Bikeporn: Kross Dust 3.0 2016

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Cennik modeli Krossa jest skonstruowany w dość podręcznikowy sposób: jest wersja budżetowa (1.0), która pozwala mniej zamożnym klientom wejść w daną „platformę” – tzn. kupić sprzęt do rozbudowy w przyszłości. Środkowy model (2.0) oferuje „pełny pakiet”, czyli solidną, spójną specyfikację, którą kupi większość klientów. High-end (3.0) to dla marki głównie model wizerunkowy i sposób na podkreślenie opłacalności wariantu środkowego. 

Do topowego Dusta 3.0 podszedłem więc z lekką niepewnością. W końcu to hardtail, za cenę którego można kupić fulla o tym podobnym przeznaczeniu. Czy to w ogóle ma sens…?


Wpis powstał w ramach współpracy z firmą Kross.


Kross Dust 3.0 - hardtail enduro

Trailowo-endurowa (czyt. ta ciekawsza) oferta Krossa składa się z trzech modeli: Moona (160 mm), Soila (130 mm) i Dusta (0 mm). O ile Moona raczej przedstawiać nie trzeba (a jeśli trzeba, zajrzyj tutaj), to nowsze i przeznaczone do ciut lżejszej jazdy Dust i Soil nie są jeszcze zbyt często widywane na szlakach.

Kross Dust 3.0 - prawa

Soil to full o skoku 130 mm, natomiast Dust jest w zasadzie jego sztywną wersją. Bliźniaczo podobny design ramy, zbliżona geometria i idealnie spięty cennik – najdroższy Dust 3.0 kosztuje dokładnie tyle samo, co najtańszy Soil 1.0. Właśnie ten model – topowy Dust 3.0 – jest bohaterem dzisiejszego bikeporna. Jeszcze o tym nie wie.

Kross Dust 3.0 - rama

„Full to full” – powie Ci każdy, kogo zapytasz o to, co lepiej kupić za 7 kafli bez złotówki. Ale czy na pewno każdy potrzebuje fulla…? Czy jest jeszcze rynek na hardtaile „na bogato”? A może ten rynek dopiero się tworzy…?

Kross Dust 3.0 - rama

Dust „na bogato”, w przypadku porównania z Soilem za tą samą cenę, oznacza przede wszystkim: dużo lepszy amortyzator, Reverba, napęd 1×11 i 2,7 kg różnicy w masie (Dust 3.0 realnie waży ok. 12,4 kg z pedałami i na dętkach).

Kross Dust 3.0

Ale na razie nie zaprzątajmy sobie głowy tak ważkimi dylematami! Na pytanie, czy warto kupić sztywniaka w cenie fulla, ostatecznie odpowiem Ci w pełnym teście. Póki co, skupmy się na krągłościach samego Dusta i jego seksownych ciuszkach, tzn. wyposażeniu.

Kross Dust 3.0 - RS Revelation RL

Wspomniałem już, że jedną z mocnych stron specyfikacji Dusta jest amortyzator. Jest to powietrzny Rock Shox Revelation RL o skoku 130 mm.

Kross Dust 3.0 - Rock Shox Pike

Revelation, w przeciwieństwie do Pike’a, ma golenie o średnicy 32 mm. O sztywność dba więc głównie ośka 15 mm, tapirowana rura sterowa i… umiarkowany skok. Tłumik to klasyczny Motion Control.

Kross Dust 3.0 - RS Revelation blokada skoku

Nie wiem, jakim trzeba być masochistą, żeby w ścieżkowym hardtailu blokować sobie amortyzator, ale sądząc po forach internetowych, istnieje takie społeczne zapotrzebowanie.

Kross Dust 3.0 - napęd SRAM GX1

Napęd to kompletna grupa SRAM GX, czyli 1×11 z kasetą 10-42. A więc dokładnie ten sam, co… we wszystkich testowanych przeze mnie do tej pory rowerach (!). Już się wściekałem, że znowu nie będę miał nic ciekawego do napisania, a tu okazało się, że pierwszy raz miałem problem ze zmuszeniem GX-a do idealnej pracy!

Kross Dust 3.0 - przerzutka SRAM GX1

Po kilku dniach jazdy okazało się jednak, że… przerzutka nie jest dokręcona. Trochę wstyd, ale przynajmniej nie było nudno. Po dokręceniu, wszystko wróciło do normy. Czyli bezproblemowe zmiany biegów, nieobijający się i niespadający łańcuch, niezależnie od warunków.

Kross Dust 3.0 - korba SRAM GX1

Korba ma stały pająk, więc spiderlessa nie założysz, ale w sumie nie ma po co. O ile w fullu enduro zębatka 34T nadaje się tylko dla najtęższych łydziarzy, to w lekkim sztywniaku taki rozmiar okazał się być bardzo trafiony. Zwłaszcza, że większość osób kupi ten rower do szybkiej jazdy po terenach niekoniecznie wysokogórskich.

Kross Dust 3.0 - piasta SRAM MTN 746

W związku z zastosowaniem kasety 10-42, na pokład trafiły piasty SRAM-a (tylna z bębenkiem XD). Co więcej mogę o nich napisać? Są czarne, ładne i… działają. Dźwięk cykania i szybkość zazębiania niczym się nie wyróżniają. Tylną piastę w ramie trzyma oś 142×12 mm. Żadnych boostów ani oldschoolowych szybkozamykaczy.

Kross Dust 3.0 - obręcze WTB STP i23

Obręcze to WTB STP o szerokości wewnętrznej 23 mm. Chciałoby się więcej, ale biorąc pod uwagę przeznaczenie roweru, dobre i to. Obręcze są tubeless-friendly, ale WTB nie okleja ich fabrycznie taśmą. Jeśli zdecydujesz się na konwersję, osobno będziesz też musiał dokupić wentylki.

Kross Dust 3.0 - Schwalbe Performance

Schwalbe Nobby Nic o szerokości 2,25″ to model idealnie dopasowany do charakteru Dusta, ale… nie w tej wersji! Jeśli jeździłeś kiedyś na „szwabiakach” z serii Performance, to wiesz, że nie jest to znaczek mile widziany w rowerach do Jazdy przez duże „J”.

Kross Dust 3.0 - hamulec SRAM DB5

Hamulce to przyzwoite – choć dwutłoczkowe – SRAM-y DB5. Na obu końcach roweru znajdziesz tarcze 180 mm. Przy prędkościach typowych dla hardtaili, powinny być w zupełności wystarczające.

Kross Dust 3.0 - SRAM DB5

Model DB5 różni się od tańszych braci lepszą klamką, taką samą jak droższych Guide’ach R. Dzięki temu możliwe jest zamontowanie klamek i manetek na jednej, standardowej obejmie (Matchmaker). Warto zaznaczyć, że fabrycznie jest montowana prawa manetka Reverba, co umożliwia zamontowanie jej po lewej stronie pod kierownicą – tak jak być powinno!

Kross Dust 3.0 - hamulec SRAM DB5

Również manetka przerzutki (GX) nie szpeci kokpitu oddzielną obejmą. Gripy to całkiem fajny, cienki i wygodny model z logo Krossa. Podobnie, jak…

Kross Dust 3.0 - kokpit

…kierownica i mostek, które już jednak takie cienkie nie są! Tak jak w Moonie, kokpit wykorzystuje powiększoną średnicę mocowania 35 mm. Bardziej jednak liczą się inne wymiary: kiera ma równie współczesną szerokość 760 mm.

Kross Dust 3.0 - mostek Kross 35 mm

Mostek ma z kolei 60 mm długości. Pięćdziesiątka na pewno by nie zaszkodziła, ale na szlaku, zastosowana długość dobrze zgrywa się z geometrią ramy i szerokością kierownicy. Stożkowa podkładka pod mostkiem rzeczywiście jest tylko podkładką – więc jeśli chcesz maksymalnie obniżyć kokpit, można ją śmiało wywalić. Ale jest ładna, więc zostawiłem. Ech, bikeporn…

Kross Dust 3.0 - Rock Shox Reverb, WTB Volt

Kross ma też w ofercie własne sztyce, ale w topowej wersji Dusta znajdziesz Reverba Stealth o skoku 125 mm. Uwaga na dokręcanie zacisku – tegoroczne Reverby są wyjątkowo wrażliwe na zbyt silne łapy właściciela.

Kross Dust 3.0 - siodło WTB Volt

Siodełko WTB Volt znajdziesz w każdym Krossie z serii enduro/trail. I nic dziwnego, bo jest bardzo wygodne i lekkie. Napisy elegancko komponują się z detalami ramy.

Kross Dust 3.0 - rama węzeł podsiodłówka

Otwory na górnej rurze pozwalają na przykręcenie opcjonalnych przelotek do sztycy z zewnętrznym prowadzeniem przewodu, lub klasycznej wersji przedniej przerzutki (fuj).

Kross Dust 3.0 - rama mocowanie bidonu

Z kolei na dolnej znajdziesz zaślepiony otwór dla kabla przedniej przerzutki w standardzie side-swing. Future-proof!

Kross Dust 3.0 - rama dolna rura

Nie zabrakło też mocowania koszyka na bidon – moim zdaniem jest to niezbędny ficzer w rowerze, który wielu z nas będzie użytkować jako sprzęt z pogranicza enduro i cross-country.

Kross Dust 3.0 - dolna rura przewody

Te przewody, które są (w przeciwieństwie do tych od przedniej przerzutki), poprowadzone są pod dolną rurą. Wewnątrz ramy schowany jest tylko kabel Reverba. Co istotne, schowany na całej długości – nic „po drodze” nie wystaje.

Kross Dust 3.0 - tylny trójkąt

Nie brakuje też miejsca na oponę – 27+ tu nie wciśniesz, ale 2,5″ powinno wejść z bezpiecznym zapasem na błoto. Swoją drogą, detale wykończenia tylnego trójkąta kryją smaczki, jakich nie znajdziesz nawet w Moonie.

Kross Dust 3.0 - rama miejsce na oponę

Na przykład ten w całości rzeźbiony CNC element łączący prawą część tylnego trójkąta z mufą suportu. Zapewnia dużo miejsca na zębatkę, mimo bardzo krótkiego tylnego trójkąta.

Kross Dust 3.0 - rama suport

Wspomniana mufa to stare dobre BSA 73 mm. Super, że konstruktor olał pressfita w rowerze, który z założenia ma być bezobsługowy, bezproblemowy i nieskrzypiący.


Kross Dust 3.0 - główka ramy

Główka ramy to oczywiście standardowy taper, ale już jej kształt taki standardowy nie jest – mniam!

Kross Dust 3.0 - główka ramy

Płynne przetłoczenia ramy Dusta – podobnie jak Soila – są moim zdaniem wręcz stworzone do „przetłumaczenia” na carbon. Czy kiedyś się tego doczekamy…?

Kross Dust 3.0 - rama

Póki co, mamy jeszcze czas, żeby nacieszyć się pięknie hydroformowanymi rurami modeli aluminiowych. I żeby pomęczyć Krossa o nieco bardziej radykalną geometrię – w zestawieniu hardtaili enduro do 6000 zł zganiłem Dusta za kąt główki ramy wynoszący 67,5 stopnia. Mierzyłem jak mogłem, żeby realnie wyszło mniej, ale nie dało rady…

Kross Dust 3.0 - logo

Czy okaże się to problemem na szlaku…? O tym już niedługo przeczytasz w pełnym teście.

Kross Dust 3.0 - rozmiar ramy M

Zdradzę jednak, że przez większość czasu, pozostałe liczby pozwalają zapomnieć o kącie główki – długi reach (jak zawsze u Krossa, warto celować w większy rozmiar), suport na wysokości 320 mm i bardzo krótki tył (420 mm) zapewniają odpowiednio stabilną, centralną pozycję bez psucia funbike’owego charakteru.

Kross Dust 3.0 - przód

Zdjęcia do bikeporna robiłem w Świeradowie-Zdroju. Tego samego dnia na Singltreku pod Smrkem mocno poprawiłem kilka Personal Bestów na Stravie, więc pierwsze wrażenia są bardzo obiecujące! Ale czy warto wydać na ten rower prawie 7 tysięcy? O tym napiszę za parę tygodni w podsumowaniu testu. A w międzyczasie, polecam Ci odwiedzić Centrum Testowe Krossa w Bielsku-Białej lub Kościelisku, wziąć Dusta na rundkę po Twisterze czy Butorowym i przekonać się samemu. Gwarantuję, że na jednej rundce się nie skończy!


W oczekiwaniu na pełnoprawny test, rzuć okiem na podobne wpisy:


Nie zapomnij też zapisać się do NEWSLETTERA! Niedawno mocno go odpicowałem i teraz najwierniejsi czytelnicy dostają informację o nowym wpisie jako pierwsi, razem z dodatkowymi informacjami z blogowego „backstage’u” i polecanymi przeze mnie linkami do najlepszych materiałów z sieci. 

 

  1. Ciekawy tekst. Czekam na obszerniejsze wrażenia zza kierownicy. Możesz dać znać jak się sprawuje revelation ? Możliwe jest porównanie jakości pracy do Pike’a czy to już inna liga ?

    1. Przy większym skoku nie byłoby porównania i zdecydowanie Pike by wygrywał. Ale prosto z Dusta przesiadłem się na Whyte’a z Pikiem 130 mm i szczerze mówiąc, przepaści nie ma. Całkiem fajnie zbalansowany jest ten Revelation – pierwszego dnia ustawiłem w nim sag i tłumienie i zapomniałem o jakichkolwiek kombinacjach, bo po prostu działał – czule, bez dobijania, bez nurkowania w środku skoku.

  2. Super opis i zdjęcia,tym bardziej cieszy fakt,że dużo pozytywów o modelu,który (jak już Wiesz)jakiś czas temu kupiłem, i w związku z tym wypytałem Cie i wymęczyłem nieco:),otrzymując bardzo cenne rady i pomoc,za co serdecznie Ci dziękuję!Podpisuję się także pod wzmianką o możliwości testu Dusta,którego ja dokonałem akurat w Przasnyszu,a który ostatecznie rozwiał moje wątpliwości co do zakupu.Jestem szczęśliwym nabywcą pięknej i sprytnej maszyny:)

  3. Podobają mi się nazwy w tej linii modelowej – Dust, Soil, Moon.
    Krótkie, proste, niepretensjonalne i dobrze osadzone w rzeczywistości MTB…

  4. Jestem szczęśliwym posiadaczem Dusta 2.0 w moim przypadku wersja EVO której jestem sprawcą.(http://www.pinkbike.com/u/pabloxr2/)Dokonałem kilku modyfikacji w tym pozbycie się wszystkich pancerzy z dolnej rury(zawsze mnie wnerwiało czyszczenie uchwytów i pancerzy które wciąż łapały tam błoto). Masa całego roweru po modyfikacji to 11,2kg mimo nie małej masy ramy 2kg w roz.M. Pozytywnie zaskoczyły mnie zdolności podjazdowe tego roweru,skubany pod każdą ścianę podjedzie o ile masz parę w nogach.Polecam!Paweł.

  5. Cytuje:”Otwory na górnej rurze pozwalają na przykręcenie opcjonalnych przelotek do sztycy z zewnętrznym prowadzeniem przewodu, lub klasycznej wersji przedniej przerzutki (fuj).” Muszę się z ostatnią częścią zdania nie zgodzić ponieważ,przelotka mocująca pancerz klasycznej przerzutki przód jest wyfrezowana w podkowie za suportem prze którą przewlekamy linkę,co widać na zdjęciu z opisem mufy suportowej tego artykułu.Ja wyżej opisane otwory technologiczne wykorzystałem do poprowadzenia przewodu hamulca tył w moim Dust 2.0.Paweł

  6. Fajny rower. Szkoda, że nie 29″ ;) 27,5 mocno zdominowały rynek enduro/trail, 29 właściwie schodzi do xc. Mi np. brakuje oferty nie za drogich sztywniaków pod duże koło do trochę cięższych zastosowań.
    Ten rower prezentuje się naprawdę ciekawie. To co mnie mocno razi to przewód tylnego hamulca – jak już zrobili prowadzenie dołem, to mogli umieścić mocowanie zacisku na chainstay’u, lub poprowadzić cały przewód górą, a nie takie esy floresy :D no ale to moje fanaberie.

    1. A tu się zgodzę w pełni – przydałaby się też wersja tego roweru na dużym kole. Myślę, że Smooth Trail wypełni lukę :)

      1. o kurde zajebisty ten Smooth Trail, nawet nie wiedziałem, że coś takiego się rodzi!

    2. Kolega myśli o maszynie w takim stylu?To moja wizja roweru typu trail 29,sam składałem:)Czekam na komentarz.Paweł. http://olx.pl/oferta/nowy-dartmoor-primal-29-special-edition-enduro-trail-nie-trek-scott-CID767-IDfjP21.html#3e8be7b6f3

    3. Do NSa Djambo tez mozna 29 wrzucic :)

      1. Owszem, mam nawet taki zestaw. Ale NS trochę tego nie ogarnął i z tyłu muszę mieć maxxisa crossmark 2.1, żeby opona nie szorowała po poprzeczce.

  7. Michale przez przypadek natnąłem się na Twój wpis na forumrowerowym gdzie piszesz: „Revelation to niestety przerośnięty wideł XC, z wiotkimi goleniami 32 mm i kiepskimi tłumikami. Więc moim zdaniem Auron jest pod każdym względem ZDECYDOWANIE lepszym widelcem od Revelationa, jeśli nie zależy Ci na marce.”

    Tu natomiast piszesz, że mocnym atutem Dusta jest Revelation … Skąd taka nagła zmiana decyzji ?

    PS. Lubię blog, lubie Twój styl pisania, dlatego nie chce żebyś odebrał to jako atak na swoją osobę – to tylko niezaspokojona ciekawość stałego czytelnika :)

    1. Tak to jest, jak się wyrywa zdania z kontekstu :P

      W cytowanym fragmencie porównywałem Revelationa do Aurona, odnosząc się do Pike’a. Zarówno Auron, jak i Pike są (z punktu widzenia enduro) lepszymi widelcami od Revelationa.

      Z kolei tutaj porównuję Revelationa do Sektora TK montowanego w Soilu – na którego tle Revelation wypada znacznie lepiej i dlatego jest mocną stroną specyfikacji.

      Ocena zawsze zależy od punktu odniesienia, dlatego warto zwracać uwagę na kontekst.

      1. A takie szybkie pytanie, jeździłeś może na Auronie i mógłbyś o nim powiedzieć trzy słowa (ewentualnie 5 zdań?) :)

  8. Jeszcze odnośnie tego zdania: „Czy jest jeszcze rynek na hardtaile „na bogato”? A może ten rynek dopiero się tworzy…?”

    wystarczy spojrzeć na Hamerykę, tegoroczny NAHBS itp, rynek sztywniaków się wciąż rozwija i są ludzie, którzy chcą na nich jeździć, np. JA :D

  9. No i gdzie ten test? :) Czekam no szerszy opis a tu cisza.

  10. No właśnie gdzie ten test. Na dniach chciałby zakupić rower i wacham się pomiedzy Kross Dust 3 i Giant Trance 2 LTD. Ceny podobne. Ze śląska w góry blisko, ale zastanawiam się czy do naszych szlaków nie mocno endurowych potrzebny mi full……
    Tak więc gdzie ten test ….. ? :)

    1. Obiecuję, że będzie w przyszłym tygodniu! :)

    2. Dawid, mam Giant Trance 2 LTD 2016′ i jeżdżę nim wszędzie – sam jestem zdziwiony, że tak przyjemnie się na tym rowerze jeździ. Od 14 kwietnia br. 7032 km, z tego we wrześniu mnie poniosło 2001 km, także na zwykłych trasach daje radę. Ja jestem zadowolony, co prawda za tą kasę 9,6 tys. mogło by być lepiej: koła, hamulce, oś 12×142, adapter, widelec 34.
      Wczoraj kupiłem Kross’a Dust 1.0 2016 w atrakcyjnej cenie 3,1 tys. Na razie o wrażeniach z jazdy nie mogę nic powiedzieć, bo nie testowałem, ale w tej cenie ma oś 12×142 ;-), reszta wiadomo, za 4,5 tys. oficjalna cena, szału w osprzęcie nie ma.
      165,5 cm – Giant rozmiar S, Kross rozmiar S, pomorze środkowe.
      Ja wziąłbym jednak Gianta. Kross’a kupiłem swojej mamie ;-), choć ona pewnie wolałaby Trance – jeździła nim i była zachwycona ;-).

  11. Kross Dust 3.0 na Ceneo po 5400zł !Kupujcie Krossa to super rower i do tego polski. Nie kupujcie rowerów z suportem pressfit, to badziewie skrzypi i jest trudne w serwisie lub wymianie.Rometu też nie kupujcie ,bo to padlina.

    1. Jakoś w Trance nic nie skrzypi po 7 tys. km. Chociaż nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania to wyboru nie miałem. W składakach były wciskane miski i jakoś wszystko hulało ;-), ale wtedy nie nazywały się press sh(f)it.

  12. Kiedy można spodziewać się pełnego testu? :)

  13. No i gdzie ten test?

  14. Test? Gdzie ten test? :)

  15. Witaj
    Wczoraj dosiadałem Dust-a 3 w rozmiarze XL. Przejażdżka kilkuset metrów po chodniku była bardzo wygodna i miałem wrażenie że jest to rozmiar właściwy ale ja mam 176cm wzrostu a rozstaw ramion mam 187. Czy jednak nie powinienem mierzyć w L? Tu uwaga że do tej pory jeździłem na Treku Cobia z 2011.

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Kross Dust 3.0 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Jak dbać o kask rowerowy?

Porady, Sprzęt / 

Pisałem niedawno o wybieraniu kasku do enduro, sugerując że to dość ważny element wyposażenia każdego bikera, który ma coś w głowie i chciałby to ochronić. Czerpiąc doświadczenia z obserwacji na szlaku, dziś chciałbym udzielić Ci kilku wskazówek, jak się z kaskiem obchodzić.

8 czerwca doszło do śmiertelnego wypadku na Enduro Trails. Jeden z nas odszedł, prawdopodobnie w wyniku urazu głowy, po upadku na ostatniej sekcji „Starego Zielonego”. Miał kask, ale niestety nie zapewnił on wystarczającej ochrony.

Co tak naprawdę tam zaszło – tego na razie nikt nie wie. Dlatego też artykuł ten może, ale może też nie nawiązywać do tego wydarzenia i nie chciałbym, żeby był z nim wiązany. Napisałem go już kilka tygodni temu i wahałem się czy go opublikować – zwłaszcza teraz. Uznałem jednak, że jest to dobry moment, bo w tym smutnym okresie chyba każdy z nas nieco poważniej myśli o swoim bezpieczeństwie na szlaku.


1. Wieszaj kask na kierownicy

jak-dbac-kask-rowerowy-11

Zanim zaczniesz właściwą jazdę, powieś kask na kierownicy – na kanadyjskich filmach tak robią. Obijanie się skorupy o rower na wypychach i podjazdach na pewno jej nie zaszkodzi. Podobnie jak spadający na nią ciężar wywracającego się roweru. W końcu jest zaprojektowana do dużo gorszych uderzeń, prawda?

W związku z tym na pewno też nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas, z kierownicy (czy dachu auta), kask spadnie na ziemię. Jeśli jednak nie chcesz, żeby spadł…

2. Kładź kask na ziemi

Jak dbać o kask rowerowy - na ziemi

Jesteś prawdziwym mężczyzną (lub babą z jajami), więc byle pająk włażący Ci pod okulary na odcinku specjalnym, to dla Ciebie pikuś. A przelotna woń „przybranej” przypadkiem jeleniej kupy tylko poprawia wrażenia z przebywania na łonie natury.

3. Wyrzuć worek, który dostałeś przy zakupie

Jak dbać o kask rowerowy - worek ochronny

To tylko zbędny gadżet zawyżający cenę kasku. Zamiast tego, pakując się do auta, wrzuć kask gdziekolwiek. Najlepiej, jeśli leży na rowerze, bo dzięki temu na pewno o nim nie zapomnisz. Podskakiwanie po twardych elementach co najwyżej zarysuje lakier. A na lakierze się nie jeździ, co nie?

4. Nie przejmuj się glebami

Jak dbać o kask rowerowy - czy wymieniań po upadku

Skoczyłeś na główkę w kamcory, ale kask został w jednym kawałku? Ale fart! Absolutnie nie ma potrzeby kupowania nowego – skoro ten tak znakomicie się sprawdził, na pewno przy kolejnym uderzeniu spisze się równie dobrze.

Zalecenia wymiany kasku po każdy upadku to marketingowy bełkot i spisek branży, która chce zedrzeć z Ciebie ostatni grosz. Nie bądź frajerem!

5. Nie wymieniaj kasku tylko dlatego, że jest stary

Jak dbać o kask rowerowy - rysy i odbarwienia

Skoro kasku nie trzeba wymieniać po glebie, to tym bardziej nie myśl o zakupie nowego, jeśli stary, kilkuletni, ciągle jest w jednym kawałku. To, że wszystko się starzeje i po 2-3 latach ryzyko awarii drastycznie rośnie, nie ma przecież znaczenia w przypadku zwykłego kawałka plastiku… wystawionego na działanie promieni UV, potu, zmiennych temperatur i innych bzdur. Pojawiające się z czasem mikropęknięcia i odbarwienia skorupy to tylko powierzchowna kosmetyka, która o niczym nie świadczy.

6. Nie czyść kasku

Jak dbać o kask rowerowy - jak myć wnętrze

Częste mycie skraca życie! Przecież jeszcze tak bardzo nie śmierdzi… Jesteś tru-ęduro, więc za dużo jeździsz, żeby zajmować się tak przyziemnymi pierdołami jak czyszczenie sprzętu. Poza tym przy myciu mógłbyś zauważyć jakieś pęknięcie czy inne uszkodzenie i byłoby Ci szkoda. Po co się stresować? #endurobezspiny

7. Nie przepłacaj

Jak dbać o kask rowerowy - atest EN 1078

Jak widać, kask to bardzo prosta i idiotoodporna część ekwipunku. W końcu to tylko zwykły styropian, służący do walenia w różne rzeczy, nie? W związku z tym nie ma co przepłacać – najlepiej tanio kupić używany, bo skoro można z kaskiem robić te wszystkie rzeczy, to historia danego egzemplarza nie ma znaczenia.

A jak nowy, to może by tak z Aliexpress? Przecież to na pewno te same chińskie rączki w tej samej fabryce klepią, co te wszystkie foksy i dżira za grube piniondze…


Podsumowanie

Żeby nikt nie oskarżył mnie o mordowanie czytelników, zaznaczam wprost:

Powyższe rady mają charakter ironiczny

 

Tak swoje kaski traktują ludzie, którym głowa służy tylko do tego, żeby nią jeść.

Z kolei traktowanie odwrotne – zwłaszcza niektóre punkty – może wydawać się przesadą. Ale w przypadku ochrony głowy, „przesadnie ostrożne” podejście uważam za jedyne słuszne. Chcesz dyskutować z sensem wymiany kasku po każdej glebie? Proszę bardzo – w końcu to Twoje życie.

Ale napisałem ten artykuł, bo ciągle nie każdy sobie zdaje sprawę z tego, jak kask działa. Jego zadaniem jest ulec zniszczeniu – albo on, albo Twoja głowa. A ponieważ wszyscy chcemy, żeby kaski były maksymalnie lekkie i przewiewne, to są one projektowane tak, żeby pochłonąć energię dokładnie jednego uderzenia. Czy to jedno uderzenie będzie najgorszą glebą w Twoim życiu, czy głupim upuszczeniem kasku na kamienie – to już zależy od tego, czy będziesz „przesadnie ostrożny”. Podsumowując:

Traktuj kask jak… szklankę. Jeśli już spadła na podłogę i jakimś cudem się nie stłukła, nie wlewaj do niej wrzątku!

A na rozchmurzenie….


Zobacz też powiązane wpisy:

 

  1. Ostatnio w Mieroszowie przed startem OSu był gość co tłumaczył czemu ma nie zaciągnięte paski pod brodą… Kilometr pasków wisiał 10cm od głowy.. Tłumaczył że go uwierają.. a kask utrzyma się przy wypadku na tym mocowaniu regulacji obwodu głowy.(!)
    Myślę że umiejętność dobrego dopasowania kasku jest też ważna i warto by o tym pamiętać.

  2. Brakuje jednego: pod kask zawsze zakładaj czapke, najlepiej w modnym kolorze lub czarną. Jest luz, kask na głowie ma być luźno i ma się przesuwać z czapką.

  3. No z tymi pierwszymi 3 punktami to już trochę przesada. Chłop za mocno walna
    zdarza się niestety. Raczej transport kasku nie miał z tym nic wspólnego.Mycie też by nie pomogło.Na moto mają o wiele wytrzymalsze kaski a złe trafienie przy 60 też niestety nieraz tragicznie się kończy.

    1. „Raczej transport kasku nie miał z tym nic wspólnego” – kolesie którzy wożą kaski przez kilka godzin w aucie na podszybiu też są przekonani że kask bezpiecznie w aucie siedzi i nic nie może mu się stać…

      1. A czy możesz zacytować opinię producenta kasku w jakiej temperaturze można go przechowywać?

  4. Odnośnie kasku(ów)to zasady podane są, jak akurat bez ironii, prawdziwe. Primo, „to” trzeb mieć na głowie ZAWSZE( uważam że i pod górę-wykluczam prowadzenie z fullface na kierownicy, ale to nie jazda:)) i to dopasowane!, dociągnięte na pasku!, bo przy glebie ( a miałem kilka poważniejszych) skorupa potrafi się przekrzywić o dobre kilkadziesiąt stopni. Tu niema „jaj”, powaga. Czyszczenie to tylko chyba pranie gąbki, bo cuchnie po kilku jazdach jak przysłowiowa „murzyńska chata”. Przepłacanie :))), to tylko marketingowe bajery, poważnie, tu nie idzie w 90% o różnice w jakości i wytrzymałości, to bajer. Waliłem o glebę i kaskiem za 50zł, za 300zł, obojętne. Czapka pod kask – u mnie tylko opcja zimowa, ale w lato omyłka jakaś.

  5. Fajny wpis… Zgadzam się z Łukaszem! Kask zawsze i wszędzie, ostatnio miałem nie fajny wypadek właśnie na podjeździe. Co prawda głową(przypadek) nie uderzyłem, ale za to trafiłem do szpitala z podejrzeniem złamania kości krzyżowej… Jeśli tylko wyzdrowieję, czekają na mnie ochrony pod spodenki, łokcie i kolana, oraz kask oczywiście. Pozdrawiam!

  6. paski i dopasowanie najważniejsza rzecz! kiedyś zaliczyłem dzwonka w nie zapiętym FF jeszcze do tego troszkę dużym, skończyło się obrotem kasku o 180 stopni (szczęka na potylicy), a w rezultacie przestawiony nos i trochę otarte ucho.

  7. Też myślałem, że to przesada w punkcie 1 ale dzisiaj spotkałem 2 kolesi zjeżdżających (jeden naprawdę szybko) z kaskami przypiętymi do kierownicy.
    Beskid Wyspowy: od Jaworza szlakiem na zachód.

    1. Naucz się czytać ze zrozumieniem, nie chodzi o jazdę tylko o pchanie.

  8. Taaa…nie jeżdżę enduro ale na polnej drodze mialem wypadek z własnej głupoty:/ chyba zainwestuje w jakiś kask bo szkoda głowy. A cała twarz od krwi potem w szkole wszyscy pytają :P ale trochę nie dziwię się że niektórzy nie mają kasków bo popatrzymy na ceny fullface’ów… Dla mnie, przeciętnego 16 latka 400-600zł na kask to bardzo duża kwota niestety…

    1. Bzdura… Naprawdę porządnego fullface’a (np. 661 Comp) można kupić za <300 zł, a nawet najtańsze modele (typu Naxa) są o niebo lepsze, niż brak kasku na głowie. Poza tym jeśli nie ma się jeszcze swojego źródła utrzymania, to co jak co, ale na kask na pewno rodzice dadzą pieniądze.

  9. A ja mam pytanie: do ilu z tych twoich rad każe się stosować producent? Większość z nich to wyssane z palca bzdury, jeśli producent nie każe wymieniać kasku co 2-3 lata, to tego NIE TRZEBA robić, nie staraj się być świętszy od papieża. Producent każe wymienić po glebie, nie rzucać, wiadomo… ale ty wymieszałeś zalecania producenta ze swoimi dziecinnymi wymysłami.

    Co to w ogóle za odpał z tym obowiązkowym myciem kasku?! Az dziwne że nie piszesz że trzeba do tego kupić specjalne kosmetyki, bo mydło może mu zaszkodzić…

    W domu pewnie przechowujesz go w zbiorniku z argonem.

    1. http://www.helmets.org/replace.htm
      https://www.xsportsprotective.com/blogs/mtb-gear-guides/125777859-when-to-replace-your-bicycle-helmet

      Co do mycia – czytaj ze zrozumieniem, chodziło mi przede wszystkim o okazję do wykrycia rys, pęknięć i innnych objawów zużycia. Usunięcie brudu, który może mieć wpływ na degradację materiału (o tym też w powyższych linkach + polecam Google) też nie zaszkodzi.

  10. A ja mam takie pytanie, czy ktoś może mi polecić/odradzić ten kask http://wisebears.pl/okazja/abus-tec-tical-pro-v-2-233pln/? Znalazłam go za dobrą cenę i zastanawiam się, czy warto. Ewentualnie, co możecie polecić w granicach do 250zł?

    1. Cześć Iza!
      Ten Abus spoko, ale na szosę i do XC – jeśli oczekujesz dobrej ochrony w górach, rzuć okiem na kaski wymienione w tym artykule:
      http://www.1enduro.pl/jaki-kask-enduro/

  11. Michale, dziękuję za odpowiedź – do tamtego kasku zachęciła mnie cena, przejrzę te z linku :-)

Dodaj komentarz do tekstu Jak dbać o kask rowerowy?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Plecakowe enduro [KONKURS]

Konkurs / 

We współpracy z firmą Kross, zapraszam Cię do udziału w konkursie!


Dodano 27.06.2016: Konkurs rozwiązany!


Co możesz wygrać?

Plecak Kross Crafter:

  • duża pojemność 25 litrów, w sam raz na 2-3 dni w górach (o tym za chwilę);
  • niska masa pozwalająca „za darmo” upchnąć dodatkową parę kalesonów;
  • materiał Ripstop odporny na ślizgi po melafirze;
  • dużo praktycznych kieszonek, pokrowiec przeciwdeszczowy, odblaski, gwizdek i inne bajery.

Więcej informacji na stronie Krossa

Kross Crafter 25l - konkurs

Kross Crafter 25l - konkurs

Kross Crafter 25l - konkurs


Co musisz zrobić?

Zaplanuj trasę plecakowego enduro, to znaczy wycieczki spełniającej następujące założenia: 2 lub 3 dni jazdy, ze spaniem w górskich schroniskach, w polskich/czeskich/słowackich górach.

Plecak trafi do osoby, której trasa najbardziej zachęci mnie do jej przejechania (trasy, nie osoby). Zwycięska wycieczka zostanie opisana na blogu!


Forma zgłoszeń: dowolna! Może to być link do wycieczki na Stravy, ręcznie sporządzona mapa, fotogaleria, film, opis słowny lub wszystkiego po trochu. Uwaga! Twoje zgłoszenie NIE musi być relacją z przejechanej wycieczki – jeśli dopiero planujesz taki wypad, podziel się swoim pomysłem!

Swoje propozycje możesz zgłaszać do 15 czerwca:

  • w komentarzu do tego wpisu (najlepiej!)
  • na maila: michal@1enduro.pl
  • w komentarzu do posta na Facebooku

Ogłoszenie wyników – w drugiej połowie czerwca. Powodzenia!


 

  1. Majstersztyk, gratuluję pomysłowości :-)

  2. „Plecak trafi do osoby, której trasa najbardziej zachęci mnie do jej przejechania (trasy, nie osoby)” hahahahahahahhaha

  3. A przy okazji stworzy się baza 2-3dniowych tripów do zrobienia!

  4. to i prosze:

    Zlate Hory – Zlate Hory (Edelstein) – Rejviz – Adolfovice – Serak (nocleg na szczycie) – 1 dzien
    Serak – Cervenohorskie Sedlo – Praded (mozna zahaczyc o Kouty w wariancie bardziej wymagającym) – nocleg w Ovcarni – 2 dzień
    Ovcarnia – Karlova Studanka – Vbrno – Zlate Hory (oczywiscie górami) – 3 dzień.

    1. Ale przecież czerwony Serak-Praded jest zdecydowanie bardziej słuszny w drugą stronę…

  5. Propozycja 1. Trip dwudniowy.
    Foty: http://www.solar.blurp.org/transsudetia_2012/imagepages/image22.html
    Trasa (wersja skompresowana do 1 dnia, ale z noclegiem na Śnieżniku 2 dni jak znalazł): http://www.cykloserver.cz/cykloatlas/?d=112254&vlozit#pos=50.22293P17.00633P13

    1. Na Smrk
    Z Horni Lipova wybieramy drogę 6044 i afaltami oraz szutrami przemy do góry. Na rozjeździe pod Lucni Vrch możemy skorzystać z ławeczki, a potem skręcamy w lewo w kolejny szutr, w kierunku Utulna Mates i Smrka. Dojeżdżamy do prostopadłego żółtego szlaku i tymże szlakiem, łagodnym podjazdem osiągamy Smrk.

    2. Graniczny singiel
    Olewamy wszystkie oznakowane szlaki i kierujemy się singlem granicznym przez Brunek. Graniczny szlak w tą stronę ma lekką tendencję w dół, więc wiele czasu nie powinno zająć dotarcie do zielonego szlaku, który przed Rudawcem dołącza do granicznej ścieżki. Trzymamy się dalej zielonego szlaku – czeka nas niezły zjazd z Rudawca, a potem do przełęczy Kladskie sedlo.

    3. Dojazdówka
    Na przełęczy można się posilić i zaprowiantować w sklepiku granicznym. Wyszukujemy szlak żółty i ruszamy nim na południe. Początkowo singielek, potem się poszerza. Nie grzejemy bez opamiętania żółtym, ponieważ musimy trafić na czerwony szlak E3, w który skręcamy. Czeka nas dość długi szutrowy trawers z okazjonalnymi widokami na Stare Mesto.
    Czerwonym E3 jedziemy aż do niebieskiego szlaku i zmiany kierunku jazdy o 170 st. Co prawda, czerwony wcześniej skręca ostro w prawo, ale nadkładając w sumie koło 600 m do niebieskiego, nie będziemy musieli pchać.

    4. Zdobywanie Śnieżnika
    Od Głębokiej Jamy zaczyna się konkretny podjazd. Na samym początku mijamy źródełko z wodą pitną, a potem kolejnymi zygzakami ciągniemy czerwonym i niebieskim szlakiem na przełęcz Stribrnicka.
    Od przełęczy trzymamy się szlaku czerwonego, który zaprowadzi nas na szczyt Śnieżnika. Jest konkretnie w górę, kamorzaście i niełatwo. Na deser krótki ale treściwy zjazd ze szczytu do schroniska. Jeśli sił już brak, zalegamy.

    4a. Jeśli sił nie brak, możemy odwiedzić Czarną Górę i dobić się na trasach, wykorzystując wyciąg. W zależności od pozostałej mocy, nocleg pod Czarną, albo wracamy na Śnieżnik.

    4b. Jeśli poprzedniego dnia zabrakło sił, od czarnogórskich tras możemy rozpocząć dzień drugi.

    5. Powrót na Kladske sedlo
    Wbijamy się na szczyt Śnieżnika i na Stribrnicka odszukujemy zielony szlak uciekający w jagódki na wschód. Przed nami kawałek solidnego zjazdu po kamieniach i korzeniach. Gdy się wypłaszczy, trzymamy się cały czas zielonego i singlem wśród jagódek i błota wracamy na przejście graniczne.

    6. Z powrotem na Smrk, ale inaczej
    Z przełęczy jedziemy początkowo po śladach granicznym szlakiem zielonym. Po 600-700 m wypatrujemy nieoznakowanej, szerokiej leśnej przecinki (jest na zdjęciach) w prawo, w kierunku Cerna rokle, gdzie dobijamy do czerwonego szlaku E3. Trawersujemy nienazwaną górę, a potem, wciąż czerwonym jedziemy do Medvedi bouda – świetny, w miarę płaski singiel.
    Jeśli mamy nadmiar energii, możemy wciąż czerwonym wbić się na Palas. Nie jechałem tam, ale początek to szeroki szutr, a i zjazdu jakiegoś na mapie nie widać. My wybraliśmy asfalt dochodzący znów pod Palasem do czerwonego szlaku. Dalej szutrami jedziemy do Cisarska bouda, gdzie skręcamy w lewo w zielony szlak na Smrk. Początek dość stromy, ale po 500 m znów jedziemy trawersującym świetnym singlem. Trochę stromsza końcówka i lądujemy na Smrku.

    7. Powrót definitywny
    Przed nami w większości zjazd do Horni Lipova. Na Smrku wyszukujemy czerwony szlak dydaktyczny na Klin. Połowa to niezły singiel, potem już szerzej.
    Wylatujemy w cywilizacji koło hotelu i skręcamy w lewo w drogę 6208. Uwaga – prowadzi ona dokładnie przed wejściem do hotelu. Przed hotelem asfalt, potem krótki singiel po łąkach i wreszcie szerokia leśno-szutrowa droga w dół do Horni Lipova. Za przejadem kolejowym wybieramy końcówkę, która bardziej nam odpowiada.

  6. Edyta punktu 7.
    Ze Smrku ciągniemy szlakiem żółtym do Tri Studanky i skręcamy w prawo w niebieski przez Jesenny potok. Jest to wersja krótsza, ale bardziej interesująca. Jedyne zdjęcie: http://www.solar.blurp.org/transsudetia_2014/imagepages/image49.html

  7. Idź do szopy/garażu/pokoju. Spójrz na rower. Spójrz co on z tobą robi, zabiera ci pieniądze i naraża na ciężkie urazy a nawet śmierć, nie siedzisz w barze wlewając w siebie browary z kolegami, tylko leżysz w lesie usrany błotem, spocony i zasapany, po trasie na której jadąc słyszałeś komentarze pieszych w stylu „Co za popie*dol. Jak on tu przejedzie?! Tu iść jest ciężko a ten się tu pcha rowerem. Uśmiechnij się. Spójrz ile pieniędzy Ci zostało w portfelu po ostatniej wizycie kuriera z częściami. Bierz potrzebne itemy, ciuchy pompki itp. Idź do sklepu, kup żarcie. Pakuj się do auta z rowerem. Jedź na południe. Byle do dużych pasm górskich, Sudet, Karkonoszy, czegokolwiek. Wjedź na najwyższą górę w okolicy. Spójrz na mapę. Jedź tam gdzie widać góry. Jedź w każdą ścieżkę która wygląda jak fajna trasa. Żałuj że bezsensownie straciłeś wysokość, podjeżdżaj. Pytaj przypadkowych rowerzystów o fajne trasy w okolicy. Jedź tymi trasami. Staraj się spotkać kogoś na fullu/rowerze przystosowanym do ostrzejszego terenu. Spytaj gdzie jechać, gdzie są jakieś fajne trasy. Jedź tam gdzie powiedział. Przejedź wszystkie trasy w tej okolicy, jak masz czas szukaj kolejnych takich ludzi i pytaj o kolejne trasy. Jeśli tego czasu nie masz to pytaj o schronisko, podnoś swojego myk-myka i pompuj pod górę żeby jakieś znaleźć. Wejdź, wypij piwo. Pomyśl co ty najlepszego robisz ze swoim życiem. Idź pogadać z ludźmi, popytaj o trasy. Idź spać. Wstań. Wyjdź na dwór. Zjedz coś. Wsiądź na rower i jedź. Wyklinaj w myślach, bo jesteś zmęczony i nie chce Ci się nigdzie jechać. No chyba że do domu. Męcz się przez pół godziny. Poczuj się znowu szczęśliwy, stosuj się do porad ludzi ze schroniska. Jedź. Szukaj tras, pytaj ludzi. Jedź. Rób to co dzień wcześniej. Po prostu jedź i nie pier*ol. Jak już będziesz się czuł jakbyś umierał to znak że trzeba wracać. Tak wyglądają moje wycieczki i polecam się do tego stosować :D

    PORADY
    1. Co spakować? Odp. http://www.1enduro.pl/zawartosc-plecaka-enduro/
    2. Bądź ubrany kolorowo i rób foty co chwilę, no bo przecież jesteś Enduro.
    3. Wrzuć trasę na jakieś forum i licz że kogoś to zainteresuje.

    1. I takich „wari(n)atów” trzeba chwalić! ;) To zdecydowanie jest świetny sposób.

    2. Dobre, dodałbym, żeby wkurzać się na gorąc po tym jak czekało się kiedy wreszcie będzie ciepło ;-)

  8. w 25 litrowy plecak wciśniesz tyle szpeju że chyba nic Cię nie zaskoczy.. więc spakuj plecak i jedź. po prostu.. przed siebie

    the plan is to have no plan!

    #menciutravel

  9. mam już deutera alpine 30 i kross się nie umywa. Ale propozycje tras chętnie poczytam :P

  10. Moja propozycja:
    Bieszczadzka ósemka

    Dzień Pierwszy:
    Wetlina
    – porzucamy pojazd mechaniczny w jakimś wydawało by się rozsądnym miejscu
    – żółtym na Rabią Skałę, podejście na Paprotną daje nam popalić
    – w lewo niebieskim/czerwonym granicznym szlakiem na Krzemieniec (uwaga: udajemy krzak, niedźwiedzia lub lejenia-jesteśmy w parku i źli ludzie mogą się nas czepiać),
    – na Rabiej Skale, przy stoliku, śniadanko i kontenplacja widoków
    – cały czs granicznym szlakiem, po lewej mając owiany tajemnicą, zamknięty obszar Moczarne,
    – Krzemieniec, tzw. trójstyk granic polska/słowacka/ukraińska; pomnik,
    – niebieskim a później żółtym na Wielką i Małą Rawkę, obelisk, widok na połoniny, widok na wszystko (nadal jesteśmy w parku, blisko do schroniska pod Małą Rawką, nagle robi się dużo ludzi),
    – z Małej Rawki zielonym, poprzez tzw. Dział do Wetliny – jeden z Holy Trails (!)
    – w Wetlinie naleśniki, w takiej knajpie co to nie pamiętam jak się nazywa ale widzę ją jak dziś po prawej stronie drogi (Holy Pancake ;)
    – trochę asfaltujemy, kierując się przez Smerek do Kalnicy
    – w Kalnicy w prawo, niestety już częściowo wyasfaltowaną drogą w kierunku na Sine Wiry,
    – na pierwszym moście w prawo do Schroniska Jaworzec
    – po drodze podziwiamy jedne z ostatnich retort do wypalania węgla drzewnego i niedawno postawione tablice informacyjne z cyklu Zaginione Bieszczady
    – Jaworzec – wino, kobiety i śpiew.

    Dzień Drugi
    Jaworzec
    – jemy, pijemy herbatę w kubeczkach jak mały, ale cieszący oko ceberek,
    – startujemy czarnym szlakiem na Krysową,
    – skrzyżowanie z zielonym, deszczoschron,
    – dalej czarnym na Wysokie Berdo – zaczyna się robić „bieszczadzko”; widoki, klimat, magia
    – do tej pory jechaliśmy granicą parku, Z Berda wjeżdżamy w głąb parku (patrz wyżej o złych ludziach …)
    – cały czas czarnym w kierunku na przełęcz Orłowicza- stężenie „bieszczadzkości” wzrasta po każdym kroku (tak, kroku, ciężko podjechać),
    – wyjeżdżamy z lasu na połoninę i widok lekko nas ogłusza,
    – jak dojdziemy do siebie, dalej czarnym do przełęczy
    – z przełęczy czerwonym przez całą Połoninę Wetlińską
    – do schroniska Chatka Puchatka – dużo ludzi, bardzo dużo ludzi
    – żółtym w dół do przełęczy Wyżnej
    – jeżeli dziś kończymy to w połowie zjazdu odbijamy w prawo na czarny i śmigamy do Wetliny
    – a w Wetlinie naleśniki i spadamy do domu
    – jeżeli jedziemy dalej, to żółtym do asfaltu
    – na asfalcie w lewo w dół do Berehów, a później podjazd na przełęcz Wyżniańską
    – na przełęczy w prawo do Schroniska pod Małą Rawką.
    – Schronisko – wino, kobiety i śpiew.

    Dzień Trzeci:
    – startujemy znów asfaltem, wczorajszym podjazdem, a dzisiejszym zjazdem do Berehów,
    – no chyba że przez połoninę Caryńską do Nasicznego, ale to już chyba przesada?
    – w prawo do Nasicznego , oglądamy jakieś tam głazy i widok na połoniny z lewej i z prawej
    – za Nasicznym , w lewo na niebieski rowerowy do Sękowca-oglądamy San
    – w lewo do Zatwarnicy, szukamy żółtego i dalej do Suchych Rzek
    – mijamy stację BPN udając że nie jesteśmy rowerzystami i dalej żółtym pod górę pamiętając o złych ludziach …
    – ciśniemy pod górę i ooo, „My Tu Byli” – tak to znów Przełęcz Orłowicza
    – sprawdzamy co się zmieniło od wczoraj a później
    – dalej żółtym, dzida w dół do Wetliny
    – zachowujemy się rozsądnie i statecznie, nie zapierdzielamy jak cyt. Gepard po kokainie, bo dużo ludzi, ale od czasu do czasu … :)
    – Wetlinia (naleśniki?), odnajdujemy porzucony trzy dni temu pojazd
    – i wracamy do domu :(

  11. Propozycja również na bazie prawdziwych przejazdów (choć nie moich).
    Przy okazji mała reklama możliwości modułu Ride Planner na Trailforks.

    Dzień 1.
    http://www.trailforks.com/ridelog/planner/view/3130/
    (Chata Socjologa http://www.otryt.bieszczady.pl/pl/ i jeden „czarny” zjazd included)

    Nocleg – https://pl.wikipedia.org/wiki/Bacówka_PTTK_„Jaworzec”

    Dzień 2.
    http://www.trailforks.com/ridelog/planner/view/3131/
    (dwa „czarne” zjazdy included :D)

    Po wejściu w Ride Planner dostępne są profile poszczególnych odcinków wraz z wyceną trudności technicznych oraz profil całej trasy.

    Pozdrawiam,
    Przemek

  12. Beskid Niski, Magurski Park Narodowy
    http://www.strava.com/routes/5320978

    Beskid Niski to dzisiaj najdziksze pasmo górskie w Polsce. Niezbyt rozbudowana infrastruktura turystyczna oraz obecność wyższych pasm górskich w okolicy takich jak Bieszczady powoduje, że na szlakach nie ma tłumów. Oto moja propozycja enduro w tej części beskidów:

    1. Trasę rozpoczynamy w malowniczej miejscowości uzdrowiskowej – w Iwoniczu Zdroju
    ( http://s-unit.travel.pl/wp-content/uploads/2014/11/iwonicz_zdroj_centrum_bazar.jpg )
    2. Kierując się na północ docieramy na górę Cergową
    ( http://pieszoprzezpodkarpacie.pl/wp-content/uploads/Widok-z-%C5%BBabiej-w-kierunku-po%C5%82udniowo-zachodnim-na-Cergow%C4%85-716m-n.p.m..jpg )
    Możemy tu zobaczyć 10 jaskiń szczelinowych o długości do 75 m, między innymi Jaskinię Gdzie Spadł Samolot – jej nazwa upamiętnia katastrofę niemieckiego samolotu podczas II wojny światowej.
    3. Zjeżdżając wylądujemy w Dukli. Ciekawsze obiekty tutaj to Muzeum Historyczne, Ratusz i Sanktuarium św. Jana ( http://eholiday.smcloud.net/mapy/zdjecia/big/dukla-38.jpg )
    4. Po 10 km jazdy trasą Cyklokarpat docieramy do Iwli. Tutaj warto zobaczyć wodospad ( http://static.panoramio.com/photos/large/85930314.jpg )
    5. Podziwiając widoki przejeżdżamy przez Chyrową do Polan. Znajduje się tutaj zabytkowa cerkiew ( https://idziepoziemi.files.wordpress.com/2015/05/polany_1.jpg )
    6. Jadąc dalej w stronę granicy można w pełni poczuć dzikość miejsca w którym się teraz znajdujemy, w końcu można poczuć że tutaj kończy się cywilizacja, a zaczyna dzika przyroda. Naszą drogę przez las przecinają od czasu do czasu strumienie. Wzdłuż granicy czeka nas to co tygryski lubią najbardziej – ostra jazda :D
    7. Z Ożennej droga prowadzi starym asfaltem przez serce Magurskiego PN najpierw przez 3 km pod górę, tylko po to żebyśmy mogli za chwilę zasmakować 8 kilometrowego downhillu do Krempnej z prędkością 50 km/h :)
    8. Krempna to małe miasteczko, w którym oprócz kilku sklepów zobaczymy na swojej trasie zaporę z zalewem oraz zabytkową cerkiew ( https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2d/Krempna,_cerkiew,_widok_od_po%C5%82.-wsch.jpg )
    Do odwiedzenia mamy tutaj jeszcze Ośrodek Edukacyjny Magurskiego PN oraz Cmentarz Wojenny nr 6 z którego roztacza się panorama na Krempną i pobliskie góry ( http://beskyd.blogspot.com/2013/07/krempna-cmentarz-wojenny-nr-6.html )
    9. W Krempnej możemy znaleźć tani nocleg lub jeśli późna pora i zmęczenie nas nie zatrzymują, zjeżdżamy krętą drogą w dolinie rzeki Wisłoki – możemy się przespać w Myscowej jak również w miejscowości Kąty, przez które przebiega Główny Szlak Beskidzki.
    10. Trasa najpierw prowadzi nas do Desznicy asfaltem, by następnie wjechać do lasu prawdziwie górską, momentami krętą drogą.
    11. Dojeżdżając kawałek główną drogą do Nieznajomej czeka nas trasa, którą będą nam nieustannie przecinać, momentami sporej wielkości strumienie.
    12. Z Bartnego kierujemy się czerwonym szlakiem na Magurę Wątkowską, w miejsce w którym Jan Paweł II odprawił mszę podczas swojej wędrówki w tych górach. Przy dobrej pogodzie rozpościera się stąd widok na Tatry.
    13. Rezerwat przyrody Kornuty. 10-20 metrowe fantazyjnie ukształtowane skały z jaskiniami szczelinowymi w tym 200 metrowa Jaskinia Mroczna ( http://www.beskid-niski-pogorze.pl/artykuly/kornuty.php )
    14. Zjeżdżamy do Folusza zobaczyć Diabli Kamień, który według legendy miał zostać zrzucony przez diabła na pobliski kościół, oraz wodospad ( http://wyjade.pl/resources/miejsca/35/wodospad-magurski.jpg )
    15. Docieramy co „centrum” Folusza, gdzie kończy się nasza trasa. Na zakończenie możemy tutaj pożywić się świeżo złowioną, smażoną rybką z pobliskich stawów :)

  13. Wycieczka po dwóch pięknych Beskidach: Małym oraz Żywieckim. Wraz ze znajomymi kochamy jeździć po naszych górach. Piękne widoki, trudne podjazdy i hardkorowe zjazdy to zachęca nas w każdej wolnej chwili na choćby krótką przejażdżkę. Co jeśli jednak mamy więcej czasu ? Przykładowo dwa dni na jazdę po górach z plecakiem Kross Crafter. Postanowiłem podzielić się z Wami moim planem takiej wycieczki.
    Moja trasa nie jest łatwa, więc postanowiłem przejechać ją w dwa dni. Pierwszego dnia: Żarnówka Mała – Schronisko PTTK Skrzyczne (48,2 km)
    https://mapa-turystyczna.pl/photo/14539/route?q=1082n,1081n,1001n,1051n,1009n,1000n,2516n,718n,810n,3881n,798n,793n,4030n,794n,792n,818n,778n,2440n,760n,821n,811n,733n,763n,745n,803n,774n,773n,817n
    Po tak ciężkim dniu nocleg w pięknym scjorniaku na Skrzycznym to czysta przyjemność, ale nie ma co się zastanawiać drugiego dnia nie będzie dużo łatwiej. Trasa Schronisko PTTK Skrzyczne – Żarnówka Mała (55,1 km) będzie przebiegać inną drogą równie ciekawą i wymagająca siły na pojazdach.
    https://mapa-turystyczna.pl/route?q=817n,789n,785n,834n,3961n,787n,783n,811n,821n,799n,764n,820n,4620n,718n,2516n,1045n,1064n,3876n,1061n,1062n,2227n,1055n,1053n,1054n,1008n,1016n,1049n,1043n,1080n,3880n,1079n,1082n,3879n&utm_source=android_app&utm_medium=share&utm_campaign=share_route
    Na taką podróż plecak jest niezbędny a najlepiej swoje zadanie zaliczy Kross Crafter.
    Mam nadzieję, że moja trasa jest zachęcająca ja sam ją polecam każdemu kto chciałby pojeździć w moich rejonach.

  14. „Tylko dla dzików- cudze chwalicie swego nie znacie” na trase wystarczą dwa dni, ale naprawde intensywnej jazdy i nie trzeba jechac nigdzie daleko- beskid wyspowy.
    start: Zaczyna się łatwo w Myślenicach (niedaleko Krakowa) asfaltem i szybko wjeżdząmy na leśną drogę przeciw pożarowa około 20 minut podjazdu (można zmodyfikowac na podjazd starym strumieniem). dojeżdzamy do czerwonego szlaku i trzymamy się go aż do schroniska na kudłaczach i następnie kierujemy sie w kierunku łysiny skąd zjeżdzamy żółtym szlakiem w kierunku lubnia. Następnie trochę wytchnienia na asfalcie i możliwość zakupów, musimy dojechać asfaltem do tokarnii (jakies 30 minut), gdzie czarny szlak zaprowadzi nas na szczyt zembalowej. tutaj czek na nas naprawde bardzo przyjemny zjazd żółtym szlakiem w stronę lubnia (warto zobaczyć na mapę z poziomicami, aby sobie zobrazowac co nas czeka). W lubniu ostatnie zakupy i ruszamy na szczyt szczebla czarnym szlakiem, podrodze warto zatrzymać się przy zimnej dziurze i spenetrowac ją od środka (dla ciekawych https://pl.wikipedia.org/wiki/Zimna_Dziura ). Na szczycie polecam nocleg an dziko z pieknymi widokami (koniec dnia pierwszego)
    Dzień drugi: Po śniadaniu (pewnie coś z ogniska np. owsianka) zaczniemy przyjemny zjazdem czarnym szlakiem do Kasinki małej (także plecam na zachęte zobaczyć na mape z poziomicami, chociaż tutaj już jest inne podłoże niż na zembalowej i czeka na nas więcej zabawy). po zjeździe kierujemy sie czarnym szlakiem na lubogoszcz skąd poprowadzi nas czerwony szlak do Kasiny wielkiej, na śnieżnice, przełęcz Wielkie drogi, Jaworzyce, lubomir i łysine. Z łysiny tym razem zjeżdzamy żółtym szlakiem w kierunku przełęczy Sucha polana. tutaj musimy wjechac na zielony szlak w kierunku kudłaczy. z kudłaczy zaczynamy zjazd czerwonym szlakiem i po chwili gdy znajdziemy sie na skrzyżowaniu ścieżek szlak bedzie skrecał w lewo, ale my kierujemy sie na wprost. następnie znowu trzymamy się czerwonego szlaku, aż do myślenic.gdy dojedziemy do szutrowej drogi którą zaczynaliśmy naszą wycieczkę należy ją przeciąć i uważać bo szlak zaraz skreci w lewo między drzewa i zjedziemy do „zamczyska” od niego juz tylko chwila i jesteśmy przy parkingu na zarabiu gdzie za darmo można było zostawić bezpiecznie własny samochód.
    dla głodnych warto wstąpić do restauracji orientalnej „pod blachą” mają naprawde dobre i tanie jedzenie. trasa może nie wydaje się być długa ale potrzeba kilka godzin aby ją przejechac i nacieszyć sie przyrodą (dień pierwszy około 7/8 godzin same jazdy, dzień drugi to 6/7 godzin jazdy, są to przyblizone czasy ile zajęła mi ta trasa w zeszłym roku) mam nadzieję ze trasa sie wam spodoba i ktoś ją zaliczy. link do mapy mozna mniej wiecej prześledzic jak biegnie trasa: http://www.wojciechgaszka.pl/files/beskid_wyspowy.jpg
    Jak by ktoś chciał jakies dokładniejsze informacje to z chęcią odpowiem

  15. Drogi Wooyku,

    Pozwól, że tym razem i ja posłużę dobrą radą ;) Chciałbym zaproponować Ci weekendową eksplorację Beskidu Sądeckiego w stylu Enduro.

    Przygodę zaczynamy w Krynicy-Zdrój spod dolnej stacji gondoli prowadzącej na Jaworzynę Krynicką. Na miejsce najszybciej dotrzesz samochodem, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby udać się na dworzec i dotrzeć tu pociągiem lub (jak się ubłaga kierowcę :D) autobusem.

    https://www.bikemap.net/en/route/3596844-eksploracja-beskidu-sadeckiego/

    Na liczącą 111,11km trasę (przypadek? nie sądzę :P) przeznaczyłem bezpiecznie trzy dni. Pierwszy nocleg w schronisku na Hali Łabowskiej, a drugi na Przehybie. Trasę poprowadzoną malowniczymi terenami Pasma Jaworzyny Krynickiej i Radziejowej, w nawiązaniu do stylistyki zawodów Enduro, podzieliłem na 6 odcinków specjalnych:

    1 dzień: 30km
    OS1: Zjazd zielonym szlakiem z Jaworzyny Krynickiej w kierunku Złockiego;
    OS2: Zjazd czarnym szlakiem spod Bacówki do Wierchomli Małej;

    2 dzień: 28km
    OS3: Zjazd żółtym szlakiem z Hali Łabowskiej do Łomnicy-Zdrój;
    OS4: Zjazd czerwonym szlakiem z Radziejowej do Schroniska na Przehybie;

    3 dzień: 53km
    cd. OS4: Zjazd z Przehyby szlakiem niebieskim, żółtym i zielonym do Barcic;
    OS5: Zjazd czerwonym szlakiem spod Schroniska Cyrla na ruiny Zamku w Rytrze;
    OS6: Zjazd niebieskim szlakiem z Runka do dolnej stacji kolei gondolowej.

    Poza wymienionym kapitalnymi zjazdami, w planach taka sama ilość ciekawych i szybkich odcinków dojazdowych – podjazdów (no może nie do końca szybkich :P) oraz nieustanne obcowanie z widoczną na każdym kroku przepiękną naturą.

    Po fotki i więcej informacji odsyłam na swoją stronę: http://www.time-to-bike.com/eksploracja-beskidu-sadeckiego/

    Zapraszam do odkrywania. W razie jakichkolwiek pytań pisz śmiało. Pozdrawiam.

  16. Kamil Kropielnicki

    Trasa dwudniowa: Tanvald – Harrahov – Jakuszyce – Smrk – Tanvald.

    https://www.bikemap.net/pl/route/3597819-tanvald-harrachov-jakuszyce-smrk/

    Wyznaczoną trasę polecam przede wszystkim z własnego doświadczenia, ponieważ dotychczas pierwszy odcinek drogi ( z Tanvaldu do Jakuszyc) pokonywałem dwukrotnie, jadąc spod polsko-czeskiego pogranicza do rodzinnego domu w Karkonoszach. Trasa wydaje się kompleksowym rowerowym wypadem, równoważącym wszystko to na co możemy się natknąć podczas górskich i szlakowych wycieczek. Długie, szybkie i urozmaicone zjazdy rekompensują wyczerpującą wspinaczkę, zaś widoki na długo pozostają w pamięci. Zróżnicowanie terenu i wysokości sprawiają, że podczas podróży nuda nie będzie nam doskwierać, zaś górskie schroniska i chatynki zatroszczą się o głodnych i spragnionych rowerzystów.

    Drugi odcinek trasy zaplanowałem w przypływie rowerowej euforii, kiedy to po zakończonej jeździe, pomimo znużenia i palących mięśni, chciałoby się jechać dalej, szybciej i więcej. Trasa ta nie została jeszcze przeze mnie zaliczona, jednak mam nadzieję, że w najbliższym czasie przejadę cały wytyczony przeze mnie szlak, zdobywając kolejne doświadczenie.

    Komu w drogę, temu rower!

    1. Kamilu, trasę przez Ciebie opisaną robiliśmy 2 sezony temu w ciągu jednego dnia… Na hardtailach… Z dziewczynami… ;)
      To nie jest enduro, no może poza łacznikiem Smrk – Stóg Izerski…

  17. Dziękuję wszystkim za super propozycje wycieczek!

    Rozwiązanie konkursu znajdziecie tutaj: http://www.1enduro.pl/plecakowe-enduro-wyniki-konkursu/

Dodaj komentarz do tekstu Plecakowe enduro [KONKURS]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top