Menu
Menu Szukaj

Hajlajtsy: Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Pierwszy raz w Szklarskiej Porębie ścigałem się 4 lata temu w ramach cyklu Enduro Trophy (#pamiętamy), dwa lata później pod banderą EMTB Enduro, a w ten weekend odwiedziłem karkonoskie kamcory, startując w zawodach Kellys Enduro MTB Series. Jak nowej ekipie udało się wskoczyć w buty poprzedników?

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017


Trudny spadek po EMTB

Niedzielne zawody rozpoczęły się od podziękowania dla załogi EMTB Enduro, która w tym roku przekazała tę imprezę nowemu organizatorowi. Bogata historia ścigania w tej miejscówce to jednak spory ciężar przy planowaniu zawodów, zwłaszcza w formule on-sight. Wiadomo, że trasy muszą być nowe, więc odpadają sprawdzone odcinki, a do tego doszła kwestia poziomu trudności. Musiał on być tak wyważony, żeby zadowolić tych, którzy Szklarską pokochali za hardkory wytyczone przez EMTB, a jednocześnie nadawać się do ścigania bez znajomości trasy.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Czy udało się osiągnąć kompromis? Stanowczo powiem: „to zależy”. Bo wszystko byłoby jasne, gdyby nie jedna sprawa… Tytuł tej relacji powinien zaczynać się od słowa hajlajt, bo tak naprawdę, na zawodach rozmowy toczyły się wyłącznie wokół jednego tematu…

OS2, czyli #swampduro

Na starcie OS-u organizator informował o jakimś niestandardowym oznaczeniu niebezpiecznego miejsca – podobno w nocy ktoś ukradł jeden znaczek z trupią czaszką. Ale coś mi się zdaje, że tak naprawdę chodziło o inny znak:

Znak drogowy ostrzegawczy - rowerzysta woda

Kojarzysz zdjęcia z runmageddonów, w których wycieńczeni uczestnicy brodzą po pas w bagnie? Podobne zdjęcia mielibyśmy z drugiego OS-u, gdyby nie to, że moczary prawdopodobnie pochłonęły fotografa, świeć Panie nad jego duszą.

Na górnej połowie odcinka, rywalizacja polegała na przeprawieniu się z rowerem przez sięgające do kolan błoto. Wygrywał ten, kto nie zgubił butów. Również kolejną sekcję po głazowisku wielu prosów (bo o sobie to nawet nie wspominam…) pokonywało biegiem – tak było po prostu szybciej, niż co chwilę zeskakiwać z roweru lub ryzykować poważną glebę.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Wyciskając na mecie skarpetki, wszyscy zastanawialiśmy się, co myśmy właśnie przeżyli. Czy to było jeszcze enduro? Czy może raczej jakaś forma survivalu z rowerem w tle? Czy ktoś z ekipy wytyczającej trasę w ogóle ją przetestował? Jedno było pewne: jazda zdecydowanie nie wchodziła w grę…

Na potwierdzenie, film dla widzów dorosłych ;) autorstwa tzunamiPl:


Im dalej w las…

…tym lepiej. Na szczęście OS2, a konkretnie jego górna połowa, był tylko wyjątkiem. Na pozostałych dało się czasem pojeździć na rowerze ;)

OS1 – słowo klucz: „freeride”

Start odcinka przypomniał mi czasy Enduro Trophy, kiedy ścigało się też na podjazdach – bo pierwszy kilometr był właśnie łagodnym uphillem. Dalej trasa w kilku miejsca przebiegała w całkowicie dzikim terenie, gdzie konieczne było pełne otaśmowanie, żeby dać zawodnikom choćby ogólne pojęcie o przebiegu odcinka. Tu nawet lokalsi nie mieli żadnej przewagi. Super!

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

OS2 – słowo klucz: „bagno”

Ekhem… Dodam tylko, że jak już skończyło się #walkduro, końcówka była bardzo przyjemna.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017
Niektórzy stracili w błocie pół widelca!

OS3 – słowo klucz: „flow”

Podobny do OS1, ale dłuższy. Dużo urozmaiconego, naturalnego terenu, wąskich ścieżek i ciasnych zakrętów. Kilka podjazdów weryfikujących łydę i płuca. Można było odpocząć od biegania z rowerem!

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

OS4 – słowo klucz: „retro”

Z powodu niezrozumiałej decyzji leśników, górna część odcinka zamiast singlem, przebiegała drogą zwózkową. Brzmi tragicznie? O dziwo, wcale tak nie było! Organizatorzy włożyli sporo pracy w jej uprzątnięcie, przez co jazda była całkiem ciekawa. To kolejny powrót do korzeni (dosłownie i w przenośni) – kiedyś takich odcinków na zawodach enduro było zdecydowanie więcej.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

A dolny odcinek to typowa dla Szklarskiej mieszanka korzeni i osadzonych w ziemi kamieni. Podobało mi się, że trasa w kilku miejscach była szeroko otaśmowana, umożliwiając swobodny wybór linii. Dodatkowo podkreśliło to formułę on-sight, premiując umiejętność szybkiego (i kreatywnego) czytania terenu.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Dojazdówki – słowo klucz: „Karkonosze!”

Trasę uzupełniły rewelacyjne dojazdówki – naturalne single i widokowe szutrówki zrobiły z tych zawodów pełnoprawną górską wycieczkę.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Jedyne zastrzeżenie mam do oznakowania pierwszych kilometrów, zaraz po starcie. O ile nie mam nic przeciwko nawigowaniu z mapą w terenie, to przydałoby się kilka strzałek wyprowadzających „za rączkę” z miasta.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017



Organizacja

Sytuację po OS2 ratowała też wzorowa organizacja, na przykład bufet. Gdyby nie troska o zapasy dla późniejszych grup startowych, zrezygnowałbym z dalszego ścigania na rzecz jedzenia. Po krytyce ze Srebrnej Góry (gdzie ostatnim zawodnikom został tylko chleb ze smalcem), tym razem np. batonów od Oshee było dużo więcej. Znalazło się też miejsce dla klasycznych i niezawodnych bananów, czy arbuza.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Jak już zdecydowałem się ruszyć dalej, zawsze mogłem liczyć na punktualnie otwierane OS-y i brak kolejek. Może z wyjątkiem ostatniego, na który sporo osób przyjechało przed czasem, robiąc mały korek. Przy ponad 280 zawodnikach (!), uważam to za duży sukces.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017


Podsumowanie

Kiedy już trzeci organizator robi zawody w tym samym miejscu, to znak że coś w tej miejscówce musi być. Ale scheda po poprzednich imprezach to też wyśrubowane wymagania. W połączeniu z przeciwnościami formalnymi (zmiana przebiegu OS4) i pogodowymi (zatopienie OS2), spowodowało to, że zawody Kellys Enduro MTB Series były gorsze, niż mogły być. Ale zdecydowanie nie powiedziałbym, że były złe!

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017
Fot. Krzysztof Stanik

Organizatorom oberwało się przede wszystkim od mocnych zawodników, którym trudno było się wykazać zarówno w błotnej przeprawie, jak i na szybkich, nieprzewidywalnych odcinkach, gdzie ryzyko gleby było wysokie, a konsekwencje poważne. 

W przypadku Szklarskiej Poręby, formuła on-sight zdecydowanie lepiej trafiła do amatorów. Nie zrozum mnie źle – OS2 nie podobał się nikomu. Ale ostatnie dwa OS-y większość zawodników wspominała bardzo, bardzo dobrze. O pierwszym prawdopodobnie też wypowiadaliby się pozytywnie, gdyby nie został całkowicie wyparty z pamięci przez drugi… Aktualnie wszyscy uczestnicy zajęci są wymazywaniem tych wspomnień ;)

Ale kiedy już uda mi się zapomnieć o OS2, zawody Kellys Enduro MTB Series w Szklarskiej Porębie będę wspominał bardzo miło i może nawet będę chciał je kiedyś powtórzyć…? Mam nadzieję, że do tego czasu nie zmieni się (znowu) organizator ;)

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017
W zawodach startowałem na nowym (testowym) rowerze – może dlatego mi się podobało…? ;)


Wyniki

W elicie największe trofeum zgarnął František Žilák, wyprzedzając Marcina Motykę (comeback?) i Łukasza Szymczuka. Wśród kobiet, Iwona Czyszczoń pokonała Katarzynę Burek i Joannę Światłoń. Najszybszym „dziadkiem” był Piotr Reczek, wśród juniorów wygrał Jakub Gąsienica, a na hardtailu tym razem swoje ego podbudował Paweł Kasprzyk.

Pełne wyniki wszystkich kategorii znajdziesz na stronie organizatora.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017 - wyniki
Fot. Mariusz Krzemiński

Zdjęcia

Aktualizowane na biężąco linki do zewnętrznych galerii zdjęć:


Rzuć też okiem na:

 

19
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Krzysieka co tam hejtujcieŻwirekMambymm Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michał
Gość
Michał

Tylko dodam że František Žilák dzień wcześniej ukończył trzy dniową etapówke MTB Trilogy w kategorii enduro a nastepnego dnia przyjechał na Kellys enduro…

voy2s
Gość
voy2s

Mówcie co chcecie, ale miasto Szklarska Poręba popsuło rowerowe „święto”. Brak downhillu, brak wystawców i pomysłów, praktycznie mało udane próby powielania schedy po BA. Jedynie maraton, szosowy klasyk i skoki do wody klasyk jeszcze jakoś trzymają tę imprezę przy życiu. Ale to już nie to samo, brak klimatu, formuła się oklepała i stała mało atrakcyjna dla bardziej wymagających.

shusty
Gość
shusty

Mam bardzo podobne odczucia. Nie ma sensu OS2 komentować a co do reszty:
Mimo iż jestem kompletnym amatorem (rower MTB od listopada) i pierwsze zawody enduro, nie czułem tej „przygody”. Trasa dla kogoś słabszego była dosyć łatwa na kontrolowaną jazdę. Ani razu nie poczułem coś w stylu „o kurcze, troszeczkę tu stromo, ciekawe czy dam radę”. Tylko raczej patrzyłem na niepewne podłoże i trzeba było zdecydować: jechać wolniej, czy dokręcać ciągle (a było gdzie) i w razie czego przy wywrotce się połamać. Oczywiście prosi mogli się wykazać, ale próg wejścia trudnościowo był wg mnie niski w porównaniu do innych mi znanych tras, gdzie trudno mi nawet powolutku coś zjechać (np. Włostowa z Mieroszowa), gdzie nawet jak będzie gleba to nie tak dotkliwa. 4 os to w większości lecenie na pałę na wprost przy mega dużej prędkości promująca drogie zawieszenie, szczęście i bardzo niebezpieczna.

Dam jeszcze organizatorom szansę w legendarnym Mieroszowie i liczę, że przeżyję jako amator przygodę i będę się cieszył z zaliczenia trudnych, technicznych fragmentów, a nie tylko pędził po czas (zwłaszcza że top 50 daleko poza moim zasięgiem). Oczywiście onsight przesadzić nie można z trudnością, ale zaliczenie trasy powinno być jednak trudnością samą w sobie dla mnie i nie podoba mi się argument że przecież trudność można sobie prędkością regulować, bo nie o to mi chodzi. Te zawody to dla mnie brak przygody i w sumie jedyna przygoda która mi zostanie w głowie z zawodów to drugi oes, z którego dopiero teraz mogę się śmiać.

Chciałbym za to pochwalić dojazdówki, bo widoki i przyroda przy szczycie Przedział i kopalni Stanisław przednie.

Guncar
Gość
Guncar

Ciekawe te zawody były. Ja jeszcze nie mam przekonania do swojego skilla żeby się wybrać na „on sight” choć te zawody widzę byłby dobre do debiutu. Szczególnie że po moich ostatnich (czerwcowe w BB) mam trochę niedosyt ;)

Shusty
Gość
Shusty

To co widzisz przed sobą to jest. Żadnych niebezpiecznych niespodzianek, które mogłyby cię zaskoczyć.

Guncar
Gość
Guncar

Fakt i zawsze można jechać turystycznie na tyle na ile się potrafi. Ale właśnie takie niespodzianki jak ścianka która nagle się pojawia to tak już średnio ;)

shusty
Gość
shusty

Na MTB Trilogy jakoś nikt nie ma z tym problemu. Odpowiednie oznaczenia, w takich miejscach stoją też przeważnie odpowiednie służby na zawodach i ostrzegają.

mm
Gość
mm

obejrzałem filmik i:
w d*pie sie wszystkim na Twisterach i enduro trailsach poprzewracało :P. calkiem fajna traska
Jak sie jedzie w gory, to nie zawsze wszystko na tacy jest podane: czasem jest bloto po osie, a szlak, ktory wygladal fajnie na mapie jest droga do zwozki drewna, itp.

Mamby
Gość
Mamby

Dla jednych enduro to ścieżki naturalne, a inni uważają trasy Trailowe w bikeparku za enduro.

a co tam hejtujcie
Gość
a co tam hejtujcie

Ma dokładnie takie same odczucia,
na filmiku, co dominuje k@@ albo ja pier@@ ? bo popadało nie wtedy kiedy trzeba.
Mega jak od 8:01 jest flow bo prawie asfalcik, flow z czasem przygasa aby zdechnąć całkowicie 9:07 oczywiście przy k@@.
Mogę oglądać w kółko.
Wszystko bo pluszowego czerwonego dywanu nie było :-)
Sorry nie mogłem się powstrzymać.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

No – z tym ostrzeganiem to różnie bywa – ja na przykład niemile wspominam straszaków z Srebrnej krzyczących ciągle – „hamuj”, „uwaga!!”, „zwolnij”, „niebezpiecznie” itp. przed byle przeszkodami. Za pierwszym razem słysząc od straszaka takie „hamuj” nawet się zatrzymałem i podszedłem kawałek myśląc że ktoś leży na trasie…

Guncar
Gość
Guncar

Oglądam chyba jak wielu zdjęcia i filmy z EWS a także takich imprez jak Andes Pacyfico czy Transprovance i tam też jest nie mało płaskich sekcji czy podjazdów a i nawet szutrówkami jeżdżą z zakrętami wydzielonymi taśmami. Nawet chyba niedawno było coś po asfalcie. I trzeba jechać. To są zawody a nie turystyczna wycieczka krajoznawcza :P Oczywiście można turystycznie jechać dla przygody ale jak się chce ścigać to już nie ma zmiłuj. OK ten 2OS a raczej z tego co widzę jego połowa była okrutnie nie uda itd ale żeby to tak mocno psuło obraz całych zawodów?

Żwirek
Gość
Żwirek

Jak robisz jajecznicę z 5 jaj, i jedno będzie zgniłe, to co powiesz o tej jajecznicy? :D

oczywiście przesadzam, ale tak jak napisałem gdzie indziej, jakby os2 był ostatnim os’em, to bym zjechał do auta, wysuszył nogi i może nawet bym tak źle nie wspominał, ale po połowie OS2 co chwilę myślałem o tym co się dzieje w moich butach, dlaczego są 2 razy cięższe, itd… i tak przez 3 godziny :D nie jestem słoniem, chronić się przed słońcem maseczką z błota :P

Odwiedź mój profil na
Instagram Top