Hajlajtsy: Mistrzostwa Polski Enduro Świeradów Zdrój

Hajlajtsy, Opinie, Zawody / 

14 czerwca miały miejsce najważniejsze zawody w tym sezonie: pierwsze w historii Mistrzostwa Polski enduro. Wypadałoby się cieszyć, że doczekaliśmy się imprezy takiej rangi i że Polski Związek Kolarski wspiera nas bardziej, niż UCI wspiera Enduro World Series (bo Mistrzostw Świata enduro wciąż nie ma). Wypadałoby, ale jednak wydarzenie delikatnie mówiąc, nie spotkało się z gorącym przyjęciem ze strony zawodników… Ale nie uprzedzajmy faktów.

13 minut jazdy i już jestem Mistrzem Polski…?

Na początek trzeba niektórym wyjaśnić, czym są Mistrzostwa w MTB. Wielu oburza się pisząc, że Mistrzem powinien zostać zawodnik, który najlepiej poradzi sobie z całym sezonem ciężkich bojów, na różnych zawodach, na różnych trasach, w różnych warunkach i w ogóle. Wiadomo, czasem ma się gorsze dni, czasem komuś jakaś trasa nie leży, czasem zdarzy się awaria sprzętu albo organizator nawali – rozumiesz, o co mi chodzi. No więc to nie to.

W każdej dyscyplinie kolarskiej, Mistrzostwa (kraju, Europy, Świata, Drogi Mlecznej…) są pojedynczą imprezą. To co opisałem powyżej, to puchar (kraju, Europy…), a zwycięzca klasyfikacji generalnej całego cyklu jest mianowany np. Mistrzem Pucharu Świata. Jak dla mnie, brzmi całkiem spoko, ale jednak na Mistrza Świata poleci więcej lasek, więc każdy chce zgarnąć właśnie ten tytuł. Zwłaszcza, że przy okazji dają gratisową koszulkę w barwach narodowych, a Mistrzowi Świata koszulkę z tęczą UCI, która jest jedyną tęczą jaką facet może z dumą nosić bez całowania się z innym facetem.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Organizator

Czy to uczciwe i miarodajne? Niby nie. Ale z drugiej strony, wybaczcie frazes, ale trasa jest taka sama dla każdego, a prawdziwy Mistrz powinien sobie poradzić niezależnie od narzuconych mu warunków. A jak już wybitnie komuś charakter miejscówki nie siądzie (bo np. jest bardzo kondycyjny, a on jest mistrzem pionowych rockgardenów), to zawsze może poczekać do następnego roku – nie zdarza się, żeby Mistrzostwa były organizowane dwa razy z rzędu w tym samym miejscu.

Więc podsumowując: Mistrzostwa w MTB to szybki szpil, jeden strzał i sława na wieki. W przypadku zawodów w Świeradowie ten szpil trwał dokładnie 13 minut i 20 sekund. Co sprowadza nas do kwestii areny zmagań zawodników…

Trasa, czyli lekko kuriozalne kontrowersje

13 minut to niewiele – powie Ci to każda dziewczyna. W regulaminie innego cyklu zawodów widnieje nawet zapis, że czas najszybszych zawodników powinien przekraczać 15 minut (regulamin MP mówił o 10 minutach, więc w papierach wszystko gra). Trzeba przyznać, że od zawodów tej rangi można by oczekiwać więcej ścigania, zwłaszcza porównując do odbywających się tydzień wcześniej hardkorów w Mieroszowie.

Chodzi między innymi o to, żeby uniknąć zbyt małych różnic czasów. Tego problemu jednak nie było, bo zawodnik, który dojechał jako drugi, stracił do zwycięzcy aż 47 sekund.

Druga sprawa to jednak nazwa „enduro”, czyli całe to nieszczęsne „endurance”. Można dyskutować, czy 13-14 minut to wystarczająco długo, żeby wykazać się nie tylko siłą i szybkością, ale też wytrzymałością. Nie zapominaj jednak, że trasa to nie tylko OS-y, a dojazdówki też potrafią zmęczyć. Cała pętla miała około 33 km i 1500 m przewyższenia, więc podobnie, jak u „konkurencji”. Szkoda tylko, że limity czasowe były baaardzo luźne. Więcej wysiłku między odcinkami zamknęłoby usta jęczybułom. Wiem wiem, spina na dojazdówkach nie jest w enduro pożądana, ale cholera, mówimy tu o Mistrzostwach Polski!

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Marcin Hajdecki

Najbardziej kuriozalne kontrowersje dotyczą jednak nie długości, a charakteru trasy. Rzekomo była ona ustawiona pod zawodników i rowery DH, bo była „dzida w dół” po kamcorach, bez zakrętów i sekcji kondycyjnych. To nic, że:

  • wszystkie odcinki były naturalnymi górskimi szlakami, wręcz klasykami enduro;
  • na wszystkich odcinkach odbywały się już wcześniej zawody innych serii (nikt nie narzekał);
  • wszyscy zwycięzcy jechali na rowerach enduro;
  • trasy DH wyglądają zupełnie inaczej – są pokręcone jak świński ogon, techniczne, z dużą ilością sztucznych przeszkód, wygrabione z luźnych kamieni itp.;
  • patrząc na nagrania przejazdów (OS2, OS3+4) odnoszę jednak wrażenie, że było gdzie popedałować, a i kierownica nieraz się przydała do innych celów niż przyczepienie hamulców;
  • brak większej liczby zakrętów w dużym stopniu rekompensował bogaty wybór linii przejazdu;
  • na innych zawodach jakoś nie słychać narzekania, kiedy na odcinkach nie ma podjazdów (skąd nagle wszyscy są takimi fanami uphillu?).

Po prostu kolejny raz środowisko enduro cierpi na ból dupy z powodu tego, że wszystkie fanty zgarnęli zjazdowcy… Przy okazji dostarczając kolejny dowód na to, że chcemy, aby trasy zawodów enduro bardziej przypominały trasy DH, o czym wspominałem ostatnio, nawet jeśli mówimy coś dokładnie odwrotnego.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Mariola Szleger Happy Photo Sunday

Co jeszcze można było usłyszeć ciekawego o trasie?

  • Że była totalnie nieprzygotowana: jakby została perfekcyjnie przygotowana, byłoby jojczenie na „grabienie szlaków” i „układanie kamieni”, bo w końcu enduro to jazda w terenie zastanym, prawda? Trzeba jednak przyznać, że na MP warunki powinny być jak najbardziej zbliżone dla wszystkich zawodników, więc latające po trasie kamcory i gałęzie wypadałoby uprzątnąć…
  • Że była niebezpieczna: to fakt, żeby wygrać, trzeba było jechać cholernie szybko po zupełnie nieprzewidywalnej nawierzchni i mi też się nie podoba przedkładanie odwagi/głupoty nad technikę czy kondycję. Wytyczenie kilku szykan odchodzących od głównego szlaku w najszybszych miejscach znacząco podniosłoby poziom bezpieczeństwa. Ale z drugiej strony – jak tylko wspomnisz o niebezpieczeństwie w enduro, Ci sami hejterzy bankowo zaproponują Ci przerzucenie się na bierki.
  • Że była tak sobie oznaczona: zgubić się raczej nie dało, ale w obliczu ostatnich kontrowersji… MP zasługują na pełne otaśmowanie odcinków, żeby nie było znowu płaczu, że ktoś ominął jakiś kamień.
  • Że najlepsze fragmenty zostały skasowane przez tzw. „leśników” (a tak naprawdę RDOŚ, która z leśnikami niewiele ma wspólnego) i w ostatniej chwili wymuszony został dwukrotny przejazd ostatniego odcinka. Podobne akcje miały miejsce już wcześniej, również u innych organizatorów, więc cóż – w naszych realiach shit happens… Choć przyznaję, że dla zawodników to jednak niezła lipa. Zawody tej rangi powinny być z dużym wyprzedzeniem dopięte na ostatni guzik, a w razie czego zorganizowane w innej, „bezpieczniejszej” lokalizacji. Zwłaszcza że okres lęgowy cietrzewia (który mocno okroił OS2 – serio!) jest eventem raczej dość przewidywalnym. Chyba, że z tych cietrzewi takie jebaki, że nigdy nie wiadomo, kiedy je najdzie ochota. Kto je tam wie…
sad

Zamiast narzekać, warto sprawdzić trasę samemu – organizator udostępnia track GPX.

Hejt: geneza i skutki

Jak widać, trasa trochę kontrowersji wzbudziła, ale nie powiedziałbym, że była jakąś totalną wtopą. Skąd więc tyle jojczenia? Mistrzostwa Polski zostały zorganizowane w ramach Enduro Trophy i to niestety jest moim zdaniem odpowiedzią na wszystkie pytania. Organizator ET niestety nagrabił sobie w przeszłości kilkoma dziwnymi akcjami i wiele osób dożywotnio odpuściło sobie jego imprezy, nie wnikając zbytnio w szczegóły. Inne serie w ostatnich sezonach wskoczyły na wyższy poziom organizacji, ale większość osób bojkotuje ET jeszcze za grzechy sprzed 3-4 lat i ze względu na osobiste animozje.

Efektem tego była kiepska frekwencja. Albo nawet tragiczna. No dobra, tak naprawdę była katastrofalna. W każdych kolejnych hajlajtsach nie mogłem się nadziwić, ilu ludziom chce się tego roku startować, a tymczasem na teoretycznie najważniejsze zawody przyjechało niecałe 90 osób… Praktycznie wszystkie inne imprezy w tym sezonie przyciągnęły 2 razy więcej zawodników i zawodniczek!

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Vasco

Nie tylko o ilość jednak chodzi, ale o jakość. W Mistrzostwach Polski nie liczy się udział, liczy się zwycięstwo – sorry, ale tak jest. Zwraca się uwagę głównie na czoło stawki, na ludzi którzy walczą o koszulkę z orzełkiem na cycu. Zrobiłem więc małe podsumowanie tegorocznych zawodów i zebrałem nazwiska zawodników finiszujących do tej pory w Top 5 (kolejność przypadkowa): Motyka, Zasada, Jędrzejewski, Baliński, Rusnak, Perin, Ciok, Kwaśny, Dębiec, Jonkisz, Brzózka. Z tych jedenastu asów w Świeradowie pojawiło się zaledwie czterech. Było też 5 szybkich pań, ale w tym sezonie bywało już (o wiele) lepiej.

Plusy dodatnie

Jak widać, narzekania było całkiem sporo, ale były też pozytywy. Przede wszystkim pierwszy raz na Enduro Trophy zagościł precyzyjny pomiar czasu fotokomórką, dzięki czemu odpadły związane z tym kontrowersje z dawnych czasów. Ogólnie organizacja była dość sprawna – w większości przypadków czasy otwarcia OS-ów pokrywały się z planem, co nie jest oczywistością u żadnego z organizatorów.

Kolejna sprawa to dwukrotny przejazd ostatniego odcinka. Może się do wydawać wielką wadą, jednak zdecydowanej większości uczestników zupełnie to nie przeszkadzało. Możliwość poprawienia własnego czasu to fajna atrakcja, upraszcza to też znacznie logistykę (pomiar czasu), więc w przyszłości nie obrażałbym się na takie rozwiązanie.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Mariola Szleger Happy Photo Sunday

Wszyscy chwalili też klimat zawodów. Tradycją jest już, że w enduro można liczyć na luźną atmosferę i świetnych ludzi i ranga imprezy nic tu nie zmieniła.

W zasadzie to ranga imprezy ogólnie nic nie zmieniła. Bo choć przetarcie szlaku we współpracy z PZKol trzeba uznać za wielki wyczyn (patrz sytuacja z UCI), to jednak oceniając wkład Związku nasuwa się pytanie…

Czy enduro potrzebuje Mistrzostw Polski?

Czytając moje argumenty możesz odnieść wrażenie, że bronię tych zawodów. Niestety faktem jest, że zdaniem części wypytanych przeze mnie uczestników zawody jako całość były kiepskie. I piszę „kiepskie”, bo staram się unikać wulgaryzmów. Można odnieść wrażenie, że zostały zorganizowane tak jak każde inne Enduro Trophy – czyli nieźle, jak na standard sprzed 2-3 lat. Inni organizatorzy poszli jednak ostro do przodu i właśnie na Mistrzostwach Polski tego skoku jakościowego zabrakło najbardziej.

To, co mnie jednak bardziej męczy, to wszechobecny bezmyślny hejt – i to z nim głównie dyskutuję w tej relacji. Mam wrażenie, że zawodów tego organizatora wręcz nie wypada popierać i żeby być trędi-ęduro, w dobrym tonie jest je zbojkotować, a potem opisać na Facebooku, jakie były chujowe. I oczywiście jak to Arek Perin oszukiwał ;) Nie ma nic złego w nielubieniu ET, każdy ma jakieś powody, ale zaczyna brakować w tym dystansu i sensu.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Marcin Hajdecki

Próbując więc ocenić cały obrazek: czy Mistrzostwa to krok w dobrą stronę dla naszej sceny? Co dobrego przynosi nam wyższa ranga imprezy, super tytuł do zdobycia i wsparcie PZKol?

W niedzielę okazało się, że ten hype jest sztucznie napompowany i totalnie nie przekłada się na zainteresowanie zawodników, mediów czy sponsorów. Nawet lokalni „środowiskowi” w dupie mieli rangę zawodów i w ostatniej chwili ową część ciała wypięli na ustalony wcześniej przebieg trasy. Witaj w Polsce.

Ale czy na pewno? Jak z tym jest za granicą? UCI w kluczowym momencie zbagatelizowała enduro, pozwalając na niezależny i niekontrolowany rozkwit Enduro World Series, które urosło do imprezy rangi Pucharu Świata. Dopiero jak już do tego doszło, oficjele zainteresowali się tematem i teraz głowią się, co by tu od siebie dodać, żeby móc przypiąć swój znaczek.

Brzmi znajomo? Kiedy przewodniczący komisji odpowiedzialnej m.in. za enduro, na starcie zawodów w Kluszkowcach obwieścił zawodnikom, że PZKol zastanawia się, co może zrobić, żeby w enduro żyło się lepiej, tłum cicho odpowiedział: „trzymać się z dala” (i znów cudem uniknąłem wulgaryzmu). Po klapie pierwszych Mistrzostw Polski w rowerowym enduro, odnoszę wrażenie, że tłum dobrze wie, czego mu potrzeba, a duch swobody i niezależności w enduro wciąż przeważa.


Żeby tradycji stało się zadość: historyczne tytuły powędrowały w ręce Arka Perina, Michała Śliwy i Eli Figury (która w tym roku totalnie zdominowała ładniejszą część stawki). Pełne wyniki znajdziesz tutaj.

Zdjęcia (dodawane na bieżąco):

http://www.1enduro.pl/mp-rowerowatelewizja
http://www.1enduro.pl/mp-vasco

http://www.1enduro.pl/mp-happyphoto
http://www.1enduro.pl/mp-hobbit
http://www.1enduro.pl/mp-kinga
http://www.1enduro.pl/mp-born2bike

Filmy:

http://www.1enduro.pl/mp-gekon
http://www.1enduro.pl/mp-sonicsoul

  1. trudno cokolwiek dodać, świetne podsumowanie
    gratulacje dla zwycięzców MP

  2. Na co oni narzekali na tych trasach :P Ja tam z kolegami na sztywniakach 120mm z przodu spokojnie jeździmy, nie są to oczywiście wielkie prędkości bo zjazd z sępiej zajmuje nam ~6minut a to dosyć sporo, ale nie narzekamy i cieszymy się z tych tras, nie ma co oczekiwać cudów na tych trasach. A najbardziej mnie dobiło to że trasy nie były przygotowane, może trasy ogarniać z tydzień wcześniej ogarniać, kamienie odrzucać i kładki układać? :P

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Mistrzostwa Polski Enduro Świeradów Zdrój

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Zębatki owalne

Sprzęt, Trendy / 

W końcu dorwałem zębatkę owalną. Nie mogłem się doczekać. Zamontowałem i… krótko mówiąc szok!

Płynność pedałowania nie z tej ziemi, a w efekcie trakcja taka, że założyłem na tył semi-slicka. Do tego większa moc odczuwalna od pierwszego obrotu korby i mega prędkość na podjazdach – kumplom zostało tylko wąchanie gazów wydechowych. Na Stravie po pierwszych testach wskoczyło parę KOM-ów, a średnia prędkość wzrosła o 17%.

Zębatka oval chainring HCC

Oczywiście powyższy akapit jest prawdą, poza zupełnie każdym zdaniem. Mimo to, pomysł na owalne zębatki jest całkiem ciekawy.

Skąd nagle pomysł na ovale?

Wziął się on z tego, że kręcąc korbą, tak naprawdę nie do końca kręcisz. Bardziej naciskasz. Czasem ciągniesz do góry, ale nawet jeśli masz na imię Alberto, a na nazwisko Contador, ruch ten nigdy nie jest idealnie „okrągły”. W pewnym zakresie obrotu jesteś w stanie obracać silniej, w innym dużo słabiej lub wcale.

Ovale są „większe” w strefie mistrza, a „mniejsze” w strefie piździpączka

Owalne zębatki są więc dopasowane do nieokrągłości Twojego pedałowania. Są „większe” w strefie mistrza, a „mniejsze” w strefie piździpączka. To trochę tak, jakbyś miał np. zębatkę 30T i 34T w jednym. W punktach obrotu, kiedy masz największy power, masz 34T, a martwą strefę pokonujesz na lżejszej 30T.

Zębatka oval chainring HCC

Mniej więcej w tej pozycji zębatka ma 34 zęby…

Zębatka oval chainring HCC

…a w tej już tylko 30 – magia!

Wszystko super, zapytasz więc…

Czemu nikt na tym nie jeździ?

W profesjonalnym peletonie szosowym czy na Pucharach Świata XC, widok jajowatych zębatek jest całkiem powszechny. Czemu tylko tam? Rozwiązanie to ma oczywiście swoje wady. Największą jest kiepska współpraca z przednią przerzutką i moim zdaniem głównie dlatego dwaj najwięksi producenci przednich przerzutek ociągają się z prowadzeniem własnych zębatek owalnych, dając fory małym manufakturom i badając temat.

Masowa przesiadka na zębatki narrow-wide zaowocowała odkryciem ovali na nowo

Problem ten jednak nie dotyczy napędów 1×10 czy 1×11, które na dobre zadomowiły się w rowerach enduro. Masowa przesiadka na zębatki narrow-wide zaowocowała odkryciem ovali na nowo.

Obstawiam, że pierwszy zareaguje SRAM, bardzo mocno lansujący 1×11 – dam sobie włosy obciąć do połowy, że w ciągu roku zobaczymy prototyp”jaja” od amerykańskiego giganta.

Zębatka oval chainring HCC

A co z Biopace?

Pierwsze co się nasuwa w temacie owalnych zębatek to porażka Shimano na tym polu.

Skoro taki gigant napędów wtopił na tym temacie i od lat sprzedaje wyłącznie okrągłe zębatki, to chyba coś w tym musi być, a manufaktury sprzedające ovale wciskają nam kit?

Nie do końca. Po pierwsze, Shimano dopiero chwilę temu pokazało swój pierwszy napęd bez przedniej przerzutki, co poniekąd tłumaczy brak ovali w ich ofercie (patrz wyżej).

Po drugie, sparzyli się na Biopace, które – posługując się eufemizmem – nie przyjęło się. Tyle że koncepcja Biopace była dokładnie odwrotna do tej opisanej w pierwszym akapicie, bo zębatka miała efektywnie największy rozmiar w… martwej strefie, zmniejszając kadencję i zajeżdżając ludziom kolana. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Eksperymentowali, liczyli, kombinowali, ale coś poszło nie tak. Może trafili na podłej jakości sake, może japoński teleturniej zniszczył im mózgi, nie wiadomo. W każdym razie nie wszyło.

Warto jednak pamiętać, że archaiczne Biopace i ovale A.D. 2015 to dwa całkowicie przeciwstawne podejścia do tej koncepcji.

Hardware

Moje wrażenia z jazdy opieram na prototypowej zębatce HCC Components w rozmiarze 30,5-33,5. Jest to więc odpowiednik tradycyjnego rozmiaru 32T i z takiego też się przesiadłem. Owalność to w tym przypadku ok. 9-10%. Położenie stref mistrza i piździpączka jest bardzo zbliżone do zębatek Absoluteblack, które jako pierwsze spopularyzowały ovale w enduro.

Zębatka oval chainring HCC

Zębatka oval chainring HCC

Co ciekawe, wbrew temu, co mogłoby się wydawać, owalność zębatki nie wpływa na naciąg łańcucha – w trakcie pedałowania wózek przerzutki ani drgnie. Jest to o tyle istotne, że w przeciwnym wypadku sprzęgło przerzutki dostawałoby nieźle w tyłek, w dodatku pochłaniając energię pedałowania. Ten problem nie istnieje.

Nie zmienia się też kwestia (nie)spadania łańcucha. Zębatka ma sprawdzone zęby narrow-wide, które trzymają łańcuch nawet bez górnej klatki napinacza. Jednak jeśli chciałbyś jej użyć, owalność zębatki nie sprawia większych problemów przy jej odpowiednim ustawieniu, bo łańcuch „pływa” góra-dół w zakresie ok. 5 mm. Problem byłby jedynie z minimalistycznymi rozwiązaniami montowanymi nad łańcuchem.

Jak więc się na tym jeździ?

Na szlaku

Po latach kręcenia na okrągłych zębatkach, można by się spodziewać, że po przesiadce na ovala będzie… dziwnie. Nie jest. Pedałowanie wydaje się bardzo naturalne i niewymagające uwagi. W ślepym teście mógłbym mieć problem z rozróżnieniem, przynajmniej na początku.

Wraz z przejechanymi pierwszymi kilometrami odczuwalne staje się wrażenie bardziej płynnego, „okrągłego” obrotu. 

Moim zdaniem najbardziej przydaje się to przy pedałowaniu na stojąco, przy którym zachowanie płynności wymaga większych umiejętności. Z ovalem jest łatwiej i efektywniej.

  • Czy przekłada się to na moc? Ani trochę. Moc niestety zostaje identyczna, a na jej zwiększenie niestety najbardziej przekładają się godziny spędzone w siodle i na siłowni.
  • Czy przekłada się to na prędkość? Robiłem testy porównawcze ze Stravą i różnice między zębatką klasyczną a owalną były pomijalne. Na czasówce Tour de France różnica może byłaby istotna, ale nie w enduro – zapomnij, że szybciej wrócisz na obiad.
  • Czy przekłada się to na zmęczenie? Trudno to jednoznacznie ocenić, ale moim zdaniem tak. Nie jest żadną magią, że kręcąc bardziej płynnie, na ostatnie kilometry wycieczki zostaje trochę więcej pary w nogach.
  • Czy przekłada się to na podjeżdżanie? Tak. Na mokrych, gliniastych i ogólnie technicznych podjazdach, bardziej płynne „oddawanie mocy” zdecydowanie pomaga. Różnica nie wyrywa z butów, ale jest jak najbardziej odczuwalna.

Zębatka oval chainring HCC

Podsumowanie

Czy warto więc zainwestować w owalną zębatkę narrow-wide? Jest z nimi trochę jak z kołami 27,5″ – w pierwszej chwili zastanawiasz się, o co tyle zachodu, skoro różnica jest tak subtelna? Jednak jak się nad tym zastanowić, wszyscy wydajemy pieniądze na sprzęt, żeby był o ten 1% lepszy, więc czemu nie?

Podobnie jak średnie koła, ovale narrow-wide nie mają w zasadzie wad, mają natomiast zalety: bardziej płynne, „okrągłe” pedałowanie i wynikającą z niego lepszą przyczepność na technicznych podjazdach. Różnica, choć początkowo subtelna, staje się oczywista dopiero po powrocie do klasycznej zębatki. Dlatego kolejny prototyp HCC zawitał niedawno do mojego drugiego roweru.

Zębatka oval chainring HCC prototype

Ovale nie są więc rzeczą, którą koniecznie musisz mieć, żeby wygrać w życie, ale jeśli akurat jesteś na etapie kupowania nowej zębatki do napędu jednorzędowego, nie widzę powodu, dla którego nie miałbyś ich sprawdzić.

  1. Na identycznym ovalu mam kilkadziesiąt kilometrów zrobionych w górach.
    Jak dla mnie krótko i na temat:
    – pod górę jest mała różnica im trudniej technicznie tym bardziej odczuwalna naturalna praca bez szarpnięć
    – na płaskim i z góry różnicy brak
    Jakbym kupował nową zębatkę brałbym oval, ale bez parcia koniecznie na zmianę jesli masz juz okrągłą z której jesteś zadowolony.
    Czyli mamy Wooyek podobne wrażenia

  2. To trochę jak z systemami mega/giga/super/hiper bass w walkmanach i odtwarzaczach mp3. Po włączeniu słychać róznicę ale dupy ni uszu nie urywa. Za to wyłączeniu różnica na minus jest naprawdę spora.

    1. no razcej zle porownanie, bo jak masz dobre sluchawki, to nie uzywasz tych ‚pseudo ulepszaczy muzyki’ :)

  3. O ile z recenzją nie polemizuję, o tyle o Biopace wypisaliście straszne pierdoły.
    Mam takie cudo w klasycznej szosie i sprawuje się dokładnie tak, jak opisano tutaj – jest płynniej, a problemem jest współpraca z przerzutką (szczególnie nieindeksowaną, kiedy różnice między tarczami są spore).
    Przyczyna, dla której się toto nie przyjęło jest prosta – zaraz po Biopace wprowadzono SPD, rozwiązujące dokładnie ten sam problem. A o rowerach, w których stosowanie pedałów zatrzaskowych nie miałoby sensu, wtedy nawet głośno nie mówiono…

  4. Też chcę! Wiadomo kiedy będzie można kupić?

  5. Ja dodam od siebie kilka słów z perspektywy zawodnika xc/maraton.Koronka Absolute black 34 spiderless oval
    – dla mnie to że jadę na jajowatych zębatkach jest od razu odczuwalne.
    – efektu płynniejszego obrotu nie ma, dla mnie jest zupełnie odwrotnie. może przez to że jestem wysokoobrotowcem.
    – jadę z niższa kadencją,twardszymi biegami.
    – Jeden naprawdę duży plus dla mnie to że bajecznie się na nich podjeżdża w trudnym terenie,o wiele trudniej zakopać się w piachu czy zabuksować na korzeniach.

  6. Siema, chcialbym zakupic takie jakjo, nie moge sie doszukac jaki rozstaw srub ma korba taka jak Twoja (SRAM X1 1000 X-SYNC™ Crankset)
    ?
    Pozdro

    1. 94BCD niestety, więc trochę jeszcze musisz poczekać – po szczegóły wal bezpośrednio do HCC.

      1. Ta prototypowa owalna HCC 32t 94bcd miała offset 0mm? Sprzedawana wersja ma taki, podczas gdy owalne AbsoluteBlack 94bcd mają offset o 1mm większy niż Sram X1 34t.
        Miałeś ją założoną na jakiś podkładkach?
        Czy Canyon załączył Ci do akcesoriów podkładki/spacery do tego chainguide’a E.13?
        Sam nie dostałem, i będzie trzeba improwizować :\

        1. Tak, prototypowy owal miał zerowy offset i był założony na podkładkach 2 mm.

          Do e.13 podkładek nie dostałem, ale jakoś to „siadło” ;)

  7. Ile takie cuda?

    1. Od HCC jeszcze niedostępne, powinny się niedługo pojawić na http://www.hellomtb.pl
      Od OneUp do standardowej korby $58.

  8. Na wstępie gratuluję, bardzo interesujący blog. Po przeczytaniu art. dot. ovali natychmiast zakupiłem taką zębatkę (absoluteblack made in Poland :),32t, 94BCD – mam sram x1). Zainstalowałem. Jeszcze przed testem terenowym, który nastąpi w niedzielę mam jedną, małą wątpliwość. Podczas regulacji na stojaku obserwuję niepokojącą pracę (przód-tył)wózka przerzutki (sram x1) na wysokich przełożeniach – przy 42t jest to nie inicjacja a poważna akcja ! Niżej amplituda proporcjonalnie spada.
    Przy zębatce okrągłej wózek przerzutki stoi jak zamurowany. Pytanie brzmi, czy ta nowa aktywność wózka przerzutki ma na nią negatywny wpływ ?
    Swoimi spostrzeżeniami po pierwszym wyjeździe podzielę się w niedzielę. Mam wielką ciekawość, ponieważ wszyscy użytkownicy piszą, że na zjazdach nic, po równym nic a dopiero na podjazdach coś się dzieje. Zobaczymy. Wstępnie po kilku karkołomnych zjazdach pod-garażowych czuję różnicę jedynie na zjazdach. Fakt, że nie mem pod co podjechać !
    Będę wdzięczny za komentarz w sprawie nowej aktywności mojej przerzutki.

    1. Składam rower właśnie i zastanawiam się nad TAKĄ zębatką – martwi mnie to co napisałeś – będę miał w nim XT8000 ( sprzęgło w przerzutce i kaseta 11 z 42 największą )

  9. Fajna RAMA KORBA BUTY no i ZĘBATKA….ale SOKSY masz Pan Panie Dobrodzieju do Wymiany !!!

    1. Pakiet fuzekli od Szweda już czeka na odbiór z poczty! :)

  10. W latach 90 -tych miałem legendarną korbę XT Biopace – moda wróciła, a pamiętam jak wtedy wszyscy głośno krzyczeli o wpływie na arytmie serca… Założenia do tego nie opracowali skośnoocy koledzy przy sake a wschodni ludzie przy przymś mocniejszym w latach 80-tych bodaj i to oni zrobili pierwsze opracowania naukowe… Biopace rwał na mokrym i technicznym terenie w czasach sztywniaków. Czytałem założenia nowych ovali i traktuje je z rezerwą…

  11. Po przesiadce z okrągłej zębatki na ovalną zauważyłem:
    1. Od razu czuję jajowatość zębatki
    2. Czuje większą płynność podczas kręcenia korbą. Ogólnie jeżdżę bardziej siłowo niż kadencyjnie, a owal zmusza do bardziej kadencyjnej jazdy.
    3. Przy podjazdach odczuwam mniejszy ból w kolanach
    4. Ogromną zaletą dla mnie to, że łatwiej się na nich podjeżdża w trudnym terenie, o wiele ciężej stracić przyczepność tylnego koła na żwirze, śliskich kamieniach, korzeniach czy sypkim gruncie.

  12. Super blog!
    Używam oval 28T (absoluteblack) + kaseta 10-42 (kola 26). Nie jestem mistrzem podjazdów, ale ten zestaw uwielbiam. Polecam oval i zgadzam się z wymienionymi zaletami tego wynalazku.

  13. Witam :] jedno lamerskie pytanie, czy Oval np taki od HCC będzie pasował pod napęd 1×9 ? łyda jest, z przodu 32 T a jak pary braknie to pocisna koło do przodu:p czy To tylko jest dedykowane dla 1×10 i 1×11 ? jeśli można to poproszę o wyłożenie sprawy od strony technicznej :] pozdrawiam. L

    1. Nie takie lamerskie ;) Łańcuchy 9-rzędowe trochę się różnią, więc trzymanie przez zębatkę narrow-wide TEORETYCZNIE może się różnić. Możesz więc na wszelki wypadek zapytać u producentów, ale generalnie działać będzie :) No i sama owalność nie ma tu wpływu.

  14. Używam 30T HCC z 11-46, swietny zestaw na góry.

Dodaj komentarz do tekstu Zębatki owalne

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Adidas Slack Cruiser

Sprzęt, Testy / 

Na co zwraca uwagę facet przy pierwszym kontakcie z kobietą? Piersi? Nogi? Też, ale wcześniej podobno na… oczy i usta. A kobieta? Też bym nie zgadł, więc oszczędzę Ci zagadek: na buty. Więc jeśli planujesz wyrwać laskę na rowerze, lepiej zainteresuj się tym testem!

Ale nie tylko dlatego. Pisząc artykuł o wyborze między pedałami zatrzaskowymi a platformowymi, mocno naciskałem na jazdę w dedykowanych butach. Początkujących musiało to wprawić w małe zakłopotanie, bo przyjęło się, że wadą SPD jest bariera kosztowa. Nie dość, że trzeba kupić pedały za ponad stówę, to jeszcze do tego buty. Tyle że najtańsze działające buty do SPD można wyrwać za ok. 100 zł (okazje typu Lidl), a Five Teny czy Shimano do platform kosztują cztery razy więcej (!).

Z ratunkiem przychodzi Adidas, który kupując markę Five Ten, wprowadził do sprzedaży bardziej przystępne modele nadające się na rower. Najtańszy z nich, Slack Cruiser można dorwać w outletach i na Allegro za około dwie stówy.

Budowa

Wydając 25 milionów dolców, Adidas zyskał przede wszystkim prawa do korzystania z gumy Stealth, która zbudowała markę Five Ten jako producenta najlepszych butów do rowerowych platform, a wcześniej do wspinaczki. Mieszanka ta oferuje rewelacyjne „klejenie” do pedałów, a przy tym całkiem dzielnie odpiera ataki ostrych pinów.

Test Adidas Slack Cruiser Stealth

Model Slack Cruiser teoretycznie jest dedykowany do slackliningu, więc producent reklamuje go jako lekki (dobre na rower) i giętki (to już nie tak bardzo). W praktyce buty te zbierają bardzo kiepskie opinie od „linoskoczków” i bardziej należałoby je traktować jako buty podejściowe dla wspinaczy (na łatwe drogi i szlaki prowadzące do skał). No dobra, ale gdzie tu rower? Wspomniane kiepskie noty wynikają głównie ze zbyt dużej sztywności, czyli cechy na rowerze jak najbardziej pożądanej. No i Stealth to Stealth, prawda? Nie do końca, ale o tym później. Nie znajdziesz tu w każdym razie rozwiązań typowo rowerowych, jak np. rzep na sznurówki.

Test Adidas Slack Cruiser tab
Test Adidas Slack Cruiser insole

Między innymi dzięki temu buty faktycznie są leciutkie, a konkretnie o ok. 30% lżejsze do pancernych Five Tenów Impact w tym samym rozmiarze. Są przy tym zdecydowanie niskie, więc łatwo zbierają próbki gleby, a na jakąkolwiek ochronę kostek nie ma co liczyć. Mają za to w miarę sztywny gumowy przód, który chroni palce przed kamieniami. Guma ma chropowatą strukturę, która świetnie łapie wszelki brud.

Test Adidas Slack Cruiser nose front
Test Adidas Slack Cruiser front nose

Brudzenie ogólnie jest słabą stroną tego modelu – biały pas na podeszwie, białe sznurówki i wspomniany chropowaty przód sprawiają, że po każdej błotnej jeździe Adidasy wyglądają jak po spacerze szlakiem jeździeckim. Jeśli nie chcesz wyglądać jak brudas miłośnik koni – a nie chcesz, skoro planujesz wyrywać laski – zaprzyjaźnisz się z gąbką i szczoteczką. Na szczęście Slack Cruisery szybko schną.

Test Adidas Slack Cruiser

Na szlaku

Sztywność podeszwy jest wystarczająca do efektywnego pedałowania. Hardcore’owy krosiarz jeżdżący w carbonowych klikach z pewnością określiłby je jako „lacie”, jednak w porównaniu do 5.10 nie jest źle, a na pewno lepiej, niż w butach na deskę czy innych trampkach z biedry. Slack Cruisery, jako buty podejściowe, bardzo dobrze sprawdzają się też na… podejściach (szok i niedowierzanie!). Wypycha się bardzo wygodnie, nic nie gniecie i nie obciera, a podeszwa dobrze trzyma się szlaku, dopóki nie jest naprawdę mokro. Aż się nie chce wsiadać na rower.

Test Adidas Slack Cruiser

Tak podeszwa się (nie) ugina przy pedałowaniu na stojąco.

Przejdźmy jednak do najważniejszego – jak Adidasy kleją do platform na zjazdach? Dobrze. I tylko dobrze.

Osoby, które jeździły wcześniej w Impactach, wiedzą, że już przy wsiadaniu na rower trzeba się skupić, żeby dobrze postawić nogę na pedale. Korekta w czasie jazdy jest niemożliwa bez podniesienia stopy – guma Stealth trzyma aż tak dobrze. Mimo, że mieszanka zastosowana w podeszwie Adidasów nosi dumnie tą samą nazwę, tego efektu nie ma – w razie potrzeby, da się w miarę łatwo przesunąć stopę na pedale. Ułatwia to życie, ale też świadczy o tym, że Stealth jest tylko nazwą handlową, a trzymanie poszczególnych modeli może się wyraźnie różnić. Na szczęście kompromis nie idzie za daleko i niechcianą, chwilową utratę kontaktu stopy z platformą odczuwa się bardzo rzadko.

Test Adidas Slack Cruiser
Test Adidas Slack Cruiser

Nie zmienia to faktu, że jeśli chcesz być do pedałów przyklejony 4 razy mocniej, niż jest Ci to potrzebne przez 95% czasu, nadal musisz kupić Five Teny. Jeśli te 5% ryzyka jest dla Ciebie do przełknięcia, trzymanie Adidasów jest wystarczające, aczkolwiek „dupy nie urywa” (recenzja innego użytkownika).

Test Adidas Slack Cruiser

Przód buta jest niepotrzebnie podgięty do góry, co pogarsza kontakt podeszwy z pedałem.

Niewiadomą pozostaje trwałość – buty mam od początku sezonu, z czego w górach spędziły dopiero 10 dni, więc nie dziwi, że póki co wyglądają jak nowe. Oczywiście pod warunkiem poświęcenia całego popołudnia na ich domycie… Rozklejanie się, przetarcia i ogólne rozlatywanie się jest jednak w ostatnich latach dużym problemem butów Five Tena (i w zasadzie wszystkich innych) więc na pewno będę zwracał na to uwagę. Jak już coś odpadnie, przyjdzie czas na test długodystansowy.

Test Adidas Slack Cruiser

Jak (nie) widać, śladów walki na razie brak.

Werdykt

Trwałość to bardzo istotny parametr, zwłaszcza że ostatnio coraz trudniej kupić buty, które wytrzymają więcej, niż sezon górskiej jazdy. Nieważne, czy wydasz 100 zł czy 700 zł, bonusowe otwory wentylacyjne pojawią się dużo szybciej, niż w butach kupionych np. 10 lat temu. Z tego względu, bardziej sensowny wydaje się zakup obuwia, które jak najlepiej spełni swoją funkcję bez wydawania majątku. Adidas to właśnie taka propozycja. 

Nie da się ukryć, że Slack Cruisery odstają od dwukrotnie droższych Impactów, ale z całą pewnością nie są od nich dwa razy gorsze, a swoje zadanie spełniają nieporównywalnie lepiej od butów typu skate/urban/lans. Czy wyrwiesz na nie jakieś laski? Raczej nie, ale jeśli chcesz spróbować jazdy na platformach, lub po prostu nie masz „luźnych” czterech stów, Slack Cruisery są niezłą opcją.

Test Adidas Slack Cruiser

Walety:

  • dobra przyczepność;
  • wygoda, również przy chodzeniu;
  • lekkość;
  • cena.
Zady:

  • przyczepność tylko „dobra”;
  • podatność na brudzenie i „nabieranie” syfu do środka;
  • brak typowo rowerowych ficzerów, jak ochrona kostki czy rzep na sznurówki.
Ocena
65%

Cena: ok. 200 zł

Zdjęcia: Malwina Szymanek, 1Enduro

  1. Tyle , że tą cenę idzie wyrwać Shimano AM 41.

  2. Fakt. Przejrzałem neta i najtańsze 349. Ale szczerze na początku roku 240 pln dałem. Teraz pewnie wszystkie 2015 r

  3. Po jednym z Twoich wpisów na blogu, dokładnie po porównaniu platform i zatrzasków, pomyślałem czy może nie warto było by je kupić. Byłem nawet w sklepie, żeby je dokładnie obejrzeć.
    Niestety zupełnie nie przypadły mi do gustu. Wyglądają tandetnie i plastikowo. Po przymierzeniu odczucie „komfortu” jest dość niskie.
    Najgorsze jest jednak to o czym już wspominałem. Podeszwa a dokładnie guma na niej, w niczym nie przypomina tej w 5.10. Jest bardzo twarda, wręcz plastikowa. Jeżeli miałbym coś kupić, to faktycznie warto dołożyć do am41.

  4. Ciekawi mnie co sadzisz a butach Adidas terrex swift solo z antyposlizgowa podeszwa triaxon,chociaz maja przeznaczenie gorskie to mysle ze sa idealne do platformowek.pozdro

    1. Zgadza się, bardzo fajny model. Jakbym miał kupować jeszcze raz Adidasy, to pewnie padłoby na nie ze względu na fajniejszy kształt ;) Nie wiem tylko, jak ta ich podeszwa Traxion – jakbym miał obstawiać, to obstawiłbym że w przypadku Adidasa to to samo co Stealth (niektóre Swifty mają napis Stealth), ale nigdy do końca nie wiadomo, jak to będzie trzymać ;)

  5. Mały update: w poprzedni weekend przetestowałem Slack Cruisery w warunkach mocno błotnych i miło mnie zaskoczyły. Przyczepność była naprawdę dobra!

  6. Po przeczytaniu twojego testu zakupiłem buciki ,jestem mega zadowolony,trzymanie ,wygoda naprawdę dobra jak za tą cenę.

  7. Marcin Góralski

    Hej!

    Mam pytanie o rozmiar. Zamierzam zamówić je na allegro natomiast za chwile wyjazd nad Garde i nie będzie czasu na odsyłania jak nie trafię z rozmiarem… Z racji,że sytuacja napięta jak baranie jaja to pytam: czy kupiliście ten rozmiar który zawsze nosicie? U mnie to jest 43 i zastanawiam się czy właśnie w ten powinienem celować czy wychodzą mniejsze/większe? Z góry dzięki

    1. Kupuj po długości wkładki w centymetrach, nie po rozmiarze.

  8. Trochę wody upłynęło, jak wrażenia po dłuższym czasie użytkowania? Cena mocno konkurencyjna względem innych butów na platformy.

    1. Wrażenia bez zmian, póki co nic się nie rozleciało – jak się umyje, to wyglądają jak nowe. Więc zakup udany :) Drugi raz kupiłbym coś innego (np. Terrexy Swift Solo), ale w tej cenie nie mają konkurencji.

  9. Wooyek, kupiłeś terrexy?
    Osobiście zastanawiam się nad wymianą w drugą stronę z terrexów na slack’i.
    W terrexach denerwuje mnie, że od temperatury wiosennej (15-20 st) w butach mam mokro. Jak jest w slackach, jeśli chodzi o przewiewność?

    1. Kupiłem, ale póki co ciągle używam ich jako buty miejskie, więc nie mam porównania… Ale fakt, że wybitnie oddychające to one nie są.

  10. Ktoś wyżej pisał o AM41 – kupiłem je i po dwóch tygodniach wróciłem do Slack Cruiserów. Powód: podejrzenie, że AM41 nie wytrzymałby sezonu, dodatkowo noga się w nich cholernie grzeje.

  11. W Terrax Swift Solo objechałem emtb Mieroszów jako buty zastępcze i sprawdziły się lepiej niż te w których jeździłem na codzień. A jak wasze wrażenia ?

    1. Jak wygląda trzymanie się pedałów? Podobnie do butów dedykowanych do platformówek?

  12. Kupiłem te buty zachęcony tym wpisem – tym bardziej chętnie, że w outlecie Adidasa kosztowały 195 zł (na Allegro ok 270) – i są ogólnie niezłe, ale faktycznie „klejenie” gumy podeszwy nie powala. Albo trafiłem na partię z twardszą gumą, albo w tych, które teraz produkują, po mieszance Stealth został głównie napis na podeszwie… Zobaczę, czy trzymanie poprawi się, gdy trochę wysunę piny w pedałach.

  13. Hej, mam buty Adidas Terrax Swift Solo, jestem z nich bardzo zadowolony, solidnie sklejone, woda deszcz słońce błoto..podeszwa z gumy Traxion robi swoje, wygodne czuć pewnie nogę, fajne kolory. Szukać po dobrej cenie polecam.

  14. Tomasz CUBE STEREO

    Siema wlasnie mam lekki dylemat Adidas Terrax Swift Solo vs Slack Cruisery
    Osobiscie bardziej podobaja mi się Terrax Swift Solo tylko wydaje mi sie ze w nich jest węższa podeszwa i bede mial mniejszą powierzchnie styku z platformami. Jakies opinie?
    dzieki i pozdrawiam

  15. Kupiłem Adidas Terrax Swift Solo i jestem zadowolony. Slack Cruisery przy nich wyglądają jak zabawka. Terraxy są solidniejsze i bardziej masywne.

  16. karolina krasinska

    a akieś damskie polecacie??

  17. karolina krasinska

    a akieś damskie polecacie??

  18. To ktore lepsze beda? Adidas Terrax Swift Solo czy Slack Cruisery? Ktora podeszwa lepiej trzyma?

  19. Kupiłem je. Rozmiar 47 i 1/3. Zaczynam test – od 5 lat mam w rowerach tylko SPD ( na szosie i w enduro ). Wcześniej kilku letni epizod DH z platformami ( NS leg eaters – zresztą to zrobiły ;-) ). Dziś na sucho-na podwórku zaskakująca przyczepność. Wrażenie sztywnej podeszwy – o wiele sztywniejsza w stos do laczków typu skate. Guma STEALTH wydaje się być twarda ( ktos napisał że jest plastikowa ) ale „czepliwa”. Na razie test na słabych platformach – niskie grube piny, stosunkowo mała platforma. Za 2 dni SPANKi oozy. Nie miałem nigdy 5/10 wiec nie mam prównania do takich butów.

  20. Dziś załozyłem docelowe pedały – SPANK ozzy – piny ostre jak cholera. Jedno słowo – TE buty na TYCH pedałach trzymają niesamowicie. Właściwie oderwać buta mozna tylko po zatrzymaniu i uniesieniu całej kończyny ( tutaj plus dla SPD ). SIłA „przyczepności” jest nieprawdopodobna.
    Nie wiem czy ktoś to przeczyta ale chyba było warto.
    Nast epizod na trasie – zobaczymy jak się jezdzi.

  21. OK – pojezdziłem na łopacie. Nie ma szans abym wrócił do platform. Zbyt długo w SPD. Kazdą skocznię niedolatywałem z uczuciem opuszczania kokpitu. Nie dam rady tego przeskoczyć. Wracam do SPD. Platformy są super na bardzo strome i techniczne zjazdy – zostawie je sobie na zimę. Buty są bardzo fajne.

  22. Trochę odkopię :)
    Chciałbym spróbować z platformami. Od zawsze SPD i od zawsze XC. Teraz nowy rower muszę poćwiczyć technikę i zakupiłem platformy. Teraz pytanie. Dużo śmigam po górach i potrzebuję takich nutów w których będę mógł również podchodzić, Zastanawiam się między tymi adiadami a shimano sh-am7. Boję się, że w shimano w lecie zagotuję stopę. Ma ktoś jakieś doświadczenia?

    P.S. VTEC może chcesz sprzedać swoje shimano? Też jestem z KRK i mam ten sam rozmiar stopy :)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Adidas Slack Cruiser

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top