Hajlajtsy: EMTB Enduro Szklarska Poręba

Hajlajtsy, Zawody / 

Wieloletnią tradycją Festiwalu Rowerowego w Szklarskiej Porębie jest „downhill dla każdego”, czyli zawody zjazdowe, w których wystartować może każdy, kto potrafi MTB. Idea szczytna, dla nas jednak ciekawsze były odbywające się w ramach Bike Week zawody EMTB Enduro, które z tą definicją miały tyle wspólnego, co astrofizyka z hodowlą bydła.

Poziom trudności

To był zdecydowanie temat numer jeden. Nie przedłużając zbytnio, dla mnie były to najtrudniejsze zawody, na jakich byłem. Muszę tu zaznaczyć, że nie startowałem w Mieroszowie, ale podobno trudność Szklarskiej zbytnio nie odstawała i zdania o wyższości jednej wyrypy nad drugą były podzielone.

Na Ślęży było trochę wymagających sekcji. Tutaj całe OS-y były takimi sekcjami.

Mogę za to odnieść się do Ślęży, gdzie też było trochę wymagających sekcji. Tutaj całe OS-y były takimi sekcjami. W łatwiejszych miejscach charakter nawierzchni przypominał trochę Rychleby (Wales, Tajemny)… tylko bez żadnej gwarancji, że wszystkie przeszkody będą przejezdne.

EMTB Enduro Szklarska Poręba

Fot. Rowerowa Telewizja

Trasy

Pięć długich, kondycyjnych odcinków, usianych kamieniami, głazami, korzeniami, uskokami, stromiznami i innymi przeszkodami, na które język ludzki nie zna jeszcze określeń, dało wycisk organizmowi i sprzętowi.

Osobiście jestem bardziej fanem płynnych OS-ów w stylu Enduro Trails, ale raz na jakiś czas każdy endurak powinien zmierzyć się z czymś takim. Zwłaszcza, że trasa dodatkowo oferowała genialny klimat i widoki. Dojazd autem do Szklarskiej dłużył się niemiłosiernie, ale cóż – w Beskidach po prostu nie ma takich miejsc.

EMTB Enduro Szklarska Poręba

Fot. Rowerowa Telewizja

Prawdziwe hajlajtsy to:

  • dojazdówka na OS1 – w zasadzie trudno nazwać ją dojazdówką, czy nawet wypychem, bo pchać się nie dało – trzeba było wnieść rower wyciętą dzień wcześniej ścieżką (?) przez las. Sam OS nie był łatwy, a już przed startem byłem tak wyczerpany, jak czasem po całych zawodach.
  • OS2 – dłuuugi i pokonywany z biegu po OS1, z wieloma błotno-kamienistymi niespodziankami.
  • OS3 – z najtrudniejszą, mega kamienistą górną częścią. Niżej zresztą było niewiele lepiej.
  • OS4 – z „łamanym” zjazdem po schodach, ścianką w kamieniołomie i wieloma innymi trudnymi, choć dużo przyjemniejszymi sekcjami.
EMTB Enduro Szklarska Poręba

Widok poglądowy wypychu na OS1 / fot. Rafał Vasco

O trudności niech świadczy też fakt, że pierwszy raz w życiu złapałem kapcia na mleku, w dodatku na początkowych metrach pierwszego odcinka. A po założeniu dętki, pierwszy raz w życiu na zawodach złapałem snejka… Kapcia nie miałem już od jakichś 3 sezonów, więc ciśnienia miałem raczej ogarnięte. Po prostu nigdy nie ścigałem się w takim terenie.

Nie byłem zresztą sam – mety większości OS-ów wyglądały jak pitstop F1, z rządkiem zawodników łatających po raz kolejny zamordowane dętki. Uwaga do organizatorów: zabierajcie zapas dętek na mety odcinków, zbijecie na nich fortunę! ;)

EMTB Enduro Szklarska Poręba

Ile osób na zdjęciu nie zajmuje się łataniem dętki? / fot. Rafał Vasco

Enduro!

Zbieganie całego OS1 dodatkowo wyśrubowało i tak niewąski kondycyjny poziom trudności. Po ogarnięciu sprzętu, metę OS1 opuściłem 3 minuty przed planowanym zamknięciem OS2, pędząc szutrem pod górę w zbroi i fullfejsie, żeby nie tracić czasu na przebieranki…

Na szczęście organizator nagiął troszkę limity czasowe, dając szansę spóźnialskim – dzięki! Szczególnie dla ATT, który uratował moje zawody. Bez jego dętki skończyłyby się już na pierwszym OS-ie (drogie dzieci, zawsze sprawdzajcie, jaki macie wentyl w zapasowej dętce…).

Prawdziwe, naturalne enduro bez sztucznych utrudnień.

Nie był to mój ostatni moment zwątpienia w szanse ukończenia zawodów – zarówno na odcinkach, jak i dojazdówkach, naprawdę trzeba było wykazać się wytrzymałością fizyczną i psychiczną.

Tu nikt nie powie, że odcinki były „downhillowe”, albo że szutrowe podjazdy premiowały krosiarzy. Było prawdziwe, naturalne enduro bez żadnych sztucznych udziwnień.

EMTB Enduro Szklarska Poręba

To ja, autor ;) / fot. Rowerowa Telewizja

Organizacja

W Szklarskiej Porębie zakończyła się seria EMTB Enduro, która organizacyjnie wskoczyła w tym roku na wyższy poziom. I tym razem ciężko było się do czegoś przyczepić, może poza kolejką na starcie OS1. Tym razem odcinek zerowy w bazie zawodów nie dał rady wystarczająco rozciągnąć stawki, prawdopodobnie przez wspomniany „wypych”…

EMTB Enduro Szklarska Poręba OS1

Rzucili Crocs-y? Czyli widok, do którego każdy miłośnik enduro musi się przyzwyczaić…

Wszystkie odcinki były jednak otwarte już od pierwszego zawodnika, więc dalej było już z górki. Super, że organizatorzy postarali się, żeby każdy miał szansę ukończyć zawody – mimo rosnącego profesjonalizmu było czuć ducha enduro, a napinka wynikała głównie z trudności trasy i rosnącego lawinowo deficytu zapasowych dętek.

Czuć było ducha enduro, a napinka wynikała głównie z trudności trasy i deficytu zapasowych dętek

Na uwagę zasługuje też świetne oznakowanie OS-ów. Zgubić się nie dało, ale to już standard. Istotne jest jednak to, że w wielu miejscach sekcje były otaśmowane bardzo szeroko, pozwalając na swobodną interpretację i wybór linii, ale tzw. „perinówki”, czyli miejsca, gdzie najtrudniejszą linię dało się zbyt łatwo ominąć, były wygrodzone. Nie sądzę, żeby ktoś mógł się tu do czegoś przyczepić, choć może nie doceniam fejsbukowych hejterów ;)

EMTB Enduro Szklarska Poręba

Fot. Rowerowa Telewizja

Fajnym, festiwalowym elementem była możliwość wystartowania w ramch wpisowego w kilku dyscyplinach. Kto nie chciał w sobotę objeżdżać trasy, mógł pościgać się we wspomnianym downhillu, na pumptracku, czy też poskakać na wielką poduchę. Poziom trudności enduro rośnie tak szybko, że nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się znajomość backflipa.

Podsumowanie

Na zawody przyjechało kilku gości z zagranicy. Z pewnością nie mieliśmy się czego przed nimi wstydzić. Mimo wcześniejszego zniechęcenia, po tym sezonie EMTB Enduro wyrosło w moich oczach na serię numer jeden.

Nie tylko ze względu na rzadko spotykaną punktualność czy dopracowane oznakowanie OS-ów, ale przede wszystkim ze względu na bardzo progresywny charakter tras. Stają się one coraz trudniejsze, rzucając wyzwanie starym wyjadaczom, a amatorów zmuszając do ostrego treningu.

Często się słyszy, że na przeszkodzie rozwoju polskiej sceny DH stoją zbyt proste trasy. Nam, endurakom to nie grozi. Przygotowując się już do przyszłego sezonu EMTB Enduro, pamiętaj więc o karnecie na siłkę, bo to nie jest już „enduro dla każdego”. Nie zapomnij też porządnie dopompować opon!


Tradycyjnie na koniec wyniki: wszystkie odcinki (!) wygrał Marcin Motyka, kategorię kobiet zgarnęła Agnieszka Szor, a najszybszym mastersem był Roman Kwaśny. Całość znajdziecie tutaj.

Zdjęcia (dodawane na bieżąco):

http://www.1enduro.pl/szklarska-emtb
http://www.1enduro.pl/szklarska-rowerowatelewizja

http://www.1enduro.pl/szklarska-vasco
http://www.1enduro.pl/szklarska-kellys
http://www.1enduro.pl/szklarska-2benduroteam

  1. No to widze, ze szybciej zbiegalem os1, a gume zlapalem na pierwszym blocku, czyli na samym poczatku os-u :-)

    1. No to gratuluję! ;D Wygląda na to, że w tym samym miejscu nasz opony poległy. Faktycznie muszę potrenować zbieganie z rowerem!

  2. Mieroszów był/ jest po prostu , jedyny w swoim rodzaju inny – stąd trudno powiedzieć co było trudniejsze. Mnie osobiście najbardziej właśnie podobały się os 3 i 4 czyli według Ciebie te trudniejsze , 1 to nie mój klimat, totalnie mi nie siadł , na 2 w połowie dopiero złapałem rytm, a 5 jechany on sight nie dał niestety takiej frajdy jak dałby objechany dzień wcześniej. Trzeba było mi tak nie gonić na naleśnik ;)

  3. Zapomniałeś o os5. Zdecydowanie najlżejszy ale nie łatwy. Ja zjechali prawie cały na kapciu z tyłu bo wcześniej rozdalem i zuzylem moje detki

  4. Jak na pierwsze moje zawody poziom bardzo wysoki ale i duża satysfakcja po ukończeniu. Pamiętam jak z trojki miedzy moim pierwszym waflem a drugim w bufecie zjechało z 5 osób z ciapem w którymś kole. Z tego co słyszałem na tym się nie skończyło i meta wyglądała jak samoobsługowy zakład wulkanizacyjny. Ogólnie pozdro dla każdego kto był i Wuju, przepychaj się jak baba do siedzącego miejsca w mpk na starcie bo bylem 2 metry za Tobą a wyjechałem wychodzi na to dużo wcześniej:D nie ma miejsca na kulturę! I nie wiem czemu marudzili na wypych na dojeździe do jedynki. Ja tam ze 20 osób łyknąłem. Najgorzej było na 5 zajechać i po 5 wrocic. Pozdrawiam turystów z Niemiec, którzy poratowali mineralką jak brakło mi paliwa.

    1. Heh, słuszna uwaga, zawsze dupiato się pcham w kolejkach :P

  5. Po prostu bylo Super. Prawdziwe Enduro :-)

  6. W tym roku, w Mieroszowie, wysoka temperatura (grubo powyżej 30℃) dołożyła swoje do skali trudnościtrudności.

    Zawody jak zwykle super. Już czekam na przyszłoroczne otwarcie na Ślęży.

    + za „perinówki” :)

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: EMTB Enduro Szklarska Poręba

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

7 sposobów na objazd trasy przed zawodami

Porady, Skill, Zawody / 

Niedawno udzieliłem Wam kilku porad dotyczących ścigania się on-sight, czyli bez objazdu trasy przed zawodami. Jeśli jednak masz taką możliwość, czemu z niej nie skorzystać? Warto zrobić to sprytnie. Korzystając z poniższych rad, zapoznasz się z trasą szybko, skutecznie i bez zbędnego wysiłku. Jak w reklamie proszku do prania. 

1. Oszczędzaj siły

Nie trać całej energii i entuzjazmu do jazdy w przeddzień zawodów. Objeżdżając wszystkie OS-y jednego dnia, nie tylko się zmęczysz, ale też niewiele z nich zapamiętasz.

2. Skup się na tym, na czym najwięcej możesz zyskać (lub stracić)

Jeśli nie możesz rozłożyć objazdu na dwa dni, zorientuj się, które odcinki zawierają najtrudniejsze sekcje i skup się tylko na nich. Pomocne są opinie lokalsów na forach internetowych i relacje z wcześniejszych zawodów.

3. Zoptymalizuj trasę objazdu

Przeanalizuj dokładnie mapę i mądrze zaplanuj trasę objazduTo nie zawody, więc możesz zastosować kolejność OS-ów np. jak w Dziadach Mickiewicza (czyli zacząć od 2, potem 4 i 3, a 1 zupełnie olać). Jeśli masz taką możliwość, skorzystaj z wyciągów, a dłuższe łączniki asfaltowe pokonaj samochodem. To nie grzech.

4. Nie zgub się

Sprawną realizację założonego planu bardzo ułatwia GPS z wgraną mapą turystyczną i trackiem trasy zawodów (wystarczy smartfon z odpowiednią aplikacją). Odcinki specjalne zwykle są oznaczane przez organizatora jak najkrócej przed zawodami, więc objeżdżając je z wyprzedzeniem, nie licz na pomoc taśm i strzałek.

5. Track walk

Zamiast korzystać z zalecanych dojazdówek, możesz też na objeździe trasy (w przeciwieństwie do dnia zawodów!) podjeżdżać lub podchodzić OS-em. Track walk to standard w DH, bo jest to najlepszy sposób na wyłapanie wszystkich linii. Na schodzenie odcinkiem w dół raczej Cię nie namówię, ale podchodząc i co jakiś czas spoglądając za siebie, bardzo dobrze poznasz trasę przed pierwszym (i zwykle ostatnim) przejazdem treningowym.

6. Objazd w wersji dla leniwych

Poszukaj na YouTube nagrań z przejazdów zawodników, jeśli we wcześniejszych latach trasa była podobna. Oglądając je przed objazdem wczujesz się w klimat odcinków, a wracając do nich po objeździe – utrwalisz sobie najtrudniejsze elementy. Pamiętaj tylko, że na filmikach wszystko zawsze jest płaskie, łatwe i nudne…

7. Uzbrój się

Zabierz na objazd wszystkie ochraniacze i kask fullface, jeśli masz. Co prawda nie będziesz się ścigał, ale za to będziesz próbował najtrudniejszych sekcji i przeszkód, do których być może nawet byś nie podszedł jadąc on-sight. Głupio zawalić zawody przez stłuczony na objeździe łokieć (lub twarz).

Podsumowanie

Przejechanie w przeddzień startu 100% trasy zawodów zgodnie z ich oficjalnym przebiegiem prawdopodobnie bardziej Ci zaszkodzi, niż pomoże. Nie stawiaj na ilość, a na jakość. Staraj się większość dostępnego czasu spędzić na odcinkach, skupiając się na kluczowych sekcjach, a olewając asfalty i dojazdówki. Dzięki temu wygrasz na pewno! ;)

  1. Taaaaaa….. porada nr 3 najlepsza.

Dodaj komentarz do tekstu 7 sposobów na objazd trasy przed zawodami

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Blog 1Enduro po trzech miesiącach

Blog / 

Blog 1Enduro przyszedł na świat 19 marca 2015, czyli ok. 3 miesiące temu. Po pierwszym kwartale, czas na małe podsumowanie.

Czy ktoś to czyta?

Tak, Ty właśnie to czytasz :)

A oprócz Ciebie czytało jeszcze 11 000 osób (więc wiem na pewno, że nie tylko moja mama tu zagląda).

Na stronie w tym czasie pojawiły się 42 publikacje, z czego 16 było dostępnych w dniu startu bloga. Niby mało, ale wszystkie to autorskie teksty, których nie znajdziesz nigdzie indziej.

Zostały one wyświetlone ponad 188 000 razy. Gdyby 1Enduro było czasopismem w poczekalni do dentysty, to papier byłby już nieźle wymemłany…

Biorąc pod uwagę, że wstępny plan w wariancie optymistycznym zakładał 100 odsłon dziennie, to popularność bloga uznaję za duży sukces :)

1enduro-statystyki-kwartal

Ale to nie koniec, poza czytaniem lubicie też pisać, bo pod artykułami jest już ok. 300 wartościowych komentarzy (czasem zdarzy się Wam skomentować pod złym wpisem, ale przez 3 miesiące nie musiałem nic cenzurować ani usuwać).

Lajkujecie też na Facebooku – w czerwcu pękł próg 1000 fanów.

Żeby nie było za łatwo tego wszystkiego ogarnąć, piszecie też często w moich blogowych wątkach na forum EMTB i ET oraz bezpośrednio na maila – dzięki za to wszystko! :) Cyferki cyferkami, ale to właśnie rzeczywisty, merytoryczny kontakt z Wami daje największego kopa do pisania coraz lepszych rzeczy.

Czy rzuciłem już pracę?

Tak. Po czym kolejnego dnia zacząłem nową ;)

Niestety, jeśli chodzi o zarobki, to na razie nie mam się czym pochwalić. Saldo konta AdSense to zawrotne 55,20 zł (roczne utrzymanie strony to ok. 300 zł). Największy zysk to 2 darmowe starty w zawodach i 2 propozycje darmowego transportu w Alpy. Odrzucone z powodu nowej pracy…

Przygotowanie jednego wpisu to minimum jedna pełna dniówka, więc 42 wpisy to okrągłe 2 miesiące pracy na pełny etat przy stawce 33 gr za godzinę. Planujesz zostać bogatym rowerowym blogerem? Większą fortunę zbijesz na rynku fastfoodów ;)

1Enduro stopniowo staje się jednak coraz lepiej znanym i docenianym miejscem, więc mam nadzieję, że za kolejny kwartał podsumowanie będzie pod tym względem bardziej spektakularne ;)

Żeby to ułatwić, w stopce pojawił się nowy link: Współpraca. Ciekaw jestem, co o tym myślicie?

Co dalej?

Powyższa informacja może sugerować jakiś nowy, komercyjny kierunek rozwoju bloga – nic podobnego! :)

Przede wszystkim możesz liczyć na więcej tego samego, czyli:

  • opinie na tematy związane z enduro;
  • porady sprzętowe i zawodnicze;
  • testy części i akcesoriów;
  • relacje z zawodów i imprez;
  • nowinki i trendy.

A poza tym parę nowości, których zwiastun może już wpadł Ci w oko:

  • miejsca, czyli opisy łatwych do ogarnięcia enduro-miejscówek, które powinieneś odwiedzić (póki co, zasłużenie załapała się Srebrna Góra – w tekście wyjaśniłem formułę tej nowej tematyki);
  • skill, czyli lekko kontrowersyjny poradnik techniki jazdy autorstwa średniaka-samouka (mała zajawka w tekście o ściganiu on-sight, a już niedługo pierwszy „prawdziwy”
    poradnik).

W swoich komentarzach na temat bloga często życzycie mi, żeby nie zabrakło tematów i zapału do pisania. O to nie musicie się martwić, lista planowanych tekstów zaczyna wymykać mi się spod kontroli ;)

Trzymajcie jednak kciuki za lepszą współpracę z firmami, dzięki której dobrych artykułów będzie jeszcze więcej. Póki co, nadal możecie liczyć na przynajmniej jeden nowy wpis tygodniowo.

Podsumowując, dla wszystkich, którzy choć raz w ciągu tych 3 miesięcy odwiedzili 1Enduro: DZIĘKI! :)

  1. Siema! Pełen szacun, genialna formuła poł żartem, pół serio, lekkostrawne teksty i super testy. Byle tak dalej a będziesz gonił najlepszych! Każdy kiedyś zaczynał, a tu są zadatki na prawdziwy rebeliancki portal :)

  2. „czasem zdarzy się Wam skomentować pod złym wpisem, ale przez 3 miesiące nie musiałem nic cenzurować ani usuwać”

    Nie wiem czy blog stoi na jakimś gotowym silniku czy dedykowanym ale wydaje mi się że tu chyba jest jakiś bug – kiedyś skomentowałem wpis a potem przypadkowo znalazłem pod innym i jestem prawie (zaznaczam prawie :)) pewien że nie czytałem tego wpisu w tamtej chwili :)

    A tak poza tym to dobra robota – tak trzymaj, widać że masz do tego smykałkę :)

    1. To raczej wynika z tego, że jednocześnie są wyświetlane 3 artykuły. Jak się przed skomentowaniem nadusi „End” albo przewinie na sam dół, to zamiast komentować pod pierwszym, komentuje się pod ostatnim wyświetlanym tekstem.

  3. Odnośnie linku „Współpraca” – myślę, że bardzo dobrze że się pojawił :)

    Blogi tego typu potrafią być bardzo opiniotwórcze, do tego jeśli tylko autor poleca rzeczy które sam by kupił (a znając atencję do detalu to w to nie wąpię ;) ) to czemuż reklamować kogoś za darmo :)

    Jedynie – pozycja „display – banner” nie bardzo mi się podoba, dobry produkt broni się sam, nie trzeba się nim afiszować – a bannery to trochę zaszłość z poprzedniej epoki – i jeśli się takie tu pojawią to pierwszy ustawię na nie filtr w adbloku ;)

    pozdrawiam,
    foxiu

    PS. Książki Kominka ci mogę pożyczyć, chyba że masz :P

    1. Książki mam, dzięki :)

      A bannery to faktycznie oldschool o nikłej skuteczności, ale czasem warto dać jako dodatek, żeby np. nie było wątpliwości co do współpracy z daną firmą. I na pewno nie więcej, niż jeden :)

  4. Pytanie techniczne: Co to jest „współczynnik odrzuceń”?
    No i oczywiście gratki za udany start.

    1. „Współczynnik odrzuceń” mówi o osobach, które wyświetliły tylko jedną stronę i spi…uciekły.

      Czyli np. o panu Zbyszku, który wszedł na główną, zobaczył że nie ma nic o motorach i uciekł. Albo o Ani, która kliknęła link do artykułu na fejsie, ale był dla niej tak nudny, że nawet nie udało jej się doscrollować do tekstu wyświetlającego się poniżej ;)

  5. Czesc, szacun przede wszystkim! gratuluje po-czytalnosci :) przypominam o zaproszeniu na trojmiejskie trailduro, pozdrawiam

  6. Bardzo fajnie się czyta
    czekam na nowe wpisy
    ( wiem że nie tylko ja)
    pozdrowienia ode mnie i mojego spectrala

  7. Fajny blog, z chęcią wracam :)
    Tak trzymaj!
    Dzięki

  8. Maksymilian.Sleziak@gmail.com

    Oby tak dalej! :-)

  9. Hej! Hmm… Ja raczej nie nazwał bym tego super tworu blogiem, a raczej zajebistą stronką o enduro:) Od jakiegoś czasu załapałem zajawkę na enduro, więc w każdej wolnej chwili czytam i oglądam co się da chociaż czasu mało, a weekendami męczę swojego hardtail’a:) Uczę się jeżdzić na rowerze w wieku 32 lat i cieszę się jak dziecko z paczki żelków. Czekam na artykuły o „skillu”, bo mój na razie jest mizerny, podjeżdżam w kółko (z 50 – 100 razy) pod górkę na jednym kole (albo raczej próbuję), a z górki staram (przez duże „S”) zrobić manuala:) Oj, rozpisałem się, krótko mówiąc… Zajebista Robota:) Pozdrawiam!

  10. Marek Janikowski

    jest serce, energia, pasja i dobre pióro co więcej trzeba do sukcesu…

  11. Heja, nie pamietam jak tu trafilem, ale blog pierwsza klasa. Bez napinki i z jajem, super sie czyta.

  12. Cześć. Blog Michała uważam za super. Michałowi chcę również w tym miejscu podziękować za ogromną pomoc w ustawieniu baika!
    Życzę kolejnych sukcesów, tak dużych jak ten blog.
    Pozdrawiam serdecznie.

  13. Chłopie i oby tak dalej…Fajne artykuły recenzje i testy…Miło się czyta dla tych początkujących i tych mocniej wtajemniczonych…Pozdro…

  14. Trudno znaleźć w necie teksty, które czytałoby się przyjemniej. Powodzenia!

  15. Kwota na Twoim Adsens jest podejrzanie mała- jak za tyle wyświetleń. Adbloki już chyba przejęły większość urządzeń. Swoją drogą reklam za wielu to tutaj nie ma (albo mi się nie wyświetlają), więc może to jest przyczyną, bo CPC wydaje mi się nie najmniejsze. Pisałeś to pół roku temu i mam nadzieję, że sytuacja się trochę zmieniła ;)

Dodaj komentarz do tekstu Blog 1Enduro po trzech miesiącach

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top