Plecakowe enduro [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Konkurs, Miejsca / 

Mamy zwycięzcę! Waszym zadaniem było zaplanowanie 2-3 dniowej wycieczki w górach, z noclegami w schroniskach. Czyli eksploracja MTB w najczystszej postaci. Jeśli to nie jest dla Ciebie enduro, to nie wiem, co jest. W końcu większość z nas zaczynała od szlajania się na rowerze z plecakiem, jeszcze w czasach, kiedy enduro kojarzyło się z rykiem silników zakłócającym gody jeleni. 


Tu chciałbym bardzo podziękować Wam za odzew! Zadanie konkursowe było dość wymagające, bo nie wystarczyło udostępnić na Facebooku zdjęcia z kotkiem. Zamiast tego, jednym z kryteriów oceny był wkład pracy i jakość opisu. Bo przypomnę, że wygrał plan wycieczki, który najbardziej zachęcił mnie do jego zrealizowania. A ja jestem taki leniwy, że jak zobaczyłem gotowe mapki, gpx-y, zdjęcia, linki i inne bajery, to oczka od razu mi się zaświeciły na zbliżającego się tripa. Mam nadzieję, że z Tobą będzie podobnie!

Mój opis trasy przeczytasz oczywiście wkrótce na blogu, ale na razie przejdźmy do zwycięzcy, który zgarnia idealny do tułaczkowego enduro, 25-litrowy plecak Kross Crafter.

Kross Crafter 25l - konkurs

A zwycięzcą jest: Paweł Podgórski. Gratuluję!


Paweł prowadzi swoją stronę internetową i bloga TIME TO BIKE, gdzie regularnie dzieli się swoimi wycieczkami i wyprawami. To przez takich jak on, na 1Enduro nie ma opisów prawdziwych tras MTB, a jedynie enduro-burgery, czyli miejscówki szybkie do ogarnięcia, treściwe i bez kombinowania. Po prostu inni robią to lepiej.

Miło mi więc zaprosić Cię na stronę Pawła, na której opublikował on swoje zgłoszenie konkursowe (sprytnie to sobie wykombinował):

→ Eksploracja Beskidu Sądeckiego

No musisz przyznać – nie ma lipy.


Powiązane wpisy:

 

  1. czy jest szansa, że ładnie zbierzesz to w jeden długi wpis ;)

  2. Gratuluję zwycięzcy, czekam na opis i życzę udanej wyrypy!

Dodaj komentarz do tekstu Plecakowe enduro [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Singltrek pod Smrkem, Świeradów-Zdrój

Miejsca / 

Singltrek pod Smrkem (lub nieco „normalniej”: Singletrack pod Smrekiem) jest jedną z najstarszych i najlepszych czeskich miejscówek ścieżkowych. A w zasadzie nie tylko czeskich – projekt, który zaczął się w przygranicznej miejscowości Nove Mesto pod Smrkem szybko rozrósł się też na polską stronę granicy, do Świeradowa-Zdroju.

Obecnie stanowi jeden z największych tego typu ośrodków, razem z dojazdówkami oferując 85 km tras przystępnych dla każdego. Chcesz zaszczepić komuś bakcyla MTB? To jest najlepsze miejsce! Tylko czy bardziej doświadczeni bikerzy też mają tu czego szukać?

Singltrek pod Smrkem - skały


Gdzie to jest?

Trochę już zdradziłem we wstępie: single rozciągają się pomiędzy Świeradowem po stronie polskiej, a Novym Mestem pod Smrkem po stronie czeskiej. Na początku był to jeden, wspólny projekt nakręcany przez Czechów. Później – jak to zwykle bywa – nastąpił rozłam z powodów, których wolałbym nie zgłębiać… Dziś trasy mają więc inne oznaczenia, ale ich charakter jest bardzo podobny. Wszystkie są ze sobą połączone.

Singltrek pod Smrkem

Bardziej od politycznych intryg pewnie interesuje Cię, gdzie jest start ścieżek. To też nie jest takie proste! Punktów startowych jest w zasadzie pięć:

  1. Singltrek Centrum – oficjalne „biuro”, pub, sklepik, pumptrack, camping i darmowy parking. Wypożyczysz tu też rowery Authora. Centrum mieści się jednak nieco na uboczu Novego Mesta, przy najłatwiejszych trasach, na które raczej rzadko się wpada.  Niemniej jednak, znajdziesz je tutaj.
  2. Centrum u Kyselky – bardzo przyjemny bar, centrum testowe Treka i parking za symboliczną opłatą (w zamian dostaniesz aktualną mapkę ścieżek). Mój ulubiony punkt startowy, ze względu na wygodne położenie w centrum najciekawszych tras, zaraz na końcu mojego ulubionego zjazdu. A konkretnie tutaj.
  3. Bikecentrum Libverda – tu z kolei przetestujesz rowery Merida. Jest to dobry punkt startu, jeśli planujesz katować przede wszystkim Hejnicky Hreben, czyli najciekawszy odcinek po stronie czeskiej.
  4. Parking na granicy – kilka miejsc parkingowych znajduje się na granicy polsko-czeskiej, po drodze do wspomnianych wyżej miejsc. Nie znajdziesz tu żadnej infrastruktury, ale w tym miejscu łączą się trzy główne części singli (więcej o trasach już za chwilę). Więc jeśli chcesz objechać wszystko, stąd najłatwiej wszędzie się dostaniesz. Granicę bez trudu znajdziesz tutaj.
  5. Parking przy Zajęczniku – jeśli planujesz jeździć przede wszystkim po polskiej części, samochód najlepiej zostawić na dużym parkingu na przełęczy nieco powyżej wyciągu Ski&Sun. O tutaj.
Singltrek pod Smrkem - mapa 2016 parkingi

Tak prezentuje się mapa wszystkich tras z naniesionymi parkingami według powyższego opisu (numerki parkingów to moja inwencja – nie pytaj miejscowych, jak dojechać na „P2”).

Singltrek pod Smrkem - Centrum u Kyselky

Centrum u Kyselky – polecam, Magda Gessler


Trasy

Zdradziłem Ci już, że trasy można podzielić na kilka obszarów. Ja umownie dzielę na trzy:

  • część „czeska właściwa”;
  • część „czeska lajtowa”;
  • część polska.

1. Część „czeska właściwa” (ok. 40 km)

Singltrek pod Smrkem - mapa strona czeska

Największa i moim zdaniem najciekawsza część. Najlepiej startować na nią z parkingu P2, P3 lub P4. Warto objechać wszystko, ale moim zdaniem na szczególną uwagę zasługują trzy fragmenty:

  • Hejnicky Hreben – najnowsza i najtrudniejsza trasa. Przez wielu porównywana do Superflow na Rychlebskich Ścieżkach – więc tak naprawdę specjalnie trudna nie jest. Warto mieć świadomość, że oznakowanie tras jest niezależne od innych miejscówek – więc trasa czarna na Smreku może być (i jest) dużo łatwiejsza od trasy czerwonej na Rychlebach.
  • K Hubertce – rewelacyjny flow zakończony wizytą w najlepszej knajpce w czeskiej części (więcej o niej pod koniec wpisu). Na tym odcinku zawsze biję rekordy pulsu – a to wcale nie jest podjazd!
  • Nad Kyselkou – hmmm, chyba po prostu lubię zjazdy kończące się w barze? Mega angażujący w jazdę fragment, z mnóstwem muld i szykan.

Dość ciekawa jest też Libverdska Strana, ale jeśli masz mało czasu, możesz z Hejnickiego Hrebena przyciąć skrótem do Hubertki i szutrem/asfaltem (równolegle do odcinka „K Hubertce”) wrócić do Centrum u Kyselky (P2).

Singltrek pod Smrkem - linie

2. Część „czeska lajtowa” (ok. 18 km)

Singltrek pod Smrkem - mapa łatwe trasy

Wspomniałem, że trasy są tu generalnie łatwiejsze, niż w innych miejscówkach, ale jeśli jesteś z kimś, kto pierwszy raz jeździ w terenie, zacznij od północnej pętli, startując z parkingu P1 lub P4. Hrebenac i Obora to praktycznie płaskie, szerokie ścieżki, z którymi poradzi sobie każdy, niezależnie od sprzętu (również dzieciaki). Uprzedzam: jeśli jesteś pro-ęduro-harataczem, możesz się tu troszkę wynudzić…

Singltrek pod Smrkem - oznakowanie polskie

3. Część polska (ok. 28 km)

Singltrek pod Smrkem - mapa 2016 strona polska

Na pewno za to nie wynudzisz się po polskiej stronie. Wbrew temu, co niektórym może się wydawać, nie mamy się czego wstydzić! Po tych singlach częściowo przebiegały nawet zawody EMTB Enduro. Najlepiej startować na nie z parkingu P5 lub ewentualnie P4.

  • Zajęcznik – zjazd to jeden z lepszych fragmentów na całym Smreku. Z kolei podjazd jest najbardziej kontrowersyjnym – niektórzy narzekają, że strasznie się dłuży, bez sensu trawersując ostatnie zbocze. Można skrócić przejazd mniej więcej w połowie, ale jak dla mnie jest naprawdę spoko i polecam całość, zgodnie z oficjalnymi oznaczeniami.
  • Czerniawska Kopa (a.k.a. Nad Czerniawą) – bardzo przyjemna trasa, oznaczona jako czarna, ale – podobnie jak inne – niezbyt trudna. Łączy się płynnie z częścią „czeską właściwą”.

Singltrek pod Smrkem - las


Na jak długo jechać?

Jak już się zorientowałeś, tras jest naprawdę sporo. Jeśli jesteś długodystansowcem, na siłę możesz objechać wszystko w jeden dzień, ale polecam delektować się jazdą i rozłożyć objazd przynajmniej na dwa dni.

Ja w majówkę spędziłem tutaj 4 dni jazdy i choć to już jest lekką przesadą, to i tak świadczy bardzo dobrze o ilości i różnorodności tras. Gdybym miał jeździć 4 dni np. po Lipowskich Ścieżkach, umarłbym z nudów.

Singltrek pod Smrkem - kładka northshore

Moja propozycja wyjazdu na Singltrek pod Smrkem:

  • Dzień 1: część „czeska właściwa”.
  • Dzień 2: część polska i opcjonalnie „czeska lajtowa”.
  • Dzień 3: ponowny objazd odcinków, które najbardziej Ci się spodobały.

Wyjazd warto też połączyć ze szkoleniem techniki jazdy z POMBA – mają tu własny plac szkoleniowy i idealne do nauki trasy. Nawet kilkugodzinne, piątkowe szkolenie Podstawowe+ spowoduje, że weekendowe jeżdżenie będzie dużo fajniejsze i przyniesie duży progres.

Singltrek pod Smrkem - Hubertka


Oznakowanie tras

Na ścieżkach trudno się zgubić – już sama nawierzchnia Cię poprowadzi. Do tego są tablice i mnóstwo znaczków (nieco inne po polskiej i czeskiej stronie). Zdecydowanie warto jednak mieć własną mapkę, chociażby w telefonie (np. na Trailforks), bo jest kilka wariantów przejazdu i skrótów, w które przypadkiem można się wpakować i wylądować nie tam, gdzie się planowało.

Singltrek pod Smrkem - mapa tablica

Singltrek pod Smrkem - Asfaltova Agonie

Najlepsza nazwa odcinka podjazdowego ever!

Singltrek pod Smrkem - oznakowanie polskie

Polskie logo jest inne, ale na tym różnice się kończą.


Charakter tras: dla kogo? Jaki rower?

Singltrek pod Smrkem jest bez dwóch zdań najlepszym miejscem dla osób zaczynających przygodę z MTB. Trasy są stosunkowo płaskie, w odróżnieniu od innych miejsc tego typu, nie ma tu wyraźnego podziału „góra → dół”. Innymi słowy, rzadko jest się tu na zjeździe, czy na podjeździe – zazwyczaj charakter jest mieszany, interwałowy. Nawierzchnia jest w zdecydowanej większości przygotowana i dobrze zadbana. Mówiąc wprost: jest gładko jak na lodowisku. Do tego muldy, bandy czy hopki nie mają rozmiarów, które mogłyby wystraszyć początkujących.

Chcesz zaszczepić rowerowego bakcyla żonie, kumplowi czy dziecku? Zabierz ich na Smreka!

Trasy są też mało wymagające sprzętowo. Poradzisz sobie tutaj na dowolnym rowerze MTB, a dużo osób jeździ nawet na trekkingach czy rowerach crossowych. Idealny wybór to sztywniak z dobrą, ścieżkową geometrią, taki jak Kross Dust 3.0, którego tutaj testowałem. Rower enduro oczywiście też się sprawdzi, ale duży skok zawieszenia i pancerne opony nie będą tu miały co robić. W przeciwieństwie do np. Enduro Trails, nie masz tu czego szukać na zjazdówce.

Singltrek pod Smrkem - singletrack

To wszystko nie znaczy jednak, że trasy są nudne! Jest to typowy przykład ścieżek, gdzie poziom trudności można sobie samemu regulować… prędkością. Jedziesz wolno – jest na maksa łatwo i bezpiecznie. Jeśli bardziej przyciśniesz – połączenie sekcji szybkich zakrętów i muld w płynny przejazd będzie wymagać dużego skilla! Na Smreku oczywiście wszechobecna jest Strava – polecam włączyć, jeśli chcesz podnieść sobie poprzeczkę.

Singltrek pod Smrkem - banda

Dodatkowe atrakcje

Trasy na Singltreku pod Smrkem są dostępne dla każdego, więc inne atrakcje są niepotrzebne – możesz śmiało jeździć do upadłego z całą rodziną! Świeradów-Zdrój jest jednak miejscowością mocno turystyczną, więc bez roweru pewnie też można sobie znaleźć jakieś zajęcie. Ja nie próbowałem.

Zostając przy dwóch kółkach, przy dłuższym pobycie warto przejechać kultowe odcinki enduro:

Trawers ze Stogu Izerskiego

To właśnie tzw. „Kultowy Trawers”.

Spanie

Najbardziej klimatyczną opcją nocowania jest oczywiście Singltrek Kemp, czyli oficjalny camping w Singltrek Centrum (punkt P1).

Singltrek Kemp camping

Fot. Cykl.cz

Jeśli chodzi o nieco bardziej murowane noclegi, to mam zagwozdkę, bo choć byłem tu już mnóstwo razy, dopiero raz trafiłem na naprawdę godny polecenia: Pokoje gościnne „Stara Kuźnia” (link niekomercyjny). Miejsce to jest na tyle blisko ścieżek, że można wbić na nie od razu na rowerze. Z noclegów w Świeradowie na ścieżki trzeba dojechać autem – więc dokładna lokalizacja nie ma znaczenia.

Jeśli nie chcesz jeździć autem, koniecznie szukaj miejsca po czeskiej stronie – listę polecanych kwater znajdziesz na oficjalnej stronie.Singltrek pod Smrkem - kładki

Jedzenie

Polecam odwiedzić jedno z tych miejsc:

  • Hubertka – nie zjesz tu sufletu z owoców morza (raczej kromkę ze smalcem lub drożdżówkę z serem), ale jest to super przyjazne schronisko leżące na pętli „czeskiej właściwej” – odwiedzisz je na pewno nie raz! Jak wszędzie (ze sklepikami w Novym Meście włącznie), można tu płacić złotówkami.
  • Piwowar Lwówecki – jeśli masz ochotę na coś konkretniejszego, odwiedź tą restaurację po polskiej stronie (odbicie na rowerze z Zajęcznika, lub autem z drogi od granicy).
  • Restauracja Kalamata – polecana restauracja grecka w Świeradowie.

Singltrek pod Smrkem - Hubertka


Podsumowanie

Rychleby są świetne dla bardziej zaawansowanych bikerów. Lipowskie Ścieżki – dla początkujących. Z kolei Singltrek pod Smrkem to miejsce dla każdego. Trasy wydają są tutaj łatwe, bo nawet na te czarne możesz wybrać się z całą rodziną. Jednak jest ich tak dużo i są tak urozmaicone, że riderzy z dużym doświadczeniem z przyjemnością wykorzystają je do szlifowania skilla i czerpania frajdy z nieskalanego korzeniami czy kamieniami czystego FLOW.

Więc niezależnie od poziomu umiejętności, doświadczenia i sprzętu, szykuj się na wyjazd – zaplanuj przynajmniej dwa, a najlepiej trzy dni, bo jestem pewien, że nie będziesz chciał stąd szybko wyjeżdżać!

Singltrek pod Smrkem - oznakowanie czeskie


Chcesz namówić kumpli na wspólny wypad? Udostępnij ten wpis na Facebooku! W oczekiwaniu na ich odpowiedzi, możesz też rzucić okiem na inne przewodniki z serii „Miejsca”:

 

  1. Tekst doskonały

  2. Domin z onthebike.com

    Podsumowałeś to co mówię od dawna – na Smrku poziom trudności zależy od poziomu prędkości i jak się leci te 25-30km/h to jest zabawa. Zgadzam się tez co do „części właściwej” ścieżek bo parkować należy u Kyselky i wbijać od ręki na Asfaltową Agonię (nie wiem skąd ta nazwa – podjazd wchodzi jak w masło akurat na rozgrzewkę ;-)) W dwa dni można oblecieć całość ale należy pamiętać, że Hejnicky Hreben warto poharatać ze trzy razy pod rząd za każdym razem posilając się w Hubertce „polewką” i poprawiając kofolą lub butelką Svijanskego Maza. Na koniec dygresja – jeśli chcesz zobaczyć rowery z katalogów, które do tej pory widziałeś na targach wbijaj pod Hubertkę w środku dnia w jakiś długi weekend a jest szansa, że nie tylko pomacasz ale nawet właściciel pozwoli ci się przejechać – tam na stojakach często zalega sprzęt, który do tej pory widziałeś tylko w piśmie rowerowym albo w zajawkach na FB.

    1. „Asfaltowa agonia” faktycznie może jest nazwana trochę na wyrost. Głównie chodzi chyba o kontrast na tle singli ;)

  3. Ten artykuł to odzwierciedlenie mojego odbioru singli :-)
    Co do roweru to też się zgadzam, mój przecinak XC – Cube Reaction GTC 29 szedł jak w masło wykręcając czołowe Stravowe czasy na zajęczniku w dół i w górę :-) oczywiście zbaczając na izotonik – Lwówek ;-) co którąś pętlę hehe.
    Satysfakcja z wjechania z siodła na Smerek i włóczęga po stoku Izerskim. Suma summarum – świetna miejscówka! :-)

  4. Co do artykułu to trochę pozostał mi niedosyt… byłem tam w maju tego roku. Jazdy jest na 3-4 dni, nocleg polecam na kwaterze „U Helenki”, blisko szlaków i granicy (w pakiecie urokliwy strumień). Wycieczka na szybko to Sępia Góra, zjazd niebieskim szlakiem lub asfaltem kto jak woli.

    Polecam wycieczkę do knajpy Beczki „Obri sud”, można tam się napić pifa i dobrze zjeść (jak jest otwarta), lub u dziadka obok beczki (super świeży browar bernard). Poza tym najlepiej pojechać w tygodniu gdzie nie ma tłumów ludzi… jak ja byłem to nikogo nie było (druga połowa maja). Rower każdy odpowiedni, ja byłem na Regince ale wystarczy zwykły sztywniak z 100 mm. skoku.

    1. Dzięki za uzupełnienie, zwłaszcza dotyczące noclegów i wyżywienia :) Tak jak pisałem, akurat w tej kwestii mam w Świeradowie braki…

  5. W świeradowie rok temu nie było emtb a mistrzostwa polski, ktore rzeczywiscie jeden z OS mialy koncowke po singlach ;-)

    1. Ja pisałem o zawodach z 2013, które single wykorzystywały dość mocno (cały Zajęcznik i fragment Czerniawskiej Kopy): http://emtb.pl/pelna-relacja-z-rozpoczecia-sezonu-enduro-w-swieradowie/

  6. Z miejsc w których można się smacznie posilić polecam w samym Świeradowie „Tyrolską Chatę”, warunki noclegowe też spoko :-)

  7. Mieszkam niedaleko Świeradowa i z kumplami często śmigamy na singlach. Gorąco polecam!

  8. bardzo dobre jedzenie w Świeradowie jest w restauracji „pod żabami”. Dobra cena i 2 daniowy obiad naprawdę pycha.
    Single pod smrkem odebrałem jako bardzo łatwe. Za to jazda po trasach turystycznych…. zjazd zielonm szlakiem (kamienna mega rąbanka) rewelacja. Byliśmy w marcu 3 dni. Od lata po zimę i śnieg zaliczyliśmy. Tydzień czy dwa później pojechaliśmy po raz kolejny na Rychleby i tu było zabawy dużo więcej. IMO Smrek jest idealny do wkręcenia w MTB jeszcze niewkręconych.

  9. aaa zapomniałbym. Spaliśmy w Świeradowie w „willi Aleksander”. Bardzo fajne miejsce. Przygotowane pod bikerów. Super właścicielka – jak single całe objechaliśmy to doskonale opowiadała o okolicznych górach polecając miejsca warte odwiedzenia

  10. Jeżdżę po Singlach regularnie, zarówno na moim rowerze XC jak i na wypożyczanych ze Ski&Sun rowerach bardziej ścieżkowych (ich testy znajdziecie tu: onaiontestujemy.blogspot.com). Zawsze nocuję w Świeradowie w pensjonacie Malwa (niezłe jedzenie, miejsce na rowery, jest też gdzie je umyć) i dojeżdżam rowerem do singli.
    Obowiązkowo wyjazd wzbogacam o trasę: Stóg Izerski (gondolą) – Smrek (ten odcinek miejscami jest trudny) – szutrowo-asfaltowy zjazd do początku singla K Hubertowce – potem obowiązkowo Hojnicky Hrebień.
    Szkoda że obiekt się nie rozwija. Szczególnie żal, że nie próbują wykorzystać potencjału gondoli, która jeździ prawie pusta. Zbudowanie trasy ze szczytu, nawet z wykorzystaniem istniejących asfaltówek, sprawiło by że zostawiał bym na miejscu sporo więcej kasy.

  11. Dodam, że Singltrek pod Smrkem jest również dostępny na mapach Trailforks. W bliskiej okolicy są też dwie trudniejsze linie – Stóg Izerski i Sępia Góra.

    http://www.trailforks.com/region/singltrek-pod-smrkem-5494/?lat=50.9044376532255&lon=15.297603607177495&z=13&m=trailforks

  12. Dodam że wszystkie szlaki Singltreka, a także Rychlebów, Lipowskich, Trutnova… są dostępne w aplikacji mobilnej mapy.cz – genialna i najlepsza obecnie mapa na urządzenia mobilne: super czytelna, dostępna offline (każdy kraj do pobrania osobno wedle potrzeby), z warstwą turystyczną (nazwane szlaki, POI, itd.)

    Z powodzeniem można używać jej także i w Polsce, minusem jest to że warstwy dla Polski (i innych krajów) są pobierane z OSM, a tam nie zawsze dobrze wpisany jest kolor szlaku, przez co szlak koloru zielonego jest faktycznie np. czerwony…

    Ale po za tym.. mega używalna aplikacja. Polecam.

  13. artykuł zainspirował i bardzo pomógł, dzięki Aut(h)orze :)
    nas dobił dojazd na parking koło zajęcznika….rowerami :), czeska strona bardziej urozmajcona z lepszym zapleczem

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Singltrek pod Smrkem, Świeradów-Zdrój

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Enduro MTB Series Przesieka 2016

Hajlajtsy, Zawody / 

Piszę te słowa w niedzielę wieczorem, jakieś trzydzieści godzin po zawodach. Wszystko mnie boli, głowa skręca mi się tylko w lewo, na nodze mam jakąś dziwną bułę, a rano pierwszy raz od nie-pamiętam-kiedy, nie chciało mi się wsiąść na rower. Sam rower zresztą też obolały – na dolnej rurze ślad po hamowaniu na głazie, a w przednim kole dętka, po nieudanej reanimacji rozszczelnionego na skałach tubelessa.

A zapowiadało się tak niewinnie! W zeszłym roku zawody Enduro MTB Series w Przesiece były jednymi z łatwiejszych. Wydawało się, że to jedyne słuszne podejście przy rywalizacji on-sight, czyli „na żywca”, bez wcześniejszej znajomości trasy.


Formuła on-sight

To najważniejszy wyróżnik zawodów Enduro MTB Series. Tutaj nie ma patentowania linii na trzy dni przed zawodami przez „prosów” z nadmiarem urlopu. Na starcie w bazie zawodów, dostajesz chip do pomiaru czasu i mapkę z zaznaczonymi startami i metami wszystkich czterech OS-ów (i zalecanymi dojazdówkami). I wio! Przebieg samego odcinka poznajesz w czasie jazdy. Jego położenie na mapie sprawdzisz dopiero w domu na Stravie.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - lista startowa

Jeszcze tylko zgoda na pobranie organów, raty na telewizor…

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - chip Data Sport

…i można odebrać upragnionego chipa do pomiaru czasu.

W czasie jazdy zdałem sobie sprawę, że… w zasadzie w moim przypadku nie różni się to zbytnio od większości startów. Rzadko mogę sobie pozwolić na wcześniejszy objazd trasy, a jeśli już, to tylko wybranych odcinków, z których w głowie zostają tylko najważniejsze elementy.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - mapa trasy

W czasach GPS-ów, można sobie przypomnieć, jak wygląda prawdziwa mapa.

Tutaj tych „najważniejszych elementów” w głowie nie było i… chwała Bogu! Nigdy jeszcze nie byłem na tak bezstresowych zawodach. Jeśli ktoś jest fanem hasła #endurobezspiny, powinien przyjechać na zawody Enduro MTB Series – okazuje się, że ściganie bez porannej nerwokupy też jest możliwe! Wystarczy tylko wyciąć niestworzone opowieści o epickich ściankach, dropach i kamcorach, których nie potrafią czysto przejechać nawet najstarsi górale.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - OS1

A tu od drugiej strony.

Trasy i poziom trudności

Oczywiście to, że nie byliśmy świadomi tych wszystkich trudności, bynajmniej nie oznacza, że ich nie było. Poziom trudności odcinków specjalnych zaskoczył chyba każdego, a zwłaszcza uczestników zeszłorocznej edycji. Jednym słowem: wyrypa! Większość startujących określiła tegoroczną Prze-siekę jako jedne z najtrudniejszych zawodów, w jakich startowali.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - ścianka

Ciekawostka: to nawet nie jest OS! (meta była kilka metrów wcześniej)

Charakter i trudność tras był bardzo podobny do zawodów EMTB Enduro w leżącej niedaleko Szklarskiej Porębie. Czyli mnóstwo kamieni przyczajonych w bujnej roślinności, wciągające po osie błotne pułapki i dłuugie zjazdy – najdłuższy OS1 zawodnikom z końca stawki zajął ponad 20 minut! Kiedy pod koniec OS4 wyłożyłem się na korzeniach, w pierwszej chwili… ucieszyłem się, że moje obolałe plecy przynajmniej chwilę sobie odpoczną.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - pompowanie

Takich widoków nie brakowało…

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - urwana przerzutka

…ale zawsze może być gorzej!

Pomimo niezliczonych gleb, usterek i kilku kontuzji, trzeba jednak zaznaczyć, że trasa była wytyczona względnie bezpiecznie. Ze względu na trudności techniczne, przez większość czasu prędkość była umiarkowana. Nie było też elementów, które byłyby ewidentnie groźne bez wcześniejszego zapoznania. Wszystkie sekcje wymagające zwiększonej czujności były oznakowane (również dzięki oznakowaniu, ani na dojazdówkach, ani na OS-ach zgubić się nie dało). Trasa była więc bardzo trudna, ale dobrze dopasowana do formuły zawodów.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - dojazdówka

Już pierwsza dojazdówka dała do zrozumienia, że to nie zawody dla piździpączków. Jednak 99% transferów było przejezdnych w siodle – duży plus dla organizatora.

Było też dużo elementów zapadających w pamięć: błotnisty wypych po przeprawie przez strumień, słynny zjazd do wodospadu, czy parę szeroko otaśmowanych sekcji „freeride”, gdzie każdy musiał poszukać swojej własnej linii w dziewiczym terenie. Prawdziwe enduro! Co zasługuje na szczególne uznanie, biorąc pod uwagę, że to dopiero drugie zawody enduro tego organizatora.

Organizacja

Wcześniej ekipa Enduro MTB Series zajmowała się głównie XC, co dało się wyczuć w niektórych elementach. Na szczęście w pozytywnym sensie: udało się przyciągnąć dużych sponsorów i media, pakiety startowe były ciekawe, poranny start odbył się z minutową precyzją, bufet po OS2 i OS3 był zaopatrzony w same dobre rzeczy (wyżarłem sporo, wiec jeśli komuś z końca stawki czegoś zabrakło – sorry!), punktualny był też darmowy posiłek regeneracyjny na mecie (kiełbasa z grilla i piwo – nie jakieś tam krosiarskie nudle!). Więc na pierwszy rzut oka, organizacja na najwyższym poziomie.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - bufet

Zjem wszystkie ciastki! Om nom nom!

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - wywiad TVP

Znani blogerzy mieli szansę wyżyć się medialnie.

Niestety, jak to na enduro, nie obyło się bez paru słabszych momentów. Po pierwsze, nie udało się wdrożyć w życie startu OS-ów zgodnie z czasami poszczególnych grup startowych (ruszaliśmy na trasę w 20-osobowych gromadkach z przypisanymi 8-minutowymi „okienkami” czasowymi). Wszystkie odcinki wprawdzie były otwarte bez opóźnień, ale już od OS1 start odbywał się zgodnie ze starą, dobrze znaną procedurą „NA HURRA!!!”, czyli w kolejności przyjazdu. Zaowocowało to jeszcze luźniejszą atmosferą, ale niestety kosztem kolejek, zwłaszcza na OS3, na który większość osób dotarła za wcześnie.

Zaowocowało to jeszcze luźniejszą atmosferą, niestety kosztem kolejek

Tu trzeba zaznaczyć, że zawody miały chyba rekordową w Polsce frekwencję, bo na starcie stanęło prawie 240 osób! Zapowiadało się więc groźnie, ale obeszło się bez apokalipsy – dobrze zorganizowany start z bazy zawodów wystarczająco rozciągnął stawkę, żeby kolejki były na poziomie innych, dużo słabiej obstawionych imprez.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - kolejka OS3

Jeśli właśnie wysiadłeś z DeLoreana i czytasz tą relację w ramach przygotowań do Przesieki 2017, koniecznie spakuj coś do odstraszania owadów. Oczekiwanie na OS3 zebrało krwawe żniwo.

Największy problem nie dotyczył jednak kolejek, a pomiaru czasu realizowanego przez Data Sport. Przed dekoracją było sporo nerwów, bo czasy wielu liczących się zawodników sprawiały wrażenie mierzonych… na oko. Część została w porę poprawiona, część niestety nie – próby wyprostowania wyników ciągle trwają. Komunikat organizatora w tej sprawie możesz zobaczyć tutaj.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - pomiar czasu Data Sport

Wygląda profesjonalnie. A jednak nie.

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - podium losowanie

Gorycz związaną z wynikami trochę osłodziło pudło nagród losowanych wśród wszystkich uczestników…

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - Water challenge

…a emocje ostudził Water Challenge, czyli walka o kratę piwa na wąskiej, pływającej kładce.


Podsumowanie

W zeszłym roku nie udało mi się wystartować w Enduro MTB Series. Moja ciekawość była więc ogromna. W końcu formuła on-sight spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem i zeszłoroczna impreza przez wielu została okrzyknięta najlepszymi zawodami sezonu 2015. Czy Przesieka 2016 zasługuje na podobne opinie?

Enduro MTB Series Przesieka 2016 - nagrody trofea

Soczysta, hardkorowa trasa w stylu true-enduro, profesjonalna (poza pomiarem czasu) organizacja i konsekwentnie realizowana formuła on-sight pozwalają oczekiwać, że tak. Jedynie ambitni zawodnicy będą zawiedzeni srogą wtopą Data Sportu – dla pozostałych wystarczającą nagrodą jest przetrwanie całodniowej wyrypy na świetnych trasach (co potwierdzają Wasze komentarze).

„Najlepszości” zawodów w Przesiece najbardziej zagrozi druga edycja Enduro MTB Series w gminie Baligród (z pomiarem czasu ogarnianym już przez inną firmę i z niższym wpisowym w ramach rekompensaty). W tym roku trochę odpuszczam ściganie, ale tej imprezy na pewno nie – widzimy się więc 8. października w Bieszczadach!

Enduro MTB Series Przesieka 2016


Pełne wyniki (jakiekolwiek by nie były) znajdziesz tutaj: Enduro MTB Series Przesieka 2016 – wyniki


Tutaj na bieżąco będę dodawał wszystkie galerie zdjęć, jakie uda mi się znaleźć:


Jak znudzi Ci się oglądanie fotek, rzuć okiem na te artykułu:

 

  1. Dokładnie jedne z najlepszy zawodów na jakich byłem zarówno jeśli chodzi o atmosferę jak i organizację, oczywiście pomijam pomiar czasu ale ja dla wyników nie przyjechałem tylko by spotkać się ze znajomymi i spędzić miło weekend, a to udało się w 100%.

  2. Jednak opłacało się połowę OS1 jechać na kapciu z przodu. Dzięki Twojemu zdjęciu będę sławny. ;)

    Co do organizacji. Nie ma na co narzekać. Przemieszanie się grup to IMHO wcale nie problem. Przez awarie na trasie nie miałem szans zmieścić się w limitach przypisanych do mojej grupy.

    Wzorem pomiaru czasu, dla mnie, jest to co zrobili w tym roku chłopaki i dziewczyny z EMTB w Mieroszowie. „Paragony” drukowane na końcu oesów to genialny pomysł.

  3. Dokładnie. Dzięki Michał

  4. Grzegorz M. jak zwykle stanął na wysokości zadania. Świetna atmosfera, doskonałe trasy fajne nagrody. Był to mój pierwsxy start w zawodach enduro i chciałbym taką impreze co tydzień albo przynajmniej raz w miesiącu. Co do zamieszania z wynikami to kłade na to lage gdyż swoje już w xc/maratonach i na sxosie przeszedłem i nie zamierzam psuć sobie zabawy ułamkami sekund czy miejscami niemniej jednak szkoda zawodników z czołówki i organizatora. Dzięki raz jeszcze Grześ!

  5. W zeszłym roku wcale nie było łatwo w porównaniu do tegorocznej edycji. Było łatwiej ale na pewno nie były to zawody z tych łatwiejszych. Nie było np. ciekawego rockgardena http://www.southbike.pl/foty/2014/14/35.jpg który chyba zawsze jest mokry :)

  6. Świetne zawody! Po zeszłorocznej przerwie w startach i klęsce sprzed kilku tygodni w moim ulubionym Mieroszowie tym razem pojechałem po prostu wziąć udział i odpocząć… i udało się ;-)Zaledwie dwie gleby i zgubiony lekki kask to pikuś. Trochę się potem namęczyłem podjeżdżając w fullfejsie ale czego się nie robi dla enduro… Faktycznie atmosfera zupełnego luzu ze strony wszystkich jakby kompletnie nikt się tu nie ścigał i może też przez to nawet mój stary jednozawias lepiej połykał karkonoskie kamole, które orgi tak sprytnie wszędzie nazwozili i porozrzucali ;-) Dwa zjazdy do Wodospadu Podgórnej to już dla mnie wisienka na torcie, uwielbiam tam kończyć wyprawy ale podejścia przez bagno za rzeką na 1os-ie nie podaruję… ciekawe czy komuś tam buta nie zassało ale jakoś nikt się nie chwalił… ;-) Trasa nie wydawała mi się specjalnie trudna, aż czasem byłem zdziwiony przejeżdżając sekwencje kiedyś dla mnie nieosiągalne, fakt, że nie piecem ale satysfakcja jest. Zawody miód malina, za rok na pewno będę. Pozdr!

  7. Generalnie: klasa!
    Pomiar czasu to wtopa datasportu; pech chciał, że trafiło na te zawody i tego organizatora (który za datasport oberwał). Swoją drogą nie wydaje mi się żeby ta firma nawalała notorycznie.
    Jedna rzecz do której bym się przyczepił (no może druga, oprócz otaśmowania początku 3 oesu:) to os 4, który mógł być pociągnięty do samej Przesieki; szkoda było po mecie ostatniego odcinka jeszcze sporo zjeżdżać do bazy zawodów i tracić żmudnie zdobytą wysokość. Można było zrobić podobnie jak z oesami 1 i 2, gdzie do startu dwójki było niedaleko z mety jedynki.

  8. Jak miałbym wystartować ,to tylko w takiej formule On sight. Jak widze Enduro zawody praktycznie nie różniące się od downhillu , bo każdy objężdza trase z kamerkami na głowie i siedzą po trzy dni na trasie to się pytam gdzie tam jest Enduro?

    1. Po części masz rację, ale z porównywaniem do DH bym nie przesadzał:
      – OS-y enduro są zazwyczaj dłuższe od tras DH, w dodatku są cztery – więc zapamiętanie wszystkich przeszkód raczej nie wchodzi w grę;
      – trasy DH dzięki wyciągowi możesz przejechać kilkanaście razy w ciągu dnia, w enduro zaliczysz maksymalnie jeden przejazd całości.

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Enduro MTB Series Przesieka 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top