Menu
Menu Szukaj

Miejsca: Wyspa Elba, Włochy

Elba to włoska wyspa, o której usłyszałem będąc w Toskanii (do której Elba należy), w formie rekomendacji od lokalnych riderów i przewodników. Zapisałem ją więc na liście „do zrobienia” i kiedy rok później szukaliśmy jakiejś nieoczywistej, ciepłej, nadmorskiej miejscówki na odpoczynek po tygodniowym harataniu Livigno, postanowiliśmy zaryzykować. Czy warto było jechać taki kawał?

Elba, Włochy - trasy enduro


Gdzie to jest i jak dojechać?

Wersja romantyczna: Elba to stosunkowo niewielka wyspa leżąca pomiędzy lądowymi Włochami (niecałe 10 km od półwyspu Apenińskiego) a znacznie większą Korsyką. Jeśli jeździłeś kiedyś po toskańskich trasach enduro w rejonie Punta Ala czy Massa Marittima, prawdopodobnie widziałeś ją na horyzoncie.

Wersja przyziemna: jest daleko. Dojazd z południa Polski zajmuje co najmniej 16 godzin, więc raczej nie jest to trasa na jeden dzień. My wyruszyliśmy w piątek po pracy i nocowaliśmy w Austrii.

Do tego nie jest tanio. Koszt samych autostrad w dwie strony (Czechy, Austria, Włochy) to ok. 520 zł. Trasa przez Niemcy wychodzi podobnie: ok. 490 zł (bez winiety na Czechy, ale za to z przejazdem przez przełęcz Brennero).

Do tego dochodzi koszt promu na Elbę, który jest dodatkowym argumentem za dojazdem na miejsce w „sensownej” i przewidywalnej porze – o ile w ciągu dnia wypływa on mniej więcej co godzinę, to wieczorem liczba dostępnych kursów mocno spada (ostatni jest o 22:30). Do wyboru są trzy główne porty docelowe:

  • Portoferraio – zdecydowanie największy, z dużą liczbą kursów, ale najbardziej oddalony (rejs trwa godzinę);
  • Rio Marina – mały port w południowo-wschodniej części wyspy, najbardziej atrakcyjnej rowerowo – jest spora szansa, że będziesz szukał noclegu w tej okolicy;
  • Cavo – najkrótszy i najtańszy rejs (pół godziny), ale jeśli nie śpisz na wschodzie wyspy, raczej bez sensu – późniejszy transfer samochodem potrwa dłużej.

Dodatkowa uwaga odnośnie rezerwacji promu: o ile jadąc z Polski trudno z góry zaplanować konkretną godzinę, tak bilet powrotny zdecydowanie warto kupić z wyprzedzeniem. My w dniu powrotu mieliśmy sporego stresa, kiedy w „naszym” porcie okazało się, że wszystkie kursy na najbliższy dzień są wyprzedane… Udało nam się dowiedzieć, że jest szansa na bilety z Portoferraio (największego miasta), ale ich kupienie przez telefon i dojazd na drugi koniec zakorkowanej wyspy też nie było łatwe… A kiedy już ustawiliśmy samochody w kolejce do wjazdu na pokład… zaczęło się 2-godzinne oczekiwanie na jego rozładunek. Po tym wszystkim byliśmy wyrąbani jak po solidnej podróży, a nawet nie opuściliśmy wyspy! Cóż, wybór „lądowych” miejscówek jest jednak znacznie bezpieczniejszy i mniej stresujący. I tańszy.


Trasy rowerowe na Elbie

Do wizyty na Elbie zachęciła mnie nie tylko rekomendacja lokalsów i możliwość plażowania, ale też bogata sieć niebieskich tras na Trailforks:

Połapanie się w tej pajęczynie bardzo ułatwia podzielenie jej na trzy główne regiony:

1. Capoliveri Bike Park

Strona oficjalna

Najbardziej oficjalny „bikepark” na Elbie, z oznakowanymi trasami ułożonymi w 3-4 duże pętle (częściowo się pokrywają i można je dowolnie mieszać i łączyć). Są to zdecydowanie najłatwiejsze trasy na wyspie, bo jest to tak naprawdę miejscówka XC – parę miesięcy po naszej wizycie gościła ona Mistrzostwa Świata w maratonach MTB.

Mają jednak swój urok – większość z tras to naturalne singletracki prowadzące na zmianę po gajach oliwnych (nie znam się na botanice, ale wyglądało i pachniało egzotycznie) i… opuszczonych kopalniach.

W sumie czeka na Ciebie ponad 100 km tras, ale po przejechaniu ok. 60 km w dwa dni czuliśmy się nasyceni. Najbardziej spodobała nam się lekko zmodyfikowana pętla Miniere w południowo-zachodniej części półwyspu.

2. Elba Trail Area

Strona oficjalna

Półwysep Capoliveri to tak naprawdę tylko przystawka do dania głównego, jakim są szlaki w północno-wschodniej części wyspy, zaliczane do Elba Trail Area (zamiennie pojawia się też nazwa Elba Gravity Park). To tutaj znajdują się wszystkie najczęściej polecane trasy, takie jak Buca del Bandito, Scalette, Trincerone, Vignola czy Dragut (ta ostatnia jest w zasadzie jedyną poprawioną częściowo pod kątem rowerów, reszta to 100% natury). Jeśli miałbyś jeździć na Elbie tylko jeden dzień, celuj właśnie w Elba Trail Area.

Jedynym wyzwaniem pozostaje zaplanowanie pętli łączącej wszystkie te odcinki. Moją jednodniową propozycję znajdziesz na poniższej mapie, ale chyba lepiej byłoby poświęcić temu rejonowi co najmniej dwa dni, żeby odkryć mniej oczywiste smaczki.

3. Bike Land Ovest

Ostatni główny region to miejsce rozgrywania lokalnej rundy zawodów Toscano Enduro Series, na południowym zboczu największego masywu wyspy. Niestety na tę miejscówkę zabrakło nam czasu, ale na filmach wygląda dość smakowicie, a do tego inaczej, niż spalona słońcem reszta wyspy. Myślę, że warto sprawdzić – na Trailforks dostępny jest ślad z zawodów z 2020, który (prawdopodobnie) prowadzi po najlepszych odcinkach w sensownej kolejności:


Poziom trudności – dla kogo?

Na Trailforks niemal wszystkie trasy na wyspie – włącznie z OS-ami zawodów – są oznaczone jako niebieskie… co powinno wzbudzić Twoje podejrzenia. O ile w Capoliveri Bike Parku trasy faktycznie są lekkie, łatwe i przyjemne, to w pozostałych częściach wyspy wygląda to zgoła odmiennie. Na wielu „niebieskich” trasach zdarzało mi się prowadzić rower, więc czarnych woleliśmy unikać ;) Choć te, po których jechaliśmy, nie były znacząco trudniejsze od niebieskich…

Poziom trudności tras na Elbie jest więc dość nieprzewidywalny, ale ogólnie: wysoki. Tutejsze naturalne szlaki docenią przede wszystkim osoby ogarniające techniczną jazdę w niezbyt stromym, ale mocno kamienistym terenie, w którym wybór linii umożliwiającej utrzymanie prędkości często stanowi nie lada wyzwanie.


Jaki rower?

My wzięliśmy elektryki i uważam, że był to optymalny wybór. Wprawdzie szczyty rzadko przekraczają 400-500 m n.p.m., ale przewyższenia zbierają się dość szybko, a na długich, stromych asfaltowych dojazdówkach, często w upale, wspomaganie jest przydatnym zamiennikiem dla wyciągu czy shuttle’a.

Choć trzeba zaznaczyć, że na Elbie byliśmy w lipcu. Wybór chłodniejszych miesięcy pozwoliłby na bardziej komfortową jazdę bez prądu. Wtedy warto jedynie zadbać o solidne opony (kamienie!) i zapas skoku/geometrii. Niekoniecznie musi to być rasowy rower enduro, nowoczesny ścieżkowiec sprawdzi się równie dobrze. A jeśli planujesz głównie śmiganie po singlach Capoliveri Bike Parku – w zupełności wystarczający (a może nawet optymalny) będzie rower XC.


Co zabrać?

Ze względu na wspomniane upały i wycieczki w miarę skutecznie omijające cywilizację*, przyda się plecak z dużym bukłakiem i zapasem jedzenia.

*o ile można tak nazwać miejsce, w którym w „porze obiadowej” (12-16) nie da się kupić prawie niczego (ewentualnie jakieś ciastka i kawę), a na prawdziwy obiad trzeba poczekać przynajmniej do 19-20. Niestety pod tym względem Elba to „prawdziwe Włochy” i jeśli liczysz na zakończenie wycieczki pyszną pizzą, raczej będziesz rozczarowany (i głodny).

Co jeszcze warto spakować? Na pewno zapasowe klocki hamulcowe i hak przerzutki, jak na wszystkie zagraniczne wyjazdy, a do tego może też jedną zapasową oponę. Na skalistych trasach nietrudno o awarię, która bez tych podstawowych części może skutecznie popsuć urlop.

W kwestii uzbrojenia polecam kask otwarty i lekkie ochraniacze na kolana – fullface być może przydałby się na odcinkach specjalnych zawodów, ale niestety nie było mi dane tego sprawdzić.

Ostatni ważny element ekwipunku to telefon z wgranymi mapami, najlepiej Trailforks – nawet rowerowe szlakowskazy sugerują korzystanie z tej aplikacji. Nie zaszkodzi też wziąć małego powerbanka, bo nawigacja „na czuja” nie jest tu najłatwiejsza.


Na jak długo jechać?

Przy intensywnym jeżdżeniu wystarczą 3 dni na zapoznanie się z głównymi trasami, ale rzut oka na Trailforks od razu zdradza, że nie ma sensu się spieszyć – wliczając jeden turystyczny rest-day, bez problemu zaplanujesz tutaj tygodniowy urlop.

Ale jest jeszcze jedna opcja: próbna, jednodniowa degustacja Elby w ramach dłuższych wakacji w „lądowej” Toskanii (np. Punta Ala), czyli zostawienie auta w porcie Piombino i przerzut na wyspę promem do Rio Marina na trasy Elba Trail Area (bez noclegu).


Dodatkowe atrakcje (nierowerowe)

Elbę wybraliśmy między innymi ze względu na romantyczną wizję porannej jazdy na rowerach zakończonej popołudniowym plażowaniem. Nie do końca się to udało – sporo czasu pochłonęły nam dojazdy samochodem lub po prostu same wycieczki, przez co po przygotowaniu upragnionego obiadu (we własnym zakresie – patrz: sjesta), nie zostawało wiele czasu na relaks. Na pewno w lepszej sytuacji będą osoby, które w wakacje są w stanie zmusić się do wstawania o 8:00 lub wcześniej, ale my się do nich nie zaliczamy.

Jeśli chodzi o same plaże, to na większości wyspy są one strome i skaliste, co ma swój urok – czasem tylko wejście/wyjście z wody wymaga zastosowania technik alpinistycznych. Posiadacze dzieci powinni raczej poszukać plaż żwirowych w turystycznych miasteczkach. Większość z nich jest bardzo kameralna (cała Elba sprawia wrażenie wciąż trochę nieodkrytej), więc wybór noclegu w takim miejscu to niezły pomysł.

Miłośnikom bardziej aktywnych rest-dayów polecam wypad na najwyższy szczyt wyspy: Monte Capanne (1019 m n.p.m.). Można zafundować sobie trekking, ale ja polecam wyciąg, który stanowi atrakcję sam w sobie. Jest to oldschoolowa „gondola”, w której dwie osoby stoją w niewielkim koszyku. Mocne wrażenia gwarantowane, zwłaszcza u osób z lękiem wysokości.

Będąc już w okolicach wyciągu warto przespacerować się po okolicznej miejscowości Poggio, rekomendowanej w większości przewodników. Prawdę mówiąc nie ma w niej nic wybitnego, ale jest ładnie i klimatycznie, więc czemu nie.

Większy potencjał do zwiedzania (i zjedzenia obiadu) jest w Portoferraio, największym mieście wyspy. Okolice portu i starego miasta są całkiem przyjemne, więc jeśli chcesz odpocząć od roweru, warto się wybrać (darmowy parking blisko centrum).


Gdzie nocować, co jeść (i za ile)?

Warto zaplanować nocleg tak, żeby przynajmniej jeden rejon tras mieć „pod nosem”, bez dojazdów samochodem – Elba jest mocno pofałdowana i nawet pozornie krótkie asfaltowe łączniki szybko nabijają przewyższenia.

  • Elba Trail Area: miejscowości Nisporto, Rio Marina, Cavo, Bagnaia, ew. leżące w górach Rio nell’Elba (jeśli nie zależy Ci na plażowaniu).
  • Capoliveri Bike Park: warto szukać noclegu w samym Capoliveri. Leży dość wysoko, więc nawet dojazd z sąsiedniego Porto Azzurro to bonusowe 150 metrów deptania kapusty asfaltem.
  • Bike Land Ovest: najlepszą bazą będzie Seccheto, Cavoli, San Piero in Campo (wyżej, dalej od morza) lub Marina di Campo (spore miasto).

Jeśli chodzi o ceny w sklepach, są one raczej standardowo-europejskie, nie ma tragedii – promki z lokalnego supermarketu możesz podejrzeć tutaj.


Podsumowanie

Elba rowerowo ma swój urok i oferuje dużą różnorodność tras: przygotowane łatwe single, naturalne szlaki i OS-y enduro. A wszystko to ubrane w przepiękne widoki i nieco egzotyczny klimat. Sprawia też wrażenie kameralnej, jeszcze nie przesiąkniętej turystyką. Z całą pewnością jest to dobra miejscówka z kategorii „coś innego”.

Ale prawdę mówiąc, to trochę za mało, żeby uzasadnić tak długi (i drogi) dojazd… Jeśli trafiłeś na ten przewodnik w ramach kompletowania listy absolutnie genialnych miejscówek z kategorii „bucket list”, to polecałbym raczej teksty o Zermatt czy Livigno. A jeśli szukasz czegoś cieplejszego, z opcją plażowania – dużo łatwiejsze będzie ogarnięcie wypadu na „kontynentalne” trasy Toskanii (Punta Ala, Massa Marittima), nie wspominając o brzydszych, ale ciekawszych rowerowo Finale Ligure czy San Remo.

A Elba niech poczeka na dobrą okazję – kiedy znudzą Ci się oczywiste kierunki lub kiedy będziesz w okolicy. Jeśli już tu trafisz, nie zmieni to Twojego życia, ale nie będziesz zawiedziony. Recenzja w wersji maksymalnie skróconej: mi się Elba podobała i będę na nią wracał… ale tylko wspomnieniami i zdjęciami.


Zobacz też:

 

Subscribe
Powiadom o
guest

6 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Bogusław
Bogusław
4 miesięcy temu

Podsumowując: można bliżej, można taniej i równie urokliwie;-) Dzięki za tekst. Pozdawiam

Maciek
Maciek
3 miesięcy temu

doczytałem do końca i wciąż się zastanawiam czy wsiadłbym do tej gondoli :)

Wojtek
Wojtek
3 miesięcy temu

Jak już ktoś się skusi to polecam bardzo mocno:
https://goo.gl/maps/f58DofpFw8TH8rsS7

Otwarte w trakcie siesty również.

madcu
madcu
3 miesięcy temu

Zdjęcia piękne, jak zwykle. Jechałbym

Ksh
Ksh
3 miesięcy temu

Świetna relacja, na takie czekam żeby było co planować. Dzięki i pozdro z namiotu na kamienistej plaży.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top