Jazda on-sight czy trening na trasie?

Opinie, Porady, Skill, Zawody / 

Są takie tematy, które zawsze, niezawodnie powodują kontrowersje i buzacje wśród uczestników zawodów enduro. Jeden z nich niedawno omówiłem, kolejna kwestia to objeżdżanie trasy przed startem, które powoduje większe oburzenie, niż Conchita Wurst i Justin Bieber jako nowi prezenterzy Top Gear.

Kwestia ta powtarza się w kółko, co jest dość wyraźną wskazówką, że nie da się jej tak po prostu wziąć i rozstrzygnąć. Co nie znaczy, że nie spróbuję :)

Większość organizatorów publikuje trasę kilka dni przed zawodami. Daje to szansę na zapoznanie się z planowanym dystansem, przewyższeniem, rozmieszczeniem schronisk, barów i sklepów monopolowych, ale też na objechanie odcinków, zanim stoper ruszy.

Nie każdy jednak może z tej możliwości skorzystać i duża część zawodników jedzie on-sight, czyli „na żywca”, bez jakiegokolwiek wcześniejszego zapoznania z trasą – co powoduje, że poziom stawki nie jest wyrównany. W dodatku podczas normalnej jazdy po górach, raczej z zasady unika się powtarzania tych samych szlaków. Dla niektórych jest to więc kolejny element zawodów wypaczający ideę enduro.

Po co więc to robić, kiedy lepiej unikać, a jak już robić, to jak najlepiej się za to zabrać?

Za i przeciwy

Argumenty zwolenników i przeciwników treningu na trasie są mniej więcej takie:

ZA: objeżdżanie trasy to bezpieczeństwo zawodników

Poziom trudności odcinków specjalnych bywa wysoki i z pewnością nie każdy jest w stanie przejechać 100% trasy, przetaczając się na ślepo po wszystkich przeszkodach. Najtrudniejsze elementy, czyli ścianki, rock-gardeny czy elementy do skakania (hopy, dropy), potraktowane z marszu i w dodatku pod presją czasu potrafią zaskoczyć nawet bardziej zaawansowanych riderów i wywindować wysokość faktury za obsługę medyczną imprezy. Niektórym sekcjom po prostu trzeba wcześniej się przyjrzeć i zaplanować linię przejazdu lub zadecydować np. o skakaniu lub ominięciu danej hopy.

PRZECIW: objeżdżanie trasy to nieuczciwa konkurencja

Ścigamy się zwykle w sobotę, a trasa publikowana jest w poprzedzającym tygodniu, więc żeby ją objechać, trzeba zaplanować wypad na parę dni: przekonać żonę, wybłagać urlop, znaleźć nocleg, podrzucić komuś dzieci, psa i odmówić kolegom piątkowego wypadu na wódkę. Dla osób umoczonych w korpo, może to być przeszkoda nie do przeskoczenia. Premiuje to lokalnych zawodników, którzy mogą wyskoczyć na trasę po pracy (a przed wódką). Osoba przyjeżdżająca w dniu zawodów z drugiego końca polski stoi na z góry przegranej pozycji.

ZA: objeżdżanie trasy to szansa dla przyjezdnych

Z drugiej strony można założyć, że lokalsi i tak znają wszystkie ścieżki i mają przewagę, podobnie jak zawodnicy, którzy startowali w danej lokalizacji we wcześniejszych latach (o ile trasa jest podobna). Objazd trasy to szansa dla osób, które odwiedzają dane miejsce pierwszy raz w życiu i chciałyby nawiązać w miarę wyrównaną walką z bardziej zorientowanymi w terenie kolegami. O ile oczywiście przekonają żonę, wybłagają urlop…

PRZECIW: enduro to nie downhill

Traktując zawody enduro jako wycieczkę z kumplami po fajnych szlakach, z dodatkowym elementem rywalizacji, trudno się zmusić do przejechania tej samej trasy dwa dni z rzędu. Eksploracja nowych miejsc to przecież nieodłączny element enduro. Objeżdżanie może zabić ten klimat, wprowadzając niepotrzebną spinę. Kto kiedykolwiek uczestniczył w wieczornych dyskusjach uczestników w przeddzień zawodów, wie o czym mówię…

 

Czy to faktycznie coś daje?

Jeśli jesteś początkujący, a ściganie traktujesz w 100% rekreacyjnie, czasem wcześniejsze zapoznanie z hardkorami na trasie może być zniechęcające. Zamiast porządnie się wyspać przed zawodami, tysiąc razy przeanalizujesz w głowie te wszystkie ścianki, kamienie i uskoki. Czy dam radę? A co jak wyglebię albo będę musiał sprowadzać? Czy dziewczyny będą się ze mnie śmiały? Może zrezygnuję? Zawody to nie dla mnie… 

Objazd trasy zawodów enduro czy jazda on-sight

Objazd trasy to szansa na pojeżdżenie w nieco bardziej kameralnych warunkach, ale na brak widowni nie masz co liczyć.

Ale jeśli masz trochę więcej doświadczenia/luzu/dystansu, pewnie bardziej zastanawiasz się, ile można zyskać?

Spójrzmy na DH, gdzie dwu- czy nawet trzydniowe treningi na trasie to nieodłączny element ścigania. Tam każdy zawodnik jest w stanie przejechać trasę co najmniej kilkanaście razy i zapamiętać każdy korzeń, zakręt, linię. Tyle że enduro to nie  DH i w związku z tym:

  1. Trasy są kilkukrotnie dłuższe.
  2. Zazwyczaj trzeba się na nie dostać o własnych siłach.

Przez co wyuczenie się trasy na pamięć w przeciągu 1-2 dni raczej nie wchodzi w grę.

Enduro to nie DH i nie da się nauczyć trasy na pamięć.

Mimo to, nawet jeden przejazd wystarczy do zapamiętania kilku kluczowych sekcji, które mogą zadecydować o szybkim, płynnym i bezpiecznym przejeździe.

Sprawdziłem to na własnej skórze na zeszłorocznych zawodach Enduro Trophy w Porąbce:

  • OS1 – trasa w bikeparku, którą zjechałem chyba z 7 razy – miejsce 5/88
  • OS2 – też dostępny z wyciągu, 3-krotny objazd – miejsce 18/88
  • OS3 – podejście odcinkiem i jeden zjazd – miejsce 22/88
  • OS4 – na trening zabrakło czasu, jazda on-sight – miejsce 40/88

Oczywiście to tylko jeden wyrwany z kontekstu przykład, ale również na podstawie innych startów widzę, że nawet pojedynczy przejazd treningowy owocuje lepszym wynikiem, płynniejszą jazdą i większą frajdą ze ścigania.

Objazd trasy zawodów enduro czy jazda on-sight

Przed zawodami możesz sobie pozwolić na trochę odważniejsze eksperymenty na trasie, co w kluczowym momencie pozwoli na płynniejszy przejazd i ciekawsze ujęcia od fotografów.

Jazda on-sight jako element regulaminu

W tym roku temat jest o tyle ciekawy, że pojawiła się nowa marka zawodów (Enduro MTB Series), której wyróżnikiem jest jazda on-sight. Trasa nie będzie jak do tej pory publikowana przed zawodami, odcinki zostaną oznaczone w ostatniej chwili, a wszelkie próby zapoznania się z OS-ami będą karane wpuszczeniem wody do dętek i włączeniem blokady dampera, kiedy nie będziesz patrzył. Czy jakoś tak (szczegóły w regulaminie).

Wszelkie próby zapoznania się z OS-ami będą karane wpuszczeniem wody do dętek i włączeniem blokady dampera, kiedy nie będziesz patrzył.

W przypadku, kiedy trasa przed zawodami jest tajna, można liczyć na wyrównaną konkurencję. Przyjeżdżając do Przesieki po raz pierwszy w życiu w sobotę rano, będziesz miał takie same szanse na płynny przejazd, jak prosi, którzy na innych zawodach siedzieliby na miejscu już od środy, patentując linie i studiując położenie każdego kamienia.

Podsumowanie

Wszystkie kontrowersje wynikają z nierównych szans, jakie wiążą się z wcześniejszą (nie)znajomością trasy. Wejście na scenę nowego organizatora, ze świeżym pomysłem na formułę zawodów, może uciąć te dyskusje, zapewniając równe szanse wszystkim zawodnikom.

Czy kosztem bezpieczeństwa? To okaże się na miejscu. Być może organizatorzy dostosują poziom trudności przeszkód na trasie, być może skupią się na lepszym oznakowaniu. A tak czy siak wszyscy pewnie dostosujemy swoje tempo jazdy tak, żeby efektywnie czytać teren i nie wpakować się 50 km/h na hopę z lądowaniem na skalistej ściance z zakrętem o 90 stopni między drzewami.

…w czym mam nadzieję pomogą Ci poniższe rady!


Bonus: 6 rad, jak szybko jechać on-sight

  1. Jedź w swoim tempie. Pędząc na złamanie karku zwiększasz ryzyko przestrzelenia zakrętu czy zgubienia trasy. Szybciej pojedziesz stawiając na płynną jazdę bez podparć, wywrotek i gwałtownych hamowań.
  2. Wyluzuj się. Pamiętaj, że robisz to dla przyjemności, więc pompuj, skacz, rób manuale – śmiej się i baw się trasą, a automatycznie przełoży się to na prędkość (o satysfakcji i lepszych zdjęciach nie wspominając).
  3. Patrz daleko. Standardowo, nigdy nie patrz pod koło, tylko skanuj trasę kilkanaście metrów przed Tobą. Staraj się też jednak od czasu do czasu zerknąć jeszcze dalej. Taśma widoczna głęboko w lesie podpowie Ci dalszy przebieg trasy, zbliżający się ostry zakręt czy ściankę.
  4. Czytaj nawierzchnię. Jeśli nie jesteś mistrzem błyskawicznego wymyślania kreatywnych linii, ślady pozostawione przez innych zawodników mogą być cenną wskazówką. Zwłaszcza wyryte w podłożu ślady hamowania sugerują, że zbliża się coś ciekawego.
  5. Znajdź na mapie 2-3 punkty orientacyjne każdego odcinka. Mogą to być zakręty o 180 stopni czy przejazdy przez drogi szutrowe. Dzieląc w ten sposób trasę na mniejsze sekcje, będziesz wiedział, ile jazdy przed Tobą i dzięki temu lepiej rozłożysz siły.
  6. Weź wszystkie ochraniacze i fullface’a, jeśli masz. Pamiętaj też o goglach – nie pozwól, żeby jazda on-sight przerodziła się w off-sight przez oczy łzawiące od pędu powietrza. Bo jeśli zastosujesz się do powyższych rad, ten efekt na pewno wystąpi :)

Polecam Ci też poradnik, jak efektywnie objeżdżać trasę.

Żeby nie przegapić nowych artykułów, zapisz się do newslettera i polub stronę na Facebooku!

  1. W moim przypadku jazda on-sight na Ślęży skończyła się w szpitalu. Gdybym trasę objechał, to pewnie bym wiedział, że drop był wyższy, niż się wydawał ;-) Z drugiej strony, mogłem sprowadzić. Wniosek taki, że aby jechac on-sight trzeba być bardzo ostrożnym, oraz, że trasa musi koniecznie być oznaczona z głową, tzn. posiadać chicken line’y oraz dobre oznaczenia. Mimo wszystko wydaje mi się, że jazda on-sight jest dużo fajniejsza (a przy tym ze 2x trudniejsza). Ale dla całkiem początkujących to jest moim zdaniem zbyt trudne i musi to być jasno powiedziane.

  2. Bardzo mnie podbudowały Twoje miejsca. Zawsze jade on-sight, okazuje się, że objeżdzając trasę dało by się nawet o coś powalczyć. Przestrzelonych zakrętów nie zliczę, ale podoba mi się ta forma.
    Enduro MTB Series – super sprawa, ale zawsze znajdzie sie garstka zawodników znających trasy. Będą silnie promowani w takiej opcji.

  3. Fajne masz tu artykuły, każdy przeczytałem i widać, że się na tym znasz a co jeszcze lepsze – to Twoja pasja. Ja od niedawna bawię się w enduro, i dlatego pytam czy może ulepiłbyś artykuł dotyczący technik jazdy? Tzn. jak pokonywać luźne kamienie, strome zjazdy, dropy, czy mniejsze hopki…

    1. Cieszę się, że blog się podoba :) Mistrzem skilla co prawda nie jestem, ale przymierzam się do tematu techniki jazdy ze swojego amatorskiego punktu widzenia, więc myślę, że już niedługo znajdziesz coś dla siebie :)

      1. Super, cieszy mnie to :) Codziennie po parę razy tu goszczę, co by jak najszybciej zagłębić się w nowy artykuł. O 8 jak nie ma, to może po pracy o 17 będzie coś nowego, a jak nie to może przed snem jak wpadam na kompa po 22 :D
        A temat dot. bezpieczeństwa tj. kask, ochraniacze? Bo się zastanawiam czy ochraniacze kupić „twarde” czy „miękkie” a kask FF czy te z bardziej zabudowanym tyłem… Też fajnie by było przeczytać parę Twoich zdań na temat tego wyposażenia.

  4. Cześć, czy pracowałeś może w Stamie za zgodzie w Świętochłowicach? Kiedyś przejeżdżając koło niej widziałem osobę dosyć podobną do Ciebie.

  5. Z własnych obserwacji wnoszę, że zawodnicy z czołowej 20 a może i więcej zawsze robią objazd. Podobno Marcin M w zeszłym roku w Mieroszowie objechal czesc os’ów w dzień zawodów o 5 czy 6 rano. Ja zazwyczaj nie odjeżdżam bo nie mam czasu, ale jazda po trasach mi znanyco daje naprawdę dużo i mam na myśli głównie nastawienie mentalne. Co do wyników to nie wiem bo ścigacz ze mnie żaden.

  6. Michał Gańczarczyk

    Enduro = Rajdy rowerowe :D Enduro ma dużo wspólnego z Rajdami Samochodowymi :D z których się wywodzę bym powiedział. Jednak w coś takiego się już bawiłem zanim zrobiłem prawko. Rower zastępował mi rajdowke :) Enduro z rajdów moze jeszcze jedna rzecz wyciągnąć :)
    Zapoznanie z trasa, kontrolowane. Np jednorazowe czyli każdy OS jeden raz przejechać dzień lub pól dnia przed zawodami. Publikacja trasy nieco przed zapoznaniem. Będzie to miało swój minus w postaci potrzeby poświecenia więcej czasu na zawody zarówno przez zawodników jak i organizatora choć Ci drudzy przy trasach zapewne już sa w tym czasie.
    Na pewno to poprawiło by bezpieczeństwo szczególnie tych debiutujących oraz mniej doświadczonych. Lokalesom czy czołówce to nie będzie robić wielkiej różnicy. W czołówce zazwyczaj jeżdżą kozaki, magicy, przch…. i kosmici i im sobie raczej poradzą po jednym przejeździe zapoznawczym, a nie spędzą kilku dni na studiowaniu trasy. Ci co jeżdżą dużo i x-rok to i tak zapewne znają trasy.
    Tylko pytanie czy ktoś by po tym zapoznaniu jeszcze nie oblatywał trasy jeszcze raz lub więcej razy.
    Za to korzystając z pomocy technicznych i tego co ma kierowca w rajdowce można dzięki zapoznaniu sobie jeszcze bardziej ułatwić jazdę na trasie ;)

    PS. Rewelacyjny blog!

  7. Zadane pytanie czy faktycznie cos daje objechanie trasy, dla mie samo w sobie jest tendencyjne, jasne ze daje, przeciez to logiczne.
    I nie musisz byc kompletnym riderem aby wiedziec o tym np z z wlasnego doswiadczenia, to przeciez oczywista oczywistosc :-)
    Teraz sie przyczepilem ale cenie sobie ten blog, przede wszystkim za pasje, kulture prowadzonych komentarzy czytelnikow i to w jaki sposob „spaja” ze soba endurowych szalencow.
    Niech moc bedzie z nami.

Dodaj komentarz do tekstu Jazda on-sight czy trening na trasie?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Mistrzostwa Polski Enduro Świeradów Zdrój

Hajlajtsy, Opinie, Zawody / 

14 czerwca miały miejsce najważniejsze zawody w tym sezonie: pierwsze w historii Mistrzostwa Polski enduro. Wypadałoby się cieszyć, że doczekaliśmy się imprezy takiej rangi i że Polski Związek Kolarski wspiera nas bardziej, niż UCI wspiera Enduro World Series (bo Mistrzostw Świata enduro wciąż nie ma). Wypadałoby, ale jednak wydarzenie delikatnie mówiąc, nie spotkało się z gorącym przyjęciem ze strony zawodników… Ale nie uprzedzajmy faktów.

13 minut jazdy i już jestem Mistrzem Polski…?

Na początek trzeba niektórym wyjaśnić, czym są Mistrzostwa w MTB. Wielu oburza się pisząc, że Mistrzem powinien zostać zawodnik, który najlepiej poradzi sobie z całym sezonem ciężkich bojów, na różnych zawodach, na różnych trasach, w różnych warunkach i w ogóle. Wiadomo, czasem ma się gorsze dni, czasem komuś jakaś trasa nie leży, czasem zdarzy się awaria sprzętu albo organizator nawali – rozumiesz, o co mi chodzi. No więc to nie to.

W każdej dyscyplinie kolarskiej, Mistrzostwa (kraju, Europy, Świata, Drogi Mlecznej…) są pojedynczą imprezą. To co opisałem powyżej, to puchar (kraju, Europy…), a zwycięzca klasyfikacji generalnej całego cyklu jest mianowany np. Mistrzem Pucharu Świata. Jak dla mnie, brzmi całkiem spoko, ale jednak na Mistrza Świata poleci więcej lasek, więc każdy chce zgarnąć właśnie ten tytuł. Zwłaszcza, że przy okazji dają gratisową koszulkę w barwach narodowych, a Mistrzowi Świata koszulkę z tęczą UCI, która jest jedyną tęczą jaką facet może z dumą nosić bez całowania się z innym facetem.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Organizator

Czy to uczciwe i miarodajne? Niby nie. Ale z drugiej strony, wybaczcie frazes, ale trasa jest taka sama dla każdego, a prawdziwy Mistrz powinien sobie poradzić niezależnie od narzuconych mu warunków. A jak już wybitnie komuś charakter miejscówki nie siądzie (bo np. jest bardzo kondycyjny, a on jest mistrzem pionowych rockgardenów), to zawsze może poczekać do następnego roku – nie zdarza się, żeby Mistrzostwa były organizowane dwa razy z rzędu w tym samym miejscu.

Więc podsumowując: Mistrzostwa w MTB to szybki szpil, jeden strzał i sława na wieki. W przypadku zawodów w Świeradowie ten szpil trwał dokładnie 13 minut i 20 sekund. Co sprowadza nas do kwestii areny zmagań zawodników…

Trasa, czyli lekko kuriozalne kontrowersje

13 minut to niewiele – powie Ci to każda dziewczyna. W regulaminie innego cyklu zawodów widnieje nawet zapis, że czas najszybszych zawodników powinien przekraczać 15 minut (regulamin MP mówił o 10 minutach, więc w papierach wszystko gra). Trzeba przyznać, że od zawodów tej rangi można by oczekiwać więcej ścigania, zwłaszcza porównując do odbywających się tydzień wcześniej hardkorów w Mieroszowie.

Chodzi między innymi o to, żeby uniknąć zbyt małych różnic czasów. Tego problemu jednak nie było, bo zawodnik, który dojechał jako drugi, stracił do zwycięzcy aż 47 sekund.

Druga sprawa to jednak nazwa „enduro”, czyli całe to nieszczęsne „endurance”. Można dyskutować, czy 13-14 minut to wystarczająco długo, żeby wykazać się nie tylko siłą i szybkością, ale też wytrzymałością. Nie zapominaj jednak, że trasa to nie tylko OS-y, a dojazdówki też potrafią zmęczyć. Cała pętla miała około 33 km i 1500 m przewyższenia, więc podobnie, jak u „konkurencji”. Szkoda tylko, że limity czasowe były baaardzo luźne. Więcej wysiłku między odcinkami zamknęłoby usta jęczybułom. Wiem wiem, spina na dojazdówkach nie jest w enduro pożądana, ale cholera, mówimy tu o Mistrzostwach Polski!

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Marcin Hajdecki

Najbardziej kuriozalne kontrowersje dotyczą jednak nie długości, a charakteru trasy. Rzekomo była ona ustawiona pod zawodników i rowery DH, bo była „dzida w dół” po kamcorach, bez zakrętów i sekcji kondycyjnych. To nic, że:

  • wszystkie odcinki były naturalnymi górskimi szlakami, wręcz klasykami enduro;
  • na wszystkich odcinkach odbywały się już wcześniej zawody innych serii (nikt nie narzekał);
  • wszyscy zwycięzcy jechali na rowerach enduro;
  • trasy DH wyglądają zupełnie inaczej – są pokręcone jak świński ogon, techniczne, z dużą ilością sztucznych przeszkód, wygrabione z luźnych kamieni itp.;
  • patrząc na nagrania przejazdów (OS2, OS3+4) odnoszę jednak wrażenie, że było gdzie popedałować, a i kierownica nieraz się przydała do innych celów niż przyczepienie hamulców;
  • brak większej liczby zakrętów w dużym stopniu rekompensował bogaty wybór linii przejazdu;
  • na innych zawodach jakoś nie słychać narzekania, kiedy na odcinkach nie ma podjazdów (skąd nagle wszyscy są takimi fanami uphillu?).

Po prostu kolejny raz środowisko enduro cierpi na ból dupy z powodu tego, że wszystkie fanty zgarnęli zjazdowcy… Przy okazji dostarczając kolejny dowód na to, że chcemy, aby trasy zawodów enduro bardziej przypominały trasy DH, o czym wspominałem ostatnio, nawet jeśli mówimy coś dokładnie odwrotnego.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Mariola Szleger Happy Photo Sunday

Co jeszcze można było usłyszeć ciekawego o trasie?

  • Że była totalnie nieprzygotowana: jakby została perfekcyjnie przygotowana, byłoby jojczenie na „grabienie szlaków” i „układanie kamieni”, bo w końcu enduro to jazda w terenie zastanym, prawda? Trzeba jednak przyznać, że na MP warunki powinny być jak najbardziej zbliżone dla wszystkich zawodników, więc latające po trasie kamcory i gałęzie wypadałoby uprzątnąć…
  • Że była niebezpieczna: to fakt, żeby wygrać, trzeba było jechać cholernie szybko po zupełnie nieprzewidywalnej nawierzchni i mi też się nie podoba przedkładanie odwagi/głupoty nad technikę czy kondycję. Wytyczenie kilku szykan odchodzących od głównego szlaku w najszybszych miejscach znacząco podniosłoby poziom bezpieczeństwa. Ale z drugiej strony – jak tylko wspomnisz o niebezpieczeństwie w enduro, Ci sami hejterzy bankowo zaproponują Ci przerzucenie się na bierki.
  • Że była tak sobie oznaczona: zgubić się raczej nie dało, ale w obliczu ostatnich kontrowersji… MP zasługują na pełne otaśmowanie odcinków, żeby nie było znowu płaczu, że ktoś ominął jakiś kamień.
  • Że najlepsze fragmenty zostały skasowane przez tzw. „leśników” (a tak naprawdę RDOŚ, która z leśnikami niewiele ma wspólnego) i w ostatniej chwili wymuszony został dwukrotny przejazd ostatniego odcinka. Podobne akcje miały miejsce już wcześniej, również u innych organizatorów, więc cóż – w naszych realiach shit happens… Choć przyznaję, że dla zawodników to jednak niezła lipa. Zawody tej rangi powinny być z dużym wyprzedzeniem dopięte na ostatni guzik, a w razie czego zorganizowane w innej, „bezpieczniejszej” lokalizacji. Zwłaszcza że okres lęgowy cietrzewia (który mocno okroił OS2 – serio!) jest eventem raczej dość przewidywalnym. Chyba, że z tych cietrzewi takie jebaki, że nigdy nie wiadomo, kiedy je najdzie ochota. Kto je tam wie…
sad

Zamiast narzekać, warto sprawdzić trasę samemu – organizator udostępnia track GPX.

Hejt: geneza i skutki

Jak widać, trasa trochę kontrowersji wzbudziła, ale nie powiedziałbym, że była jakąś totalną wtopą. Skąd więc tyle jojczenia? Mistrzostwa Polski zostały zorganizowane w ramach Enduro Trophy i to niestety jest moim zdaniem odpowiedzią na wszystkie pytania. Organizator ET niestety nagrabił sobie w przeszłości kilkoma dziwnymi akcjami i wiele osób dożywotnio odpuściło sobie jego imprezy, nie wnikając zbytnio w szczegóły. Inne serie w ostatnich sezonach wskoczyły na wyższy poziom organizacji, ale większość osób bojkotuje ET jeszcze za grzechy sprzed 3-4 lat i ze względu na osobiste animozje.

Efektem tego była kiepska frekwencja. Albo nawet tragiczna. No dobra, tak naprawdę była katastrofalna. W każdych kolejnych hajlajtsach nie mogłem się nadziwić, ilu ludziom chce się tego roku startować, a tymczasem na teoretycznie najważniejsze zawody przyjechało niecałe 90 osób… Praktycznie wszystkie inne imprezy w tym sezonie przyciągnęły 2 razy więcej zawodników i zawodniczek!

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Vasco

Nie tylko o ilość jednak chodzi, ale o jakość. W Mistrzostwach Polski nie liczy się udział, liczy się zwycięstwo – sorry, ale tak jest. Zwraca się uwagę głównie na czoło stawki, na ludzi którzy walczą o koszulkę z orzełkiem na cycu. Zrobiłem więc małe podsumowanie tegorocznych zawodów i zebrałem nazwiska zawodników finiszujących do tej pory w Top 5 (kolejność przypadkowa): Motyka, Zasada, Jędrzejewski, Baliński, Rusnak, Perin, Ciok, Kwaśny, Dębiec, Jonkisz, Brzózka. Z tych jedenastu asów w Świeradowie pojawiło się zaledwie czterech. Było też 5 szybkich pań, ale w tym sezonie bywało już (o wiele) lepiej.

Plusy dodatnie

Jak widać, narzekania było całkiem sporo, ale były też pozytywy. Przede wszystkim pierwszy raz na Enduro Trophy zagościł precyzyjny pomiar czasu fotokomórką, dzięki czemu odpadły związane z tym kontrowersje z dawnych czasów. Ogólnie organizacja była dość sprawna – w większości przypadków czasy otwarcia OS-ów pokrywały się z planem, co nie jest oczywistością u żadnego z organizatorów.

Kolejna sprawa to dwukrotny przejazd ostatniego odcinka. Może się do wydawać wielką wadą, jednak zdecydowanej większości uczestników zupełnie to nie przeszkadzało. Możliwość poprawienia własnego czasu to fajna atrakcja, upraszcza to też znacznie logistykę (pomiar czasu), więc w przyszłości nie obrażałbym się na takie rozwiązanie.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Mariola Szleger Happy Photo Sunday

Wszyscy chwalili też klimat zawodów. Tradycją jest już, że w enduro można liczyć na luźną atmosferę i świetnych ludzi i ranga imprezy nic tu nie zmieniła.

W zasadzie to ranga imprezy ogólnie nic nie zmieniła. Bo choć przetarcie szlaku we współpracy z PZKol trzeba uznać za wielki wyczyn (patrz sytuacja z UCI), to jednak oceniając wkład Związku nasuwa się pytanie…

Czy enduro potrzebuje Mistrzostw Polski?

Czytając moje argumenty możesz odnieść wrażenie, że bronię tych zawodów. Niestety faktem jest, że zdaniem części wypytanych przeze mnie uczestników zawody jako całość były kiepskie. I piszę „kiepskie”, bo staram się unikać wulgaryzmów. Można odnieść wrażenie, że zostały zorganizowane tak jak każde inne Enduro Trophy – czyli nieźle, jak na standard sprzed 2-3 lat. Inni organizatorzy poszli jednak ostro do przodu i właśnie na Mistrzostwach Polski tego skoku jakościowego zabrakło najbardziej.

To, co mnie jednak bardziej męczy, to wszechobecny bezmyślny hejt – i to z nim głównie dyskutuję w tej relacji. Mam wrażenie, że zawodów tego organizatora wręcz nie wypada popierać i żeby być trędi-ęduro, w dobrym tonie jest je zbojkotować, a potem opisać na Facebooku, jakie były chujowe. I oczywiście jak to Arek Perin oszukiwał ;) Nie ma nic złego w nielubieniu ET, każdy ma jakieś powody, ale zaczyna brakować w tym dystansu i sensu.

Mistrzostwa Polski Enduro MTB Świeradów Zdrój

Fot. Marcin Hajdecki

Próbując więc ocenić cały obrazek: czy Mistrzostwa to krok w dobrą stronę dla naszej sceny? Co dobrego przynosi nam wyższa ranga imprezy, super tytuł do zdobycia i wsparcie PZKol?

W niedzielę okazało się, że ten hype jest sztucznie napompowany i totalnie nie przekłada się na zainteresowanie zawodników, mediów czy sponsorów. Nawet lokalni „środowiskowi” w dupie mieli rangę zawodów i w ostatniej chwili ową część ciała wypięli na ustalony wcześniej przebieg trasy. Witaj w Polsce.

Ale czy na pewno? Jak z tym jest za granicą? UCI w kluczowym momencie zbagatelizowała enduro, pozwalając na niezależny i niekontrolowany rozkwit Enduro World Series, które urosło do imprezy rangi Pucharu Świata. Dopiero jak już do tego doszło, oficjele zainteresowali się tematem i teraz głowią się, co by tu od siebie dodać, żeby móc przypiąć swój znaczek.

Brzmi znajomo? Kiedy przewodniczący komisji odpowiedzialnej m.in. za enduro, na starcie zawodów w Kluszkowcach obwieścił zawodnikom, że PZKol zastanawia się, co może zrobić, żeby w enduro żyło się lepiej, tłum cicho odpowiedział: „trzymać się z dala” (i znów cudem uniknąłem wulgaryzmu). Po klapie pierwszych Mistrzostw Polski w rowerowym enduro, odnoszę wrażenie, że tłum dobrze wie, czego mu potrzeba, a duch swobody i niezależności w enduro wciąż przeważa.


Żeby tradycji stało się zadość: historyczne tytuły powędrowały w ręce Arka Perina, Michała Śliwy i Eli Figury (która w tym roku totalnie zdominowała ładniejszą część stawki). Pełne wyniki znajdziesz tutaj.

Zdjęcia (dodawane na bieżąco):

http://www.1enduro.pl/mp-rowerowatelewizja
http://www.1enduro.pl/mp-vasco

http://www.1enduro.pl/mp-happyphoto
http://www.1enduro.pl/mp-hobbit
http://www.1enduro.pl/mp-kinga
http://www.1enduro.pl/mp-born2bike

Filmy:

http://www.1enduro.pl/mp-gekon
http://www.1enduro.pl/mp-sonicsoul

  1. trudno cokolwiek dodać, świetne podsumowanie
    gratulacje dla zwycięzców MP

  2. Na co oni narzekali na tych trasach :P Ja tam z kolegami na sztywniakach 120mm z przodu spokojnie jeździmy, nie są to oczywiście wielkie prędkości bo zjazd z sępiej zajmuje nam ~6minut a to dosyć sporo, ale nie narzekamy i cieszymy się z tych tras, nie ma co oczekiwać cudów na tych trasach. A najbardziej mnie dobiło to że trasy nie były przygotowane, może trasy ogarniać z tydzień wcześniej ogarniać, kamienie odrzucać i kładki układać? :P

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Mistrzostwa Polski Enduro Świeradów Zdrój

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Trasy Enduro Srebrna Góra

Miejsca / 

Podsumowując przyszłość polskiej sceny enduro, wspomniałem, że niedługo zamiast eksplorować dzikie szlaki, wszyscy przerzucimy się na jazdę po przygotowanych miejscówkach takich jak Srebrna Góra. Przyznam Ci się, że wtedy nawet jeszcze tam nie byłem, ale hype wokół tej miejscówki był już spory i rósł z każdym znajomym wracającym z tego niepozornego, ufortyfikowanego wzniesienia w Górach Sowich.

„Miejsca” to nowa kategoria wpisów na 1Enduro. Kto zgadnie, czego będzie dotyczyć, otrzyma darmowy kod dostępu do dowolnie wybranego artykułu na blogu. Tak, wiem – wszystkie są darmowe, ale ciii…

Co jednak istotne, w „Miejscach” nie będę się skupiał na pełnokrwistym, dziko-eksploracyjnym enduro, bo ono w końcu ma być… dzikie i eksploracyjne, więc po co o nim pisać? Nie znajdziecie tu więc typowych relacji z epickich wypraw, a raczej enduro-hamburgery, czyli łatwe do powtórzenia gotowce.

Czemu tak? Żebyś ruszył zad sprzed komputera i pojechał w góry, zamiast czytać jakieś pierdoły na blogach (uwaga ta oczywiście nie dotyczy 1Enduro) ;)

 

Na co się nastawiać?

Omawiane ścieżki są częścią Strefy MTB Sudety, na którą składa się pierdyliard kilometrów oznakowanych tras rowerowych, rozciągających się od Srebnej Góry, przez znaną maratończykom Głuszycę, aż po znany endurowcom Mieroszów.

(Gdyby ktoś zastanawiał się, ile liczy pierdyliard, to okazuje się, że czterysta dziewięćdziesiąt siedem)

Tak, cała akcja dzieje się w tym niebieskim kółeczku! Strefa MTB Sudety robi wrażenie.

Tak, cała akcja dzieje się w tym niebieskim kółeczku! Strefa MTB Sudety robi wrażenie.

Trasy w Srebrnej Górze są jednak sporo krótsze, bo do dyspozycji masz 3 warianty zjazdu (z dwoma alternatywnymi fragmentami) liczące 3,5-4,5 km. Żeby się nimi nacieszyć, trzeba jeszcze przeżyć ok. 4,5 km dojazdówki asfaltem i szutrem (przewyższenie ok. 350 m).

Do dyspozycji masz 3 warianty zjazdu z dwoma wariantami alternatywnymi

Jedna pętla ma więc ok. 9 km. Zaliczenie w jeden dzień podstawowych 3 wariantów zjazdu trudno więc traktować w kategoriach epickich. Jeśli jednak chcesz na spokojnie ogarnąć wszystkie opcje, warto zarezerwować na to cały weekend.

Jadąc na enduroburgera oczekujesz, że nie będziesz musiał zaprzątać sobie głowy nawigacją i tak też jest tutaj. Wystarczy, że zaparkujesz w pobliżu trasy a dalej poprowadzą Cię znaki. Zgubić się nie da. Warto jedynie olać nudną asfaltową dojazdówkę i ściąć leśnym szutrem będącym początkiem krosiarskiej trasy zielonej. Zaczyna się zaraz przy zakończeniu zjazdów, więc łatwo go znaleźć. Na najnowszej mapce wariant ten jest zaznaczony na czerwono, można też pod koniec przeskoczyć na szuter oznaczony kolorem niebieskim, żeby dojechać na samą górę.

Trasy enduro Srebrna Góra oznakowanie

Jeśli nie planujesz jakiegoś większego wydziwiania, mapę możesz zostawić w domu.

W pobliżu można też za darmo porzucić auto (P1 na mapie). Wariant klasyczny zakłada parking P2 na przełęczy w pobliżu fortu. Kosztuje 7 zł i zmusza do asfaltowego podjazdu na zakończenie wycieczki, więc jeśli nie podrzucasz rodziny na zwiedzanie twierdzy, daruj sobie.

Aktualna mapka tras z zaznaczonymi parkingami i dwoma wariantami dojazdówki

Aktualna mapka tras z zaznaczonymi parkingami (polecam P1) i dwoma wariantami dojazdówki (polecam czerwony z przeskokiem na niebieski)

Atrakcje towarzyszące

Zazwyczaj atrakcje nie-rowerowe mnie walą, bo po co tracić czas na zwiedzanie, jak można spędzić ten czas na rowerze. No ale bywa tak, że pojedziecie z niejeżdżącą żoną i dziećmi i gdzieś ich trzeba zagospodarować. Twierdza Srebrnogórska (Donjon) za 17 zł od osoby idealnie się do tego nadaje. W cenie jest bardzo fajne i niezbyt długie zwiedzanie z przewodnikiem. A dodam, że – posługując się eufemizmem – nie jestem fanem zwiedzania z przewodnikiem.

Do tego centrum miasteczka też jest całkiem ładne (choć całkiem małe) i oferuje parę sensownych knajpek (i cztery sklepy spożywcze w rzędzie). Sprawdziłem dwie i obie były spoko, więc nie będę Ci polecał nic konkretnego. Brak eksploracji na szlakach nadrobisz polowaniem na pożywienie. Noclegi znajdziesz np. na Booking.com.

Trasy enduro Srebrna Góra twierdza Donjon

Widok na fort Donjon(son). Mówią, że fort gówno wort, a tu niespodzianka: 17 zł. / fot. Malwina Szymanek

Charakter tras

Jak już zostawisz rodzinę w Donjonie i wdrapiesz się do punktu startowego zjazdu, załóż ochraniacze i przygotuj się na enduroburgerową ucztę.

Po wdrapaniu się na górę, przygotuj się na enduroburgerową ucztę

Większość szlaków wytyczonych w ramach sudeckiej strefy to leśne drogi i szutry bardziej pasujące do obciłej lajkry, niż do „orzeszka” z goglami, ale oznaczone czarnym kolorem trasy na Srebrnej Górze są wyjątkiem. Podjazd to dalej leśna droga i szuter, ale zjazdy to single w 100%. Chciałem na wszelki wypadek napisać, że w 99%, ale nie mogę sobie przypomnieć ani metra szerszej i nudniejszej drogi.

Ścieżki są na całej długości przygotowane, w wielu miejscach z użyciem koparki, bardziej przypominają więc Rychlebskie Ścieżki i Singltrek pod Smrkem, niż np. bardziej „dzikie” single 2B Eco Trails w Bielsku-Białej.

Trasy enduro Srebrna Góra singletrack

W wielu miejscach single zostały wyrzeźbione ciężkim sprzętem, a nawierzchnia musi się jeszcze trochę „uleżeć”

Do dyspozycji masz trasy A, B, C, a do tego alternatywne rozjazdy na pierwszej i ostatniej (powszechnie chwalone A1 i C1). Charakter wszystkich moim zdaniem jest zbliżony, więc nie będę się rozwodził nad tym, na której jest więcej band, na której hopek, a na której biega więcej sarenek. Elementy te znajdziesz na każdej, podobnie jak krótkie i przyjemne ścianki, naturalne trawersy czy elementy drewniane.

Poziom trudności jest stosunkowo wysoki, a trasy przypominają najlepsze z OS-ów

W połączeniu w miejscami sypką nawierzchnią i miljonem zakrętów powoduje to, że poziom trudności jest całkiem wysoki. Jasne, to nie jest trasa EMTB Enduro w Mieroszowie i każdy da sobie radę, ale najlepiej będą się bawić dobrze panujący nad rowerem riderzy. Ci bardziej zaawansowani mogą tu też potrenować do zawodów, bo trasy są bardzo różnorodne i bardzo przypominają najlepsze z OS-ów. Początkujący też mogą szlifować umiejętności, ale niekoniecznie jest to miejsce, w które zabrałbym koleżankę na pierwszy dzień w górach.

Trasy enduro Srebrna Góra singletrack

To nie jej pierwszy raz, więc uniknąłem wpier… ostrej krytyki ;)

Srebrna, Rychleby, Smrek czy Bielsko?

Na taki inicjacyjny wypad najlepsze pozostają Single pod Smrkem, a Srebrną Górę upchnąłbym gdzieś pomiędzy Rychlebskimi Ścieżkami i Bielskiem – od Rychleb jest naturalniej i trudniej. Przebieg trasy czasem jest trudny do przewidzenia, a niektóre odcinki kierują dość gwałtownie w dół. Na Rychlebach można zjeżdżać praktycznie bez hamulców, na Srebrnej ta sztuka wymaga wcześniejszego zarezerwowania sobie kolejki w pobliskim szpitalu.

Trasy enduro Srebrna Góra bandy

Niektóre sekcje aż się proszą, żeby polecieć z prędkością warp 3, warto jednak być przygotowanym na to, co czai się za kolejnym zakrętem

Wyznawcy Superflow stwierdzą, że miejscami utrata wysokości jest niepotrzebnie gwałtowna i marnotrawi mozolnie zdobyte przewyższenie, a przez ostre dohamowania jazda nie jest tak płynna. Pozostali docenią podobieństwo do prawdziwych szlaków. Ja jestem gdzieś pośrodku – smród palonych klocków czasem mnie irytował, bo w odniesieniu do długości zjazdów, podjazdy dłużą się niemiłosiernie i zrobienie jednego dnia więcej niż 3 pętli, bardziej niż kondycji, wymaga anielskiej cierpliwości do szutru.

Trasy enduro Srebrna Góra podjazd szuter

Looks like fun?

Tutaj wychodzi moim zdaniem największa przewaga czeskiego wynalazku: podjazd. Trail Dr. Weissnera na Rychlebach jest atrakcją sam w sobie i nie nudzi nawet pokonywany drugi czy trzeci raz jednego dnia. Długość i przewyższenie dojazdówki na Srebrnej Górze są wyraźnie mniejsze, a mimo jest ona równie satysfakcjonująca, co oglądanie telezakupów w zwolnionym tempie.

Trasy enduro Srebrna Góra szuter

Z nudów zacząłem robić zdjęcia własnego cienia

Plany na przyszłość

Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz do poprawy na trasach enduro w Srebrnej Górze, byłoby to właśnie zbudowanie wypasionej trasy podjazdowej, takiej na miarę zjazdów. Tego niestety póki co w planach nie ma. Trwa za to budowa trasy D + D1 oraz nowych odcinków łączących wszystkie inne w taki sposób, żeby był możliwy prawie 8-kilometrowy zjazd przeplatany krótkimi dojazdami. Jaram się!

Widać więc, że miejsce się rozwija i rozbijając zębami srebrnogórskie muchy, nie mogłem się nadziwić, dlaczego po szlakach kręci się tak mało bikerów. Trasy Enduro w Srebrnej Górze są ciągle miejscem nieodkrytym, w porównaniu do tłumnie odwiedzanych Rychlebskich Ścieżek wręcz dziewiczym. Dlaczego? Trudno powiedzieć, ale na pewno nie wynika to z niższego poziomu tras, bo te są naprawdę wypasione i w pełni przygotowane na najazd endurowców.

Ja ze swojej strony gorąco polecam zamiast jechać setny raz na Rychleby, wybrać się do Srebrnej Góry. Stawiam darmowy dostęp do bloga, że nie będziesz żałował!

 


PS. Pamiętaj, żeby zapisać się do newslettera i polubić 1Enduro na Facebooku, jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi tekstami!

  1. Parkowanie na przełęczy dla rowerzystów za 5zł! :). Bardzo miły pan obsługujący parking.

    1. No miły jest, trzeba przyznać, ale 5 zł to jednak piwo, nie wspominając o tym, że lepiej zakończyć wycieczkę zjeżdżając prosto pod auto, a nie cisnąc jeszcze 3 km asfaltem pod górę.

  2. A to prawda z dojazdówkami. Dokładnie tego samego mi brakuje, fajnego singla pot ;) górę.

  3. Parkować najlepiej tam gdzie kończą się szlaki, są już wydzielone miejsca, co do podjazdów organizatorzy działają z rozmachem i za dwa lata rusza wyciąg! Jest to informacja z pierwszej ręki i raczej pewna. Srebrna ma jeszcze jedną wielką zaletę- jest w Polsce! Do spania polecam Dom pod Twierdzą, natomiast do żarcia knajpę w ryneczku.

    1. Wyciąg to może lekkie przegięcie ;) ale „uplift service”, czyli jakiś Pan Staszek w Tarpanie z przyczepą by nie zaszkodził póki co…

  4. Podjazdy tak nie nużą, jak jedzie się z pozytywnie zakręconą ekipą :)

    1. Tudzież z piwem w plecaku ;)

  5. niezły opis. jak mi się obojczyk zrośnie to jadę

  6. Na obecną chwilę wygląda to bardzo ciekawie. Jeżeli wszystko się uda, na początku lipca będę miał przyjemność odwiedzić tamte okolice. Liczę na sporo dobrej jazdy i zabawy.

  7. Powinna ta turystyczna „ciuchcia” z wielką czerwoną gwiazdą na przedzie podwozić rowerzystów ! :)

  8. Srebrna Góra i w dół rura, a pot górę tarpanem :-)

  9. Byłem tam właśnie wczoraj po raz pierwszy i naprawdę rewelacja! Objechaliśmy wszystkie trasy i można się zgodzić, że wszystkie są zbliżone poziomem i każda dostarcza dużo emocji. Na pierwszy raz warto jechać trochę asekuracyjnie, bo ścieżki potrafią zaskoczyć!

  10. W Srebrnej pojawiłam się 2 listopada 2014 – http://lea.bikestats.pl/1246742,Gory-Sowie-srebrnogorskie-enduro.html.
    Ścieżki, z tego co chłopaki aktualnie donosili (zresztą spotkałeś ich Michale na trasie:)) są już ciut lepiej przygotowana niż późną jesienią zeszłego roku. Zrobiły na mnie spore wrażenie, choć pokonywane jeszcze na sztywniaku. Teraz, na Reignie, to by się SZŁO :P Ale trza naprawić kolano, zrehabilitować się, poczekać do przyszłego roku i JAZDA! A jest na co czekać. Przyznaję Ci rację.

  11. Im bliżej tym dalej. Zbieram się by jechać do SG od marca, dość już mam treningów na Chełmcu. Opis tak ciekawy, że chyba w niedzielę zbiore siodło na szlak.

  12. Srebrna Góra Super tylko dlaczego tak daleko od Katowic :( hamulce tam zjarałem zabawa pierwsza klasa ale do Rychlebskich szybciej.
    czekam co tam wyjdzie fajnego chlopakom z Bielska bo góru cudowne a zorganizowanych miejscówek brak :(

    1. Google pokazuje , że Rychleby są o 14 minut bliżej – serio to dla Ciebie taka różnica? :>
      A w Bielsku już teraz tras jest więcej, niż na Srebrnej czy Rychlebach, więc nie wiem, na co czekasz ;)

  13. witam. na starcie poprosze o wołczer na dostep do bloga – BYLO GRUUUUUBO, no i nie zaluje :D odwiedzilem wczoraj srebrna gore, niestety do dyspozycji mialem raptem 2h na zabawe. po tym co tu wyczytalem wybralem parking P1 i byl to strzal w 10 ! czasu mialem na przejechanie jednej trasy, wiec na „chybiltrafil” wybralem wjazd na gore po niebieskim szlaku i zjazd trasa C + koncowka C1. na poczatku wydawalo sie ze bedzie lajtowo, z kazdym metrem poziom trudnosci rosl, az osiagnal poziom ekstazy, gapy i drewna obok fortu bajka…trasa tak przygotowana, ze jadac ja w stylu OS, spokojnie mozna wszystko przeleciec, z reszta wiekszosc jest z ladowaniem na plaskie, a hopa z dziura jest krotka. nagle kilku metrowe zjazdy w dol to poezja, a sekcja C1 w dolnej czesci trasy, czyli polanka z hopkami i ostra sieka w lesie (albo rura w dol, albo slalom w lesie), to spelnienie marzen na ktore dluugo czekalem (dwa razy zawieszenie schowane do zera). objezdzilem smrek, rychleby, trutnov (trutnov trails), single w okolicach kudowy zdroj…ale srebrna gora to cos nowego, cos czego nie ma na zadnej z pozostalych miejscowek. okej, wszystko pieknie ladne…ale na litosc boska, zrobcie cos z tym podjazdem na gore, o malo nie wyrzygalem pluc na szczycie.

  14. Nosz! Taki ze mnie leń blogowy, że nie byłem jeszcze ani na Rychlebach, ani tym bardziej na Srebrnej Górze… A za miesiac mają mi otworzyć Enduro Trailsy w Bielsku i wtedy to już na pewno się nie ruszę ;)
    Jak żyć droga Tino? :)

  15. Domin z onthebike.com

    Zrobiłem A, później B a na koniec C +C1. Konkluzja – podjazd szutrem troche wyolbrzymiacie – idzie gładko i łagodnie chociaż przy obecnych upałach defrauduje ogromne ilości wody z organizmu i faktycznie przydałby sie wariant jakimś leśnym singlem. Na żadnej trasie nie spotkałem chocby jednego bikera i chyba wiem dlaczego – poziom trudności jest zbyt wysoki. Tu zabawy nie ma nikt poza garstką wybranych bo trzeba dobrze lubic sie z własnym sprzetem by spokojnie przejechac całośc. Na pierwszy raz też zawahałem sie w dwóch, trzech miejscach. Ludzie wybierali i nadal bedą wybierac Rychleby bo wiekszośc jedzie tam wyłącznie na Super Flow a cała reszta może nie istniec. Srebrna Góra by zasłynąc potrzebuje choc jednej, łatwiejszej linii i dobrego podjazdu. Dla mnie trasy nokautują Rychleby ale moje zdanie podzieli niewielu.

  16. Projekt rusza z kampanią crowdfundingową – pomóż w kopaniu najlepszych tras enduro bez ruszania tyłka z kanapy ;)
    https://polakpotrafi.pl/projekt/srebrna-gora-enduro

  17. Im bliżej, tym dalej… 50km mam do Srebrnej, ale ciągle coś… a to brakowało czasu by tam pojechać, a to kontuzja nadgarstka… Trasy znam tylko z opowieści, zdjęć i filmów lecz następny weekend mam plan objechać na luzie część trasy.

  18. Trasy na wypasie polecam gorąco. Pojawiły się już dwie stacje naprawcze, jedna w barze na przełęczy, a druga przy drodze poniżej w Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej – dodatkowo do dobre żarełko i nocleg. Polecam

  19. zachęcony wpisem odwiedziłem dzisiaj to miejsce. Oznaczenie tras to jakaś kpina! Oprócz mnie spotkałem 2 grupy ( 4 i 6 osobowe ), które miały podobny problem! i to nie były panie w różowych szpilkach, czy tędzy panowie na wypożyczonych rowerach. Miejsce urocze, ale po wypadzie pozostał tylko niesmak.

    1. Ale że co ???? Oznakowanie jest super i żeby się zgubić naprawdę trzeba się starać. Objechaliśmy wszelkie trasy i oznaczenia są w dechę !!!

  20. Kolejny raz powiem, że to nie są trasy dla każdego. Lubisz się ze swoim rowerem – zrobisz fajny trip, zaczynasz lub wydaje Ci się że jesteś super – przejedziesz się okrutnie (zwłaszcza na C1). Jedna łatwiejsza linia w stylu Singla pod Smrkem i ogół będzie kręcił jak opętany. Ja po 4km spaliłem tarcze na fiolet i to mi się podoba – nie pojadę na Rychleby kiedy bliżej mam SG !!!!

  21. Pingback: Turystyka rowerowa - Villa Rosa

  22. W kolejny weekend otwierają trasę D, niestety nie wyrobili się na majówkę…
    MTB busy kursują non stop na szczyt.

  23. Tak od 08.05.2016 oficjalnie można powiedzieć już że centrum rowerowe oraz trasa D została otwarta. Nie wyrobiliśmy się ze wszystkim bo taki był nawał pracy. Udało się teraz zapraszamy wszystkich do wspólnego kręcenia. Na dniach uruchamiamy kolejnego tarpana ma górę i będą to już trzy. Jak będzie faktycznie taki nawał ludzi to pomyślimy dalej. Zapraszamy do naszego centrum pod fortami PM Bike Experts. Czynna jest wypożyczalnia rowerów więc można się sprawdzić w enduro. Idziemy do przodu. Pozdrawiam

  24. Cześć Adrian. Ostatniego weekendu, czyli 7-8 maja to między innymi nas, Radomskich Sommelierów wywoziłeś na górę. Spotkaliśmy się też w Sokółce wieczorem w sobotę:) Dziękuje Ci za zapał i to co zrobiłeś na Srebrnej Górze. Jest SUPER. Moim jak i naszym składowym zdaniem trasy są fajniejsze niż w Rychlebach. U WAS jest jazda na całego. Prędkość, skoki, trudne i niebezpieczne odcinki tras A, B, C…klasa sama w sobie. Przydałby się jeszcze „punkt obsługi podróżnych” przy przystanku busa i WSPANIAŁYM „placu zabaw” dla bikerów. Powodzenia i dalszych sukcesów w rozwoju tej wspaniałej miejscówki, świetnych ścieżek jak i klimatycznego miasteczka Srebrna Góra. Oby tak dalej.

  25. Witam, a czy na trasach ze Srebrnej mozna zjezdzac bez pedalowania? Pytam bo chcialem te trasy obadac rowerem zjazdowym (DH) i zastanawiam sie czy to ma sens. Jezdzilem na trasie Enduro w Koutach i na poczatku jest plasko a potem juz tylko w dol :) Jak jest w Srebrnej?

    1. W kilku miejscach trzeba popedałować, nie są to trasy typowo zjazdowo-bikeparkowe, jak w Koutach. Ale zakładam, że w tej zjazdówce pedały masz :P Więc dasz radę spokojnie.

  26. Hej,
    Będę rozbijał się rowerem w okolicach Wrocka i wpadłem na pomysła żeby odwiedzić Srebrną Górą ale…. czy.. w rzeczonej obcisłej lajkrze i z sztywniakiem będę w stanie choć trochę pojeździć po tych trasach?

    1. W obcisłej lajkrze będziesz tylko śmiesznie wyglądał (jak na każdej innej górskiej trasie :P), a sztywniak spowoduje że będziesz pewnie jechał trochę wolniej… ale ostatecznie wszystko zależy od Twojego skilla.

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Trasy Enduro Srebrna Góra

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top