Hajlajtsy: Enduro Trails Bielsko-Biała

Hajlajtsy, Zawody / 

Czy w Bielsku da się w ogóle zorganizować dobre zawody? Szklarska Poręba, Zawoja, Mieroszów, Przesieka to same malutkie, górskie miejscowości, z dala od cywilizacji. Wypisz, wymaluj enduro. Prawie 200-tysięczne Bielsko to przy nich prawdziwa przemysłowa metropolia.  

Okoliczne szlaki to głównie przepełnione pieszymi turystami, rozjeżdżone przez zwózki drewna „beskidzkie rąbanki” i szutry, w dodatku nie wznoszące się na jakieś znaczne wysokości. Miłośnicy klimatycznych, naturalnych singli już od kilku lat omijają Beskid Śląski z daleka.

Mimo to, na bielskie zawody Enduro Trails już po raz trzeci przyjechała rekordowa liczba uczestników: 191 osób (a i tak nie wszyscy chętni się załapali)! WTF?

Łyżka dziegciu

Na zawodach test bojowy przeszedł system polegający na startowaniu w kolejności przypisanych w drodze losowania numerów. Kolejność ta obowiązywała przy wyruszaniu na trasę z bazy zawodów i później na OS1. Na kolejnych już tradycyjne „kto pierwszy, ten lepszy”. Na odprawie zawodników kolejne numery i nazwiska były wyczytywane w kilkusekundowych odstępach, na OS-ach kolejne osoby startowały już co 30 sekund. Cóż, jakaś forma organizacji była niezbędna, żeby ogarnąć prawie 200 osób i obejść się bez noclegu na trasie.

Start Enduro Trails Bielsko 2015

Wiktor Zemanek chwycił za mikrofon i wypuścił spragnionych jazdy zawodników na trasę

Problem w tym, że w praktyce system sprawdził się umiarkowanie. Dojazd na start OS1 zajmował zaledwie 30 minut, więc i tak wszyscy dojechali kupą. Większość osób, czekając na swoją kolej, spędziła w niej ponad godzinę. Mówią, że „w kupie cieplej”, ale padający rano deszcz i temperatura kilku stopni nie poprawiały sytuacji. Ponadto, losowa kolejność i brak możliwości zmiany numeru startowego spowodowały rozbicie teamów/kumpli już na starcie i tym samym kolejną długą pauzę, jeśli chciało się zebrać ekipę przed OS2.

Mówią, że „w kupie cieplej”, ale padający deszcz i temperatura kilku stopni nie poprawiały sytuacji…

Moim zdaniem, system ze Ślęży, polegający na dodaniu OS-u zerowego na starcie, zadziałał lepiej – całe to kilkudziesięciominutowe oczekiwanie przeniósł z zimnego szczytu do ciepłej bazy zawodów. Tu niestety większość stawki wyruszyła na OS1 wyziębiona, co mocno odbiło się na czasach przejazdów (w moim przypadku wynik był o ok. 20 miejsc gorszy od pozostałych odcinków).

start zawodów enduro trails bielsko biała

Doskonały nastrój dopisywał wszystkim zawodnikom oczekującym na start w przepięknych okolicznościach przyrody

Na szczęście na starcie kolejnych OS-ów kolejki były już minimalne i można było startować praktycznie z marszu. O ile już udało się do tych odcinków domaszerować, bo organizatorzy zafundowali nam #exploremore na dojazdówkach. Poza drobnymi wyjątkami nie były one oznaczone, ani uwzględnione na tracku GPS. Spodobał mi się też opis dojazdówki nakazujący skręcić przy „stalowniku” – jeśli ktoś spoza Bielska wie, co to jest „stalownik”, proszę o komentarz! :)

Ja rozumiem, że enduro to eksploracja i szukanie własnej drogi. Ale w górach! Tutaj głównym problemem była nawigacja po miejskich ulicach w poszukiwaniu punktu, gdzie jednocześnie da się przeciąć rzekę-kanał, tory kolejowe i drogę ekspresową S69.

Zabawa z mapą w "połącz kropki" jest super w górach, w mieście bardziej automapa...

Zabawa w „połącz kropki” z mapą, pozwoliła zapoznać się z ciekawostkami architektonicznymi Bielska i Wilkowic.

Czyli krótko mówiąc – kupa asfaltu, godzina czekania w deszczu i szukanie kumpli, a w górach same szutry i rąbanki – WTF2? Czyli lipa? Nie!

Beczka miodu!

Hajlajtsy z założenia opisują to, co było najciekawsze i w zasadzie w przypadku pierwszej tegorocznej edycji Enduro Trails temat można by zamknąć na odcinkach specjalnych. Były genialne! Koniec relacji.

Enduro Trails Bielsko 2015 trasy

Jeśli lubisz zsuwanie się na dymiących hamulcach po skałach, które trudno pokonać pieszo – nie jedź do Bielska!

No dobra, napiszę coś jeszcze, żeby nie było…

To, że element mogący u niewtajemniczonych budzić największe obawy, okazał się klejnotem koronnym zawodów, pokazuje ogrom pracy organizatorów przy przygotowaniu tras.

Odcinki były w 99% zjazdowe, w dodatku niemal pozbawione trudnych technicznie elementów. Zrezygnowano np. z kamienistej ścianki na OS1 z poprzednich zawodów. Poziom trudności podniósł deszcz, ale i tak było widać, że osoby wytyczające trasę od A do Z postawiły na flow i czystą frajdę z jazdy! Bielskie single to ciągłe zakręty, muldy, hopki, bandy… Nie było ani chwili nudy, ani jednego słabszego momentu, na którym dałoby się (lub chciałoby się) odpocząć.

Dodam też, że mimo zachwytów w czasie zawodów (adrenalina robi swoje), rzadko zdarza mi się wrócić na odcinki specjalne w ramach zwykłej, luźnej wycieczki. Na bielskich singlach byłem nie raz, a na nowe trasy z sobotnich zawodów już mnie ciągnie, jak pilota Germanwings w Alpy.

Pozytywna energia wprost tryskała z pokonujących OS-y zawodników.

Pozytywna energia wprost tryskała z pokonujących OS-y zawodników ;)

Sporo trudu (i taśmy BHP) włożono też w oznakowanie odcinków specjalnych – nawet osiągając prędkość warp 3, nie dało się zgubić. To na szczęście staje się już standardem na wszystkich polskich zawodach. Rodzą się co prawda nowe kontrowersje (spięcie w czołówce dotyczące ścinania zakrętów w ramach otaśmowanej trasy), ale dla przeciętnego amatora jest rewelacyjnie.

Po raz kolejny sprawdził się też pomiar czasu fotokomórką. Wyniki nie zawsze były dostępne na żywo, ale w porównaniu do ręcznego przykładania chipa do czytnika, jest to zupełnie nowa jakość ścigania.

Enduro Trails Bielsko 2015 pomiar czasu

Kto raz zobaczy swoje nazwisko na wielkim diodowym wyświetlaczu rodem z Pucharu Świata, nigdy już nie wróci do „zegarków” przykładanych na mecie do czytnika. Na szczęście nie musi!

Podsumowanie

Czy perfekcja na OS-ach wynagrodziła niedociągnięcia poza nimi? Oczywiście! W końcu to dla tych czterech odcinków wszyscy tu przyjechali i było to widać po bardzo pozytywnych nastrojach zawodników. Co ciekawe, pomimo mocnej stawki, miałem wrażenie, że panująca tu atmosfera była luźniejsza i bardziej koleżeńska, niż na Ślęży. Może po prostu wstrzeliłem się w „mniej profesjonalną” grupę? Może i tak, ale duża w tym zasługa liczby uczestników. A ta z kolei wynika ze świetnego ścigania, jakie zafundowali nam organizatorzy.

Czy perfekcja na OS-ach wynagrodziła niedociągnięcia poza nimi? Oczywiście!

Jeśli jeszcze nie byłeś na zawodach Enduro Trails – zdecydowanie warto! Najbliższa okazja dopiero w październiku, ale jeszcze w maju ekipa odpowiedzialna za ten cykl organizuje zawody enduro w ramach Festiwalu JoyRide w Kluszkowcach. Ja jadę!


Pełne wyniki znajdziecie tu: open i według kategorii. Wygrał Arek Perin przed localsami: Remikiem Ciokiem i Romanem Kwaśnym. Ja byłem 60-ty, więc jest wyraźny progres – ostatnio byłem 61.! ;)

A zdjęcia tu:

http://www.1enduro.pl/etrails3-endurotrails (zdjęcia oficjalne)
http://www.1enduro.pl/etrails3-wooyek
 (kilka moich fotek)
http://www.1enduro.pl/etrails3-michalcycper
http://www.1enduro.pl/etrails3-mambaonbike
http://www.1enduro.pl/etrails3-2benduroteam
http://www.1enduro.pl/etrails3-wysokakadencja
http://www.1enduro.pl/etrails3-karmi
http://www.1enduro.pl/etrails3-easternthemonkey
http://www.1enduro.pl/etrails3-bikeboard
http://www.1enduro.pl/etrails3-joannawisniewska
http://www.1enduro.pl/etrails3-piturider

  1. Ja wiem co to stalownik, ale i tak jechałem inną dojazdówką :D (bo za dużo czasu było do startu kolejnego OSu).

  2. Dzięki za wrzucenie linków do albumów :)

  3. TO MOŻE WŁOŻYĆ KOŁA 27,5″ DO MOJEGO STAREGO ROWERU?
    Dlaczego nie warto? Możesz jakoś merytorycznie uzasadnić, a nie generalizować? Wysokość suportu jest podawana w odniesieniu do linii osi kół (BB drop) i jest wiele rowerów 27,5 „wyższych” niż 26′. Jest bardzo wiele udanych konwersji 26 na 27,5, o ile wie się co się robi/oczekuje. U siebie zmieniłem koła na 27,5 (opona X-King 2,2), dodatkowo korby skróciłem o 5mm i przestałem zawadzać pedałami. Rower jest szybszy zwłaszcza na piasku, ale mam wrażenie że sztywność nie taka, więc chyba nie będę się decydował na 29 do no chyba że będzie mnie stać na kilka rowerów :)

  4. A są gdzieś może dostępne tracki tych ścieżek?
    Bo z tej mapki na zdjęciu to nie za bardzo :/
    Tak na spróbę, czy dam radę :)
    Pozdrawiam

  5. Hej,
    Ja właśnie stoję przed wyborem roweru.
    Canyon jest moim faworytem, jedyne czego się obawiam to wady ss.

    Będę wybierał pomiędzy al. 7.0 2016 i al. 6.0 2017.
    Posiadasz jeszcze swojego striva? Jak się sprawuje po drugim sezonie? Może ktoś wie jak obecnie sprawuje się nowy model ss, a może będzie jeszcze nowszy w 2017 (dzwoniłem ostatnio do przedstawiciela i powiedzieli ze w ss i ramie nic się nie zmieniło względem 2016.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Enduro Trails Bielsko-Biała

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Wszystkie rowery są takie same

Opinie, Sprzęt / 

Praca projektantów rowerów musi w ostatnich latach przypominać projektowanie nowego Porsche 911. Biorą wzór roweru umieszczony w Sevres pod Paryżem (tudzież w katalogu tajwańskiej fabryki), coś tam sobie zmieniają i wypuszczają w świat. Oczywiście jako absolutnie przełomową, zaprojektowaną od białej kartki i zmieniającą świat konstrukcję.

Nie no, serio – 90% rowerów na rynku wygląda tak samo. Czasem dla niepoznaki różnią się położeniem dampera – poziomo, albo pionowo. Żeby Ci to zobrazować, proponuję zgadywankę.

Ile mrocznych rowerów potrafisz rozpoznać? Pisz w komentarzu :) Kto odgadnie wszystkie, dostanie talon na balon!

Runda 1: damper pionowo

wszystkie rowery enduro są takie same

(grafikę można powiększyć)

Runda 2: damper poziomo

Wszystkie rowery są takie same 2

(tą też)

Wnioski

Czy projektanci faktycznie są tak leniwi, że nie chce im się wymyślić niczego nowego? A może to wszystko przez spisek tajwańskich gigantów?

Raczej nie – trochę przesadzam i Cię podpuszczam dla dobra eksperymentu ;) W początkach rowerowych zawieszeń koncepcji było mnóstwo i co jedna, to bardziej zakręcona. Po prostu przez te wszystkie lata, drogą ewolucji udało się wypracować kształt optymalny z punktu widzenia masy, sztywności, wzajemnego rozmieszczenia poszczególnych elementów czy kosztów produkcji. Nie ma więc sensu dopatrywanie się nieuniknionych podobieństw, w końcu o zajebistości roweru decydują zupełnie inne czynniki, niż kształt rurek.

Ostatecznie, gdyby zrobić podobną zgadywankę np. z motocyklami enduro, poziom trudności byłby znacznie wyższy. O kolejnych generacjach 911 nie wspominając! ;)

To jak, ile rozpoznałeś?


  1. Canfieldzi dalej hipsterzą – nie dopatrzyłem się :)

  2. Nie widzę snabba :D!
    A gdzie odpowiedzi? Bo nie wiem ile rozpoznałam :P

    1. Ano, Snabb się nie załapał, choć idealnie wpisuje się w pierwszą grupę kandydatów ;)

      Odpowiedzi wrzucę jutro, ale możecie pisać w komentarzach, które zgadliście!

  3. A gdzie Ibis ?? On się przecież wyróżnia

      1. Fakt, Ibis to nietylko Mojo a jako użytkownik na niego się nastawiałem hehe. Ripley’a się nie spodziewałem :)

  4. Hehe rządzisz tym blogiem :).
    Swój czyli Reigna nr 11 w pierwszej grupie rozpoznałem.
    Ibisa którego miałem okazję być właścicielem też nie widzę.

    1. Podpowiedź: Ibis to nie tylko Mojo :P

  5. 2. Romet Tool, 11. Giant Regin…. i chyba tyle mogę rozpoznać nie podglądając ;)

  6. Ibis jest – Ripley 2./11

  7. Marcin Hajdecki

    Nie ma Liteville’a?

  8. Mondrakera Dune nie widzę ;) Wychodzi na to, że jeżdżę na egzotyku ;)

  9. Trek session, trek session, trek session, trek session… :P

  10. 1 runda/ nr 2 Romet Tool nr 5 Canyon Spectral nr 6 Trek nr 8 Cube Stereo nr 10 Marine ? nr 11 Giant Reign

  11. Tomek Kaśków

    nr. 6 – Trek Slash

  12. Szara masa podobnych rowerów w „negatywie” – smutny widok :-( ….ale diabeł tkwi jak zawsze w szczegółach :-)

  13. bajker cykacz

    rometa z mondrakerem pomyliłem :D

Komentowanie tego tekstu jest zablokowane.

Dodaj komentarz do tekstu Wszystkie rowery są takie same

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Nowe standardy, czy antystandardy?

Opinie, Trendy / 

Niedawno SRAM i Trek pokazali wspólnie nowy standard: Boost 148. Niby nic, kombinacje z rozmiarami osi piast i suportów to żadna nowość, ale tym razem szala goryczy się przelała. Nawet najbardziej napalone na nowinki media, zaczęły zadawać niewygodne pytania: dokąd to zmierza, czy te drobne zmiany faktycznie coś wnoszą, czy tylko mają tylko wyciągnąć od nas kasę i zmusić do kupowania co 10 minut nowego roweru? I czy jest sens używać jeszcze słowa standard?

Czym jest Boost?

Nie jest to niestety power-up rodem z Playstation, więc dwa razy szybciej nie pojedziesz. Jest to nowy pomysł Treka i SRAM-a na poprawienie naszych rowerów:

  • to przede wszystkim tylna oś piasty 148×12 mm (Boost 148). Do tej pory normą było 142×12 mm.
  • przy okazji przednia oś piasty też urosła do 110×15 (Boost 110). Do lamusa odejdzie wymiar 100×15, który z kolei ewoluował ze… 110×20.
  • o 3 mm zwiększyła się też linia łańcucha, czyli odsunięcie zębatek korby od osi ramy.

Trek Stache 7 - Boost 148 hub

Po co to wszystko? Producenci przekonują, że po to, żeby szerzej rozstawić kołnierze piast, co z kolei zwiększy sztywność kół. Wymagają tego zarówno nowe, agresywne 29ery, jak i mięsiste koła 27,5+ (więcej o nich w trendach 2016). Odsunięcie zębatek korby zrobi też więcej miejsca na zyskujące popularność szerokie opony i tracące popularność przednie przerzutki. To z kolei umożliwi skrócenie tylnego trójkąta. Same dobre rzeczy.

Jest z nimi tylko jeden problem…

Trzy milimetry

O tyle w każdą stronę odsuną się kołnierze tylnej piasty i o tyle więcej miejsca będzie na błoto wirujące obok przedniej przerzutki (której i tak już nie masz).

Teraz porzuć na chwilę wirtualne rozważania, weź w dłoń linijkę i zobacz, ile to trzy milimetry. Nasuwa się to, co Chince po nieudanym seksie: mao.

Nowy standard Boost 148

3 mm – dużo to, czy mało?

Czemu nie pójść od razu na całość i nie wykorzystać tylnych piast 150×12 (które od lat są normą w zjazdówkach) lub jeszcze większych (jak już dawno w fatbike’ach)? Dlaczego nie wykorzystać istniejącej szerokości suportu 83 mm, żeby zrobić jeszcze więcej miejsca w tylnym trójkącie? Dlaczego za 2 lata znów będziemy przechodzić przez to samo?

Kolega Zwierzak na forum EMTB.pl podsumował to tak i nie jest w tym odosobniony:

Już mnie to trochę męczy… Bo rower przestaje być uciechą, a zaczyna być utrapieniem. Zaraz okaże się, że potrzeba nowej ramy, piast, napędu, widelca… Czyli cały nowy rower. Trzeba zatem kochać rowery, bo… tak szybko odchodzą :)

I dlatego uważam, że to całe podniecanie się sprzętem, nowościami prowadzi jedynie do wywalania kasy i pogoni za króliczkiem. I o to chodzi producentom, byśmy więcej wydawali.

Producenci chcą na nas zarobić!

Pytanie na pierwszym wykładzie z ekonomii: jaki jest główny cel funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa? Zaspokojenie potrzeb klienta? Oferowanie najlepszych produktów na rynku? Innowacyjność? Nie. Celem numer jeden jest zysk. Firmy rowerowe też istnieją głównie po to, żeby zarabiać pieniądze. Jeśli widzisz w tym coś nienormalnego, złego i godnego publicznego piętnowania, to obawiam się, że powinieneś się przebadać.

Żal i frustracja Zwierzaka jest jednak całkowicie zrozumiała. Ja sam przed sezonem wymieniłem walizkę pieniędzy na nowoczesny rower ze wszystkimi bieżącymi standardami. Które dwa tygodnie później stały się przestarzałe. Ale trzeba spojrzeć na to z drugiej strony.

Nie od razu twentyninera zbudowano

Te drobne innowacje, małymi kroczkami, ale systematycznie oddalają nas od zaadaptowanych rowerów plażowych z hamulcami bębnowymi z motocykla i prowadzą do szybkich, bezpiecznych i niezawodnych superbike’ów, które w dodatku stają się coraz bardziej dostępne (bo dzisiejszy rower za 8 tys. zł jeździ o niebo lepiej od roweru za 16 tys. zł sprzed 10 lat).

klunker - pierwszy rower MTB

Zaczynaliśmy od tego… / Fot. DirtRagMag.com

nowe standardy 2015

…a małymi kroczkami doszliśmy do tego / Fot. Evil

W ciągu ok. 30 lat rozwoju MTB, ile przypominasz sobie kroków milowych? Takich szokujących, rewolucyjnych nowości, które zupełnie odmieniły sposób, w jaki patrzymy na rower?

Przednia amortyzacja, potem tylna, hamulce tarczowe, być może sztyce regulowane. Cała reszta to stopniowe dodawanie 3 mm tu, 10 mm tam. A to jeden bieg więcej z tyłu, a to jeden mniej z przodu. Trochę dłuższa kierownica, trochę krótszy mostek. Troszkę większe koła. Ale generalnie cały czas wszystko jest takie samo. Tylko lepsze.

Mimo, że rewolucji brak, ciągle kupujemy sobie coś nowego do roweru. Lubimy wydawać pieniądze na nowości, dzięki którym jeździ nam się troszkę lepiej. A czasem nawet takie, dzięki którym rower tylko lepiej wygląda. Albo jest o 20 g lżejszy. Takie stopniowe upgrade’y mogą jednak stać się coraz trudniejsze.

Projektowanie systemowe

Rynek rowerowy nieśmiało idzie w kierunku, który dawno wytyczyli producenci z innych branż. Pinkbike zadał ostatnio swoim czytelnikom pytanie, czy wzorem rynku motocykli, olaliby kompatybilność i części od znanych producentów, gdyby rower był co najmniej tak samo dobry i o 30% tańszy. Połowa osób bezwarunkowo odpowiedziała, że tak.

Ankieta Pinkbike - standardy

Tak prezentuje się głos ludu – czy „standardy” mają jeszcze sens?

Chodzi o to, że kupując np. motocykl enduro KTM-a, kupujesz system. Raczej nie zastanawiasz się, kto wyprodukował skrzynię biegów i ile ząbków jest w każdym przełożeniu. Nie interesuje Cię, czy sposób mocowania tylnego amortyzatora i szerokość przedniej piasty jest taka sama, jak w Hondzie. Kupujesz kompletny produkt, w którym producent zadbał o jak najlepsze zgranie wszystkich komponentów pod kątem maksymalnych osiągów i użyteczności.

KTM

Wytęż wzrok: ile widzisz logotypów producentów poszczególnych części? A teraz spróbuj znaleźć część bez nazwy producenta w swoim rowerze.

Inżynierów KTM-a czy Hondy nie ogranicza wsteczna kompatybilność ani dostępne na rynku części. Nie muszą rezygnować z żadnej innowacji, prowadzącej do doskonalszego produktu tylko dlatego, że na rynku funkcjonuje już jakiś standard. Wymyślają coś nowego, zamawiają to u swoich dostawców i wprowadzają do sprzedaży. Dokładnie tak, jak Trek właśnie zrobił ze SRAM-em, doprowadzając tym pół branży do białej gorączki.

Co dalej?

Porównanie do motocykli terenowych jest o tyle istotne, że zazwyczaj to z nich projektanci rowerów czerpią nowe, „rewolucyjne” rozwiązania, np. wymienione wcześniej kamienie milowe, czy podstawy geometrii progresywnej. Systemowe podejście do budowania rowerów może być kolejnym zapożyczeniem.

Najbardziej utrudniłoby to życie bikerom, którzy stopniowo, latami udoskonalają swoje rowery. Już teraz omija ich wiele wartościowych nowinek, jak np. najnowsze opony, które coraz rzadziej pojawiają się w rozmiarze 26″, czy tylne przerzutki ze sprzęgłem, które są dostępne tylko w napędach 10/11-rzędowych. Ale czy to znaczy, że wraz z prowadzeniem każdego nowego standardu, ich rower będzie stawał się coraz gorszy?

Klunker 2015

Jeśli jesteś przeciwnikiem wszystkich nowinek i uważasz, że to wyłącznie dojenie naiwnych klientów, Transition ma w ofercie rower dla Ciebie!

Prawda jest taka, że nikt nie zmusza nas do wymieniania sprzętu co 10 minut. To, że sam właśnie kupiłem rower z osiami 142×12 /100×15 mm, nie oznacza, że w razie awarii piasty za 3 lata, swój zakup będę zmuszony wyrzucić przez balkon. Będę mógł dalej czerpać tą samą radość z jazdy, bo nowe części będą dostępne, tak jak dalej są dostępne do mojego 18-letniego motocykla. Mój rower nadal będzie tak fajny, jak w dniu zakupu.

Po prostu inne będą stawać się coraz lepsze, czekając aż będę chciał je kupić. Czy to źle…?

  1. Te kupiłem system.
    Do mojej zmotoryzowanej taczki szukam bagażnika.
    Sprzedawca pocieszył mnie że nie jestem skazany na fabryczny, jak przy poprzedniej.
    Od wczoraj próbuję coś wygrzebać w internecie. I nawet jeśli już znajdę (po opisie) to na zdjęciach widzę coś innego :)
    Inżynierów motocyklowych nic nie ogranicza. Fakt, zabawki droższe niż rowery, właścicieli stać na ekstrasy. No i motocykl czy samochód jest postrzegany jako całość a rower jako zbiór części różnych firm. Nawyki rowerzystów ciężko zwalczyć….

  2. No wszystko fajnie… Tylko wciąż „firmy produkujące rowery” to w rzeczywistości „firmy składające rowery”. Ciężko zatem odejść od nawyków rowerzystów, które mówią – chcę, to wymienię sobie widelec, a nie cały rower.

    1. Tomek, Seweryn – też wydaje mi się, że jednak rowerzyści są tak silnie przyzwyczajeni do regularnego kupowania świecidełek ze sklepowych witryn, że do do pełnego systemu jeszcze daleeeka droga. Najbliżej chyba jest Cannondale, na podobnym etapie (własne zawieszenie, koła, kokpit, opony, elementy napędu) był Specialized, ale wrócili do zewnętrznych producentów.

      Tyle że w ich przypadku do pełnej akceptacji zabrakło tego jednego „dosyć” istotnego czynnika: o 30% niższej ceny ;)

  3. Ewolucja…. generalnie to pozytywne zjawisko, choć faktycznie ostatnimi czasy zmiany są bardzo częste…

    A rzeczony Zwierzak ma pewnie powody do narzekań, gdyż nie będąc „okruszkiem” jeżdzacym na rowerze po bułki, nabył ramę z miękką ośką z tyłu (no chyba, ze zdążył juz zmienić na ‚nowszy’ model :) )

  4. Najgorzej idzie zwalczanie ograniczeń mentalnych – sytem rzeczywiście może być lepszy, co od lat pokazuje wspomniany Cannondale ze swoim System Integration, a jednak ciągle na świecie są ludzie, którzy nie mogą uwierzyć, że taki Lefty ma sens.

  5. Może i rowerzyści lubią kupować świecidełka i czuć się tak jak by po swojemu składali rowery. Niestety jest to tylko złudzenie. Karmi się nas częściami powtarzalnymi i do porzygu powtarzalnymi. Jeśli zaistnieją realne systemy to większe szanse na przebicie będą miały małe firmy customowe. Poza tym teraz złożyć rower to żadna filozofia, a zrobić dobry tuning systemowego pojazdu będzie nie lada wyzwaniem. Osobiście uważam, że system to dobre rozwiązanie, chciałbym mieć to poczucie, że jak kupują daną markę roweru to mam coś co oferuje tylko ona. A nie, że potem na szlaku poza napisem na ramie wszystko jest jednakowe, dampery, amortyzatory, sztyce myk myk, obręcze opony… Aż mdli.

  6. To nie jest do końca tak jak było napisane na Pinku i tutaj. Przynajmniej pod wieloma względami ;)

    KTM EXC-f na foto ma obręcze TOKASAGO EXCEL, amortyzację WP (White Power), hamulce oraz klamkę sprzęgła od Brembo, więc to nie tak, że wszystko jest ‚noname’.

    Największą bolączką rowerzystów IMHO jest fakt, że istnieje cała masa marek sprzedających stosunkowo niewielkie ilości rowerów. Producentów Fullcrossów a zwłaszcza Enduro jest dużo mniej i sprzedają dużo więcej sprzętu globalnie, zwłaszcza w Stanach.

    Kolejna sprawa, Moto może przetrwać o wiele wiele dłużej niż rower, a komponentów nie zmienia się w całości tylko wymienia ich części.

    Jeżeli chodzi o tuning Moto i aftermarket to można kupić praktycznie każdą część zamienną/tuningową, która będzie obrandowana.

  7. Z tymi nowymi standardami wygląda to na totalny zdzierstwo! Z drugiej strony może to jest próba znalezienia optymalnych rozwiązań a nie ciągłych kompromisów? Osobiście nie lubię rozwiązań systemowych, dla mnie są mdłe, zdecydowanie wolę customowe.

  8. Z tymi częściami do samochodu nie jest tak do końca z seryjnym może tak ale jak już chcesz zmodyfikować to tąż patrzysz jakie zawieszenie jakiej firmy wydech idt rower jednak jest tańszą zabawką niż samochód dlatego wziąłem się za rower

    1. Ale chodzi też u uniwersalność części, która w rowerach zawsze była oczywistością (napęd Shimano założysz do każdego roweru, podobnie jak np. niemal dowolny amortyzator), a ostatnio zanika.

      Kupując tuningowe części do samochodu, też nie jest tak, że np. zamawiasz uniwersalny produkt wybranej firmy i w 5 minut montujesz do dowolnego samochodu. Samochody to jedno wielkie niestandardowe rozwiązanie ;)

      1. Porownywanie rowerow do MX, jak i MX do aut jest podobne do porownywania aut do samolotow. Mozna, ale nie ma to sensu. To sa rozne dziedziny, rozne polki, rozne pieniadze, rozne zastosowania. Rozna filozofia.

  9. Minęło 18 m-cy, właśnie wjechała kolekcja Speca AD2017 i Stumpjumper FSR oraz Enduro (wszystkie wersje obu modeli) są na osiach 110 P / 148 T

    Pozdrawiam,
    Przemek

Dodaj komentarz do tekstu Nowe standardy, czy antystandardy?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top