Menu
Menu Szukaj

Pojeżdżone: Shimano EP8

Premiera nowego napędu e-bike Shimano to duża rzecz – jego jakość będzie kluczowa dla ogromnej liczby dostępnych na rynku rowerów elektrycznych. Poświęciłem się więc i pojechałem do Toskanii sprawdzić, jak Shimano EP8 wypada na tle konkurencji i poprzednika.

Shimano EP8
Trasy testowe rejonu Massa Marittima objeździłem na zaproszenie Shimano.

Hardware, czyli znajdź 5 różnic

Shimano reklamuje nowy napęd hasłem „Ride the (r)evolution”, otwarcie przyznając, że jest on ewolucją poprzedniej generacji (to już 4 lata!), a nie całkowicie nową koncepcją („rewolucyjna” część hasła odnosi się do e-bike’ów ogółem). Co więc uległo zmianie?

Kuracja odchudzająca

Pierwsze, co rzuca się w oczy to rozmiar. Po lewej stronie i na dole, gdzie E8000 był nieco otłuszczony, EP8 zyskał smuklejsze linie, które ładniej zgrywają się z kształtem dolnej rury.

Źródło: Shimano

O ile oczywiście producent roweru zdążył dopasować kształt dolnej osłony, bo póki co, nowy silnik trafia głównie do „starych” ram, dzięki kompatybilności z dotychczasowym układem śrub montażowych (informacja dla posiadaczy rowerów z E8000 – upgrade teoretycznie jest możliwy, ale z powodu ograniczeń certyfikacyjnych Shimano nie przewiduje sprzedaży EP8 oddzielnie). Ciekawe, co uda się osiągnąć, projektując ramę od podstaw pod EP8? Mniejszy rozmiar teoretycznie umożliwia układ jak w Specu czy Whyte, z silnikiem ustawionym bardziej pionowo i baterią „wsuniętą” pod spód – czas pokaże, czy producenci zdecydują się na takie rozwiązanie.

Interesujące możliwości stwarza też masa niższa od poprzednika o ponad 300 g. To już tylko o ok. 600 g więcej od ultra-lekkich silników typu Specialized SL czy Fazua, przy zachowaniu pełnej mocy. W połączeniu ze zmniejszonymi oporami oszczędzającymi baterię (o tym za chwilę), umożliwi to stworzenie rowerów, które pod względem masy, mocy i zasięgu wypełnią lukę między pełnotłustymi elektrykami, a lekkimi (ale słabszymi) modelami typu Levo SL.

Dla porównania (źródło):

  • Fazua Evation – 1,92 kg
  • Specialized SL – 1,95 kg
  • Shimano EP8 – 2,57 kg
  • Bosch CX gen. 4 – 2,79 kg
  • Shimano E8000 – 2,89 kg
  • Brose Drive S Mag – 2,98 kg
  • Yamaha PW-X2 – 3,06 kg

Siła, masa, moc, kiełbasa

Jak już wspomniałem o mocy, przejdźmy do drugiej ważnej zmiany, jaką jest podniesienie momentu obrotowego z 70 do 85 Nm. Shimano zrównało się pod tym względem z Boschem, ale EP8 jest od niego odczuwalnie mniej brutalny i działa bardzo naturalnie, wręcz finezyjnie. Jego projektanci otwarcie przyznają, że ich priorytetem był e-bike jak najbardziej przypominający rower analogowy. Osobom lubiącym „kopa” maksymalnej mocy, Bosch może bardziej przypaść do gustu. Ja jednak wolę dać trochę więcej od siebie w zamian za płynność jazdy i przewidywalność.

Wyższy moment obrotowy znacznie też poprawia elastyczność – poprzedni silnik był bardzo wrażliwy na kadencję, zmuszając do ciągłego mieszania przerzutką. EP8 też lubi wysokie obroty, ale jeśli jest taka potrzeba, możesz pocisnąć z twardego biegu, bez wpadania w „turbodziurę”. W praktyce bardzo ułatwia to jazdę po krętych trasach z szybko zmieniającym się rytmem, a także ruszanie na stromych podjazdach o kiepskiej przyczepności. Nawet w trybie Boost krzywa wspomagania jest łagodna i łatwa do wyczucia, co jest dużą zmianą względem poprzednika, któremu w takich sytuacjach zdarzało się szarpnąć.

Panie, ile to pali?

W materiałach propagandowych producent obiecuje zasięg zwiększony o 20%, dzięki niższym oporom silnika i wyższemu momentowi (który umożliwia częste korzystanie ze słabszych trybów). Tego niestety nie udało mi się sprawdzić podczas krótkiego testu, ale po każdej wycieczce (z przewyższeniem ok. 900 m i jazdą głównie w trybie Trail) w „baku” zostawały mi jeszcze trzy kreski z pięciu (bateria 630 Wh). Można więc zgadywać, że wycieczki w granicach 2000 metrów przewyższenia nie będą wymagały szczególnie ekonomicznej jazdy, ale żeby to potwierdzić, najpierw wypadałoby taką wycieczkę przejechać.

To, co udało mi się sprawdzić, to opory silnika powyżej 25 km/h. Na szybkim trawersie, który cały czas leciałem na granicy odcięcia, było ono odczuwalne, ale bardzo płynne, bez efektu szarpanego włączania i wyłączania silnika. Wrażenia z dokręcania przy wyższych prędkościach przypominają po prostu jazdę na ciężkiej zjazdówce, bez dodatkowej walki z silnikiem.

A właśnie, nowe akumulatory

Temat baterii przeszedł trochę bez echa, bo Shimano pokazało nowe modele już kilka tygodni wcześniej. Największą gwiazdą jest zintegrowany akumulator o pojemności 630 Wh o wpadającej w ucho nazwie BT-E8036. Jest też lżejszy (o ponad 600 g) wariant 504 Wh zamknięty w tej samej obudowie (BT-E8035-L). Nowy kształt nie jest niestety kompatybilny z poprzednim BT-E8035 (wymaga zmiany mocowań, o ile kształt ramy na to pozwala). Są też nowe akumulatory zewnętrzne („delfinki”), ale to raczej mało kogo zainteresuje…

Jeśli chodzi o większe pojemności, Shimano na razie ich nie przewiduje. Natomiast system jest otwarty na rozwiązania firm zewnętrznych, co otwiera drogę do różnych koncepcji e-bike’a – od wspomnianych już lekkich rowerów z mniejszą baterią, po modele takie jak nowy Kellys Theos, z potężnym akumulatorem 720 Wh.

Dobra, gadaj co z hałasem?!

W zasadzie od tego punktu powinienem zacząć, bo z dźwiękiem silnika wiązałem przed testami największe nadzieje. Bo prawdę mówiąc, w kwestii mocy, płynności czy wydajności, już E8000 był naprawdę niezły. Ale dźwięk silnika? Na łagodnych podjazdach zdarzało mi się wyłączać wspomaganie, żeby tylko dać odpocząć uszom… Przy bardziej dynamicznej jeździe wrażenie było takie, jakbyś w plecaku wiózł wściekły rój pszczół.

W EP8 dźwięk silnika bardziej przypomina… nieszczelne okno podczas wichury. Jest nie tylko cichszy, ale ma niższy, mniej upierdliwy ton – bardziej szumi, niż wyje. Na podjazdach nadal jest słyszalny, ale ani przez chwilę nie był dla mnie irytujący. Jest naprawdę dobrze!

Niestety, irytacja pojawia się dość szybko, kiedy tylko przestajesz pedałować. W walce o niższe opory, Shimano zmieniło konstrukcję sprzęgła w podobny sposób jak Bosch – i podobnie jak w Boschu, silnik stuka na nierównościach… Wrażenie jest takie, jakby ktoś wrzucił Ci luźną śrubkę do dolnej rury. Przy wszystkich staraniach producentów rowerów o ich idealne wyciszenie, jest to spory krok wstecz i kompromis, którego maniacy ciszy mogą nie zaakceptować.

Dla mnie bilans akustyczny nadal pozostaje korzystny – cisza na podjazdach jest dla mnie priorytetem, a na stukanie przestałem zwracać uwagę po dwóch dniach jazdy. Ale i tak żałuję, że ktoś na etapie projektowania i testowania uznał, że tak jest dobrze. Projektanci Shimano planują wprawdzie zmniejszenie tolerancji, żeby poprawić sytuację, ale przyznają otwarcie, że jest to cecha konstrukcyjna, której nie uda się całkowicie wyeliminować. Gdyby nie to, napęd EP8 byłby naprawdę bliski ideału.

Na pocieszenie: da się go włączyć w czasie jazdy

Poprzedni silnik miał jeszcze jedną drobną upierdliwość – słynny błąd W013, wyświetlany przy próbie włączenia silnika przy naciskaniu na pedał. EP8 można bez problemu włączyć już podczas jazdy – mała rzecz, a cieszy.

Walk Assist też w końcu działa!

Ostatnią z wad starego systemu był Walk Assist. Jak powiedziałby Kochanowski, w E8000 ten tryb był, a jakoby go nie było – jego mikroskopijna moc była bezużyteczna przy przepychaniu roweru przez nieprzejezdne fragmenty górskich szlaków. W EP8 Walk Assist w końcu działa, i to działa całkiem zajebiście. Niezależnie od wybranego przełożenia i nachylenia terenu, silnik bez zająknięcia utrzymuje prędkość 4 km/h.

Można się jedynie przyczepić do braku dedykowanego przycisku w nowej manetce, ale da się z tym żyć, bo po włączeniu trybu „Walk” (poprzez przytrzymanie dolnego przycisku manetki), pozostaje on aktywny, aż sam go nie wyłączysz (górny przycisk).

Co się zmieniło w manetce i wyświetlaczu?

Tu przechodzimy do zabawy w „znajdź w 5 różnic level hard”, bo choć wyświetlacz i manetka są całkowicie nowe, to wyglądają niemal identycznie jak stare. Prosty i minimalistyczny kontroler z dwoma przyciskami stał się standardem (do tej pory trzeba było go pożyczać z tańszej grupy E7000), trochę też zmienił się jego kształt i zyskał mocowanie i-Spec EV. Ale to niuanse, które zauważą tylko doświadczeni użytkownicy E8000. Przejdźmy do tego, co te przyciski kontrolują…


Software i personalizacja

Nowe zabawki przykuwają uwagę, ale „Power is nothing without control”, jak mówi reklama prezerwatyw (albo i nie). Firmware odpowiedzialny na płynne kontrolowanie mocy silnika opisałem już wyżej, więc przejdźmy do tego, co może w nim zmienić użytkownik. A zmienić może sporo, bo razem z EP8 Shimano wypuściło nową aplikację E-TUBE Project, która służy m.in. do personalizacji dostępnych trybów.

Do dyspozycji są trzy parametry:

  • Assist character – najbardziej odczuwalny, zmieniający moc maksymalną i szybkość „dochodzenia” do maksymalnego momentu obrotowego;
  • Max torque – ogranicznik maksymalnego momentu obrotowego. W połączeniu z powyższym, ma decydujące znaczenie dla zasięgu;
  • Assist start – szybkość reakcji na pierwszy obrót korby. Na domyślnym (najszybszym) ustawieniu EP8 nie ma tendencji do wyrywania się przy ruszaniu, więc przydatność tego parametru jest ograniczona.

Eksperymentowanie z ustawieniami ułatwiają dwa oddzielne profile, które można przełączać z poziomu wyświetlacza (bez sięgania po telefon). Możesz na przykład pierwszy profil zostawić domyślny, a na drugim kombinować. Lub po prostu skonfigurować sobie jeden mocniejszy, na szybkie i intensywne przejażdżki, a drugi delikatny i ekonomiczny na długie wyprawy.

Ja w swoich kombinacjach najbardziej doceniłem możliwość ograniczenia maksymalnego momentu w trybie Trail. Domyślnie jest on ustawiony na 100%, czyli przy mocnym pedałowaniu nie różni się zbytnio od Boosta, jedynie łagodniej do tej maksymalnej „mocy” dochodzi. Lekkie obcięcie maksymalnego momentu pozwala na jeszcze bardziej naturalną jazdę. Świetnie też spisuje się tryb Eco, domyślnie ograniczony do ok. 50% maksymalnego momentu i znacznie bardziej liniowy od Traila. Bardzo chętnie włączałem go na niezbyt stromych, ale technicznych podjazdach, z kolei tryb Boost tradycyjnie zostawiałem sobie jako „windę” na niemożliwe podjazdy.

Shimano EP8 - tryby wspomagania
Tak to wygląda na ustawieniach domyślnych. / Źródło: Shimano

Shimano EP8 – werdykt

Trzy dni jazdy to za mało, żeby wyciągnąć ostateczne wnioski, ale wystarczająco, żeby skłonić mnie do zakupu roweru na Shimano EP8. Nowy system może i jest tylko ewolucją poprzedniego, ale stanowi względem niego na tyle duży przeskok, że wybór roweru na E8000 wydaje się niezbyt opłacalny. Jedyną poważną wadą jest stukanie na zjazdach, poza tym EP8 poprawia wszystkie wady poprzednika: jest mniejszy, lżejszy, mocniejszy i cichszy na podjazdach, co razem przekłada się na bardzo naturalny feeling i większy zasięg. Całość uzupełnia dopracowany software, dzięki czemu rowery z napędem Shimano w końcu mogą stanowić realną alternatywę dla znacznie droższych e-bike’ów Specializeda.


Uzupełnienie

Niestety na możliwość zakupu roweru z EP8 przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać – dostawy opóźniły się z powodu problemów z pękającą śrubą mocującą silnik do ramy. Rowery trafią do sklepów (już z poprawionym mocowaniem) prawdopodobnie na przełomie 2020/2021.



Walety:

  • naturalne i precyzyjne oddawanie mocy;
  • elastyczność przy niższej kadencji;
  • niskie opory po przekroczeniu 25 km/h;
  • nowy akumulator 630 Wh;
  • dopracowane możliwości personalizacji;
  • dźwięk na podjazdach.

Zady:

  • stukanie na zjazdach.

Bonus: „Elektryczny” kokpit PRO Koryak

Należąca do Shimano marka PRO uzupełniła premierę EP8 o zintegrowany kokpit zaprojektowany specjalnie z myślą o tym systemie. Szerokość to 800 mm, a zwiększone gięcie do tyłu (11 stopni) dobrze współgra z ciut dłuższym mostkiem (teoretycznie 65 mm, efektywnie 49 mm). Przy cenie przekraczającej 2000 zł (tak, liczba zer się zgadza) raczej niewiele osób zdecyduje się na zakup, ale trzeba przyznać, że wygląda kosmicznie!

Shimano EP8

Shimano EP8

Fajnym uzupełnieniem są gripy – lewy ma obejmę o kształcie przechodzącym w manetkę, a cena jest normalna (25 euro), więc gdybym miał rower na EP8, sprawiłbym sobie taki upgrade.

Shimano EP8


Zobacz też:

 

Subscribe
Powiadom o
guest
51 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Filip
Filip
2 miesięcy temu

ehhh… i przez ciebie zacząłem myśleć o kolejnym leasingu…

Radek
Radek
2 miesięcy temu

Zacnie wygląda ta Merida, jak na ebika… ;)

Vincent
Vincent
2 miesięcy temu
Reply to  Radek

A jaką ma zacna cenę

Andrzej
Andrzej
2 miesięcy temu
Reply to  Vincent

Sprawdziłem, aż mi się brwi podniosły:)

Vincent
Vincent
2 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Model eONE-SIXTY 9000 czyli oczko niżej od tego na którym jeździłeś jest wyceniony na 36 000 i w zasadzie absolutnie nic mu nie brakuje. Ale nadal to fura kasy. A jak dodamy do tego problemy z dostępnością silników dla niektórych producentów to trudno liczyć na jakieś sensowne rabaty…a ten model „niestety”mnie bezwzględnie przekonuje :-)

Marek
Marek
2 miesięcy temu

Nie rozumiemtego upgradu dot. trybu „walk”. W E8000 działa O.K. można do niego wejśc tak samo przez przytrzymanie dolnej manetki z dowolnego trybu wspomagania i wrócić do tego trybu przez pojedyncze naciśnięcie górnej manetki.
Efektywność wspomagania reguluje się przerzutką.

Krzysztof
Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Mój wypycha bez problemu problem jest jedynie wtedy kiedy koło traci przyczepność.

Krzysztof
Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Mi też działa to fajnie jedynie wolałbym aby nie było konieczne przytrzymywanie manetki bo to utrudnia czasem wspinaczkę bo nie można zmienić uchwytu roweru.
Ciekawe czy ktoś to potrafi przeprogramować?

Maciej
Maciej
2 miesięcy temu

Teraz chce e-bikea jeszcze bardziej. Czekaj czekaj, te foty robił ten Dan Milner?
Pozazdrościć takich 3 dni jazdy :)

Grzegorz
Grzegorz
2 miesięcy temu

No dobrze, a upgrade softu do e8000 jest przewidywany? Bo dużo tych zmian korzystnych na pewno można wprowadzić samym softem.

mazswojejzony
mazswojejzony
2 miesięcy temu

Nocna korekta: „układ jak Specu czy Whyte”, „Jest też o lżejszy”, Yamaga.

A co do meritum: fajna sprawa, zmiany w dobrym kierunku. Szkoda, że stuka „na luzie” — Velominati mają rację i Reguła Ciszy obowiązuje! ;)

Dr Ebike
Dr Ebike
2 miesięcy temu

Super test. Idealny do porannej kawy. Dzięki za Twoje poświęcenie Michał:)

Marek
Marek
2 miesięcy temu

Jest szansa że ten stukot jeszcze zostanie welimowany?

Jarek Nightrider
Jarek Nightrider
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Przecież pisze w tekście, że nie.

Marek
Marek
1 miesiąc temu

Piszę że: planują wprawdzie zmniejszenie tolerancji.

Czyli coś poprawią.

Umcytrumcy
Umcytrumcy
2 miesięcy temu

Dzięki za fajny test silnika. Ciekaw jestem jeszcze twojej opinii samej Meridy eOne Sixty, bo właśnie myślę nad jej zakupem, jako że wydaje mi się jednym z najciekawszych modeli z EP8. Czy przód nadal jest w niej trochę za wysoki i lekki? Jak Ci pasuje w porównaniu do Twojego Levo? Zamieniłbyś się? :)

marek
marek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Chciałbym jeszcze pomęczyć Cię w kwestii porównania ep8 (Meridy) do brose (Turbo levo). Z testu wynika że oba silniki są porównywalne ale czy mógłbyś napisać co Ty byś wybrał?

marek
marek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Dzięki za opinię. A czy Ty miałeś jakieś problemy ze swoim Turbo Levo a jeśli tak po jakim przebiegu. Ewentualnie ile przejechałeś bezusterkowo?

Marek
Marek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Ok. Z tymi wadami można żyć. To jednak nie są usterki silnika ( w 2020 ponoć była wada fabryczna paska napędowego który się rwał). Firma ponoć zmieniła soft i wzmocniła pasek kevlarem więc problem nie powinien się powtórzyć. Jednak w razie poważnej awarii obawiam się jednak kwestii dostępności części. Z tego co wiem najlepsza jest dostępność shimano potem bosh a z brose jest różnie.

HanSolo
HanSolo
2 miesięcy temu

Wygląd tego smoka… Krejzi!
Myślałeś o teście jakiegoś doczepianego Bafang 8 czy jak mu tam?

Last edited 2 miesięcy temu by HanSolo
Tomasz
Tomasz
2 miesięcy temu

Jestem ciekawy nowego kellysa theosa tam mamy dobry osprzęt nowej jakości ramę baterię 720 i nowy silnik shimano ep8 aktualnie jeżdżę na theosie i90 ale oczy zaświeciły mi się na nowego theosa

Marek
Marek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Ok. 33k PLN, są już oferty w necie

Maciej
Maciej
2 miesięcy temu

Panowie czytelnicy – Ci co jeszcze nie maja ebajka: każdy sprzęt w cenie powyżej 20k jest super !! Ja też miałem dylematy przed zakupem swojego miesiąc temu. Teraz pojeździliśmy w grupie, gdzie każdy ma inny, różnice sa ale nie wpływają na FUN. W każdy sprzęt trzeba się wjeździć i poczuć. Dwie ważne dygresje (moim zdaniem): masa nie ma większego znaczenia, cięższe chyba nawet lepiej kleją sie do podłoża i dobrze siy napędzają to raz, a dwa: ebajk jest do ciężkiego terenu !!! Pozdrawiam i miłego czytania, kupowania i jeżdżenia
P.S. jak macie daleko w góry to możecie nie kupować… I pamiętajcie, ze pozostałe rowery analogowe rożnego przeznacznia też są fajne, a po jeździe czołgiem fajnie jest wsiąść na grawela, traila czy co tam jeszcze kto ma w garażu. Ja jeżdżę teraz na wszystkich trzech, które mam i efekt jest taki, kilometrów tygodniowo robię więcej.

Bartek
Bartek
2 miesięcy temu

Trochę z innej beczki. A czy możemy się spodziewać opisu miejscówki nie tylko z punktu widzenia „elektryka” ale też analoga wraz z rodziną (mieliśmy tam pojechać na wakacje 2020) no i dalej mam nadzieję, że uda się w przyszłym roku.

Grzesiek
Grzesiek
2 miesięcy temu

Trochę mi ta cała elektryka w rowerze burzy sens roweru, jakieś takie pomieszanie roweru że skuterem,
trochę to przykre, że obecnie żeby pojeździć po górkach to nie trzeba się pocić, męczyć i walczyć ze swoimi słabościami mając na koniec dnia spędzonego w terenie satysfakcję że „k…a dałem radę ” ja sam, a nie jakiś silnik.
Trochę słabe,że obecnie wystarczy bateryjka.

MaciekP
MaciekP
2 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Ech..mam 3 rowery w tym 1 elektryk. Po prostu robie o 50% dluzsze trasy na elektryku i wracam w 80% tak zmeczony jak na manualnym, dajesz takie wspomaganie jakie chcesz. Zamiast wypychu-jedziesz. Masz fun, podxiwiasz przyrode a nie tylko walczysz ze soba

marek
marek
2 miesięcy temu
Reply to  MaciekP

Dokładnie tak. Dla mnie różnica jest taka że przy tym samym zmęczeniu robię dwa razy dłuższe trasy. No i po jeździe bardziej bolą mnie ramiona niż nogi.

Szymon
Szymon
2 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Ja tam wspominam swoją pierwszą jazdę na elektryku trochę inaczej – halo, ale jak to jest że rower sam nie jedzie a tętno 170. No a kolejna jazda i Daglezjowy w BB w 20min to też miła odmiana (w Bielsku zresztą wytarczyło mi 5h na elektryku i ledwo czymałem kierownicę w aucie ze zmęczenia). Także tego….

Mirek
Mirek
2 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Polecam kanał endurofina na yt i Żywiecki Sztos 2

Krzysztof
Krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Oj teoretyk z Ciebie Grzesiek przez duże T.
Jak takie masz wyobrażenie o tej jeździe elektrykiem to bardzo się mylisz.

mira
mira
2 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Zapraszam w góry na szlaki górskie np. Beskidy , przejedz dystans 50- 60 km z przewyższeniem 1800m to pogadamy o zmęczeniu
Pozdrawiam

Zuch
Zuch
2 miesięcy temu
Reply to  mira

Na analogowym? Żaden problem – 25 lat tak jeżdżę po Beskidach :)

mira
mira
2 miesięcy temu
Reply to  Zuch

A jeździj sobie nawet na hulajnodze i ze 100km, nikogo to nie obchodzi

Krzysztof
Krzysztof
2 miesięcy temu

Przełączniki trybów wspomagnia jakieś badziewne – dlaczego nie zastosowali „przerzutkowych” ? W zimie sprawdzają się idealnie.
Może kiedyś przejdę na EP8 ale pod warunkiem możliwości derstrykcji 25 km/h.

Wojt
Wojt
2 miesięcy temu

ten kokpit od PRO wygląda jak od chińskiego skutera – dla mnie paskudztwo

quiros
quiros
2 miesięcy temu
Reply to  Wojt

Dokladnie. Okropnosc!

Odwiedź mój profil na
Instagram Top