Test: Local Outerwear – spodenki Freedom, jersey Glory

Sprzęt, Testy / 

Testowanie Locala jest bez sensu. Local Outerwear to marka, którą albo się kocha, albo wytyka palcami. Pragmatycy, ważący wszystkie zady i walety w odniesieniu do ceny/jakości, na pewno ubrań Locala nie kupią. Natomiast osoby wyznające filozofię tej marki – już dawno je kupiły. Prawdopodobnie więc, będzie to najgorszy test w historii.


Nie obrazisz się więc, jeśli zacznę od końca. Miejmy to z głowy. Jak prawdziwi polscy dżentelmeni, pogadajmy o pieniądzach. Bo jeśli mają one dla Ciebie kluczowe znaczenie, możesz sobie odpuścić dalszą lekturę. Dlaczego? Jersey: 329 zł. Spodenki: 579 zł. Ponad dziewięć paczek za komplecik… A ceny u polskiego dystrybutora i tak są dość przyjaźnie przetłumaczone z niemieckiego…

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Czy wydałbyś tyle na ciuchy narciarskie czy snowboardowe? Pewnie tak. Czy wydałbyś tyle na ciuchy rowerowe? Hmm… Powiesz, że fajny komplet można wyrwać o połowę taniej. Tyle że można też kupić fajny samochód za połowę ceny Porsche, a jednak te ostatnie sprzedają się w Polsce lepiej, niż np. Alfa Romeo (serio!).

Co więc takiego mają ubrania Local Outerwear, że kosztują (mniej więcej) tyle, co Porsche?

Local Outerwear

Ubrania dostałem do testu w ramach współpracy z Ridepoland.com – polskim dystrybutorem Locala.


Spodenki Local Outerwear Freedom

Local Outerwear spodenki Freedom

Pełny pakiet marketingowy znajdziesz na oficjalnej stronie, więc napiszę tylko o tym, co faktycznie na szlaku rzuciło mi się w… nogi:

  • sześć rozmiarów – to najmniej oczywista, a zarazem kluczowa cecha odróżniająca Locala od popularnych marek. Zazwyczaj mam problem z dopasowaniem gaci w rozmiarze S – przed jazdą muszę dociągnąć wszystkie rzepy, założyć pasek (jeśli się da) lub zjeść parę burgerów w Bike-Barze. Rozmar XS Locala siadł idealnie bez żadnych kombinacji (choć na wypadek nagłego rozwolnienia – rzepy ściągające i szlufki paska też są). Tylko tych burgerów żal…
    Local Outerwear spodenki Freedom rzepy pasek
  • wodoodporna powłoka – biorąc pod uwagę, że w tym sezonie jeździłem w deszczu więcej, niż w całym swoim dotychczasowym życiu, miałem okazję przetestować tą cechę dużo dokładniej, niż bym chciał… Producent opisuje je jako wodoodporne. W praktyce, tyłek dalej prędzej czy później się odmoczy, ale przelotnych opadów czy wody zalegającej na szlaku nawet nie zauważy.
    Local Outerwear spodenki Freedom
  • mocny materiał – trzeba przyznać, że spodenki są dość pancerne. Lepiej żeby były, przy tej cenie… Po kilku mocno błotnych dniach w górach, materiał na tyłku niestety minimalnie się odbarwił od tarcia, ale poza tym, po kilkunastu praniach nie ma na nich śladów zużycia.
    Local Outerwear spodenki Freedom
  • zamki wentylacyjne – ze względu na tą pancerność, dobrze że w cieplejsze dni można poczuć wiatr we włosach, dzięki sporego rozmiaru wywietrznikom na wewnętrznej stronie ud.
    Local Outerwear spodenki Freedom wywietrznik
  • magnetyczne kieszenie – brzmi Sci-Fi, ale chodzi o to, że „klapy” kieszeni trzyma magnes – więc można błyskawicznie sięgnąć po smartfona, jednocześnie nie bojąc się o to, czy po sekcji hopek, będzie po co sięgać.
    Local Outerwear spodenki Freedom kieszeń
  • brak pampersa – tak, w cenie 579 zł nie udało się upchnąć wewnętrznych spodenek z wkładką. Producenta należy pochwalić… za fantazję. I odwagę. Ale głowa do góry – pampers może być Twój za jedyne 199 zł ekstra.
    Local Outerwear spodenki Freedom

Jersey Local Outerwear Glory

O ile w przypadku spodenek można łatwo wymóżdżyć kilka bajerów nadających się do wykropkowania w teście, to z jerseyem jest problem. Ostatecznie jest to po prostu koszulka z długim rękawem, która ma:

  1. Ładnie się układać.
  2. Oddychać i szybko schnąć.
  3. Nie ulegać zbyt szybkiemu rozkładowi.
Local Outerwear jersey Glory

Cena ceną, ale muszę przyznać, że to najlepiej skrojony jersey, jakiego miałem.

O ile ze spełnieniem pierwszych dwóch punktów nie ma żadnego problemu (koszulki Locala też są dostępne w rozmiarach od XS do XXL), to w kwestii odporności na zniszczenia muszę odnotować, że zaciągnięcie materiału jest tu tak samo prawdopodobne, jak u konkurencji. Ale ja mam klątwę – w każdej koszulce mam *jedno* zaciągnięcie. Tak, jakbym musiał każdą ochrzcić – potem są niezniszczalne. Więc Local też oberwał.

Local Outerwear jersey Glory

Local Outerwear jersey Glory logo

Local Outerwear jersey Glory logo


Podsumowanie

Szorty nie mają więc własnego Wi-Fi, a jersey nie przyniesie Ci piwa. Są perfekcyjnie skrojone i super porządnie wykonane, ale nie znaczy to, że nie uda Ci się ich zajechać w przeciągu paru intensywnych sezonów. Sprzedając wszystkie przywieszone do nich metki w skupie makulatury, możesz odzyskać sporo pieniędzy przeznaczonych na zakup, ale pod względem liczby ficzerów i tak daleko Localowi chociażby do mainstreamowej Endury.

Local Outerwear

Local Outerwear

Local Outerwear

Ale nie o ficzery i mainstream tu chodzi. Porównywanie tych marek przypomina porównywanie… iPhone’a do telefonów z Androidem. Te drugie są tańsze i mają wszystkie technologiczne nowinki, ale jeśli chcesz stylowy, cieszący oko i „po niemiecku” dopracowany produkt, który po prostu dobrze robi to, co ma robić – i tak w końcu skończysz z „jabłkiem” w kieszeni. Prawdopodobnie w kieszeni z kolorowym logo Local Outerwear.

Local Outerwear spodenki Freedom logo haft


Spodenki Local Outerwear Freedom 2016

Jersey Local Outerwear Glory 2016


Zobacz też:

 

  1. Spodenki super pancerne, na 4 panecernyvh sie wychowale wiec kocham niemieckie :). Brak pampy:(

  2. Karolina Kwiatkowska

    Z przykrością informuję, że do mnie do domu, w zimie, nie da się wjechać kultowym, dopracowanym, jedynym w swoim rodzaju, Porsche 911, na ten przykład :-)

  3. A ja jestem zadowolony z Endury… spodenki za 300 zł z wentylacją i wieloma kieszonkami… A iPhona nigdy nie kupię! ;)

  4. Cenowo to Local nie jest jeszcze kosmiczny. Krótkie spodenki od IONa w polskiej dystrybucji cenę mają zawieszona w stratosferze niemalże.

  5. Cena kompletu zaniżona, o ile spodenki można mieć jedne, to jerseyów trzeba mieć kilka sztuk ;-) Cena jak cena, za dobre i trwałe rzeczy warto dać więcej. Chociaż spodenki na oko jakoś mega nie odbiegają funkcjonalnie od endury na ten przykład.

  6. „magnetyczne kieszenie – brzmi Sci-Fi” – kurcze to moje Foxy też takie zaawansowane :) Musiałem niezłą wyprz trafić, bo dałem 130zł razem z wewnętrznymi!

  7. a gdzie jest tabelka z rozmiarówką? :)

  8. Panie Michale, nie wiem od kiedy jest promocja na ridepoland ale ciuchy można kupić taniej :)

  9. „…który po prostu dobrze robi to, co ma robić – i tak w końcu skończysz z „jabłkiem” w kieszeni” – tu pojechałeś :D chyba, że chodziło Ci o tzw. snobizm :D

Dodaj komentarz do tekstu Test: Local Outerwear – spodenki Freedom, jersey Glory

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Najlepsze rowerowe porady [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Konkurs, Skill / 

Zaszaleliście! Pod wpisem konkursowym pojawiło się ponad 150 komentarzy! Niektóre poważne, niektóre trochę mniej, ale wszystkie bardzo dużo mówiące o tym, jakie rady najbardziej pomogły Wam na szlaku. Liczyłem na to, że wybór zwycięzców będzie łatwiejszy, dlatego ogłoszenie wyników trochę się przeciągnęło. Ale oto jest!


Udział w szkoleniu podstawowym wygrywają:

„Kropa”:

Konieczność ustalenia prawidłowego środka ciężkości podczas jazdy: „Błędem, który popełnia wielu ludzi, jest przesunięcie środka ciężkości całkowicie na tył roweru podczas jazdy na wprost. Musisz pamiętać o dociążaniu przedniego koła. Jeżdżąc enduro, nie znasz trasy i jesteś w ciągłym oczekiwaniu na to, co będzie przed Tobą, więc aby mieć maksymalną kontrolę nad kierunkiem jazdy i hamowaniem, środek ciężkości musi być położony prawidłowo. Ugnij ręce w łokciach, co ułatwi ustawienie linii ramion w prawidłowej pozycji i dociąży przód roweru, pięty trzymaj nisko, a kolana lekko ugnij – nie tylko rower amortyzuje jazdę, ale również robi to Twoje ciało.

…oraz „c2u”:

Rzecz nie w tym, z jaką prędkością wchodzisz w zakręt, ale z jaką z niego wychodzisz.

Udział w szkoleniu średnio-zaawansowanym wygrywa:

Łukasz Gorzym:

Nogi i ręce to najlepszy amortyzator. Wyluzuj. Korzystaj z nich. Luźno na nogach.

 

W imieniu swoim i ekipy Enduro Trails – gratuluję!


Mam nadzieję, że cenną nagrodą dla Was wszystkich będzie podsumowanie wszystkich wartościowych porad, jakie wymieniliście w swoich zgłoszeniach. Miłej lektury i powodzenia na szlaku!


O głowie

  1. Głowa rządzi całym ciałem, każdy manewr zaczyna się w głowie, całe ciało podąża za głową.
  2. Musisz się wyzbyć strachu.
  3. Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania.
  4. Wyłącz myślenie o niebezpieczeństwach, dając działać zebranemu doświadczeniu i Twemu przewspaniałemu rowerowi!
  5. Jeżeli się zastanawiasz, czy dasz radę coś zjechać/skoczyć, najlepszym testem jest, czy możesz sobie wyobrazić jak to robisz w tym konkretnym momencie (bez kraksy – przy. red.).
  6. Zanim polecisz tego dropa, stań na nim, zamknij oczy i wyobraź to sobie krok po kroku, jak najeżdżasz, wybijasz się i gładko lądujesz. Jeżeli tego sobie nie potrafisz wyobrazić, złaź z stamtąd! Kluczem do jazdy na rowerze jest wyobraźnia.
  7. Najważniejsze, to nie panikować.
  8. Zawsze jeździj z głową.
  9. Kask wkładasz na głowę, nie zamiast!
  10. Po prostu musisz zajebiście chcieć to zrobić.
  11. Never give up!!!
  12. Przestań się mazać.
  13. Za dużo filozofujesz, to nie forum o enduro tylko góry. Ciśnij! Wytłumaczę Ci na dole.

O jeżdżeniu

  1. Nie pi****ol, jedź.
  2. Żeby jeździć, to trzeba jeździć.
  3. Trenuj, trenuj!
  4. Nieważne czy będziesz jeździł dobrze czy Źle! Obyś tylko jeździł dobrze!
  5. Dużo jeździć. Reszta przyjdzie sama.

O pozycji

  1. Pozycja, pozycja i raz jeszcze pozycja. Pozycja determinuje wszystko.
  2. Ciężkie nogi, lekkie ręce, otwarta głowa.
  3. Kolana szeroko, rower ma gonić pod tobą.
  4. Nogi i ręce to najlepszy amortyzator. Wyluzuj. Korzystaj z nich. Luźno na nogach.
  5. „Luźna dupa”, co ma skrótowo obrazować aktywną pracę ciałem podczas jazdy w terenie, balans przód/tył i na boki, a wszystko to przy jak najbardziej luźnym organizmie.
  6. Daj jechać rowerowi, ręce luźno, a stopy na pedałach równoważą temat.
  7. Dupa niżej, pięty w dół, szeroko ręce.
  8. Nie wypinaj dupy. Ciało centralnie nad rowerem.
  9. Masz być luźny kur…, a rower ma pod tobą kur… Tańczyć!
  10. Nie trzymaj kurczowo kierownicy, rozluźnij przedramiona.
  11. Tyłek za siodło na stromych zjazdach.
  12. Wbijanie pięt w ziemię.
  13. CHICKENHEAD zamiast CHICKENLINE.
  14. Pięty nisko – lepsze przeniesienia środka ciężkości na zjazdach.
  15. Rozluźnij się.
  16. Oddychaj, oddychaj jak jedziesz, cały czas oddychaj i luźno.
  17. Ręce na kierownicy, nogi na pedałach i jakoś to będzie.

O patrzeniu

  1. Patrzeć do przodu, a nie przed koło.
  2. Patrz tam, gdzie chcesz jechać.
  3. Otwórz oczy, jak lecisz.
  4. Patrz do przodu jakieś 10 m przed siebie, nie na przednie koło! Ponieważ nie zauważysz drzewa które jest schowane za długim zakrętem i większości przeszkód na ziemi!
  5. Patrz gdzie jedziesz, bo jedziesz tam, gdzie patrzysz.
  6. Dojedziesz tam na czym się skoncentrujesz. Jeśli koncentrujesz się na ziemi po nogami, to najlepszy sposób na glebę.
  7. Pedał lekko w górę, stopa na niego, patrzysz na wprost, nie pod koło i… dajesz!

O zakrętach

  1. Synek! Ale nie kręć tak tą kierownicą tylko pedałuj i jedź!
  2. Zwalniaj przed zakrętem, nie w trakcie skręcania.
  3. Ciężar ciała na zewnętrznym pedale przy ostrym zakręcie.
  4. W czasie skręcania (w płaskich zakrętach) dognij do ramy przeciwną nogę do kierunku skrętu (tą, która jest na dole).
  5. W zakrętach trzymaj tą nogę z przodu, w którą stronę skręcasz.
  6. Kręć tymi biodrami, dziewczyno! (w zakręcie).
  7. Rozpędzaj się powoli i nie ścinaj band.
  8. Rzecz nie w tym, z jaką prędkością wchodzisz w zakręt, ale z jaką z niego wychodzisz.
  9. Nie pedałuj przed braniem zakrętu.
  10. Zakręt pokonujemy całym ciałem, pochylając się, balansując a nie tylko skręcając kierownicą.
  11. Na winklach z bandami łokcie szeroko i wysoko, w czasie skrętu kładź rower do środka przez prostowanie łokcia reki wewnętrznej, a tułów zostaw naturalnie.

O szybkości i hamowaniu

  1. PUŚĆ TE HEBLE!!!
  2. Nie hamuj! Z hamowania są same problemy!
  3. Jak jedziesz szybciej, to mniej telepie.
  4. Najpierw ostro hamuj, potem tocz się dalej i dociążaj.
  5. Nie wolno za wolno.
  6. Szybciej znaczy bezpieczniej!
  7. Pociągaj za dźwignie hamulca tylko palcami wskazującymi, aby mieć lepszą kontrolę nad rowerem podczas hamowania.
  8. Hamuj przed sekcją techniczną (tam, gdzie jest najlepsza przyczepność), nigdy na sekcji technicznej.
  9. To, że jedziesz szybko, to jeszcze nie znaczy, że musisz hamować.
  10. Kto hamuje, ten nie jedzie.

O podjeżdżaniu

  1. Nie zapadaj się w czasie stromych podjazdów. Chodzi o ucisk na przeponę.
  2. Jak się toczy to się wtoczy – czyli nigdy nie przestawaj pedałować na podjeździe.
  3. „Siodełko w tyłek”…. czyli przesunięcie masy ciała (tyłka) na przod siodelka na ostrych podjazdach.
  4. Monitoruj puls i poza 80% HR Max staraj się jak najmniej jeździć, przecież chcesz jeździć jak najdłużej.

O skakaniu

  1. Luz w gaciach, to luz na hopach.
  2. Patrz, czy masz gdzie wylądować.
  3. Przy nauce skakania, buny hopa a nawet dropa, podstawowy błąd to ciągniecie kierownicy (odciążanie) zamiast pchania (dociążania).

O glebieniu

  1. Dzień bez gleby, to dzień stracony.
  2. Musisz się wypi****lić żeby wiedzieć kiedy jest ten moment, że się wypi****lasz.
  3. Nie wywraca się ten, co nie jeździ.
  4. Nigdy nie jeździj „ostatnich razy”!
  5. Jak sie nie wywrócisz, to sie nie nauczysz.

O sprzęcie

  1. Jeśli chodzi o zjazdy – sztyca niżej!
  2. W terenie sztyca w dół.
  3. Chcesz mieć skilla lepszego, upuść powietrza z opon kolego!
  4. Jeździsz w SPD i coś nie idzie? Jesteś wolniejszy, to wróć do platform.

O tym, co ważne

  1. Nie ważne na czym jeździsz, ważne jak to robisz.
  2. Przestań wydawać kasę na kolejne ulepszenia, zacznij na tym rowerze w końcu jeździć!
  3. Najważniejsze w enduro to się dobrze przespacerować z rowerem.
  4. Najważniejszy jest fun, w końcu o to chodzi w enduro.
  5. Szybciej, taniej i więcej zrzucisz z siebie niż z roweru.
  6. Jedziesz Ty a nie rower.
  7. Nie ważne jaka różdżka, ważne jaki czarodziej.
  8. Prawdziwa siła żadnej techniki się nie boi.
  9. Prawdziwego mężczyznę zrobi z ciebie Pump.
  10. Nie sprzęt lecz technika zrobi z ciebie zawodnika.

Masz coś do dodania? :)


Spodobały Ci się porady? Sprawdź też podobne artykuły:

Polecam też zapisać się do NEWSLETTERA, żeby nie przegapić kolejnych!

 

  1. Jak wszystko masz pod kontrolą,
    Znaczy, że jedziesz za wolno.

    1. “If everything seems under control, you’re not going fast enough.”
      ― Mario Andretti

  2. masa, siła, rzeźba ….. a kurde to nie ta tematyka :P

  3. „Proste są dla szybkich samochodów, zakręty są dla kierowców” – Colina Mcrae.
    Można przenieść do świata rowerów ;)

  4. Dobre rady są piękne, bo są piękne i dobre, i wiem, że mam puścić heble, ale normalnie krata piwa dla tego, kto mi da dobrą radę o tym JAK mam puścić te heble. Bo nie potrafię.

    1. Ja też nie ;) Ale jest parę dobrych porad, zwłaszcza:
      – hamuj przed zakrętem, nie na zakręcie – lepiej wejść w zakręt dużo za wolno i pokonać go swobodnie
      – hamuj przed najtrudniejszymi sekcjami, nie na nich (czyli to samo – lepiej zwolnić przed dywanem korzeni czy rockgardenem, niż na nim)

  5. Nikt nie wspomniał o puszce piwa ktora powinna znaleźć się w plecaku. Bez tego cel jazdy jest jakby mniej ważny.

    1. Co to za cel, jak jest cały czas pod ręką? Lepiej wypić w schronisku :)

Dodaj komentarz do tekstu Najlepsze rowerowe porady [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Enduro Trails Bielsko Biała #2 2016

Hajlajtsy, Zawody / 

Po ukończeniu drugich w tym sezonie zawodów Enduro Trails w Bielsku-Białej, miałem mieszane uczucia: jak wtedy, kiedy teściowa spada w przepaść Twoim samochodem. Z jednej strony – spędziłem dzień z super ludźmi, przy pięknej pogodzie i złapałem mega flow na ostatnim odcinku specjalnym. Z drugiej strony – droga do niego to był raczej anty-flow i pasmo drobnych (i nieco grubszych) wpadek, które pod koniec dnia pozostawiły duży niedosyt.


Co na to zawodnicy?

Żeby upewnić się, że to nie tylko ból dupy rozpuszczonego blogera-amatora (bo muszę się zwierzyć, że trochę obtarłem prawy pośladek na OS3…), poprosiłem o opinię czołowych i rozpoznawalnych zawodników i zawodniczek. Spróbowałem wyciągnąć od nich po jednej pozytywnej i jednej negatywnej rzeczy, jaką zapamiętali z sobotnich zawodów Enduro Trails.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

Na wezwanie odpowiedziała między innymi ścisła czołówka: Ela Figura, Roman Kwaśny, Remik Ciok, Staszek Rusnak i wielu doświadczonych zawodników z górnej połowy stawki.

Dziękuję! Ich wypowiedzi (wymieszane i anonimowe, żeby uniknąć personalnych spięć), znajdziecie poniżej.


Pozytywy

  • Najlepsze trasy w Polsce. Dobrze przygotowane.
  • Trasy oprócz dobrej techniki zjazdu wymagały także niezłej kondycji/wytrzymałości fizycznej.
  • Wszystkie trasy, oprócz OS1. Odcinki dość ciężkie, które moim zdaniem są super opcją.
  • Świetne trasy, z lekkim niedosytem w postaci brakującego zupełnie nowego singla.
  • Pogoda i ilość startujących zawodników.
  • Super pogoda, wszyscy ukończyli cali zawody.
  • Że dziewczyny jadą razem całą bandą i jest wesoło :)
  • Fajne położenie zawodów w dużym mieście.
  • Bike-Bar z czeskim piwem i pysznymi hamburgerami.
  • Zawodnicy – luz między zawodnikami z roku na rok coraz większy i widać mniej spiny.
  • Mega pozytywna brać enduro z Bielska i okolic.
  • Prolog – co zmierza w bardzo dobrym kierunku, bo nawiązuje to do zawodów zagranicznych.
  • Ciekawe OS-y, szczególnie OS1 i OS2, ogólnie niezłe oznaczenie tras i dobry klimat towarzyski czynią ET zawodami co najmniej na 4 z plusem ;)

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

Negatywy

  • Prolog w dzień objazdów – zamiast odpocząć wieczorem, trzeba jeszcze to ogarniać. Lepszą opcją byłaby lista na podstawie poprzednich wyścigów.
  • Prolog, bo nic nie wniósł, a zawodnicy na trasie i tak się wyprzedzać musieli, bo wszystko było wymieszane. A w dodatku, niektórzy prolog jechali po ciemku.
  • Prolog, który w moim pojęciu nie pomógł w rozstawieniu zawodników i nie obyło się bez wyprzedzania.
  • Bufet po OS2 – trochę mało do wyboru, za mało jak na wysokość wpisowego.
  • Za wpisowe brak jakichkolwiek gadżetów, jak choćby koszulka.
  • Pomimo świetnych tras, nie przygotowano na zawody nic nowego – wszystkie OS-y z poprzednich zawodów, które miejscowi mają objeżdżone po milion razy.
  • Na mecie OS3 brakowało tylko zaostrzonych pali, żebyś po wpadnięciu do rowu i wbiciu się w murek, długo się nie męczył.
  • Każdy miał obowiązek mieć kask na głowie, ale nikt tego nie pilnował, zero konsekwencji.
  • Zamieszanie związane ze startem do OS-ów.
  • Obsuwy czasowe, które generowały duże kolejki, czekanie i rozsypkę godzin startów.
  • Wprowadzanie nerwowej atmosfery przez obsługę pomiaru czasu.
  • Czas oczekiwania 1:30 h na start do OS4, to gruba przesada.
  • Brak podium zepsuło całą atmosferę rozdania nagród.
  • Totalna zlewka z podium. Choćby z palet zrobili jakoś, to by wyglądało, a nie na betonie.
  • Podejście organizatorów do całości zawodów. Wydaje mi się, że zawody są organizowane na siłę, z dużą chęcią zysku.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016


A co ja na to?

Opinie tych prawdziwych enduro-influencerów są dla mnie kluczowe, ale jeśli wchodzisz na 1Enduro, to pewnie jesteś ciekaw też mojego zdania.

TL;DR: nie odbiega ono zbytnio od zdania prosów (czy to znaczy, że też jestem prosem? Hm…).

1. Prolog

Na początku się jarałem, bo z niecierpliwością czekam, aż ktoś szarpnie się na organizację zawodów dwudniowych. Wprowadzenie piątkowego prologu jest tego namiastką, ale niestety… niczym więcej.

Ideą tego mini-oesu było ułożenie listy startowej tak, żeby zminimalizować wyprzedzanie. Biorąc jednak pod uwagę, że nikt do piątkowego ścigania szczególnie się nie przykładał, a jedna trzecia startujących w ogóle nie miała możliwości w nim uczestniczyć – nie do końca udało się to osiągnąć.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

Kontrowersyjna była też odwrócona kolejność startu: czyli najszybsi w prologu, jadą w zawodach na końcu. Tak samo jest chociażby w Enduro World Series czy w downhillu i miałoby to sens, gdyby nie to, że… czołówka wcale ostatnia nie jechała, bo za nią startowali jeszcze wszyscy zawodnicy, którzy odpuścili prolog. Więc najlepsi nie jechali ani na początku, ani na końcu.

Chyba jednak ustawienie kolejności startu według klasyfikacji Polish Enduro Series wydaje się lepszym pomysłem.

2. Wpisowe

Start w zawodach tani nie był: w zależności od terminu wpłaty, 100-180 zł. Trudno się więc dziwić, że oczekiwania zawodników też były wysokie. Ujmując to delikatnie: wyższe, niż 1 banan i 1 izotonik na bufecie (tak, nie było nawet wody).

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

Sporo podśmiechujków wzbudził też pakiet startowy, składający się ze smyczy, dwóch naklejek i dwóch kuponów rabatowych. Niektórym się poszczęściło i dostali też jednego zipa – za krótkiego, żeby przypiąć nim numerek do kierownicy ;) Dobrą stroną było to, że cały pakiet startowy można było bez problemu zabrać ze sobą na trasę, bez zbytniego obciążania plecaka. Sarkazm niezamierzony.

3. Organizacja

No dobra, a co jeśli jesteś wywrotowcem i nie przyjeżdżasz na zawody, żeby nażreć się wafelków i zgarnąć worek fantów? Tylko na przykład, bo ja wiem, ścigać się na rowerze? Pod tym względem było przyzwoicie: dzięki gigantycznej kolejce na prologu, w dniu zawodów czekania na start byłoby niewiele.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

„Byłoby”, gdyby nie OS4, który z powodu jakiejś głupiej wpadki firmy ogarniającej pomiar czasu, opóźnił się prawie o 1,5 godziny (!).

Jeszcze bardziej zmartwiło mnie to, że w tym czasie zawodnicy nie dostali żadnej informacji od organizatora – odniosłem wrażenie, że przebieg zawodów był w całości oddany w ręce ekipy Sport-Timing.pl. Komu powinno najbardziej zależeć na doglądaniu zadowolenia klienta i aktywnym dbaniu o pozytywne doświadczenia z imprezy…?

Podpowiedzią do ostatniego pytania niech będzie szybkość publikowania wyników: te z prologu ujrzały światło dzienne nocne, kiedy większość zawodników już spała – nie wiedząc tym samym, o której stawić się na starcie. Z wynikami zawodów właściwych było jeszcze gorzej: pojawiły się on-line dopiero po północy.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

4. Trasy

Po poprzednich zawodach Enduro Trails też miałem trochę zastrzeżeń do strony organizacyjnej, ale rewelacyjne trasy wynagrodziły wszystkie wtopy. Podobnie było tym razem: bielskie odcinki to absolutny top polskich tras enduro. Łączą w sobie bardzo dużą dawkę flow z urozmaiconymi elementami technicznymi. Były więc hopki, dropy, ścianki, kamienie, korzenie, trawersy, strome zakręty, szybkie przeloty i uphillowe sprinty. Było wszystko.

endurotrails-2016-2

Źródło: Endurotrails.pl

Odcinki były bardzo dobrze przygotowane i oczywiście wzorowo oznakowane, również na dojazdówkach trudno byłoby się zgubić, zwłaszcza że organizator uwzględnił je w udostępnionym śladzie GPS. Można było chillowo ruszać na trasę nie przejmując się zbytnio nawigacją.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016

Duży plus należy się też za umieszczenie wszystkich OS-ów blisko siebie. Tym razem nie trzeba było błądzić po mieście, żeby przedostać się z Koziej Góry w okolice Wilkowic. Całe zawody były dzięki temu bardzo spójne i kompaktowe.


Podsumowanie

Jeśli chodzi o samą jazdę, wrześniowe zawody Enduro Trails były bardzo udane: trudno o lepszą arenę zmagań od tras na zboczach Koziej Góry i Szyndzielni.

Tylko czy to wystarczy, żeby skłonić riderów do rozbicia skarbonki i wystartowania w zawodach? W końcu wszystkie OS-y (z wyjątkiem kilku drobnych modyfikacji) to stare, dobrze znane single, a osoby chcące pościgać się na nich z kumplami, zawsze mogą sobie włączyć Stravę.

Dlatego też byłem ciekaw opinii czołowych zawodników, dla których profesjonalne ściganie naprawdę się liczy – jak widać, oni też mają sporo zastrzeżeń do tego, co otrzymali w ramach wpisowego.

Nawet pomijając drugorzędne kwestie pakietu startowego czy bufetu, Enduro Trails ma sporo do nadrobienia, jeśli chce wrócić do bycia wzorem dla innych organizatorów. Ściganie kolejny raz na tych samych odcinkach, z przeciągającymi się opóźnieniami i publikowanymi w środku nocy wynikami, dla wielu osób zaczyna być irytujące.

Tym bardziej cieszy, że w trakcie zawodów ta irytacja nie było aż tak odczuwalna. Dla większości osób, biedny pakiet i reglamentowane banany były bardziej powodem do śmiechu, niż złości. Dzięki sobie nawzajem, wszyscy spędziliśmy kolejny świetny dzień w górach na rowerze. Chciałoby się tylko, żeby wkład organizatorów w to doświadczenie był nieco bardziej znaczący.

Enduro Trails Bielsko-Biała 2016


Pełne wyniki zawodów znajdziesz TUTAJ. W skrócie: w „open” i w mastersach wygrał Roman Kwaśny, najszybszą kobietą była Elżbieta Figura (z 27. czasem w „open”!), a wśród juniorów najszybciej do Bike-Baru dotarł Michał Dendys. Ja byłem 67. w „open”, a w sumie zawody ukończyło 168 osób.


Poniżej znajdziesz aktualizowaną na bieżąco listę galerii zdjęć, jakie udało mi się znaleźć:


Zobacz też podobne wpisy:

 

  1. Ja bym dodal jeszcze, ze do poprawy jest kwestia bezpieczenstwa i oznakowania dla nie zawodnikow na trasach. Sam bylem swiadkiem jak na trasę zawodow wchodzily rodziny z calymi dziecmi lub starsi wiekiem grzybiarze, ktorym nic nie mowi taśma z Gianta (akurat tam gdzie przechodzili jej nie bylo)a z gory jechali rozpedzeni endurowcy, moglo sie to skonczyc zle.

  2. heh…, za krótkie zipy do przypięcia numerku – widzę że temat nadal nieogarnięty ;)

    Co do kolejności rozstawiania zawodników to widzę że ekipa ET walczy z tym dzielnie ale efekt z tego co czytam to nadal kiepski… Przypomniały mi się majowe zawody kiedy na 3 z 4 OSów pojawiałem się na starcie gdzie było kilka osób ale nie mogłem jechać, trzeba było czekać na swoją kolej nawet jeśli ktoś chciał mnie puścić – nie było dyskusji z ponurymi panami od pomiaru czasu. W efekcie ustalona kolejność i tak rozsypała się zaraz na początku a ja spędziłem więcej czasu na czekaniu niż jeżdżeniu.

    Jako że Wooyek masz dużą siłę przebicia to może ekipa ET ogarnie kilka drobiazgów po przeczytaniu recenzji.

    Co do tras: czy prace związane z II etapem ścieżek ET zostały zakończone ?
    Bo coś cicho w temacie a wydaje mi się miały zostać oddane w dniu zawodów?

    1. Z tego co wiem to koło grudnia mają być dostępne. Ale zależy też od pogody.
      Ponoć potem będą robić z Szyndzielnią więc chyba się udało :)

    2. No ciekawa jestem komentarza organizatorów.
      Bo po moim tekście o majowych zawodach
      http://www.mambaonbike.pl/enduro-trails-womans-style/
      Za jeden, jedyny negatywny komentarz który jest na końcu nazwana zostałam hejterem :)

  3. Startowałem pierwszy raz. I jako były „zawodnik rajdowy” lekko irytował mnie bałagan organizacyjny. Może to kwestia przyzwyczajenia. Ale tak czy tak miałem mocny luz na to. Jechałem po doświadczenie i przygodę. I byłoby super ale OS3 jechałem on sign bo nie zdążyłem się z nim zapoznać. Niby regulaminowo się wyrobili ale wcześniej podana trasa pozwoliłaby na zapoznanie się z OS na spokojnie a nie na ostatnią chwilę. Większość jednak pracuje i ma mało czasu. I Przed Dębowcem miałem wrażenie że nie było tam za bardzo o taśmowane a i ludzi z obsługi nie za bardzo widziałem. Ale mogłem nie ogarniać :P Wpisowe 100zł do przeżycia…tak myślałem płacąc ale faktycznie po odebraniu torebeczki pakietu startowego pomyślałem hmmm coś słabo, ale ma być bufet. I ten też mnie rozczarował. Pierwszy mój start więc co ja mogę mówić ale czytałem o zawodach gdzie za mniejszą kasę dostawało się więcej. Może gopr, może pomiar czasu, może coś innego… Właśnie pomiar. Brak komunikacji miedzy OS1 i OS2 i ogólnie taki brak komunikacji to dobre nie halo. Podjeżdżając mieliśmy w głowie że będzie też te 15-20min opóźnienia więc luz. A ledwo przyjechałem to już trzeba było się zbierać na start (jechałem z przodu). Potem znów czekanie ale to było dobre ale już czekanie na OS4 nie specjalnie. Choć był fajny luzik. Co do prologu to dobry pomysł ale zawodnicy muszą jechać wtedy od najszybszych. Wtedy to zadziała. Jak jadą w odwróconej kolejności to nie działa i nie zadziała. Będą kombinacje jak w rajdach żeby nie czyścić drogi, z tym że tu żeby nie jechać po rozwalonej trasie i nie będą się wyprzedzać. Choć nie do końca bo i tak może się zdarzyć ale nie tak jak w moim przypadku że tylko OS4 mnie nie wyprzedzał :P Ogólnie w maju i rok temu też była jazda w odwróconej kolejności ale czy były narzekania?
    Fakt jak ktoś jest kosmita to sobie poradzi z gorszą trasą. Mają w pamięci impreze rok temu (robiłem zdjęcia), jej metę to w tym roku było lekko biednie. Firma od pomiaru czasu jak i organizatorzy mają trochę do nauczenia się od rajdów ;) Ale ogólnie było fajnie, bardzo fajnie. Wiem że mam lata świetlne do najlepszych a co za tym idzie masę nauki, treningów i zbierania odwagi i kondycji. Do maja daleko więc jest cel ;)

  4. A ja może wypowiem się dlaczego tym razem NIE wystartowałem. Sam jestem z okolic BB, a miałem okazję zwiedzić w ostatnich paru miesiącach wiele innych polskich enduro-miejscówek. Mając porównanie tras, okolic i nastawienia ludzi zwyczajnie stwierdziłem, że już nużą mnie wciąż-te-same warunki (techniczne, widokowe, nawierzchniowe). Kiedy teraz przeczytałem o kolejnej powtórce w OSach nie jest mi już żal tego, że nie startowałem. :)

  5. Spokojnie. Jak beda jakies pretensje to mozesz powiedziesz ze wszystkie negatywy były ode mnie … ja sobie z nimi poradze :D

  6. Dla mnie inaczej to wyglada: wole jak są znane odcinki a nie nowe.jak ktos chce nowych odcinkow niech jedzie na zawody na mtorych nie byl.w pucharze swiata dh sa ciagle te same trasy. to jest dla mnie plus.moze cena moglaby byc nizsza ale nikt nie startuje dla pakietu startowego.na jakich zawodach bylo cos niesamowitego?jedyne zgrzyty to czekanke na os4 iceremonia z dupy

  7. Z tym prologiem nie było aż tak źle, po raz pierwszy nikogo nie musiałem wyprzedzać ani nie blokowałem. Jechało się komfortowo

  8. chłopaki z enduro sraj są za bardzo pospinani, jakieś debilne zapisy w regulaminie że trzeba być samowystarczalnym itd. jak zawsze grupa lizania sobie dupy z bb wiedziała gdzie pójdą zawody, a reszta dopiero się dowiaduję parę dni przed. Jadąc 200km na zawody chcę mieć takie same szanse jak inni, nie każdy ma możliwość tak jak ekipa z bb po robocie jeszcze wyskoczyć na trasy dlatego trasy powinnny być publikowane min tydzień wcześniej

  9. mocno się zastanowię zanim się zapiszę na kolejne zawody z tego cyklu. Najlepszym podsumowaniem organizacyjnego bałaganu może być to że dostałem karę +5min za brak kasku na głowie na dojazdówce i jakoś w wynikach zawodów tego nie widzę…swoją drogą wtaczanie się na Szyndzielnię po kilkumetrowej szutrówce z kaskiem na głowie przy +25 to bardzo dobry pomysł… Nie mam nic przeciwko kaskowi na głowie przy wdrapywaniu się na OS1 w Szklarskiej Porębie ale tutaj? Wysłannicy na OS 2 którzy mieli kierować gdzie jechać głównie byli zajęci łapaniem pokemonów albo FB – dwa razy przestrzeliłem rozjazd bo milczeli i nie machali, dopiero jak przejechałem to się obudzili.
    Nie pojechałem tam po złote pantalony – chociaż jak to kolega stwierdził wyścig o komplet opon:) – ale można by oczekiwać czegoś więcej, zwłaszcza, że na kilku poprzednich edycjach chyba bardziej się starali.

  10. Dla mnie i tak najlepszy był OS 1 doszedłem do wniosku, że jest za krótki i zrobiłem dodatkowe niezamierzone 2,5km :D bo ktoś ze wcześniejszych zawodników zerwał taśmę(oczywiście do nich nie mam pretensji) ale już nikt z obsługi tego nie poprawił. Za to duży minus.

  11. Potencjał lokalizacyjny jest spory. Mam nadzieję, że ścieżki będą się rozbudowywać i cieszyć wszystkich. Jednak nad udziałem w następnych zawodach się poważnie zastanowię. Organizacyjnie jest to zawsze wielka, śmierdząca i rzadka kupa. Czekanie na OSach i ogólny rozpiździel. Prolog był potrzebny jak świni dzwonek, a kolejka na jego starcie zwiastowała to, co będzie się działo następnego dnia. Brak choćby pamiątkowej koszulki w „start packu” też trochę trąci myszką. Filmy na YT z poprzednich edycji robione przez chłopaków z Camcraft rwały dupę, teraz nie ma również tego. Oczywiście zazdroszczę skilla i dużych jaj zawodnikom(czkom) z czołówki, jednak mnie – jako weekendowemu lamusowi, który nie ma czasu, ani siły na objeżdżanie tras kilka dni przed startem najbardziej pasuje formuła on-sight i czekam na zbliżające się zawody z niecierpliwością – zwłaszcza, że lokalizacja jest dość egzotyczna :-)

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Enduro Trails Bielsko Biała #2 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top