Wybór linii czy ścinanie zakrętów?

Opinie, Zawody / 

Czy na zawodach enduro dozwolone jest ścinanie zakrętów? Kolejny problem pierwszego świata, z którym przychodzi nam się zmierzyć w tych trudnych czasach.

Po ostatnich zawodach Enduro Trails przelotną gównoburzę wywołał kreatywny wybór linii w ścisłej czołówce.

Mały rys historyczny: dość trudną szykanę lewo-prawo dało się przejechać na parę sposobów: tak jak większość, wyjeżdżoną rynną, tracąc całą prędkość, albo ścinając pierwszy zakręt o jakieś pół metra, żeby płynniej wkleić się w drugi. Można też było spróbować „wyprostować” szykanę, ryzykując uślizg na mokrym pniu. Wszystko super, fajna okazja do wykorzystania umiejętności czytania trasy i wybierania najlepszej linii przejazdu.

Problem w tym, że niektórzy zawodnicy znaleźli jeszcze jedną opcję – całkowicie omijającą wspomnianą szykanę, prowadzącą przez zarośla parę metrów od trasy. Obejrzyjcie sobie kilka przejazdów, a potem skoczcie do 0:45:

 

Jak zobaczyłem ten filmik, pomyślałem: genialne! Ja tak oryginalnego sposobu przejazdu nie zauważyłbym nawet przy dwudziestym objeździe trasy. Potem przeczytałem komentarze i lekko się zdziwiłem. Pojawiło się mnóstwo głosów nazywających to oszustwem, kombinatorstwem i cwaniactwem. Jak bardzo ograniczonym trzeba być, żeby napisać coś takiego?

Co wolno, żeby szybko?

Żeby dowiedzieć się, co jest dozwolone, najlepiej zrobić coś, czego nikt nigdy nie zrobił: zajrzeć do regulaminu. Trudno, zawsze musi być ten pierwszy raz.

Zawodnik musi znaleźć się na ścieżce (trasie zawodów) w bezpośredniej bliskości każdej kolejnej strzałki (strzałki będą tak umieszczane, by było to możliwie jednoznaczne), jednak pomiędzy strzałkami może dowolnie wybrać tor przejazdu.

 

Zawodnik nie może przerwać taśmy zabezpieczającej tor przejazdu. Jeśli taśma umieszczona jest z dwóch stron zawodnik musi przejechać pomiędzy taśmami.

Czyli: zmieść się między taśmami i zaliczaj checkpointy przy strzałkach, jak w konsolowych ścigałkach. Poza tym, rób co chcesz, nawet jeśli opuszczasz ścieżkę (trasę). Czy ktoś na powyższym filmie widzi jakieś przecięte taśmy lub ominięte strzałki? No właśnie.

Jak nie być owieczką?

Wybór linii enduro

Typowa owieczka, ślepo podążając za tłumem, pojedzie środkiem i oburzy się na tych jadących zieloną linią za unikanie przeszkód na trasie. / fot. Mountainbike Geezer

Czy tego chcemy, czy nie (a chcemy!), pod względem przygotowania i oznakowania, trasy enduro zbliżają się do DH (sprzed kilku lat). A jakoś nikt nie patrzy krzywo na Sama Hilla czy Aarona Gwina za to, że wklepali przeciwnikom 4 sekundy, wygrywając zawody dzięki niewidzialnym dla zwykłego śmiertelnika liniom, a trasy są chwalone za szerokie otaśmowanie, dające pole do popisu kreatywnym zawodnikom.

Wystarczy obejrzeć lub przeczytać jakikolwiek poradnik techniki jazdy, dotyczący wyboru linii przejazdu. Każdy mistrz Jedi powtarza z uporem maniaka, żeby nie jeździć ślepo kreską rozjeżdżoną przez tłumy owieczek, tylko szukać swojej: pozbawionej kolein, tarek i trudnych przeszkód, prostującej zakręty, ułatwiającej szybki i bezpieczny przejazd.

Olać Barela, nawet krosiarze w obcisłych gatkach potrafią myśleć samodzielnie!

Niestety przeciętna owieczka tego nie rozumie. Ja sam doświadczyłem tego na ostatnich zawodach, gdzie „moja” linia już w trakcie trwania zawodów została wygrodzona taśmą, „bo można było na niej zyskać za dużo czasu”. Co z tego, że była dłuższa od linii głównej? Co z tego, że trzeba było solidnie dohamować i wykonać dodatkowy skręt, żeby na nią wjechać? Co z tego, że umożliwiała płynniejszy, bezpieczniejszy przejazd? Za dużo można zyskać – więc zamykamy. Niech się męczą w rynnie kamieni.

You see it everywhere; people queuing up for a cash machine while the one next to it stands unused, a line of cars backed up for half a mile when there’s an empty out-of-hours bus lane on the inside. Sheep mentality plagues society on many levels, but if you use your eyes and your brain there are plenty of opportunities to make your life smoother and more efficient. / Mountain Bike Rider

Podsumowanie

Żeby odnieść sukces – w każdej dyscyplinie – nie wystarczy być w czymś dobrym (np. w jeździe na rowerze). Element taktyki zawsze jest obecny i często decyduje o ułamkach sekund dzielących zwycięzcę od przegranego.

To taktyka czyni zawodnika

Ścinanie zakrętów to właśnie element taktyki, a nie pójście na łatwiznę. Znalezienie się na kreatywnej linii zawsze wymaga dodatkowych manewrów, np. wcześniejszego dohamowania, przeskoczenia fragmentu trasy, czy ucieczki z rynny, nie wspominając o trudnej umiejętności czytania trasy i szybkiego podejmowania decyzji. Kreatywne linie to ryzyko. Albo gleby, albo awarii sprzętu. Zazwyczaj obu. 

To „uczciwa” jazda główną linią zazwyczaj nie wymaga niczego poza utrzymaniem się na rowerze w rozjeżdżonej koleinie. Mam wrażenie, że czyje umiejętności do tego się ograniczają, ten najgłośniej krzyczy i oczekuje że prosi podporządkują się jego ograniczonemu myśleniu. A jak zaczną „oszukiwać”, to niech biorą swoje zabawki i idą do innej piaskownicy. Foch.

Do zapamiętania dla wszystkich owieczek: nie chcecie lub nie potraficie ryzykować i podążać własną drogą – żaden problem. Ale nie oczekujcie od lepszych, że będą grać według waszych zasad.

Wybór linii enduro

Niesławne zdjęcie, które rozpoczęło tą dyskusję / fot. Krystian Białka, 2B Enduro Team

  1. Drogi autorze bloga. Kazdy zawodnik wie o czyms takim jak wybór lini i jest to jak najbardziej dozwolone i pożądane aby wybierać korzystniejszą. Ale to co widać wyzej na zdjęciu to nie jest wybór linii tylko zjechanie poza trasę zawodow. Linia jazdy jest na trasie, miedzy tasmami(a tu zabrakło z jednej strony tasmy..), a nie x metrow od trasy gdzies w lesie… Kolosalna różnica ! .. Duży błąd organizatora że przyoszczędzili na taśmie na tym zakręcie bo była potrzebna własnie na takie sytuacje. To co wyżej widać to nie jest zaden wybór lini tylko pojechanie poza trasą wykorzysując to ze organizator nie dał tasmy- a powinna tam byc. Zachowanie prostu nie fair względem innych zawdnikow, ktorzy jednak nie jadą gdzies tam przez las poza trasą bo wydaje im sie to nieco nieodpowiednie.

    1. Rośnie profesjonalizm zawodów i trudno oczekiwać od zawodników walczących o każdą sekundę (dla siebie i dla sponsorów), żeby kierowali się czymś, co „wydaje się odpowiednie” zamiast regulaminem. Jeśli na tym zakręcie byłaby taśma, to sytuacja byłaby inna. Ale taśmy nie ma, a zawodnik jedzie zgodnie z zasadami (czyli fair). Jeśli więc ktoś czuje potrzebę wyładowania swoich frustracji, to chyba powinien skierować je do taśmującego trasę organizatora, a nie do zawodnika?

      „Linia jazdy” jest w 100% umowna. Gdyby 100 zawodników pojechało tak, jak widać na zdjęciu, to nagle zmieniłaby ona przebieg. Organizator bardzo precyzyjnie określił w regulaminie, że trzeba znaleźć się na ścieżce tylko przy strzałce.

      Ścigamy się rowerami, nie bobslejami. Wykorzystujmy możliwości, jakie to daje.

      1. „Linia jazdy jest na trasie, miedzy tasmami(a tu zabrakło z jednej strony tasmy..),” – twoja logika jest kompletnie z dupy :))) Miej pretensje do organizatora.

    2. a skad wiesz ze zabraklo tasmy? organizator nie stwierdzil zlamania regulaminu w tym miejscu….

  2. Sorry Panie Yolo ale w pełni muszę zgodzić się z autorem bloga. Przytoczył regulamin zawodów, z którego JASNO wynika że w takich wypadkach jazda WŁASNĄ linią jest dozwolona.

    W Kluszkach na objeździe w tym samym miejscu co Autor zobaczyłem tą samą linię. Nawet dwukrotnie ją patentowałem i było gites.

    Podchodząc na OES akurat znalazłem się w tym miejscu jak ruszyła czołówka. Oglądałem, każdy jechał inaczej w tamtym miejscu. Większość po bożemu, Diabeł poleciał „moją linią” Motyka w stylu DH pociął na wprost po kamieniach. I co nic się nie stało.

    Pewnie tuż po tym a przed Autorem postawiono taśmę (pasz pecha chłopie), ale jak ja jechałem później to już taśmy nie było a koleś z obstawy OESu krzyczał „napierdalaj w prawo tam jest szybciej”.

    Konkluzja – co nie jest zakazane jest dozwolone. Dla mnie prosta jak budowa cepa. Nie jestem lemingiem.

    Jacek

    1. O jakim fragmencie OSu mowa?

  3. W regulaminie jest jasno i wyraźnie napisane. Tu nawet nie ma czego interpretować. Poza tym takie ścinanie, imho, mieści się w duchu tej zabawy. Podkreślam: zabawy.

    Napinaczom z bólem pośladków polecam maść. Napinaczy bez tej przypadłości chętnie pooglądam na trasie, może czegoś się przy okazji nauczę.

    1. Idąc duchem żartu: napinacze z racji zębatek narrow-wide stały się mniej popularne, ale w przyrodzie nic nie ginie, więc napinanie przeniosło się w tym sezonie na nowe płaszczyzny ;)

      1. :D

  4. Autor chyba nie zrozumiał o co chodziło w całej tak zwanej przez niego „gównoburzy”. Bynajmniej nie chodziło tylko o ścinki a już na pewno nie o tą ze zdjęcia czy z filmu. Do tego ta ostatnia była zupełnie zgodna z regulaminem.
    Jak ktoś chce ciąć, prostować i omijać przeszkody to może przerzucić się na maratony i pojechać na Skandię. Tam jest równo, prosto i nie ma kamieni.

  5. No cóż było minęło nie ma co roztrząsać tematu. Ten kto widział gdzie prowadzi trasa ten ją jechał trzymając się wyjeżdżonej ścieżki trochę z lewej trochę z prawej ale po ścieżce. Ten co widzi gdzie może prowadzić trasa zawodów, też ją sobie zinterpretował tak jak chciał.
    Prośba do organizatorów. Panowie następnym razem nastawiajcie tyle strzałek ile to możliwe i taśmójcie trasę drutem kolczastym tak dokładnie aby kot nie mógł się prześliznąć. Na pewno będą to zawody bez spiny i wniosą braterską atmosferę w czołówce zawodników.
    Pozdrawiam tych co chcą się bawić jazdą.

  6. Lepsza linia to lepsza linia. A przrpierdzielenie 3 zakrętów na wprost przez krzaki a tak tez miało miejsce na os 4 Enduro Trails to juz cwaniactwo a nie wybór lepszej lini. Tylko szkoda ze tam Krystian nie zrobił zdjęcia. Koniec tematu było minęło. Każdy potrafi wygrać na swój sposób. Jedni po ścieżce drudzy poza nią :-)

  7. Bo to jest tak, jak się dasz wyruchać to Cię boli dupa, dla niektórych ból jest nie do zniesienia więc muszą się tym podzielić . Błagam, oszukiwać? W lesie? Jak ktoś chcę liczyć centymetry to zapraszam na szosę. W zawodach dh to normalne, że korzystasz z całej trasy, kto znajdzie lepszą linie jest szybszy.

  8. Od kilku lat kilka razy udało sie gosciowi ze zdjecia dziwnymi mykami wygrac zawody. Jeżdżenie wyciagami, miedzy oesami autem. Powtarzanie oesu z powodu kapcie w Bielsku jazda przez krzaki. Ale po tym wszystkim sa juz robione nowe regulaminy trasy sa lepiej znakowane zeby wiecej tak się nie działo. Tylu sponsorów kolorowe ciuszki i takie przekręty dla wygrywania. Wstyd. Oby następny przekret na wynikch zakończył się zapisem Aban czyli nie ukończył (wypad)

  9. Oprócz chceckpointów nie znakujcie trasy wcale, dopiero wtedy będzie zabawa :D

  10. Z tego co widzę zdjęcie i film pokazują dwa różne miejsca. Ale, nigdzie nie widać żeby zawodnik przerwał taśmy albo ominął strzałkę. Jak dla mnie sprawa jest jasna.
    Wiele osób podkreśla, że zawody enduro to świetna, koleżeńska, „beznapinkowa” atmosfera. Z komentarzy jednak wynika coś zupełnie innego.

    1. Zawody robią się coraz bardziej profesjonalne w czubie stawki, ale na razie bym nie dramatyzował – w porównaniu do DH czy maratonów dalej wszyscy są wyluzowani na maksa ;)

      1. Amatorskie DH „o pietruszkę” bywają bardzo wyluzowane :)

  11. Z całym szacunkiem Wooyek, ale artykuł trochę nie trafiony, tak jak wcześniej kilka osób pisało: czym innym jest cięcie w obrębie trasy, a czym innym na przełaj przez las, ale Orgi już wiedzą, że zasady fairplay odeszły do lamusa i w Kluszkach skutecznie otaśmowali potencjalne borówkowe pe….ówki… Po Bielsku przeglądnąłem z ciekawości nagrania z helmetcama i znalazłem kilkanaście miejsc do cięcia na dziko przez las, nie przejmując się wytyczonymi np bandami i sugestią co do przebiegu trasy (nie ścieżki przejazdu!!!) itp… Minuta była do urwania zakładając, że nie urwalbym przerzutki w krzaczorach. :D

    PS. A optymalnej linii przejazdu w obrębie wytyczonej trasy uczył mnie już Diabeł w 2011 roku, żeby nie było, że teraz się obudziłem :P

    1. Myślę, że artykuł trafiony w punkt, tylko może niekoniecznie zgodny z Twoją opinią na ten temat ;)

      Ostatnio rzadko ścigamy się po istniejących od lat szlakach. Często na trasie są miejsca, gdzie ścieżka wcale nie jest oczywista, bo została wytyczona na zawody. Wtedy linia powstaje przez rozjeżdżenie przez stado owieczek na objeździe i już się staje oczywista. Tylko czy to znaczy, że dwóch czy trzech wymiataczy (którzy sami sobie ścieżki nie wyjeżdżą) też ma nią jechać, bo tak im nakazuje 10 przykazań, prawo Koranu i dyrektywy unijne?

      Trzymajmy się regulaminu, a nie wymyślajmy autorskich „zasad fair play”.

      1. Widzę, że wciąż nie czujesz różnicy w cięciu po trasie, a cięciu przez las… :) Jak znajdę czas to wytłumaczę Ci na przykładzie nagranego filmu z OS1 z ostatnich zawodów z Bielska.

        1. A Ty wciąż nie przeczytałeś regulaminu ;) Trasa jest rzeczą względną, co wytłumaczyłem powyżej i co potwierdza regulamin.

          Tak wszyscy trąbią o luzie, swobodzie i eksploracji w enduro, a jak ktoś na 10 metrów wprowadzi element freeride’u zamiast jechać jak leming po rozjeżdżonej ścieżce, to od razu jest „nie fair”. Nie ogarniam ;)

  12. Regulamin czytam zawsze przed wykupieniem startu :)

    Ok, wycofuję się z dyskusji, widzę że młode pokolenie nie rozumie co to znaczy zasada fair play. :) (wszelkie nie unormowane przez przepisy zasady interpretuje się na logikę i dobry obyczaj)

    Chłopaki zaufali, że zawody odbywają się po trasie, którą wyznaczały taśmy, albo wygrabiony korytarz. Nie sądzili, że znajdą się tacy co pojadą przez gęste krzaki na skróty, stąd oszczędzali na taśmie. W Kluszkach już, oprócz nadmiaru taśmy były za nią układane kłody i inne terenowe przeszkody, aby zminimalizować możliwość przejazdu poza „wygrabioną” TRASĄ.

    Wygrabiona i wysprzątana ze średniego poszycia trasa, a wyjeżdżona wąska na niej na 30cm ścieżka to dwie różne rzeczy…

    I ciągłe powtarzanie tego frazesu, że tylko owieczki jeżdżą po tej 30cm ścieżce jest tym własnie nietrafieniem w sedno. Bo nie o jeżdżenie lub nie po tej czarnej ścieżce chodziło w całej burzy…

    Jak przepatrzysz na film:
    http://www.youtube.com/watch?v=5wVd-Ne0Dz4

    w 2:03 tuż za strzałką można było pojechać na wprost. Do urwania z 10s pewnie… To też uznasz za fair, czyli element freeride’u? :)

    1. Jestem przekonany, że 2:03 to jest dokładnie to miejsce, co na filmiku zamieszczonym w artykule :> I nawet widać tam przed drzewem rozjeżdżony skrót. Nie jest to wprawdzie „tuż za strzałką”, ale odnośnie cięcia przy strzałkach, to znów -> regulamin ;)

  13. Ale ja nie pytam tuż przy drzewie… Ja pytam, czy jak pojadę zaraz przy strzałce na wprost i wyjadę obok drugiej strzałki w kolei ( tam gdzie stoi koleś z kołem w ręku) to będzie zgodnie z regulaminem, czy nie?

    Ja nie widzę różnicy w tym momencie wg Twojej interpretacji regulaminu, że przy drzewie przez krzaki można, a przy strzałce już przez krzaki nie można…? To w końcu jak?

    I idźmy dalej, gdzie w regulaminie jest napisane z której strony pojedynczej taśmy mam przejechać? Nie znalazłem, więc widząc pojedyncza taśmę mogę pojechać z której strony jej chcę, daje to możliwości na tym oesie kolejnych mocnych ścięć przez las… do urwania ok 30-40s na jednym oesie…

    Na pozostałych podobnie… wygrałbym zawody interpretując w ten sposób regulamin…

  14. Michał , nie masz racji . Jeśli pozostanie taka dowolność to najzwyczajniej w świecie lasy nie będą szły na organizację takich imprez. Co innego zniszczenia i erozja w obrębie pasma o szerokości metra a co innego 30.

  15. Endurowy ból dupy jak czytam te wypociny w komentarzach. Szukamy własnej ścieżki czy nie??? Jesli jade zgosnie z regulaminem to w czym problem??? Pozdrou

Dodaj komentarz do tekstu Wybór linii czy ścinanie zakrętów?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: JoyRide Enduro Kluszkowce

Hajlajtsy, Zawody / 

Nie macie dość. Patrząc na listę startową przed Ślężą myślałem, że to taka zajawka na początek sezonu, oznaka zimowego niewyżycia. W zeszłym roku tak było – miljon osób na pierwszych zawodach, a potem na niektórych imprezach frekwencja gorsza, niż na wyborach. Ale nie, nie macie dość. Na drugie w sezonie zawody zwaliły się jeszcze większe tłumy, a 16 maja 2015 Kluszkowce gościły prawie 180 osób, które uznały, że downhill jest zbyt hipsterski, a maraton zbyt męczący.

Festiwal

W zeszłym roku przegapiłem zawody w Kluszkowcach, więc tym bardziej zaskoczył mnie rozmach organizacyjny JoyRide Bike Festiwalu. W ramach imprezy można było wystartować w siedmiu różnych dyscyplinach (i nie wiem ilu konkursach), a do tego jeszcze obślinić nowinki z targów rowerowych i oblatać rowery testowe sześciu producentów (więcej takich durnych pomysłów i nic nie zarobię na sponsorowanych testach…).

JoyRide Kluszkowce - targi rowerowe

Widok prawie jak na Sea Otter Classic / fot. Malwina Szymanek

A na deser wyścigi dla dzieci, festiwal filmów sportowych i chillout przy muzyce DJ-ów Red Bulla. Nawet, jeśli ktoś przy pakowaniu na wyjazd zapomniał o rowerze, to i tak miał co robić!

Dla festiwalowego widza, enduro jest równie porywające, jak pralka automatyczna o klasie głośności A+++

Na takich imprezach zawsze jednak nie podobało mi się, jak enduro ginie w tłumie. Jak by na to nie patrzeć, dla przeciętnego festiwalowego widza, nasza dyscyplina jest równie porywająca, jak pralka automatyczna o klasie głośności A+++. Z samego rana, kiedy zjazdowcy leczą jeszcze kaca, a maratończycy kończą poranny rozjazd szosą, spokojnie i bez strzału z pistoletu startowego wyruszamy w góry i wracamy po południu, jak wszyscy i tak są już nawaleni zmęczeni jazdą. W poprzednich latach miałem wrażenie, że enduro jest na siłę doklejane do festiwali, bo jest modne i na czasie. Widać to było np. przy nagminnie opóźnianym ogłaszaniu wyników, którym mało kto się w ogóle interesował (a już na pewno nie oficjalny „wodzirej” imprezy). Jakoś wolałem bardziej kameralny charakter „niezależnych” zawodów.

JoyRide Enduro Kluszkowce miasteczko zawodów

Oni wszyscy nie są tu dla enduro / fot. Malwina Szymanek

W tym roku jednak coś się zmieniło, chyba więcej osób zaczęło nas poważniej traktować. Może to przez ilość i rosnący profesjonalizm zawodników, może to dzięki coraz lepszej organizacji? Dalej panuje dominacja spowitych papierosowym dymem 15-letnich zjazdowców i dalej ci mniej ekstrawertyczni endurowcy czują głęboką ulgę po opuszczeniu miasteczka zawodów, ale da się odczuć, że enduro ma swoje miejsce na festiwalu. Ego podbudowane, można rączo ruszać na trasę.

Organizacja

Hola hola, nie tak szybko! Zawodnicy nie odpuszczają i uparcie, tłumnie przyjeżdżają na zawody – organizatorzy nie mają lekko! Zanim więc opony dotkną uświęconej ziemi OS-u, konieczna jest segregacja stawki. Warto zaznaczyć, że zawody enduro dla JoyRide organizuje ekipa odpowiedzialna za Enduro Trails, więc byłem ciekaw, czy procedura startu zostanie udoskonalona względem bielskich zawodów. Procedura się uprościła: wyjazd z bazy „na hurra” i start OS1 w dowolnej kolejności, czyli tak, jak za dawnych czasów. W praktyce też wyszło jak za dawnych czasów, bo wielu zawodników spędziło na starcie ponad 1,5 godziny. Cóż, chyba nie za bardzo da się tego uniknąć…

JoyRide Enduro Kluszkowce kolejka do startu OS1

Na starcie OS1 było dosyć ciasno…

JoyRide Kluszkowce kolejka do wyciągu

…ale jeśli Cię to pocieszy, zjazdowcy korzystający z wyciągu wcale nie mieli lepiej. / fot. Malwina Szymanek

Po raz kolejny świetnie sprawdził się jednak pomiar czasu fotokomórką. To już standard i pisząc to za każdym razem, pewnie nieźle przynudzam. Ale mając w pamięci kombinowanie z przykładaniem karty magnetycznej do czytnika, po prostu nie mogę się nacieszyć. Obiecuję, że następnym razem nie wspomnę o tym ani słowem!

JoyRide Kluszkowce pomiar czasu enduro

Dobra robota! / fot. Malwina Szymanek

Trasa

Wszelkie wypychy, oczekiwania i śmieszne uczucie w jelicie grubym wynagrodził już pierwszy OS, a później było już tylko lepiej. Charakter odcinków odbiegał nieco od zawodów Enduro Trails. Przede wszystkim: FLOW! Jednak kocioł krętych, płynnych i arcyciekawych singli, budowniczowie trasy przyprawili szczyptą trudności technicznych. Parę dropów, hopek, kamieni, stromizn i ciasnych zakrętów na OS1 i pod koniec OS4 nadało trasie pikanterii i niestety odbiło się na liczbie odwiedzających ekipę ratowników. Z kolei single na OS2, 3 i 4 umożliwiały regularne rozwijanie prędkości przypominających wejście w nadświetlną Sokołem Millenium i powodowały banana na twarzy większego, niż na widok fabryki żelków Haribo.

JoyRide Enduro Kluszkowce

Było szybko, fotografowie nie mieli łatwego zadania / fot. Malwina Szymanek

Mimo to trasa była bezpieczniejsza, niż w zeszłym roku – zrezygnowano z OS-u po trasie bikeparkowej, która rok temu zebrała krwawe żniwo wśród zawodników, którzy zbyt optymistycznie ocenili swoje umiejętności. Tego typu odcinki są stworzone do ścigania, ale wymagają choć jednego-dwóch przejazdów treningowych, żeby poznać przeszkody i zaplanować przejazd. Przeniesienie pierwszego odcinka na górskie single było więc ze strony organizatora świetną decyzją dla zębów i kości zawodników praktykujących jazdę on-sight. OS1 trudno nazwać łatwym (generalnie nie wywracam się na rowerze, tu leżałem 4 razy), ale przeszkody windujące poziom jego trudności były przynajmniej w miarę naturalne, podobnie jak charakter całej trasy.

JoyRide Enduro Kluszkowce

Małe kontrowersje budziła natomiast 2-godzinna przerwa po OS2 i sztucznie wydłużona dojazdówka na OS3. Moim zdaniem była całkiem spoko, bo dzięki niej można było nabić więcej kilometrów i nie narobić sobie obciachu na Stravie 15-kilometrowymi zawodami. A tak serio, było to wymuszone planowaną przerwą techniczną na półmetku zawodów (przegrupowanie pomiaru czasu), a organizatorzy w ten sposób zadbali, żebyśmy czas ten spędzili w górach na rowerze, a nie niosąc go pionową ścianką po to, żeby potem godzinę czekać na otwarcie odcinka. Jak dla mnie ok. A na Stravie i tak wyszło niecałe 24 km.

Zostając przy dojazdówkach – tym razem organizatorzy oznaczyli je na mapie, co jest już dużym ułatwieniem. Strzałki pojawiły się też na samej trasie, co jest ułatwieniem jeszcze większym. Nadal nie było ich na tracku GPS, więc drobny element eksploracji pozostał, umożliwiło to jednak taki wybór szlaków, żeby podejścia nie kolidowały z OS-ami (a tym samym z regulaminem). Zgubić się nie dało.

JoyRide Enduro Kluszkowce mapa trasy

Trasa w Kluszkowcach była dużo bardziej „górska”, niż w Bielsku, a dojazdówki były dobrze oznaczone zarówno na mapie, jak i „w realu”.

Dla mnie (i prawdopodobnie tylko dla mnie) problemem była tylko jedna rzecz, w dodatku taka, po której nie spodziewałbym się wtopy: oznakowanie trasy. Oczywiście ogólnie było zrobione rewelacyjnie i nie było momentu, żeby zastanawiać się, „gdzie dalej”. Jednak na OS3 ktoś z obserwatorów postanowił zmienić przebieg taśmy bezpośrednio przed startem odcinka, lub nawet w jego trakcie – pchając na start wypatrzyłem fajne, bezpieczne, szerokie wejście w zakręt. Obserwator uznał, że na tej linii można zyskać za dużo czasu. Słyszałem co mówił, bo akurat zbierałem się w bólach po twardym przyziemieniu w wyniku zmiany decyzji na ostatnią chwilę – jadąc odcinek pół godziny później, linia ta była już otaśmowana. Widząc efekt, jegomość uznał, że jednak lepiej będzie tą taśmę zwinąć („a, to jeździjcie sobie tak jak jeździliście”)… Nie zmienia się reguł w trakcie gry! Choćby ze względu na bezpieczeństwo, o czym sam się boleśnie przekonałem.

JoyRide Enduro Kluszkowce oznakowanie trasy

Podsumowanie

Fajnie było, czy niefajnie? Fest fajnie! Do tej pory nie lubiłem zawodów enduro doklejanych do festiwali, ale tym razem jakoś to zagrało i zamiast użerać się z tłumami nastoletnich slopestylowców, można było cieszyć się atmosferą rowerowego święta. Same zawody to przede wszystkim fenomenalna trasa, która sama w sobie jest jedynym argumentem za startem w Kluszkowcach, jakiego potrzebujesz.

Trzeba przyznać, że tegoroczne zawody trzymają poziom – nie trzeba szczególnie kombinować, żeby trafić na dobrą imprezę. Chyba dlatego nie macie dość?

 

PS. Jeśli już nie możesz doczekać się kolejnego stresującego poranka przed startem, zajrzyj do kalendarza zawodów enduro 2015 i odświeżonego porównania wszystkich serii.


Tradycyjnie na koniec wyniki: open i z podziałem na kategorie. Najbardziej na obiad spieszył się Remik Ciok, a wśród kobiet drugi raz z rzędu zwyciężyła Elżbieta Figura (w silnej stawce 14 pań!). Ja tym razem wynikiem się nie pochwalę, bo był moim najgorszym, ever – jak chcesz się pośmiać, sam se poszukaj ;)

Zdjęcia:

http://www.1enduro.pl/joyride1-1enduro
http://www.1enduro.pl/joyride1-piotrstaron1 (zdjęcia oficjalne, część 1)
http://www.1enduro.pl/joyride1-piotrstaron2 (część 2)
http://www.1enduro.pl/joyride1-rowerowepodhale
http://www.1enduro.pl/joyride1-rowerowatelewizja

Linki do zdjęć będę dodawał na bieżąco, więc zachęcam do zaglądania :)

  1. Chyba najbardziej najeżony nietypowym humorem (kojarzy m się z np. theoatmeal.com ) blog o enduro, jak nie o rowerach w Polsce :) Jeszcze trochę wpisów i Twoje porównania wejdą do kanonu gatunku niczym zdolności oratorskie w goprowych filmikach pana o ksywie na literkę V :)

  2. Mnie się wydaje, że dojazdówka na os 3 była źle zaznaczona na mapie. Strzałki w terenie prowadziły w sąsiedztwie Rezerwatu Modrzewie – o jeden grzbiet za daleko :P

    1. W sumie racja – wypych prowadził zaraz przy OS3 i OS4, na mapie jest dużo dalej. Może dlatego wyszło 24 km zamiast zapowiadanych 30?

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: JoyRide Enduro Kluszkowce

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Canyon Strive Al 6.0 Race

Sprzęt, Testy / 

Poprzednie dwa sezony przejeździłem na Ibisie Mojo HD. Złożonym na wypasie: carbon, najlepsze zawieszenie, koła za miljon piniendzy, aluminiowe śrubki i tak dalej. Bikeporn pełną gębą. Z czasem jednak coraz bardziej wkurzała mnie „stara” geometria, niekończące się upgrade’y, rosnące koszty serwisu i spadająca wartość. Decyzja zapadła: kupuję nowy.

W dodatku nowy nie w sensie inny, tylko nowy w sensie nowy. Ostatni raz kupowałem nieużywany rower w 2005. Decyzja ta odbiła się na budżecie – gdybym chciał kupić sprzęt tak wypasiony, jak Ibis, musiałbym wydać grubo ponad 20 tys. zł, a plan był taki, żeby po jego sprzedaży dołożyć maksymalnie… 2 tys. zł. Rozpocząłem więc poszukiwania roweru enduro do 12 000 zł.

Poprzedni rower, kiedy był nowy, był ok. 2 razy droższy. Czy „tani”, ale nowoczesny sprzęt będzie w stanie dorównać kilkuletniemu superbajkowi?

Dlaczego Canyon?

Założenia były takie:

  • geometria progresywna: kąt główki ramy max 66 stopni, reach >420 mm przy rurze podsiodłowej max 450 mm (inaczej nie schowałbym całego Reverba);
  • napęd 1×11 SRAM-a: 1×10 spisywało się całkiem nieźle, ale chciałem w końcu mieć real thing;
  • trio Rock Shoxa, czyli Pike, Monarch, Reverb: poziom skomplikowania Cane Creeka mnie odepchnął z siłą dyskotekowego bramkarza;
  • jak najmniej koniecznych zmian w osprzęcie: bo ja mam tak, że jak zacznę, to nie skończę, dopóki nie wymienię 90% roweru – co oczywiście kosztuje majątek. Brzmi znajomo? ;)
  • musi na tym jeździć Fabien Barel ;) (to z kolei brzmi jak polski przetarg)

W grę wchodzili tacy konkurenci:

Canyon Spectral Al 7.0 EX

Osprzęt jak w Strive, ale bez Shapeshiftera, z nieco mniejszym skokiem i kątem główki 67 stopni, który ostatecznie zaważył na jego niekorzyść (link).

YT Capra Al 1

Wyposażenie też bardzo podobne (ciut lepsze) do Canyonów, tylko bez kombinacji w zawieszeniu. Wadą jest klasyczna geometria, musiałbym wziąć większy rozmiar, który mógłby być ciut za wysoki na mój wzrost. Ale gdyby nie kosmiczne terminy dostaw, to kto wie… (link)

Kross Moon Z2

Polski projekt i super cena, niestety odpadł ze względu brak napędu 1×11. Podobno ma się to niedługo zmienić (link).

Commencal Meta AM V4 Essential Plus

Podobno wymiata, ale założyłem, że 1×11 to mus i nawet fabryczne 1×10 mnie nie satysfakcjonuje (link).

Giant Reign 27,5 LTD

Rama zbiera pierwszorzędne opinie, ale osprzęt – mimo niższej ceny – zupełnie nie pasował do moich wymagań (link).

Canyon Strive Al 6.0 Race

Nie zgadłbyś! (link)

Canyon Strive Al 6.0 Race

Canyon Strive Al 6.0 Race
Canyon Strive Al 6.0 Race

Na czym się skończyło, już wiesz. Fabien Barel zaważył.

A tak serio, Strive w tej wersji perfekcyjnie spełnił moje założenia zarówno geometrią, osprzętem, jak i całą otoczką (wygląd, filozofia, marketing, Barel też…). Kupiłem go i nie wymieniłem nic – do tej pory nigdy mi się to nie zdarzyło. Nawet opony są dokładnie takie, jakie sam bym wybrał. Decyzja była więc mocno subiektywna i nie twierdzę, że pod względem wyposażenia jest to najlepszy model na rynku w tej cenie – ale dla mnie jest.

Trzy miesiące później, przyszło wielkie pudło z Niemiec:

Canyon bike box
Canyon Strive Al 6.0 Race unboxing

Rama

Osprzęt osprzętem, ale co dokładnie spodobało mi się w ramie Strive’a, poza ładną linią i bardzo niemiecką jakością wykonania spod znaku „Made in Taiwan”? Najciekawsze są dwie cechy:

Geometria

Wybrałem wersję „Race”, czyli z geometrią progresywną. Względem zwykłej, rama jest o 20 mm dłuższa, mając przy tym o tyle samo krótszy mostek. Pozycja nie jest więc bardziej wyciągnięta, rośnie jedynie baza kół. Geometria nie jest przy tym tak radykalna, jak np. w Mondrakerze i moim zdaniem taki układ każdemu powinien pasować.

Canyon Strive Al 6.0 Race size S

Rama w rozmiarze S-Race jest identyczna, jak w M-Regular. Ma więc wyraźnie dłuższą rurę podsiodłową od klasycznej S-ki, na szczęście nadal sensowną dla wzrostu 170 cm (kołnierz Reverba mam ok. 15 mm powyżej zacisku sztycy). Dopiero przy większych rozmiarach pojawia się faktyczne rozróżnienie między geometrią Race a klasyczną w rozmiarze +1.

Shapeshifter

To oczywiście najciekawszy ficzer Canyona. Manetką na kierownicy można przełączać ramę między trybami XC i DH: wystarczy wcisnąć guziczek i mocno dociążyć (DH) lub odciążyć (XC) tył. Elegancko ukryty pneumatyczny siłowniczek przesuwa górny punkt mocowania (całkiem normalnego) dampera. Co się zmienia?

  • kąty o 1,5º;
  • wysokość suportu o 20 mm;
  • skok o 24 mm.
Canyon Strive Al 6.0 Race Shapeshifter

Tryb XC jest sygnalizowany zielonym oczkiem, DH – czarnym. „Zaskoczenie” obu trybów da się też wyczuć za pomocą nóg i uszu, choć efekt dźwiękowy przy przechodzeniu w tryb zjazdowy mógłby być bardziej wyraźny. Wentylem można dopasować charakterystykę zmiany do swojej masy i preferencji.

Czy różnicę da się odczuć na szlaku? Bardzo! Tryb XC przenosi masę siedzącego na górze organizmu bardziej do przodu, a zawieszenie się usztywnia (poza samym skokiem, wyraźnie zmniejsza się SAG, co potęguje różnicę w geometrii), dzięki czemu podjazdy są zdecydowanie łatwiejsze i może nawet… przyjemniejsze? Dzięki Shapeshifterowi projektanci mogli też solidnie obniżyć suport w trybie DH, czego nie da się zrobić np. stosując amortyzator z redukcją skoku.

Co ważne, różnica jest odczuwalna, ale nie dramatyczna: w trybie zjazdowym spokojnie można zaliczyć lekki podjazd, podobnie jak jakiś łatwiejszy zjazd przy włączonym XC. Dzięki temu nie masz dwóch oddzielnych rowerów, do których musiałbyś przystosowywać się w czasie jazdy, tylko jeden, spójny, ale zoptymalizowany do dwóch celów.

Canyon Strive Al 6.0 Race Shapeshifter lever, Ergon GE1

Manetka Shapeshiftera w połączeniu z tą od Reverba stanowi centrum zarządzania światem. No, w każdym razie trybem pracy roweru… Jednoczesne przełączanie geometrii i wysokości sztycy jest jednak kłopotliwe/niemożliwe.

Sama zmiana trybu wymaga nieco praktyki i jest trudniejsza od np. zmiany wysokości sztycy. Żeby włączyć tryb XC wystarczy podrzucić na chwilę tylne koło, ale już powrót do DH wymaga paru metrów w miarę gładkiego szlaku, żeby mocno dociążyć tylne koło. Z tego powodu na odcinkach specjalnych zawodów zmieniam geometrię tylko wiedząc, że mam przed sobą dłuższy podjazd.

Jedyną wadą Shapeshiftera jest oczywiście bycie kolejną rzeczą, która może się popsuć. I jestem wręcz przekonany, że się popsuje, bo to nowe rozwiązanie, jeszcze nieprzetestowane przez rynek. Choroby wieku dziecięcego są nieuniknione, ale od nich w końcu jest gwarancja. Uciążliwy może być też coroczny, kosztujący 60 ojro serwis, który wykonać można tylko u Canyona.

Jest więc z tym trochę zachodu, ale moim zdaniem warto. Wybierając Strive’a, traktowałem Shapeshiftera jako ciekawy, choć zasadniczo zbędny gadżet, ale teraz przyzwyczaiłem się do niego prawie jak do Reverba (czyli bardzo!).

Wyposażenie

Strive 6.0 w wersji Race wprost ocieka SRAM-em. Nie ma tylko kokpitu Truvativa (jest własny Canyona), cała reszta to już amerykański gigant, włącznie z hamulcami i kołami. Klikaj „harmonijkę”, żeby dowiedzieć się, co sądzę o poszczególnych komponentach:

Amortyzacja Rock Shoxa

Duet Pike + Monarch Plus nie wymaga komentarza, podobnie jak działanie Reverba – po prostu lepiej moim zdaniem być nie może, a na pewno nie w tej cenie. Oszczędności to Pike w wersji RC (z regulacją tłumienia wolnej kompresji pojedynczym pokrętłem) i brak puszki Debonair w Monarchu Plus R.

Canyon Strive Al 6.0 Race Rock Shox Pike
Canyon Strive Al 6.0 Race, Rock Shox Monarch Plus R

Hamulce SRAM Guide R

Guide’y zbierają ostatnio same pozytywne recenzje, jednak zwróć uwagę, że dotyczą one zwykle droższych wersji RS/RSC, które w przeciwieństwie do zamontowanego w Canyonie podstawowego modelu R, mają tajemniczy wihajster o nazwie SwingLink, który w dużym stopniu wpływa na siłę i modulację. Mimo to, najtańszym Guide’om trudno cokolwiek zarzucić, hamują bardzo dobrze i nie sprawiają problemów, jak starsze Elixiry.

SRAM Guide R lever, Ergon GE1
SRAM Guide R Caliper, Centerline Rotor

Koła SRAM Roam 30

Super wyglądają i są tubeless-ready (nie potrzeba nawet taśmy, a wentylki są w komplecie). Bębenek teoretycznie jest bardzo wolny (tylko 2 zapadki), ale ku swojemu zaskoczeniu, nie odczułem tego, mimo przesiadki z über-szybkiej piasty Industry Nine. W razie czego można dołożyć jeszcze 2 zapadki z katalogu części serwisowych, bo korpus jest identyczny, jak w wyższym, 4-zapadkowym modelu. Jedyną istotną wadą są wąskie obręcze: 21 mm to w 2015 zdecydowanie za mało i jest to najsłabszy punkt w specyfikacji Strive’a.

SRAM Roam 30, Maxxis Minion DHR 2
SRAM Roam 30 rear hub

Opony Maxxis High Roller 2 + Minion DHR2

Producent zainwestował w porządną wersję (EXO, 3C, Tubeless Ready), za co należą mu się duże brawa.

Mostek i kierownica Canyon V12

Mostek ma 40 mm, a kierownica 780 mm – idealnie. Nie widzę powodu, żeby zmieniać je na coś innego.

Canyon V12 stem 40 mm
Canyon Hi5 handlebar, V12 stem

Gripy Ergon GE1, siodełko SDG Circuit

Producent szarpnął się na gripy Ergon GE1 – moim zdaniem są całkiem fajne, choć dużo osób na nie narzeka. Ponarzekać można też na siodełko SDG Circuit, które choć jest ładne i lekkie, to jednak trochę za twarde – bez pampersa ani rusz.

Canyon Strive Al 6.0 Race Shapeshifter lever, Ergon GE1
SDG Circuit saddle

Ogólnie mimo wspomnianych niedociągnięć, specyfikacja jest spójna i w tej cenie nie pozostawia nic do życzenia.

Pełną listę części znajdziesz na stronie Canyona.


Na szlaku

Rower objeździłem na bielskich singlach, ślężańskich kamcorach, Rychlebskich ścieżkach i rudawskich szlakach. W sumie 8 dni w górach, w tym 2 starty w zawodach. Może niewiele, ale wystarczyło to do dobrego wjeżdżenia się w sprzęt i zrozumienia go. Traktuj jednak ten test jako solidne „pierwsze wrażenia”, a nie jako test długodystansowy.

Podjazdy

Podjeżdżanie z Canyonem jest bardzo proste. Wystarczy w odpowiednim momencie usiąść na krzesełku, trzymając rower obok, a po opuszczeniu dolnej stacji, zawiesić go za siodełko na jakiejś rurce przy krawędzi siedziska.

Co? Nie masz pod ręką wyciągu? Żaden problem, są jeszcze pickupy, osiołki, PKS-y…

No dobra, załóżmy, że chcesz podjechać o własnych siłach, trudno… Jak już wspomniałem, Shapeshifter bardzo wspomaga ten proces. W trybie XC przemieszczenie organizmu do przodu i do góry jest od razu odczuwalne. Pozycja jest bardzo stabilna i wygodna, dzięki czemu podjazdy pokonuje się spokojnie i pewnie. Wystarczy siedzieć, kręcić i wybierać linie, jak na rowerze z kołami 29″.

Wystarczy siedzieć, kręcić i wybierać linie, jak na 29erze

W trybie XC masz do dyspozycji prawie 140 mm dość sztywno zestrojonego skoku, który nie pochłania zbytnio energii pedałowania, a w duecie z Minionem DHR 2 zapewnia bardzo dobrą trakcję. Nie przeszkadza też geometria Race z krótkim mostkiem, bo dzięki dociążeniu przodu po przełączeniu Shapeshiftera sterowanie nie jest zbyt „lekkie”. Co ciekawe, mimo że nie jest to wysoki model, rower z pedałami waży poniżej 14 kg.

Test Canyon Strive Al 6.0 Race

Na Rychlebskich Ścieżkach, zawsze na podjeździe walczyłem w paru ciasnych miejscach, wymagających ode mnie szczególnego skupienia. Na Canyonie pokonałem je na pełnym luzie, pozując jednocześnie do zdjęć ;)

Jedyne, co przeszkadza w zdobywaniu szczytów to przednia zębatka 34T, która w zestawieniu z kołami 27,5″ jest po prostu za twarda do całodniowej jazdy po górach. Dobrze za to nadaje się do rzeźbienia łydy. Dla przeciętnego zjadacza chleba dużo lepsza byłaby jednak 30-tka. Na seryjnej zębatce można w miarę komfortowo pokonywać co najwyżej podjazdy typu Trail Dr Weissnera czy szuter na Kozią Górę.

Test Canyon Strive Al 6.0 Race

Zjazdy

Wcisnąłem manetkę, wdusiłem mocno zawieszenie nogami, czarny kolor pojawił się w okienku wskazującym stan Shapeshiftera: DEFCON 3, czyli tryb DH włączony. Puściłem się OS-em pierwszym z Koziej i po pierwszym zakręcie… byłem w krzakach. „Do licha, cóż to się stało?” – pomyślałem (mniej więcej).

Geometria progresywna działa trochę inaczej, niż klasyczna. W teorii ma same zalety, w praktyce wymaga przyzwyczajenia i dostosowania techniki jazdy. Krótki i stromy rower przyzwyczaił mnie do zwieszania tyłka za siodełkiem na stromych odcinkach. Zrobienie tego samego w Strive skutkuje zbytnim odciążeniem przedniego koła, podsterownością i utratą przyczepności. Chcesz w zakręcie odpocząć na opuszczonym siodełku? No way!

Po przypomnieniu podstaw techniki jazdy rower zaczyna jechać

Przypomniałem sobie jednak podstawy prawidłowej techniki jazdy: ciężkie nogi, pięty nisko, łokcie szeroko, klata nad mostkiem. Po ich wdrożeniu rower zaczął jechać!

Test Canyon Strive Al 6.0 Race

Neutralna pozycja i rozłożenie masy między kołami sprzyja agresywnej jeździe i pracy ciałem (nie takiej, jak myślisz…). Złożenie w zakręt wymaga wyraźnego pochylenia roweru i dociążenia przodu, ale jeśli masz skilla i odwagę, łuki możesz ciąć w zasadzie bez zwalniania. Niski suport i długa górna rura powoduje uczucie siedzenia „w rowerze”, a to daje +10 do pewności siebie i zachęca do próbowania nowych rzeczy i przekraczania granic (patrz: ścianka na Ślęży). Na Strivie pierwszy raz przyszło mi do głowy, żeby świadomie i z premedytacją w zakręcie wprowadzać rower w kontrolowane (mniej lub bardziej…) poślizgi bez użycia hamulca. Z całą pewnością nie można więc powiedzieć, że stabilność roweru przekłada się na nudę!

Test Canyon Strive Al 6.0 Race
Test Canyon Strive Al 6.0 Race

Rower jest też spokojny w locie, a zakres regulacji zawieszenia pozwala zrobić z niego zarówno klejącego „glonojada”, jak i skoczną kozicę. Przy skokach wychodzi jednak na jaw pewna niedoskonałość w zestrojeniu przedniego i tylnego zawieszenia. Monarch dużo chętniej wykorzystuje skok i łatwiej go dobić, niż Pike’a. Odpowiednie zrównoważenie ciśnień pomaga, ale do ideału przydałoby się zmniejszyć nieco objętość komory powietrznej dampera. Ogólna charakterystyka zawieszenia jest czymś pomiędzy typowym racingiem a „kanapą”, więc określiłbym ją jako neutralną, nie wyróżniającą się niczym szczególnym.

Test Canyon Strive Al 6.0 Race

Werdykt

Kompletny osprzęt SRAM/Rock Shox działa świetnie, a jego jedynymi słabymi punktami są wąskie obręcze i za duża zębatka korby. Kiedy jednak porówna się cenę Canyona z konkurencją, jakiekolwiek zastrzeżenia do specyfikacji wydają się być nie na miejscu. Jeśli oczekujesz napędu 1×11, w zasadzie jedynym konkurentem jest YT Capra Al 1. Zaletą Canyona jest jednak nie tylko rewelacyjne wyposażenie, ale przede wszystkim świetnie sprawdzająca się na szlaku geometria progresywna i zaskakująco przydatny (choć obarczony dużym ryzykiem awarii) Shapeshifter – żadnego z tych ficzerów w YT nie uświadczysz.

Strive Al 6.0 Race to bardzo spójny i dopracowany rower do jazdy enduro, niezależnie od jej definicji. Wygodne, efektywne podjeżdżanie oraz mieszanka szybkości, stabilności i frajdy na zjazdach sprawdza się tak samo dobrze na zawodach, jak na niedzielnej wycieczce z kumplami.

Wypada jeszcze odpowiedzieć na pytanie ze wstępu: czy nowoczesny rower za rozsądna cenę dorównuje kilkuletniemu sprzętowi za dwa razy większe pieniądze? Nie dorównuje. Przewyższa go pod każdym względem!


Zobacz też: Test długodystansowy: Canyon Strive Al 6.0 Race

Canyon Strive Al 6.0 Race

Walety:

  • bogate i spójne wyposażenie, napęd 1×11, agresywny kokpit, dobre opony…
  • geometria progresywna;
  • Shapeshifter;
  • stosunkowo łatwe podjeżdżanie;
  • …i mega fun, szybkość i bezpieczeństwo na zjazdach.
Zady:

  • wąskie obręcze;
  • przednia zębatka 34T;
  • przydałaby się podkładka zmniejszająca objętość komory dampera.
Ocena
90%

Cena (z pakowaniem i wysyłką, na dzień 13.05.2015): 11 650 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: ok. 13,9 kg (z pedałami)
Strona producenta: http://www.1enduro.pl/canyon-strive-al60-race

  1. Nie brałeś pod uwagę Ag-Lab Patriot Evo?

    1. Trzeba przyznać, że Evo Team to super oferta w aktualnej cenie:
      http://velo.pl/rowery/gorskie-full-suspension/freeride-275/author/patriot-evo-team-2015
      Ale jak zamawiałem, chyba jeszcze nie było go na rynku.

  2. Jednym słowem rower fajny, koła do wymiany :)

  3. Patriotę rozważam za to ja. Nie ma shapeshiftera ale za to imho lepsze koła. Osprzęt podobny ale o oczko wyżej. (hamulce, amor) Z canyona to mazy mi się sztywniak 29` i szosa.

  4. Ja z kolei myślałem o Strivie ale padło na Reigna, zadecydowało:
    – shape shifter – unikam nowych niesprawdzonych rozwiązań :)
    – napęd 1×11 – wcale mi na nim nie zależy, co więcej: mógłby być przeszkodą w moim przypadku bo i robię dojazdówki i nie unikam podjazdów.
    – brak możliwości obejrzenia / przymierzenia rowerka – dobrze widzieć za co się płaci

    To minusy ale plusów też było sporo i gdybym się zdecydował też pewnie byłbym zadowolony. Fajny rowerek, oby dobrze służył.

    1. Nie myl 1×11 z 1×10 sprzed kilku lat (czyli z kasetą 11-36) – to nie służy tylko do zjeżdżania ;)

  5. Dobry wybór, geometria też już zaliczana do progresywnych, do tego osprzęt w tej cenie… Ja wybrałem jego tańszą odmianę :) Ciekawostka: wczesna konstrukcja Patriota również przewidywała tzw. „Frame 2 in 1” nie wiem czemu z tego zrezygnowali… (jakiś powód był) W sumie to tylko zmiana wahacza, może będzie kiedyś taki w sprzedaży :)

    1. Był taki czas (jakieś 10 lat temu), że prawie każda rama miała co najmniej dwa punkty mocowania dampera do wyboru, ale i tak wszyscy wybierali ten najbardziej płaski i z największym skokiem, dlatego producenci sobie odpuścili ;) Ale zmiana tego w czasie jazdy to już inna bajka.

  6. super recka, czekam na swoj egzemplarz juz dwa miesiace i karmie sie artami z netu i zdjeciami z google. Strive przybywaj.

  7. Fajna recenzja, dobrze się czytało. Ciekawy jestem tej różnicy pomiędzy Ibisem Mojo Hd bo sam stałem się posiadaczem takowego ( z końca 2013 ).

    1. Johnyy, zarówno stare HD i Strive to świetne rowery, ale z dwóch różnych epok, naprawdę przeskok w jakości jazdy jest duży.

  8. Wiesz dopiero poznaje enduro, przesiadka ze zjazdówki skutkuje głównie spostrzeżeniami typu: „Wow to się dało podjechać” za sezon czy 2 pewnie dojrzeje do zmiany bike’a na coś w stylu Strive. Jedyne czego nie poruszyłeś: stosunek ceny do jakości nowych rowerów Canyona jest bardzo dobry, a to powoduje spory spadek ich wartości na rynku wtórnym i słaby popyt na nie. Podobnie jest z YT.

  9. Fajny opis. A jak wygląda sprawa z toczeniem się po płaskim, i to jeszcze asfaltowym dojeździe? Np. 15-30 km? Nie zabija? Nie wliczając oczywiście oporu toczenia opon.

    1. Mnie zabija sama wizja 30 km po asfalcie :P Nie wliczając opon, to chyba każdy rower enduro wygląda pod tym względem podobnie, opory powietrza trudno obejść… Zawieszenie w każdym razie nie pompuje tak, żeby przeszkadzać.

      1. Dzięki za info. No właśnie tak to sobie wyobrażam – przełączenie w tryb xc i się toczy. Próbowałem na Nerve i Spectralu, dawało radę, tyle, że to nie są enduro, ciekaw więc byłem jak się to ma z magicznym przełącznikiem. :-)

  10. Mimo wszystko ciekaw jestem kiedy pękniesz i co w koncu wymienisz? :-)

  11. Ja mam pytanie z innej beczki. Jak Ci się spisują te buty adidasa? Przymierzam się do zakupu takowych. Obmacałem w sklepie i dzięki podeszwie powinny spasować do platform. Jakie masz odczucia po przejechanych kilometrach?

    Pozdrawiam

    1. Heh, wszyscy o te buty pytajo, chyba będę musiał w końcu napisać jakiś teścik ;) Generalnie: dobre są, ale bez szału. Coś pomiędzy butami na deskę a 5.10.

  12. Błotniczek jest w zestawie?

  13. jak z siłą hamowania tych hamulców ? może masz prównanie np. do Saint/Zee albo Elixirów 4-tłoczkowych ?

    1. Dawno nie jeździłem na Saint/Zee, ale dla mnie te hamulce są tak drewniane, że trudno do nich coś porównywać ;) A jeśli chodzi o Elixiry, to raczej jest bardzo podobnie, w tej podstawowej wersji te hamulce praktycznie nie różnią zbytnio.

  14. Ciężko było znaleźć ten artykul w google, strona ciekawa, zasługuje na lepsze pozycje w wyszukiwarkach. Pozycjonowanie w 2015 stało się skomplikowane, jest coś co ci się napewno przyda, poszukaj sobie w google – niezbędnik dla każdego webmastera

  15. Witaj Michał,
    Przymierzam się do zakupu roweru.
    Zastanawiam się pomiędzy Strive a Jekyll. Miałeś okazję jeździć tym od Amerykanów? Jak na razie nie przemawia do mnie przełącznik w Canyon-ie. Doskonale wiesz, że gdyby zatrzymywać się po każdym podjeździe by przełączyć geometrię, jest to nie tylko uciążliwe, lecz potrafi popsuć flow. W Cannondale pracują już nad tym 3ci sezon i nadal się sprawdza.

    1. Witaj. Z tym zatrzymywaniem to nie rozumiem – w Canyonie nie ma takiej potrzeby, a wręcz nie da się przełączyć w tryb DH na postoju. Na nowym Jekyllu nie jeździłem, ale jakoś bardziej przekonuje mnie geometria i zawieszenie Canyona (4-zawias + normalny damper). O różnicy cen nie wspominając…

  16. Pomijam kwestię cen, ponieważ Jekkyl-a u mnie mogę kupić w tej samej cenie co Strive-a. Obliczam koszty serwisowania i wymiany ram, a w przypadku gdybym mógł zaszaleć na carbon to i Lefty-ego. Szczególnie zainteresowała mnie dożywotnia gwarancja Cannondale.
    Raczej poszukuję już ostatniego roweru. Taki wiek.
    Później zostaje mi już tylko rower elektryczny lub motor ;)

    1. Nigdy, przenigdy, nie daj sobie wmówić, że jest coś takiego jak „ostatni rower” :)

  17. Witam wszystkich!
    Przed podobnym dylematem, jak autor recenzji, stałem jeszcze 2 miesiące temu. Canyon Strive był jednym z faworytów mojego zestawienia. Ostatecznie jednak padło na Radon Slide 27,5 9,0 HD. Pełna specyfikacja tutaj: http://www.radon-bikes.de/en/bikes/mountainbike/all-mountain/slide-275/slide-275-90-hd/
    Co sprawiło, że wybrałem Radon’a? Przede wszystkim osprzęt – za tę cenę trudno dostać coś lepszego. Serwis? Zgodnie z informacją niemieckiego dystrybutora – NIE ma konieczności serwisowania roweru w jakimś wyznaczonym punkcie (dla mnie do duży plus). Gwarancja na ramę: 5 lat (Canyon daje 6 lat). Rower zdążyłem już przetestować na Single Track’ach pod Smrkem i w Świeradowie, a 2 tygodnie temu po raz pierwszy zasmakowałem prawdziwego Enduro (wcześniej jeździłem na Hardtail’u) dzięki koledze -Jackowi (tutaj znajdziecie moje nagranie z GoPro: https://www.youtube.com/watch?v=nLoo7NNivwQ&list=FLz24ILh7G4tHUs8rWNIP2tg&index=6). Jak widzicie na ten czas żaden ze mnie Enduro’wiec (choć myślałem, że potrafię jeździć na rowerze :P), ale już planuję kolejne wojaże. Wracając jednak do tematu – rowerek ma kąt wyprzedzenia widelca 67 st. i jak dla mnie jest super (bardzo dobrze zjeżdża, ale równie dobrze podjeżdża – to dla mnie niezmiernie ważne). Wcześniej używałem sprzętu Shimano XT/SLX i po przesiadce (świadomej) na SRAM’a X0/X9 jestem w „niebowzięty”. Dla kogoś, kto preferuje ramy karbonowe – jest dostępna taka wersja, ale trzeba dopłacić 900 ojro, co dla mnie nie miało najmniejszego sensu (tym bardziej, że gwarancja na taką ramę to 2 lata). Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję do zobaczenia na szklakach / zawodach.

  18. Inspirujesz mnie Michał.
    Wiesz, z tym zatrzymywanie się do zmiany geometrii jakoś źle wydedukowałem, czytając jeszcze inne testy. Wierzę Ci, że jest tak jak mówisz, w końcu na nim jeździsz ;)
    W moich rozterkach z zakupem, nie pomaga dostępność tego roweru.
    Cannondale-a mogę kupić na raty, a na Canyon-a trzeba wyłożyć całą kasę. Wybrałem Canyon-a,i zacząłem oszczędzać. Może ubieram do przyszłego sezonu ;)
    Kto wie, może będzie już Strive w wersji plus?
    Do tego czasu szlifuję umiejętności na hardtail-u. W sobotę bike park.
    POZDROWER

  19. Znalazłem jeszcze jeden rower ze zmienną geometrią, ciekawa koncepcja, lecz ta cena :(
    http://www.yeti-bikes.pl/rowery/sb6-carbon,pr1

    1. Koncepcja ciekawa, ale nie ma nic wspólnego ze zmienną geometrią ;)

  20. Michał, napisz coś więcej, proszę.
    Wydaje mi się, że tutaj siłowniki foksa schowane w ramie przy mufie, skracają skok lub go wydłużają.

    1. Poczytaj (tudzież pooglądaj na YouTube), wszystko już zostało opowiedziane ;)
      https://www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=yeti%20switch%20infinity

      Ale w skrócie: to nie siłowniki, tylko zwykłe szyny (prosty mechaniczny element bez żadnej hydrauliki czy pneumatyki), po których w trakcie normalnej pracy zawieszenia ślizga się punkt obrotu wahacza. Dzięki temu mogli lepiej dopracować charakterystykę ugięcia. Ale nie służy to do zmiany skoku ani geometrii.

  21. Poczytałem, film obejrzałem.
    Masz rację, poprawia to charakterystykę ugięcia, poprawiając też trakcję.
    Czyli nie wnosi NIC do tematu zmiennej charakterystyki.
    PozdRower

  22. Michale a co z Metą V4 z 1×11?
    Gdybyś rozważał kupno roweru ~15.000 to wziąłbyś ją pod uwagę czy również zostałbyś przy Canyonie, w tym wypadkku CF 8.0?
    Super wpis, masa celnych uwag!
    Sam obecnie stoję przed dylematem, który rower powinienem wybrać, a Twoje wpisy rozwiewają część wątpliwości.
    Pozdrawiam!

  23. Ciekawy artykuł, a ponieważ rozważam przesiadkę z hardtaila na coś zbliżonego do enduro, ale jednak podjeżdżającego to tym bardziej mi się podoba. Kiedy rozważałeś Reigna to zerknąłeś też na nową wersję 1.5 na 2016 rok, czy nie brałeś jej pod uwagę?
    Osprzętowo i cenowo bardzo fajnie, ale cały czas zastanawiam się jak taki Reign podjeżdża…

    1. Rower zamawiałem pod koniec 2014, wiec nie brałem pod uwagę modeli 2016 ;)

      Reign podobno bardzo sprawnie radzi sobie na podjazdach, ale jednak przeważają w nim zjazdowo-freerideowe geny. Poszukaj testów na http://www.enduro-mtb.com i http://www.vitalmtb.com – porównywali oni Reigna z konkurentami.

      1. hehe, no tak, jak się czyta wszystkie artykuły bloga w jeden dzień (zaraz po magicznym natrafieniu na niego), to jakoś się pomija daty publikacji artykułów :)
        Dzięki, poszukam czegoś więcej na temat Reigna. Ciekawa wydała mi się Capra AL 1 – ale można zapomnieć o dostępności :(

  24. Świetny tekst. Dzieki temu testowi zostały mi do wyboru już tylko dwa rowery, Reign (pomarańczowy na ten sezon) i Strive (tu z kolei zabrakło fajnego koloru i został brudny czarny mat).

    Może napisałbyś z perspektywy czasu jak sprawuje się bike? Kilka dni temu byłem w Bielsku i spotkałem 2 Strive’y. Oczywiscie zaczepiłem obu kolegów i co się okazało? W ubydwu był zepsuty Shapeshifter! To nie jest bardzo optymistyczna wiadomość :-(

    1. Ech, mój shapeshifter też padł :/ Ciekawe, jak u Michała.

      1. Nie da się ukryć, że zdecydowana większość prędzej czy później się sypie. Mój przestał się do końca prostować, więc też jest już na granicy wyczerpania.

        Cóż, Canyon wymaga serwisowania (w praktyce: wymiany) Shapeshiftera co rok. Mój cały sezon przeżył, więc biorąc pod uwagę korzyści jakie daje, jest to dla mnie akceptowalne.

        1. Próbowałeś go reklamować w ramach gwarancji? U mnie dodatkowo skrzypi zawieszenie (wg informacji na stronie po 300 km powinno przestać; nie przestało), więc zastanawiam się, czy go nie wysłać do naprawy.

          1. Wstępnie gadałem z Canyonem i nie ma problemu z gwarancją – będę wysyłał w najbliższym czasie.

        2. 1. Da się kupić sobie zapasowego SS? W stosunku do ceny roweru, nie powinno to być specjalnie drogie, a przynajmniej nie trzeba byłoby się specjalnie martwić, kiedy przyjdzie kolejny – o ile zapas nie padnie po pierwszej jeździe. Ew. drugi zapas do plecaka na trasę. I do tego klucze.
          2. Wysyłka jest do DE czy do oddziału w PL?
          3. Podobno problem leży po stronie uszczelek. Został on już w końcu wyeliminowany czy dalej lipa? Rama w roczniku 2016 wygląda identycznie co w 2015, więc nie wydaje mi się, żeby od razu oznaczało to, że SS został poddany jakimś modyfikacjom. A to pozwala sądzić, że jeśli ostatnio naprawiane/poprawiane/nowe SSy są wysyłane do klientów, to lepiej za bardzo nie będzie.
          4. Jeździłeś nim w ujemnych temperaturach? SS działał normalnie?
          Fabien ostatnio korzystał z Monarcha XX. Przypadek? :->

          1. 1. Nie orientowałem się, postaram się dowiedzieć. Ale żeby wozić zapas w plecaku? Bez przesady – awaria nie powoduje, że musisz nieść rower do domu ;) Po prostu blokuje się w trybie DH i masz geometrię/skok, jak w normalnym rowerze enduro.
            2. Przy gwarancji Canyon zamawia dla Ciebie kuriera i resztą się nie martwisz.
            3. Tak jak piszesz, problemem jest prawdopodobnie uszczelka, więc jej modyfikacja nie spowoduje, że rama zacznie wyglądać inaczej ;) Biorąc pod uwagę ilość reklamacji, to naprawienie błędu leży w największym interesie Canyona – to oni ponoszą wszystkie koszty, my tylko poświęcamy czas.
            4. Na mrozie jeszcze nie miałem okazji jeździć, bo śmigam na nim od kwietnia. Barel założył Monarcha XX ze względu na blokadę (chciał mieć możliwość zablokowania zawieszenia pozostając w geometrii DH). Wybór dampera w tej ramie nie ma żadnego związku z Shapeshifterem.

  25. Szkoda, że nie ma jakichś szerszych statystyk odnośnie padania SS – niektórzy mają już drugiego, inni trzeciego – ale co innego jedna awaria na 2 rowery, a co innego na 100 lub więcej. A dużo łatwiej jest znaleźć info, że SS się sypie niż, że wszystko jest z nim ok.

  26. Mój SS też padł po 3 miesiącach użytkowania :( Faktycznie problemem jest uszczelka. W moim kumpel który zajmuje się serwisem rowerowym wymienił ją, za drugim razem trafił w odpowiedni rozmiar i SS działa już od miesiąca bez zarzutu, nawet odnoszę wrażenie że tak dużo się nie wysuwał nawet jak był nowy. Spotkałem do tej pory jeszcze dwa Canyony, we wszystkich SS padł a podobno serwis milczy jak zaklęty w sprawie naprawy lub wymiany.

    1. To może trzeba się skontaktować z oddziałem w PL? Raczej nie naprawią, ale z samym kontaktem raczej nie ma problemu.
      Ostatnio przenosili się do nowej fabryki, a muszą się jeszcze wyrobić z zamówieniami – i tak już są opóźnienia, więc raczej nie ma co liczyć na szybką wymianę w najbliższym czasie.
      Na http://www.pinkbike.com/forum/listcomments/?threadid=168001&pagenum=3#commentid6042439 jest trochę aktualnego info.

  27. Jak wyglada na tym rowerze oprócz enduro jazda typowej trasy xc , takiej około 100 km. Oczywiście na innych oponach niż 2,3, oraz w trybie xc na przełączniku na kierownicy.

    1. Nie próbowałem ;) Ale trybu „XC” powinno się tu traktować dosłownie – w maratonie na giga bym na nim nie wystartował ;)

      Ale jeśli chodzi Ci o luźniejsze wycieczki, to powinno być dobrze – tak samo, jak na dowolnym rowerze trail/AM ze skokiem ~130 mm i leciutką nadwagą.

    2. Ja robiłem na strivie po 100 km po górach i w Kampinosie. Daje radę, ale wcześniej jeździłem na 20 kg Konie ;)

  28. Do you mised not having the lock ( 3 position low speed compresion as on the monarch rc3 ) on the rear shock. IS there any pedal bob?

    1. No, I don’t miss it at all. XC mode is effective enough (apart from geometry, SAG is reduced as well).

      Of course, if your name is „Barel” or you are very ambitious climber, you could probably use RC3 feature, but for regular all-round use, I think it would be useless.

  29. Czy w miedzy czasie, miałeś może możliwość jeżdżenia na Caprze? Ciekaw jestem jak wypada capra w porównaniu do striva. Czy w tym momencie brałbyś pod uwagę caprę?

    1. Niestety, nigdy na Caprze nie jeździłem… Ale brałbym pod uwagę – choć geometria dalej jest dla mnie niefortunna. Musiałbym wymienić Reverba 150 na 125, a i tak byłoby na styk (za długa podsiodłówka w stosunku do reacha).

  30. Witajcie Endurowcy,
    Właśnie, po pięciu miesiącach bezskutecznego oczekiwania, zrezygnowałem z zakupu Strive-a. Żeby mi tylko w terminie całą kasę oddali!

    Czytając Wasze wpisy o awaryjności SS, i ogólnie problemach z Canyon, nawet nie żałuję.

    Korzystając z wyprzedaży w Cannondale, zakupiłem Jekkyl-a 3, w cenie Strive-a AL 7.0 Race. Dożywotnia gwarancja na ramę, serwis na miejscu, w razie problemów z Dyad, każdy serwis Fox-a, naprawi/wymieni, bez takich perturbacji jak w Canyon-ie (w nawiązaniu do innego artykułu o kupowaniu prze internet czy w tradycyjnym w sklepie)

    Dzięki Wooykowi i naszej społeczności, możemy zajmować się swoją pasją, ucząc się na doświadczeniach innych, nie ponosząc zbędnych kosztów z tym związanych.

    I nie ma w tym żadnej wazeliny.
    Jeszcze raz dzięki Michał i Komentujący!!

    Dla szukających niedrogiego roweru do enduro, proponuję listę poszerzyć o jeszcze dwie pozycje:

    – słowacki Kellys Swag -http://portal.bikeworld.pl/artykul/testy_i_nowosci/testy_rowerow/12516/kellys_swag_50_enduro_w_dobrej_cenie

    – polski NS Snabb E – zbierający pochlebne opinie w prasie zagranicznej

    Dla mnie Canyon, jest spalony, okazuje się, że flagowy model Strive, potrzebuje jeszcze dopracowania, do tego obsługa klienta leży. To taki przebój, no może nie jednego, ale kilku sezonów (trzech?). Pozostanie w pamięci jako ciekawostka, ale raczej nie jako coś, na co chciałoby się wyrzucić pieniądze.

    PozdRower

  31. Mam strive 8.0 CF Race i shapeshifter siadł już po 4 miesiącach D:
    Nie chce odskoczyć na tryb XC :(

    1. Może masz zapowietrzony SS, zadzwoń do Canyon Polska, ostatnio jak rezygnowałem z zakupu, po długich perypetiach (wpisy wyżej) i wpisach na tym forum, jeden „specjalista” z ich biura powiedział mi, że: „jemu to zabiera 15 min. Poza tym, Strive to rower klasy wyścigowej, więc trzeba mieć też podobny serwis”, nie wiem czy mówił o umiejętnościach, czy o zasobności portfela.
      Gdy wcześniej dopytywałem o jakiś manual, by samemu serwisować SS (potrafię trochę pracować przy amoramch), powiedziano mi, że tylko serwis to może zrobić, ponieważ jest to bardziej skomplikowana konstrukcja.
      Niektórzy sami rozbierali SS i zamieniali uszczelki(wyczytałem gdzieś wyżej), lecz można utracić gwarancję :'(
      Mam nadzieję, że coś podpowiedział.
      PozdRower

  32. Drodzy koledzy endurowcy przestrzegam przed zakupem Canyona. Pod proźbą i gróźbą nie respektują warunków gwarancji,czekam na naprawę prawie trzy miesiące !!!!!!

    1. A ja pochwalę serwis Canyona. W poniedziałek napisałem do nich w sprawie padniętego Shapeshiftera. We wtorek przyjechał po niego kurier, dzisiaj dostałem go po serwisie, a w połowie marca mam dostać nową, poprawioną wersję. Razem z naprawionym Shapeshifterem dostałem nawet nową linkę :)

  33. To tylko pogratulować.
    Odkąd zrezygnowałem z zakupu, miesiąc już czekam na zwrot pieniędzy, a miało być dwa tygodnie.
    Oddałem sprawę prawnikom.
    Szkoda gadać.

  34. Czesc
    1)ja mam AL 6.0 (2015)
    koła DT E1900 są o milimetr szersze wewn. od tych sramowskich,
    ale chętnie bym tu widział obręcza WTB Frequency i25.
    2)Niestety SS od początku mi się zawiesił w pozycji DH.
    Przy rozbiórce okazało się, że przy dokręceniu wszystkich śrub z zalecanymi momentami całe ustrojstwo jest nie do ruszenia gołą ręką (bez ciśnienia w SS)
    więc ten siłowniczek ma do pokonania cholernie duże opory. Ostatecznie wymiana siłownika SS na nowy załatwiła sprawę, ale długo to trwało – na odpowiedzi na mejla strasznie długo czekałem. Najlepszy efekt dawało zapytanie o odpowiedź pod jakimś najświeższym postem na stronie Canyon Polska na FB.
    3)Dla mnie idealnym setem była by rama RACE ale z napędem dwutarczowym.
    Z drugiej strony to z tym rozmiarem w race jest ściema.
    M RACE to po prostu L regular (itd. -co widać na zdjęciu naklejki na twojej ramie) :( i na tej M Race czułem się jakbym wsiadł na kombajn (było to na demo day w Gdansku).
    Gdyby była tylko dłuższa, a nie wyższa, było by dla mnie OK

    1. Bartnik, dzięki za komentarz!

      1) DT E1900 mają wewnętrzną 25 mm – więc jednak o epokę więcej od Roam-ów (21 mm).

      2) Że Shapeshiftera nie da się ugiąć bez ciśnienia w rękach to się nie dziwię – tak samo jest chociażby z damperami.

      3) Ano, nie da się ukryć że Race to po prostu rama za duża o rozmiar ;) Może ta M-ka (S-ka Race) jednak by Ci podpasowała? Różnica w przekroku jest symboliczna, bo górna rura w każdym rozmiarze idzie tak samo (inny jest tylko „masz” sztycy). Pytanie tylko, czy udałoby się odpowiednio głęboko wsunąć sztycę.

  35. sam się zamotałem. Potrzebowałbym ramy o wysokości s- regular i długości L-regular/M-race . Mka regular mi w miarę podpasowała długością, choć przekrok został mi mizerny, a i pozycja dosyć wyprostowana. Wolałbym nieco dłuższą i niższą ramę

  36. sam siłownik ugiąć się da po wymontowaniu, ale jak był zamontowany i wszystko skręcone, to opór na tulejkach jest b.duży

    1. Mówisz o tej tulei – http://oort.grolsh.pl/img/ss.jpg – prawda?
      U mnie ona również potrzebuje bardzo dużej siły, żeby zmienić położenie i zastanawiałem się, czy tak powinno być.

      1. wszystkie razem, na dole jest chyba 12 Nm, na górze na łączniku wahacza też(taki imbus ‚ od boku’). Jak skręciłem wszystko tak ‚paluszkami’ to się dało ruszyć. Jak dałem momenty dedykowane – beton

  37. BTW w modelu 2016 kolor zgniło-zielono-niby_żółty który zastąpił czarno-pomarańczowy to dla mnie dramat, ale może komuś się podoba?
    Zmiana w AL 6.0 korby z race face na slx – nie wiem czy to postęp czy nie, za to przerzutki przeskoczyły o półkę wyżej w stosunku do 2015 (z deore na slx/xt). Ja i tak wszystko wymieniłem na SRAM :P (w 2015).
    Siodło – twarda decha, ale wygodne i wytrzymałe, jednak nos przydałby się bardziej miękki – parę razy na podjazdach po kamolach dostałem nim w kość łonową i nie było to delikatne doświadczenie.

    1. Jak wolicz czarno-pomarańczową ramę i napęd SRAM-a, to czemu nie wersja Race? :>

      1. bo dwutarcz :) chciałem – tak korba do zmiany dokup manetki. Napęd miałem z poprzedniego roweru, a siemano jest u mnie do kupienia z demontażu – nawet 100m nie przejachało

  38. Czy ktoś z posiadaczy Strive’a z napędem Srama nie doświadczył może stukania w napędzie? Z reguły przy ruszaniu i pierwszym ciśnięciu w pedał słychać (i czuć) delikatne stuknięcie – tak jakby coś się rozciągnęło w łańcuchu. Nie jest to jednak łańcuch (mam trzy), wykluczyłem też pedały.

    Może to połączenia między zębatkami kasety? A może coś w piaście (zapadki)?

    1. Problem rozwiązany ;) Pomogło zdjęcie korby, nasmarowanie i ponowne skręcenie. Stukanie ustało :)

  39. Świetnie wszystko opisane, jedyny minus, że mam większy problem z wyborem :)!
    Nowy, stały bywalec Twojego pomocnego i świetnie pisanego bloga, pozdrawiam!

    ps. to drugi ten sam komentarz, a to dlatego, że wcześniej, jakoś takoś mi się źle przewinęło i pomyliłem rubryczki :) lecę czytać, test długodystansowy!

  40. Dobry test!
    Napisałeś, że kierownica ma 780mm, ale wygląda raczej na 760mm szerokości.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz do tekstu Test: Canyon Strive Al 6.0 Race

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top