Whyte – dlaczego o tych rowerach będzie głośno?

Prezentacje, Sprzęt / 

3 dni cennego urlopu w środku tygodnia, żeby jeden dzień pojeździć na rowerze? Brzmi w najlepszym wypadku „w miarę spoko”, ale jeśli do równania dodasz słowa „Walia” i „Whyte”, to nagle na spędzenie w podróży trzykrotnie więcej czasu, niż na rowerze, nie trzeba mnie długo namawiać!

Tak właśnie wyglądała szybka akcja przeprowadzona w ramach współpracy z Whyte Polska. Tak – wyspiarski pogromca testów porównawczych w końcu doczekał się polskiego dystrybutora. Dlaczego to takie istotne? O tym właśnie ten artykuł.

Whyte testy rowerów

Marzenie sprzętowego geeka rozstawione w walijskim trail-centre Afan Forest.

Whyte rowery testowe

5 godzin jazdy i 50 km po czerwonych i niebieskich trailach Afan to za mało, żeby przetestować rower, ale w zupełności wystarczająco, żeby go zrozumieć.


Nagrody

Powiem Ci w sekrecie, że wiedzę rowerową, którą przekazuję tu na blogu, czerpię (poza własnym doświadczeniem) głównie z brytyjskich magazynów rowerowych. Zaglądając do nich, nie sposób nie znać Whyte’a. Te rowery zgarniają praktycznie wszystkie nagrody, tytuły i ordery uśmiechu, a w porównaniach stanowią punkt odniesienia dla innych (np. tutaj możesz przeczytać, jak na tle hardtaila Whyte’a wypada m.in. nasz rodzimy Eccentric).

Whyte 905 hardtail enduro

Próbowałem zebrać wszystkie tytuły, jakie zgarnęły fun-trailowe sztywniaki serii 901/905/909, ale mi się znudziło.

Przykłady z ostatnich miesięcy?

Można oczywiście podejrzewać, że swój swoje chwali i brytyjskie media promują lokalną markę. Whyte jednak jest zbyt małą firmą, żeby przekupić też kanadyjskiego Pinkbike’a, australijskiego Flowa czy… polskie 1Enduro ;)

Whyte G-160 Works główka ramy

Ciekawostka: twórcą marki jest Jon Whyte, konstruktor i designer, który doświadczenie zdobywał między innymi w lotnictwie i F1. Nic więc dziwnego, że jego rowery wykazują tendencje do dużych przeciążeń w zakrętach i częstego odrywania się od ziemi…

Ale czemu konkretnie Whyte zawdzięcza te wszystkie jęki zachwytu…?

Po pierwsze: geometria

Uprzedzam, że w tej części artykułu będę się jarał jak szlugi w ustach Marii Czubaszek i będzie zalatywać marketingową gadką. Ale sam wiesz, ile miejsca na blogu poświęcam nowoczesnej geometrii. A cyferki w tabelkach Whyte’a to ksero tego, co staram się promować.

Dziś każdy producent deklaruje, że jest long, low, slack. Tyle że prawdziwie długich, niskich i płaskich rowerów jest na rynku… kilka. Whyte w geometrię progresywną skacze na główkę, pływając w basenie zarezerwowanym do tej pory dla Mondrakera i Geometrona.

Whyte G-160 Works

Whyte G-160 to model enduro, o najbardziej odjechanej geometrii.

Przykładowe liczby znajdziesz na końcu tego artykułu. Na razie jedna: 455 mm. Tyle wynosi reach modelu enduro w rozmiarze… S. Dla porównania, rozmiarówka Speca Enduro kończy się na 443 mm w największym rozmiarze!

Modele z mniejszym skokiem nie są aż tak radykalne, ale i tak o ponad rozmiar wyprzedzają 90% konkurencji. Do tego mają jeden z najniższych suportów na rynku. Całość dopełniają oczywiście krótkie mostki (nawet 32 mm) i szerokie kierownice. Żeby rower był zwrotny i skoczny, bardzo długiemu przodowi towarzyszy bardzo krótki tył (420-425 mm).

Whyte zawieszenie Quad 4

Czterozawiasowe zawieszenie Quad 4 pozwala na maksymalne skrócenie chainstaya.

Niemniej ważne są kompaktowe rury podsiodłowe pozwalające na swobodne wybieranie rozmiaru według długości, a nie wysokości ramy. Więc jeśli Twój styl jazdy opisałbyś jako „agresja i rozpierdol”, bez problemu możesz wziąć ramę o rozmiar większą i przykleić na górnej rurze naklejkę „zachodzi przy skręcie”.

Whyte testy rowery Walia

Zgodnie z zaleceniami testowałem M-ki, mimo że G-160 w tym rozmiarze był dokładnie o 57 mm dłuższy od mojego poprzedniego roweru (przy identycznej długości rury podsiodłowej). / Fot. Maciej Pająk

Geometria progresywna – tylko dla wymiataczy?

Często mówi się, że długie i płaskie rowery pozwalają zaawansowanym riderom jeździć szybciej, ale początkującym brakuje siły i techniki, żeby je opanować. Kiedy przy wieczornym ale’u zapytałem o to Andy’ego Jeffriesa (na wizytówce „product director”), odpowiedział tak:

Widziałeś Joannę? Jeździła z nami cały dzień po technicznych szlakach, mimo że jest przyzwyczajona do jazdy na rowerze szosowym. Kiedy do nas zjechała, miała największy uśmiech, jaki dziś widziałem! To chyba najlepsza odpowiedź, prawda?

Cóż, widziałem Asię i faktycznie Andy zamknął mi tym usta. Dlatego Whyte wierzy w geometrię progresywną i stosuje ją we wszystkich modelach, od najtańszego hardtaila.

Początkujący nie znają się na geometrii. Nie wiedzą, jak kąt główki ramy wpływa na zachowanie roweru. Czują się pewnie, choć nie wiedzą dlaczego. Po prostu podjeżdżają do stromych, śliskich schodów i myślą sobie „hej, spróbuję to zjechać!”.

Whyte T-129 S

Żeby nie być gołosłownym – oto wspomniana uśmiechnięta Asia!

Brytyjskość

No tak, ale czemu po prostu nie kupić Mondrakera (o Geometronie nie wspominam, bo i tak nikogo na niego nie stać)? Cóż, znając opinie kilku użytkowników, chyba bardziej chciałbym żyć z rowerem zaprojektowanym pod kątem brytyjskich, niż hiszpańskich warunków…

Whyte mocowania Crud Catcher

Wiesz, do czego są śrubki na dolnej rurze?

Trasy w Polsce może nie są aż tak mokre i błotniste jak na Wyspach, ale biorąc pod uwagę narodowe cebulactwo i uczulenie na serwis, warto mieć ramę, w której nie trzeba wymieniać łożysk zawieszenia dwa razy dziennie. Whyte na swoje daje dożywotnią gwarancję (dla pierwszego właściciela).

Whyte link zawieszenia Quad 4

Wszystkie łożyska – poza tym, że są uszczelnione same w sobie – są schowane za zaślepkami dodatkowo izolującymi je od złowrogiego świata zewnętrznego (no dobra, może trochę popłynąłem…). Whyte twierdzi, że wyzioniesz ducha szybciej, niż one.

Do tego dochodzą inne ficzery, jak np. zintegrowany w ramie, uszczelniony zacisk sztycy czy mocowania błotnika na dolnej rurze (tak, właśnie do tego są te śrubki). Uszczelnione są też wejścia linek i pancerzy. Ich wewnętrzne prowadzenie ułatwia mycie. Podobnie jak dość proste kształty ramy, bez „kieszonek na błoto” à la Yeti.

Whyte uszczelniony zintegrowany zacisk sztycy

Zintegrowany, uszczelniony zacisk sztycy w modelach ze sztycą regulowaną. W tańszych znajdziesz zacisk z wieeelką wajchą zaprojektowaną z myślą o obsłudze zmarzniętymi i zmokniętymi palcami.

Whyte uszczelnione prowadzenie linek i pancerzy

Uszczelnione porty linek i pancerzy, wymyślone tak, że dociskają kable do wnętrza rur – dzięki czemu te nie telepią w czasie jazdy.

Whyte miejsce na oponę

Ograniczony prześwit na oblepioną błotem oponę? Bitch please…

No-nonsense

Typowo wyspiarskie jest też podejście do innych rozwiązań konstrukcyjnych. Tam gdzie trzeba, jest nowocześnie. Gdzie indziej – do bólu konserwatywnie.

Nowocześnie:

  • Boost – mimo, że żaden model nie toczy się na kołach „plus”, poszerzone piasty dominują w ofercie. Trochę ze względu na sztywność, ale bardziej dla możliwości, jakie otwierają designerowi w kwestii linii łańcucha oraz prześwitu i sztywności okolic suportu. Taki future-proofing na pewno nie zaszkodzi.
  • Szerokie obręcze – „plusów” może i nie ma, ale są sprawdzone opony założone na szerokie koła, również w „lżejszych” modelach.
  • SCR – czyli angielski skrót od „Zapomnij o Przedniej Przerzutce” (czy jakoś tak). Większość (ale nie wszystkie – patrz: konserwatywnie) modeli jest dostępnych tylko z napędem 1×11, co pozawala na rozstawienie głównych łożysk zawieszenia o 20% szerzej i niemal symetrycznie względem osi ramy (co widać na zdjęciach powyżej i poniżej).
  • Geometria – o MTB już pisałem, ale progresywne są tu nawet… przełajówki. Do tego stopnia, że nie można się na nich legalnie ścigać, bo nie mieszczą się w archaicznych przepisach UCI.

Konserwatywnie:

  • Koła „plus” – owszem, prototypy istnieją i pewnie za rok-dwa 27+ wejdzie do oferty, ale na razie, zdaniem inżynierów Whyte’a, producenci opon i obręczy muszą się ogarnąć i wypracować optymalny system. Ograniczeniem są też przeszkody, jakie „plusy” stawiają początkującym riderom (o tym napiszę w oddzielnym artykule).
  • Pressfit – jego zastosowanie pozwoliłoby jeszcze bardziej uporządkować okolice suportu, ale Whyte wycofał się z tego rozwiązania ze względu na wspomnianą już brytyjskość (odporność na najgorsze traktowanie to priorytet).
  • Przednia przerzutka – niby wyginęła, ale trailbike’a na kołach 29″ ciągle możesz kupić w wersji „długodystansowej”, z dwoma blatami. Podobnie jak hardtaila 901, kupowanego często przez „niedzielnych” riderów.
  • Rowery DH – przy boomie na carbonowe, progresywne zjazdówki wydawałoby się, że to dobre źródło kasy. Goście z Whyte’a twierdzą jednak, że możliwości rowerów enduro i zjazdowych tak bardzo się zbliżyły, że oddzielny rower nie ma większego sensu.

Whyte SCR

SCR, czyli prosty, symetryczny chainstay, optymalny z punktu widzenia sztywności i prześwitów w ciasnych okolicach głównego punktu obrotu.

Whyte SCR

Tak to wygląda od podwozia – zwróć uwagę na łożyska głównego punktu obrotu praktycznie „wiszące” nad miskami suportu. Z obu stron! A teraz porównaj, jak to wygląda w Twoim rowerze.

Whyte podkreśla, że rozwój ich rowerów podąża za rozwojem tras i stylu jazdy. Projektanci, technolodzy i inni pracownicy regularnie jeżdżą m.in. z przedstawicielami rowerowych mediów i zbierają feedback, obserwują jak ludzie składają swoje rowery i w kolejnych rocznikach oferują to wszystko w standardzie. Rozmiawiając (i jeżdżąc) z nimi miałem wrażenie, że diabeł marketing nie ma tu wiele do powiedzenia (albo jest wyjątkowo podstępny).

Whyte Andy Jeffries

Diabeł marketing (Andy Jeffries) opowiada i pokazuje, na czym polega SCR w praktyce…

Whyte T-130 C Andy Jeffries

…a naczelni trzech największych polskich czasopism rowerowych słuchają i oceniają.

Whyte Afan blue trail

Długo można opowiadać, ale ostatecznie i tak chodzi o to… / Fot. Maciej Pająk

Value-for-money

Podejście no-nonsense towarzyszy też pytaniu o to, ile to wszystko kosztuje. Ian Alexander, główny designer, widzi to tak:

Największą wartość ma to, czego nie możesz w rowerze wymienić, na czym będziesz jeździł przez kilka kolejnych sezonów i co najbardziej będzie wpływać na to, co czujesz na szlaku. O prawdziwej wartości nie decyduje założona kaseta czy przerzutka, a rama i jej geometria.

Cóż, jest to jedno (bardzo zgrabne marketingowo ;)) spojrzenie na temat, ale nie da się ukryć że zarobki mamy trochę inne od Brytyjczyków i ciągle raczej dość mocno interesuje nas, czym rower jest obwieszony. Pod tym względem zdecydowanie trzeba traktować Whyte’a jako markę premium (na szczęście na to zasługuje), z cenami nieco niższymi od głównego konkurenta – Mondrakera. Wciąż jednak daleko im do Gianta czy Canyona.

Whyte G-160 Works

Flagowy model enduro za skromne 23 999 zł.

Poniżej wybrałem 5 najsensowniejszych moim zdaniem modeli z oferty.


5 najciekawszych modeli

Whyte G-160 RS – 16 999 zł

Whyte G-160 RS

  • koła: 27,5″
  • skok: 160 mm
  • kąty: 66°/74,5°
  • długość górnej rury (M): 637 mm
  • reach (M): 479 mm
  • amortyzator: Rock Shox Pike RC
  • sztyca regulowana: Rock Shox Reverb
  • hamulce: SRAM Guide R
  • napęd: SRAM X1 (1×11)

Najtańszy (ekhem…) model enduro. G-160 to najnowsza (poprawiona w tym roku) rama w ofercie. Biorąc pod uwagę cenę, wyposażenie nie urywa dupy, ale jest tu wszystko co trzeba: Pike, Reverb, SRAM 1×11, czterotłoczkowe Guide’y i szerokie koła. No i oczywiście baza kół przekraczająca 1230 mm w największym rozmiarze! Jako że G-160 łączy w sobie funkcje racingowego roweru enduro i zjazdówki, geometria jest w nim najbardziej radykalna. Ten rower naprawdę zachęca do wychodzenia ze strefy komfortu i wynagradza agresywną jazdę.

Whyte T-130 S Yari – 13 999 zł

Whyte T-130 S Yari

  • koła: 27,5″
  • skok: 130 mm
  • kąty: 67°/73,5°
  • długość górnej rury (M): 611 mm
  • reach (M): 449 mm
  • amortyzator: Rock Shox Yari
  • sztyca regulowana: Rock Shox Reverb
  • hamulce: SRAM DB5
  • napęd: SRAM GX1 (1×11)

Mój ulubiony rower z oferty – trailbike, ale z geometrią i wyposażeniem lekkiej endurówki. W czasie testów jeździłem na najnowszej, carbonowej odmianie i prawdę mówiąc, po walijskich singlach jeździło mi się na nim lepiej niż na topowym G-160. Jest trochę bardziej bezpośredni i łatwiejszy do opanowania, a w dalszym ciągu wybacza dużo więcej, niż można by oczekiwać od 130 mm skoku. Wersja T-130 RS zgarnęła w tym roku tytuł „Trail Bike Of The Year” – planuję przetestować ją nieco dokładniej!

Whyte T-129 S – 13 199 zł

Whyte T-129 S

  • koła: 29″
  • skok: 120 mm
  • kąty: 67°/74°
  • długość górnej rury (M): 613 mm
  • reach (M): 455 mm
  • amortyzator: RockShox Reverlation RL
  • sztyca regulowana: Rock Shox Reverb
  • hamulce: SRAM DB5
  • napęd: SRAM GX1 (1×11)

Coś dla miłośników mieszaniny dużych kół i agresywnej geometrii. Jest też droższa wersja z ramą SCR (zoptymalizowaną z myślą o 1×11), ale celowo wybrałem tą, bo choć przyznaję to z niechęcią, w przypadku długodystansowego enduro-twentyninera przednia zmieniarka może mieć sens.

Whyte 901 – 7299 zł

Whyte 901

  • koła: 27,5″
  • skok: 130 mm
  • kąty: 66,5°/73°
  • długość górnej rury (M): 638 mm
  • reach (M): 447 mm
  • amortyzator: RockShox Sektor Gold
  • sztyca regulowana: brak
  • hamulce: SRAM DB3
  • napęd: SRAM GX (2×10)

Gdyby nie kategoryczna niechęć Brytyjczyków do wysyłania używanych rowerów za granicę, w zeszłym roku kupiłbym dziewięćsetjedynkę. O ile fulle Whyte’a mają swoje odpowiedniki chociażby w ofercie Mondrakera, to znaleźć sensownego konkurenta dla 901 graniczy z cudem. Po prostu najfajniejszy sztywny funbike na kołach 27,5″. Łap test.

Whyte Saxon Cross – 8 999 zł

Whyte Saxon Cross

  • koła: 28″
  • skok: 0 mm
  • kąty: 70°/73,5°
  • długość górnej rury (54 cm): 575 mm
  • reach (54 cm): 405 mm
  • amortyzator: brak
  • sztyca regulowana: brak
  • hamulce: SRAM Rival 1 (hydrauliczne)
  • napęd: SRAM Rival 1 (1×11)

Przełajówka na 1Enduro? WTF?! Cóż, na zakończenie walijskich testów wziąłem ten rower na krótką asfaltowo-szutrowo-singlową rundkę i stwierdziłem, że gdybym miał kupić trzeci rower, zamiast fatbike’a wolałbym to. Nigdy nie lubiłem „zbaraniałych” rowerów, ale hydrauliczne tarczówki to dla mnie game-changer. W końcu można na tym w miarę normalnie zjeżdżać. Do tego nowoczesna geometria (przez długą bazę kół niedopuszczona do ścigania przez UCI!) i napęd 1×11 SRAM-a (co ciekawe, z kasetą Shimano). Bardzo przyjemna zabawka do połykania szutrów dla osób rozpuszczonych przez MTB. Natychmiastowe przyspieszenie uzależnia!


Podsumowanie

Choć na pierwszy rzut oka Whyte to po prostu kolejna niszowa marka z dużym opóźnieniem wprowadzana na polski rynek, to ja osobiście wiążę z nią duże nadzieje. Zwłaszcza ze sporą flotą rowerów testowych, dzięki którym może więcej z Was przekona się do geometrii progresywnej, którą od roku uparcie magluję na blogu. Warto się przekonać, jak się jeździ na rowerze o jeden/dwa rozmiary „za dużym”, nawet biorąc pod uwagę ryzyko jakie za tym idzie. Bo po przejażdżce na „łajcie” raczej niechętnie będziesz wracał do swojej krótkiej ramy…

Whyte G-160 Works

Jeśli chodzi o same rowery, po więcej szczegółów wbijaj na www.whyte.plwww.facebook.com/whytebikespolska.


Póki co, zapraszam do artykułów, które mogą Cię zainteresować:

 

  1. Te uszczelnienie sztycy i łożysk to genialna sprawa

  2. Panie kolego, ostatnio siedzę sobie, przeglądam neta i myślę: „kolega Wooyek wali w prenta – od czasu 16 marca praktycznie żadnego poważniejszego wpisu:” a tu dziś niespodzianka :)

  3. Jak ktoś mi mówi że łożyska od zawiechy padną później niż ja wyzionę ducha to ma mnie. Swoją drogą ładny ten kolor pomarańczowy. Z kolei rozmiary są takie, że akurat mam 179 cm i mieszczę się idealnie pomiędzy :P nie lubiłem nigdy takich dylematów, stąd starałem się brać rowery w które wpasowuje się idealnie.

  4. Te prowadzebie przewodow pod suportem.. Hmm nie wiem,czy to dobrypomysl.

    1. Niewiele jest marek, które się na takie prowadzenie jeszcze nie przerzuciło – więc chyba dobry ;) Udało Ci się kiedyś uszkodzić przewód przez takie prowadzenie?

  5. W sumie mondrakera mozna kupic w Polsce taniej niże Whyte, poczekamy do jesieni zobaczymy czy jakies wyprzedaze sie odbędą :) Widzialem na targach te rowery na zywo prezentowaly sie swietnie ale np Soil tez super wygladał:P

    1. Nie ma większego sensu porównywać cen katalogowych z promocjami/wyprzedażami… Ja porównywałem oficjalne ceny przy zbliżonym wyposażeniu.

      1. Whyte 901 – 7299
        Vantage R – 6699

        Nie wdając sie za bardzo w dyskusje powiedziałbym, że ceny sa raczej porownywalne…

  6. Te rowery mają jedną zasadniczą wadę – nie są dostosowane do kół w rozmiarze 26″.

    1. „Zasadniczą wadą” bym tego nie nazwał – czemu chciałbyś wymienić 27,5 na 26″?

      1. pewnie mu dętek pod koła 26″ zostało ;)

  7. Lubię Cię, gościu, ale za prostackie uogólnienie w postaci „narodowego cebulactwa” masz u mnie mega krechę.

    1. Dlaczego? Sama prawda. Przykłady można by mnożyć w nieskończoność..

      1. Czyli przyznajesz, że jesteś „narodowym cebulakiem”?
        Nie?
        Ano dlatego.

        1. Dwóch facetów rozmawia na imprezie w tłumie ludzi:
          – wiesz, problem z kobietami polega na tym, że biorą wszystko do siebie.
          Na co odwraca się pewna dama i odpowiada do obu Panów
          – no przecież, ja nie!

  8. „ograniczającym ilość zębów”

    liczbę zębów, ilość to może być mleka (policzalne vs niepoliczalne)

    1. Chyba nie pod tym wpisem, co chciałeś…? Ale dzięki za uwagę.

  9. no i ciekawe ze Whyte GS-160 RS jest w Ukejowie tanszy o 1500-2000pln ….

  10. Dobry wpis, miałem okazję testować Scotta jakieś dwa tygodnie temu (Spark i Scale) i się zawiodłem. Whyte’a widziałem na targach ale podszedłem do nich nieufanie – nie mieli żadnej testówki i mało modeli mogli pokazać.

    Szkoda, że we wpisie nie napisałeś nic o fullu vs sztywniaku, bo teraz praktycznie każdy producent oferuje bardzo zbliżone technicznie fulle i sztywniaki (np. Scott Spark i Scale).

    Rafał

  11. na 905 Pan Michał jeździł, aaa? :)

    1. 901/905 jest w czołówce rzeczy do zrobienia w 2017! :) Jakiś rok temu nawet się czaiłem, żeby kupić używanego 901 – gdyby nie Brytyjczycy nie dopuszczający myśli o wysyłce…

Dodaj komentarz do tekstu Whyte – dlaczego o tych rowerach będzie głośno?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

1Enduro Bicycles [PRIMA APRILIS ;)]

Prezentacje, Sprzęt / 

Może się tego nie spodziewałeś, ale artykuły na blogu o geometrii, rozmiarze kół czy skoku, a ostatnio testy konkurencyjnych rowerów, były tylko przygotowaniem do długo planowanego kroku – stworzenia własnego opus magnum (nie mylić z lodami) i rozpoczęcia produkcji rowerów pod własną marką 1Enduro Bicycles™!

Ten wpis był tylko żartem Prima Aprilisowym – hej, nigdy nie założyłbym do roweru mostka regulowanego! ;)

1Enduro Bicycles

Pierwszym produktem 1Enduro Bicycles™ będzie najbardziej zaawansowany w historii ludzkości hardtail enduro/allmountain. Do kogo jest on skierowany? Nowy startup pozbawiony jest strachu księgowych przed złym przyjęciem przez konserwatywnych klientów (ponieważ za 100 zł miesięcznie opłacam osiedlową księgową, która ma to w dupie). 

Targetem 1Enduro Bicycles™ nie są mazowieccy górale, a progresywni riderzy bez klapek na oczach i z umysłami otwartymi na prawdziwie innowacyjne rozwiązania, które w dzisiejszych czasach są jedyną szansą na przebicie się w tłumie takich samych rowerów.

Przez ogół chwalona jest normalność i przeciętność, ale to pomysły nieszablonowe przynoszą rozwój.

Jakie to rozwiązania?

Materiał ramy: lekki szkielet ze stali Cr-Mo z zewnętrzną strukturą z carbonu

Zastosowanie stalowego szkieletu znacznie ułatwia proces laminacji włókna węglowego. Pozwala też na połączenie trwałości i elastyczności stali z lekką masą i sztywnością carbonu.

Carbon steel 1Enduro Bicycles

Umiejętna kombinacja tych dwóch materiałów pozwoliła na uzyskanie bardzo dużych właściwości tłumiących – według symulacji możliwe jest uzyskanie nawet 80 mm ugięcia, bez problemów jakie wiążą się z eksploatacją tylnego zawieszenia.

Dodatkowo, najbardziej narażone miejsca ramy będą chronione pancernymi osłonami z z recyklingowanych obudów Nokii 3310. Już nigdy nie uszkodzisz swojej ramy na beskidzkiej rąbance!

Rozmiar kół: idealne połączenie 27+ i 29 cali

Każdy rozmiar ma swoje unikalne cechy i zalety – czemu nie połączyć ich w jednym rowerze?

  • Przednie koło 27+ z oponą o szerokości 3.25″ zapewnia pewne prowadzenie i trakcję w zakrętach;
  • Tylne koło 29″ z lżejszą oponą 2.3″ dba o dynamiczne przyspieszanie i ułatwia składanie w zakrętach.
wheel size comparison

Mimo różnicy w rozmiarze koła i opony, średnica zewnętrzna obu kół jest identyczna.

Piasty będą wykonane w nowym standardzie Bioost+ (135×20 i 157×15 mm), który w sezonie 2017 będzie nowym krzykiem mody.

Geometria progresywna: dwa kroki do przodu

Producenci z roku na rok konserwatywnie i ostrożnie poprawiają swoją geometrię o kilka milimetrów, tylko po to, żeby zmusić nas do ciągłego zmieniania roweru na nowy model. W 1Enduro Bicycles™ już dziś dostajesz geometrię, na jaką wielkie koncerny odważą się dopiero za kilka lat:

  • kąt główki ramy: 60° (efektywny: 62°)
  • kąt rury podsiodłowej: 77° (efektywny: 79°)
  • reach: 455 mm
  • długość górnej rury: 625 mm
  • długość tylnego trójkąta: 410 mm
  • wysokość suportu: 290 mm

Ostateczne rozwiązanie problemu doboru rozmiaru

Okazuje się, że dostępne na rynku ramy różnią się między skrajnymi rozmiarami zaledwie o kilka centymetrów.

Taki sam zakres regulacji daje zastosowany w 1Enduro Bicycles™ kokpit własnej produkcji.

Rama będzie dostępna tylko w jednym rozmiarze, a bardzo krótka główka ramy w połączeniu z regulowanym mostkiem, pozwala na oddalenie/przybliżenie kierownicy od pedałów w zakresie umożliwiającym komfortowe użytkowanie przez osoby o wzroście od 160 do 190 cm. Optymalną pozycję do pedałowania zapewnia siodło własnego projektu, o ultraszerokim zakresie regulacji przód-tył.

0074950_genetic_juzzi_2_axis_adjustable_stem

Podobna filozofia personalizacji od lat sprawdza się w motocyklach offroadowych – dlaczego nie miałaby się sprawdzić w MTB?

Rura podsiodłowa nowej generacji

Rama będzie też miała bardzo krótką rurę podsiodłową o powiększonej średnicy wewnętrznej 34,9 mm. Oznacza to gotowość na nową generację sztyc regulowanych o skoku 200 mm, jaki w końcu stał się osiągalny właśnie dzięki zwiększeniu średnicy – a tym samym poprawieniu o 47% sztywności i bezawaryjności.

Produkcja w Polsce

Rama 1Enduro Bicycles będzie ręcznie produkowana w Katowicach. To idealne miejsce dla narodzin ramy zbudowanej ze stali i węgla, wszak Górny Śląsk jest krajowym potentatem w produkcji i obróbce tych materiałów.

 


Lokalna produkcja w połączeniu z innowacyjnymi rozwiązaniami oczywiście nie będzie tania. Cena końcowa na pewno będzie wyższa od rowerów aktualnie dostępnych w sprzedaży, co doskonale wpisuje się w politykę marketingową 1Enduro Bicycles: w końcu kto się przyzna, że wydał oszczędności swojego życia na kiepski rower?

Na szczęście do takich sytuacji na pewno nie dojdzie – niezależne i obiektywne testy prototypów (prowadzone przez poczytnego bloga enduro, który pragnął zachować anonimowość) mówią jednoznacznie: TO BĘDZIE SUKCES!

1enduro-bicycles-2


Czekaj więc z niecierpliwością na zbliżającą się wielkimi krokami kampanię na Polakpotrafi.pl z możliwością przedpremierowego zamówienia Twojego własnego, nowego roweru 1Enduro Bicycles™!

 

  1. Łyknąłem jak małpa kit :)))

    Nawet smutny chodzilem caly dzien… ze koniec niekomercyjnego bloga… ze czuje sie oszukany bo chodzilo tylko o zdobycie sympatii i uznania bikerow, a cel byl jednak zarobkowy…

    W kazdym razie ulzylo !!! Blog nadal bedzie „1numer” :)

    A ja glupi caly dzien sie zastanawialem jak ten mostek wytrzyma wieksze skoki… ;)

  2. Dobre, dobre, wczoraj dopiero przy opisie mostka zaświeciła mi się lampka. Pozdrawiam.

  3. A mnie rozyebała konstrukcja ramy… 80mm ugięcia!!! :)
    Też łyknąłem to info jak młoda kurtyzana, ale mi z koleii nie zagrały te koła 27,5″ w połączeniu z 29″.

    Good prank, bro!

  4. Ale rower z Nokii 3310 byłby niezniszczalny…

  5. Ja nie mogę się już doczekać nowego standardu piast: Bioost+ :)))))))))
    Rewelacja!!! Dzięki

  6. Pomijając ten mostek, który już skrzypi to byłby murowany hit!
    Tylko ta rama mająca 80mm ugięcia, „sztywniakiem” bym tego nie nazwał :P
    A przetopione Nokie to może na kaski albo ochraniacze…

Dodaj komentarz do tekstu 1Enduro Bicycles [PRIMA APRILIS ;)]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Pierwszy rok i pierwszy milion! [ANKIETA]

Blog / 

150319 – gdyby ten blog miał swój PESEL, zaczynałby się właśnie od tych cyferek. Prace nad nim trwały w tajemnicy od grudnia 2014, ale oficjalna premiera na forach internetowych i Facebooku miała miejsce właśnie 19 marca. Minął nam więc razem calusieńki rok! Człowiek po takim czasie zaczyna stawiać pierwsze kroki i wymawiać pierwsze słowa. Mam wrażenie, że na 1Enduro udało się osiągnąć sporo więcej! ;)

Oto krótkie podsumowanie minionego roku na 1Enduro.

Pierwszy milion!

Czasem pytacie: „czy z bloga można żyć?”. Cóż, zarobienie pierwszego miliona pewnie bardzo by w tym pomogło…

Niestety, nie o takim milionie mowa. Ale milion odsłon to też bardzo miły milion! Roczne statystyki wyglądają tak:

  • 53 879 – tylu czytelników i czytelniczek przewinęło się przez bloga
  • 174 664 – tyle razy zdecydowali się na odwiedziny
  • 1 047 337 – tyle razy rzucili okiem na jakiś artykuł
Rok 1Enduro - statystyki

Statystyki roczne – tygodniowo

Poza tym staram się rozwijać socjal (mam nadzieję, że nie przyciągnie on imigrantów). Na dzień dzisiejszy:

Na tego ostatniego coraz częściej wrzucam zdjęcia z blogowego „backstage’u”, których nie ma ani na blogu, ani na FB – więc gorąco zapraszam :)

A co z tym życiem z bloga?

Money_2

Po otrzymaniu ostatniego roweru do testu, musiałem poprosić o pomoc sąsiadów.

A tak serio i wprost, z bloga rowerowego niestety żyć się nie da. Na pewno nie po roku, ale chyba w ogóle… Nasza branża niestety jest malutka i biedniutka i o ile wyciągnięcie jakiegoś produktu do przetestowania jest jak najbardziej realne, to możliwość zarobienia pieniędzy pojawia się bardzo rzadko.

Ale nie po to jest ten wpis, żeby narzekać na pieniądze. Żyć z bloga się nie da, ale życie z blogiem jest dużo przyjemniejsze:

  • dla kogoś, kto żyje rowerami, możliwość poznania ludzi z branży i bycia bliżej wszystkich wydarzeń jest dużym bonusem.
  • dla kogoś, kto i tak każdy weekend stara się spędzać na rowerze, jest to okazja, żeby ograniczyć związane z tym koszty.
  • dla kogoś, kto jara się sprzętem, możliwość solidnego przetestowania kilku różnych rowerów w ciągu sezonu jest mega atrakcją.
  • dla kogoś, kto zawsze lubił robić zdjęcia rowerów i innego okołorowerowego sprzętu, okazji do wyżycia się nie brakuje.
  • dla kogoś, kto zawsze lubił godzinami pisać na forach internetowych, jest to w końcu szansa na zbudowanie czegoś własnego, co doceni szersze grono odbiorców i co nie zginie w bezwartościowym szumie.

A ja jestem właśnie takim „ktosiem”, którego to wszystko bardzo jara :) Tak samo teraz, jak przed rokiem!

Co dalej?

Tym razem nie powiem Ci, co dalej. Liczę na to, że to Ty mi powiesz! Z okazji rocznicy przygotowałem krótką ankietę, dzięki której możesz pomóc mi w lepszym ukierunkowaniu rozwoju bloga – tak, żeby czytało się go coraz lepiej.


Powiązane wpisy:

 

  1. Pesel nie zaczynałby się tak bo pesele nie są już nadawane zgodnie z datą urodzenia, widać ,że nie masz dzieci:)

    1. W sumie są tylko dodaje się 20 do miesiąca czyli tutaj byłoby 152319 ;]. Ale fakt widać że nie ma dzieci :).

  2. Ale zleciało. Powodzenia w dalszej pracy

  3. Powodzenia, tak trzymaj!

  4. Poszło!

    PS. Z tym Peselem to faktycznie wtopa ;) Co prawda początek pochodzi od daty urodzenia, ale jest trochę inaczej niż kiedy my byliśmy bahorami ;) Mój młody jest z 23.04.2011 i ma 112423…

  5. Powodzenia! A no i dzięki za kapsułki :P

  6. Gratulacje! Życzę konkurencji bo chyba tylko mamba coś tam pisze, a brak konkurencji to brak rozwoju. BTW. Kozak ankieta :)

  7. Ja chcę naklejki :D

    1. …ale w róźnych korolach

  8. 100 lat! !!!!

  9. i ja Cie wspieram i dziekuje.

  10. Blog jest kozacki! Naprawdę fajnie się go czyta:D

    100 LAT:D

  11. Sto lat!!! No dobra może trochę przesadziłem… :)) Dzięki za roczek, w którym miałem przyjemność czytać mega fajne artykuły.

  12. Jak byłem w podstawówce to było dla mnie nie możliwe, że można czytać dla przyjemności i na dodatek szukać informacji. Widzisz! Przełamujesz bariery!
    Mam pomysł na następne artykuły: lokalne miejscówki te miejskie i te utarte Beskid Śląski, Żywiecki , wertepy na Śląsku np dolomity kolo Bytomia itp.

Dodaj komentarz do tekstu Pierwszy rok i pierwszy milion! [ANKIETA]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top