Hajlajtsy: II Podhalańskie Cyklo Warsztaty

Hajlajtsy / 

W relacji z zamykającego zeszły sezon II Podhańskiego Zlotu Enduro zadeklarowałem, że choćby skały srały, w 2016 kolejny PZE oraz Podhalańskie Cyklo Warsztaty mają murowane miejsce w moim kalendarzu. Jak powiedziałem, tak zrobiłem i 22 kwietnia w recepcji MTB Hostelu nalepili mi opaskę uczestnika II PCW.

Czemu chciało mi się jechać aż do Kościeliska, zamiast strzelić sobie kolejny raz Twistera? W dużym skrócie: Stowarzyszenie Rowerowe Podhale robi mistrzowską robotę, organizując imprezy biorące wszystko to, co najlepsze w zawodach enduro, a jednocześnie… będące całkowitym ich przeciwieństwem. I sypiący w oczy śnieg nic tu nie zmienia!

podhalanskie-cyklo-warsztaty


Podhalańskie Cyklo Warsztaty – o co chodzi?

Tegoroczne PCW można śmiało uznać za oficjalne otwarcie sezonu, bo jest to pierwsza tak duża impreza, odbywająca się jeszcze przed jakimikolwiek zawodami. Idealnie, żeby odświeżyć znajomości, złapać zajawkę i… przypomnieć sobie jak się jeździ. A to dlatego, że Cyklo Warsztaty nie są zwykłym zlotem – jest to spotkanie nastawione na naukę.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-12

Siara uczy, jak puszczać kaczki na szlaku. Rowerem.

Szkolenia

Najciekawszym elementem były oczywiście szkolenia techniki jazdy. Uczestnicy, podzieleni na ok. 10-osobowe grupy mieli do wyboru poziom podstawowy (realizowany przez POMBA) i średnio-zaawansowany (pod okiem MTB Academy). Można było przypomnieć sobie prawidłową pozycję, technikę pokonywania zakrętów, wybór linii czy pompowanie.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-30

Chyba już wiem, czemu Malwina była taka zadowolona po szkoleniu… / Fot Bukol, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale

Co ciekawe, krótka pętla szkoleniowa została specjalnie na Cyklo Warsztaty wybudowana „w ogródku” MTB Hostelu, zaraz obok sauny, ogniska i namiotów testowych. Wszystko co potrzebne, w jednym miejscu!

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-11

Warunki na szkoleniu w sobotę…

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-23

…odbiegały nieco od tych w niedzielę.

Nie oznacza to jednak, że cały weekend siedzieliśmy w bazie – zdecydowana większość szkoleń odbywała się w terenie. Grupy szkoleniowe były podzielone na sobotę i niedzielę, więc jeśli np. umiejętności szlifowałeś w sobotę, drugiego dnia mogłeś wybrać się na…

Wycieczki

Jeśli jeszcze nie znasz singli w rejonie Kościeliska, dużo tracisz! Trzy linie z okolic Mietłówki i drugie tyle z Butorowego Wierchu tworzą jedną z najlepszych tego typu miejscówek w Polsce.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-13

Dla stałych bywalców imprez Rowerowego Podhala pewnym minusem może być to, że w tym roku nie powstała żadna nowa trasa, ale wyobrażam sobie, ile energii Stowarzyszenie wkłada w samo utrzymanie tych istniejących… Ja bardziej żałuję, że linie te w dalszym ciągu nie są zalegalizowane, przez co nie mogę opisać ich dokładniej. Ale od czego jest Trailforks? :)

Kościelisko on Trailforks.com

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-14

Ktoś z poprzedniej grupy przywalił w drzewo i trzeba było objeżdżać.

Jednak jako uczestnik Cyklo Warsztatów nie musisz się przejmować ani statusem prawnym, ani stanem technicznym tras. Nie musisz też wiedzieć gdzie są, bo za rączkę poprowadzą Cię przewodnicy. Ba, nie musisz nawet mieć roweru!

Testy

Producenci i dystrybutorzy kolejny raz stanęli na wysokości zadania i udostępnili uczestnikom sporą flotę rowerów do darmowego testowania przez cały dzień. Do wyboru były Krossy, Canyony, kilka Treków przywiezionych przez krakowski Tomar oraz Ibis Mojo HD od Beastie Bikes. Można było też na próbę wyposażyć swój rower w damper Cane Creek DB Inline czy owalną zębatkę HCC, i bez wydawania złotówki, przekonać się ile te wynalazki są warte. Prowadzenie bloga powoli traci sens.

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-18

Kross zadbał o testówki…

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-17

…dla każdego ;)

Testowanie rowerów idealnie wpisało się w formułę Cyklo Warsztatów – bo uczyliśmy się nie tylko jak jeździć, ale też na czym.

Wykłady

Naukę tą uzupełnił blok prelekcji. Publiczność usypiali/zabawiali:

  • Borys Witkiewicz (biker-fizjoterapeuta) – opowiadał o stabilizacji centralnej organizmu. A tak po polsku: o tym, że każdy ma w brzuchu balon. I jak o niego dbać, żeby jeździć szybciej, pewniej i bez bólów kręgosłupa.
  • Maciej Pająk (głównodowodzący POMBA) – przedstawił ciekawostki związane z projektowaniem i budowaniem singletracków, m.in. dużego projektu realizowanego właśnie w Górach Kaczawskich.
  • Piotr Starzecki (właściciel Beastie Bikes) – wyłożył, jak ustawić zawieszenie, żeby zapierdalać (cytat). Gratka dla miłośników przeciskania oleju przez ciasne dziurki.
  • Jan Karpiel (człowiek-legenda – kto nie zna, niech wraca do nauki, bo egzamin gimnazjalny tuż tuż) – wspominał swoje doświadczenia z bicia rekordu prędkości – można było przymierzyć się do zbudowanego przez niego roweru, na którym przekroczył 170 km/h… z tylnym kołem trzymającym się na taśmie klejącej.
  • Michał Lalik (bloger-celebryta ;)) – ja mówiłem o dobieraniu roweru do swoich potrzeb, starając się przekonać słuchaczy, że powinni kupić taki rower… jaki im się podoba (moją prezentację znajdziesz na blogu).
podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-20

Tłumaczę, jak enduro.

Pozostałe atrakcje

Całość odbywała się oczywiście w MTB Hostelu, nierozłącznie związanym z Rowerowym Podhalem. O własnej trasie szkoleniowej i saunie już wspomniałem, oprócz tego jak zwykle do dyspozycji uczestników był spory parking, strzeżona przechowalnia rowerów, dwie myjki i… świetny catering.

Rowery rowerami, ale jak ktoś lubi pojeść, też na Cyklo Warsztatach nie miał na co narzekać. I to niezależnie od tego, czy woli kiełbasę z grilla, bigos i gulasz, czy jednak bardziej wyszukane potrawy przygotowane przez jednego z najlepszych podhalańskich szefów kuchni. I domowe ciasta :)

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-31

Fot. Michał Sroka, MTB Hostel

Domowa  i kameralna była też atmosfera – prawdę mówiąc, nie jestem pewien, jak się to udało, biorąc pod uwagę setkę uczestników. Ale się udało!

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-21

Największą atrakcją był jednak… śnieg, padający całą niedzielę. Ech, kwiecień… Chłopaki z POMBA przeprowadzili więc swoje pierwsze skolenie w puchu, a grupa wycieczkowa miała okazję bez spiny poślizgać się po singlach z błotem w uśmiechniętych paszczach. Biorąc pod uwagę, że w sobotę jeździliśmy w krótkich spodenkach po suchutkich trasach, trzeba docenić starania organizatora o zapewnienie zróżnicowanych warunków do ćwiczeń ;)

podhalanskie-cyklo-warsztaty-srp-24


Podsumowanie

W dwa dni objeździliśmy więc świetne single w dwóch różnych odsłonach, podszkoliliśmy technikę jazdy, dowiedzieliśmy się paru ciekawych rzeczy na wykładach, przetestowaliśmy różne rowery i poszerzyliśmy horyzonty kulinarne. II Podhalańskie Cyklo Warsztaty były więc wypełnione treścią po brzegi. Jazda w licznym gronie starych i nowych znajomych po srogich singlach to właśnie najlepsze elementy, jakie PCW czerpie z zawodów. Cała reszta to już jednak autorska receptura, której na żadnej innej imprezie w Polsce jeszcze nie spotkałem. Dlatego akcje organizowane przez SRP utrzymują swoje miejsce w moim kalendarzu na kolejny sezon!

pcw_scianka


Więcej moich zdjęć z II Podhalańskich Cyklowarsztatów znajdziesz w galerii na Facebooku

Oficjalną (foto)relację znajdziesz na stronie Rowerowego Podhala, a pozostałe galerie, jakie udało mi się znaleźć, tutaj:

A na deser fajny filmik oczami uczestnika (Wojtka Lisiaka):


Jak chcesz, możesz też rzucić okiem na powiązane wpisy:

 

  1. Ale genialne tematy prelekcji… Ścieżki nie zając – nie uciekną, ale takie wykłady już się (raczej) nie powtórzą. Dzięki za relację i za zaprzęgnięcie mapek Trailforks :)

    Pozdrawiam,
    Przemek

  2. mam jeden pomysł na kilka zdjęc z takich imprez , za zgodą właścicieli mógłbyś czasem pokazac na czym ludzie jezdżą?

    1. Chciałbyś oglądać 20 zdjęć Moonów? ;)

      A tak serio – bardzo dobry pomysł, dzięki :)

  3. jak to jest z tym trailforks? w moim mieście trailforks znajduje 80 trails ale wyświetla 4. trzeba se „zasłużyć” czy zapłacić, żeby widzieć wszystkie?

    1. @Konrad

      Brakujące na mapie ścieżki mają status ukrytych. Najwyraźniej lokalne stowarzyszenie ścieżkowe (http://www.pinkbike.com/directory/8736/trailfursorge-stuttgart/) nie chce dzielić się nimi na forum publicznym. Skontaktuj się z użytkownikiem „Timperator”, który jeździ po tych ścieżkach.

      Trailforks jest całkowicie bezpłatny, ale ma system mikro darowizn, dzięki któremu niewielkimi kwotami można wspomagać stowarzyszenia ścieżkowe takie, jak np. POMBA (http://www.trailforks.com/directory/8968/), czy inne mniejsze, bardziej lokalne inicjatywy.

      Pozdrawiam,
      Przemek

      1. @Wielu
        dzięki

  4. Można powiedzieć że z racji olbrzymiej ilosci moonów oraz warunków pogodowych w niedziele wyrażenie moonwalk nabrało nowego znaczenia. Pozdro pincet!

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: II Podhalańskie Cyklo Warsztaty

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Rose Uncle Jimbo

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Rose musi być najbardziej niedocenianą marką na polskim rynku. Giant, Specialized, Kross, Canyon – jeśli zajrzeć na fora internetowe, zwykle wokół tych marek kręcą się myśli osób poszukujących nowego sprzętu. Czemu Rose sporadycznie zalicza się do tego grona? Trudno powiedzieć. Może to przez słaby marketingowy hype? Może przez brak Barela w teamie? Może przez nijakie rowery sprzed kilku lat? Może przez nazwę kojarzącą się z różowymi kwiatkami? Faktem jest, że nawet ja się złapałem na tym, że przygotowując zeszłoroczne zestawienie rowerów enduro do 8000 zł, na początku nie uwzględniłem w nim Rose’a. Po naprawieniu wtopy okazało się, że to jeden z najlepiej wyposażonych rowerów w zestawieniu.

Dlatego w tym sezonie z chęcią odpowiedziałem za zaproszenie do testowania modelu Uncle Jimbo w wersji custom-made, w ramach współpracy z Rose Bikes Polska. Na pełny test będziesz musiał jeszcze parę tygodni poczekać, a tymczasem zapraszam do zajrzenia w każdy zakamarek „Wujka”!


Rose Uncle Jimbo

Oto obiekt trwającego jeszcze testu. Rose Uncle Jimbo to rasowy model enduro, z czterozawiasowym zawieszeniem o skoku 165 mm i kątem główki ramy 66 stopni.

Rose Uncle Jimbo

Poza „Wujkiem”, w ofercie jest też na pierwszy rzut oka bliźniaczo podobny Rose Granite Chief (150 mm, 67 stopni). Zawsze trudno mi było pojąć różnicę między nimi, ale po wypytaniu kilku użytkowników, okazuje się że różnica na szlaku jest, i to całkiem spora. Gdyby odnieść Rose’y do oferty Gianta, Uncle Jimbo byłby Reignem, a Granite Chief – Trance’m. „Wujek” jest więc czołgiem do orania najtrudniejszych tras enduro.

Rose Uncle Jimbo

Wracając do marki Rose. Ciekawa to firma (mimo że niemiecka)! Ponad 100 lat temu zaczynali od najmniejszego sklepiku w Bocholt (do dziś nikt nie wie, gdzie to jest), potem przerzucili się na sprzedaż wysyłkową, z ręcznie kserowanym „katalogiem” rozsyłanym po Niemczech. Pod koniec swojego istnienia katalog miał już ponad 1000 stron i nakład książkowego bestsellera. Jakiś czas temu ustąpił miejsca równie potężnemu sklepowi internetowemu.

Rose Uncle Jimbo

Sklep ten zgarnia wszystkie nagrody prestiżowych konkursach na najbardziej nieseksowną i nieinspirującą stronę internetową w branży rowerowej. Mimo to, stoi za nią najpotężniejsza przewaga Rose nad konkurencją

Rose Uncle Jimbo

…jest nią bez dwóch zdań personalizacja.

Rose Uncle Jimbo

Mimo że Rose jest marką sprzedającą bezpośrednio (direct-sale), to możliwość customizacji jest tu na wyższym poziomie, niż nawet w klasycznym sklepie. Dla porównania, w Canyonie możesz wymienić sobie mostek czy siodełko. W YT co najwyżej dokupisz pedały. Uncle Jimbo jest oferowany w trzech bazowych konfiguracjach, ale możesz wymienić w nich… wszystko. Konfigurator, choć brzydki jak noc, na bieżąco tworzy wizualizację Twojego nowego roweru, a link do gotowej konfiguracji możesz udostępnić np. na forum, do wyśmiania oceny.

Rose Uncle Jimbo

Z tego powodu szczegółowe opisywanie specyfikacji nieco mija się z celem. Możesz założyć, że konfiguracja Uncle Jimbo nie ma absolutnie żadnych słabych stron. W końcu sam ją sobie wybrałeś, więc byłoby głupio przyznać się do błędu! A wybrać można wszystko – od poszczególnych elementów napędu, przez amortyzację, aż po pedały czy siodełko. Chcesz połączyć napęd Shimano z amortyzacją Rock Shoxa i hamulcami Magury? A do tego dorzucić sztycę KS, ulubione gripy i dopasowany kolorystycznie kokpit? Żaden problem!

Rose Uncle Jimbo

Bardziej zakręcone pomysły mogą nieco wydłużyć czas oczekiwania, ale ten i tak nie jest najgorszy – zazwyczaj około 3-4 tygodni. Co ważne, Rose – jako rodzinna firma wywodząca się z tradycyjnego sklepiku – kładzie bardzo silny nacisk na jakość obsługi klienta. Ma oczywiście polskiego przedstawiciela, więc wszelkie pytania, skargi i zażalenia można obgadać bez nauki języka wroga. Kontakt jest sprawny, a przedstawiciel Rose udziela się nawet na rowerowych forach internetowych (nick paulsen).

Rose Uncle Jimbo headtube badge

Wracając do konfiguratora – najlepiej wejść na stronę Rose’a i samemu się nim pobawić, składając wyimaginowany rower marzeń. Jeśli jednak od klikania wolisz patrzeć i czytać (mam taką cichą nadzieję… ;)), postaram się przedstawić Ci specyfikację „mojego” Uncle Jimbo i możliwości, jakie daje personalizacja przy zakupie.

Rose Uncle Jimbo

Zaczynamy od najważniejszego: KOLORU! :) Rama Uncle Jimbo dostępna jest w zajebistej wersji raw (gołe aluminium ze srebrnymi naklejkami) oraz widocznej na zdjęciach czarno-niebiesko-zielonej, dla miłośników kolorystycznego dobierania detali. Jak widać, zielona opaska z Rychlebskich Ścieżek (krzyk mody w kwietniu 2016) pasuje idealnie.

Rose Uncle Jimbo drivetrain SRAM GX1

Pierwsza rzecz, jaką wypada wybrać po kolorze, to grupa osprzętu. Konfigurując ten model, nacisk został położony na to, co najważniejsze: amortyzację, koła, hamulce. Napęd jest w wersji econo: niezawodny, 11-rzędowy SRAM GX oferujący najszerszy zakres przy rozsądnej cenie.

Rose Uncle Jimbo SRAM GX crankset

Wolisz coś bardziej bling-bling, albo na przykład Shimano XT? Też jest – i to w wersji z przednią przerzutką lub bez. I to w kilku konfiguracjach rozmiarów zębatek. Do tego kilka różnych prowadnic/napinaczy. Rozpusta!

Rose Uncle Jimbo SRAM GX przerzutka

Po wybraniu grupy możną ją też modyfikować – np. dobierając lepszą manetkę czy inną korbę, jeśli np. jesteś fanem Race Face’a. Jedyne ograniczenie to brak możliwości mieszania producentów przerzutek/kaset – więc zestawienie napędu SRAM-a z kasetą Shimano nie jest możliwe.

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Pike RC3

Po napędzie czas na wybór zawieszenia. W ofercie jest kilka modeli Foxa, X-Fusion i Rock Shoxa (w tym nowy Yari).

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Pike

Jak widać na zdjęciu, wybór padł na sprawdzonego Pike’a w najlepszej wersji RCT3 Solo Air.

Rose Uncle Jimbo RS Pike RC3 compression adjuster

Poza standardową regulacją wolnej kompresji, ma ona 3 zdefiniowane pozycje do szybkiego przełączania na szlaku.

Rose Uncle Jimbo RS Monarch Plus RC3

Z tyłu do kompletu Rock Shox Monarch Plus RC3, czyli defaultowy duet enduro.

Rose Uncle Jimbo damper Rock Shox Monarch Plus RC3

Tu wybór jest niewielki: możesz wziąć wersję „bez plusa” albo Foxa Float X. Ale Kashima i tak nie pasuje do koloru ramy, więc zostaje Monarch ;)

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Monarch Plus RC3

Damper ma 3-pozycyjną regulację tłumienia kompresji dającą silny efekt psychologiczny na podjazdach i puszkę DebonAir, oferującą podobne działanie na zjazdach.

Rose Uncle Jimbo SRAM Guide RSC zacisk

Ze stajni SRAM-a pochodzą też hamulce. Jak już wspomniałem, na tym elemencie nie było oszczędności.

Rose Uncle Jimbo SRAM Guide RSC

Guide RSC to prawie topowy model. Wyżej jest już tylko Ultimate, którego aktualnie niestety brakuje w konfiguratorze (choć gdyby Ci bardzo zależało, i to da się załatwić).

Rose Uncle Jimbo SRAM Guide RSC

Jeśli nie jesteś fanem „feelingu” hamulców SRAM-a, do wyboru masz też kilka modeli Shimano, Formuli i Magury.

Rose Uncle Jimbo DT Swiss piasta

Odnośnie hamulców… zastanawiasz się pewnie, czemu do cholery są srebrne?! Oto odpowiedź: ślicznie pasują do piast DT Swissa.

DT Swiss E1700 Spline 2

Koła to wyższy-niż-przeciętnie model DT Swiss E1700 Spline 2 z obręczami o szerokości wewnętrznej 25 mm. Od najczęściej widywanych E1900 Spline różnią się przede wszystkim tylną piastą z flagowym sprzęgłem DT Ratchet. Uwaga! To nie jest piasta dla miłośników głośnego cykania. Bębenek jest w czasie jazdy całkowicie niesłyszalny. Zalecany dzwonek.

Schwalbe Magic Mary Bikepark Performance

Patrząc na rowery zawodników enduro i DH, trudno o inne opony, niż Schwalbe Magic Mary. Chyba najbardziej wszechstronny bieżnik z hardcore’owego końca oferty. Dostępne są też najpopularniejsze modele Continentala, Maxxisa i Geaxa. Przy okazji opon wychodzi jednak największa wada konfiguratora: nie można wybrać dwóch różnych modeli na przód i tył. Można jedynie zamówić dodatkowy komplet i trzymać jeden na zapas.

Schwalbe Magic Mary Bikepark Performance

Zamontowana tu wersja to nowość: Bikepark Performance, czyli budżetowa (twardsza) odmiana Super Gravity. Na szlaku jest świetna i można na niej jeździć przy ciśnieniach poniżej 1,2 bara (z dętką!), ale trudno nazwać ją optymalnym wyborem do enduro – za sprawą masy, wynoszącej prawie 1500 g! Jak się zużyje, z powodzeniem może robić za odbojnik na tankowcu. Lub huśtawkę dla amerykańskich dzieci.

Rose Uncle Jimbo cockpit

Równie bezkompromisowy jest kokpit Spank. Zwróć uwagę, że kierownica ledwo zmieściła się na zdjęciu. To dlatego, że ma 800 mm szerokości. Przyznam szczerze, że jeszcze na takiej nie jeździłem. Nie powiem, przy 170 cm wzrostu to ciekawe doznanie… No ale jak wiadomo, „łatwiej skrócić, niż podługasić”.

Rose Uncle Jimbo

Można przebierać w pełnej ofercie Spanka i Race Face’a – w różnych kolorach (yes, yes, yes!) ;)

Rose Uncle Jimbo Spank mostek

To samo dotyczy oczywiście mostka, przy czym tu dochodzi jeszcze Easton i Ritchey. W sumie 15 modeli plus opcje kolorystyczne. Ciekawostka: w konfiguratorze można sobie nawet wybrać, ile chcesz mieć podkładek pod mostkiem (i jakich – 16 wariantów!).

Rose Uncle Jimbo gripy Ergon GE1

Bogaty jest też wybór gripów (m.in. sprawdzone modele ODI, Race Face), ale w niemieckim rowerze obowiązkowe są Ergony GE1 :) Bardzo miło wspominam je z Canyona.

Rose Uncle Jimbo saddle

Siodło to mega indywidualna kwestia, więc w ofercie jest aż 17 modeli, między innymi ten, brandowany przez Rose’a, z mega wielkim nochalem do dociążania przodu roweru na podjazdach.

Rose Uncle Jimbo seat

Do tego – uwaga! – można je bez dodatkowych kosztów (poza różnicą w cenie) wymienić na inne w ciągu 4 tygodni od otrzymania roweru. Twój tyłek będzie wdzięczny polityce Rose’a.

Rose Uncle Jimbo Rock Shox Reverb

Na pokładzie jest też oczywiście obowiązkowy Reverb Stealth. Przy zamawianiu można sobie wybrać skok lub… sztycę Kind Shocka. Jest też parę sztyc oldschoolowych nieregulowanych.

Rose Uncle Jimbo zacisk sztycy

Zacisk z wajchą przy sztycy regulowanej? Małe faux pas i jedna z nielicznych rzeczy, których nie można sobie skonfigurować.

Rose Uncle Jimbo

Takich ograniczeń jak widać nie jest wiele i naprawdę można sobie złożyć customowy rower w cenie typowej dla marek direct-sales. Rower w przedstawionej tu specyfikacji kosztuje ok. 3200 euro, czyli ok. 13 900 zł uwzględniając koszt wysyłki.

Rose Uncle Jimbo

No dobra, ale nawet najdroższa, najlepiej dobrana konfiguracja nic nie pomoże, jeśli rama jest słaba. Czy ta w Rose ma jakieś ewidentne wady?

Rose Uncle Jimbo headtube

Jakość wykonania jest typowo niemiecka, czyli zajebista. Do poziomu dopracowania detali Canyona jeszcze trochę brakuje, ale spawy są równe i gładkie, a lakier dobrej jakości, z głębokimi kolorami – wygląda lepiej, niż na moich zdjęciach i DUŻO lepiej, niż na zdjęciach oficjalnych ;)

Rose Uncle Jimbo górny link zawieszenia

Mój ulubiony element to „bulwa”, w której osadzony jest górny link zawieszenia – wykonany przez hydroformowanie, bez dodatkowych spawów. Wygląda jak żywcem wyjęty z carbonowego Santa Cruza.

Rose Uncle Jimbo upper link

Damper jest w nim zamontowany klasycznie. Biorąc pod uwagę niemieckie przywiązanie do detali, można się przyczepić, że nie wszystkie śruby łożysk są pod kolor ;)

Rose Uncle Jimbo wahacz

Zawieszenie to czterozawias z ogniwem Horsta, jak chyba we wszystkich niemieckich markach.

Rose Uncle Jimbo wahacz swingarm

Tylna oś obrotu jest obniżona względem osi koła, co poprawia efektywność pedałowania (która faktycznie jest nienajgorsza).

Rose Uncle Jimbo wahacz

Z kolei główna oś obrotu mieści się tuż nad suportem.

Rose Uncle Jimbo główny punkt obrotu

Suport to niestety pressfit. Nikt nie jest doskonały…

Rose Uncle Jimbo stealth routing

Troszkę też razi „poprzeczka” z kabla sztycy. Szkoda, że nie udało się poprowadzić jej bezpośrednio do górnej rury.

Rose Uncle Jimbo prowadzenie linek

Poza tym szczegółem, prowadzenie kabli jest jedną z fajniejszych rzeczy w Rose. Wszystkie przewody są poprowadzone wewnątrz przedniego trójkąta, co nie tylko poprawia wygląd, ale też ułatwia mycie roweru.

Rose Uncle Jimbo cable grommet

Duże otwory ułatwiające serwis są zamknięte eleganckimi wkręcanymi zaślepkami. W modelu 2016 zostały one przeprojektowane tak, żeby kable nie hałasowały obijając się wewnątrz rur.

Rose Uncle Jimbo cable routing

To zdjęcie jak dla mnie najlepiej podsumowuje jakość montażu Rose’a: idealny cable-routing prosto z pudełka! To naprawdę rzadki przypadek, żeby w fabryce długość wszystkich kabli została dobrana co do centymetra. Zazwyczaj dostaje się losowe spaghetti, które trzeba ogarnąć we własnym zakresie. Tu wystarczy pospinać zipami i mamy prowadzenie kabli żywcem wyjęte z instrukcji serwisowej Liteville’a. Szacun!

Rose Uncle Jimbo SRAM G1 deraileur

Ten wizerunek psuje trochę neoprenowa osłona wahacza – już dawno nie widziałem „dywanika” w rowerze tej klasy. Trochę się jednak czepiam, bo muszę uczciwie przyznać, że jest skuteczna (i za darmo) – Uncle Jimbo to najcichszy rower, na jakim jeździłem. Warto jednak okleić gumą/rzepem wewnętrzną stronę seatstay’a (tzn. górnej rurki wahacza), bo czasem łańcuch potrafi na nim „zagrać”.

Rose Uncle Jimbo miejsce na oponę

Można wsłuchiwać się w szum gum, które mimo ok. 60 mm szerokości na brak miejsca w ramie nie mogą narzekać.

Rose Uncle Jimbo

Kolejny fajny detal to wklęsła górna rura, trochę jak w Commencalach (w zasadzie to niepokojąco BARDZO jak w Commencalach…). Jeśli z jakiegoś powodu chcesz używać sztycy z zewnętrznym prowadzeniem przewodu, w zagłębieniu znajdziesz mocowania przelotek. Nie szukaj natomiast mocowania bidonu. Nie ma go.

Rose Uncle Jimbo

Uncle Jimbo to rasowe enduro, więc paliwo masz wozić w plecaku. Poza wspomnianym na wstępie kątem główki ramy 66 stopni, na geometrię składa się stromy kąt podsiodłówki (75 stopni – efektywny) i krótkawy tylny trójkąt (432 mm). Realna wysokość suportu na Magic Mary 2,35″ to niecałe 350 mm. Baza kół w największym z (czterech dostępnych) rozmiarów przekracza 1200 mm.

Rose Uncle Jimbo

Długość górnej rury jest dość konserwatywna. Reach dla wybranego przeze mnie rozmiaru M to 421 mm, czyli ciut mniej, niż standard. Problem w tym, że bardzo długa jest rura podsiodłowa (460 mm, zazwyczaj 430-440 mm). Będąc na granicy rozmiarów, wybór większego (co zdecydowanie polecam) może stanowić problem i zarazem największą wadę Uncle Jimbo. W moim przypadku (wzrost 170 cm, przekrok 77 cm) wysokość siodła wyszła na styk – uff… Rose idzie jednak za głosem klientów i przygotowywane obecnie modele będą miały bardziej progresywną geometrię.

Rose Uncle Jimbo

Jak już jesteśmy przy cyferkach, jedna na pewno jest duża: masa „Wujka” w tej konfiguracji to 15,3 kg! Przypominam jednak o absurdalnie ciężkich oponach (1,5 kg sztuka), założonych z dętkami. Na normalnych oponach tubeless, wyjdzie co najmniej o kilogram mniej, a okolice 14 kg to już całkiem sensowna wartość. Potencjał do odchudzania jest też w napędzie – wszystko zależy od tego, ile chcesz wydać.

Rose Uncle Jimbo

Podczas jazdy, masa jednak przeszkadza zaskakująco mało. Dzięki stromej podsiodłówce i efektywnemu zawieszeniu rower wspina się całkiem sprawnie. Jeśli jednak lubisz podjazdy i podchodzisz do nich ambitnie, dużo lepiej do tego zadania nadają się lżejsi bracia: Granite Chief (27,5″, 150 mm) i Root Miller (29″, 130 mm).

Rose Uncle Jimbo

No dobra, a w dół? Rose Uncle Jimbo to prawdziwy czołg – jest umiarkowanie skory do odrywania się od ziemi i innych zabaw, ale za to idzie jak przecinak, niezależnie od podłoża. Jeśli potrzebujesz roweru, który doda Ci +10 do pewności siebie, kupuj śmiało bez czekania na wynik testu. Zawody, bikeparki, najtrudniejsze warunki – to żywioł Uncle Jimbo.

Rose Uncle Jimbo

Pod względem charakteru na szlaku, głównym konkurentem wydaje się być Giant Reign 1.5 LTD – w praktycznie w tej samej cenie, ale słabiej wyposażony. O kilka stów taniej można też kupić Canyona Strive Al 6.0 Race. Pozostałych konkurentów w tej klasie postaram się zebrać w postaci oddzielnego wpisu.

Rose Uncle Jimbo

Słońce zachodzi, czas kończyć! Test jednak trwa, więc traktuj ten opis jako pierwsze wrażenia po dogadaniu się z ustawieniami zawieszenia (większy niż zwykle sag i szybszy rebound najbardziej przypadły mi do gustu) i kilku dniach śmigania. Jeśli jesteś głodny konkretów, masz dwie opcje: poczekać parę tygodni na pełny test lub podjechać do Wrocławia i przetestować samemu :) Można wziąć rower na cały dzień np. na Ślężę i przekonać się, co ta fura potrafi – do czego gorąco zachęcam! Okazuje się, że nie trzeba być blogerem, żeby za darmo rozbijać się po górach na cudzych rowerach ;)


Bikeporn Ci się spodobał? Rzuć okiem na poprzednie:

 

  1. jak zwykle dobry porn, ale jest drobna nieścisłość:
    „z czterozawiasowym zawieszeniem o skoku 165 mm i kątem główki ramy 65 stopni.”
    ” Poza wspomnianym na wstępie kątem główki ramy 66 stopni”

    1. Dzięki, poprawione – jest 66 stopni :)

  2. Sporo racji z tą marką. Jak kupowałem rok temu to się trochę bałem „noname’a”. Na szczęście niesłusznie. Jestem mega zadowolony ze swojego Granit Chiefa
    P.S. Jeszcze więcej racji w ocenie odstrasząjacej strony :P

  3. U nas w domu od zeszłego roku stoją dwaj „Szefowie”. Nie zawodzą nas jak do tej pory i dają dużo radochy :) Spersonalizowane co do joty i koloru. Jeden przyjechał z urwaną manetką Reverba. Bez problemu Rose zwrócił za jej wymianę w lokalnym serwisie – wystarczyła faktura. Poza tym banan w góre i w dół :)

    1. …banan w górę… my w górę i w dół ;)

  4. Strona zmieni się w przyszłym roku. Na razie wygląda jak wygląda, ale zdajemy sobie sprawę, że nawet drobny lifting jej za dużo nie pomoże…

  5. Ja z pytaniem jak można wypożyczyć taki rower we Wrocławiu?

  6. A jaki to model pedałów, jeśli można spytać?

  7. Kapitalna sprawa z tym „budowaniem” własnej zabawki. Jedynie co mnie mocno w tym rowerze drażni to „wzmocnienie” ramy przewodem od sztycy i neoprenowa osłona ramy. Wygląda tandetnie. Kupując rower za spore pieniądze takie wpadki projektantów nie powinny mieć miejsca.

  8. Jest tylko jedna nieścisłość – w konfiguratorze nie ma możliwości wyboru amortyzatora RS Pike w wersji Solo Air – jest tylko wersja 2P i w zeszłym roku też tak było. Podobnie jak nie ma możliwości wyboru Foxa w wersji innej niż Talas. Pytanie więc w jaki sposób skonfigurowałeś Uncle Jimbo z RS Pike Solo Air?

    1. W zeszłym roku nie było, to prawda. Ale w tym roku został dodany ze względu na odzew klientów. Może jak sprawdzałeś, to był jakiś chwilowy brak towaru?

  9. Nie wiem jaka jest obecnie pozycja Meridy na rynku, ale nie wspomniałeś nic o ich rowerach – a ceny mają interesujące.

  10. Miało być pod postem Rowery enduro do 8000zł. Sorry

  11. Mam wujka od roku. Do zakupu skusił mnie głównie konfigurator. Kupując go nie miałem takiej wiedzy jak mam teraz czytając ten blog ale rzeczywiście konsultanci byli bardzo pomocni w doborze rozmiaru szerokości kiedy itd. Mając za sobą rok pomykania po różnych ścieżkach potwierdzam jedną rzecz… +10 do pewności zjazdu natomiast podjazd… no cóż żeby zjechać trzeba wjechać ale szału nie ma. Reasumując: Wujek zdecydowanie stał się członkiem rodziny.

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Rose Uncle Jimbo

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Showtime: Sea Otter Classic 2016

Showtime, Sprzęt / 

Na targach w Taipei, które odbyły się miesiąc temu, trochę zawiało nudą… Prawdę mówiąc, miałem problem, żeby wysupłać więcej niż kilka fotek wartych zaprezentowania na blogu. Producenci ewidentnie czaili się z najciekawszymi premierami na bardziej medialne targi Sea Otter Classic. Na jakie nowości możemy tym razem ponarzekać?


minion-dhf-plus

Zeszłoroczne Sea Otter Classic zdominował boom na rowery z kołami „plus”. Przewijamy o rok do przodu i jakoś ciągle nie widać ich na szlakach… Główny ogranicznik? Paradoksalnie, opony. Dobrych modeli do agresywnej jazdy ciągle jest jak na lekarstwo, ale powoli zaczyna się to zmieniać, m.in. za sprawą Maxxisa. Na zdjęciu porównanie Miniona DHF w wersji 29×3.0 i 27.5×2.4. / Fot. VitalMTB

wtb-ranger-26-plus

Kolejnym problemem z „plusami” jest to, że na kołach 27,5″ mają rozmiar zbliżony do klasycznych 29″. A jak wiadomo, nikt nie lubi klasycznych 29″ (choć nie wiadomo dlaczego). Szykujmy się więc na rewolucję i nowy rozmiar: 26″!!! Oh, wait… / Fot. Bikerumor

bontrager-se4

Nie, serio – „next big thing” to opony 26+, które mają być zwinniejsze od 27+ i pasować do wielu ram przystosowanych do standardowych kół 27,5″ (średnica zewnętrzna jest niemal identyczna). Do tego dojdą rozmiary pośrednie, zacierające granicę – jak widoczna tu opona Bontragera w rozmiarze 29×2.55. Już plus, czy jeszcze nie? / Fot. Pinkbike

stans-new-rims

Nie ma też za bardzo porozumienia co do optymalnej szerokości obręczy. Stan’s twierdzi, że jest nią 29 mm (wewnętrznie) i do właśnie takiego wymiaru urosła trzecia generacja modelu Flow EX, który to kilka lat temu rozpoczął szeroką (r)ewolucję. Nowy model to też lepszy materiał i zupełnie inny przekrój. / Fot. BikeMag

vittoria-damon

Przyszłość należy jednak do rozwiązań systemowych – czyli zaprojektowanych razem duetów opona-obręcz, dających optymalny kształt balona i bieżnika. W tym kierunku idzie m.in. WTB, e*thirteen, czy Vittoria. / Fot. Bikeradar

hope-hb211

Do projektowania systemowego (o którym pisałem m.in. tutaj) bez najmniejszych oporów podszedł Hope. Zacznę od tego, że pierwszy raz wyprodukowali oni kompletną ramę – częściowo carbonową, częściowo wycinaną CNC. Co ciekawe, wszystko zrobili sami (włącznie z wyprodukowaniem form do carbonu), poza… spawaniem wahacza. Ale w tym projekcie przede wszystkim chodzi o podejście do standardów. Hope zwyczajnie olał je sikiem prostym. Koła to wprawdzie zwykłe 27,5″, ale co powiesz na tylną piastę 130×17 mm albo radialnie montowany zacisk hamulca (zamiast adaptera wystarczą podkładki, ale za to zacisk jest zupełnie inny)? Niestandardowy jest też oczywiście suport, ale to dotyczy w zasadzie każdego sprzedawanego dziś roweru… Wstrzymaj jednak hejt – to tylko eskperyment, mający na celu sprawdzić „co by było, gdyby zaprojektować rower jako całość, bez narzuconych ograniczeń”. Zastanawiające jest, że wyszedł z tego rower, który… wygląda jak każdy inny. Poza tym biorąc pod uwagę, że na razie nigdzie nie padło stwierdzenie, że rower jest o 147% szybszy na szlaku, można podejrzewać, że niestandardowe rozwiązania nie wniosły na razie żadnej rewolucji. Mimo to, brawo dla Hope’a za odwagę – tak wygląda przyszłość! / Fot. Pinkbike

marin

Nieco łagodniej ze standardami obszedł się Marin. Tu nowością jest jedynie tylna piasta w standardzie Boost 141. Jeśli jeszcze nie pękłeś ze śmiechu, już tłumaczę: to taki Boost, tylko bez sztywnej osi, a ze zwykłą, wsuwaną w haki od dołu, ośką 9 mm na szybkozamykacz. Zastanawiasz się pewnie, „po ch… wracać do tego beznadziejnego rozwiązania, skoro mamy już 4 rodzaje sztywnych osi?!”. Szczerze – nie wiem. Podobno chodzi o możliwość wprowadzenia plusowych kół do tanich rowerów, które są ostatnim bastionem „miękkich” osiek . Czy wymyślanie kolejnego „standardu”, zamiast zwiększania produkcji tych istniejących, jest optymalnym kosztowo rozwiązaniem? Odpowiedz sobie sam… / Fot. Bikepacking.com

xt-di2

Kolejna nowinka o kontrowersyjnej użyteczności jest zarazem największą premierą targów Sea Otter Classic: wyczekiwana grupa Shimano XT Di2, czyli przerzutki na baterie dla mas (powiedzmy…). Nawet się podjarałem, jak zobaczyłem w nagłówkach informację o nowych funkcjach bezprzewodowych. Okazało się jednak, że możesz się pobawić ustawieniami napędu przez smartfona albo Garmina, ale poszczególne komponenty dalej są połączone plątaniną kabli… Ja tam zostanę przy linkach, ale jak ktoś lubi gadżety (tudzież przednią przerzutkę), to czemu nie? / Fot. Shimano

drivetrain-900x600

Można było też w końcu zobaczyć, jak wygląda nowa kaseta o zakresie 11-46T. Cóż, to na pewno wywoła kilka dyskusji na szlaku… / Fot. MTBR

slx

Trochę w cieniu elektrycznego XT odbyła się premiera nowej generacji SLX-a – od teraz w wersji 11-rzędowej! Poza 1×11 (z kasetą 11-42T, która będzie hitem sprzedaży) i 2×11 (11-40T) jest też dość zaskakujący wariant… 3×10. Oczywiście niekompatybilny z resztą grupy. Ciekawe, po co taki mętlik? Ja rozumiem, że przednie przerzutki side-swing są spoko, ale kto jeszcze używa 3 tarcz z przodu…? / Fot. Shimano

eagle

12-rzędowy SRAM Eagle wprawdzie miał premierę przed Sea Otter Classic, ale na targach pierwszy raz można było podziwiać nową grupę w pełnej okazałości. Pojawiły się też inne komponenty dopasowane do cygańskiej stylistyki XX1 – złote naklejki wypuścił m.in. Fox i Enve. Swoją drogą, ktoś mi wytłumaczy, czemu kaseta 10-50T wygląda tu sto razy normalniej od 11-46T w wykonaniu Shimano…? / Fot. Mountain Bike Action

rf-next

Na zakończenie tematu napędów, nowa korba Race Face Next SL G4. Seksowna, ale… bez sensu. Jak już tworzyć nową zębatkę direct-mount, to dlaczego na tak zwyczajnym, ograniczającym liczbę zębów, czteroramiennym pająku…? Bo choć wydaje się że nie, to ten carbonowy pająk jest integralną częścią zębatki. Jak zęby się zużyją, całość leci do kosza (wraz z $90). / Fot. VitalMTB

bontrager-drop-line

Pewnym rozczarowaniem jest też długo wyczekiwana sztyca regulowana Bontrager Drop Line. Już parę lat temu Trek opatentował system samoczynnego opuszczania sztycy do połowy skoku – na wypadek awaryjnych sytuacji, kiedy na technicznej ściance orientujesz się, że masz podniesione siodło i nie masz już możliwości wciśnięcia go tyłkiem. Niestety, system ten NIE trafił do tego modelu, który nie wyróżnia się niczym szczególnym. / Fot. VitalMTB

dvo-garnet

Swojego myk-myka przygotowuje też DVO. Za podnoszenie odpowiada tu kombinacja sprężyny powietrznej i zwojowej – na wypadek awarii tej pierwszej. Jeśli takie rozwiązania są konieczne, to chyba coś jest nie tak z dzisiejszymi sztycami…? Może już czas przejść w końcu na rozmiar 34,9 mm? / Fot. VitalMTB

spot-rollik

A może w ogóle wrócimy do resorów piórowych, jak Spot’cie Rollik…? / Fot. Bikerumor

giro

Wracają koła 26″, wracają sprężyny, wraca też Giro Switchblade. Przednia część szczęki jest odpinana, osłona uszu zostaje. Ciekawe… Biorąc pod uwagę, że Giro to w zasadzie ta sama firma co Bell, o jakość systemu odpinania bym się nie martwił. Ale kaski „z uszami” jakoś nigdy się nie przyjęły. / Fot. VitalMTB

evoc-hip-pack

Do „uszatego” kasku idealnie będzie pasować nowy kołczan prawilności od Evoka. / Fot. BikeMag

formula-cura

Oto odpowiedź na pytanie, co było pierwsze: jajko, czy cura? Jajowate tłoczki były w Formuli od lat, a Cura jest dopiero teraz. Pierwszy model tej firmy działający na oleju mineralnym. Ostateczny krok w walce z puchnącymi i cieknącymi uszczelkami? / Fot. Pinkbike

magura-mt

Na „mineralce” od lat działają hamulce Magury, również nowe MT Trail Carbon. Co ciekawe, przedni jest 4-tłoczkowy, a tylny 2-tłoczkowy, dla łatwiejszej kontroli. Ostatnio coraz więcej osób przesiada się na hamulce Magury i bardzo sobie chwali. / Fot. Bikerumor

YT Jeffsy

Pozostając w klimatach niemieckich, kolejna nowość, która premierę miała tuż przed targami: YT Jeffsy. Przedstawiciel nowej fali trailbike’ów o średnim skoku (140 mm) i dużych kołach (29″, bez możliwości zamontowania 27+). / Fot. NSMB

YT SB5.5c

Jeśli jednak doskwiera Ci nadmiar gotówki, możesz zamiast Jeffsy kupić nowe Yeti 5.5c o takiej samej filozofii: koła 29″, skok 140 mm, a do tego amortyzator 160 mm. Yeti twierdzi, że to rower na potrzeby najtrudniejszych tras enduro, stworzony na podstawie feedbacku teamowych zawodników. Ciekawe, czy zobaczymy go na EWS…? Do tej pory 29ery pojawiały się tam bardzo rzadko. / Fot. NSMB

patrol

Bardziej konwencjonalnie do tematu enduro podchodzi Patrol 671 (ciekawe, czy dogadają się co do nazwy z Transition?): koła 27,5″, skok 160 mm. Takie rowery wyraźnie wyszły ostatnio z mody – cały marketingowy hype jest kierowany na modele o nieco mniejszym skoku. / Fot. Pinkbike

kona-big-honzo

W 2016 Kona strzeliła sobie w stopę, wypuszczając nową wersję Honzo niekompatybilną z kołami 27+ (co ciekawe, wcześniejsza wersja przyjmowała je dość swobodnie). Teraz naprawiają ten błąd modelem Big Honzo. / Fot. Bikepacking.com

jamis-dragonfly-pro-26plus

A to już hardtail na wspomnianych wcześniej kołach 26+, Jamis Dragonfly. W założeniu ma to być model damski, stąd mniejsza rama i mniejsze koła. Przy okazji rzut oka na nowego budżetowego Foxa z goleniami w kolorze nie-wiadomo-czego. / Fot. Bikerumor

salsa-redpoint

Wśród bikepackerów, „plusy” już od paru lat nie są niczym szczególnym. Salsa Redpoint jest jednym z pierwszych rowerów 27,5″ sprzedawanych jako kompatybilne z 26+. / Fot. Bikerumor

trek-farley-rx

Nie od dziś wiadomo, że Amerykanie lubią grube rowery (bo wyglądają na nich szczuplej?), więc amortyzowany Trek Farley EX był jedną z najważniejszych premier targów. W przeciwieństwie do Jamisa, Trek nie bawi się w małe koła i nawet ich faty toczą się na kołach 27,5″ (w grubasach ciągle standardem jest 26″). / Fot. Bikerumor

fat-ebike

Jeśli na kurację wyszczuplającą grubymi oponami już dla Ciebie za późno, postaw na amortyzowanego grubasa ze wspomaganiem… Mów co chcesz, mogłaby być na tym niezła zabawa. / Fot. Pinkbike

electric-scrambler

Ubawu dostarczy też taki fat-e-bike. Tyle że głównie obserwatorom. Co dość niepokojące, redaktor MTB określił go przymiotnikiem „the coolset”… / Fot. MTBR

madmax

Nie próbuj zrozumieć Amerykanów! / Fot. VitalMTB


Podsumowanie

Choć targi Sea Otter Classic były dużo ciekawsze od tych w Taipei, to czuć słabnącą rolę takich imprez. Największe premiery odbywają się dziś na dedykowanych eventach i on-line. Tak było ze SRAM-em Eagle, Yeti SB5.5c czy YT Jeffsy. Sytuację uratowała jednak premiera nowych grup Shimano i… kół 26″. Jakie wnioski nasunęły się po targach?

  1. Szykujmy się na rewolucję 26″! WTB parę lat temu rozkręciło 27+, teraz są jednymi z pionierów 26+. O co chodzi? Tak jak 27+ jest alternatywą dla 29″ z klasycznymi oponami, tak 26+ ma być grubym zamiennikiem dla 27,5″. Średnice zewnętrzne 27,5″ i 26+ są niemal identyczne, więc takie koła łatwiej będzie też upchnąć w ramie – nawet, jeśli została zaprojektowana z myślą o 27,5″.
  2. Mimo, że mamy już trzeci rozmiar, plusy ciągle drepczą w kółko z powodu największego ograniczenia: braku dobrych opon. Powoli jednak pojawiają się modele skierowane do bardziej agresywnej jazdy, a nie tylko do bikepackingu po pustyniach. Ewoluują też systemy opona-obręcz, rozwiązujące problem kształtu opony (a tym samym jej zachowania w terenie), mocno uzależnionego od szerokości obręczy.
  3. Nowością na 2017 będą też opony z pogranicza rozmiarów, czyli o szerokości ok. 2,6″. Po zamontowaniu na umiarkowanie szerokich (30-40 mm) obręczach, będą pasować do standardowych ram i widelców, oferując namiastkę trakcji „plusów”.
  4. Coraz odważniejsze jest podejście producentów do projektowania systemowego – czyli traktowania roweru jako kompletny produkt, a nie zlepek części z różnych źródeł. Pokazany na Sea Otter Classic Hope HB.211 to tylko eksperyment, ale potwierdza on kierunek, w jakim branżowe „standardy” (chyba już najwyższy czas zacząć pisać to w cudzysłowie) zmierzają od lat.

Czujesz niedosyt? Rzuć okiem na poprzednie plotki z targowiska:

 

  1. Karolina Kwiatkowska

    w „cudzysłowie” :-)

    1. Ups :) Dzięki, poprawiłem.

  2. czułem po kościach, że rozmiar 26″ nie umiera…
    on po prosty przechodzi swoją ewolucję !!! ;)

  3. a ostatnio chodziło mi po głowie zrobienie sobie 26+ z mojego 27,5. Na obecną chwilę bardzo tanio można kupić obręcze z rozmiaru 26. Plan był na double wide i jakąś szeroka opone 2.8-3.0

  4. a ostatnio chodziło mi po głowie zrobienie sobie 26+ z mojego 27,5. Na obecną chwilę bardzo tanio można kupić obręcze z rozmiaru 26. Plan był na double wide i jakąś szeroka opone 2.8-3.0

  5. cieszy mnie fakt, że niedługo będę miał możliwość ztuningowania moich świeżo złożonych lekkich 26 na szerokich obreczach :) chyba wyczuli kolejną niszę na rynku, i fakt że przecież 26 można zwiększyć przez prosty zabieg. Koło jak 27,5 ale sztywniejsze, tylko jak będą sie te opony spisywać ?

  6. Marketing / rynek nie znosi próżni :) Za dwa lata branża odtrąbi śmierć 26 i „odkryje” 27 :D

  7. A mi się nowa kaseta Shimano bardzo podoba… Wygląda kozacko, z pazurem! Nie taka „ulizana” jak Sramoska. Fajny jest ten skok z 37 zębów na 46. :) Liczy się funkcjonalność! Jak się nie ma mocnego kopyta i 20 lat to potrzeba troszkę ząbków na górki… szczególnie to odczułem na podhalańskich wzniesieniach :)

  8. A tu jeszcze filmik z prezentacji nowej ksety :) https://www.youtube.com/watch?v=QfYOgKWAU2o

  9. Dla mnie kaseta 46 wygląda jak zrobiona przez jakiegoś domorosłego miszcza złotego śrubokręta :)

  10. Paweł Kisiel-Dorohinicki

    Ta kaseta od shimano mogłaby się znależć w jakimś zestawieniu „top 5 komponentów rowerowych zaprojektowanych na szybko”. może jestem staroswiecki, ale myśle że przeskok o kilkanaście zębów w kasecie to lekka przesada…

Dodaj komentarz do tekstu Showtime: Sea Otter Classic 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top