Sprzedaż bezpośrednia czy zakup roweru w sklepie?

Opinie, Trendy / 

Niedawne uruchomienie programu direct-sales przez Treka wywołało powrót dyskusji o dominującym trendzie na rynku rowerowym, jakim jest sprzedaż bezpośrednia. O co chodzi? Marki takie jak Canyon, YT Industries czy Rose wysyłają swoje rowery bezpośrednio do klientów, pomijając pośredników (dystrybutorów i sklepy), oferując dużo lepsze wyposażenie i niższe ceny.

Jakie są zady i walety takiego rozwiązania? Czy warto jeszcze kupować rower w tradycyjnym sklepie?

Sprzedaż bezpośrednia w wykonaniu Treka

Trek jest pierwszym producentem tak dużego kalibru, który uruchomił sprzedaż bezpośrednią. Nawet jeśli program jest ograniczony do terenu USA, to i tak wzbudził duże poruszenie w całym rowerowym światku. Chciałbym jednak na wstępie zaznaczyć, że ich oferta bardzo się różni od polityki Canyona czy YT.

Przede wszystkim, pudło z rowerem nie trafi bezpośrednio do Ciebie, a do autoryzowanego sklepu, który optymalnie go przygotuje i pomoże w ewentualnych problemach – obowiązkowo. Czyżbyśmy więc dostawali „najlepsze z obu światów”? Niestety nie, bo nie przekłada się to na cenę roweru.

trek-logo

Dla klienta końcowego oznacza to więc konieczność zamówienia roweru przez internet (i mniejszy wybór lokalnie) – pozostaje więc podstawowy problem z wyborem rozmiaru. Do tego rower dalej kosztuje tyle samo, a w dodatku odpada możliwość negocjowania zniżki. Dla sklepu również oznacza to mniejszy zysk (o 20%), a kasa zaoszczędzona na pominięciu pośredników trafi do kieszeni producenta. Brawo Trek!

To oczywiście tylko jedno spojrzenie na nową ofertę. Można się sprzeczać, że dzięki temu sklepy nie będą musiały zamawiać rowerów na zapas, negocjować cen i tak dalej… Ale jako że system i tak działa tylko w stanach, to dalsza część artykułu skupia się na klasycznym modelu sprzedaży (w pełni) bezpośredniej.


Cena Czyni Cuda

Oczywistą zaletą sprzedaży wysyłkowej jest niższa cena. Powiedzmy sobie szczerze, współczesne rowery są cholernie drogie. Dla przeciętnego obywatela trzy średnie krajowe za najtańszy rower enduro z kompletem ciuchów i ochraniaczy to zaporowa kwota. Zwłaszcza, że producenci coraz wyraźniej skłaniają nas do kupowania co kilka lat nowego, kompletnego roweru, zamiast stopniowego ulepszania starego (pisałem o tym w tekście o standardach i antystandardach).

Producenci coraz wyraźniej skłaniają nas do kupowania co kilka lat kompletnego nowego roweru

Sprzedaż bezpośrednia oznacza więc łatwiejszy start dla początkujących. Również, jeśli zaszczepiasz bakcyla swojej drugiej połówce czy potomkowi, nie mając pewności czy w ogóle im się to spodoba.

Dla bardziej doświadczonych niższa cena przekłada się na mniej bolesny dostęp do nowinek osprzętowych (jak napęd 1×11) i aktualnych standardów (jak koła 27,5″).

YT Capra

Carbonowa rama, zawieszenie Rockshoxa, napęd 1×11 i biżuteria od Race Face – wszystko za mniej, niż 15 tys. zł. Najtańszy, aluminiowy Specialized Enduro jest o ponad 500 zł droższy. Daje do myślenia…

Tu jednak bezsprzeczne zalety sprzedaży bezpośredniej się kończą, a zaczynają się dylematy…

„Drodzy forumowicze, jaki rozmiar wybrać?”

Podstawowy problem z kupowaniem roweru przez Internet, to brak możliwości przymiarki i odbycia jazdy testowej. Kiedyś wystarczyło rzucić okiem na długość górnej rury i wszystko było jasne. Ale przy zmieniających się trendach w geometrii, coraz trudniej wybrać prawidłowy rozmiar roweru bez przejechania na nim choćby kilku metrów.

Coraz trudniej wybrać prawidłowy rozmiar bez przymiarki

Niektóre firmy starają się ratować sytuację oferując jazdy próbne przy okazji festiwali czy zawodów, ale trudno oczekiwać, żeby mieli we flocie testowej każdy model w każdym rozmiarze.

W teorii pomocne są też tabele i kalkulatory na stronach producentów. Niestety doświadczenie pokazuje, że trudno na nich polegać: nie wiedzieć czemu, zazwyczaj sugerują zbyt mały rozmiar, bardziej dezorientując, niż pomagając.

Ostatnią deską ratunku jest wymiana lub zwrot niepasującego roweru. Żadna marka „direct sales” nie robi z tym problemów, ale ponowne pakowanie i wysyłka roweru już sama w sobie jest problemem. Nie wspominając o czasie oczekiwania na prawidłowy rozmiar, który w najgorszym scenariuszu może się ciągnąć miesiącami.

Rower z IKEI – „zrób to sam”

Drugi zgrzyt to brak wsparcia ze strony sklepu/serwisu. Rower przychodzi w pudle, częściowo rozłożony i z grubsza wyregulowany. Kto kiedykolwiek kupował meble w IKEI, ten wie, ile może się z tym wiązać wkur… stresów. Pojawia się ryzyko nieprawidłowego montażu i ustawienia. Przede wszystkim dotyczy to dostosowania zawieszenia czy kokpitu do konkretnego ridera, ale dla osób początkujących problemem może być chociażby regulacja hamulców czy prawidłowe dokręcenie sterów.

Kupując rower online, zapomnij o priorytetowej pomocy serwisanta na dzień przed überważnymi zawodami

Jednak dobry sklep to nie tylko pomoc przy zakupie, ale też obsługa w trakcie użytkowania. Kupując rower online, nie licz na darmowy pierwszy serwis, czy priorytetową pomoc serwisanta na dzień przed überważnymi zawodami.

Kupując rower na miejscu, zyskujesz też możliwość zwrócenia się do sprzedawcy z drobnymi wątpliwościami i problemami („Czy to pęknięcie ma tu być…?„). W przypadku sprzedaży bezpośredniej, ewentualne problemy techniczne zawsze wiążą się z koniecznością pakowania i wysyłki roweru, a to nie tylko jest upierdliwe i czasochłonne, ale też skutecznie zjada część kasy zaoszczędzonej przy zakupie.

Sprzedaż bezpośrednia: karton Canyon

Odpakowywanie nowiutkiego roweru to sama przyjemność. Pakowanie zepsutego – już nie tak bardzo.

Co na to tradycyjne sklepy?

Jest też druga strona medalu: brak Twojego wsparcia DLA sklepu. Wszyscy oczekujemy, że w lokalnym sklepie zastaniemy bogaty zapas części do naszego roweru, akcesoria kilku marek, wybór ciuchów we wszystkich rozmiarach, swoje ulubione opony itd. Kupując rower online, nie dajesz jednak nic w zamian. Mówiąc wprost: nie dajesz sklepowi zarobić na zapełnienie półek rzeczami, których kiedyś będziesz potrzebował „na wczoraj”.

Nie dajesz sklepowi zarobić na zapełnienie półek rzeczami, których kiedyś będziesz potrzebował „na wczoraj”

Oczywiście pojawia się pytanie: kto dziś jeździ na seryjnym rowerze? Prędzej czy później pojawia się potrzeba upgrade’u czy skorzystania z serwisu. Wtedy lokalny sklep i tak okazuje się niezastąpiony i przecież zarabia na tym pieniądze, prawda? Trudno jednak oczekiwać, żeby utrzymywał się ze sprzedaży klocków hamulcowych, łatania dętek i regulacji przerzutek. Największe pieniądze zawsze są ze sprzedaży rowerów.

sprzedaz-bezposrednia-13

Jeśli w pierwszej chwili pomyślałeś, że to zdjęcie z Twojego garażu, to nie masz się czym martwić. W przeciwnym wypadku – prędzej czy później odwiedzisz serwis.

Co dalej ze sklepami stacjonarnymi?

Czy oznacza to śmierć sklepów stacjonarnych? Takich jakie znamy – tak. Lokalna fachowa pomoc zawsze jednak będzie potrzebna. Nowe trendy w sprzedaży wymuszą jednak na sklepach adaptację i uruchomienie marginalnych do tej pory sposobów zarabiania.

Przestaną one bazować na masowej dystrybucji sprzętu z katalogu, a bardziej skupią się na usługach skupionych na budowaniu relacji z klientami i indywidualizacji sprzętu i dodatków. Więcej o „sklepach jutra” napiszę już niedługo.

Podsumowanie

Jeśli jesteś początkujący, nie do końca znasz swoje oczekiwania i masz problem z samodzielnym doborem rozmiaru roweru, raczej pozostań przy lokalnym zakupie. Rzetelna pomoc sprzedawcy i serwisanta przełoży się na lepszy „experience” z późniejszej jazdy, a to jest warte jednorazowego dołożenia kilku stówek.

Jeśli nie wchodzi to w grę, to w wersji minimum, przymierz się do „swojego” modelu w dwóch sąsiadujących rozmiarach (sprawdź, czy producent pojawia się na demo-dayach), a po zakupie skorzystaj z pomocy dobrego serwisu w prawidłowym ustawieniu roweru pod siebie.

Sprzedaż bezpośrednia - Canyon po wyjęciu z pudełka

Jeśli masz jednak duże doświadczenie i dokładnie wiesz, czego Ci potrzeba, zakup bezpośredni jest bardzo kuszący. Pod warunkiem, że trafisz na model idealnie trafiający w Twoje oczekiwania (o swoich pisałem w teście Canyon-a Strive). Ze wszystkich firm sprzedających wysyłkowo tylko Rose umożliwia zmiany w konfiguracji rowerów.

Jak banalnie by to nie brzmiało, wybór między sprzedażą bezpośrednią a zakupem w sklepie tradycyjnym pozostaje więc indywidualną kwestią. Choć moim zdaniem dużo bardziej uzależnioną od posiadanego doświadczenia, niż budżetu. Niezależnie od wyboru, okaż czasem nieco czułości swojemu USR*, bo nie wszystko da się zastąpić zakupami online!

*USR – Ulubiony Sklep Rowerowy. Kto czytał pl.rec.rowery, ten wie ;)


Polecam też powiązane artykuły:


 

  1. Skąd wniosek że sklep Treka zarobi w przypadku takiej sprzedaży 20 procent mniej? To jakieś sprawdzone dane?
    Z tego co się orientuję to w cywilizowanym świecie pośrednie ogniwa (dystrybutor) nie jest pomijany w łańcuchu zarobkowym, nawet jeśli w preorderze sklep złoży zamówienie na kontener rowerów bezpośrednio z fabryki. Zwyczajnie nie przechodzą one przez magazyny i biura dystrybutorskie, to wszystko.

    1. Co do dystrybutorów, to masz chyba na myśli „normalną” sprzedaż rowerów przez sklepy internetowe? Ja w tym wpisie bardziej się skupiłem na typowej sprzedaży bezpośredniej, czyli prosto od producenta, który nie ma dystrybutorów. Tak, jak w markach wymienionych w artykule.

      Jeśli chodzi o zarobki sklepów w przypadku Treka, to mają one otrzymywać 80% standardowej marży. Źródło: http://www.pinkbike.com/news/behind-treks-click-and-collect-sales-2015.html

  2. A jak to wygląda sprawa z gwarancją?Co jeśli kupimy rower np. Canyon’a i nie robimy pierwszego przeglądu? Czy gwarancja dalej obowiązuje?

    1. Canyon nie wymaga „pierwszego przeglądu”.

      1. Dokładnie, po zakupie swojego pytałem o to przedstawiciela i powiedział, że są na tyle pewni jakości montażu swoich rowerów, że nie trzeba wracać z nimi do serwisu po miesiącu.

        No i inna sprawa, że rowery Canyona – z racji cen – trafiają głównie do świadomych i doświadczonych użytkowników, którzy sami wiedzą, co w ich rowerze trzeba zrobić po początkowym „dotarciu”.

  3. Miałem okazję korzystać z dwóch sklepów wysyłkowych. Pierwsze doświadczenie tego typu to sklep Commencal’a. Rowery dostępne nawet 30% od rowerów na lokalnym rynku. Kolejne doświadczenie to sklep Rose i możliwość własnej konfiguracji. Bardzo miła opcja, zwłaszcza dla doświadczonych rider’ów :)

  4. W branży motoryzacyjnej już od dawna działa model, w którym dealer (praktycznie) nie zarabia na sprzedaży samochodu. Marże są tak niskie, że trudno to nazwać zarobkiem. Zarabia za to na serwisie, sprzedaży części i doposażenia (akcesoria) oraz sprzedaży finansowania i ubezpieczeń.
    Tyle, że w branży rowerowej nie ma aż tylu elementów eksploatacyjnych na których serwis mógłby zarobić.

    Chciałem zauważyć, że w sklepach stacjonarnych już od pewnego czasu coraz trudniej jest kupić COKOLWIEK co wymaga przymiarki. Kaski, buty, ochraniacze czy nawet rękawiczki wymagają nierzadko celowania na chybił-trafił, bo w sklepie jest tylko 1szt/kpl na wystawie, który akurat jest powyżej/poniżej naszego rozmiaru.

    Sprzedaż internetowa już od kilku lat skutecznie spycha na margines sklepy stacjonarne. Hasło CCC jest faktem a sklepy off-line coraz częściej służą głównie za przymierzalnie wg. zasady „sprawdź off-line, kup on-line” (ROPO).
    Mam tylko wrażenie, że za jakiś czas spowoduje to pikującą tendencję upadku wielu sklepów. Nie tylko rowerowych.

  5. USR – jest ważne, ba mega ważne. Mam u siebie na dzielnicy otwarty stosunkowo niedawno sklep/serwis. Największym ich plusem jest to, że jest prowadzony przez ludzi, którzy od 15-20 lat jeżdżą, a rower to dla nich pasja oraz od pewnego czasu sposób zarabiania na życie. Nie ma problemu, którego by nie rozwiązali, robią wszystko z głową i wkładają w to serce. Dlatego co jakiś czas wyłączam swojego ekonomicznego demona i pozwalam im zarobić tylko po to, żeby istniejli jak najdłużej :)

    Drugi rower jaki kupiłem – Mongoose tyax expert 29er (kupiony w ciemno przez internet po przeanazlizowaniu jego geo), miałem z nim przykre doświadczenie – pęknięcie ramy na łączeniu górnej rury z podiosdłówką. A ponieważ Mongoose nie ma swojego oficjalnego dystrybutora w Polsce, a sprzedawca u którego kupowałem zwinął biznes wyglądało, że jestem w ciemnej doopie. Z ciekawości podszedłem z ramą do USR i chłopaki mimo tego, że u nich rower nie był kupiony załatwili mi wszystkie formalności z czeskim dystrybutorem marki. Efekt wymiana ramy (pomimo pęknięcia, które wielu producentów z góry odrzuca).

  6. Podzielam zdanie Marka Koresa. Jednak wydaje mi się, że jeżeli sprzedaż rowerów przesunie się w stronę online to głównie będą to tylko rowery specjalistyczne, AM, DH, Enduro czy szosowe wyższe modele. Myślę, że sklepy będą sprzedawać mniej takich rowerów. Za to uważam, że zupełnie w drugą stronę przesunie się sprzedaż podstawowych modeli dla zwyczajnych użytkowników rowerów – myślę, że sklepy będą dużo zarabiać na rowerach miejskich, elektrycznych, rowerach turystycznych i podstawowych modeli ht – xc/am :)

  7. „Czy oznacza to śmierć sklepów stacjonarnych? Takich jakie znamy – tak.” – Jeden z pierwszych artykułów z którym się zdecydowanie nie zgodzę. Najpierw piszesz o zdecydowanych plusach stacjonarnych czas, możliwość przymiarki, pomarudzenie a później, że ten model wymiera. Co do przeglądów zerowych to nie chodzi o pewność swoich produktów ale błache dociągnięcie linki, sprawdzenie śrub.
    Nie wielkie miasto 74tyś mieszkańców a ścigam klientów z całej Polski. Czym? A tym, że przykładowo Trance jest we wszystkich modelach i praktycznie pełnej rozmiarówce, Reign podobnie, masa kolejnych modeli Gianta dostępna na strzał palcami. Tym, że mamy w ekipie ludzi którzy ścigali się zawodowo na szosie i latają na poważnie w enduro. Sklep stacjonarny w tej chwili to już nie tylko biznes ale jak to ktoś pisał powyżej zajęcie dla ludzi z pasją. Moim zdaniem do obecnej sytuacji na rynku czyli internetowe vs. stacjonarne idealnie będzie pasowało „dostosuj się albo zgiń” co dobitnie pokazał obecny sezon.

    1. Marcin, w zasadzie to się zgadzasz, tylko może zbyt ogólnie się wyraziłem i nie do końca zrozumiałeś ;)

      Już niebawem opublikuję tekst, w którym dokładnie opiszę „sklep rowerowy przyszłości”, czyli taki, który nie umrze (wręcz przeciwnie!). Ale generalnie chodzi mi o to, co napisałeś: „Sklep stacjonarny w tej chwili to już nie tylko biznes ale jak to ktoś pisał powyżej zajęcie dla ludzi z pasją”.

      Z kolei „sklepy jakie znamy” to dla mnie właśnie typowe „biznesy” nastawione na opchnięcie jak największej liczby rowerów przypadkowym klientom, bazujące na dystrybucji mocnej marki, a olewające temat fittingu, tuningu, akcesoriów, ubrań i szeroko pojętego budowania relacji nie przekładających się bezpośrednio na zawartość kasy fiskalnej.

      Dla Ciebie nowoczesny sklep to codzienność, bo sam go tworzysz. Ale w moim 300-tysięcznym mieście i 2-milionowej okolicy takie miejsca można policzyć na palcach jednej ręki pracownika tartaku…

      1. Właściwie sklepów, które nie działają jednocześnie off- i on-line jest coraz mniej. Kłopot zaczyna się jednak tam, gdzie stock sklepu on-line jest czysto wirtualny, tzn. de facto jest stockiem dystrybutora (i to z nie do końca on-line’ową aktualizacją u tegoż dystrybutora). Pomijam już fakt, że niektóre sklepy tego dystrybutora mają… za granicą… Wtedy może to przypominać direct-sales gdzie na rower czasem czeka się kilka tygodni :)

      2. I tu jest jeszcze jeden „pies pogrzebany” który nas nieco hamuje przed otwarciem kolejnego wielkopowierzchniowego sklepu.
        Gdzie jest granica przy której sklep jest widziany jako pro, wiarygodny, przyjazny, do którego można przyjść i umówić się z serwisantem na kolejny wekendowy trip a drugą stroną przy której jesteśmy odbierani już jako typowy market w której osoby nas obsługujące odpowiedzialne są za rozłożenie towaru.
        Po swoim przykładzie widzę, że niby jesteśmy krajem na dorobku ale to co się stało w 2014/2015 z półką rowerów od 5tyś w górę to kosmos. Śmiem twierdzić, że takiej dynamiki nie osiągnął żaden rynek w Europie. Ale z tego tortu nie zyskały sportowe sieciówki tylko właśnie sklepy ludzi z pasją.

  8. Zgadzam się z Marcinem, sklep rowerowy to zajęcie dla ludzi z pasją. Na co dzień jeżdżę (i naprawiam) rower we Francji, mam więc okazję trochę podpatrzeć jak to funcjonuje. I powiem, że mój USR nie ma najmniejszego problemu z utrzymaniem się na rynku. Ba, w lecie umówienie roweru na przegląd graniczy z cudem. Poza tym ceny rowerów (począwszy od września, kiedy zaczynają się wyprzedaże starego modelu) spadają o 30, 40 procent. Nie mam wielkiej nakrętki na nowości, a w ten sposób płacę taniej niż w dystrybucji bezpośredniej, mam mechanika za przyjaciela i daję zarobić lokalnemu biznesowi.

  9. Klika moich rowerów z rzędu kupiłem w tzw sklepie lokalnym prowadzonym przez ludzi z pasją. Kiedy przyszedł czas na zmiany względy finansowe przeważyły – wybór padł na Canyona Stive. Nie od wczoraj jeżdżę na rowerze, więc sprawy związane z wyborem rozmiaru, składaniem i regulacją to sama przyjemność (i kilka browarów w garażu..). Sprawy się komplikują gdy dochodzi do reklamacji, do tej pory pomocni sprzedawcy milkną, a odpowiedź na maila trwa tygodniami. Na naprawę czekam już 2 miesiące…. Podobne reklamacje w zaprzyjaźnionym sklepie załatwione miałbym od ręki. Ja wyleczyłem się z kupowania przez internet i wracam do wspierania lokalnego biznesu, który jest kiedy potrzeba.

  10. Niestety nie zdażyło mi się jeszcze, żebym przed kupnem przejechał się testowo, czy przymierzył rower, którym byłem zainteresowany ( jeżdżę od 15 lat fr/am). Dobrze, że to co kupiłem okazywało się trafione, ale od lat słyszę w sklepach, że nie mają akurat tego modelu, albo takiego rozmiaru. „Trzeba zamówić dopiero się pan przekona, innej opcji nie ma ” – taką odpowiedź najczęściej słyszę. A sklepy znajdują się w dwu milionowym mieście i do tego sprzedają rowery znanych marek. Niestety, jak człowiek szuka wyspecjalizowanej maszyny to trzeba mieć szczęście, żeby trafić akurat na ten model i w konkretnym rozmiarze. Nie mówiąc już o przymierzeniu konkretnego modelu w 2-ch rozmiarach w celach porównawczych. Dlatego sprzedaż on-line i do tego test center w każdym państwie, w którym rowery konkretnej marki są dostępne, mają moim zdaniem przyszłość i sens. A USR dalej będą, tylko już raczej jako serwis i miejsce spotkań miłośników.

  11. Doigrałeś się Wooyek!
    Wooyek, napisz co to za ściema z tym całym Canyon-em, zasponsorowali Ci rower, czy co?
    Widzę, że nie jestem jedynym, który kupił ich sprzęt i ma z nimi kłopoty. Chociaż „kupił”, to za dużo napisane. Zapłaciłem za rower 3 sierpnia, a w piątek (20 listopada) mija trzeci termin dostawy, i nie zanosi się, że go dotrzymają. Wszystkie terminy sami wyznaczali. Jak rower dojdzie (jeśli w ogóle), zakleję wszystkie logo, nie będę robił im żadnej reklamy. TOTALNE OLEWACTWO. NASTĘPNY NAPEWNO KUPIĘ W SKLEPIE!!!

    1. Chciałbym tak było, niestety zapłaciłem cenę katalogową… :(

      Trzeba przyznać, że przez te całe przenosiny, z terminami ostatnio jest u nich dupa.

      1. A mogłeś dostać dobrą cenę na Gianta :P.
        Zapraszam :)

        1. Dokładnie. Ja też przymierzałem się do Canyon-a, ale po podwyżce cen troszeczkę mi szczęka opadła. Więc poszukałem w internecie i znalazłem sklep w Bielsku i udało mi się wynegocjować super cenę za Gianta.

  12. Michał, rower zakupiłem na dwa miesiące przed przeprowadzką Canyon-a do nowej fabryki, więc to ich nie tłumaczy.
    Na dzień dzisiejszy, mogę wymienić więcej powodów za tym, żeby NIE KUPOWAĆ ON-LINE, niż Canyon wymienia tych „za”.
    Mogłem kupić na miejscu Jekkyl-a, to dałem się skusić ładniejszej ramie Canyon-a…
    Nawet jeśli w końcu dostanę ten rower, to i tak firma jest dla mnie spalona.
    Kolejny rower wybiorę, przymierzę, zapłacę na miejscu i od razu zabiorę do domu, prosto ze sklepu stacjonarnego.
    POZDROWER

  13. Nie popadajmy w skrajnosci! Nie mozna generalizowac, jest gro ludzi zadowolonych ktorzy kupili swoje rowery zarowno w sklepie stacjonarnym jak i w systemie dystrybucji bezposredniej. Osobiscie mam jeden rower ktory kupilem pare lata temu na jesiennej wyprzedazy z 30% znizka(to wedlug mnie najlepszy czas na zakup upatrzonego roweru). Lokalny sklep i tak zarobil, a ja bylem zadowolony bo cena byla sensowna. Mam tez drugi rower ktory kupilem od YT. Jadac np do Austrii mozna zajechac do Forchheim do siedziby YT i osobiscie przymierzyc sie do dowolnego modelu w dowolnym rozmiarze (bylem, sprawdzilem, na miejscu sa zyczliwi kolezkowie, mozna pogadac o wspolnej pasji i sprzecie, polecam). Wszelkie naprawy, przeglady robie w lokalnym serwisie u kolegi pasjonata. Czesci eksploatacyjne kupuje albo w lokalnym sklepie stacjonarnym lub w sklepach internetowych. Jak na razie kazdy z nich zarabia i kazdy funkcjonuje z powodzeniem.

    1. I z reklamacją też polecisz do Forchheim?
      Polecam historię reklamacji YT opisaną na endurotrophy.pl.

      1. Czytalem sporo na temat problemow z reklamacjami etc i faktycznie jest to spory klopot kiedy pojawia sie problem, ale ja jestem niepoprawnym optymista i zakladam ze nie bede mial zlych przygod :-) W istocie nie namawiam do zakopow on-line, sam wolalbym w USR dotknac i przymierzyc sie do wybranego roweru oraz wspierac lokalny biznes, lecz to nie zawsze jest mozliwe…

        1. Ja też byłem optymistą, a potem kupiłem Canyona. .. W zasadzie, podczas reklamacji, przy sprzedaży bezpośredniej producent bike musi ogarnąć tylko temat ramy i elementów z nią związanych. Resztę można załatwić samemu bezpośrednio u producenta elementu. Niby proste, ale nie mijają dwa miesiące a ja nie mam nawet przybliżonej daty dostawy części- masakra… Canyona odradzam. Odstępuje od umowy i żądam zwrotu kasy. Do przemyślenia.

  14. Gdybym wcześniej trafił na te komentarze to być może nie sięgnąłbym po Canyona dlatego postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami w tej kwestii. Na przestrzeni ostatniego roku kupiłem dwa. Pierwszy przyszedł 2 dni przed terminem drugi był na miejscu tydzień przed wyznaczonym terminem. Nie ma problemu ze sprawdzeniem na jakim etapie jest realizacja zamówienia. Nr klienta wystarczy żeby uzyskać taką informację. Nie było też problemu z dorzuceniem w międzyczasie, jeszcze przed wysyłką roweru, dodatkowych rzeczy zamówionych później.

Dodaj komentarz do tekstu Sprzedaż bezpośrednia czy zakup roweru w sklepie?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

20 pytań do: Mariusz Bryja „Brian”

Wywiady, Zawody / 

Nie jest przesadą nazwanie Briana legendą polskiego enduro. Swego czasu wygrał wszystko, co było do wygrania i nadal – jeśli tylko kontuzje pozwalają mu na start – jest uważany za faworyta dowolnych zawodów. Ale Brian to nie tylko teamowy zawodnik Krossa, to też współautor najlepszych filmów enduro. Celowo nie napisałem „polskich filmów enduro”, bo Pathfinder czy Enduro Me to poziom światowy. Do tego dochodzą klimatyczne „edity”, które Brian kręci na swoich „domowych” szlakach i sam montuje.

Ale starczy tych zachwytów – ostatecznie Mariusz to taki sam rider jak Ty i ja, dlatego postanowiłem zapytać go o przemyślenia na temat polskiej sceny enduro.

1. Od czego zaczęła się Twoja zajawka na MTB? Jakie inne dyscypliny uprawiałeś wcześniej? Co spowodowało, że skupiłeś się na enduro?

Zawsze lubiłem jeździć na rowerze, jako mały chłopiec nie potrafiłem jeździć po drogach, tylko ciągle szukałem, gdzie by tu poskakać :) Stąd mogła wziąć się pasja do rowerów górskich. Równolegle do jeżdżenia na rowerze, uprawiałem szeroko pojęte narciarstwo i jazdę na snowboardzie, zresztą do dziś jeżdżę na nartach freetourowych, które dają dużo wolności, jaką możemy spotkać w enduro i chyba to jest jedna z najważniejszych cech tej dyscypliny. Lubię również jeździć na motocyklu trialowym, który jest bardzo dobrym uzupełnieniem treningu na rowerze enduro.

2. Jak postrzegasz ewolucję polskiej sceny enduro – większy potencjał jest w zawodach, zlotach, czy w samotnej eksploracji? W którym kierunku zamierzasz się rozwijać?

Myślę, że podobny potencjał jest w zawodach, jak i w zlotach. Jedni wolą współzawodnictwo, inni nie, ale większość chce się spotkać na rowerach, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami związanymi ze wspólną pasją. Jak na razie skupiam się na zawodach i filmowaniu, czas pokaże co będzie dalej.

3. Jazda i trening jest dla Ciebie w pewnym sensie pracą. Czy „zawód marzeń” też bywa męczący? Skąd czerpiesz motywację?

Czasami bycie tzw. pro riderem bywa męczące. Zwłaszcza wyjazdy, kiedy trzeba się do nich przygotować, oraz kiedy po powrocie trzeba nadrobić zaległości w drugiej pracy :) Inspiracji do jazdy szukam w przeglądaniu treści enduro w necie.

Mariusz Bryja Brian Kross 3

Fot. Bartek Woliński, Kross

4. Dużo mówi się o „zawodowcach” na polskiej scenie. Czy jazda na rowerze to faktycznie Twój zawód, czy od 8 do 16 zajmujesz się czymś całkiem innym?

Myślę, że jak na razie w Polsce nie ma stu procentowych zawodowców. Jest kilku zawodników, którzy mają wsparcie sprzętowe i dodatkowo jakieś małe wynagrodzenie, ale każdy wykonuje jakiś dodatkowy zawód.

5. Co sądzisz o obiegowej opinii, że „enduro to emerytura dla zawodników DH”?

Myślę, że to nieprawda, bo jest coraz więcej młodych i dobrych zawodników, jak i riderów, którzy tak jak ja wywodzą się z XC.

6. Jak spędzasz okres poza startami? Trenując, ile czasu spędzasz na rowerze enduro, a ile w inny sposób?

Na rowerze jeżdżę przez cały rok. W zimie czasami uzupełniam to nartami freetourowymi, kiedy jest duży opad śniegu i jazda na rowerze nie ma sensu. Wtedy podchodzenie na fokach utrzymuje dobrą kondycję fizyczną, a trudne zjazdy wyrabiają refleks i sprawność motoryczną. W wolnych chwilach jeżdżę również na motocyklu trialowym, który wzmacnia dłonie i wbrew pozorom przyzwyczaja do większych prędkości.

Mariusz Bryja Brian Kross 6

Fot. Bartek Woliński, Kross

7. Zdradzisz nam, jak wygląda Twoje przygotowanie do zawodów na 3 dni przed startem?

Przede wszystkim zapoznaję się dobrze z oesami. Sprawdzam dokładnie rower, czy nie ma jakichś usterek, zawsze staram się zabierać podstawowe części zapasowe i opony na różne warunki.

8. Pochodzisz z Bukowiny Tatrzańskiej. Również inni zawodnicy z czuba polskiego enduro to „górale” – czy myślisz, że mieszkanie blisko gór jest kluczowe dla wyników?

Myślę, że enduro trzeba trenować w górach. A żeby to robić często, trzeba w nich po prostu mieszkać :)

9. Jakie masz rady dla początkujących riderów? Co robić, żeby progres był jak największy?

Trzeba jeździć za riderami trochę lepiej jeżdżącymi od siebie – ale na tyle, żeby można było utrzymać się im na kole. Bardzo pomagają szkolenia techniki jazdy, no i oczywiście dużo jazdy w różnorodnym terenie.

10. Jakie cechy są najbardziej cenione przez polskich sponsorów? Czy polscy zawodnicy są gotowi do podejmowania współpracy z dużymi firmami, takimi jak Kross?

Przede wszystkim trzeba robić dobre wyniki na zawodach, ale to nie wystarczy. Należy również być medialnym i mieć dużo znajomych na Facebook’u ;)

Mariusz Bryja Brian Kross 5

Fot. Bartek Woliński, Kross

Porozmawiajmy o sprzęcie:

11. Jakieś magiczne sztuczki w setupie, czy fabryczne wyposażenie?

Staram się dobierać komponenty wygodne dla mnie, ale nie uważam, żeby to były jakieś magiczne sztuczki  :)

12. Czy wprowadzasz jakieś specjalne modyfikacje sprzętu na zawody?

W zasadzie oprócz doboru opon i przedniej zębatki, nic nie zmieniam w rowerze na zawody.

13. Jak ustawiasz zawieszenie? Twarde i szybkie, czy miękkie i stłumione?

Z reguły w miarę miękkie i niestłumione za bardzo.

14. Na jakim ciśnieniu w oponach jeździsz?

Z przodu 1,4 bar, z tyłu 1,6 bar.

15. Koła 29″ – nadają się do enduro?

Myślę że tak, to zależy od preferencji.

Mariusz Bryja Brian Kross 1

Fot. Bartek Woliński, Kross

16. Kogo uważasz za swojego największego rywala w ściganiu?

Swoją słabość :)

17. Która lokalizacja zawodów oferuje najlepsze Twoim zdaniem trasy? Wolisz przygotowane, kręte single (jak na Enduro Trails), czy bardziej naturalne szlaki (jak na EMTB Enduro)?

Powiem krótko: lubię jedne i drugie :)

Mariusz Bryja Brian Kross 2

Fot. Bartek Woliński, Kross

18. Jak porównałbyś poziom polskich imprez do zawodów zagranicznych?

Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie startowałem jeszcze za granicą, ale uważam, że w Polsce zawody organizowane są na wysokim poziomie.

19. Dlaczego ciągle nie widać polskich zawodników w Enduro World Series? Czy planujesz w przyszłym roku starty za granicą?

W Polsce jest mało zawodników wspieranych/sponsorowanych, których byłoby stać na regularne starty za granicą. Miałem startować w tym roku w zagranicznych zawodach, ale wyeliminowała mnie kontuzja obojczyka. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli na starty w przyszłym sezonie.

20. Izotonik, woda czy piwo? ;)

W trakcie jazdy woda, a po rowerze piwo :)

Dzięki za wywiad!

 

Mariusz Bryja Brian Kross 4

Fot. Bartek Woliński, Kross


PS. Nie bez powodu to właśnie Brian rozpoczął ten cykl, ale chciałbym, aby na „20 pytań do” odpowiedziała też reszta czołówki polskiego enduro. Kto Twoim zdaniem powinien się w niej znaleźć? Napisz też proszę, czy podoba Ci się taka nowa forma wpisu. A jeśli się podoba – udostępnij na twarzoksiążce! :)

Może zainteresują Cię też inne teksty z kategorii „zawodowej”?

  1. Spoko, wywiady z gwiazdami zawsze są ciekawe. Możesz też zrobić wywiad z członkami jakiegoś topowego teamu enduro, np. WWTT.

  2. Oprócz Briana, drugą legendą jak dla mnie na krajowym podwórku jest Marcin Motyka i do niego poproszę skierowac następne 20 pytań ;)

  3. Wywiad super :)
    Moje typy to: Arek Perin i Marcin Motyka

    1. Jeszcze Patryk Kalinowski, Młody chłopak z Grudziądza który łapie dużo kontuzji, ale jest szybki mimo że mieszka na północy kraju.

      1. Z calym szacunkiem dla Patryka ale on naparza caly rok eFeRke, wiec czemu by mial dawac wywiad jako „czolowy zawodnik enduro” ?

  4. Młody talent robiący z roku na rok coraz lepsze wyniki. Stanisław Rusnak.

  5. Świetny tekst :)
    Jak dla mnie do przepytania:
    Krystian Białka
    Wt rider
    Marcin Motyka
    Tomasz Dębiec
    Oraz jakąś dziewczyne z czołówki aby zobaczyć jak wygląda to z jej punktu widzenia

  6. Speedy ma rację:)
    A skoro padł już Marcin to następnym powinien być Szwedu mimo, że nie startuje to jednak jest dobry skurczybyk.
    Zasadniczo nie czepiam się literówek chyba, że to poważny periodyk typu „Nasz Dziennik”, ale dwie literówki tutaj bardzo mi się spodobały.
    Czy w „zawód marzeń” też bywa męczący? – przeczytałem Czy wzwód marzeń….
    Zdadzisz nam, jak wygląda Twoje przygotowanie do zawodów – przeczytałem Zdziadziasz nam…
    Se myślę, o co on się pyta, na prochach czy co:D

    1. Dzięki, literówek należy się czepiać. Ja się zawsze czepiam ;)
      Przeor, wywiad z Tobą to byłoby coś, ale to *musiałoby* być wideo ;)

      1. Wieńczysław Nieszczególny

        Czyli, że można się czepiać? To z góry przepraszam.
        Ja bym się przyczepił do szyku ostatniego zdania w lidzie, bo brzmi trochę jakby Brian montował filmy na szlaku.
        No i w tytule imię i nazwisko bohatera napisałbym w dopełniaczu.

        A w temacie – oprócz standardowych, Marcina Motyki i Arka Perina, dodałbym na przykład kogoś z ekipy EMTB albo ETrails. Wiem, że to nie zawodnicy, ale fajnie byłoby przeczytać o organizacji zawodów, budowie ścieżek czy prowadzeniu szkoleń.

        1. Staram się pisać po polsku, więc ewidentne błędy trzeba wytykać :) „Lida” poprawiłem zgodnie z Twoją słuszną sugestią, ale tytuł zostawiam ze względu na wyszukiwarki.

          Sugestie dotyczące ETrails/EMTB itp. popieram, dzięki!

          1. Wieńczysław Nieszczególny

            Też uważam, że poprawianie błędów to nie czepianie się, a tylko sposobność do dyskusji i poszerzania wiedzy językowej.

            To, że piszesz po polsku, już zauważyłem – tu i na forach :)

  7. Polska czołówka enduro to dokładnie tak samo jak w XC tylko, że bez Marka Konwy. Czyli sto lat za murzynami, bo w XC tylko Marek wchodził na topowy poziom. Brian, Arek, Marcin, Wojtek dużo lepsi od reszty nas, a i tak z czołówką światową walki nie nawiążą ani przez moment. Żeby pojechać na zawody do Czechów nie potrzeba więcej kasy. Obawiam się, że nie ma szans na wygraną nawet w Pepikowym cyklu przez Polaka. Ja bym te kolejne pytania skierował właśnie do Marka Konwy, może odpowie dlaczego wygrał na Beaverach 2.0 i hardtailu xc w Bielsku i jaki to wielki poziom enduro mamy. Zawodników na palcach jednej ręki, a reszta się bawi. Mi z tym dobrze, im większa napinka na wyniki tym gorsza atmosfera wśród ludzi, ale to już nieodwracalny proces.

    1. Na Rychlebskim Enduro trochę Polaków się pojawiło i całkiem przyzwoicie im poszło – mimo że nie była to tylko ścisła czołówka.

      Marcin Motyka też w tym roku zaliczył całkiem niezłe wyniki w swoich debiutach w Niemczech (Austrii?). Więc aż tak źle chyba nie jest…?

      A jeśli chodzi o Marka Konwę – cóż, to po prostu zajebisty zawodnik :)

      1. Tak, Marek to zawodnik XC, który na rowerze XC klepie ludzi na fullach. W enduro nie mamy nikogo dobrego w skali globalnej, nie mówiąc o wybitnych.

    2. Gekon dobrze rzecze, polać mu.

  8. Chciałbym zobaczyć tutaj Arka Peri na, Marcina Motykę, Elżbietę Figurę oraz Remigiusza Cioka :)

    1. Zdecydowanie bardziej wolałbym z Katarzyną Figurą…

  9. W zeszłym roku społeczność jednoznacznie dała znać, że chce więcej wywiadów z Przeorem :P

    A rozmowa fajna, szkoda tylko, że Bryan udzielał co prawda konkretnych ale dość lakonicznych wypowiedzi. Cóż, nie można mieć wszystkiego ;]

  10. Ciekawy pomysł z tymi wywiadami.
    Ja osobiście spytałbym jeszcze o to:
    … jaki masz pomysł na to, aby powstawały nowe trasy do jazdy enduro?
    Czy masz jakiś pomysł aby uchronić istniejącą przyrodę przed erozją i zniszczeniem na przykład przez tzw. zwózki drewna?

    Niech chłopaki i dziewczyny wypowiedzą się na temat naturalnych miejscówek, bo bez nich enduro zamknie się w bikeparkach.
    Niech przyczynią się do powstawania nowych „(szlaków)””rowerowych”. Warto ich o to zapytać.
    Spytałbym jeszcze jakie kierunek w rozwoju „ogólnie pojętego enduro” Ci się nie podoba i co należałoby zmienić?
    … Z drugiej strony, pytanie – co Twoim zdaniem przyczynia się do tego, że „enduro” zmierza w dobrym kierunku?

    Dodam jeszcze że enduro to nie tylko zawody, to przede wszystkim aktywny wypoczynek na rowerze w górach. Przynajmniej dla mnie. Chciałbym przeczytać co na ten temat mogą powiedzieć inne osoby nie startujące w zawodach, ale eksplorujące wszelkie możliwe górki te wysokie, niskie, dalekie i bliskie. Myślę tu o Zadymku, kolegach z Southbike i Enduroriderz, Ojciec77, o Tobie Michał oraz o MambaOnbike. W mojej opinii to są osoby godne do naśladowania, bo zawodnicy mają inne cele niż my pospolici enduracy pijący piwo i jedzący zwykły chleb.

  11. Nominuję sibika do wywiadu z legendami polskiego enduro!

Dodaj komentarz do tekstu 20 pytań do: Mariusz Bryja „Brian”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

A Ty kogo nominowałeś w Polish Bike Awards 2015?

Hajlajtsy, Opinie / 

Część z Was mogła nie słyszeć o plebiscycie Polish Bike Awards organizowanym przez Woodride. Pewnie dlatego, że jest on mocno skrzywiony w kierunkach okołodownhillowych. W tym roku pojawiło się jednak milion nowych kategorii, z których część bardzo pasuje do enduro. Czemu by więc nie włączyć się do akcji?

Kategorii tak naprawdę jest trochę mniej niż milion, ale dwadzieścia to też sporo… Jest więc okazja do przypomnienia sobie najlepszych wydarzeń tego roku. Postanowiłem podzielić się z Wami moim subiektywnym wyborem.

1. Polska impreza rowerowa sezonu 2015

Długo się wahałem, które zawody wybrać… Najlepiej wspominam EMTB Enduro na Ślęży, za super trasy, atmosferę i organizację, a do tego ciekawe połączenie imprezy enduro z… szosową. Wyszedł z tego klimatyczny, kameralny festiwal. Miło wspominam też ten w Kluszkowcach. W moim wykonaniu były to najgorsze zawody ever, ale za to na JoyRide pierwszy raz miałem wrażenie, że enduro jest ważną częścią tego rowerowego święta, a nie tylko modną przyczepką. Mój wybór ostatecznie padł jednak na…

II Podhalański Zlot Enduro MTB. Organizatorzy z Rowerowego Podhala idealnie połączyli to, co najlepsze w ściganiu i luźnych wycieczkach, a jakość i skala całego przedsięwzięcia przewyższyła jakiekolwiek zawody. Oby więcej takich imprez!

Podhalański Zlot Enduro - grupowe Bukol

Fot. Bukol, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale

2. Światowa impreza rowerowa sezonu 2015

Na żadnej nie byłem, więc typuję tylko na podstawie emocji, jakie poszczególne imprezy wzbudziły u mnie „zdalnie”. Największe poruszenie na pewno wywołało wydarzenie nijak z enduro nie związane: Red Bull Rampage. Poruszenie mocno negatywne, ale kategoria nie mówi o najlepszej imprezie. Tegoroczny Rampage był moim zdaniem tą najważniejszą – ze względu na to, jak wpłynie na dalszy rozwój tego sportu.

Aby jednak pozostać wiernym enduro, oddałem swój głos na Enduro World Series w Irlandii (Emerald Enduro). Wystartowało w nim kilku znajomych z Polski, więc poza śledzeniem oficjalnych relacji można było podejrzeć profesjonalny racing „oczami Kowalskiego”. Emerald Enduro ma też opinię najbardziej wyluzowanej edycji EWS, z ciągle obecną koleżeńską atmosferą. Więc nominacja za ducha enduro, mimo rywalizacji na najwyższym poziomie!

3. Polski bike park sezonu 2015

Bez kozery powiem: ścieżki Enduro Trails w Bielsku-Białej! Nie jest to może bike park w tradycyjnym sensie (bo wyciągu brak), ale i tak jest to w tej chwili moje ulubione miejsce do jazdy w Polsce. Co ważne, jest to miejsce, do którego śmiało można zabrać mniej zaawansowanych riderów (nawet dzieci!), a i bardziej zaawansowani mają tu kupę zabawy i świetny poligon do szlifowania techniki jazdy.

Srebrna Góra też pokazała, że się da, ale myślę, że swój potencjał rozwinie dopiero w 2016 – pierwsza nominacja zaklepana!

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister banda widok

4. Europejski bike park sezonu 2015

W tym roku nie wydarzyło się tam nic rewolucyjnego, ale i tak mam duży sentyment do Saalbach-Hinterglemm. 4 wyciągi w dwóch miejscowościach, darmowy karnet, a to wszystko stosunkowo blisko od polskiej granicy. Dostępność jest bardzo ważna, ale najbardziej w Saalbach urzeka mnie zróżnicowanie tras. Od łatwych flow-traili, przez trasy DH/FR, aż po długie, naturalne single. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. A ja Hackelberga mógłbym zaliczać w nieskończoność!

5. Najlepszy polski rowerowy single track (w tym linia dirt, trasa DH, pumptrack)

Jak było Enduro Trails, to jest i Twister! Większość z Was twierdzi, że Superflow jest jednak lepszy, moim zdaniem jest godnym konkurentem, ale tak czy siak – na terenie Polski wymiata konkurencję nie ma żadnej konkurencji. Czysta frajda z jazdy, niezależnie od poziomu umiejętności.

Na wzmiankę zasługuje też największy w naszej części Europy pumptrack, który powstał w Nowym Sączu. Jeszcze nie byłem, bo ciągle nie wierzę, że to dzieje się w Polsce!

6. Najlepszy rowerowy single track na świecie

Moja pierwsza myśl to wspomniany już Hackelberg, ale nominacja wędruje dużo bliżej, bo do Superflow. Kiedy powstał, był czymś totalnie zaskakującym i mimo, że od otwarcia minęło już parę lat, to w 2015 dalej stanowił wzór do naśladowania dla wszystkich twórców tego typu singli. Nie jest to wprawdzie trasa dla każdego, ale prawie – a przy tym daje duże możliwości rozwoju. Różnorodność to jej największa przewaga nad Twisterem. Tu za każdym przejazdem można się nauczyć czegoś nowego.

7. Budowniczy tras i infrastruktury rowerowej w Polsce

Mam ogromny szacunek dla ekipy Enduro Trails za organizacyjne ogarnięcie bielskich ścieżek, ale jeśli chodzi o ilość ruchów łopaty i kilofa, najbardziej do tego sukcesu przyczyniła się praca STB – Super Trail Brothers. Wiktor Zemanek i Marcin Gmerek odpowiadają za dolną połowę Twistera, czyli odcinek Beskidia Flow. Ich dziełem jest też mój ulubiony Bike Park Palenica. Dobra robota! Bonus-pointy lecą za stylówę:

STB Super Trail Brothers

Fot. Przemek Kita

8. Budowniczy tras i infrastruktury rowerowej na świecie

Nie znam żadnych zajebistych budowniczych z Francji czy Kanady, ale dość dobrze znam efekty pracy ludzi z Rychlebskich Ścieżek. O Superflow już wspomniałem, natomiast w tym roku odwalili oni kawał dobrej roboty tworząc Lipowskie Ścieżki – przystępną, wręcz familijną alternatywę dla Rychleb. Doświadczony endurowiec raczej nie dozna tu ekstazy, ale jego żona i dzieciaki, owszem. A takie trasy też są bardzo potrzebne! Może nawet bardziej od linii dla zaawansowanych – w końcu trudnych, naturalnych terenów do jazdy nigdy nie zabraknie.

9. Osobowość/aktywista polskiego środowiska rowerowego

STB zgarnęło nominację dla najlepiej łopatujących, ale w kategorii „aktywista” nie może być innego zwycięzcy, niż Kuba i Paweł z Enduro Trails. Stworzenie legalnej sieci tras rowerowych w zatłoczonym Bielsku, w dodatku z pieniędzy z Budżetu Obywatelskiego? Jeśli uważasz, że to żaden wyczyn, to znaczy że nigdy nie próbowałeś zbudować choćby 50 metrów legalnej trasy. A ekipa Enduro Trails ogarnia to lepiej, niż Macierewicz polskie wojsko.

Ekipa Enduro Trails

Fot. Michał Cycper, Enduro Trails

10. Blog/bloger rowerowy 2015

Ekhem… Wiecie, że jestem skromny, ale nie aż tak bardzo ;) Wszystko jasne, jedziemy dalej…

11. Polski zawodnik MTB sezonu 2015

Każdy ma swoich ulubieńców, ale trudno nie docenić tegorocznych wyczynów Marcina Motyki. Nie chodzi mi tylko o wywalczenie zwycięstwa w Polish Enduro Series. Chodzi mi o wszechstronność Marcina, któremu w tym roku zdarzało się w sobotę zgarnąć medal w zawodach enduro, w niedzielę wygrać maraton, a w międzyczasie, dla rozluźnienia, zgarnąć złoto w… dualu. Na downhill zabrakło czasu, ale gdyby się dało, Marcin też by namieszał. Podobnie jak w zawodach przełajowych, w których wygrywał jeszcze przed „oficjalnym” sezonem. I w eliminatorze XC. A na deser: parę startów za granicą. Znasz bardziej wszechstronnego i aktywnego zawodnika?

Marcin Motyka Polish Enduro Series

Marcin w środowisku naturalnym: na szycie podium Polish Enduro Series

12. Zagraniczny zawodnik MTB sezonu 2015

Zagraniczny zawodnik MTB dowolnego sezonu to zawsze był i będzie Fabien Barel! W zeszłym roku złamany kręgosłup i powrót po rehabilitacji prosto na najwyższy stopień podium. W tym roku drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, pomimo 20 lat ścigania na karku. A do tego bezkompromisowe podejście do sprzętu, które zaowocowało Strivem, czyli rowerem, który spełnił wszystkie moje oczekiwania. Nominacja należy się tym bardziej, że Fabien postanowił w tym roku zakończyć ścigancką karierę. No nie poradzę, jestem fanem :)

13. Polski produkt / firma rowerowa roku 2015

Która polska firma najbardziej wierzy w polską scenę enduro? W moim odczuciu jest to Kross, który wspiera Briana, szkolenia POMBA i dzięki któremu powstał Pathfinder. Nie wspominając o innych dyscyplinach MTB. Krossa po prostu wszędzie widać. Do tego w ich dziale konstrukcyjnym siedzą ludzie z głową na karku – miałem okazję spędzić dzień na Soilu i byłem pod wrażeniem możliwości tego ścieżkowca. Teraz szykują jeden z najbardziej interesujących rowerów przyszłego sezonu: Smooth Trail (ścieżkowy hardtail na kołach 27+ ze stalowych rurek Reynoldsa), którego już nie mogę się doczekać. Widać więc u nich wielką skalę produkcji, ale jednocześnie starcza im uwagi na rozwijanie naszego skromnego, ale obiecującego enduro.

Kross Soil Maja Włoszczowska

Taki sprzęt Kross przygotował dla Mai Włoszczowskiej / fot. Kross

14. Rower DH roku 2015

Znawcy powiedzą, że jestem głupi i ograniczony, ale moje największe zainteresowanie wzbudziła największa masówka: nowy Specialized Demo. Lubię nowatorskie podejście, a „urwanie pół ramy” zdecydowanie się do tej kategorii zalicza!

15. Rower EN roku 2015

Pewnie myślałeś, że palnę od razu aluminiową wersję Strive’a, dzięki której można śmigać na „rowerze Barela”, nie wydając majątku na wersję carbonową. Ale nie! Rower enduro roku 2015 to dla mnie… Last Fastforward. Słyszałeś o nim?

Podobnie jak Smooth Trail, to też stalowy hardtail na kołach 27+, czyli najfajniejszy wynalazek minionego roku. Producent postanowił zebrać kasę na produkcję na Kickstarterze, prezentując tylko zdjęcia prototypów i garść tabelek. Ramę w ciemno zamówiło 150 osób! To trzy razy więcej, niż było potrzebne do sfinansowania kampanii. Co ich skusiło? Przede wszystkim idealna geometria. Gdybym miał zamówić sobie customową ramę, „moje” wymiary nie odbiegałyby bardziej, niż o 5 mm od projektu Lasta. Dlaczego 99% projektantów hardtaili ciągle nie ogarnia, jak powinna wyglądać geometria sztywnego roweru do agresywnej jazdy? Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że historia Lasta otworzy im oczy.

Last Fastforward

Fot. Last

16. Rower DJ roku 2015

DJ to taki typ, co siedzi na balkonie i kręci winylami, nie…?

Nie?

17. Rower XC roku 2015

Jak wspomniałem w tym artykule, rowery XC mają ogromny potencjał. Marką, która najlepiej go rozumie jest… Kona. Takimi modelami jak Process 111 czy Hei Hei Trail, zaciera granice między tym co można, a czego nie można na rowerze XC. Łagodny kąt główki ramy, agresywny kokpit, geometria progresywna czy porządne opony powodują, że życie krosiarza nie musi już ograniczać się do spandexu i szutrów. Tylko co z goleniem nóg…?

18. Polski Film rowerowy 2015

Najlepsze dzieło filmowe przygotował nam w tym roku Brian i Tomek Dębiec, z ekipą Krossa i ASF Studio. Mowa oczywiście o Pathfinderze, którego krakowska premiera z przytupem rozpoczęła ten sezon. Ostatni raz film rowerowy w kinie widziałem w liceum, więc może stąd część zachwytu, ale nie da się ukryć, że to światowy poziom jazdy i zdjęć. Kto nie widział, ten pała!

19. Zagraniczny film rowerowy 2015

unReal był kolejną produkcją, którą wielu z nas zobaczyło w kinie i to właśnie w takim wydaniu robi ona największe wrażenie. Oglądanie jej na ekranie komputera to już nie to samo, ale jeśli klimatyczny początek ze świetną muzyką Ki:Theory czy legendarny segment Semenuka kręcony w jednym ujęciu (ze zbudowanej specjalnie w tym celu drogi) nie robią na Tobie wrażenia, lepiej sprawdź sobie puls. Efekt jest taki, że unReal obejrzałem już 4 razy. Nie zdarzyło mi się to od czasu Earthed 3!

20. Kategoria specjalna za największą wtopę, wpadkę, bubel

Największa wtopa tego roku to bankructwo Marzocchi. Można mówić, że sami się o to prosili, bo od kilku lat nie potrafili wypuścić niczego wybitnego (albo chociaż trwałego). Ale jednak takiej marki jak Marzocchi zawsze będzie żal, choćby z sentymentu do pomarańczowych Z1. Oby Fox (nowy właściciel) zrobił z niej dobry pożytek!


Mam nadzieję, że zainspirowałem Cię do zgłoszenia swoich typów! Zachęcam Cię do nominowania przynajmniej w kilku najbardziej endurowych kategoriach. Wyraź swoje poparcie dla najlepszych inicjatyw sezonu i pokaż, że też mamy swoje fajne wydarzenia! Głosować można tylko do najbliższej niedzieli (15 listopada).

Jak zagłosować? KLIK!

Wypisz swoje nominacje (nie musisz we wszystkich kategoriach – tylko 10. jest obowiązkowa ;)), uzasadnij je krótko i wyślij mailem na redakcja@woodride.pl z tytułem „Zgłoszenie – Polish Bike Awards 2015”. Dla ułatwienia masz tu listę:

  1. Polska impreza rowerowa sezonu 2015
  2. Światowa impreza rowerowa sezonu 2015
  3. Polski Bike Park sezonu 2015
  4. Europejski Bike Park sezonu 2015
  5. Najlepszy polski rowerowy single track (w tym też linia dirt, trasa DH, pumptrack)
  6. Najlepszy rowerowy single track na świecie (w tym też linia dirt, trasa DH, pumptrack)
  7. Budowniczy tras i infrastruktury rowerowej (PL)
  8. Budowniczy tras i infrastruktury rowerowej na świecie
  9. Osobowość / Aktywista środowiska rowerowego (PL) (w tym też firmy działające w imię pożytku ogólnego)
  10. Blog /Bloger rowerowy 2015 (nie portal czy magazyn a blog)
  11. Polski zawodnik MTB sezonu 2015
  12. Zagraniczny zawodnik MTB sezonu 2015
  13. Polski produkt /firma rowerowa roku 2015
  14. Rower DH roku 2015
  15. Rower EN roku 2015
  16. Rower DJ roku 2015
  17. Rower XC roku 2015
  18. Polski film rowerowy 2015
  19. Zagraniczny film rowerowy 2015
  20. Kategoria specjalna za największą wtopę, wpadkę, bubel

Więcej informacji znajdziesz na stronie Woodride.


Podobne artykuły:

 

  1. Eeee, a Srebna Góra to gdzie? Brakuje, żeby jeszcz w kategorii najlepszy rower ich nominować. Tak mocno jednostronnie. Trasy w Srebrnej powstały z zaangażowania ludzi, nie mieli na to kasy więc wypadałoby chociaż o nich wspomnieć. Ale pewnie za daleko od Śląska i Beskidów.

    1. Masz rację, Srebrna Góra zasługuje na wzmiankę (dodałem)! Ale moją nominację dostaną dopiero w przyszłym roku, jak wykorzystają zastrzyk gotówki, żeby rozwinąć skrzydła :)

      Co do jednostronności – wspomniałem na wstępie, że przegląd jest subiektywny. Zachęcam do zgłaszania swoich typów, każdy ma takie samo prawo głosu! :)

      1. Wooyku, Przeor ma rację. Srebrna zrobiła „z własnej” kieszeni trasy, jakie Bielsko zrobiło za 500 000zł. Samo to powinno być nominacją.

  2. Brakuje, żeby jeszcz w kategorii najlepszy rower ich nominować. Znaczy ET (to nowe)

  3. Dla mnie zawodnikiem kompletnym (nie tylko w tym roku) jest Jared Graves.

  4. Takie nominacje to sztuka dla sztuki – w połowie brak wyboru.

    1. Jeśli ktoś jest bezkonkurencyjny, to chyba ok? ;)

  5. Co do Srebrnej to już coś powstało z ostatnich planów? Jeśli nie to nominacja za parę procent zaawansowana ideii mocno na wyrost. Moim zdaniem BB będzie również mocny w przyszłym roku jeżeli wejdą z drugą częścią budżetu obywatelskiego.

  6. 13. Polski produkt / firma rowerowa roku 2015
    Poważnie?
    Zawieszenie Krossa to jest bubel jakich mało na rynku. Co chwilę pękają śruby, a jak da się mocniejsze śruby to łamie się link, to jest ewidentny błąd projektowy. Rozumiem, że mogło się przydarzyć w pierwszym modelu Z, ale powielenie tego samego w V to jest kpina z kupujących.
    Niewątpliwie wspierają polskie enduro, ale to stanowczo za mało żeby uznać ich za firmę roku. Podstawa to dobry produkt, a takiego tutaj nie widzę.

    1. Cóż, taka cena rozwijania własnego projektu, zamiast zamawiania gotowców z tajwańskiego katalogu…

      Trzeba przyznać, że oryginalne rozwiązanie osi/śrub było delikatnie mówiąc bez sensu, ale za to:
      1. W jakiej innej firmie dyrektor marketingu osobiście wysyła wszystkim niezadowolonym użytkownikom poprawione śruby?
      2. W 2016 są już normalne osie przelotowe we wszystkich modelach.

      Poza wtopą ze śrubami robią naprawdę świeże rowery (pojeździłem ostatnio cały dzień na Soilu, a Smooth Trail ma szansę wymieść konkurencję), reagują na głosy klientów, a do tego starają się robić coś więcej, niż tylko opychać rowery masom.

      Poza tym nie może kolejny rok z rzędu wygrać NS Bikes (który też ma swoje wtopy z jakością) ;)

      1. Dali ciała to muszą się ratować, żadna dobroć z ich strony, że wysyłają śruby (co jak wiadomo problemu złej konstrukcji i tak nie rozwiązuje).

        Żeby nie było, kibicuję im odkąd weszli na nasz enduro teren, ale nie można klepać ich po ramieniu tylko za to, że są polakami i próbują myśleć samodzielnie.

        Może i nowe rowery będą lepsze, bardziej dopracowane, ale co mają powiedzieć dotychczasowi klienci, którzy mimowolnie od prawie trzech lat są beta testerami?

  7. Panie Lalik widzę że pod tyłeczkiem w 2016 będzie chyba Kross? Coś za bardzo chwalisz… Mylę się czy nie? Się okaże ;-)

    1. Mam nadzieję, że będzie mnie stać na Smooth Traila, choć wątpię ;) W roli głównego roweru pod tyłeczkiem będzie Canyon Strive :P

Dodaj komentarz do tekstu A Ty kogo nominowałeś w Polish Bike Awards 2015?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top