Wszystkim nam brakuje dystansu

Opinie, Wywiady / 

Zima to trudny okres dla rowerzystów. Utrudniony dostęp do najukochańszego narkotyku powoduje frustracje i spięcia. Gorące dyskusje krążą wokół rozmiarów opon, standardów piast, budowania tras, zamykania tras, sprzedajności blogerów i zgubnego marketingu.

Dla kogoś z zewnątrz musi wyglądać to absurdalnie: „Jak można być tak cynicznym i agresywnym z powodu hobby? Przecież to tylko jazda na rowerze!”. Wszystkim nam brakuje odrobiny tej perspektywy i dystansu do tego, co robimy, co mówimy i co piszemy.

Żeby to ułatwić, porozmawiałem z dwoma bikerami, którym dystansu i pokory na pewno nie brakuje…


Mariusz „Stiv” Nocoń

Mariusz Stiv Nocoń - rowerowy 1% podatku PIT

1Enduro: Chorujesz na zespół Tourette’a, który jest chorobą genetyczną. Jak opisałbyś ją komuś, kto nigdy nie miał z nią kontaktu?

Stiv: Jest to choroba neurologiczna z objawami psychicznymi – tikami ruchowymi ciała i głosowymi: grymasy twarzy, gesty, mimowolne ruchy kończyn, wydawanie dźwięków przypominających odgłosy zwierząt, niekontrolowane wypowiadanie słów czy zdań. Zazwyczaj choroba przyjmuje łagodną postać, nie upośledza mózgu. Można normalnie prowadzić życie codzienne. W ciężkich przypadkach tiki są bardzo nasilone, chory kręci się w kółko, ma zachowania autodestrukcyjne i nerwice natręctw. Choroba odsuwa wtedy z życia społecznego i znacznie utrudnia funkcjonowanie.

Niektóre dziwaczne objawy to np. idąc, pociągam często za sznurówki, więc wiążę je mocno na węzeł i za każdym razem, gdy ściągam buty, muszę rozwiązywać go czymś ostrym. W tamtym roku miałem nasilony objaw, że podczas chodzenia wykręcałem stopę, jakbym chciał ją złamać. Wtedy zacząłem chodzić w wysokich butach górskich, również latem, podczas upałów. Muszę też nosić cały czas te same stare ubrania, do których jestem przyzwyczajony.

Jakie są reakcje innych ludzi na te objawy?

Lubię przebywać w gronie znajomych, jednak ostatnie lata jestem bardziej samotnikiem. Kiedyś odwiedzałem znajomych w sklepach rowerowych, lubiłem rozmawiać naszej o pasji, byłem tym bardzo nakręcony. Teraz nie umiem za bardzo przebywać z ludźmi. Wystarczy dosłownie chwila i jestem bardzo pobudzony. To samo na rowerze z kolegami. Do tego dochodzą nasilone tiki i wysiłek fizyczny. Czuję, jak bardzo mnie to męczy psychicznie i fizycznie.

To musi być osoba, z którą cały czas przebywam, jak rodzice. Wtedy umiem rozmawiać spokojnie i jestem wyciszony. W samotności lepiej też mi się jeździ na rowerze, bo nie męczę się tak bardzo. Trochę to głupie, bo każdy chce mieć kolegów i przyjaciół. Pewnie ludzie już o mnie zapomnieli, bo uciekam od nich. Ale to jedyny sposób – robię to, żeby było mi lżej. Często słyszę od najbliższych znajomych, żeby nie przejmować się ludźmi, żeby żyć mimo cierpienia. Próbowałem, ale po paru miesiącach człowiek się wykańcza i musi uciec w samotność. Ja czuję po jednym dniu z ludźmi, że już jestem wyczerpany. Dlatego chciałbym powiedzieć tym, którzy tak mówią, że to nierealne. Musiałbym być cyborgiem, ale niestety jestem tylko człowiekiem.

Często myślę, żeby zamieszkać z dala od cywilizacji. Pewnie byłbym bardziej aktywny i więcej przebywał na powietrzu. Tu w mieście jest bardzo trudno uniknąć ludzi i tego całego hałasu, a żeby pojechać gdzieś za miasto, w ciszę, to muszę się przedostać przez hałas, samochody i ludzi. Wtedy wymaga to ode mnie silnej woli i przetrwania nasilenia tików.

Mariusz Stiv Nocoń - rowerowy 1% podatku PIT

Kiedy jesteś w domu, w mieście, co robisz, żeby powstrzymać chorobę?

Zawsze twierdziłem, że wysiłek fizyczny rozładowuje napięcie i stres związany z chorobą, że sport pomaga uciec od złych myśli. W tamtym roku dużo biegałem, jednak jak zaczynam cokolwiek robić, ataki się uaktywniają. Dzieje się tak dlatego, że mózg i całe ciało wskakuje na wyższy bieg, tętno szybciej bije i neurony w mózgu działają szybciej. Przez tiki często mam problemy ze złapaniem tchu, co tylko nakłada się na sam wysiłek sportowy. Przez to dużo szybciej się męczę. Biegając czy jeżdżąc na rowerze, co chwilę muszę robić przerwę na złapanie oddechu.

Wiem, że jedyny sposób to nic nie robić, leżeć na tapczanie i słuchać muzyki – wtedy umiem równomiernie oddychać i jestem zrelaksowany i wyciszony. Jednak po dłuższym czasie potrzebuję się rozerwać, ileż można nic nie robić? Wtedy ćwiczę na worku treningowym, czasem pojeżdżę chwilę na rowerze po parku. Ciągle mam nadzieję, że w tym roku pojadę na rowerze w góry.

Jest jakaś nowa, alternatywna metoda leczenia, która mogłaby to umożliwić?

Zespół Tourette’a to choroba nieuleczalna i nie wynaleziono na nią do tej pory skutecznego leku. Teraz po latach coraz bardziej jestem przekonany, że na tę przypadłość żadna metoda nie jest skuteczna i trzeba się z tym pogodzić. Trzeba po prostu robić to, co uspokaja i wycisza, żeby zniwelować ataki.

Zażywam też leki, jednak biorę je w małych dawkach. Duże dawki bardzo przymulają, prowadzą do apatii, depresji i braku motywacji. Chociażby do jazdy na rowerze – nie daje ona w ogóle radości przy dużych dawkach leków. Tego nie chcę zaakceptować. Wolę bardziej cierpieć, ale mieć energię do życia. Bardzo bym chciał wrócić do ludzi, pracy i normalnego życia, ale wiem, że leki w tym nie pomogą. One tylko jeszcze bardziej izolują.

Czasem szukam czegoś nowego, może jakiegoś lekarza za granicą, który stosuje inne metody, ale nie wiążę z nimi wielkiej nadziei. Nową metodą leczenia był stymulator mózgu, który mam już wszczepiony. Niestety nie pomógł. Kolejną nowością może być leczenie preparatem z marihuany medycznej, ale trudno się przekonać do tej metody, również dlatego, że w naszym kraju na razie jest nielegalna.

Wspomniałeś, że jazda na rowerze nasila objawy. Udaje Ci się jakoś to pogodzić?

Kiedyś udawało mi się to pogodzić, jednak teraz jest to trudne przez nerwice natręctw. Między innymi silne tiki, które praktycznie uniemożliwiają jazdę. Zdarzało się, że przywiązywałem ręce do kierownicy, bo miałem objawy wkładania rąk w koła i tarcze w czasie jazdy. Ciężko nad tym zapanować, więc jak przywiązałem ręce, związane z tym napięcie mijało. Mam wiele innych natręctw z ciuchami, kaskiem, ale zawsze coś wymyślam, żeby jeździć. Rower mam przerobiony: wzmocnione przewody, żeby nie pourywać, ramę oklejoną grubą folią, żeby nie porysować, amortyzator też cały zabezpieczony. Dzięki temu nie mam takiego napięcia psychicznego, jeżdżąc na nim.

Mariusz Stiv Nocoń - rowerowy 1% podatku PIT

Jak radzisz sobie z koniecznością wyciszenia, kiedy ciągnie Cię na rower?

Jak mnie ciągnie na rower, to idę na rower mimo objawów. Teraz jednak mam coraz mniej chęci, przez te silne tiki i natręctwa.

Jakiej najważniejszej rady możesz udzielić ludziom, którzy bez żadnych przeszkód mogą w każdej chwili wskoczyć na rower?

Fajnie jest móc wyskoczyć na rower bez żadnych przeszkód. Kiedyś tak miałem – już chorując, miałem lekkie tiki twarzy. Wtedy dużo jeździłem, nawet od rana do wieczora, czerpiąc z tego dużo radości. Dlatego wsiadajcie na rower, kiedy tylko możecie, bo to jest piękny sport. Nie musicie walczyć z psychiką, napięciem i stresem jeżdżąc w mieście. Nie musicie bać się, że nagle coś wam każe wsadzić rękę czy nogę w koło, czy zniszczyć rower. Możecie się w pełni oddać jeździe i relaksować pięknymi widokami.

Jesteście szczęściarzami, macie ogromne możliwości – nie narzekajcie, że Wam się nie chce jeździć!


Więcej o Stivie możesz dowiedzieć się z jego bloga Mój sport, pasja, walka z chorobą.


Michał „Nikifor” Święciński

Michał Święciński Nikifor - rowerowy 1% podatku PIT

1Enduro: W 2014 uległeś wypadkowi, który skończył się dla Ciebie na wózku. Opowiesz nam, jak do tego doszło?

Nikifor: Chyba każdy rowerzysta, szczególnie uprawiający zjazd, marzy o tripie do Whistler. Jakimś cudem udało mi się spełnić to marzenie w wakacje 2014 roku i polecieć tam na 3 tygodnie. Było idealnie, pod każdym względem. Z czasem objeździliśmy większość tras w parku, rozkręcałem się powoli, ale w ostatnie dni latałem już wszystko, poza Crabapple Hits. Miałem straszne ciśnienie, żeby je polecieć – bylem przekonany, że nie uda mi się wrócić do Whistler, tym bardziej że jest tyle innych miejsc do zwiedzenia.

W końcu nadszedł ostatni dzień tripa, pomyślałem, że jestem w formie życia, więc teraz albo nigdy. Rozgrzałem się na Dirt Merchant i A-line, potem na dwóch pierwszych hopach z Crabapples. Problematyczna była trzecia, duży step down, jakieś 18 m płaskiego z wybiciem w górę. Druga miała podobny profil, mimo że była mniejsza. Latałem ją bez spiny, więc uznałem, że jestem gotowy. I myślę, że bylem, ale na wybiciu coś poszło bardzo nie tak i w locie zrobiłem pól frontflipa, lądując na głowie i łamiąc kręgosłup.

Myślisz, że mógłbyś tego uniknąć, gdyby np. trasa była inaczej przygotowana, lepiej oznaczona?

Nie mam absolutnie nic do zarzucenia trasie i jej oznaczeniu, Crabapple Hits były latane przez dziesiątki osób każdego dnia, więc też nie będę zrzucał winy na wybicia. Shit happens. Również lepszym ode mnie.

Złamanie kręgosłupa to chyba najczarniejszy scenariusz dla każdego ridera. Nie wiem, co sam bym zrobił w takiej sytuacji. Jakie były Twoje pierwsze myśli po wypadku?

Pamiętam ten moment, jakby to było wczoraj. Jeszcze zanim bezwładnie zatrzymałem się na lądowaniu, wiedziałem, co się właśnie stało i że moje życie wywróciło się do góry nogami. Kiedy leżałem, nie mogąc się ruszyć, jedyne co chciałem zrobić to zadzwonić do narzeczonej i ja przeprosić za zniszczenie naszych marzeń.

Co Ci najbardziej pomogło w walce z tymi myślami?

Jej przyjazd do szpitala w Vancouver i genialne wsparcie, jakie miałem przede wszystkim z jej strony oraz ze strony pozostałych bliskich mi osób. Sam bym nie dał rady, bez dwóch zdań.

Michał Święciński Nikifor - rowerowy 1% podatku PIT

Co byś zmienił przed wypadkiem, z dzisiejszej perspektywy?

Ha, gdybym wiedział to wszystko, co wiem teraz… Przede wszystkim, jeździłbym więcej dirtu i nauczyłbym się bezpiecznie wywracać na wszystkie możliwe sposoby. Serio, apeluję tu do wszystkich: oceńcie sami, czy jesteście przygotowani na każdą możliwą ewentualność w locie. Jak grzyby po deszczu rosną rozmaite parki trampolin, korzystajcie, bo akrobatyka daje kolosalnie dużo. Umiejętność wywracania powinna być pierwszym, czego uczymy się na rowerze.

Druga sprawa, czasem warto odpuścić, jeśli nie jesteście w 100% pewni. I łatwiej zdobyć 10 tys. zł na jednego tripa w roku, niż na jeden miesiąc rehabilitacji. Co miesiąc. Jezus Maria, jaki ja byłem głupi!

Michał Święciński Nikifor - rowerowy 1% podatku PIT

Patrząc na ostatnie wypadki innych rowerzystów, złamanie kręgosłupa nie zawsze kończy się trwałym paraliżem. Jak to jest w Twoim przypadku?

Każdy uraz rdzenia jest inny. Nie jest to koniecznie przerwanie rdzenia, częściej zgniecenie czy uciśniecie, opuchlizna po złamaniu kręgów. Efekty są różne, Paul Bas na przykład odzyskał władzę w nogach po miesiącu od wypadku, kiedy minął tzw. szok rdzeniowy. Co innego ja lub Martyn Ashton – funkcje poniżej urazu nie wróciły nam samoistnie w następnych miesiącach po wypadku, co oznacza życie na wózku lub mozolne odzyskiwanie własnego ciała, dzień po dniu.

Medycyna i technologia ciągle się rozwija. Jakie są Twoje szanse powrotu na rower? Jakie przeszkody musisz jeszcze pokonać?

Medycyna nie oferuje obecnie nic sensownego, ale prawdopodobnie za kilkanaście lat urazy rdzenia będą wyleczalne. Na razie jedynym lekarstwem, które naprawdę działa, jest rehabilitacja. Lekarze nie dają mi szans, ale znam przypadki osób, które wygrzebały się z takich urazów jak mój, więc nie tracę nadziei. To jest też w tym wszystkim najtrudniejsze – ciągle przeć do przodu, mimo wszystko wierzyć i się nie poddawać, kiedy każda, z pozoru prosta czynność jest wyzwaniem, a życie, jak to życie, nie przestaje rzucać kłód pod nogi.

Jak wygląda Twoja rehabilitacja ponad 2 lata po wypadku? Co przyniosło najlepsze rezultaty, a co było stratą czasu?

Największą strata czasu był pobyt w państwowym ośrodku rehabilitacyjnym w Reptach, taka PRL-owska umieralnia. A niestety pierwsze miesiące są kluczowe. Po 4 miesiącach rozpocząłem rehabilitację w gabinetach Reha Krak i jestem przekonany, że lepiej trafić nie mogłem. Standardowy przebieg rehabilitacji wygląda każdego dnia podobnie. Najpierw około godzina rozciągania i ćwiczeń na tułów. Potem aktywności w siedzeniu, głównie stabilizacja tułowia i godzina ćwiczeń stojąc w ortezach, znowu tułów, równowaga, no i clue programu, czyli od niedawna chodzenie. Trzy godziny pracy na 100% możliwości, bez żadnej taryfy ulgowej, że „dziś mi się nie chce”. Musi się chcieć. Po południu staram się dorzucić przynajmniej godzinę ćwiczeń na dłonie i tricepsy albo spacer. Z tym jest rożnie, czasem po prostu już nie mam sil.

A co daje najlepsze efekty? Motywacja wynikająca z ostatecznej desperacji: my way or no way, mam tylko jedną szansę wyzdrowieć, więc muszę robić wszystko, co mogę w tym kierunku. To i ciągła wiara, że się uda. Bo uda się.

Michał Święciński Nikifor - rowerowy 1% podatku PIT

Czy po zakończeniu rehabilitacji, będziesz chciał wrócić do ekstremalnej jazdy?

Marzę o tym każdego dnia, ale myślę, że jak już się uda to osiągnąć, to będę w wieku, kiedy jazda enduro już nie hańbi ;) Z drugiej strony, w tym roku kupuję handbike’a do XC. Pierwsze jazdy będą zapewne ekstremalnie słabe, ale chciałbym w tym roku wrócić do lasu i znowu poczuć na twarzy błoto lub oberwać gałęzią. Prawdziwy rower to nie jest, ale i tak już nie mogę się doczekać!

Jakiej najważniejszej rady możesz udzielić ludziom, którzy mogą to zrobić bez żadnych ograniczeń?

Mniej ciśnienia w głowie, a więcej w oponach, niech to tylne koło zatańczy! :)


Więcej o Nikiforze znajdziesz na Facebooku: 1% dla Nikifora.


1% z podatku PIT

Zarówno Stiva, jak i Nikifora możesz wspomóc przelewem lub przekazując 1% z podatku PIT na wspierające ich organizacje pożytku publicznego:


Mariusz „Stiv” Nocoń

Fundacja Tacy Sami

KRS: 0000138202
Z dopiskiem: Mariusz Nocoń

Nr konta: 89 2030 0045 1110 0000 0394 4560
(z dopiskiem: Mariusz Nocoń)

 

Mariusz Stiv Nocoń - rowerowy 1% podatku PIT

Michał „Nikifor” Święciński

Fundacja pomocy osobom niepełnosprawnym „Słoneczko”

KRS: 0000186434
Z dopiskiem: Michał Święciński

Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
(z dopiskiem: subkonto 651/S, Michał Święciński – darowizna)

Michał Święciński Nikifor - rowerowy 1% podatku PIT


Zobacz też:

 

  1. Z dwa lata temu jechałem na kozią z gościem z zespołem Tourette’a nie jestem pewny czy to był Stiv ale pamietam tekst który mnie zmotywował i rozbawił jak powiedziałem, że ciężko sie w taki upał podjezdza a On z uśmiechem na twarzy, że z Tourettem jeszcze ciężej … Kur… Wypierd… H5 dla Was za determinacje.

  2. Dobry tekst do poczytania w sam raz przed sezonem.
    Daje do myślenia.

  3. Podziwiam szacun

  4. Szacun za tekst. Daje do myślenia. Zastanawiam się w jaki sposób najlepiej nauczyć się upadać, bo już jakiś czas temu mi zaświtała właśnie taka myśl. To jest szczególnie ważne dla ziomali którzy pracują przed kompem i ich stabilizacja ogólnie kuleje.

    1. 1Enduro – To może się rozeznasz i przedstawisz jakiś tutoirial upadania? Wbrew pozorom to nie jest głupie :D

      1. Jestem za.

  5. Poznałem Mariusza jakieś 14 lat temu to On zaraził mnie rowerową pasją,która trwa po dziś dzień.Pozdro Mario od Kikana :)

  6. Przeczytalam z dużą zachlannoscia bo sama miałam dwa wypadki na rowerze.

    Wielki szacunek za wielką miłość i determinacje dla obu.
    Dobrze ze to zamieściłes. Daje do myślenia.

Dodaj komentarz do tekstu Wszystkim nam brakuje dystansu

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Rower w sklepie czy online? Jest trzecia opcja: Serwisowe Punkty Odbioru

Sprzęt, Testy / 

Czy lepiej kupić nowy rower w Internecie, czy w lokalnym sklepie? Oba rozwiązania mają swoje zady i walety, o czym pisałem już w artykule o sprzedaży bezpośredniej. Ostatnio pojawiła się jednak trzecia opcja, która ma łączyć zalety dużego sklepu internetowego i zaufanego, fachowego serwisu: Serwisowe Punkty Odbioru


Usługę tą osobiście przetestowałem w ramach współpracy z oferującym ją sklepem CentrumRowerowe.pl.


Zalety kupowania on-line:

  • Niskie ceny.
  • Bardzo szeroka oferta dostępna „od ręki”.
  • Większy wybór modeli wyprzedażowych (często w pełnej rozmiarówce).
  • Zakupy o każdej porze, w dowolnym miejscu, w dresie i poplamionym podkoszulku.
  • Możliwość zwrotu bez podania przyczyny.

Zalety lokalnego sklepu i serwisu:

  • Dostajesz rower przygotowany do jazdy.
  • Nie martwisz się o ew. uszkodzenia powstałe w transporcie.
  • Odbierasz, kiedy Ci pasuje, bez kłótni z kurierem.
  • Moment odbioru przeżywasz jak Boże Narodzenie.
  • W razie pytań czy drobnych problemów zawsze możesz wpaść po poradę.
  • Również z gwarancji możesz skorzystać na miejscu, bez pakowania roweru (i kłótni z kurierem).
  • Wspierasz lokalny biznes prowadzony przez pasjonatów.

Jak widać, zakup na miejscu ma sporo zalet… Niestety są one okupione wyższą ceną i często przeciągającym się procesem zamawiania (który sklep ma na stanie kilka modeli enduro w różnych rozmiarach do wyboru?). Zależność tę doskonale rozumieją właściciele Centrum Rowerowego, którzy wprowadzili nietypową opcję dostawy.

Serwisowe Punkty Odbioru – co to jest?

TL;DR: kupujesz w sklepie internetowym, odbierasz w lokalnym serwisie.

Masz więc dostęp do oferty nieosiągalnej dla lokalnych sklepików (kiedy piszę ten artykuł, wyświetla mi się 1111 rowerów, m.in. Kross, NS Bikes, Kellys, Romet, Ghost, GT, Author…), ale nie musisz się martwić przesyłką i przygotowaniem roweru do jazdy.

Gdzie mogę odebrać swój nowy rower?

Na liście serwisów współpracujących z CentrumRowerowe.pl są aktualnie 194 miejsca z całej Polski.

Ile to kosztuje?

Cena jest do zniesienia, bo wynosi… 0 PLN, o ile rower kosztuje powyżej 1500 zł.


Jak to działa w praktyce?

Uchylę Ci rąbka tajemnicy, że buduję customowy rower dla żony na bazie Moona 2.0, w którym tak bardzo się zakochała podczas testu długodystansowego. Wybór tego roweru uznałem za dobry sposób sprawdzenia punktu odbioru – dokładnie rok temu wyjąłem swojego testowego Moona z kartonu, który trafił do mnie bezpośrednio z fabryki. Pierwsze co zrobiłem, to pognałem do serwisu na serwis Reverba, prostowanie haka przerzutki i poprawienie prowadzenia przewodów… Gdybym odbierał rower w sklepie, te drobne upierdliwości na pewno zostałyby zawczasu wyeliminowane.

Serwisowe Punkty Odbioru CentrumRowerowe.pl

Zamówienie złożyłem w poniedziałek wieczorem. W Katowicach miałem do wyboru dwa punkty odbioru. Jako że mój ulubiony mBike nie był żadnym z nich, wybrałem serwis 13bikes, niegdyś prowadzony przez dobrego znajomego.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 serwis

Po zmianie właściciela, mój kontakt ze sklepem się urwał, więc byłem ciekaw, co się zmieniło. W imię obiektywizmu serwis nie został uprzedzony o akcji. Było to o tyle istotne, że przez brak znajomości zostałem potraktowany jak każdy inny klient. W przeciwnym wypadku test jakości usługi byłby równie rzetelnym źródłem informacji, co wieczorne wydanie Wiadomości TVP. Poprosiłem tylko o możliwość zrobienia zdjęć podczas składania roweru.

Serwisowe Punkty Odbioru CentrumRowerowe.pl

Przy zamówieniu wybrałem więc „swój” punkt odbioru, sprawdziłem dane przekazywane sklepowi (imię, nazwisko i numer telefonu) i ucieszyłem się z automatycznie przyznanego rabatu za poprzednie zakupy.

Przewidywany czas realizacji wyświetlony przy zamówieniu wynosił 3-5 dni. W czwartek koło południa dostałem informację od serwisu, że rower jest na miejscu.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017

Rower został przygotowany w mojej obecności, więc miałem możliwość dokładnego przyjrzenia się, co wchodzi w skład usługi.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 dokręcanie na moment

Zaczyna się oczywiście od poskręcania roweru do kupy. Poza latającą luzem kierownicą, którą trudno byłoby przeoczyć, wszystkie śruby (zawieszenie, korba, kokpit, zacisk sztycy…) są sprawdzane kluczem dynamometrycznym. Kiedy ostatnio dokręcałeś na moment wszystkie śruby w swoim rowerze…? No właśnie. Dlatego warto mieć to ogarnięte już na starcie.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 regulacja hamulców

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 regulacja hamulców

Kiedy rower jest już w jednym kawałku, pora na regulację hamulców. W razie czego poprawiane są też skrzywione w transporcie tarcze – podobno zdarza się to stosunkowo często.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 regulacja przerzutki XT

Kolejny etap to regulacja przerzutki. Niby banał, ale przy kasetach o szerokim zakresie wymagana jest precyzja, o której raczej nie myśli się na linii produkcyjnej… Podobnie jak o sprawdzeniu, czy długość łańcucha jest prawidłowa. Do tego dochodzi wspomniane wcześniej ryzyko skrzywienia haka przerzutki w transporcie. Na szczęście w tym przypadku hak był prosty.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017

Sprawdzany jest też naciąg szprych. W tańszych rowerach często wymaga on ręki fachowca. Tutaj nie było takiej potrzeby, można z tym poczekać do pierwszego przeglądu (tzw. gwarancyjnego).

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017

Ogólnie, obeszło się bez problemów. Rozczarowanie, prawda? Gdyby na przykład zdarzyło się, że Reverb wymaga przeglądu lub hamulce nie są idealnie odpowietrzone, wszystkim martwi się serwis. Tego typu nieprzewidziane problemy są rozwiązywane w ciągu 3 dni roboczych.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 regulacja zawieszenia

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 ustawianie zawieszenia

Jako że operacja przebiegała gładko, po kilkudziesięciominutowym przygotowaniu przeszliśmy do ustawień roweru. Tutaj szacun dla serwisanta – „na oko” ocenił ciśnienia w amortyzatorze i damperze z błędem poniżej 5% sagu ;)

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 kontrola Reverb

Wydawałoby się, że jeśli kupujesz rower za >10 tys. zł, powinieneś sobie poradzić z ustawieniem zawieszenia, siodła czy klamek, ale podobno mój optymizm jest mocno przesadzony. Poza pomocą z ustawieniem amortyzacji, kokpitu i ciśnienia w oponach, klient dostaje też miniszkolenie z obsługi sztycy regulowanej czy sprzęgła przerzutki.

Kross Moon 2.0 2017 masa

Akcję zwieńczyło obowiązkowe ważenie.


Wady?

Najbardziej oczywista wada zakupów on-line to brak możliwości przymiarki. Serwisowy Punkt Odbioru niestety nic w tej kwestii nie zmienia. Warto jednak pamiętać, że kupując w internecie, masz 14 dni na zwrot roweru, jeśli po pierwszych przymiarkach okaże się, że wybrany rozmiar zupełnie Ci nie leży.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017 regulacja zawieszenia

Mniejszy minus to trochę bardziej skomplikowana procedura gwarancyjna. Gwarantem jest sklep internetowy, a nie serwis. Więc nawet, jeśli usterkę będzie można naprawić na miejscu, konieczne będzie załatwienie tego za pośrednictwem sprzedawcy.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe

Trzecia i ostatnia wada jest bardziej dyskusyjna. Jest nią mniejszy zysk lokalnego sklepu. Nie zarabia on na marży, a dostaje jedynie wynagrodzenie za usługę. Przez to nie namówisz serwisanta na wykonanie drobnych upgrade’ów w cenie roweru (np. założenie opon tubeless). Z drugiej strony, i tak coraz mniej ludzi ceni interesy lokalnego biznesu ponad własne oszczędności… Jeśli i tak kupujesz on-line, czemu by nie dać od siebie chociaż tyle? Sytuacja, w której sklepy internetowe dzielą się w ten sposób zyskiem z lokalnymi przedsiębiorcami, wydaje się uczciwym kompromisem. I w najbliższej przyszłości raczej nieuniknionym.

Serwisowe Punkty Odbioru Centrum Rowerowe Kross Moon 2.0 2017


Podsumowanie

Przetestowanie usługi Serwisowych Punktów Odbioru nie było wielkim wyzwaniem. Najpierw kilka kliknięć, po dwóch dniach wycieczka do pobliskiego serwisu, staranne zweryfikowanie jakości przygotowania roweru i… gotowe. Usługa po prostu działa, i działa bardzo dobrze.

Serwis opuściłem z rowerem ustawionym tak, jak sam bym to zrobił po wielu latach zbierania doświadczeń. Jeżdżę na wielu różnych rowerach i mam wszelkie potrzebne narzędzia (klucz dynamometryczny, manometr, pompkę do dampera, klucz do kasety, skuwacz…), dlatego wykonanie takiego podstawowego setupu nie stanowiłoby dla mnie problemu. Ale łatwo jest zapomnieć, że każdy kiedyś kupuje swojego pierwszego fulla, czy jakikolwiek porządny sprzęt po dłuższej przerwie. Dla takiej osoby, odebranie w pełni przygotowanego roweru bardzo ułatwi (re)start.

Kross Moon 2.0 2017 Wooyek 1Enduro

Kross Moon 2.0 2017

Kross Moon 2.0 2017

Dużo ciekawsze jest jednak znaczenie tej sprzedażowej nowinki w kontekście zmian w całej branży. Wszystko wskazuje na to, że niedługo większość z nas tak właśnie będzie kupować nowy rower: wybierając model on-line (kto ma czas na wycieczki po sklepach?), ale odbierając i obsługując go w fachowym serwisie na miejscu (kto ma czas na pakowanie i odsyłanie roweru z każdą pierdołą?).

Więcej o przyszłości sklepów rowerowych napiszę już w kolejnym artykule. A na razie, polecam Ci sprawdzenie oferty CentrumRowerowe.pl i życzę, żebyś jak najszybciej samodzielnie przetestował opisaną tu usługę!


Zobacz powiązane wpisy:

 

  1. Jest pewien problem. Serwis serwisowi nie równy i z powtarzalną jakością usługi może być ciężko.

    1. Zgadza się – warto wybrać znajomy serwis :) No i ostatecznie odbierasz rower osobiście, więc masz możliwość sprawdzenia wszystkiego własnoręcznie.

      1. Jeśli wiesz jak samodzielnie sprawdzić, czy zrobili wszystko co trzeba to też sam potrafiłbyś to wykonać ;)

        1. Zauważyć że hamulec nie hamuje, a samodzielnie go odpowietrzyć to nie jest to samo ;)

    2. Dlatego w większych miastach jest więcej niż jeden taki punkt odbioru. Możesz poczytać opinie i wybrać lepiej oceniany lub swój ulubiony (jeśli taki posiadasz).

  2. Zawsze dobrze jest mieć wybór :) czy samodzielne złożyć rower lub dać do serwisu. Kupowałem 3 x rower przez internet. Zawsze podawałem jak najwięcej szczegółów co do spodziewanych ustawień i nigdy się nie zawiodłem. Nigdy krzywych haków, tarcz czy konieczności naciągania szprych. Nie musiałem też odsyłać roweru do producenta z jakiegokolwiek powodu. Niektórzy producenci dają w zestawie pompkę do amora czy też klucz dynamometryczny tak więc nie koniecznie zawsze musi to być kłopot. Dodam, że nie jestem melepetą „mechanicznym” ani też szczególnie zdolnym mechanikiem a z wielką przyjemnością skręciłem kilka śrub wg łopatologicznej instrukcji. Chcę tylko powiedzieć, że naprawdę dobrze, że jest możliwość skorzystania z fachowego serwisu ale nie czyniłbym z tego konieczności. Za to serwisy raczej powinny pogodzić się z faktem, że coraz rzadziej przyjdzie im zarobić 20-30% na sprzedaży roweru za to bez problemu będą mogły zarobić na serwisie coraz bardziej skomplikowanych i precyzyjnych „maszyn” zwłaszcza fachowym.

    1. Jasne, absolutnie nie traktuję tego jako konieczność! Dla niektórych to może być frajda sama w sobie, wyjąć z kartonu rower cały w gąbkach i własnoręcznie go rozdziewiczyć ;)

      Ale nie każdy ma takie mechaniczne zacięcie. Łatwo sobie wyobrazić, że po wydaniu kilku tysięcy na rower, chciałoby się mieć od początku wszystko tip-top. Tak jak napisałeś: dobrze jest mieć wybór.

  3. Wszystko ładnie pięknie ale na liście SPO nie ma moich ulubionych sklepów rowerowych w Wlkp. Sprawdzonych i zaprzyjaźnionych.

    Szit. ;-)

    Ale dobrze wiedzieć – next time bedzie brane pod uwage.

    //shit #2: znów dodałem kometarz tam gdzie nie trzeba przez to infinity

    1. No mojego ulubionego też nie było. Ale jak się okazało, czasem można dać szansę innym ;)

  4. Będzie więcej na YouTube? :D

    1. Na pewno będą proste, krótkie filmiki wzbogacające artykuły. A potem się zobaczy ;)

  5. Ten serwis w ktorym odebrales Moona jest naprawde ok. Jako jedyny oferuje planowanie mufy suportowej.
    W wiekszosci serwisow slyszalem tekst „tego juz nie trzeba robic”

    1. Haha :D Jak jeszcze serwis prowadził Simsey (znajomy, o którym pisałem w artykule), to sam mu sugerowałem, żeby kupił narzędzia do tego :) Jak widać, opłaciła się inwestycja (wtedy chyba coś koło 9 stów?) ;)

  6. Czyżby śmy mieli tego samego znajomego, ostatnim właścicielem 13bikes był Zuber, nie mów że Hanys Ci rower kiejśik rychtowoł

    1. No raczej! Jak zaczynałem coś więcej jeździć w górach, to rower tylko u Arka robiłem. Zresztą parę wspólnych wypadów na Skrzyczne też zaliczyliśmy :)

  7. Nie oszukujmy się :) SPO tylko rower składa i wydaje…. zarobek jest symboliczny dla serwisu. Na fajerwerki przy odbiorze bym nie liczył ;)

  8. O ile zimą na takie ustawianie jest czas , to teraz w sezonie raczej będzie o to ciężko , no chyba , że serwis nie cieszy się popularnością :) U mnie zapisy najszybciej na 23 marca :) . Z drugiej strony, taki klient SPO może zawsze okazać się stałym klientem sklepu i serwisu. Zresztą ja nie jestem obiektywny i to moja prywatna na ten temat opinia :)

  9. Ja dostałem swojego rumaka enduro w kartonie z zamontowanym już reverbem (dzięki uprzejmości sprzedawcy), przykręciłem kierownice, potem pedały, ustawienie ciśnienia amorów, opon i gotowe. Nie mam kluczy specjalistycznych itp. Prosta sprawa. Ale dobrze, że jest i taka możliwość, o której piszesz.

    Lokalny serwis okazał się bardziej pomocny po sezonie. Dałem rower do odpowietrzenia i ponownego przelania hamulców, oraz skrócenia przedniego przewodu. Jednak jest to serwis, do którego mam zaufanie.

  10. „z błędem poniżej 5% sagu” – chodzi o 5% czy o 5 punktów procentowych? Pierwsze – niewiarygodne, drugie – żadna sztuka.

    1. 5 punktów procentowych. Jeśli tylko patrząc na kogoś (nie pytając o masę) jesteś w stanie napompować amortyzator i damper tak, żeby wstrzelić się w 25-30%, to gratuluję! :)

  11. Brak na liście marek Canyona :|

    1. Jakich marek? Na jakiej liście?

      1. Źle się wyraziłem, są: Kross, NS Bikes, Kellys, Romet, Ghost, GT, Author a nie ma Canyona. A to jeden z przodowników sprzedaży internetowej :)

        1. Bo to jest lista marek dostępnych w CentrumRowerowe.pl – Canyon sprzedaje tylko bezpośrednio, w swoim sklepie.

  12. Bartosz Przepiórkowski

    W tym roku kupuje pierwszy rower Trail/AM/Enduro na sztywnej ramie. Bedzie moze jakis „buying guide” dla sztywniakow do 4500 zl?
    Pozdrawiam

    1. Tak, planuję coś takiego, a póki co polecam listę wszystkich modeli:
      http://www.1enduro.pl/rowery-enduro-trail-full-hardtail-15000-zl-2017/

      1. Bartosz Przepiórkowski

        Dziekuje, przejrzalem wszystkie sztywniaki z listy juz wczesniej. Codziennie wchodze na bloga z nadzieja na artykul o hardtailach.

        W oko wpadły mi dwa rowery:
        – NS Bikes Djambo 2 w cenie 4000 zl
        – Commencal meta ht am origin 4400 zl
        – Octane One Prone

        Na wiosne napisze do Pana Michala jesli mozna i Enduro Trophy :).

        Pozdrawiam

  13. IRENEUSZ PIĘTOŃ

    A czy w tych 1111 rowerach widać gdzieś CANYONY?

  14. Kupilem Canyona za jakies tam 10 tys. Pojechalem do serwisu gdzie mnie znaja sklep z rowerami Scott i uslyszale ze za serwis powinni skasowac mnie razy dwa bo kupilem rower w kartonie przez internet. Moze to byl zart. Ale zmienilem serwis po wielu latach. Jakos dziwnie sie poczulem.

  15. Jutro jadę na przymiarkę takiego krossa

  16. Szkoda, że nie mają Dartmoora :(

  17. Planuję kupić ten rower tylko mam problem z doborem rozmiaru.Może mi ktoś pomóc mój wzrost to 183 wewnętrzna długość nogi to 83 cm.

  18. mam xl i 195cm wzrostu, długość nogi 87cm i moje odczucia są takie, że mieszczę się ledwo co w dolnej granicy rozmiaru xl – moim zdaniem ten rower jest naprawdę duży

  19. Cóż… ja zamówiłem swojego Moona z centrumrowerowe.pl. Na wysyłkę czekałem 12 dni (!), mimo, że codziennie zapewniali, że „jutro już na pewno” wyślą rower. Na złożenie przez serwis – 4 dni.

    Cóż, widocznie serwisant woli regulować przerzutki w pordzewiałych rowerach za 200 zeta niż pozyskać nowego, stałego klienta.

    Jeśli chodzi o centrumrowerowe.pl, to nigdy więcej już tam nic nie kupię.

  20. Marcin Knapik "Szuwar"

    Nie każdy jest Ziomkiem z pierwszych stron rowerowych gazet i w przypadku mojej klientki sprawa wyglądała tak.
    Kupiła rower Kross Moon 2,0 rocznik 2016. w CentrumRowerowym odbiór w jednym punkcie Katowicach.
    Serwisantom nawet kół się nie chciało napompować bo było 0,5 bar, klucza dynamometrycznego też chyba nie widział,
    O amortyzatorze nie wspomnę, sztyca miała 1,5 sagu, od dołu rozcienięta bo oleju wylało się sporo cała rama w oleju.
    No cóż przyszła Pani co się nie zna, odebrała rower bo miał koła przykręcona i tyle, A że sztyca niesprawna to się wytnie i nikt nie zauważy.
    Nie polecam!!!!!!!

  21. Michał, taki pomysł mam, nie wiem czy dobry :-)
    Jestem nowy, kupuję swego pierwszego fulla, uczę się jazdy a o podstawach ustawień czy serwisu nie mam zielonego pojęcia.
    Rower kupuje w UK bo taniej i marka niedostępna w Polsce.
    Żyjemy w erze Amazon, eBay itp a zakupy online za chwilę zdominują nawet bułki i chleb (no w Polsce może za dłuższą chwilę).
    Do tego jetem przekonany że takich jak ja „panów z brzuszkiem zza biurka” nie mających pojęcia o ustawieniach i serwisie jest dużo więcej niż „małolatów zapaleńców co znają się na wszystkim”. Do tego pan z brzuszkiem płaci i za swój rower i za rower młodego.
    Do meritum – jakby powiedzieli na komisji śledczej – myślę że ludzie wydawaliby więcej pieniędzy i składali, serwisowali, apgrejdowali swe rumaki w lokalnych serwisach gdyby tylko byli pewni ich fachowości i tego że nie naciągną ich na hajc (za moich czasów – w latach 80tych był hajc, hajs powstał dopiero pod koniec 90tych :-)
    Może więc warto, dla obopólnej korzyści, stworzyć jakąś listę/ranking dobrych sprawdzonych serwisów.
    Taka to u mnie ideła zaświtała.
    Pozdrawiam

    1. Janek, idea jest szczytna, ale niemożliwa do zrealizowania… Myślę, że w Polsce jest kilka tysięcy sklepów/serwisów. Jak je ocenić? Na jakiej podstawie? Kto to zbierze do kupy?

      Niestety, trzeba dla danej lokalizacji szukać „ręcznie”, przekopując opinie na forach, czy posty na FB…

Dodaj komentarz do tekstu Rower w sklepie czy online? Jest trzecia opcja: Serwisowe Punkty Odbioru

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Naklejki 1Enduro!

Blog, Trendy / 

Naklejki 1Enduro to najprostszy sposób na zwiększenie zajebistości roweru!


Naklejki mają rozmiar ok. 97×25 mm, są drukowane na białej folii, wycinane po obrysie i zabezpieczone laminatem – dzięki czemu nie blakną i są odporne na ścieranie np. przy wycieraniu błota po epickim tripie w Bieszczadach. Standardowo otrzymasz 5 naklejek, jeśli masz specjalne życzenia – napisz! :)


Żeby je dostać, musisz tylko przelać dowolnie wybraną kwotę* na moje konto na Kajmanach:

14 1140 2004 0000 3502 3424 7300
(Michał Lalik)

…lub PayPalem: wooyek@gmail.com

…i przesłać adres do wysyłki na michal@1enduro.pl.


* Dlaczego nie ma podanej ceny? Zamawiając naklejki, przede wszystkim dokładasz cegiełkę do rozwoju bloga, również reklamując go naklejką na rowerze, samochodzie, motocyklu czy lodówce – za co ogromnie Ci dziękuję!

O wsparciu finansowym, chciałbym żebyś zadecydował sam :)


Naklejki 1Enduro

Naklejki 1Enduro

Naklejki 1Enduro

Naklejki 1Enduro

Naklejki 1Enduro

Naklejki 1Enduro

1enduro naklejki


 

  1. Jakie wymiary mają naklejki?

  2. Są na foli bezbarwnej czy na białej?

    1. Na białej, ale wycinane po obrysie, więc po oderwaniu zostaje sam biało-niebieski wzór z czarnym tłem. W relacji ze Ślęży jest zdjęcie naklejonej :)
      http://www.1enduro.pl/hajlajtsy-emtb-enduro-sleza/

  3. Hej! Czy możesz dodać jakąś inną formę płatności? Skrill lub Paypal.

  4. Możesz mi jedną podrzucić do roboty??

  5. Są jeszcze dostępne?

    1. Cala kupka ;)

  6. Czy dalej są dostępne naklejeczki?
    Ps. Fajny blog ;-)

    1. Dzięki :) Naklejki są dostępne nieustannie :)

  7. świetna robota ! czytam na okrągło i na bieżąco :)
    pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy

  8. Siema!
    Masz jeszcze te naklejki?
    Chciałbym zamówić jedną partię (5 szt.)…

    1. Tak, nawet z nowego rzutu, lepszej jakości :)

  9. Wysyłka do UK jest możliwa?

  10. Sa jeszcze?

  11. Wystawiasz fakturę vat 23% :)?

  12. Za ile naklejki ?

    1. Wszystkie informacje znajdziesz w tekście powyżej ;)

  13. Da się z tobą popisać na fb bo chce kupić rower i bys polecił

  14. Witam, czy naklejki dalej są dostępne?

    1. Tak, zawsze i nieustannie ;)

      1. Przelew został zrobiony :)

  15. Ile przelać aby nie było wstydu?

    1. Wsparcie jakąkolwiek kwotą na pewno nie będzie powodem do wstydu :)

  16. Trza się będzie za łanendurzyć ;) zarychlebiony już na ramie jestem
    Będzie na święta ;)

  17. Spoko są te nakleje , proszę taki komplet za pobraniem .

    1. Za pobraniem nie da rady ;)

  18. Łuaksz Wiśniewski

    Proste, że biorę

  19. Hey!
    Dziś dostałem kopertę z naklejkami! Dzięki!
    2 Kaski już obklejone, w kolejce 3 rowery (bo narazie jeszcze brudne) :-)
    Mam jeszcze jedna bonusową, walnął bym na auto ale nie wiem czy na myjni nie zmyją :-)

    Pozdro

  20. Dzięki za naklejki,nie spodziewałem się aż tylu ☺,super.Pozdrawiam

  21. Dzięki! ja również dostałem dwa więcej niż się spodziewałem! :) pozdrawiam

  22. Jak długo czeka sie na naklejki? U mnie minęły ponad 2 tygodnie i pewnie już zostałem zapomniany :(

    1. Na jakie nazwisko zamawiałeś? Na „Marcin Maj” nie mam żadnego maila ani przelewu :(

      1. Na podobne ;) Właśnie przyszły. Więcej niż chciałem nawet. Rozdam znajomym rowerzystom MTB. Dzięki :)

  23. Dzięki za naklejki, są super!

    1. Cieszę się, miłej jazdy :) Tylko ostrożnie z szybkością +10% ;)

  24. Michal kiedy mogę się spodziewać naklejek?Chce je zabrać ze sobą na czarny ląd,wyjazd za niedługo.

    1. Cześć Marcin! Na pewno będą w tym tygodniu – wysłałem wczoraj :)

      1. Doszły dziś,super sie

  25. Cegiełka dolozona☺
    Teraz tylko pozostaje czekać na listonosza☺

  26. doszly dzieki polowa juz rozdana.

  27. Są jeszcze dostępne?

  28. Witam, już elegancko wszystko przelane, ile oczekuje się na te bajeranckie wlepy?

    1. Wysyłam listem zwykłym, więc zazwyczaj ok. tygodnia.

      1. Super w takim razie czekam!

Dodaj komentarz do tekstu Naklejki 1Enduro!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top