTB :-)

    1. Czym dokładnie różni się trasa DH od trasy enduro…? ;)

  6. Super żę napisałeś o tym. Dzięki wielkie.
    W ogóle Bielsko to fajne miejsce.
    A w tym mijescu kilka razy byłem i widziałem ludków co po starej trasie saneczkowej jezdzili więc to można powiedzieć to naturalna droga rozwoju ;)
    Jedynie czego się obawiam to problemy z parkingiem bo to w końcu Bielskie Błonia.
    Pytanie a jak z dojazdem z głownego dworca PKP w Bielsku?
    Może jakaś trasa rowerowa by się przydała żeby dopełnić dzieła.

  7. Bardzo fajne miejsce się robi, ale niestety całkowity inny charakter niż Rychleb. Twister fajna zabawa, ale jeżeli chodzi o flow to Superflow bije go na głowę (dużo lepiej zaplanowy, nie ma takiej ilości ciasnych serpentym).
    Odnośnie zielone widać na nim „niedoróbki” związane z łamaniem zasad budowania sztucznych ścieżek typu single – płaszczyzna ścieżki nie jest prostopadła do podłoża, w wielu miejscach jest przedłużeniem linii stoku co powoduje, że po opadach deszcze z wyższym ciśnieniem ciężko zjechać.
    Ogólnie DH+ i Stary zielone to bardziej dzikie ścieżki (co też ma swoje uroki), ale dlatego nie można tego porównywać do Rychleb, który przestrzegają wszystkich zasad budowy według IMBA

    1. Co do naturalności „Starego zielonego” i „DH+”, to oczywiście się zgadzam i nigdzie ich do Rychleb nie porównuję. Zastanawiam się tylko, dlaczego krytykujesz łamanie zasad budowy sztucznych ścieżek, skoro sam zaznaczasz, że NIE są to sztuczne ścieżki ;)

      Jeśli chodzi o flow, to moim zdaniem kilka ciaśniejszych band dużo mniej na niego wpływa, niż kilka długawych przerywników podjazdowo-szutrowych na Superflow :P (na którym zresztą też jest dużo zakrętów wymagających dohamowania)

      Superflow jest może bardziej urozmaiconą trasą, ale jeśli chodzi wyłącznie o czysty flow od początku do końca, to Twistera trudno przebić.

      1. Żebyśmy się dobrze zrozumieli :-) Opisuję swoje spostrzeżenia, niczego nie krytykuję. Super, że w Polsce zaczynają się rozwijać takie trasy, a budowniczych mogę za to po rękach całować :-) Tylko w mojej opinii nie ma sensu na razie tych ścieżek porównywać do Rychleb czy Smrku, a przynajmniej tych 2 najtrudniejszym.

        Sam napisałeś w tekście „Wszystkie trasy są wybudowane z największą starannością i zgodnie z regułami sztuki.” i do tego zdania się odniosłem.
        Porównywałeś ścieżki w BB do Rychleb, więc jeżeli chodzi o reguły opisane przez IMBA (a w praktyce właśnie wykorzystywane przez Rychleby i Smrek) to w przypadku „Starego Zielonego” oraz „DH+” są one łamane w kilku miejscach.

        Dlatego tak jak mówiłem, dla mnie nie ma sensu na razie porównywać Rychleb czy Smrku do BB, bo charakter tych ścieżek jest całkiem inny. W BB mamy 2 dzikie ścieżki, który zostały miejscami „urowerowione” i 2 ścieżki z fajnym flow, ale nijak nie ma sensu tego porównywać do Superflow (oprócz wspomnianego flow, całkowicie inna charakterystyka i przebieg ścieżek, przypominam, że Superflow został wybrany przez IMBA jako 3. najlepsza ścieżka tego typu na świecie).

  8. Artykuł fajny, lecz należy się drobne sprostowanie – trasy rowerowe w Bielsku, absolutnie nie rozpoczęły się od Enduro Trails.

    Podobnie jak „Stary zielony” i „DH+” zostały jedynie wykorzystane w zawodach – trasy istniały dużo wcześniej. Należy jednak oddać pewien hołd lokalesą, którzy tak naprawdę zbudowali w Bielsku kilka doskonałych tras dają początek Enduro, zanim to określenie zaczęło być popularnie używane i na długo długo przed Enduro Trails.

    1. Nie wiem, co to jest „lokalesą” (niskie kalesony z Francji?), ale ogólnie masz rację ;) Poprawiłem fragment „Dodatkowe atrakcje”.

      1. Lokales – potocznie tubylec, człowiek mieszkający lub pochodzący z danego miejsca. Jak inne neologizmy może podlegać odmianie.
        Naprawdę nie znałeś tego słowa? ;)

        1. Thank you, Captain Obvious!
          Chodziło mi o to, jak „wspaniale” to odmieniłeś, mistrzu :P

        2. Człowieku, ogarnij siebie i język polski. I łapanie sarkazmu, bo zrobiłeś z siebie durnia do kwadratu.

          1. Chłopku. Zajrzyj do SJP, a potem obrażaj innych.

  9. JARAM SIĘ!!!! Pełen podziw BTW za wykonana pracę.

  10. Ścieżki na Koziej to rewelacja. Niestety nie wymienił Pan najważniejszego punktu regulaminu, mianowicie zakazu jazdy po alkoholu. Jeśli ktoś nie używa kasku to konsekwencje wypadku ponosi sam. Ale jeśli spowoduje wypadek po alkoholu to cierpią inni. A połowa z użytkowników ścieżek pije piwo w sporych ilościach w schronisku i potem jeździ…

    1. Karolino! Nie pisz per „Pan”, bo staro się czuję :P

      Po pierwsze: po piwie jest dużo większy FLOW i przy odpowiedniej dawce ryzyko wypadku drastycznie spada (o kontuzji nie wspominając).
      Po drugie: piwo to nie alkohol!

      ;)

      A tak serio – zasadniczo masz rację, ale nawet nie robię sobie złudzeń, że mógłbym cokolwiek zmienić w tej kwestii…

  11. Jestem Lokalsem :)
    W zeszłą niedziele 18/10/15 okienko pogodowe pozwoliło trochę pojeździć. O 15 na starcie Twistera i DH+ naliczyłem 26 osób. Woow się zaczyna dziać :) Ciesze się niezmiernie i dzięki mistrzu za ciepłą recenzje. Wieczorem idąc do domu w BB przy torach minął mnie elegancki flirt do Katowic w przedziale dla rowerów wisiało kilka fulli :) Serce roście, że to się może tak rozwijać. Pozdro z 2B i zapraszamy :)

  12. Jestes pewien tego co piszesz? Amortyzator dziala jak pompka i odpierdzianie amorka zipem to brednie…

  13. Miejscówa wypaśna – a tłumy chyba większe niż na Rychlebach, przynajmniej w ostatnią niedzielę. Co do odczuć – wiadomo, subiektywne – nam najbardziej podszedł nieznakowany szlak spod schroniska – bodaj OS1 z tegorocznego ET – idzie w lewo od szutru, dobija do niego na moment – i ucieka dalej. Stary zielony close second, a Twister mnie się podobał – a reszta ekipy była na „meh”.

  14. Nie wszystkie „traile” to traile. Stary-zielony oraz DH+ to po prostu leśne szlaki, nawierzchnia w żaden sposób nie jest zabezpieczona, masowe rozjeżdżanie tych ścieżek już (2 tygodnie po otwarciu) doprowadziło do ich totalnego zrycia w kilku miejscach – na początku DH+ gdzie podłoże było trawiaste zrobiło się bagno po piasty… Podobnie na starym-zielonym, gdzie przeprowadzenie ścieżki niezgodnie z regułami IMBA (ścieżka nie jest pozioma, a jest przedłużeniem linii stoku) spowodowało rozrycie znacznej części szlaku, bandy w kilku miejscach już płyną. Niestety jeżeli projektuje się ścieżki do masowej jazdy trzeba zadbać o zabezpieczenie nawierzchni w przeciwnym razie robi się wielkie bagno i koleiny… Te dwie ścieżki to wielka wtopa budowniczych.
    Na pocieszenie Twister oraz dużo łatwiejsza Stefanka są bardzo ciekawe, o zupełnie innym charakterze niż SuperFlow na Rychlebach, ale dają niezły flow. Jedyny minus to odwodnienia na wyjściach z band, które nieraz powodują „wbijanie” się koła w grunt. Pomimo tych małych minusów Twister to zdecydowanie najlepszy sztuczny singiel w Polsce!

  15. wojciech bartnicki

    czy jest tam wypożyczalnia rowerów? W zeszłym roku zabrałem kolegę na Singletrek i bardzo mu się spodobało, ale nie ma własnego roweru (tam braliśmy Romet Key se S&S)

    1. Może pojawi się w przyszłym sezonie, na razie chyba jedyna szansa to testówki w sklepie Trek Bielsko, niestety trzeba wpłacić 50% kaukcji…

      1. wojciech bartnicki

        dzięki za cynk.

  16. a mam pytanko- wymiana oleju w dolnych lagach i ogólne przeczyszczenie co 25 godzin- a kiedy wymiana wszystkich uszczelek? raz na rok? Jeżeli uszczelka nie nosi znamion zużycia to czy jest sens wymieniać na nowe? Z service manuala RS-a wynika, że co 100 godzin wymiana płynów w tłumikach i komorach górnych. nie ma nic o uszczelkach…

    pzodrawiam

    1. Tu przydaje się doświadczone oko serwisanta – uszczelki raczej wymienia się dopiero wtedy, kiedy widać ich zużycie.

      PS. Zdaje się, że skomentowałeś nie ten artykuł, który chciałeś ;)

  17. nie ten dział :)

  18. tja. załapałem dopiero po chwili; trzeba wyłączyć możliwość scrollowania postów ;)

    1. Po to nad okienkiem komentowania jest wielkimi, drukowanymi literami tytuł posta, który się komentuje :P

  19. To ja dodam coś w temacie ” Enduro Trails B-B „. Po odwiedzeniu/objeżdżeniu Rychlebskich Scieżek oraz Srebrnej Góry przyszedł czas na Bielsko Białą. W zasadzie można zakończyć tekstem JEST SUPER:) Po pierwsze jest świetna baza z barami, pumptrackiem, linami, koszykówką, hotelem, kempingiem, pizzerią, wypożyczalnia rowerów, myjką i kto to wie czym jeszcze? A ta baza to Błonia. Doskonałe hamburgery, super piwko i uśmiech obsługi. Klasa. Trasy bardzo zróżnicowane. Twister jest długi i bardzo przyjemny na rozjeżdżenie. Taki SuperFlow tylko bardziej uporządkowany. Stary Zielony, czyli czerwony oraz DH+ to już inna liga. Dzikie ścieżki z hopami, korzeniami i stromiznami. Na bank mam głód Bielska Białej. Bardzo przyjemne miejsce gdzie będę wracał nie raz…

  20. „trasy równie przyjazne, jak syryjscy uchodźcy na granicy Węgier”

    Zaskakujące i bardzo niesmaczne to porównanie. Byłeś tam czy żywisz się tylko papką medialną…?

    1. Trochę dystansu, proszę! ;)

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Ścieżki Enduro Trails Bielsko-Biała

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top