Menu
Menu Szukaj

Test: Evil Offering v2 2022

Coraz ciekawiej robi się na polskim rynku! Od tego roku można u nas kupić rowery Evil Bikes. Przetestowałem więc jeden z dwóch najfajniejszych modeli. Spoiler: kolorowy jak buty do garnituru Evil Offering okazał się dokładnie tak dobry, jak oczekiwałem (a oczekiwałem sporo!).

Evil Offering v2 2022 - test
Rower przetestowałem dzięki współpracy z polskim dystrybutorem, BikeBuilders.pl.

Evil Bikes – co to za marka?

Jako że Evil pojawił się w Polsce jakieś 5 minut temu, podczas testu często słyszałem powyższe pytanie. Rower tej marki to dobry conversation starter, aczkolwiek początek tej konwersacji często przypomina tłumaczenie dziecku zasady działania zbiorniczka wyrównawczego w damperze. Przyszłym właścicielom Evila polecam wykuć na pamięć następujący rys historyczny:

Evil to butikowa marka z USA, a konkretnie z Bellingham – nieco na południe od Vancouver, w granicach 2,5h jazdy od Squamish czy Whistler. Czy mam mówić dalej? Zresztą rejon Pacific Northwest sam w sobie jest miejscówką kultową. To właśnie stamtąd wywodzi się Evil, założony przez ekipę, która wcześniej wyniosła na szczyt niepozornego Iron Horse’a. Ich pierwsza własna marka zaznaczyła swoją obecność na rynku zjazdowym modelem Revolt… który okazał się niezawodny jak Ford Pinto, popychając Evila na skraj bankructwa. Uratowało go odważne wejście w karbon i koła 29″ w czasie, kiedy były one (słusznie) kojarzone z beznadziejną geometrią i zachowaniem na szlaku rodem z rowerów XC. W 2015 roku Evil The Following pierwszej generacji zmienił ten pogląd, oferując zwrotność i skoczność nieosiągalne wówczas dla innych rowerów na dużym kole, a jego prowokujący do zabawy charakter stał się znakiem rozpoznawczym Evila. Zresztą geometria tamtego roweru broni się nawet dzisiaj, a bardzo udany system zawieszenia Delta System (autorstwa Dave’a Weagle, jednego ze współzałożycieli Evila), jest stosowany we wszystkich aktualnych modelach.

Evil Offering v2 2022 - test


Evil Offering – co to za rower?

Geometria

Dwa ustawienia geometrii nazywają się LOW i X-LOW, ale to trochę przesada, bo „wyjściowa” geometria (LOW z widelcem 150 mm) nie jest specjalnie radykalna: kąty to 66,4 i 77 stopni. Zmiana na X-LOW zmniejsza kąt główki ramy do 65,8 stopnia i obniża suport o 8 mm (347/339 mm).

Stosunkowo stromy (jak na dzisiejsze standardy) kąt główki Evil łączy z długim reachem (zakres 448-512 mm, 469 mm w rozmiarze M), co jest odwrotną drogą do wybieranej ostatnio przez większość producentów.

Bardzo krótki jest za to chainstay – 432 mm we wszystkich rozmiarach, z miejscem na oponę 2.6″, co jest możliwe dzięki „standardowi” tylnej piasty Super Boost Plus (12×157 mm). Ogólnie nie jestem fanem superkrótkich tyłów, ale do geometrii Offeringa pasuje on nieźle, bo cała baza kół też nie jest przesadnie długa – rower jest dobrze wyważony, przynajmniej w testowanym przeze mnie rozmiarze M.

Wyposażenie

Evil Offering v2 2022 - test
…czy świetne hamulce SRAM Code RSC.
Evil Offering v2 2022 - test
Również w kwestii napędu wybór jest spory – SRAM GX Eagle nieco odstaje od topowego standardu, ale Offeringa można też zamówić z elektronicznym napędem X01 AXS, lub w konfiguracjach XT/XTR dla miłośników Shimano.
Evil Offering v2 2022 - test
Ogólnie w przypadku Evila pisanie o osprzęcie jest trochę bez sensu, bo specjalnością chłopaków z BikeBuilders.pl jest składanie customów pod konkretne potrzeby ridera. Raczej nie ma tu ograniczeń w kwestii części, jak i dodatków estetycznych – polecam przejrzeć ich realizacje! A ja tymczasem przejdę wreszcie do tego, jak to jeździ!

Na szlaku

Podjazdy

W skrócie, Evil Offering podjeżdża tak jak powinien podjeżdżać rower all-mountain, o nieco łagodniejszym charakterze, niż pełnokrwiste enduro. Podjazdy nie są na nim tylko środkiem do celu – odczuwalna lekkość i zwinność roweru motywuje do walki w miejscach, w których normalnie pchałbym już rower, tęskniąc za elektrykiem. A jeśli na szczyt prowadzi pokręcona, techniczna ścieżka taka jak np. Trail Dr Weissnera na Rychlebach – Offering potrafi dać mnóstwo frajdy.

Trochę się obawiałem, czy ten bardzo krótki tył nie będzie utrudniał podjeżdżania, ale stroma podsiodłówka – w połączeniu ze skokiem 140 mm, który nie przysiada tak bardzo, jak np. 160 mm – daje bardzo wygodną i stabilną pozycję do walki na ściankach.

Do podejmowania podjazdowych wyzwań zachęca też efektywne zawieszenie. Punkt obrotu jest umieszczony dość wysoko, co przekłada się na wysoki anti-squat. Niestety w przypadku jednozawiasowca oznacza to mocniejsze kopanie w korby – systemy takie jak dw-link mają tu przewagę. Płynne pedałowanie na technicznych podjazdach ratuje wspomniana piasta Industry Nine, która rewelacyjnie ułatwia wszelkie manewry wymagające bezpośredniej reakcji na najmniejszy ruch korby, ale gdyby to był mój rower, dorzuciłbym do tego owalną zębatkę.


Zjazdy

Kiedy szlak kieruje się w dół, angażujący charakter Evila jeszcze mocniej daje o sobie znać. Ponownie wynika to z geometrii, która w ustawieniu LOW (czyli… tym wyższym) łączy stromawą główkę i bardzo kompaktowy tył z ponadprzeciętnie długim reachem. Powoduje to, że pozycja jest centralna i daje dużo miejsca do manewrowania ciałem, a przy tym oba koła są bardziej „wsunięte” pod środek ciężkości ridera, co jest interesująco odmienną koncepcją od większości nowych rowerów na rynku, ale sprawdza się w praktyce.

Pierwsze wrażenie jest takie, że Offering nie jest wybitnie stabilny, ale za to bardzo prowokuje do aktywnej jazdy i… zajebiście skręca. W łuki kładzie się prawie sam i daje poczucie, że następnym razem powinieneś wjechać w zakręt dużo szybciej. Po przesiadce z bardziej „rozpłaszczonych” rowerów często zdarzało mi się ciąć zakręt ciaśniej, niż planowałem, bo rower po prostu sam ciągnął do wewnętrznej. Do podnoszenia sobie poprzeczki dodatkowo motywuje fakt, że w razie przepałowania, tył zawsze wyjeżdża pierwszy, w dalszym ciągu dając poczucie pełnej kontroli (co dodatkowo podkreśla sztywny i krótki wahacz). Takie niedojrzałe i karygodne zachowania można też łatwo prowokować tylnym hamulcem – jest to doskonały rower dla kogoś, kto lubi bawić się na granicy przyczepności.

Temat hamulca i przyczepności prowadzi mnie do kwestii usztywniania się zawieszenia pod wpływem hamowania, czyli zjawiska typowego dla jednozawiasowców, którego trochę się obawiałem w rowerze tej klasy. Nie wiem, może jestem za słabym testerem, może przy 140 mm skoku nie ma to aż takiego znaczenia, a może Dave Weagle włożył w ten system czarną magię (kolor by się zgadzał), ale efektu tego nie udało mi się „wyłowić” podczas testu.

Szybko za to odczułem świetną energię zawieszenia. Może to autosugestia, ale podobne wrażenia mam na dw-linku, a Delta System dorzuca do tego naturalny, przewidywalny feeling, typowy dla systemów z jednym zawiasem. Delta System jest bardzo czuły na małych nierównościach i umiarkowanie progresywny na dużych (nie miałem problemu z wykorzystaniem całego skoku). Ale jeśli faktycznie są tu jakieś czary, to są one zaklęte w środkowym zakresie skoku, używanym przez większość czasu. Bardzo skutecznie radzi on sobie z wygładzaniem terenu, a jednocześnie daje stabilne podparcie do energicznej, aktywnej jazdy i wybijania się z każdego korzenia i nierówności terenu.

Wszystko to razem składa się na bardzo lekki i skoczny charakter Offeringa. Charakter trochę zaskakujący, bo patrząc na jego geometrię, wygląd i zastosowane komponenty, w głębi głowy mózg mówi Ci, że patrzysz na tłuste enduro – łatwo zapomnieć, że to „tylko” zwinny ścieżkowiec. Ale zawsze można ratować się zmianą geometrii na X-LOW, która daje nieco grzeczniejsze i bezpieczniejsze prowadzenie na wymagających trasach. Choć moim zdaniem, LOW lepiej pasuje do wybitnie energetycznego i poręcznego charakteru Offeringa, który jeździ trochę jakby miał koła 27.5″. Oczywiście w pozytywnym sensie, bo zalety 29era oczywiście zachowuje.


Evil Offering – werdykt

Trudno mi sobie wyobrazić zastosowanie, do którego Offering by nie pasował – może poza ściganiem na najwyższym poziomie. Szybkie flowtraile i skoczne trasy bikeparkowe? Jak najbardziej. Dzikie, techniczne trasy enduro? Ależ oczywiście. Transalp? Nie ma problemu! Runda „dookoła komina” po pracy? Też ujdzie. I w każdym z tych zastosowań zasługuje co najmniej na szkolną piątkę. Prawdziwe all-mountain!

Na pierwszy rzut oka Offering bardzo przypomina w tym mojego Pivota Switchblade – to duży komplement – jednak ich charaktery na szlaku różnią się bardziej, niż wynikałoby to z tabelek. Oba te rowery dają podczas jazdy wspaniałe połączenie pewności siebie i chęci do robienia głupich rzeczy, ale Pivot jest w tym bardziej skuteczny (zwłaszcza na podjazdach), a Evil bardziej zabawowy i prowokujący do zachowań, które ze słowami takimi jak „skuteczność” mają tyle wspólnego, co waga Kibble’a z armaturą sanitarną. To prawdziwy superbike, który może nie jest w każdym calu perfekcyjny, ale jadąc na nim, masz to gdzieś, bo ma charakter. Charakter, który przekłada się na najważniejszy dla mnie czynnik „chcę iść pojeździć na tym rowerze, nieważne gdzie, ale koniecznie JUŻ i DUŻO”.


Walety:

  • charakter motywujący do wyciągania 110% z każdej trasy;
  • świetna „energia” zawieszenia;
  • czytelne, prowokujące zachowanie w zakrętach;
  • piękna i pięknie wykonana rama;
  • poczucie wyjątkowości.

Zady:

  • lekkie kopanie w korby ogranicza skuteczność na podjazdach;
  • piasta Super Boost Plus;
  • wysoka cena wejścia (ale sensowna na tle głównych rywali).

Evil Offering v2

Cena: 33 499 zł
Masa: 14,6 kg (rozmiar M, na mleku, z pedałami)
Dostępne rozmiary: S, M, L, XL
Strona producenta
Strona i sklep dystrybutora



Bonus: Co jeszcze fajnego robi Evil?

We wstępie wspomniałem, że Offering jest jednym z dwóch najciekawszych modeli Evila. Jaki jest ten drugi (i pozostałe)?

Evil Wreckoning

Offering jest wybitnym rowerem all-mountain, ale jeśli oczekujesz dużego „zapasu roweru” i maksymalnej stabilności: zdecydowanie rzuć okiem na model Wreckoning. To już pełnokrwiste racingowe enduro o skoku ramy 166 mm, oczywiście na kołach 29″.

Evil Insurgent

Jeśli skrzywiłeś się na stojące przy opisie kół 29″ słowo „oczywiście”, a bardziej od wygrywania zawodów interesuje Cię haratanie bikeparków, lepszym wyborem będzie Insurgent na kołach 27.5″. A jeśli jesteś gdzieś pośrodku, możesz zamówić go w wersji MX29 czyli mullet (jest to jedyny full Evila, który nie jest 29erem). Skok ramy to 168 mm.

Evil Following

Na drugim, mniej hardkorowym biegunie oferty stoi Following, czyli najbardziej rozpoznawalny model Evila, od którego zaczęła się dobra passa tej marki (obecnie w trzeciej generacji). Pomimo kół 29″ i niewielkiego skoku 120 mm zawsze był on reklamowany jako rower do szybkiej, ostrej jazdy w konkretnym terenie i tak też pozostało w bieżącym modelu.

Evil Chamois Hagar

Moja miłość do rowerów z barankiem ostatnio trochę przygasła, ale zaglądając do katalogu Evila, szkoda byłoby pominąć najbardziej odpalonego gravela na rynku. W zasadzie czy to w ogóle jeszcze jest gravel? A może po prostu rower MTB z barankiem i sztywnym widelcem? Gdzie jest granica? Nie wiem, ale muszę się kiedyś na „Hagarze” przejechać, żeby sprawdzić czy jest tak czadowo bezsensowny, jak wygląda ;)


Zobacz też:

 

Subscribe
Powiadom o
guest

29 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
George
George
4 miesięcy temu

Nie kupiłbym z uwagi na dość częste i liczne problemy z pęknięciami przedniego i tylnego trójkąta.

Krzysztof
Krzysztof
4 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Duży, brzydki, za słabe silniki ? :-D No i odkręcanie 10 śrub do zmiany geometrii nie pasuje do automatycznej regulacji wychylenia płata.

Tenfilip
Tenfilip
4 miesięcy temu

Przepraszam, ale za co te 30-40 tys? Bylo mi szkoda 11 tys jak kupowalem nowego snabba t1 2018, bylo mi szkoda 4 tys euro jak kupowalem nowego elektrycznego reigna 2020, ale teraz to chyba juz mi nie szkoda, przerzuce sie na nordic walking czy cos. O co chodzi? Czemu to kosztuje tyle hajsu, a nawet nie ma pradu ani porzadnych tarcz. Serio pytam, bo nie ogaraniam.

Krzysztof
Krzysztof
4 miesięcy temu
Reply to  Tenfilip

Bo może, a ludzie kupują. Gdyby nie kupowali to by nie kosztowało :-D

Piotr
Piotr
4 miesięcy temu
Reply to  Tenfilip

Evil to butikowa marka, a więc ilość sprzedanych modeli musi pokryć cały proces designu, prototypowania czy produkcji (np. koszt matrycy do karbonu). Stąd też wysoka cena startowa samej ramy. Reszta to kwestia rosnących cen podzespołów wynikających min. z ich dostępności (kolejki na części dla producentów są już ustawiane na 2-3 lata do przodu) oraz stopnia zaawansowania który z roku na rok jest coraz większy (technologicznie Pike 2018 z Twojego Snabba T1 =/= Pike 2022). Dodatkowo mamy sytuację gospodarczą jaką mamy (słabnący złoty). Plus jeżdżenie na rowerze jest ostatnio modne co dyktuje równocześnie wzrost cen – bo jak wspomniał Krzysztof: klient i tak zapłaci.

Tenfilip
Tenfilip
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Dzieki, faktycznie sklada sie to do kupy. Choc dalej trudno mi zaakceptowac ceny rowerow, z s-worksami na czele ;)

Swoja droga, moze nie powinno nas cieszyc to, ze sport sie spopularyzowal. Trudno nie odniesc wrazenia, ze przez to trudniej dostac sprzet, bo popyt nie nadazyl za podaza, do tego wiecej ludzi ma nas z burakow, bo niski prog wejscia – zwlaszcza na pradzie – sprawia ze renome wyrabiaja nam nieprzeszkoleni ludzie wsparci jedynie gruboscia portfela. Stad np. w CH wprowadzili nakaz jazdy na lampach ludziom na elektrykach, w srodku dnia i w lesie tez :(

Tomek
Tomek
4 miesięcy temu
Reply to  Tenfilip

Z drugiej strony, jeśli to miałby być elitarny sport, w kontekście cen, to płaciłbyś za dobrą oponę np. 500 zł albo i lepiej i dalej nie byłoby dostępności części bo producent nie chciałby zamrażać pieniędzy w wysokim stanie magazynowym. Nie byłoby fajnie, nie? ;)
No i absolutnie nie zgadzam się, że poziom buractwa zależy od grubości portfela.
No i na końcu. To tylko jazda na rowerze :)

Tenfilip
Tenfilip
4 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Nie o to mi chodzilo

Adam
Adam
4 miesięcy temu

Wszystko fajnie, ale pakowanie piasty zazębiającej co 0,5 stopnia do zawieszenia kopiącego w korby powoduje, że Czołowi Blogerzy Rowerowi wynotowują to jako wadę ;)

Trochę nieprzemyślane!

Adam
Adam
4 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

już tłumaczę: „jest ch$$owo, ale stabilnie!” xDDD

Kacper
Kacper
4 miesięcy temu

A ja się zastanawiałem czy opłaca się brać Spectrala 29 AL 6 :D

Rozumiem istnienie butikowych marek, fajnie, że jest coś takiego ale raczej nie dla mnie.
Fajna recka, piękne zdjęcia :)

Kacper
Kacper
4 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Nie chciałem tutaj nikogo wyśmiać. Każdy ma swoją zajawkę i nie ma znaczenia czy są to drogie rowery czy HD na hornecie z dwupółką :p
Pozdrower!

Mikoo
Mikoo
4 miesięcy temu

Wizualnie chyba najładniejszy rower jaki widziałem, ciekawe jak jeździ.

Dawid
Dawid
4 miesięcy temu

Fajnie, że jest coraz więcej hi-endowych alternatyw w Polsce, ciekawe jeszcze, jak z dostępnością

Maciek
Maciek
4 miesięcy temu

Dokładnie to miałem pisać. Ładny rower ale główka koszmar:)
Szkoda że nie robio w amelinium…

RiderOnTheStorm
RiderOnTheStorm
4 miesięcy temu

Prawie 470mm reacha nie było dla Ciebie przypadkiem sporo za dużo?

RiderOnTheStorm
RiderOnTheStorm
4 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Czyli wychodzi na to, że nie ma się co bać rowerów z długim reachem? Sam mam 170cm i zastanawiałem się czy 450-460mm (już standard dla rozmiarów M, a nawet S) w następnym rowerze nie będzie za dużo.

piechu
piechu
4 miesięcy temu

Rower wydaje się w swej charakterystyce bardzo podobny do mojego Ripmo V1… a już myślałem, że taka „niewypłaszczona” geometria w rowerach trailowych/AM to już prehistoria i nikt już takich rowerów – naprawdę uniwersalnych – nie produkuje :) Miłe zaskoczenie. P.S. Rama przepiękna ale główka faktycznie dziwaczna, jakby ktoś z projektantów pozazdrościł dziwnych główek Radonowi ;)

Last edited 4 miesięcy temu by piechu
Michał
Michał
4 miesięcy temu

O czym mowa??? Gdzie to coś ma silnik I baterie??
Tylko bez wyzwisk proszę hehe

Odwiedź mój profil na
Instagram Top