Kross 2017 – 3 najciekawsze nowości + bonus

Prezentacje, Sprzęt / 

Oferta Krossa dzieli się na dwa segmenty: ciekawy i nieciekawy. Ten, który nas interesuje (czyli enduro / trail) urósł w tym roku, niczym grono wyborców PO po publikacji ustawy antyaborcyjnej. W zeszłym roku modele były łatwe do ogarnięcia: Moon, Soil i sztywny Dust. O ile w fullach obeszło się bez rewolucji, to gama ścieżkowych sztywniaków została solidnie wzmocniona i aktualnie składa się aż z 7 modeli. Obok standardowych kół 27,5″, do wyboru pojawiły się też rozmiary 29″ i 27+, a jakby tego było mało – musisz też się zdecydować na aluminiową lub stalową ramę.

Już widzę te zawroty głowy u osób, które do tej pory miały problem z wyborem. Ale nie wiem jak Ty, ale ja nie zamierzam jęczeć na nadmiar fajnych rowerów. Tak naprawdę, dobór idealnego dla siebie, jest teraz łatwiejszy. Żeby ułatwić go jeszcze bardziej, przedstawiam Ci trzy (subiektywnie) najważniejsze nowości w katalogu Krossa na sezon 2017.

Kross 2017 testy

Rowery testowałem w ramach Kross Media Days – dwudniowej imprezy na Singltreku pod Smrkem. Nie traktuj poniższych prezentacji jako pełnoprawne testy! Na to przyjdzie czas :) / Fot. Staronphoto


Kross 2017 – najciekawsze nowości

1. Kross Smooth Trail / Pure Trail

Jak tylko Kross wrzucił na swojego fanpage’a logo Reynoldsa (jakieś 2 lata temu!), wiedziałem że to będzie TO. Rama Cr-Mo, nowoczesna geometria i koła 27+. Smooth Trail nie jest jednak tylko stalową wersją opisanego niżej Grista. Jest on skierowany do ciut bardziej konserwatywnych riderów, balansujących na granicy enduro, XC i bikepackingu. Stąd nieco bardziej stroma główka ramy (67°), wyżej położony suport i lżejszy amortyzator (Rock Shox Reba zamiast Yari).

Kross Smooth Trail 2017

Geometria jest znacznie unowocześniona w stosunku np. do Dusta.

Kross Smooth Trail 2017

Rock Shox Reba ma 120 mm skoku i ośkę w standardzie Boost.

Kross Smooth Trail 2017

Po krótkiej jeździe testowej nadal nie jestem przekonany, czy stalowe rurki coś dają, ale trudno odmówić im uroku… Prostota hardtaila: level pro.

Kross Smooth Trail 2017

Kross zdecydował się na obręcze WTB (szerokość wewnętrzna 45 mm) z oponami Schwalbe Nobby Nic 27.5×3.0″. Bez kompromisów!

Kross Smooth Trail 2017

Napęd to sprawdzony w boju SRAM GX z kasetą 10-42T. Korba ma zębatkę 32T, ale można założyć mniejszą (spiderless).

Kross Smooth Trail 2017

Dzięki piastom i suportowi (wkręcanemu!) w standardzie Boost, miejsca na zębatkę i oponę 3.0″ nie brakuje.

Kierując roweru do miłośników klasyki, uzasadnione jest wprowadzenie modelu Pure Trail, który różni się wyłącznie kolorem i rozmiarem kół (29″ zamiast 27+). Ja osobiście bym się nie zastanawiał – stalowy sztywniak z plusami to jest to. Ale wiele osób nie jest jeszcze na to gotowych i koła 29″ w połączeniu ze stalą i ścieżkową geometrią, będą dla nich optymalnym połączeniem.

Kross Pure Trail 2017

Kompaktowa rama w rozmiarze S prezentuje się jeszcze lepiej. Dzięki stosunkowo długiemu reachowi (420 mm – więcej po obciążeniu roweru), nie musiałem decydować się na M-kę.

Kross Pure Trail 2017

Rama i wyposażenie Pure Traila są – poza kołami oczywiście – identyczne, jak w Smooth Trailu.

Kross Pure Trail 2017

Na zdjęciach widnieje przedprodukcyjny model ramy – w ostatecznej wersji jest główka o bardziej stożkowym kształcie. Poprawka: rama na zdjęciach jest wersją produkcyjną!

Kross Pure Trail 2017

RS Reba pozwala urwać trochę gramów. Dzięki niewielkiemu skokowi (120 mm) i osi Boost, powinna być wystarczająco sztywna – zwłaszcza w ramie, która nie była projektowana z myślą o bezwzględnej sztywności.

Kross Pure Trail 2017

Najważniejsza naklejka na Pure Trailu!

Kross Pure Trail 2017

Tradycja i nowoczesność – tylna ośka to Maxle w standardzie Boost.

Pierwsze wrażenia z jazdy

Podczas testów na Singlu pod Smrkem miałem okazję pojeździć na obu modelach i choć dla siebie zdecydowanie kupiłbym Smooth Traila, to muszę uczciwie przyznać, że na gładkich singlach model na kołach 29″ spisywał się lepiej – to znaczy szybciej. Dzięki mniejszym oponom trochę łatwiej też poczuć mityczny „feel” stali – co dla mnie oznacza głównie to, że rama wydaje trochę przyjemniejsze dźwięki, jak Matka Natura czymś w nią uderza. Niemniej jednak, rama z rurek Reynoldsa jest tak piękna, że chcę ją mieć niezależnie od walorów praktycznych.

Kross Smooth Trail 2017

Fot. Kross

Zresztą wygląd to nie jedyny argument – nowe sztywniaki Krossa mają unowocześnioną geometrię. Szkoda, że rury podsiodłowe są bardzo długie, ale dzięki wydłużeniu reacha nie trzeba już brać „za dużego” rozmiaru. Przy moich 170 cm, S-ka siadła idealnie.

Całość uzupełniają oczywiście krótkie mostki, szerokie kierownice i Reverb o skoku zależnym od rozmiaru ramy. Całe wyposażenie jest bardzo spójne i kompletne. Ja co prawda wolałbym Rock Shoxa Yari zamiast Reby, ale większość docelowych klientów pewnie doceni wybór lżejszego modelu.

Pytanie tylko: czy będą skłonni wysupłać prawie 9 tysięcy złotych na sztywniaka…? Ta liczba w dyskusjach o nowych modelach Krossa pada zdecydowanie najczęściej. Nadal jest to niezła oferta w porównaniu do marek typu Cotic czy Ragley, ale nie da się ukryć, że na polskim rynku, większość zainteresowanych przy takim budżecie będzie już myślała o fullu. Szkoda, bo Smooth Trail / Pure Trail to naprawdę zajebiste rowery!

Kross Smooth Trail 2017

Fot. Kross

2. Kross Grist

Choć to na Smooth Traila nie mogłem się doczekać, niespodziewanie to właśnie  Grist jest dla mnie numerem 1 w nowej ofercie. Z odświeżoną, wydłużoną, obniżoną i wypłaszczoną geometrią (główka ramy 66 stopni – w końcu!), pancernym widelcem i plusowymi kołami, jest to idealny rower dla ostro jeżdżącego ridera, który:

a) ma daleko w góry;
b) oczekuje mocnej specyfikacji, ale nie ma kasy na fulla;
c) lubi prostotę sztywnej ramy.

Do wyboru są dwie wersje: Grist 2.0 na wypasie (Rock Shox Yari, SRAM NX, Reverb) i Grist 1.0 skierowany do bardziej początkujących riderów (Recon Silver, napęd Shimano 2×10, zwykła sztyca). Co jednak istotne: oba toczą się na świetnych obręczach i oponach od WTB (z mojego doświadczenia, wypadają one lepiej od Nobby Ników).

Kross Grist 2.0 2017

Kross Grist 2.0 – chcę to! / Fot. Kross

Kross Grist 1.0 2017

Kross Grist 1.0 – idealny pierwszy rower MTB…? / Fot. Kross

Niestety Grista zabrakło na testach – rama przechodzi jeszcze ostatnie poprawki przed odpaleniem produkcji. Kiedy jednak już się pojawi – test na pewno pojawi się na blogu.

3. Kross Soil 2.0 EX

Do tej pory miałem okazję pojeździć dwa (górskie) dni na Soilu 3.0 i bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie jego możliwości na szlakach i trasach enduro. Również testowany niedawno Whyte T-130 pokazał, że przy dobrej geometrii i odrobinie techniki, 130 mm skoku spokojnie wystarcza do szczęścia. Na obu rowerach zdarzały mi się jednak momenty, że chciałbym z przodu mieć ciut większy margines bezpieczeństwa. Oto Soil EX, nieoficjalnie ochrzczony: „Moon Light”.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Kross Moon Light Soil EX w pełnej okazałości.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Geometria różni się nieco od standardowego Soila, ale jest to wyłącznie efektem zamontowania wyższego amortyzatora.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Rama pozostała niezmieniona.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Oczywiście poza kolorem – póki co, najczęściej chwaloną cechą Soila EX.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Trzeba przyznać, że malowanie prezentuje się super. W stadzie oczojebnych Soili i Moonów, Soil EX to prawdziwa czarna owca. Aż ubrałem buty pod kolor.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Rama zachowała możliwość montażu przedniej przerzutki czy zmiany geometrii na bardziej stromą – ale nie waż się tego robić!

Najważniejsza różnica to Pike o skoku 140 mm – idealny widelec do tego typu roweru. Enduro-pakiet uzupełnia napęd 1×11 Shimano XT, szerszy/krótszy kokpit oraz – podobnie do innych modeli – koła na szerokich obręczach (30 mm wewnątrz) uzbrojone w szersze i bardziej agresywne opony (WTB Trail Boss 2.4″).

Kross Soil 2.0 EX 2017

Element definiujący Soila EX: Rock Shox Pike o skoku 140 mm, zamiast Revelationa 130 mm montowanego w tańszym o 2 tys. zł Soilu 2.0.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Wbrew pozorom, najbardziej odczuwalna zmiana to porządne, szerokie opony – dobra wiadomość dla posiadaczy zwykłych Soili.

Kross Soil 2.0 EX 2017

Kokpit żywcem przeszczepiony z Moona: kierownica 780 mm, krótki mostek i nowe gripy z logo Krossa.

Pierwsze wrażenia z jazdy

Z Soilem 2.0 EX jest trochę jak z owalnymi zębatkami – jak wsiadasz na niego pierwszy raz, wszystko jest na swoim miejscu i wydaje się zupełnie normalne. Ewidentną różnicę poczułem dopiero po powrocie do zwykłego Soila.

Wszyscy testerzy jednogłośnie stwierdzili, że nawet na gładkich Singlach pod Smrkem, większe opony na szerokich obręczach dają duży zastrzyk pewności siebie w zakrętach. Od razu po wskoczeniu na rower czuje się też szerszą kierownicę i krótszy mostek. Żeby docenić Pike’a z większym skokiem, trzeba by jednak zaatakować poważniejszy teren – na razie niestety nie było ku temu okazji.

Dlatego też póki co nie odpowiem na najczęściej zadawane przez Was pytanie: „czy Soil EX jest równie dobry, jak testowany przeze mnie Whyte T-130?”. Ale bez obaw – nowy ścieżkowiec Krossa na 100% będzie jednym z rowerów, które solidnie przetestuję w nadchodzącym sezonie!


Bonus: co nowego u starych znajomych?

1. Kross Moon 2.0 / 1.0 / 3.0

W teście Moona 2.0 wspominałem, że Kross zaspał w 2016 z podwyżką cen i że ten rower nie ma konkurencji, jeśli chodzi o wyposażenie. Cóż, następnym razem ugryzę się w język, bo choć cena się nie zmieniła, model 2017 został nieco okrojony. Napęd Shimano SLX zastąpił kompletnego SRAM-a GX, hamulce spadły o oczko niżej, a nowe koła – choć szersze – nie są już systemowymi kołami DT Swissa. W dodatku zostały tym razem ubrane w opony z niskiej serii Performance.

Kross Moon 2.0 2017

Co by jednak nie mówić, nowa kolorystyka zdecydowanie przyciąga wzrok.

Zostało to, co najważniejsze: dobre zawieszenie Rock Shoxa (Pike RC + Monarch Plus RC3), Reverb i napęd 1×11.

Kross Moon 2.0 2017

Pod względem wyposażenia, bling-factor spadł względem modelu 2016, ale funkcjonalność na szlaku zbytnio nie ucierpiała.

Kross Moon 2.0 2017

Żegnaj, SRAM-ie GX. W 2017 za napędzanie roweru odpowiada Shimano SLX, z dodatkowym wabikiem w postaci przerzutki XT.

Kross Moon 2.0 2017

Dzięki tym zabiegom, cena pozostała na przyjaznym polskiemu użytkownikowi poziomie 11 tys. zł.

Trochę zyskał w tym kontekście najtańszy Moon 1.0, w końcu wyposażony w napęd 1×11. Reszta specyfikacji pozostała w większości bez zmian, nie licząc szerszych kół. Tu również cena pozostała bez zmian: 8 tysięcy bez złotówki. Wynegocjuj jakiś rabat, dorzuć sztycę regulowaną i dobre opony bez dętek, i masz szansę za ok. 9 tys. zł złożyć solidną konkurencję dla wyższego modelu.

Kross Moon 1.0 2017

Moon 2.0 był w 2016 taką okazją, że chyba nikt nie kupował najtańszego modelu. Teraz część osób pewnie jeszcze raz przemyśli swoje potrzeby.

Kross Moon 1.0 2017

Napęd 2×10 zawsze uważałem za wadę Moona 1.0. Problem rozwiązany.

Kross Moon 1.0 2017

Nie miałem okazji przetestować widelca X-Fusion, ale opinie użytkowników są bardzo pozytywne.

Kross Moon 1.0 2017

Moon 1.0 jest najbardziej „fluo” z całej oferty, ale zwraca uwagę nie tylko kolorem.

Przez okrojenie 2.0, również topowy Moon 3.0 za zwróci na siebie uwagę większej liczby klientów. Miłośnicy tuningu mogą być rozczarowani: nowe zawieszenie Foxa, dobre koła i cała reszta wyposażenia nie zostawiają zbyt wiele miejsca na upgrade’y!

Kross Moon 3.0 2017

Specyfikacja nie jest wprawdzie aż tak high-endowa, jak w 2016 (tańsze koła, napęd i hamulce o oczko niżej)…

Kross Moon 3.0 2017

…ale pociągnęło to za sobą cenę niższą o 2 tysiaki (katalogowo 15 tys. zł).

Kross Moon 3.0 2017

Rama jest identyczna, jak w ostatnich seriach produkcyjnych modelu 2016.

kross-moon-3-0-2017-43

Moon 3.0 raczej nadal pozostanie modelem głównie wizerunkowym. Trzeba jednak przyznać, że z całej trójki jest najlepiej złożony, a rezygnacja z kilku zeszłorocznych ekstrawagancji pozwoliła obniżyć cenę do akceptowalnego poziomu.

2. Kross Dust 3.0

Model 2016 bardzo pozytywnie zaskoczył mnie w teście. Myślałem, że będzie nijaki, a ostatecznie nigdy się tak dobrze nie bawiłem na wszelkiej maści flow-trailach. W 2017 topowy model Dusta na pierwszy rzut oka jest identyczny, ale na drugi rzut – został bardzo mądrze nakarmiony sterydami, zyskując większe możliwości w trudniejszym terenie.

Przede wszystkim, Revelationa 130 mm zastąpił Rock Shox Yari 140 mm. Dzięki dodatkowej sztywności, Dust powinien jeszcze bardziej prowokować do głupich rzeczy, a o pomyśle włożenia do tej ramy widelca o ciut większym skoku wspominałem już w zestawieniu popularnych hardtaili enduro.

Kross Dust 3.0 2017

Przez szersze koła i amortyzator o goleniach 35 mm, Dust wygląda agresywniej. Nawet oparty o płot.

Druga ważna nowość to koła: wprawdzie dalej w klasycznym rozmiarze 27,5″, ale na dużo szerszych obręczach (wewnętrzna 29 mm!) i bardziej agresywnych oponach Schwalbe Hans Dampf – niestety dalej w wersji Performance.

Kross Dust 3.0 2017

Yari to nowy hit Rock Shoxa. „Obudowa” w Lyrika została w nim wyposażona w prostsze tłumiki (bazujące na starszych Motion Control).

Kross Dust 3.0 2017

Dwie najważniejsze zmiany; amortyzator i opony.

Kross Dust 3.0 2017

Obręcze WTB i29 są w tym roku równie popularne, jak RS Yari.

#Dobrazmiana dotknęła też tańszego modelu Dust 2.0 – X-Fusion Sweep ma 140 mm skoku, a przednia przerzutka ustąpiła miejsca kompletnemu napędowi SRAM NX 1×11. Obręcze mają „tylko” 25 mm szerokości – czyli tyle, ile w 2016 miał… Moon. Do pełni szczęścia brakuje tylko sztycy regulowanej.

Kross Dust 2.0 2017

Kross Dust 2.0 odziedziczył w genach bardzo dużo z topowego modelu 2016 – mocny punkt oferty! / Fot. Kross


Podsumowanie

W ofercie fulli trail/enduro obeszło się (na razie) bez rewolucji – ramy pozostały niezmienione, a konstruktorzy zajęli się głównie dostosowaniem specyfikacji do oczekiwań nowoczesnego ridera. Przede wszystkim, oznacza to wprowadzenie „Moon Lighta”, czyli Soila 2.0 EX. Śmiem twierdzić, że to idealny rower MTB dla 80% riderów jeżdżących po górach.

W pozostałych modelach ważną nowością są wszechobecne szerokie obręcze, zwiększające objętość i stabilność opon. Możesz pomyśleć, że te 4-5 mm to pierdoła, ale to jest detal, który naprawdę czuje się na szlaku.

Ale najważniejsze nowości na ten sezon to nie fulle, a ścieżkowe sztywniaki. Dzięki plusowym oponom i bardziej śmiałej geometrii przeżywają one odrodzenie i oferta Krossa 2017 aż bije nimi po oczach.

Do tej pory był tylko Dust, teraz masz do wyboru aż 3 gamy i 7 modeli hardkorowych sztywniaków:

  • Dust – do agresywnego fun-XC i na flowtraile;
  • Grist – na trudniejsze, naturalne szlaki i trasy enduro;
  • Smooth Trail / Pure Trail – dla miłośników klasyki i dłuższych wypraw w mieszanym terenie.

Nawet wśród brytyjskich producentów – praktycznie wynalazców tego gatunku – taka kolekcja to rzadkość!


Co dalej? Teraz pozostaje mi tylko wyciągnąć 3 najciekawsze nowości na prawdziwe testy – jeśli nie chcesz ich przegapić, zapisz się do blogowego newslettera!

Kross 2017

Widoki (na przyszłość) jak na tapecie w Windowsie! / Fot. Staronphoto

Pełną ofertę wraz z cenami znajdziesz na stronie Krossa: kross.pl/pl/rowery/gorskie


A jeśli wolisz jeszcze trochę się tutaj pokręcić, może zainteresują Cię te wpisy?

Możesz też przejrzeć na Ceneo wyprzedażowe oferty na modele ze starszych roczników: Moon / Soil / Dust.

Aha, i jeszcze jedno: trwa finałowe głosowanie w plebiscycie Enduro Award 2016! Dziękuję Wam bardzo za nominacje, dzięki którym w finale znalazłem się razem z POMBA i Trasami Enduro Srebrna Góra – niezależnie od wyniku, statuetka na pewno trafi w dobre ręce! :) Zachęcam do wzięcia udziału!

Enduro Award 2016 – głosowanie

 

 

  1. Jest jakaś fajniejsza (cenowo <_<) opcja na 27+ HT niż ten Kross za 9 kołą?

    1. Marin Pine Mountain 1, coś jeszcze?

    2. Grist (od 6k), NS Djambo… Zależy co to znaczy „fajniejsza cenowo”?

    3. nie wiem czy kross po srebrze na IO mysli o sobie jak o marce premium ale 8000 za grist2?? chyba że od razu wliczają 30% rabatu do urwania

      fajniejsza cenowo opcja – sonder transmitter – set NX1+sektor zaczyna sie od 850 funciaków, a za cenę grista masz już pełny GX i pike

      i nie ma co kręcić nosem na markę sonder bo jest równie ‚premium’ jak kross

      1. Kto kupuje za cenę z katalogu?

  2. Sylwester Przepióra

    Kross Moon to kontynuacja udanego modelu. Pod koniec sezonu 2017 wersja 1.0 w przecenie ok 20-30% będzie fajną alternatywą dla zachodnich marek. Ale jeśli chodzi o Soil’a w wersji Ex to Kross zaspał jak zwykle (tak było z wersją Moona na kołach 26) i spóźnił się na nowy pociąg rowerów ścieżkowych z nowoczesną geo. Nie da się wsadzić widła o 10mm wyższego, bo to nie załatwi sprawy. Rozumiem, że potrzeba czasu na stworzenie nowej ramy, ale sprzedaż na siłę dwa razy tego samego może zirytować świadomych klientów. Tym bardziej, że są Giant Trance, Canyon Spectral Ex, Rose Granite Chief z lepszą geo i większym skokiem widelca. Być może w przyszłym roku Kross pokaże nowoczesnego ścieżkowca ale na 2017 lepiej wybrać inny model.

  3. Ej, ale najdroższy Moon stracił dość dużo. Koła M1900 zamiast pancernych X1501, napęd to już X1 (alu korba itp.), hamulce oczko w dół. Widelec bez złota :/ Dobrze, że teraz w większych rozmiarach będą reverby 150mm, bo tak to średnio :/

    1. Paweł, masz rację – bardzo pobieżnie porównałem wyposażenie z modelem 2016, może dlatego że ten ostatni był zawsze dla mnie dość wirtualny (ze względu na cenę w stosunku do 2.0) ;) Poprawiłem tekst, dzięki za zwrócenie uwagi!

  4. Czekałem na cenę Smooth Trail. Patrząc na ceny sztywniaków mam wrażenie że Kross zapomniał że sztywniak na grubych oponach to konkurencja dla fulla głównie dlatego że sporo mniej kosztuje. No ale sztywniaki wracają do łask to trzeba to maksymalnie wykorzystać.
    9k… ktoś tu ma ciekawe poczucie humoru :)

    1. Myślę, że taką rolę pełni Grist – Smooth Trail to już droga zabawka dla bardziej świadomych miłośników hardtaili.

  5. Na stronie Krossa w specyfikacji Moon’a 3.0 widelec jest opisany jakoby posiadał Kashima Coat. Na zdjęciach górne golenie są czarne.. to jak to w końcu jest z tym „złotem”?

    1. Myślę, że zdjęcia w artykule powinny wyjaśnić Twoje wątpliwości ;)

  6. Michał, a jak te hample – Level T?

    1. Jak na mój gust to chyba po prostu są przebrandowane Avidy DB-3. Może z jakimiś nowymi okładzinami, bo przy hamowaniu nie wydają dźwięków, jak skład EN-57. Ogólnie z punktu widzenia hamowania – po tych krótkich testach nie mam im nic do zarzucenia. Szkoda jednak, że są mocowane do kierownicy na dwie śruby, a nie na obejmie Matchmaker X.

  7. „Nie miałem okazji przetestować widelca X-Fusion, ale opinie użytkowników są bardzo pozytywne.”

    Pan redaktor postara się następnym razem być bardziej obiektywny.

    1. Pan czytelnik postara się być bardziej konkretny :>

  8. Dzięki Michał jak zawsze za super „relację”. Wcześniej za bardzo nie wiedziałem co to ten Soil 2.0 EX?, bo na stronie Kross`a ani słowa o tym dla „zielonych”….i tym bardziej dziwiło mnie że jeszcze w zeszłym tygodniu (pon,wtorek) na stronie Kross cena Soil 2.0 EX i Soil 2.0 była identyczna czyli = 10999zł

  9. Przez 2x tyg. na stronie Krossa Soil 2.0EX miał cenę 10999pln i poważnie się nad nim zastanawiałem, ale kilka dni temu dowalili na 12999 i no thx. W ogóle na rok 2017 dalej ciężko poniżej 10kpln znaleźć fulla do 150mm i widłem z lagami grubszymi niż 32mm, a wystarczyło by Aurona albo Sweepa zamiast Revelationa wpakować. Szkoda, że Kross nie ma w ofercie Soila ale na kołach 29.
    Ta korba w Moon 1.0 to ma mocowanie zębatki spiderless czy jakiś inny wynalazek?

    1. Też żałuję, że podnieśli cenę, ale biorąc pod uwagę różnicę między 2.0 a 2.0 EX, było to do przewidzenia :(

      O ile wiem, korby FSA są kompatybilne ze standardem Direct Mount SRAM-a.

      1. No niestety, chciałbym kupić PL rower ale wyjdzie jak wyjdzie. W/w wymagania spełnia Commencal META TRAIL V4.2 ORIGIN 650B YELLOW 2017.A jak wyrobię NIP EU i kupię bez vatu to cena wyjdzie 1.8 k euro czyli cena zbliżona do soila 1.0. Dokupi się mykmyka od gianta i będzie ok.

    2. Sylwester Przepióra

      Masz na myśli ofertę Krossa, czy ogólnie? Jest przecież Giant Trance, Spectrale w różnych konfigach, z rose bike też coś wybierzesz.

      1. Spectrale jak najbardziej ok ale na 2k17 ceny na pewno polecą w górę, niestety Giant dalej sektora pakuje w modelu poniżej 10k – sory ale lagi 32mm przy skoku powyżej 130 to trochę jednak bida, a te nowe FOX-y to niewiadoma jest w kwestii łatwości serwisu – RS Yari /Auron pod względem prostoty serwisu pewnie będzie to bił na głowę. Na chwilę aktualną wg mnei najlepiej wypada META TRAIL V4.2

        1. Sylwester Przepióra

          Alu rama Spectrala na 2017 nie zmieni się, więc warto korzystać z obecnych przecen. W Trance za 10500 masz foxa z lagami 34 i myk-myka. Dobrze wiesz, że w Giant duże rabaty są łatwe do uzyskania. Zresztą na forum są sprzedawcy, możesz o rabatach gadać ;) Mi coraz częściej chodzi przesiadka z 5 Spota na 29/27,5+. Na papierze fajnie wygląda Switchblade, Hightower no ale ceny powalają. Pewnie się skończy na Pogromcy korzeni.

  10. Pingback: Kross Vento - topowe modele na karkonoskich patelniach - Hop Cycling

  11. Powoli przymierzam się do zakupu i najbardziej optymalny wydaje mi się dla mnie Dust 2.0 (zabawy na flowtrailach, od czasu do czasu zaliczenie lokalnych pumptrucków, szwędanie się po lokalnych lasach). Co sądzisz jako użytkownik Djambo i Dusta ?

    1. Na flowtraile i pumptrack Dust jest zdecydowanie lepszy od Djambo i innych plusów. Grube opony rozwijają skrzydła dopiero w naturalnym terenie. Więc pytanie, jakie ciekawostki masz w tych lokalnych lasach :)

      1. Lokalne znaczy śląskie czyli mniej więcej wiesz jaki klimat :D Z ciekawszych tras to tylko te, które crossowcy na hołdzie panewnickiej przecierają swoimi motorami :) Dodam tylko, że 29er nie chcę bo miałem ostatnio Primala i pora spróbować innego rozmiaru :D

        1. Hm, no to z jednej strony, Dust wydaje się idealny. Z drugiej strony – przechodząc z 29″ na 27,5″ możesz się poczuć, jakbyś robił krok wstecz…

          1. Jestem tego w pełni świadom :) 29er mam od dwóch lat i generalnie wszystko jest w nim ok – aczkolwiek mam wrażenie, że od czasu jak go kupiłem wygasił on niewielki pierwiastek szaleństwa jaki wyzwalał stary hornet na kołach 26.

          2. Dust i Djambo mają ten pierwiastek :) Ale na w miarę gładkich nawierzchniach w Duście jest zdecydowanie mocniejszy.

  12. Cała ta fascynacja stalą i grubymi kołami mnie zdumiewa. Przykład: Grist 2.0 waży 14 kilo. Tyle ważył mój pierwszy rower górski 10 lat temu. I nie kosztował 8.000 tylko 1000 zł. Przejechać nim pasmo Beskidu było ciężko. Na podjazdach źle bo ciężki, w dół do niczego bo amor 100 z twardą sprężyną. Opony w tym czasie Kendy 1,95 z bieżnikiem uni. Ideałem jest niestety full ale nie w tej wadze jak nowe rowery Krossa.
    Jeśli ktoś chce bawić się w zjeżdżanie a nie w jadę na rowerze to w przyszłości pewenie zaprojektują mu hulajnogę, bez napędu bo będzie taniej i wygodniej. Wystarczą podpórki na nogi. Rowery zjazdowe są mega fajne ale po co mnożyć je w 10 odmianach, bo enduro upodabniają się do zjazdówek.

    1. Rowery enduro pod pewnymi względami faktycznie upodabniają się do DH, ale sprzed kilku lat. Nowoczesne zjazdówki też idą do przodu i różnica w dalszym ciągu jest ogromna.

      Co do masy – pamiętam czasy, kiedy był to nadrzędny parametr oceny roweru. Potem ludzie się obudzili i zobaczyli, że rower z porządnymi oponami, geometrią, zawieszeniem, działającymi hamulcami czy sztycą regulowaną daje po prostu więcej frajdy w górach, a to czy waży 13 czy 15 kg decyduje głównie o komforcie na stromych wypychach ;)

  13. No niestety, chciałbym kupić PL rower ale wyjdzie jak wyjdzie. W/w wymagania spełnia Commencal META TRAIL V4.2 ORIGIN 650B YELLOW 2017.A jak wyrobię NIP EU i kupię bez vatu to cena wyjdzie 1.8 k euro czyli cena zbliżona do soila 1.0. Dokupi się mykmyka od gianta i będzie ok.

    1. Eee tam, mleko, lepsze opony (zwijane) i trochę urwiesz z tej wagi. Z czasem kaseta, łańcuch , tez tu cos urwać mozna. Z drugiej strony 35mm Yari i reverb, 45mm obręcze i koła 3,0 lekkie nie sa. Mozna sie zastanowić nad 2,8 i wymianą obręczy na cos węższego (say what?) – tylko po co…

      Czekam na spec. Nowego djambo , jak bedzie lżejszy + myk myk, pewnie to bedzie moj wybór.

  14. Ulala to Kross narzucił ceny :( A czaję się na jakiegoś plusa już dwa lata :D No to teraz czekam na cios ze strony NSbikes i Dartmoora. Wolałbym żeby cios był skierowany w konkurencję a nie w moje krocze! Nie mogę się doczekać zestawienia sztywniaków tak jak w zeszłym roku. Tylko nie wiem czy w tym roku będzie to kategoria do 6000zł.

  15. Powitoł
    Wiadomo, czy Kross planuje sprzedaż samych stalowych ram ST/PT?
    Cena całości mnie przewaliła :) a stalowy romet 29er kiedyś się znudzi :D

  16. Skąd się biorą takie ceny…czyżby z mody i chwili chwały rowerowej gorączki. Niebawem rower będzie dobrem ekskluzywnym. Coroczne podwyżki i zejśćie o grupę niżej jest lekko męczące dla zwykłego zjadacza chleba.

  17. Jak masz już te rowerki u siebie to wrzucaj na wage, bo to cenne info którego producenci często boją sie podać

  18. Dzis uslyszalem od jednego dealera ze na 2017 Kross wkoncu wypusci elektryka z Shimano STEPS – cos wiadomo? bo ecobike to same slabizny maja :(

    1. Oferta 2017 jest oficjalnie znana i jest w niej tylko elektryk miejsko-trekkingowy.

      Może miałeś na myśli ofertę 2018?

Dodaj komentarz do tekstu Kross 2017 – 3 najciekawsze nowości + bonus

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Whyte T-130 RS 2016

Sprzęt, Testy / 

Rowery ścieżkowe budzą ostatnio równie duże zainteresowanie, co kontrowersje. Z jednej strony: trail bike’i odpowiadają na pytania rzeszy riderów potrzebujących rowerów, które równie dobrze sprawdzą się w nizinnych misjach leśno-wyprawowych, jak podczas weekendowych wypadów w góry. Z drugiej strony – czemu tej funkcji nie miałyby pełnić rowery enduro, skoro w ostatnich latach stały się tak lekkie i efektywne, jak na każdym kroku mówią nam producenci? Nie wspominając o tym, że rowery o skoku 130 mm to przecież nic nowego?

Żeby zbadać temat, najlepiej zacząć od szczytu drabiny pokarmowej tego odradzającego się gatunku. Jest nim Whyte T-130 RS, czyli „Trail Bike of the Year 2016” według magazynu What Mountain Bike.

Czy prawdopodobnie najlepszy trail bike może być w czymś lepszy od rowerów enduro…?

Whyte T-130 RS test 2016

Rower do testu udostępnił mi polski dystrybutor Whyte.


Rama

Whyte to jeden z czołowych przedstawicieli geometrii progresywnej. Reach 449 mm w rozmiarze M to jeszcze nie terytorium Mondrakera, ale to i tak wartość typowa dla L-ek większości producentów. W zestawieniu z mostkiem 50 mm, skutkuje silną i stabilną pozycją na rowerze.

Whyte T-130 RS test - rama

Testowałem rozmiar M, który był jak skrojony na miarę na moje 170 cm wzrostu.

A w zasadzie „w rowerze”, bo poza długością, BARDZO odczuwalna jest… niskość. Zarówno suport, jak i kokpit są tu o 10-20 mm bliżej ziemi, niż w rowerze enduro w tym samym rozmiarze. Jeśli zastanawiasz się, jak przekłada się to na odczucia na szlaku, spróbuj wejść na taboret, a następnie powtórzyć eksperyment po skróceniu jego nóg o parę centymetrów (lub jeśli szkoda Ci taboretu, przeczytaj dalszą część tego testu).

Whyte T-130 RS geometry

Ta tabelka to jeden z głównych powodów, dla których kupuje się Whyte’a.

Aluminiowa, hydroformowana rama (wyższy model ma już carbonowy przedni trójkąt) jest elegancko wykonana i dopracowana w detalach, z których większość zdradza brytyjskie pochodzenie. Wszystkie smaczki znajdziesz w bikepornie, tu napiszę tylko, że to co zostało zaprojektowane na mokrych wyspach, równie dobrze sprawdza się na mokrych szlakach w Polsce czy w Czechach.

Whyte T-130 RS test - zacisk sztycy

Zintegrowany, uszczelniony zacisk sztycy.

Whyte T-130 RS test - koszyk na bidon

Rama zmieści mały (500 ml) bidon.

Takie ficzery, jak podwójnie uszczelnione łożyska z dożywotnią gwarancją, czy klasyczny wkręcany suport powodują, że od czasu do czasu możesz umyć rower myjką ciśnieniową – nie martwiąc się, że coś zacznie skrzypieć i już nigdy nie przestanie. Dzięki schowaniu kabli w ramie i świetnemu lakierowi, również szybkie ogarnięcie roweru szczotką i szmatą zajmuje chwilę. A jeśli nie masz wolnej chwili na takie pierdoły? Też nie musisz się martwić, bo dzięki ogromnym prześwitom, tej ramy raczej nie zapchasz błotem.

Whyte T-130 RS test - miejsce na oponę

Udało mi się tutaj włożyć oponę 27.5×2.8″. Nie polecam tej drogi, ale z całą pewnością nie musisz się martwić o ciasne prześwity z normalnymi oponami.

To wszystko nie są super-wyszukane rozwiązania prosto z NASA, ale poskładane do kupy powodują, że drobne uciążliwości nieodłącznie towarzyszące eksploatacji roweru w górach, są tu mniej upierdliwe i nie zabierają tyle czasu przeznaczonego na jazdę.

Whyte T-130 RS test - rama lewa

Wyposażenie

Po kompleksowy opis wyposażenia tradycyjnie zapraszam do bikeporna.

Bikeporn: Whyte T-130 RS

 

Oto komponenty, które najbardziej przykuły moją uwagę na szlaku.

Napęd Shimano Deore XT M8000

To był mój pierwszy dłuższy kontakt z nowym XT M8000. Jeśli chodzi o zmianę biegów, nie mam najmniejszych zastrzeżeń, a działanie manetki przypadło mi do gustu nawet bardziej, niż u SRAM-a.

Ale w porównaniu do amerykańskiej konkurencji, problem łańcucha spadającego z największej zębatki przy kręceniu do tyłu, jest tu zdecydowanie bardziej odczuwalny. Mniejszy jest też zakres szybkich przełożeń, ale nie mogę powiedzieć, żebym miał z tego powodu mniej frajdy na szlaku.

Whyte T-130 RS test - napęd Shimano XT M8000

Whyte T-130 RS test - napęd XT M8000 1x11

Hamulce Shimano Deore XT

Hamulce, które zawsze kupowało się na zasadzie „plug and play” w tym sezonie dołączyły do grona „plug and pray”. Powodem jest skok klamki, który potrafi zmienić się kilka razy w ciągu jednego zjazdu. Kiedy wszystko działa, siła hamowania i modulacja oczywiście są z najwyższej półki, ale – sorry Shimano! – nieprzewidywalne hamulce, to dla mnie złe hamulce.

Whyte T-130 RS test - XT M8000 180 mm

whyte-t130-rs-test-50

Koła SRAM Roam 30

Uwielbiam ich wygląd, ale już w teście Canyona Strive pisałem, że są stanowczo za wąskie. 21 mm szerokości wewnętrznej aktualnie jest standardem w kołach szosowych.

Obręcze są tubeless-ready (nie wymagają taśmy), ale uszczelnienie na nich dwóch różnych opon WTB było przeżyciem, które przywołało przekleństwa nieznane nawet najstarszym mieszkańcom katowickiego Załęża. Nie zaczynaj, jeśli nie masz pod ręką solidnego kompresora!

Whyte T-130 RS test - SRAM Roam 30

Whyte T-130 RS test - kaseta XT M8000 11-42

Opony WTB Trail Boss / Riddler

Opony w klasycznym rozmiarze 27.5×2.25″ zapewniają naprawdę niezłą trakcję w suchych i umiarkowanie mokrych warunkach – nawet tylny semi-slick! Jeśli jednak zamierzasz jeździć na jednym komplecie opon w każdych warunkach – przedniego Trail Bossa przełóż na tył, a na przód dokup coś bardziej agresywnego: np. Vigilante.

Najlepiej od razu w mocniejszej wersji, bo jak na możliwości tego roweru, oplot w wersji „Light” jest zbyt delikatny.

Whyte T-130 RS test - WTB Trail Boss 2.25"

Whyte T-130 RS - WTB Riddler

 


Ustawienia

Whyte T-130 RS test - Rock Shox Pike RC

Pike to tutaj idealny wybór – Revelation, domyślnie wybierany przy skoku 130 mm, nie dałby rady! Gdyby nie nazwa, do T-130 świetnie pasowałby też widelec 140 mm. Milimetrów nie ma tu jednak w nadmiarze, warto więc włożyć przynajmniej jeden Bottomless Token, żeby maksymalnie wykorzystać trakcję bez pływania zbyt głęboko w skoku i zapewnić sobie bezpieczny margines progresji przy większych uderzeniach.

Whyte T-130 RS test - wahacz zawieszenie

Ze względu na nieco inną pozycję na rowerze, na początku miałem problem z prawidłowym ustawieniem tyłu, który jest tu bardziej odciążony, niż przy klasycznej geometrii. Pomógł nieco większy sag (>30%) w połączeniu z lżejszym (szybszym) tłumieniem powrotu. Gdyby był to mój rower, włożyłbym też 3-4 gumki zmniejszające objętość komory powietrznej.


Na szlaku

Rower ten testowałem krótko, ale treściwie: spędziłem kilka dni między innymi na ścieżkach Enduro Trails, Trutnov Trails oraz na nieco bardziej naturalnych trasach w paśmie Magurki Wilkowickiej i Beskidu Śląskiego.

Whyte T-130 RS test - zjazd

Podjazdy

Krótki tył i dość klasyczny kąt rury podsiodłowej, na papierze zwiastują podnoszenie przedniego koła na stromych podjazdach, ale długa i niska geometria skutecznie przykleja rower do ziemi. Pomaga też fakt, że 130 mm skoku, siłą rzeczy, nie zapada się tak głęboko przy zmianie środka ciężkości, jak np. 160 mm. Również umiarkowany (67 stopni) kąt główki ramy powoduje, że nie musisz się wysilać, żeby utrzymać przednie koło w linii prostej. Z kolei długa górna rura zapewnia miejsce do oddychania i balansowania ciałem, bez wykrzywiania łokci na cztery strony świata.

Opanowanie roweru nie wymaga żadnego podjazdowego kung-fu

W skrócie: pozycja na podjazdach jest bardzo neutralna, a opanowanie roweru nie wymaga żadnego podjazdowego kung-fu.

Whyte T-130 RS test - podjazdy

Wyluzowaniu się, spokojnemu oddychaniu i płynnemu kręceniu sprzyja też 4-zawiasowe zawieszenie, które na podjazdach pozostaje aktywne, dbając o wzorową trakcję. Z drugiej strony – z tego samego powodu minimalnie buja. Ale umówmy się, przy zaledwie 130 mm skoku, nie mówimy tu o bujaniu w stylu „muszę-zejść-na-ląd-bo-zaraz-zwymiotuję”.

W razie czego, zawsze możesz sięgnąć po dźwignię blokady. Ma ona jednak dla mnie poważną wadę: jest zamontowana współosiowo z pokrętłem regulacji tłumienia powrotu. Przełączając platformę w rękawiczkach, podczas jazdy, bardzo łatwo przypadkiem zmienić ustawienie tłumienia. Mój pierwszy zjazd na T-130 RS trochę zbił mnie z tropu, bo jechało mi się… beznadziejnie. Dopiero na dole okazało się, że tłumienie powrotu jest odkręcone do oporu.

Whyte T-130 RS test - techniczny podjazd

Zjazdy

Po ogarnięciu pokręteł, Whyte rozwija skrzydła! Długi reach umieszcza Cię centralnie między kołami, dając szeroki zakres ruchu i możliwość aktywnego dociążania/odciążania opon bez zaburzania stabilności. Prościej: na tym rowerze trudno coś spieprzyć w kwestii optymalnej pozycji. Jest to dowód na to, że zalety geometrii progresywnej docenią nie tylko zaawansowani riderzy.

Whyte T-130 RS test - zakręt

Ale T-130 to nie autobus, który jedzie sam, pod warunkiem że nie zamierzasz skręcać. Gdzieś z tyłu głowy masz bardzo krótki tylny trójkąt i umiarkowany kąt główki ramy, ale kiedy tylko wejdziesz w zakręt, nie myślisz już o cyferkach, a o korzeniach marki w Formule 1. Rower jest niski, przyklejony do ziemi, a w zakrętach nawet ktoś taki jak ja, może się poczuć jak kierowca bolidu.

Na szlaku widzisz siebie w kombinezonie z Top Gun, namierzającego kumpla jadącego przed Tobą

Rower prowokuje do mocnego wykładania go w zakrętach i wycinania płynnych łuków. Jak na nartach! Bez zbytniego kombinowania i przejmowania się nieprzewidzianymi przeszkodami czy zbyt dużą prędkością na wejściu. Zresztą, zapomnij o tych bolidach! Na szlaku widzisz siebie w kombinezonie z Top Gun, namierzającego kumpla jadącego przed Tobą!

Whyte T-130 RS test - banda

Choć może wydaje się to nieintuicyjne, jest to w dużym stopniu zasługą… małego skoku. Dzięki temu rower nie „pływa”, a geometria jest zawsze stabilna i przewidywalna. Żółta to-nie-enduro-lampka zapalała mi się dopiero na większych dropach, ale po przełamaniu okazywało się, że dobra charakterystyka zawieszenia, nie nurkująca przez środek skoku, dawała stabilne podparcie.

Whyte T-130 RS test - drop

Choć oczywiście mając pod sobą 130 zamiast 160 mm skoku, musisz się liczyć z tym, że przy dużych uderzeniach płynna jazda jest bardziej uzależniona od Twoich rąk i nóg. Jeśli wolisz odczucia z jazdy à la latający dywan, zostań przy rowerze enduro. Jeśli jednak cenisz sobie bogaty feedback i angażujące w jazdę zachowanie sprzętu – będziesz się świetnie bawił.

Whyte T-130 RS test - kamienie

Wbrew pozorom najsłabsze ogniwo T-130 to nie zawieszenie, a opony. Szybkie, wystarczająco przyczepne, ale zbyt delikatne! Przy agresywnej jeździe, po trasach takich jak kamieniste fragmenty bielskiego DH+, skutkuje to regularnymi dobiciami. W dużym stopniu winę za to ponoszą bardzo wąskie obręcze kół SRAM Roam 30.

Whyte T-130 RS test - zjazdy


Werdykt

Oferując geometrię lepszą od niejednego enduraka, Whyte T-130 zmusza do zadania sobie pytania: „ile skoku tak naprawdę potrzebuję do swojej jazdy”? Jeśli masz trochę odwagi i techniki, T-130 RS ogarnie amatorskie starty w zawodach niewiele gorzej od dedykowanego sprzętu (jak G-160). Za to na trasach typu Rychlebskie Ścieżki, zaryzykowałbym stwierdzenie, że sprawdzi się dużo lepiej. Nie wspominając o epickich, długodystansowych tripach po górach, czy okazjonalnych startach w maratonach.

Whyte T-130 RS test - lewa

Do niedawna, takie uniwersalne rowery o skoku 120-130 mm były zawieszone gdzieś między XC a enduro, zazwyczaj bardziej przypominając te pierwsze. Whyte T-130 to jednak klasa w sama w sobie – dzięki takim rowerom można zrozumieć, czemu producenci nagle tak mocno zaczęli lansować trailbike’i. Progresywna geometria i lekkie, ale super-sprawne zawieszenie, wyciskające maksimum frajdy ze skromnych 130 milimetrów, robią ze ścieżkowego Whyte’a sensowną alternatywę dla roweru enduro w kategorii „jeden do wszystkiego”.

Ale wracając do pytania zadanego na wstępie: czy T-130 może być od typowego enduraka lepszy? Czemu miałbyś nie pójść od razu na całość i nie wybrać 150-160 mm skoku „na zapas”? W końcu różnica w masie nie jest aż tak duża, a efektywność zawieszenia raczej porównywalna? Przy pokonywaniu gładkich podjazdów na siedząco – owszem. Różnice jednak robią się tym większe, im bardziej chuligańsko jedziesz: pedałowanie na stojąco, pompowanie, dokręcanie w zakrętach, wybijanie z korzeni, manuale… To nie są zajęcia kojarzone z jakimkolwiek znaczeniem słowa „efektywność” czy nawet „szybkość”, ale jeśli są one liście Twoich priorytetów, to na T-130 takie harce będą Cię kosztować odczuwalnie mniej energii.

Jeśli więc jeździsz dla funu, rzadko zaglądasz do bikeparków, szukasz roweru, który w zakrętach zrobi z Ciebie lepszego ridera, a na epickich tripach zostawi w baku trochę więcej paliwa – śmiało zamawiaj Whyte T-130 RS!

Whyte T-130 RS test


Walety:

  • rewelacyjna, progresywna geometria i niska pozycja, bardzo „w rowerze”;
  • +10 do umiejętności skręcania;
  • dużo przemyślanych, „brytyjskich” rozwiązań konstrukcyjnych.
  • uniwersalność.

Zady:

  • wąskie obręcze;
  • delikatne opony;
  • kapryśne hamulce.

Cena: 16 499 zł (model 2016; na sprzedaż jest też opisany tu rower testowy) / 15 399 zł (2017)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 13,2 kg (katalogowo)
Strona producenta: whyte.bike/t-130-rs-1
Strona polskiego dystrybutora: whyte.pl/t130rs


Bonus: Whyte T-130 RS na sezon 2017

Whyte T-130 RS 2017

Ze względu na opisane w teście ograniczenia, bardzo się ucieszyłem, widząc model 2017 – z szerokimi kołami WTB i29 (z tylną piastą Hope Pro 4!) i dokładnie takim zestawem opon, jaki zaproponowałem (dalej w wersji Light, ale dużo szersze obręcze powinny pomóc). Drugą poważną zmianą jest przejście z amortyzacji Rock Shoxa na nową, czarną serię Fox Performance – na razie jest ona dla mnie zagadką, ale pierwsze opinie użytkowników są pozytywne.

Do specyfikacji wskoczyła też nowa kaseta XT o poszerzoym zakresie (11-46T) i Reverb o skoku 150 mm przy większych rozmiarach ramy. Sama rama pozostała niezmieniona. Co ciekawe, przy tym wszystkim… cena spadła o 1110 zł dzięki niskiemu kursowi funta. Warto!

Więcej na stronie producenta.


Zobacz też powiązane wpisy:

 

  1. Tak naprawdę na tego typu rowery czekałem jakieś 8 lat, bo już wtedy zadawałem sobie pytanie, dlaczego nikt nie robi rowerów o geometrii enduraków, ale z mniejszym skokiem i przez to niżej umieszczonym suportem. No i w końcu się doczekałem, czas odkładać :D

  2. Takiego rowerka szukam. Czy Whyte ma w PL jakieś centrum testowe?
    Jeszcze jedna rzecz która mnie zastanawia: jak sprawdziłby się w porównaniu do rowerów takich marek jak specialized(stumpjumper) czy scott(genius)?

    1. Marne mam doświadczenia z nowymi Specami i Scottami, ale Spec ciągle jeszcze męczy klasyczną geometrię, z kolei Genius w większości testów jest oceniany jako rower dla ludzi jeżdżących „poważnie” – efektywny, szybki, ale niezbyt skory do zabaw. Więc Whyte to marka skierowana do trochę innego ridera :)

    2. Dorzuciłbym jeszcze pytanie o Canyona Spectrala. Strasznie mąci mi w głowie ostatnio ten rower :)

  3. Fajny test:) dziekuje
    W przyszłym roku kupuje rower Neuron,Marshall a może Whyte t-130
    Jest z czego wybierać.

  4. Gdzie przeprowadzono test, tzn. gdzie robiono zdjęcia?

  5. ciekawe jak by kross soil wypadl przy tym kozaku

  6. Jaki rozmiar i przy jakim wzroście testowałeś ?

  7. Ciekawe jak wypadło by porównanie z naszym rodzimym Kross Soil (np 2.0 EX). Wiem, paru cm tu i ówdzie brakuje jeśli chodzi o geometrie, ale cena też bardziej przyziemna.

  8. W endurakach kąt główki dochodzi jednak do 64 stopni. Jak to odbierasz w konfrontacji z 67 stopniami w Whyte ?

  9. Testowalem wszystkie modele T130 i G160.Jesli wolisz jazde bardziej „fun” tzn chcesz skakac ze wszystkiego,manuale i ciasne skrety to 130 jest do tego stworzona.Tylko od budzetu zalezy,ktory model.G160 to rowery do pedzenia w dol ale tez podjazdy nie sprawiaja problemu.Jak ktos mysli o amatorskim enduro to jednak g160 bylby lepszym wyborem.

  10. W tych pieniądzach to widelec przedni mógłby mieć regulacje skoku do 150mm.

  11. Problem z hamulcami XT to wina źle zaprojektowanej klamki. Shimano już ją poprawiło. Wystrczy się z nimi skontaktować i poprosić o wymianę.

  12. Po spędzeniu sytego weekendu z Whyte. Kilka słów ode mnie :)

    http://www.mambaonbike.pl/whyte-t130-rs-2017-quick-test/

    Michał, widać, że chłopaki wzięli twoje rady pod uwagę :)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Whyte T-130 RS 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Local Outerwear – spodenki Freedom, jersey Glory

Sprzęt, Testy / 

Testowanie Locala jest bez sensu. Local Outerwear to marka, którą albo się kocha, albo wytyka palcami. Pragmatycy, ważący wszystkie zady i walety w odniesieniu do ceny/jakości, na pewno ubrań Locala nie kupią. Natomiast osoby wyznające filozofię tej marki – już dawno je kupiły. Prawdopodobnie więc, będzie to najgorszy test w historii.


Nie obrazisz się więc, jeśli zacznę od końca. Miejmy to z głowy. Jak prawdziwi polscy dżentelmeni, pogadajmy o pieniądzach. Bo jeśli mają one dla Ciebie kluczowe znaczenie, możesz sobie odpuścić dalszą lekturę. Dlaczego? Jersey: 329 zł. Spodenki: 579 zł. Ponad dziewięć paczek za komplecik… A ceny u polskiego dystrybutora i tak są dość przyjaźnie przetłumaczone z niemieckiego…

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Czy wydałbyś tyle na ciuchy narciarskie czy snowboardowe? Pewnie tak. Czy wydałbyś tyle na ciuchy rowerowe? Hmm… Powiesz, że fajny komplet można wyrwać o połowę taniej. Tyle że można też kupić fajny samochód za połowę ceny Porsche, a jednak te ostatnie sprzedają się w Polsce lepiej, niż np. Alfa Romeo (serio!).

Co więc takiego mają ubrania Local Outerwear, że kosztują (mniej więcej) tyle, co Porsche?

Local Outerwear

Ubrania dostałem do testu w ramach współpracy z Ridepoland.com – polskim dystrybutorem Locala.


Spodenki Local Outerwear Freedom

Local Outerwear spodenki Freedom

Pełny pakiet marketingowy znajdziesz na oficjalnej stronie, więc napiszę tylko o tym, co faktycznie na szlaku rzuciło mi się w… nogi:

  • sześć rozmiarów – to najmniej oczywista, a zarazem kluczowa cecha odróżniająca Locala od popularnych marek. Zazwyczaj mam problem z dopasowaniem gaci w rozmiarze S – przed jazdą muszę dociągnąć wszystkie rzepy, założyć pasek (jeśli się da) lub zjeść parę burgerów w Bike-Barze. Rozmar XS Locala siadł idealnie bez żadnych kombinacji (choć na wypadek nagłego rozwolnienia – rzepy ściągające i szlufki paska też są). Tylko tych burgerów żal…
    Local Outerwear spodenki Freedom rzepy pasek
  • wodoodporna powłoka – biorąc pod uwagę, że w tym sezonie jeździłem w deszczu więcej, niż w całym swoim dotychczasowym życiu, miałem okazję przetestować tą cechę dużo dokładniej, niż bym chciał… Producent opisuje je jako wodoodporne. W praktyce, tyłek dalej prędzej czy później się odmoczy, ale przelotnych opadów czy wody zalegającej na szlaku nawet nie zauważy.
    Local Outerwear spodenki Freedom
  • mocny materiał – trzeba przyznać, że spodenki są dość pancerne. Lepiej żeby były, przy tej cenie… Po kilku mocno błotnych dniach w górach, materiał na tyłku niestety minimalnie się odbarwił od tarcia, ale poza tym, po kilkunastu praniach nie ma na nich śladów zużycia.
    Local Outerwear spodenki Freedom
  • zamki wentylacyjne – ze względu na tą pancerność, dobrze że w cieplejsze dni można poczuć wiatr we włosach, dzięki sporego rozmiaru wywietrznikom na wewnętrznej stronie ud.
    Local Outerwear spodenki Freedom wywietrznik
  • magnetyczne kieszenie – brzmi Sci-Fi, ale chodzi o to, że „klapy” kieszeni trzyma magnes – więc można błyskawicznie sięgnąć po smartfona, jednocześnie nie bojąc się o to, czy po sekcji hopek, będzie po co sięgać.
    Local Outerwear spodenki Freedom kieszeń
  • brak pampersa – tak, w cenie 579 zł nie udało się upchnąć wewnętrznych spodenek z wkładką. Producenta należy pochwalić… za fantazję. I odwagę. Ale głowa do góry – pampers może być Twój za jedyne 199 zł ekstra.
    Local Outerwear spodenki Freedom

Jersey Local Outerwear Glory

O ile w przypadku spodenek można łatwo wymóżdżyć kilka bajerów nadających się do wykropkowania w teście, to z jerseyem jest problem. Ostatecznie jest to po prostu koszulka z długim rękawem, która ma:

  1. Ładnie się układać.
  2. Oddychać i szybko schnąć.
  3. Nie ulegać zbyt szybkiemu rozkładowi.
Local Outerwear jersey Glory

Cena ceną, ale muszę przyznać, że to najlepiej skrojony jersey, jakiego miałem.

O ile ze spełnieniem pierwszych dwóch punktów nie ma żadnego problemu (koszulki Locala też są dostępne w rozmiarach od XS do XXL), to w kwestii odporności na zniszczenia muszę odnotować, że zaciągnięcie materiału jest tu tak samo prawdopodobne, jak u konkurencji. Ale ja mam klątwę – w każdej koszulce mam *jedno* zaciągnięcie. Tak, jakbym musiał każdą ochrzcić – potem są niezniszczalne. Więc Local też oberwał.

Local Outerwear jersey Glory

Local Outerwear jersey Glory logo

Local Outerwear jersey Glory logo


Podsumowanie

Szorty nie mają więc własnego Wi-Fi, a jersey nie przyniesie Ci piwa. Są perfekcyjnie skrojone i super porządnie wykonane, ale nie znaczy to, że nie uda Ci się ich zajechać w przeciągu paru intensywnych sezonów. Sprzedając wszystkie przywieszone do nich metki w skupie makulatury, możesz odzyskać sporo pieniędzy przeznaczonych na zakup, ale pod względem liczby ficzerów i tak daleko Localowi chociażby do mainstreamowej Endury.

Local Outerwear

Local Outerwear

Local Outerwear

Ale nie o ficzery i mainstream tu chodzi. Porównywanie tych marek przypomina porównywanie… iPhone’a do telefonów z Androidem. Te drugie są tańsze i mają wszystkie technologiczne nowinki, ale jeśli chcesz stylowy, cieszący oko i „po niemiecku” dopracowany produkt, który po prostu dobrze robi to, co ma robić – i tak w końcu skończysz z „jabłkiem” w kieszeni. Prawdopodobnie w kieszeni z kolorowym logo Local Outerwear.

Local Outerwear spodenki Freedom logo haft


Spodenki Local Outerwear Freedom 2016

Jersey Local Outerwear Glory 2016


Zobacz też:

 

  1. Spodenki super pancerne, na 4 panecernyvh sie wychowale wiec kocham niemieckie :). Brak pampy:(

  2. Karolina Kwiatkowska

    Z przykrością informuję, że do mnie do domu, w zimie, nie da się wjechać kultowym, dopracowanym, jedynym w swoim rodzaju, Porsche 911, na ten przykład :-)

  3. A ja jestem zadowolony z Endury… spodenki za 300 zł z wentylacją i wieloma kieszonkami… A iPhona nigdy nie kupię! ;)

  4. Cenowo to Local nie jest jeszcze kosmiczny. Krótkie spodenki od IONa w polskiej dystrybucji cenę mają zawieszona w stratosferze niemalże.

  5. Cena kompletu zaniżona, o ile spodenki można mieć jedne, to jerseyów trzeba mieć kilka sztuk ;-) Cena jak cena, za dobre i trwałe rzeczy warto dać więcej. Chociaż spodenki na oko jakoś mega nie odbiegają funkcjonalnie od endury na ten przykład.

  6. „magnetyczne kieszenie – brzmi Sci-Fi” – kurcze to moje Foxy też takie zaawansowane :) Musiałem niezłą wyprz trafić, bo dałem 130zł razem z wewnętrznymi!

  7. a gdzie jest tabelka z rozmiarówką? :)

  8. Panie Michale, nie wiem od kiedy jest promocja na ridepoland ale ciuchy można kupić taniej :)

  9. „…który po prostu dobrze robi to, co ma robić – i tak w końcu skończysz z „jabłkiem” w kieszeni” – tu pojechałeś :D chyba, że chodziło Ci o tzw. snobizm :D

Dodaj komentarz do tekstu Test: Local Outerwear – spodenki Freedom, jersey Glory

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top