11 sposobów na samodzielne szkolenie

Skill / 

1Enduro to dość wyspecjalizowane miejsce – mogłoby się wydawać, że wszyscy czytelnicy potrafią jeździć na rowerze. I tak też jest, ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej – o czym przekonałem się niedawno na szkoleniu techniki jazdy. 3-dniowy powrót do podstawowych umiejętności naprawdę otwarł mi oczy na świadome myślenie o Jeździe na rowerze przez duże, pochylone „J„. Jeździe, którą od ponad 10 lat doskonaliłem samodzielnie. Przez taki czas nawet szympans zdążyłby się nauczyć, prawda?

Szkolenie czy samoszkolenie?

Samodzielna nauka z poradników w czasopismach, „książki Lopesa” (którą jak sama nazwa wskazuje, napisał Lee McCormack), filmików Chrisa Balla, Fabiena Barela i „Spacemana” (ktoś go jeszcze pamięta?) pozwoliła mi czuć się pewnie i dobrze się bawić na większości szlaków i tras zawodów.

Niestety, tyle lat to też wystarczająco długo, żeby wyrobić sobie złe nawyki: ciągłe hamowanie, byle jakie skręcanie czy absolutny brak możliwości nauczenia się wheelie to ściana, którą sam pewnie znasz.

Uwaga, będzie gruba metafora: szkolenie pokazało mi pęknięcia w tej ścianie i sposoby na jej zburzenie (albo chociaż stopniową rozbiórkę). Koniec metafory. Idealnie byłoby więc pod okiem trenerów spędzać kilkanaście dni w roku, ale na to nikt raczej nie ma ani czasu, ani pieniędzy. Jak więc połączyć naukę z trenerem i samoszkolenie?

samoszkolenie-07

Przede wszystkim, warto wybrać się na szkolenie jak najszybciej. Najlepiej, jeśli kupiłeś rower tydzień wcześniej i o technice jazdy masz takie pojęcie, jak Jola Rutowicz o fizyce kwantowej. Dzięki temu nie masz złych nawyków. Jeśli jednak masz swoją ścianę do zburzenia, tym bardziej warto zainwestować w pomoc fachowców. Przełamanie tych ograniczeń jest konieczne do dalszego samoszkolenia.

Każdy potrzebuje nieco innego kopa w dupę, żeby ruszyć w dobrym kierunku

A jak się samemu szkolić? Nie będę tu opisywał konkretnych technik czy ćwiczeń. Co próbuję Ci przekazać, to to, że konkrety najlepiej wyciągnąć osobiście ze szkolenia. Każdy potrzebuje nieco innego kopa w dupę, żeby ruszyć w dobrym kierunku. A jeśli jesteś uparty i nie chcesz kopa – spokojnie, o konkretach będą kolejne artykuły.

Tutaj chciałbym opisać samą metodykę samoszkolenia. Oto kilka rad, jak do niego podejść, żeby jak najwięcej wyciągnąć z zainwestowanego czasu. 

Jeśli chodzi o wdrażanie tych wszystkich porad w życie, sam ciągle jestem amatorem, dlatego też artykuł powstał z pomocą merytoryczną trenerów POMBA.


1. Zarezerwuj czas na naukę

No właśnie: zainwestowany czas. O prawidłowej technice jazdy warto myśleć zawsze, ale największy progres zrobisz, jeśli powiesz sobie: “teraz przez bitą godzinę będę napierdzielał zakręty.

Tylko wtedy w 100% skupisz się na zadaniu i tylko wtedy będzie Ci się chciało 25 razy przejechać ten sam slalom, doszlifować go do perfekcji i – w efekcie – wykorzystać podczas każdej kolejnej jazdy.

samoszkolenie-01

Napierdzielam zakręty.

2. Ćwicz to, czego najbardziej nie lubisz

Brzmi jak zmuszanie się do jedzenia pomidorów, ale chodzi o wyłowienie swoich słabości i odpowiedzenie sobie na jedno (zajebiście ważne) pytanie: “co najbardziej muszę poprawić?”. Jazda na rowerze wymaga kompletnego zestawu umiejętności, które wzajemnie się przenikają. Nie da się naprawdę Jeździć mając problem tylko z manualem, czy tylko ze skakaniem.

Więc jeśli np. gorzej wychodzą Ci zakręty w jedną stronę, albo czujesz strach przed stromiznami, skup się na tych elementach, a najszybciej popchniesz swoją jazdę w kierunku Jazdy.

samoszkolenie-03

3. Jedna rzecz na raz

Podczas nauki skupiaj się na jednym aspekcie jazdy. Nie da się myśleć o wszystkim na raz. Każdy nawyk trzeba wypracować po kolei. Jeśli chcesz poprawić zakręty w lewo, rób zakręty w lewo. Jeśli wiesz, że masz słabą pozycję łokci, myśl o łokciach. Jeśli masz problem z patrzeniem pod koło, wypatruj na horyzoncie baru z piwem.

Chcąc pokonać bardziej złożone ograniczenia, rozbijaj je na mniejsze i ćwicz po kolei. Jeśli na przykład boisz się ścianek, najwięcej czasu poświęć na dopracowanie pozycji, potem poćwicz prawidłowe hamowanie i na koniec wybór linii. Problemów złożonych źródła zwykle w podstawowych umiejętnościach leżą – jak powiedziałby Mistrz Yoda.

samoszkolenie-08

4. Jedź powoli

Im szybciej jedziesz, tym bardziej działasz automatycznie, bazujesz na odruchach. Czyli na tym, czego już się nauczyłeś przez lata, a czego właśnie próbujesz się oduczyć. Dopiero jadąc spokojnym tempem, możesz skupić się na korygowaniu dawnych nawyków i świadomej nauce nowych.

Podstawowe elementy, takie jak prawidłowa pozycja czy zakręty, zawsze ćwicz w strefie komfortu.

Ćwicząc podstawowe elementy, takie jak prawidłowa pozycja czy zakręty, zawsze jeździj w strefie komfortu. Wychylenie z niej też bywa niezbędne, ale dopiero przy trudniejszych elementach, które przy pierwszym podejściu wymagają przełamania się (np. przy skokach – patrz punkty 10-11).

samoszkolenie-18

5. Wybierz łatwą trasę

Z tego samego powodu, co wyżej – masz kontrolować sytuację, żeby skupić się na nauce, a nie na przełamywaniu strachu i walce o utrzymanie się na rowerze.

Oczywiście “łatwa trasa” to niekoniecznie alejka w parku, ale trasa którą znasz i czujesz się na niej komfortowo. Idealnie, jeśli jest lekko nachylona i ma wszystkie potrzebne elementy: zakręty, muldy, hopki i inne, które akurat chcesz ćwiczyć.

Pro Tip: nie bez powodu większość szkoleń odbywa się na Rychlebskich Ścieżkach czy Singlu pod Smrekiem… Niezastąpionym miejscem jest też pumptrack, a dużo wartościowych ćwiczeń można wykonać nawet na prostej szutrowej/leśnej drodze.

samoszkolenie-16

6. Olej znajomych

Nie naśladuj innych. Patrz daleko przed siebie, nie na tyłek kolegi. No chyba, że to koleżanka.

Jazda za kimś lepszym jest fajną inspiracją do szukania linii czy oceny szybkości przed zawodami, ale jeśli chcesz świadomie poćwiczyć skilla, odczekaj chwilę i zostaw innych daleko z przodu.

Działa to też w drugą stronę: jeśli jedziesz pierwszy, jedź na tyle daleko z przodu, żeby nie musieć uciekać (patrz: punkt 4).

szkolenia-techniki-jazdy-pompowanie-2

„Wy wypijcie jeszcze 2 piwa, a ja jadę.”

7. Obejrzyj się

Poproś kumpla o zrobienie zdjęć, a najlepiej sfilmowanie, jak wykonujesz dane ćwiczenie. Z widoku “FPP” zawsze wydaje Ci się, że jesteś mistrzem świata. Zwłaszcza że w danej chwili nie jesteś w stanie kontrolować każdego elementu. Przykładowo, myśląc o trzymaniu łokci szeroko, pięty uciekają Ci do góry i zapominasz patrzeć daleko przed siebie. Ale dopóki nie zobaczysz tego na filmie (lub nie powie Ci o tym trener), nie jesteś tego świadomy – wiesz tylko, że fajnie trzymałeś łokcie.

Oglądając siebie na filmie, kilka razy i w zwolnionym tempie, dużo łatwiej wychwycisz subtelne różnice w porównaniu z Barelem, a świadomość rzeczy do poprawy jest pierwszym krokiem do ich poprawienia.

Świadomość rzeczy do poprawy jest pierwszym krokiem do ich poprawienia

Kamera/aparat działa też motywująco – będziesz się starał pochylić  rower jeszcze o centymetr, żeby tylko fajnie wyszło na filmie. Przynajmniej będzie co wrzucić na fejsa (a tak serio – nie rób tego).

samoszkolenie-15

Kamera… akcja!

8. Uzbrój się

Już w podstawówce uczą, że tasiemiec uzbrojony może więcej, niż nieuzbrojony. Więc nawet, jeśli dziesiąty raz powtarzasz ten sam slalom na gładkiej leśnej drodze, miej na sobie kask, rękawiczki i ochraniacze.

Chodzi nie tylko o to, żeby żwir w palcu nie przerwał nauki, ale też o podświadome zmniejszenie strachu przed glebą. Pamiętaj: stare nawyki i bazowe umiejętności ćwicz w strefie komfortu. Ochraniacze tą strefę poszerzają.

rychlebskie-sciezki-6

Nawet dziecko wie, że warto się uzbroić!

9. Nigdy się nie naucz!

Nigdy nie zakładaj, że daną rzecz już umiesz. Wszystko, zawsze, u każdego można poprawić. Nawet Barel przyznaje się do swoich słabości. Dotyczy to w szczególności podstaw – rzeczy, których dawno (a zazwyczaj nigdy) się świadomie nie ćwiczyło, a bez których wszystkie bardziej zaawansowane techniki wychodzą koślawo.

Jeśli na samym początku założysz, że pozycję masz w zasadzie dobrą, albo że pompowania nie musisz szczególnie ćwiczyć, to daleko nie zaj(e)dziesz. To kolejny plus zorganizowanych szkoleń: zmuszają do świadomego powtarzania rzeczy, które wydaje Ci się, że potrafisz.

szkolenia-techniki-jazdy-pompowanie-1

Jeśli wydaje Ci się, że wszystko już umiesz – najwyższy czas skorzystać z zewnętrznego opierdolu.


Co dalej?

Oczywiście dojdziesz do momentu, w którym progres nie będzie już tak natychmiastowy, jak na początku. Wtedy warto znów zafundować sobie kopa od trenera i/lub zacząć urozmaicać sobie treningi trudniejszymi wyzwaniami.

Częściowo są one sprzeczne z powyższymi radami, ale to dlatego, że są skierowane do bardziej zaawansowanych riderów. Mają na celu poszerzanie strefy komfortu i otwieranie nowych możliwości samoszkolenia (np. ten sam zakręt na którym kiedyś uczyłeś się skręcać w lewo, ale tym razem pokonywany driftem, z zamkniętymi oczami i żonglując pochodniami).

10. Trenuj z lepszymi

Jeździj z lepszymi technicznie riderami, żeby mieć darmowy wzór do naśladowania. Dzięki temu popracujesz nad prędkością, wyborem linii i przełamiesz granice. Łatwiej np. zdecydować się na skoczenie hopki, jeśli zobaczysz, jak przed Tobą bez problemu robi to ktoś inny.

Oczywiście z tego typu inspiracją lepiej nie przesadzać i zawsze realnie oceniać swoje możliwości. A także mieć kask. I dobre NW.

samoszkolenie-14

11. Opanuj trudne trasy

Jeśli w kontrolowanych warunkach przećwiczysz najbardziej hardkorowe linie, zaczniesz jeździć szybciej i pewniej na wszystkich pozostałych.

To już daleeeko wykracza poza etap nauki podstaw, ale jeśli np. myślisz o startach w zawodach czy epickim tripie po Alpach, warto być przygotowanym na poważniejsze wyzwania.

samoszkolenie-17


Podsumowanie

Przede wszystkim chciej się czegoś nauczyć – to fajne ;) Jak już dojdziesz do takiego wniosku, skorzystaj z któregoś ze szkoleń techniki jazdy. Dzięki temu dowiesz się, jakie są Twoje słabości i jak je świadomie ćwiczyć.

Potem, aż do kolejnej “ściany”, możesz już szkolić się samodzielnie, postępując zgodnie z powyższymi radami. Będziesz jednak musiał podjąć świadomą decyzję o samoszkoleniu i zainwestować w nie cenny czas! Pałując po raz setny Superflow, nie popchniesz umiejętności do przodu.

Zamiast tego odpowiednio się przygotuj: zadbaj o komfortowe warunki, wybierz element do ćwiczenia, rozstaw kumpla z kamerą i trenuj, aż zaczniesz Jeździć!


Może zainteresują Cię też powiązane artykuły:

 

  1. 12. Nagraj z boku kamerką jak jeździsz i przeanalizuj.

    1. A sorry, punkt 7. mi umknął – ale chodziło mi, że statywu/kamienia też daje radę :)

  2. Uzupełnieniem punktu 3 są „drills” czyli nawet wyizolowany fragment jednego zagadnienia. Innymi słowy „wax on, wax off” z Karate Kid.

    1. Hehe, gratuluję odgadnięcia tematu kolejnego artykułu ;)

      1. Hehe, akurat jestem na czasie. Bardzo podobne wnioski miałem po lekturze artykułów z betterride.net, bardzo podobał mi się punkt „your body has no idea how to ride mountain bike correctly”.

        Zresztą temat przerabiałem juz przy pływaniu, czy metoda Total Immersion która naukę kraula rozbija na kilkanaście drilli, czy nawet zwykła nauka, jest sporo rzeczy które ciało instynktownie chce robić inaczej i tylko izolacja tego ruchu z „woskowaniem” da w końcu rezultat.

  3. A w punkcie 7., to osochozi? żeby nie pochylać roweru, czy nie lansować się na sieci? ;)

    1. Filmiki z ćwiczeń zazwyczaj słabo się nadają do lansu w sieci ;)

  4. Eee… jak sie odpowiednio nisko pochyli, to zawsze można wyjąć jakiś fajny kadr ;)

  5. Bomba artykuł. Jakbym czytała o sobie. Korzystam w szczególności z darmowego wzoru do naśladowania :):) Ale już niedługo poddam się też „zewnętrznemu opierdzielowi” i już się nie mogę doczekać.

    1. Zgadzam się z przedmówcą :D

  6. Co masz do pomidorów?!

  7. Zajebisty wpis, merytorycznie, z humorem i przystępnym językiem. Aż chce się czytać. Blog też jest zajebisty, kawał dobrej roboty. Czekam na następne wpisy w tym dziale :)

Dodaj komentarz do tekstu 11 sposobów na samodzielne szkolenie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Showtime: Interbike 2015

Showtime, Sprzęt / 

Dopiero co przyswoiliśmy porcję nowości z Eurobike, a już mamy Interbike 2015 – najważniejsze targi rowerowe po drugiej stronie wielkiej kałuży. Tylko czy aby na pewno aż tak ważne…? 

Zobacz, jakie ciekawostki przygotowali producenci na sezon 2016.

alchemy-arctos-vital

Porno-gwiazdą na Eurobike był niewątpliwie nowy model Yeti, tym razem serca publiczności skradł Alchemy Arktos. Poniekąd zresztą z Yeti spokrewniony, bo zaprojektowany przez gościa odpowiedzialnego za zawieszenie Yeti Switch Infinity. Arktos ma zaporową cenę (jeszcze wyższą od wspomnianego Yeti!) i dosyć oldschoolową geometrię – jak nic, celuje w wypchane portfele szosowych klientów Alchemy. Więc jak z prawdziwą porno-gwiadą: miło popatrzeć, ale raczej nie będziesz chciał przedstawić jej mamie. / fot. VitalMTB

keener-36er-pb

Porównywalne poruszenie wywołał tylko ten w całości ręcznie wykonany 36er

keener-36er-brake-pb

…i jego system hamulcowy. / fot. Pinkbike

maxxis-275-pb

Opony 27,5+ wydają się przy tym być całkiem normalnym i sensownym pomysłem. Rowerów na średnich kołach ze średnimi oponami robi się coraz więcej, ale podobno chodzą w branży słuchy, że ich rozwój ciągle mocno hamują opony: jeśli obniży się ciśnienie tak, żeby nie podskakiwały jak wystrzelony z procy kauczuk, okazują się za delikatne. / fot. Pinkbike

...albo Procore w wersji do obręczy 40 mm?

Cudów nie ma: skoro sensownie wytrzymała opona w rozmiarze 2,4″ waży ok. 1000 g, to nie da się zrobić równie odpornego 3-calowego traktora bez zahaczania o absurdalne masy. Ma ktoś pomysł na tłumienie powrotu w oponach? Albo Procore w wersji do obręczy o szerokości 40-50 mm? / fot. VitalMTB

foes-mixer-pb

Foes Mixer miksuje przednie koło 29″ z tylnym 27,5″ (swoją drogą, zauważyłeś moment, w którym umarła nazwa „650b”?). Tylne koło w zakręcie jedzie po ciaśniejszym łuku niż przednie, więc ma to jakiś sens. Ale i tak zdjęcie wrzuciłem tylko dlatego, że Interbike bez Foesa to nie Interbike. Nawet, jeśli na starym kontynencie nikt na tym nie jeździ. Żodyn. / fot. Pinkbike

apro-soul-ripper-pb

Apro to tajwańska firma głównie produkująca ramy na zlecenie innych marek. Ta musi być pokazem możliwości produkcyjnych. W każdym razie tylko takie wytłumaczenie potrafię wymyślić dla tego systemu zawieszenia. Ile widzisz zawiasów? / fot. Pinkbike

xfusion-revel-pb

Czy kiedyś wydawało Ci się, że producenci testują niedopracowany sprzęt na klientach? Może dlatego, że tak właśnie jest. Okazuje się, że pierwsza seria horrendalnie drogich widelców upside-down XFusion Revel była właśnie serią… próbną. No cóż, dobrze że w końcu mają finalny produkt, bo od kilku lat marzy mi się USD. Jakby jeszcze nie kosztował 1000 dolców… / fot. Pinkbike

rst-rebel-pb

Może RST Rebel będzie tańszy…? / fot. Pinkbike

wren-usd-vital

A jak nie, to jest jeszcze WREN Suspension. Wielki powrót upside-down? / fot. VitalMTB

push-eleven-six

Push od lat zajmuje się tuningiem zawieszeń i nawet starty damper czy amortyzator potrafi odmienić nie do Poznania. Teraz w końcu zrobili własny. Znamienne, że przy swoim pierwszym projekcie zdecydowali się na klasyczną sprężynę. / fot. VitalMTB

spank-pedals-pb

Nowy trend: pedały w kilku rozmiarach. Mniejsze do mniejszych butów i większe do większych. Na zdjęciu Spank, to samo zrobił też m.in. Crank Brothers. Mam małe buty i nigdy nie miałem problemów z powodu zbyt dużych platform… Ale najwyraźniej ktoś miał. / fot. Pinkbike

klein-honeycomb-pedal-vital

Pozostając przy LGBT… Nowy sposób na połączenie podeszwy z pedałem (Klein Honeycomb). Brawo chłopcy, pracujcie dalej a za kilka lat wymyślicie SPD! / fot. VitalMTB

To też niezły wynalazek - wihajster, dzięki któremu Twoje hamulce będą słabsze!

To też niezły wynalazek – wihajster, dzięki któremu Twoje zajebiste hamulce będą… słabsze! System redukuje maksymalne ciśnienie generowane przez klamkę, żeby amerykańscy emeryci nie przelatywali przez kierownice. Nie zmyśliłem tego! / fot. VitalMTB

10 butelek PET = 1 koszulka. Sprzedają nam śmieci i jeszcze się tym chwalą...

10 butelek PET = 1 koszulka. Sprzedają nam śmieci i jeszcze się tym chwalą… / fot. Pinkbike

wtb-padloc-vital

Lubisz nowe standardy? To przygotuj się na nowy standard… kierownic i gripów (WTB Padloc). A tak serio, to dość sprytny pomysł – ścięty koniec kierownicy zapobiega obracaniu się gripa, a jednocześnie umożliwia pogrubienie gumy na jego końcu (gdzie nacisk dłoni jest największy). Powinno być więc wygodnie. Brzeszczoty w dłoń! PS. WTB pokazało ten patent już na Eurobike, ale jakoś mi wziął i umknął. / fot. VitalMTB

Mieliśmy już offsetowe tulejki, offsetowe stery, teraz mamy offsetowe gripy (ODI). Więcej gumy na górze ma zwiększać komfort. / fot. VitalMTB

Mieliśmy już offsetowe tulejki, offsetowe stery, teraz mamy offsetowe gripy (ODI). Więcej gumy na górze ma zapewniać lepszą amortyzację. / fot. VitalMTB

materialowy-bidon-pb

W związku z tym, że coraz więcej osób (a przynajmniej Amerykanów) rezygnuje z jazdy z plecakiem, do łask wracają bukłaki rodem z „W pustyni i w puszczy”. Tzn. miękkie, składane bidony, które po wypiciu zawartości zajmują mało miejsca (Hydrapak Seeker). / fot. Pinkbike

Ciut bardziej klasycznie, ale bez koszyka - bidon zaczepia się na minimalistycznych bolcach przykręconych do ramy. Całkiem fajny patent, jak ktoś jeździ z bidonem raz na ruski rok i nie chce szpecić roweru koszykiem. / fot. VitalMTB

Ciut bardziej klasycznie, ale bez koszyka – bidon zaczepia się na minimalistycznych bolcach przykręconych do ramy. Całkiem fajny patent, jak ktoś jeździ z bidonem raz na ruski rok i nie chce szpecić roweru koszykiem. Fabric pokazał to rozwiązanie już dawno, ale teraz w końcu można to kupić. / fot. VitalMTB

i9-tool-axle-vital

A to akurat sprytne akcesorium, też dla bezplecakowców – narzędzia schowane w osi piasty (Industry Nine) / fot. VitalMTB

7idp-fullface-pb

Chińczyki najwyraźniej zrobili jakieś mega promo na swoje najbardziej generyczne skorupy kasków. Porównaj sobie „nowy” kask 7 iDP… / fot. Pinkbike

urge-drift

…z „nowym” modelem Urge. A teraz wygooglaj sobie 661 Comp-a z roku 2004. „Znajdź 5 różnic”, level hard. / fot. Urge

urge-all-in

To samo dotyczy nowego przystępnego cenowo modelu do enduro. Tym razem na Google poszukaj 661 Mullet z 2003. Urge, WTF? Mówimy tu o ofercie na 2016! / fot. Urge

vp-vx-pb

Spodobała Ci się zabawa w „znajdź 5 różnic”? To samo możesz zrobić z nowymi pedałami VP VX i Shimano XT. / fot. Pinkbike

100percent-aircraft-bike

Żeby nie było, że wszystkie nowe kaski są stare – czyste porno, czyli nowy 100% Aircraft. Będzie kosztował 400 dolców (w tym malowaniu nawet więcej), ale to bez znaczenia, bo i tak wszyscy chcą go mieć. / fot. Bikemag

Co ten kask do nas krzyczy? / fot. VitalMTB

Co ten przerażony POC do nas krzyczy? / fot. VitalMTB

asd

Nowy Fox też… ciekawy. Kaski enduro Foxa zawsze były dobre, ale wyglądały bardzo klasycznie. Aż się prosiło o coś bardziej nowoczesnego. Ale żeby zaraz taki kaczor…? / fot. Pinkbike

Jeśli szukasz kasku, czemu by nie kupić kasku firmy Kask? Nowy model do enduro / fot. VitalMTB

Jeśli szukasz kasku, czemu po prostu nie kupić kasku firmy Kask? Nowy model do enduro. / fot. VitalMTB

Gogle w enduro są zbyt mainstreamowe. / fot. Gizmag

Gogle w enduro są zbyt mainstreamowe. / fot. Gizmag

ktm-990-adventure-pb

Transport roweru na motocyklu nikogo już raczej nie dziwi… ale dwóch?! I deskorolki. / fot. Pinkbike

slipnot-pb

Czy Was też znajomi pytają o łańcuchy na koła, kiedy wspominacie o jeździe zimą? / fot. Pinkbike

Schowek w Stumpjumperze się chowa! / fot. VitalMTB

Schowek na kiełbasę w Stumpjumperze się chowa! / fot. VitalMTB

Walec do ubijania singletracków? / fot. VitalMTB

Walec do ubijania singletracków? / fot. VitalMTB

Podsumowanie

Interbike jest o tyle słabą imprezą, że odbywa się dość późno. Większość producentów już dawno odłożyła tematy związane z kolekcją 2016 na półkę i myślami jest w sezonie 2017/2018. Również dystrybutorzy i sklepy zaczynają już składać zamówienia na przyszły sezon, więc wszystkie karty wielkich graczy zostały już odsłonięte na Eurobike lub prywatnych prezentacjach. Obeszło się więc bez rewolucji i szokujących nowości.

Nawet koła 27,5+ jakoś nie zdominowały show, jak to miało miejsce na Sea Otter Classic kilka miesięcy temu. Czyżby producenci opon nie byli jeszcze gotowi na tą rewolucję? Mówi się, że jest to największy hamulec rozwoju tego typu rowerów, które mimo wszytko zaczynają przekonywać do siebie nawet największych sceptyków.

To, czego na Interbike 2015 nie brakowało, to mnóstwo odświeżonych starych pomysłów. Był nawet amortyzowany mostek z elastomerem, ale nie zasłużył na miejsce w galerii – niech ginie samotny i w zapomnieniu! A do tego widelce USD, bidony, imitacje pedałów zatrzaskowych, a nawet… kaski sprzed ponad 10 lat. A jedyną faktycznie przydatną w enduro nowością jest chowany w ramie barek. Do czego zmierza nasza branża?


PS. Już w ten weekend największe rodzime targi rowerowe: Kielce Bike Expo, więc jeśli zamiast patrzeć, wolisz pomacać, pojeździć i porozmawiać, planuj sobotni wyjazd.

PS2. Zamieszczone w artykule zdjęcia pochodzą przede wszystkim z Pinkbike i VitalMTB. Jeśli – tak jak ja – musisz zobaczyć wszystko, to polecam Ci te dwa źródła!


Powiązane artykuły:

  1. Ten barek to super pomysł, tylko nasuwa się kolejny problem… skąd wsiąść lód??
    Mam nadzieję że w przyszłym roku zostanie to dopracowane i w zestawie znajdziemy mini zamrażalkę :)

      1. Ale mu Pan powiedział ! ;)

      2. Przecież napisał „wsiąść” Wsiąść lód do pociągu byle jakiego.

  2. „Mieliśmy już offsetowe tulejki, offsetowe stery, teraz mamy offsetowe gripy (ODI). Więcej gumy na górze ma zapewniać lepszą amortyzację.”

    esi ma tak od dawna, w sumie bez sensu bo jak się obróci to to cieńsze jest na górze ;/

    1. Co do ESI – faktycznie! Mam takie i zapomniałem :)

      ODI są przykręcane, więc się nie obrócą (ESI zresztą tak kleją, że też nie).

      1. no to chyba za mocno ściskam ;) bo się poprzekręcały po miesiącu

  3. Siedzę na Twoim blogu jak szpak na czereśni.. nie umiem się zdobyć na lepszy komplement o tej porze ;) Pozdro

  4. Urge rozwija skrzydła tzn chce wejść z ofertą tańszą dla rozpoczynających przygodę z rowerem ( tzn tak myślę ). Kiedyś na początek kupowało się orzech 661 albo ff od bella czy azonica.

    Z wyższej półki Endur-o-matic 2 wygląda ciekawie, i może być takim hitem w PL jak kiedyś jego poprzednia wersja.

    1. Może masz rację, ale ja mam wrażenie, że Urge zwija skrzydła… Bardzo chciałem mieć model Supatrail – pokazany w sierpniu zeszłego roku, dalej jest niedostępny! A teraz wyjeżdżają z ofertą 10-letnich chińczyków z doczepionym daszkiem. Wygląda to tak, jakby mieli problem ze swoją dotychczasową fabryką i ratowali się przed totalnym obcięciem sprzedaży.

      1. na chainreaction jest, wiec może to kwestia dostępności w naszym kraju? ale generalnie Ty też możesz mieć rację. Było by szkoda, bo pomijając to że nie każdemu podoba się stylistyka urge, ja jestem super zadowolony z moich down i enduro matic’ów.

    1. Eee… Ale co konkretnie? Bo kieruje mnie do wyników wyszukiwania.

Dodaj komentarz do tekstu Showtime: Interbike 2015

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Giro Montaro

Sprzęt, Testy / 

Jeśli jeździsz w otwartym kasku enduro, na pewno znasz markę Giro. Ta firma pokazała pierwszy tego typu model z prawdziwego zdarzenia: kultowy Xen. Później pojawili się następcy: Xar i Hex, ale nie zbliżyli się oni do popularności oryginału. Straty nadrobił odpiero Feature, łączący ciekawy, „orzeszkowy” design, niską cenę i… kiepską wentylację. Jak Giro wykorzystało te doświadczenia w najnowszym topowym kasku enduro: Montaro?

Budowa

Giro Montaro możesz traktować, jak starszego brata Feature, ale nie jako następcę. W odróżnieniu od niego, jest to kask z segmentu premium, mający na celowniku takie modele, jak Troy Lee Designs A1. Jego design jest dojrzalszy od Feature, bardziej nawiązuje do Xen-a i wróży lepszą wentylację.

giro-montaro-8

giro-montaro-13

giro-montaro-11

Montaro jest na czasie z najnowszymi trendami w modzie enduro – możesz wybrać z miliona wersji kolorystycznych, w tym kilku damskich (pod nazwą Giro Montara). Model damski, poza kolorem, nie różni się od męskiego, więc gender.

giro-montaro-montara-colors

MIPS-LogoTo, co wyróżnia Montaro, to system MIPS, który nie jest tu opcją dodatkową, a standardem. Jest to dość prosty patent pozwalający na „poślizg” skorupy kasku względem głowy w razie gleby. Zmniejsza to ryzyko uszkodzeń mózgu w wyniku gwałtownej rotacji. Na pewno znasz wiele osób, którym przydałoby się to w przeszłości (wystarczy włączyć obrady sejmu).

 

System nośny jest klasyczny. Obwód reguluje się pokrętłem. Jedną ręką, żebyś drugą mógł trzymać piwo lub kierownicę. Kliknięcia są wyraźne i jest ich dużo, więc rozmiar dopasujesz bardzo precyzyjnie. Głowa jest opinana równomiernie na całym obwodzie – w gorszych systemach bywa, że tył jest dociskany odczuwalnie mocniej, niż np. okolice skroni.

giro-montaro-18

Regulować można też wysokość systemu nośnego względem skorupy. Jeśli masz kwadratową głowę, albo np. kask odcina Ci uszy, to może Ci się to przyda. Ja po krókich próbach wróciłem do ustawienia środkowego.

giro-montaro-22

Ostatni element odpowiedzialny na przyczepienie kasku do Twojej głowy to paski. Paski jak paski – długość pod brodą reguluje się w pół minuty, a nadmiar trzyma solidny gumowy wihajster. Z moją małą głową, tego nadmiaru mam zawsze kilometr – w większości kasków trzyma go cieniutki, ślizgający się na wszystkie strony o-ring i po 5 minutach jazdy pasek dynda mi koło szyi. Punkt dla Giro.

Nie ma za to punktu za sprzączki regulujące długość pasków pod uszami. Nawet w kaskach z Lidla element ten ma dźwigienkę, której otwarcie ułatwia przesuwanie pasków. Giro zdecydowało się na prosty (lżejszy?) element, przez który paski trzeba po prostu niezbyt delikatnie przeciągać. Osobiście zdecydowanie wolałbym poświęcić kilka gramów na rzecz wygodnej regulacji.

Wrażenia nie robi też zapięcie pod brodą – jest do bólu… zwyczajne. Działa OK, ale w modelu tej klasy przydałby się jakiś bajer, np. zapięcie na magnes, które można obsługiwać jedną ręką (jak w 661 Evo), albo nie wiem, zapinanie na Bluetooth. Albo chociaż miękka osłona zapobiegająca przycięciu brody.

giro-montaro-29

giro-montaro-28

Wnętrze kasku wyłożone jest dość minimalistycznymi poduszkami z logo X-Static – odprowadzają pot i zawierają antybakteryjne jony srebra, żeby nie waliło starą skarpetą. A jakby jednak waliło, można je oczywiście wyjąć do prania. Tu czai się potencjalnie największa wada Montaro: po kilku dniach jazdy, nasączona potem poduszka zaczęły się rozłazić przy krawędzi… Nie chciało mi się bawić z gwarancją, bo po wyschnięciu kształt wraca do normy.

EDIT: Producent oficjalnie zapewnił, że zostanie to poprawione.

giro-montaro-98

Ostatni istotny element to daszek. Jak przystało na bieżące trendy w modzie, jest on długi (w najniższej pozycji wchodzi w pole widzenia, ale za to dobrze chroni przed słońcem i deszczem) i ma bardzo duży zakres regulacji, pozwalający na umieszczenie pod nim gogli na dłuższych postojach. Regulacja jest skokowa, co ułatwia równe ustawienie, zawsze w tej samej pozycji. „Kliknięcia” zapobiegają też przypadkowej zmianie pozycji daszka podczas jazdy. Mogłoby ich jednak być trochę więcej, bo skoki między kolejnymi ustawieniami są trochę za duże.

giro-montaro-19

giro-montaro-20

Inny ukłon w stronę osób jeżdżących w goglach są gumowane otwory wentylacyjne z tyłu kasku. Chyba wszystkie gogle mają już własne silikonowe wstawki antypoślizgowe na pasku, więc jest to raczej ciekawostka, ale i tak miło, że projektanci pomyśleli o polskich użytkownikach antycznych gogli narciarskich marki Carrera. Nie pomyśleli jednak o tym, że pasek gogli zasłania trzy dość istotne otwory wentylacyjne.

giro-montaro-3

Giro Montaro jest też przystosowany do mocowania kamery, ale po pierwsze nie mam kamery, a po drugie nie mam mocowania (będą dostępne po nowym roku w cenie 89 zł). Więc musisz wierzyć na słowo, że osoby preferujące wygląd teletubisia, będą miały ułatwione zadanie.

Na szlaku

Pierwsze wrażenie jest pozytywne: kask jest lekki, wygodny i przyjemnie opina głowę bez miejsc punktowego nacisku. Dopasowanie kasku to oczywiście bardzo indywidualna kwestia, ale wszyscy znajomi po przymiarce Montaro stwierdzili, że jest spoko.

giro-montaro-15

Co dla mnie ważne, kask ma smukłą, przylegającą do głowy skorupę. Jak już wspomniałem, mam małą głowę i w większości kasków wyglądam jak grzyb z Super Mario. Z tego powodu do tej pory jeździłem w Urge, który pod tym względem pozostaje wzorem. Montaro jest jednak godnym następcą (dziewczyna to potwierdziła!).

giro-montaro-31

Wspomniane przyjemne opinanie głowy skutkuje też stabilnością na szlaku – można wywijać głową na wszystkie strony (lub po prostu zjechać pierwsze dwa OS-y ze Ślęży), a kask się trzyma. Niby standard, ale miałem pewne obawy w związku z MIPS-em, który w pewnym stopniu „uwalnia” skorupę od ruchów głowy. Bałem się, że na wybojach będzie żyć własnym życiem i np. uderzać o okulary. Ten problem jednak nie występuje.

giro-montaro-30

giro-montaro-16

giro-montaro-14

Jeśli jesteśmy przy okularach – kask dobrze się z nimi dogaduje, ale lepiej, jeśli mają gumowe elementy antypoślizgowe na nausznikach. Zaraz nad uchem idzie plastikowa „opaska” systemu nośnego i to na niej opierają się nauszniki okularów. W pewnym stopniu można na to wpływać pionową regulacją systemu nośnego (jednak się przydaje!).

giro-montaro-7

Nie mam natomiast żadnych zastrzeżeń z punktu widzenia „amerykańskiej szkoły endurolansu”, czyli jazdy w goglach. Przede wszystkim skorupa nie zachodzi zbyt nisko na czoło (jak we wspomnianym TLD A1) i nie dociska gogli do nosa. I w drugą stronę: nie ma szpary między ramką gogli a skorupą. Ma ona jednak wyprofilowane szczeliny wentylacyjne mające zmniejszać parowanie gogli. Poza wspomnianym poprowadzeniem paska przez otwory wentylacyjne, wszystko jest więc dobrze przemyślane.

giro-montaro-2

giro-montaro-4

giro-montaro-5

A jak ogólnie wypada wentylacja? Ogólnie… dobrze. Jest to cecha trudna do oceny, ale wiaterek hulający w Montaro jest odczuwalny. Jest porównywalny z nadal testowanym przeze mnie Bellem Super i o niebo lepszy, niż w Urge Enduromaticu, w którym grzałem się ostatnie kilka sezonów. W czasie testu wybrałem się w Giro na… maraton w Myślenicach (tak, serio byłem na maratonie) i podczas długiego i szybkiego podjazdu na Chełm moje oczy nie zostały zalane potem, więc – biorąc pod uwagę moją kondycję – musi być dobrze.

giro-montaro-32

Werdykt

Prawdę mówiąc, na zawodach enduro preferuję kaski zamknięte, ale po przetestowaniu Montaro jestem w stanie po części zrozumieć osoby wybierające otwarty. Zwłaszcza w połączeniu z goglami, Giro działa uspokajająco i pozwala zapomnieć o swojej obecności (i nieobecności osłony szczęki). To samo oczywiście dotyczy zwykłych wycieczek.

Pytanie tylko, czy warto za niego zapłacić aż tak wysoką cenę? Umówmy się, Montaro jest drogi jak pieron (669 zł). Na jego korzyść przemawia MIPS – inne modele z tym systemem mają podobną metkę. Osobiście jednak wolałbym dołożyć do Bella Super 2R i mieć komfort dopinanej szczęki.

Ale z drugiej strony, jeśli już miałbym w kasku otwartym startować w zawodach (lub nie startowałbym w ogóle), to tylko w najlepszym modelu, na jaki mógłbym sobie pozwolić. I chyba nie tylko ja, bo jeszcze drożsi i niemający MIPS-a konkureci jak TLD czy POC to całkiem popularne na szlaku modele. Istnieją więc klienci gotowi dorzucić trochę grosza za kask z segmentu premium: porządnie wykonany i pozbawiony istotnych wad.


Walety:

  • MIPS w standardzie;
  • wrażenie bezpiecznego „opinania” głowy i stabilność;
  • jakość wykonania, dopracowane detale;
  • smukła, kompaktowa skorupa;
  • skuteczny system nośny z precyzyjną regulacją;
  • dopasowanie do gogli;
  • duży zakres regulacji daszka;
  • dobra wentylacja;
  • niska masa;
  • dużo fajnych wersji kolorystycznych.

Zady:

  • wysoka cena;
  • poduszka czołowa rozłażąca się na krawędzi;
  • bardzo minimalistyczna regulacja pasków pod uszami;
  • zapięcie pod brodą bez bajerów;
  • mało precyzyjna regulacja daszka.
Ocena
90%

Masa: 375 g (rozmiar M)

Cena: 669 zł

Strona producenta

Kask otrzymałem do testu w ramach współpracy z dystrybutorem: Shimano Polska.

  1. No kask super, ale z innej beczki… kiedy obiecany dlugo dystansowy test Strive’a? :P

    1. Po pełnym sezonie :) Póki co wszystko działa jak na początku. Chyba za mało jeżdżę ;)

  2. Coś gdzieś poszło zupełnie nie tak. Miałem Giro Xen – super kask, byłbym skłonny zaufać ponownie Giro ale w tej cenie idzie kupić dwa IXS Trail RS lub inne kaski na wysokim poziomie. Giro you’re doing it wrong.

  3. Będzie wpis o sensownych hardtailach do np. 6k?
    Myślę że sporo osób takowym wpisem może być zainteresowanych :-)

    1. Tak, będzie więcej takich zestawień, ale dopiero jak wszyscy producenci odsłonią karty na 2016 :) Nie ma sensu prezentować rynku odchodzących modeli. Zwłaszcza, że kilka bardzo fajnych hardtaili się na nowy sezon szykuje (zwłaszcza od polskich producentów) :)

  4. Zady:
    brak siatki na owady,

    dlaczego coraz rzadziej występuje ?
    ostatnio na błatniej „złapałem osę” ;/

  5. A te oakleye, jak Ci sie w nich jeździ?

  6. chodzi o okulary trail racing jacket :)

  7. „Na pewno znasz wiele osób, którym przydałoby się to w przeszłości (wystarczy włączyć obrady sejmu)”.

    You make my night :)

  8. W moim przypadku konstrukcja kasku trochę koliduje ze „zwykłymi” okularami…

Dodaj komentarz do tekstu Test: Giro Montaro

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top