Test: Kross Moon 2.0 2016

Sprzęt, Testy / 

Kross Moon zalał w tym roku polskie szlaki. Bielsko, Podhale, POMBA, nawet Rob Warner wskoczył na Krossa. Wszyscy mają Moona. Mam i ja! Mocne wsparcie dla polskiej sceny enduro jest nie bez znaczenia dla wizerunku marki, ale co ze zwykłym klientem wchodzącym do sklepu? Czy w jego przypadku wyłożenie na ladę 11 tys. zł za polski produkt jest dobrą decyzją?

Patrząc tylko na cenę i wyposażenie, nie ma dyskusji – Kross chyba w tym roku przysnął z podwyżką cen i dzięki temu odjechał najbliższym konkurentom o minimum 2000 zł. Pozostaje więc tylko kwestia jakości ramy. W pierwszych rocznikach bywało z nią różnie i niesławne pękające i odkręcające się śruby zawieszenia, zrobiły ramie Krossa czarny marketing. Teraz jednak Moon wszedł w trzeci rok produkcji i wszystkie choroby wieku dziecięcego powinny zostać uleczone. Celem mojego testu jest sprawdzenie, czy faktycznie się to udało.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 5

Moona 2.0 2016, w ramach współpracy z Krossem, otrzymałem do trwającego cały sezon testu długodystansowego. Pierwszą część, którą właśnie czytasz, publikuję na półmetku, czyli po ok. 4 miesiącach.


Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zachęcam Cię do lektury bikeporna, w którym pokazałem detale ramy i wyposażenia, żeby tutaj skupić się wyłącznie na kwestiach praktycznych.

Bikeporn: Kross Moon 2.0

Rama

To jak to jest z tymi śrubami? Na razie… nijak. Od wyjęcia roweru z kartonu, celowo nawet ich nie dotykałem – żeby sprawdzić skuteczność poprawionych rozwiązań, ale też jakość montażu. Klucz dynamometryczny poszedł w ruch dopiero teraz, w celach kontrolnych. Wszystkie śruby były ciasno dokręcone i w jednym kawałku.

Test Kross Moon 2.0 2016 - śruby zawieszenia

„Move along, nothing to see here…”

W rozmowach na szlaku z innymi użytkownikami Moona 2016, też nikt na śruby nie narzekał. Bardziej na jakość montażu – niektórych z Was dotknęły problemy z krzywym mocowaniem dampera. Słyszałem też o źle dokręconej kasecie czy skrzywionym w transporcie haku przerzutki (co również mi się przytrafiło). Trudno powiedzieć, na ile jest to efekt skali sprzedanych rowerów, a na ile faktyczne niedoróbki. Tak czy siak, warto mieć tego świadomość. Jak i tego, że wszystkie tego typu problemy są rozwiązywane w ramach gwarancji.

To, co nie budzi wątpliwości, to delikatny lakier. Podobno jest poprawiony w stosunku do starszych roczników, ale do tej pory nigdy nie zdarzyło mi się przetrzeć lakieru… na bagażniku samochodowym.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 10

Rzeczą wymagającą dopracowania jest też prowadzenie przewodów. W fabrycznej specyfikacji znajduje się prawa manetka Reverba, idealna do montażu pod spodem lewej strony kierownicy – super. Jednak wejście przewodu jest też po lewej stronie ramy, co uniemożliwia eleganckie poprowadzenie kabla.

Test Kross Moon 2.0 2016 - prowadzenie przewodu

Można kombinować z wykorzystaniem otworu przewidzianego dla przedniej przerzutki i „przewlekaniem” przewodu przez główkę ramy, ale to raczej „rzeźba” wymagająca dużej wprawy (i oczywiście sprawdzająca się wyłącznie w przypadku przewodu hydraulicznego). Przydałyby się otwory z obu stron dolnej rury, żeby można było łatwo dopasować kokpit do osobistych preferencji. Aktualizacja 25.07.2016: konstruktorzy Krossa posłuchali i dodali wejście przewodu z prawej strony ramy – w aktualnie dostępnych rowerach nie trzeba już nic kombinować.

Wątpliwości budzi też zastosowanie suportu pressfit. Mój na razie działa bez zarzutu, mimo kilku dni w naprawdę błotnistym błocie i brutalnej penetracji myjką ciśnieniową. Ale codziennie budzę się ze świadomością, że prędzej czy później zacznie skrzypieć jak Polonez Caro…

Geometria zapewnia długą, stabilną bazę kół i centralną pozycję „w rowerze”

Najmocniejszą stroną zaprojektowanej w Polsce ramy Moona nie są więc detale wykonania, a zawieszenie i geometria. O ile system RVS o skoku 150 mm odstaje trochę (czyt. 10 mm) od branżowego enduro-standardu, to geometria tę różnicę bardzo sprawnie wyrównuje. Reach 436 mm w rozmiarze M to więcej, niż u większości konkurentów. W połączeniu z płaskim kątem główki (65,5 stopnia) i niekrótkim tyłem (440 mm) daje to długą, stabilną bazę kół i centralną pozycję „w rowerze”. Warunkiem jest wybór większego rozmiaru, jeśli jesteś na granicy – ja przy swoich 170 cm idealnie wpasowałem się w M-kę.

Test Kross Moon 2.0 2016 - wahacz RVS


Wyposażenie

Calusieńką specyfikację Moona 2.0 opisałem w bikepornie, ale które komponenty wzbudziły moją największą ciekawość w czasie testu?

Kokpit Kross 35 mm

Jedyne elementy nie pochodzące od dużych brandów, to mostek i kierownica markowane przez Krossa. Zwiększonej sztywności mocowania o średnicy 35 mm nie poczułem na szlaku – ani w pozytywnym, ani w negatywnym sensie. To dobrze, biorąc pod uwagę, że w standardzie 31,8 mm nigdy mi niczego nie brakowało. Długości (50 mm / 780 mm) i gięcia nie pozostawiają nic do zarzutu i raczej tylko najwięksi fani tuningu będą chcieli wymienić kokpit na coś bardziej lanserskiego.

Test Kross Moon 2.0 2016 - kokpit Kross 35 mm

Sztyca Rock Shox Reverb

Zaraz po wyciągnięciu Moona z kartonu, pognałem do serwisu, żeby ogarnąć nie prostującego się do końca Reverba. Serwis pomógł, choć i tak trzeba uważać, żeby nie dokręcić zbyt mocno zacisku sztycy – tegoroczne Reverby są na to wyjątkowo wrażliwe i mają tendencje do zacinania się.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Reverb

Damper Rock Shox Monarch

Drugi problem, często powtarzający się wśród użytkowników Moona, to cieknący Monarch. To chyba jakiś dziwny zabieg Rock Shoxa, polegający na nawaleniu nadmiaru oleju smarującego. Po kilku dniach jazdy sytuacja się ustabilizowała i do teraz damper działa bez zarzutu i… bez rzygania. Dużo osób jednak nie miało cierpliwości i skorzystało z gwarancji.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Rock Shox Monarch

Napinacz Mozartt Presto Steel

Dobry po polski? Hmm… Dolne kółeczko bardzo lubi łapać błoto i ma tendencje do zacierania się. W dodatku przy napędzie 1×11 pełny napinacz jest równie potrzebny, jak alarm w Multipli. Ja odłożyłem go na półkę, montując owalną zębatkę spiderless od HCC. Przy okazji zmieniłem rozmiar z fabrycznych 32T na nieco bardziej leniwe 30T.

Koła DT Swiss E1900 Spline

Obręcze mają 25 mm szerokości wewnętrznej – wolałbym coś w okolicach 30 mm. Dużą zaletą jest jednak błyskawiczny tubeless – obręcze są fabrycznie oklejone taśmą, a w zestawie z rowerem dostaniesz idealnie dopasowane wentyle. Wystarczy wyjąć dętkę, wlać mleko i napompować – choćby ręczną pompką podłogową. Kwestią gustu jest turbo-mega-zajebiście głośny bębenek, którego z powodzeniem można używać zamiast dzwonka.

kross-moon-2-0-2016-test-44

Opony Schwalbe Hans Dampf

Hans Dampf jeszcze niedawno był domyślną oponą enduro, ale upływający czas nie był łaskawy dla tego bieżnika i teraz większość wybiera bardziej agresywne modele. Zwłaszcza z przodu, gdzie dodatkowo przydałaby się miękka guma. W Moonie 2.0 oba Hansy są wykonane z twardej mieszanki Pacestar. Na plus trzeba zaliczyć, że NIE jest to budżetowa wersja Performance, którą znajdziesz u większości konkurentów w zbliżonej cenie.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Hans Dampf


Ustawienia

Różne są opinie co do optymalnego sagu – od 25% do… 40%. Moim zdaniem, najlepiej sprawdza się stosunkowo duży (30-35% według skali na tłoku dampera*) w połączeniu z niezbyt wolnym tłumieniem powrotu. W moim przypadku było to 12 klików, ze sporym zapasem do tuningu w obie strony. Kinematyka jest więc dobrze zestrojona z damperem. Nie czułem też potrzeby zmniejszenia objętości komory powietrznej, mimo że potrzebne do tego gumowe opaski miałem na półce.

* pomiar sagu i ocena, ile skoku wykorzystuje damper, niektórym przysparza trochę trudności. W Moonie jest zamontowany damper o skoku 51 mm, natomiast odsłonięta część tłoka jest w nim dużo dłuższa – ponad 60 mm. Dlatego jeśli po dobiciu, o-ring nie doszedł do końca tłoka – nie ma powodu do zmartwień.

Test Kross Moon 2.0 2016 - skok dampera

Tak wygląda tłok dampera po wykorzystaniu 100% skoku.

Bonusowa porada: nie sprawdzaj sagu z wkręconą pompką! Już niejeden wentyl został w ten sposób urwany przez przemieszczający się wahacz.


Na szlaku

Zazwyczaj w tym miejscu piszę, gdzie testowałem dany rower, ale w ciągu ostatnich 4 miesięcy Moon był ze mną… wszędzie ;) Nawet, jeśli akurat testowałem inny rower, Krossa dosiadała moja dziewczyna, dzielnie dotrzymując mi kroku i nabijając ciężkie, terenowe kilometry, kluczowe dla testu długodystansowego. Odwiedziliśmy więc między innymi Rychlebskie Ścieżki, Singltrek pod Smrkem, Bikepark Stożek, Enduro Trails, Trutnov Trails, single Rowerowego Podhala i sporo „prawdziwych” szlaków, między innymi w ramach dwóch startów w zawodach (Kluszkowce i Przesieka). W sumie ok. 1,5 kompletu klocków hamulcowych.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Przesieka zawody

Fot. Arek Drygas Fotografia / Enduro MTB Series

Podjazdy

Moon nigdy nie należał do najlżejszych rowerów, więc mogłoby się wydawać, że na podjazdach może odstawać od endurowej stawki, ale tak nie jest. W zdobywaniu wysokości najbardziej pomaga stosunkowo długi tylny trójkąt i centralna, zrelaksowana pozycja, o którą dba stromy kąt rury podsiodłowej. Najbardziej Moon zaskakuje na długich, stosunkowo łagodnych dojazdówkach po leśnych drogach i szutrach – pokonuje je śpiewająco, podobnie jak pokręcone ścieżki typu trail Dr Weissnera.

Długie dojazdówki i pokręcone ścieżki typu trail Dr Weissnera Moon pokonuje śpiewająco

Dopiero kiedy robi się ciekawiej, przypomnisz sobie, że nie jest to rower XC. Strome, techniczne podjazdy po naturalnej nawierzchni, powodują lekkie wędrowanie przedniego koła na boki. Wystarczy jednak przesunąć się na nos siodła i obniżyć klatę, żeby walczyć dalej. W dociążaniu przodu pomaga długawy chainstay i zawieszenie, które nie ma tendencji do przysiadania na podjazdach. Przeszkadza z kolei stożkowa podkładka pod mostkiem, która ogranicza możliwość obniżenia kierownicy. Warto ją wywalić, żeby wykorzystać niski stack Moona. Zwłaszcza, jeśli (tak jak ja) wzrostem nie grzeszysz.

Test Kross Moon 2.0 2016 - podjazdy

Stylówa: bezbłędna. Musisz przyznać.

W połykaniu tych gorszych kilometrów pomaga efektywne zawieszenie. Po przesiadce ze Strive’a z Shapeshifterem trochę się obawiałem o zapadanie na podjazdach i na początku kombinowałem z dźwignią tłumienia wolnej kompresji. W czasie jazdy chowa się ona jednak za elementami zawieszenia i jest tak trudno dostępna, że szybko olałem temat. I dobrze! Lepiej zostawić damper w pozycji otwartej, żeby maksymalnie wykorzystać trakcję i pozwolić systemowi RVS robić swoją robotę. Patrząc na podjazdach w dół, widać lekkie bujanie, ale jeśli większość dnia spędzasz w ochraniaczach na kolana, a w plecaku masz piwo i kiełbasę, nie będzie Ci to przeszkadzać.

Test Kross Moon 2.0 2016 - podjazd

Zjazdy

Już od pierwszych kilometrów zaskoczyło mnie w Moonie ciekawe połączenie skrajnych cech. Na szlaku czujesz, że przód i tył roweru pełnią tu różne funkcje. Filozofia Moona jest najwyraźniej inspirowana fryzurą à la „czeski metal”, czyli innymi słowy: „business in the front, party in the back”. Tu jednak jakimś sposobem wszystko ze sobą współgra i nie wygląda przy tym katastrofalnie.

Filozofia Moona jest inspirowana fryzurą à la czeski metal: „business in the front, party in the back”.

Przód odpowiada więc za stabilność. Wykorzystuje do tego takie narzędzia, jak: płaski kąt główki, świetny widelec i sztywno-szeroko-krótki kokpit. Efekt jest taki, że dopóki trzymasz dobrą pozycję za sterami, jedziesz dokładnie tam, gdzie chcesz.

Z kolei tył odpowiada za… fun! Zawieszenie o nieco mniejszym skoku (150 mm) i geometria ułatwia wybijanie się z korzeni i szybkie zmiany linii. To poczucie lekkości przychodzi dość nieoczekiwanie, bo rower lekki nie jest: 14,3 kg po lekkim odchudzeniu.

Test Kross Moon 2.0 2016 - zakręt

Dzięki temu karkołomnemu połączeniu, Moon ma bardzo wyrazisty charakter. Nie jest to typowy enduro-czołg zaprojektowany tylko na zawody i bikeparki (choć bez trudu znajdziesz jego zdjęcia opartego o najwyższy stopień podium), ale rower, który daje frajdę niezależnie od prędkości i hardkorowości trasy. Jednocześnie bardzo zachęca, żeby tę prędkość podnosić. Tu znów kluczowa jest neutralna pozycja „w rowerze”, o której pisałem już wcześniej.

Test Kross Moon 2.0 2016 - drop

Test Kross Moon 2.0 2016 - zjazd

Efektem jest bardzo dobre wyważenie, pewność na trudnych sekcjach i podbudowujący ego feedback w zakrętach. Sam byłem zaskoczony kilkoma (mniej lub bardziej) kontrolowanymi poślizgami po złapaniu flow na trasie. Przy moim skillu, nie zdarza się to zbyt często!

Test Kross Moon 2.0 2016 - zjazd banda

Jak już jesteśmy przy poślizgach, trzeba wspomnieć o jedynej wtopie w specyfikacji Moona: obie opony są w twardej mieszance Pacestar. Zdecydowanie warto na przód założyć coś lepszego (ja wybrałem Magic Mary Snakeskin/Trailstar), a plastikowego Hans Dampfa zostawić sobie jako zapas na tył, gdzie spisuje się bardzo dobrze.

Test Kross Moon 2.0 2016 - zakręt

Kross Moon a Canyon Strive

O ile w zeszłym roku, obudzony w środku nocy byłem w stanie wyrecytować, jak się sprawuje Shapeshifter, to w 2016 oficjalnie najczęściej słyszanym przeze mnie na szlaku pytaniem jest: „Jak Kross wypada w porównaniu do Canyona?”.

Pytaniem cholernie trudnym, bo te rowery są do siebie… bardzo podobne. „…Poza zupełnie każdym szczegółem” – mógłbyś dodać, na pierwszy rzut oka. Jeśli chodzi o design i detale ramy, faktycznie Kross nadal nie ma do Canyona startu. Ale jeśli chodzi o charakter na szlaku, te dwa rowery to bezpośredni konkurenci. Przede wszystkim mam tu na myśli bardzo dobrze zbalansowaną mieszankę stabilności i zabawowości, którą chwaliłem też w teście Strive’a.

Canyon ma oczywiście przewagę w postaci Shapeshiftera – na podjazdach zapewnia lepszą pozycję i bardziej bezpośrednie pedałowanie. Kross stara się gonić ciut mniejszym skokiem, dobrze kontrolowanym przez kinematykę systemu RVS. Lekkie straty na podjazdach nadrabia na zjazdach – główka ramy bardziej płaska o 0,5 stopnia może nie robi diametralnej różnicy, ale w połączeniu z dłuższym reachem*, chainstayem i bazą kół, już tak.

* porównuję Moona w rozmiarze M z Canyonem w rozmiarze S-Race, czyli o takiej samej długości rury podsiodłowej dla mojego wzrostu.


Werdykt

Na początku tego testu miałem obawy. Tabelki i zdjęcia nie sugerowały żadnej rewolucji i bałem się, że werdykt będzie brzmiał: „Moon to poprawny, dobrze wyposażony rower enduro – za tę cenę warto go kupić”. Tyle pewnie byłbyś w stanie sam napisać po przekartkowaniu katalogu. Jednak im więcej na Moonie jeździłem i im trudniej było mi go wydrzeć z rąk mojej dziewczyny, tym bardziej moje obawy przechylały się w drugą stronę: że wyjdzie z tego bardziej pasmo zachwytów, niż rzetelny test.

Test Kross Moon 2.0 2016 - Malwina

Customowe naklejki na Pike’a pod kolor do ramy zaliczam do wyposażenia obowiązkowego.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 6

Test Kross Moon 2.0 2016 - 2

Na szczęście niezależność testu „uratowała” jedna wtopa w specyfikacji i trochę wątpliwości związanych z jakością – głównie komponentów Rock Shoxa, które w tym roku mają czarną passę… Poza niedziałającym na początku Reverbem, nie wpływają one na razie na jazdę, ale będę miał na nie oko w drugiej części testu długodystansowego.

Natomiast już teraz wiem, że Moon oferuje zdecydowanie więcej, niż tylko bezkonkurencyjną w tym sezonie cenę. Jeśli tylko wybierzesz „za duży” rozmiar, przerośnie Twoje oczekiwania zarówno na podjazdach, jak i zjazdach. I to nie tylko tych najtrudniejszych. Jak na swoją masę i pewność, jaką oferuje na trasach true-enduro, Moon jest bardzo zabawowym i łatwym do ogarnięcia rowerem. A taka kombinacja jest dużo trudniejsza do osiągnięcia, niż stworzenie „czołgu” do wygrywania zawodów.

Test Kross Moon 2.0 2016 - 4

Ja sobie mogę pisać, ale najlepiej, jak sprawdzisz to wszystko samodzielnie w Centrum Testowym Krossa w Bielsku-Białej lub Kościelisku – polecam!


Walety:

  • ciekawy, dobrze wyważony charakter, na łatwe i trudne trasy;
  • zaskakująco dobrze podjeżdża;
  • nowoczesna geometria;
  • dopracowane, efektywne zawieszenie;
  • kompletna, spójna specyfikacja, bezkonkurencyjna w tej cenie.

Zady:

  • problematyczne komponenty Rock Shoxa;
  • na podstawie Waszych doświadczeń: niedoskonałości montażu;
  • konieczność wymiany przedniej opony.
  • słaby lakier;
Ocena
90%

Cena: 10 999 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,8 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona i sklep producenta: kross.pl/pl/2016/enduro/moon-2-0


Zajrzyj też do krossowych bikepornów:

 

  1. Dzięki za nowy tekst do poczytania. Powiedz proszę, jak to jest z tym „kopaniem” zawieszenia w pedały? Legenda, czy coś jednak jest na rzeczy?

    1. Ale że w Moonie, czy ogólnie w wirtualach? Bo jeśli ogólnie, to ta legenda jest z czasów, zanim producenci odkryli magiczną granicę wydłużenia chainstaya przy ugięciu, po której przekroczeniu staje się to odczuwalne (~25 mm podobno).

      Oczywiście w praktycznie każdym wirtualu chodzi o to, żeby się usztywniał przy pedałowaniu, ale Moon klei wystarczająco i „kopania” zupełnie nie odczułem.

      1. W Moonie. Tutaj na przykład pod testem jest komentarz w tej kwestii – http://emtb.pl/kross-moon-2015/

        Pewnie prawda jak zwykle jest po środku :-D

        1. Model 2015 kopie lekko w korby na małej tarczy przy dużych ugięciach wahacza. Tym bardziej im mniejszą koronkę mamy z tyłu. Ale wg. mnie nie jest to uciążliwe czy irytujące

  2. Co do lakieru się nie zgodzę :) Słaby był w modelu 2015. Tegoroczny jest bardzo ok, odporny na na odpryski, nie odpada od byle czego.

    1. Prowadzenie przewodu Reverba z lewej strony główki akurat mi osobiście bardzo się podoba. Niweluje poprawną symetrię, jest bardziej zawadiackie. W Strive mam identycznie :-D

    2. Kross dużo ulepszeń wprowadza na bieżąco, więc całkiem możliwe, że już lakier nieco poprawili (zwłaszcza, że lakiernia jest na miejscu, w Przasnyszu). Mój egzemplarz jest z pierwszej serii produkcyjnej.

    3. U mnie lakier jest do dupy ! Ale rower fajny, zmieniam teraz damper na ccdb coil jestem ciekaw jak to się sprawdzi.

  3. Posiadam model z 2015r. i moje wnioski są następujące:
    -śruby się nie luzują
    -dokręcenie zacisku sztycy przy którym pracuje ona zupełnie płynnie to około 4Nm
    -zapowietrzony od nowości Reverb (około 5 mm SAG’u)
    -trzeszczący press-fit
    -żle ustawiona przednia przerzutka (za wysoko)
    -pęknięta śruba mocująca lewe ramię korby
    Ogólnie niby sporo, ale rower jeździ tak zajebiście, że póki co przyćmiewa to zupełnie owe problemy…

  4. Ja sie właśnie dowiedziałem, że mam skrzywione mocowanie dampera :(

  5. Jak Zwykle świetny artykuł z bardzo oryginalnym stylem pisania (co mi osobiście odpowiada, bo można sie czasem uśmiechać do ekranu telefonu itp.). A co do roweru to nie miałem możliwości jazdy nim, ale napewno kiedyś spróbuje. Ps. Nie wiem czemu, ale jakos zawsze bardziej ufałem firmom z zagranicy, a moze kiedyś sie to zmieni bo Polacy potrafią zrobić naprawde dobre maszyny co pokazał np. NSBIKES czy DARTMOOR :).

  6. Mateusz Ostapowski

    Będzie szansa na test Soil 2.0?

  7. Co do mojego Strive AL 6.0 – ostatnio przeżyłem niemiłe rozczarowanie.
    Rower ma koła DT Spline E1900. Na stronie DT jest napisane, że obręcze mają 25mm szer.wewn.
    Tymczasem na moich obręczach znalazłem jak wół napisane 584×22 :E
    Niestety wychodzi, że to owszem E1900 , ale OEMowe .
    Koniec końców w XC mama szersze (WTB KOM i23) niż w ędziuro …arghhhh

  8. „W dodatku przy napędzie 1×11 pełny napinacz jest równie potrzebny, jak alarm w Multipli” – jeśli uważasz tak na serio to znaczy, że jeździsz za wolno i w sumie to niewiele jeszcze w życiu widziałeś

    1. …podobnie jak cała czołówka Enduro World Series, gdzie praktycznie nikt nie jeździ z pełnym napinaczem :P

  9. Przy blacie NW i przerzutce ze sprzęgłem napinacz pełni głównie rolę uciszacza (w dół). Tudzież ma zastosowanie, jeżeli zwiecha źle znosi sprzęgło w zmieniarce.
    Nawiasem mówiąc, POMBA to jeździ na Krossach bo je dostaje od Krossa, więc to słaby argument nt. popularności Krossa, pokazuje jedynie ich aktywność marketingową (zresztą ten test jest pokłosiem tej samej polityki. Żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał, nie sugeruję, że test ma jakieś wady).

    1. Wszyscy, których wymieniłem we wstępie jeżdżą na Krossach w wyniku aktywności marketingowej i „wsparcia dla polskiej sceny enduro”, o której napisałem w kolejnym zdaniu ;) Więc Ameryki nie odkryłeś :P

      1. Raczej miałem na myśli, że pierwszy akapit sprawia wrażenie iż „każdy cool ziom ma Krossa”, tymczasem „każdy cool ziom jeździ na Krossie, bo go dostał od Krossa w ramach działalności marketingowej”. Różnica jest dość zasadnicza, zupełnie nie rozwodząc się jak fajny, czy tez nie, jest to rower.

  10. Z czystej ciekawości – ile masz klikow rebound’u w tym Monarchu ? Ja u siebie w RT3 bez plusa mam 10.

    1. Patrz: ramka „Ustawienia” :)

  11. Test rewealcja!!! W sobotę jadę do Przasnysza przymierzyć się do Moona i Soil 2.0. Nie wiem czy przy moim „łagodnym” stylu jazdy Moon nie będzie na wyrost. Pytanie co do wyboru rozmiaru ramy- Twoim zdaniem przy 183 cm brać L-kę, czy przymierzać się do „za dużej” pewnie XL-ki?

    1. Przymierz. Ale coś mi się zdaje, że może to być lekka przesada (ale niekoniecznie).

      1. Ło matko bosko, Santa Madonna, to ja przy 188 cm wzrostu serio powinienem cyrklować w XL?

        1. W przypadku rozmiarówki Krossa – moim zdaniem tak.

    2. Ja mam 183, jeżdżę na L, i się mocno zastanawiam czy XL nie byłoby lepsze. Niestety nie miałem okazji się przymierzyć

  12. Bardzo fajne testy, świetnie się je czyta. Moim zdaniem ciekawe byłoby porównanie np. Moona do jakiegoś jednozawiasa, lub roweru na zupełnie innym osprzęcie i zawieszeniu od innego producenta, bo to już któryś Pike+Monarch. Wiem, że rowery bywają zupełnie różne w obyciu, jednak ciekaw jestem obiektywnego porównania Srama do Shimano, RS do lisa itp.

    1. Już się szykuje porównanie XT z GX :)

  13. Tekst jak zwykle świetny ;) rower też zdaje się być fajny, kiedyś z chęcią bym się kajtnął na takim.
    Szkoda, że tak trudno kupić gołą ramę Krossa, żeby móc ubrać ją po swojemu.

  14. Bardzo dobry opis, ale mam pytanie natury ogólnej. Na polskich blogach i portalach mnóstwo jest opisów wszelakich marek rowerów, a nigdzie nie wspomina się o moim zdaniem świetnych ramach RB. Tym bardziej, że są produkowane tuż za naszą granicą, a nie gdzieś na Tajwanie. Sam od ośmiu lat ujeżdżam hardtaila CR1500.
    Na „stare” lata zachciało mi się enduro. Na Bandita z http://www.racebike.cz mnie niestety nie stać. Skończyło się na używanym Specu Enduro Expert SL.
    Pozdrawiam.

  15. Odnośnie pękających/odkręcających się śrub to wychodzi na to, że n różnie z tym bywało… Ja posiadam Moona V2 z 2014 roku (czyli pierwszy wypust), w sierpniu minie rok jak go ujeżdżam i nie mam problemu ze śrubami. Miesiąc temu kontrolnie użyłem klucza dynamometrycznego i nic nie dokręciłem- wszystko było jak należy ;) Faktycznie jakość lakieru pozostawia do życzenia (może w najnowszych Moonach jest lepiej)… Prócz tego nie mam się do czego przyczepić :)

  16. czy ramy dust,soila,mooon są mniejsze i nalezy kupowac wieksze ?
    bo w przypadku ram B2,3,4,5,6,7,8 te ramy są ogromne i lepiej brać rozmiar mniejsze.

    1. Nie są jakieś specjalnie małe, warto brać większą głównie ze względu na efekt geomerii progresywnej: http://www.1enduro.pl/geometria-progresywna/

  17. Super test, od dwóch tygodni śmigam sobie na tym rowerku i mam pytanie skąd sobie załatwiłeś naklejki w tak pasującym kolorze. Prosze o odpowiedz :33 Pozdro

    1. Na przykład stąd.
      Ja właśnie zamówiłem

      1. I jak pasują kolorystycznie do ramy te naklejki ? Jest różnica w pomarańczowym ?

  18. tą/tę — naucz się różnicy, przynajmniej 2x masz orta w artykule

  19. Kurde, ja mam jedynie problem z kaseta nie mogę jej odkręcić w żaden może miał ktoś z tym problem i zdradził

    1. https://www.youtube.com/watch?v=Qs9RbPIDfKA ?
      Jak nie, to podjedź do serwisu, w nietypowych sytuacjach to się zwykle lepiej i szybciej kończy od szukania porad w internecie ;)

  20. Dodam tylko, że Kross popełnił w tym roku jeszcze nowszą wersję ramy.
    Zauważoną prze mnie zmianą jest wyeliminowanie opisanej przez Michała wady jaką jest brak otworu na przewody po prawej stronie na dolnej rurze. Przydatna sprawa przy przenoszeniu manetki reverba na lewą stronę kiery.
    Wczoraj odbierałem Moona i zaskoczony byłem zarówno ja jak i sam sprzedawca.

  21. Ciężki klocek z tego roweru. Soil może być lepszy ,albo jakiś wypasiony hardtail. Ile osób wykorzysta taki rower? Może z 30 osób w Polsce na zawodach itp.

  22. Aktualnie ujeżdżam Canyon Nerve AL 7.0 `14 i o ile jest to bardzo fajny i uniwersalny rower, to niestety trailowiec z 120mm przestał mi już wystarczać do mojego amatorskiego enduro i bikeparków. Dlatego do tej pory nastawiałem się na zakup Strive AL 7.0, ale czytając tą recenzję i patrząc na różnicę w cenie zaczynam się poważnie zastanawiać. W rachubę w chodzi jeszcze Giant Reign, tylko te pstrokate malowanie…
    Jak oceniasz w praktyce – warto dozbierać do Strive, czy można w ciemno brać Moona bez obawy że za pół roku będę sobie pluł w brodę?

    1. Którego byś nie kupił, na pewno nie będziesz sobie pluł w brodę :) Są między nimi różnice, przez co różne osoby będą wolały jeden lub drugi (są opisane w teście), ale oba świetnie jeżdżą, więc jeśli masz w środku sezonu trzepać nadgodziny zamiast jeździć na nowym rowerze, to…

      1. W sobotę przetestowałem w Bielsku i bezpośrednio porównałem z Strive CF. Waga Strive robi doskonałą robotę na bandach, ale już na pompkach i hopkach charakter Moona spodobał mi się dużo bardziej – ten rower aż rwie się do latania i zarzucania tyłem wywołując uśmiech od ucha do ucha.
        Decyzja o przetestowaniu Moona była jedną z lepszych w ostatnich miesiącach – dzisiaj odebrałem własnego ze sklepu, a zaoszczędzone pieniądze już zostały przeznaczone na wyjazd do alpejskich bikeparków :)

        Btw – mocowanie dampera proste, ale Reverb niestety też ma czasami problemy z pełnym wyprostowaniem się – jutro serwis. Nie dostałem natomiast wentyli do tubeless – ścigać sklep?

  23. Cześć, dzięki za niezły test. Pytanie mam jak się zapatrujesz i co ogólnie radzisz jeśli chodzi o jeden blat na płaskim Mazowszu? Brać tego Kross’a i zmienić korbę na dwa blaty?
    Pozdrawiam

    1. Przede wszystkim: do jazdy po Mazowszu nie kupuj Moona. Rzuć bardziej okiem na Dusta, ew. Soila, jeśli ma być full.

      Jeśli jednak pytasz pod kątem jazdy mazowieckiej w tygodniu + weekendowych wypadów w góry – wtedy sytuacja się komplikuje. Jeśli nigdy nie jeździłeś na napędzie 1x, to może odwiedź Krossa w przasnyszu i przetestuj? Trudno mi odgadnąć, jakie przełożenia będą Ci potrzebne ;)

      1. Dziękuję Michał za odpowiedź. Zgodnie z Twoją sugestią zdecydowanie mocniej rozpatruje Soil’a. Obawiam się tylko zbyt niskich przełożone, ponieważ jeżdżę na bardzo mocnych przełożeniach 42×11 i obawiam się że „za lekko” mi będzie :)

        1. Twoje kolana będą Ci wdzięczne :P

  24. Chciałem zapytać czy przy wzroście 175 cm bardziej odpowiedni będzie rozmiar M czy L?

  25. Może pomoże bo się b. często przewija to pytanie: ja mam moon’a L przy 182, moja dziewczyna przy 173 ma M. I osobiście nie widze szans L dla niej ani XL dla mnie – ani w drugą strone ;)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Kross Moon 2.0 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Plecakowe enduro [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Konkurs, Miejsca / 

Mamy zwycięzcę! Waszym zadaniem było zaplanowanie 2-3 dniowej wycieczki w górach, z noclegami w schroniskach. Czyli eksploracja MTB w najczystszej postaci. Jeśli to nie jest dla Ciebie enduro, to nie wiem, co jest. W końcu większość z nas zaczynała od szlajania się na rowerze z plecakiem, jeszcze w czasach, kiedy enduro kojarzyło się z rykiem silników zakłócającym gody jeleni. 


Tu chciałbym bardzo podziękować Wam za odzew! Zadanie konkursowe było dość wymagające, bo nie wystarczyło udostępnić na Facebooku zdjęcia z kotkiem. Zamiast tego, jednym z kryteriów oceny był wkład pracy i jakość opisu. Bo przypomnę, że wygrał plan wycieczki, który najbardziej zachęcił mnie do jego zrealizowania. A ja jestem taki leniwy, że jak zobaczyłem gotowe mapki, gpx-y, zdjęcia, linki i inne bajery, to oczka od razu mi się zaświeciły na zbliżającego się tripa. Mam nadzieję, że z Tobą będzie podobnie!

Mój opis trasy przeczytasz oczywiście wkrótce na blogu, ale na razie przejdźmy do zwycięzcy, który zgarnia idealny do tułaczkowego enduro, 25-litrowy plecak Kross Crafter.

Kross Crafter 25l - konkurs

A zwycięzcą jest: Paweł Podgórski. Gratuluję!


Paweł prowadzi swoją stronę internetową i bloga TIME TO BIKE, gdzie regularnie dzieli się swoimi wycieczkami i wyprawami. To przez takich jak on, na 1Enduro nie ma opisów prawdziwych tras MTB, a jedynie enduro-burgery, czyli miejscówki szybkie do ogarnięcia, treściwe i bez kombinowania. Po prostu inni robią to lepiej.

Miło mi więc zaprosić Cię na stronę Pawła, na której opublikował on swoje zgłoszenie konkursowe (sprytnie to sobie wykombinował):

→ Eksploracja Beskidu Sądeckiego

No musisz przyznać – nie ma lipy.


Powiązane wpisy:

 

  1. czy jest szansa, że ładnie zbierzesz to w jeden długi wpis ;)

  2. Gratuluję zwycięzcy, czekam na opis i życzę udanej wyrypy!

Dodaj komentarz do tekstu Plecakowe enduro [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Singltrek pod Smrkem, Świeradów-Zdrój

Miejsca / 

Singltrek pod Smrkem (lub nieco „normalniej”: Singletrack pod Smrekiem) jest jedną z najstarszych i najlepszych czeskich miejscówek ścieżkowych. A w zasadzie nie tylko czeskich – projekt, który zaczął się w przygranicznej miejscowości Nove Mesto pod Smrkem szybko rozrósł się też na polską stronę granicy, do Świeradowa-Zdroju.

Obecnie stanowi jeden z największych tego typu ośrodków, razem z dojazdówkami oferując 85 km tras przystępnych dla każdego. Chcesz zaszczepić komuś bakcyla MTB? To jest najlepsze miejsce! Tylko czy bardziej doświadczeni bikerzy też mają tu czego szukać?

Singltrek pod Smrkem - skały


Gdzie to jest?

Trochę już zdradziłem we wstępie: single rozciągają się pomiędzy Świeradowem po stronie polskiej, a Novym Mestem pod Smrkem po stronie czeskiej. Na początku był to jeden, wspólny projekt nakręcany przez Czechów. Później – jak to zwykle bywa – nastąpił rozłam z powodów, których wolałbym nie zgłębiać… Dziś trasy mają więc inne oznaczenia, ale ich charakter jest bardzo podobny. Wszystkie są ze sobą połączone.

Singltrek pod Smrkem

Bardziej od politycznych intryg pewnie interesuje Cię, gdzie jest start ścieżek. To też nie jest takie proste! Punktów startowych jest w zasadzie pięć:

  1. Singltrek Centrum – oficjalne „biuro”, pub, sklepik, pumptrack, camping i darmowy parking. Wypożyczysz tu też rowery Authora. Centrum mieści się jednak nieco na uboczu Novego Mesta, przy najłatwiejszych trasach, na które raczej rzadko się wpada.  Niemniej jednak, znajdziesz je tutaj.
  2. Centrum u Kyselky – bardzo przyjemny bar, centrum testowe Treka i parking za symboliczną opłatą (w zamian dostaniesz aktualną mapkę ścieżek). Mój ulubiony punkt startowy, ze względu na wygodne położenie w centrum najciekawszych tras, zaraz na końcu mojego ulubionego zjazdu. A konkretnie tutaj.
  3. Bikecentrum Libverda – tu z kolei przetestujesz rowery Merida. Jest to dobry punkt startu, jeśli planujesz katować przede wszystkim Hejnicky Hreben, czyli najciekawszy odcinek po stronie czeskiej.
  4. Parking na granicy – kilka miejsc parkingowych znajduje się na granicy polsko-czeskiej, po drodze do wspomnianych wyżej miejsc. Nie znajdziesz tu żadnej infrastruktury, ale w tym miejscu łączą się trzy główne części singli (więcej o trasach już za chwilę). Więc jeśli chcesz objechać wszystko, stąd najłatwiej wszędzie się dostaniesz. Granicę bez trudu znajdziesz tutaj.
  5. Parking przy Zajęczniku – jeśli planujesz jeździć przede wszystkim po polskiej części, samochód najlepiej zostawić na dużym parkingu na przełęczy nieco powyżej wyciągu Ski&Sun. O tutaj.
Singltrek pod Smrkem - mapa 2016 parkingi

Tak prezentuje się mapa wszystkich tras z naniesionymi parkingami według powyższego opisu (numerki parkingów to moja inwencja – nie pytaj miejscowych, jak dojechać na „P2”).

Singltrek pod Smrkem - Centrum u Kyselky

Centrum u Kyselky – polecam, Magda Gessler


Trasy

Zdradziłem Ci już, że trasy można podzielić na kilka obszarów. Ja umownie dzielę na trzy:

  • część „czeska właściwa”;
  • część „czeska lajtowa”;
  • część polska.

1. Część „czeska właściwa” (ok. 40 km)

Singltrek pod Smrkem - mapa strona czeska

Największa i moim zdaniem najciekawsza część. Najlepiej startować na nią z parkingu P2, P3 lub P4. Warto objechać wszystko, ale moim zdaniem na szczególną uwagę zasługują trzy fragmenty:

  • Hejnicky Hreben – najnowsza i najtrudniejsza trasa. Przez wielu porównywana do Superflow na Rychlebskich Ścieżkach – więc tak naprawdę specjalnie trudna nie jest. Warto mieć świadomość, że oznakowanie tras jest niezależne od innych miejscówek – więc trasa czarna na Smreku może być (i jest) dużo łatwiejsza od trasy czerwonej na Rychlebach.
  • K Hubertce – rewelacyjny flow zakończony wizytą w najlepszej knajpce w czeskiej części (więcej o niej pod koniec wpisu). Na tym odcinku zawsze biję rekordy pulsu – a to wcale nie jest podjazd!
  • Nad Kyselkou – hmmm, chyba po prostu lubię zjazdy kończące się w barze? Mega angażujący w jazdę fragment, z mnóstwem muld i szykan.

Dość ciekawa jest też Libverdska Strana, ale jeśli masz mało czasu, możesz z Hejnickiego Hrebena przyciąć skrótem do Hubertki i szutrem/asfaltem (równolegle do odcinka „K Hubertce”) wrócić do Centrum u Kyselky (P2).

Singltrek pod Smrkem - linie

2. Część „czeska lajtowa” (ok. 18 km)

Singltrek pod Smrkem - mapa łatwe trasy

Wspomniałem, że trasy są tu generalnie łatwiejsze, niż w innych miejscówkach, ale jeśli jesteś z kimś, kto pierwszy raz jeździ w terenie, zacznij od północnej pętli, startując z parkingu P1 lub P4. Hrebenac i Obora to praktycznie płaskie, szerokie ścieżki, z którymi poradzi sobie każdy, niezależnie od sprzętu (również dzieciaki). Uprzedzam: jeśli jesteś pro-ęduro-harataczem, możesz się tu troszkę wynudzić…

Singltrek pod Smrkem - oznakowanie polskie

3. Część polska (ok. 28 km)

Singltrek pod Smrkem - mapa 2016 strona polska

Na pewno za to nie wynudzisz się po polskiej stronie. Wbrew temu, co niektórym może się wydawać, nie mamy się czego wstydzić! Po tych singlach częściowo przebiegały nawet zawody EMTB Enduro. Najlepiej startować na nie z parkingu P5 lub ewentualnie P4.

  • Zajęcznik – zjazd to jeden z lepszych fragmentów na całym Smreku. Z kolei podjazd jest najbardziej kontrowersyjnym – niektórzy narzekają, że strasznie się dłuży, bez sensu trawersując ostatnie zbocze. Można skrócić przejazd mniej więcej w połowie, ale jak dla mnie jest naprawdę spoko i polecam całość, zgodnie z oficjalnymi oznaczeniami.
  • Czerniawska Kopa (a.k.a. Nad Czerniawą) – bardzo przyjemna trasa, oznaczona jako czarna, ale – podobnie jak inne – niezbyt trudna. Łączy się płynnie z częścią „czeską właściwą”.

Singltrek pod Smrkem - las


Na jak długo jechać?

Jak już się zorientowałeś, tras jest naprawdę sporo. Jeśli jesteś długodystansowcem, na siłę możesz objechać wszystko w jeden dzień, ale polecam delektować się jazdą i rozłożyć objazd przynajmniej na dwa dni.

Ja w majówkę spędziłem tutaj 4 dni jazdy i choć to już jest lekką przesadą, to i tak świadczy bardzo dobrze o ilości i różnorodności tras. Gdybym miał jeździć 4 dni np. po Lipowskich Ścieżkach, umarłbym z nudów.

Singltrek pod Smrkem - kładka northshore

Moja propozycja wyjazdu na Singltrek pod Smrkem:

  • Dzień 1: część „czeska właściwa”.
  • Dzień 2: część polska i opcjonalnie „czeska lajtowa”.
  • Dzień 3: ponowny objazd odcinków, które najbardziej Ci się spodobały.

Wyjazd warto też połączyć ze szkoleniem techniki jazdy z POMBA – mają tu własny plac szkoleniowy i idealne do nauki trasy. Nawet kilkugodzinne, piątkowe szkolenie Podstawowe+ spowoduje, że weekendowe jeżdżenie będzie dużo fajniejsze i przyniesie duży progres.

Singltrek pod Smrkem - Hubertka


Oznakowanie tras

Na ścieżkach trudno się zgubić – już sama nawierzchnia Cię poprowadzi. Do tego są tablice i mnóstwo znaczków (nieco inne po polskiej i czeskiej stronie). Zdecydowanie warto jednak mieć własną mapkę, chociażby w telefonie (np. na Trailforks), bo jest kilka wariantów przejazdu i skrótów, w które przypadkiem można się wpakować i wylądować nie tam, gdzie się planowało.

Singltrek pod Smrkem - mapa tablica

Singltrek pod Smrkem - Asfaltova Agonie

Najlepsza nazwa odcinka podjazdowego ever!

Singltrek pod Smrkem - oznakowanie polskie

Polskie logo jest inne, ale na tym różnice się kończą.


Charakter tras: dla kogo? Jaki rower?

Singltrek pod Smrkem jest bez dwóch zdań najlepszym miejscem dla osób zaczynających przygodę z MTB. Trasy są stosunkowo płaskie, w odróżnieniu od innych miejsc tego typu, nie ma tu wyraźnego podziału „góra → dół”. Innymi słowy, rzadko jest się tu na zjeździe, czy na podjeździe – zazwyczaj charakter jest mieszany, interwałowy. Nawierzchnia jest w zdecydowanej większości przygotowana i dobrze zadbana. Mówiąc wprost: jest gładko jak na lodowisku. Do tego muldy, bandy czy hopki nie mają rozmiarów, które mogłyby wystraszyć początkujących.

Chcesz zaszczepić rowerowego bakcyla żonie, kumplowi czy dziecku? Zabierz ich na Smreka!

Trasy są też mało wymagające sprzętowo. Poradzisz sobie tutaj na dowolnym rowerze MTB, a dużo osób jeździ nawet na trekkingach czy rowerach crossowych. Idealny wybór to sztywniak z dobrą, ścieżkową geometrią, taki jak Kross Dust 3.0, którego tutaj testowałem. Rower enduro oczywiście też się sprawdzi, ale duży skok zawieszenia i pancerne opony nie będą tu miały co robić. W przeciwieństwie do np. Enduro Trails, nie masz tu czego szukać na zjazdówce.

Singltrek pod Smrkem - singletrack

To wszystko nie znaczy jednak, że trasy są nudne! Jest to typowy przykład ścieżek, gdzie poziom trudności można sobie samemu regulować… prędkością. Jedziesz wolno – jest na maksa łatwo i bezpiecznie. Jeśli bardziej przyciśniesz – połączenie sekcji szybkich zakrętów i muld w płynny przejazd będzie wymagać dużego skilla! Na Smreku oczywiście wszechobecna jest Strava – polecam włączyć, jeśli chcesz podnieść sobie poprzeczkę.

Singltrek pod Smrkem - banda

Dodatkowe atrakcje

Trasy na Singltreku pod Smrkem są dostępne dla każdego, więc inne atrakcje są niepotrzebne – możesz śmiało jeździć do upadłego z całą rodziną! Świeradów-Zdrój jest jednak miejscowością mocno turystyczną, więc bez roweru pewnie też można sobie znaleźć jakieś zajęcie. Ja nie próbowałem.

Zostając przy dwóch kółkach, przy dłuższym pobycie warto przejechać kultowe odcinki enduro:

Trawers ze Stogu Izerskiego

To właśnie tzw. „Kultowy Trawers”.

Spanie

Najbardziej klimatyczną opcją nocowania jest oczywiście Singltrek Kemp, czyli oficjalny camping w Singltrek Centrum (punkt P1).

Singltrek Kemp camping

Fot. Cykl.cz

Jeśli chodzi o nieco bardziej murowane noclegi, to mam zagwozdkę, bo choć byłem tu już mnóstwo razy, dopiero raz trafiłem na naprawdę godny polecenia: Pokoje gościnne „Stara Kuźnia” (link niekomercyjny). Miejsce to jest na tyle blisko ścieżek, że można wbić na nie od razu na rowerze. Z noclegów w Świeradowie na ścieżki trzeba dojechać autem – więc dokładna lokalizacja nie ma znaczenia.

Jeśli nie chcesz jeździć autem, koniecznie szukaj miejsca po czeskiej stronie – listę polecanych kwater znajdziesz na oficjalnej stronie.Singltrek pod Smrkem - kładki

Jedzenie

Polecam odwiedzić jedno z tych miejsc:

  • Hubertka – nie zjesz tu sufletu z owoców morza (raczej kromkę ze smalcem lub drożdżówkę z serem), ale jest to super przyjazne schronisko leżące na pętli „czeskiej właściwej” – odwiedzisz je na pewno nie raz! Jak wszędzie (ze sklepikami w Novym Meście włącznie), można tu płacić złotówkami.
  • Piwowar Lwówecki – jeśli masz ochotę na coś konkretniejszego, odwiedź tą restaurację po polskiej stronie (odbicie na rowerze z Zajęcznika, lub autem z drogi od granicy).
  • Restauracja Kalamata – polecana restauracja grecka w Świeradowie.

Singltrek pod Smrkem - Hubertka


Podsumowanie

Rychleby są świetne dla bardziej zaawansowanych bikerów. Lipowskie Ścieżki – dla początkujących. Z kolei Singltrek pod Smrkem to miejsce dla każdego. Trasy wydają są tutaj łatwe, bo nawet na te czarne możesz wybrać się z całą rodziną. Jednak jest ich tak dużo i są tak urozmaicone, że riderzy z dużym doświadczeniem z przyjemnością wykorzystają je do szlifowania skilla i czerpania frajdy z nieskalanego korzeniami czy kamieniami czystego FLOW.

Więc niezależnie od poziomu umiejętności, doświadczenia i sprzętu, szykuj się na wyjazd – zaplanuj przynajmniej dwa, a najlepiej trzy dni, bo jestem pewien, że nie będziesz chciał stąd szybko wyjeżdżać!

Singltrek pod Smrkem - oznakowanie czeskie


Chcesz namówić kumpli na wspólny wypad? Udostępnij ten wpis na Facebooku! W oczekiwaniu na ich odpowiedzi, możesz też rzucić okiem na inne przewodniki z serii „Miejsca”:

 

  1. Tekst doskonały

  2. Domin z onthebike.com

    Podsumowałeś to co mówię od dawna – na Smrku poziom trudności zależy od poziomu prędkości i jak się leci te 25-30km/h to jest zabawa. Zgadzam się tez co do „części właściwej” ścieżek bo parkować należy u Kyselky i wbijać od ręki na Asfaltową Agonię (nie wiem skąd ta nazwa – podjazd wchodzi jak w masło akurat na rozgrzewkę ;-)) W dwa dni można oblecieć całość ale należy pamiętać, że Hejnicky Hreben warto poharatać ze trzy razy pod rząd za każdym razem posilając się w Hubertce „polewką” i poprawiając kofolą lub butelką Svijanskego Maza. Na koniec dygresja – jeśli chcesz zobaczyć rowery z katalogów, które do tej pory widziałeś na targach wbijaj pod Hubertkę w środku dnia w jakiś długi weekend a jest szansa, że nie tylko pomacasz ale nawet właściciel pozwoli ci się przejechać – tam na stojakach często zalega sprzęt, który do tej pory widziałeś tylko w piśmie rowerowym albo w zajawkach na FB.

    1. „Asfaltowa agonia” faktycznie może jest nazwana trochę na wyrost. Głównie chodzi chyba o kontrast na tle singli ;)

  3. Ten artykuł to odzwierciedlenie mojego odbioru singli :-)
    Co do roweru to też się zgadzam, mój przecinak XC – Cube Reaction GTC 29 szedł jak w masło wykręcając czołowe Stravowe czasy na zajęczniku w dół i w górę :-) oczywiście zbaczając na izotonik – Lwówek ;-) co którąś pętlę hehe.
    Satysfakcja z wjechania z siodła na Smerek i włóczęga po stoku Izerskim. Suma summarum – świetna miejscówka! :-)

  4. Co do artykułu to trochę pozostał mi niedosyt… byłem tam w maju tego roku. Jazdy jest na 3-4 dni, nocleg polecam na kwaterze „U Helenki”, blisko szlaków i granicy (w pakiecie urokliwy strumień). Wycieczka na szybko to Sępia Góra, zjazd niebieskim szlakiem lub asfaltem kto jak woli.

    Polecam wycieczkę do knajpy Beczki „Obri sud”, można tam się napić pifa i dobrze zjeść (jak jest otwarta), lub u dziadka obok beczki (super świeży browar bernard). Poza tym najlepiej pojechać w tygodniu gdzie nie ma tłumów ludzi… jak ja byłem to nikogo nie było (druga połowa maja). Rower każdy odpowiedni, ja byłem na Regince ale wystarczy zwykły sztywniak z 100 mm. skoku.

    1. Dzięki za uzupełnienie, zwłaszcza dotyczące noclegów i wyżywienia :) Tak jak pisałem, akurat w tej kwestii mam w Świeradowie braki…

  5. W świeradowie rok temu nie było emtb a mistrzostwa polski, ktore rzeczywiscie jeden z OS mialy koncowke po singlach ;-)

    1. Ja pisałem o zawodach z 2013, które single wykorzystywały dość mocno (cały Zajęcznik i fragment Czerniawskiej Kopy): http://emtb.pl/pelna-relacja-z-rozpoczecia-sezonu-enduro-w-swieradowie/

  6. Z miejsc w których można się smacznie posilić polecam w samym Świeradowie „Tyrolską Chatę”, warunki noclegowe też spoko :-)

  7. Mieszkam niedaleko Świeradowa i z kumplami często śmigamy na singlach. Gorąco polecam!

  8. bardzo dobre jedzenie w Świeradowie jest w restauracji „pod żabami”. Dobra cena i 2 daniowy obiad naprawdę pycha.
    Single pod smrkem odebrałem jako bardzo łatwe. Za to jazda po trasach turystycznych…. zjazd zielonm szlakiem (kamienna mega rąbanka) rewelacja. Byliśmy w marcu 3 dni. Od lata po zimę i śnieg zaliczyliśmy. Tydzień czy dwa później pojechaliśmy po raz kolejny na Rychleby i tu było zabawy dużo więcej. IMO Smrek jest idealny do wkręcenia w MTB jeszcze niewkręconych.

  9. aaa zapomniałbym. Spaliśmy w Świeradowie w „willi Aleksander”. Bardzo fajne miejsce. Przygotowane pod bikerów. Super właścicielka – jak single całe objechaliśmy to doskonale opowiadała o okolicznych górach polecając miejsca warte odwiedzenia

  10. Jeżdżę po Singlach regularnie, zarówno na moim rowerze XC jak i na wypożyczanych ze Ski&Sun rowerach bardziej ścieżkowych (ich testy znajdziecie tu: onaiontestujemy.blogspot.com). Zawsze nocuję w Świeradowie w pensjonacie Malwa (niezłe jedzenie, miejsce na rowery, jest też gdzie je umyć) i dojeżdżam rowerem do singli.
    Obowiązkowo wyjazd wzbogacam o trasę: Stóg Izerski (gondolą) – Smrek (ten odcinek miejscami jest trudny) – szutrowo-asfaltowy zjazd do początku singla K Hubertowce – potem obowiązkowo Hojnicky Hrebień.
    Szkoda że obiekt się nie rozwija. Szczególnie żal, że nie próbują wykorzystać potencjału gondoli, która jeździ prawie pusta. Zbudowanie trasy ze szczytu, nawet z wykorzystaniem istniejących asfaltówek, sprawiło by że zostawiał bym na miejscu sporo więcej kasy.

  11. Dodam, że Singltrek pod Smrkem jest również dostępny na mapach Trailforks. W bliskiej okolicy są też dwie trudniejsze linie – Stóg Izerski i Sępia Góra.

    http://www.trailforks.com/region/singltrek-pod-smrkem-5494/?lat=50.9044376532255&lon=15.297603607177495&z=13&m=trailforks

  12. Dodam że wszystkie szlaki Singltreka, a także Rychlebów, Lipowskich, Trutnova… są dostępne w aplikacji mobilnej mapy.cz – genialna i najlepsza obecnie mapa na urządzenia mobilne: super czytelna, dostępna offline (każdy kraj do pobrania osobno wedle potrzeby), z warstwą turystyczną (nazwane szlaki, POI, itd.)

    Z powodzeniem można używać jej także i w Polsce, minusem jest to że warstwy dla Polski (i innych krajów) są pobierane z OSM, a tam nie zawsze dobrze wpisany jest kolor szlaku, przez co szlak koloru zielonego jest faktycznie np. czerwony…

    Ale po za tym.. mega używalna aplikacja. Polecam.

  13. artykuł zainspirował i bardzo pomógł, dzięki Aut(h)orze :)
    nas dobił dojazd na parking koło zajęcznika….rowerami :), czeska strona bardziej urozmajcona z lepszym zapleczem

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Singltrek pod Smrkem, Świeradów-Zdrój

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top