Bikeporn: Moonshine – Kross Moon Custom

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Po kilku zajawkach na Facebooku, czas na efekt finalny: oto Moonshine! Czyli customowy Kross Moon należący do mojej żony. To jeden z tych projektów, które tylko potwierdzają, jak bardzo nie opłaca się składać roweru, ale… czasem kiedy do głowy przyjdzie taki pomysł, że musisz po prostu rozbić skarbonkę i go zrealizować! :)


Za pomoc w realizacji projkektu dziękujemy (razem z Malwiną) firmom Dreamworkers, HiFiveGfx, WTB, Velo (Answer) i OneUp Components. Ten artykuł zdecydowanie zawiera lokowanie produktów ;)


Moonshine - Kross Moon Custom

Dlaczego Moon? Kiedy w zeszłym sezonie testowałem inne rowery, ona nabijała kilometry na moim długodystansowym Moonie 2.0. Zrobiła na nim tak ogromny progres i tak jej się spodobał, że wybór jej pierwszego nowego roweru enduro był prosty.

Moonshine - Kross Moon Custom

Jedynym dylematem był wybór rozmiaru. Przy 158 cm wzrostu, oczywistym wyborem był S. Ale Malwinie tak dobrze jeździło się na „za dużej” M-ce, że nawet wstępnie ją odkupiliśmy po zakończeniu testu. Tylko utwierdziło mnie to w przekonaniu, że długie ramy są dobre nie tylko dla ultra-zaawansowanych.

Moonshine - Kross Moon Custom

Ostatecznie jednak zwyciężył rozsądek (oraz długość rury podsiodłowej…) i kupiliśmy nowego Moona 2.0 2017 w rozmiarze S, który stał się bazą dla projektu o kryptonimie „Moonshine”.

Moonshine - Kross Moon Custom

Dlaczego Moonshine? „Blask księżyca” w oczywisty sposób nawiązuje do oryginalnej nazwy, jednocześnie podkreślając, że ta sztuka ma błyszczeć w tłumie fabrycznych Moonów ;)

Moonshine - Kross Moon Custom

Ale „Moonshine” to też wywodzące się z Ameryki określenie na… samogon (po ludzku: bimber) :) Ta gra słów dodatkowo podkreśla zrealizowany w garażu (i w tajemnicy!), customowy charakter roweru. Ha, widzicie, co tu zrobiłem? #JanuszCopywritingu

Moonshine - Kross Moon Custom

Koronnym elementem tego roweru jest oczywiście malowanie. Nie ukrywam, że mocno inspirowane Nomadem, w którym Malwina zakochała się od pierwszego wejrzenia. Wybór idealnych odcieni kosztował sporo nerwów, parę małżeńskich kłótni i wyprawę do Leroy Merlin. Widząc nasze niezdecydowanie, z opresji wyciągnął nas Mikołaj z Dreamworkers, który podjął się realizacji naszej (mglistej) wizji.

Moonshine - Kross Moon Custom

Choć w sumie wizja była prosta – nowe kolory, ale układ jak w oryginale. Ani ja, ani Malwina, nie jesteśmy fanami malowanych aerografem płomieni czy innych kwiatków i motylków.

Moonshine - Kross Moon Custom

Firmę Dreamworkers znasz na pewno ze Srebrnej Góry (sponsor trasy A1 i autor malowania rowerów m.in. Piotrka Kurczaba) lub z Magazynu Bike (redakcyjny, granatowo-pomarańczowy Romet Tool).

Moonshine - Kross Moon Custom

Zazwyczaj Mikołaj tworzy dużo bardziej skomplikowane dzieła sztuki – zarówno według projektów klientów, jak i bazując na luźnych wskazówach (tak było w naszym przypadku). Dlatego też nie skończyło się na zwyczajnej zmianie kolorów.

Moonshine - Kross Moon Custom

Magentowe (?) napisy otrzymały delikatne cieniowanie, które nadało im głębi.

Moonshine - Kross Moon Custom

Popisem możliwości jest logo 1Enduro – wbrew pozorom, to nie jest naklejka! W Dreamworkers nie uznaje się naklejek – /każdy/ efekt i element to wyłącznie farba i pewna ręka operująca pistoletem.

Moonshine - Kross Moon Custom

Na koniec cała rama została pokryta utwardzanym lakierem z efektem perłowym, który pod wpływem słońca nie tylko się mieni, ale też… sam wypełnia drobne ryski! #StarTrek

Moonshine - Kross Moon Custom

Choć Dreamworkers chętnie podjąłby się też malowania obręczy i goleni amortyzatora, w tym przypadku zdecydowałem się na prostsze (i odwracalne) rozwiązanie: naklejki.

Moonshine - Kross Moon Custom

Pochodzą one z HiFiveGfx i daję słowo, że jakość oryginalnych naklejek się przy nich chowa! Są tak mocne i grube, że w przypadku widelca mogą pełnić funkcję folii ochronnej.

Moonshine - Kross Moon Custom

Kolory zostały dobrane niemal w ciemno, na podstawie pierwszego, niewyraźnego zdjęcia pomalowanego wahacza. Wpasowały się idealnie!

Moonshine - Kross Moon Custom

Tak rozumiem współpracę z profesjonalnymi firmami – nie muszę przesyłać gotowych szablonów z dokładnymi numerami RAL czy Pantone, tylko mogę się zdać na doświadczenie fachowców i liczyć na idealny efekt.

Moonshine - Kross Moon Custom

Żaden detal nie został pominięty: choć nie widać tego na pierwszy rzut oka, błękitno-magentowe naklejki pojawiły się też na damperze

Moonshine - Kross Moon Custom

…i na obręczach. Co prowadzi nas do kolejnego bardzo ciekawego elementu Moonshine’a.

Moonshine - Kross Moon Custom

Są nim koła 26+! Tak – stare, dobre 26″, tylko w odświeżonej, plusowej postaci. Obręcze WTB Scraper i40 mają szerokość wewnętrzną 40 mm i są prawdopodobnie pierwszym i jedynym modelem w tym rozmiarze.

Moonshine - Kross Moon Custom

Również w kwestii opon nie ma na razie wielkiego wyboru: domyślnie jest to WTB Ranger, w tym przypadku o umiarkowanej szerokości 2.8″. Na szczęście, Rangery to jeden z najlepszych plusowych modeli (zobacz test).

Moonshine - Kross Moon Custom

Koła 26+ mają średnicę zewnętrzną niemal identyczną, jak standardowe 27,5″. W połączeniu z bardzo dużym prześwitem na oponę w Moonie, spowodowało to, że wpasowały się idealnie w dostępne miejsce. Geometria i prowadzenie roweru praktycznie się nie zmieniły.

Moonshine - Kross Moon Custom

Niestandardowe koła wymagały dobrania porządnych piast. Z pomocą przyszedł Dartmoor. Oba koła toczą się na wprowadzonym w 2017 modelu Reel Pro. Został on zaprojektowany od podstaw – włącznie ze zmienionymi uszczelnieniami łożysk (znajdziesz na nich logo Dartmoora) i… smarem!

Moonshine - Kross Moon Custom

Tylna piasta oferuje 72 punkty zazębienia, co bardzo pomaga w powolnej jeździe na technicznych sekcjach. Martwy ruch jest praktycznie niewyczuwalny, przez co stójki i półobroty korbą są łatwiejsze. W ofercie jest też (jeszcze szybszy) model Reel Pro 102 Cassette.

Moonshine - Kross Moon Custom

Jest to o tyle istotne, że przełożenia napędu zdecydowanie sprzyjają powolnej jeździe. Malwina ma problemy z kolanami, przez co miękkie, płynne biegi były priorytetem. Wybór padł na zestaw OneUp Components Shark, który standardową kasetę Shimano SLX uzupełnił o olbrzymią patelnię 50T – taką, jak w SRAM-ie Eagle.

Moonshine - Kross Moon Custom

Wygląda… specyficznie i wymaga specjalnego wózka przerzutki (dłuższego i odsuwającego górne kółeczko od kasety). Ale kiedy kiedy ból kolana nie pozwala Ci normalnie jechać, a mąż-bloger namawia Cię na jeszcze jeden epicki zjazd, kwestie wizualne schodzą na dalszy plan. Mam nadzieję, że rekin w razie czego poradzi sobie z atakującymi go kamieniami.

Moonshine - Kross Moon Custom

Kolorystyka Sharka ładnie komponuje się z kompletną grupą Shimano SLX M7000. Zwłaszcza z przerzutką, którą założyłem… zamiast XT (która w Moonie była zamontowana fabrycznie). No dobra, wygląd (i spójność) jednak jest najważniejszy ;)

Moonshine - Kross Moon Custom

Napęd w kolorze „50 shades of gray” uzupełnia korba z owalną zębatką 30T, również od OneUp. Polscy producenci wprawdzie robią (co najmniej) równie dobre, ale lubię, kiedy jak najwięcej rzeczy do siebie pasuje.

Moonshine - Kross Moon Custom

Płynne pedałowanie dzięki owalnej zębatce dodatkowo oszczędza kolana. Dla większości osób, tak mały rozmiar przy kasecie 11-50T byłby przegięciem, ale w końcu to projekt custom – więc wszystko jest dobrane do specyficznych potrzeb właścicielki.

Moonshine - Kross Moon Custom

Nieoczywistym wyborem jest też kierownica Answer ProTaper o szerokości „zaledwie” 750 mm. W fabrycznym rowerze uznałbym taką szerokość za wadę, ale wiem z doświadczenia, że Malwina najlepiej czuje się właśnie z kierownicą 740-750 mm.

Moonshine - Kross Moon Custom

Oczywiście Answer ma też w ofercie szersze modele (nawet 810 mm), ale nie lubię docinać kierownic – zawsze mi krzywo wyjdzie…

Moonshine - Kross Moon Custom

Answer ATAC AME też nie jest radykalny – ma 50 mm.

Moonshine - Kross Moon Custom

Ze względu na wspomniany wcześniej dylemat z rozmiarem ramy (i ostateczny wybór mniejszej), zdecydowałem się na ciut dłuższy mostek.

Moonshine - Kross Moon Custom

Kokpit uzupełniają cienkie i ultra-lepkie gripy Answer Stein. Jak już wspominałem, jestem fanem pasujących elementów…

Moonshine - Kross Moon Custom

…w związku z czym wymieniłem też hamulce na Shimano SLX M7000.

Moonshine - Kross Moon Custom

Ciekawe, jak dogadają się z tarczami SRAM-a? Cóż, jakiś mały mezalians zawsze się przemknie przy samodzielnym składaniu…

Moonshine - Kross Moon Custom

Do tego dorzuciłem wisienkę na torcie w postaci aluminiowych śrubek w klamkach i zaciskach. Najbardziej bezużyteczny dodatek, który absolutnie musisz mieć.

Moonshine - Kross Moon Custom

Co zostało z seryjnej specyfikacji? Większość napędu, amortyzacja (Rock Shox Pike RC + Monarch Plus RC3) i sztyca (Reverb Stealth). Nie skupiam się tutaj na tych elementach, bo znasz je już bardzo dobrze np. z bikeporna zeszłorocznego Moona.

Moonshine - Kross Moon Custom

Cóż, jak to zwykle bywa – zmiany poszły „nieco” dalej, niż na początku planowałem…

Moonshine - Kross Moon Custom

Kompletny rower (na mleku, z pedałami) waży 14,7 kg, czyli około pół kilograma mniej, niż fabryczny Moon 2.0 – mimo zastosowania plusowych kół. To na pewno przez te aluminiowe śrubki!

Moonshine - Kross Moon Custom

Ile kosztował? Nie pytaj ;)

Moonshine - Kross Moon Custom

To oczywiście nie ma większego znaczenia – liczy się wyłącznie zadowolenie właścicielki! :)


Jeśli zainteresowały Cię części wykorzystane do modyfikacji, możesz rzucić okiem na ich opisy i zdjęcia, które w ostatnich dniach publikowałem na Facebooku:


Zobacz też:

 

  1. Gripy to chyba ultra ciężkie miałeś napisać

    1. Teraz doczytałem ze ultra lepkie. Jak bolą kolana to warto spróbować krótsza korbę.

  2. naprawde fajnie to wyszlo.

    Podoba mi sie ze wyraznie widac ze byla jakas wizja i zostala zrealizowana. Zarowno na poziomie techniki jak i wygladu. Czasami ciezko sie powstrzymac zeby jeszcze czegos nie „poprawic” i wychodzi zle. (np.: dodac jakies kolorowe gripy albo cos takiego). tutaj to jest jakies takie spojne wszytko.

    jedno do czego ewentualnie sie mozna przyczepic to „okablowanie” troche jakos dziwnie przebiega (szczegolnie do sztycy).

    ciekawe tez jest tez to o kolanach i jajowatej zebatce, czy zostalo to juz wyprobowane? dziala? sam mam troche problemow z kolanami i slyszalem raczej negatywne opinie o owalach.

    1. Te negatywne opinie o owalach dotyczyły współczesnych modeli, czy bazowały na Biopace?

  3. Custom’owy bike RULEZ, a nie każdy może być rulezem…
    A teraz rzeczowo, PIĘKNY, nieważne że niezbyt opłacalnie, efekt powalający…
    Lepiej żeby moja żona go nie zobaczyła, byliśmy razem na Tross Test Tour, wziąłem dla Niej Dust’a 3.0, a dla siebie Soil’a 3.0, po 10 min jazdy, „poprosiła” żeby dać się karnąć na Soil’u, i tyle było mojej jazdy na fullu… :)

  4. Szymon Rochowiak (BeskidTrail.pl)

    Składanie roweru fajna sprawa, pisanie o tym pewnie lepsza :).
    Mnie jednak zastanawia fakt problemów ze zdrowiem szanownej małżonki. Szkoda trochę wciąż tkwić i walczyć z objawami, jak może lepiej i skuteczniej zwalczyć przyczyny (co oczywiście nie przeszkadza w złożeniu tak fajnego roweru :) ).
    Zdrowie ma się jedno, a rowery i części można zmieniać w nieskończoność. Myślę, że w dobie obecnej wiedzy medycznej i ilości gabinetów specjalistów przez duże „S”, można wiele „wad fabrycznych” czy „nabytych” skutecznie wyleczyć.
    Życzę zdrowia i przyjemności z użytkowania roweru :)

    1. Oczywiście żona działa też od paru lat na froncie medycznym.

  5. No wreszcie jakiś Moon z porządnym lakierem ;) przynajmniej nie wytrze się do aluminium przy byle jakiej glebie czy przewozu wyciągiem czy montowaniu na bagażniku rowerowym ;)

    Ładny rowerek, oby jeździł jak najwięcej ;)

    pozdro

  6. Ja rozumiem, że custom i dla żony ;) ale napęd bym rozwiązał w tańszy i bardziej praktyczny sposób. Z przodu owal 28T a z tyłu Shimano XT m8000 ze średnim wózkiem i kaseta 11-46. A może nawet by podeszła kaseta 11-50 od Sunrzce’a i wtedy przód 30T. Sam lubię kombinować, ale nie lubię wynalazków za które trzeba płacić jak za złoto, a tu mielibyście normalne standardowe części „w razie W” ;)

    1. Kaseta SLX była już w rowerze, więc cenowo nie wyszło to tragicznie. Poza tym na etapie ogarniania napędu nie było jeszcze Sunrace 11-50, a 50 to jednak więcej, niż 46 ;)

  7. Troszkę pozlewało „firanki” przy malowaniu… Także zabrakło profesjonalizmu.

    1. Gdzie tyś to wypatrzył? :P

  8. Aluminiowe śrubki w zacisku hamulca? Odważnie :D

    1. W mocowaniu Post Mount śrubki nie są praktycznie obciążane – siła hamowania dociska zacisk do adaptera.

  9. Byłby może i dreambikiem, gdyby nie:
    – rozpływasz się nad perfekcyjnym doborem kolorów, a górny łącznik wahacza nadal w pomarańczu
    – skoro faktycznie lubisz, gdy wszystko jest „z jednej parafii”, to załóż tarcze SLX (i daj fioletowe śrubki?)
    – jeśli śruby mocujące zacisk są wykonane z alu, to dla mnie jest jak proszenie się o problemy.. Jeśli to tytan anodowany na fioletowo – bardzo szanuję :)
    – manetka aż prosi się, by być na jednej obejmie z hamulcem…
    – fioletowe nyple są cool! Jeśli nie preferujesz alu nypli, to może warto byłoby dać tylko dwie sztuki, koło wentyla? Do nich dwie białe szprychy do pary i będzie miodzio
    – może jeszcze jakiś „biżutkowy” zacisk sztycy, np Hope?
    – Velo ma w swojej ofercie naprawdę wiele kolorów pancerza przerzutki w super cenie, błękit siadłby ładnie..
    – oringi od sagu też trza ciachnąć na niebieskie :)

    1. Dzięki za gruntowną analizę :D
      – pomarańczowy napis faktycznie chyba zdejmę;
      – nad tarczami pomyślę;
      – śrubki są alu – w tym miejscu to żaden problem (patrz: komentarz wyżej);
      – manetka – zdecydowanie. Nie zdążyłem.
      – kolorowych nypli i szprych zdecydowanie nie lubię;
      – zacisk sztycy – myślę, że całe wyposażenie nie jest z gatunku „biżuteria CNC” i taki np. Hope średnio by się komponował;
      – kolorowych pancerzy jeszcze bardziej nie lubię, dla mnie to już odpust :P
      – o oringach nie myślałem, ciekawy pomysł;

      1. Popatrz na wytrzymałość śrub aluminiowych:
        http://vincere.nazwa.pl/sklep/img/aluminium.jpg
        5 niutów to niewiele dla gwintu M6, przy korbach HT2 występują takie same śruby i Shimano zaleca 12-14 Nm;
        i poczytaj o wytrzymałości na ścinanie :)
        Ja nie polecam.

        Żeby nie było – wcześniej miałem kombinację śrub do przykręcania tarcz: 3x alu, 3x stal. Po 70 km beskidzkiego tripu zostały już tylko stalowe, reszta się …wykręciła :) Były nowe, świeżynki, prosto ze sklepu.

        1. Btw, awarie śrub w pierwszych Moonach to właśnie kwestia małej wytrzymałości alu :)

        2. Słowo klucz: „wytrzymałość na ścinanie”. Dlatego pękały w Moonach, dlatego też absurdalnym pomysłem są takie śruby w tarczy czy przy mocowaniu zaicsku IS2000.

          Ale śruby w Post Mount praktycznie nie działają na ścinanie – siła hamowania dociska zacisk do adaptera i od tego momentu śrub w zasadzie mogłoby nie być.

          Jeździłem tak naprawdę sporo w swoich rowerach, zero problemów.

  10. Co do napędu, „tania” alternatywa to tez Sram NX + wolf tooth components GC49.

    Sam bike miodzio (poza białymi napisami na kierze:).

    1. SLX był już na wyposażeniu :) No i jest 4x ładniejszy od NX-a :)

  11. Aluminiowe śruby hamulca-nebezpieczna sprawa.

  12. A gdzie się kupuje takie ameliniowe śrubki? Reign mojej żony waży zdecydowanie za dużo :)

    1. Ja kupowałem w Rowerowy.com przy okazji innych zakupów, a wcześniej zawsze w Vincere.pl.

  13. „-O,zobacz jaki Michał żonie śliczny rower zrobił! Jak on się nazywa?
    -Bimber..
    -Oo.. Jak słodko..”

  14. Miło by było zobaczyć piastę Alfine 11

  15. Mikołaj Marcysiak

    Co do obręczy – w tym rozmiarze są dostępne jeszcze Surly Rabbit Hole i parę egzotycznych wynalazków ;)

  16. Michał też ma zamiar wymienić w Krosie Dust hamulce Avid DB3 na takie same SLX-y ale nie powiem ostatnio zainteresowałeś mnie modelem Magura MT5 przy teście MT7 uważasz ze warto dopłacić ?

    1. Jest w teście porównanie SLX vs. Magura. To znaczy nie ma, bo nie ma między nimi porównania ;) MT5 będą zdecydowanie mocniejsze. Shimano łatwiejsze w eksploatacji (odpowietrzanie, dostępność klocków).

  17. #26aintdead, a nie czekaj to tak jakby nie 26′

  18. Fajny rower, „bedzie Pani zadowolona”. Rzeczwiscie pomaranczowe napisy na linku do sciagnicia, a reszta super! Samo zawieszenie Moona zaskoczylo mnie na plus i chodzi bardzo dobrze. Pike to tez super amor, powinien sie tez tutaj sprawdzic (wiem, bo mam :-) ), chociaz patrzac na kolory rowera i na ostatni wpis jednej z firm (ktora jest dystrybutorem Luftkappe) a kora Was oznaczyla na zdjeciu z Pike’a jakiejs Pani, cieszylem sie ze to amor z Moonshinea i mialem nadzieje ze na 1enduro przeczytam test wychwalanego wszedzie Luftkappe, a tutaj jednak widzę ze to nie ten sam amor :-( Moze jednak zostane zaskoczony i zobacze taki test? Jakies przecieki na ten temat? :-)

    1. Nie, na tą chwilę nie planuję testu Luftkappe.

  19. 14,7 kg – sporo….SC Bronson 2 X01 rama XL – 13kg z pedałami…ale może te plusy tak dodają? Nawet stalowe rowery zwykle nie przekraczają 14kg:-(

    1. Trochę dziwne porównanie – carbonowy Bronson za 2x większe pieniądze i stalowe… hardtaile (bo seryjnych stalowych fulli praktycznie nie ma).

      Rzuć okiem na inne rowery enduro z podobnego przedziału cenowego – masa w okolicach 14,5 kg nie jest niczym nadzwyczajnym. Carbonowy Jekyll, którego ostatnio testowałem, też tyle ważył. Podobnie mój Whyte.

  20. Czym połapałeś przewody od hamulców i przerzutki? Szukam takiego patentu zamiast zipów.

  21. Pytanie mam takie: co to za bajerek do ochrony ramy od łańcucha? To jakiś custom, czy pomysł producenta? Dało by się to przeszczepić do innych ram?

    1. Jest to rzeźba w taśmie gumowej, mojego autorstwa :D Materiał to tzw. „mastic tape”, czyli taśma 3M 2228: https://www.1enduro.pl/3m-mastic-tape

      Polecam, z szerokości 50 mm można sobie wyciąć osłonę idealnie pasującą do najdziwniejszych kształtów ramy.

      1. Coś nie działa ten link, ale już sobie namierzyłem ;) Dzięki za info!

        1. A jak z wytrzymałością na uszkodzenia mechaniczne, przede wszystkim te powstałe od uderzeń łańcucha?

            1. Hm nie wiem czy się zrozumieliśmy, trochę nieprecyzyjnie zadałem pytanie, i w sumie odpowiedź też pasuje do obu sytuacji :) Pytałem akurat o wytrzymałość tej taśmy gumowej na uderzenia łańcucha i inne :D

              1. No tak :) Sama w sobie też jest wytrzymała – musi być, skoro ma chronić to co pod spodem ;)

  22. Michał, te śruby do dźwigni slx to m5x16 czy m5x20, orginał jest bodajże x18 więc się wohom:)?

    1. Ja zamówiłem M5x16 i są git :)

  23. Cześć. Stoję przed wyborem roweru i na drodze selekcji pozostały mi 2 marki. Rozważam Moona 2.0 2016/2017 i Reigna 1.5 2017/2 2017. Miałem okazję testować tylko Moona, Reigna nie mam możliwości. IMO 150mm skoku wystarczy mi na to co jeżdżę, w bikeparkach też więcej nie potrzebuję (jeżdzę na starej Sodzie ustawionej na mniejszy skok – 152 mm i jest git).

    Czy jest Pan w stanie powiedzieć coś nt. właściwości podjazdowych Reigna w stosunku do Moona? Czy na okazjonalne bikeparki Moon da radę? Nie chcę żeby się rozpadł :P Brałbym Krossa, jeździło mi się na nim – w tym podjeżdżało – genialnie, ale zdaje się, że Reign może być w stanie wiecej wytrzymać „katowania”, no ale jeśli podjeżdża słabo to raczej dam se spokój.

    1. Hej Mirek! Niestety nie jeździłem na Reignie na tyle długo, żeby się wypowiedzieć… Najlepiej byłoby sprawdzić samemu – np. w wypożyczalni Enduro Trails w Bielsku.

  24. Cześć, Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad drugim zestawem kół do trance’a i rozważałem opcje 26+ na takich obręczach i oponach. Czy jest to inwestycja warta swojej ceny? Czy to rzeczywiście daje rade i znacząco poprawia jazdę względem obręczy 27,5 i oponie od 2,35 – 2.5? Będę wdzięczny za jakieś informacje.
    pozdrawiam,

    1. Zasadniczo działają jak 27+, tylko trochę mniej ;) Tutaj masz wszystko opisane:
      https://www.1enduro.pl/opony-27-29-26-plus/

  25. Serdecznie dziękuję za odpowiedź. Może jednak zapytam w inny sposób:
    Czy składając następny rower, po doświadczeniach z tym zdecydowałbyś się ponownie na taki zestaw kół?
    Czy mógłbym prosić o sprawdzenie w wolnej chwili ile wynosi obwód opony z felgą?
    Z góry dzięki.
    pozdrawiam,

    1. Nie ma prostej, jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

      W rowerze żony, do jej jazdy – raczej tak.
      W moim fullu, do mojej jazdy – nie.
      W moim hardtailu – tak.

      Zależnie od osoby i oczekiwań, odpowiedzi mogą się skrajnie różnić. Stąd obszerny artykuł o „plusach” opisujący ich wszystkie wady i zalety. Ale decyzję musisz podjąć sam.

  26. Witam mam pytanie czy ktoś mi powie jaki jest koszt takiego malowania ?

    1. Ceny zaczynają się mniej więcej od 800 zł, taki projekt jak ten to ~1200 zł.

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Moonshine – Kross Moon Custom

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odpowiedz na „SławekCancel Reply

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Hajlajtsy, Zawody / 

Pierwszy raz w Szklarskiej Porębie ścigałem się 4 lata temu w ramach cyklu Enduro Trophy (#pamiętamy), dwa lata później pod banderą EMTB Enduro, a w ten weekend odwiedziłem karkonoskie kamcory, startując w zawodach Kellys Enduro MTB Series. Jak nowej ekipie udało się wskoczyć w buty poprzedników?

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017


Trudny spadek po EMTB

Niedzielne zawody rozpoczęły się od podziękowania dla załogi EMTB Enduro, która w tym roku przekazała tę imprezę nowemu organizatorowi. Bogata historia ścigania w tej miejscówce to jednak spory ciężar przy planowaniu zawodów, zwłaszcza w formule on-sight. Wiadomo, że trasy muszą być nowe, więc odpadają sprawdzone odcinki, a do tego doszła kwestia poziomu trudności. Musiał on być tak wyważony, żeby zadowolić tych, którzy Szklarską pokochali za hardkory wytyczone przez EMTB, a jednocześnie nadawać się do ścigania bez znajomości trasy.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Czy udało się osiągnąć kompromis? Stanowczo powiem: „to zależy”. Bo wszystko byłoby jasne, gdyby nie jedna sprawa… Tytuł tej relacji powinien zaczynać się od słowa hajlajt, bo tak naprawdę, na zawodach rozmowy toczyły się wyłącznie wokół jednego tematu…

OS2, czyli #swampduro

Na starcie OS-u organizator informował o jakimś niestandardowym oznaczeniu niebezpiecznego miejsca – podobno w nocy ktoś ukradł jeden znaczek z trupią czaszką. Ale coś mi się zdaje, że tak naprawdę chodziło o inny znak:

Znak drogowy ostrzegawczy - rowerzysta woda

Kojarzysz zdjęcia z runmageddonów, w których wycieńczeni uczestnicy brodzą po pas w bagnie? Podobne zdjęcia mielibyśmy z drugiego OS-u, gdyby nie to, że moczary prawdopodobnie pochłonęły fotografa, świeć Panie nad jego duszą.

Na górnej połowie odcinka, rywalizacja polegała na przeprawieniu się z rowerem przez sięgające do kolan błoto. Wygrywał ten, kto nie zgubił butów. Również kolejną sekcję po głazowisku wielu prosów (bo o sobie to nawet nie wspominam…) pokonywało biegiem – tak było po prostu szybciej, niż co chwilę zeskakiwać z roweru lub ryzykować poważną glebę.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Wyciskając na mecie skarpetki, wszyscy zastanawialiśmy się, co myśmy właśnie przeżyli. Czy to było jeszcze enduro? Czy może raczej jakaś forma survivalu z rowerem w tle? Czy ktoś z ekipy wytyczającej trasę w ogóle ją przetestował? Jedno było pewne: jazda zdecydowanie nie wchodziła w grę…

Na potwierdzenie, film dla widzów dorosłych ;) autorstwa tzunamiPl:


Im dalej w las…

…tym lepiej. Na szczęście OS2, a konkretnie jego górna połowa, był tylko wyjątkiem. Na pozostałych dało się czasem pojeździć na rowerze ;)

OS1 – słowo klucz: „freeride”

Start odcinka przypomniał mi czasy Enduro Trophy, kiedy ścigało się też na podjazdach – bo pierwszy kilometr był właśnie łagodnym uphillem. Dalej trasa w kilku miejsca przebiegała w całkowicie dzikim terenie, gdzie konieczne było pełne otaśmowanie, żeby dać zawodnikom choćby ogólne pojęcie o przebiegu odcinka. Tu nawet lokalsi nie mieli żadnej przewagi. Super!

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

OS2 – słowo klucz: „bagno”

Ekhem… Dodam tylko, że jak już skończyło się #walkduro, końcówka była bardzo przyjemna.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Niektórzy stracili w błocie pół widelca!

OS3 – słowo klucz: „flow”

Podobny do OS1, ale dłuższy. Dużo urozmaiconego, naturalnego terenu, wąskich ścieżek i ciasnych zakrętów. Kilka podjazdów weryfikujących łydę i płuca. Można było odpocząć od biegania z rowerem!

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

OS4 – słowo klucz: „retro”

Z powodu niezrozumiałej decyzji leśników, górna część odcinka zamiast singlem, przebiegała drogą zwózkową. Brzmi tragicznie? O dziwo, wcale tak nie było! Organizatorzy włożyli sporo pracy w jej uprzątnięcie, przez co jazda była całkiem ciekawa. To kolejny powrót do korzeni (dosłownie i w przenośni) – kiedyś takich odcinków na zawodach enduro było zdecydowanie więcej.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

A dolny odcinek to typowa dla Szklarskiej mieszanka korzeni i osadzonych w ziemi kamieni. Podobało mi się, że trasa w kilku miejscach była szeroko otaśmowana, umożliwiając swobodny wybór linii. Dodatkowo podkreśliło to formułę on-sight, premiując umiejętność szybkiego (i kreatywnego) czytania terenu.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Dojazdówki – słowo klucz: „Karkonosze!”

Trasę uzupełniły rewelacyjne dojazdówki – naturalne single i widokowe szutrówki zrobiły z tych zawodów pełnoprawną górską wycieczkę.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Jedyne zastrzeżenie mam do oznakowania pierwszych kilometrów, zaraz po starcie. O ile nie mam nic przeciwko nawigowaniu z mapą w terenie, to przydałoby się kilka strzałek wyprowadzających „za rączkę” z miasta.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017



Organizacja

Sytuację po OS2 ratowała też wzorowa organizacja, na przykład bufet. Gdyby nie troska o zapasy dla późniejszych grup startowych, zrezygnowałbym z dalszego ścigania na rzecz jedzenia. Po krytyce ze Srebrnej Góry (gdzie ostatnim zawodnikom został tylko chleb ze smalcem), tym razem np. batonów od Oshee było dużo więcej. Znalazło się też miejsce dla klasycznych i niezawodnych bananów, czy arbuza.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Jak już zdecydowałem się ruszyć dalej, zawsze mogłem liczyć na punktualnie otwierane OS-y i brak kolejek. Może z wyjątkiem ostatniego, na który sporo osób przyjechało przed czasem, robiąc mały korek. Przy ponad 280 zawodnikach (!), uważam to za duży sukces.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017


Podsumowanie

Kiedy już trzeci organizator robi zawody w tym samym miejscu, to znak że coś w tej miejscówce musi być. Ale scheda po poprzednich imprezach to też wyśrubowane wymagania. W połączeniu z przeciwnościami formalnymi (zmiana przebiegu OS4) i pogodowymi (zatopienie OS2), spowodowało to, że zawody Kellys Enduro MTB Series były gorsze, niż mogły być. Ale zdecydowanie nie powiedziałbym, że były złe!

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Fot. Krzysztof Stanik

Organizatorom oberwało się przede wszystkim od mocnych zawodników, którym trudno było się wykazać zarówno w błotnej przeprawie, jak i na szybkich, nieprzewidywalnych odcinkach, gdzie ryzyko gleby było wysokie, a konsekwencje poważne. 

W przypadku Szklarskiej Poręby, formuła on-sight zdecydowanie lepiej trafiła do amatorów. Nie zrozum mnie źle – OS2 nie podobał się nikomu. Ale ostatnie dwa OS-y większość zawodników wspominała bardzo, bardzo dobrze. O pierwszym prawdopodobnie też wypowiadaliby się pozytywnie, gdyby nie został całkowicie wyparty z pamięci przez drugi… Aktualnie wszyscy uczestnicy zajęci są wymazywaniem tych wspomnień ;)

Ale kiedy już uda mi się zapomnieć o OS2, zawody Kellys Enduro MTB Series w Szklarskiej Porębie będę wspominał bardzo miło i może nawet będę chciał je kiedyś powtórzyć…? Mam nadzieję, że do tego czasu nie zmieni się (znowu) organizator ;)

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

W zawodach startowałem na nowym (testowym) rowerze – może dlatego mi się podobało…? ;)



Wyniki

W elicie największe trofeum zgarnął František Žilák, wyprzedzając Marcina Motykę (comeback?) i Łukasza Szymczuka. Wśród kobiet, Iwona Czyszczoń pokonała Katarzynę Burek i Joannę Światłoń. Najszybszym „dziadkiem” był Piotr Reczek, wśród juniorów wygrał Jakub Gąsienica, a na hardtailu tym razem swoje ego podbudował Paweł Kasprzyk.

Pełne wyniki wszystkich kategorii znajdziesz na stronie organizatora.

Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017 - wyniki

Fot. Mariusz Krzemiński


Zdjęcia

Aktualizowane na biężąco linki do zewnętrznych galerii zdjęć:


Rzuć też okiem na:

 

  1. A jak się spisał CzarnyPtasior? :)

    1. Zawody to raczej słaby test, trudno się skupić na rowerze. Ale to, że w niczym nie przeszkadzał, to chyba dobry znak ;)

  2. Tylko dodam że František Žilák dzień wcześniej ukończył trzy dniową etapówke MTB Trilogy w kategorii enduro a nastepnego dnia przyjechał na Kellys enduro…

  3. Mówcie co chcecie, ale miasto Szklarska Poręba popsuło rowerowe „święto”. Brak downhillu, brak wystawców i pomysłów, praktycznie mało udane próby powielania schedy po BA. Jedynie maraton, szosowy klasyk i skoki do wody klasyk jeszcze jakoś trzymają tę imprezę przy życiu. Ale to już nie to samo, brak klimatu, formuła się oklepała i stała mało atrakcyjna dla bardziej wymagających.

    1. Coś w tym jest – dlatego opisywanie aspektu festiwalowego całkiem sobie darowałem.

  4. Mam bardzo podobne odczucia. Nie ma sensu OS2 komentować a co do reszty:
    Mimo iż jestem kompletnym amatorem (rower MTB od listopada) i pierwsze zawody enduro, nie czułem tej „przygody”. Trasa dla kogoś słabszego była dosyć łatwa na kontrolowaną jazdę. Ani razu nie poczułem coś w stylu „o kurcze, troszeczkę tu stromo, ciekawe czy dam radę”. Tylko raczej patrzyłem na niepewne podłoże i trzeba było zdecydować: jechać wolniej, czy dokręcać ciągle (a było gdzie) i w razie czego przy wywrotce się połamać. Oczywiście prosi mogli się wykazać, ale próg wejścia trudnościowo był wg mnie niski w porównaniu do innych mi znanych tras, gdzie trudno mi nawet powolutku coś zjechać (np. Włostowa z Mieroszowa), gdzie nawet jak będzie gleba to nie tak dotkliwa. 4 os to w większości lecenie na pałę na wprost przy mega dużej prędkości promująca drogie zawieszenie, szczęście i bardzo niebezpieczna.

    Dam jeszcze organizatorom szansę w legendarnym Mieroszowie i liczę, że przeżyję jako amator przygodę i będę się cieszył z zaliczenia trudnych, technicznych fragmentów, a nie tylko pędził po czas (zwłaszcza że top 50 daleko poza moim zasięgiem). Oczywiście onsight przesadzić nie można z trudnością, ale zaliczenie trasy powinno być jednak trudnością samą w sobie dla mnie i nie podoba mi się argument że przecież trudność można sobie prędkością regulować, bo nie o to mi chodzi. Te zawody to dla mnie brak przygody i w sumie jedyna przygoda która mi zostanie w głowie z zawodów to drugi oes, z którego dopiero teraz mogę się śmiać.

    Chciałbym za to pochwalić dojazdówki, bo widoki i przyroda przy szczycie Przedział i kopalni Stanisław przednie.

  5. Ciekawe te zawody były. Ja jeszcze nie mam przekonania do swojego skilla żeby się wybrać na „on sight” choć te zawody widzę byłby dobre do debiutu. Szczególnie że po moich ostatnich (czerwcowe w BB) mam trochę niedosyt ;)

    1. To co widzisz przed sobą to jest. Żadnych niebezpiecznych niespodzianek, które mogłyby cię zaskoczyć.

      1. Fakt i zawsze można jechać turystycznie na tyle na ile się potrafi. Ale właśnie takie niespodzianki jak ścianka która nagle się pojawia to tak już średnio ;)

        1. Na MTB Trilogy jakoś nikt nie ma z tym problemu. Odpowiednie oznaczenia, w takich miejscach stoją też przeważnie odpowiednie służby na zawodach i ostrzegają.

  6. obejrzałem filmik i:
    w d*pie sie wszystkim na Twisterach i enduro trailsach poprzewracało :P. calkiem fajna traska
    Jak sie jedzie w gory, to nie zawsze wszystko na tacy jest podane: czasem jest bloto po osie, a szlak, ktory wygladal fajnie na mapie jest droga do zwozki drewna, itp.

    1. Dla jednych enduro to ścieżki naturalne, a inni uważają trasy Trailowe w bikeparku za enduro.

    2. Ale trochę inne są oczekiwania, jak jedziesz w góry na trasę wytyczoną palcem po mapie, a inne, jak startujesz w zawodach na przygotowanej i oznakowanej trasie. Jeśli w tym drugim przypadku trafiasz na 500-metrową przeprawę przez bagno, to masz prawo być niezadowolony ;)

      1. Wiadomo, że w formule #onsight nie da rady tak przygotować trasy jak na zawodach np. w BB, ale to już nie są łatwe trasy jak w Baligrodzie 2016, gdzie tylko opady zwiększyły poziom trudności odcinków, a i tak były łatwiejsze niż Srebrna (sucha pomijając OS2), czy te w Szklarskiej Porębie (też w większości suche pomijając OS2). Mocno się zastanawiam czy na kolejne edycje nie wziąć zbroi, bo bez FF to nawet nie ma co się ruszać :/ Słowa o „łatwiejszych” odcinkach w #onsight można tylko skwitować uśmiechem. Z rozmów usłyszanych przy bufecie wnioskuję, że oczekiwania ludzi odnośnie tras zatrzymały się w 2016 roku, podczas gdy organizator tamten rok puścił w niepamięć.

        @MM, na filmikach trasy wyglądają na fajne, ale tylko na filmikach :)

        1. Nie mówiąc o OS2 to trasy nie były trudne, ale jeśli ktoś już miał parcie na wynik to musiał bardzo dużo ryzykować i zbroja + FF to bardzo dobre rozwiązanie na taką trasę jak 4 OS.

          Zjeżdżasz ściankę to powolutku 15kmh zjeżdzasz i najwyżej zrobisz OTB i się sturlasz, a tutaj przy 40-60kmh na wprost przy wywrotce na tych chaotycznych kamieniach i koleinach łatwo o stracenie przytomności i połamanie gnatów.

    3. a co tam hejtujcie

      Ma dokładnie takie same odczucia,
      na filmiku, co dominuje k@@ albo ja pier@@ ? bo popadało nie wtedy kiedy trzeba.
      Mega jak od 8:01 jest flow bo prawie asfalcik, flow z czasem przygasa aby zdechnąć całkowicie 9:07 oczywiście przy k@@.
      Mogę oglądać w kółko.
      Wszystko bo pluszowego czerwonego dywanu nie było :-)
      Sorry nie mogłem się powstrzymać.

    4. No – z tym ostrzeganiem to różnie bywa – ja na przykład niemile wspominam straszaków z Srebrnej krzyczących ciągle – „hamuj”, „uwaga!!”, „zwolnij”, „niebezpiecznie” itp. przed byle przeszkodami. Za pierwszym razem słysząc od straszaka takie „hamuj” nawet się zatrzymałem i podszedłem kawałek myśląc że ktoś leży na trasie…

  7. Pingback: Kellys Enduro MTB Series-Szklarska Poręba - Rowerowa Akademia Enduro

  8. Oglądam chyba jak wielu zdjęcia i filmy z EWS a także takich imprez jak Andes Pacyfico czy Transprovance i tam też jest nie mało płaskich sekcji czy podjazdów a i nawet szutrówkami jeżdżą z zakrętami wydzielonymi taśmami. Nawet chyba niedawno było coś po asfalcie. I trzeba jechać. To są zawody a nie turystyczna wycieczka krajoznawcza :P Oczywiście można turystycznie jechać dla przygody ale jak się chce ścigać to już nie ma zmiłuj. OK ten 2OS a raczej z tego co widzę jego połowa była okrutnie nie uda itd ale żeby to tak mocno psuło obraz całych zawodów?

    1. Jak robisz jajecznicę z 5 jaj, i jedno będzie zgniłe, to co powiesz o tej jajecznicy? :D

      oczywiście przesadzam, ale tak jak napisałem gdzie indziej, jakby os2 był ostatnim os’em, to bym zjechał do auta, wysuszył nogi i może nawet bym tak źle nie wspominał, ale po połowie OS2 co chwilę myślałem o tym co się dzieje w moich butach, dlaczego są 2 razy cięższe, itd… i tak przez 3 godziny :D nie jestem słoniem, chronić się przed słońcem maseczką z błota :P

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Kellys Enduro MTB Series Szklarska Poręba 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odpowiedz na „SławekCancel Reply

Czytaj kolejny artykuł

Hardtail czy full – czy sztywniaki mają jeszcze sens?

Opinie, Porady, Sprzęt / 

Jednym z częściej czytanych artykułów na blogu jest poradnik Hardtail czy full – enduro za średnią krajową. Przekonuję w nim, że mając do dyspozycji 3000 zł, zakup nowoczesnego sztywniaka jest bardzo solidną alternatywą dla starego, używanego fulla. Naród jednak się bogaci, bo bardzo często dostaję jednak od Was pytania o rowery droższe. Przedział 6000-8000 zł jest pod tym względem najtrudniejszy, bo za takie pieniądze można kupić zarówno nowoczesnego hardtaila, jak i fulla.

Oczywiście przy tej samej cenie, różnice w wyposażeniu będą znaczne, ale zakładam, że mając odłożone 6-7 tys. zł na fajnego sztywniaka, po głowie chodzi Ci możliwość dorzucenia trochę grosza na porównywalnego fulla, czy chociaż na sztycę regulowaną do podstawowego modelu. Tylko czy warto dopłacać…?

Lub odwracając pytanie: czemu miałbyś kupić tak drogiego sztywniaka, skoro cały świat już dawno przesiadł się na pełną amortyzację? Czy hardtaile mają jeszcze jakąkolwiek przewagę?


Artykuł ukazał się w Magazynie Bike 05/2017 (w nieco zmienionej formie). 


Cena czyni cuda

Zaczynając od spraw prostych: hardtail zawsze będzie oferował bogatsze wyposażenie od fulla w tej samej cenie. Oznacza to nie tylko lepiej działający napęd czy amortyzator, ale też niższą masę roweru — co podkreśla oczywistą „dietę” wynikającą z wycięcia tylnego zawieszenia.

Kross Grist 2.0 2017 - chainstay

Ma to decydujące znaczenie dla długodystansowców i osób mieszkających na 3. piętrze budynku pozbawionego windy. Kto jednak choć raz przejechał się na fullu w terenie, ten wie, że często zawieszenie znaczy dużo więcej, niż parę kilogramów różnicy w masie. Więc musi być coś jeszcze?

Keep it simple, stupid!

Podobno nic nie jest tak proste, żeby nie dało się tego spierdolić popsuć. Ale w przypadku rowerów użytkowanych przez osoby technologicznie przytępione, prostota sztywnej ramy zdecydowanie przemawia na jej korzyść. To kilka łożysk mniej, które mogą zacząć stukać i skrzypieć. To brak konieczności wysyłania dampera na kosztowny serwis. To dramatyczne skrócenie procesu regulacji zawieszenia. Nawet mycie jest łatwiejsze.

Na rowerze się jeździ, a nie serwisuje

Jeśli to jest Twoje motto, a po skończonej wycieczce po prostu wrzucasz sprzęt do piwnicy, gdzie ma na Ciebie czekać gotowy do kolejnej jazdy — zakup hardtaila prawdopodobnie będzie miał zbawienny wpływ na Twoje zdrowie psychiczne.

Dartmoor Primal Pro 27,5+ Plus - zakręt

Flow country

Trzeci argument wynika z obserwacji placu na szczycie Koziej Góry. Startują z niego dwie trasy: naturalna, techniczna DH+ oraz gładki i płynny Twister. Wariant trudniejszy wybiera może jedna osoba na dziesięciu „twisterowców”. Wielu z nich atakuje flow-traila na sztywnych ramach. I nic dziwnego — to idealny wybór na takie trasy! Podobnie jak na pumptracki, rosnące ostatnio jak grzyby po deszczu (a raczej: po uchwaleniu budżetów partycypacyjnych).

Test Kross Dust 3.0 - banda

Poza sztucznymi trasami, kolarstwo górskie stopniowo wraca do korzeni. Najpierw wyspecjalizowane dyscypliny zastąpiło enduro, teraz dominującym trendem znów jest swobodna jazda po ścieżkach nastawiona na przygodę i odkrywanie. Również w tym kontekście powrót hardtaili — gotowych do obwieszenia torbami i ruszenia w stronę horyzontu — nie powinien dziwić.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Powiedz mi coś, czego nie wiem

Sztywniaki są więc tańsze, lżejsze i mniej wymagające w eksploatacji. Idealnie też nadają się na długie wyprawy i płynne trasy wymagające pompowania. Dziękujemy ci, Captain Obvious!

Przy okazji, miejmy to z głowy:

Na prawdziwych górskich szlakach, full jest po prostu lepszy.

Kropka.

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazd

Tylko że duży odsetek polskiej populacji nie mieszka w górach. W najlepszym wypadku bywa w nich od święta, na co dzień jeżdżąc w bardziej pagórkowatym, niż górskim terenie. W miejscach, gdzie trzeba godzinę jechać asfaltowymi i leśnymi drogami, żeby zaliczyć upragnione 30-sekund zjazdu techniczną ścieżką. Tu do akcji wkraczają ścieżkowe hardtaile.

Ścieżkowe hardtaile… czyli co?

Rowery te stanowczo zrywają z szosowym rodowodem wyścigowych rowerów XC. Kiedy z gry wypada tylne zawieszenie, na znaczeniu jeszcze bardziej zyskuje stabilna geometria, szeroki kokpit czy dobre opony. Projektanci sięgają też po większe koła (29″ lub 27+), które lepiej przetaczają się po przeszkodach i pozwalają na jazdę przy niższym ciśnieniu – to kluczowe, kiedy opona stanowi jedyną poduszkę bezpieczeństwa dzielącą Cię od kamienistego szlaku.

Kross Smooth Trail 2017 - amortyzator

To wszystko coraz bardziej przesuwa zakres możliwości w stronę rowerów z pełną amortyzacją. A w zasadzie można powiedzieć, że zakres możliwości jest taki sam – po prostu na sztywnym rowerze część tras pokonasz wolniej. Wolniej, czyli gorzej – prawda…?

„Im gorzej, tym lepiej”

Jeśli mieszkasz z dala od gór, ścieżkowy hardtail jest jednocześnie rozsądnym i… nierozsądnym wyborem. Każdy kij ma dwa końce (choć proca ma trzy).

Przeżywając na sztywniaku te krótkie strzały prawdziwego MTB, będziesz czuł więcej. Będziesz musiał mocniej się zaangażować. Będziesz sięgał głębiej do koszyka swoich umiejętności. Będzie wolniej, trudniej i bardziej niebezpiecznie.

Jednym słowem… lepiej.

Test Kross Dust 3.0 - pompowanie

Owszem, celowe utrudnianie sobie życia możesz uznać za wczesny objaw starczej demencji. W końcu na fullu, nawet nieco gorzej wyposażonym i cięższym, zjedziesz te sekcje łatwiej i szybciej — bez dyskusji!

Tylko czy na pewno nawijasz te asfaltowe kilometry, żeby na jedynym singletracku w województwie było „łatwiej i szybciej”? Czy na pewno chcesz, żeby zawieszenie wygładziło każdy starannie wyszukany kamień i korzeń? Czy po to uprawiasz MTB, żeby przetaczać się po wszystkim, jak po asfalcie…?


Podsumowanie

Dla mnie zasada jest prosta:

  • góry ⇒ full;
  • pagórki, niziny, „miejscówki” i flowtraile ⇒ hardtail.

Jeśli jednak mieszkasz w środku Mazowsza, a po nocach śni Ci się rower enduro ze 160 mm skoku – nie zamierzam Cię do niego zniechęcać! Jak już zauważyłeś, rozsądek nie jest nadrzędnym kryterium przy dokonywaniu tego wyboru. I dobrze – w końcu rower to nie pralka, żeby musiał być rozsądny. Warto jednak nie skreślać alternatywnych opcji „bo tak”.

Rower to nie pralka, żeby musiał być rozsądny

Kiedyś obiecywałem sobie, że nigdy więcej nie kupię hardtaila. Właśnie kupiłem kolejnego z rzędu. To zasługa progresywnej geometrii oraz szerokich obręczy i opon, które znacznie rozwinęły zakres możliwości nowoczesnych sztywniaków. Kiedyś najlepiej sprawdzały się na szutrach, dziś zjedziesz na nich wszystko to, co na fullu o podobnym zastosowaniu – tylko wolniej.

Musisz sobie tylko odpowiedzieć na pytanie: czy wolniej musi oznaczać gorzej?

Ścieżkowy hardtail czy full enduro


Bonus: czy początkujący powinien zaczynać od hardtaila?

Z artykułu możesz wywnioskować, że ścieżkowy hardtail może być lepszym wyborem dla doświadczonych i świadomych riderów, niż dla początkujących.

A co z szerzoną w internetach prawdą, że naukę powinno się zaczynać od sztywniaka?

Krótko mówiąc: to mit.


Mam wrażenie, że większość „weteranów” skazuje początkujących kolegów na ten rytuał przejścia z powodu zazdrości: „Ja się męczyłem zaczynając od sztywniaka i zostałem dobrym riderem – niech młodzi też swoje wycierpią!”. Pasuje tylko dodać, że „za moich czasów w całym Tesco był tylko spirytus, a dziś młodzi mają wszystko na wyciągnięcie ręki”.

Szerszy margines błędu na fullu ułatwia naukę – możesz się skupić na szlifowaniu podstawowych umiejętności (jak np. pozycja na rowerze i dociążanie/odciążanie), a nie od razu tych bardziej zaawansowanych (wybór linii). Na wychodzenie ze strefy komfortu jeszcze przyjdzie czas.

Zaczynając od fulla, jest też większe prawdopodobieństwo złapania bakcyla, bo jazda jest przyjemniejsza i mniej męcząca.

Z drugiej strony muszę przyznać, że jeśli to czyjś pierwszy kontakt z prawdziwym MTB, jest mnóstwo potencjalnych powodów, dla których NIE złapie on bakcyla (słaba kondycja, brak czasu, ilość nieprzewidzianych wydatków, żona…). W takim wypadku zakup tańszego sztywniaka jest mniej ryzykowny.


No to tak czy nie?

Nazwij mnie hipokrytą, ale mimo, że bardzo lubię hardtaile – jestem daleki od polecania ich początkującym jako najlepszy sposób wejścia w enduro. Mają one duży zestaw zalet, ale też wad – sam musisz zdecydować, czy zestaw ten pasuje do Twoich oczekiwań i możliwości.


Zobacz też prezentacje i testy ścieżkowych sztywniaków, jakie do tej pory ukazały się na blogu:

Oraz poradniki pomocne w podjęciu decyzji:

  1. Dlatego każdy na komunię powinien dostawać dwa rowery:)

  2. Mieszkam w Krk, pół roku temu kupiłem pierwszego fulla, i mimo że jeżdżę weekendowo w góry, a w ciągu tygodnia przemierzamy asfaltu i szutry w drodze do pracy, już nie wrocilbym do „standardowego” hardtaila! Na asfalcie utwardzam amor a zdarza mi się często i tak jeździć po naszych „równych” drogach na ustawienir medium bo poprostu jest wygodnie.

  3. Zacząłem od HT z przeznaczeniem głównie na trasy flow typu Twister. Potem zaczęły się naturalne trasy, więcej, szybciej mocniej i… sprzedaję HT celem przesiadki na fulla :) O ile go ktoś kupi ^^

  4. moim zdaniem każdy powinien chociaż spróbować sztywniaczka.. po to żeby myśleć podczas jazdy i zdobyć skilla i nie mam tu na myśli pozamiatanych ścieżek typu flow ani też pagurków. konkretne góry, konkretne korzenie, konkretne kamienie.

    kilka dni temu po -nastu latach na sztywniakach kupiłem pierwszego fulla. nie powiem że nie jest wygodnie, bo jest.. ale jakoś tak jazda stała się „upośledzona”, rower bierze tyle na siebie że wystarczy trzymać kierę a na pewno będzie okej.

    takie moje odczucia po kilku dniach w Beskidzie Żywieckim na Treku Fuel EX 29.

    1. Może po prostu musisz się przestawić, żeby jeździć szybciej, albo wybierać trudniejsze trasy? ;)

      1. „Jak masz wszystko pod kontrolą, to znaczy, że jedziesz za wolno” ^^

  5. Na fullu jest bardziej komfortowo i nogi sie tak szybko nie meczą na zjazdach bo możesz na troche przycupnąć na siodełku, na ht trzeba cały czas pracować nogami wybierać korzenie i kamienie, a to wymaga wprawy. Podstawa na ht to opona przynajmniej 60mm szeroka i wszędzie mozna jeździć.

  6. Najlepsze wyjście to kupić i sprawdzić :) jak nie spasi to sprzedać itd. Ja na przestrzeni ostatnich 3 lat miałem 5-6 rowerów na, których zrobiłem po 500-1000km (w tym 29er, full AM 29er, 27,5+). Teraz kupuje kolejny i będzie to gravel ponieważ … jeszcze takiego nie miałem :)

    1. Też dobre podejście, tylko trochę kosztowne ;) Ale dobrą namiastką są centra testowe i wypożyczalnie.

      1. Niekoniecznie kosztowne. Kwestia wynegocjowania dobrej ceny lub trafienia okazji. Wtedy sprzedając kilkumiesięczny rower z przebiegiem w granicach 1k, można niewiele stracić :)

  7. Kiedyś se kupie fulla, ale już elektryka. I do tego miękkie siedzenie i uchwyt na browara. Póki co jednak wolę maratony i hard z małym ciśnieniem w oponach.

  8. A ja mieszka w środku Mazowsza i mam dwa rowery… Jeździłem kiedyś sztywniakiem po górach… ale… no właśnie więcej tego błędu nie powtórzę :) Mam teraz dwa fule: 120 mm na Mazowsze i drugi 160 mm na przyjemności beskidzkie, Karnowskie i słowackie.

  9. Od 3 miesięcy napalam się na nowoczesnego HT; długiego, stabilnego, o minimalistycznych-klasycznych liniach. 29″ a może 27+ a może skoczne i zrywne 27,5? Tylko budżet i niezdecydowanie sprawia, że co tydzień wyciągam starego HT na 26tkach i jadę z nim w góry (a w tygodniu jeżdżę po okolicy).
    Jeździłem drogim fullem, który wybierał i liście i telewizory, trzymaj prosto kierownice a zjedziesz wszystko, nie chce takiego roweru.

    1. polecam dartmoor primal 27.5. bardzo dobra cena i fajny rower, Jedyne co trzeba zienic to wsadzic nowe gumy. ja mam z tylu smart sam 2.6 i z przodu goma 2.4

      1. A te 2,6 na tył weszły w te obręcze od dartmoora? Też się czaje na ten rower i jako pierwszy upgrade to bym wsadził szersze kapcie

        1. Tak mieszczą się, a do przodu zmieściłem nawet ground countrol 3.0, ale oddałem bo trochę ocierała gurą pzy zbyt niskim cisnieniu i jezdziło się tym jak walcem. nobby nic 2.8 jest optymalny lub w nowym rozmiarze 2.6 który tak naprawde jest 2.5

  10. Hardtail broni się wynalazkami typu sztyca regulowana, opony bez dętki, a ostatnio doszły wynalazki typu(chuck)czyli pianka w kole.Duże koła i nowoczesna geometria do tego i mamy zupełnie inny sprzęt niż dekade temu. Ktoś powie,że fulle też je posiadają ,ale full poradzi sobie bez tego , a hardtail bez tego to poprostu w uproszczeniu oczywiście stary rower typu XC.

  11. Sam zaczynałem swoją przygodę z enduro od sztywnego Dartmoora Primala, świetny rower, idealna geometria, lekki, nic nie buja na podjazdach, więc jak ktoś faktycznie nie harata w górach to hardtail jest idealnym rozwiązaniem. Swoją drogą kiedy byłeś ostatnio na Twisterze? Ja byłem 2 dni temu i nie jest tak super flow jak piszesz i jak było faktycznie rok temu, jest sporo kamieni i jednak warto tam mieć fulla. Jak mówi mój kolega wzór na liczbę posiadanych rowerów jest prosty: n+1 gdzie n to ilość obecnie posiadanych rowerów :)

    1. Na Twisterze ostatnio byłem w niedzielę i chyba żartujesz z tym fullem ;)

  12. Mnie boli jak kupuję rower i zamiast Yari albo pike’a w HTku mam Sektora silver czy zamiast Revelation dostaniesz w trailówce w fullu recona (np. SCOTT Genius 750 2018) w fullu w tej samej cenie :(

    Co do HTka to naprawdę można przejechać to samo co na fullu 160/160 ale wolniej i bardziej się zmęczymy. Czy to dobrze? Na nizinach i miejscówce w pobliskim parku tak, ale na 5km singlu z korzeniami i kamieniami niekoniecznie.

    HT ma naprawdę sporo plusów. Skomplikowany, kosztowniejszy w użyciu rower potrafi zabrać dużo radości z posiadania sprzętu.

    Jeśli jednak ktoś ma zapał żeby poskakać dropy półtora metrowe na singlach i skakanie nawet 40cm wywołuje przerażenie, full to najlepsze rozwiązanie bo wybacza naprawdę dużo w takim przypadku.

    Jeśli chodzi o nowe rowery:
    6tyś. za nowego Fulla? nie, kup HTka z fajną geometrią i mykmykiem albo dołóż do 8-9tyś chociaż, wyhacz na rabacie fajnego fulla i go kup.

    Oczywiście każdy ma swoją filozofię i są tacy co jeżdżą na HTku za 10tyś. bo jest kategoria HT na zawodach, gdzie jeżdżą ludzie na HT z braku kasy lub na HT nie enduro początkujący bo dopiero za fullem sięrozglądają i komuś sprawia przyjemność ich koszenie np. na Treku Stache 7 :)

  13. Siema!
    A ja mam pytanie z innej beczki…
    Spore grono rider’ów twierdzi, że HT powinien mieć szerszą oponę np. 2,6″-2,8″ i dość wytrzymałą obręcz. A co z piastami? Czy nie powinno się jakoś tego zróżnicować? Sam thru axle z tyłu to nie wszystko.
    A móże właśnie wymyślam jakąś mega-hiper-super-ultta nowość na sezon 2018 (?) czyli „piasty dedykowane” do hardtail’i – żeby sprzedaż nie spadła i hajs się zgadzał.

    1. A w jaki sposób piasty wpływają na przyczepność i kontrolę nad rowerem? ;)

      1. Pisząc komentarz bardziej miałem na myśli lądowania przy skokach i dropach. Zwłaszcza tych niedopracowanych ;)

  14. Mam 3 rowery.
    Dziwią mnie ludzie, którzy twierdzą, że full sam wszędzie zjedzie.
    Chyba nie byli nigdzie poza przygotowanymi ścieżkami.
    Zapraszam w Gorce lub Beskid Sądecki są segmenty i można się wykazać i porównać do innych.

    1. Wszędzie nie, są miejsca, gdzie na zjazdówce strach zjechać. Ale są też miejsca gdzie na HTku 150mm daję radę z użyciem całego mojego skilla i wielkim skupieniem, a na fullu 160/160 rower autentycznie sam zjeżdża, a ja trzymam tylko jako tako pozycję niedbale.

  15. Dominik Kiepuszewski

    Czy jazda fullem jest mniej męcząca? Rozhulać fulla ważącego >15 kg i wytrzymać na nim wycieczkę >40 km po terenie górskim lub ew. pagórkowatym (czytaj trójmiejskie moreny) nie jest jakoś łatwiejsze niż hardtaila <12 kg. Z tym argumentem bym polemizował. Dochodza straty energii wynikające z posiadania sztywnego ogona i miękkiego, ale inżynierem nie jestem tylko artystą :P. Natomiast pełna zgoda, strzała po nierównościach i grubej sekcji z korzeniami na pewno fullem jest wygodniejsza.

    1. Oj tam. Nie demonizowałbym tak. Jeżdżę właśnie głównie po TPK-u trancem 140/140 mm i zdarza mi się jechać 150 km z ludźmi o różnych umiejętnościach, ale głównie jeżdżących na ht i tragedii nie ma. Trzymam się raczej z przodu. A łydy praktycznie nie mam.

    2. Tylko że bierzesz pod uwagę skrajne przypadki: full >15 kg to już straszny kloc, z kolei hardtail <12 kg to raczej typowe XC.

      Patrząc na rowery o zbliżonym przeznaczeniu (ścieżkowce), różnice są mniejsze - np. Kross Dust 3.0 jest lżejszy od podobnie kosztującego Soila o 1,5 kg, a Grist już tylko o 0,5 kg. Załóż bidon i na jedno wychodzi (do Soila nie da się założyć ;)).

      A zawieszenie - pochłanie energii to mit z czasów, kiedy faktycznie fulle bujały jak na sztormie. Teraz nawet jednozawiasy są dość odporne na pedałowanie, przez co w terenie zawieszenie bardziej pomaga, niż przeszkadza (płynność, trakcja). A na asfalcie zawsze można zablokować, żeby efekt psychologiczny był ;)

  16. Michal, po pierwsze, masz fajny styl!
    Po drugie zgadzam sie z konkluzja. Dodalbym jeszcze, ze po prostu HT jest lekki
    a moze byc bardzo lekki i szkoda to stracic dla kilku minut trudnego zjazdu.
    Szczegolnie na plaskim terenie. Ja uwielbiam lasy i korzenie, ale mam frajde
    jezdzac po nich na rowerze bardzo lekkim. Plus musze dojechac chcac nie chcac
    po asfalcie. Jazda fullem po plaskim dla mnie to koszmar. Jesli sie zecyduje na drugi
    ciezszy rower (juz sie zdecydowalem LOL) to bedzie to Stache, napewno nie full.

    1. Kwestia oczekiwań – niektórzy jeżdżą właśnie dla tych kilku minut trudnego zjazdu i pod tym kątem dobierają sprzęt. Choć oczywiście odwrotne podejście jest równie poprawne :)

  17. Wiadomo, że na ht zjazdy kosztują więcej wysiłku, ale serio nie jest to wcale taka ciężka robota ;) Ostatnio miałem okazję jechać z Pilska niebieskim szlakiem do przejścia pl/sk i żyje :) ps. rower – Giant Terrago :D

  18. @MANU_KCE był byś tak miły i nagrał ten zjazd z Pilska na tym Giancie jak będziesz następnym razem. Piszę bez jakichkolwiek złośliwości. Zwyczajnie Cię podziwiam i ujawnij się bo masz gigantyczny talent a szkoda by się marnował.

  19. Borys Witkiewicz

    Ha! Ja również zacząłem od hardtaila i pierwsze trasy na nim to były single w Kościelisku. Było wesoło!

  20. Po stu sześćdziesięciu dziewięciu latach jazdy na fullu przeczytałem ten artykuł i wskoczyłem na sztywniaka.
    Już na podjeździe odgryzłem sobie język. Na zjeździe musiałem użyć stabilizatora obrazu, który udało mi się wymontować z panasa na popasie w schronisku.
    Jest ogień…

  21. Jeżdżę sobie na HT z takim sobie osprzętem, nie nowoczesną ramą, 100 mm na sprężynie i na (jeszcze) fabrycznych obręczach których już nikt nie chce prostować.
    Ze zmian jakie zrobiłem to krótki mostek, i myk myk, i oczywiście opony.

    I po niedzielnej zabawie na Kellys Enduro w Szklarskiej Porębie micha dalej się cieszy… chociaż po drugim os-ie urwany hak przerzutki zakończył moją przygodę w zawodach.

    I teraz przydałyby się nowe koła żeby nie gięły się po każdym wyjeździe nawet do lasku, może amor powietrzny ze skromnym skokiem 120 mm, ale to następne włożone około 2,5 tysiaka plus wcześniej myk myk za 750 zł.
    To daję nam już połowę budżetu na zakup sensownego rocznego używanego fulla, ale tak mi się dobrze jeździ na tym HT że na pewno się z nim nie rozstanę i cały czas dylemat – dokładać do HT czy jednak zakupić fulla, chociaż w prawdziwe góry wyjadę może z pięć razy w roku.
    Druga sprawa że nie dane mi było się jeszcze objechać na prawdziwym fullu, może teraz w końcu zaliczę Srebrną Górę i spróbuję mnioduuu -:)

    Aaa, a sztywniaki mają sens -:) (i uczą pokory)

    1. Nie ma się co bać zmian tylko przetestować kilka fuli. Na pewno ci się spodoba, wtedy to czy zostawiasz sobie obecnego sztywniaka to już inna sprawa.

  22. Warto dodać, że hardtaile pozwalają na osiągnięcie niższej długości tylnych widełków (chainstay) niż w fullac, przez co taki rower może mieć bardziej zabawowy charakter.

  23. Full zdrowszy jest na kręgosłup, który najbardziej nie lubi „kompresowania”, które występuje przy każdym korzeniu (oczywiście jak się siedzi na siodełku). Na HT wszystko idzie prosto w tyłek, a na Fullu część pochłania zawieszenie.

    1. Dobrze prawisz ja po kilku sezonach wróciłem do jazdy rowerem w zeszym sezonie złoźylem Primala na ramie z 2015 roku i odezwała się dyskopatia byle korzeń, krawężnik i ciężko było mi zejść z roweru (nie jestem kaskaderem jeżdże Bydgoszcz okolice ale pare fajnych górek i ścierzek jest) nie powiem fun był ale swoje lata mam i młodszy nie będe wiec przesiadłem się na wygodnego dla krępola fulla ale myśle o mondrakarze 27,5+;)

  24. Mógłby ktoś podlinkować enduraka HT do 2500 który poradzi sobie z większymi dropami/hopkami po górach

    1. Góry i skakanie w tej cenie, to raczej używane…

      1. A jeśli chodzi o nowe w tej cenie? O skakanie mniej dbam, raczej chodzi o to żeby podczas mocniejszego zjazdu nic się nie stało, jeżdżę w okolicach rabki-zdrój i zakopanego więc takich zjazdów trochę jest

        1. Nie ma niestety fajnych rowerów w tej cenie. Z tych lepszych, rzuć okiem na Commencal El Camino i CTM Zephyr.

          1. Wykraczając całkiem poza tą cenę za ile można kupić przyzwoitego HT, a ile fulla do moich potrzeb teraz już ze skokami. Góry raczej nie uciekną podczas zbierania pieniędzy

            1. https://www.1enduro.pl/rowery-enduro-trail-full-hardtail-15000-zl-2017/
              https://www.1enduro.pl/rowery-trail-do-9000-zl-2017/
              https://www.1enduro.pl/rowery-enduro-do-9000-zl-2017/

              Fajne hardtaile zaczynają się od ok. 4500-5000 zł (Commencal, Dartmoor, NS Bikes).
              Przyzwoitego fulla z mniejszym skokiem kupisz za 6500-7000 zł (Marin, Focus).
              Na fulla enduro będziesz musiał wydać 7000-8000 zł (Dartmoor, Commencal, Kellys).

    2. Cube AIM SL 27,5′ daje radę. Ja w 2015r. zapłaciłem 2650zł, a kupowałem w listopadzie. Żadnych upgradów i w Masywie Ślężańskim zjeżdżam ze wszystkiego.
      Mimo wszystko przesiadam się na tańszego fulla(6500zł), czekam właśnie na wyprzedaże ;-)

  25. A propos ostatniego akapitu, to początkujący powinien mieć przede wszystkim zajawkę na jazdę, a wtedy sprzęt staje się jakby mniej istotny. Znam osobiście przypadki, gdzie ktoś na ht się bał, wywracał, ale nawet nie starał się nic nauczyć, a po przesiadce na fulla, który miał być remedium na wszystko, doszło przekonanie o nieśmiertelności i dziwne złudzenie że teraz to rower za wszystko odpowiada i także nie było z tego żadnego efektu. Skończyło się na jeździe ędurakiem że 160mm skoku po mazowieckich lasach, bo tu przecież taaaakie korzenie, a to boli na ht jak się nie umie nawet tyłka od siodła odkleić ;) Stąd tyle opinii laików, że tylko full bo to wygodne. Dla nich bujany tył to taki lepszy odpowiednik amortyzowanej sztycy czy miękkiego siodla, w ogóle nie kojarzą działania zawieszenia z lepszą trakcją.
    Osobiście uważam, że im prostszy rower tym więcej uczy pokory i zastanowienia nad tym co się robi. Owszem full więcej wybaczy, ale może właśnie chodzi o starą zasadę, że jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz? I tu wrócę do zajawki, bo jak się jej nie ma to najlepszy sprzęt w nauce nie pomoże, bo po co się uczyć skoro ma się właśnie taki sprzęt..?

  26. Ja jestem zdania, że warto posiadać dwa rowery zarówno HT jak i fulla. Myślę że każdy z tych rowerów ma swoje wady i zalety, które zostały już tutaj przedstawione. Osobiście posiadam dwa HT, jeden ciężki 27.5 oraz drugi lekki na 29. Fajnie mi się tym jeździ u mnie na wyżynach oraz w górach. W planach mam zakup fulla na bardzo trudny teren. Dobrze jest mieć wybór, więc w zależności od terenu dopasuję sobie rower i dylematu nie będzie :) pozdrawiam.

  27. Ja ze swej strony mogę dodać że np na takim Primalu 2015 duzo gorzej sie zjezdza na ostrych odcinkach niż na Hornecie 2017 gdzie można docisnać bardziej tył bo rama na to pozwala. Więc nawet pomiędzy HT są duże różnice ze względu na geometrie ramy (w moim przypadku reszta ta sama)
    Więc nie generalizowałbym że ktoś jeździł na HT a potem wskoczył na fulla i jest bajka.
    Dużo zależy z czego konkretnie sie przesiadł.
    Moim zdaniem jeśli chodzi o ramy HT to jest wiele możliwości poprawy tych ram żeby obniżyć, przesunąć odpowiednio środek ciężkości dla polepszenia zjazdów.
    Gdyby fulle z sensowną geometrią kosztowały z 5000zl można by było pomyśleć…

  28. Kurde. Mam górala na 26″ rocznik 2012 przeznaczonego raczej do XC. Jest krótki, nerwowy, ale mój. Od pewnego czasu chodzi za mną zmiana roweru, który pozwoliłby mi pewniej zjeżdżać. Mieszkam w górach (taaaaaak :D ) i pierwsza leśna ścieżka w Gorcach jest po około 25 minut podjazdu asfaltem. Mam problem z wyborem, ponieważ nie lubię wypychać roweru, dla mnie najważniejsze jest możliwie jak najbardziej PRZEJECHANIE trasy. Daleko mi do szaleństw enduro czy to ścigania się na maratonach (choć miałam taki epizod). Kiedyś miałam okazję przejechać się fullem i…od tego czasu ziarnko fulla zostało zasiane w głowie. Jednak obecnie ciężko kupić fulla o skoku 100mm/29″ czy coś w ten deseń. Teraz zastanawiam się nad carbonowym HT 29″, być może HT 27,5+ lub jakiś sensowny (29″ niski skok i nie kosztujący 20 tys zł) full. Jak sobie coś upatrzę, to zacznę zbierać środki bardziej, niż to robię do tej pory. Weź poratuj :)

    1. Przemek "mikolai" Wielicki

      Może zainteresuje Cię ścieżkowy full 29er w kobiecej geometrii – http://allegro.pl/rower-specialized-rumor-2017-i6922753818.html
      Wygląda na to, że Spec już nie produkuje tego roweru, ale zdarzają się okazje na rynku wtórnym. Mam taki rower w domu, przejechał ponad 3 tys. (w sensie, moja żona przejechała :)) i jest to rewelacyjnie jeżdżący rower – stabilny, szybki i wszechstronny. Jeśli jeździsz w górach na sztywniaku 26″, to taki Rumor będzie przepaścią pod względem doznań z jazdy.

      Spójrz jeszcze na męskiego Camber’a – https://www.specialized.com/pl/pl/men/bikes/mountain/trail/camber-29/115406 ale tu może być problem z rozmiarówką.

      Kolejny to Whyte T-129S – https://www.whyte.pl/t129s
      full 29er 120mm skoku + nowoczesna geometria (Spec to „konserwa” pod tym względem)

      Oraz Kona Process 111 – https://dirtmountainbike.com/bike-reviews/trail-enduro-bikes/kona-process-111.html
      full 29er 130/111 skoku również z nowoczesną geo, bardzo krótkim tyłem i ultra niskim przekrokiem.

      Te 2 ostatnie są wyraźnie droższe (12-14 tys) i cięższe (ok. 14.5 kg z pedałami), ale jeśli dobierzesz rozmiar (to są sprzęty pod facetów), to pokochasz te rowery :)

      1. kurde, próbowałeś wyjechać na Turbacz taką 14 kg krową? :D Moja 12-to kilowa mnie morduje, co dopiero 14 :D To już chyba bym wolałam Smooth Traila od Krossa :) Ale dzięki za sugestie, te rowery też oglądałam ;)

    2. Dostaniesz fulla o skoku 100mm, tylko będzie to full XC z klasyczną geometrią XC. Jeśli ma to pomóc okiełznać zjazdy, to nie tędy droga, tu więcej da sensowna geometria + mykmyk niż bujany ogon. Współczesnych fulli nie należy też kojarzyć z wypycham, nawet pomimo płaskich kątów tym się bardzo dobrze podjeżdża. Oczywiście chart-ścigant będzie kręcił nosem, ale chyba nie o to tu chodzi.

      1. nie znam się na geometrii :) i wiem o czym piszesz. Mnie zależy na uniwersalnym rowerze z dobrą wagą na wycieczki górskie niż np wyjechanie gdzieś wyciągiem, następnie rura w dół. To nie moja filozofia :) Najlepiej byłoby potestować różne rowery, żeby wybrać coś dla siebie :)

  29. No widzicie, a ja po czasach częstej jazdy w górkach, czy to na HT czy przełaju, po przesiadce na nowego fulla, dosłownie w ciągu kilku miesięcy zupełnie przestałem tam jeździć. Miało być pięknie
    i jeszcze ciekawiej, ale chyba w którymś momencie przedobrzyłem
    i zapał szybko poszedł psu w d…
    Nie mam jakiegoś problemu by serwisować rower, jego zawieszenie, co też czyniłem, ale mimo wszystko ten rower sumarycznie generował więcej stresu niż radości. Dość szybko zacząłem go unikać (jak to brzmi…). Myślę że wolę pojechać wolniej, ale mieć lżejszą głowę, tak to u mnie się skończyła „full przygoda” ;-)

    Czasem „lepsze wrogiem dobrego” nawet i tutaj potrafi dać o sobie znać.

Dodaj komentarz do tekstu Hardtail czy full – czy sztywniaki mają jeszcze sens?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odpowiedz na „SławekCancel Reply

Top