Test: KS eTen R – pierwsze wrażenia

Sprzęt, Testy / 

Sztyce regulowane z manetki to żadna nowość, ale dopiero kilka lat temu ich sprzedaż rozruszał Rock Shox. Reverb zaoferował więcej skoku, bezawaryjność i lepszą jakość działania, niż konkurencja (wtedy Joplin i Gravity Dropper) i zapoczątkował lawinowy wzrost popularności myk-myków. Kto na takiej sztycy pojeździ, zwykle przyznaje, że to rewolucja na miarę hamulców tarczowych i do siłowania się z zabłoconym zaciskiem klasycznej sztycy nie wraca.

Problem w tym, że nie każdy może sobie pozwolić na taką luksusową nowinkę za >1000 zł. Sporo czasu minęło, zanim producenci przygotowali sensowne propozycje dla klientów z portfelem w wersji „fit”. KS eTen jest jedną z takich propozycji – za cenę Reverba możesz sobie kupić dwa eTeny. Postanowiłem sprawdzić, czy jest od Reverba dwa razy gorszy.

Budowa

KS eTen to jedna z najtańszych sztyc powietrzno-hydraulicznych. „Puszka” najtańszego KS-a jest w zasadzie identyczna, jak w droższym modelu Dropzone (dawniej i900). Co ważne, zachowany został system blokujący obrót – patent KS-a jest jednym z najlepszych na rynku. Luzy są niemal zerowe, można też bez obaw podnosić rower za siodełko – sztyca nie wysunie się, ani nie zapowietrzy.

KS eTen R zawartość opakowania

Tyle dostajesz za swoje ciężko zarobione 539 zł.

Jakość wykonania robi pozytywne wrażenie, oszczędności poczyniono głównie na jarzemku (oldschoolowe rozwiązanie z jedną śrubą) i manetce, w której zarówno obejma, jak i „guziczek” są plastikowe, ale sprawiają wrażenie solidnych. Nie ma też możliwości „wpięcia” manetki jako obejmy gripa, co jest dość fajnym ficzerem w droższych KS-ach.

KS eTen R manetka i akcesoria

Gadżety, gadżety…

Jeśli już mowa o manetce – wybierając model bez niej (z dźwignią pod siodełkiem) możesz zaoszczędzić 80 zł. Nie rób tego! Cała idea sztycy regulowanej bierze w łeb, jeśli nie możesz obniżyć siodełka w każdej chwili, w ułamku sekundy. To jak manetki przerzutek montowane na dolnej rurze ramy w starych szosówkach – WTF? Guziczek na kierownicy to mus.

KS eTen E jarzemko sztycy

Jarzemko trzymające siodło jedną śrubą – jak za dawnych czasów…

W KS-ie mechanizm jest sterowany klasycznie, czyli linką (standardową przerzutkową). Montaż wymaga nieco cierpliwości – żeby zakres regulacji baryłki przy manetce był użyteczny, trzeba się sprawnie wstrzelić z długością odsłoniętej linki przy dźwigience w jarzemku. W dodatku żeby ją poprawić, trzeba zdjąć siodełko i użyć mikroskopijnego imbusa 1,5 mm. Mimo wszystko, nadal jest to prostsze od skracania przewodu hydraulicznego Reverba.

KS eTen E mocowanie linki

Środkowe coś to śrubka trzymająca linkę.

Największa różnica względem droższych modeli to system hydrauliczny, który w eTenie jest fabrycznie zamknięty w stalowym tłumiku. Ma to swoje wady: serwisowanie w razie awarii może przypominać otwierane jajka niespodzianki – nawet jeśli się uda, to i tak wszystko wyląduje na podłodze. Poza tym skok jest ograniczony do 100 mm a sztyca waży ok. 750 g, czyli o ok. 200 g więcej od droższych konkurentów.

KS eTen E  pierścień sztycy

Więc póki co, nie jest więc ani o połowę cięższa, ani nie ma o połowę mniejszego zakresu pracy, ani nie jest o połowę gorzej wykonana.

Na szlaku

Kiedy już uda się wyregulować naciąg linki tak, żeby sztyca działała żwawo, ale bez opadania, można wyruszyć na szlak! Pod warunkiem, że nie jest akurat luty. Sztyca bardzo kiepsko radzi sobie w niskich temperaturach (poniżej 10°C). Działa wolno, opornie i… dziwnie syczy przy podnoszeniu. Jeśli szukasz taniego „myk-myka” do zimówki, żeby nie męczyć solą drogową swojego ukochanego Reverba, szukaj dalej.

Jeśli szukasz taniego „myk-myka” do zimówki, szukaj dalej.

Na szczęście wraz z roztopami działanie sztycy przeszło metamorfozę. „Na ciepło” wszystko działa jak należy – ruch nadal jest dość mocno stłumiony, ale też nie musisz czekać, aż siodełko łaskawie zmieni wysokość. Mimo to osoby preferujące błyskawiczną akcję mogą być nieco zawiedzione. Za to nie grozi Ci przypadkowy strzał w kule.

W praktyce nie ma problemu z częstym, odruchowym korzystaniem z regulacji – po jakimś czasie zaczynasz obniżać siodełko o parę centymetrów nawet na jeden zakręt, hopkę czy pojedynczy korzeń.

Po jakimś czasie zaczynasz obniżać siodełko nawet na jeden zakręt, hopkę czy pojedynczy korzeń.

KS eTen R manetka

Manetka dobrze wpasowuje się między gripa i klamkę

Pomaga w tym też wygodna manetka, moim zdaniem lepsza niż w Reverbie. Łatwo trafić w nią palcem i bardzo lekko działa, choć to pewnie zmieni się z czasem (i brudem).

Odporność mechanizmu na błoto budzi moje największe obawy – starsze KS-y miały spory problem z zapychającym się mechanizmem dźwigienki w jarzmie. O tyle dobrze, że jest on z przodu sztycy, więc nie jest bezpośrednio narażony na stałe dostawy świeżego błotka z opony. Jednak pod tym względem hydraulicznie sterowany Reverb jest bezkonkurencyjny.

KS eTen R jarzmo błoto

Linka doprowadzona jest z przodu jarzma, co częściowo chroni ją przed błotem

Co bardzo ważne, KS-a można ustawić na dowolnej wysokości. Nie jesteśmy skazani na szukanie jednej z dwóch-trzech pozycji, które w danym momencie niekoniecznie muszą być optymalne. Mi często zdarza się ustawić sztycę mniej więcej w połowie skoku.

Łatwość i intuicyjność uzyskania idealnej wysokości to niezbędna cecha dobrej sztycy regulowanej

Po kilku irytujących miesiącach spędzonych z mechaniczną sztycą El Gallo, uważam że łatwość i intuicyjność uzyskania idealnej wysokości to kolejna niezbędna cecha dobrej sztycy regulowanej. Podniesienie siodełka sztyca sygnalizuje przyjemnym, łatwo słyszalnym stukiem, podobnym do tego z Reverba, więc nie musisz spoglądać na okolice swojego krocza, żeby wiedzieć, że „to już”.

KS eTen R pierścień ślizg uszczelka

Skuteczność uszczelnienia póki co jest tajemnicą

Pozostaje kwestia skoku… Czy 100 mm wystarcza? Moim zdaniem tak. Pole manewru jest na tyle duże, że tylko na najbardziej stromych ściankach przydałoby się bardziej opuścić siodło. Większość użytkowników myk-myków zarzeka się, że 125 mm to minimum, zwłaszcza dla wysokich. Wystarczy jednak spojrzeć na rowery zawodników DH, w których siodełka wcale nie są „wbite” do samej ramy. A wysocy mają ułatwione manewrowanie ciałem dzięki dłuższym kończynom ;)

Werdykt

Porównywanie eTen-a ze sztycą kosztującą dwa razy więcej może wydawać się nieporozumieniem, jednak moim zdaniem budżetowy wypust KS-a jest na tyle dobry, że warto porównywać go do najlepszych. Zanim na rynku pojawił się Reverb, eTen R spokojnie mógłby uchodzić za wzór, zostawiając w tyle m.in. Joplina czy wszystkie sztyce dwu-/trzy-pozycyjne (Gravity Dropper, Specialized).

Jeszcze kilka lat temu KS eTen R mógłby być liderem rynku

Jeszcze kilka lat temu KS eTen R mógłby być liderem rynku

Jest to bardzo dobra informacja. Na początku istnienia sztyc regulowanych, wszyscy zastanawiali się, kiedy osiągną one dojrzałość – tzn. kiedy powszechne będą produkty bezawaryjne oraz kiedy pojawią się przystępne cenowo alternatywy. Wygląda na to, że osiągnęliśmy ten stan. Oczywiście awaryjność taniego KS-a pozostaje na razie niewiadomą i jej ocena wymaga przejeżdżenia przynajmniej kilku miesięcy, ale pierwsze wrażenia są bardzo obiecujące.


Cena katalogowa: 539 zł
Dostępne rozmiary: 30,9 mm, 31,6 mm
Skok: 100 mm
Masa: ok. 725 g
Dystrybutor: www.7anna.pl

  1. Miałem okazję używać tej sztycy przez jakieś 3 miesiące. Przez ten czas nie było z nią żadnych problemów. Faktycznie, w większości przypadków te 100mm skoku wystarcza. Gdyby nie zmiana ramy która wymusiła zmianę średnicy sztycy pewnie dalej bym z nią jeździł.

  2. Sorki za odgrzebywanie starego tematu, ale mam pytanie czy Waszym zdaniem warto dopłacić 240 zł do sztycy KS 2015 Dropzone R?
    Dzięki za ew. odpowiedź.
    Pozdrawiam.

    1. Jeśli te 240 zł to Twój budżet na wyjazdy rowerowe na najbliższe 2 miesiące, to nie warto.

      W przeciwnym wypadku: warto, ze względu na ew. problemy z serwisem eTen-a. Dropzone’a można dożywotnio bez problemu serwisować (eTen ma fabrycznie zaprasowany kartridż).

  3. Dzięki za odpowiedź. Tak własnie myślałem po dokładniejszym guglu. Na szczęście budżet zmieści dodatkowy wydatek, chciałem się tylko upewnić czy warto.
    Pozdrawiam.

  4. Używam KS e-Ten’a od kilku miesięcy. Mam uwagi jedynie co do manetki. Moja wykonana jest z podłej jakości plastyku. Pękło mocowanie do kierownicy. Nie polecam przykręcać mocowania bez klucza dynamometrycznego. O pół obrotu za dużo widocznie dokręciłem. A chciałem mieć pewność, że przy operowaniu podczas jazdy nie będzie się przesuwać. Na szczęście jakoś się jeszcze trzyma bez druciarstwa, ale boję się, że w końcu puści i trzeba będzie albo nową nabyć, albo drutować;) Wejście na linkę też mi popękało, gdy przy ustawianiu/manewrowaniu fajka za mocno nacisnęła. Wolałbym mieć kilka gramów więcej i aluminium w miejscach, gdzie są większe naprężenia.

  5. Michał jak się sprawuje sztyca ?
    Poprzez po dłuższym użytkowaniu jako coś tańszego?

    1. Cały czas tak samo jak na początku :) Czyli działa raczej wooolno, ale płynnie i bez luzów. Gdybym teraz miał kupować, wybrałbym wersję Integra. Ewentualnie zastanowiłbym się nad modelem 2016 Gianta, ze względu na serwisowalność.

  6. Integra, też ma zamknięty na stałe kartridż?

    1. Wydaje mi się, że taka jest idea tej sztycy ;) Ale możesz się upewnić u dystrybutora (7anna).

  7. Jest jakiś patent na upgrade manetki od eten? ta co jest, jest wyjątkowo podatna na syf i w złych warunkach działa opornie.Może jakies patenty? na razie okleiłem taśmą klejacą zeby błoto nie wpadało :)

    1. Najlepszy patent na manetkę idealnie działającą w błocie to zakup Reverba ;)

      Z eTenem nie miałem takich problemów jak Ty, więc niestety nie pomogę…

    2. może odkopię trochę temat, ale za 19 zł można kupić manetkę do regulacji skoku amortyzatora suntour, ze sztycami działa wyśmienicie ;)

  8. Ile ta sztyca ma długości maksymalnie skrócona i maksymalnie wsunięta w rurę podsiodłową? Mam lekko przydługą rurę pod siodłem i się zastanawiam czy ją zmieszczę. Albo inaczej, między rurą a prętami siodła maksymalnie wysuniętego mam jakieś 16,5 cm, wcisnę tego KSa?

  9. Dzięki wielkie! teraz wszystko jasne, wejdzie na styk :)

  10. Cześć,

    Długo zastanawiałem się nad kolejną regulowaną sztycą. W moim „enduraku” używam od ponad roku sztycę Gianta i działa wyśmienicie. Ze względu na rozmarówkę (średnica) w moim lekkim fullu musiałem znaleźć coś innego. Dzięki Tobie, Michał zdecydowałem się na Kind Shock Eten i powiem jedno – rewelacja. Testuję parę dni i naprawdę wszystko ok. No, lekki full przybrał na wadze, ale wyprawa w teren to teraz to. Wg mnie cena vs działanie 5+. Polecam zdecydowanie, jak ktoś nie chce przepłacać.
    Ps. Blog rewelka. Tak trzymać.

  11. Czy w waszych etenach też występują lekkie ruchy na bok siodła (luzy) ??

    1. Delikatny luz występuje chyba w każdej sztycy, ale żeby się upewnić że wszystko jest ok, najlepiej porównać z innym egzemplarzem.

Dodaj komentarz do tekstu Test: KS eTen R – pierwsze wrażenia

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Kalendarz zawodów enduro 2015

Zawody / 

 DataSeriaMiejsceUwagi
Marzec28.03.2015emtb-logo-100Ślęża (mapa)
Maj02.05.2015endurotrails-logo-100Bielsko-Biała (mapa)
16.05.2015joyride-logo-100 Kluszkowce (mapa) JoyRide Festival
Czerwiec06.06.2015emtb-logo-100Mieroszów (mapa)
14.06.2015endurotrophy-logo-100 Świeradów Zdrój (mapa) Mistrzostwa Polski
27.06.2015Enduro MTB SeriesPrzesieka (mapa)
Lipiec12.07.2015emtb-logo-100Szklarska Poręba (mapa)
26.07.2015joyride-logo-100 Zakopane (mapa)JoyRide Festival
Październik03.10.2015endurotrails-logo-100Bielsko-Biała (mapa)
  1. Łukasz Zieliński

    Gdzie można w Okolicach Warszawy ustawić zawieszenie ?

Dodaj komentarz do tekstu Kalendarz zawodów enduro 2015

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Pierwszy start w zawodach enduro

Porady, Zawody / 

Po co w ogóle startować?

Enduro to nieskalana napinką eksploracja górskich szlaków, więc wydawałoby się, że pomiar czasu jest w nim potrzebny jak gwóźdź w oponie. A jednak coraz więcej ludzi chce za własne pieniądze męczyć się i gonić cały dzień z innymi wariatami na rowerach. Przesłanki ku temu są różne:

  • Żyłka rywalizacji – nawet jeśli nie walczysz o zwycięstwo, w stawce zawsze znajdzie się ktoś na Twoim poziomie. Jeszcze lepiej, jeśli jest to Twój kumpel, z którym jeździsz na co dzień. Bez obaw, jeśli nie masz takich kumpli, to po zawodach prawdopodobnie będziesz już miał.
  • Ludzie – no właśnie, nigdzie indziej nie uświadczysz takiego zgrupowania podobnych sobie zajawkowiczów. Pole do zawierania nowych znajomości, pogaduszek i plotek jest nieograniczone. I nie ma najmniejszego znaczenia, że 99% ludzi widzisz po raz pierwszy w życiu.
  • Trasy – jeśli ściganie totalnie Cię nie interesuje, możesz potraktować zawody jako świetnego, całodniowego tripa po trasie, nad którą całymi tygodniami głowił się i przygotowywał ktoś inny. Zazwyczaj duża część odcinków specjalnych poprowadzona jest ścieżkami znanymi tylko lokalsom lub starannie wydestylowanymi lokalnymi klasykami. Idealne rozwiązanie dla planistyczno-eksploracyjnych leni.

Czy zawody enduro są tylko dla prosów?

Nie. Polskie zawody enduro są imprezami skierowanymi do amatorów i tzw. „prosi” (którzy zazwyczaj też są amatorami, tylko bardziej przykładającymi się do treningu) zazwyczaj ledwo wypełniają podium. Gros uczestników to zwykli riderzy traktujący zawody, jako okazję do spotkania ze znajomymi i dobrej zabawy na rowerach.

Tym samym atmosfera drastycznie różni się od większości zawodów XC, DH czy maratonów, gdzie można odnieść wrażenie, że każdy Jan Kowalski jest zawodowym Miszczem Świata wagi ciężkiej. W enduro nie ma izolacji poszczególnych zawodników, z każdym, również ze ścisłą czołówką, możesz spokojnie pogadać o trasie, czy o rowerach. Nie ma spiny.

Czy mogę wystartować na kiepskim rowerze?

„Nie sprzęt, a technika czyni z Ciebie zawodnika”. Nie ma zależności między wartością roweru a funem z jazdy. Naukowo udowodnione. Na zawody przyjeżdżają ludzie na hardtailach, a Enduro Trophy ma dla nich nawet oddzielną kategorię, więc możesz powalczyć o nowy wazon czy inny puchar. Również na rowerze tanim, czy też pochodzącym z czasów, kiedy termin „enduro” kojarzony był wyłącznie z motocyklami. Ci ludzie nie tylko kończą zawody, ale też bawią się przy tym dokładnie tak samo dobrze, jak goście na wypasionych carbonowych fullach za miljon piniendzy.

Jasne, dobrej klasy rower enduro pomaga zarówno w bezpiecznej, jak i szybkiej jeździe, ale jeśli dobrze czujesz się na swoim wiernym hardtailu z minionego wieku, i wiesz że nie zawiedzie Cię na szlaku, przyjeżdżaj. W razie słabego wyniku, będziesz przynajmniej miał dobrą wymówkę ;)

Co muszę mieć ze sobą?

Bezwzględnie potrzebujesz kask (lub dwa, jeśli OS-y chcesz atakować w fullface). Standardem (choć jeszcze nie wymaganym) są też ochraniacze na kolana. Pozostałe ochraniacze, ubiór itd. wedle własnego gustu modowego.

Poza tym weź wszystko, co potrzebne do spędzenia całego dnia w górach (niekoniecznie à la Bear Grylls). Czyli plecak, a w nim:

  • bukłak (lub bidon) z wodą/izotonikiem: przed startem sprawdź, czy na trasie jest sklep lub schronisko, żeby nie zabierać od razu 3 litrów. Pro Tip: piwo nie nadaje się do bukłaka.
  • żarełko: parę batonów czy żeli energetycznych na pewno się przyda, ale cały dzień na nich nie pociągniesz, więc pamiętaj o kanapkach, schabowym, jajkach w termosie, czy co tam lubisz ;)
  • podstawowe narzędzia: imbusy, śrubokręty, pompka, łyżki do opon. Do tego zipy (vel tyrytytki vel opaski zaciskowe) i taśma izolacyjna (lub tzw. taśma MacGyvera czy mercedes wśród taśm klejących, Gorilla Tape).
  • podstawowe części zapasowe: 1-2 dętki (z prawidłowym wentylem!), łatki, klocki hamulcowe, ew. linka i zapasowy hak przerzutki.

Przyda Ci się też jakiś system nawigacyjny. Klasyczna mapa tradycyjnie da radę, ale polecam GPS. Po wczytaniu udostępnionych przez organizatora tracków, szybko zorientujesz się, jak trafić na kolejne odcinki specjalne. Smartfon z aplikacją typu Locus, TrekBuddy czy Orux sprawdzi się bardzo dobrze. Pamiętaj o zasilaniu – jeśli bateria w Twoim telefonie pada szybciej, niż grono wyborców Palikota, przyda się zapasowy akumulator lub powerbank.

Które zawody wybrać?

Wszystkie serie są do siebie bardzo podobne, jeśli chodzi o formułę zawodów, jak i panującą atmosferę. Różnice i podobieństwa szczegółowo opisałem w artykule o polskich seriach zawodów enduro w 2014.

Które są najlepsze na pierwszy start? Zarówno Enduro Trails, Joy Ride Enduro, jak i Enduro Trophy nadają się do tego bardzo dobrze, przy czym niektóre edycje tych ostatnich bywają bardziej wymagające kondycyjnie (>50 km). Trasy EMTB Enduro są z kolei nastawione na jak najwyższy poziom trudności, więc raczej nie sugerowałbym ich akurat na pierwszy start. Ale jeśli masz przyzwoitą technikę jazdy, to już na drugi – czemu nie?

Co muszę zrobić?

Do startu warto przygotować się wcześniej:

  • Regulamin – regulaminy zawodów enduro nie przypominają na szczęście instrukcji obsługi starego magnetowidu i przebrniesz przez nie bezboleśnie w kilka minut, dowiadując się wielu przydatnych rzeczy. Bezpośrednie linki do regulaminów znajdziesz w porównaniu serii.
  • Rejestracja przed zawodami – warto zarejestrować się przez internet, żeby w dniu zawodów oszczędzić sobie nerwowego wypełniania formularza na kolanie. Ze względu na liczbę chętnych, coraz częściej jest to warunek konieczny do załapania się na listę.
  • Wpisowe – większość organizatorów oferuje niższą cenę wpisowego w zamian za wcześniejszą wpłatę. Jeśli jesteś pewien, że pojedziesz, warto z tego skorzystać. Jak wyżej, w przypadku mocno obleganych zawodów, wcześniejsza wpłata jest warunkiem potwierdzenia rejestracji.
  • Informacje na stronie organizatora – śledź stronę organizatora (również na Facebooku) w oczekiwaniu na informacje, takie jak harmonogram (godzina startu i limity czasowe na OS-ach) czy mapa i opis trasy.
  • Zapoznanie z trasą – organizatorzy publikują trasę ok. 3-5 dni przed zawodami. Warto się z nią zapoznać, żeby wiedzieć czego się spodziewać – jaki jest dystans, przewyższenie, ile na trasie jest schronisk/sklepów, jaki jest charakter odcinków dojazdowych, czy zawody zaczynają się i kończą w tym samym miejscu itp.
  • Trening na trasie – druga sprawa to zapoznanie z OS-ami. Idealnie, jeśli możesz pojechać na miejsce 1-2 dni przed zawodami i pojeździć po OS-ach. Sama możliwość optymalnego rozłożenia sił i zapamiętanie kilku krytycznych zakrętów daje dużą przewagę w momencie, kiedy stoper już tyka (co często budzi niemałe kontrowersje i gorące dyskusje – pisałem o tym tutaj). Jeśli nie możesz sobie pozwolić na taki trening, sprawdź czy przebieg OS-ów nie pokrywa się z poprzednimi edycjami zawodów. Jeśli tak, prawdopodobnie bez trudu znajdziesz nagrania z przejazdów na YouTube, dzięki którym z grubsza zapoznasz się z charakterem odcinków.
  • Rejestracja w dniu zawodów – sprawdź i zapamiętaj, o której godzinie musisz się pojawić na starcie. Podpiszesz tam oświadczenie, zgodę na pobranie narządów i raty na telewizor. W zamian dostaniesz numer startowy, chipa do pomiaru czasu i inne fanty. W niektórych seriach będziesz musiał nakleić plomby na wybrane elementy roweru i pokazać je sędziemu technicznemu. Potem pozostaje już tylko „odpikanie” numerka/chipa i start na trasę!

O czym pamiętać w czasie zawodów?

O najważniejszych zasadach, takich jak system pomiaru czasu (pokrótce opisany w porównaniu), dowiesz się na odprawie przed startem. Możesz też śmiało zapytać innych zawodników – czasem ktoś coś wie ;)

  • nawigacja na odcinkach dojazdowych – zazwyczaj pierwszy ważki problem po dumnym opuszczeniu strefy startu to: „w lewo czy w prawo?”. Odcinki dojazdowe często nie są oznaczone, więc żeby zapewnić sobie płynne opuszczenie cywilizacji, warto wcześniej rzucić okiem na mapę. W razie czego trzymaj się tłumu :)
  • oznakowanie OS-ów – nawigacja na odcinkach specjalnych jest już dużo prostsza, bo z roku na rok organizatorzy dokładają coraz większych starań, żeby nie dało się zgubić trasy. Co kilkadziesiąt metrów na drzewach są wyraźne strzałki (i ostrzeżenia o niebezpiecznych sekcjach), a kluczowe miejsca są otaśmowane i/lub obstawione przez krzyczących i pomocnie wymachujących rękami sędziów (nie rozjeżdżaj ich – robią to za darmo).
  • limity czasowe – przed startem przepisz sobie limity czasowe na kartkę lub do telefonu i miej oko na zegarek. Zazwyczaj są one dość luźne i jadąc bez przestojów, zdążysz bez problemu. Mimo to, warto mieć je na uwadze, żeby np. nie przyjechać za wcześnie, przez pośpiech rezygnując po drodze z piwa w schronisku.
  • wyprzedzanie – jeśli na OS-ie chcesz kogoś wyprzedzić, krzyknij kulturalnie „proszę prawą”  albo coś w tym stylu, a prawdopodobnie za chwilę prawa strona szlaku będzie Twoja (ostrożnie z kobietami – bez obrazy ;)). Tak samo reaguj na prośby innych – zwolnienie, czy nawet zatrzymanie się na chwilę na boku, raczej nie zrujnuje Twojego dnia, a osoba za Tobą być może akurat walczy o podium (albo o możliwość przechwalania się przed kumplem).
  • awarie – jeśli Twój sprzęt powie „dość”, pamiętaj o pozostawieniu przejezdnego odcinka. Nie łataj dętki 10 cm od krawędzi trasy. Nie sprowadzaj roweru trasą. Choć jesteś wkurzony, nie wkurzaj innych.
  • wypadki – stoper w Twojej głowie tyka, ale jeśli widzisz, że ktoś uległ wypadkowi, sprawdź czy jest w jednym kawałku. Trzeba o tym pisać? Dodatkowo większość organizatorów uwzględnia takie sytuacje w regulaminach i odejmie Ci czas spędzony na udzielaniu pomocy od czasu przejazdu, lub umożliwi ponowne zaliczenie odcinka.

Czy dam radę?

Dasz radę!

Dodaj komentarz do tekstu Pierwszy start w zawodach enduro

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top