Hajlajtsy: Kellys Enduro MTB Series Srebrna Góra 2017

Hajlajtsy, Zawody / 

„Trasy zawodów w formule on-sight muszą być dostosowane do ścigania na ślepo, więc są trochę łatwiejsze i nie zawierają niebezpiecznych elementów”. BZDURA! Pierwszą rysę na tym stwierdzeniu pozostawiła zeszłoroczna Przesieka, a zawody Kellys Enduro MTB Series, które odbyły się 20 maja w Srebrnej Górze, rozwiały wszelkie wątpliwości. To jest prawdziwe enduro, bez żadnej taryfy ulgowej!


Kellys Enduro MTB Series Srebrna Góra 2017


Trasa

Trasy Enduro Srebrna Góra są ostatnio najgorętszą miejscówką, więc oczywistym pytaniem jest: czy odcinki specjalne zawodów przebiegały po oficjalnych singlach? Zgodnie z podejrzeniami: nie. Arena zmagań była zlokalizowana mniej więcej w tym samym rejonie, ale odcinki specjalne tylko w bardzo niewielkim stopniu zahaczały o oficjalne trasy. Wytyczone przez Piotrka Kurczaba i Marka Janikowskiego (lokalsów z PM Bike Experts, odpowiedzialnych za srebrnogórskie trasy) OS-y, były od nich zdecydowanie bardziej wymagające. A przy tym niesamowicie zróżnicowane:

  • OS1 – jako jedyny ulokowany po drugiej stronie przełęczy, przy Forcie Ostróg. Najkrótszy, ale przez to chyba najbardziej stromy. A może po prostu na kolejnych odcinkach głowa już się przyzwyczaiła…? Bo potem było już tylko gorzej (czyli lepiej)!

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

  • OS2 – przez zawodników nazwany pieszczotliwie „Hulajnoga”. Trudny od pierwszych metrów – podobno sekcję techniczną tuż po starcie pokonało około 15 osób, z niemal 270 startujących (co osobiście i tak uważam za zaskakująco dobry wynik). Dalej też nie było nudno: w kość dały mokre korzenie, wyślizgane trawersy, meta w strumieniu i słynne bagienko, które miało wyjątkowo silny dar przyciągania… Dawno tyle nie biegałem z rowerem.

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

  • OS3 – odcinek najbardziej wymagający kondycyjnie, ze względu na fragment poprowadzony oficjalnym podjazdem (Conditor Line). Po odzyskaniu zdolności oddychania, można było się zająć ciekawszymi elementami. Większość osób (i ja również) wymieniało ten OS jako najlepszy i najbardziej urozmaicony. Track GPS już został przesłany do Sèvres pod Paryżem jako wzorzec enduro.

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

  • OS4 – najłagodniejszy OS organizatorzy zostawili na koniec. Częściowo przebiegał po budowanym właśnie, krętym jak szyja zaskrońca, odcinku podjazdowym (oczywiście „pod prąd!”), więc było gdzie odpocząć. Ale i tak nie zabrakło dwóch konkretnych ścianek – pierwsza, niebezpiecznie zbliżona do pionu i przy najeździe on-sight wywołująca lęk przestrzeni, tuż po starcie. Czekając na swoją kolej, ciekawie obserwowało się zawodników niemal natychmiast znikających za „progiem”…

Całe zawody zamknęły się w 30 km i 1200 m przewyższenia. Niby bez szaleństw, ale samo ściganie na OS-ach, większości zawodników zajęło aż 30-40 minut!

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017 - mapa trasy

Czy nowe odcinki zostaną włączone w istniejącą sieć tras? Najpoważniejsze plany dotyczą OS-u 3, meandrującego gdzieś pomiędzy liniami A i B. Większość OS-u 4 stanie się oficjalną trasą, tyle że podjazdową. Plany dotyczące pozostałych odcinków też są – niezależnie od „urzędowych” losów, z pewnością warto je zapamiętać, jako bardziej dziką (dosłownie i w przenośni!) alternatywę dla poznanych na wylot oficjalnych zjazdów.


Organizacja i benefity

Do tej pory skupiłem się wyłącznie na trasach, bo to one były zdecydowanym hajlajtem tych zawodów. Przed zawodami zapowiadało się jednak, że największym wyzwaniem będzie ogarnięcie przejazdu 280 śmiałków (ostatecznie wystartowało 267 osób – rekord!). Przy takiej frekwencji, nie było miejsca na błąd ze strony organizatora.

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Na szczęście błędów nie było – mimo przesuniętego o 10 minut startu, wszystkie OS-y były otwierane punktualnie. Kto dojechał wcześniej, musiał odstać swoje w kolejce, ale dopiero na ostatnim odcinku wystartowałem ok. 15 minut po swoim czasie. O ile wiem, nie było też żadnej wtopy z pomiarem czasu – inwestycja w nowy system, sprawdzony m.in. na Enduro World Series, najwyraźniej się opłaciła.

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Powyższe niuanse miały oczywiście znaczenie dla wymiataczy – przy mojej heroicznej walce o 133. miejsce, czas mógłby być równie dobrze mierzony kalendarzem. Ale amatorzy też zostali dopieszczeni – do losowania trafiło sporo fajnych nagród, a w pakiecie startowym każdy dostał m.in. bidon, dwa (!) smary do łańcucha i zestaw przetrwania na trasę (baton i izotonik).

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

Aha, no i bufet! Co prawda batony szybko się skończyły, ale każdy załapał się na pajdę ze smalcem i ogórem. Bardziej #enduro już się chyba nie da ;)

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017

A jak ktoś się nie najadł, to na mecie czekał na niego smaczny posiłek regeneracyjny w dwóch wariantach: męskim i wege.

Wszystko to zaowocowało świetną atmosferą zawodów – nie wiem, jak w innych grupach, ale moja zdecydowanie i stanowczo reprezentowała #endurobezspiny!

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017


Podsumowanie

Trochę późno zacząłem w tym roku sezon rowerowych gonitw, ale zawody Kellys Enduro MTB Series w Srebrnej Górze w pełni zaspokoiły zimowy głód. Zwłaszcza dzięki odcinkom specjalnym, które znów lekko popchnęły granice tego, co jeszcze można nazwać „trasą rowerową”.

Jeśli z powodu półgodzinnej drzemki przespałeś zapisy, gorąco polecam zaliczenie OS-ów przy okazji wypadu na srebrnogórskie Trasy Enduro – najlepiej jak najszybciej (póki widać jeszcze ślady opon) i/lub z przewodnikiem (bo ich odtworzenie na własną rękę może być trudne). A przy kolejnej edycji (9 lipca w Szklarskiej Porębie) nie zastanawiaj się zbyt długo nad wypełnieniem formularza – coś czuję, że po tak udanym rozpoczęciu sezonu, miejsc może zabraknąć jeszcze szybciej!

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017


Wyniki

Pokrótce wygląda to tak, że wśród mężczyzn wygrał František Žilák, przed Robertem Piekarą i Marcinem Motyką. Najszybszą kobietą była Katarzyna Burek, a za nią makaron na mecie odebrały Anna Sojka i Anna Kulpa. Bezkonkurencyjnym dziadkiem był oczywiście Roman Kwaśny (WT Rider), który pokazał siłę doświadczenia m.in. zwycięzcy kategorii Junior: Jakubowi Ratajczakowi. Z kolei swojego hardtaila najlepiej opanował Rafał Kruczkowski, lepiej znany jako Kruku.

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017 - wyniki

Pełne wyniki wszystkich kategorii znajdziesz na stronie organizatora:

Wyniki: Kellys Enduro MTB Series Srebrna Góra 2017

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017 - wyniki

Kellys Enduro MTB Series Srebrna Gora 2017 - wyniki


Zdjęcia

Jeśli (tak jak ja) startujesz w zawodach, żeby mieć fajne fotki, zachęcam do śledzenia aktualizowanych na bieżąco linków do galerii zdjęć (jeśli trafiłeś na jakąś lub jesteś autorem, daj proszę znać w komentarzu!):


Może zainteresują Cię też relacje z poprzednich edycji?

 

  1. Początek drugiego OS’u… ktoś wie ile osób przejechało ten fragment?

    1. Już wiem, sorry :-)

    2. Doczytaj w tekście wyżej jest ;-)

  2. Ja bym sobie marzył:

    – dodać jeszcze dwa OS, żeby wyszło te 40km i z 1800 w pionie. W przypadku Srebrnej moogłyby to być odcinki np z Kalenicy czy okolic. Wtedy dojazdówki też by były nie tylko szutrowym zabiciem czasu.

    – dodatkowe dwa OS wydłużyłyby same zawody i może by się stawka rozciągnęła bo jednak kolejki były znaczące. Albo nakazać startować zgodnie z grupą, bo im dalej z OS tym więcej ludzie przyjeżdżali za szybko i ci z grup musieli po prostu sterczeć

    – myślę że jesli zostaną tylko 4 kompaktowe OS, to start grup powinien być nie co 10 minut ale co te 20 minut, żeby bardziej rozciągnąć stawkę. Jeśli by padało to by nie było ciekawe a ja lubię przejechać zawody płynnie, a nie że jadę 3h na rowerze całość plus kolejne 3h czekania na OS a tak było.

    1. Ciekawe uwagi, choć przyznam szczerze, że trochę mi to pachnie maratonem ;)

      1. Wg Ciebie 7 OS Mieroszowa to był maraton? :-) Po ostatnim OS po prostu miałem ochotę na więcej. Enduro = endurance ;-)

        Zastanawiam się ciągle czy limity czasowe pozwalające wszystkie dojazdówki przejść luźnym krokiem i nie mieć żadnego stresu czasowego to jest dobre…..

        1. Nie chodzi mi o ilość OS-ów, tylko o parcie na pokonywanie OS-ów bez czekania i nacisk na dojazdówki. Jakie były statystyki kilometrów/przewyższeń w Mieroszowie po całym dniu ścigania? Bo chyba podobne, jak w SG?

          1. Zerknąłem na objazdówkę z zeszłego roku – ok. 1500 przewyższenia bez OS1

        2. A co ci przeszkadza luźne przejście? To jest właśnie enduro – bez spiny i towarzysko gdzie podjazd jest tylko środkiem a nie celem. Jak chcesz się ścigać pod górkę to już jest taka dyscyplina – AX, XB, XC czy jakoś tak to się nazywało – Google na pewno podpowie ;)

          Co najwyżej mogli by na startach OS’ów dodać „uprzywilejowaną” kolejkę dla tych z swędzącymi nogami.

          1. już pisałem co mi się nie podoba w kolejkach – spędziłem w nich lekko licząc 2h. Wiadomo że atmosfera, wszystko spoko. Niektórzy nie mieli ciuchów na zimno bo jednak ciepło nie było. A jakby padał deszcz?

            Nie róbcie od razu przesady w drugą stronę w maraton czy XC. Jeśli mi Org zaznacza godzinę startu, to liczę że o tej godzinie będę mógł jechać. A niestety tylko na pierwszym OS się zmieściłem – na pozostałych przez luźny czas dojazdu wepchało się mnóstwo osób z kolejnych grup i stałem w kolejce po 20 minut co najmniej. Do tego OS4, gdzie pierwsze osoby ruszyły zgodnie z czasem z grupy 5, ale tu Org się przyznał że zrypali to organizacyjnie.

            Po prostu wszystko fajnie aż przyjdą zawody jak w Kluszkach bodajże, gdzie czekanie w ulewie w 10C nie będzie przyjemne.

            1. Ale ja nie mam parcia na to co napisałeś – jechanie OS bez czekania i na dojazdówki. Po prostu uważam za niebezpieczne sterczenie w bezruchu 20 minut i więcej żeby ruszyć z miejsca na te ścianki i trudne OS, a dojazdówki sami przyznajcie że były słabe i nieciekawe – sam o tym pisałeś w opisie tras Srebrnej.

              Będąc tam już tyle razy ten szuter jest po prostu nudny.

              Ale wiadomo że narzekać łatwo, bo tak to był czad i kosmos.

              1. I na tym bym zakończył :)

              2. Pewnie bo to świetne zawody były. Śmiem twierdzić że najlepsze zawody do tej pory, w których jechałem :-) To pełne zaskoczenie bo po ekipie emtb naprawdę trudno było dorównać, ale tu wygrała pracowitość Marka i Piotrka – szacun za ilość prac włożonych w wyznaczenie OS.

    2. no kolejka przed 4 osesem, jednak za dluga :/

  3. Jedż na Trilogy.
    Nie będziesz czekał.
    Będą czekać na Ciebie.

    1. Oczywiście że jadę Trilogy właśnie ze względu na brak kolejek.

      Nie robię żadnej gównoburzy ale słyszałem od kilku osób już że albo jeździmy na rowerach albo stoimy w kolejkach.

      Poza tym to nie jest fajne ruszać w OS po staniu 15 minut w bezruchu.

  4. Chociaż mój FOX skończy jutro u Wicha mocno podrapany przez OS2, to i tak miło będę wspominać te zawody. Zero spiny, OS’y poprowadzone w 95% poza trasami, atmosfera w kolejce do startu :) Trochę zabrakło jednak kiełby i piwa na koniec jak w Baligrodzie :D (makaron smaczny, ale to nadal makaron…).
    Jednego nadal nie rozumiem. Przy takim wpisowym i pakiecie od sponsorów, nie wiem dlaczego dla osób które ukończyły, nie można było zorganizować medalu z kartofla, piernika, czy dyplomu na papierze toaletowym. Nie jeżdżę dla wyników, a dla fun’u i rozmów przy piwku, i taka pierdoła była by z pewnością miłym dodatkiem dla wielu takich jak ja.

    1. Nooo, sponsor na piwo regeneracyjne by się przydał ;)

      A co do dyplomów – myślę, że rolę takiej pamiątki doskonale pełnią zdjęcia od zamówionych przez organizatora fotografów :) A medale zostawmy zwycięzcom.

      1. Zdjęcia jak najbardziej :) i numer startowy :)

  5. Mi OS2 zdjął oponę na przodzie i 500 metrów z buta biegiem :) OS4 niestety niepoznany , bo nadgarstek po glebie na OS1 tak już o sobie przypominał , że odpuściłem w tym mrozie ;) Właśnie jedyna uwaga organizacyjna to czekanie na starcie mimo wyrobienia się w limicie, bo podjazdy wszystkie waliłem jak się dało szybko , z wyjątkiem tego gdzie na rozlane mleko wsadzałem dętkę. Między OS3 a OS4 nawet w zasadzie prosto z marszu polecieliśmy pod górę , bez pit stopu w bufecie , a tam kolejka na godzinę czekania….. Poza tym i mimo tego bardzo fajna impreza, polecam :) przynajmniej dopóki tablety przeciwbólowe trzymają :)

  6. człowiek ze stali (medycznej)

    tak czytam, patrzam na komentarze i tak mi się jedno nasuwa …

    https://www.youtube.com/watch?v=opO7KgsgI2k

    heheeh :D

  7. Przemek Slusiewicz

    Chcialbym zapytac .Jaki poziom jazdy na rowerze trzeba posiadac zeby wystartowac w takich zawodach i nie zrobic sobie krzywdy?.Czy jesli wmiare plynnie przejezdzam normalne trasy w Srebrnej to moglbym sprobowac?Bardzo mnie ciagnie ale jezdze dopiero od roku i nie wiem czy bym sie nie zabil

    1. Jasne, że warto spróbować – znasz swoje umiejętności, więc zawsze możesz jakiś fragment zejść z rowerem, jeśli nie będziesz się czuł pewnie.

      A jeśli chcesz tej pewności więcej nabrać, najlepiej sprawdzić się „na sucho”, czyli przejechać kilka tras na własną rękę. Najłatwiej zrobić to w Bielsku, gdzie parę wzorcowych OS-ów jest oficjalnie oznakowanych (DH+, Cygan, Kamieniołom z Koziej Góry i wszystkie trasy na Szyndzielni).

      1. Ja też jak najbardziej polecam przejechanie takich zawodów! Wszyscy uczestnicy to nie żadni herosi, wręcz śmiem twierdzić że więcej było zajawkowiczów bez parcia na wynik i po prostu bawiących się trasami niż traktujących zawody na sportowo.

        Jedyna moja rada to taka, że jak nie czujesz się pewnie to po prostu jechać wolniej i w przypadku wątpliwości po prostu sprowadzić – robi tak sporo osób – zasada jest taka, że jeśli nie możesz sobie siebie wyobrazić jadącego jakiejś ścianki to po prostu sprowadź.

        powodzenia;-)

    2. heja! jak byłem pierwszy raz w życiu i się dobrze bawiłem. Jeżdżę MTB od 25 lat, ale dopiero od kilku miesięcy mam rower ze skokiem większym niż 100mm :) Skaczę tylko małe progi, praktycznie nie wychodzi mi manual jeszcze – czyli typowej techniki ENDURO mam raczej niewiele. I sobie poradziłem, osiągając miejsce gdzieś w połowie OPEN. Musiałem się bardzo odważyć kilka razy, najtrudniejsze psychicznie są ścianki, ale na 4 OS już w sumie nie robiły mi różnicy. Czyli ćwicz stromizny, bunny-hopy i szybkie jeżdżenie w dół w trudnym terenie. Plus kondycję bo powiadam ci, że połowę ludzi pokonasz kondycyjnie jak się przyłożysz :)

  8. Kilka moich spostrzeżeń:
    – pod względem tras to chyba najlepsze zawody na jakich byłem (choć rzadko bywam)
    – czekanie na startach jak dla mnie akceptowalne z wyjątkiem OS4 ale rozumiem że to jakaś wpadka za którą organizator przeprosił, ja wybaczam
    – bufet bardzo biedny – chleb ze smalcem i jabłka :) bufet z Baligrodu był na bogato
    – pakiety startowe też chyba biedne ?

    Dwa ostatnie punkty wspominam bo za to samo dostawało się wcześniej innym organizatorom.

    Tak czy inaczej to co najważniejsze dla zawodów czyli trasy były zacne. Po Baligrodzie było trochę komentarzy że trasy łatwe i tylko błoto + śnieg sprawiły że poziom trudności nieco wzrósł. Chyba organizatorzy wzięli sobie do serca te uwagi i tego niech się trzymają ;)

    P.S. Wooyek: a czy Ty nie miałeś cisnąć na HT ? :)

    1. Dzięki za wyważoną opinię :) Na bufecie może faktycznie zabrakło np. bananów… Batony były na początku, ale pierwsze grupy wyżarły :( Ale pakiet moim zdaniem był całkiem w porządku.

      A na HT miałem startować – nawet stał już przygotowany. Ale w ramach testu Manitou Mattoca i hamulców Magury, postanowiłem jednak przeciorać fulla po OS-ach :)

  9. Wybieracie się do Szklarskiej? Niby to tylko zlot, a nie zawody, ale pewnie będzie co pojeździć.

    1. Szklarska to zawody. Zlot jest w Przesiece.

  10. Świetne zawody, a OS3 był dla mnie idealny. Moim zdaniem rozwiazaniem problemu „zimego” startu byłoby właśnie dodanie sekcji kondycyjnej na początku każdego OSu. Nawet jak człowiek zmarznie w kolejce, to nawet 100-200m rozbiegówki pozwoli wjechać na sekcje techniczne na dogrzanych mięśniach.

    1. Dobry pomysł !

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Kellys Enduro MTB Series Srebrna Góra 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Rowery testowane na 1Enduro to najczęściej popularne, rozsądne modele, które duża część czytelników może brać pod uwagę przy zakupie. Nowy Cannondale Jekyll Carbon jest wśród nich prawdziwym rodzynkiem. Oficjalnie pokazany zaledwie miesiąc temu i ujeżdżany w Enduro World Series m.in. przez Jerome Clementz’a, to sprzęt, który kupią nieliczni. Ale kto Ci zabroni przyjrzeć mu się bliżej? ;)


Rower testuję dzięki współpracy z Cannondale Polska.


Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Spoiler: nowy Jekyll jest piękny, sensownie wyposażony, ze świetną geometrią i kilkoma typowymi dla Cannondale’a smaczkami. Nikt tym razem nie będzie narzekał, że tytuł „bikeporn” jest na wyrost.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Mimo to, budzi skrajne uczucia.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Marka ta przyzwyczaiła nas do bezkompromisowego, systemowego projektowania swoich rowerów – do tej pory oryginalnym i niespotykanym „smaczkiem” był w nich niemal każdy element wyposażenia. Na tym tle, nowy model enduro wypada trochę… zwyczajnie.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox 36 Float Performance Boost

Dobrym przykładem jest Fox 36 Float z czarnej serii Performance.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox 36 Float Performance 170 mm

Z jednej strony, to świetny widelec, ścisła czołówka pod względem pracy, jakości wykonania i sztywności. Ugina się aż o 170 mm.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox 36 Float Performance

Z drugiej strony: TO NIE JEST LEFTY!!! To, że Cannondale nie oferuje nowego Jekylla ze swoim najbardziej rozpoznawalnym produktem (nawet w najdroższym modelu!), jest srogim rozczarowaniem dla każdego fana marki.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - damper Fox Gemini EVOL

Również tylne zawieszenie bardzo się zmieniło: zamiast unikalnego, rozciąganego dampera Dyad, jest zdecydowanie normalniejszy, ściskany Fox Float Performance DPS EVOL – obowiązkowo w metrycznym rozmiarze. Prawdopodobnie dzięki temu, po sezonie uda Ci się znaleźć śmiałka, który odważy się zrobić mu serwis za mniej niż pińcet cebulionów.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - damper Fox Float DPS EVOL Gemini

Choć niekoniecznie, bo taki całkiem normalny to on jest tylko na pierwszy rzut oka! Najważniejsza funkcja poprzednika została zachowana: system Gemini pozwala na zmianę trybów pracy za pomocą manetki.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - damper Fox Float DPS EVOL Gemini

W trybie „Flow”, rama oferuje pełne 165 mm ugięcia. Z kolei ustawienie „Hustle” (po polsku rwetes…?), zmniejsza objętość komory powietrznej, ograniczając skok do ścieżkowych 130 mm. Celowo napisałem „ścieżkowych”, a nie „podjazdowych” – Hustle nie służy tylko do podjeżdżania, ale przede wszystkim na łagodniejsze, wymagające pompowania sekcje zjazdowe.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox Float DPS Evol

„Obcięcie” komory powoduje wzrost progresji i zmniejszenie sagu (a tym samym „podniesienie” geometrii), a przy tym nie zamula zawieszenia, jak systemy bazujące na podkręceniu tłumienia (od tego jest tu osobny wihajster). Efekt jest więc podobny do Shapeshiftera w Canyonie Strive – tyle że tutaj całą magię zamknięto w puszce nietypowego dampera.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - manetka Fox Gemini

Od Shapeshiftera lepszy jest jednak mechanizm przełączania trybów – tutaj nie wymaga on dociążania/odciążania roweru, wystarczy wciśnięcie przycisku manetki. Pochodzi ona z gamy Foxa i można ją zamontować zaraz przy gripie – tak, żeby nie kolidowała z manetką sztycy (lub przerzutki, zależnie od preferencji).

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - siodło Fabric Scoop sztyca TranzX

A jak już przy sztycy jesteśmy… Za opuszczanie siodła odpowiada tu coraz częściej montowany w gotowych rowerach TranzX. Nie jest to żaden wypas (do kupienia w niemieckich sklepach za ok. 500 zł), ale pierwsze wrażenia stawiają tę sztycę na szczycie mojej listy budżetowych modeli.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - zacisk sztycy TranzX

Nie mogę się wypowiedzieć o trwałości, ale moim zdaniem pod względem ergonomii i jakości działania, TranzX wygrywa z ponad 3-krotnie droższym Reverbem.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - manetka sztycy regulowanej TranzX

Wygodna manetka działa bardzo lekko, a ruch sztycy jest szybki i płynny. Siodło można ustawić na dowolnej wysokości w zakresie skromnych 117 mm (producent deklaruje 120 mm – kłamczuszek!), co na pierwszy rzut oka jest największą wadą.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - siodło Fabric Scoop

Sztycę wieńczy siodło Fabric Scoop. Bardzo nietypowy wybór w seryjnym rowerze – w pierwszej chwili pomyślałem, że dystrybutor chce przy okazji zaprezentować jeszcze jeden produkt ze swojego portfolio.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fabric Scoop

Jest to jednak (bardzo fajne!) wyposażenie standardowe.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - kierownica 780 mm

Standardowa (w każdym sensie) jest reszta kokpitu – chwyty to przykręcany model Cannondale’a. Własnej marki jest też 780-milimetrowa kierownica z mocowaniem o klasycznej średnicy 31,8 mm. Nie mam do niej absolutnie żadnych zastrzeżeń, choć po rowerze tej klasy, wielu będzie oczekiwać czegoś bardziej „bling-bling”.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - mostek C3

Mostek ma 35 mm długości i idealnie współgra z progresywną geometrią.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Shimano SLX M7000

Kokpit uzupełniają komponenty Shimano SLX M7000. Ciekawostka: nie pamiętam, kiedy ostatnio obsługiwałem manetkę z „telewizorkiem”. Przy napędzie 1×11 to zbędny gadżet, ale kilka razy, z sentymentu do dawnych czasów, rzuciłem na niego okiem ;)

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - przerzutka XT

Z tyłu znajdziesz już komponenty Shimano Deore XT M8000. Ciekawe, o ile droższy byłby rower z manetką z tej grupy…? Na pewno bardzo poprawiłaby ona komfort zmiany biegów. W rowerze za takie pieniądze, powinna być standardem.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - kaseta 11-46 Shimano

Na szczęście oszczędności nie dotknęły kasety (XT). Zakres 11-46T pozwoli uniknąć wypychów na długich i stromych dojazdówkach.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - tarcza Shimano

Kiedy zaś przyjdzie się zatrzymać, z pomocą przyjdą sprawdzone hamulce Shimano SLX. Tarcze mają 203 i 180 mm – standard.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - adapter hamulca flat mount

Z tyłu jednak czai się jedna z niewidocznych na pierwszy rzut oka ciekawostek nowego Jekylla: mocowanie hamulca w zaczerpniętym z szosówek (!) standardzie flat mount. Proste, eleganckie rozwiązanie – ciekawe, jak szybko pojawią się zaciski nie wymagające adaptera?

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - asymetryczny wahacz

Kolejną ukrytą ciekawostką Jekylla jest Ai, czyli asymetryczny tył. Hm, czy ktoś widział w rowerze symetryczny?

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - asymetryczny napęd wahacz

Ale mniejsza o to – tutaj chodzi o przesunięcie całego napędu o 6 mm w prawo, co pozwala na zastosowanie szprych o równej długości – a więc sztywniejszy i trwalszy zaplot koła.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - piast Boost 148 AI

Podobne rozwiązanie Cannondale stosował już wcześniej z piastą o szerokości 142 mm, tym razem wykorzystano będący chwilowo na topie rozmiar Boost 148. Piasty produkcji Formuli są podobno całkiem standardowe, choć inne źródła podają, że jednak nie.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - korba SI

Jedynym (poza ramą) niestandardowym elementem tej układanki jest wyprodukowana przez Cannondale’a korba Si (System Integration).

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - korba SI zębatka 30T

Wyposażono ją w zębatkę narrow-wide (również przesuniętą o 6 mm na zewnątrz) o trzydziestu zębach – idealnie.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - suport pressfit BB30

Kręci się ona na suporcie pressfit (konkretnie BB30). Cóż, trudno się dziwić, w końcu to właśnie Cannondale spopularyzował ten system (wielkie dzięki…).

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - obręcz WTB Frequency i29

Zostając przy kręcących się rzeczach – obręcze WTB Frequency Race mają 29 mm szerokości wewnętrznej.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Maxxis Minion DHF 2.50 WT

Szerokość ta jest w pełni wykorzystywana przez Maxxisy z serii WT (Wide Trail) – czyli przeznaczone do szerokich obręczy właśnie.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Maxxis Minion DHF 2.50 WT

Minion DHF to nie tylko wzór bieżnika – to legenda! Nic tak jasno nie sygnalizuje intencji roweru, jak zastosowanie wywodzących się z downhillu opon. W dodatku w porządnej wersji.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Maxxis Minion DHR II 2.40 WT

Z tyłu równie agresywny Minion DHR II, również w wariancie EXO TR z podwójną mieszanką.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - miejsce na oponę

Jedną z zalet nietypowo asymetrycznego wahacza jest solidna ilość miejsca na zapchaną błotem oponę…

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - wahacz aluminiowy

…a musisz wiedzieć, że chainstay ma zaledwie 420 mm długości! Jak może zauważyłeś we wcześniejszych artykułach, nie jestem fanem tak drastycznego skracania tyłu. Ale miłośnicy manuali będą wniebowzięci.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - osłona łańcucha

Przed zgubnym działaniem łańcucha, wahacz chroni długa, gumowo-plastikowa osłona – przyda się, bo na najtwardszym biegu, łańcuch dzielą od niej zaledwie milimetry.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - osłona śruby przed łańcuchem

Takie drobne detale jak ten, odróżniają marki premium od tych, które zmuszają użytkownika do rozwijania talentu rzeźby w gumie i zipach.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - wahacz zawieszenie

Zawieszenie to typowy dla Cannondale’a system jednozawiasowy. Wahacz jest wykonany z aluminium. Na pełny carbon możesz liczyć dopiero w topowym modelu za 35 tys. zł (Jekyll Carbon 1).

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Testowany przeze mnie model jest trzecim od góry (z czterech). Kosztuje 18,5 tys. zł i od najtańszej wersji (14 tys.) odróżnia go przede wszystkim carbonowy przedni trójkąt.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - carbonowy link

Co ciekawe, wszystkie modele wykorzystują identyczny carbonowy łącznik zawieszenia.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - śruby zawieszenia LockR

Cannondale w swoich materiałach chwali się supersztywnymi osiami zawieszenia LockR – wygląda na to, że działają podobnie jak oś Maxle.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - miejsce na bidon

Tuż pod carbonowym popychaczem, udało się wygospodarować miejsce na niewielki, półlitrowy bidon. Najlepiej sprawdzi się koszyk ładowany z boku.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Shimano Di2 bateria

Z kolei te otworki służą do montażu akumulatora, jeśli zdecydujesz się na elektryczny napęd Shimano Di2.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - główka ramy

Pozostając przy chowaniu rzeczy w okolicy główki ramy, trudno nie docenić pięknie wkomponowanych portów do poprowadzonych wewnątrz ramy kabli.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - prowadzenie linki Gemini

Nawet najkrótszy przewód prowadzący do dampera, jest schowany.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - carbonowa osłona dolnej rury

Kolejny elegancki detal Jekylla to carbonowa osłona dolnej rury. Bo guma jest zbyt mainstreamowa.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - rura podsiodłowa

Ale mój ulubiony smaczek to kształt węzła rury górnej i podsiodłowej – dla takich widoków brałbym carbon.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Attention: neon colors may fade

Czyżby zapowiedź nowego trendu w #enduro…?

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Rama jest więc dopracowana w najdrobniejszych detalach – trudno spodziewać się czegoś innego w rowerze tej klasy. Ale co z geometrią?

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - kokpit

Wspomniałem już o bardzo krótkim wahaczu i mostku. Długa jest za to górna rura – reach w M-ce to 447 mm. Nie jest to terytorium Whyte’a czy Mondrakera, ale to i tak ciut więcej, niż np. w Reignie.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Równie nowoczesne są kąty: płaskie 65 stopni pod kierownicą i strome 75 stopni pod tyłkiem. Powinno wystarczyć do odpowiedniego dociążenia przodu, mimo krótkiego chainstaya.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - główna ramy logo

Jekyll 2018 pomimo pozornej „zwyczajności”, jest więc typowym Cannondalem: łączy nowatorskie rozwiązania ze świeżą, ale nie radykalną bazą – tak jak jego nietypowy damper łączy cechy dwóch różnych rowerów.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Wyposażenie, jak w każdym rowerze tej marki, nie rzuca na kolana (przez co rower waży 14,6 kg z pedałami), ale jest w nim wszystko to, co najważniejsze – żaden komponent nie prosi się o wymianę. Nawet takie elementy, jak siodło czy opony, które zazwyczaj jako pierwsze lądują w kartonie dla caritasu.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Nowy model może nie jest więc tak oryginalny jak poprzednicy, ale najważniejsze funkcje (jak zmieniane manetką tryby pracy dampera) oraz świetne wykonanie i racingowy image zostały zachowane.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Niestety nie uda mi się sprawdzić EWS-owych genów podczas ścigania, ale zabrałem Jekylla na tydzień w chorwackie góry, żywcem wyjęte z egzotycznych, skalistych OS-ów. I mogę poświadczyć, że projektanci wspierani przez Jerome Clementza odwalili kawał dobrej roboty.

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Szczegółowo moje wrażenia z jazdy znajdziesz w pełnym teście. Możesz zajrzeć na stronę producenta :)



Zobacz też:

 

  1. Marek Krajczyński

    zapowiada się świetnie!
    nie mogę się doczekać opisu „w akcji”
    na poprzedniku jeździłem ale nie zwalał z nóg, w przeciwieństwie do Triggera z 2014

    m

  2. Echhh ta marka :D mam do niej sentyment. Swego czasu wyprzedzili rzeczywistość, dziś mam wrażenie że probuja za nią nadążyć.

    1. Też mam takie wrażenie. Ale mają kilka modeli (Jekyll, Scalpel, Habit), które nadążają bardzo sprawnie! :)

  3. Stefan Boczarowski

    Rower bardzo mi się podoba, szczególnie konstrukcja tylnego zawieszenia.Wideł jest w wersji z tłumikiem GRIP ? Miałem okazję pojeździć na 36 z tym tłumikiem w testowym Moonie i rozczarował mnie czułością i brakiem „pluszu” mimo dobrych ustawień, czym urzekł mnie Pike.Ale sztywność i jakość wykonania jak najbardziej na plus. Z tego wszystkiego chyba najbardziej pasowałby mi Lyrik :P Daj znać o różnicach względem Pajka przy teście Whyte ! :D
    PS:Dobry tekst, rozwijaj kanał na yt, może jakaś ankietka względem treścu na kanale ?

    1. niestety 36 sa suche w srodku, jeżeli testówka była nówką bez serwisu to Twoj opis jest wielce prawdopodobny. Po właściwym przygotowaniu 36 z grip’em jest baardzo przyjemna.

    2. Mogło być tak jak JK pisze – mój był zdecydowanie pluszowy :)

      A co do kanału YT – i bez ankiety mam mnóstwo pomysłów, ale brak:
      a) czasu – niestety nie da się jednocześnie prowadzić dobrego bloga i dobrego vloga, więc wolę się skupić na pisaniu i zdjęciach.
      b) talentu – myślę, że mój pierwszy występ przed kamerą szybko by Cię zniechęcił do dalszego oglądania :D

  4. Bolek , Lolek i Tola

    1.Brzydal 2.Słabe części 3.Jeden zawias 4.Aluminiowy ogon 5.Duża waga 6.Cena z kosmosu 7.Brzydal 8.Brzydal 9.Brzydal 10.Straszna koza- brzydal !

    1. Powiem Ci, że jak jedziesz na nim w dół to te „wady” zupełnie przestają się liczyć :P

      1. Bolek , Lolek i Tola

        Wolałbym za 18000zł coś co mi się podoba i nie ma sztycy za 500zł o slx nie wspominając.Pewnie u Szajbajka jest to rower najlepszy na rynku :D Miłej jazdy.

        1. I tak go nie kupisz :p, a o gustach się nie dyskutuje – znajdą się tacy, którym się spodoba i wywalą gotówkę. A na 1-zawias nie marudaj, często działa lepiej niż te wymyślniejsze. Mnie się tylko w tej konstrukcji nie podoba okolica supportu, na licho aż tak wyginają te rury? No i te wciskane łożyska…

          1. Dolną wyginają, żeby wszedł bidon (i zawieszenie).
            Podsiodłową, żeby weszło tylne koło (przy ugięciu).

  5. Za takie wyposażenie i alu ogon cena z kosmosu. Ile tu się płaci za naklejkę, 5k? Jeszcze jakby był lefty to powiedzmy, że płacimy za unikalną technologię ale tak

    1. Powiedziałbym, że cena poniżej poziomu Speca czy Treka, w których carbon zaczyna się powyżej 20k i też słabych punktów w specyfikacji nie brakuje…

      1. Otóż to, nie porównujcie Cannona do Krossa czy Gianta, Trek i Spec dużo bardziej na miejscu… A wahacz alu to dla wielu, mnie wliczając, zaleta – dodatek na masie niewielki, a odporność na ciasne skalne przesmyki i głazy nieporównywalna. Kto skasowal wahacz karbonowy wie o co chodzi:)

  6. Siodło Fabric jest ze względu na to że firma należy – tak jak Cannondale – do holdingu Dorel Industries. Swoją drogą, mówisz, że wygodne?

    1. Dupy nie urywa ;)

      (czyli wygodne)

      1. Cierpliwości… :p

  7. damper z rozwiązaniami jak u scotta. Widać przejęcie kilka lat temu człowieka od rozciąganych damperów i zmiany skoku manetką.

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Kross Grist 2.0 2017

Sprzęt, Testy / 

To miał być bezwzględnie najlepszy hardtail w ofercie Krossa i jeden z najlepszych na rynku w ogóle. Opony o charakterze bulteriera wszczepione w pochodzące od Dusta geny beztroskiego szczeniaczka? Co może pójść nie tak?


Rower przetestowałem w ramach współpracy z firmą Kross.


Kross Grist – co to za rower?

Grist to nowa seria sztywnych ścieżkowców toczących się na kołach 27+. Składa się z dwóch modeli, opartych na tej samej ramie. Rama jest wszystkomająca: ma oś w standardzie Boost 148, klasyczny suport, mocowanie dla dwóch przerzutek i bidonu, oraz co najważniejsze: ma też agresywną geometrię.

Test Kross Grist 2.0 2017

Kąt główki ramy to 66°, a reach M-ki to aż 440 mm; choć tak naprawdę należy traktować ją jak L-kę, ze względu na bardzo długą rurę podsiodłową.

Test Kross Grist 2.0 2017 - geometria

Kosztujący 7999 zł Grist 2.0 to droższy z dwóch braci – wyróżnia go przede wszystkim napęd 1×11, sztyca regulowana i amortyzator o klasę lepszy od bardziej „turystycznie” złożonego modelu za 5999 zł. Szczegóły specyfikacji opisałem w bikepornie, pod którym pojawiło się sporo komentarzy dotyczących wysokiej masy Grista.

Czemu i po co to tyle waży?

Kross w katalogu deklaruje równe 14 kg bez pedałów, ale na mojej wadze pokazał o ponad 600 g więcej, po dołożeniu platform dobijając do równych 15 kg (rozmiar M, z dętkami). Taka wartość, w połączeniu ze sztywną ramą i ceną sięgającą 8 tys. zł, była dla wielu z Was gorzkim zaskoczeniem.

Odpowiadają za to oczywiście głównie koła 27+. Wśród rowerów na oponach 3.0″ trudno znaleźć lżejszego konkurenta (testowany niedawno Primal ważył o 100 g więcej, choć trzeba mu oddać, że przy wyraźnie niższej cenie). Również ścieżkowe fulle poniżej 10 tys. zł mają podobną masę, zwłaszcza jeśli doposażyć je w sztycę regulowaną.

Czy taka masa przeszkadza? Na trasach enduro – zdecydowanie nie (a mocne koła, sztywny amortyzator czy sztyca regulowana – wręcz przeciwnie). Ale na łatwiejszych ścieżkach jest odczuwalna. Warto więc mieć świadomość, że Grist nie został stworzony do startów w maratonach, i nie porównywać go z takimi rowerami – sercem bliżej mu do fatbike’a, niż do roweru Mai Włoszczowskiej. A jak już jesteśmy przy jego charakterze…

Test Kross Grist 2.0 2017


Na szlaku

Rower testowałem na dobrze znanych trasach Enduro Trails i Singltreku pod Smrkem.

Podjazdy

Ze względu na wspomnianą już wysoką masę, Grist nie zachwyca dynamiką na płaskich i gładkich trasach, jak single w Świeradowie. W takich miejscach ten rower się marnuje – daję słowo, że podczas jazdy niebieskimi trasami słyszałem, jak ziewa (choć może to były hamulce…?).

Daję słowo, że podczas jazdy po singlach, słyszałem, jak rower ziewa

Lepiej skierować grube koła w stronę bardziej naturalnych, technicznych szlaków, gdzie stromy kąt rury podsiodłowej dający neutralną pozycję w siodle oraz „trialowa” kostka bieżnika sprawiają wrażenie, że do zerwania trakcji musiałbyś mieć w plecaku bukłak pełen EPO.

Test Kross Grist 2.0 2017 - podjazd

Test Kross Grist 2.0 2017 - podjazd

Doping nie będzie za to potrzebny na długich dystansach – komfort i niskie opory (tak!) toczenia pozwalają śmiało planować długą, całodniowa wyprawę. A jeszcze lepiej kilkudniową, z plecakiem lub bikepackingowymi torbami. Grist dowiezie Cię wszędzie, niczym Land Rover Defender. Ale podobnie jak od Landy’ego, raczej nie oczekuj od niego rakietowych przyspieszeń.

Test Kross Grist 2.0 2017 - podjazd

Zjazdy

Grist bardzo chętnie za to przyspiesza, kiedy skierujesz go w dół odpowiednio stromego zbocza. Nawierzchnia nie ma tu większego znaczenia – plusowe opony w połączeniu ze stabilną geometrią, płynnie toczą się po trasach takich jak bielski Kamieniołom czy DH+. Korzenie, kamienie i ścianki Grist połyka bez kompleksów przed mijanymi fullami.

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazdy

Pochwała należy się za dobrze dobrany do geometrii kokpit. Zapewnia on „silną” pozycję, ułatwiającą składnie roweru w zakręty i pewne prowadzenie przedniego koła w technicznym terenie – tak ważne w hardtailu, którym często jeździ się „z przodu roweru”. Do tego oczywiście niezbędny jest płaski kąt główki ramy, zapobiegający wystrzeleniu przez kierownicę na przeszkodach, które okazały się „trochę” większe, niż zanim przypomniałeś sobie, że nie masz pod tyłkiem 160 mm skoku.

Test Kross Grist 2.0 2017 - hopa

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazd zakręt

Dopiero takie większe strzały, zwłaszcza hopki z lądowaniem na nierównej nawierzchni, przypominają że skok widelca to tylko 120 mm, a opony mięciutkie jak kaczuszka wyprana w Lenorze, łatwo jest dobić do obręczy. Nawet nie myśl o dłuższym użytkowaniu Grista (lub jakiegokolwiek plusowego hardtaila) bez opon założonych tubeless!

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazd


Komponenty

Poza oczywistymi dętkami, nic w Griście 2.0 nie wymaga ingerencji – specyfikacja jest naprawdę mocna i w dużym stopniu wynagradza wcześniejsze męki przy liczeniu oszczędności. Opis wszystkich komponentów znajdziesz w bikepornie:

Bikeporn: Kross Grist 2.0 2017

Które części okazały się kluczowe dla przebiegu testu?

Amortyzator Rock Shox Yari RC

Spodziewałem się, że widelec będzie najmocniejszym punktem specyfikacji Grista, a okazał się największą bolączką. Już po pierwszej jeździe, zaczął zasysać powietrze do komory negatywnej, tracąc skok. Wyciągnięte wnioski: jazda na widelcu obniżonym o 10 cm, to dobry trening pedałowania z niskim suportem (a dodam, że już „normalnie” jest to zaledwie 305 mm!)… Niestety szybki przegląd komory powietrznej nie rozwiązał problemu, przez co test dokończyłem na „zapasowym” RS-ie Revelation o skoku 140 mm.

Taka wartość zresztą lepiej pasowałaby do przeznaczenia Grista. Seryjny Yari oferuje „tylko” 120 mm. Pozytywem jest to, że przy tak umiarkowanym skoku, geometria jest bardzo stabilna – zwłaszcza, że Yari korzysta z niego raczej oszczędnie, nie zapadając się głęboko, dopóki nie jest to niezbędne dla przetrwania gatunku ludzkiego (a przynajmniej jego przedstawiciela znajdującego się powyżej korby).

Test Kross Grist 2.0 2017 - Rock Shox Yari RC

Test Kross Grist 2.0 2017 - Rock Shox Yari zassany skok komora negatywna

Sztyca regulowana Rock Shox Reverb

Reverb jaki jest, każdy widzi. Uwagę zwraca jednak jego skok: w rozmiarach M i L montowana jest wersja 150 mm. Niby super, ale szkoda, że nie zostało to uwzględnione w projekcie ramy – przez wydłużone (!) w stosunku do innych modeli rury podsiodłowe, minimalna wysokość siodła dla rozmiaru M to 720 mm, co odpowiada długości nogi ok. 83 cm. Zalecana przymiarka przed zakupem!

Szkoda też, że pomimo zastosowania napędu 1×11, Reverba wyposażono w manetkę montowaną nad kierownicą, zamiast pod nią, gdzie byłaby dużo bezpieczniejsza i łatwiej dostępna.

Test Kross Grist 2.0 2017 - Rock Shox Reverb

Test Kross Grist 2.0 2017 - manetka RS Reverb

Obręcze WTB Scraper i45 + opony WTB Trail Boss 3.0

Wypasiony zestaw opon i obręczy, który odpowiada za wysoką cenę Grista 2.0, na szczęście nie zawiódł. Zapewnia olbrzymią objętość i wystarczającą wytrzymałość do naprawdę mocnego obniżenia ciśnienia (nawet do 0,5 bara!). To konieczne, żeby wykorzystać ich ogromny potencjał na technicznych trasach.

Test Kross Grist 2.0 2017 - opony i koła


Werdykt

Mówią, że kiedy nie masz żadnych oczekiwań, trudniej o rozczarowanie. Do testu Grista podszedłem z… ogromnymi oczekiwaniami. To był rower, który w teorii niemal idealnie wpisywał się w mój ideał hardtaila, a do tego pełnymi garściami czerpał z innych modeli Krossa, które cholernie polubiłem na szlaku.

Test Kross Grist 2.0 2017

W praktyce pozostało głównie to pierwsze: rower dobrze spełnia stawiane przed nim wymagania, ale zabrakło mi w nim charakteru, który powodowałoby, żebym siedząc w pracy ciągle miał z tyłu głowy, że on tak stoi w garażu, i tak stoi, i patrzy, i prosi żeby go zabrać na spacer. Jak wspomniany we wstępie szczeniaczek. Z kolei jak na bulteriera, temperament Grista jest zaskakująco ułożony: to bardziej rower dla terenowo-górskiego turysty i bikepackera, niż wojownika Stravy na misji podboju tras enduro. Te ostatnie pokonuje ze stoickim spokojem i pewnością, stanowiąc /budżetową/ alternatywę dla ścieżkowego fulla. Ale jeśli szukasz roweru dostarczającego hardtailowo surowej frajdy i zadziorności, moim faworytem pozostaje Dust 3.0.

Test Kross Grist 2.0 2017


Walety:

  • świetna, nowoczesna geometria;
  • pewność w trudnym terenie;
  • wyposażenie nie wymagające żadnych zmian;
  • piękna, dopracowana rama;
  • bardzo dobre opony i obręcze.

Zady:

  • wysoka masa ograniczająca temperament;
  • długie rury podsiodłowe w rozm. M/ L;
  • wysoka cena.

Cena: 7999 zł (sprawdź na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 15,0 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona producenta: http://www.kross.pl/pl/2017/trail/grist-2-0


Zobacz też podobne artykuły:

 

  1. Jak zwykle,konkretnie,na temat,bardzo pomocnie, dla tych,którzy lubią cięższe terenówki,bardzo przyjemny i świetnie zmontowany razem z muzą filmik.Natomiast mój szczeniaczek non stop u drzwi,spacer,spacer,spacer:)
    Jutro dostaje nowe kapciuszki,po analizach i podpowiedziach(Twoich)przywdziewa Puragatory grid na dupsko i Butchera control na przodek:)

  2. A Grist vs Primal? abstrahując od ceny, bardziej chodzi mi o charakter, jakbyś miał porównać? Na Griście jeździłem, dla mnie czołg w pozytywnym znaczeniu, trakcja kosmiczna, przetacza sie przez wszystko, wytyczone szlaki są tu zbednym dodatkiem, wiec faktycznie bardziej bikepacking (Smooth trail miał chyba pełnić tą rolę:). Mam wrażenie, ze obręcze 40mm i laczek 2,8 bardziej byłby tu na miejscu.

    1. Trafna uwaga z oponami 2.8 na ciut węższych obręczach. Wyeliminowałoby to rozkrok pomiędzy turystyką a enduro – tak jak w hardkorowym Hornecie.

      Bo od Primala to jednak jest bardziej „endurowy” rower.

      1. Bardzo ciekawy test. Też interesuje mnie porównanie z Primalem.Na griscie nie miałem okazji jezdzic. Ale przepasc cenowa jest znaczna.

  3. Fajnie, że rynek hardtailowy się rozwija, full to full, ale HT taki bardziej ascetyczny, pierwotny, prosty, wymagający… fajny klimat na bezdrożach :)

  4. Posiadma wersje 1.0 z oponami 2,8″ osobiscie nastawiałem sie da dużo większe opory toczenia. I tu racja po wywaleniu dętek mega poprawa lepiej sie klei na beskidzkich kamolach.Uwielbiam ten bike jako odskocznie od rakiety na maratony
    Sztyce tylko musialem zamontować

  5. Hej, zaczynam właśnie przygodę z xc/enduro miałem przyjemność spróbować 27.5+ i jak dla początkującej osoby jest to dobra opcja do nauki(większa kontrola nad rowerem itd.) Planuję zakup roweru w na „plusowych” oponach i czy primal pro+ jest wart swojej ceny? Primal też ma ciekawą geometrie w tym roku i tylko o 1% bardziej pionowy.. Grist już poza moim zasięgiem…

    1. W kwestii ceny to Primal jest bezkonkurencyjny, było o tym juz tutaj:)

  6. Rafal Rodziewicz

    Bardzo chętnie w teście bym zobaczył nowego szerszenia. Po sezonie będzie wymiana roweru (o ile obędzie się bez niespodzianek) i tak pacze i pacze na hardtail’e to skubany łyka wszystkich :P geo się zgadza, 1×11 siedzi, auron na froncie nic tylko brać ale pytanie czy aby napewno :D

    1. Też bardzo chciałbym go przetestować. Powinno się udać jeszcze w tym sezonie, ale raczej pod koniec, już w konfiguracji 2018.

      1. Rafal Rodziewicz

        Tak czy siak muszę czekać do zimy więc nie przeszkadza. Aaa właśnie bym zapomniał, pozdrowienia z elbląskich pagórków :)

  7. Miałem okazje go po ujeżdżać w Poznaniu na KrossTestTour, rzeczy które najbardziej mi utkwiły w pamięci to
    -świetnie wykonana rama
    -mimo malknotencji zaskoczyła mnie pozytywnie skrzynia 1×11,
    -fakt, muli na płaskim
    -można by się czepiać skoku amora, ale przy 3.0 rozumiem dlaczego nie ma 140mm
    -zaskakująco dobrze się wspinał
    -podobał mi się „brak” korzeni w trakcie jazdy :)
    -sztyca fajna, cena absurd, cena spustu sztycy absurd do kwadratu zwłaszcza że może dokonać żywota przy pierwszej glebie (ok, niech będzie niefortunnej)
    -kokpit, budżetowy raczej w moim odczuciu, nie może być tak że po powiedzmy 8ym razie gwint Ci mówi spier….j, nie w biku za 8k
    -hamulce pomimo szerokiego narzekania na SRAM przyzwoite, mój zad waży przeło 90kg i potrafiły zatrzymać go w miejscu bez problemu
    -największe zdziwienie pozycją na rowerku a’la XC! Jeździłem na Mce, rower dobrze wyważony, parę hopów było, ale pozycja dziwna – zbyt płaska i za bardzo do przodu.
    Sam jeżdżę na Eccentricu Djambo z 140mm z przodu i na nim nie mam takiej płaskiej pozycji w trakcie jazdy. Może takie moje odczucie.
    Po sezonie na Djambo, chyba jednak zmienię ramę jednak na Dust’a i odpuszczę semiFATy
    Kusi mnie nowy Eccentric Evo. CO o nim sądzisz?

    1. Redek ile masz wzrostu ? Mam podobne odczucia przy wzroscie 180cm jezdzilem nim w M-ce na testach Krossa w Bielsku , osobiscie posiadam Dusta 2.0 ale 2016 w rozmiarze L to taki odpowiednik Grista w M co w tescie sie potwierdzilo. Wymienilem mostek na 35mm dlugosci jest lepiej podobno wyszla przy tym M-ka. Michal pytanie do Ciebie czy taka kong)figuracja z krotszym mostkiem moze byc namiastka rozmiaru M czy popelnilem blad wybierajac L albo to tylko moje wrazenie z ta dlugoscia bo to dopiero moj drugi rower wczesniej XC a pierwszy Trail ps. swietne wrazenie zrobil na mnie Smooth Trail i opony plusowe milo zaskoczyly choc mialem „opory” odnosnie takich balonow ;) po tych testach zachorowalem na plusa ale w wersji Santa Cruz Chameleon niestety budzetowo ten tanszy wariant ;)

      1. Odnośnie rozmiarowek , jeździłem na L-ce, wzrost mam 188 cm, noga 85 cm, sztyca wysunięta z podsiodlowki na 0,5 cm:). Rozmiar przypasił, może dlugosc skrócił bym kosmetycznie mostkiem o 1 cm max.

      2. Jeśli udało Ci się ustawić siodło na odpowiedniej wysokości, to nie popełniłeś błędu :) A skrócenie kokpitu mostkiem jak najbardziej wskazane – tylko pamiętaj, że średnica mocowania kierownicy to 35 mm.

        Żeby było efektywnie krócej i wygodniej, podnieś też maksymalnie kierownicę (podkładki pod mostek).

        Więcej o „naciąganiu” (i „kurczeniu”) rozmiarów pisałem tutaj:
        http://www.1enduro.pl/jak-dopasowac-zly-rozmiar-ramy/
        (choć muszę przyznać, że jest w tym artykule parę nieścisłości… ;)).

        1. Mostek zakupiony pod 35mm :) w fajnej cenie jak na ten standard 170zł
          http://www.funnmtb.com/products_detail.php?id=145
          Z podkładkami idę w dół została ostatnia bo cos mi nie moga spasować wydaje mi sie ze sam mostek jest troche zbyt wystajacy mam obawy jak sruba zlapie rure amora. Co do siodelka jest ok ale teraz mam dylemat co do dlugosci sztycy myslalem o 150mm bo tak teraz Kross wklada do Dusta L ale moze 125mm bedzie bezpieczniej na przymiarki w sklepie nie mam co liczyc musze zamowic w ciemno moze cos doradza mysle o sztycy Giant Contact SL w tej cenie wydaje sie ok :)

          1. Ale skoro w Griscie M bylo ok ze 150mm skoku sztycy to w Dust L tez powinno byc dobrze :) w testowanym Smooth Trail rozmiar L wyskakiwala za wysoko ale to jakby rozmair wiecej i podsiodłowka tez dluzsza. Te watpliwosci wynikaja glownie z braku doswiadczenia z tego typu rozwiazaniami co mam nadzieje bardziej doswiadczeni tutaj wybacza ;)a moze i cos doradza :) ps. kazda zmiana w rowerze daje super frajde i nowe doswiadczenie tak traktuje ta zajawke :)

            1. Czy zmieści się sztyca o większym skoku, możesz policzyć z prostego wzoru zawartego w artykule o dobieraniu rozmiaru :)
              http://www.1enduro.pl/wybrac-rozmiar-ramy/

              A co do sztycy Gianta – działa dobrze, ale zachowaj paragon, bo są z nią problemy (wycierająca się anoda na tłoku)…

      3. Mam niecałe 180cm, a dokładniej 178,5

    2. Wow, Radek, dzięki za super obszerne wrażenia z jazdy :)

      Jeśli chodzi o rozmiar/pozycję, to jestem nieco zaskoczony, bo przy moich 170 cm każdy plus/29er jest komfortowy, ze względu na wysoko położoną kierownicę. Domyślam się, że jesteś sporo wyższy. W razie czego mostek jest dość długi – bez problemu można skrócić kokpit. Dobrze byłoby też podnieść kierownicę, ale to już ogranicza fabryczna długość rury sterowej widelca.

      Z Eccentrikiem Evo nie miałem do czynienia, prawdę mówiąc nie byłem świadomy istnienia tej ramy ;) Po danych technicznych wygląda ciekawie, taki konkurent Dusta.

      1. Tak jak napisałem wcześniej, a miałem odpisać pierwszemu Michałowi, ale jakiś chochlik się wdarł. Mam 178,5, w zeszłym sezonie rozmawialiśmy na temat rozmiarów zanim kupiłem Djambo.
        Mam w nim Suntour’a 140mm i mostek NS Quantum Lite i z 2,5cm podkładek pod spodem. Pozycja bardzo mi pasuje. Obecnie jestem na etapie dostrajania szerokości kierownicy bo 780 to dla mnie za szeroko.
        Jak zakończę romans z semiFATami, to albo FULL, albo lżejszy hardtail.
        I raczej mam plan na DUSTa z najszerszymi oponami jakie przyjmie i styka.

        1. Dust fajny rower polecam zreszta zachecony do zakupu po tescie Dust 3.0 na 1Enduro :) tez palnuje wsadzic 2.4 powinno wejsc obecnie 2.25 Michelin Wild GripR niestety nie Advanced ale i tak mieksze od Nobby Nick „P” fabrycznych. Widze ze pojawiaja sie opony 2.6 ale je raczej ciezko bedzie wcisnac ;)

  8. Nadal fajny…
    W Srebrnej będzie się ścigał ? :)

    1. Nie, w Srebrnej albo Whyte, albo Smooth Trail :)

  9. Witam, Michał czy da radę założyć na te obręcze jakies oponki 2.8?? I co myślisz o takim zabiegu? Wady „+” powinny delikatnie zniknąć nie tracąc za dużo przyczepności itd..

  10. Co masz na myśli mówiąc że na HT jeździ się z przodu?

  11. Michał, a co polecasz do Dusta zamiast sztycy Gianta? (do 1tys.)

    1. Ostatnio w teście Bike’a dobrze wypadła sztyca Pro Koryak (Shimano).

      W testowym rowerze miałem też ostatnio TranzX (~500 zł w niemieckim sklepie), która świetnie działała – nie wiem jednak, jak z trwałością.

  12. Siema Michał!

    Dzięki wielkie za test. Czekałem na niego z niecierpliwością. Tak jak Ty myślałem, że rower okaże się petardą, a z tego co czytam to jest fajny, ale bez pazura. Mam wrażenie, że tylke rowerów pod sobą miałeś, że abyś miał mega frajdę to potrzeba będzie czegoś mega w stylu karbonowa rama + koła ;). Ciekaw jakbyś latał na nowym Giant XTC Plus. Z zeszłorocznego testu Twojego Djambo wynikało, że jest to super zabawowy rower. Czy uważasz tak wciąż? Jakbyś porównał go do Grista?

    W ten weekend będę miał w końcu okazję na nim pośmigać oraz na Soil Ex i Dust 3.0. Ciekawe, który model będzie największym generatorem bananowej mordki hehe.

    Czy problemy z amortyzatorem wynikały iż był to jakiś felerny i dojechany egzemplarz czy ten nowy model po prostu tak ma? Wpakowali ten widelec nie tylko do Grista. Nowy Dust 3.0 też śmiga na Yarim.

    Pozdro :D

    p.s. Czekam na test GC AL SLX 7.9 ;)

    1. Eeee nie, frajda zdecydowanie nie jest uzależniona od ilości carbonu i ceny roweru! Jestem ostatnią osobą, która spuszczałaby się nad niską masą i sztywnością. Wystarczy mi, jak te parametry mieszczą się w rozsądnych granicach.

      Jeśli chodzi o Djambo, to mogę jedynie porównać do zeszłorocznego modelu, który bardzo różni się od tego na 2017 – więc bez sensu… Nowy model przede wszystkim ma ciut bardziej „dojrzałą” geometrię i opony 2.8″ na stosunkowo wąskich (~30 mm) obręczach. Więc teoretycznie jest lżejszy i powinien lepiej się spisywać przy ostrej jeździe.

      A Yari – niestety sypnął się od nowości, wadliwy egzemplarz. Po naprawieniu byłby to jednak całkiem fajny amor.

  13. Konkurencja nie śpi. Dobrze w testach wypada Norco Fluid HT+ i Orbea Loki – niestety w innych kwotach.

  14. Kross Dust lepszy o niebo, albo NS Excentric 29, piękny stalowy !

  15. Przydałby się test Rometa Jig+ do kolekcji:)

  16. czy zdjęcie ze skokiem z pieńka (…test-22.jpg) to FOTOMONTAŻ ?
    jeżeli można to proszę o link do źródłowego pliku.

    1. Nie, to nie jest FOTOMONTAŻ :D

  17. Miałem okazję testować go dziś na Kross Test Tour w Szczecinie. Skorzystałem z okazji i porównałem go z Dustem 3.0 i Pure Trailem (w tym niestety nie działała sztyca regulowana, więc nie dał pełnego obrazu swoich możliwości). W mojej opinii – kręte i szybkie zjazdy zdecydowanie należą do Dusta, takiego banana na twarzy dawno nie miałem, ale z drugiej strony Grist jak mały czołg pozwala na puszczenie się w dół po korzeniach i kamieniach bez zbytniego przejmowania się o linię jazdy (dla obrazu tam gdzie zjechałem Gristem, Soil 2.0 EX wyrzucił mnie przez kierownicę, (ale to może być efekt zbytniego popalenia się przy jeździe na fullu). Ciężko mi określić gdzie w tym szeregu stoją koła 29″ bo niedziałająca sztyca w Pure Trailu odbiera jakieś 50% pewności siebie na zjazdach.
    Jeśli chodzi o podjazdy to najlepiej podjeżdżał właśnie Grist, trakcja, trakcja i jeszcze raz trakcja.
    Podsumowując – te testy miały dać mi odpowiedź na pytanie HT na 27″, HT na 27,5+, czy HT na 29″ a dały więcej pytań niż odpowiedzi. Obawiam się, że odpowiedzią na moje pytanie jest niestety dołożenie do fulla ;) (mimo, że Soil zapewnił mi katapultację przez kierownicę :) )

    1. Dzięki za opis wrażeń :) Gdybym miał wybrać jeden rower do wszystkiego (prawdziwe góry + łatwiejsze ścieżki), to Soil EX wygrałby to porównanie – choć oczywiście ma to swoją cenę…

      1. Właśnie, wszystko co fajne ma swoją cenę. Dokładnie sprawdza się tutaj to co pisałeś w artykule o wyborze roweru: „Pomnóż budżet razy 2 i dodaj tysiąc” ;) Soil EX petarda, chociaż stosunkowo krótko na nim jeździłem. Chociaż z drugiej strony, pobawiłem się konfiguratorem Rose i za 100 zł mniej można mieć Root Millera na Pike’u, 1×11 XT, Reverbem i hamulcami Magura MT5. Ah, żeby budżet był z gumy ;)

        1. Miało być 1000 zł mniej. 12022 zł wychodzi z wysyłką przy kursie 4,30.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Kross Grist 2.0 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top