Bikeporn: Kross Moon 2.0

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Jak już pewnie wiesz z zajawek na Facebooku i Instagramie, po dogłębnym przetestowaniu Strive’a, w tym sezonie moim głównym rowerem będzie występujący w tej oto sesji Kross Moon 2.0. Oczywiście nie bez znaczenia była oferta nie do odrzucenia od Krossa, który pozwolił mi trzymać rower cały sezon – czyli tyle, ile potrzeba do przeprowadzenia dogłębnego testu długodystansowego.

Biorąc pod uwagę, jak bardzo zakochałem się w Canyonie, był to dość odważny ruch z ich strony – o ile w przypadku standardowego, trwającego kilka tygodni testu, pewne wady mogą pozostać niezauważone, to po całym sezonie każda słabostka, związana z wytrzymałością, trwałością i jakością wykonania, na pewno wyjdzie na jaw. Skoro oni zaryzykowali, to ja też – i przygarnąłem Moona pod swoje skrzydła. Obeszło się nawet bez przyczepiania do roweru worka pieniędzy ;) 

Czy dziecko polskiej myśli technicznej dorówna germańskiej inżynierii…?


Kross Moon 2.0 2016 - prawa

Do sesji Moona starałem się znaleźć jak najbardziej księżycowy krajobraz (widzisz, jaka sprytna zagrywka?). Plany nieco pokrzyżował mi deszcz, który zaowocował niemałą sensacją: woda na księżycu!

Kross Moon 2.0 2016 - prawy tył

Wracając do samej przesiadki z Canyona na Moona, która z wielu z Was zaskoczyła. Kto uważnie czytał pierwszy test Strive’a, ten wie że przed zakupem Krossa Z2 w 2015 powstrzymał mnie napęd 2×10 (warunkiem koniecznym było dla mnie 1×11). Osoba odpowiedzialna za specyfikację Moona w tym roku w końcu sięgnęła po napęd z XXI wieku, więc główna wada pierwszego prawdziwie polskiego enduraka została dla mnie wyeliminowana.

Kross Moon 2.0 2016 - prawy bok

Rama jest oczywiście produkowana na Tajwanie, ale projekt jest w 100% dziełem polskich inżynierów. Jeśli startujesz w zawodach enduro, prawdopodobnie niejednokrotnie tyłek skopał Ci szef konstruktorów nadzorujący projekt Moona (Karol Trzciński) i jego brat Arek, który w Krossie odpowiada za marketing (okazuje się, że Diabeł Marketing też potrafi jeździć!).

Kross Moon 2.0 2016 - lewa 3

Co ciekawe, na początkowym etapie koncepcyjnym, Arek aktywnie uczestniczył w dyskusji z forumowiczami EMTB i Enduro Trophy na temat cech i rozwiązań, jakie powinny się znaleźć w pierwszym prawdziwie polskim rowerze enduro. Wiele z tych elementów trafiło do produkcji (np. sposób mocowania tylnego hamulca, elementy geometrii), a dyskusja trwa do dziś!

Kross Moon 2.0 2016 - lewa 2

Kross może i więc jest gigantem produkcji rowerów bardziej mainstreamowych, ale zarówno Moon, jak i młodsze trailbike’i (Soil, Dust) nie są dziełem księgowych, którzy dostrzegli kasę wystającą z kieszeni kolorowych spodenek riderów enduro (oni i tak wolą wypuścić kolejną szosówkę).

Kross Moon 2.0 2016 - prawy detal

Ale do rzeczy. Do testu otrzymałem środkowy model z oferty, moim zdaniem najbardziej sensowny (chyba, że jesteś miłośnikiem Foxa) – kosztujący 11 tys. zł Kross Moon 2.0. Na 2016 zmieniło się nazewnictwo – wcześniej mieliśmy podział na serię V (na kołach 26″) i Z (27,5″). W tym roku model z małą kichą odszedł do lamusa wraz z literkowymi oznaczeniami. Pełną specyfikację znajdziesz na stronie producenta, choć bardziej polecam Ci uważną lekturę tej galerii :)

Kross Moon 2.0 2016 - przód ramy

Moon dostępny jest w czterech rozmiarach, pokrywających (według moich kryteriów) zakres wzrostu 165-190 cm. Dla swoich 170 cm wybrałem M-kę. Rozmiary są nazwane raczej konserwatywnie, więc pod kątem geometrii progresywnej, warto celować w większy. Pozwalają na to sensownej długości rury podsiodłowe. Reszta geometrii jest już jak najbardziej nowoczesna – z kątem główki 65,5° i podsiodłowym 74° na czele. Wysokość suportu to dość standardowe okolice 350 mm.

Kross Moon 2.0 2016 - wahacz RVS

440-milimetrowy wahacz jest raczej długawy. Chciałbym myśleć, że to przez przepowiadany przeze mnie trend na wydłużanie tyłów, poprawiający rozłożenie masy przy geometrii progresywnej…

Kross Moon 2.0 2016 - wahacz RVS lewa

…realnie jednak trzeba przyznać, że jest to związane z zawieszeniem z wirtualnym punktem obrotu, które nieco ogranicza projektantów w kwestii skracania chainstaya. Jak wpłynie to na skoczność i „zabawowość” Moona? Zobaczymy.

Kross Moon 2.0 2016 - zawieszenie RVS VPP przód

Riderzy i konstruktorzy Krossa, po przetestowaniu dostępnych na rynku systemów, jako najlepsze rozwiązanie wybrali „wirtuala”. Daje on projektantowi szerokie pole manewru w kwestii charakterystyki oraz izolacji zawieszenia od napędu i hamowania. Zawieszenie RVS ma 150 mm skoku, a za jego kinematykę odpowiada Paweł Marczak. Dla wykreso-geeków: pierwsze 38 mm (25%) ma charakterystykę lekko regresywną, dzięki czemu zawieszenie łatwiej pokonuje wstępny opór uszczelki dampera oraz szybciej reaguje na małe nierówności – czyli jednym słowem, zapewnialepszątrakcję. Potem charakterystyka robi się progresywna, a zawieszenie usztywnia pod kątem wybierania większych przeszkód przy dużej prędkości.

Kross Moon 2.0 2016 - RVS dolny link

W pierwszym roku produkcji (2014) zawieszenie Moona trapiły choroby wieku dziecięcego w postaci pękających śrub zawieszenia. Zostało to poprawione już w modelu 2015, poprzez zastosowanie w dolnym łączniku śrub przelotowych i łożysk o większej średnicy (wszystkie łożyska są łożyskami maszynowymi o standardowych wymiarach).

Kross Moon 2.0 2016 - górna krzywka zawieszenia RVS śruby

W 2015 wzmocnione zostały też śruby górnego łącznika – zmieniono gniazda imbusa na płytsze. W modelu 2016 krzywka została nieco zmodyfikowana, a śruby mocujące są tytanowe! #swag #yolo #niemalipy

Kross Moon 2.0 2016 - RVS górny link krzywka

Trochę problemów było też z odkręcaniem się śrub w czasie jazdy. Poza samymi śrubami, zmieniono proces montażu – zamiast wątpliwej jakości kleju nakładanego przez dostawcę śrub, teraz Loctite 243 jest aplikowany dopiero przy montażu rowerów w polskiej fabryce.

Kross Moon 2.0 2016 - Rock Shox Monarch Plus RC3

Wspomniana krzywka ugniata damper Rock Shox Monarch Plus RC3, czyli wyposażony w 3-pozycyjną dźwignię regulacji tłumienia kompresji. Zawieszenia z wirtualnym punktem obrotu raczej słyną z tego, że platforma jest w nich zbędna, ale zawsze to dodatkowa opcja na poprawienie sobie samopoczucia na asfaltowo-szutrowych dojazdówkach.

Kross Moon 2.0 2016 - RS Monarch RC3 pokrętło tłumienia kompresji

Rozpuszczony przez Shapeshiftera, pewnie będę z niej korzystał. Najbardziej jestem ciekaw, czy tłumienie będzie potrafiło utrzymać damper wyżej w skoku, i tym samym zmienić nieco geometrię. Ze względu na lokalizację dźwigni „między młotem a kowadłem”, lepiej jednak nie kombinować przy niej podczas jazdy po większych wybojach… Ciekawostka: rama Moona przyjmuje też dampery sprężynowe.

Kross Moon 2.0 2016 - Rock Shox Pike RC

Do kompletu, z przodu sterczy Rock Shox Pike RC w wersji Solo Air i o skoku nieco większym od tylnego zawieszenia: 160 mm. To już mój trzeci egzemplarz tego modelu, więc nie oczekuję niespodzianek. Może tylko wrzucę jednego Bottomless Tokena dla większej progresji (Tokeny dostajesz w zestawie z rowerem).

Kross Moon 2.0 2016 - przód detal

Ale może się mylę i Pike mnie czymś zaskoczy? Rock Shox na 2016 zastosował nowe uszczelnienia SKF, które podobno (zdaniem riderów – nie reklam) odczuwalnie poprawiają pracę. Jeśli tak będzie, jedyną wadą zamontowanego w Krossie Pike’a będzie brak customowych naklejek pod kolor ramy.

Kross Moon 2.0 2016 - RS Pike podkowa

Model RC różni się od droższego RCT3 tym, że tłumienie wolnej kompresji reguluje się zwyczajnym pokrętłem, bez oddzielnego pokrętła z trzema „domyślnymi” ustawieniami. Wszystkie bebechy są takie same, więc jeśli nie zależy Ci na częstym kręceniu gałkami – będzie pan zadowolony!

Kross Moon 2.0 2016 - Rock Shox Pike

Cholera, zdecydowanie muszę sobie załatwić te customowe naklejki…

Kross Moon 2.0 2016 - SRAM Giuide RS zacisk

Hamulce to czterotłoczkowe SRAM-y Guide RS z tarczą 200 mm z przodu…

Kross Moon 2.0 2016 - SRAM Guide RS tył

…i 180 mm z tyłu. Stalowe baryłki, w które wkręca się śruby to jeden z „forumowych” pomysłów – dzięki nim nie zerwiesz gwintów w wahaczu.

Kross Moon 2.0 2016 - SRAM Guide RS

Klamka jest wyposażona w regulację odległości pokrętłem i… to w zasadzie tyle. Trzeba jednak docenić, że product manager szarpnął się na wersję RS, w której klamka jest wyposażona w SwingLink – wihajster pozwalający zmniejszyć martwy skok klamki przy jednoczesnej poprawie modulacji (co zazwyczaj nie idzie w parze). Ciekaw jestem, czy różnica będzie odczuwalna – cały poprzedni sezon przejeździłem na Guide’ach R, pozbawionych tego patentu (i montowanych u wszystkich konkurentów Moona).

Kross Moon 2.0 2016 - kokpit kierownica 35 mm

Dźwignie przyczepione są do kokpitu brandowanego przez Krossa. Co ciekawe, przykręcane chwyty to już produkt marki Gravity (FSA) – ciekawe, czemu nie własne? Nawet mają w ofercie pomarańczowe :)

Kross Moon 2.0 2016 - mostek Kross 35 mm

Mostek i kierownica mają mocowanie o średnicy 35 mm – serious shit. Wątpię, żeby przełożyło się to na odczucia na szlaku, ale zawsze to łatwiej wymówić, niż trzydzieścijedeniosiemdziesiątych. Jak już jesteśmy przy milimetrach – mostek ma ich 50, a kierownica 780.

Kross Moon 2.0 2016 - Reverb, WTB Volt

Kokpit dopełnia gadżet obowiązkowy, czyli Rock Shox Reverb o 125 mm skoku. Przewód sztycy jest w całości poprowadzony wewnątrz ramy (Stealth), ale projektant zaliczył tu małą wtopę, o której za chwilę…

Kross Moon 2.0 2016 - Gravity gripy

Fabrycznie montowana jest prawa manetka, którą oczywiście, jak sama nazwa wskazuje, montuje się z lewej strony kierownicy (tyle że pod spodem). Kolejny dowód na to, że product manager Krossa rzeczywiście jeździ na rowerze i to niekoniecznie na szosie. Wszystkie wajchy (klamki hamulcowe oraz manetki przerzutki  i sztycy) można zamontować na wspólnych obejmach (Matchmaker), dzięki czemu kokpit jest elegancko uporządkowany. Jeśli jednak wolisz nieograniczony zakres regulacji oddzielnych obejm, znajdziesz je w kartonie z rowerem.

Kross Moon 2.0 2016 - wewnętrzne prowadzenie przwodów

Wspomniana wtopa dotyczy umieszczenia wejścia przewodu sztycy z lewej strony dolnej rury – co kłóci się z zamontowaną po tej samej stronie manetką. Hint: da się wykorzystać umieszczone z prawej strony górnej rury (nieużywane) wejście dla przedniej przerzutki. ale wymaga to sporej ekwilibrystyki – po wejściu do ramy przewód wraca w okolice główki ramy i dopiero tamtędy wchodzi do dolnej rury. Zamotane i raczej niezalecane, ale możliwe!

Kross Moon 2.0 2016 - prowadzenie kabli przewodów

Pozostałe kable są już poprowadzone normalnie, na zewnątrz, pod dolną rurą, eleganckimi przykręcanymi przelotkami.

Kross Moon 2.0 2016 - siodło WTB Volt

Ostatni element kokpitu to wygodne siodełko WTB Volt, subtelnie brandowane dla Krossa. Jasnopomarańczowy kolor poszycia trochę jednak odstaje od reszty.

Kross Moon 2.0 2016 - WTB Volt pomarańczowe

W moim rowerze (w rozmiarze M) dostałem siodełko w rozmiarze S, o szerokości 135 mm.

Kross Moon 2.0 2016 - WTB Volt detal

Taki wybór nie każdemu tyłkowi podpasuje, ale cóż – siodełko zawsze pozostanie najbardziej indywidualnym elementem roweru.

Kross Moon 2.0 2016 - napęd SRAM GX1

Jak wspomniałem na wstępie, gdyby nie brak napędu 1×11, pewnie już w zeszłym roku zdecydowałbym się na Krossa. W 2016 to już standard. Moon 2.0 wyposażony jest w kompletną grupę SRAM GX1. Wybór równie nieekscytujący, co skuteczny.

Kross Moon 2.0 2016 - korba SRAM GX1 1400

Korba to „ten lepsiejszy” model (GX-1400), umożliwiający montaż zębatki spiderless w miejsce klasycznego pająka z seryjną zębatką 32T. Suport to niestety niezbyt uwielbiany pressfit – nowocześniejszy od wkręcanych misek, ale potencjalnie bardziej problematyczny.

Kross Moon 2.0 2016 - prowadnica Mozartt

W oczy rzuca się pełny napinacz – z dolną rolką i osłoną zębatki. Czy przy napędzie 1×11 jest to potrzebne? Nie sądzę. No ale jak już jest, to trzeba docenić, że jest – uwaga! – polskiej firmy Mozartt. Nice touch!

Kross Moon 2.0 2016 - zaślepka Direct Mount SRAM

Kolejny miły detal to zaślepka mocowania przedniej przerzutki (direct-mount).

Kross Moon 2.0 2016 - mocowanie przedniej przerzutki Direct Mount

A jeszcze milszy jest fakt, że całe mocowanie można odkręcić, żeby nie szpeciło ramy.

Kross Moon 2.0 2016 - SRAM GX przerzutka kaseta

Czy o GX-ie można jeszcze coś napisać? Chyba nie za bardzo – po prostu w tym roku stał się on domyślną grupą wszystkich rowerów trail/enduro w rozsądnej cenie. Napęd w zasadzie bez słabych stron, niczym (poza masą) nie odbiegający od droższych grup.

Kross Moon 2.0 2016 - kaseta nitowana SRAM GX1

Największa różnica w stosunku do X1 i droższych grup 1×11 to nitowana kaseta, odpowiedzialna za największą różnicę w masie i… w cenie. Podobnie jak droższe odmiany, ma ona jednak zakres 10-42T. Jest więc montowana na bębenku SRAM XD piasty DT Swiss. Tylna oś to standardowe 142×12 z dość prostym szybkozamykaczem.

Kross Moon 2.0 2016 - DT E1900, Schwalbe Hans Dampf

Koła to DT Swiss E1900 Spline. Model może niezbyt lekki, ale za to z obręczami o przyzwoitej szerokości wewnętrznej 25 mm – tego mi brakowało w Canyonie. Obręcze dają stabilne podparcie oponom Schwalbe Hans Dampf. Jeszcze parę lat temu były one domyślnym wyborem osób szukających dobrych, uniwersalnych opon enduro. Dziś większość sięga po bardziej agresywne modele (czyt. Magic Mary), ale ja zamierzam dać im szansę.

Kross Moon 2.0 2016 - Schwalbe Hans Dampf Evo TLR

Dzisiejsze nazwy opon wpadają w ucho: Evo TLR Snakeskin Pace Star. Obie opony są w tej samej wersji – szkoda, że na przód nie trafiła odmiana z bardziej miękką mieszanką (Trail Star).

Kross Moon 2.0 2016 - DT Swiss E1900 Spline

Cały zestaw jest oczywiście gotowy do zamleczenia – wentylki są w komplecie. Ze względu na szerokość obręczy, jest też możliwość montażu Procore, co bardzo chciałbym w tym roku sprawdzić.

Kross Moon 2.0 2016 - wahacz prześwit miejsce na oponę

Ilość miejsca na oponę była jedną z bolączek pierwszej generacji. Tu nie ma na co narzekać. No, może na ażurową poprzeczkę idealnie zbierającą błoto – wygląda fajnie, aż żal będzie zaklejać taśmą!

Kross Moon 2.0 2016 - główka ramy znaczek logo

Główka ramy z subtelnym logo jest oczywiście tapirowana. Ogólnie, konstrukcja ramy Moona sprawia wrażenie prostej, ale jest w niej trochę ukrytych smaczków, jak puste w środku haki koła czy wspomniane już tytanowe śruby i ażurowe wzmocnienie wahacza.

Kross Moon 2.0 2016 - górna rura

Miłym akcentem są też ładnie wygładzone spawy. Filozofia i „klimat wykonania” jest tu nieco inny, niż w niemieckich produktach, ale ta przemyślana prostota „Made in Poland” w bezpośrednim kontakcie jakoś tak po prostu cieszy i mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę to oddają. Czuje się, że nie jest to kolejna generyczna rama z tajwańskiego katalogu.

Kross Moon 2.0 2016 - lewa 1

Prostota ta odbija się trochę na wadze, choć nie aż tak bardzo, jak w starszych rocznikach – na 2016 rama Moona zrzuciła kolejne 300 gramów. Cały rower w rozmiarze M, z pedałami, napinaczem i na dętkach, waży dokładnie 14,8 kg (dla celów porównawczych: bez pedałów i napinacza ok. 14,2 kg). Moon dalej więc nie należy do wagi piórkowej, ale powodów do płaczu na podjazdach raczej nie daje. Bezpośredni konkurenci są o 0,2-0,5 kg lżejsi.

Kross Moon 2.0 2016 - przód

Jacy to konkurenci? Moonowi 2.0 dość blisko wyposażeniem do Canyona Strive Al 6.0 Race, który jednak po tegorocznej podwyżce cen kosztuje ok. 13 tys. zł, podobnie jak analogicznie skonfigurowany Rose Uncle Jimbo 1. Nieco bliżej są YT Capra Al Comp 1 i Commencal Meta AM V4 Essential – ale to to dalej wydatek ponad 12 tys. zł. A to wszystko rowery sprzedawane wysyłkowo! Sam fakt, że to z nimi porównuje się cenę Krossa, dużo mówi o jego opłacalności. Pamiętaj, że Moona możesz kupić w normalnym sklepie – więc pewnie bez problemu dasz radę wynegocjować cenę poniżej 10 tys. zł. Najbliżsi konkurenci „sklepowi” to Romet Tool 2 (13,9 tys. zł) i Giant Reign 1.5 LTD (13,8 tys. zł). Jest też Kellys Swag 50, tańszy od Krossa, ale ze słabszym wyposażeniem i geometrią. Na miłośników polskiej myśli technicznej czeka też bliźniaczo wyposażony NS Bikes Snabb E1 za bagatela 15 tys. zł. Oczywiście znajdą się tacy, dla których nadal polskie=gorsze, ale nie zmienia to faktu, że kupując Moona będziesz się czuł jak górnik odbierający czternastkę.

Kross Moon 2.0 - prawa

No tak, ale do tego, że Kross Moon bardzo dobrze wypada cenowo, raczej nikogo nie trzeba przekonywać. Pytanie, czy jest równie kompetentny na szlaku? I czy słabostki pierwszych roczników zostały w 100% wyeliminowane? Powiem Ci, że po pierwszych wrażeniach nie mogę się doczekać, żeby to sprawdzić. Ale na solidną porcję wrażeń z jazdy przyjdzie czas dopiero przy okazji pierwszego testu – już na wiosnę! :)


Chcesz wincy? Rzuć okiem na podobne wpisy:

 

  1. Jeden z najładniejszych rowerów na rynku :)

  2. Czekam na pierwsze wrażenia z trasy! Mam nadzieję, że w razie negatywnych odczuć, pozwolisz sobie o nich napisać. Najwyżej Kross zabierze Ci rower ;)

    1. I tak w końcu zabierze ;)

  3. klima drwal amator

    I ja go trochę potestuje, z lekkim modyfikacjami wyszedł mi 14,9 LOL opony ponad KILO NA KOŁO robią swoje ale docelowe jednak opony wlecą chudsze :)
    Zębatka Spiderless 28 T, gripy Odi Rouge, tarcze sihtmano Xt na pająku i dzida w góry !!!!

  4. Kellys Swag ma gorszą geometrię? W którym miejscu wskaż proszę :) Ja dostrzegam jedynie dłuższy wahacz o 5mm. Reszta przemawia do mnie na korzyść Swaga. Poza tym nie urzekają mnie niesymetryczne ramy takie jak w Moonie.

    1. Bastiano spod tater

      Każdy ma swój gust i wzrok bo ja tam dostrzegam dłuższy chainstay o 1,5cm :)

    2. Jak dla mnie na pewno gorsze są te 72 stopnie przy podsiodłówce… Moon przy 74 podjeżdża świetnie biorąc pod uwagę naturę i przeznaczenie roweru.

    3. Wahacz jest dłuższy o 15 mm, a to już przegięcie. Podsiodłówka 74 wygląda fajnie w tabelce, ale dynamicznie wychodzi mniej, bo to wartość efektywna. Główka ramy o długości jak w XL – tyle że w każdym rozmiarze. Ale to wszystko pikuś, bo największą wadą są cholernie długie podsiodłówki, więc żeby zmieścić Reverba, trzeba wziąć za krótką ramę :( A szkoda, bo z osprzętem Kellys szybko idzie do przodu. Po prostu potrzebują odświeżonej ramy.

      1. A gdzie można zasięgnąć informacji czy wartość kąta jest efektywna?

        1. Jeśli rower nie ma prostej rury podsiodłowej zaczynającej się w osi suportu, zazwyczaj podawany jest kąt efektywny*. Żeby się upewnić, wystarczy rzucić okiem na schemat dołączony do tabelki z geometrią. Kellys ma to wszystko ładnie rozrysowane.

          *żebyśmy się zrozumieli, podawanie kąta efektywnego jest jak najbardziej OK! Tyle że ten kąt jest mierzony na jakiejś konkretnej wysokości i im bardziej wysokość siodła będzie od niej odbiegać, tym bardziej kąt będzie się różnił od tabelki. Dotyczy to zwłaszcza wyższych osób, które mają siodło powyżej kierownicy – wtedy rzeczywisty kąt jest bardziej płaski od podanego.

          1. Chyba nie ma reguły- Canyon podaje wartość efektywną pomimo tego, że oś podsiodłówki nie jest w osi suportu, podobnie Kona, Ghost, Lapierre, Scott… To tak na szybko znalezione. I odnoszę wrażenie, że tam gdzie producent wyraźnie i jednoznacznie nie podaje, jaki to jest kąt, to zawsze będzie to wartość efektywna. Ale tak naprawdę odnosząc się do kąta podsiodłówki w Moonie chodziło mi o to, że to jest wartość która sprzyja pokonywaniu podjazdów, szczególnie stromych, technicznych. W moim odczuciu Moon podjeżdża wyjątkowo dobrze jak na docelowe przeznaczenie rowery. Radzi sobie zauważalnie lepiej niż Stumpjumper FSR czy Nerve, chociaż to rowery lżejsze, z mniejszym skokiem…

  5. Oh kurcze… wczoraj przyszedł mój reverb a ten bikeporn uświadomił mi, że moją prawa manetka po lewej stronie też będzie musiała mieć takie „ucho” z przewodu. No cóż.

    A co do samego Moon’a to tegoroczne malowanie mimo właściwie subtelnych zmian, według mnie jest wystrzałowe.

    1. Jak będzie jasno, to zrobię zdjęcie, jak pięknie kable ogarnął mi Jacek z katowickiego mBike – da się! :)

      1. Czekam, bo mam ten sam problem. ;)

          1. Oj ale u Ciebie to jest w końcu puszczone przez otwór po prawej stronie a u mnie tamtędy idzie pancerz od przerzutki. Myślałem, że jakoś „magicznie” przez tą przelotkę po lewej zostało to poprowadzone :(

          2. To może przerzutkę puść lewą dziurką? :)

          3. To w sumie wyszłoby na to samo bo manetka od przerzutki też jest po lewej stronie. No nic może chłopaki jak będą zakładać to jakoś sobie z tym poradzą. W każdym razie dzięki za foto :)

  6. W kwietniu bedzie wlasnie taki☺

  7. kolorystycznie fajnie. Co do naklejek na amorze zgoda. (BTW pasowałyby e Strive w czarno pomarańczu :P ).
    Za ramy razi mnie jedynie ta „strzałka” no bokach górnej rury – mało w niej polotu. Bez niej rower wyglądałby bardziej PRO :)

  8. Ja z rowerem nie dostałem ani tokenów, ani wentyli ! Więc jak to jest, dają je czy nie ?

    1. Do Z2 2015 dostałem i tokeny, i matchmakera, i obejmy do manetek… Wentyli brak.

    2. Też tegoroczny Moon 2.0?

      1. Tak tegoroczny, do tej pory myślałem, ze nie dają nikomu tokenów i zamówiłem je sobie, a tu takie info. Jutro dzwonie do sklepu.

        1. Zdecydowanie zadzwoń, ale najpierw przejrzyj te wszystkie woreczki co z rowerem były, bo Tokeny 2016 nie rzucają się w oczy (są szare) ;)

          1. Niestety nie ma tam tokenów :(

  9. Symetria i elegancja to cechy, które wydaje się, że nie były brane pod uwagę przy projektowaniu – Krossie, proszę o nowy pomysł na 2017 :-)

  10. Bardzo fajny rower, jak za taką cenę. W szczególności biorąc pod uwagę skok cen na ten rok. Do konkurentów sklepowych dopisałbym czeskiego Patriot Evo Team, który ma „sprytniejsza” geometrie.

    1. Patriot Evo Team zdecydowanie może być tutaj konkurentem. Wiem bo mam ;). Niestety model 2016 (PET) sprzętowo zubożyli w stosunku do 2015.

  11. Sebastian Szajna

    Dużo treściwej wiedzy na temat tego rowerku, czekam na porządny test z Twojej strony Michale i by móc potem przeczytać;)

  12. Miałem z2 2015 i zmieniłem, ponieważ elementy wahacza waliły mi po łydkach. Po jeździe wszystko sine. Teraz mam Treka Remedy o minimalnie mniejszym skoku i chociaż wahacz ma zbliżoną szerokość to problemu brak. Generalnie z2 jest super wyposażony jak za te pieniądze;)

  13. Siodełko i sztyca to elementy kokpitu???
    Kurde, mam braki:)

    1. Jest to oczywiście umowne nazewnictwo, ale tak się zazwyczaj przyjmuje.

  14. Franek Konieczny

    I skąd tu brać kasę na takie cudo? Jednak póki co, kilka lat będę się musiał bujać też Krossem…ale Signem DS2

  15. A co oznacza „Główka ramy z subtelnym logo jest oczywiście tapirowana”?
    Nie powinno być taperowana?

    1. Powinno, ale nie ma takiego słowa w języku polskim – więc żartobliwie zaadaptowałem tapirowanie ;) Z włosami chyba i tak nikt już tego nie robi, więc czemu by nie przejąć tego określenia na potrzeby rur sterowych? ;)

  16. No to ci teraz kask do całości nie pasuje;)Trzeba Giro Montaro na wersje pomarańczową zmienić.

  17. A ja zapytam o … tło – hałda panewnicka czy murcki ? Przez niską głębie ostrości nie umie zgadnąć.

  18. Coś mi się zdaje że sąsiadami jesteśmy skoro foto było robione Katowice-Murcki,to kolegę zapewne zainteresuje nowa miejscówka jaką pomalutku budujemy Lędziny-Poligon.Zapraszam do oglądania(pierwsze 4 foto): http://www.pinkbike.com/u/pabloxr2/album/Sezon-2016/

    1. To ja zapraszam także na mikołów-wierzysko.też da się polatać;)

    2. Fajnie! Podajcie dokładne lokalizacje jeśli to możliwe. Szukam takich miejsc w okolicy Katowic jak ktoś coś jeszcze zna (Murcki znam) to byłbym wdzięczny.

      1. Witam Pana Karola,oto lokalizacja Hopek Wyry-Wierzysko,jadąc Trasą 928 Mikołów-Kobiór na skrzyżowaniu ul.Pszczyńska i ul.Dąbrowszczaków skręcasz w prawo w kierunku ul.Wierzysko(droga szutrowa)jadąc pod górę widać po lewej w lesie wiele hopek,jazdę można rozpoczynać od szczytu na którym stoi krzyż św.Jana i jest to wspomniana ul.Wierzysko gmina Łaziska Górne.Pierwsze ujęcie w moim filmie to właśnie Wierzysko:(http://www.pinkbike.com/video/432450/). A tu kilka moich przykładowych zdjęć z tego miejsca:(http://www.pinkbike.com/photo/11963312/),(http://www.pinkbike.com/photo/12942505/),(http://www.pinkbike.com/photo/11963295/). Połamania kół życzę ;) Paweł.

  19. Rower fajnie wygląda ale jeszcze nie jest dopracowany, także stylistycznie… Siodełko, amortyzator, wejście na przewód od reverba…

    Jestem ciekaw Twoich wrażeń z jazdy, a przede wszystkim jak spisuje się zawieszenie i czy zostało poprawione (czy działa bezawaryjnie w praktyce)?. Nie podniecałbym się faktem, że jest to polska myśl techniczna… Istotą jest przecież aby nie była tylko polska, ale żeby szła za tym również jakość (bez pękających śrub). Czego Krossowi z całego serca życzę.

  20. Jestem ciekaw grupy gx. Cenowo ladnie wychodzi, jak wrazenia z manetka? Jak sie spisuje w odniesieniu do wyzszych grup?

    1. Praktycznie wszyscy testerzy piszą, że GX w działaniu niczym się nie różni od wyższych grup 1×11. Topowa XX1 ma jeszcze regulowaną dźwignię, ale w stosunku do X1 naprawdę nie ma różnicy na szlaku.

      1. dzięki za info – przydatna informacja. Mam teraz w napędzie 1×10 X9 type 2 i manetkę x7. Poszukam manetki GX na 10s i porównam prace. dam znać jakie są różnice.

    2. Mógłby być ciut bardziej dopasowaną konstrukcją. Chociażby rama domyślnie pod hamulec 180 mm bez stosowania adaptera- ktoś montuje w takim rowerze tarcze 160 mm???

  21. Dzięki za cenne informacje. Rozważam zakup, kiedy planujesz test w terenie?

    1. W terenie w każdej wolnej chwili ;) A na blogu dopiero koło maja-czerwca.

  22. No szkoda, ale doskonale rozumiem dlaczego.
    Trzeba będzie podjąć męską decyzje.

  23. Jestem ciekaw jak wypadnie wirtual Krossa względem jednozawiasowca Canyona.

    1. Canyon to typowy czterozawias…

  24. Powiedziałbyś, który z dwóch rowerów lepiej podjeżdża? Moon 2 czy djambo? Chce kupić rower do Trójmiasta. Moon to na pewno przerost formy nad treścią, ale djambo to dość drogi ht i dodatkowo chciałbym zainwestować w sztyce regulowaną co jeszcze znacznie podnosi jego cenę. Wolałbym wydać sporo kasy na fulla niż na ht, jednak może djambo byłby bardziej uniwersalny?
    Czy wg Ciebie po zamianie kół w djambo na 29,stałby się on namiastką XC? Może nie nastawioną na wygrywanie ale przynajmniej jakiekolwiek ściganie?
    W sumie jeśli napisałbyś, że moon lepiej podjeżdża to chyba nie miałbym już dylematu, a sam tego nie sprawdzę na pewno;)
    Pozdrawiam!
    Ps.oczywiscie rower ma być przede wszystkim do zabawy, jednak na ten czas ma to też być jedyny rower.

    1. Hej! Jeśli chodzi o porównanie podjeżdżania, to na razie nie mogę się wypowiedzieć, bo na Moonie nic konkretnego jeszcze nie zaliczyłem :( Ale podejrzewam, że na łatwych podjazdach Djambo jednak będzie szybsze (w końcu to hardtail), a na technicznych sekcjach.. też, ze względu na lepszą trakcję (choć może trzeba będzie się trochę bardziej napracować). Moon ma opinię bardzo dobrze podjeżdżającego, ale jednak sztywniak z grubą oponą to sztywniak z grubą oponą ;)

      ALE odpowiadając na Twoje pytanie odnośnie XC – nie, raczej wątpię żeby Djambo nadał się do ścigania, nawet z kołami 29″. Jakiś rekreacyjnie traktowany maraton – może tak, ale XC(O) na pewno nie.

      Generalnie, gdybym miał mieć tylko jeden rower do zabawy, to mając do dyspozycji te ~10-11 tys. zł, wybrałbym fulla.

    2. Jak do trójmiasta to może lepiej rozważ Soil’a? Ma fajną geometrię a będzie i lepszy pod górę i lżejszy niż Moon.

  25. Wzrost 179.. wziasc M czy L ??

    1. Sprawdź czy w L-ce nie miałbyś zbyt długiej rury podsiodłowej – tutaj opisywałem, jak to policzyć:
      http://www.1enduro.pl/wybrac-rozmiar-ramy/

      Jeśli będzie ok – brałbym większy.

    2. Mam 180cm i L. Do tego ewentualnie skrócisz mostek i będzie super. Sztyca wchodzi mi 150mm gianta.

  26. Panowie my tu podjezdzamy ,obliczamy ,rozmawiamy a jak sie kros spisuje w zjazdach i bikeparkach da sie tym puscić lejce ? czy jest zbyt kruchy na takie zbawy? jak hopki jak profile, intersuje mnie własnie ta ciemna strona księżyca gdyż stoje przed dylematem jaki rower kupic a nie ukrywam że celuje w „zjazdowego enduro” czyli pedałówa od czasu do czasu ale głównie katowanie

    1. A filmy Briana widziałeś? :)

  27. Ja oczekuje dopiero na swoj ale chlopaki jezdza u mnie w Bielsku chyba na 4 takich i daja takiego pieca ze to jest koniec swiata. Z tego co mowili to bikeparki ogarnia bez problemu, np. trasy typu A-line na żar i te sprawy podobnie.

  28. nie jeśli możesz podlinkuj Michał Lalik-dzieki

    1. Przygotuj sobie zimne piwko lub ciepłą kawę, rozsiądź się wygodnie i zapodawaj – lektura obowiązkowa! :)
      http://www.pinkbike.com/video/400653/

  29. patfindera widzałem fajny jest ale nadal sie boje kupic tan rower

    1. To po prostu nie kupuj :)

  30. Jeździłem na moonie parę tygodni temu. I przyznam szczerze że „bryła” roweru budzi zaufanie już na „vizus”. Podczas podjazdów zdarzało mi się pocinać z buta na Kozią Górkę – ale jak przypuszczam to z ówczesnych brakach w wydolności. Tego dnia testowaliśmy moon-y 2 w rozmiarach „M” i „L” i przy wzroście 180 lepiej jeździło mi się na większym. Co ciekawe rowery różniły się skokiem tylnego amortyzatora (może to kwestia rowerów do testów i serwisów). Jazda w dół – pełen piec – żadnej śmierci w oczach. Należało jedynie wyczuć moment w którym należało się położyć w zakręt. Przy mocnym dociążeniu tylnego koła – poezja równowagi i pewności – po prostu banan w bandach i na chopkach. Jednakże przy dość krótkim tylnym trójkącie rower chętnie zarzuca pośladkiem i zbyt paniczne zaciśnięcie się na klamce powoduje piękny klasyczny cyrkielek wokół drzewa :) Wczoraj natomiast dosiadłem Scotta Genius-a 700 Tuned Plus i… to mi odświeżyło przeżycia na Krossie :) Bo Gienek prowadził się po Wolskich singlach bardzo…stabilnie.
    Nie był tak skoczny jak Moon -ale o dziwo podjeżdżał sprawniej :)
    Hurgot w uszach i poczucie stabilności było 500%. Tylko ta cena :/

  31. Michał,
    mógłbyś w celach porównawczych podać swoje ustawienia zawieszenia w Krossie?

  32. Ja tam mam 2015 Strive CF 8.0 Race i normalnie na procore jeżdże – troche cieżko sie zakłada ale jak już wejdzie to jest git

  33. Ciekawi mnie jak się ma Moon 2.0 do Canyona Spectrala AL 6.0? Czy lepiej dopłacić 1k i jeździć na Strive AL 6.0?

  34. a’propos Swaga – nie wiem jaki jest ten problem z reverbem? normalnie mój kolo jeździ i jest wszystko ok, ma reverba a oryginalnie nie miał (SWAG 10). Trzeba wybrać tylko jego odpowiednią długość do rozmiaru ramy. Geo w SWAGU jak dla mnie mistrz i na zjazdach nie ma lepszego – ale to wszystko to kwestia indywidualna przecież, jeden woli taki a drugi inny kąt. i za 10 koła nie znajdę lepszego roweru dla mnie. Powinien być przetestowany przez Was!
    Wada jak dla mnie SWAGA i MOONA to SRAM GX – chciałbym wrzucić większy tryb z one up components i niestety z tą nitowaną kasetą się nie da dlatego wolałbym shimano.

  35. Kiedy można się spodziewać testu roweru, pytam ponieważ mam w planach kupić ten rowerek i chciałbym wiedzieć czy to dobry wybór za tą cenę… Tak w ogole super ujęcia Pozdro

  36. „Beeez problemu uda Ci sie wynegocjowac cene ponizej 10tys” przy tej marzy ktora jest na tych rowerach mysle ze Sprzedawca nie dosc ze odda go bez zarobku to jeszcze pewnie z dozuci kask i jakies dobre buty pod wpinki :/

    1. Ja wynegocjowałem za mniej niż 9 tysi więc wystarczy znaleźć odpowiedniego sprzedawcę ;)

  37. Witam, czy ktoś wie po co w tym rowerze w gornej rurze ramy są 3 nagwintowane otwory? Dwa jakoś tak bardziej od spodu, a trzeci z boku.

  38. Witam,
    Chciałbym zapytać czy ktoś z Was wie po co w tym rowerze w górnej rurze są 3 nagwintowane otwory? 2 mniej wiecej od dołu rury i trzeci z boku.

    1. To jakbyś chciał jednocześnie założyć przednią przerzutkę i sztycę z zewnętrznym prowadzeniem linki – u mnie są nawet dołączone oczka do przykręcenia przewodu..

  39. Szczerze? Za mało mówi się tu o Kellysie, CTM i Romecie. Które po wszystkich promocjach i obcenkach są realnymi konkurentami Krossa. Nikomu nie robi, że Kross wymyślił swoj zawias samodzielnie, ważne że za Moon 1.0 można mieć teraz SWAG 30 w którym wyposażenie miażdży wręcz Krossowe. No i ta masa, Kross ma system zawieszenia, który jest po prostu ciężki i żaden zestaw osprzętu mu tego nie nadrobi. Prawie 15kg dla roweru za 10k? Przypomina mi się B’Twin FR6 z 18kg -za 3k

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Kross Moon 2.0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Kask enduro – co to w ogóle jest (i jaki wybrać)?

Porady, Sprzęt / 

Nie uwierzysz, ale jeszcze kilka lat temu na grupach dyskusyjnych toczyły się autentyczne, gorące debaty, czy warto jeździć w kasku. Dziś na szczęście nikt już się nad tym nie zastanawia – przynajmniej w MTB. Po braku kasku poznać można totalnych amatorów i idiotów, u których kask i tak nie ma czego chronić. Krótko mówiąc…

Bez kasku wypad z lasku!

Internet nie znosi jednak próżni – Ci którzy kiedyś dyskutowali, czy jeździć w kasku, teraz walczą o to, w jakim jeździć najlepiej. No więc…? W jakim?

Kask enduro - jaki wybrać?

Informacja antykryptoreklamowa: wpis zawiera linki afiliacyjne (otrzymuję prowizję od ew. sprzedaży). Poza tym, nie ma reklamować konkretnych produktów (choć ostatecznie trochę tak wyszło…).


Tzw. kask enduro (otwarty)

Do kategorii kasków otwartych wpadają zarówno kaski szosowe (lżejsze, pro-turbo-aero, bez daszka), jak i tzw. „orzeszki” (rodem z BMX, klimaty bro-dude-epic). Gdzieś pomiędzy są kaski MTB, a w szczególności interesujące Cię „kaski enduro”. Nazwa trochę z dupy, bo płynąca prosto z mody na E-word… No ale trudno, niech będzie, w końcu blog też się tak nazywa!

Czym różni się otwarty kask enduro od „zwykłego” kasku MTB/XC?

  • zdecydowanie wyższa cena i bardziej wystrzałowe kolory ;)
  • lepsza ochrona – więcej kasku, a mniej dziur. Skorupa lepiej „otula” głowę, zwłaszcza z tyłu, chroniąc potylicę;
  • lepsza kompatybilność z goglami;
  • nieco większa masa, nieco gorsza wentylacja.
Kask enduro a kask MTB XC

Przedstawiam Ci Bella… cośtam. To mój pierwszy w życiu kask i już nawet nie pamiętam jego nazwy. Typowy przedstawiciel kasków MTB XC z nisko-średniej półki.

Kask enduro a kask MTB XC

Dzisiejsze kaski nie tylko lepiej wyglądają, ale też lepiej chronią potylicę, uszy i skronie. Wybacz brzydką fryzurę.


Jeśli więc masz już kask MTB/XC, najprawdopodobniej bardzo dobrze nadaje się on do enduro (chyba że jest czarny, lub w innym zupełnie niemodnym kolorze!). Jednak kupując nowy – warto wybrać model oferujący lepszą ochronę, nawet jeśli Twoja jazda odbiega od „marketingowej” definicji enduro.

Kask enduro: Giro Montaro MIPS z otwartą szczęką

Walety:

  • najmniejsza masa (350-400 g) – nie męczy szyi na długich dystansach;
  • najlepsza wentylacja;
  • swobodne oddychanie na podjazdach;
  • dzięki powyższym – po założeniu kasku, zapominasz o nim i masz go zawsze na głowie. Również na podjazdach, a nawet w schronisku. Najdroższy kask Cię nie ochroni dyndając z kierownicy lub na plecaku.

Zady:

  • brak ochrony twarzy (nie za dużo nowej wiedzy na raz…?);
  • kontrowersyjna stylówa z goglami – nie wiadomo, co kumple powiedzą;
  • niewystarczający na niektórych zagranicznych zawodach.

Kup jeśli: chcesz po prostu kask do wszystkiego, bez zbędnego kombinowania, a przy tym nie chcesz wydawać majątku. Otwarty kask enduro idealnie sprawdzi się na wszelkich wycieczkach, trochę gorzej na zawodach.

Przykładowe modele premium: Bell Super 2 (test), Giro Montaro (test), Troy Lee Designs A1, IXS Trail RS, Fox Striker, Uvex Quatro, 661 Evo AMKali Maya, POC Trabec, Giro Hex

Przykładowe modele budżetowe: Fox Flux, Kross Arrok, Kellys Razor, 661 Recon, Giro Feature


Fullface

Mocno rozwinięta kategoria kasków przeznaczonych przede wszystkim do DH i FR, więc nadających się też do ostrego naparzania po najtrudniejszych szlakach i OS-ach. O ile otwarty kask enduro na pierwszy rzut ok trudno odróżnić od kasków XC i szosowych, to rowerowe kaski integralne czasem są mylone z motocrossowymi.

Czym różni się fullface rowerowy od motocrossowego?

  • mniejsza masa;
  • cieńsza skorupa;
  • dzięki powyższym – lepsze dopasowanie poziomu ochrony do obciążeń występujących w warunkach rowerowych (maksymalna wytrzymałość skorupy nie jest optymalna – dlatego kasków nie robi się chociażby z metalu; również dlatego, ze za bardzo kojarzyłyby się z niemieckimi hełmami wojennymi);
  • zazwyczaj lepsza wentylacja;

No to mamy jasność – NIE mówimy tu o kaskach motocyklowych, które nie nadają się na rower. Chyba, że nazywasz się Andreu Lacondeguy i 10 razy dziennie glebisz ucząc się potrójnego backflipa na hopie o gabarytach kamienicy. Wtedy możesz jeździć w czym chcesz.

Kask enduro: fullface Troy Lee Designs D2

Walety:

  • najwyższy poziom ochrony (thank you, Captain Obvious!);
  • najwyższy poziom odporności na częste gleby;
  • wygoda na zjazdach;
  • idealne zgranie z goglami;
  • +10 do pewności siebie na hardkorach (pomaga w nauce!).

Zady:

  • duża masa (powyżej 1000 g);
  • kiepska wentylacja – czacha dymi!
  • utrudnione oddychanie na podjazdach;
  • przez powyższe – kask zakładasz tylko na zjazdy, pozostałą część wycieczki Twoja głowa jest niechroniona, a kask obija się o gałęzie wisząc na plecaku.

Kup jeśli: jeździsz na „miejscówkach” składających się z bardzo łatwego podjazdu i bardzo hardkorowego zjazdu. Często odwiedzasz bikeparki. Interesuje Cię maksimum ochrony choćby-niewiem-co. Chcesz mieć bonus do pewności siebie na zawodach i nie przeszkadza Ci wożenie drugiego kasku (otwartego, na dojazdówki). Wydałeś kiedyś kilkanaście tysięcy złotych na implanty jedynek.

Przykładowe modele premium: Troy Lee Designs D2/D3, 100% Aircraft, Giro Cipher, IXS Xult, 661 Evolution, Fox Rampage, Bell Transfer 9, Specialized Dissident

Przykładowe modele budżetowe: 661 Comp, Bell Sanction, Bluegrass Explicit, Bluegrass Brave, O’Neal Fury Evo


Kask z odpinaną szczęką

Nie jest to nowy wynalazek, ale powrócił on niedawno na fali mody na enduro. W teorii jest to najlepszy typ kasku dedykowany takiemu stylowi jazdy i łączy najlepsze z obydwu światów – lekkość i wentylację kasku otwartego z ochroną twarzy fullface’a. Podobnie jak w poprzednich typach, również tutaj można się łatwo pomylić.

Czym różni się kask z odpinaną szczęką od lekkiego fullface’a?

  • odpina się w nim szczęka ;)

A tak poważnie, mamy teraz na rynku dwa kaski, które są wrzucane do jednego wora: Bell Super 2R i Met Parachute. Ten drugi był jednym z pierwszych kasków z odpinaną szczęką jakieś 15 lat temu. Problem w tym, że w dzisiejszym modelu niby można szczękę zdemontować, ale wymaga to długiej zabawy ze śrubami, a bez szczęki dopasowanie kasku jest bardzo kiepskie (o wyglądzie nie wspominając) i praktycznie nie nadaje się on do jazdy.

Parachute jest więc fullfacem, tyle że zdecydowanie lżejszym i z lepszą wentylacją – stanowi więc konkurencję dla Bella tylko, jeśli nie interesuje Cię zdejmowanie szczęki na podjazdy i lajtowe wycieczki. Niemniej jednak, jest bardzo ciekawą alternatywą dla klasycznych fullface’ów, jeśli lekkość i wentylacja interesuje Cię bardziej od maksymalnego poziomu ochrony i wytrzymałości.


Morał z tego taki, że na chwilę obecną, mamy na rynku… jeden model kasku z odpinaną szczęką i jest nim Bell Super 2R (pod linkiem znajdziesz jego test).

Kask enduro: Bell Super 2R z odpinaną szczęką

Walety:

  • uniwersalność – jeden kask do wszystkiego;
  • lekkość i wentylacja kasku otwartego;
  • ochrona zbliżona do fullface’a;
  • kask zawsze na głowie, przy łatwym transporcie odpiętej szczęki;

Zady:

  • wysoka cena, za którą można kupić bardzo przyzwoity komplet: kask otwarty + fullface;
  • w porównaniu do fullface’a: niska wytrzymałość (duże ryzyko uszkodzenia przy glebie);

Kup jeśli: nie chcesz kupować i wozić ze sobą dwóch kasków, ale też nie chcesz rezygnować z ochrony twarzy, ani zdejmować kasku na podjazdy. Po prostu chcesz mieć jeden kask na każdą okazję.

Przykładowe modele premium: Bell Super 2R, MET Parachute (z zastrzeżeniami wymienionymi wyżej) Uvex Jakyll hde (2017?), Lazer Revolution (2017?)

Przykładowe modele budżetowe: niestety brak…


BONUS: Czy kask trzeba wymienić po glebie (nawet jeśli nie jest pęknięty)?

Wspomniałem o ryzyku uszkodzenia kasku przy glebie… To dość delikatna kwestia, bo producenci nakazują wymianę kasku po każdym uderzeniu.

Ale jak to tak?! Bella czy innego TLD za miljon piniendzy wyrzucić do kosza, jak nawet pęknięcia nie widać?!

No cóż, niestety tak… Oczywiście nie mówimy tu o sytuacji, w której ledwo dotknąłeś głową mchu, ale każde twarde przyziemienie powoduję zgniecenie pianki (podobnej do styropianu), z której zbudowana jest skorupa kasku. Zgniatanie „bąbelków” tej pianki pochłania energię uderzenia i jest nieodwracalne – taka jest zasada działania kasku. Może się też zdarzyć, że przy uderzeniu zewnętrzna (elastyczna) skorupa oddzieli się od pianki i wróci do swojego kształtu – więc nawet nie będzie widać wgniecenia. Ale pod spodem będzie się kryć dziura w skorupie, która nie tylko nie da żadnej ochrony, ale też osłabi całą konstrukcję i może doprowadzić do pęknięcia kasku w momencie kolejnego uderzenia (zanim kask zdąży zrobić swoją robotę).

Oczywiście ostatecznie decyzję podejmujesz Ty. Warto jednak przy wyborze kasku sprawdzić, czy producent oferuje „crash replacement„, czyli możliwość wymiany zniszczonego kasku po obniżonej cenie.

Więcej o (nie)prawidłowym traktowaniu kasku znajdziesz w artykule „Jak dbać o kask rowerowy?„.


Podsumowanie: który najlepszy?

Posiadanie tylko kasku otwartego, jeśli nie startujesz w zawodach, jest optymalnym wyborem. Bez dwóch zdań jest to też jedyna sensowna opcja jeśli kupujesz swój pierwszy kask, a w budżecie musisz też upchnąć ochraniacze, rękawiczki, plecak i kilka piwek. Dokupienie podstawowego fullface’a na wypady do bikeparków możesz odłożyć do momentu, aż oddasz butelki.

A to dlatego, że fullface na pewno nie nadaje się jako jedyny kask. Decydując się na pełną ochronę, i tak będziesz musiał kupić kask otwarty i wozić ze sobą oba. Lub godzić się na kompromis w kwestii bezpieczeństwa na odcinkach nie-zjazdowych.

Ja, po latach takich kombinacji i kompromisów, zdecydowałem się na kask z odpinaną szczęką. Nie jest to oczywiście idealny wybór dla każdego – przede wszystkim dlatego, że kosztuje tyle co dobry kask otwarty i fullface razem wzięte, a do bikeparków i tak wolę pełnoprawnego „integrala”. Niemniej jednak, jeśli pieniądze nie grają aż takiej roli – warto.

Kask enduro - bell super 2r, troy lee designs, giro montaro


Polecam Ci też powiązane wpisy:

 

  1. Najważniejsze w kasku enduro jest posiadanie daszka. Bez daszka nie ma enduro. Koniec i kropka.

    1. Obawiam się, że słowo „teoretycznie” może tu być kluczowe ;)

      1. To jest kluczowe słowo ;) Dystry spodziewa się tych kasków w sierpniu, wrześniu i październiku 2016, w zależności od koloru i rozmiaru. I to tylko kilka sztuk w sumie. Tak więc sklep T-bike trochę ściemnia ;)

        1. niestety nie tylko ten sklep, najlepiej zawsze zadzwonic i sie upewnic ze dany model rzeczywiscie jest dostepny

  2. Najważniejszy w ęduro jest wypych. Bez wypychu nie ma ęduro. Aj, zapomniałem. Jeszcze GoPro na kasku.

    1. Ale bije ironia, chetnie nie rozstrzasalbym takich glupot, ale zaczynaja mnie irytowac takie cwaniaki przy ktorych trzeba chowac kamerke gdy nie umie sie zrobic flipa na co drugiej hopce… niektorzy naprawde lubia po prostu montowac/robic filmy co nie znaczy od razu ze musi zapieprzac jak zawodnik f1. Jesli nie stac cie na gopro albo nie jara cie krecenie to daruj sobie takie zgryzoty, przynajmniej tutaj, milo by bylo nie widziec tu podopnych spostrzezen, zabawa jest dla wszystkich bez wzgledu na poziom zaawansowania. To tak jakby smiac sie z gosci ktorzy jezdza w kaskach full face a nie koniecznie smigaja jak czolowka polskiego dowhillu.

    1. Ciekawy, miałeś z nim jakiś kontakt?

    2. Dzięki za info o tym kasku. Chyba go poszukam.
      Osobiście używam kasku Alpina Mythos od trzech sezonów i mogę polecić b.lekki, b.wygodny, trwałość super. Mój junior też śmiga od zeszłego roku w takim bardziej „ęduro” Alpina Carapax jr flash i jakościowo to jest kolejny krok do przodu.

  3. Thomas negligente

    To ja trochę oddryfuje od tematów rowerowych: masa nie może być niska/wysoka. Masa może być mała/duża. Niski to może być rowerzysta, albo poziom wody w bidonie. Z wielkości fizycznych, poza oczywistymi, niskie/wysokie może być jeszcze ciśnienie i temperatura, gdyż w początkach ich pomiarów ich wartości podawano w mm słupa rtęci (czyli mierzono poziom cieczy).
    Tak samo „niższa odporność na gleby” powinna być zastąpiona „niższym poziomem odporności na gleby”.
    Poza tym blog jest w pytkę i trzyma WYSOKI poziom.

    1. Oddryfowałeś mooocno, ale dzięki za zwrócenie uwagi – muszę sobie doczytać, bo lubię takie niuanse językowe ;) Poprawiłem!

      1. Wieńczysław Nieszczególny

        To dryfujemy dalej – ku zdziwieniu Mirosława Bańki, niska masa występuje w Korpusie częściej niż mała lub niewielka ;)
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/maly-czy-niski;15324.html

        Co do poziomu bloga się zgodzę – jest on wysoki.
        Pozdrawiam!

  4. A ja noszę „Bluegrass Explicit” i „Giro Feature” I chwalę sobie tą kombinacje. Ale to wynika że jeżdżę najczęściej po okolicznych lasach, lub na górze bełchatowskiej.

  5. to ja dorzucę jeszcze do szczękoodpinaczy Casco Viper MX – miałem ostatnio okazję przymierzyć go w jednym ze stołecznych sklepów.Całkiem przyjemny. Czyli mamy dwa… jak na razie.

    1. Ja Cię proszę… To model jeszcze z czasów pierwszego Parachute i Giro Switchblade. Oficjalnie najbardziej paskudny kask ever :P

      1. Jasne, współczynnik lansu spada sporo, niemniej zużyłem dwa takie kaski i działały. (Mają jednak wadę konstrukcyjną, bez poprawienia owej mocowanie szczęki łatwo się wyłamuje)

  6. Długo walczyłem ze sobą czytając testy bella super 2r i met spadochron. Mam kask do xc jak i integrala. Rychlebskie podjazdy/dojazdy masakrowały mi łeb temperaturowo w ff. Xc-kowy jednak obniża mocno pewność siebie. Teraz na górskie śmiganie wybrałem Met parachute. Ma wyższy poziom ochrony od super2era. Będzie brakowało odpinanej szczeny na podjazdach ale może jego wysoki poziom przewiewności wystarczy.

  7. Siemka. I jak z tym Met parachute, daję radę z tą wentylacją, polecacie? Myślę nad Bellem super 2r mam okazję kupić go za 750 zł w systemie MIPS. Wydaje mi się że dużo lepsze wyjście niż MMet.

    1. mój met jeszcze nie dotarł ze sklepu

    2. Ja ma parchute od roku.lekki.super wentylacja -mocno swiszczy w uszach przy wiekszej predkosci.polecam

  8. Dodam jeszcze ekonomiczne rozwiazanie kasku z odpinana szczeka porownujac ceny do super 2r badz parachuta:
    http://e-rower.pl/kaski-extreme/248-hot-shot.html
    189zl
    co prawda wiekszosc narzeka na jakosc kasku no ale coz 800 a 189zl to roznica i mozna sie tego spodziwac. Jednak na pewno wyglada lepiej od caso viper… zawsze jakas opcja jesli ktos koniecznie chce takie 2w1 ale nie koniecznie szasta kasa.

    Co do bella super 2r na ktorego bylem napalony niestety nie wiedziec czemu kask nie siedzi dobrze na mojej glowie jest niestabilny, szczegolnie w opcji bez szczeki nie do jazdy, ale jesli chodzi o patent zapinania szczeki rewelacja (takie male info dla chcacych brac w ciemno, podkreslam ze nie jestem jakis strasznie upierdliwie wymagajacy).

    Aktualnie zdecydowalem sie na met parachute, bardziej przewiewny wiec mysle ze da rade jako uniwersalny kask- tylko to zapinanie DD ech profeska niby ale malo wygodne.

    1. Ja osobiście zdecydowanie bym tego „ekonomicznego rozwiązania” nie polecał… To jak wycieczka do Tarnowskich Gór jako ekonomiczna alternatywa dla tygodnia w Saalbach ;)

      A co do DD – też zawsze tak myślałem, zanim mnie motocykliści nie uświadomili, że w takim zapięciu nie należy całkowicie rozplatać pasków. Tzn. żeby zdjąć kask, luzujesz zapięcie, ale nie wyciągasz paska z klamer, tylko razem odchylasz przed brodę i ściągasz kask – po to pasek ma taki zapas długości, a w lepszych też klips na końcu zapobiegający przypadkowemu wysunięicu. Wtedy po założeniu wystarczy pociągnąć pasek i gotowe (nie trzeba się męczyć z przeplataniem paska w rękawiczkach).

      1. …a niewątpliwą zaletą DD jest najbardziej precyzyjna regulacja długości, w dodatku wymuszona przy każdym założeniu (więc nigdy nie jeździsz ze źle dopasowanym paskiem, bo np. wczoraj miałeś czapkę pod kaskiem, a dziś już nie).

        1. Racja cenny argument z tym przeciaganiem przez glowe, czuje sie jak idiota bo nawet nigdy nie probowalem w ww. rozwiazaniu tak kasku przeciagac. Jak dojdzie parachute koniecznie sprawdze. A „dwa” to bardziej chodzilo mi o niewygode rozpinania, ciezko to czasem poluzowac jak sie zaciagnie przez co niektore osoby maja nie mile wspomnienia po dobrej glebie gdzie odruchowo chcialy sciagnac kask (full face) bo mialy wrazenie ze sie dusza a tu zonk w nerwach. Mozna powiedziec ze co tam najwazniejsze ze kask nie wylecial i spelnil swoja ochronna funkcje, ale sam wiem jaka traumatyczna jest ta minuta po glebie na motocyklu offroadowym. Dlatego jednak preferuje mniej profesjonalne ciezsze patenty.

  9. http://www.scigacz.pl/zdjecia/gallery/akcesoria/Schuberth_C3_Lady_jak_w_Mercedesie/Zapiecie_zapadkowe_w_kasku.jpg.html
    to dla mnie najlepsze rozwiazanie precyzyjne z regulacja i mega szybkie i wygodne. W kaskach motocyklowych juz raczej standard w rowerowych widzialem.

  10. Panie a te WALETY i ZADY kasków to tak specjalnie? :)

  11. Jest jeszcze Urge endur-o-matic. Chyba jako jedyny nie robi ze łba stodoły. No i kiedyś przy okazji wyboru roweru był użyty argument, że skoro Barel to… To i tym razem skoro Barel zakłada na głowę Urge to… może czemu nie :) Z tego co widzę jest już wersja 2 kasku. Osobiście używam jeszcze wersji poprzedniej.
    https://vimeo.com/157447032

    1. Też na codzień do pracy jeżdżę w swoim starym Endur-o-matiku, ale to już trochę zalatuje retro ;) A nowe modele są jak jednorożce – strasznie ciężko je kupić…

    2. Jak wyciągamy trupy z szafy :) to nie wypada nie wspomnieć o Archi-Enduro. Jeździłem w nim cały sezon, ale ani to przewiewne (pomimo sporego otworu z przodu) ani nie dawało pewności FF. Jedyny plus to możliwość plucia bez przechylania ręką kasku ;)

  12. Jak zostało zaznaczone, porównane są dwa kaski: zwykły i enduro. Jeśli enduro jest otwarty to może pełnić rolę zwykłego bo lepiej chroni niż ten zwykły. Gdzieś zostało udowodnione na piśmie, że uderzenie skośne są bardzo częste i równie niebezpieczne co centralne, a jeśli doliczymy do tego jeszcze różnego rodzaju zahaczenia podczas upadku np. o gałęzie, oraz uderzenia potylicą, to kształt kasku „zwykłego” jest groźny i nie powinno się go polecać nikomu. Im bardziej okrągły tym lepszy. No i jeszcze pękający daszek wbijający się w oko … :-|

  13. Foz striker i flux to jedna półka cenowa. Budżetowa. Z czego striker występuje jako pojedyncze zagubione sztuki gdzieś w sklepach bo na 2016 nie ma go w ofercie. Pojawił się za to Metah który plasuje się cenowo w premium i wygląda przezajebiście (+10 do wheelie na szlaku) W moim przypadku za chwilę zamieni wysłużoną Alpinę.

  14. hey
    linki nie działają, tzn działają ale ceneo nie wyszukuje
    nie lepiej zamienić na linki do gugli ?

    1. Wyszukuje, tylko nie wszystkie kaski są w danej chwili dostępne w sklepach wystawiających się w Ceneo. W razie czego w guglach można sobie samodzielnie poszukać ;) Z oczywistych przyczyn zależy mi, żeby były to linki afiliacyjne.

      1. za mądrze brzmi jak dla mnie

        1. Pod pierwszym zdjęciem jest wyjaśnione, o co chodzi. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi o… ;)

  15. Mi naturalniej brzmi „niska masa”. Może przez skojarzenie z „masa na niskim/przeciętnym/akceptowalnym poziomie”. A jak już tu przychodzą takie niuanse, to sam bym napisał „niska waga”. To określenie tożsame z ciężarem jakoś lepiej mi pasuje do kasku, którego ciężar właśnie stale odczuwamy w czasie użytkowania. A „masa” zasadniczo oznacza „ilość materii” i lepiej się odnosi do jakichś np artykułów spożywczych. I nie chodzi mi tutaj bynajmniej o często przywoływane różnice na gruncie fizyki. … sprawdziłem, PWN pozwala na zamienne używanie obu słów, zapewne na skutek upowszechnienia się tego w mowie potocznej. A w tekstach oficjalnych od dawna występuje „masa pojazdów”, tak że chyba nie mam racji :)

  16. Trochę nie halo dzielić kaski na budżetowe i premium. Jak można nazwać budżetowym Fluxa, za którego trzeba zapłacić prawie 4 stówki (kolekcja 2016)? Zdecydowanie lepszy byłby podział: budżetowe, do 300pln, półka średnia, 300-500pln, Premium, powyżej 500pln.

    1. Mój i Twój podział jest dokładnie tak samo umowny – ja uznałem, że bez sensu jest rozbijać to na 3 kategorie, więc Twoją półkę „budżetową” i „średnią” połączyłem w jedną. Po to są linki do Ceneo, żeby każdy sobie sam ocenił, co dla niego jest osiągalne, a co już niekoniecznie.

  17. Do całości dołożyłbym kask otwarty Specialized Tactic II

  18. Z tańszych otwartych jest jeszcze nowy Hummvee z Endury. Skorupa ta sama co Flux i Recon . Cena 199 jest całkiem do przyjęcia ;)

  19. Marek Marcinkowski

    Enduro-matic od Urge! Sprawdziny w boju. Po tym artykule chyba musze go oddac synkowi jako zabawke. Prawdopodobnie kupie taki sam model…

  20. witam.
    a ja mam łeb gigantyczny i jedynie full-face’y moge znalezc na zakladce allegro ale dla moto a nie bike’a…i co mi poradzicie?:(

  21. 62-64 pożądane

    1. Ja jestem na drugim końcu skali i skończyło się na Troy Lee Designs. Droga zabawa, ale oferowanie dużej liczby rozmiarów to niestety cecha marek premium.

Dodaj komentarz do tekstu Kask enduro – co to w ogóle jest (i jaki wybrać)?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test długodystansowy: Canyon Strive Al 6.0 Race

Sprzęt, Testy / 

Ponad rok temu zdecydowałem, że rzucam nałóg niekończących się upgrade’ów wypasionych, butikowych, ale lekko przestarzałych rowerów. Zamiast tego: niemiecki mainstream ze sprzedaży bezpośredniej – żeby jakoś zmieścić w budżecie wszystkie sprzętowe ambicje i wymagania (więcej o procesie decyzyjnym, i dlaczego wygrał Canyon Strive, przeczytasz w pierwszym teście).

Czy z perspektywy całego sezonu w siodle, wybór Canyona nadal wydaje się rozsądny? I czy na pewno chodzi tu tylko o rozsądek…?

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - rama

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - prawa 1

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - lewa 1

Na szlaku

W podsumowaniu pierwszego testu pisałem tak:

Kompletny osprzęt SRAM/Rock Shox działa świetnie, a jego jedynymi słabymi punktami są wąskie obręcze i za duża zębatka korby. Kiedy jednak porówna się cenę Canyona z konkurencją, jakiekolwiek zastrzeżenia do specyfikacji wydają się być nie na miejscu. Jeśli oczekujesz napędu 1×11, w zasadzie jedynym konkurentem jest YT Capra Al 1. Zaletą Canyona jest jednak nie tylko rewelacyjne wyposażenie, ale przede wszystkim świetnie sprawdzająca się na szlaku geometria progresywna i zaskakująco przydatny (choć obarczony dużym ryzykiem awarii) Shapeshifter – żadnego z tych ficzerów w YT nie uświadczysz.

Strive Al 6.0 Race to bardzo spójny i dopracowany rower do jazdy enduro, niezależnie od jej definicji. Wygodne, efektywne podjeżdżanie oraz mieszanka szybkości, stabilności i frajdy na zjazdach sprawdza się tak samo dobrze na zawodach, jak na niedzielnej wycieczce z kumplami.

Zobacz też: pełny test Canyon Strive Al 6.0 Race.

zawody-enduro-2015-sleza-emtb

Fot. EMTB (Łukasz Szrubkowski, Krystian Maciejczyk)

Po pełnym sezonie, w mojej opinii w zasadzie nic się nie zmieniło. Dużo zmieniło się jednak u konkurentów – napęd 1×11 jest już standardem w tej klasie cenowej. Z perspektywy całego sezonu, największym atutem Strive’a nie jest jednak lista części, a jego wyważenie. Nie jest to typowa „górska kozica” do wyjaśniania podjazdów o nachyleniu gdzieś pomiędzy prawie pionowym a pionowym. Nie jest to też hiper-stabilny rower zbudowany wyłącznie z myślą o odcinkach Enduro World Series. Łączy on jednak cechy obu tych skrajności.


Duża w tym oczywiście zasługa Shapeshiftera – przełączenie w pozycję „XC” zmienia geometrię zarówno bezpośrednio (przesuwając mocowanie dampera), jak i pośrednio (zmniejszając skok zawieszenia i SAG). Różnica jest naprawdę odczuwalna, a jednocześnie nie tak drastyczna, żebyś musiał przestawiać swoje przyzwyczajenia. Nawet mając na uwadze awaryjność (o niej za chwilę), uważam to za genialny patent i będzie mi go brakowało w każdym kolejnym rowerze.

Druga cecha wyraźnie definiująca charakter Strive’a to poczucie lekkości. Strive waży niecałe 14 kg z pedałami, ale nie o kilogramy tu chodzi. Na zjazdach uczucie to płynie ze zrównoważonej geometrii progresywnej (Race). Nie jest to „pług” do orania tras DH w stylu Reigna. Canyon jest bardziej zabawowy, chętniej składa się w zakręty i daje się łatwo kontrolować niezależnie od prędkości – nie tylko przy nadświetlnej, ale też na wolniejszych, technicznych sekcjach.


zawody-enduro-2015-kluszkowce-rowerowe-rowerowa-telwizja

rychlebskie-sciezki-1

rychlebskie-sciezki-20

Do tego charakteru dobrze pasuje neutralne zawieszenie i cały osprzęt, z drobnymi zastrzeżeniami.

Wprowadzone zmiany i ustawienia

Strive’a kupiłem z silnym postanowieniem… nie wymieniania niczego. W końcu o jego wyborze w dużym stopniu zadecydowała spójna specyfikacja, idealnie trafiająca z moje gusta i oczekiwania. Zmiany były więc kosmetyczne:

  • przednia zębatka zamieniona na owalną HCC 32T – seryjna 34T zdecydowanie była nie na moje siły. Przez jakiś czas jeździłem też na prototypowej 30T i do górskich eksploracji jest to idealne rozwiązanie.
  • dętki zamienione na mleko – zmiana dość oczywista, zwłaszcza że obręcze i opony są tubeless ready, a zaworki dostaje się w komplecie.
  • dodane 4 opaski redukujące objętość komory powietrznej dampera (patrz „Najlepszy upgrade”).
  • również do Pike’a zawitały dwa Bottomless Tokeny, ale bardziej w ramach eksperymentu – w zupełności wystarczyłby jeden.
Canyon Strive Al 6.0 Race - test - Rock Shox Pike

Jesteś ciężki i/lub jeździsz agresywnie? Zmniejszenie komory powietrznej to banalnie prosty i szybki tuning. Bottomless Tokeny dostajesz oczywiście w komplecie.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - korba

Tą zębatkę zdecydowanie warto zastąpić czymś mniejszym i najlepiej owalnym.

Najlepszy upgrade?

Najlepiej wydana kasa to kosztujący ok. 90 zł zestaw do tuningu objętości komory powietrznej dampera. Jak za kilka silikonowych opasek – sporo, ale warto! Jak pisałem już w teście, tylny zawias nieco zbyt ochoczo wykorzystywał skok. Zmniejszenie komory pozwoliło na lepsze zbalansowanie pracy zawieszenia i poprawiło zachowanie roweru w zasadzie w każdej sytuacji (najbardziej na lądowaniach i w zakrętach). Polecam ten upgrade każdemu posiadaczowi Strive’a.

Numer katalogowy i nazwa zestawu: 11.4118.042.000 „Bottomless Ring kit”.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - Rock Shox Monarch Plus R

 

Pod koniec sezonu poważnie myślałem też o wymianie kół, lub chociaż samych obręczy – na szersze. SRAM Roam 30 mają szerokość wewnętrzną zaledwie 21 mm. Dużo osób narzeka też na problemy z osiami i łożyskami. Dobrze, że w modelu 2016 Canyon postawił na zdecydowanie lepsze koła DT Swiss.

Moje optymalne ustawienia wyglądają tak:

  • SAG z przodu: 25% (standard dla Pike’a) + 1 Bottomless Token;
  • SAG z tyłu: 30-35% (z nieco większym SAG-iem Strive dużo pewniej prowadzi się na zjazdach, a na podjazdy jest w końcu Shapeshifter) + 4 Bottomless Ringi;
  • ciśnienie w Shapeshifterze: 12 bar (nieco niższe od zalecanego dla mojej masy, dla łatwiejszego włączania trybu „DH” – dzięki temu można mieszać trybami również na postoju);
  • ciśnienie w oponach (High Roller 2 Exo TLR na mleku): 1,2/1,4 bar (~18/21 psi).
zawody-enduro-2015-zakopane

Fot. Piotr Staroń, Joy Ride

Co się zepsuło / zużyło?

Rower po sezonie przeszedł kompleksowy przegląd w „ASO”, czyli w Canyon Polska. Co wymagało interwencji?

  • lewe ramię korby SRAM X1 – jej skrzywienie to największa awaria. Jest łyda! A tak serio, nie wiem nawet kiedy się skrzywiła, ale musiała oberwać przy jakiejś glebie. Udało się wyprostować, ale biorąc pod uwagę mój mało agresywny styl jazdy, nie najlepiej świadczy to o jej wytrzymałości.
  • tylna opona Maxxis High Roller 2 – nie zniosła trudów OS1 w Szklarskiej Porębie
  • prowadnica łańcucha e*thirteen – zalecany moment dokręcenia to 0,9 Nm, więc oczywiście dowaliłem za dużo… Dzięki Bogu za Kropelkę.
  • Reverb – standardowe po całym sezonie lekkie zapowietrzenie i kilka milimetrów „SAG-u”.
  • klocki hamulcowe SRAM Guide – chyba nie jeżdżę za dużo, skoro wytrzymały cały sezon… Wolę jednak myśleć, że mało hamuję! ;)
Canyon Strive Al 6.0 Race - test - serwis

Tak traktują rowery w Canyon Polska ;) Efekt po powrocie ze SPA widać na pozostałych zdjęciach! Nie spodziewałem się rewelacji, a okazało się że to jeden z porządniejszych serwisów, z jakimi miałem do czynienia (tu chciałbym przypomnieć, że artykuł ten ma charakter niekomercyjny :)).

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - korba SRAM X1 1000

Nigdy wcześnie nie zdarzyło mi się skrzywić korby… Trening, pech czy po prostu kiepska korba?

Maxxis Ardent

Okazuje się, że udawanie Gwina powoduje konieczność zakupu nowej opony. Ardent Exo jest trochę szybszy od seryjnego High Rollera i pozwala poćwiczyć drifty ;)

Poza tym drobne problemy w postaci poluzowanego głównego punktu obrotu zawieszenia (warto raz na jakiś czas sprawdzić kluczem dynamometrycznym) czy zasyfionych łożysk kółeczek przerzutki. No i oczywiście pozostaje pytanie…

Co z tym Shapeshifterem?

To pytanie każdy właściciel Strive’a zadaje sobie regularnie. A nawet jeśli nie – zadają mu je wszyscy dookoła. Nie jest tajemnicą, że w pierwszym roku sprzedaży, Shapeshiftery padały jak muchy… Trafić na bezawaryjną jednostkę to jak trafić szóstkę w lotto.

Problem polegał na oleju przedostającym się do komory powietrznej (Shapeshifter wewnątrz to „Reverb w miniaturze”), co powodowało trwałe blokowanie się w pozycji „DH” i konieczność odesłania siłownika do serwisu. Demontaż jest dość uciążliwy, ale wykonalny w warunkach domowych.

Ja nie mam co narzekać, bo tak jakby… trafiłem piątkę w lotto. Shapeshifter przez większość sezonu działał bez zarzutu i dopiero pod koniec stracił parę milimetrów skoku (nie przechodził więc w pełni do pozycji „XC”). Biorąc pod uwagę, że po roku i tak konieczny jest serwis – ufarciło mi się.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - shapeshifter

Shapeshifter jest przewidziany na rok bezawaryjnej pracy przed serwisem kosztującym ok. 60€ i wykonywanym na miejscu, w siedzibie Canyon Polska w Szczecinie. Do serwisu nie trzeba wysyłać całego roweru.

Co poprawiono w 2016?

Ekipa Canyona (również polskiego oddziału) walczyła z problemem przez cały sezon. Ostatecznie okazało się, że w zdecydowanej większości przypadków najskuteczniejszym rozwiązaniem jest to najprostsze: solidny serwis i precyzyjne złożenie całości ze smarowaniem kluczowych elementów. Dlatego też idea działania i konstrukcja Shapeshiftera na 2016 pozostaje niezmieniona, zmieniły się tylko tolerancje produkcyjne i procedura montażu.

Nie łudziłbym się, że wyeliminuje to problem w 100%, ale jest szansa, że do serwisu wróci kilka – a nie kilkadziesiąt – jednostek. Ewentualne naprawy gwarancyjne będą też znacznie szybsze – zapas Shapeshifterów 2016 jest już w Szczecińskim oddziale Canyona, a serwis wykonywany jest teraz na miejscu.

 

szkolenia-techniki-jazdy-pompowanie-2

Fot. Michał Jurewicz, POMBA

Miłe niespodzianki

Zamawiając Canyona, byłem w pełni świadomy możliwych „chorób wieku dziecięcego” Shapeshiftera. Spodziewałem się też paru innych problemów, które jednak nie nastąpiły. Oto komponenty, które miały okazać się niewypałem, a jednak dały radę:

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - piasta

Tylna piasta SRAM Roam 30 – po przesiadce z ultra-szybkich piast Industry Nine, obawiałem się że prosty, dwuzapadkowy mechanizm będzie problemem. Już szukałem dodatkowych zapadek (piastę można w ten sposób stuningować, bo korpus jest identyczny jak w droższych modelach), ale postanowiłem dać SRAM-owi szansę. W ciągu sezonu ani razu nie wróciłem już do tuningowych zapędów. Co więcej, piasty były całkowicie bezobsługowe – wbrew temu, co można przeczytać o nich w internecie…

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - SRAM Guide R

Hamulce SRAM Guide R – to najprostszy model Guide’ów, okrojony ze sprytnych rozwiązań z droższych modeli. Słyszałem opinie, że najlepiej pozbyć się ich póki są nowe i zastąpić lepszymi Guide RS/RSC. Seryjne hamulce sprawdziły się jednak świetnie, zawsze zapewniając wystarczającą i łatwą do kontrolowania siłę hamowania. Nic też się nie posypało – cały sezon nie robiłem z nimi zupełnie nic. Osoby zrażone Elixirami śmiało mogą dać SRAM-owi jeszcze jedną szansę.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - SDG Circuit saddle

Siodełko SDG Circuit – twarde i na pierwszy rzut oka niewygodne, ale na długich dystansach okazuje się zaskakująco przyjemne. Zdarzyło mi się zaliczyć 30-kilometrowe trasy bez pampersa. Zdecydowanie większy ból dupy znajdziesz w internecie!

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - kokpit 1

Gripy Ergon GE1 – produkt typu „love or hate”. Ja w pierwszym teście określiłem je jako „całkiem fajne”, po całym sezonie zmieniam to na: „najlepsze!”

Pozostałe komponenty – jak kokpit, napęd czy opony – również zdały długodystansowy egzamin śpiewająco, ale tu żadnych niespodzianek nie było. Specyfikacja Strive’a to po prostu niemal same mocne punkty i nie ma co się na ten temat rozpisywać.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test długodystansowy

Czy kupiłbym jeszcze raz?

Nie, kupiłbym model 2016 :) Na nowy sezon Strive Al 6.0 Race niestety podrożał o ok. 1000 zł, ale jednocześnie poprawiła się jego specyfikacja. Odpowiada ona teraz mniej więcej zeszłorocznemu modelowi 7.0. Dostajesz więc m.in. lepsze koła (DT Swiss E 1700 Spline), puszkę DebonAir w damperze, hamulce Guide RS i kokpit Race Face. Tracisz za to napęd X1 na rzecz ciut cięższego, ale identycznie działającego GX. Najważniejszą zmianą jest oczywiście poprawiony Shapeshifter, który razem z kiepskimi kołami, stanowił jedyną poważąną wadę Strive’a 2015. Jedyną rzeczą, jaką można by jeszcze poprawić jest przeniesienie (jakimś sposobem) wskaźnika stanu Shapshiftera na manetkę.

Czy Canyon Strive Al 6.0 Race 2016 jest więc rowerem idealnym? Coś takiego oczywiście nie istnieje, ale jeśli Twoje kryteria i oczekiwania są choć trochę zbliżone do moich, na pewno się nie zawiedziesz. Zdecydowanie nie jest to tylko „wybór z rozsądku”. Canyon to już nie tani zlepek dobrych części połączonych kiepską ramą z tajwańskiego katalogu. To przede wszystkim bardzo spójny, świetnie wyważony i w dodatku innowacyjny rower do każdej odmiany enduro.

Ocena końcowa
95%

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - lewa 4


Bonus level: Druga opinia

Tomasz PawłusiewiczTomek Pawłusiewicz z Transalp.pl jest przewodnikiem i organizatorem wypraw enduro po Alpach.

Na swoim Strive AL 7.0 Race zaliczył od lipca 2,5 tys. km i ponad 48 km przewyższeń po alpejskich szlakach i bikeparkach. Poprosiłem go więc o kilka zdań na temat Canyona, bo trudno o lepsze (czyt. gorsze) warunki do testu długodystansowego!


Jak rower sprawował się w praktyce i jak zniósł trudy pokonywania alpejskich przełęczy? Na wyprawach, jak to na wyprawach – pogoda bywa różna, a czasu, sił i chęci na troskliwe serwisowanie zawsze brakuje. Więc lekkiej służby rowery u mnie nie mają.

Strive, pomimo intensywnego użytkowania i mniej intensywnego serwisowania, nie odnotował żadnych poważniejszych usterek czy oznak zmęczenia sezonem. Nic nie zaczęło w nim trzeszczeć ani skrzypieć. Zawieszenie wciąż działa płynnie, nie nabrało luzów, a łożyska obracają się lekko i na razie nie wymagają uwagi. Na ramie nie widać też większych uszkodzeń lakieru.

Canyon Strive Al 7.0 Race - test

Jedyną zmianą w seryjnej specyfikacji była zębatka owalna 30T od Absolute Black – bardziej kompatybilna z dłuuugimi alpejskimi podjazdami.

Sprawnie i bezawaryjnie spisuje mi się też Shapeshifter, o którego awaryjności sporo się nasłuchałem i naczytałem. U mnie jak dotąd (odpukać!) działa bez zarzutu. Nie wiem, czy to zasługa tego, że dostałem egzemplarz już z jakiejś nowszej, poprawionej serii, czy może po prostu mam do niego szczęśliwą rękę – w każdym razie działa, jak powinien (i bardzo się przydaje).

Znakomicie działa też SRAM-owski napęd. Manetki wciąż pracują lekko, a przełożenia zmieniają precyzyjnie i z typową dla Sram-a soczystością. Po sezonie zmieniłem tylko łańcuch (KMC X11), który o dziwo, rozciągnął się zaskakująco mało – wg mojego przyrządu pomiarowego pomiędzy 0,75 a 1,5 mm. To tyle w temacie rzekomo niższej trwałości napędów 11-rzędowych.

Nie do końca jestem natomiast zadowolony z hamulców SRAM Guide RS. Obiektywnie patrząc, są to na pewno dobre hamulce, ale nie podoba mi się w nich nieco „gąbczasta” klamka. Dużo bardziej pasuje mi twarde czucie shimanowskich Deore XT. Odporność na przegrzanie też nie powaliła mnie na kolana – na mega-długim (1000 metrów różnicy poziomów!), stromym i robionym bez przerwy zjeździe X-Line w Saalbach, w dolnej części trasy wyraźnie było czuć, że hamulce słabną. Ale trzeba przyznać, że tak długi zjazd jest dla hamulców sprawdzianem ekstremalnym.

Canyon Strive Al 7.0 Race - test

Drobne, choć mało dla mnie uciążliwe usterki, które pojawiły się w trakcie sezonu, dotknęły sztycy (RS Reverb Stealth) i widelca (Pike RCT3).

W Reverbie pojawiło się coś w rodzaju ugięcia wstępnego – pod naciskiem sztyca obniżała się o 3-5 mm. Jako że w tym położeniu nie sprężynowała, ani nie uginała się, nie było to dla mnie bardzo uciążliwe.

Natomiast w Pike’u zacięło się pokrętło regulacji tłumienia powrotu. Dawało się obrócić tylko o 3-4 kliknięcia. Nie przeszkadzało mi to w niczym, bo tłumienie było prawidłowo ustawione i działało jak powinno, więc po prostu załatwiłem to przy okazji serwisu po sezonie.

Na skalistych, alpejskich szlakach, nie do końca sprawdziły się fabryczne opony Maxxisa. Trzymały świetnie, dopóki nie zaczęły nadrywać się boczne klocki – i to zarówno w przedniej, jak i w tylnej oponie. A nadrywać zaczęły się szybko – dużo szybciej niż mogłoby na to wskazywać ogólne zużycie bieżnika.

Canyon Strive Al 7.0 Race - test

Te dosyć w sumie drobne (jak na intensywność, z jaką rower był użytkowany) usterki i mankamenty nie zaburzyły jednak bardzo pozytywnego obrazu całości, bo ogólnie z roweru jestem zadowolony bardzo. A nawet bardzo bardzo. Kocham mojego Strive’a i (przynajmniej na razie) nie chcę żadnego innego. Porównania z poprzednikiem – Trekiem Remedy 2008 – nie ma żadnego. Te dwa rowery dzieli przepaść, otchłań. I nie chodzi tu tylko o konfrontację starego i zużytego z nowym i nowoczesnym, ale o to, czego na pierwszy rzut oka w nie widać. Bo w ciągu tych kilku lat dzielących powstanie tych rowerów, największa rewolucja dokonała się w geometrii.

Na Strivie, dzięki jego nowoczesnej, progresywnej geometrii jeździ się zupełnie inaczej – pewniej, szybciej, efektywniej, a dodatkowy bonus jakim jest Shapeshifter, jeszcze bardziej poszerza możliwości tego roweru i jego wszechstronność.

Podsumowując: dla mnie, do takich zastosowań i takiego terenu w jakim jeżdżę, Strive jest rowerem bliskim ideału – szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę stosunek jego ceny do tego, co oferuje. Ode mnie zatem ocena 10/10. No dobra, może 9,9/10, bo jakieś tam drobne mankamenty są, ale nie bądźmy już tacy drobiazgowi ;)

Canyon Strive Al 7.0 Race - test


Koniecznie zobacz też powiązane artykuły:


Powyższy tekst to moje pierwsze podejście do testu długodystansowego – daj proszę znać w komentarzu, o czym zapomniałem, o czym jeszcze chciałbyś przeczytać. W stajni czeka już rower na sezon 2016, więc kolejny test już za rok! ;)

 

  1. ..jaki zapas shapeshiftera w Szcecinie? na nowy czekam od 16.11.2015 i do dzisiaj sie nie doczekalem. Zapas i serwis w Szcecinie to teoria na nowy sezon 2016, ale jeszcze nie weszla w zycie

    1. Kiedy ostatnio się kontaktowałeś?

  2. ostatnia odpowiedz ze Szczecina 21.02, ze sprawdzaja co da sie zobic w temacie SS i sie odezwa.

    1. Nie wiem jaką Canyon ma politykę serwisową ale ja swojego shapeshiftera odesłałem do naprawy chyba 29.01.2016 i po tygodniu miałem sprawnego u siebie. Nie był też potrzebny żaden dodatkowy kontakt, poganianie itp. Wszystko tak jak powinno być.

      1. ja czekam na nowy z 2016, swoj egzemplarz tez teoretycznie moglem odeslac do napelnienia komory olejowej, ale sobie z tym poradzilem, jednak potrafi sam sie przelaczyc podczas jazdy, za demontaz na czesci pierwsze sie nie zabieram. Jakie poganianie, jak mam info ze bedzie za 2 tyg. to po uplywie kontaktuje sie z pytaniem o co kaman.

    2. No to ciśnij ich tam ;) Bo z tego co wiem, mają już temat ogarnięty.

      1. skoro tak, to jutro moze uda mi sie dodzwonic.

        1. Prosimy o maila, SS mają swoją kolejkę i tak szybciej rozwiążemy sprawę. W mailach jest sporo tematów, które chcemy zamknąć do końca tego tygodnia, stąd trudna dostępność infolinii, w zasadzie działa ona w tym tygodniu jednokierunkowo – od nas.

          Jeśli SS sam zmienia tryb oznacza to że nie został właściwie odpowietrzony / zalany. Teoretycznie mógłby się ponownie zapowietrzyć ale zmieniać sam trybów nie powinien.

        2. tak jak myslalem, przez caly dzien nie udalo mi sie dodzwonic.

          1. sorry, nie odswiezylem strony

  3. Czemu uwazasz ze Reign 27.5 w konfrontacji z Strivem to pług do DH? :) To taka opinia zajezdzająca rokiem 2014 kiedy widzielismy tylko obrazki w sieci nowego Gianta :) Smigałeś na Reignie ? Np moje odczucia Strive i Reigna są bardzo podobne jak chodzi o progrwsywną geometrię i sprawność podjazdową, a zwinność w skręcaniu czuję większą w Reginie. Myślę że te 2 rowery można śmiało wrzucic do jednego worka.

    1. Tak, jeździłem na Reignie i takie są moje subiektywne odczucia – to „pług” na zjazdach, na podjazdach też bardzo spoko, ale jednak brakowało mi tej lekkości i łatwości ogarnięcia Canyona.

      1. Dzieki za odpowiedz. Zeby nie bylo sam uwazam ze Strive to swietny rower, bardzo mi sie spodobal ! Zycze dalszego zadowolenia ze sprzetu !

  4. Na zdjęciu z Pomba paluszki na klamkach, kiedy nie hamujesz, oj nieładnie, nieładnie :-)

    1. Zgodnie ze szkołą Barela :P

  5. Pomijając fakt, że wszystkie Twoje teksty na blogu czyta się za(***)iście doskonale, to test bardzo fajny. Osobiście dorzuciłbym tylko jakieś zdjęcia napędu (np. porównawcze kasety po iluś tam kilometrach testu) i to w sumie tyle.
    A jeśli można spytać – rower na 2016 rok to nie jest przypadkiem Kross, którego widziałem w Mbike’u w Katowicach? :D

      1. Fakt faktem zdążyłem podpatrzeć jak chłopaki go składają, ale i tak z niecierpliwością czekam na test i fotki.
        A uchylisz rąbka tajemnicy kiedy będzie „Bikeporn” z Krossem? ;)

        1. W przyszłym tygodniu może być? :)

          1. Nie poganiam, nie pospieszam, bo, parafrazując klasykę, „pośpiech merytoryce szkodzi”. A tego byśmy nie chcieli :)

  6. Czy Fox też robi opaski redukujące objętość komory powietrznej?

  7. Ile kosztowało Ciebie SPA ? Rower wysłałeś czy zawiozłeś?

    1. Rower wysyłałem – można poprosić pracowników Canyona o zamówienie kuriera.

      Cena takiego full-serwisu to 600-800 zł bez części (ile ja zapłaciłem, to już moja sprawa :P). Dużo, ale w tym jest wszystko, czyli serwis amortyzatora, dampera, sztycy, Shapeshiftera, hamulców i oczywiście cała reszta, włącznie ze sklejeniem napinacza i obróceniem łożysk zawieszenia o kilka stopni, żeby nie pracowały cały czas w jednej w pozycji :) W sumie pełne 2 dni roboty. Więc jak za przywrócenie roweru do stanu sklepowego – kwota do przełknięcia.

  8. Możesz dać namiar gdzie kupić zestaw do tuningu objętości komory powietrznej dampera? Szukałem tego w necie ale po za zagranicznymi aukcjami nic nie znalazłem.

    1. Mi to ściągnął katowicki mBike (www.mbike.pl) – nie wiem jak i skąd, ale możesz ich zapytać ;)

    2. Jesli chodzi o foxa
      Cult-Bikes
      ul. Małołęcka 13G
      05-126 Nieporęt
      Email: office@cult-bikes.com
      Tel: 509 969 777

  9. Dzięki, zapytam się:)

  10. W tym roku zmieniłem Nerv’a 7.9 na Striv’a 6.0. W pełni zgadzam się z tym co autor w tym artykule miał na myśli. Bardzo rzeczowe i zupełnie zgodne z moimi odczuciam co do tego roweru. Sam bym lepiej nie napisał :) Z mojego krótkiego doświadczenia z shifterm wynika, że bardzo ważne jest właściwe dobranie ciśnienia. Dzięki temu zmiana trybu jest bezproblemowa. Trochę za małe ciśnienie = bardziej absorbujące przełączenie na tryb XC. Oprócz tego rodzina sprezentowała mi odpowiednik 30T ovala od ablack’a na urodziny. To na pewno kilka punktów ekstra do zaj…fajności. Zgadzam się tym samym z Tomkiem, że 34T w połączeniu z 1×11 jest trochę za „twarde” w „ostre” góry. Zawsze przy okazji Canyona pojawia się temat serwisu. Ja mam z nimi same pozytywne doświadczenia. Wszystko terminowo. Skoro wypowiadają się tu zawiedzeni w tej kwestii to niech będzie, że są też zadowoleni.

  11. A Canyon Polska zawieszenie Foxa też na miejscu robi ,czy odsyłają do autoryzowanego serwisu? Bo jak czytam o CC to włos się na głowie jeży :) http://www.forumrowerowe.org/topic/198013-amortyzator-fox-cult-bikes-warunki-gwarancji-czas-naprawy/page-2#entry1805883

  12. W 2016 roku będziesz jeździł na Krossie ?

  13. Bardzo jestem ciekawy Twojej opinii na temat Moona, bo przykładowo wersja 2.0 jest około 2000 tańsza niż podobnie wyposażony Strive. Fajnie by było przeczytać porównanie

  14. Nie wiem jak jeździ Strive, ale mam Moona i jeździ kapitalnie. I w górę i w dół. W specyfikacji żadnych słabych punktów, wszystko dobrze zgrane, „markowe” (mam model 2015).

  15. Bravo Tomasz zmęczony Specu zamieniony na Kosmiczną Maszynkę – Szerokości na Alpejskich i nie tylko szlakach.

  16. No nie wiem, osprzętowo nieźle ale wygląd do mnie nie przemawia. Te naklejki zalatują wioską.
    Levele w tym roku też średnie. Ogólnie parę lat temu Kross ładniejsze rowery robił.

    1. Hm, jestem trochę zmylony, bo dodałeś ten komentarz do testu Canyona ;)

  17. Tomasz Pawłusiewicz

    Mały update, bo kilka dni po opublikowaniu tekstu, zauważyłem że mój Shapeshifter działa jednak nie do końca dobrze. Działanie było połowiczne – po naciśnięciu manetki następowała zmiana geometrii, ale tłok wysuwał się tylko do połowy, czyli rower był gdzieś pośrodku pomiędzy trybem XC a DH. W jeździe to w niczym nie przeszkadzało – pewnie dlatego tego wcześniej nie zauważyłem. W każdym razie, Shapeshifter został zdemontowany i odesłany do Szczecina, a po niespełna tygodniu był u mnie już nowy egzemplarz, z poprawionego rocznika 2016.

  18. Niestety nie stać mnie na ten model, ale po tym artykule przekonałem się do polskich Bajków, więc może trzeba pomysleć nad Krossem. Który polecasz??
    Kross Moon Z1 czy Kross Moon 1.0??

    1. Jeśli różnica w cenie nie jest bardzo duża, to zdecydowanie Moon 1.0 (2016):
      – poprawiona,odchudzona rama;
      – szersze obręcze;
      – szersza kierownica.

  19. Mały błąd dot. specyfikacji modelu 6.0 Race 2016. Hamulce to Guide R, nie RS.
    Tak się troszkę zastanawiam… skoro Strive dzięki zmiennej geometrii niczym nie ustępuje Spectralowi jeśli chodzi o podjazdy, a daje więcej, jest rzekłbym nawet bardziej uniwersalny to po co ten drugi? :)

  20. Ile była skrzywiona korba i jak ją prostowałeś ?

    1. Kilka milimetrów – na tyle, że jeszcze omijała wahacz, ale ledwo.
      Prostował serwis.

  21. Pytam bo mam taki problem a gdziekolwiek czytam/słyszę to korby nie zalecają prostować – bo może pęknąć podczas prostowania albo co gorsze drastycznie spada wytrzymałość materiału i może pęknąć podczas jazdy. Problem jest w moim przypadku taki że to korba Boost (nigdy więcej mało standardowych rozwiązań) i ciężko znaleźć zamiennik

  22. Czy mógłbyś podać dokładne ustawienia swoich amortyzatorów w Canonie Strive.
    Pytam ponieważ też nabyłem taki rower, a że jest to mój pierwszy rower z pełnym zawieszenie i ogólnie rower tej klasy to chciałbym mieć do czego się odnieść. Oczywiście czytałem Twój artykuł na temat ustawień, ale mimo wszystko chciałbym mieć punkt wyjścia

    1. Niestety nie pamiętam dokładnych ustawień, ale i tak nie miałoby to sensu, bo jeśli nie ważysz dokładnie tyle co ja, „bazowe” ustawienia będą dla Ciebie zupełnie inne…

      Moja rada: zacznij od sagu 25% przód / 30% tył i tłumienia powrotu w połowie zakresu i eksperymentuj w obie strony zgodnie z moim poradnikiem.

    2. Zawieszenie ustawia sie pod styl jazdy oraz wage jezdzca czyli SAG pomiedzy 25-40%

  23. @MICHAŁ LALIK, co powiesz o kasku Uvex Jakkyl?

    1. Na razie macałem tylko na targach – na pierwszy rzut oka naprawdę spoko, godna konkurencja dla Bella.

Dodaj komentarz do tekstu Test długodystansowy: Canyon Strive Al 6.0 Race

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top