Geometria progresywna

Sprzęt, Trendy / 

Long, low and slack – długo, nisko i płasko. Na tym w zasadzie można by ten tekst zakończyć, bo tak wygląda geometria rowerów, które dziś są uważane za nowatorskie, a jutro będą całkiem zwyczajne.

Długa rura, krótki mostek

Do tematu pierwszy na dużą skalę podszedł Mondraker. A w zasadzie Cesar Rojo – pracujący dla nich wtedy konstruktor-wizjoner. Albo rzucił okiem na motocykle, albo sam wymóżdżył, w każdym razie zaproponował, żeby maksymalnie skrócić mostek. I pisząc ‚maksymalnie’, to właśnie mam na myśli – testowane były mostki o zerowej długości, a ostatecznie do produkcji weszły niewiele dłuższe, 10-milimetrowe.

Jeden z prototypów Cero Design, o zerowej długości / fot. Tyler Maine, Pinkbike

Jeden z prototypów Cero Design, o zerowej długości / fot. Tyler Maine, Pinkbike

Problem w tym, że mostek mostkiem, cyferki cyferkami, a w geometrii roweru najważniejsza jest pozycja, w jakiej „umieszcza” ona jadący na nim organizm. Rozłożenie masy, wyprostowanie sylwetki, możliwość wyciągnięcia się na podjazdach, zwieszenia tyłka na zjazdach czy dociśnięcia przodu w zakrętach. Przesunięcie kierownicy do tyłu o 40-60 mm (względem tradycyjnego mostka 50-70 mm) niewtajemniczonym może wydawać się niezbyt drastycznym ruchem, ale dla porównania, to jest tak, jakby wskoczyć na ramę za małą o dwa rozmiary. Czyli dość drastycznie.

Dlatego „straconą” długość kokpitu Cesar dołożył do górnej rury, która urosła właśnie o te 40-60 mm. Dzięki temu pozycja rowerzysty pozostała mniej więcej taka sama, a przednie koło pozostało z przodu, dzięki czemu:

  • zyskała stabilność roweru dzięki wydłużeniu bazy kół;
  • szybkość i precyzja sterowania poprawiła się dzięki krótkiemu mostkowi;
  • poprawiło się uczucie siedzenia „w rowerze” (a nie „na” nim), a tym samym pewność siebie w zakrętach i w sytuacjach podbramkowych – trzeba się solidnie przyłożyć, żeby przelecieć przez kierownicę;

Idea Forward Geometry, czyli „znajdź 5 szczegółów różniących te obrazki”. Jak widać pozycja rowerzysty pozostaje taka sama, nawet koszulka tak samo się fałduje. Nie musisz się obawiać większego wyciągnięcia na rowerze z powodu długiego reach.

 

Inne firmy nie poszły na razie w taką ekstremę, jak Mondraker, zresztą nawet ten ostatni trochę przystopował i obok radykalnego mostka 10 mm oferuje też bardziej normalny 30 mm. U konkurencji standardem jest 40 mm.

Jakich liczb oczekiwać?

Dla rozmiaru S efektywna długość górnej rury minimum 600 mm, a reach minimum 415-420 mm.

Każdy kolejny rozmiar to już tradycyjne 20-30 mm więcej.

Czemu po prostu nie kupić większej ramy?

Skoro super-hiper nowoczesne ramy są po prostu o jeden-dwa rozmiary dłuższe, to czy mogę po prostu kupić większą ramę? Możesz. Zanim geometria progresywna weszła do mainstreamu, wielu riderów tak robiło. Spodziewaj się jednak dwóch problemów:

  • wyższy przekrok, a tym samym większe ryzyko „strzału w kule” czy po prostu niższe poczucie bezpieczeństwa, jeśli jesteś początkujący i nie masz w lodówce słoiczków z… materiałem genetycznym. Just in case.
  • dłuższa rura podsiodłowa i problem z dopasowaniem sztycy regulowanej. Po prostu może się okazać, że nie uda Ci się wsunąć sztycy wystarczająco głęboko w ramę, żeby przy maksymalnym wyprostowaniu sztycy siodełko było na właściwej wysokości.
reverb geometria progresywna

Zbyt długa rura podsiodłowa może zbytnio ograniczyć możliwość wsunięcia sztycy regulowanej.

Dlatego też geometria progresywna wydłuża ramy nie zmieniając wysokości. Czasem nawet ją obniża, dając możliwość swobodnego stosowania sztyc o skoku większym, niż 125 mm.

Kierowanie się rozmiarem ubrań jest dobrym punktem wyjścia przy dobieraniu rozmiaru ramy.

Warto o tym pamiętać przy wyborze rozmiaru. Przez lata mogłeś się przyzwyczaić, że żeby mieć stabilnie prowadzący się rower, musisz kupić o rozmiar większą ramę, niż np. ciuchy, które nosisz (zakładając, że masz normalne proporcje). Teraz może się okazać, że przesiądziesz się z powrotem na „właściwy” rozmiar. Forumowe dyskusje trochę temu przeczą, ale moim zdaniem kierowanie się rozmiarem ubrań jest dobrym punktem wyjścia przy dobieraniu rozmiaru ramy.


 Naturalna ewolucja

Długość górnej rury i mostka to najważniejszy wyznacznik geometrii progresywnej, ale nie jedyny. Pozostałe parametry nie są tak spektakularną nowinką, a raczej wynikają z ewolucji roweru jako kompletnego systemu.

Płaski kąt główki ramy: 65-66°

Kiedyś standardem było 69-70 stopni. Żeby poprawić stabilność na zjazdach i w zakrętach, kąt sukcesywnie wypłaszczano, aż do poziomu 64-65 stopni, co jeszcze kilka lat temu było typową wartością dla rowerów DH. Wprowadzenie kół 27,5″ i wydłużenie górnej rury pozwoliło zatrzymać się na dość konserwatywnym poziomie 65-66 stopni i odstępstwa od tej wartości w rowerach enduro zdarzają się ostatnio wyjątkowo rzadko.

Stromy kąt rury podsiodłowej: 74-75°

Płaski kąt, np. 71º, ma dużą zaletę: odpowiedni wyprost nogi przy pedałowaniu jest osiągany przy mniejszej odległości siodełka od ziemi. Różnica wydaje się niewielka, ale spróbuj obniżyć siodło o 10 mm – czuć to! Ponadto mając płaski kąt rury podsiodłowej, stojąc na pedałach, siodełko zostaje bardziej z tyłu i mniej przeszkadza w balansowaniu ciałem.

I w związku z tym w geometrii progresywnej kąt jest skrajnie stromy :) A to dlatego, że zastosowanie sztycy regulowanej w zasadzie czyni powyższe zalety zupełnie nieadekwatnymi. Mając możliwość oddalenia siodełka o 125 mm przyciskiem na kierownicy, nie ma sensu tworzyć kompromisów oddalających je o 10-15 mm.

Stromy kąt ułatwia sprawną ucieczkę, kiedy znuży Cię konwersacja.

Na podjazdach fajnie mieć siodełko przesunięte mocno do przodu. Bardziej dociąża to przednie koło i ułatwia przejście do pedałowania na stojąco i sprawną ucieczkę, kiedy znuży Cię konwersacja.

Niski suport: <350 mm

W DH już dawno wpadli na to, że z nisko zawieszonym suportem rower jest bardziej stabilny i lepiej skręca. Po prostu nie ma lepszego sposobu na obniżenie środka ciężkości i stabilizację roweru, niż sprowadzenie osi suportu jak najbliżej poziomu osi piast. Bez orania korbami szlaków najłatwiej to osiągnąć w 29er-ach, ale już 650b znacznie to ułatwia w porównaniu do 26″.

Nie ma lepszego sposobu na obniżenie środka ciężkości i stabilizację roweru, niż obniżenie suportu.

W tym punkcie można by też wspomnieć o skróceniu główki ramy w połączeniu ze sterami zero-stack. Skoro stopy idą o kilkanaście milimetrów w dół, to i ręce powinny, podczas gdy większe koła automatycznie zwiększają odległość kierownicy od ziemi. Główki dłuższe od 130 mm i 50 mm podkładek pod mostkiem to już oldschool nawet w rozmiarach XL.

Krótki tył: <430 mm

Stabilność stabilnością, ale skręcić też czasem wypada i krótki tył bardzo w tym pomaga. Podobnie jak w wyrywaniu lasek, to znaczy w manualach i bunnyhopach. I ogólnie w przenoszeniu masy na tylne koło.

Moim zdaniem tyły niedługo urosną do ok. 440-445 mm, żeby zapewnić prawidłowe rozłożenie masy po wydłużeniu przodu. Prawdopodobnie będzie to zależne od rozmiaru ramy (Norco robi to już od paru sezonów). Ale póki co zależność jest prosta: krócej = lepiej.

Podsumowanie

Jeśli producent zastosował się do tego poradnika ;) to prawdopodobnie szybko to zauważysz w materiałach reklamowych po dużym natężeniu następujących słów w zestawieniu z „Geometry”: Forward, Race, Progressive, Turbo, Ninja czy co tam jeszcze szpece od marketingu nam zaserwują.

Zgłębiając tabelkę z cyferkami, powinieneś znaleźć mniej więcej coś takiego:

  • długa górna rura: co najmniej 600 mm w rozmiarze S, reach minimum 420 mm
  • krótka rura podsiodłowa: taka sama lub krótsza, jak w „klasycznej” geometrii dla danego wzrostu
  • krótki mostek: maksymalnie 40 mm
  • płaski kąt główki ramy: 65-66º
  • stromy kąt rury podsiodłowej: 74-75º
  • krótki tył: 420-430 mm dla kół 650b
  • niski suport: poniżej 350 mm

Czegoś zabrakło? Pisz w komentarzach :)


PS. Polecam Ci też lekturę trzech świetnych artykułów Chrisa Portera, w których wyjaśnia, i uzasadnia, skąd wzięła się geometria progresywna i w jakim kierunku zmierza:

nicolai chris porter geometria progresywna

Customowy Nicolai Chrisa Portera to już ekstremalny przykład realizacji założeń geometrii progresywnej / fot. Matt Wragg, Pinkbike

  1. Długość dolnej rury to ciekawy parametr, niektórzy używają. No i baza kół, najlepiej z 1200:)

    1. Fakt, dolna rura jest całkiem sensowna (na pewno bardziej, niż górna rura), tyle że zawiera bardzo podobną informację, jak reach, a przy tym jest dużo mniej popularna. Prywatnie życzyłbym sobie, żeby producenci w końcu się zdecydowali na jedną wartość i reach jest temu w tej chwili bliższy.

  2. Witam, świetny blog przede wszystkim! Do tej pory, zawsze wybierałem świadomie nieco mniejszy rozmiar ramy od teoretycznie zalecanego, własnie po to, aby mieć poczucie „siedzenia na rowerze” a nie „w rowerze” (moja koncepcja wynikała z podejścia: „to ja prowadzę rower” a „nie rower prowadzi mnie”). Koncepcja geometrii progresywnej burzy mój dotychczasowy pogląd i w dużej mierze przemawia do mnie, ale tak radykalne podejście jakie serwuje Mondraker jest dla mnie nie do przyjęcia. Zgadzam się na wszystkie nowe parametry, ale Reach dla rozmiaru S uważam, że powinien zostać, w okolicy 400mm, te 20mm więcej + nowe standardy kierownic (750mm+) ,powoduje za nawet na S , pozycja ridera jest mocno rozciągnięta, a to nie do końca mi odpowiada. Czy coś źle pojąłem albo przeoczyłem?

    1. Generalnie geometria progresywna zakłada, że pozycja pozostaje taka sama, bo choć rama rośnie, mostek się skraca. Oczywiście zakładając, że w „klasycznej” ramie jeździłeś z „klasycznym” mostkiem ~70 mm. Jeśli miałeś krótką ramę z krótkim mostkiem, to polecam przetestować jakiś dłuższy rower – powinno Ci się spodobać :)

      A co do Mondrakera – w sumie większość osób, włącznie z pro testerami – uważa to za lekkie przegięcie ;) Przy takiej długości trudno już jest dociążyć przód w zakrętach bez przenoszenia zbyt dużej masy na ręce, chyba że towarzyszy temu długi tył. Ale reach ~420-430 mm dla S-ki to całkiem spoko wartość, bez efektów ubocznych.

      1. Hm… no mam dylemat, rozważam zakup YT Capra, według danych producenta przy wzroście 171 łapie się na S-kę ale tam efektywna długość górnej rury jest 557 a reach 400 z mostkiem 50, do tej pory nie miałem wątpliwości, ale ta nowa koncepcja geometrii progresywnej namieszała mi w głowie. Poproszę o „koło ratunkowe” :)

  3. czemu wg Ciebie Mondraker przegina? :)

    ps. wygląd ich rowerów jest genialny :)

    1. O Mondkach testerzy często piszą, że ciężko je opanować – przednie koło jest tak odciążone, że „wyjeżdża” z zakrętów i trzeba jechać bardzo agresywnie i z przodu roweru, żeby rower się prowadził. Zresztą sam Mondraker zrobił kroczek wstecz i teraz praktycznie wszystkie rowery mają dość normalny mostek 30 mm.

      1. Wielkie gratulację dla Ciebie Michale za świetną stronę, którą czytam z wielką radochą. Życzę wytrwałości i wysokich dropów:) Jednak pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą na temat długości mostka w Mondrakerze. Akurat od kilku miesięcy jestem posiadaczem Mondrakera Foxy XR rocznik 2014 rozm M 27,5. W momencie kupna był zamontowany mostek 35mm ale dostałem również ten zerowy, ściśle przeznaczony do Forward Geometry. Przed założeniem 0-ówki, wydawało mi się, że rower będzie nerwowy, ciężki do opanowania. Nic z tych rzeczy! Rower jest stabilny, mimo większych kół bardzo zwrotny, łatwiej nim zrobić bunny hopa. Absolutnie nie mam wrażenie zbyt szybkiej, nerwowej reakcji na skręty kierownicą. Może to dlatego, że jestem dość niski, 173cm i rama M-ka. 35-kę już sprzedałem, nie jest mi potrzebna:) Pozdrawiam.

  4. Czy jakaś firma ogarnęła ht z FG? Chętnie bym kupił. Ale z tego co widzę, szału nie ma. Nawet Whyte w pół drogi jest.

    1. Masz rację, nie wiem dlaczego producenci nie ogarniają geometrii hardtaili… Jeśli chodzi o długość, to jeszcze da się znaleźć coś sensownego (IMHO Whyte jest wystarczający, a jak chcesz pełne FG to oczywiście bardzo fajna seria Mondraker Vantage), ale kąty wszędzie jak w rowerach do maratonów… :/

      Ale jest na horyzoncie jedna rama, która poważnie podchodzi do tematu geometrii: Last Fastforward. Jest na Kickstarterze, jeszcze kilka dni można się załapać na „przedsprzedaż” w dość okazyjnej cenie 400 ojro.

      1. Właśnie, Vantage i Whyte – kąt główki 67 stopni. Szkoda bardzo.
        Za to bardzo interesujący jest wskazana przez ciebie rama LAST-a, ale to 29er lub splusowany 27,5. Gdyby była wersja zwykłego 27,5, to zakładałbym konto na paypal.

        1. Po co hardtail na zwykłe 27,5? :P

          Rzuć jeszcze okiem na Ragleya – ostatnio fajnie odświeżyli ofertę.

  5. Ogólnie to faktycznie ht 29. Ale mam półtorej godziny na ścieżki (Rychlebskie i teraz Lipovskie) i tam wolę mniejsze koło. W tej chwili mam ramę 26 cali, ale przy moich 182 cm geo nie zachwyca, zwłaszcza, że nie jestem skoczkiem:

    wysokość podsiodłówki: 405 mm
    główka z amorem 140 mm: 67
    podsiodłówka: 72
    chainstay: 415 mm
    efektywna długość górnej rury: 610 mm
    reach: 423mm
    stack: 579mm
    suport: 330 mm

  6. Cześć. Gratuluję świetnej strony i konsekwencji.
    Co sadzisz o rowerze CANYON Spectral al 7.9 (’29 )

    Parametry poniżej
    http://www.bike-magazin.de/mountainbikes/all_mountain/test-2015-canyon-spectral-al-29-79/a23393.html

    Moje parametry:
    184cm wzrost
    Wewnętrzna długość nogi – 88cm
    Od krocza do mostka – 65cm
    Szerokość ramion 48 cm
    Długość ramienia 65 cm

    Czekam na Twoja opinie i spostrzeżenia. Pozdrawiam z polnocy Tom

    1. Ja tam ogólnie lubię Canyony ;) Spectral 29 to fajna opcja dla kogoś, kto robi długie dystanse i zależy mu na uniwersalności, jednocześnie oczekując szerokiego marginesu bezpieczeństwa i możliwości jazdy po trudnych trasach.

      Geometrii tego modelu nie można nazwać „progresywną” (bo zakładam, że w tym kontekście pytasz), ale z drugiej strony: można dyskutować, czy w 29erze jest to aż tak potrzebne. Pisałem o tym we wpisie o rozmiarach kół:
      http://www.1enduro.pl/rozmiar-kol-do-enduro-26-27-5-29/

      Swoją drogą, sam się ostatnio nad takim zastanawiałem pod kątem konwersji na 27,5+… Ktoś wie, ile w Spectralu jest miejsca na oponę? :)

Dodaj komentarz do tekstu Geometria progresywna

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Full czy hardtail? Enduro za średnią krajową

Porady, Sprzęt / 

„Full czy hardtail?” – dylemat fundametalny, niebagatelny, ważki. Przedmiot rozmyślań niejednego posiadacza ograniczonego budżetu na pierwszy poważny rower do jazdy po górach.

Tak to u nas jest, że średnia krajowa nie wystarcza na nowego, wymarzonego fulla. Nie wystarcza nawet na nowego, jakiegokolwiek fulla… Mając więc w ręku 3000 zł, na co się zdecydować?

FULL

  • większa kontrola i bezpieczeństwo na trudnych trasach;
  • większa prędkość, co może być decydujące, jeśli planujesz ściganie;
  • szybsza nauka skilla – włączają się supermoce, poszerza się strefa komfortu i zmniejsza zmęczenie;
  • „fullowa” technika jazdy i nawyki przydadzą się na doEncelowym rowerze;
  • koszt zakupu (najtańsze sensowne ramy to 1500-2000 zł, co pochłania większość założonego budżetu – ucierpi na tym cała reszta sprzętu);
  • koszt utrzymania (200-400 zł rocznie na serwis dampera i zużywające się elementy);
  • koszt pierwszego serwisu po zakupie (ok. 500 zł na serwis dampera, nowe tulejki i łożyska – przeczytaj dlaczego);
  • stare rozwiązania uniemożliwiające upgrade’y w przyszłości (rozmiar koła, główka ramy, oś piasty, czasem średnica sztycy itd.);
  • oldschoolowa geometria.

HARDTAIL

  • nowa rama ze sklepu za pół ceny używanej ramy amortyzowanej (~750 zł);
  • uwzględniając koszt pierwszego serwisu fulla, masz w kieszeni 1000-1500 zł na lepszy osprzęt, ciuchy, ochraniacze i wyjazdy w góry;
  • brak stałych kosztów serwisu;
  • bieżące standardy: koła 650b/29″, główka tapered czy oś 142×12 mm – upgrade’y są nie tylko możliwe, ale i sensowne, bo części przełożysz do docelowej ramy;
  • nowoczesna geometria;
  • wąski margines błędu przy agresywnej jeździe w trudnym terenie typu RTV/AGD;
  • dużo większe zmęczenie organizmu na zjazdach i przy całodniowej jeździe.

Po stosunku zielonego do pomarańczowego, mógłbyś wywnioskować, że przy tak ograniczonym budżecie jestem zwolennikiem rozwiązania ze sztywnym tyłem. I miałbyś rację.

Kupując taniego, używanego fulla, przede wszystkim pakujesz się w sprzęt nieprzyszłościowy. Przestarzała geometria w połączeniu z wiekowym osprzętem będzie działać kiepsko. Wydanie pieniędzy na ulepszenia będzie kusić bardziej, niż San Remo w środku lutego. Niestety większość upgrade’ów będzie albo trudna (np. przez ograniczony wybór dobrych amortyzatorów ze sterówką 1 1/8″, czy sztyc regulowanych o średnicy mniejszej, niż 30,9 mm), albo bezsensowna (bo niekompatybilna z docelową ramą).

Santa Cruz Bullit to jeden z najtańszych sensownych fulli, prezentuje jednak pełen zestaw "przeterminowanych" rozwiązań: krótka, stroma i wysoka geometria, koła 26", główka 1 1/8", sztyca 28,6 mm, oś piasty 135x10 mm - niczego z tych rzeczy nie uświadczysz w nowych ramach

Santa Cruz Bullit to jeden z najtańszych sensownych fulli, prezentuje jednak pełen zestaw „przeterminowanych” rozwiązań: krótka, stroma i wysoka geometria, koła 26″, główka 1 1/8″, sztyca 28,6 mm, oś piasty 135×10 mm – niczego z tych rzeczy nie uświadczysz w nowych rowerach

 

Do tego dochodzą koszty – w kompletnym, amortyzowanym rowerze enduro za 3000 zł prawdopodobnie większość osprzętu będzie wymagała serwisu, więc na starcie dorzucisz lekką ręką ~1000 zł, co opisałem we wcześniejszym artykule. Do tego stałe koszty eksploatacji spowodują, że dłużej będziesz odkładał na docelową ramę.

Najlepiej uczyć się pływać w rzece pełnej krokodyli, bo po takim treningu wygranie olimpiady na basenie to pikuś

Jeśli chodzi o samą jazdę, to popularny jest mit, że lepiej zaczynać od hardtaila, bo jak na nim się wyrobi technikę, to potem na fullu automatycznie będzie się wymiatać. To mniej więcej tak, jakby powiedzieć że najlepiej uczyć się pływać w rzece pełnej krokodyli, bo po takim treningu wygranie olimpiady na basenie to będzie pikuś.

Technika jazdy na fullu różni się od tej hardtailowej, więc jeśli wiesz, że docelowo i tak będziesz jeździć na fullu, lepiej uczyć się od razu z pełnym zawieszeniem. Zwłaszcza, że nauka będzie przyjemniejsza i wbrew wspomnianemu mitowi, bardziej efektywna, bo zamiast martwić się o utrzymanie na rowerze, bardziej skupisz się na faktycznym szlifowaniu umiejętności.

W niektórych sytuacjach zarówno hardtail, jak i kiepski full, da Ci szansę na zostanie gwiazdą YouTube

Na trudnych trasach, zarówno hardtail, jak i kiepski full, da Ci szansę zostania gwiazdą YouTube!

 

Współczesna geometria, lepszy osprzęt i większe koła dadzą większy fun i kontrolę, niż tylne zawieszenie w przeterminowanym sosie.

Mimo to uważam, że przy umownej kwocie 3000 zł lepszy będzie dobrej klasy hardtail – współczesna geometria (płasko, długo i nisko), lepszy osprzęt (zwłaszcza amortyzator, opony, może nawet sztyca regulowana) i większe koła (zależnie od preferencji 650b lub 29″) w większości przypadków dadzą większy fun i kontrolę, niż tylne zawieszenie w przeterminowanym sosie.

Dartmoor Primal/Hornet - ramy wykorzystujące praktycznie wszystkie standardy stosowane w nowoczesnych fullach - części wykorzystasz w ramie docelowej

Dartmoor Primal/Hornet – przykład ram z przyzwoitą geometrią, wykorzystujących praktycznie wszystkie standardy stosowane w nowoczesnych fullach – możesz inwestować w części, bo przełożysz je do ramy docelowej

 

Podsumowując, proponuję dwie strategie, z których każda ma swoje zady i walety:

  • zakup budżetowego fulla + serwis + niezbędne wymiany części. Powstrzymanie się od dalszych inwestycji i odkładanie bieżących funduszy na kompletny rower docelowy. Po jego zakupie, sprzedaż roweru „przejściowego”;
  • zakup nowoczesnego hardtaila ze standardami takimi, jak w docelowym rowerze. Stopniowe, przyszłościowe upgrade’y, aż do zakupu wymarzonej ramy.

Nie polecam natomiast mieszania – powyższych metod, jak również napojów alkoholowych, drogie dzieci!

  1. Zdjęcie BOMBA! Odnośnie uwag, w zasadzie jeśli kasa jest do tych 4koła, stanowczo nie full! (oczywiście subiektywnie)

  2. Ja się nie zgodzę z artykułem.

    Sztywniak uczy pewnych rzeczy, których na fullu ciężko się jest nauczyć czyli:

    – dociążania i odciążania roweru
    – wykorzystywania nierówności do przyspieszania (pompowania)
    – przeskakiwania nad przeszkodami
    – manuali tam gdzie to konieczne
    – wykorzystywania band do nabierania prędkości
    – dobru linii jazdy

    Sam po kontuzji zmieniłem ciężkawego fulla z agresywną geometrią na długiego sztywniaka z małym skokiem z przodu i nie żałuje. Przez 7 lat jazdy nie potrafiłem manuala, teraz to się zmieniło, jeżdżę efektowniej i bardziej stylowo. Podjeżdżanie na ciężkim fullu ani jego wnoszenie przyjemne nie było. Tylko lądowania z dużych rzeczy mniej bolały. Sztywniak też łatwiej przyspiesza i pnie się w górę bo nie ma dampera. ;)

    W przyszłym sezonie będę jeździł na 2 sztywniakach. :) Jednym ęduro a drugim dirtowym. ;)

    1. Może po prostu miałeś zbyt ciężkiego i mułowatego tego fulla? Bo ja nie widzę problemu, żeby wymienionych przez Ciebie rzeczy uczyć się na „rowerze z damperem”. Może same początki będą trudniejsze, zakładając że uczysz się w bardzo łatwym terenie czy np. na pumptracku.

      Ale prędzej czy później te umiejętności i tak trzeba przenieść na fulla. No i zdecydowanie prędzej, niż później, trzeba zacząć szlifować umiejętności w trudnym terenie, gdzie full sprzyja nauce szerszym marginesem bezpieczeństwa.

  3. Kurcze, a co jest takiego złego w jeździe na bullicie ze „starą” geometrią? Jak kogoś nie stać/nie uważa za stosowane wymiany ramy za każdym razem, jak wypuszczą jakiś nowy cud tiochniki? Sam przez dobre 4 lata jeździłem na mocno antycznym Tomacu z mocna oryginalną geometria powstała przez zastosowanie 66 na przodzie. I naprawdę nie wspominam tego jako jakaś straszną katorgę. Oczywiście teraz na trochę mniej przestarzałym Nomadzie 2 jeździ się o wiele lepiej, ale banana na pysku mam takiego samego jak kiedyś. A na przodzie dalej dyndają sobie radośnie szóstki z 2006, i będą dyndać, puki nie wyzioną ducha, bo nie czuję absolutnie ŻADNEJ potrzeby zmiany na coś innego.
    Oczywiście jeśli jest kasa na nowy rower to super, ale jeśli można wyrwać jakiegoś sensownego fulla, nawet takiego sprzed kilku sezonów, bo kumpel postanowił odświeżyć park maszyn, to czemu nie skorzystać?
    Swoją drogą przez te lata jazdy widzę dwa typy rowerzystów – jedni jak szalenie wymieniają jedną ramę za drugą, amor za amorem, i każdy następny jest tym naj naj naj (nawet DNM upside down był naj naj :D), a drudzy spokojnie jeżdżą na tym co mają, a jak się rozsypie, albo wejdzie na rynek coś, co NAPRAWDĘ robi duża różnicę (myk myk, tarczówki, full itp) to zmieniają.

  4. Hm hardtail jest ok ale pytanie gdzie chcemy go używać. Zjeżdżaem z Tarnicy na hardtail i powiem że brakowało mi amor z tyłu. Podstawa to zastosowanie!

  5. Subiektywnie, po przesiadce z fulla ze „starym” geo, na sztywniaka ze współczesnym geo, dłuższy, większa baza kół, bardziej płaski kąt główki, krótszy chain stay, krótki mostek, szeroka kier (w poprzednim nie mogłem sobie na to pozwolić bo był za krótki), nie wróciłbym do pełnego zawieszenia (w tej kategorii cenowej) za nic w świecie, jeździ się po prostu lepiej, pewniej, o dziwo szybciej, mam większą kontrolę, owszem HT mniej wybacza ale ja, mam wrażenie że teraz jest to optymalny rower.

  6. Primal jako przykład roweru w który warto inwestować? Oś 10 mm-w przypadku zmiany na fulla musimy zmienić piastę, Amor 140mm z przeznaczeniem wyłącznie pod enduro, AM i 4x Znów w przypadku nowej ramy wypadało by mieć coś mocnieszego (a za dobry widelec też trzeba dobrze zapłacić). Poza tym brakuje hollowtecha i napinacza. Mam Primala i chyba wolał bym kupić nowy rower niż inwestować w ramę, tak poza tym sam rower jako HT spisuje się znakomicie. Pozdrawiam

  7. Witam, czy na sezon 2016 warto kupić tą ramę primal i na niej budować hardtaila mając na wszystko 2.5 max 3 tysiące? Czy np tak jak mówi inna porada z tego blogu, kupić używanego ht za 2 tysiące i wyserwisować łańcuch łożyska itp:)?

  8. TOCA-pozdrawiam kolege{a Rocky Maniek smiga jak marzenie},Panowie/Panie, waga sprzętu?…kto by się w Enduro masa przejmowal :D! P.S.same katy nie jezdza, jeździ człowiek, który albo ma sile i technikę, albo i na wylajtowanym HT leb rozbije na leśnym deptaku. Nie mniej nowoczesne konstrukcje to nie te sprzed ponad 5 lat. Wiele się zmienilo, czesc na lepsze, czesc na gorsze.

  9. Czesc, ja zamieniłem fulla 29er, 100mm skoku, z przodu sztywna os 15, tlumik z propedalem, takiego za ok 6kpln kola 29×2,1 na ht na ramie surge evo z kołami 27,5×2,35 i amorem 130 i bez porownania zjazdy i podjazdy o wiele lepiej.Wada fulla byla krotka rama i ostre katy. Obecna geometria progresywna z plaskim katem glowki to rewelacja. Zawsze sie dzwiwilem jak kolega na dunconie z mz juniorem podjezdza a to on mial racje no i Gary Fischer, ktory o tym mowil od 15 lat a nikt go nie sluchal.Dziekuje, autorowi tej strony, bo potwierdzily sie wszystkie moje przemyslenia z prawie 15 lat odnosnie geometri ram. Zawsze szukalem tych krotkich, bo niby mialy byc wygodniejsze, jak w trekkingu/crossie a potem sie garbilem na rowerze jak gargamel. Pozdrawiam kolego, tez moglbym napisac nie jeden artykol o rowerach ale nie bede ci robil konkurencji:-)

  10. Witam. Mam problem, mój budżet to 1500zl na ramę i damper do enduro, co w tej cenie kupie używanego na co zwracać uwagę?

    1. To, co akurat się trafi ;)

      W tej cenie niestety nie można przebierać w modelach. Do głowy przychodzi mi Santa Cruz Heckler, może jakiś starszy Spec Enduro, Cannondale Prophet, Reign… Ale trudno przewidzieć ofertę rynku wtórnego – jak nastawisz się na konkretne modele, może się okazać, że będziesz czekał rok na okazję.

      1. Witam ponownie, znalazłem fajną ramę Canyon lux mr pro z damperem za niecałe 1500zł, tylko jej przeznaczenie to XC i Maratony. Zaryzykować i kupić to czy lepiej dozbierać i szukać jakiegoś typowego enduro?

        1. Myślę, że sam sobie odpowiedziałeś ;) Jeśli zamierzasz jeździć enduro, zdecydowanie szukaj czegoś do enduro. Ten Canyon pewnie jest spoko, ale niestety nie do ostrej jazdy po trudnych trasach.

          1. Jednak kupiłem znów sztywną ramę, nowego Hornet’a myślę że za 1500 to był jedyny rozsądny wybór. :) Dziękuję za rady, pozdrawiam! :)

Dodaj komentarz do tekstu Full czy hardtail? Enduro za średnią krajową

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: KS eTen R – pierwsze wrażenia

Sprzęt, Testy / 

Sztyce regulowane z manetki to żadna nowość, ale dopiero kilka lat temu ich sprzedaż rozruszał Rock Shox. Reverb zaoferował więcej skoku, bezawaryjność i lepszą jakość działania, niż konkurencja (wtedy Joplin i Gravity Dropper) i zapoczątkował lawinowy wzrost popularności myk-myków. Kto na takiej sztycy pojeździ, zwykle przyznaje, że to rewolucja na miarę hamulców tarczowych i do siłowania się z zabłoconym zaciskiem klasycznej sztycy nie wraca.

Problem w tym, że nie każdy może sobie pozwolić na taką luksusową nowinkę za >1000 zł. Sporo czasu minęło, zanim producenci przygotowali sensowne propozycje dla klientów z portfelem w wersji „fit”. KS eTen jest jedną z takich propozycji – za cenę Reverba możesz sobie kupić dwa eTeny. Postanowiłem sprawdzić, czy jest od Reverba dwa razy gorszy.

Budowa

KS eTen to jedna z najtańszych sztyc powietrzno-hydraulicznych. „Puszka” najtańszego KS-a jest w zasadzie identyczna, jak w droższym modelu Dropzone (dawniej i900). Co ważne, zachowany został system blokujący obrót – patent KS-a jest jednym z najlepszych na rynku. Luzy są niemal zerowe, można też bez obaw podnosić rower za siodełko – sztyca nie wysunie się, ani nie zapowietrzy.

KS eTen R zawartość opakowania

Tyle dostajesz za swoje ciężko zarobione 539 zł.

Jakość wykonania robi pozytywne wrażenie, oszczędności poczyniono głównie na jarzemku (oldschoolowe rozwiązanie z jedną śrubą) i manetce, w której zarówno obejma, jak i „guziczek” są plastikowe, ale sprawiają wrażenie solidnych. Nie ma też możliwości „wpięcia” manetki jako obejmy gripa, co jest dość fajnym ficzerem w droższych KS-ach.

KS eTen R manetka i akcesoria

Gadżety, gadżety…

Jeśli już mowa o manetce – wybierając model bez niej (z dźwignią pod siodełkiem) możesz zaoszczędzić 80 zł. Nie rób tego! Cała idea sztycy regulowanej bierze w łeb, jeśli nie możesz obniżyć siodełka w każdej chwili, w ułamku sekundy. To jak manetki przerzutek montowane na dolnej rurze ramy w starych szosówkach – WTF? Guziczek na kierownicy to mus.

KS eTen E jarzemko sztycy

Jarzemko trzymające siodło jedną śrubą – jak za dawnych czasów…

W KS-ie mechanizm jest sterowany klasycznie, czyli linką (standardową przerzutkową). Montaż wymaga nieco cierpliwości – żeby zakres regulacji baryłki przy manetce był użyteczny, trzeba się sprawnie wstrzelić z długością odsłoniętej linki przy dźwigience w jarzemku. W dodatku żeby ją poprawić, trzeba zdjąć siodełko i użyć mikroskopijnego imbusa 1,5 mm. Mimo wszystko, nadal jest to prostsze od skracania przewodu hydraulicznego Reverba.

KS eTen E mocowanie linki

Środkowe coś to śrubka trzymająca linkę.

Największa różnica względem droższych modeli to system hydrauliczny, który w eTenie jest fabrycznie zamknięty w stalowym tłumiku. Ma to swoje wady: serwisowanie w razie awarii może przypominać otwierane jajka niespodzianki – nawet jeśli się uda, to i tak wszystko wyląduje na podłodze. Poza tym skok jest ograniczony do 100 mm a sztyca waży ok. 750 g, czyli o ok. 200 g więcej od droższych konkurentów.

KS eTen E  pierścień sztycy

Więc póki co, nie jest więc ani o połowę cięższa, ani nie ma o połowę mniejszego zakresu pracy, ani nie jest o połowę gorzej wykonana.

Na szlaku

Kiedy już uda się wyregulować naciąg linki tak, żeby sztyca działała żwawo, ale bez opadania, można wyruszyć na szlak! Pod warunkiem, że nie jest akurat luty. Sztyca bardzo kiepsko radzi sobie w niskich temperaturach (poniżej 10°C). Działa wolno, opornie i… dziwnie syczy przy podnoszeniu. Jeśli szukasz taniego „myk-myka” do zimówki, żeby nie męczyć solą drogową swojego ukochanego Reverba, szukaj dalej.

Jeśli szukasz taniego „myk-myka” do zimówki, szukaj dalej.

Na szczęście wraz z roztopami działanie sztycy przeszło metamorfozę. „Na ciepło” wszystko działa jak należy – ruch nadal jest dość mocno stłumiony, ale też nie musisz czekać, aż siodełko łaskawie zmieni wysokość. Mimo to osoby preferujące błyskawiczną akcję mogą być nieco zawiedzione. Za to nie grozi Ci przypadkowy strzał w kule.

W praktyce nie ma problemu z częstym, odruchowym korzystaniem z regulacji – po jakimś czasie zaczynasz obniżać siodełko o parę centymetrów nawet na jeden zakręt, hopkę czy pojedynczy korzeń.

Po jakimś czasie zaczynasz obniżać siodełko nawet na jeden zakręt, hopkę czy pojedynczy korzeń.

KS eTen R manetka

Manetka dobrze wpasowuje się między gripa i klamkę

Pomaga w tym też wygodna manetka, moim zdaniem lepsza niż w Reverbie. Łatwo trafić w nią palcem i bardzo lekko działa, choć to pewnie zmieni się z czasem (i brudem).

Odporność mechanizmu na błoto budzi moje największe obawy – starsze KS-y miały spory problem z zapychającym się mechanizmem dźwigienki w jarzmie. O tyle dobrze, że jest on z przodu sztycy, więc nie jest bezpośrednio narażony na stałe dostawy świeżego błotka z opony. Jednak pod tym względem hydraulicznie sterowany Reverb jest bezkonkurencyjny.

KS eTen R jarzmo błoto

Linka doprowadzona jest z przodu jarzma, co częściowo chroni ją przed błotem

Co bardzo ważne, KS-a można ustawić na dowolnej wysokości. Nie jesteśmy skazani na szukanie jednej z dwóch-trzech pozycji, które w danym momencie niekoniecznie muszą być optymalne. Mi często zdarza się ustawić sztycę mniej więcej w połowie skoku.

Łatwość i intuicyjność uzyskania idealnej wysokości to niezbędna cecha dobrej sztycy regulowanej

Po kilku irytujących miesiącach spędzonych z mechaniczną sztycą El Gallo, uważam że łatwość i intuicyjność uzyskania idealnej wysokości to kolejna niezbędna cecha dobrej sztycy regulowanej. Podniesienie siodełka sztyca sygnalizuje przyjemnym, łatwo słyszalnym stukiem, podobnym do tego z Reverba, więc nie musisz spoglądać na okolice swojego krocza, żeby wiedzieć, że „to już”.

KS eTen R pierścień ślizg uszczelka

Skuteczność uszczelnienia póki co jest tajemnicą

Pozostaje kwestia skoku… Czy 100 mm wystarcza? Moim zdaniem tak. Pole manewru jest na tyle duże, że tylko na najbardziej stromych ściankach przydałoby się bardziej opuścić siodło. Większość użytkowników myk-myków zarzeka się, że 125 mm to minimum, zwłaszcza dla wysokich. Wystarczy jednak spojrzeć na rowery zawodników DH, w których siodełka wcale nie są „wbite” do samej ramy. A wysocy mają ułatwione manewrowanie ciałem dzięki dłuższym kończynom ;)

Werdykt

Porównywanie eTen-a ze sztycą kosztującą dwa razy więcej może wydawać się nieporozumieniem, jednak moim zdaniem budżetowy wypust KS-a jest na tyle dobry, że warto porównywać go do najlepszych. Zanim na rynku pojawił się Reverb, eTen R spokojnie mógłby uchodzić za wzór, zostawiając w tyle m.in. Joplina czy wszystkie sztyce dwu-/trzy-pozycyjne (Gravity Dropper, Specialized).

Jeszcze kilka lat temu KS eTen R mógłby być liderem rynku

Jeszcze kilka lat temu KS eTen R mógłby być liderem rynku

Jest to bardzo dobra informacja. Na początku istnienia sztyc regulowanych, wszyscy zastanawiali się, kiedy osiągną one dojrzałość – tzn. kiedy powszechne będą produkty bezawaryjne oraz kiedy pojawią się przystępne cenowo alternatywy. Wygląda na to, że osiągnęliśmy ten stan. Oczywiście awaryjność taniego KS-a pozostaje na razie niewiadomą i jej ocena wymaga przejeżdżenia przynajmniej kilku miesięcy, ale pierwsze wrażenia są bardzo obiecujące.


Cena katalogowa: 539 zł
Dostępne rozmiary: 30,9 mm, 31,6 mm
Skok: 100 mm
Masa: ok. 725 g
Dystrybutor: www.7anna.pl

  1. Miałem okazję używać tej sztycy przez jakieś 3 miesiące. Przez ten czas nie było z nią żadnych problemów. Faktycznie, w większości przypadków te 100mm skoku wystarcza. Gdyby nie zmiana ramy która wymusiła zmianę średnicy sztycy pewnie dalej bym z nią jeździł.

  2. Sorki za odgrzebywanie starego tematu, ale mam pytanie czy Waszym zdaniem warto dopłacić 240 zł do sztycy KS 2015 Dropzone R?
    Dzięki za ew. odpowiedź.
    Pozdrawiam.

    1. Jeśli te 240 zł to Twój budżet na wyjazdy rowerowe na najbliższe 2 miesiące, to nie warto.

      W przeciwnym wypadku: warto, ze względu na ew. problemy z serwisem eTen-a. Dropzone’a można dożywotnio bez problemu serwisować (eTen ma fabrycznie zaprasowany kartridż).

  3. Dzięki za odpowiedź. Tak własnie myślałem po dokładniejszym guglu. Na szczęście budżet zmieści dodatkowy wydatek, chciałem się tylko upewnić czy warto.
    Pozdrawiam.

  4. Używam KS e-Ten’a od kilku miesięcy. Mam uwagi jedynie co do manetki. Moja wykonana jest z podłej jakości plastyku. Pękło mocowanie do kierownicy. Nie polecam przykręcać mocowania bez klucza dynamometrycznego. O pół obrotu za dużo widocznie dokręciłem. A chciałem mieć pewność, że przy operowaniu podczas jazdy nie będzie się przesuwać. Na szczęście jakoś się jeszcze trzyma bez druciarstwa, ale boję się, że w końcu puści i trzeba będzie albo nową nabyć, albo drutować;) Wejście na linkę też mi popękało, gdy przy ustawianiu/manewrowaniu fajka za mocno nacisnęła. Wolałbym mieć kilka gramów więcej i aluminium w miejscach, gdzie są większe naprężenia.

  5. Michał jak się sprawuje sztyca ?
    Poprzez po dłuższym użytkowaniu jako coś tańszego?

    1. Cały czas tak samo jak na początku :) Czyli działa raczej wooolno, ale płynnie i bez luzów. Gdybym teraz miał kupować, wybrałbym wersję Integra. Ewentualnie zastanowiłbym się nad modelem 2016 Gianta, ze względu na serwisowalność.

  6. Integra, też ma zamknięty na stałe kartridż?

    1. Wydaje mi się, że taka jest idea tej sztycy ;) Ale możesz się upewnić u dystrybutora (7anna).

  7. Jest jakiś patent na upgrade manetki od eten? ta co jest, jest wyjątkowo podatna na syf i w złych warunkach działa opornie.Może jakies patenty? na razie okleiłem taśmą klejacą zeby błoto nie wpadało :)

    1. Najlepszy patent na manetkę idealnie działającą w błocie to zakup Reverba ;)

      Z eTenem nie miałem takich problemów jak Ty, więc niestety nie pomogę…

    2. może odkopię trochę temat, ale za 19 zł można kupić manetkę do regulacji skoku amortyzatora suntour, ze sztycami działa wyśmienicie ;)

  8. Ile ta sztyca ma długości maksymalnie skrócona i maksymalnie wsunięta w rurę podsiodłową? Mam lekko przydługą rurę pod siodłem i się zastanawiam czy ją zmieszczę. Albo inaczej, między rurą a prętami siodła maksymalnie wysuniętego mam jakieś 16,5 cm, wcisnę tego KSa?

  9. Dzięki wielkie! teraz wszystko jasne, wejdzie na styk :)

  10. Cześć,

    Długo zastanawiałem się nad kolejną regulowaną sztycą. W moim „enduraku” używam od ponad roku sztycę Gianta i działa wyśmienicie. Ze względu na rozmarówkę (średnica) w moim lekkim fullu musiałem znaleźć coś innego. Dzięki Tobie, Michał zdecydowałem się na Kind Shock Eten i powiem jedno – rewelacja. Testuję parę dni i naprawdę wszystko ok. No, lekki full przybrał na wadze, ale wyprawa w teren to teraz to. Wg mnie cena vs działanie 5+. Polecam zdecydowanie, jak ktoś nie chce przepłacać.
    Ps. Blog rewelka. Tak trzymać.

  11. Czy w waszych etenach też występują lekkie ruchy na bok siodła (luzy) ??

    1. Delikatny luz występuje chyba w każdej sztycy, ale żeby się upewnić że wszystko jest ok, najlepiej porównać z innym egzemplarzem.

Dodaj komentarz do tekstu Test: KS eTen R – pierwsze wrażenia

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top