Bikeporn: Whyte T-130 RS 2016

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Enduro zdechło. Nie wiadomo, czy przez profesjonalny racing, czy przez zbyt nachalny marketing, a może przez oczy zmęczone od nadmiaru kolorów za każdym razem, kiedy próbujesz kupić nowe rękawiczki. No dobra, ale co z nami teraz będzie? W końcu po górach na rowerze jeździć trzeba. Producenci oczywiście mają gotową odpowiedź na to pytanie (którego jeszcze sobie nie zadałeś). Jest nią kategoria trail, czyli rowery o skoku ok. 130 mm.

Niby nic nowego – przecież ta kategoria istniała już ponad 10 lat temu. Ale technika poszła do przodu, pojawiły się większe koła, lepsze zawieszenia, działające sztyce regulowane, geometria progresywna… Dzięki temu na dzisiejszych ścieżkowcach można sobie pozwolić na dużo (i mam na myśli: DUŻO) więcej, niż kiedyś. Czego prezentowany tu enduro-killer Whyte T-130 RS jest idealnym przykładem.


Whyte T-130 RS - prawa 1

Rower przygarnąłem do testu w ramach współpracy z Whyte Polska. Jeśli jeszcze nie kojarzysz tej marki, lepiej zacznij. Na przykład od lektury tego artykułu.

Whyte T-130 RS - prawa przód

Whyte ma też w ofercie model enduro (G-160, o łatwym do wydedukowania skoku), ale to T-130 budzi największe zainteresowanie wśród rodzimych dla marki, brytyjskich klientów. Wersja RS to topowa konfiguracja na aluminiowej ramie (16 499 zł), wyżej zaczyna się już carbon. Ale to właśnie metalowy T-130 RS zgarnął w tym roku tytuł „Trail Bike of the Year” w Bikeradarze:

Whyte T-130 RS - prawa detal

Whyte ogólnie lubi zgarniać tytuły i nagrody. Ciekawostka: marka wydaje dwa katalogi: jeden normalny, a drugi składający się wyłącznie z przedruków testów z magazynów rowerowych. Zazwyczaj z najwyższymi ocenami.

Whyte T-130 RS - lewa detal

Mają na to prostą receptę. Zapraszają redaktorów na wspólną jazdę. I wcale nie mam na myśli tego, że próbują ich przekupić piwem w mieszczącym się przy trailach pubie (choć to też)! Po prostu rozmawiają o rowerach z najbardziej doświadczonymi testerami i wdrażają ich uwagi w życie.

Whyte T-130 RS - lewa 1

Wiem, bo sam się na taką sesję załapałem. Razem z głównym projektantem, dyrektorem produkcji i zawodnikiem fabrycznego teamu enduro. Co powiesz na taki zespół specjalistów ds. marketingu? A tak to się właśnie odbywa w Whyte. Ładne reklamy nie są potrzebne, jeśli Twoje rowery wygrywają testy.

Whyte T-130 RS - rama górna rura

Ale co takiego projektanci Whyte wyciągnęli od pismaków, że teraz nawet w Tańcu z Gwiazdami dostają same dziesiątki…? Odpowiedź jest w zasadzie prosta: geometria i ogarnięte detale konstrukcyjne.

Whyte T-130 RS - rama

Geometria w pełni zasługuje na miano progresywnej. Przód jest dłuuugi: 449 mm w rozmiarze M – nie aż tyle, co w Mondrakerze, ale więcej, niż np. w Reignie. Przednie koło jest przez to tak wysunięte do przodu, że kąt główki ramy może pozostać klasyczny: 67°.

Whyte T-130 RS - korba Race Face boot

Wysokość suportu: ok. 330 mm. Cienkie pedały i osłony na korby to tutaj wyposażenie obowiązkowe! Dzięki mniejszemu skokowi zawieszenia, niski jest też stack – więc po maksymalnym obniżeniu kierownicy, cały jesteś minimum 2 cm bliżej ziemi, niż na rowerze enduro. Pewnie się domyślasz, że w zakrętach ma to „nieco” większe znaczenie, niż zamontowanie dampera o 10 mm niżej, czym chwalą się niektórzy producenci…

Whyte T-130 RS - kokpit 1

Całość uzupełnia krótki mostek, choć może nie aż tak krótki, jak mógłbyś się spodziewać: 50 mm.

Whyte T-130 RS - mostek 50 mm

Krótsze (32 mm!) są zarezerwowane dla modelu G-160, którego reach jest jeszcze o 30 mm (!) dłuższy. Wyjątkiem w T-130 jest rozmiar S, w którym fabrycznie montowany jest mostek 40 mm. Ciekawostka: mocno „powycinany” mostek ma wewnątrz plastikową zaślepkę/uszczelkę, zapobiegającą gromadzeniu się wewnątrz błota. Tylko Brytyjczycy mogli na to wpaść!

Whyte T-130 RS - kapsel sterów

Whyte potrafi zadbać o detale wykończenia. Tak wypasiony kapsel sterów to jeszcze nic specjalnego, ale ze… śrubką z własnym grawerem jeszcze się nie spotkałem!

Whyte T-130 RS - kokpit kierownica

Logo Whyte’a znajdziesz też na kierownicy, ale chyba nie z oszczędności, bo jakość wykończenia nie ustępuje Eastonowi czy Race Face’owi. Szerokość to 760 mm.

Whyte T-130 RS - lewy grip

Jedyne, co trochę odstaje jakością, to gripy. Są bardzo cienkie, twarde i zdecydowanie śliskie. A jako że jeżdżę w rękawiczkach, jest to wada, jaką nieczęsto odnotowuję.

Whyte T-130 RS - prawy grip i manetka

O ile widoczna na poprzednim zdjęciu manetka Reverba musi siedzieć na własnej obejmie, to z prawej strony panuje porządek – manetka i klamka Shimano XT M8000 wykorzystują wspólne mocowanie I-Spec.


Whyte T-130 RS - klamka Shimano XT

A właśnie! Shimano XT! Alleluja! Kumbaya! W końcu udało mi się dorwać rower na osprzęcie innym, niż SRAM. Jako dawny fanboj Shimano, byłem bardzo ciekaw, jak nowa, 11-rzędowa grupa XT spisze się na szlaku.

Whyte T-130 RS - Shimano XT hamulec

Jeśli chodzi o hamulce, niestety spisała się… słabo. Punkt „łapania” klamki zmieniający się (w obie strony!) losowo sześć razy w ciągu jednego zjazdu spowodował, że wróciły wspomnienia Avidów Elixir. SRAM od tego czasu poszedł do przodu, a Shimano – do tyłu… Przy czym moje „słabo” to i tak dość pozytywna ocena. Jeśli wierzyć forumowiczom, nowe hamulce Shimano notorycznie trapią m.in. cieknące zaciski, pękające tłoczki i inne niespodzianki.

Whyte T-130 RS - wahacz mocowanie hamulca

Na osłodę: piękne mocowanie zacisku do ramy, wykorzystujące trzpienie z mufą (zawsze lubiłem to ikeowe określenie) zapobiegające wyrwaniu gwintu z ramy. Trzpienie z logo Whyte’a – a jakże. Wspominałem coś o dbałości o detale…?

Whyte T-130 RS - napęd Shimano XT M8000

O ile hamulce XT zupełnie mnie nie przekonały, to napęd bardzo przypadł mi do gustu.

Whyte T-130 RS - przerzutka XT

Największa (choć i tak niewielka) wada: kaseta o mniejszym od SRAM-a zakresie 11-42T. Największa zaleta: zdecydowanie lepiej działająca manetka. Ogólna kultura zmiany biegów okazała się zaskakująco podobna do SRAM-a – czyli raczej mówimy tu o kulturze w stylu kowbojskim, niż samurajskim. Więcej na ten temat napiszę w oddzielnym porównaniu XT z głównym rywalem: SRAM-em GX.

Whyte T-130 RS - korba Race Face Turbine direct mount

Jedyny element napędu spoza grupy XT to korba Race Face Turbine z montowaną bezpośrednio zębatką. Korby Shimano są fajne, ale trochę rowerowej biżuterii jeszcze nikomu nie zaszkodziło…

Whyte T-130 RS - wahacz SCR

Jeśli chodzi o zębatkę, to kluczowe są literki SCR. Tegoroczny T-130 nie daje możliwości montażu przedniej przerzutki. W połączeniu z tylną ośką w standardzie Boost (148×12 mm), te trzy literki pozwoliły na dokładnie trzy rzeczy:

Whyte T-130 RS - główna oś obrotu

1. Cholernie szerokie rozstawienie łożysk głównej osi obrotu. Rzuć okiem na to zdjęcie, a teraz idź i porównaj, jak to wygląda w Twoim rowerze. Kwestia sztywności i trwałości takiego połączenia raczej nie wymaga inżynierskich tłumaczeń.

Whyte T-130 RS - tyre clearance

2. Mnóstwo miejsca na uwaloną błotem oponę. Brytyjczycy są trochę zakręceni na tym punkcie. Zupełnie nie wiem, dlaczego…

Whyte T-130 RS - miejsce na oponę

Na dole jest trochę ciaśniej, niż na górze, ale i tak w ramach eksperymentu założyłem oponę… 27.5×2.8″. Tak – jeśli się uprzesz, możesz sobie zrobić T-130+ (nie pytaj, co na to gwarancja).

Whyte T-130 RS - wahacz zawieszenie

3. Stworzenie bardzo krótkiego (420 mm) wahacza o prostych (⇒ sztywnych i lekkich) rurach łączących główną oś zawieszenia z punktami obrotu przy osi tylnego koła. Jak widać, zawieszenie to prosty, sprawdzony 4-zawias z ogniwem Horsta.

Whyte T-130 RS - link zawieszenia 4-Link

Wszystkie łożyska (tzw. maszynowe, czyli fabrycznie uszczelnione i o standardowych wymiarach) są dodatkowo zabezpieczone uzbrojonymi w o-ringi zaślepkami. Jak powszechnie wiadomo, nie powinno się myć roweru myjką ciśnieniową. Ale jak powszechnie wiadomo, każdy to robi. Sami projektanci Whyte’a mówią o tym otwarcie, i w związku z tym dają… dożywotnią gwarancję na łożyska dla pierwszego właściciela!

Whyte T-130 RS - damper Rock Shox Monarch

Za kontrolowane uginanie tyłu odpowiada Rock Shox Monarch RT3 z puszką Debonair i 3-pozycyjną regulacją tłumienia kompresji.

Whyte T-130 RS - Rock Shox Pike

Z przodu ruchy frykcyjne wykonuje zaś Rock Shox Pike RC ze ślicznymi customowymi naklejkami i… bez 3-pozycyjnej regulacji tłumienia kompresji.

Whyte T-130 RS - Pike regulacja kompresji

Będziesz musiał zadowolić się jedną gałą.

Whyte T-130 RS - Pike błotnik Mad Pig

Jeśli wydaje Ci się, że ten Pike jest jakiś taki szeroki, to dlatego że… jest. To wersja Boost (110×15 mm), do której udało mi się założyć oponę 27.5×3.0″ na obręczy 45 mm (!). Było ciasno, ale z oponą 2.8″ na ciut węższej obręczy nie będzie problemu.

Whyte T-130 RS - WTB Trail Boss

Standardowo w podkowie Pike’a wiruje opona WTB Trail Boss 2.25″, więc taki odpowiednik Nobby Nica, tyle że z Ameryki. Jak na zakładane przeznaczenie roweru (ścieżki) – OK. Ale jeśli planujesz wykorzystywać Whyte’a na 100% jego możliwości (enduro bez ściemy), zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się np. WTB Vigilante. 

Whyte T-130 RS - WTB Riddler

Trail Bossa mógłbyś wtedy wrzucić na tył, w miejsce newschoolowego semi-slicka (WTB Riddler 2.25″). Muszę przyznać, że jego możliwości bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, ale nie miałem okazji umoczyć go w prawdziwym gnoju, gdzie te możliwości raczej by się (brutalnie) wyczerpały.

Whyte T-130 RS - WTB Trail Boss

Więc gdyby był to mój rower, w pierwszej kolejności zmieniłbym opony. Product manager Whyte’a najwyraźniej się ze mną zgadza, bo w modelu 2017 znajdziesz bardziej agresywne opony (Vigilante / Trail Boss). Dzięki Bogu zmienione będą też koła – mamy rok 2016, więc obręcze o szerokości wewnętrznej 21 mm (!) powinny występować wyłącznie na szosie. Ogólnie, SRAM Roam 30 to nie jest szczyt marzeń, jeśli chodzi o jazdę enduro…

Whyte T-130 RS - koszyk na bidon

Bardzo ęduro jest za to miejsce na bidon. Wchodzi co prawda tylko półlitrowy, ale to i tak wypas, jeśli starasz się wyeliminować plecak.

Whyte T-130 RS - logo górna rura

Wrócę jeszcze na chwilę do pro-brytyjskich (ale nie anty-unijnych!) detali ramy.

Whyte T-130 RS - uszczelnienie pancerzy

Przewody poprowadzone są wewnątrz ramy, co poza ładnym wyglądem, bardzo ułatwia zrzucanie z roweru błota. Wszystkie wloty są uszczelnione i układają kable pod takim kątem, żeby opierały się o wewnętrzne ścianki rur i nie telepały w czasie jazdy.

Whyte T-130 RS - zacisk sztycy i uszczelniona rura podsiodłowa

Uszczelniony jest też zintegrowany w ramie zacisk sztycy. Przy wszechobecnych myk-mykach, takie rozwiązanie powinno stać się standardem.

Whyte T-130 RS - mocowanie Crud Catcher

Wizytówką Whyte’a są te dwie śrubki na dolnej rurze, służące do mocowania Crud Catchera. Co to takiego, ten Crud Catcher…?

Whyte T-130 RS - Crud Catcher

Ano taki błotniczek. Normalnie musiałbyś mocować go długaśnymi o-ringami lub rzepami, a dzięki dwóm magicznym śrubeczkom, ładnie zlewa się on z linią ramy.

Whyte T-130 RS - Crud Catcher

Crud Catcher to jeden z kultowych brytyjskich mikro-producentów. Zanim wynaleziono błotniki mocowane na podkowie widelca, jeździł z takim m.in. Steve Peat.

Whyte T-130 RS - lewa tył

Jak więc widać, za Whyte’m nie kryje się żadna magia – „jedynie” kupa fajnie dopracowanych detali w ramie z progresywną geometrią.

Whyte T-130 RS - przód

No i oczywiście dość bogata specyfikacja, która winduje cenę do 16,5 tys. złotych. To sporo, biorąc pod uwagę, że producenci mainstreamowi, oferują już w tej cenie rowery na carbonowej ramie.

Whyte T-130 RS - rama lewa 1

Whyte jest jednak marką skierowaną do innego odbiorcy – takiego, który na pierwszym miejscu stawia nie cenę, a prawdziwie brytyjskie podejście „no-nonsense” i rewelacyjną geometrię, połączoną z odpornością na najgorsze warunki. Jeśli jesteś taką osobą, koniecznie umów się na jazdę próbną (testowany przeze mnie rower jest częścią ogólnodostępnej floty). Będziesz miał własne wrażenia do porównania z moimi, które opublikuję niedługo w pełnym teście!


Zobacz też:

Polecam też zapisać się na newsletter!

 

  1. Czy masz w planach recenzje modelu G160 ?

    1. Nie w tym roku, bo niestety nie ma testówki w moim rozmiarze. Ale miałem okazję pojeździć chwilę na prezentacji w Walii – przy okazji bikeporna opiszę pokrótce moje pierwsze wrażenia z jazdy :)

  2. bo ęduraki zaczęły przypominać dawne rowery do FR. Podobne możliwości do napiżdżania mega hop, a nawet dropów, wystarczy przypomnieć sobie jak na zawodach DH radził sobie na enduraku Jared Graves. Tyle że to wszystko lżejsze. Przeciętny rider tych możliwości i tak nie wykorzysta. Taka moda więc ludzie parli na mocne enduraki, a nawet nie każdy ma skila żeby takim rowerem sie dobrze posłużyć z wykorzystaniem pełni jego potencjału. Przeciętniakowi trailówka w zupełności wystarczy i ludzie chyba poszli po rozum do głowy. Teraz będzie nowa moda, już wszystko nie będzie ęduro tylko trailowe ;)wszystko, od rękawiczek po zakrętki na wentylki :P

    1. Z tą modą na pewno tak będzie… W zasadzie już jest. Producenci nagle zaczęli cisnąć na kategorię, którą od lat istniała nieco na uboczu. Ale w sumie co nam szkodzi? Nie mam nic przeciwko, żeby i te rowery stały się lepsze (tak jak to się stało w kategorią ~160 mm dzięki modzie/lansowaniu enduro) :)

      1. w sumie słusznie prawisz, jeszcze kilka lat temu o tak wszechstronnych sprytnych rowerach, można było pomarzyć. Więc niech kombinują dalej, kto ma pojęcie i wie czego chce ten dobierze coś dla siebie ;)

  3. Przemek Wielicki

    W jakim sensie enduro zdycha? Maszyny są dopracowane, wybór sprzętu jest szeroki… chodzi Ci o pewien przesyt medialny?

    Napisałeś świetny artykuł o wyborze idealnego roweru i myślę, że w tym kontekście, przez pryzmat indywidualnych potrzeb/preferencji każdego rajdera należy patrzeć na rowery, a nie przez pryzmat mody.

    Wydaje mi się, że firma Whyte prowadzi dość szeroko zakrojoną akcję marketingową. Gdzie nie spojrzę, albo z kim nie pogadam, to widzę/słyszę Whyte :-)

    Pozdrawiam!

    1. Szeroko zakrojona akcja marketingowa polega na tym, że dają ludziom pojeździć na ich rowerach :)

      Co do zdechniętego enduro – nie traktuj wszystkiego dosłownie ;)

      1. Przemek Wielicki

        Tak, widać wyraźne przełożenie wizyt w Walii na późniejsze publikacje. Ale w końcu jakoś trzeba się promować, i w sumie lepiej robić to przez media branżowe (które w jakimś sensie uwiarygadniają, weryfikują), niż przez czysty „marketing bull sh..t”.

        Byłem ciekaw, co miałeś na myśli, pisząc że „enduro zdechło” :-D

  4. Czekam na porównanie z Krossem Soil ;)

  5. Ciekawa sprawa ten Whyte, szczególnie jeśli chodzi o wykonanie i „patenty” przeciwbłotne. Tym mnie urzekli i poważnie rozpatruję g160 jako kandytata na przyszły rok. Wizualnie – autobus przegłubowy, ale pełen wdzięku.

    Zdecydowanie jednak nie zgodzę się z tym, że enduro umiera (wiem, wiem, pisane z przymrużeniem oka) i 130-tki zastąpią 160-ki. Według mnie to właśnie wypracowany standard 160mm wpisał się idealnie w potrzeby nowego mainstreamu i jest znakomitym kompromisem pomiędzy rowerem szlakowym, a maszyną do cięższych zastosowań.
    Sam mam Authora Patriot i ten rower naprawdę pieknie zapindala do góry, a na zblokowanym zawieszeniu idzie jak szosa. Nie wiem w którym miejscu 130tka miałaby mieć przewagę – na luźnych amorach oba będą lekko pompować, a różnica w wadze jest minimalna.
    Natomiast w jeździe w dół te 3cm robią gigantyczną różnicę choćby jeśli mowa o wybaczaniu błędów i to jest główny, powód dla którego według mnie 160-ki tak dobrze przyjęły się na rynku.

    1. Ale tu nie chodzi o to co lepsze dla Ciebie (klienta), tylko dla producentów. A już pisanie jakoby enduro musiało mieć 160mm skoku jest zabawne. Jak szofer dobry to będzie jeździł tzw. enduro i na „sztywnioku”.

  6. Mam tylko prośbę: zanim zaczniesz pisać porównanie GXa z XT to przecioraj XT trochę bardziej, bo jak czytam teksty że działa równie dobrze jak SRAM to mam wrażenie że może jakieś inne XT dostałem :)

      1. Dokładniej to tak: byłem zmuszony wymienić GX1 na XT i jestem zaskoczony fatalną jakością shimano.
        Pomijając już fakt że przerzutka przy sramowskich wygląda jak wycięta scyzorykiem i z powbijanymi gwoździami, to:

        – jesli tylko łańcuch jest za suchy, za mokry, za ubłocony, generalnie nie jak ze sklepu to zmiana biegów działa coraz gorzej – GXowi to nie robi różnicy

        – przy 42T wózek zwisa chyba ze 2cm niżej niż SRAM

        – górne kółko wózka potrzebuje 2km w lesie żeby totalnie się zapchać

        – sprzęgło praktycznie co drugi-trzeci trip trzeba serwisować bo zacina się i skrzypi – GX po 2300km (100% teren) nic takiego nie robił

        No i teraz nie wiem czy do testów wysyłają Wam jakieś lepsze XT, bo jesli ktoś jeździ tylko na Shimano to uzna to za normalne, ale w moim przypadku różnica na gorsze w porównaniu ze Sram jest oczywista.

  7. klima drwal amator

    ha bang bang

    ja dziś w górach testowałem moją nową zabawkę Fuel EX plus
    140mm przód 130mm tył, 66,6 na główce, suport nisko (akurat nie wiem czy nie za nisko ?)
    laczki 2,8 do tego i do turystyki w polskich górach idealne !

    1. Ten fuel ex 8 plus to bedzie hit. Ile masz wzrostu i jaki rozmiar brałeś ?

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Whyte T-130 RS 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Kross Moon 2.0 2016

Sprzęt, Testy / 

Kross Moon zalał w tym roku polskie szlaki. Bielsko, Podhale, POMBA, nawet Rob Warner wskoczył na Krossa. Wszyscy mają Moona. Mam i ja! Mocne wsparcie dla polskiej sceny enduro jest nie bez znaczenia dla wizerunku marki, ale co ze zwykłym klientem wchodzącym do sklepu? Czy w jego przypadku wyłożenie na ladę 11 tys. zł za polski produkt jest dobrą decyzją?

Patrząc tylko na cenę i wyposażenie, nie ma dyskusji – Kross chyba w tym roku przysnął z podwyżką cen i dzięki temu odjechał najbliższym konkurentom o minimum 2000 zł. Pozostaje więc tylko kwestia jakości ramy. W pierwszych rocznikach bywało z nią różnie i niesławne pękające i odkręcające się śruby zawieszenia, zrobiły ramie Krossa czarny marketing. Teraz jednak Moon wszedł w trzeci rok produkcji i wszystkie choroby wieku dziecięcego powinny zostać uleczone. Celem mojego testu jest sprawdzenie, czy faktycznie się to udało.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 5

Moona 2.0 2016, w ramach współpracy z Krossem, otrzymałem do trwającego cały sezon testu długodystansowego. Pierwszą część, którą właśnie czytasz, publikuję na półmetku, czyli po ok. 4 miesiącach.


Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zachęcam Cię do lektury bikeporna, w którym pokazałem detale ramy i wyposażenia, żeby tutaj skupić się wyłącznie na kwestiach praktycznych.

Bikeporn: Kross Moon 2.0

Rama

To jak to jest z tymi śrubami? Na razie… nijak. Od wyjęcia roweru z kartonu, celowo nawet ich nie dotykałem – żeby sprawdzić skuteczność poprawionych rozwiązań, ale też jakość montażu. Klucz dynamometryczny poszedł w ruch dopiero teraz, w celach kontrolnych. Wszystkie śruby były ciasno dokręcone i w jednym kawałku.

Test Kross Moon 2.0 2016 - śruby zawieszenia

„Move along, nothing to see here…”

W rozmowach na szlaku z innymi użytkownikami Moona 2016, też nikt na śruby nie narzekał. Bardziej na jakość montażu – niektórych z Was dotknęły problemy z krzywym mocowaniem dampera. Słyszałem też o źle dokręconej kasecie czy skrzywionym w transporcie haku przerzutki (co również mi się przytrafiło). Trudno powiedzieć, na ile jest to efekt skali sprzedanych rowerów, a na ile faktyczne niedoróbki. Tak czy siak, warto mieć tego świadomość. Jak i tego, że wszystkie tego typu problemy są rozwiązywane w ramach gwarancji.

To, co nie budzi wątpliwości, to delikatny lakier. Podobno jest poprawiony w stosunku do starszych roczników, ale do tej pory nigdy nie zdarzyło mi się przetrzeć lakieru… na bagażniku samochodowym.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 10

Rzeczą wymagającą dopracowania jest też prowadzenie przewodów. W fabrycznej specyfikacji znajduje się prawa manetka Reverba, idealna do montażu pod spodem lewej strony kierownicy – super. Jednak wejście przewodu jest też po lewej stronie ramy, co uniemożliwia eleganckie poprowadzenie kabla.

Test Kross Moon 2.0 2016 - prowadzenie przewodu

Można kombinować z wykorzystaniem otworu przewidzianego dla przedniej przerzutki i „przewlekaniem” przewodu przez główkę ramy, ale to raczej „rzeźba” wymagająca dużej wprawy (i oczywiście sprawdzająca się wyłącznie w przypadku przewodu hydraulicznego). Przydałyby się otwory z obu stron dolnej rury, żeby można było łatwo dopasować kokpit do osobistych preferencji. Aktualizacja 25.07.2016: konstruktorzy Krossa posłuchali i dodali wejście przewodu z prawej strony ramy – w aktualnie dostępnych rowerach nie trzeba już nic kombinować.

Wątpliwości budzi też zastosowanie suportu pressfit. Mój na razie działa bez zarzutu, mimo kilku dni w naprawdę błotnistym błocie i brutalnej penetracji myjką ciśnieniową. Ale codziennie budzę się ze świadomością, że prędzej czy później zacznie skrzypieć jak Polonez Caro…

Geometria zapewnia długą, stabilną bazę kół i centralną pozycję „w rowerze”

Najmocniejszą stroną zaprojektowanej w Polsce ramy Moona nie są więc detale wykonania, a zawieszenie i geometria. O ile system RVS o skoku 150 mm odstaje trochę (czyt. 10 mm) od branżowego enduro-standardu, to geometria tę różnicę bardzo sprawnie wyrównuje. Reach 436 mm w rozmiarze M to więcej, niż u większości konkurentów. W połączeniu z płaskim kątem główki (65,5 stopnia) i niekrótkim tyłem (440 mm) daje to długą, stabilną bazę kół i centralną pozycję „w rowerze”. Warunkiem jest wybór większego rozmiaru, jeśli jesteś na granicy – ja przy swoich 170 cm idealnie wpasowałem się w M-kę.

Test Kross Moon 2.0 2016 - wahacz RVS


Wyposażenie

Calusieńką specyfikację Moona 2.0 opisałem w bikepornie, ale które komponenty wzbudziły moją największą ciekawość w czasie testu?

Kokpit Kross 35 mm

Jedyne elementy nie pochodzące od dużych brandów, to mostek i kierownica markowane przez Krossa. Zwiększonej sztywności mocowania o średnicy 35 mm nie poczułem na szlaku – ani w pozytywnym, ani w negatywnym sensie. To dobrze, biorąc pod uwagę, że w standardzie 31,8 mm nigdy mi niczego nie brakowało. Długości (50 mm / 780 mm) i gięcia nie pozostawiają nic do zarzutu i raczej tylko najwięksi fani tuningu będą chcieli wymienić kokpit na coś bardziej lanserskiego.

Test Kross Moon 2.0 2016 - kokpit Kross 35 mm

Sztyca Rock Shox Reverb

Zaraz po wyciągnięciu Moona z kartonu, pognałem do serwisu, żeby ogarnąć nie prostującego się do końca Reverba. Serwis pomógł, choć i tak trzeba uważać, żeby nie dokręcić zbyt mocno zacisku sztycy – tegoroczne Reverby są na to wyjątkowo wrażliwe i mają tendencje do zacinania się.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Reverb

Damper Rock Shox Monarch

Drugi problem, często powtarzający się wśród użytkowników Moona, to cieknący Monarch. To chyba jakiś dziwny zabieg Rock Shoxa, polegający na nawaleniu nadmiaru oleju smarującego. Po kilku dniach jazdy sytuacja się ustabilizowała i do teraz damper działa bez zarzutu i… bez rzygania. Dużo osób jednak nie miało cierpliwości i skorzystało z gwarancji.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Rock Shox Monarch

Napinacz Mozartt Presto Steel

Dobry po polski? Hmm… Dolne kółeczko bardzo lubi łapać błoto i ma tendencje do zacierania się. W dodatku przy napędzie 1×11 pełny napinacz jest równie potrzebny, jak alarm w Multipli. Ja odłożyłem go na półkę, montując owalną zębatkę spiderless od HCC. Przy okazji zmieniłem rozmiar z fabrycznych 32T na nieco bardziej leniwe 30T.

Koła DT Swiss E1900 Spline

Obręcze mają 25 mm szerokości wewnętrznej – wolałbym coś w okolicach 30 mm. Dużą zaletą jest jednak błyskawiczny tubeless – obręcze są fabrycznie oklejone taśmą, a w zestawie z rowerem dostaniesz idealnie dopasowane wentyle. Wystarczy wyjąć dętkę, wlać mleko i napompować – choćby ręczną pompką podłogową. Kwestią gustu jest turbo-mega-zajebiście głośny bębenek, którego z powodzeniem można używać zamiast dzwonka.

kross-moon-2-0-2016-test-44

Opony Schwalbe Hans Dampf

Hans Dampf jeszcze niedawno był domyślną oponą enduro, ale upływający czas nie był łaskawy dla tego bieżnika i teraz większość wybiera bardziej agresywne modele. Zwłaszcza z przodu, gdzie dodatkowo przydałaby się miękka guma. W Moonie 2.0 oba Hansy są wykonane z twardej mieszanki Pacestar. Na plus trzeba zaliczyć, że NIE jest to budżetowa wersja Performance, którą znajdziesz u większości konkurentów w zbliżonej cenie.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Hans Dampf


Ustawienia

Różne są opinie co do optymalnego sagu – od 25% do… 40%. Moim zdaniem, najlepiej sprawdza się stosunkowo duży (30-35% według skali na tłoku dampera*) w połączeniu z niezbyt wolnym tłumieniem powrotu. W moim przypadku było to 12 klików, ze sporym zapasem do tuningu w obie strony. Kinematyka jest więc dobrze zestrojona z damperem. Nie czułem też potrzeby zmniejszenia objętości komory powietrznej, mimo że potrzebne do tego gumowe opaski miałem na półce.

* pomiar sagu i ocena, ile skoku wykorzystuje damper, niektórym przysparza trochę trudności. W Moonie jest zamontowany damper o skoku 51 mm, natomiast odsłonięta część tłoka jest w nim dużo dłuższa – ponad 60 mm. Dlatego jeśli po dobiciu, o-ring nie doszedł do końca tłoka – nie ma powodu do zmartwień.

Test Kross Moon 2.0 2016 - skok dampera

Tak wygląda tłok dampera po wykorzystaniu 100% skoku.

Bonusowa porada: nie sprawdzaj sagu z wkręconą pompką! Już niejeden wentyl został w ten sposób urwany przez przemieszczający się wahacz.


Na szlaku

Zazwyczaj w tym miejscu piszę, gdzie testowałem dany rower, ale w ciągu ostatnich 4 miesięcy Moon był ze mną… wszędzie ;) Nawet, jeśli akurat testowałem inny rower, Krossa dosiadała moja dziewczyna, dzielnie dotrzymując mi kroku i nabijając ciężkie, terenowe kilometry, kluczowe dla testu długodystansowego. Odwiedziliśmy więc między innymi Rychlebskie Ścieżki, Singltrek pod Smrkem, Bikepark Stożek, Enduro Trails, Trutnov Trails, single Rowerowego Podhala i sporo „prawdziwych” szlaków, między innymi w ramach dwóch startów w zawodach (Kluszkowce i Przesieka). W sumie ok. 1,5 kompletu klocków hamulcowych.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Przesieka zawody

Fot. Arek Drygas Fotografia / Enduro MTB Series

Podjazdy

Moon nigdy nie należał do najlżejszych rowerów, więc mogłoby się wydawać, że na podjazdach może odstawać od endurowej stawki, ale tak nie jest. W zdobywaniu wysokości najbardziej pomaga stosunkowo długi tylny trójkąt i centralna, zrelaksowana pozycja, o którą dba stromy kąt rury podsiodłowej. Najbardziej Moon zaskakuje na długich, stosunkowo łagodnych dojazdówkach po leśnych drogach i szutrach – pokonuje je śpiewająco, podobnie jak pokręcone ścieżki typu trail Dr Weissnera.

Długie dojazdówki i pokręcone ścieżki typu trail Dr Weissnera Moon pokonuje śpiewająco

Dopiero kiedy robi się ciekawiej, przypomnisz sobie, że nie jest to rower XC. Strome, techniczne podjazdy po naturalnej nawierzchni, powodują lekkie wędrowanie przedniego koła na boki. Wystarczy jednak przesunąć się na nos siodła i obniżyć klatę, żeby walczyć dalej. W dociążaniu przodu pomaga długawy chainstay i zawieszenie, które nie ma tendencji do przysiadania na podjazdach. Przeszkadza z kolei stożkowa podkładka pod mostkiem, która ogranicza możliwość obniżenia kierownicy. Warto ją wywalić, żeby wykorzystać niski stack Moona. Zwłaszcza, jeśli (tak jak ja) wzrostem nie grzeszysz.

Test Kross Moon 2.0 2016 - podjazdy

Stylówa: bezbłędna. Musisz przyznać.

W połykaniu tych gorszych kilometrów pomaga efektywne zawieszenie. Po przesiadce ze Strive’a z Shapeshifterem trochę się obawiałem o zapadanie na podjazdach i na początku kombinowałem z dźwignią tłumienia wolnej kompresji. W czasie jazdy chowa się ona jednak za elementami zawieszenia i jest tak trudno dostępna, że szybko olałem temat. I dobrze! Lepiej zostawić damper w pozycji otwartej, żeby maksymalnie wykorzystać trakcję i pozwolić systemowi RVS robić swoją robotę. Patrząc na podjazdach w dół, widać lekkie bujanie, ale jeśli większość dnia spędzasz w ochraniaczach na kolana, a w plecaku masz piwo i kiełbasę, nie będzie Ci to przeszkadzać.

Test Kross Moon 2.0 2016 - podjazd

Zjazdy

Już od pierwszych kilometrów zaskoczyło mnie w Moonie ciekawe połączenie skrajnych cech. Na szlaku czujesz, że przód i tył roweru pełnią tu różne funkcje. Filozofia Moona jest najwyraźniej inspirowana fryzurą à la „czeski metal”, czyli innymi słowy: „business in the front, party in the back”. Tu jednak jakimś sposobem wszystko ze sobą współgra i nie wygląda przy tym katastrofalnie.

Filozofia Moona jest inspirowana fryzurą à la czeski metal: „business in the front, party in the back”.

Przód odpowiada więc za stabilność. Wykorzystuje do tego takie narzędzia, jak: płaski kąt główki, świetny widelec i sztywno-szeroko-krótki kokpit. Efekt jest taki, że dopóki trzymasz dobrą pozycję za sterami, jedziesz dokładnie tam, gdzie chcesz.

Z kolei tył odpowiada za… fun! Zawieszenie o nieco mniejszym skoku (150 mm) i geometria ułatwia wybijanie się z korzeni i szybkie zmiany linii. To poczucie lekkości przychodzi dość nieoczekiwanie, bo rower lekki nie jest: 14,3 kg po lekkim odchudzeniu.

Test Kross Moon 2.0 2016 - zakręt

Dzięki temu karkołomnemu połączeniu, Moon ma bardzo wyrazisty charakter. Nie jest to typowy enduro-czołg zaprojektowany tylko na zawody i bikeparki (choć bez trudu znajdziesz jego zdjęcia opartego o najwyższy stopień podium), ale rower, który daje frajdę niezależnie od prędkości i hardkorowości trasy. Jednocześnie bardzo zachęca, żeby tę prędkość podnosić. Tu znów kluczowa jest neutralna pozycja „w rowerze”, o której pisałem już wcześniej.

Test Kross Moon 2.0 2016 - drop

Test Kross Moon 2.0 2016 - zjazd

Efektem jest bardzo dobre wyważenie, pewność na trudnych sekcjach i podbudowujący ego feedback w zakrętach. Sam byłem zaskoczony kilkoma (mniej lub bardziej) kontrolowanymi poślizgami po złapaniu flow na trasie. Przy moim skillu, nie zdarza się to zbyt często!

Test Kross Moon 2.0 2016 - zjazd banda

Jak już jesteśmy przy poślizgach, trzeba wspomnieć o jedynej wtopie w specyfikacji Moona: obie opony są w twardej mieszance Pacestar. Zdecydowanie warto na przód założyć coś lepszego (ja wybrałem Magic Mary Snakeskin/Trailstar), a plastikowego Hans Dampfa zostawić sobie jako zapas na tył, gdzie spisuje się bardzo dobrze.

Test Kross Moon 2.0 2016 - zakręt

Kross Moon a Canyon Strive

O ile w zeszłym roku, obudzony w środku nocy byłem w stanie wyrecytować, jak się sprawuje Shapeshifter, to w 2016 oficjalnie najczęściej słyszanym przeze mnie na szlaku pytaniem jest: „Jak Kross wypada w porównaniu do Canyona?”.

Pytaniem cholernie trudnym, bo te rowery są do siebie… bardzo podobne. „…Poza zupełnie każdym szczegółem” – mógłbyś dodać, na pierwszy rzut oka. Jeśli chodzi o design i detale ramy, faktycznie Kross nadal nie ma do Canyona startu. Ale jeśli chodzi o charakter na szlaku, te dwa rowery to bezpośredni konkurenci. Przede wszystkim mam tu na myśli bardzo dobrze zbalansowaną mieszankę stabilności i zabawowości, którą chwaliłem też w teście Strive’a.

Canyon ma oczywiście przewagę w postaci Shapeshiftera – na podjazdach zapewnia lepszą pozycję i bardziej bezpośrednie pedałowanie. Kross stara się gonić ciut mniejszym skokiem, dobrze kontrolowanym przez kinematykę systemu RVS. Lekkie straty na podjazdach nadrabia na zjazdach – główka ramy bardziej płaska o 0,5 stopnia może nie robi diametralnej różnicy, ale w połączeniu z dłuższym reachem*, chainstayem i bazą kół, już tak.

* porównuję Moona w rozmiarze M z Canyonem w rozmiarze S-Race, czyli o takiej samej długości rury podsiodłowej dla mojego wzrostu.


Werdykt

Na początku tego testu miałem obawy. Tabelki i zdjęcia nie sugerowały żadnej rewolucji i bałem się, że werdykt będzie brzmiał: „Moon to poprawny, dobrze wyposażony rower enduro – za tę cenę warto go kupić”. Tyle pewnie byłbyś w stanie sam napisać po przekartkowaniu katalogu. Jednak im więcej na Moonie jeździłem i im trudniej było mi go wydrzeć z rąk mojej dziewczyny, tym bardziej moje obawy przechylały się w drugą stronę: że wyjdzie z tego bardziej pasmo zachwytów, niż rzetelny test.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Malwina

Customowe naklejki na Pike’a pod kolor do ramy zaliczam do wyposażenia obowiązkowego.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 6

Test Kross Moon 2.0 2016 - 2

Na szczęście niezależność testu „uratowała” jedna wtopa w specyfikacji i trochę wątpliwości związanych z jakością – głównie komponentów Rock Shoxa, które w tym roku mają czarną passę… Poza niedziałającym na początku Reverbem, nie wpływają one na razie na jazdę, ale będę miał na nie oko w drugiej części testu długodystansowego.

Natomiast już teraz wiem, że Moon oferuje zdecydowanie więcej, niż tylko bezkonkurencyjną w tym sezonie cenę. Jeśli tylko wybierzesz „za duży” rozmiar, przerośnie Twoje oczekiwania zarówno na podjazdach, jak i zjazdach. I to nie tylko tych najtrudniejszych. Jak na swoją masę i pewność, jaką oferuje na trasach true-enduro, Moon jest bardzo zabawowym i łatwym do ogarnięcia rowerem. A taka kombinacja jest dużo trudniejsza do osiągnięcia, niż stworzenie „czołgu” do wygrywania zawodów.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 4

Ja sobie mogę pisać, ale najlepiej, jak sprawdzisz to wszystko samodzielnie w Centrum Testowym Krossa w Bielsku-Białej lub Kościelisku – polecam!


Walety:

  • ciekawy, dobrze wyważony charakter, na łatwe i trudne trasy;
  • zaskakująco dobrze podjeżdża;
  • nowoczesna geometria;
  • dopracowane, efektywne zawieszenie;
  • kompletna, spójna specyfikacja, bezkonkurencyjna w tej cenie.

Zady:

  • problematyczne komponenty Rock Shoxa;
  • na podstawie Waszych doświadczeń: niedoskonałości montażu;
  • konieczność wymiany przedniej opony.
  • słaby lakier;
Ocena
90%

Cena: 10 999 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,8 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona i sklep producenta: kross.pl/pl/2016/enduro/moon-2-0


Zajrzyj też do krossowych bikepornów:

 

  1. Dzięki za nowy tekst do poczytania. Powiedz proszę, jak to jest z tym „kopaniem” zawieszenia w pedały? Legenda, czy coś jednak jest na rzeczy?

    1. Ale że w Moonie, czy ogólnie w wirtualach? Bo jeśli ogólnie, to ta legenda jest z czasów, zanim producenci odkryli magiczną granicę wydłużenia chainstaya przy ugięciu, po której przekroczeniu staje się to odczuwalne (~25 mm podobno).

      Oczywiście w praktycznie każdym wirtualu chodzi o to, żeby się usztywniał przy pedałowaniu, ale Moon klei wystarczająco i „kopania” zupełnie nie odczułem.

      1. W Moonie. Tutaj na przykład pod testem jest komentarz w tej kwestii – http://emtb.pl/kross-moon-2015/

        Pewnie prawda jak zwykle jest po środku :-D

        1. Model 2015 kopie lekko w korby na małej tarczy przy dużych ugięciach wahacza. Tym bardziej im mniejszą koronkę mamy z tyłu. Ale wg. mnie nie jest to uciążliwe czy irytujące

  2. Co do lakieru się nie zgodzę :) Słaby był w modelu 2015. Tegoroczny jest bardzo ok, odporny na na odpryski, nie odpada od byle czego.

    1. Prowadzenie przewodu Reverba z lewej strony główki akurat mi osobiście bardzo się podoba. Niweluje poprawną symetrię, jest bardziej zawadiackie. W Strive mam identycznie :-D

    2. Kross dużo ulepszeń wprowadza na bieżąco, więc całkiem możliwe, że już lakier nieco poprawili (zwłaszcza, że lakiernia jest na miejscu, w Przasnyszu). Mój egzemplarz jest z pierwszej serii produkcyjnej.

    3. U mnie lakier jest do dupy ! Ale rower fajny, zmieniam teraz damper na ccdb coil jestem ciekaw jak to się sprawdzi.

  3. Posiadam model z 2015r. i moje wnioski są następujące:
    -śruby się nie luzują
    -dokręcenie zacisku sztycy przy którym pracuje ona zupełnie płynnie to około 4Nm
    -zapowietrzony od nowości Reverb (około 5 mm SAG’u)
    -trzeszczący press-fit
    -żle ustawiona przednia przerzutka (za wysoko)
    -pęknięta śruba mocująca lewe ramię korby
    Ogólnie niby sporo, ale rower jeździ tak zajebiście, że póki co przyćmiewa to zupełnie owe problemy…

  4. Ja sie właśnie dowiedziałem, że mam skrzywione mocowanie dampera :(

  5. Jak Zwykle świetny artykuł z bardzo oryginalnym stylem pisania (co mi osobiście odpowiada, bo można sie czasem uśmiechać do ekranu telefonu itp.). A co do roweru to nie miałem możliwości jazdy nim, ale napewno kiedyś spróbuje. Ps. Nie wiem czemu, ale jakos zawsze bardziej ufałem firmom z zagranicy, a moze kiedyś sie to zmieni bo Polacy potrafią zrobić naprawde dobre maszyny co pokazał np. NSBIKES czy DARTMOOR :).

  6. Mateusz Ostapowski

    Będzie szansa na test Soil 2.0?

  7. Co do mojego Strive AL 6.0 – ostatnio przeżyłem niemiłe rozczarowanie.
    Rower ma koła DT Spline E1900. Na stronie DT jest napisane, że obręcze mają 25mm szer.wewn.
    Tymczasem na moich obręczach znalazłem jak wół napisane 584×22 :E
    Niestety wychodzi, że to owszem E1900 , ale OEMowe .
    Koniec końców w XC mama szersze (WTB KOM i23) niż w ędziuro …arghhhh

  8. „W dodatku przy napędzie 1×11 pełny napinacz jest równie potrzebny, jak alarm w Multipli” – jeśli uważasz tak na serio to znaczy, że jeździsz za wolno i w sumie to niewiele jeszcze w życiu widziałeś

    1. …podobnie jak cała czołówka Enduro World Series, gdzie praktycznie nikt nie jeździ z pełnym napinaczem :P

  9. Przy blacie NW i przerzutce ze sprzęgłem napinacz pełni głównie rolę uciszacza (w dół). Tudzież ma zastosowanie, jeżeli zwiecha źle znosi sprzęgło w zmieniarce.
    Nawiasem mówiąc, POMBA to jeździ na Krossach bo je dostaje od Krossa, więc to słaby argument nt. popularności Krossa, pokazuje jedynie ich aktywność marketingową (zresztą ten test jest pokłosiem tej samej polityki. Żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał, nie sugeruję, że test ma jakieś wady).

    1. Wszyscy, których wymieniłem we wstępie jeżdżą na Krossach w wyniku aktywności marketingowej i „wsparcia dla polskiej sceny enduro”, o której napisałem w kolejnym zdaniu ;) Więc Ameryki nie odkryłeś :P

      1. Raczej miałem na myśli, że pierwszy akapit sprawia wrażenie iż „każdy cool ziom ma Krossa”, tymczasem „każdy cool ziom jeździ na Krossie, bo go dostał od Krossa w ramach działalności marketingowej”. Różnica jest dość zasadnicza, zupełnie nie rozwodząc się jak fajny, czy tez nie, jest to rower.

  10. Z czystej ciekawości – ile masz klikow rebound’u w tym Monarchu ? Ja u siebie w RT3 bez plusa mam 10.

    1. Patrz: ramka „Ustawienia” :)

  11. Test rewealcja!!! W sobotę jadę do Przasnysza przymierzyć się do Moona i Soil 2.0. Nie wiem czy przy moim „łagodnym” stylu jazdy Moon nie będzie na wyrost. Pytanie co do wyboru rozmiaru ramy- Twoim zdaniem przy 183 cm brać L-kę, czy przymierzać się do „za dużej” pewnie XL-ki?

    1. Przymierz. Ale coś mi się zdaje, że może to być lekka przesada (ale niekoniecznie).

      1. Ło matko bosko, Santa Madonna, to ja przy 188 cm wzrostu serio powinienem cyrklować w XL?

        1. W przypadku rozmiarówki Krossa – moim zdaniem tak.

    2. Ja mam 183, jeżdżę na L, i się mocno zastanawiam czy XL nie byłoby lepsze. Niestety nie miałem okazji się przymierzyć

  12. Bardzo fajne testy, świetnie się je czyta. Moim zdaniem ciekawe byłoby porównanie np. Moona do jakiegoś jednozawiasa, lub roweru na zupełnie innym osprzęcie i zawieszeniu od innego producenta, bo to już któryś Pike+Monarch. Wiem, że rowery bywają zupełnie różne w obyciu, jednak ciekaw jestem obiektywnego porównania Srama do Shimano, RS do lisa itp.

    1. Już się szykuje porównanie XT z GX :)

  13. Tekst jak zwykle świetny ;) rower też zdaje się być fajny, kiedyś z chęcią bym się kajtnął na takim.
    Szkoda, że tak trudno kupić gołą ramę Krossa, żeby móc ubrać ją po swojemu.

  14. Bardzo dobry opis, ale mam pytanie natury ogólnej. Na polskich blogach i portalach mnóstwo jest opisów wszelakich marek rowerów, a nigdzie nie wspomina się o moim zdaniem świetnych ramach RB. Tym bardziej, że są produkowane tuż za naszą granicą, a nie gdzieś na Tajwanie. Sam od ośmiu lat ujeżdżam hardtaila CR1500.
    Na „stare” lata zachciało mi się enduro. Na Bandita z http://www.racebike.cz mnie niestety nie stać. Skończyło się na używanym Specu Enduro Expert SL.
    Pozdrawiam.

  15. Odnośnie pękających/odkręcających się śrub to wychodzi na to, że n różnie z tym bywało… Ja posiadam Moona V2 z 2014 roku (czyli pierwszy wypust), w sierpniu minie rok jak go ujeżdżam i nie mam problemu ze śrubami. Miesiąc temu kontrolnie użyłem klucza dynamometrycznego i nic nie dokręciłem- wszystko było jak należy ;) Faktycznie jakość lakieru pozostawia do życzenia (może w najnowszych Moonach jest lepiej)… Prócz tego nie mam się do czego przyczepić :)

  16. czy ramy dust,soila,mooon są mniejsze i nalezy kupowac wieksze ?
    bo w przypadku ram B2,3,4,5,6,7,8 te ramy są ogromne i lepiej brać rozmiar mniejsze.

    1. Nie są jakieś specjalnie małe, warto brać większą głównie ze względu na efekt geomerii progresywnej: http://www.1enduro.pl/geometria-progresywna/

  17. Super test, od dwóch tygodni śmigam sobie na tym rowerku i mam pytanie skąd sobie załatwiłeś naklejki w tak pasującym kolorze. Prosze o odpowiedz :33 Pozdro

    1. Na przykład stąd.
      Ja właśnie zamówiłem

      1. I jak pasują kolorystycznie do ramy te naklejki ? Jest różnica w pomarańczowym ?

  18. tą/tę — naucz się różnicy, przynajmniej 2x masz orta w artykule

  19. Kurde, ja mam jedynie problem z kaseta nie mogę jej odkręcić w żaden może miał ktoś z tym problem i zdradził

    1. https://www.youtube.com/watch?v=Qs9RbPIDfKA ?
      Jak nie, to podjedź do serwisu, w nietypowych sytuacjach to się zwykle lepiej i szybciej kończy od szukania porad w internecie ;)

  20. Dodam tylko, że Kross popełnił w tym roku jeszcze nowszą wersję ramy.
    Zauważoną prze mnie zmianą jest wyeliminowanie opisanej przez Michała wady jaką jest brak otworu na przewody po prawej stronie na dolnej rurze. Przydatna sprawa przy przenoszeniu manetki reverba na lewą stronę kiery.
    Wczoraj odbierałem Moona i zaskoczony byłem zarówno ja jak i sam sprzedawca.

  21. Ciężki klocek z tego roweru. Soil może być lepszy ,albo jakiś wypasiony hardtail. Ile osób wykorzysta taki rower? Może z 30 osób w Polsce na zawodach itp.

  22. Aktualnie ujeżdżam Canyon Nerve AL 7.0 `14 i o ile jest to bardzo fajny i uniwersalny rower, to niestety trailowiec z 120mm przestał mi już wystarczać do mojego amatorskiego enduro i bikeparków. Dlatego do tej pory nastawiałem się na zakup Strive AL 7.0, ale czytając tą recenzję i patrząc na różnicę w cenie zaczynam się poważnie zastanawiać. W rachubę w chodzi jeszcze Giant Reign, tylko te pstrokate malowanie…
    Jak oceniasz w praktyce – warto dozbierać do Strive, czy można w ciemno brać Moona bez obawy że za pół roku będę sobie pluł w brodę?

    1. Którego byś nie kupił, na pewno nie będziesz sobie pluł w brodę :) Są między nimi różnice, przez co różne osoby będą wolały jeden lub drugi (są opisane w teście), ale oba świetnie jeżdżą, więc jeśli masz w środku sezonu trzepać nadgodziny zamiast jeździć na nowym rowerze, to…

      1. W sobotę przetestowałem w Bielsku i bezpośrednio porównałem z Strive CF. Waga Strive robi doskonałą robotę na bandach, ale już na pompkach i hopkach charakter Moona spodobał mi się dużo bardziej – ten rower aż rwie się do latania i zarzucania tyłem wywołując uśmiech od ucha do ucha.
        Decyzja o przetestowaniu Moona była jedną z lepszych w ostatnich miesiącach – dzisiaj odebrałem własnego ze sklepu, a zaoszczędzone pieniądze już zostały przeznaczone na wyjazd do alpejskich bikeparków :)

        Btw – mocowanie dampera proste, ale Reverb niestety też ma czasami problemy z pełnym wyprostowaniem się – jutro serwis. Nie dostałem natomiast wentyli do tubeless – ścigać sklep?

  23. Cześć, dzięki za niezły test. Pytanie mam jak się zapatrujesz i co ogólnie radzisz jeśli chodzi o jeden blat na płaskim Mazowszu? Brać tego Kross’a i zmienić korbę na dwa blaty?
    Pozdrawiam

    1. Przede wszystkim: do jazdy po Mazowszu nie kupuj Moona. Rzuć bardziej okiem na Dusta, ew. Soila, jeśli ma być full.

      Jeśli jednak pytasz pod kątem jazdy mazowieckiej w tygodniu + weekendowych wypadów w góry – wtedy sytuacja się komplikuje. Jeśli nigdy nie jeździłeś na napędzie 1x, to może odwiedź Krossa w przasnyszu i przetestuj? Trudno mi odgadnąć, jakie przełożenia będą Ci potrzebne ;)

      1. Dziękuję Michał za odpowiedź. Zgodnie z Twoją sugestią zdecydowanie mocniej rozpatruje Soil’a. Obawiam się tylko zbyt niskich przełożone, ponieważ jeżdżę na bardzo mocnych przełożeniach 42×11 i obawiam się że „za lekko” mi będzie :)

        1. Twoje kolana będą Ci wdzięczne :P

  24. Chciałem zapytać czy przy wzroście 175 cm bardziej odpowiedni będzie rozmiar M czy L?

  25. Może pomoże bo się b. często przewija to pytanie: ja mam moon’a L przy 182, moja dziewczyna przy 173 ma M. I osobiście nie widze szans L dla niej ani XL dla mnie – ani w drugą strone ;)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Kross Moon 2.0 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Plecakowe enduro [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Konkurs, Miejsca / 

Mamy zwycięzcę! Waszym zadaniem było zaplanowanie 2-3 dniowej wycieczki w górach, z noclegami w schroniskach. Czyli eksploracja MTB w najczystszej postaci. Jeśli to nie jest dla Ciebie enduro, to nie wiem, co jest. W końcu większość z nas zaczynała od szlajania się na rowerze z plecakiem, jeszcze w czasach, kiedy enduro kojarzyło się z rykiem silników zakłócającym gody jeleni. 


Tu chciałbym bardzo podziękować Wam za odzew! Zadanie konkursowe było dość wymagające, bo nie wystarczyło udostępnić na Facebooku zdjęcia z kotkiem. Zamiast tego, jednym z kryteriów oceny był wkład pracy i jakość opisu. Bo przypomnę, że wygrał plan wycieczki, który najbardziej zachęcił mnie do jego zrealizowania. A ja jestem taki leniwy, że jak zobaczyłem gotowe mapki, gpx-y, zdjęcia, linki i inne bajery, to oczka od razu mi się zaświeciły na zbliżającego się tripa. Mam nadzieję, że z Tobą będzie podobnie!

Mój opis trasy przeczytasz oczywiście wkrótce na blogu, ale na razie przejdźmy do zwycięzcy, który zgarnia idealny do tułaczkowego enduro, 25-litrowy plecak Kross Crafter.

Kross Crafter 25l - konkurs

A zwycięzcą jest: Paweł Podgórski. Gratuluję!


Paweł prowadzi swoją stronę internetową i bloga TIME TO BIKE, gdzie regularnie dzieli się swoimi wycieczkami i wyprawami. To przez takich jak on, na 1Enduro nie ma opisów prawdziwych tras MTB, a jedynie enduro-burgery, czyli miejscówki szybkie do ogarnięcia, treściwe i bez kombinowania. Po prostu inni robią to lepiej.

Miło mi więc zaprosić Cię na stronę Pawła, na której opublikował on swoje zgłoszenie konkursowe (sprytnie to sobie wykombinował):

→ Eksploracja Beskidu Sądeckiego

No musisz przyznać – nie ma lipy.


Powiązane wpisy:

 

  1. czy jest szansa, że ładnie zbierzesz to w jeden długi wpis ;)

  2. Gratuluję zwycięzcy, czekam na opis i życzę udanej wyrypy!

Dodaj komentarz do tekstu Plecakowe enduro [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top