Menu
Menu Szukaj

Test: Manitou Mezzer Pro 2020

Testowany przeze mnie Mattoc już parę lat temu udowodnił, że Manitou wróciło do światowej czołówki producentów amortyzatorów. Manitou Mezzer ma proste zadanie: wziąć to, co najlepsze w „Matołku” i dodać do tego więcej skoku i więcej sztywności, przy okazji rozwiązując parę irytujących problemów.

Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Amortyzator przetestowałem we współpracy z dystrybutorem, firmą Velo.

Budowa i pierwsze wrażenia

Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Mezzer robi IMPONUJĄCE pierwsze wrażenie – typowa dla Manitou konstrukcja z podkową z tyłu zawsze wyglądała, jakby skoku było więcej niż jest go naprawdę. Tu co prawda widoczna część goleni odpowiada maksymalnemu ugięciu (to nowość w Manitou), ale za to wyjściowo jest to aż 180 mm!
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Efekt potęgują golenie o średnicy 37 mm – jeszcze niedawno był to najtłustszy widelec na rynku, teraz o cały milimetr wyprzedza go Fox 38. Sztywność obu powinna być bardzo zbliżona – według Manitou, Mezzer jest o ok. 30% sztywniejszy od Foxa 36. Fox twierdzi to samo o nowym 38.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Mezzer jest jednak od Foxa 38 lżejszy – przy tej całej masywności, po wyjęciu widelca z pudełka wręcz zaskakuje lekkością. To oczywiście subiektywne wrażenie, ale 2030 g to rejon Foxa 36 i Lyrika. Optymalizację i dbałość o każdy gram najlepiej widać na koronie i podkowie, ale też w jakości wykonania wszystkich elementów.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
To, że Mezzer jest konstrukcją przemyślaną jak niemiecki myśliwiec, widać też po nowych akcesoriach, które rozwiązują tradycyjne bolączki Manitou. Jedną z nich zawsze była niekompatybilność z błotnikami. W pudełku z Mezzerem znajdziesz więc dedykowany, przykręcany błotnik z giętkiej gumy.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Wybór materiału wymaga jednak dopracowania – błotnik jest na tyle miękki, że podczas jazdy czasem ociera o oponę. Pomyślałbyś, że dzięki temu przynajmniej nie odkształci się np. podczas przewożenia roweru w samochodzie, ale nie do końca – po nocy spędzonej w bagażniku błotnik dochodził do siebie przez kilka tygodni.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
A jak już jestem przy opcjach:  Mezzer dostępny jest z osią 15×110 mm (Boost), pod koła 27.5″ (offset 44 mm) lub 29″ (51 mm).
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Nie musisz się za to decydować na konkretny skok – można go ustawić w zakresie 140-180 mm za pomocą kitu podróżno-spacerowego, czyli podkładek przypominających tokeny do regulacji objętości komory powietrznej.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Dzięki temu progresję możesz regulować tylko za pomocą pompki – bez odkręcania korka i szukania tokenów. Wentyl IRT znajduje się na górze lewej goleni – tam, gdzie zwykle bywa wentyl komory pozytywnej.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Ten z kolei powędrował na dół (na zdjęciu bez nakręcanej zaślepki). Jednocześnie otwiera on i pompuje komorą pozytywną i negatywną.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Z kolei odbicie kontroluje tłumik TPC z oddzielnymi shimami dla wolnego i szybkiego powrotu, choć z pojedynczą regulacją. A jak już wspomniałem o regulacji, to zobaczmy co konkretnie robią te wszystkie wentyle i pokrętła.

Ustawienia

Pierwszą rzeczą po zakupie Mezzera jest ustawienie skoku – fabryczne 180 mm jest kuszące, ale raczej suboptymalne dla geometrii Twojego roweru. Skok możesz skracać co 10 mm za pomocą dołączonych podkładek, choć potrzebny będzie do tego zestaw specjalnych narzędzi: klucz do kasety z wycięciem umożliwiającym założenie na tłoczysko (można wyciąć samemu) i cienkościenna nasadka 8 mm (taka sama, jak do serwisu pedałów – da się kupić).

Czyli niby spoko, że nie trzeba wymieniać tłoczyska komory powietrznej (air shafta) jak w Foxach czy RS-ach, ale chyba dałoby się zrobić to prościej (lub dorzucić nietypowe narzędzia do zestawu z widelcem)…

Przejdźmy jednak do ustawień właściwych. Proces regulacji Mezzera dominuje system IRT. W praktyce dzieli on (pływającym tłokiem) komorę pozytywną na dwie części: główna odpowiada za początek ugięcia, a od środka środka pałeczkę stopniowo przejmuje IRT. To oczywiście duże uproszczenie, ale dobrze obrazuje zasadę działania i możliwe do osiągnięcia efekty.

Na początku warto sprawdzić ustawienia zalecane, czyli:

  • Komora IRT – napompuj ciut mniej, niż ważysz (np. 75 kg ⇒ 70-75 psi)
  • Komora główna – ok. 2/3 swojej wagi (np. 75 kg ⇒ 50 psi)

Należy przy tym pamiętać o zachowaniu powyższej kolejności. A także o tym, żeby przy pompowaniu głównej komory widelec nie był obciążony… nawet masą roweru (najprościej położyć go na boku). W przeciwnym razie może zassać tyle skoku, o ile akurat jest ugięty, co wynika z konstrukcji wentyla (komora negatywna jest pompowana równocześnie z pozytywną).

Manitou Mezzer - zalecane ustawienia
Wszystko ładnie opisane (kliknij żeby nie oślepnąć).
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Ustawienia zalecane to dobry punkt wyjścia odpowiadający przeznaczeniu Mattoca – tzn. setup dość agresywno-progresywny.

W dalszych eksperymentach możesz obrać dwie ścieżki:

  • linia fabularna „liniowa charakterystyka i miękka praca pełnym skokiem” ⇒ niższe ciśnienie IRT (bardziej zbliżone do głównego, ale nie niższe);
  • linia fabularna „progresywna charakterystyka i widelec utrzymujący wysokość przy szybkiej jeździe” ⇒ zalecane lub wyższe ciśnienie IRT i/lub niższe ciśnienie główne.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Ja ostatecznie obniżyłem obydwa ciśnienia o ok. 10 psi, czyli w pozytywnej miałem około 1/2, a w IRT 2/3 wagi w kilogramach.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Jeśli chodzi o ustawienia tłumienia, to tu niespodzianek nie ma – tłumienie powrotu dobiera się do wagi/ciśnienia jak w każdym innym widelcu.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
A ponieważ jestem lekki, tłumienie wolnej i szybkiej kompresji zostawiłem maksymalnie otwarte. Prawdę mówiąc, mogłoby być otwarte jeszcze bardziej – IRT daje takie możliwości, że wyjściowe ustawienie wolałbym oprzeć w 99% na komorze powietrznej, a tłumienie kompresji zostawić sobie na specyficzne trasy (np. szybkie, gładkie i z dużą ilością skoków). A do tego efekt jego regulacji jest słabo wyczuwalny – ja nie za bardzo byłem w stanie wychwycić różnicy na szlaku między skrajnymi ustawieniami. Zakres regulacji tłumienia kompresji jest więc jednym z ostatnich miejsc, gdzie Manitou mógłby jeszcze coś poprawić.
Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Bo cała reszta jest – spoiler alert – MEGA!

Na szlaku

Nie jestem riderem ciężkim (choć pandemia robi co może) ani ultra-agresywnie jeżdżącym, więc zawsze trochę się boję amortyzatorów, które producenci wychwalają jako turbo-sztywne. Przy spokojniejszej jeździe może się to przekładać na zwiększone zmęczenie i problemy z trakcją. Ale z drugiej strony, wysoka sztywność pozwala amortyzatorowi pracować na 100% możliwości – kiedy konstrukcja nie „zacinana się” w wyniku wykrzywiania na boki i do przodu/tyłu, warunki pracy komory powietrznej i tłumika stają się znacznie bardziej komfortowe. I tak właśnie jest w przypadku Mezzera.

Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Totalna sztywność przekłada się nie tylko na precyzję prowadzenia (wiadomo), ale też czułość i płynność.

Bardzo pomaga w tym niskie ciśnienie w głównej komorze – w moim przypadku co najmniej o 1/3 niższe, niż w innych widelcach. Zwłaszcza, że wybrałem drugą linię fabularną, polegającą na utrzymaniu ciśnienia IRT powyżej ciśnienia głównego. Dzięki temu początek skoku jest bardzo miękki i komfortowy, a przednie koło jest przyklejone do ziemi.

Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Początek skoku jest tak pluszowy, że w pierwszej chwili spodziewasz się, że widelec na bank będzie przelatywał przez skok, kiedy tylko pomyślisz o dotknięciu hamulca.

Ale tu do akcji wchodzą czary IRT. Przy szybszej jeździe i mocniejszych uderzeniach, czyli w środkowym zakresie skoku, Mezzer płynnie przechodzi do drugiej, progresywnej komory powietrznej, która utrzymuje jego wysokość na powtarzających się nierównościach. Mięciutki początek zawsze jest więc „pod ręką”, a mimo to amortyzator nie nurkuje.

Manitou Mezzer Pro 2020 - test
Mezzer utrzymuje geometrię roweru wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujesz – na zrytych bikeparkowych dohamowaniach, kamienistych ściankach i… biciu rekordu Twistera.

Taka progresywna charakterystyka sprawdza się też na lądowaniach, i to przy maksymalnie odkręconym tłumieniu kompresji. Gdyby się dało, odkręciłbym je jeszcze bardziej. Zwłaszcza, że na najgorsze dziobaki w zanadrzu zawsze masz hydrauliczną poduszkę pod koniec skoku – podczas testu ani razu nie poczułem dobicia.


Manitou Mezzer – werdykt

Manitou Mezzer  pod paroma względami przypomina opisywanego przeze mnie ostatnio Marzocchi Z1 – też jest sztywnym, pancernym widelcem do ostrej jazdy, i też wzorowo gra na sentymentach osób pamiętających czasy Shermana czy Travisa. Jednak o ile Bomber jest skierowany do riderów wyznających zasadę „załóż-zapomnij”, tak Mezzer zaspokoi wymagania najbardziej wymagających specjalistów od pompek i pokręteł. Powiem więcej: nawet jeśli niespecjalnie interesują Cię ustawienia, sposób działania komory IRT może Cię zajarać do eksperymentów. Jego działanie jest lepsze od standardowych tokenów, a ustawienia łatwiejsze – wystarczy, że weźmiesz ze sobą pompkę.


Walety:

  • rewelacyjna jakość pracy;
  • sztywność, precyzja prowadzenia;
  • wygląd i jakość wykonania;
  • możliwości regulacji dzięki IRT;
  • wyeliminowane upierdliwości typowe dla Manitou (błotnik, mocowanie przewodu hamulca).

Zady:

  • zmiana skoku wymagająca specjalnych narzędzi;
  • idealne ustawienie wymaga eksperymentów;
  • zakres tłumienia kompresji mógłby być szerszy.

Cena: 4699 zł
Masa: 2030 g
Strona producenta
Strona dystrybutora


Zobacz też:

 

46
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
35 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
mitoJakub JagusiakPiotruśIliaMichał Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kaczor
Gość
Kaczor

Wygląda świetnie, widać duże przywiązanie do detali, same rozwiązania technologiczne też niczego sobie i aż szkoda, że Manitou nadal nie zyskało większej popularności. Ciekaw jestem jeszcze odpowiedzi Rock Shoxa na nową falę hardcorowych jednopółek, bo Foxy 36/38 z tą nową podkową wyglądają okropnie i w chwili obecnej Manitou byłby moim faworytem przy zakupie tego typu widelca.

Ilia
Gość
Ilia

Rock Shox uparcie trzyma się goleni 35 mm. Już od kilku lat stawiałem, że w końcu w Boxxerze pojawi np 38 mm, a oni tym czasem zrobili Sida z goleniami 35.

Mateusz
Gość
Mateusz

Zaraz zaraz… Nie ma porównania do Liryka i Foxa 36?!
Przypomniałeś mi o Travisie. 200mm skoku na jednopółce, Shermany, Dirt Jumpery i New World Disorder… To byli czasy, panie!

Michal
Gość
Michal

„błotnik dochodził do siebie przez kilka tygodni.”- zanurzenie we wrzątku uruchomi timelapse i poprawi mu się w jakąś minutę.

Maciek
Gość
Maciek

Takie tylko drobne czepialstwo – prowadzenie przewodu w widłach Manitou nigdy nie było problemem, elegancko i prosto za lewą golenią, z tyłu podkowy, dookoła główki i cyk do klamki. Tylko niektórzy użytkownicy nie wiadomo po co wymyślają jakieś wynalazki. (Tak na prawdę wiadomo po co – za bardzo skrócili przewód hamulca i szkoda im hajsu na nowy:))

Ilia
Gość
Ilia

Rozwiązanie IRT jest super. Zasada działania taka sama jak w Ohlinsie, ale moim zdaniem Manitue lepiej to zrobił. Mnie w Ohlinsie bardzo skusił tłumik w konstrukcji Twin Tube, ale jak bym miał wybrać znowu to brałbym Mezzera. Przy tych dwóch RS i Fox zostają coraz bardziej z tyłu. Może nie ze względu na samą pracę, ale możliwości dostosowywania pod konkretnego użytkownika i trasę.
Już od jakiegoś czasu widzę bardzo duże zainteresowanie Foxem Factory 36 i trochę mniejsze Lyrikiem/Pikem, a amorami takimi jak Mezzer interesują się osoby, które chcą się wyróżnić. I na samym końcu jest garstka osób, która wie co rzeczywiście potrzebuje. Dużo osób leci na złote Foxy 36, gdzie jest to amortyzator moim zdaniem do mocnego katowania i większość osób takiego nawet nie potrzebuje, a w większości ich jazda to takie szwędanie się po lesie gdzie Fox czasem bardziej przeszkadza niż pomaga. Lyrik/Pike działają na takich samych zasadach co Fox 36 ale fabrycznie mają inną charakterystykę i dla przeciętnego rowerzysty enduro są lepszym wyborem. Sam dałem się na to złapać. Mając Lyrika, zamieniłem go na Foxa 36, bo przecież jest taki złoty i skromny, a poza tym przecież Fox to Fox. Po kilku miesiącach wyleciał i Lyrik wrócił na swoje dawne miejsce. Ale ponieważ jestem tym gekonem zawieszenia szybko jego miejsce zajął Ohlins. Nie miałem okazji na nim wcześniej jeździć. Żadnego nawet też nie miałem do tej pory na serwisie. Bardzo skusił mnie tłumik twin tube i mogłem go mieć dosyć tanio (czyli w cenie Mezzera), ale po czasie stwierdzam, że wolałbym Mezzera. Mezzer jest dużo prostszy w serwisie od Ohlinsa. Domorośli mechanicy, którzy za wszelką cenę muszą zrobić wszystko sami mogą się srogo zdziwić po zakupie Ohlinsa. I nie czuję tak mocno przewagi tłumika Twin tube. Ohlins RXF36 Evo i Mezzer to takie prawdziwe amory enduro. Dają wrażenie mega skoku, świetnie działają i jest tyle możliwości ustawień, że spokojne jeden widelec jednego dnia sprawdza się na turystycznej wycieczce, a drugiego dnia na ostrym katowaniu na zawodach. Szkoda, że Mezzer nie ma jeszcze blokady takiej jak Ohlins.

Endrju
Gość
Endrju

Dokładnie,
I dlatego własnie jak piajany płotu podtrzymuję moją tezę, że rower należy składać samemu. Oczywiście z głową i rozsądkiem, żeby nie wyszło szkaradztwo/okropieństwo ;-))))
Jak wyżej stoi napisane – FOX 36 ostre katowanie po parkach i hopsasa po hopach i gapach.
A dla lubiących „francuskie zawieszenie typu Renault czy Citroen” – a tak serio to znaczącej większości Braci Ścieżkowców zalecam wyroby Rock Shox czy Manitou. Oto i cała wiedza tajemna. No i są jeszcze fani orygianlości typu Formula, Ohlins czy Cane Creek ale to nisza i kłopoty serwisowe…. nie tylko w naszej Polsce ale i w alpejskich krajach.
P.S.
Zaliczyłem kilka dni temu niedolota i poobijałem się troszę. Także moę pisać jak potłuczony …. ;-)))
Pozdrawiam

Voyteksen
Gość
Voyteksen

A ja trochę z innej beczki. Czy w rurze sterowej (od dołu) jest jakiś przybornik ?

Bezimienny
Gość
Bezimienny

myslalem o tym amotyzatorze do momentu, kiedy zobaczylym cene.. przeciez to jakas pandemiczna pomylka… w tej cenie mozna przebierac w amortyzatorach jak w ulegalkach…

Endrju
Gość
Endrju

A widziałeś cennik nowych 36 i 38 od FOXa ;-))))

mito
Gość
mito

4800 /38mm

Ilia
Gość
Ilia

Taka cena za jeden z najlepszych amortyzatorów na świecie dla mnie jest bardzo przyzwoita.

RiderOnTheStorm
Gość
RiderOnTheStorm

Skoro już jesteśmy w temacie amortyzatorów, to jaki poleciłbyś dla lekkiej osoby ~65kg? Fox, Rock Shox, Manitou, coś innego? Oczywiście mówimy o cenach dla normalnego „Polki i Polaka” czyli poniżej 3000zł (a najlepiej poniżej 2k – może być używka). 140, góra 150 skoku. Ścieżki pokroju harcerskiego, borówy, roxy, borsuka, itp., i ogólnie beskidzkie szlaki.

Ilia
Gość
Ilia

To zależy od wielu czynników. Prowadzę serwis amortyzatorów i mam klientów, którzy rowerem w lesie są może raz na miesiąc i twierdzą, że czują zauważalną różnicę po zmianach, które bardziej teoretycznie niż realnie wpływają na zmianę pracy. Z kolei znam niezłego wymiatacza, który używa topowe zawieszenie Foxa, i który chciał kupić sobie Yari’ego do roweru, do ogólnego latania po lesie. Odradzałem mu, ponieważ między Motion Control a Fitem czy Gripem jednak jest zauważalna różnica, zwłaszcza jeśli ktoś na rozgrzewkę jest w stanie przeskoczyć mały samochód. Kupił jednak tego Yari’ego i mówił, że jest zadowolony.

Mateusz
Gość

Tak dla formalności dodam, że ten zestaw 3 narzędzi kosztuje 60 € z wysyłką. Czyli całkiem niemało. Oczywiście można kombinować, sztukować i przerabiać, ale cena oryginalnego zestawu ponad 250 zł.

Ilia
Gość
Ilia

Możesz wysłać amor na serwis zerowy lub mały serwis i większość serwisów przy okazji pewnie skok zmieni. Za cztery dychy plus pewnie jeszcze cztery za ewentualną wysyłkę będziesz mieć sprawdzonego amora i od razu skok ustawiony.

Piotruś
Gość
Piotruś

Ja dodam że wcale ten specjalny kit potrzebny nie jest, do zmiany skoku (czyli wykręcenia korka dolnego) wystarczy głęboki klucz do kaset, wystarczy wcisnąć popychacz do końca, przy okazji nie ma ryzyka zarysowania. Co do wąskiego klucza 8mm to przecież Mezzer ma normalnie nakrętki na dole ;)

Piotruś
Gość
Piotruś

Przecież specjalny kit tu do niczego potrzebny nie jest, do wykręcenia komory powietrznej wystarczy głęboki klucz do kaset- schowanego shafta przy okazji nie ma ryzyka zarysować, co do wąskiego klucza 8mm to tutaj potrzebny nie jest- są normalnie nakrętki na dole ;)
Mattoc da się rozebrać imbusem 4mm w zaworze, tak traktuję swojego.

Jakub Jagusiak
Gość

Super poradnik! Niezwykle wyczerpujący cały temat. Bardzo miło mi się czytało, pomimo tego, że amortyzator jest daleko poza moim zasięgiem :)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top