Hardtail czy full – czy sztywniaki mają jeszcze sens?

Opinie, Porady, Sprzęt / 

Jednym z częściej czytanych artykułów na blogu jest poradnik Hardtail czy full – enduro za średnią krajową. Przekonuję w nim, że mając do dyspozycji 3000 zł, zakup nowoczesnego sztywniaka jest bardzo solidną alternatywą dla starego, używanego fulla. Naród jednak się bogaci, bo bardzo często dostaję jednak od Was pytania o rowery droższe. Przedział 6000-8000 zł jest pod tym względem najtrudniejszy, bo za takie pieniądze można kupić zarówno nowoczesnego hardtaila, jak i fulla.

Oczywiście przy tej samej cenie, różnice w wyposażeniu będą znaczne, ale zakładam, że mając odłożone 6-7 tys. zł na fajnego sztywniaka, po głowie chodzi Ci możliwość dorzucenia trochę grosza na porównywalnego fulla, czy chociaż na sztycę regulowaną do podstawowego modelu. Tylko czy warto dopłacać…?

Lub odwracając pytanie: czemu miałbyś kupić tak drogiego sztywniaka, skoro cały świat już dawno przesiadł się na pełną amortyzację? Czy hardtaile mają jeszcze jakąkolwiek przewagę?


Artykuł ukazał się w Magazynie Bike 05/2017 (w nieco zmienionej formie). 


Cena czyni cuda

Zaczynając od spraw prostych: hardtail zawsze będzie oferował bogatsze wyposażenie od fulla w tej samej cenie. Oznacza to nie tylko lepiej działający napęd czy amortyzator, ale też niższą masę roweru — co podkreśla oczywistą „dietę” wynikającą z wycięcia tylnego zawieszenia.

Kross Grist 2.0 2017 - chainstay

Ma to decydujące znaczenie dla długodystansowców i osób mieszkających na 3. piętrze budynku pozbawionego windy. Kto jednak choć raz przejechał się na fullu w terenie, ten wie, że często zawieszenie znaczy dużo więcej, niż parę kilogramów różnicy w masie. Więc musi być coś jeszcze?

Keep it simple, stupid!

Podobno nic nie jest tak proste, żeby nie dało się tego spierdolić popsuć. Ale w przypadku rowerów użytkowanych przez osoby technologicznie przytępione, prostota sztywnej ramy zdecydowanie przemawia na jej korzyść. To kilka łożysk mniej, które mogą zacząć stukać i skrzypieć. To brak konieczności wysyłania dampera na kosztowny serwis. To dramatyczne skrócenie procesu regulacji zawieszenia. Nawet mycie jest łatwiejsze.

Na rowerze się jeździ, a nie serwisuje

Jeśli to jest Twoje motto, a po skończonej wycieczce po prostu wrzucasz sprzęt do piwnicy, gdzie ma na Ciebie czekać gotowy do kolejnej jazdy — zakup hardtaila prawdopodobnie będzie miał zbawienny wpływ na Twoje zdrowie psychiczne.

Dartmoor Primal Pro 27,5+ Plus - zakręt

Flow country

Trzeci argument wynika z obserwacji placu na szczycie Koziej Góry. Startują z niego dwie trasy: naturalna, techniczna DH+ oraz gładki i płynny Twister. Wariant trudniejszy wybiera może jedna osoba na dziesięciu „twisterowców”. Wielu z nich atakuje flow-traila na sztywnych ramach. I nic dziwnego — to idealny wybór na takie trasy! Podobnie jak na pumptracki, rosnące ostatnio jak grzyby po deszczu (a raczej: po uchwaleniu budżetów partycypacyjnych).

Test Kross Dust 3.0 - banda

Poza sztucznymi trasami, kolarstwo górskie stopniowo wraca do korzeni. Najpierw wyspecjalizowane dyscypliny zastąpiło enduro, teraz dominującym trendem znów jest swobodna jazda po ścieżkach nastawiona na przygodę i odkrywanie. Również w tym kontekście powrót hardtaili — gotowych do obwieszenia torbami i ruszenia w stronę horyzontu — nie powinien dziwić.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Powiedz mi coś, czego nie wiem

Sztywniaki są więc tańsze, lżejsze i mniej wymagające w eksploatacji. Idealnie też nadają się na długie wyprawy i płynne trasy wymagające pompowania. Dziękujemy ci, Captain Obvious!

Przy okazji, miejmy to z głowy:

Na prawdziwych górskich szlakach, full jest po prostu lepszy.

Kropka.

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazd

Tylko że duży odsetek polskiej populacji nie mieszka w górach. W najlepszym wypadku bywa w nich od święta, na co dzień jeżdżąc w bardziej pagórkowatym, niż górskim terenie. W miejscach, gdzie trzeba godzinę jechać asfaltowymi i leśnymi drogami, żeby zaliczyć upragnione 30-sekund zjazdu techniczną ścieżką. Tu do akcji wkraczają ścieżkowe hardtaile.

Ścieżkowe hardtaile… czyli co?

Rowery te stanowczo zrywają z szosowym rodowodem wyścigowych rowerów XC. Kiedy z gry wypada tylne zawieszenie, na znaczeniu jeszcze bardziej zyskuje stabilna geometria, szeroki kokpit czy dobre opony. Projektanci sięgają też po większe koła (29″ lub 27+), które lepiej przetaczają się po przeszkodach i pozwalają na jazdę przy niższym ciśnieniu – to kluczowe, kiedy opona stanowi jedyną poduszkę bezpieczeństwa dzielącą Cię od kamienistego szlaku.

Kross Smooth Trail 2017 - amortyzator

To wszystko coraz bardziej przesuwa zakres możliwości w stronę rowerów z pełną amortyzacją. A w zasadzie można powiedzieć, że zakres możliwości jest taki sam – po prostu na sztywnym rowerze część tras pokonasz wolniej. Wolniej, czyli gorzej – prawda…?

„Im gorzej, tym lepiej”

Jeśli mieszkasz z dala od gór, ścieżkowy hardtail jest jednocześnie rozsądnym i… nierozsądnym wyborem. Każdy kij ma dwa końce (choć proca ma trzy).

Przeżywając na sztywniaku te krótkie strzały prawdziwego MTB, będziesz czuł więcej. Będziesz musiał mocniej się zaangażować. Będziesz sięgał głębiej do koszyka swoich umiejętności. Będzie wolniej, trudniej i bardziej niebezpiecznie.

Jednym słowem… lepiej.

Test Kross Dust 3.0 - pompowanie

Owszem, celowe utrudnianie sobie życia możesz uznać za wczesny objaw starczej demencji. W końcu na fullu, nawet nieco gorzej wyposażonym i cięższym, zjedziesz te sekcje łatwiej i szybciej — bez dyskusji!

Tylko czy na pewno nawijasz te asfaltowe kilometry, żeby na jedynym singletracku w województwie było „łatwiej i szybciej”? Czy na pewno chcesz, żeby zawieszenie wygładziło każdy starannie wyszukany kamień i korzeń? Czy po to uprawiasz MTB, żeby przetaczać się po wszystkim, jak po asfalcie…?


Podsumowanie

Dla mnie zasada jest prosta:

  • góry ⇒ full;
  • pagórki, niziny, „miejscówki” i flowtraile ⇒ hardtail.

Jeśli jednak mieszkasz w środku Mazowsza, a po nocach śni Ci się rower enduro ze 160 mm skoku – nie zamierzam Cię do niego zniechęcać! Jak już zauważyłeś, rozsądek nie jest nadrzędnym kryterium przy dokonywaniu tego wyboru. I dobrze – w końcu rower to nie pralka, żeby musiał być rozsądny. Warto jednak nie skreślać alternatywnych opcji „bo tak”.

Rower to nie pralka, żeby musiał być rozsądny

Kiedyś obiecywałem sobie, że nigdy więcej nie kupię hardtaila. Właśnie kupiłem kolejnego z rzędu. To zasługa progresywnej geometrii oraz szerokich obręczy i opon, które znacznie rozwinęły zakres możliwości nowoczesnych sztywniaków. Kiedyś najlepiej sprawdzały się na szutrach, dziś zjedziesz na nich wszystko to, co na fullu o podobnym zastosowaniu – tylko wolniej.

Musisz sobie tylko odpowiedzieć na pytanie: czy wolniej musi oznaczać gorzej?

Ścieżkowy hardtail czy full enduro


Bonus: czy początkujący powinien zaczynać od hardtaila?

Z artykułu możesz wywnioskować, że ścieżkowy hardtail może być lepszym wyborem dla doświadczonych i świadomych riderów, niż dla początkujących.

A co z szerzoną w internetach prawdą, że naukę powinno się zaczynać od sztywniaka?

Krótko mówiąc: to mit.


Mam wrażenie, że większość „weteranów” skazuje początkujących kolegów na ten rytuał przejścia z powodu zazdrości: „Ja się męczyłem zaczynając od sztywniaka i zostałem dobrym riderem – niech młodzi też swoje wycierpią!”. Pasuje tylko dodać, że „za moich czasów w całym Tesco był tylko spirytus, a dziś młodzi mają wszystko na wyciągnięcie ręki”.

Szerszy margines błędu na fullu ułatwia naukę – możesz się skupić na szlifowaniu podstawowych umiejętności (jak np. pozycja na rowerze i dociążanie/odciążanie), a nie od razu tych bardziej zaawansowanych (wybór linii). Na wychodzenie ze strefy komfortu jeszcze przyjdzie czas.

Zaczynając od fulla, jest też większe prawdopodobieństwo złapania bakcyla, bo jazda jest przyjemniejsza i mniej męcząca.

Z drugiej strony muszę przyznać, że jeśli to czyjś pierwszy kontakt z prawdziwym MTB, jest mnóstwo potencjalnych powodów, dla których NIE złapie on bakcyla (słaba kondycja, brak czasu, ilość nieprzewidzianych wydatków, żona…). W takim wypadku zakup tańszego sztywniaka jest mniej ryzykowny.


No to tak czy nie?

Nazwij mnie hipokrytą, ale mimo, że bardzo lubię hardtaile – jestem daleki od polecania ich początkującym jako najlepszy sposób wejścia w enduro. Mają one duży zestaw zalet, ale też wad – sam musisz zdecydować, czy zestaw ten pasuje do Twoich oczekiwań i możliwości.


Zobacz też prezentacje i testy ścieżkowych sztywniaków, jakie do tej pory ukazały się na blogu:

Oraz poradniki pomocne w podjęciu decyzji:

  1. Dlatego każdy na komunię powinien dostawać dwa rowery:)

  2. Mieszkam w Krk, pół roku temu kupiłem pierwszego fulla, i mimo że jeżdżę weekendowo w góry, a w ciągu tygodnia przemierzamy asfaltu i szutry w drodze do pracy, już nie wrocilbym do „standardowego” hardtaila! Na asfalcie utwardzam amor a zdarza mi się często i tak jeździć po naszych „równych” drogach na ustawienir medium bo poprostu jest wygodnie.

  3. Zacząłem od HT z przeznaczeniem głównie na trasy flow typu Twister. Potem zaczęły się naturalne trasy, więcej, szybciej mocniej i… sprzedaję HT celem przesiadki na fulla :) O ile go ktoś kupi ^^

  4. moim zdaniem każdy powinien chociaż spróbować sztywniaczka.. po to żeby myśleć podczas jazdy i zdobyć skilla i nie mam tu na myśli pozamiatanych ścieżek typu flow ani też pagurków. konkretne góry, konkretne korzenie, konkretne kamienie.

    kilka dni temu po -nastu latach na sztywniakach kupiłem pierwszego fulla. nie powiem że nie jest wygodnie, bo jest.. ale jakoś tak jazda stała się „upośledzona”, rower bierze tyle na siebie że wystarczy trzymać kierę a na pewno będzie okej.

    takie moje odczucia po kilku dniach w Beskidzie Żywieckim na Treku Fuel EX 29.

    1. Może po prostu musisz się przestawić, żeby jeździć szybciej, albo wybierać trudniejsze trasy? ;)

      1. „Jak masz wszystko pod kontrolą, to znaczy, że jedziesz za wolno” ^^

  5. Na fullu jest bardziej komfortowo i nogi sie tak szybko nie meczą na zjazdach bo możesz na troche przycupnąć na siodełku, na ht trzeba cały czas pracować nogami wybierać korzenie i kamienie, a to wymaga wprawy. Podstawa na ht to opona przynajmniej 60mm szeroka i wszędzie mozna jeździć.

  6. Najlepsze wyjście to kupić i sprawdzić :) jak nie spasi to sprzedać itd. Ja na przestrzeni ostatnich 3 lat miałem 5-6 rowerów na, których zrobiłem po 500-1000km (w tym 29er, full AM 29er, 27,5+). Teraz kupuje kolejny i będzie to gravel ponieważ … jeszcze takiego nie miałem :)

    1. Też dobre podejście, tylko trochę kosztowne ;) Ale dobrą namiastką są centra testowe i wypożyczalnie.

      1. Niekoniecznie kosztowne. Kwestia wynegocjowania dobrej ceny lub trafienia okazji. Wtedy sprzedając kilkumiesięczny rower z przebiegiem w granicach 1k, można niewiele stracić :)

  7. Kiedyś se kupie fulla, ale już elektryka. I do tego miękkie siedzenie i uchwyt na browara. Póki co jednak wolę maratony i hard z małym ciśnieniem w oponach.

  8. A ja mieszka w środku Mazowsza i mam dwa rowery… Jeździłem kiedyś sztywniakiem po górach… ale… no właśnie więcej tego błędu nie powtórzę :) Mam teraz dwa fule: 120 mm na Mazowsze i drugi 160 mm na przyjemności beskidzkie, Karnowskie i słowackie.

  9. Od 3 miesięcy napalam się na nowoczesnego HT; długiego, stabilnego, o minimalistycznych-klasycznych liniach. 29″ a może 27+ a może skoczne i zrywne 27,5? Tylko budżet i niezdecydowanie sprawia, że co tydzień wyciągam starego HT na 26tkach i jadę z nim w góry (a w tygodniu jeżdżę po okolicy).
    Jeździłem drogim fullem, który wybierał i liście i telewizory, trzymaj prosto kierownice a zjedziesz wszystko, nie chce takiego roweru.

    1. polecam dartmoor primal 27.5. bardzo dobra cena i fajny rower, Jedyne co trzeba zienic to wsadzic nowe gumy. ja mam z tylu smart sam 2.6 i z przodu goma 2.4

      1. A te 2,6 na tył weszły w te obręcze od dartmoora? Też się czaje na ten rower i jako pierwszy upgrade to bym wsadził szersze kapcie

        1. Tak mieszczą się, a do przodu zmieściłem nawet ground countrol 3.0, ale oddałem bo trochę ocierała gurą pzy zbyt niskim cisnieniu i jezdziło się tym jak walcem. nobby nic 2.8 jest optymalny lub w nowym rozmiarze 2.6 który tak naprawde jest 2.5

  10. Hardtail broni się wynalazkami typu sztyca regulowana, opony bez dętki, a ostatnio doszły wynalazki typu(chuck)czyli pianka w kole.Duże koła i nowoczesna geometria do tego i mamy zupełnie inny sprzęt niż dekade temu. Ktoś powie,że fulle też je posiadają ,ale full poradzi sobie bez tego , a hardtail bez tego to poprostu w uproszczeniu oczywiście stary rower typu XC.

  11. Sam zaczynałem swoją przygodę z enduro od sztywnego Dartmoora Primala, świetny rower, idealna geometria, lekki, nic nie buja na podjazdach, więc jak ktoś faktycznie nie harata w górach to hardtail jest idealnym rozwiązaniem. Swoją drogą kiedy byłeś ostatnio na Twisterze? Ja byłem 2 dni temu i nie jest tak super flow jak piszesz i jak było faktycznie rok temu, jest sporo kamieni i jednak warto tam mieć fulla. Jak mówi mój kolega wzór na liczbę posiadanych rowerów jest prosty: n+1 gdzie n to ilość obecnie posiadanych rowerów :)

    1. Na Twisterze ostatnio byłem w niedzielę i chyba żartujesz z tym fullem ;)

  12. Mnie boli jak kupuję rower i zamiast Yari albo pike’a w HTku mam Sektora silver czy zamiast Revelation dostaniesz w trailówce w fullu recona (np. SCOTT Genius 750 2018) w fullu w tej samej cenie :(

    Co do HTka to naprawdę można przejechać to samo co na fullu 160/160 ale wolniej i bardziej się zmęczymy. Czy to dobrze? Na nizinach i miejscówce w pobliskim parku tak, ale na 5km singlu z korzeniami i kamieniami niekoniecznie.

    HT ma naprawdę sporo plusów. Skomplikowany, kosztowniejszy w użyciu rower potrafi zabrać dużo radości z posiadania sprzętu.

    Jeśli jednak ktoś ma zapał żeby poskakać dropy półtora metrowe na singlach i skakanie nawet 40cm wywołuje przerażenie, full to najlepsze rozwiązanie bo wybacza naprawdę dużo w takim przypadku.

    Jeśli chodzi o nowe rowery:
    6tyś. za nowego Fulla? nie, kup HTka z fajną geometrią i mykmykiem albo dołóż do 8-9tyś chociaż, wyhacz na rabacie fajnego fulla i go kup.

    Oczywiście każdy ma swoją filozofię i są tacy co jeżdżą na HTku za 10tyś. bo jest kategoria HT na zawodach, gdzie jeżdżą ludzie na HT z braku kasy lub na HT nie enduro początkujący bo dopiero za fullem sięrozglądają i komuś sprawia przyjemność ich koszenie np. na Treku Stache 7 :)

  13. Siema!
    A ja mam pytanie z innej beczki…
    Spore grono rider’ów twierdzi, że HT powinien mieć szerszą oponę np. 2,6″-2,8″ i dość wytrzymałą obręcz. A co z piastami? Czy nie powinno się jakoś tego zróżnicować? Sam thru axle z tyłu to nie wszystko.
    A móże właśnie wymyślam jakąś mega-hiper-super-ultta nowość na sezon 2018 (?) czyli „piasty dedykowane” do hardtail’i – żeby sprzedaż nie spadła i hajs się zgadzał.

    1. A w jaki sposób piasty wpływają na przyczepność i kontrolę nad rowerem? ;)

      1. Pisząc komentarz bardziej miałem na myśli lądowania przy skokach i dropach. Zwłaszcza tych niedopracowanych ;)

  14. Mam 3 rowery.
    Dziwią mnie ludzie, którzy twierdzą, że full sam wszędzie zjedzie.
    Chyba nie byli nigdzie poza przygotowanymi ścieżkami.
    Zapraszam w Gorce lub Beskid Sądecki są segmenty i można się wykazać i porównać do innych.

    1. Wszędzie nie, są miejsca, gdzie na zjazdówce strach zjechać. Ale są też miejsca gdzie na HTku 150mm daję radę z użyciem całego mojego skilla i wielkim skupieniem, a na fullu 160/160 rower autentycznie sam zjeżdża, a ja trzymam tylko jako tako pozycję niedbale.

  15. Dominik Kiepuszewski

    Czy jazda fullem jest mniej męcząca? Rozhulać fulla ważącego >15 kg i wytrzymać na nim wycieczkę >40 km po terenie górskim lub ew. pagórkowatym (czytaj trójmiejskie moreny) nie jest jakoś łatwiejsze niż hardtaila <12 kg. Z tym argumentem bym polemizował. Dochodza straty energii wynikające z posiadania sztywnego ogona i miękkiego, ale inżynierem nie jestem tylko artystą :P. Natomiast pełna zgoda, strzała po nierównościach i grubej sekcji z korzeniami na pewno fullem jest wygodniejsza.

    1. Oj tam. Nie demonizowałbym tak. Jeżdżę właśnie głównie po TPK-u trancem 140/140 mm i zdarza mi się jechać 150 km z ludźmi o różnych umiejętnościach, ale głównie jeżdżących na ht i tragedii nie ma. Trzymam się raczej z przodu. A łydy praktycznie nie mam.

    2. Tylko że bierzesz pod uwagę skrajne przypadki: full >15 kg to już straszny kloc, z kolei hardtail <12 kg to raczej typowe XC.

      Patrząc na rowery o zbliżonym przeznaczeniu (ścieżkowce), różnice są mniejsze - np. Kross Dust 3.0 jest lżejszy od podobnie kosztującego Soila o 1,5 kg, a Grist już tylko o 0,5 kg. Załóż bidon i na jedno wychodzi (do Soila nie da się założyć ;)).

      A zawieszenie - pochłanie energii to mit z czasów, kiedy faktycznie fulle bujały jak na sztormie. Teraz nawet jednozawiasy są dość odporne na pedałowanie, przez co w terenie zawieszenie bardziej pomaga, niż przeszkadza (płynność, trakcja). A na asfalcie zawsze można zablokować, żeby efekt psychologiczny był ;)

  16. Michal, po pierwsze, masz fajny styl!
    Po drugie zgadzam sie z konkluzja. Dodalbym jeszcze, ze po prostu HT jest lekki
    a moze byc bardzo lekki i szkoda to stracic dla kilku minut trudnego zjazdu.
    Szczegolnie na plaskim terenie. Ja uwielbiam lasy i korzenie, ale mam frajde
    jezdzac po nich na rowerze bardzo lekkim. Plus musze dojechac chcac nie chcac
    po asfalcie. Jazda fullem po plaskim dla mnie to koszmar. Jesli sie zecyduje na drugi
    ciezszy rower (juz sie zdecydowalem LOL) to bedzie to Stache, napewno nie full.

    1. Kwestia oczekiwań – niektórzy jeżdżą właśnie dla tych kilku minut trudnego zjazdu i pod tym kątem dobierają sprzęt. Choć oczywiście odwrotne podejście jest równie poprawne :)

  17. Wiadomo, że na ht zjazdy kosztują więcej wysiłku, ale serio nie jest to wcale taka ciężka robota ;) Ostatnio miałem okazję jechać z Pilska niebieskim szlakiem do przejścia pl/sk i żyje :) ps. rower – Giant Terrago :D

  18. @MANU_KCE był byś tak miły i nagrał ten zjazd z Pilska na tym Giancie jak będziesz następnym razem. Piszę bez jakichkolwiek złośliwości. Zwyczajnie Cię podziwiam i ujawnij się bo masz gigantyczny talent a szkoda by się marnował.

  19. Borys Witkiewicz

    Ha! Ja również zacząłem od hardtaila i pierwsze trasy na nim to były single w Kościelisku. Było wesoło!

  20. Po stu sześćdziesięciu dziewięciu latach jazdy na fullu przeczytałem ten artykuł i wskoczyłem na sztywniaka.
    Już na podjeździe odgryzłem sobie język. Na zjeździe musiałem użyć stabilizatora obrazu, który udało mi się wymontować z panasa na popasie w schronisku.
    Jest ogień…

  21. Jeżdżę sobie na HT z takim sobie osprzętem, nie nowoczesną ramą, 100 mm na sprężynie i na (jeszcze) fabrycznych obręczach których już nikt nie chce prostować.
    Ze zmian jakie zrobiłem to krótki mostek, i myk myk, i oczywiście opony.

    I po niedzielnej zabawie na Kellys Enduro w Szklarskiej Porębie micha dalej się cieszy… chociaż po drugim os-ie urwany hak przerzutki zakończył moją przygodę w zawodach.

    I teraz przydałyby się nowe koła żeby nie gięły się po każdym wyjeździe nawet do lasku, może amor powietrzny ze skromnym skokiem 120 mm, ale to następne włożone około 2,5 tysiaka plus wcześniej myk myk za 750 zł.
    To daję nam już połowę budżetu na zakup sensownego rocznego używanego fulla, ale tak mi się dobrze jeździ na tym HT że na pewno się z nim nie rozstanę i cały czas dylemat – dokładać do HT czy jednak zakupić fulla, chociaż w prawdziwe góry wyjadę może z pięć razy w roku.
    Druga sprawa że nie dane mi było się jeszcze objechać na prawdziwym fullu, może teraz w końcu zaliczę Srebrną Górę i spróbuję mnioduuu -:)

    Aaa, a sztywniaki mają sens -:) (i uczą pokory)

    1. Nie ma się co bać zmian tylko przetestować kilka fuli. Na pewno ci się spodoba, wtedy to czy zostawiasz sobie obecnego sztywniaka to już inna sprawa.

  22. Warto dodać, że hardtaile pozwalają na osiągnięcie niższej długości tylnych widełków (chainstay) niż w fullac, przez co taki rower może mieć bardziej zabawowy charakter.

  23. Full zdrowszy jest na kręgosłup, który najbardziej nie lubi „kompresowania”, które występuje przy każdym korzeniu (oczywiście jak się siedzi na siodełku). Na HT wszystko idzie prosto w tyłek, a na Fullu część pochłania zawieszenie.

    1. Dobrze prawisz ja po kilku sezonach wróciłem do jazdy rowerem w zeszym sezonie złoźylem Primala na ramie z 2015 roku i odezwała się dyskopatia byle korzeń, krawężnik i ciężko było mi zejść z roweru (nie jestem kaskaderem jeżdże Bydgoszcz okolice ale pare fajnych górek i ścierzek jest) nie powiem fun był ale swoje lata mam i młodszy nie będe wiec przesiadłem się na wygodnego dla krępola fulla ale myśle o mondrakarze 27,5+;)

  24. Mógłby ktoś podlinkować enduraka HT do 2500 który poradzi sobie z większymi dropami/hopkami po górach

    1. Góry i skakanie w tej cenie, to raczej używane…

      1. A jeśli chodzi o nowe w tej cenie? O skakanie mniej dbam, raczej chodzi o to żeby podczas mocniejszego zjazdu nic się nie stało, jeżdżę w okolicach rabki-zdrój i zakopanego więc takich zjazdów trochę jest

        1. Nie ma niestety fajnych rowerów w tej cenie. Z tych lepszych, rzuć okiem na Commencal El Camino i CTM Zephyr.

          1. Wykraczając całkiem poza tą cenę za ile można kupić przyzwoitego HT, a ile fulla do moich potrzeb teraz już ze skokami. Góry raczej nie uciekną podczas zbierania pieniędzy

            1. https://www.1enduro.pl/rowery-enduro-trail-full-hardtail-15000-zl-2017/
              https://www.1enduro.pl/rowery-trail-do-9000-zl-2017/
              https://www.1enduro.pl/rowery-enduro-do-9000-zl-2017/

              Fajne hardtaile zaczynają się od ok. 4500-5000 zł (Commencal, Dartmoor, NS Bikes).
              Przyzwoitego fulla z mniejszym skokiem kupisz za 6500-7000 zł (Marin, Focus).
              Na fulla enduro będziesz musiał wydać 7000-8000 zł (Dartmoor, Commencal, Kellys).

    2. Cube AIM SL 27,5′ daje radę. Ja w 2015r. zapłaciłem 2650zł, a kupowałem w listopadzie. Żadnych upgradów i w Masywie Ślężańskim zjeżdżam ze wszystkiego.
      Mimo wszystko przesiadam się na tańszego fulla(6500zł), czekam właśnie na wyprzedaże ;-)

  25. A propos ostatniego akapitu, to początkujący powinien mieć przede wszystkim zajawkę na jazdę, a wtedy sprzęt staje się jakby mniej istotny. Znam osobiście przypadki, gdzie ktoś na ht się bał, wywracał, ale nawet nie starał się nic nauczyć, a po przesiadce na fulla, który miał być remedium na wszystko, doszło przekonanie o nieśmiertelności i dziwne złudzenie że teraz to rower za wszystko odpowiada i także nie było z tego żadnego efektu. Skończyło się na jeździe ędurakiem że 160mm skoku po mazowieckich lasach, bo tu przecież taaaakie korzenie, a to boli na ht jak się nie umie nawet tyłka od siodła odkleić ;) Stąd tyle opinii laików, że tylko full bo to wygodne. Dla nich bujany tył to taki lepszy odpowiednik amortyzowanej sztycy czy miękkiego siodla, w ogóle nie kojarzą działania zawieszenia z lepszą trakcją.
    Osobiście uważam, że im prostszy rower tym więcej uczy pokory i zastanowienia nad tym co się robi. Owszem full więcej wybaczy, ale może właśnie chodzi o starą zasadę, że jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz? I tu wrócę do zajawki, bo jak się jej nie ma to najlepszy sprzęt w nauce nie pomoże, bo po co się uczyć skoro ma się właśnie taki sprzęt..?

  26. Ja jestem zdania, że warto posiadać dwa rowery zarówno HT jak i fulla. Myślę że każdy z tych rowerów ma swoje wady i zalety, które zostały już tutaj przedstawione. Osobiście posiadam dwa HT, jeden ciężki 27.5 oraz drugi lekki na 29. Fajnie mi się tym jeździ u mnie na wyżynach oraz w górach. W planach mam zakup fulla na bardzo trudny teren. Dobrze jest mieć wybór, więc w zależności od terenu dopasuję sobie rower i dylematu nie będzie :) pozdrawiam.

  27. Ja ze swej strony mogę dodać że np na takim Primalu 2015 duzo gorzej sie zjezdza na ostrych odcinkach niż na Hornecie 2017 gdzie można docisnać bardziej tył bo rama na to pozwala. Więc nawet pomiędzy HT są duże różnice ze względu na geometrie ramy (w moim przypadku reszta ta sama)
    Więc nie generalizowałbym że ktoś jeździł na HT a potem wskoczył na fulla i jest bajka.
    Dużo zależy z czego konkretnie sie przesiadł.
    Moim zdaniem jeśli chodzi o ramy HT to jest wiele możliwości poprawy tych ram żeby obniżyć, przesunąć odpowiednio środek ciężkości dla polepszenia zjazdów.
    Gdyby fulle z sensowną geometrią kosztowały z 5000zl można by było pomyśleć…

  28. Kurde. Mam górala na 26″ rocznik 2012 przeznaczonego raczej do XC. Jest krótki, nerwowy, ale mój. Od pewnego czasu chodzi za mną zmiana roweru, który pozwoliłby mi pewniej zjeżdżać. Mieszkam w górach (taaaaaak :D ) i pierwsza leśna ścieżka w Gorcach jest po około 25 minut podjazdu asfaltem. Mam problem z wyborem, ponieważ nie lubię wypychać roweru, dla mnie najważniejsze jest możliwie jak najbardziej PRZEJECHANIE trasy. Daleko mi do szaleństw enduro czy to ścigania się na maratonach (choć miałam taki epizod). Kiedyś miałam okazję przejechać się fullem i…od tego czasu ziarnko fulla zostało zasiane w głowie. Jednak obecnie ciężko kupić fulla o skoku 100mm/29″ czy coś w ten deseń. Teraz zastanawiam się nad carbonowym HT 29″, być może HT 27,5+ lub jakiś sensowny (29″ niski skok i nie kosztujący 20 tys zł) full. Jak sobie coś upatrzę, to zacznę zbierać środki bardziej, niż to robię do tej pory. Weź poratuj :)

    1. Przemek "mikolai" Wielicki

      Może zainteresuje Cię ścieżkowy full 29er w kobiecej geometrii – http://allegro.pl/rower-specialized-rumor-2017-i6922753818.html
      Wygląda na to, że Spec już nie produkuje tego roweru, ale zdarzają się okazje na rynku wtórnym. Mam taki rower w domu, przejechał ponad 3 tys. (w sensie, moja żona przejechała :)) i jest to rewelacyjnie jeżdżący rower – stabilny, szybki i wszechstronny. Jeśli jeździsz w górach na sztywniaku 26″, to taki Rumor będzie przepaścią pod względem doznań z jazdy.

      Spójrz jeszcze na męskiego Camber’a – https://www.specialized.com/pl/pl/men/bikes/mountain/trail/camber-29/115406 ale tu może być problem z rozmiarówką.

      Kolejny to Whyte T-129S – https://www.whyte.pl/t129s
      full 29er 120mm skoku + nowoczesna geometria (Spec to „konserwa” pod tym względem)

      Oraz Kona Process 111 – https://dirtmountainbike.com/bike-reviews/trail-enduro-bikes/kona-process-111.html
      full 29er 130/111 skoku również z nowoczesną geo, bardzo krótkim tyłem i ultra niskim przekrokiem.

      Te 2 ostatnie są wyraźnie droższe (12-14 tys) i cięższe (ok. 14.5 kg z pedałami), ale jeśli dobierzesz rozmiar (to są sprzęty pod facetów), to pokochasz te rowery :)

      1. kurde, próbowałeś wyjechać na Turbacz taką 14 kg krową? :D Moja 12-to kilowa mnie morduje, co dopiero 14 :D To już chyba bym wolałam Smooth Traila od Krossa :) Ale dzięki za sugestie, te rowery też oglądałam ;)

    2. Dostaniesz fulla o skoku 100mm, tylko będzie to full XC z klasyczną geometrią XC. Jeśli ma to pomóc okiełznać zjazdy, to nie tędy droga, tu więcej da sensowna geometria + mykmyk niż bujany ogon. Współczesnych fulli nie należy też kojarzyć z wypycham, nawet pomimo płaskich kątów tym się bardzo dobrze podjeżdża. Oczywiście chart-ścigant będzie kręcił nosem, ale chyba nie o to tu chodzi.

      1. nie znam się na geometrii :) i wiem o czym piszesz. Mnie zależy na uniwersalnym rowerze z dobrą wagą na wycieczki górskie niż np wyjechanie gdzieś wyciągiem, następnie rura w dół. To nie moja filozofia :) Najlepiej byłoby potestować różne rowery, żeby wybrać coś dla siebie :)

  29. No widzicie, a ja po czasach częstej jazdy w górkach, czy to na HT czy przełaju, po przesiadce na nowego fulla, dosłownie w ciągu kilku miesięcy zupełnie przestałem tam jeździć. Miało być pięknie
    i jeszcze ciekawiej, ale chyba w którymś momencie przedobrzyłem
    i zapał szybko poszedł psu w d…
    Nie mam jakiegoś problemu by serwisować rower, jego zawieszenie, co też czyniłem, ale mimo wszystko ten rower sumarycznie generował więcej stresu niż radości. Dość szybko zacząłem go unikać (jak to brzmi…). Myślę że wolę pojechać wolniej, ale mieć lżejszą głowę, tak to u mnie się skończyła „full przygoda” ;-)

    Czasem „lepsze wrogiem dobrego” nawet i tutaj potrafi dać o sobie znać.

Dodaj komentarz do tekstu Hardtail czy full – czy sztywniaki mają jeszcze sens?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odpowiedz na „BabaCancel Reply

Czytaj kolejny artykuł

Sztyce regulowane

Porady, Prezentacje, Sprzęt / 

Rzadko się zdarza, żeby nasze rowery nawiedziła jakaś poważna, prawdziwie rewolucyjna nowinka na miarę latarki w telefonie. Tak było z hamulcami tarczowymi, przednim i tylnym zawieszeniem i… w zasadzie to tyle. Coraz lepsza geometria, większe koła, bezdętkowe opony czy napędy 1x są super, ale wynikają z powolnej, stopniowej ewolucji bez efektu „WOW”. W ostatniej dekadzie jedyną taką rewolucją były sztyce regulowane, czyli tzw. myk-myki.

Dla starszych czytelników ten wpis może wyglądać znajomo. Początkowo ukazał się w 2015, ale od tego czasu sporo się na rynku zmieniło – stąd całkowicie nowy przegląd najlepszych modeli sztyc regulowanych 2017 (znajdziesz go na końcu artykułu).

„Wstęp teoretyczny” również doczekał się małego liftingu – główną nowością jest tabela długości najpopularniejszych sztyc (kluczowych również przy wybieraniu rozmiaru ramy), której nie znajdziesz nigdzie indziej ;)


Co to jest?

Technicznie rzecz biorąc, każda sztyca jest regulowana, nie? W końcu wystarczy się zatrzymać, zejść z roweru, otworzyć szybkozamykacz lub znaleźć imbusa i poluzować śrubkę zacisku, podnieść lub obniżyć, wyprostować, dokręcić i gotowe.

Rzecz bardzo przydatna, bo obniżenie siodła jest konieczne przed każdym porządnym zjazdem, a podniesienie – zaraz po nim. Czasem warto też opuścić siodełko o 1-2 cm na techniczne podjazdy.

Robi się więc sporo zatrzymywania, zsiadania, kręcenia, opuszczania, podnoszenia, prostowania i kombinowania…

Dlatego sztyce regulowane, o których tu piszę, umożliwiają błyskawiczną zmianę wysokości siodła bez zsiadania z roweru. Ba, nawet bez zatrzymywania. Po prostu myk-myk i siodełko obniżone.

Sztyce regulowane KS eTen R

Dlaczego to aż taka rewolucja?

Bo wpływa na sposób, w jaki jeździsz po górach. Do tej pory miałeś do wyboru schodzić co 10 metrów z roweru, albo zawsze jeździć z siodłem na złej wysokości: za niskim na podjazdach (na czym cierpią kolana) lub za wysokim na zjazdach (na czym cierpią zęby i pupa).

Do tej pory mogłeś schodzić co 10 metrów z roweru, albo zawsze jeździć z siodłem na złej wysokości.

Dzięki sztycy regulowanej, siodełko zawsze jest ustawione idealnie, więc można bardziej zapierdalać zarówno w dół, jak i w górę. Do tego bez zatrzymywania – flow wycieczki rośnie, jak zarobki Polaka na emigracji.

Sztyce regulowane KS eTen R

Jak to działa?

W uproszczeniu: jak fotel biurowy. Czyli: naciskasz manetkę na kierownicy (w starszych modelach „wajchę miłości” pod siodłem) i za pomocą własnego ciężaru obniżasz siodło. Przed podjazdem naciskasz tą samą wajchę, odciążasz siodełko, a umieszczona w sztycy sprężyna (zazwyczaj powietrzna) unosi siodełko do pozycji wyjściowej.

Ważną rolę pełnią też elementy ślizgowe blokujące ruch obrotowy (tego ficzeru fotele biurowe nie mają) i tłumienie zabezpieczające Cię przed strzałem w kule przy podnoszeniu (nie każda sztyca je ma!).

Sztyce regulowane KS eTen R manetka

Na co zwrócić uwagę przy zakupie?

Manetka

Starsze/tańsze modele miały czasem wspomnianą „wajchę miłości”, czyli dźwignię umieszczoną pod siodłem. Aktualnie w zasadzie każda sztyca jest sterowana manetką na kierownicy i moim zdaniem wyłącznie takie modele są warte zakupu. Grzebanie sobie w okolicach krocza na stromym, technicznym zjeździe nie jest ani bezpieczne, ani taktowne.

Warto też zwrócić uwagę na kształt manetki – coraz więcej modeli ma dźwignię umieszczoną pod kierownicą, tam gdzie zwykle wisi manetka przedniej przerzutki. Jest to zdecydowanie najwygodniejsze rozwiązanie, ale jeśli nadal korzystasz z dwóch (trzech…?) blatów, wybierz model z pionową dźwignią montowaną przy samym gripie.

Doprowadzenie przewodu

Aktualnie normą jest doprowadzenie przewodu od dołu, czyli wewnątrz ramy (tzw. stealth) i głównie takie modele trafiły do poniższego zestawienia najlepszych modeli. Jest to rozwiązanie eleganckie i odporne na brud i uszkodzenia, ale wymaga odpowiednio przystosowanej ramy.

Fot. Bontrager

Jeśli masz starszy rower, który nie daje możliwości wewnętrznego poprowadzenia kabla, do wyboru masz sztyce z linką zamocowaną do górnej części, w okolicach siodła, lub do dolnej części, w okolicach zacisku (dzięki temu przewód jest nieruchomy, ale za to kołnierz zajmuje więcej miejsca).

Skok, wysokość i długość

Standardem jest uniwersalne 125 mm, ale jeśli jesteś wysoki, będziesz chciał 150-170 mm. Działa to też w drugą stronę: niskim czasem wystarcza 100 mm.

Bywa zresztą, że niżsi nie mają wyboru: przy większym skoku, wystająca z ramy część sztycy może być na tyle długa, że siodełko jest za wysoko, pomimo jej maksymalnego wsunięcia (między innymi dlatego ramy z geometrią progresywną są niskie). Warto to sprawdzić przed zakupem (o tym, jak to wyliczyć, pisałem w artykulę o dobieraniu rozmiaru ramy)! Wysokość najpopularniejszych sztyc znajdziesz poniżej.

Sztyce regulowane Reverb wsunięcie

Bardziej już nie da się obniżyć.

Kilka minut z miarką w ręce powinny spędzić też posiadacze rowerów z giętą rurą podsiodłową, która może ograniczać maksymalną długość sztycy schowanej w ramie.

Ilość pozycji

Kolejna ważna decyzja to wybór sztycy umożliwiającej ustawienie dowolnej wysokości w zakresie posiadanego skoku. Sztyce dwu- czy trzypozycyjne są upierdliwe w obsłudze, bo trzeba w nich „szukać” możliwych ustawień, co staje się tym trudniejsze, im bardziej zaniedbujesz ich serwis. Nie zawsze też masz możliwość ustawienia idealnej w danym momencie wysokości – a o to przecież w tym całym zamieszaniu chodzi.

Wada ta dotyczy w zasadzie tylko sztyc mechanicznych (o tym niżej).

Mechanizm blokowania

Wybór między sztycą mechaniczną a hydrauliczną zależy też od podejścia do eksploatacji. Sztyce mechaniczne, w razie czego przeserwisujesz nawet na szlaku. Tyle że ryzyko takiej sytuacji jest w ich przypadku wyższe. Jeśli wolisz podejście „zamontuj → zapomnij”, wybierz sztycę hydrauliczną i raz w roku wyślij ją na przegląd, razem z amortyzatorem i damperem.

Wymiary popularnych sztyc regulowanych

Nie wszyscy producenci ram biorą pod uwagę, że sztycę regulowaną można wsunąć w rurę podsiodłową w ograniczonym stopniu. Żeby upewnić się, że w Twoim przypadku siodło nie wypadnie zbyt wysoko, sprawdź, czy odsłonięta część sztycy w Twoim rowerze (wysokość od zacisku sztycy do prętów siodła) jest co najmniej tak duża, jak wymiar A z poniższej tabeli.

Z kolei wymiar B to długość całkowita (w przypadku dostępności różnych długości, do tabeli trafiła najkrótsza) – może być ograniczeniem, jeśli w ramie masz giętą rurę podsiodłową, która nie umożliwia pełnego wsunięcia sztycy.

Dropper seatpost collar to rail height and minimum total length

Dla łatwiejszego porównania, wszystkie wymiary są podane dla 125 mm skoku. Jeśli planujesz zakup sztycy o większym (lub mniejszym) skoku, dodaj (lub odejmij) odpowiednią wartość: np. +25 mm dla sztycy 150 mm.

Inne wady?

Poza wspomnianymi wyżej wadami charakterystycznymi dla niektórych rozwiązań, dwie są wspólne dla praktycznie wszystkich: cena i… awaryjność.

Żeby kupić najtańszą sztycę mechaniczną wystarczy <300 zł, ale podstawowe modele pneumatyczno-hydrauliczne (które działają szesnaście razy lepiej) to minimum 600 zł. Jeśli jednak planujesz zakup na dłużej, warto sypnąć groszem na najlepsze modele kosztujące 1500-2000 zł.

Dlaczego? Poza tym, że działają bardzo płynnie i precyzyjnie, topowe sztyce są też najmniej problemowe. Jeszcze niedawno praktycznie wszystkim sztycom zdarzało się zablokować w jednej pozycji, zapowietrzyć, czy zmienić w sztycę amortyzowaną (powoli zmienia się to na lepsze)… Każda ma też „luz roboczy” – siodełko obraca się o parę milimetrów. Nie czuć tego w czasie jazdy, ale perfekcjonistów może wkurzać.

Ostatnią wadą, dotyczącą wielu sztyc hydraulicznych, jest prostowanie się przy podnoszeniu roweru za siodełko w dolnej pozycji. W wielu przypadkach wiąże się to z ryzykiem zapowietrzenia tłumika.

Przegląd wad i zalet najpopularniejszych modeli znajdziesz pod artykułem.

Sztyce regulowane Reverb manetka


Podsumowanie

„Panie złoty, tysiącpińcet za rułkę pod siodełko?!”. Cóż, to faktycznie niemało, zwłaszcza że większość modeli ma swoje mniej lub bardziej istotne wady.

Czy korzyści są warte tych pieniędzy? Zdecydowanie tak. Nie znam nikogo, kto po spróbowaniu sztycy regulowanej, dobrowolnie wróciłby do zwykłej rurki. Jedyny dylemat jaki powstaje, to za co kupić myk-myki do wszystkich pozostałych rowerów, włącznie z szosówką, składakiem i stacjonarnym.

Więc jeśli kupiłeś rower bez tego dobrodziejstwa – koniecznie wpisz sztycę regulowaną na listę planowanych upgrade’ów.

Sztyce regulowane


Przegląd rynku sztyc regulowanych – aktualizacja 2017

Moim celem było zebranie najważniejszych cech jak największej liczby popularnych modeli. Kolejność listy jest nieprzypadkowa, wyróżniłem też 5 najlepszych modeli w kategoriach „jakość” oraz „opłacalność”. Częściowo bazuje ona na własnych doświadczeniach, a częściej na testach i opiniach użytkowników. Nie jest więc pełna (ani obiektywna), ale powinna dać Ci pogląd, na które modele warto zwrócić uwagę, a których lepiej unikać.

Jeśli masz własne doświadczenia z którąś z wymienionych sztyc, napisz proszę w komentarzu!


Top 5: najlepsze sztyce regulowane

Chcesz najlepsze z najlepszych pod względem jakości wykonania, działania i bezawaryjności? Ja wybrałbym jeden z tych modeli:

1. Fox Transfer Performance

Cena: ok. 1900 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • bardzo niska awaryjność;
  • dostępny wariant Factory ze złotą powłoką (Kashima) na tłoku (+250 zł);
  • aktualnie jeden z najlepszych modeli na rynku.

2. 9point8 Fall Line

Cena: ok. 2000 zł
Skok: 75/100/125/150/175/200 mm

  • nietypowy, mechaniczny „hamulec” blokujący pozycję;
  • jedna z mniej problematycznych sztyc na rynku;
  • możliwość skrócenia skoku podkładkami;
  • różne możliwości konfiguracji manetki;
  • warianty 175 i 200 mm skoku (+250 zł).

3. BikeYoke Revive

Cena: ok. 1500 zł
Skok: 125/160/185 mm

  • niska awaryjność;
  • możliwość szybkiego odpowietrzania jednym imbusem;
  • najniższa wysokość od kołnierza do prętów siodła;
  • bardzo dobra relacja ceny do jakości;
  • zobacz pełny test BikeYoke Revive.

4. Rock Shox Reverb

Cena: ok. 1900 zł
Skok: 100/125/150/170 mm

  • hydrauliczna manetka odporna na błoto (ale „twarda” i mało ergonomiczna – zmieniona w 2018);
  • najpopularniejszy model w sklepowych rowerach;
  • dość wysoka awaryjność, zwłaszcza w starszych modelach;
  • wysokie ceny części zamiennych.

5. YEP Uptimizer

Cena: ok. 1600 zł
Skok: 100/125/155/185 mm

  • bardzo wysoka jakość wykonania;
  • produkcja w Szwajcarii, serwis ogarnia w Polsce Spider Suspensions;
  • sporadyczne problemy z trwałością anody.

Top 5: najbardziej opłacalne sztyce regulowane (cena-jakość)

Choć powyższe modele są warte swojej ceny, nie każdy może sobie pozwolić na sztycę za 1500-2000 zł. Na szczęście pojawiły się na rynku tańsze modele, które swoją funkcję spełniają naprawdę nieźle:

1. TranzX

Cena: ok. 550 zł
Skok: 120 mm

  • świetna relacja ceny do jakości;
  • fabrycznie zamknięty tłumik (w razie zapowietrzenia – tylko wymiana całego cartridge’a);
  • warto poszukać wersji z manetką montowaną pod kierownicą (do napędów 1X);
  • serwis gwarancyjny w Niemczech.

2. Brand-X Ascend

Cena: ok. 700 zł
Skok: 120 mm

  • model bliźniaczy z Tranz-X;
  • manetka tylko do napędów 1X;
  • serwis gwarancyjny w UK.

3. Giant Contact SL Switch

Cena: 800 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • największy skok spośród sztyc poniżej 1000 zł.
  • możliwość zmiany sposobu prowadzenia linki – wewnątrz ramy lub przy siodle;
  • tylko rozmiar 30,9 mm;
  • problemy z wycierającą się anodą (modele 2016 – brak problemów z gwarancją).

4. PRO Koryak ASP

Cena: ok. 900 zł
Skok: 120 mm

  • fabrycznie zamknięty tłumik;
  • marka Shimano – nadzieja na dobrą jakość.

5. KS eTen Integra

Cena: 659 zł
Skok: 125 mm

  • nowsza wersja modelu eTen R (100 mm, 559 zł), z przewodem doprowadzonym od dołu i większym skokiem;
  • fabrycznie zamknięty tłumik;
  • jarzmo z offsetem;
  • jest też wersja z zewnętrznym prowadzeniem przewodu.

Sztyce regulowane – modele mechaniczne

Szukasz modelu, który łatwo przeserwisujesz w domowym zaciszu? Sztyce mechaniczne nie oferują takiej kultury pracy, jak te z hydraulicznym tłumikiem, nie umożliwiają też ustawienia siodła na dowolnej wysokości. Wygrywają za to prostotą i (zazwyczaj) bezawaryjnością.

1. E*thirteen TRS+

Cena: ok. 1300 zł
Skok: 125/150 mm

  • prosta, rozbieralna, w 100% mechaniczna konstrukcja;
  • 4 możliwe wysokości siodła;
  • manetka tylko do napędów 1X;
  • w pierwszych modelach (2016) problemy z jakością;
  • wysoka masa.

2. Specialized Command Post BlackLite

Cena: ok. 1300 zł
Skok: 75/100/125 mm

  • mechaniczny mechanizm blokady w połączeniu ze sprężyną powietrzną;
  • bardzo niska awaryjność (problemy dopiero w starszych egzemplarzach);
  • jarzmo z offsetem;
  • 3 możliwe pozycje.

3. Specialized Command Post IRcc

Cena: ok. 2000 zł
Skok: 75/100/125 mm

  • rozwinięcie konstrukcji modelu BlackLite, ale z 10 możliwymi pozycjami (i ceną z dupy).

3. Gravity Dropper Turbo LP

Cena: ok. 1200 zł
Skok: 75/100/125 mm

  • prosta, mechaniczna, choć bardzo archaiczna konstrukcja;
  • jakość wykonania o niebo lepsza, niż w TMARS;
  • trudno coś popsuć;
  • tylko 3 możliwe pozycje;
  • dostępna również w rozmiarze 27,2 mm;
  • zakup tylko w USA.

5. TMARS / Forca / El Gallo

Cena: ok. 230 zł
Skok: 90 mm

  • bezkonkurencyjna cena;
  • toporna, mechaniczna konstrukcja oparta na sprężynie stalowej i prostej blokadzie;
  • brak tłumienia i bardzo niska jakość działania;
  • wrażliwość na błoto;
  • tylko 3 możliwe pozycje;
  • rozmiar 27,2 mm (tuleje redukcyjne są w zestawie);
  • konieczność zakupu w Chinach.

Pozostałe sztyce regulowane warte uwagi

Solidne modele, których osobiście raczej bym nie kupił, ale obiektywnie warto się nimi zainteresować, jeśli z jakiegoś powodu żadna sztyca z Top 5 Cię nie przekonuje. Bo czasy, kiedy trzeba było wybierać między 2-3 dostępnymi na rynku modelami dawno minęły!

1. Crank Brothers Highline

Cena: ok. 1500 zł
Skok: 125 mm

  • nierozbieralny tłumik;
  • regulowana na wszystkie strony manetka;
  • 3 lata gwarancji;
  • poprawione bolączki poprzedniego modelu Kronolog (który odradzam).

2. KS Lev Integra

Cena: ok. 1400 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • dużo wariantów, m.in z carbonową rurą (najlżejsza sztyca regulowana na rynku) czy zewnętrznym prowadzeniem przewodu;
  • sprawdzony model, który (prawie) oparł się podwyżkom cen;
  • zdarzają się problemy z blokowaniem w górnej lub dolnej pozycji;
  • dostępna w rozmiarze 27,2 mm (prawdopodobnie najlepszy model o tej średnicy).

3. X-Fusion Manic

Cena: ok. 1050 zł
Skok: 125 mm

  • fabrycznie zamknięty tłumik;
  • niska wysokość od kołnierza do prętów;
  • nie mylić z modelem HiLo SL (który odradzam).

4. Bontrager Drop Line

Cena: ok. 1300 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • rozbieralny tłumik (możliwość samodzielnego serwisu);
  • niska odporność na błoto;
  • problemy z wycieraniem anody;
  • model bardzo podobny do Gianta, a dużo droższy;
  • tylko w rozmiarze 31,6 mm.

5. Race Face Turbine Dropper

Cena: ok. 1950 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • mechaniczny „hamulec” na licencji 9point8;
  • odporność na niskie temperatury;
  • problemy z precyzyjnym ustawieniem i jakością wykonania (modele 2016).

6. Easton Haven Dropper

Cena: ok. 1900 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • model bliźniaczy z Race Face Turbine (różnią się manetką).

7. Magura Vyron eLect

Cena: ok. 1750 zł
Skok: 150 mm

  • elektroniczna (choć dość paskudna) manetka – sztyca działa bezprzewodowo;
  • akumulator wytrzymuje ok. 400 cykli;
  • możliwość szybkiego przekładania między rowerami;
  • produkcja w Niemczech;
  • lekkie opóźnienia w bezprzewodowym przesyłaniu sygnału mogą być irytujące.

8. Thomson Covert

Cena: ok. 1750 zł
Skok: 100/125/150 mm

  • wysoka jakość wykonania;
  • serwis tłumika tylko w USA;
  • raczej jako ciekawostka dla osób z sentymentem do marki.

Zobacz też inne wpisy z tej kategorii:

 

  1. Yep jest juz takze czarny a kolor nakretki mozna wybierac https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=389150367936438&id=191386124379531
    Sam mam YEPa ponad rok i zdecydowanie polecam, zadnych problemow, zapadania sie jak reverb, zacinania jak KS. Jak bede musial zmienic to tylko na YEPa.

  2. Do wad Reverba doliczylbym również wrażliwość na niskie temperatury. W marcu jechalem w gorki z rowerem na dachu i sztyca została w położeniu dolnym… miałem średnio komfortowe podjazdy ;) 3 dni zajęło jej odmarzanie.

    1. Hm, jazda z rowerem na dachu przy mrozie do już hardcore. Z mojego doświadczenia wynika, że przy normalnej jeździe Reverb spoko sobie radzi w zimie. Porównywałem bezpośrednio z moim KS-em eTen i ten drugi nie działał praktycznie w ogóle w żadną stronę (tzn. działał, ale wooooolno i topornie), a Reverb trochę tylko zwolnił.

    2. trzeba bylo wstawic rower na 15 min do temp. pokojowej

      1. to nie tu mialo byc :P

    3. trzeba bylo wstawic rower na 15 min do temp. pokojowej zamiast czekac 3 dni :P

    4. eh, nie ogarniam tych internetów :P

  3. Znajomy ma Reverba Stealth to w chłody typu -5st. niemal nie chciał się wysuwać. Osobiście mam Leva 2-letniego-raz się zacinał (okazało się, że smar wewnątrz miał twardawą konsystencję co było słychać przy wsuwaniu sztycy-szumiało jakby o jakiś twardy plastik)-serwis załatwił sprawę. Potem na trzonie sztycy wyskoczyły mi rysy/wżery-pewnie w skutek tego twardawego smaru-tu już były problemy z serwisem bo 7ANNA powiedziała, że skoro pomimo tego sztyca działa normalnie to nie zrobią tego w ramach gwarancji. Ostatecznie sztyca po jakimś jeszcze czasie zrobiła się amortyzowana (zapadała się o ok 15-20mm) i wtedy serwis i wymiana trzonu (bo jest on ponoć elementem tłumika).
    Po tych 3ch akcjach jest ok ale sam często czyszczę ją i smaruję pod nakrętką z uszczelką kurzową. Luz na boki dość mocno wyczuwalny.

    1. Pytanie odnośnie serwisowania Lev’a: żeby ją przesmarować odkręcasz nakrętkę i spuszczasz powietrze czy tylko zapuszczasz z zewnątrz smar/olej? No i czym to smarujesz? Zakupiłem właśnie nowego lev’a stealth 150 i po pierwszej jeździe widzę, że błoto i piasek lecą prosto na sztycę i oblepiają uszczelkę. Póki co, przedmuchałem sprężonym powietrzem i tyle.

  4. Do ElGallo (+ pochodne) i YEP jako minus dodałbym manetkę. Jej nieliniowe a dookólne działanie sprawia problemy z precyzją uruchamiania. Jak trzeba depnąć to potrafi się ześlizgnąć i trzeba za nią gonić.

  5. Akurat na podstawie moich doświadczeń to Reverb najbardziej awaryjny po 4 m-cach użytkowania robi się mocno odczuwalny SAG. Wcześniejsze 2 sztyce Kind shocka i jedna Speca może nie działały idealnie ale działały dużo lepiej przez dłuższy okres czasu niż obecnie Reverb :)

  6. @Marek. Operowales Yepem? Polecam, mi manetka KS nie podchodzi wcale a Yepa jest wygodna i schowana dzieki czemu nie stracisz jej przy glebie oraz pancerze normalnie wygladaja. Kazdy woli co innego…. Akurat minusem KS wg mnie jest manetka takze

    1. Ja swojego ElGallo przerobiłem i wsadziłem mu normalną manetkę od lockupu do RockShoxa i działa git.
      Nie lubię tych działających „gdziekolwiek”

  7. Z manetką Reverba są częste problemy w umiejscowieniu. Zazwyczaj zakłada się lewą manetkę na prawą stronę kierownicy i odwrotnie, tłumacząc to ochroną manetki przed zniszczeniem podczas gleby.Jak ja dałem sobie z tym rady mając osobno hamulec,przerzutkę i myk myka? Dajcie znać jak podlinkować post z swego profilu facebooka, to prześlę.

  8. wojciech bartnicki

    mam 2-go reverba (dostalem razem z moim striv-em) i uważam, że skracanie i odpowietrzanie nie jest w ogóle kłopotliwe (w obu skracałem). Wciskasz tłok strzykawki i puszczasz manetkę a potem ssiesz strzykawką i wciskasz manetkę. Po kilku takich ruchach sprawa załatwiona.
    Dodam, że częst i nawet zdaniem wielu jest mocowanie lewej manetki z prawej strony (i odwrotnie).
    wtedy manetka jest pod kierownicą, co lepiej chroni ją od zniszczenia przy jakiejś glebie.

    1. Zgadza się, to nie jest strasznie trudne, ale jednak kłopotliwe w porównaniu do docięcia linki i pancerza.

      A co do mocowania manetki – przy cenach części zamiennych (podobno kompletna manetka to >400 zł), to jedyne słuszne rozwiązanie i tak też jest na zdjęciu w artykule. Dlatego też napisałem, że manetka jest taka sobie i raczej nadaje się do napędów 1X.

  9. Ja polecam Tmars, uszczelniona, smiga juz rok jak złoto, natomiast wczesniej miałem x fusion hilo i tragedia, nowa po 1 dniu juz sie spierdzieliła i uszczelki do wymiany były.

  10. Faktycznie, myk-myk jest dla mnie dość istotnym wynalazkiem jeżeli chodzi o MTB.
    Miałem dość krótko KS eTen. W większości wypadków te 100mm wystarczy, sporadycznie zdarzały się sytuacje, że przydało by się jeszcze trochę obniżyć siodełko.
    Jeżeli chodzi o awaryjność, to nie było z nią problemów, niestety średnica nie pozwalała jej zamontować w „nowej” ramie.
    Tym sposobem stałem się właścicielem KS Lev DX. Mam ją już półtora roku. Jak na razie była już naprawiana 3 razy, średnio co pół roku zamienia się w sztycę amortyzowaną, odsyłam ją na gwarancji i jest naprawiana.
    Tak, że w moim przypadku awaryjność jest dość wysoka.

  11. Do wad Giant Contact dopisał bym jeszcze słabe jarzmo. Niezależnie od tego jak mocno skręcisz to czasem przy siadaniu można zmienić sobie kąt nachylenia siodła o wartość wprost proporcjonalną do wagi sadzanego zadka. To chyba najczęściej zgłaszany problem z tą sztycą. Pomaga skręcenie mocowania siodła na paście montażowej zwiększającej tarcie.

    1. Dokręcasz kluczem dynamometrycznym 8 Nm ? Mam taką sztycę i jak dokręcałem te 8 Nm to bardzo się zdziwiłem, że dynamo przeskoczyło dopiero po kilku mocnych obrotach. Przy mojej wadze ( 94 kg ) i dokręceniu 8Nm nic się nie przestawia.

  12. Mi Reverb dzielnie służy od 3 lat, raz tylko ostatniej zimy zrobił mi psikusa na trasie, ale po dopompowaniu w domu znów działał. Odesłałem go jednak profilaktycznie do Wicha i Foniki na przegląd i wymianę uszczelek. Polecam ten wyrób. To pisałem ja, Jarząbek.

  13. 4 sezony z Xfusion Hilo 100mm. Taka była w rowerze od nowości. 2 zaplanowane serwisy – wymiana oleju. Sterowanie linką, nie zawiodła mnie ani razu na trasie.
    Prosta konstrukcja.

    1. To wygląda na to, że starsza wersja była dużo bardziej pancerna… Szukając informacji o Hilo SL, nie udało mi się znaleźć praktycznie żadnego pozytywnego komentarza ;)

      1. Mi natomiast starszy model x-fusion hilo nawalil po pierwszym wypadzie w gory.

      2. mam x fusion hilo z zeszłego roku, jak na razie bez problemów.
        nawet w zimie, kiedy damper czy widelec zamarzały ;)

  14. Do wad YEPa moze i mozna zaliczyc serwis poza granica PL ale do zalet w takim wypadku wypadalo by dodac ze serwis jest darmowy :)

    Mialem YEPa jakies 1,5 roku , sprzedalem i kupuje nastepnego a nowy nabywca bedzie sie jeszcze dlugo z mojego starego cieszyc.

    Jak ktos ma fundusze to zdecydowanie polecam.

    1. Jeszcze moge dodac ze kontakt z Andrea (wlasciciel firmy) jest genialny, czesci zamienne nigdy nie sa problemem ( potrzebowalek kiedys po wypadku nowej manetki ) a sam serwis zajal niecaly tydzien.

      1. Aha i jeszcze warto bym dodal ze przerabialem i Reverb’a i Lev’a . Zaden nie wytrzymal roku jazdy.

  15. Uzytkowałem KS dropzone r 100 mm/2013lub14,sprzedałem i nabyłem 125 mm/2015,ta z czarną anodą.W obu na początku był dość ciężko ją schować.Psikałem brunoxem,pomagało.Po jakimś czasie problem ustaje.Jakby wymaga dotarcia się.

  16. Do wad reverba dodałbym śmiesznie małe śrubeczki w jarzmie, co prawda jeszcze u mnie sie trzymaja, moze dlatego ze mało waże, ale szybko zaczyna strzelac i wydawac dziwne odgłosy od przesmarowania.

    1. MALAS – dokręć śruby jarzma z momentem 2,2Nm, tak jak napisali w instrukcji. U mnie momentalnie wszystko ucichło.

  17. Do wad reverba dodał bym jeszcze częsty przypadek ciężkiego zamykania się sztycy. Mam drugi egzemplarz (wymiana na gwarancji na nowy) i jest tan sama sytuacja – po dwóch, trzech miesiącach używania, aby zamknąć sztycę trzeba bardzo, bardzo mocno ją przysiąść. A nie należę do lekkich osobników. Praktycznie niemożliwe jest zamknięcie jej ręką.

    1. Może masz za wysokie ciśnienie? Też mam drugiego Reverba (wcześniej zwykły, teraz Stealth), kilka innych macałem w cudzych rowerach i ugięcie zawsze było lekkie i płynne…

  18. Rewelacyjne zestawienie sztyc. Korzystam z Lev od 2 lat i muszę potwierdzić – jej jakość jest rewelacyjna.

    Co do manetki to polecam bardzo zakupić KS SouthPaw lub przerobić starą manetkę z przedniej przerzutki:
    http://www.vitalmtb.com/videos/features/How-to-Modify-SRAM-Left-Shifters-For-Use-as-Dropper-Post-Switches,27928/Arts-Cyclery,27344

  19. I mała nowość na rynku
    http://www.pinkbike.com/news/first-look-race-face-turbine–easton-haven-dropper-post-2015.html

    ma mieć wszystko czego :)nawet kolorowe manetki

  20. jezdze na KS Lev od marca, pierwsza wymiana calego cartriga zaraz po zamontowaniu (zacinal sie od nowosci), w lipcu sztyca zapadla sie o 35mm – czekam na info od 7anna kiedy beda dostepne zapasowe cartrige ale i tak jestem zadowolony :)

  21. Cóż nie powinienem się wypowiadać, bo mam Reverba od dwóch dni. Byłem za zakupem sztycy KindShock, sugerowałem się właśnie że KS jest na lince i będzie go łatwiej serwisować w razie kłopotów, ostatecznie padło na Reverba. Ale to co zrobił RS to czapki z głów, dokumentacja i filmy instruktarzowe sprawiły że zamontowanie sztycy i jej odpowietrzenie jest tak prosta, że jestem w stanie powiedzieć że jest łatwiejsza od zabawy z linką. Connectamajig to rewelacyjne rozwiązanie, mogłem zamontować przewód wewnątrz ramy bez odkręcania manetki. Kultura pracy sztycy jest super, zobaczymy co będzie po kilku miesiącach.

  22. Dodałbym do tych sztyc nowy produkt Race Face’a, który niebawem będzie dostępny u nas.
    Co do skracania przewodu w Reverbie, to jest to bardzo proste i zajmuje 10 min przy wersji Stealth,a przy normalnej jeszcze krócej. W wersji ze schowanym przewodem jest też szybkozłączka hydrauliczna, która upraszcza do minimum montaż w ramie.

  23. Muszę dodać że minusem Yep jest też mocowanie siodełka – jarzmo. Jest wyjątkowo tandetne jak na sztycę tej klasy, ja już musiałem wymieniać jedną śrubę.

  24. kurcze ciągle mi chodzi po głowie reverb… tylko że sztyce regulowane są jeszcze w powijakach. 4 kumpli ma reverba, 4 różne rowery, style jazdy, waga itp. Cecha wspólna to oczywiście enduro. KAŻDY ma większy lub mniejszy luz na sztycy, każdy na przestrzeni 4 do 6 mieś wysyłał sztycę na naprawę gwarancyjną. WTF?

  25. A może by jeszcze ująć w zestawieniu Vecnum Moveloc? Egzotyczny produkt, ale o niebotycznym skoku niespotykanym u konkurencji

  26. mam już trzeciego! THOMSONA z wymiany gwarancyjnej, pierwszy luzy, drugi luzy, trzeci nakrętka się odkręciła i też luzy, kupiłem klej do gwintów i teraz ok luzów nie ma :)
    Największy plus to działa wszędzie, na mrozie jak linka nie przymarznie to nie ma żadnych problemów.

  27. Przydałoby się nowe zestawienie, pojawiło się trochę egoztyki.
    Kto wie może znajdzie się jakaś perełka :)

    1. A tak w ogóle to przegląd sztyc genialny :)

  28. jazyna ze szczecina

    Już dawno był pisany artykuł, ale… skąd pomysł, że DOSS jest wrażliwy na niskie temperatury? On jest takim prostym(aż chamskim) cepem, że jest bezawaryjny :)

    1. Nie pamiętam, skąd dokładnie ta informacja, ale zestawienie powstawało na bazie opinii użytkowników i testów.

  29. Moje deświadczenia ze szcztycami regulowanymi: Specialized command post blacklite używałem przez 3 lata bez żadnego serwisu I innych czynności działała po 3 latach tak samo jak pierwszego dnia. Brak tłumienia hydraulicznego nie był wadą jedynie może brakowało troche możliwości zablokowania w dowolnej pozycji ale to niewielki minus. Zajebiaszczy sprzęt!

    Giant contact switch – używam od 2 miesięcy wersję 2016 150mm. Działa rewelacyjnie dokładnie tak a nawet lepiej niż niektóre 2x droższe sztyce. Nie wiem jeszcze jak z awaryjnością ale jestem zachwycony. Kosztuje 8 stów I jest lepsza niż reverb!

  30. Mam reverba 120, nie użytkuję go zbyt długo by coś więcej powiedzieć, jednak go rozbierałem, zalewałem i muszę stwierdzić ze to dość proste, nie wiem jak w innych to wygląda, odpowietrzenie reverba nie jest w cale skomplikowane. Nie wymaga też specjalnie finezyjnych kluczy. Ale zaciski do tłoczysk wypada mieć jednak. Ci co się boją odpowietrzania manetki – nie potrzebnie. Fakt, potrzebne są narzędzia ale maja sztycę za 1200zł, można sobie sprawić jakiś mały service kit.

    Mieliśmy też lev’a 150 który popuścił w spodnie :P niemal nowy.

  31. Czy jest sens bym za 600-800zł dociążał mojego HT XC 29′? Na częstych zmianach pochylenia terenu stosuję wysokość stałą „nieco niższą niż tę na podjazdy i na płaskim”

    1. To akurat łatwo samemu sprawdzić – zalicz kilka konkretnych zjazdów na sztycy opuszczonej o te ~12 cm i wyobraź sobie, że możesz tak mieć w każdej chwili, na zawołanie :)

      1. Zaliczyłem. 100% prawda. Zajeb..ty wynalazek. Ale 1500zł nadal nie zapłacę :P

  32. Leszek Rozmiłowski

    Trochę odświeżę temat.
    Czy ktoś z Was miał do czynienia albo cokolwiek słyszał o sztycy XLC SP-T06?
    http://www.xlc-parts.com/
    http://rower.com.pl/xlc-sp-t06-all-mtn-sztyca-teleskopowa-30-9350-mm-czarna-55-90kg-520517

    1. Sorrka moja odpowiedź do Ciebie jest pod wypowiedzią Szymona – bo Michał Lalik nie zadbał o rasowe „User Experience” części dyskusyjnej i mamy nieintuicyjne rozlokowanie [Odpowiedz] :P

  33. Ktoś może ma sztycę RSP Plummet?

    1. Trudno Ci będzie znaleźć opinie o tej marce. W Polsce to jest marka loteryjna jak na razie. Mam ich krótki mostek kuty 3D bo z tego co wiem tylko oni mają krótkie zadarte w górę mostki. Obawiałem się prawdziwość info o masie i sztywność ale nie zawiodłem się. Jest duzo sztywniejszy od Bontragera 90mm, (którego dostałem oryginalnie do Treka – rower za 4,3k) nawet przy znacznie szerszej kierownicy. Cena była ok. Jestem b. zadowolony, a byłem gotów na średnią chińską.

  34. Bardzo przydatny artykuł. Przydałby się jeszcze jeden wymiar – długość sztycy przy max wysunięciu. Przy krótkich rurach podsiodłowych jest to problem – ja swojego KS lev 125 mam wysuniętego na max, a i tak przydałoby się jeszcze z 2cm wyżej.

    1. Jest przecież długość całkowita w tabeli :)

      Przy czym jest to wartość minimalna – niektóre modele są też dostępne w dłuższych wersjach (niezależnie od skoku).

  35. KS Lev integra faktycznie potrafi się czasem zaciąć w dolnej pozycji, ale tylko po okresie postoju, nigdy nie zaciela mi się w trakcie jazdy. Zresztą wystarczy puknać ja udem lub ręką i leci w górę.
    Eten R z kablem na wierzchu jak zbierze błoto pod siodło, to oni wypada do mechanizmu zwalniajeco i sztyca nie reaguje na żadne polecenia. Pomaga jedynie zdjęcie siodła i wyplukanie błota z wnętrza sztycy.

  36. Niestety problem z sagiem (w moim wypadku ok 1,5 cm)w reverbie się potwierdza. 4-5 m-cy użytkowania i serwis obowiązkowy. Aby chociaż w małym stopniu temu zapobiec, nie podnoś ani nie wieszaj roweru za siodełko gdy masz tę sztycę. Faktem jest natomiast, że gdy oddałem swoją do serwisu i przez tydzień jeździłem na sztywnej, fun z jazdy spadł o jakieś 20%. :)

  37. YEP działa super (również na mrozie), ale mam wrażenie, że problemy z anodą nie są sporadyczne. Anoda wyciera się pod „nakrętką”, więc nie widać tego na pierwszy rzut oka. Wycieranie wynika zapewne z faktu, że największe obciążenie jest w pozycji całkiem wysuniętej i u mnie wyciera się jedynie „z tyłu”. Producent twierdzi, że to nic nie szkodzi … Trudno wyczuć, raczej nikt nie stosuje gołego alu na ślizgi, co innego stal (patrz tulejki montażowe).

  38. czesc wszystkim,

    Moze ja jestem pierwszym, ktory zdemontowal reverba, ale po 5 miesiacach doszedlem do wnioska, ze mi jest az tak niepotrzebny. Moje jazdy to godzina lub dwi w gore, potem 10-15 min zjazd i potem mam rowno do domu. Lub pol dnia na wyciagu, gdzie caly czas sie jezdzi w dol tylko. Fakt tez, ze reverb dodaje jakies 400gr do masy roweru, co szczegolnie na dlugich podjazdach (2+ godzniny) mnie baaardzo wkurwialo.
    Tak ze po 5 miesiacach go sprzedalem i zalozylem dobrom starom sztyce carbonowom.
    Podsumowanie:
    reverb+sodelko = 800gr
    sztyca carbonowa+siodelko = 380gr :)

    Reverb ma sens dla kogos, kto jezdzi w bardziej jagodnym terenie lub go nie obchodzom 400gr martwej masy dolozonej do roweru. Ceny nie bede komentowal tutaj.

  39. Do zalet sztycy Gianta dodałbym banalny serwis ( tzn kartridż jest nierozbieralny ale wymienia się go w całości i kosztuje mniej niż manetka do reverba ) ale samo rozebranie i przesmarowanie to kwestia 3 imbusów i smaru.

  40. jeździł z was ktoś z vyronem? chodzi ten produkt za mną, zwłaszcza że jest niezła oferta na bike-discount.de:)

  41. Swoją sztycę wypuścił niedawno zespół JGB2. Jest koszmarnie droga i koszmarnie lekka. Skok chyba 5cm, ale na maratony w zasadzie więcej nie trzeba.

  42. Hello, jestem po rewolucji rowerowej i sztycowej poprzednią sztyce REVERBA ktora pracowała w Nomad’zie, zamieniłem na BIKEYOKE REVIVE która pracuje w Spindrif’cie. Gorąco polecam ten model sztycy, rewelacyjna praca w każdych warunkach, prosta obsługa o odpowietrzaniu nie wspomnę. Dodam że jestem bardzo wymagającym klientem i nie posiadam udziałów w firmie BIKEYOKE :). Myślę że z pierwszej piątki biorąc pod uwagę cena+jakość to najlepsze rozwiązanie.

    1. Michał, dzięki za opinię! Też myślę, że jak ktoś może sobie pozwolić na model za >1000 zł, to BikeYoke jest najbardziej opłacalny.

  43. Kupiłem używanego Reverba 125mm, który miał sag ok 25mm ( o czym kupując wiedziałem). Zaniosłem do lokalnego serwisu w celu odpowietrzenia. Owszem sztyca została odpowietrzona (nie zapadała się już), ale równocześnie nie chowała się do końca (przez co skok skrócił się o 25mm). Poszedłem znów do tego serwisu i zostawiłem do „oględzin”. Wnioski serwisu: „Nie da się zlikwidować 25mm sagu bez utraty 25mm skoku sztycy”. Więc wybierając dowolnych z tych wariantów skok sztycy i tak będzie 100mm zamiast 125mm. Czy aby na pewno serwisanci mają rację? Miał ktoś podobne doświadczenie z tą sztycą?

    1. Należałoby zadać im pytanie: „dlaczego się nie da?”. Może problemem jest jakieś dziwne uszkodzenie wnętrzności, ale na 99% po prostu pierwszy raz widzą taki sprzęt i nie ogarniają…

      Najlepiej wysłać do fachowców, jak Wichu Workshop czy Spider Suspensions – zrobią na bank.

      1. Tak, to było ich pierwsze doświadczenie z Reverbem. Wiem, że zamawiali klucze Rock Shoxa do tłumika wewnętrznego,ale nie wiele to pomogło. Faktycznie lepiej będzie wysłać do fachowców z doświadczeniem.

        1. Mam tylko nadzieję, że nie wzięli za to pieniędzy ;)

  44. Mateusz Piechaczek

    Mam pytanie odnośnie sztycy Tranzx o który konkretnie model chodziło?
    bo w katalogu jest ich z 12 :D

    1. Katalog katalogiem, a oferta sklepów swoje ;)

      Ja bym wybrał YSP12L: https://www.bike-discount.de/en/buy/tranzx-remote-seatpost-ysp12l-internal-609674/wg_id-369

      Z katalogu ciekawie wyglądają też YSP07 i YSP15.

  45. Cześć
    Mam sztycę YEP UPTIMIZER 155 skoku, zamontowana do kony honzo ~ jest wsunięta na max w ramę ale i tak jest minimalnie zbyt długa ~ jest jakiś panent żeby ją na stałe obmnizyć o 1~2 cm ?

    1. Niestety nie wiem. Najlepiej napisz do Spider Suspensions, którzy są autoryzowanym serwisem na Polskę.

  46. ” Jeśli planujesz zakup sztycy o większym (lub mniejszym) skoku, dodaj (lub odejmij) odpowiednią wartość: np. +25 mm dla sztycy 150 mm”

    Troszkę to niejasne, czy powinniśmy dodać 25 mm do A i B, czy tylko do jednego z nich ? Bo widzisz, z moich obserwacji i rozkmin wynika, że o ile A zwiększy się o te 25 mm, to B może się zwiększyć już o 45 (vide Giant SL Switch).

    A sam artykuł – fantastyczny (jak cały blog) !

    1. C.D.: Tak to wygląda dla Giantowych sztyc (B/skok): 350/100mm, 395/125mm, 440/150mm

Dodaj komentarz do tekstu Sztyce regulowane

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odpowiedz na „BabaCancel Reply

Czytaj kolejny artykuł

Test: Hamulce Magura MT7

Sprzęt, Testy / 

Rzut oka na oczo…bijno żółte wstawki od razu daje do zrozumienia, że Magura MT7 ma nawiązywać do czasów, kiedy król siły hamowania był tylko jeden: Gustav M. Czy topowy zjazdowy model niemieckiego producenta jest godnym spadkobiercą legendy?

Magura MT7 - test hamulców

Hamulce otrzymałem do testu w ramach współpracy ze sklepem Dadelo.


Budowa i pierwsze wrażenia

Magura MT7 - review

Głównym wyróżnikiem hamulców Magury jest korpus klamki Carbotecture SL. Czyli mówiąc po ludzku, wykonany z wtryskiwanego tworzywa sztucznego wzmocnionego ciętym włóknem węglowym.

Magura MT7 - test hamulców

Hm, czy to na pewno było „po ludzku”…? Niektórzy upraszczają, że korpus jest plastikowy, ale równie dobrze można powiedzieć, że ramy Santa Cruza są plastikowe.

Magura MT7 - test hamulców

Efektem zastosowania kompozytowej klamki jest jej bardzo niska masa, wyższa odporność na pęknięcia i idealne spasowanie elementów – Magura daje 5 lat gwarancji na szczelność układu (dla pierwszego właściciela).

Magura MT7 - test hamulców

Z kolei zaskakującym efektem ubocznym są śruby, którymi przykręca się klamkę do kierownicy. Bardziej przypominają wkręty do płyt gipsowych. Są przy tym zaprojektowane tak, żeby zerwać się przy zbyt mocnym dokręceniu – zanim uszkodzi się carbonowy gwint w klamce. To mogli wymyśleć tylko Niemcy.

Magura MT7 - test hamulców

Warto więc dokręcać klamki bardzo delikatnie – tak, żeby dało się je obrócić przy lekkim szarpnięciu ręką. Zresztą warto to robić w każdym hamulcu: znacznie zmniejsza to to ryzyko złamania dźwigni przy glebie.

Magura MT7 - test hamulców

Obejmy pozwalające na montaż manetki na wspólnej obejmie niestety trzeba dokupić osobno – Magura ma w ofercie adaptery dla Shimano i SRAM-a. Wariant ghetto: podobno pasują starsze Matchmakery z hamulców Avida.

Magura MT7 - review

Klamki są symetryczne – kupuje się uniwersalny hamulec, który można założyć z lewej lub prawej strony kierownicy. Wymaga to skrócenia kilometrowego przewodu i obrócenia pokrętła placebo regulacji punktu hamowania. Regulacja… niewiele daje. Podobnie jak w hamulcach Shimano, odpowiada głównie za efekt psychologiczny.

Magura MT7 - test hamulców

Druga regulacja odpowiada za odległość aluminiowej dźwigni od kierownicy. Nie wymaga ona narzędzi, ale jej zakres nie każdemu przypasuje. Jest wprawdzie szeroki, ale dopasowany raczej do osób o średnich/dużych dłoniach.

Magura MT7 - test hamulców

Ja noszę rękawiczki w rozmiarze S i nie byłem w stanie ustawić dźwigni tak blisko kierownicy, jak bym chciał (czyli bardzo blisko).

Magura MT7 - test hamulców

Nieco cierpliwości wymaga regulacja zacisku. 4 tłoczki popychające 4 oddzielne klocki trzeba ustawić bardzo precyzyjnie, bo odległość okładzin od tarczy jest niewielka. Lekko skrzywiona tarcza oznacza ocieranie.

Magura MT7 - test hamulców

Zastosowanie oddzielnych klocków poprawiło „przewiewność” zacisku oraz umożliwiło dozbrojenie aluminiowego zacisku w centralną poprzeczkę, dodatkowo usztywniającą jednoczęściową kutą konstrukcję.

Magura MT7 - test hamulców

Co ciekawe, klocki na swoim miejscu trzymają… magnesy. Nie ma tu sprężynki, którą zgubisz na szlaku, albo wkręcisz w tarcze po wytarciu okładzin.

Magura MT7 - test hamulców

Wadą nieco bardziej „egzotycznych” marek jest gorsza dostępność klocków. Potwierdziła to wizyta w lokalnym sklepie – wolałbym nie szukać zamienników w przeddzień wakacyjnego wyjazdu. Również ich odpowietrzanie nie należy do najłatwiejszych, chyba że zna się sprytny sposób.

Magura MT7 - test hamulców

Pisząc o dodatkach, trzeba wspomnieć o możliwości personalizacji – kultowo-żółte dekielki tłoczków do tylko atrapy, które można szybko wymienić na lepiej pasujące do kolorystyki roweru.

Magura MT7 - review

To samo dotyczy grafiki na klamkach (lub wymiany całej dźwigni na nowy, w pełni regulowany model HC3). #pimpmybike. Wszystkie te akcesoria można zamówić w sklepie CentrumRowerowe.pl, który udostępnił mi hamulce do testu.

Magura MT7 - test hamulców

Hamulce testowałem z tarczami Magura Storm HC (203/180 mm). Zależnie od rozmiaru, są one o ok. 20-40 g lżejsze od odpowiedników SRAM-a, przy grubości 2,0 mm i podobnej sztywności.

Magura MT7 - test hamulców

Dodatkowe oszczędności wagowe można osiągnąć montując mniejszy rozmiar niż zwykle – pozwala na to potężna moc i dobre odprowadzanie ciepła przez zacisk. A jak już przy tym jesteśmy…


Na szlaku

Porównanie hamulców do kotwicy wprawdzie pochodzi prosto z poradnika dla początkujących blogerów rowerowych, ale co ja poradzę, jak właśnie takie odczucia towarzyszą pierwszemu naciśnięciu klamek MT7? I to przed dotarciem! Potem jest już tylko lepiej – dostępna moc jest na poziomie takich modeli, jak Shimano Saint, i czyni z tego modelu godnego następcę wspomnianego we wstępie Gustava.

Tu muszę zaznaczyć, że w pełnym rynsztunku ważę zaledwie 70-75 kg, więc zakładanie tak brutalnego hamulca może się wydawać bez sensu. Tak też uważałem po doświadczeniach ze starszymi Saintami, które trudno mi było opanować. Owszem, siły hamowania było zawsze pod dostatkiem, ale ograniczeniem była trakcja. Od tego czasu od bezwzględnej mocy, bardziej cenię łatwość jej wyczucia i precyzyjnego dozowania.

Magura MT7 - review

Niemal mityczny termin „modulacja”, często jest mylnie kojarzony ze słabszym hamowaniem lub gumowatą klamką. Co prawda dźwignie Magury nie są wybitnie „twarde” (jeśli lubisz wyraźnie wyczuwalny moment „uderzenia” klocków w tarczę, możesz być rozczarowany – to do Was, miłośnicy Shimano), ale nie ma to tutaj żadnego związku z gumowatością. Jest to po prostu stosunkowo długi użyteczny skok dźwigni pozwalający na precyzyjne dozowanie siły hamowania.

Poczułem to zwłaszcza na ściankach zawodów w Srebrnej Górze – na stromych, sypkich i miejscami mokrych nawierzchniach, nie miałem żadnych problemów z efektywnym hamowaniem bez przekraczania granicy przyczepności. Z Minionem SS na tylnym kole!

Ogromna moc MT7 nie powoduje więc efektów ubocznych na szlaku. Przypomina to trochę jazdę samochodem ze sporym zapasem koni pod maską – całe stado wykorzystasz bardzo rzadko, ale spokojna jazda i tak będzie przyjemniejsza, niż w 30-konnym czinkłaczento. W przypadku hamulców Magury, przekłada się to na bardzo niewielką siłę potrzebną do obsługi klamek. Szkoda, że zakres regulacji nie pozwala na ustawienie ich bliżej kierownicy, co jeszcze bardziej odciążyłoby przedramiona na długich zjazdach.

Ogromna moc MT7 nie powoduje efektów ubocznych na szlaku.

Na zakończenie wspomnę jeszcze o tym, że na fabrycznych okładzinach, Magura MT7 jest bardzo cichym hamulcem – nawet na mokro, nic nie piszczy i nie trąbi. Kiedy już udało się je odpowietrzyć, nie miałem też żadnych innych problemów – pod tym względem widać, że od czasów Gustava, sporo się zmieniło… Na lepsze!

Magura MT7 - review


Magura MT7 kontra reszta świata

Początkowo planowałem trochę bardziej rozpisać się na temat sensowności upgrade’u do MT7, jeśli masz w rowerze jeden z popularnych modeli OEM – czyli SRAM-y Guide lub Shimano SLX/XT.

Po pierwszej przejażdżce wiedziałem, że to nie ma sensu – jeśli potrzebujesz dodatkowej mocy, wybór jest oczywisty! Potwierdzają to pomiary – nawet tańszy model MT5 zapewnia moment hamujący o ponad 20% wyższy od Deore XT i aż o 30% od najlepszych Guide’ów.

MT7 należy więc porównywać z takimi hamulcami, jak:

  • Shimano Saint BR-M820 – ok. 750 zł;
  • Hope Tech 3 E4 – 999 zł;
  • SRAM Code RSC – ok. 1130 zł (270 euro – jeszcze niedostępne w Polsce).

Shimano Saint BR-M820 vs Hope Tech 3 E4 vs SRAM Code RSC

Cenowo Magura MT7 wypada gdzieś pomiędzy swoimi głównymi konkurentami (976 zł). Dopiero przy porównaniu masy robi się ciekawie: kompletny hamulec MT7 waży mniej więcej tyle, co… sam zacisk u innych producentów (355 g z tarczą 160 mm)! Jak widać, „plastikowa” klamka i lekkie tarcze robią robotę.

Pomimo tego, głównym konkurentem na polskim rynku będzie oczywiście Saint, który cenowo wypada dokładnie pomiędzy MT5 i MT7. Według pomiarów, jest o ok. 5% mocniejszy od tańszej Magury, czyli prawdopodobnie ciut poniżej MT7. Dużo większą różnicę stanowi wspomniany już „feeling” klamki – Shimano słynie z twardego, zero-jedynkowego działania. Kiedy klocki chwycą tarczę, dalszy skok dźwigni jest niemal zerowy, a za modulację odpowiada siła nacisku palca. W Magurze klamka jest bardziej „miękka”, a siłę dozuje się jej skokiem – bardziej przypomina to hamulce w samochodzie. Które rozwiązanie jest lepsze? Nie wiem, na pewno każde znajdzie swoich zwolenników.


Magura MT7 – werdykt

Magura MT7 to hamulce niepozbawione paru wad, z których największą są nieprzemyślane regulacje klamki. Jeśli jednak masz duże dłonie lub… cały jesteś duży (i ciężki) i potrzebujesz bezkompromisowej kotwicy do enduro i zabaw w bikeparkach – potężna moc i łatwość jej kontrolowania (a to wszystko przy niskiej masie) są warte wysokiej ceny. Pod tym względem, MT7 ma niewielu konkurentów.

Magura MT7 - review

Paradoksalnie najgroźniejszym z nich jest… Magura MT5, czyli tańszy model, oferujący podobną jakość hamowania za połowę ceny (patrz: ramka poniżej).


Walety:

  • ogromny zapas mocy;
  • bardzo precyzyjne dozowanie;
  • niska masa;
  • jakość wykonania i „bling factor”.

Zady:

  • brak możliwości ustawienia klamki blisko kierownicy.


Cena hamulca Magura MT7: 976 zł za komplet na jedno koło (bez tarczy)
Cena tarczy Storm HC: 129 zł (dostępne rozmiary 140 / 160 / 180 / 203 mm)
Masa: ok. 260 g (bez tarczy) / 355 g (z tarczą 160 mm)
Strona producenta: http://www.magura.com/en/components/bike/gravityseries/productdetailpage/?p=1522

Sklep:


Bonus: Magura MT7 czy MT5?

Magura pokazała jednocześnie modele MT7 i MT5 – ten drugi jest po prostu tym, czym Shimano Zee jest dla Sainta, czyli tańszą wersją dla osób niepotrzebujących topowego wykończenia i dodatkowych regulacji. Czym konkretnie się różni?

  • regulacja odległości klamki od kierownicy za pomocą klucza (Torx T25) zamiast pokrętłem – podobno w nieco większym zakresie, czego jednak nie miałem jak sprawdzić;
  • brak regulacji punktu hamowania („bite point”, który i tak nie działa);
  • organiczne okładziny na pojedynczej płytce (zamiast 2 oddzielnych klocków – obie wersje są jednak kompatybilne, więc można je z czasem wymienić na takie same, jak w MT7);
  • klamka z nieco cięższego kompozytu (Carbotecture zamiast Carbotecture SL) – masa wyższa o 25 g;
  • dwukrotnie niższa cena (494 zł vs 976 zł).

Magura twierdzi też, że przełożenie dźwigni jest nieco inne, przez co moc MT5 jest niższa. Ale jak wykazują niemieckie testy laboratoryjne, i tak jest ona na poziomie najmocniejszych hamulców konkurencji, więc jeśli nie ważysz 150 kg, nie przejmowałbym się tym.

Magura MT5

Magura MT7

Który kupić? Jeśli chcesz najlepsze z najlepszych, MT7 zapewni Twojemu rowerowi odpowiedni #blingbling. Jeśli jednak potrzebujesz po prostu bardzo mocnego hebla ze świetną modulacją, zakup MT5 wydaje się sensowniejszy.

Zobacz hamulec Magura MT5 w sklepie Dadelo

 


Zobacz też inne niedawno opublikowane testy:

 

  1. oprócz wersji klamki hc3, która jest k…sko droga można też kupić wersję hc2 – jest na jeden palec i mocniej podgięta niż oemowa.
    http://www.pure-bike.co.uk/images/products/800×600/171030.jpg

  2. na bike24.de cena 29.90 ojrów za sztukę

    1. Dzięki, też niezła opcja :)

  3. Na początku sezonu miałem dylemat czy kupić mt5, zee czy nowe XT. Postawiłem na XT nie mając wielkiego doświadczenia z wyższymi modelami hamulców. Wcześniej jeździłem tylko na avidach db1. Przekonała mnie cena i dostępność klocków oraz prostota serwisowania, hamulce spisują się świetnie. Myslisz że popełniłem błąd ignorując Magury? Pozdrawiam

    1. XT to pewniaki, jeśli spisują się świetnie, to nie ma co narzekać :) MT5/MT7 to trochę inna półka – jak dojdziesz do wniosku, że XT są za słabe, wrócisz do tematu, już nie ignorując Magury :)

    2. Ja bym brał Magury. Miałem kiedyś http://www.retrobike.co.uk/forum/download/file.php?id=111133
      Hamulce nie do zdarcia. Moje następne też będą Magury. Pozdrawiam

      1. No niestety, trytytka zaciągnięta-hamują mnie XT. Ale mimo sporej masy (90kg w pełnym rynsztunku a i rower do najlżejszych nie należy) nie brakuje mi siły hamowania na tarczach 180/180.

  4. Siema.

    Porównałeś cenowo do Hope Tech 3 E4 ale nie wspomniałeś że na rynku sa lżejsze kotwice niż te piekne Magurki.
    A mianowicie Hope Race E4 – 230g czterotłoczkowy zacisk + klamka !
    Kotwice są to na pewno, tak samo mocne jak Hope V2 (na V4 nie śmigałem) tylko że nie jestem pewien czy wylajtowana klamka Race oferuje wystarczjąca modulację przy tej mocy, dowiem się niebawem jak założe nowe klocki i przywykłem troche. Czekam na klocki bo kupiłem używane komplet tych hebelków.
    No i koło 2 z tarczami 203/183 przy tych hamulcach oferuje mocy aż za dużo i w tym temacie może pomożesz : myślisz że założenie mniejszych tarczy zwiększy modulacje/wyczucie hamulca ?

    1. Mniejsza tarcza bardziej zmniejsza moc, niż zwiększa wyczucie… Modulacja bardziej bierze się z klamki – zarówno jej konstrukcji, jak i ustawienia (może nad tym najpierw popracuj?).

      1. klamka nie ogarnia niestety ;)

  5. W Alpach to ma sens, w Polsce to przerost formy nad treścią. Coś jak jeżdżenie rajdówką rano po bułki. Można, tylko po co.

    1. Bardziej jak np. Focusem ST, niż rajdówką ;)

      Czy ma to sens, to zależy kto/gdzie/jak jeździ. W momencie, jak ta dodatkowa moc nie wiąże się z trudnością wyczucia czy większą masą, to czemu nie? Nie trzeba będzie zmieniać hamulców przed wypadem w Alpu ;)

  6. Mt4, xt czy slx-y? Muszę na cos zmienić te Level-e w Primalu. :)

    1. I co wybrałeś?
      Również myślę nad zmianą hamulców w primalu:)

  7. I jeszcze jedno spostrzeżenie – na zdjęciach masz tarcze HC (czyli HardCore :) ) SL-ki są frezowane na całym obwodzie, więc . Co do regulacji punktu hamowania potwierdzam – nie dość, że ciężko się tym kręci, to efektu nie czuję. Za to w moich starych Elixirach (proszę nie pluć ;) – lepiej mi hamowały niż SLX m675) R SL (czy jakoś tak) regulacja ta dawała kolosalną zmianę.

    1. Dzięki za zwrócenie uwagi na błędny opis tarcz! Poprawione :)

  8. Zestawienie Hope E4 tech3 z tymi magurkami to zbrodnia :)
    O ile można mówić o fajnej modulacji hope’a to mocy mają niczym wspomniane czinkłaczento

    Dla tych którym nie podchodzi klamka magury można zrobić frankensteina.
    Zacisk MT5 – klamka XTR Trail
    Moc zostaję piekielna, tracimy trochę modulacji, ale nadal jest jej sporo więcej niż w saincie no i cieszymy się wszelakimi regulacjami przy nadal akceptowalnej wadzę

    1. Hope’y w pomiarach wypadły całkiem nieźle (choć faktycznie słabiej od Magury):
      http://ebike-mtb.com/en/group-test-e-mtb-disc-brakes/2/

      A pomysł na frankensteina dość ciekawy ;)

      1. Faktycznie w testach wypadają całkiem nieźle, jednak życie tego nie potwierdza :)

  9. mam MT5 i jeździłem rowerem z zamontowanymi MT7 – nie ma żadnej ale to żadnej różnicy w działaniu hamulców. jedyna różnica to 25g. Wcześniej posiadałem XT i nie ma porównania, zdecydowanie wybrałbym magury. Czy warto wymienić z shimano na MT5/7? Jeśli masz dużo forsy to tak a jeśli oszczędzasz na szpejach to nie.
    W zagranicznych sklepach można wyszukać okazje cenowe na MT5. Ja kupiłem komplet za 600 PLN z UK z tarczami.

  10. SLX 666 z wymienionym zaciskiem z przodu na Zee 635 – kosmos.

  11. Magura robi klamki radialnie, co ma zastosowanie częste w sporcie motorowym. Dlatego jest taka modulacja i siła. Chodzi o to ,że ruch klamki idzie w tym samym kierunku co tłoczek, zauważcie jak jest np w Shimano tłoczek porusza się bardziej wzdłuż klamki. To samo z zaciskami, które są zamontowane bezpośrednio i siła hamowania nie skręca zacisku jak ma to miejsce gdy śruby idą z boku do ramy czy widelca. Zastanawiam się dlaczego inni producenci nie robią z klamką tak jak Magura?

  12. na moim pierwszym fullu XC mialem fabrycznie zalozone altusy M355, ktore to kumpel najtrafniej opisal slowem „spowalniacze”. Wtedy to tez, przed upgrade´em, testowalem Magury MT5 – nie zachwycily mnie niestety…. dlaczego? Po prostu zaraz po nich dorwalem sie do Saint´ow! Na ten sezon przyszedl nowy rower ktory mial fabrycznie Guide RSC i znow zaczely sie dylemyty – po cholerke sprzedalem me Sainty ?!?! Po wymianie tarcz i klockow jest lepiej ale to Sainty wciaz wyznaczaja mi cel do osiagniecia. Ostatnio na targach mialem okazje pogadac z ludzmi od SRAM i „ponoc” Code RSC mod. 2018 bedzie tym o czym mysle….. No tak, kolejny upgrade, kolejne 400jurkow i niepewny efekt. Zatem nauczylem sie ze polsrodki nie prowadza do celu i tylko powyzszaja koszt docelowej modyfikacji. A moj poblem w tym, ze waze 40kg – ZA DUZO!! i aby mnie zatrzymac potrzebuje naprawde skutecznych hamulcow ;-)

  13. Może by tak zrobić porównanie popularnych xt z różnymi tarczami: Ice tech i zwykłymi oraz przy wykorzystaniu klocków z radiatorami i bez. Jaka jest faktyczna różnica siły hamowania a może tylko zestawy ice tech z radiatorami później się przegrzewają ?

    1. Pomyśl ile ciepła może się wydzielać podczas hamowania i teraz porównaj to z wielkością tych radiatorów i tej warstewki aluminium. Typowy przypadek, gdzie coś jest niby lepsze, ale o 0,01% i do tego w idealnych laboratoryjnych warunkach. Osobiście między klockami z radiatorami i bez nie czuję żadnej różnicy. I jednych i drugich używam Shimano do zacisków xt m785. Tarcza z aluminium będzie lżejsza i tyle i przy okazji mniej trwała. Już prędzej coś dadzą te dodatkowe radiatory w tarczach, ale też nie spodziewałbym się spektakularnej poprawy.
      Gdzieś wyżej padła też sprawa wielkości tarcz. Zdaje się Uzurpator kiedyś wyliczał, że nie są to duże przyrosty mocy, bardziej kwestia podejścia że np. w zjeździe jest to nie do pogardzenia nawet jak to tylko nieco lepiej, a w XC praktycznie bez znaczenia, gdzieś po środku oczywiście wiele innych kombinacji. Oczywiście większość woli mieć większe tarcze i zawsze powie że to tyyyyle mózg daje. Tak samo jak większość ścigantów zawsze będzie wolała lżejsze koła i papierowe opony nawet jak żadne ich wyniki tego nie potwierdzają ;)

  14. „Wariant ghetto: podobno pasują starsze Matchmakery z hamulców Avida” – potwierdzam, rozstaw śrub i spasowanie ze starymi obejmami Matchmakerów są idealne.

    Jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę zanim ktoś zabierze się za pierwsze odpowietrzanie – plastikowa śruba wkręcana w klamkę. Za żadne skarby nie przykręcać tego ustrojstwa czymś cięższym niż końcówka torx’a trzymana dwoma palcami (moment obrotowy to 0,5Nm)! A kupienie oryginału do najtańszych nie należy.

  15. Miałem te hamulce w zeszłym roku. Zakupiłem je ja upgrade do mojego kozła – YT Capra CF Pro, jako że jestem ciężki, ponad 90kg, potrzebowałem czegoś, co miało zastąpić Guidy RSC, które nie radziły sobie z moją wagą i terenem po którym się poruszam – północna Szkocja. Wytrzymałem z nimi 2 tygodnie. Design jest niesamowity i hamulce robią wrażenie. Niestety, w tym czasie odpowietrzalem je średnio co dwa dni. Myślałem że to przez moją niewiedzę (pewnie też, choć mam kilkinastoletni staż w branży), ale wylądowały również w zaprzyjaźnionym serwisie i to samo – klamki jak gąbka!!! Zamieniłem je na Sainty z tarczami 203 mm na których jeżdżę do dziś. Saint to brutalna siła, która jest w stanie zatrzymać chyba nawet pociąg i to w każdych warunkach. Wyratowały mnie z niejednej opresji. To moje personalne odczucia, jestem jednak pewien, że Magura może być alternatywą, wymaga jednak wiedzy i umiejętności dobrego odpowietrzenia i ustawienia.

  16. A co w kwestii wyboru do roweru Trail jeśli chodzi o 4 tłoczki: MT5 czy Zee?

    1. MT5 ma się do Zee tak samo, jak MT7 do Sainta.

      Czyli jeśli wolisz brutalną moc, twardą klamkę i zero-jedynkowe działanie, bierz Shimano.

      Jeśli zależy Ci na dobrej modulacji/kontroli i nie masz bardzo małych dłoni, bierz Magurę.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Hamulce Magura MT7

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odpowiedz na „BabaCancel Reply

Top